Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga rodzinna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga rodzinna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 lutego 2022

Anna Sakowicz "Czas grzechu"

 
 
 
Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: 2020
Liczba stron: 462
Seria: Jaśminowa Saga  tom 1
 
 
 
 
Na wydawane kolejno od 2020 roku trzy tomy 'Jaśminowej Sagi' Anny Sakowicz nie zwróciłam uwagi. Dlaczego? Nie wiem, bo przecież lubię książki autorki. Na całe szczęście los mi dopomógł i zostałam niejako postawiona przed faktem dokonanym - "Czas grzechu", czyli część pierwsza serii, przybył pod moją "strzechę". Cóż było robić, zaczęłam czytać i....

Swoją historię rodzina Jaśmińskich z Gdańska, opowiada od roku 1916, kiedy to straciła najstarszego syna, szesnastoletniego Pawła. To już druga śmierć dziecka Elżbiety i Antoniego, pierwsze zmarło przy porodzie.  Jak się okaże niebawem, wydarzenia dotyczące najstarszej córki - Katarzyny - spotęgują żałobę matki, która będzie nikła w oczach.
Nie uprzedzajmy jednak faktów.
 
Jaśmińscy teoretycznie nie są biednymi ludźmi - ich własnością jest kamienica, w której mieszkają, część kwater wynajmują a w suterenie Antoni prowadzi zakład introligatorski. Małżonkowie nie pałają do siebie namiętnymi uczuciami, tajemnice alkowy są dla nich obowiązkiem żony wobec męża. O losie swoich córek decyduje ojciec, to on ma zamiar wybrać im mężów.
Z wyborem Antoniego jako pierwsza nie zgadza się Katarzyna. Jej plany są inne niż ślub z synem niemieckiego antykwariusza. Ona chce być wolna, niezależna i samodzielna, marzy o pisaniu do gazet a nie byciu podporządkowaną mężowi. Dlatego dziewczyna podejmie bardzo trudną decyzję, która zaważy na całym jej życiu. Czy będzie żałowała?

Mijają lata a Jaśmińscy nie wiedzą jaki los spotkał Kasię. Rodzeństwo było wtedy za małe, by móc samodzielnie coś zrobić. Czy teraz im się uda poznać prawdę? Stasia, Julka i Piotr są coraz starsi i sami zaczynają wkraczać w świat życia na własny rachunek. Kto z nich zdecyduje sam o swojej przyszłości a kto podporządkuje się ojcu? Czy potulna i pokorna Stasia wypełni wolę ojca i wyjdzie za wskazanego przez niego kandydata? A co z najmłodszą Julką, która boi się, że jest zbyt brzydka, by kiedykolwiek ktoś ją zechciał?

Kibicowałam całej trójce dziewcząt, ciesząc się, że żyję w czasach współczesnych, bez rozterek, które targały ich sercami i umysłami.


...przepadłam. Zatonęłam w tej historii. Fenomenalna opowieść! 
Autorka stworzyła fabułę opartą na jednej rodzinie, jej współpracownikach, przyjaciołach, mężczyznach, którzy pojawiają się w życiu ich córek - mniej lub bardziej obdarzeni sympatią. Towarzyszymy bohaterom w codziennych obowiązkach i podejmowanych decyzjach; radujemy się podczas ślubów, narodzin dzieci, płaczemy na pogrzebach. Wraz z nimi jesteśmy czasami szczęśliwi, czasami bezsilni. Całą sobą uczestniczyłam w wydarzeniach każdego rozdziału i zupełnie nie mogłam rozstać się z lekturą.

Akcja tego tomu obejmuje czas od roku 1916 do wybuchu II wojny światowej w 1939 roku. Ile się w tym czasie w rodzinie Jaśmińskich zmieniło!
A wszystko to na tle wydarzeń społeczno-politycznych w Danzig, Wolnym Mieście Gdańsku a następnie Gdańsku i Warszawie. Bieda, ciemne interesy, dyskryminacja Żydów, walka o prawa kobiet, przemoc domowa oraz zbliżająca się wojna czy Wolne Miasto Gdańsk wcale nie takie wolne i niezależne.
A co pozostało niezmienne? Wiara Antoniego Jaśmińskiego w odrodzenie się Polski!

Bardzo podobał mi się wątek Stasi robiącej sztambuchy w introligatorni ojca. Szkoda, że takich cudeniek nie mogę zobaczyć na własne oczy... Duży plus otrzymali ode mnie również Julka z Maćkiem oraz ich potajemne śledztwo.
Moje sympatie i antypatie do bohaterów zmieniały się w przeciągu tych kilku setek stron w zależności od ich zachowań czy decyzji. Typowo "czarnych charakterów" też nie brakuje, choć niektórzy chwilami pokazują, że jednak mają serce a interesy to zupełnie inna sprawa.


Podsumowując - "Czas grzechu" to dzieje rodziny i miasta, zmuszonych poradzić sobie w trudnych czasach, kiedy nie wszystko było wolne, nie zawsze bycie Polakiem było łatwe. To opowieść cudownie opowiedziana skupiająca się na emocjach i relacjach, na reglamentowaniu żywności a nawet szczęścia, na utracie tego, co najcenniejsze. Historia pełna zwrotów akcji, loterii w miłości, rodzinnych grzechów i bagażów pełnych wspomnień. Nie zabrakło również tematów drażliwych w tamtych czasach, pokory, buntu czy dowodu na to, jaką cenę trzeba czasem zapłacić za wolność. Bardzo gorąco polecam!




"Czas grzechu"
"Czas gniewu"
"Czas goryczy"



 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



niedziela, 16 stycznia 2022

Anna Bichalska "Dom po drugiej stronie jeziora"

 
 
 
Autor: Anna Bichalska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 2020
Liczba stron: 464
Seria: Błękitne Brzegi tom 2 





"Dom po drugiej stronie jeziora" to pełna tajemnic opowieść rozgrywająca się w willi nad jeziorem w Błękitnych Brzegach w dwóch płaszczyznach czasowych. Czytając książki z tej serii nie popełnijcie błędu i zepsujcie sobie odkrywania sekretów sięgając w niewłaściwej kolejności po kolejne części. 


Maria i Małgorzata to kobiety w różnym wieku, ale przyjeżdżają do willi w Błękitnych Brzegach, by odkryć swoją przeszłość ukrywając ten prawdziwy cel przed innymi.
 
1928
Maria ma objąć posadę guwernantki u państwa Konarskich. Będzie uczyć dwie z ich trzech córek w zastępstwie, więc zdaje sobie sprawę, że jej czas jest ograniczony. Adela i Matylda bardzo lubią nową nauczycielkę, jednak nie zdają sobie sprawy, że ona coś ukrywa. Nikt nie wie, jak ważne dla rodziny przedmioty znajdują się w pudełku po herbacie, ponieważ Maria przybyła tutaj, by poznać prawdę o swoim pochodzeniu.

Jednocześnie towarzyszymy jedenastoletniej Adeli w poszukiwaniach odpowiedzi na pytania dotyczące śmierci jej siostry Anieli, obserwujemy fascynację wyspą, ekscytujemy się znalezionymi listami i innymi zagadkowymi przedmiotami. Jakie sekrety odkryje dziewczynka? Kto różnymi sposobami próbuje ją zastraszyć? Komu zaufa i jak to się dla niej skończy?


2017
Pretekstem Małgorzaty do wizyty u Matyldy w Błękitnych Brzegach jest naprawa lalki. Podczas pierwszego spotkania pisarka nie wyjawi dlaczego tak naprawdę tutaj przyjechała. Nie sprostuje również, że malutka Zosia, którą wszyscy uważają za jej córkę... nią nie jest!
Musi minąć trochę czasu, by Małgosia wyznała prawdę - że zna ten dom, skąd ma lalkę, kim jest Zosia a przede wszystkim, że przyjechała tutaj po tym, jak znalazła zdjęcie z trzema dziewczynkami a potem artykuł w internecie. Co udało jej się odkryć? Czy zdaje sobie sprawę, że to dopiero początek rodzinnych tajemnic, które tylko czekają na odkrycie?
Czy Małgorzata i Matylda dotrą do prawdy sprzed lat i poznają historię śmierci małych dziewczynek? Czy dowiedzą się jakie sekrety ukrywali mieszkańcy willi niemal sto lat temu?


"Dom po drugiej stronie jeziora" to przede wszystkim historia o miłości. To od tego uczucia zaczęły się problemy w rodzinie Konarskich. Ulokowanie uczucia w - zdaniem innych - niewłaściwej osobie spowodowało, że pojawiła się nienawiść, zemsta, strach matki, lęk o dziecko czy wyrzuty sumienia. Tak wspaniałe uczucie jakim jest miłość pociągnęło za sobą jednak śmierć. A każda kolejna dokładała rodzinie zmartwień, szaleństwa i cierpienia, bo niektóre rzeczy trudno wybaczyć. Z czasem już nie sposób się z tego podźwignąć co rzutuje również na kolejne pokolenia.
 
To zaskakujące gdzie sięgają nitki opowiedzianej tutaj historii, do jakich ludzi prowadzą, co udaje się odkryć... Połówki zdjęć, tajemnicze listy czy pamiętniki, zbiegi okoliczności...
 
 
Dzięki narracji wielu osób czytelnik poznaje wiele punktów widzenia każdego z wątków. Świat dorosłych zderza się ze światem dziecięcym, ponieważ nastoletnia Adela również otrzymuje prawo "głosu". To dzięki tej ciekawskiej dziewczynce odkrywamy wiele zagadek ukrytych w willi nad jeziorem. To ona stara się odnaleźć odpowiedzi na pytania dręczące jej malutkie serduszko, których odmawiają dorośli. Adela czuje, że w tej rodzinie każdy coś ukrywa... Czy do tych samych wniosków doszła Aniela dekadę wcześniej i dlatego nie żyje?
 
