Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 czerwca 2022

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Dziewczyna z ogrodu" / "Chłopak znikąd" / "Tych dwoje"

 
 
 
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: JakBook
Data wydania: 1 czerwca 2022
Liczba stron: 224 / 212 / 200
Seria: Zbuntowani
 
 
 
Recenzja dotyczy całej serii, ale nie zdradzam w niej szczegółów, które mogłyby zepsuć lekturę tomów drugiego i trzeciego
 
 
 
 
Siedemnastoletnia Kamila Serenowicz chodzi do trzeciej klasy jednego z sopockich liceów. Ogromnie nie lubi swojego życia. Ojca nie znała, matka wychowuje ją sama i teoretycznie poświęciła karierę modelki dla córki, ale chciałaby by poszła w jej ślady, chciałaby układać jej przyszłość po swojemu.
Kamila się buntuje. Nie chce być kontrolowana. Szuka ukojenia w książkach, muzyce, kwiatach w ogrodzie oraz spotkaniach ze swoim przyjacielem Staszkiem, który jest równie odmienny w świecie rówieśników, co ona.

Wszystko zmienia się z chwilą, gdy będąc w ogrodzie dostrzega u sąsiadów prowadzących rodzinę zastępczą, nowego chłopaka. Wtedy jeszcze nie wie, że ten przystojny i wysportowany nastolatek to Kacper Małkowski - jej nowy kolega z klasy, do którego ślinią się wszystkie dziewczyny.
Jednak to na nią Kacper zwrócił uwagę. To z nią spędza czas.
 
Między młodymi zaczyna kiełkować uczucie, jednak będzie wystawione na wiele prób... W życiu obojga pojawi się bowiem przeszłość, która nie raz i nie dwa brutalnie wedrze się w codzienność. Bardzo często będą to problemy, z którymi nie potrafią sobie poradzić dorośli a co dopiero siedemnastolatkowie. 
Zwłaszcza, że z każdym dniem Kamila przekonuje się, jak wiele tajemnic kryje Kacper. Jak wiele jej nie powiedział. Z jak wieloma kłopotami musi mierzyć się sam. Jakie interesy robi? Czy jego rodzice na pewno nie żyją? Kim jest Karolinka? Dlaczego wciąż pomaga finansowo kuzynowi i wujowi? Dlaczego wciąż ucieka przed prawdą?


Teoretycznie seria 'Zbuntowani' to historia o młodych i dla młodych, ale poruszone w niej problemy zainteresują również dorosłych. Pierwsze pocałunki i pierwsze zbliżenia, próby gwałtu, przemyt, szantaże, porwania, przemoc i narkotyki. Śledzimy ich rozstania i powroty, nawiązywanie nowych przyjaźni i zrywanie tych toksycznych. Obserwujemy inność i trudne wybory.
 
Rodzice, którzy nie dostrzegają, że interesy stawiają ponad dobro dziecka i do jakich skutków to może prowadzić.
Rodzice, którzy za swój błąd muszą zapłacić wysoką cenę, włącznie z tym, że konsekwencje ich czynów poniosą ich dzieci.
Dzieci, które robią wszystko, nie zawsze legalnie, byle naprawić przeszłość i móc myśleć o przyszłości.
 
W tej trylogii nic nie jest pewne ani przewidywalne, dlatego z zainteresowaniem śledziłam perypetie bohaterów. Przejmowałam się wydarzeniami, w które byli uwikłani. Choć oczywiście chwilami dostrzegałam infantylność i po wielokroć powtarzane te same kwestie... Zdarzyły się też błędne imiona...
Plusem są krótkie rozdziały i duża czcionka.

Pierwszy tom był przede wszystkim perspektywą Kamili, drugi - Kacpra, w trzecim palmę pierwszeństwa dzierżyła już inna para bohaterów, ale nie zdradzę Wam niespodzianki, bowiem wyniknie ona dopiero w trakcie czytania początkowych części.
 
Seria była już kiedyś wydana pod pseudonimem Anka Sangusz. Czytaliście? Przyznaję, że o niej nawet nie słyszałam...


Podsumowując - trylogia 'Zbuntowani' to opowieść o miłości dziewczyny z ogrodu i chłopaka znikąd, wobec której los nie był łaskawy. Historia o kłamstwach, mrocznych tajemnicach, trudnych wyborach i ich konsekwencjach. O niełatwych relacjach z rodzicami, uzależnieniach, życiu na granicy prawa, zobowiązaniach, zazdrości, zranionej dumie, bólu i rozpaczy. Dużą rolę odgrywają determinacja, brak szczerości i koneksje a niecodzienne dążenie nastoletnich bohaterów do niezależności i wolności wynika z poważnych pobudek. Polecam!

 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (L), 52 książki
 
 
 

wtorek, 26 kwietnia 2022

Karolina Hejmanowska "Miłość w rytmie punk rocka" - przedpremierowo - patronat

 
 
 
Autor: Karolina Hejmanowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: planowana na 11 maja 2022
Liczba stron: 874
 
 
 
 
 
 
 
Karolina Hejmanowska zadebiutowała powieścią "Adres w sercu", która była historią o młodzieży, miłości i subkulturach muzycznych. Dokładnie na tej samej półce można postawić "Miłość w rytmie punk rocka" gdzie już sam tytuł wskazuje, o czym chciała nam opowiedzieć młoda autorka. A do przekazania miała wiele, bowiem powieść ma ponad osiemset siedemdziesiąt stron.

 
Śląsk, lata 90.
W budynku katowickiej szkoły średniej mieści się zarówno liceum jak i szkoła zawodowa, gdzie na kierunku górnik kształcą się Adrian i Aleks - od przedszkola darzący się braterską miłością. Obaj jedynacy nie lubiący się uczyć, uwielbiający wagary, bowiem wybrali ten kierunek z braku lepszego pomysłu. Adrian jest członkiem zespołu muzycznego, z którym chciałby coś osiągnąć, zaś Aleks... to patologia. Kilka lat temu stracił matkę, o której śmierć obwinia go ojciec, obecnie alkoholik z ciężką ręką. Chłopak jest często głodny, pobity a niejednokrotnie również naćpany.
 
Swoje frustracje Aleks lubi wyładowywać na słabszych i bojących się go uczniach - niestety jego wybór padł na Julkę, córkę reżysera, która przeprowadziła się do Katowic z Warszawy. Ona również jest wychowywana tylko przez ojca, z tą różnicą, że on nie pije, ale liczą się dla niego pozycja, pieniądze i wygląd. Właściwie to trzyma córkę w złotej klatce i nie pozwala na rzeczy, których pragnie każda nastolatka. Dodatkowo sam chciałby znaleźć jej męża z wyższych sfer i bardzo długo nie będzie w stanie zrozumieć jakie tak naprawdę są jego wybory...

W trudnych chwilach Julia może liczyć na swoją przyjaciółkę Anitę, która ma umiejętność ratowania jej przed Aleksem... Tylko dlatego, że w dzieciństwie przyjaźniła się z Adrianem i Aleksem... Śmierć matki tego ostatniego wiele jednak zmieniła...

Jak można się domyślić zamożna, skromna, poukładana i wrażliwa córka reżysera ze swoją nieśmiałością i naiwnością idealnie pasuje na ofiarę dla zbuntowanego punkowca. Nie potrafi się mu postawić, nie jest w stanie bronić. Jak gorzkie pigułki przełyka słowa słyszane z ust tego wysokiego chłopaka... 
Wszystko zmienia się w chwili, gdy Aleks ratuje jej życie... Tamta chwila będzie bardzo mocno rzutowała na ich przyszłość, decyzje i wybory. Co wydarzy się w ich życiu? Czy ich relacja zmieni się na pozytywną? 


