sobota, 23 czerwca 2012

Gert Godeng "Lilie z Jeruzalem"

Z okładki: W zaparkowanym na ulicy Oslo samochodzie wybucha bomba. Sprawa trafia w ręce detektywa Skarphedina Olsena, który równolegle pracuje nad inną sprawą: z mieszkania na Starym Mieście zniknął starszy pan, na podłodze została kałuża krwi i kilka zeszytów z notatkami dotyczącymi alchemii. Olsen szuka pomocy u swojego siostrzeńca, Fredrica Drum...

Moja opinia: Oprócz historii z 14-letnim Ahradem to tak do 50 strony się nudziłam. Jak już się akcja rozkręciła to chwilami nie mogłam nadążyć za rozbieganymi oczami, byleby szybciej i szybciej, dalej i do końca... Średnia i tak wychodzi niezła :) Całą książkę moje myśli i tak były z Ahradem, strasznie mi było pogodzić się z tym, że do niego strzelano... Cała historia dość niezwykła, Fredric i Sharpedin nieźle kombinowali, bardzo mi się to dochodzenie podobało. A wyniki nieoczekiwane, wszystkie moje pomysły okazały się być nietrafne. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytałaś/-łeś to co napisałam, napisz co o tym myślisz, będzie mi miło :)

Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy anonimowych, obraźliwych i spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...