Mimo, że zepsułam sobie lekturę czytając nieświadomie najpierw tom trzeci serii, czyli "Kufer tajemnic" i znałam wyjaśnienie jednego z wątków, to i tak z zapartym tchem pochłaniałam kolejne strony powieści. 
 
Widać ogrom pracy jaki Bichalska włożyła w napisanie tej powieści - musiała mocno pilnować wydarzeń, by nie pogubić się w tajemnicach i zagadkach - kto co kiedy odkrył, kto czego w jakim czasie nie widział, by finalnie wszystko się zgadzało.
 
W 2017 roku umieściłam w recenzji tomu pierwszego słowa dotyczące czytelniczej uczty - nie wiedziałam wtedy, że może być ona jeszcze wspanialsza! Jedyne do czego mogę mieć uwagi to fakt, że wtedy na niespełna trzystu stronicach autorka umieściła wszystko co niezbędne, by rozkochać czytelnika. W kolejnych dwóch tomach owszem, było więcej tajemnic i zawiłości, co bardzo mi się podobało, ale niestety autorka nie uniknęła powtórzeń i - moim zdaniem - zbędnych fragmentów, które chwilami nużą. Niepotrzebnie rozwlekane wydarzenia sprawiają, że początek powieści jest trudny do przejścia a co za tym idzie niecierpliwy czytelnik porzuca czytanie, nie wiedząc, że ominie go niezwykła przygoda...
...w składanie w całość drobinek informacji, bowiem wszystko wyjaśnia się powoli i choć elementów przybywa, to bardzo długo nie można zobaczyć pełnego obrazu.


Podsumowując - "Dom po drugiej stronie jeziora" to wspaniale skonstruowana saga rodzinna z licznymi tajemnicami i zagadkami. Autorka zaprasza do domu z duszą, który kryje sekrety kilku pokoleń a także poczucie winy, rozpacz, utratę dziecka, trudne relacje, nieszczęśliwą miłość. Podczas lektury towarzyszyła mi ekscytacja, ciekawość a rozbudzona wyobraźnia wciąż pracowała na pełnych obrotach. Uwielbiam, gdy sprawy z przeszłości przenikają do teraźniejszości a sprzeczne emocje towarzyszące czytaniu nie pozwalają mi odłożyć książki. Dlatego serdecznie Wam polecam tę powieść!
 
 
 
 
"Dom po drugiej stronie jeziora"
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



niedziela, 4 lipca 2021

Kasia Bulicz-Kasprzak "Gościniec"

 
 
 
 
Autor: Kasia Bulicz-Kasprzak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 15 kwietnia 2021
Liczba stron: 512
Seria: Saga wiejska tom 2
 
 
 
 
 
 
 
Zapraszam Was do Tynczyna lat 20. i 30 XX wieku, gdzie zabiera nas Kasia Bulicz-Kasprzak. Powieść jest zdecydowanie lepsza od pierwszego tomu cyklu "Skrawek pola". Zatraciłam się w losach bohaterów całkowicie...
 
Na początek musiało nastąpić szybkie przypomnienie sobie kto jest kim, czyją córką, czyją siostrą, czyją wnuczką czy synową. By w chwilach narodzin, śmierci, ślubów czy zaręczyn nie pomieszać rodzin. 
 
W latach 20. i 30. obserwujemy pokolenie Anieli, Marianny, Antka, Zosi, Wawrzka, ale również ich rodziców i dzieci. Jak ludzie żyją każdego dnia, jakie mają obowiązki - zarówno kobiety jak i mężczyźni. W jaki sposób pomagają dzieci i najczęściej jak narzekają czy plotkują starsi.
Bardzo często powracamy poprzez wspomnienia bohaterów do przeszłości, do wydarzeń które minęły, ale mają ogromny wpływ na teraźniejszość i przyszłość.
 
Jedni rodzą dzieci a inni się zakochują... Dyzio, Jasiek - aż miło było obserwować ich podchody. Niezwykłą postacią okazała się Natala, taka młodziutka dziewczyna a taki los ją spotkał - byłam godna podziwu dla jej samozaparcia!
 
 
Naprzemiennie z powyższą akcją czytelnik śledzi losy Krystyny, której losy opowiedziane zostały od roku 1892, kiedy miała cztery lub pięć lat. Świat ani rodzina nie były dla niej łaskawe. Zwłaszcza matka nie stanowiła dla małej, ślicznej córeczki opoki, nie dawała miłości. Raczyła zaś innymi "rarytasami"...  
Czytając rozdziały poświęcone Krystynie byłam w coraz większym szoku, czułam jej żal, ból, rozpacz... Jej życie było naprawdę trudne, ale nie zdradzę Wam, nic więcej. 

Jak ten wątek połączy się z mieszkańcami Tynczyna? Gorąco polecam Wam tę powieść! Wrażliwsi czytelnicy mogą przygotować chusteczki.

Finał należy do Krasuli, która zakończyła książkę w taki sposób, że pozostaje tylko czekać na ciąg dalszy! 


"Gościniec" wielokrotnie powodował, że niedowierzałam temu, jakie decyzje podejmowali bohaterowie. I to dorośli! Dzieci bywały mądrzejsze, dojrzalsze, bardziej pomocne. Autorka w stosunku do pierwszego tomu pominęła nieco opisów, które były nieco nużące (te które pojawiły się tym razem są niezwykle realistyczne - zapachy i rośliny wręcz się czuje!) i skupiła się na losach postaci, co wyszło książce zdecydowanie na plus. Początek każdego rozdziału rozpoczynają przepisy na słodkości lub opis gleb, roślin, maszyn rolniczych. 

Akcja rozgrywa się na realnym tle historycznym - wybuch I wojny światowej, wcześniej wojna prowadzona przez cara i bunt ludzi na szkoły z językiem rosyjskim czy pracę dla panów.


Podsumowując - "Gościniec" to powieść przejmująca, przepełniona bólem, trudami porodu, utratą bliskich osób, ranami ciała i duszy oraz smutkiem, żalem i sekretami. Znajdziecie w niej również przesądy, zwyczaje, zaloty, przekraczanie granic, strach i tęsknotę, ale także alkoholizm, przemoc oraz miłość - która przemija, ale też taką, która pozostaje na zawsze. Bardzo mi się podobało i z śmiało mogę polecić!


 
 
"Gościniec"
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach czerwcowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 
 

 

wtorek, 2 marca 2021

Krystyna Mirek "Szczęśliwy dom"

 
 
 
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 24 lutego 2021
Liczba stron: 352
Wydanie 2
 
 
 
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać drugie wydanie powieści Krystyny Mirek "Szczęśliwy dom" - jest to pierwszy tom serii 'Jabłoniowy sad'. Na sąsiednim zdjęciu widać z lewej wydanie drugie, z prawej - pierwsze, które czytałam. Która okładka podoba Wam się bardziej?
 
 
Poniżej możecie przeczytać moją recenzję, którą napisałam we wrześniu 2015 roku:
 
 
Każdy człowiek taki miał, ma lub marzy o nim - szczęśliwy dom. Taki bezpieczny, ciepły, rodzinny. Gdzie można uciec w razie kłopotów, naładować baterie do podejmowania nowych wyzwań i trudnych decyzji. Takie miejsce, gdzie zostanie się wysłuchanym, pocieszonym, ale nie potępionym. Dziś zapraszam Was w podróż do takiego właśnie domu, który opisała w swojej najnowszej powieści Krystyna Mirek. "Szczęśliwy dom" to pierwszy tom sagi rodzinnej "Jabłoniowy Sad". Jak autorka odnalazła się w nowym dla siebie wyzwaniu?

Helena i Jan Zagórscy mieszkają w pięknym i przestronnym domu na przedmieściach Krakowa, otoczonym jabłoniowym sadem. Zbliża się właśnie czterdziesta rocznica ich ślubu i zgodnie z tradycją, będzie obchodzona z rozmachem i w gronie całej rodziny. Helena już planuje menu a Jan przygotowuje specjalną mieszankę herbacianą. Tylko czy oboje tak naprawdę pragną corocznego zjazdu rodzinnego, czyli przyjazdu córek, które będą obecne tylko ciałem, bo duch każdej z nich będzie szybował wokół ich prywatnych problemów... No i jak co tego świętowania ma się ich tajemnica z przeszłości? Czy pogodzili się już z tym, co wydarzyło się wtedy, gdy się poznali? Czy prawdziwa przyjaźń musiała na tym ucierpieć, bo nie załatwili tego w bardziej cywilizowany sposób?

Zagórscy mają cztery córki, z których każda jest wielką indywidualistką. Maryla to żywiołowa czterdziestolatka samotnie wychowująca dwóch synów, ponieważ jej mąż odszedł i tylko czasami poczuwa się do obowiązku spotkania z dziećmi. Kobieta nie potrafi żyć sama i próbuje na nowo ułożyć sobie życie, rozpoczynając nowe związki. Pragnie miłości i kontaktu fizycznego, tylko dlaczego się nie zabezpiecza i wciąż wyrzuca sobie bezmyślność i nieodpowiedzialność drżącymi rękoma trzymając test ciążowy. Czy Maryla znajdzie porządnego faceta, który zajmie się nią i dziećmi?