Możecie mi wierzyć, ale opisane przeze mnie wydarzenia to dopiero początek... Karolina Hejmanowska napisała powieść giganta, w której poznajemy naprawdę spory kawał historii życia bohaterów. Zostali oni nie tylko świetnie scharakteryzowani, ale i zmuszeni do odsłonięcia przed czytelnikiem swojej traumatycznej często przeszłości. Dzięki temu bardzo łatwo było poczuć sympatie i antypatie. O ile Julkę czy Anitę można szybko polubić (choć w przypadku Julii często denerwowało mnie jej wycofanie i strach o byle co), Adrian też w zasadzie jest bohaterem w większości nie sprawiający problemów, by można go potępiać za wybory, to już Aleks jest istnym kameleonem! Początkowo jest postacią typowo negatywną. Nie ma powodu, dla którego można go lubić, choć niewątpliwie fakt, że stracił matkę i jak traktował go ojciec może wywołać poczucie żalu. Jednak z czasem dostrzegamy jego dobre serce, ukryte głęboko przed światem i samym sobą. 
 
Życie jednak nie pozwoliło mu na bycie dobrym chłopcem. Powieść jest właściwie sinusoidą - grzeczny, ułożony, zakochany i tryskający dobrą energią kontra wściekły, nabuzowany, pijany i rozrabiający. 

Autorka nie pozwala na nudę, pomimo takiej objętości lektury - wciąż przeżywamy wzloty i upadki bohaterów, ich rozstania, powroty, tworzenie dystansu i ponowne ocieplenie relacji. Związki, zdrady, gwałt i próba samobójcza, pierwsze zbliżenia, bogaci kontra biedni oraz wiele traum, które nieoczekiwanie zmieniły całkowicie bieg tej opowieści, która nie jest słodką bajką dla lolitek ani piękną opowieścią o miłości bez granic... Często zaciskałam kciuki, zęby i pięści - ze złości, napięcia, stresu.
 
Jedynie chwilami miałam wrażenie, że Hejmanowska przesadziła z ilością wydarzeń, mogła odpuścić kilka wątków i podarować te pomysły innym postaciom, w kolejnej książce, bowiem "Miłość..." nic by na tym nie straciła a byłaby przystępniejszych rozmiarów :) Zwłaszcza, że przy takiej ilości zdarzeń, nie sposób na koniec pamiętać każdej sytuacji a jedynie zarys i wynikające z tego decyzje.

Przyznaję, że zarówno język, dialogi, jak i całokształt fabuły wypadają mocno na plus. Książka wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Pragnienie poznania dalszego ciągu jest ogromne, bowiem jak to w młodych głowach - wciąż pojawiają się nowe pomysły, które nie zawsze wychodzą na dobre... Wiele scen i wynikających z tego wydarzeń mnie zaskoczyło i zupełnie nie mogłam być pewna zakończenia... Ale tak, podobało mi się :)
 
 
 
Podsumowując - "Miłość w rytmie punk rocka" to pełna pasji, przyjaźni i miłości opowieść, która trzyma w napięciu i zaskakuje. To właśnie w tej historii znajdziecie pełen wachlarz uczuć - od pozytywnych poprzez obojętne aż do negatywnych. Strach, litość, odrzucenie, złość, zemsta i nienawiść, próba zrozumienia swoich błędów, zdrada, poronienia, potrzeba akceptacji, ojcowie nie potrafiący odnaleźć się w swojej roli, upokorzenie - to tylko kilka słów-haseł, jakimi mogę zachęcić Was do lektury tej książki. Jednak nie sposób opisać ją w tak krótkiej recenzji, by nie zdradzić Wam zbyt wiele psując tym samym niespodzianki autorki. Polecam!



 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

poniedziałek, 28 marca 2022

Andrzej Maleszka "Magiczne drzewo. Olbrzym"

 
 
 
 
Autor: Andrzej Maleszka
Ilustracje: Andrzej Maleszka
Wydawnictwo: Znak emotikon
Data wydania: 2017
Liczba stron: 482
Seria: Magiczne drzewo tom 3
 
 
 
 
 
 Nad Doliną Warty w roku 2000 rozpętała się straszna burza, która trwała przez trzy dni i noce. Trzeciego dnia piorun uderzył w stary dąb, łamiąc go. Jednak było to Magiczne Drzewo i dlatego, gdy przerobiono go w tartaku na deski a finalnie na różne przedmioty, które rozjechały się po świecie, wszędzie dało się odczuć magiczną moc.
 
 
W klasie Kukiego pojawia się nowa dziewczynka - Gabi i to jemu przypada ten "zaszczyt" (ponieważ wcale mu się to nie podoba), by oprowadzić ją po szkole... Na sali gimnastycznej Gabi nie trafia do kosza, tylko wprost w konsolę Blubka! To najgorsze co mogło ich spotkać, bowiem to duży i silny chłopak, który bije innych... Kukiemu też się oberwało, ale...pomyjami!

Chcąc się zemścić zabiera do szkoły - oczywiście potajemnie - czerwone krzesło, ale niestety je gubi! I na dodatek jako pierwszy usiadł na nim Blubek. Rzucony przez niego czar będzie miał straszne skutki - wyczarowany potwór zniszczy szkołę i czerwone krzesło, rodzicom Kukiego będzie groziło więzienie a przecież żadnego magicznego przedmiotu dzieciaki już nie mają! Jedynym plusem sytuacji jest nadludzka siła Kukiego, tylko czy to wystarczy?! Pewnie że nie. 


Znaczna część fabuły tej książki to podróż dzieci do miejsca, w którym mają odnaleźć coś, co może odkręcić czar Blubka i ocalić szkołę i rodziców Kukiego. Skąd dzieciaki wiedzą dokąd mają się udać? Tego dowiecie się już z książki. Dodam tylko, że na wyprawę wraz z Kukim udaje się Gabi oraz Blubek - dość egzotyczne trio, które będzie musiało poradzić sobie z kolejnymi wcieleniami potwora, podróżując jednocześnie poprzez wody, lądy, wyspy i pustynie. Towarzyszy im Budyń, gadający pies, któremu zawdzięczają życie.

Ogromnie podobały mi się wcielenia potwora i lęk o dzieciaki - czy poradzą sobie z unieszkodliwianiem go. Jak uda im się przetrwać bez pożywienia i wody, jakie niespodzianki ma dla nich przyroda oraz źli ludzie. Niezmiernie pomysłowa, trzymająca w napięciu, przekazująca wiedzę. Jak zakończy się ten tom?
 

Gdybym miała wybrać najlepszy tom z dotychczas czytanych, czyli od pierwszego do trzeciego to ten ostatni byłby zdecydowanym faworytem. To właśnie w "Olbrzymie" było najwięcej ciekawych przygód dzieci, do tego podróż po wielu krajach, nauka wzajemnej pomocy i zaufania. A już siedem wcieleń wyczarowanej olbrzymiej zwierzomaszyny to nieustająca zagadka i moc emocji!
Pomimo, że to nierealna opowieść, całkowicie zmyślona to bardzo mnie wciągnęła - polecam!


 
"Olbrzym"
"Pojedynek"
"Gra"
"Cień smoka"
"Świat Ogromnych"
"Inwazja"
"Berło"
"Czas robotów"
"Pióro T-Rexa" 




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (M), Pod hasłem, 52 książki

poniedziałek, 21 marca 2022

Andrzej Maleszka "Magiczne drzewo. Tajemnica mostu"

 
 
 
Autor: Andrzej Maleszka
Ilustracje: Andrzej Maleszka
Wydawnictwo: Znak emotikon
Data wydania: 2018
Liczba stron: 434
Seria: Magiczne drzewo tom 2
 
 
 
 
 
 
 
 
Kiedy w 2020 roku recenzowałam pierwszy tom serii 'Magiczne drzewo', czyli "Czerwone krzesło" nie sądziłam, że ta bajka tak mnie wciągnie. A uwierzcie - lub nie - jest idealna, by odgonić wszelkie trudne tematy krążące wokoło.


Nad Doliną Warty w roku 2000 rozpętała się straszna burza, która trwała przez trzy dni i noce. Trzeciego dnia piorun uderzył w stary dąb, łamiąc go. Jednak było to Magiczne Drzewo i dlatego, gdy przerobiono go w tartaku na deski a finalnie na różne przedmioty, które rozjechały się po świecie, wszędzie dało się odczuć magiczną moc.
 
W drugim tomie nadal śledzimy losy czerwonego krzesła, jednak pojawia się też drugi, drewniany i zarazem magiczny element.. Trzeba jednak poczekać zanim się przekonamy co nim jest... i jaką kryje tajemnicę.
Poprzednia część kończyła się dość dramatycznie - dom rodziny Tosi, Kukiego i Filipa odleciał! Sądziłam zresztą, że poleci daleko i w miejscu docelowym będzie rozgrywała się akcja tej książki. Ale nie... Autor miał inny pomysł.

Dom wrócił na swoje miejsce, jednak dzieciaki dostały zakaz używania czerwonego krzesła. Tylko jak żyć bez jego mocy?? Sprytni bohaterowie obeszli zakaz mamy, ale niestety - nie wszystkie ich pomysły zakończyły się pozytywnymi życzeniami skierowanymi do niezwykłego mebla.
To właśnie od tego miejsca rozpoczyna się wielka przygoda i podróż w tej części...

Kuki, Wiki i Melania muszą uwolnić Filipa od niefortunnego czaru, a dzięki podpowiedzi wiedzą, że chodzi o znalezienie tajemniczego mostu zapomnienia. Na ich drodze stanie wiele przeszkód: gigantyczny pająk, niedźwiedź, groźna Greta z trzema oczami oraz podziemna rzeka. Mają jednak swoich sojuszników. Dzielnie pomagają im w dążeniu do wybranych celów matematyczny psi geniusz, kotka Latte oraz robot. 
Czy dzieciakom uda się uratować Filipa? Co zrozumieją podczas swojej wyprawy?
 
 
"Tajemnica mostu" to wciągająca opowieść wiodąca do pięknej Wenecji poprzecinanej kanałami wodnymi. Zarówno tam, jak i rodzinnym mieście dziecięcych bohaterów sporo się dzieje a młody czytelnik nie ma kiedy się nudzić. Choć przedstawiony świat zawiera sporo elementów fantastycznych, to autor zadbał, by czytelnik wyniósł z lektury wiele wartości - przyjaźń, poświęcenie, dążenie do celu i determinację. By zauważył różnice między dobrem a złem, między chęcią wsparcia i pomocy a jedynie pragnieniem władzy i pieniędzy. Gorąco polecam!



 
"Tajemnica mostu" 
"Olbrzym"
"Pojedynek"
"Gra"
"Cień smoka"
"Świat Ogromnych"
"Inwazja"
"Berło"
"Czas robotów"
"Pióro T-Rexa" 




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (M), Pod hasłem, 52 książki

sobota, 12 marca 2022

Zuza Kordel "Najlepsze przed nami"

 
 
 
Autor: Zuza Kordel
Wydawnictwo: Chilli Books
Data wydania: 2021
Liczba stron: 382
 
 
 
 
 
 
Uwielbiam książki Magdaleny Kordel i nie mogłam się oprzeć, by nie poznać debiutanckiej powieści jej córki - Zuzy - "Najlepsze przed nami". Zwłaszcza, że młoda autorka zapowiada, że nie poprzestanie na jednej książce.
 
 
Aniela studiuje prawo w Warszawie, jednak w rodzinnym domu czuje się obco. Nikt nie ma dla niej czasu, dla rodziców najważniejsze są pieniądze. Są bogaci a mimo to przywłaszczają sobie finanse fundacji, zepsuci życiem w kłamstwie i obłudzie. Dlatego dziewczyna pakuje swoje rzeczy, wsiada do ukochanej czerwonej mazdy i ucieka do Krakowa, do babci Marysi. To tutaj zamierza pracować, studiować i zrealizować swoje marzenia, choć pewne informacje musi zachować dla siebie. I jeszcze stoczyć bój z matką o udział w balu fundacji...
 
Łukasz czuje się szczęśliwy, gdy siedzi w swoim czarnym Nissanie a przed sobą ma pustą drogę. Uwielbia szybką jazdę i adrenalinę. Często ściga się z najlepszym kumplem Kubą, który walczył o niego, gdy wpadł w nałóg. Dlaczego brał narkotyki? Co się wydarzyło? 
Ponadto Łukasz czuje, że coś jest nie tak z siostrą Kuby, nikt nie potrafi jej pomóc...  


A w powietrzu czuć krążące iskierki miłości...
 
Każdy z młodych bohaterów ma swoje sekrety i tajemnice. Traumy i pasje. Które ich łączą a które dzielą? W których momentach zechcą się nimi podzielić a co zachowają dla siebie? Czy każde kłamstwo jest złe?
Sprawdźcie! 
 
 
Po kuszącym prologu otrzymałam piękne i dojrzałe słownictwo, wciągającą fabułę, naprzemienne śledzenie losów głównych bohaterów: Anieli i Łukasza oraz przeskakiwanie między teraźniejszością i przeszłością. Oto cechy powieści idealnej dla mnie.
Oczywiście kilka drobiazgów widziałabym inaczej (jak na przykład zbyt krótkie fragmenty po których następuje przeskok do innego wątku czy momentami zbyt wielki chaos), ale nie brakuje też plusów, a mocnym elementem są zwłaszcza tajemnice, retrospekcje i zawieszenia tematów w fabule.

Autorka poruszyła wiele ważnych oraz trudnych tematów. Są skomplikowane relacje rodzinne, samotność, niezrozumienie przez rodziców, ucieczka od nich; próba wyjścia z nałogu, walka z problemami psychicznymi oraz depresją. Z drugiej strony zaś wartościowa przyjaźń, która stawia pomoc tej drugiej osobie wyżej, niż własne sprawy. Jest zazdrość, zemsta i ryzykowanie życiem. Skandale, adrenalina a wszystko to oparte na znaczącym wątku z szybką jazdą samochodami.

W książce znajduje się kilka podobieństw między twórczością mamy i córki - Magdy i Zuzy, które powodują, że napięcie rośnie!
A na końcu znajdziecie przedsmak tego, co nas czeka i dowód na to, że Zuza jak obiecała, tak zrobi, czyli... fragment nowej powieści! Brzmi intrygująco


Podsumowując - "Najlepsze przed nami" to bardzo dobry debiut Zuzy Kordel, dający nadzieję na kolejne udane historie. Opowieść o prawdziwej przyjaźni, odwadze, przeznaczeniu, wpieraniu w trudnych chwilach, składaniu życia na nowo, ale również o złych decyzjach i niebezpiecznym rozładowaniu negatywnych emocji. Nie brakuje elementów napięcia, walki o siebie i własne marzenia, lawiny kłamstw oraz dążenia do celu. Wyśmienita powieść o rodzącym się uczuciu oraz o chorobie, która odbiera miłość i poczucie własnej godności. Polecam!


 
 
 
Książka przeczytana w ramach lutowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (K), Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 
 

sobota, 19 grudnia 2020

Antonia Michaelis "Baśniarz"

 
 
 
Tytuł oryginalny: Der Märchenerzähler
Tłumaczenie: Renata Ożóg
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 2012
Liczba stron: 400
 
 
 
 
 
 
"Baśniarz" jest pierwszą powieścią dla starszej młodzieży niemieckiej pisarki - Antonii Michaelis. Książkę dostałam w prezencie kilka lat temu, jednak dopiero teraz poczułam, że to jest jej czas. Czy miałam rację sięgając po nią? 

Anna Leemann ma w życiu wszystko - bezproblemowych rodziców, ogród do którego przylatują rudziki, grę na flecie, przyjaciół a po maturze zamierza wyjechać do Anglii. Dziewczyna żyje jak w bańce mydlanej, nie mając pojęcia o wielu sprawach. 
 
Los sprawia, że na zajęciach, na które uczęszcza Anna, pojawia się nowy uczeń - Abel Tannatek. Cała szkoła wie, czym chłopak się zajmuje stojąc obok rowerowych stojaków. Jednak dziewczynę niewiele to interesuje... Poprzez splot kilku zdarzeń, Anna czuje się zaintrygowana Ablem i zaczyna poznawać jego skomplikowaną historię rodzinną. Chłopak mieszka w gorszych od niej warunkach z młodszą siostrą Michi a oboje twierdzą, że ich matka wyjechała. Choć do Anny docierają informacje, że ona już nie wróci...