Subtelna Gabrysia wprost przeciwnie - marzy, by na jej teście pojawiły się dwie upragnione kreseczki. Starają się z Kornelem już tak długo a cała rodzina trzyma kciuki za kolejne cykle, choć chyba szybciej zdali sobie sprawę, że się nie uda, niż sama Gabi. Kornel pracuje na budowie w Niemczech, by zarobić na kolejne miesiące starań o potomka, ich więź się rozluźnia a w małżeństwie namiesza młodziutka, ciężarna dziewczyna. Czy Gabi zrozumie co w jej życiu powinno być priorytetem? Jakie decyzje podejmie?

Julia jest weterynarzem i bizneswoman - wraz ze wspólniczką prowadzi swoją lecznicę, zawsze zapełnioną pacjentami. Po przeciwnej stronie ulicy swój biznes prowadzi Ksawery, również weterynarz a prywatnie facet Julii. Jednak ich związek jest dość dziwny, ponieważ żadne z nich nie podjęło radykalnych kroków, by być razem. Mieszkają osobno, nie są jeszcze zaręczeni (ma się to stać podczas rocznicy rodziców), Julia nie chce pomocy Ksawerego w sprawach służbowych. I w chwili gdy jej uczucia zaczynają się klarować, na horyzoncie pojawia się jej młodzieńcza miłość - mroczny i intrygujący Feliks, syn sąsiada Leszka Trąbskiego (zamieszanego w sprawy sprzed lat). Czy pojawienie się Feliksa zburzy spokój Julki? Czy kobieta będzie umiała podjąć decyzję, z kim chce spędzić życie? Z Ksawerym, Feliksem czy może odpuści sobie miłość w ogóle?

Najmłodsza z sióstr - Aniela, podobnie jak Maryla, jest samotną matką. Jednak z tą różnicą, że ona wychowuje Anię, bez chęci życia w związku. Pogodziła się z tym, że jest singielką i nikomu nawet nie wyjawiła, kim jest ojciec Ani. Dumnie sama utrzymuje ich maleńką komórkę rodzinną, pracując w księgarni ojca.

No tak, nie wspomniałam jeszcze, że Jan uwielbia książki i herbatę (to tak jak ja). Dlatego prowadzi księgarenkę wraz z kawiarnią (moje skryte marzenie) choć naprzeciw Trąbski wybudował galerię i tamtejsza sieciówka pobija go cenami, to doskonałym podejściem do klienta, wolnym czasem i znajomością sprzedawanych książek, Jan wciąż słyszy dzwoneczek zamontowany przy drzwiach. Zresztą z powodu zamiłowań taty Gabrysia i Ania mają imiona wzorowane na bohaterkach literackich (to znów tak samo jak ja).

W każdej dotychczas recenzowanej książce Krystyny Mirek pisałam, że autorka ma dar do ciepłych powieści i pisze świetnie. Jednak niniejszą sagą udowodniła, że potrafi zrobić to ... jeszcze lepiej! Ta książka to recepta na udane małżeństwo napisana pięknie i dobrze, wprost z serca autorki. Genialna i wnikliwa analiza uczuć ludzi w różnych życiowych sytuacjach oraz trafne spostrzeżenia i wyszukane słowa to cechy charakterystyczne tej powieści. "Szczęśliwy dom" to najcieplejsza książka Krystyny Mirek, najbliższa prawdziwemu życiu, w której skondensowała kilka historii. Jej rady, pomysły i uwagi są jak plaster na ranę, kojący opatrunek na złamane serca czy inne urazy duszy. Goszcząc u Zagórskich czułam się "jak u mamy", która przy ulubionym napoju wysłucha, poradzi, wskaże właściwą drogę i nie potępi za głupie młodzieńcze zachowanie czy decyzję. Bo przecież sama też kiedyś była młoda, prawda?

W powieści nie brakuje ciętej riposty oraz rozładowujących napięcie humorystycznych tekstów. Pojawiają się również elementy typowo romantyczne jak piękne widoki, pachnący jabłkami sad czy malinowy zagajnik Trąbskiego. Bohaterowie są świetnie nakreśleni, choć oczywiście nie poznaliśmy ich w stu procentach, ponieważ to dopiero pierwszy tom tej sagi, musimy mieć co poznawać w pozostałych jej częściach. Zwłaszcza po bardzo symbolicznym zakończeniu. Jak potoczą się losy sióstr Zagórskich? Czy będą szczęśliwe i jaką drogę muszą przebyć, by go osiągnąć? Jak będzie wyglądała wyczekiwana czterdziesta rocznica ślubu Heleny i Jana? Czy mężczyzna będzie mógł wreszcie odetchnąć a nie tylko martwić się błędami córek? Przecież stworzył tak niezwykły i pełen miłości dom... Ogromnie Wam polecam "Szczęśliwy dom"!
 
 
 
 
 
 
 
 

 
Za książkę dziękuję
 

  

środa, 10 lutego 2021

Kasia Bulicz-Kasprzak "Skrawek pola"

 
 
 
Autor: Kasia Bulicz-Kasprzak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 19 stycznia 2021
Liczba stron: 448
Seria: Saga wiejska tom 1 





 
"Skrawek pola" to najnowsza powieść Kasi Bulicz-Kasprzak, która wpasowała się w nurt wydawanych w znacznej liczbie sag, z tą jednak różnicą, że jest to saga wiejska! Uwielbiam sagi i nie mogło tego tytułu zabraknąć na mojej liście czytelniczej. Autorka opowiada o życiu na wsi, zapraszając nas na Zamojszczyznę, skąd pochodzi a wydarzenia opisane w powieści zainspirowane zostały losami jej rodziny.  


Historia sięga roku 1904, kiedy to trzy kilkuletnie dziewczynki próbowały nawiązać nić przyjaźni: Zosia Kornelowicz, Agatka Lipczewska oraz Anielka Połaj. Jednak córka "rządcy", właścicielki karczmy oraz biedoty nie mogły się wspólnie bawić. Dzieliła je granica pochodzenia i statusu społecznego a pilnowali jej niektórzy rodzice. Mimo to, los wielokrotnie splecie ich losy, bowiem nawet z biegiem czasu nie zamierzają zrezygnować z łączącej je sympatii.

Bieda to słowo chyba najczęściej pojawiające się w powieści. Kto nie miał ziemi, miał problem z wyżywieniem dzieci, trudności z wydaniem córek za mąż, bo to najlepsze wiano. Tym bardziej rodziny z gromadką maluchów... Niektórzy najmowali się do pracy u innych, co lepsi wydawali na alkohol w karczmie. Jedni przyjmowali ze spokojem swój los i biedę, inni szukali szczęścia w Ameryce... Jak ukochany Anieli, który wyjechał nie wiedząc czy panna na niego poczeka. Nie spodziewał się, że pozostawia nie tylko ją, ale i dziecko... Ależ zawiły wątek i zupełnie zaskakujący!
 
Głód, bieda, narodziny i zgony, czas wyznaczany porami roku i harmonogramem prac polowych a na dodatek burzliwy czas I wojny światowej a potem jeszcze bolszewickiej. Jak nasi bohaterowie radzili sobie w tym czasie? Jakich wyborów musieli dokonywać? Z kim lub z czym walczyć? Czy kierowali się sercem czy rozumem? Kiedy rządziła nimi chęć zemsty? Kto jakich grzechów się dopuścił?
 

Na początku każdego rozdziału Autorka umieściła ciekawostkę dotyczącą zwyczajów, potraw, wyjaśnienie terminu rolniczego lub przyśpiewkę. Książka jest podzielona na dwie części i tak naprawdę każda z nich rozpoczyna się zdarzeniem z przyszłości - narodzinami dziecka. Czyje to będzie maleństwo i w jakich okolicznościach poczęte dowiemy się dopiero  za kilkadziesiąt stron - moim zdaniem zabieg ten znacząco podnosi poziom zaintrygowania. 

Mimo nudnawego początku, kiedy to poznajemy poszczególne postacie przyznaję, że jest to świetna lektura, idealna dla wielbicieli sag. Z czasem wydarzenia nabierają tempa, bohaterowie skutecznie napędzają kołowrotek fabuły sprawiając, że ochota na odłożenie książki jest pojęciem tylko teoretycznym. Kasia Bulicz-Kasprzak doskonale wiedziała o czym pisze - jej opisy postaci, miejsc, zachowań czy problemów są plastyczne i realistyczne. Bohaterowie podejmowanymi działaniami skłaniają do refleksji, pokazują swoją determinację, wielokrotnie "grają" na emocjach.
 
 
Podsumowując - "Skrawek pola" to świetnie zapowiadający serię pierwszy tom sagi wiejskiej wprost z Zamojszczyzny. Ciężka praca w pocie czoła często od świtu do północy, trudy przednówka, dziecięca naiwność, utrata bliskich osób, zemsta, kiełkujące uczucia, małżeństwa nie zawsze z miłości oraz ulotność życia.
Los zdecydował, kto w jakiej chacie się urodził a tym samym jaki ma start w dorosłość.
Autorka zaś skupiła się na pokazaniu nam religijności, zwyczajów, codziennego obrządku, różnic między panem a chłopem i tego, jak się wzajemnie traktują. Jak na dobrą powieść przystało oprócz dobrych ludzi, spotykamy też "czarne charaktery" - jestem ogromnie ciekawa jak potoczą się losy i jednych i drugich w drugim tomie tej interesującej sagi. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



czwartek, 24 października 2019

Lucyna Olejniczak "Kobiety z ulicy Grodzkiej. Aleksandra"





Autor: Lucyna Olejniczak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 1 października 2019
Liczba stron: 520
Seria: Kobiety z ulicy Grodzkiej tom 6





To była cudowna seria, przez trzy lata poznawałam sześć tomów klimatycznej opowieści o rodzinie, na którą rzucono klątwę. Losy kobiet z ulicy Grodzkiej opowiedziane zostały w niezwykle interesujący i intrygujący sposób, w tle zaś rysowała się sytuacja polityczno-społeczna Polski z wysuniętym na pierwsze miejsce Krakowem. Lucyna Olejniczak przeprowadziła nas przez wiele lat historii - czym uraczyła nas w ostatnim?