Wiele osób zaczyna interesować się brakiem matki rodzeństwa, niektórych czeka śmierć a na jaw zaczynają wychodzić niechlubne fakty z życia Abla. Anna nie wie komu wierzyć, nie potrafi odgadnąć co jest prawdą a co kłamstwem. Kto zabija? Gdzie jest Michelle? Jak zarabia Abel? 


Bardzo podobał mi się wątek z baśnią, którą Abel opowiadał swojej siostrze a później również Annie. W tej właśnie formie próbował przekazać Michi ważne informacje, chciał ostrzec ją przed pewnymi ludźmi. A jak zrobić to w stosunku do sześcioletniej dziewczynki, by zapamiętała kogo ma się wystrzegać? Bohaterami były bowiem realne osoby z ich życia, choć ukryte pod baśniowymi postaciami. 

Książka nie jest idealna. Początek nudnawy, całość napisana dość ciężko ( a może to wina tłumaczenia?), ale zawiera tak wiele prawd i problemów społecznych, że jest godna poznania. Alkoholizm, bieda, zarabianie ciałem, narkotyki, gwałt, zabijanie, walka ze sobą, innym a przede wszystkim pragnienie szczęścia. Z czasem akcja się rozwija i trudno było odłożyć lekturę, bowiem chciałam poznać nie tylko zabójcę, ale również dalszy ciąg baśni Abla. Finał sprawił, że jeszcze długo nie zapomnę o tej książce. Nie tego się spodziewałam... Autorka mocno mnie zaskoczyła, choć dla bohaterów nie do końca było to szczęśliwe zakończenie.


Podsumowując - "Baśniarz" to powieść, którą mimo drobnych mankamentów warto przeczytać. Jest to historia młodych ludzi, maturzystów, którzy muszą podjąć wiele ważnych życiowych decyzji. Anna ma wszystko, ale coś ciągnie ją do Abla i Michi. To w ich codzienności chce uczestniczyć bardziej a im więcej osób pojawia się na zielonym statku z baśni, tym bardziej dziewczyna chce pomagać tej dwójce. Rodzące się uczucia nie zawsze będą właściwe, czasami niszczące, nie we wszystko powinna wierzyć, ale jest zbyt młoda, by to dostrzec. Jest to poruszająca serce opowieść o smutku, obojętności, strachu, kłamstwach, tajemnicach i ucieczce przed problemami. Kto jaką drogę wybierze? 
Polecam!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

środa, 26 lutego 2020

Anna Dąbrowska "Odlecimy stąd" - przedpremierowo





Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: planowana na 17 marca 2020
Liczba stron: 332
Cykl: Płomienie tom 1




Anna Dąbrowska to młoda pisarka, która zadebiutowała pięć lat temu powieścią "Stalowe serce" i od tamtego czasu zadziwia swoimi kolejnymi pomysłami. Nigdy nie wiesz jaki finał swoim bohaterom zgotowała Ania. Jej twórczość kipi emocjami i nie daje o sobie zapomnieć przez długi czas. Czy podobnie jest z "Odlecimy stąd"?

Delfina ma dziewiętnaście lat, ale nie interesuje się kosmetykami, miłostkami czy chłopakami. Nie ma nawet przyjaciółki. Nie chce ufać innym ani się przywiązywać, by nie musieć potem cierpieć. Jej życie wypełnia chodzenie do szkoły oraz praca w warsztacie dziadka, gdzie wspólnie naprawiają samochody. To właśnie Janusz Rydzki jest najbliższą osobą dla nastolatki i wciąż czuje się winny, że jego córka zostawiła Delfi niedługo po urodzeniu.

Pewnego dnia pod warsztat podjechał land rover, z którego wysiadł mężczyzna o cudownych oczach koloru celestynu. To był ten moment, gdy Delfina mimowolnie w nich "utonęła" i z każdym dniem, choć Jakub działał jej na nerwy, serce rwało się ku niemu coraz bardziej.

ON nie chciał czuć się samotny.
ONA poczuła potrzebę bliskości drugiej osoby.
ON prosi ją, by się nie zakochała.
ONA twierdzi, że nie potrafi, bo miłość boli.
Dwoje rozbitków na morzu życia, zaczęło spędzać ze sobą coraz więcej czasu, choć obiecali sobie, że nie połączy ich nic więcej niż przyjaźń. Tylko czy serca posłuchają?

Mieli razem odlecieć, jak żurawie, ale na jaw zaczęła wychodzić trudna przeszłość Jakuba oraz przyczyna samotności i wyobcowania. Czy w tej sytuacji Delfina nadal będzie pragnęła spotkań? To bardzo trudny, ale ważny temat, tylko czy zwykły człowiek, nie posiadający wiedzy będzie w stanie unieść ciężar takiej informacji?


"Odlecimy stąd" to kolejna powieść Ani Dąbrowskiej, w której autorka skupia się na przekazaniu czytelnikowi ogromu emocji. Przywykłam do tego, że nie znajdę zbędnych opisów, nadmiernie poprowadzonej wartkiej akcji, wydarzeń, które w wielu książkach stanowią o przeżyciach. Nie, Dąbrowska wnika w myśli i uczucia bohaterów do tego stopnia, że nie trzeba domyślać się dlaczego podejmują takie a nie inne decyzje. Każdy krok ma swoje źródło, każda decyzja z czegoś wynika, gdzieś prowadzi i wywołuje lawinę przeżyć.

Tak jak przypuszczałam sięgając po książkę, nie była to przewidywalna lektura. Wraz z pojawianiem się nowych informacji z życia Delfiny i Jakuba, dynamiczność zmieniała się, podobnie jak sympatia kierowana w stronę bohaterów. Do końca nie jest pewne, jakim torem potoczy się ich przyszłość. Jak wiele łez się poleje, ile fobii będą musieli pokonać. W finale kilkukrotnie przeżyjemy przewrotne i zaskakujące zwroty akcji - typowa dla Dąbrowskiej "zabawa" czytelnikiem, zresztą jak zawsze bohaterowie znów mają "pod górkę".

Autorka zwraca naszą uwagę na wiele problemów. Pokazuje jak często błędnie oceniamy innych, nie znając prawdy o ich zachowaniu i decyzjach; że często mamy dwie twarze, gdyż skrywamy swoje prawdziwe "ja".
Wszystkie problemy zostały przyobleczone muzyką, gdyż Jakub przepięknie gra na gitarze.Tylko dlaczego wszyscy się od niego odwrócili?

Bardzo ucieszył mnie wątek krzywego lasu pod Szczecinem, w którym byłam. Pozwoliło mi to przypomnieć sobie przyjemny pobyt w tamtych okolicach a przy okazji wiedziałam, jak naprawdę wyglądają te drzewa.


Podsumowując - "Odlecimy stąd" to poruszająca i pełna różnorodnych emocji powieść, która opowiada o walce - walce o marzenia, o siebie, o swoje potrzeby i pragnienia. Dotyka problemu samotności, poważnej choroby, syndromie porzucenia, kłamstwa oraz pragnienia bycia szczęśliwym. To historia o zranionych sercach, pragnących się uleczyć, odrodzić i walczyć o to, co niosą gwiazdy; o przegrywaniu bitew, bólu, rozpaczy i zagubieniu. O prywatnych demonach, szanowaniu prywatności, tajemnicach, lękach oraz upadkach oraz o tym, że czasem ktoś pojawia się w naszym życiu, bo ma misję. Gorąco Wam polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki






Za książkę dziękuję Autorce oraz



środa, 12 lutego 2020

Andrzej Maleszka "Magiczne drzewo. Czerwone krzesło"





Autor: Andrzej Maleszka
Ilustracje: Igor Morski
Wydawnictwo: Znak emotikon
Data wydania: 2009
Liczba stron: 240
Seria: Magiczne drzewo tom 1




Już kilka osób polecało mi serię "Magiczne drzewo"... dla córki :) Ale przecież we mnie też siedzi dziecko i postanowiłam również przeczytać 'bajkę' o świecie z odrobiną magii. Czy sięgnę po kolejne tomy?

Nad Doliną Warty w roku 2000 rozpętała się straszna burza, która trwała przez trzy dni i noce. Trzeciego dnia piorun uderzył w stary dąb, łamiąc go. Jednak było to Magiczne Drzewo i dlatego, gdy przerobiono go w tartaku na deski a finalnie na różne przedmioty, które rozjechały się po świecie, wszędzie dało się odczuć magiczną moc.

W tomie pierwszym śledzimy losy czerwonego krzesła, które jak gdyby było żywe, uciekło z ciężarówki stojącej w korku i wskoczyło do rzeki. Wyłowił ją dziewięcioletni Kuki, którego rodzice stracili pracę i martwią się o przyszłość rodziny. Początkowo chcą pożyczyć pieniądze od siostry mamy - ciotki Maryli - ale ona odmawia. Znajduje pracę dla rodziców na statku Queen Victoria, ale oznaczałoby to ich rozstanie z dziećmi, którymi Maryla obiecuje się zająć. Jednak kontrakt trwałby rok! Tym razem rodzice i dzieci odmawiają.

Jednak w międzyczasie Kuki i jego rodzeństwo Tosia i Filip odkrywają, że krzesło spełnia życzenia tego, kto na nim siedzi. To dlatego rodzice zgodzili się na roczną rozłąkę a oni wylądowali w domu ciotki, gdzie panują żelazne zasady. Dlatego dzieciaki wymyśliły, jak sprowadzić ich z powrotem... I tu tutaj zaczyna się najciekawsza część tej opowieści - najwięcej przygód rodzeństwo przeżywa bowiem w podróży. Wtedy również poznają możliwości czerwonego krzesła. Na dodatek mają nietypowego pasażera na gapę.

"Magiczne drzewo. Czerwone krzesło" to wyśmienita lektura nie tylko dla młodych czytelników, ale i dla dorosłych wielbicieli lekkich historii. Zawiera nie tylko elementy magiczne jak latający dom, niebieskie konie czy wielki lew, ale również uniwersalne przesłania jakimi są tęsknota za rodzicami, odwaga w dążeniu do celu i pokonywaniu trudności. Opowieść niezwykle intrygująca, pełna zaskakujących przygód i niebezpieczeństw. Na podstawie zachowania bohaterów można dowiedzieć się, czym różni się dobro od zła oraz rozwinąć wyobraźnię. Książka wciąga czytelnika w swój świat i puszcza dopiero w chwili, gdy kończy się tekst.

Gorąco polecam!






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Wyzwanie LC, Pod hasłem, 52 książki

środa, 11 grudnia 2019

Agnieszka Olejnik "Mów szeptem"





Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: styczeń 2019
Liczba stron: 322





Znam i cenię sobie twórczość Agnieszki Olejnik, dlatego kiedy podczas krakowskich targów książki osobiście zachęciła mnie do lektury "Mów szeptem", nie wahałam się. Czy było warto sięgnąć po tak sprzecznie brzmiący tytuł?

Poznali się w liceum, choć początkowo to nie było typowe 'znamy się'.

ONA 
Magda przyjechała do Stawów z zagranicy. Nie jest zbyt rozmowna, angielski zna lepiej niż nauczyciel, zdecydowanie wyróżnia się ubiorem, ale jednocześnie zachowuje dystans w stosunku do innych. Mieszka sama, choć ciotka dba finansowo o jej podstawowe potrzeby. Na resztę musi zarobić samodzielnie i dlatego rozwiesza ogłoszenia o udzielaniu korepetycji z języka angielskiego. Nie ma pojęcia, że stanie się to powodem powrotu do koszmaru, o którym stara się zapomnieć od lat...

ON
Wit Malczyk jest przez rówieśników nazywany 'Przypałem'. Jego rodzice zginęli w wypadku, zajmuje się nim tylko babcia-alkoholiczka a chłopak wciąż korzysta z pomocy pani psycholog Beaty Kremczuk. Wit jest nad wyraz mądry, jednak zachowuje się dziwnie, czego inni nie rozumieją, bo jak można słyszeć kolory czy widzieć barwę słów? Malczyk ma również ponadprzeciętną pamięć - nie potrafi zapominać, wszystko czego się dowiedział, zostaje w jego głowie. W ramach terapii pisze listy do matki w specjalnym zeszycie i często wspomina, jak mama przygotowywała go do samodzielnego życia w społeczeństwie.

"W wielu sprawach postąpiłoby się inaczej, 
gdyby człowiek mógł znać choćby najbliższą przyszłość." *


Oboje potrzebują rozmowy. Oboje zostali doświadczeni przez los, choć każde w inny sposób. Witek od początku zwraca uwagę na Magdę, później zaczyna za nią chodzić a w rezultacie poznaje jej adres oraz codzienne zwyczaje. Pewnego dnia zdobył się na odwagę i zadzwonił... Nie miał złych zamiarów, pragnął tylko ją słyszeć. Z czasem między dwojgiem młodych ludzi nawiązuje się nić porozumienia, którą przerywają tragiczne wydarzenia. W ich życie wkracza trup, policja, ucieczka i serca przepełniają się żalem.

Czy naprawdę mają coś wspólnego z morderstwem? Dlaczego nie chcą odpowiadać na pytania? A może znają sprawcę i się boją? Tkwiące w każdym z nich traumatyczne przeżycia nie pozwalają się otworzyć ani przed policją, ani przed Beatą Kremczuk. Dopiero kiedy zaczniemy poznawać historie obojga, zrozumiemy, że naprawdę trudno im się odnaleźć w tej sytuacji.

"Byle przez chwilę czuć, że człowiek nie jest całkiem sam na świecie." **

Totalnie rozwaliły mnie listy pisane przez Magdę, każda kolejna strona opisująca jej dzieciństwo sprawiała, że miałam ochotę wyć z bólu i rozpaczy. Jak ja jej współczułam! 
A do tego zderzenie z zachowaniem Witka, który nie potrafił pomóc dziewczynie tak, jakby tego pragnął. Żyjący poza schematami, z wysokim ilorazem inteligencji, ale również i cechami autyzmu, z fotograficzną pamięcią i talentem plastycznym, zagubiony pośród pędzącej codzienności a dla uspokojenia recytujący wiersze. Czy dwójka tak różnych bohaterów może być choćby przyjaciółmi? Czy uda im się być razem i wspólnie odegnać demony oraz samotność?

Agnieszka Olejnik rozwaliła mnie tą książką! Pokazała w niej tak wiele emocji i to na wysokim poziomie odczuwania, że zbiła mnie z pantałyku. Było wiele scen, podczas których nie potrafiłam powstrzymać łez czy wzburzenia.
Bo jak zareagować na fakt, iż komuś dzieje się krzywda i nie uzyskuje od nikogo pomocy, bo jest niezauważalny? Dlaczego boimy się odmienności? Przecież nie wszystko co inne, jest złe! Nie bójmy się prosić o pomoc. Nie uciekajmy do własnych muszelek jak ślimaki, tylko rozmawiajmy. Zróbmy wszystko co w naszej mocy, by być bliżej tych, których kochamy.

"Jest tak samo wyobcowany jak ja, tylko ma mniej odwagi, by z inności uczynić swoją tarczę. 
Albo może nigdy nie wpadł na taki pomysł." ***

Powieść czyta się bardzo szybko, bowiem czytelnika intryguje, jak potoczą się losy Magdy i Wita, jednak chyba nie można przeczytać jej jednego dnia - bynajmniej ja musiałam dawkować sobie dzienną porcję stron - odczuwanie liter tu wydrukowanych było zbyt silne; choć to chyba nie litery same w sobie a ich znaczenie. 
A czy odkryłam prawdę i odgadłam kto zabił Karola Filipiuka? Nie zdradzę, ale od początku nie wierzyłam w winę Magdy, choć pojawiały się chwile zwątpienia... Pomysłów i hipotez miałam wiele a finalnie miałam jedynie pewność kto tego nie zrobił.


"Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości." ****


Podsumowując - "Mów szeptem" to wstrząsająca historia o młodych ludziach, którzy jeszcze dobrze nie wkroczyli w dorosłość, a już musieli zmierzyć się z całym wachlarzem problemów. Jest to bardzo poruszająca opowieść o odmienności, szczerości, ucieczce, brutalnym świecie licealistów a przede wszystkim o krzywdzie, jaką wyrządzono dzieciom, a które po latach muszą się zmagać z jej skutkami. Polecam Wam tę wyjątkową powieść.





* A. Olejnik "Mów szeptem", Wyd. Kobiece, Białystok 2019, s. 210
** Tamże, s. 275
*** Tamże, s. 284
**** Tamże, s. 320





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, Zatytułuj się 3, 52 książki





Za książkę dziękuję


niedziela, 12 maja 2019

Brittainy C. Cherry "Ogień, który ich spala"






Tytuł oryginalny: The Fire Between High & Lo
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2017
Liczba stron: 400
Seria: Żywioły tom 2





Brittainy C. Cherry to bardzo emocjonalna, otwarta i wciąż uśmiechnięta autorka, którą miałam okazję poznać na krakowskich targach książki. Moim angielskim w stylu 'Kali jeść, Kali pić' udało mi się przekazać pisarce, że uwielbiam jej książki, przeczytałam kilka a największą miłością darzę "Kochając Pana Danielsa". Na szczęście zrozumiała :) W kwietniu sięgnęłam po kolejny tom serii "Żywioły" - czy mnie w sobie rozkochał bardziej niż Daniels?

"...dom nie był miejscem - dom był uczuciem żywionym do tych, na których najbardziej mi zależało, poczuciem spokoju, który koił ogień duszy." *


Maleńkie miasteczko True Falls w Wisconsin stanowi przykład typowego przekroju społeczeństwa - od bogaczy, którzy pozwalają sobie na wszystkie zachcianki, poprzez zwykłych, ciężko pracujących obywateli, aż do lekkoduchów, dilerów i narkomanów.

Alyssa Marie Walters pracuje w sklepie, gra na fortepianie i wciąż czeka na kontakt od ojca, który zostawił swoją żonę, dwie córki i zniknął... Matka nazywa ją nieokiełznanym płomieniem, choć czy to określenie pasuje do kogoś, kto boi się burzy?

Logan Francis Silverstone pochodzi z patologicznej rodziny - ojciec diler, matka ćpunka. Chłopak uważa, że za stan rodzicielki odpowiada właśnie ojciec, zresztą poznał go dopiero mając siedem lat (o czym dowiadujemy się z fragmentów zapisanych kursywą). Logan musiał bardzo szybko dojrzeć i zajmować się robieniem zakupów, gotowaniem i sprzątaniem. Wciąż może liczyć na pomoc swojego starszego, przyrodniego brata - Kellana, który mieszka ze swoim ojcem. Tylko czy Loganowi uda się wyrwać z chomiczego kołowrotka, jakim jest życie z takimi rodzicami?

"Kiedy znajdziesz kogoś, kto rozśmieszy cię w chwili, w której twoje serce chce płakać - trzymaj się go. Będzie tym, który zmieni twoje życie na lepsze." **

Alyssa i Logan poznają się w jej miejscu pracy i mimo, iż dzieli ich ocean, zaczyna łączyć głębokie uczucie. Ponadto oboje pragną być kochani przez rodziców. Dziewczyna w każde jego urodziny organizuje mu coś, co zapamięta na długo. Zaś Logan uważa, że od kiedy ma Alyssę stał się lepszy i bardziej wolny. Jednak nałóg go przytłacza...
Ona zrezygnowała ze studiów, gdy dowiedziała się, że zostanie matką...
On spowodował wypadek będąc pod wpływem narkotyków, o mało jej nie stracił...


Dlatego wyjechał, by uwolnić się od nałogu. Przez pięć długich lat nie skontaktował się z Alyssą. Nie odpisał ani nie odpowiedział na żadną z ponad tysiąca wiadomości, które mu pozostawiła. Czy taki związek ma szansę przetrwać? Czy rozpalony pięć lat wcześniej ogień nadal się tli? Czy ona na niego zaczeka? A może on ma już inną miłość?

Niezwykle burzliwa historia, pełna lęków, bólu, poniżenia i miłości. Autorka w żadnym momencie nie pozwala nawet przypuszczać, jakie zakończenie czeka na bohaterów. Stawia przed nimi wiele wyzwań - walkę z nałogiem, ze śmiertelną chorobą, z porzuceniem przez rodzica oraz ukochaną osobę. Pokazuje pragnienia młodych Alyssy i Logana oraz Eriki i Kellana - dążenie do szczęścia, poznawanie różnych etapów związku i próby bycia razem, mimo wszystko. Komu to będzie dane a dla kogo nieosiągalne?

Brittainy C. Cherry ma szczególny sposób pisania, dzięki któremu bardzo płynnie przechodzi między różnymi narracjami, czasem czy miejscem akcji. Lekkość stylu, intrygująca fabuła, niepewność co do finału oraz głębia problemów, tak zwyczajnych, ale jednocześnie trudnych do pojęcia przez ludzkie serca. To wszystko sprawia, że jej powieści czyta się z przyjemnością. Pokazuje w nich, że wszyscy mamy problemy, jesteśmy zagubieni, załamani i próbujemy zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi w życiu. I jak nim pokierujemy, zależy tylko od nas samych.

"...życie jest za krótkie, by odsuwać od siebie to, co nas uszczęśliwia." ***


Podsumowując - "Ogień, który ich spala" to historia o młodych, ale nie tylko dla młodych. Ponadczasowa i uniwersalna opowieść, która pokazuje że prawdziwa miłość przetrwa każdą burzę. Pokona wszystkie trudności i Ci, którzy się nią darzą, będą ze sobą bez względu na bagaż jakim są obarczeni. Książka o uniesieniach, szczęściu, wybaczeniu, poświęceniu oraz powstawaniu z popiołów. Walce z demonami, żalu, rozczarowaniu, strachu, nienawiści, bolesnej rzeczywistości oraz szansie na zmianę.




* B. C. Cherry, "Ogień, który ich spala", Filia, Poznań 2017, s. 39
** Tamże s. 104
*** Tamże, s. 197



"Powietrze, którym oddycha"
"Ogień, który ich spala"
"Woda, która niesie ciszę"
"Siła, która ich przyciąga"



Książka przeczytana w ramach kwietniowych wyzwań: Pod hasłem, Mini Czelendż, 52 książki

wtorek, 5 marca 2019

Wendy Mass, Rebecca Stead "Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija"




Tytuł oryginalny: Bob
Tłumaczenie: Krystyna Kornas
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: listopad 2018
Liczba stron: 228
Wiek odbiorcy: 10+










Książka amerykańskiego duetu Mass & Stead, już od pierwszego spojrzenia kusi okładką - magiczną, tajemniczą, zapewniającą o kryjącej się w środku przygodzie. Kim jest tytułowy Bob?

Olivia ma dziesięć lat i wraz z mamą oraz maleńką siostrą Beth Ann przyleciała z Massachusetts do Australii, w odwiedziny do babci. Poprzednio była tutaj mając pięć lat, jednak nie pamięta zbyt wielu faktów. Oglądając dom babci zaczyna sobie coś przypominać, ma też wrażenie że zostawiła coś ważnego w garderobie w swoim pokoju. Kiedy tam dociera okazuje się, że w środku znajduje się zielony stworek w stroju kurczaka! Przez pięć lat siedział w szafie Livy, ponieważ dziewczynka przykazała mu na nią poczekać.