Poturbowana małżeństwem z Marcinem - alkoholikiem i esbekiem - Weronika, zrobiła właśnie krok w przyszłość i podjęła decyzję o spędzeniu Wigilii roku 1968 wraz z nowym ukochanym Pawłem. Liczy, że zarówno rodzice jak i dzieci (Emilia i Waldek) zaakceptują jej nowego partnera. Lata mijają, dzieci dorastają, starsi bohaterowie odchodzą pozostawiając smutek, żal, tęsknotę a czasami również... spadek.

Emilka studiuje, Waldek się wyprowadza i usamodzielnia. Przeżywają swoje pierwsze miłostki, nie zawsze zresztą szczęśliwe. Brat dzielnie chroni młodszą siostrę kiedy tylko może, wielokrotnie ostrzega przed popełnieniem głupstw. Oboje aktywnie uczestniczą w działalności konspiracyjnej podczas trwania stanu wojennego a nawet zostają aresztowani. Piętnaście lat później Emilka może odwdzięczyć się Waldkowi wyruszając poza granice Polski, by mu pomóc w kłopotach.

Z zapartym tchem śledziłam opisane wydarzenia, smuciły mnie kolejne pogrzeby, bowiem zdążyłam się już zżyć z bohaterami tej sagi. Lucyna Olejniczak poruszyła w szóstym tomie cyklu problem nie tylko alkoholizmu, ale również cukrzycy, raka, endometriozy, co przypomina nam byśmy dbali o swoje zdrowie, bo już samo oczekiwanie na wyniki badań jest stresujące.
Jest też kilka wątków mniej przyziemnych, jak pisanie wierszy, wieczorki poetyckie, prowadzenie galerii sztuki czy wydanie kilku powieści.

Podążamy z naszymi bohaterami poprzez kolejne dekady, zmagamy się wraz z nimi ze strajkami, cieszymy z wygranej piłkarzy z NRD, słuchamy Jaruzelskiego a później doświadczamy upadku komunizmu. To jednak nic w porównaniu z tym, co autorka przygotowała dla nas od roku 1997, kiedy to Emilia prowadzi dziwne śledztwo z mafią w tle. Przyznaję, że nie spodziewałam się w taki sposób ukierunkowanej akcji, nie sądziłam że saga stanie się tak sensacyjną lekturą. Olejniczak zrobiła czytelnikom kilka nietypowych niespodzianek na koniec serii, które wielokrotnie sprawiały, iż czułam zaskoczenie. Nie wszystko okazało się iść schematami, jak choćby pojawienie się w fabule tytułowej Aleksandry czy tajemniczego mężczyzny z Ameryki. Ogromnie żałuję, że to koniec... To była wyśmienita przygoda, cudowne literackie podróże, wielu wyjątkowych bohaterów i pozostające na długo w sercu emocje.


"Wszystko, co się z nami dzieje, nasze życie, nasze losy zależą od tego, jak sami nimi pokierujemy. Zawsze jest jakiś wybór." *


Podsumowując - "Kobiety z ulicy Grodzkiej. Aleksandra" to doskonały finał przepełnionej wrażeniami i emocjami serii. Znajdziemy tu wiele magicznych chwil, skłaniających do uśmiechu lub łez, ale też do przemyśleń nad życiem.
Autorka nie szczędzi nam miłości, rozpaczy, strachu, złych decyzji, niepewności, zwraca uwagę na potrzebę czułości i bliskości oraz na fakt, że pod wpływem nałogu człowiek bardzo się zmienia. Trzeba naprawdę silnej woli i wsparcia bliskich, by uwolnić się od paktu z diabłem - jak alkoholizm nazywa Olejniczak, bo mimo trudności życie musi trwać dalej.
Gorąco polecam Wam tę serię!




* L. Olejniczak, "Kobiety z ulicy Grodzkiej. Aleksandra", Prószyński i S-ka, Warszawa 2019, 7%




"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka"
"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Wiktoria"
"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Matylda"
"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Weronika"
"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Emilia"
"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Aleksandra"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za e-book dziękuję


niedziela, 15 września 2019

Renata Kosin "Nić Arachny"





Autor: Renata Kosin
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 4 września 2019
Liczba stron: 544
Seria: Siostry Jutrzenki tom 1




Renata Kosin jest autorką kilku znanych książek, w których zaprasza nas na Podlasie i częstuje opowieściami z historią w tle. Podczas jednej lektury mamy zapewnioną podróż w czasie, wątek genealogiczny oraz tajemnice rodzinne. Czy najnowsza powieść "Nić Arachny" mnie oczarowała?

"...nie wszystkie wspomnienia i pamiątki należy pielęgnować. Niektóre powinien przykryć kurz, i to jak najgrubiej." *

Przytulisko, wieś na Podlasiu
Siedmioletnia Michalina często bywa u dziadków i uwielbia myszkować po strychu, gdzie wciąż znajduje nowe skarby: orzechy, zboża, zioła czy wyszczerbione naczynia. Niezmiernie fascynuje ją kołowrotek, jednak wie że babcia nie pozwala go dotykać. Pięć lat później, próbując uratować spod podłogi na poddaszu kocięta, Miśka znajduje brulion dziadka Antoniego, ukryty podczas stanu wojennego.
Poznając jego treść, dziewczynka całkowicie wnika w przeszłość swojej rodziny i stara się rozwiązać zagadki, na które nikt do tej pory nie poznał odpowiedzi. Pomagają jej w tym opowieści członków rodziny, jednak do pewnych wydarzeń nie potrafią dodać nic ponad to, co Antoni zapisał w dzienniku. To co we współczesnej Miśce historii jest dla bohaterów i czytelników niewiadomą, wyjaśniają rozdziały z akcją w przeszłości.


Boguduchy, Przytulisko, Bujany
Naprzemiennie z losami Michaliny poznajemy narrację osadzoną około sto lat wcześniej, kiedy to w podlaskich dworach rządy sprawowali ich przodkowie. Poznajemy konfliktowego Witolda, który nie chce pogodzić się z wybraną mu przez brata - Jędrzeja - narzeczoną, zwłaszcza gdy podczas upadku w lesie poznaje istnego anioła. Los jednak płata mu figle i jego droga do miłości nie będzie prosta ani równa. Mężczyzna nie wie nawet, że jego wybranka ma na imię Arachna.
Wypowiedzi prządki, jej zachowanie oraz przeszłość stanowią ogromną zagadkę, zmuszają do wysiłku, bo odgadnąć skąd pochodzi i jaką misję ma do spełnienia. Witold nie poddaje się jednak w walce o swoje szczęście, podobnie jak Jędrzej, ale w próbach zeswatania brata z upatrzoną wcześniej wybranką. Tylko jaka będzie cena bycia upartym?

"Miłość prawie zawsze przychodzi bez zapowiedzi. I często zauważa się ją, dopiero gdy rozgości się w sercu na dobre i nie da się z niego wyrzucić." **

Fabuła częstuje nas próbami samobójczymi, tajemniczymi amuletami, młodymi gniewnymi, próbującymi przeciwstawić się woli rodziców na różnych polach, są rytuały zaplecin, problemy sercowe, porównania kobiet miastowych z wiejskimi oraz społeczne trudności podczas stanu wojennego i późniejszych lat osiemdziesiątych do 1989 roku.

Renata Kosin jest pisarką specyficznych książek. Usytuowane na Podlasiu opowieści to wyjątkowe połączenie współczesności i przeszłości, przepełnione symbolami, magią, zielarstwem, przeczuciami i pewną nieuchwytną nitką, która łączy czytelnika z każdą stroną. "Nić Arachny" hipnotyzuje, wciąga, ponagla by poznawać kolejne rozdziały. Zadziwiający był dla mnie sposób na stworzenie właściwej dla rodziców płci dziecka a zachwycająca historia pierścienia ze szmaragdem.

"...gdy człowiek nie widzi dla siebie innego ratunku, jest w stanie uwierzyć we wszystko. Nawet w czarodziejską moc pierścionka lub innego przedmiotu." ***

Autorka stworzyła niesamowitą historię, pełną wydarzeń, całego wachlarzu bohaterów skrywających sekrety, zakochujących się, walczących, cierpiących. Powieść pokazuje jak ważna jest tradycja, zwraca uwagę na niewypowiedziane żale, pokazuje brak zrozumienia, żal, złość i bój o bliskich. Nie zabrakło honoru, zaciętości, mocy nastoletniej wyobraźni oraz szlacheckiej dumy. Emocji nie brakuje i dlatego stwierdzam, że to bardzo udana książka.

Powieść ma w moim odczuciu tylko jeden minus - czcionkę nieco mniejszą niż zwykle w tym wydawnictwie, co podczas wieczornego czytania szybciej męczy wzrok. Ale liczy się zawartość, zatem nie mogę się już doczekać drugiego tomu. Czy będzie to opowieść o linii Walerego? Zobaczymy.


Podsumowując - "Nić Arachny" to saga szlacheckiego rodu Śmiałowskich, w której wątki poszczególnych pokoleń splatają się. Udowadniają jednocześnie, że każdy powinien znać swoje korzenie, bowiem niektóre wydarzenia lubią przytrafiać się ponownie i można dzięki temu uniknąć błędów. Historia wielowątkowa, intrygująca, z tajemnicami i skandalami, przeplatana narodzinami, pogrzebami oraz ślubami. Gorąco polecam!



* R. Kosin, "Nić Arachny", Wyd. Filia, Poznań 2019, s. 28
** Tamże, s. 250
*** Tamże, s. 276




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za książkę dziękuję


czwartek, 11 lipca 2019

Magdalena Majcher "Zimny kolor nieba"






Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 19 czerwca 2019
Liczba stron: 432
Seria: Saga nadmorska tom 2









Często ukrywamy prawdę, zwłaszcza tą traumatyczną, nieprzyjemną czy smutną przed bliskimi, by ich chronić. Nie chcemy ranić ich gorzką wiedzą, która w naszym mniemaniu nie pomoże im lepiej żyć a jedynie zamąci w głowie i sercu. Podejmując decyzję o takim sekrecie, staramy się nie myśleć co wydarzy się w chwili, gdy prawda wyjdzie na jaw... Zajrzyjmy do Ustronia Morskiego i dowiedzmy się, jak tajemnica ciążyła paniom Zielczyńskim.

"...czasem trzeba zrezygnować z młodzieńczych ideałów! Życie nie zawsze układa nam się tak, jak to sobie wymarzyliśmy, ale inaczej nie znaczy gorzej." *

Z bohaterami sagi nadmorskiej Magdy Majcher spotykamy się po kilkunastu latach, kiedy to Gabrysia, córka Marcjanny wkracza w dorosłość. Dziewczyna chce być samodzielna i marzy o pracy nauczycielki, jednak są lata sześćdziesiąte więc etat dostaje córka partyjniaka.
Jest rozczarowana, bo nie dostała wymarzonej pracy...
Jest rozczarowana, że matka nie związała się z Emilem, który jest dla Gabi jak ojciec...
Jest rozczarowana tym, że nawet o biologicznym ojcu - Ignacym - nikt nie chce jej opowiedzieć... 

Może liczyć jedynie na historie babci Janiny o przeszłości - o Kresach, z którymi dziewczyna nie czuje się związana oraz o powojennym Ustroniu. Dlatego w chwilach, gdy matka i babka tęsknią za Kresami, Gabi tęskni za ojcem, jednocześnie próbując zrozumieć dlaczego Marcjanna tkwi w swojej samotności i chowa się za bólem oraz tajemnicami.

Przypadek sprawia, że Gabrysia poznaje brutalną prawdę. Jedna nieprzemyślana decyzja powoduje, że jej życie ma już na zawsze biec nie tym torem, który sobie wymarzyła. W jej codzienności pojawia się człowiek, który pod maską ojcowskiej opiekuńczości, inteligencji oraz dojrzałości skrywa porywczość. Czy to brak ojca popchnął ją ku temu związkowi? Czy Gabrysia przetrwa dni i noce pełne gróźb, ubliżania, wybuchów złości, zwłaszcza że została odseparowana od świata?

"...nad brzegiem morza trzeba milczeć, oddać głos żywiołowi, pobyć z nim sam na sam, bo tylko wtedy on się odwdzięczy i pomoże znaleźć rozwiązanie problemu." ** 

Magdalena Majcher w rodzinną sagę wplotła bardzo trudny temat jakim jest przemoc domowa, zwłaszcza psychiczna. Pokazała, jak przez kilkanaście lat bohaterka musi zmagać się z krzywdą, dwulicowością, obietnicami bez pokrycia oraz życiem w strachu. Sławek odebrał Gabi pewność siebie, marzenia i godność. Czy uda jej się wyzwolić? A przede wszystkim jakim kosztem...?

Z drugiej strony mamy rodzinną, wieloletnią tajemnicę dotyczącą pochodzenia Gabrysi. Niecodzienne okoliczności sprawiają, że rusza lawina wyznań i wydarzeń, które zmienią relacje między trzema Zielczyńskimi. Czy będzie szansa na przebaczenie? Pojednanie?

Niniejsza powieść wciąga, zaraża problemami, wymaga empatii i zrozumienia, wielokrotnie wywołuje ciarki i lęk o los bohaterów. Autorka potrafi zaintrygować, zainteresować, sprawić byśmy nie mogli szybko odłożyć lektury, pragnąc poznać finał historii Gabrieli - byłam nim mocno zaskoczona. Pocieszam się, że to jednak nie koniec... Przed nami jeszcze jeden tom tej sagi, skupiający się na losach Jagody - jestem ich bardzo ciekawa, wszak bohaterka będzie dorastała w czasach równoległych do mojego dzieciństwa.


"Janina, Marcjanna i Gabriela, tak jak na początku uwięzione w międzypokoleniowej 
spirali kłamstw i niedomówień." ***


Podsumowując - "Zimny kolor nieba" to poruszająca historia o rodzinnych sekretach, fałszu, kłamstwach i porywczych decyzjach. Opowieść o demonach przeszłości, nadziei, rozczarowaniach, potrzebie zrozumienia, zawiści, zemście oraz odrodzeniu, a także o potrzebie wolności, niezależności i że tuż za 'przepraszam' nie powinno się znajdować 'ale'. Gorąco polecam!




* M. Majcher, "Zimny kolor nieba", Pascal, Bielsko-Biała 2019, s. 97
** Tamże, s. 121
*** Tamże, s. 360




"Obcy powiew wiatru"
"Zimny kolor nieba"
"Znany szum morza"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Zatytułuj się 3, 52 książki





Za książkę dziękuję

piątek, 8 marca 2019

Agnieszka Litorowicz-Siegert "Olszany. Droga do domu" - przedpremierowo




Autor: Agnieszka Litorowicz-Siegert
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: planowana na 13 marca 2019
Liczba stron: 448
Seria: Olszany tom 1











Spojrzałam na okładkę tej powieści... Pomyślałam: Olszany - nazwa majątku czy też miejscowości, klimatyczna posiadłość w tle oraz napis "Opowieść o poszukiwaniu miłości, prawdy i swojego miejsca na ziemi" - to musi być idealna lektura dla mnie. Czy tak było?

Julia Borowicz ma trzydzieści cztery lata i mieszka w Warszawie. Ma świetną i ugruntowaną pozycję jako architekt wnętrz, doskonale urządzone mieszkanie a już niebawem zostanie żoną Piotra... STOP Mogłaby tak powiedzieć jeszcze dwa miesiące temu... Teraz już nie... Bowiem to wtedy narzeczony obwieścił jej, że się zakochał! Wyprowadził się a Julia została z psem Lordem, połową kredytu za mieszkanie i mętlikiem w głowie.

Dlatego postanowiła wziąć w pracy urlop i odreagować, wyjechać... Jej celem będzie miejsce, które należało kiedyś do jej dziadka Ludwika. Jego córka, matka Julii - Wanda od dawna nalegała na sprzedaż posiadłości, ale wciąż nie było kupca. Wszyscy twierdzili, że dom w Olszanach ma złą energię a do tego kręci się tam... duch chłopca! Czy to prawda?

Julia początkowo zatrzymuje się w pensjonacie Czarny Kamień i już wtedy poznaje a nawet zjednuje sobie wielu mieszkańców tych urokliwych stron. Tutaj każdy zna każdego, wiedzą do kogo się udać w trudnych sprawach, kto pomoże w ogrodzie, nałoży maseczkę na włosy czy po godzinach upiecze tort na przyjęcie. Julia jest zaskoczona sympatią jaką ją spotkała w zupełnie obcym miejscu. Choć nie do końca, bo przecież jej przodkowie kiedyś tu mieszkali.

Kiedy decyduje się na remont i nocleg w posiadłości Borowiczów pchnięcie drzwi domu jest niezwykle symboliczne, jak otwarcie drzwi do nowego życia. Julia będzie starała się uporać nie tylko z porzuceniem przez Piotra, nie tylko z fascynacją tutejszym mężczyzną, ale również z rodzinną tajemnicą. A może powinnam napisać - z klątwą?! Dlaczego jej matka nie powiedziała jej prawdy, że kiedyś tu była? Z jakiego powodu ojciec Wiktora - jej sąsiada - nie chce wejść do domu dziadka Julii? Czy młodej kobiecie uda się oczyścić dobre imię dziadka?

"Bo każdemu człowiekowi szczęście pisane jest, tylko trzeba go poszukać." *

Morze barwnych i jakże oryginalnych postaci, lekkość stylu, ciekawe dialogi, intrygująca fabuła oraz podążanie za tropem zagadek z przeszłości. Tak opisałabym przepiękną powieść Agnieszki Litorowicz-Siegert, jej się nie czyta... Ją się pochłania, trudno jest się oderwać, bowiem wciąż dzieje się coś intrygującego. Wciąż coś przyciąga uwagę, a to intryga, a to tajemniczy list, a to poszukiwanie pewnego człowieka czy rozmowa z siostrą zakonną a na dodatek zjawiska nie do końca wytłumaczalne... Do tego masa emocji i uczuć, legendy oraz fakty historyczne regionu, dziwne wydarzenia a także metamorfoza zwiastująca odmianę życia.

W tej książce znajdziecie zarówno niepokój, żal, ból i tęsknotę, jak i złość, strach czy fascynację,  próbę odgonienia demonów, wrażliwość i współczucie. Autorka zwróciła uwagę w sposób szczególny na relacje międzyludzkie w małej społeczności, na istotę przyjaźni oraz miłości. Pokazała jak bohaterowie próbują się uwolnić od przykrych wspomnień oraz zyskać pewność siebie.
Wielbiciele tajemnic będą zachwyceni - Julii znikają dane z komputera oraz telefonu, czeka nas poznanie sekretu Wiktora, później tajemnica dziadka oraz zagadki z życia Wandy. Poszczególne opowieści bohaterów chwytają za serce a elementy łamigłówki wskakują na swoje miejsce. Czy w powieści prym wiodą przepowiednie, przypadki czy przeznaczenie? A może metafizyczność? Przekonajcie się sami. Cudowna książka :)

"...dopóki nie dowiemy się, jacy jesteśmy naprawdę, nie będziemy mogli być szczęśliwi."**


Podsumowując - "Olszany. Droga do domu" to niezwykła opowieść o ludziach, ich uczuciach oraz pomówieniach, które nie zawsze prawdziwe, potrafią skrzywdzić człowieka. O utraconym sensie życia, kochaniu i nie kochaniu, zdradach i marzeniach. Jest to historia upleciona z losów nie zawsze szczęśliwych ludzi, których naznaczyła śmierć bliskich, choroba czy też egzorcyzm. Nie zabrakło tematyki dawców szpiku, która w ujęciu tej powieści ogromnie wzrusza. Nie mogę doczekać się na kontynuację, w której autorka zabierze czytelników na Kresy. Jestem ogromnie ciekawa czy bohaterki odnajdą tam to, czego szukają.



* A. Litorowicz-Siegert, "Olszany. Droga do domu", W.A.B., Warszawa 2019, s. 121
** Tamże, s. 355




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Zatytułuj się 2, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


piątek, 30 listopada 2018

Monika Rzepiela "Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie"




Autor: Monika Rzepiela
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: luty 2018
Liczba stron: 272
Seria: Dwór w Czartorowiczach tom 2











Kolejna saga na polskim rynku wydawniczym odbiega nieco klimatem od tych, opisujących czasy współczesne, sięga bowiem XIX wieku i oddaje klimat wtedy panujący, zaś w tle historia Polski, której właściwie nie było wtedy na mapie. Monika Rzepiela drugim tomem swojej Sagi Polskiej doskonale nadawała się do czytania w listopadzie - miesiącu, kiedy obchodzimy setną rocznicę odzyskania niepodległości.

Z bohaterami rozstaliśmy w dniu ślubu Ewy i Marcina. Ponownie zaglądamy w chwili, gdy młodzi małżonkowie budzą się po nocy poślubnej. Uczestniczymy w poprawinach, podróży poślubnej do Lwowa i Wilna, zresztą nagle skróconej... To właśnie Ewa obejmie rządy w Olechowiczach po powrocie i będziemy jej towarzyszyć przez kolejne lata - podczas chwil wesołych i smutnych - narodzin dzieci, śmierci bliskich osób, świąt, sukcesów, chorób.

Choć to Sasiccy wysunęli się na pierwszy plan nie zabrakło znanych nam postaci drugoplanowych. Swoje życie po śmierci męża układa na nowo Iga, która w Kamieńcu, z dala od znanych jej osób, pracuje, wychowuje syna i myśli o korzystniejszej przyszłości u boku ukochanego. Los obdarza ją niespodzianką w osobie Helci. W Czartorowiczach też zaskoczeń nie brakuje - spadek dla służącej okaże się początkiem niespodziewanych zdarzeń. Pojawia się też chłopiec - Tadeusz, zaś młody dziedzic Aleksander wpada w tarapaty, co przysporzy innym wielu trosk i doprowadzi do tragedii.

Wielu jeszcze bohaterów przeżyje wzloty i upadki, ale nie sposób o wszystkich wspomnieć - powstałaby mi z tego mini powieść. Dlatego napomnę tylko (udzieliło mi się słownictwo książki) iż dowiemy się co oznaczała w tamtych czasach zdrada, jak wyglądały zaręczyny czy też ich zerwanie.

Książka Moniki Rzepieli przepełniona jest zwyczajami i obyczajami z XIX wieku: obchody Wielkiego Tygodnia, zasady polowań, dzieci do szóstego roku życia nie mogą siedzieć przy stole wraz z dorosłymi, niemowlęta nie jeżdżą na śluby, w Wigilię organizowana jest ciuciubabka, co organizuje się w zapusty czy konieczność oświadczenia się przed Gromniczną. Ponadto poznałam motywy zawierania ślubów (z miłości lub dla posagu), świat dziewcząt uczęszczających na pensję czy choroby, na które wtedy nie było lekarstwa.

Podsumowując - "Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie" to ukłon w stronę naszych przodków, którzy walczyli o wolną Polskę. Autorka pokazała jak wtedy myślało się o tych, którzy zginęli w powstaniach, jak marzono o wolności.
W książce przeplatają się radości z tragediami, jak w naszym życiu, dlatego myślę, że choć to XIX wiek to losy bohaterów z Podola będą i Wam bliskie. Mnie były, przyznam się że ten tom, bardziej skradł moje serce niż pierwszy.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



czwartek, 29 listopada 2018

Karolina Wilczyńska "W obiektywie wspomnień"

tak, ten bobas to ja :)



Autor: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 14 listopada 2018
Liczba stron: 312
Seria: Stacja Jagodno tom 8












Pamiętam kiedy na mojej półce pojawił się pierwszy tom serii Stacja Jagodno i wcale nie kusiło mnie, by po niego sięgnąć. Pamiętam również chwilę, gdy wydanych było kilka następnych a ja wreszcie poznałam ten pierwszy, zakurzony i... zaczęłam żałować! Ale nie tego, że 'zmarnowałam czas' na lekturę a tego, że przygodę z Jagodnem zaczęłam tak późno. Piękna choć o zwykłych ludziach seria przyciąga jak magnes, wygląda prześlicznie na półce i wciąż intryguje. Co słychać u bohaterów jesienno-zimową porą?

Tamara jest zmęczona tym, że wszyscy jej nadskakują i przesadnie się martwią a przecież siódmy miesiąc ciąży wcale nie sprawia, że nie będzie nic robiła. Wszak roboty w dworku i przy rozbudowie huk! Wraz z Łukaszem nadal mijają się, śpią w innych domach i jakoś nikt nie chce rozpocząć tematu, by coś zmienić w tej kwestii. Marysia dojeżdża do Kielc, co nieco ją męczy, ale dziewczyna pilnuje mamy i babci Róży. Relacje z Kamilem znacznie się ochłodziły. Ewa z Adamem mieszkają już w nowym domu, z nadal pustą górą. Nie wiedzą jak przemówić do rozumu swoim dzieciom. Jarek straszy Kasię sądem, ale przecież to nie ona zabrania mu spotkań z dziećmi! One nie chcą a zmuszać ich nie zamierza. Majka ma coraz większe problemy w domu, ale nie chce przyjąć pomocy od Igora. Może jednak chłopakowi uda się znaleźć sposób, by jej pomóc? Lea bardzo mocno próbowała zapomnieć o trudnej przeszłości, lecz jedna wiadomość zburzyła długo budowany spokój.

To właściwie tylko zarys tego, co znajduje się w powieści. Przecież nie zdradzę Wam tajemnic, zagadek i działań bohaterów. Podkręcę tylko Waszą ciekawość wspominając o nowych postaciach - w tym tomie pojawia się pracownica z gminy Monika, która pomaga fotografowi Hubertowi w pewnym projekcie. Hubert ma świetne pomysły i podczas realizacji doznaje olśnienia dotyczącego dworku. Czy związane z nim osoby poprą pomysł? Czy zazdrosna żona nie przeszkodzi w osiągnięciu celu?

By pomóc w realizacji pomysłu fotografa Kaśka udaje się na strych, gdzie w zakurzonym pudełku znajduje zdjęcia sprzed lat... Na jednym z nich rozpoznaje swoją mamę w towarzystwie innych osób. Jedna jej kogoś przypomina... Tylko kogo? Jaką tajemnicę odnalazła Kasia i czy uda jej się wypytać Zofię o szczegóły? To przecież musi być ktoś ważny, bo dawniej zdjęcia robiono tylko w ważnych chwilach... Nie jak teraz, gdzie każda niemal chwila uwieczniona zostaje telefonem...

"... ze zdjęciami bywa tak, że czasem o fotografowanych mówi więcej to, czego brakuje, niż to, co pokazują. A czasami udaje się uchwycić coś, co ludzie chcieliby ukryć albo nie potrafią okazać." *

Co jeszcze kryje się na kartach książki? Przede wszystkim miłość, przyjaźń oraz ogromne podkreślenie jak istotne jest wsparcie czy pomoc innym. Przemijanie, upływający czas, ciąże, zaręczyny, samobójstwo oraz tajemnice, które potrafią powrócić w najmniej spodziewanym momencie. Wilczyńska po raz ósmy w tej części intryguje choćby chytrym planem babci Róży, podstępami Tamary, sekretami z przeszłości Małgorzaty, by na koniec podarować nam magiczny i sentymentalny finał. Boże Narodzenie oraz Sylwester przynoszą czytelnikowi zupełnie odmienne wrażenia oraz wyjaśnienie jednej z tajemnic. Której? Odkryjcie sami :)

"...jedni nie doceniają czegoś, o czym inni marzą." **

Podsumowując - "W obiektywie wspomnień" to kolejna przepełniona emocjami, ciepłem oraz zwyczajnymi problemami powieść. Historia o podejmowaniu trudnych decyzji, uciekaniu przed sobą, błędach, radościach, smutkach, zwycięstwach i porażkach. Dla każdego człowieka bardzo ważne jest to, by móc się wygadać - przy malowaniu paznokci, czyszczeniu motocykla, ręcznej robótce, by na sercu było lżej. Autorka pokazała w książce, że w życiu czasami coś wygląda inaczej, niż to sobie wyobrażamy. Sięgnijmy podczas lektury w głąb siebie i odkryjmy skrywane dotychczas myśli... Polecam!



* K. Wilczyńska, "W obiektywie wspomnień", Wyd. IV Strona, Poznań 2018, s. 186
** Tamże, s. 52



"Zaplątana miłość"
"Marzenia szyte na miarę"
"Po nitce do szczęścia"
"Serce z bibuły"
"Życie jak malowane"
"Dom pełen słońca"
"Uczucia zaklęte w kamieniu"
"W obiektywie wspomnień"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


środa, 14 listopada 2018

Lucyna Olejniczak "Kobiety z ulicy Grodzkiej. Emilia"





Autor: Lucyna Olejniczak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 30 października 2018
Liczba stron: 488
Seria: Kobiety z ulicy Grodzkiej tom 5









Jest! Hura! Autorka spełniła prośby czytelniczek i powstał piąty tom doskonałej sagi rodzinnej osadzonej w Krakowie - Kobiety z ulicy Grodzkiej. Z czym muszą zmierzyć się bohaterki tym razem? Czy nadal działa klątwa Franciszka Bernata? Wielokrotnie w życiu musimy zmagać się z błędami przeszłości, czy to popełnionymi przez nas samych czy też naszych przodków. Czasami wystarczy 'przepraszam', ale zdarza się że przewinienia nawarstwiają się i nie jest łatwo wybaczyć.
 
Historia kobiet z krakowskiej ulicy Grodzkiej toczy się kołem...
Jest rok 1957 i wzorem swojej babci Wiktorii, osiemnastoletnia Weronika jedzie wraz z siostrą swego dziadka - Ivonne - do Le Gravier, rodzinnej posiadłości swoich francuskich krewnych. To właśnie na prowincji Weronice przyjdzie zmierzyć się z przeszłością, kiedy przyjedzie tam Pascal - jej dziadek. Dziadek, który nie uznał swojej córeczki - Matyldy. Dziadek, który chciałby naprawić względem wnuczki to, co zepsuł w kontaktach z jej babcią. Gestem pojednania jest propozycja Pascala, by Weronika studiowała na Sorbonie, gdyż jest bardzo zdolna i świetnie mówi po francusku. Jednak dziewczyna nie chce przyjąć tej propozycji... Ma powody przypuszczać, że jest w ciąży a tata ją zabije, gdy dowie się kim jest ojciec dziecka... Czy słusznie?


Walka stoczona z rodzicami o zgodę na przyszłość i szczęście będzie jednak dopiero początkiem drogi, jaką będzie kroczyła Weronika. Gdyby tylko wiedziała, jak potoczy się jej życie u boku mężczyzny, którego pokochała młodziutkim sercem, to czy nie wolałaby pozostać wtedy we Francji? Czy znajdzie siłę i sposób, by wyrwać się z tego związku? Fakty i wydarzenia będą jednoznaczne, szokujące i przywołujące na myśl wiele ludzkich tragedii. Co takiego wydarzyło się w małżeństwie Weroniki? Z czym musiała się zmierzyć? Jakie piętno to na niej odciśnie?

Niespodzianka czeka w tym tomie również na Matyldę. Matka Wery zobaczy ducha przeszłości, który początkowo przypomni o przykrych wydarzeniach z życia i niekoniecznie będzie chciał wierzyć w wyjaśnienia. Ale może okoliczności sprawią, że zapanuje zawieszenie broni i choćby minimalne wybaczenie?

Piąty tom opowiadający o losach kobiet z ulicy Grodzkiej w Krakowie jest powoli - ale w żadnym nie nudno! - snującą się opowieścią o zwykłym życiu pewnego rodu. Tutaj narodziny i śluby przeplatają się z pogrzebami a wizyta Matyldy na cmentarzu i zaduma przy wspólnym grobie kobiet bliskich jej sercu, była dla mnie niezmiernie wzruszającym momentem. W fabule pojawiają się nowi bohaterowie, powracają już nam znani a zagubieni na przestrzeni różnych wydarzeń.

Lucyna Olejniczak potrafi zaintrygować, pokazać różne oblicza ludzkiej natury i uczuć - przemoc domową, miłość która nie liczy się z opcjami politycznymi, pojednanie w obliczu choroby, alkoholizm niszczący rodziny, utrata wewnętrznego blasku z powodu problemów... A wszystko to na tle wydarzeń w Polsce, kiedy I sekretarzem KC PZPR był Władysław Gomułka - wyraźnie pokazane prawa systemu, napiętnowanie Żydów, działania milicji i SB, kontrolowanie zgromadzeń czy sztuk teatralnych.

Ten sam, niezwykły klimat powieści od pierwszego tomu sprawia, że mimo niemal pięciuset stron wcale nie czuję nasycenia lekturą. Jeszcze dobrze nie odkryłam wszystkich niespodzianek i demonów, które wciąż pojawiały się w "...Emilii" a już z ogromną radością sięgałabym po kolejne tomy tej sagi. Nie potrafię ani jednym słowem, ani jednym akapitem, ani nawet jedną recenzją opisać co magicznego kryje się w tej serii. Każdy, kto ją zna, wie co mam na myśli...
Czekam na szósty tom, kiedy to Emilka dorośnie, może klątwa przestanie wreszcie działać... Tylko czy ja chcę zakończenia serii? NIE!


Podsumowując - "Kobiety z ulicy Grodzkiej. Emilia" to książka o pogrzebanych marzeniach,  prawdziwych uczuciach, wstydzie, upokorzeniu, pomocy i przyjaźni. O trudnych wydarzeniach z przeszłości, które nadchodzą niespodziewanie i burzą budowany latami spokój. O tym, że czasem wsparcie i bezpieczeństwo są ważniejsze od miłości i jak bardzo mogą uratować komuś życie.





"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka"
"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Wiktoria"
"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Matylda"
"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Weronika"
"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Emilia"



Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Grunt to okładka, Zatytułuj się, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



czwartek, 5 lipca 2018

Monika Rzepiela "Dwór w Czartorowiczach"






Autor: Monika Rzepiela
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2017
Liczba stron: 304
Seria: Dwór w Czartorowiczach tom 1









Pośród współczesnych sag i serii, których tło historyczne i społeczne znamy doskonale warto sięgnąć czasem po pozycję zgoła odmienną. Przykładem jest "Dwór w Czartorowiczach", którego akcja rozgrywa się na Podolu w XIX wieku.

Przyglądamy się codzienności dwóch panienek - Ewy Jabłońskiej oraz Igi Branickiej. Kuzynki a zarazem przyjaciółki wychowały się we dworze razem, jednak z uwagi na śmierć ojca Igi, dziewczyna musiała wyjechać na pensję. Kiedy już odebrała wykształcenie, wróciła do Czartorowicz. Do ukochanych sadów, łąk a przede wszystkim do najbliższych. Dziewczęta prowadzą długie rozmowy, pomagają w codziennych pracach oraz marzą o przyszłości, przepełnionej miłością i szczęściem z wybrankami serca. Tylko czy los, rodzice i obyczaje pozwolą im na wymarzone związki? Wszak niektórzy nadal chcą wybierać dzieciom małżonków... A z niektórymi wiązać się nie wypada, gdyż hierarchia społeczna na to nie pozwala...

Bardzo przyjemnie czyta się powieść Moniki Rzepieli, która prowadzi czytelnika poprzez kolejne pory roku, święta i uroczystości, dzięki czemu poznajemy zwyczaje, obyczaje i przesądy panujące na Podolu od roku 1876. Szyjemy wyprawy ślubne, przygotowujemy pogrzeby, święconkę, odbieramy porody. Panienki uczą się zwykłych obowiązków, bo chociaż nie wszystkie lubią, to kiedy zostaną żonami, każda sfera życia będzie musiała być im znana.

Piastunki, ochmistrzynie, konwenanse, migreny to świat przedstawiony w tej książce, przeplatany pięknymi sukniami, wymyślnymi fryzurami i uczuciem, które często trudno jest skrywać na dnie serca. Wtedy nie wolno było spotykać się z wybrankiem zbyt często ani w ustronnym miejscu. Sukcesem było, jeśli rodzice zgodzili się na ślub z miłości a o tym co czeka młode żony po zaślubinach... nikt nie mówił głośno.

W podejmowaniu decyzji przeszkadzają sprawy z przeszłości, które w najmniej spodziewanych okolicznościach wychodzą na jaw. Czy bohaterowie będą potrafi zapomnieć, przebaczyć i żyć dalej? Jakie niespodzianki mają dla nas mieszkańcy Czartorowicz, Olechowicz oraz Hajduliszek? Komu będziecie kibicować a kogo nie obdarzycie sympatią? Przekonajcie się podczas lektury.



Podsumowując - "Dwór w Czartorowiczach" to historia o miłości, która nie pyta o wiek, stan majątkowy czy społeczny, tylko uderza i nam, ludziom pozostawia decyzję czy pójść - lub nie - za porywami serca, czasem pod wiatr... Opowieść gładko płynąca poprzez kolejne miesiące wypełnione pracą, drobnymi rozrywkami, wspomnieniami oraz przygotowaniami do wesołych lub smutnych rodzinnych uroczystości. Polecam






Książka przeczytana w ramach czerwcowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 28 maja 2018

Agnieszka Krawczyk "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą"




Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: kwiecień 2018
Liczba stron: 456
Seria: Uśmiech losu tom 1










Cudownie bajeczna okładka, intrygujący tytuł i nazwisko-pewniak, czyli obowiązkowa do przeczytania powieść Agnieszki Krawczyk. Druga już książka autorki z rzędu, której akcja została usytuowana w Krakowie a dokładniej na Dębnikach. Jakie niespodzianki od losu czekają na bohaterów?

Do Kamienicy Pod Gwiazdą położonej przy ulicy Gwiaździstej wprowadza się Zuzanna Lorenc. Mieszkanie w mansardzie użyczył jej ojczym, profesor Edmund Stanisławski, by mogła rozpocząć nowe życie, gdyż to prowadzone dotychczas nie do końca ułożyło się po myśli... jej matki. Łucja miała wobec córki ambitniejsze plany, niż powrót do Polski z bliźniętami zrodzonymi z romansu z żonatym mężczyzną! Jednak Zuza, choć tęskni za życiem jakie prowadziła jako znana pianistka, patrzy z optymizmem w przyszłość, cieszy się z bycia mamą i pragnie w Krakowie osiągnąć szczęście... po swojemu. Czy jej się to uda? Czy pogodzi samotne rodzicielstwo z ukochaną muzyką?

"... w życiu trzeba być przygotowanym na najczarniejszy scenariusz, bo wtedy każda pozytywna zmiana będzie miłym zaskoczeniem." *

Z czasem Zuza poznaje miłych (i tych niemiłych też) a już na pewno niezwykłych mieszkańców kamienicy - biznesmena Nowackiego, staruszkę Klarę Pieniążkiewicz, małżeństwo Olesińskich oraz cztery kobiety z imionami wprost z Szekspira. Ogrom zróżnicowanych ludzkich charakterów pod jednym dachem może sugerować kłopoty i spory. A później okaże się, że Ci ludzie - nie do końca pałający do siebie sympatią - otrzymają to samo pismo od notariusza i mają zjawić się u niego wszyscy razem, by poznać plany tajemniczego właściciela kamienicy co do jej przyszłości... Czy będą musieli opuścić swoje mieszkania? A może otrzymają możliwość ich wykupu, tylko za jaką cenę? Żaden z mieszkańców kamienicy przy ulicy Gwiaździstej 11 nie przypuszczał, jaką niespodziankę ma dla nich los... Jaki jest sens tak szalonego - jak się wydaje - pomysłu właściciela?

"Macierzyństwo nauczyło mnie, że można kochać wiele spraw jednocześnie." **

Agnieszka Krawczyk przekazała w tej powieści niezwykle wiele życiowych rad. Na pierwszym planie umieściła kobietę, która porzuciła karierę w Londynie na rzecz wychowania dzieci w przyjaznym otoczeniu. Bohaterka musi poradzić sobie nie tylko w nowym miejscu i w nowej roli, ale również odzyskać wiarę w siebie. Śledzimy jej kroki, gdy poznaje otoczenie, sąsiadów a później próbuje ułożyć swoją codzienność, choćby szukając pracy.
Na drugim planie wcale nie jest nudno... Poznajemy mężczyznę, społecznika, który walczy o dobro mieszkańców, choć środki finansowe nie zawsze wystarczają na spełnianie podstawowych potrzeb. Jednak on nie poddaje się. Czy jedna z bohaterek też będzie o siebie walczyła, kiedy usłyszy diagnozę? Czy otrzyma wsparcie rodziny? Jak radzić sobie w obliczu poważnej choroby? A czy przez pryzmat przeszłości, kiedy to ktoś mocno nam szkodził i utrudniał życie a teraz jest stary i schorowany... czy będziemy umieli odłożyć na bok to co było złe i udzielić pomocy?

Pisarka po raz kolejny zaczarowała mnie klimatem, słowem, miejscem akcji i bohaterami - nie szczędząc im oryginalności, obdarzając zagadkami, wadami i zaletami tak, by chciało się czytać i czytać, nie odkładając powieści. Czy seria 'Uśmiech losu' spodoba mi się tak bardzo jak poprzednie cykle autorki? Choć to zupełnie inna opowieść liczę, że tak i już oczekuję na drugi tom.

"... wszystko w życiu zależy od przypadkowo wybranej ścieżki. Często w ogóle nie wiesz, dlaczego podążasz w tym kierunku, a nie innym, wybierasz intuicyjnie, kierujesz się emocjami, a to decyduje o całym twoim dalszym życiu." ***           

Powieść cudownie snująca się poprzez codzienne dni, ale jakże różne od siebie... Pokazująca, że życie modyfikuje nasze plany po swojemu... Udowadniająca, że niektóre sprawy z przeszłości nie dają się wyprostować a nasze wybory niekoniecznie zakończą się szczęśliwie... Może po latach dostaniemy szansę na ich zmianę czy korektę?


Podsumowując - "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą" to powieść przepełniona tajemnicami, niespodziankami, konfliktami, ale również aktami sympatii i pomocy. To powieść o chorobie, spełnianiu marzeń lub rezygnacji z nich dla bliskich; o trudnym, bo samotnym byciu matką. W tle słychać dźwięki fortepianu a unoszący się w powietrzu zapach domowego ciasta sprawia, że dążenie do marzeń staje się łatwiejsze. Z radością powrócę do kryjącej sekrety kamienicy na krakowskich Dębnikach, by poznać działania 'komitetu uczynkowego' i sprawdzić jak rozwija się stworzony przez małą społeczność ogród podwórkowy.




* A. Krawczyk, "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą", Wyd. Filia, Poznań 2018, s. 177
** Tamże, s. 216
*** Tamże, s. 431




"Kamienica Pod Szczęśliwą Gwiazdą"
"Dobre uczynki"
"Szczęście na wyciągnięcie ręki"




Książka przeczytana w ramach kwietniowych wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


wtorek, 8 sierpnia 2017

Bogna Ziembicka "Na zawsze Różany"





Autor: Bogna Ziembicka
Wydawnictwo: JAK
Data wydania: 2017
Liczba stron: 164 z całości woluminu (664s.)
Seria: Różany (tom 5)
Wydanie kompletne. tom II
288str (t.3); 212 (t.4); 164 (t.5)
Niniejsze wydanie jest większego formatu, dlatego wszystkie 5 powieści tego cyklu w tej wersji ma mniejszą liczbę stron niż w innym wydaniu




I to już koniec... Piąty tom sagi nieuchronnie nadszedł i zakończył jakże długi pobyt (bo aż w pięciu księgach) w Różanach. Tym razem nie napiszę jednak typowej recenzji - powód jest prosty - w części dotyczącej fabuły musiałabym zdradzić Wam najważniejszą informację, na którą sama czekałam od tomu drugiego. Dlatego jeśli nie przeczytaliście innych recenzji, które opisują zbyt wiele to wstrzymajcie się z tym.


Bogna Ziembicka zaskakiwała mnie każdym tomem tej serii. Każdy był inny, inaczej napisany, skupiał się na czymś innym, miał inną formę. Nigdy nie wiedziałam czego spodziewać się po kolejnym branym do ręki tytule. Nie inaczej było z "Na zawsze Różany". Oczekiwałam, że już w pierwszych zdaniach otrzymam odpowiedź na nurtujące mnie pytanie - jak rozumieć scenę finalną z "Wiosny w Różanach"? Niestety, na odpowiedź musiałam chwilę poczekać :)

Tym razem autorka częstuje czytelnika podróżami w czasie i przestrzeni - teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Losy Zosi z losami Zuzi. "Wędrujemy" poprzez Indie, Izrael, Kraków, Różany oraz Stany Zjednoczone i Niemcy. Z Erykiem i jego siostrą, Aleksandrem, Marynią i naszymi głównymi bohaterkami. Poznajemy fakty, których jeszcze nie znaliśmy a rzucają światło na opisane wcześniej wydarzenia.
Ten tom jak najdoskonalsza klamra spina dotychczasowe i dopiero teraz mam pełny obraz tej sagi. Każdy wnikliwy czytelnik odkryje bowiem - przed lekturą tej części - że nie wszystko z życia Zuzanny jest mu wiadome, jak choćby drugi ślub...

To aż trudne do uwierzenia jak bardzo podobne, mimo braku pokrewieństwa, są Zofia i Zuzanna. Mam na myśli kwestię liczby mężczyzn, przez którą były kochane - istne wianuszki wielbicieli ciągnęły się za każdą z nich, co często wywoływało zazdrość innych. Najbardziej uwypukloną w tym temacie postacią jest Natalia Berg, która również w finalnym tomie nieźle miesza...


Różany to bardzo piękna i patriotyczna seria. Bogna Ziembicka podarowała swoim czytelnikom pięć cudownych, oryginalnych i jakże skupiających na historii naszego kraju powieści. Pokazała jak żyło się Polakom wespół z innymi nacjami przed wojną, ogrom zniszczeń i łez spowodowanych działaniami wojennymi a potem losy kraju w późniejszych latach.... Tylko czy naprawdę po wojnie było lepiej?
Jednak przecież różańska saga to nie tylko Polska i Polacy. Poznaliśmy Niemców, Żydów a także - dzięki licznym wyjazdom naszych bohaterów poza granice kraju - inne nacje i piękno państw rozsianych po całym globie.

Gdyby ktoś mnie zapytał teraz, który tom podobał mi się najbardziej to odpowiedź na pewno nie byłaby jednoznaczna, gdyż każda część miała w sobie coś ciekawego, magicznego czy zaskakującego.

Wielowątkowość, zmiana miejsca akcji i czasu wydarzeń, trudne decyzje podejmowane przez bohaterów, podróże, łzy radości i smutku, w których dzielnie im towarzyszyłam, walka o miłość, szczęście a czasami kromkę chleba - taka jest ta saga. Jeśli lubicie historie wielotomowe, okres wojny, polską powieść obyczajową czy wątki usytuowane w różnych krajach to będziecie zadowoleni z Różan. Tylko pamiętajcie, że dla całkowitej satysfakcji czytelniczej należy zachować chronologiczność!

Szkoda, że to już koniec...





Poprzednie wydanie:





"Droga do Różan"
"Wiosna w Różanach"
"Tylko dzięki miłości"
"Bądź przy mnie"
"Na zawsze Różany"



Książka przeczytana w ramach lipcowych wyzwań: Grunt to okładka, Zatytułuj się, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...