Z biegiem czasu okazuje się, że łączy ich przyjaźń, która przetrwała pięć lat nieobecności dziewczynki. Teraz próbują na nowo określić kim jest Bob, starają się sobie przypomnieć jak się poznali. Prawdopodobnie to Livy znalazła Boba i uratowała, nauczyła chodzić a także obiecała pomóc mu w odnalezieniu drogi do domu. Czy im się to uda? Czy Bob odnajdzie swoją tożsamość i dom?

Nieokreślonej natury Bob, jest doskonałym przykładem dla młodych czytelników w zakresie zabijania nudy. Przez pięć lat, które spędził w szafie był w stanie zorganizować sobie zajęcie - spał, budował z Lego statek piracki, czytał i zapamiętywał słówka ze słownika, a także zbudował z tego samego zestawu klocków aż trzy tysiące dziewięć rzeczy obrazujących te słowa. Da się, prawda?

Jaki plan działań ustali dziewczynka z małym przyjacielem? Gdzie zaprowadzi ich wizja lokalna? Do jakich dojdą wniosków? Dlaczego Livy zapomina o Bobie jak tylko się od niego oddali? A przede wszystkim dlaczego on sam nie pamięta, skąd się wziął na farmie babci?


Podsumowując - "Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija" to hymn ku czci przyjaźni. W dość osobliwy sposób pokazuje, że żadna siła nie przetnie nici łączącej bliskich. Jest to historia o tym, jak mieszkańcy miasteczka potrafią zjednoczyć się w obliczu zaginięcia dziecka, jak ubolewają nad brakiem deszczu, który rujnuje ich życie. Opowieść przyprawiona odrobiną magii z naprzemienną narracją Livy i Boba, przedstawiająca dziecięcy świat, prawa natury oraz siłę wyobraźni. Piękna i poruszająca książka





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

czwartek, 7 lutego 2019

Martin Widmark "Antykwariat pod Błękitnym Lustrem"




Autor: Martin Widmark
Tytuł oryginalny: Antikvariat Blå Spegeln
Tłumaczenie: Barbara Gawryluk
Ilustrator: Katarina Strömgård
Wydawnictwo: Zakamarki
Data wydania: 2014
Liczba stron: 172
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 9+
Seria: Dawid i Larisa  tom 1







Szwedzki pisarz - Martin Widmark - zaistniał w życiu mojej córki i moim za sprawą serii 'Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai'. Kiedy przeczytałyśmy już wszystkie części (Pati wszystkie... a mnie zostało kilka) postanowiłam sprawdzić kolejną serię 'Dawid i Larisa' przeznaczoną dla nieco starszych czytelników. Jej pierwszy tom nosi tytuł "Antykwariat pod Błękitnym Lustrem".  Zapraszam na moje wrażenia z podróży na wyższy stopień wtajemniczenia.

Dawid Landgren ma trzynaście lat jest spokojnym i dobrze uczącym się uczniem gimnazjum. Chłopiec jest małomówny i nie wyrywa się do odpowiedzi. Jego rodzice wyjechali nadzorować budowę zapory wodnej w Nigerii i synowi wynajęli na ten czas pokój u znajomego - właściciela Antykwariatu pod Błękitnym Lustrem - Melchiora Rasmusena.

Pewnego dnia Melchior znika a Dawid nie ma pojęcia co się stało. Znajduje jedynie niebieską kartkę z ciągiem cyfr... Co oznaczają? Trudno odgadnąć, gdyż chłopiec posiada niewielką wiedzę o Rasmusenie i ewentualnych tajemnicach jego życia. Wraz z koleżanką z klasy Larisą, która przyjechała z Rosji, starają się rozwikłać zagadkę dziwnej wiadomości od antykwariusza. Czy im się to uda? Gdzie doprowadzą ich ślady? Jak bardzo wiedza Larisy o układzie okresowym pierwiastków czy umiejętność programowania przydadzą im się podczas poszukiwań? Przekonajcie się sami.

To seria bardzo odmienna od 'Biura Detektywistycznego Mai i Lassego', która ukierunkowana na młodszych odbiorców tchnęła realizmem, by w sposób logiczny dzieciaki wszystko zrozumiały. Tym razem jednak nie wszystko jest namacalne, konkretne i przyznaję, że tajemnica kryjąca się w życiu Melchiora, jest dość zaskakująca i trudna do uwierzenia. Ale to wcale nie oznacza, że mi się nie podobało...

Książeczka ma poręczny format, twardą oprawę, dość szczegółowo ale w sposób prosty rozpisane wydarzenia a każdy rozdział rozpoczyna się czarno-białą grafiką papugi (która w tej historii dostarcza nieco humoru) oraz całostronicową scenką obrazującą treść. To świetna przygoda dla młodych detektywów, którzy będą podążali tropem dokonań znanych na całym świecie naukowców a intrygującą i sensacyjną tajemnicę spróbują rozwikłać bez pomocy dorosłych. Przecież nie mogą o tym nikomu powiedzieć!

"Wiedza to coś, co można gromadzić." *


Podsumowując - "Antykwariat pod Błękitnym Lustrem" to opowieść pełna tajemnic i zagadkowych wiadomości, z odrobiną chemii, historii oraz nauki. Z kart książki wyłaniają się Mendelejew czy Darwin oraz ostrzeżenie przed tym, jakie niebezpieczeństwa kryje sieć internetowa. Jest napięcie, sprytne poczynania bohaterów oraz zaskakujące odkrycia. Sprawdźcie czy to seria dla Was, dla mnie po lekturze tomu pierwszego apetyty wzrósł.



* M. Widmark, "Antykwariat pod Błękitnym Lustrem", Wyd. Zakamarki, Poznań 2018, s. 76



"Antykwariat pod Błękitnym Lustrem"
"Trzynasty gość"
"Wyspa Obłąkanych"
"Pieśń szamana"
"Pod szklanym niebem"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za książkę dziękujemy



środa, 9 stycznia 2019

Kerry Drewery "Finał 7"




Tytuł oryginalny: Final 7
Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych
Wydawnictwo: Sonia Draga / Młody Book
Data wydania: październik 2018
Liczba stron: 512
Seria:  Cela 7  tom 3



Polecam czytanie według kolejności tomów





Seria Kerry Drewery mocno wkroczyła do mojego czytelniczego świata i wraz z kolejnym tomem dostarczała coraz to nowych emocji. Podczas tej lektury nie ma chwil z błogą sielanką, to dystopia z charakterystycznymi postaciami i istną rewolucją w systemie sprawiedliwości. Co tym razem na nas czeka?

Londyn, 30 listopad - 7 grudnia
Drugi tom zakończył się wybuchem bomby w blogu śmierci a Sofia - asystentka premiera - pomogła członkom grupy nazywanej 'Raises 7' w ucieczce w bezpieczne miejsce. Wszyscy obwiniają Marthę o ten zamach. Isaac jest ranny, nikt nie daje gwarancji, że chłopak przeżyje. Dziewczyna jest załamana, ale w obliczu między innymi budowania muru wokół dzielnicy Raises oraz przygotowywania pomieszczeń dla cel śmierci w dawnym budynku sądu, postanawia pozostawić ukochanego z przyjaciółmi i wyrusza poza mur, by coś zrobić. Zwłaszcza, że w jednej z cel znajduje się Eve... Do kogo uda się Martha? Na czyją pomoc będzie mogła liczyć? A kto zawiedzie jej zaufanie? Do czego się posunie, by zmienić coś w kraju? Gwarantuję Wam strony pełne wrażeń, emocji, intryg i zaskoczeń.

Premier na każde działanie społeczeństwa uświadamiające innym, że źle się dzieje lub mające na celu obalenie jego rządów reaguje kolejnymi restrykcjami. Ulice pustoszeją. Narasta poczucie strachu, niesprawiedliwości i przerażenia. Wielu dorosłych nie ma pojęcia co tak naprawdę dzieje się w Londynie, z której strony należy szukać pomocy albo w jaki sposób zająć się walką z władzą. Widzą tylko czerń i biel, nie pytając o powody i przyczyny. Ile ludzkich istnień zniknie zanim ktoś się zbuntuje i przeciwstawi władzy? Czy zapanują bezpieczeństwo i sprawiedliwość we właściwym ich rozumieniu?

"Kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się prawdą." *

Młoda, samotna i przerażona Martha stanęła przeciwko systemowi. Wszelkimi sposobami zamierzała walczyć z premierem. A co ciekawsze kąski z życia skazanych i buntujących się pokazuje program "Sprawiedliwością jest śmierć" z coraz o nowszymi nowinkami i pomysłami na wyciągnięcie od ludzi pieniędzy, sprzedając na przykład przedmioty z przestępstw.

"Każdy pragnie żyć w bezpiecznym świecie, więc głosuje... za zabijaniem. Zabijaniem osób, które jego zdaniem stanowią zagrożenie dla społeczeństwa." **

Jest to książka o błędnym pojmowaniu bezpieczeństwa, naruszaniu swobód obywatelskich i trudnych wyborach. Autorka potrafi zaintrygować, zainteresować i poruszyć do głębi. Zwłaszcza, że rozdziały pisane są z perspektyw różnych bohaterów, co pozwala wniknąć w ich umysły i poznać plany... Choć nie zawsze... by po chwili nas zaskoczyć.

Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki, tej serii, pomysłu na taką fabułę, na tajemnice, intrygi i zawiłości. Jednak zakończenie mnie troszkę zawiodło... Nie takiego finału w "Finale 7" się spodziewałam po pięciuset przeczytanych stronach (tylko tego tomu). Jestem nieusatysfakcjonowana między innymi wątkiem Sofii, liczyłam na konkrety a pozostawiono mnie w sferze domysłów...

"Możemy się przebierać, za kogo chcemy, ale w środku każdy z nas pozostaje sobą." ***


Podsumowując - "Finał 7" to świetna dystopia o poglądach, różnorodności, odmienności oraz odcieniach sprawiedliwości. O tym, jaką władzę mają ludzie bogaci, o korupcji, skandalach, nadziei i rozpaczy. Chwile radości są przyćmiewane przez śmierć skazanych, ich strach i ból, gdy nie rozumieją co się dzieje a odliczanie trwa. To musi być straszne... Polecam 'Finał' dla zwieńczenia serii, może dzięki tej lekturze, choćby jedna osoba zrozumie, że zawsze jest czas na przejście na stronę dobra.



* K. Drewery, "Finał 7", Wyd. Młody Book, Katowice 2018, s. 76
** Tamże, s. 434
*** Tamże, s. 174



"Cela 7"
"Dzień 7"
"Finał 7"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


sobota, 10 listopada 2018

Tomasz Michałowski "Tajemnica Bursztynowej Komnaty"





Autor: Tomasz Michałowski
Wydawnictwo: Siedmioróg
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 272
Seria: Klub detektywów
Wiek odbiorcy: 12+









Jako nastolatka czytywałam Bahdaja i Nienackiego, potem Agathę Christie... Uwielbienie dla detektywistycznych opowieści nadal we mnie tkwi, dlatego intrygujący tytuł w 'Klubie Detektywa' z Bursztynową Komnatą przyciągnął mój wzrok... Któż nie chciałby jej odnaleźć? Choćby na kartach książki...

Trochę historii na miarę wstępu
W 1701 roku Fryderyk I Hohenzollern zamówił wykonanie komnaty u gdańskiego mistrza bursztyniarstwa. Po jedenastu latach powstało istne dzieło sztuki, ale niestety podczas II wojny światowej słuch o niej zaginął. Na świecie istnieje kopia, oryginału nie udało się odnaleźć.

Fabuła
Młody detektyw - Michał - na prośbę ciotki z Ameryki ma odebrać z lotniska swoją czternastoletnią kuzynkę Magdę i zapewnić jej atrakcje przez choćby część wakacji. Najtrudniejszym zadaniem jest jednak zakup w kilka godzin wymarzonej bursztynowej bransoletki z zatopionymi owadami dla dziewczynki. Jeszcze przed udaniem się na lotnisko Michał otrzymuje informacje od Hrabiego - ma udać się z tajną misją pod Czartów i zbadać tam tajemnicze promieniowanie. Jako pomoc w misji dostaje wyjątkowy samochód i... psa Kajtusia.

Garść dziwnych zdarzeń
Na szczęście dla Michała w okolicy Czartowa mieszka ich babcia i chłopak postanawia zostawić u niej Magdę i dopiero rozpocząć zlecenie od Hrabiego. Niestety okazuje się, że babcia Łodyżka (nazywa się Łodyga, ale lubi gdy się tak do niej mówi) została porwana a po jej leśniczówce panoszą się bandyci, wyraźnie czegoś szukając. Na domiar złego Magda widziała upiora krzyżackiego na koniu i zemdlała. Michał szuka pomocy u swojego przyjaciela - Jurka Ułańskiego. Czy dowie się co dzieje się w okolicach Jezior Diabelskiego i Celińskiego na Kaszubach? Czy znajdą tam spokojne i bezpieczne miejsce? Dlaczego całą okolicę spowija bardzo gęsta mgła, która wywołuje w ludziach strach? Potęguje go dźwięk dzwonów-widm... Co tam się dzieje?

Sytuacja na Kaszubach staje się wyjątkowa - pojawiają się dziennikarze oraz przedstawicielki Urzędu Walki ze Zorganizowaną Przestępczością. Tropy prowadzą do hotelu 'Zamek' w Czartowie, tylko czy ktoś tam zechce odpowiedzieć na pytania młodego detektywa? Chyba będzie musiał działać intuicyjnie, by wiedzieć z kim porozmawiać a kogo lepiej nie informować, po co się tam znalazł... Czego powinien szukać? Niestety z każdej strony napotyka na zmowę milczenia... Czas płynie a rozwiązania tajemnic ani babci nie ma.


Moje wrażenia
Bardzo ciekawie skonstruowany kryminał czy też może bardziej thriller dla młodzieży. Wielokrotnie można mieć ciarki na plecach, czuć lęk bohaterów jak swój i zastanawiać się jak rozwikłać zagadki. Przyznaję - łatwo nie jest. Nie chciałabym zepsuć Wam zabawy z samodzielnego odkrywania tajemnic zawartych w tej książce, dlatego wspomnę jedynie, iż nie brakuje czarnych charakterów, przyjaciel może okazać się wrogiem a obcy przyjacielem. O ile trudniej rozwiązać zagadkę, jeśli nie wiadomo komu ufać...

Magda i Michał muszą się ukrywać, walczyć o życie, logicznie myśleć i szukać wskazówek tam, gdzie trudno je zdobyć. Jednocześnie martwią się o babcię a muszą uważać na obezwładniającą mgłę i czające się niebezpieczeństwo. Wszystko wyjaśnia się powoli a najciekawsze wątki składają się w jedną całość w Epilogu.

Brawa dla autora za ciekawie skonstruowaną historię, samochód jak u Bonda, niezwykle mądrego psa, pułapki w podziemnych korytarzach a także kryjące sekrety mapy, plany oraz legendy piastowskie i germańskie. W ogóle fabuła została osnuta na oryginalnych wątkach a zmierza do pokazania sprytu chytrych ludzi.
Mocniejsze i pełne strachu sceny zostały przełamane humorem między innymi mieszaniną języków polskiego i angielskiego Magdy.

W książeczce nie ustrzeżono się niestety błędów, liczne są literówki. Moim zdaniem jak na czternastolatkę rozmowy prowadzone przez Magdę są zbyt poważne. Kilkakrotnie wspomniana została z imienia i nazwiska babcia detektywów, ale mimo to, nadal nie mam pewności jak ma imię, gdyż raz jest to Eleonora (s. 66) a innym razem Genowefa (dwukrotnie, np. s.116).
Zabrakło mi również rozwinięcia postaci Hrabiego, właściwie to niewiele wiadomo kim jest, czym się zajmuje i skąd u niego tak wyspecjalizowany sprzęt.



Podsumowując - "Tajemnica Bursztynowej Komnaty" to napisana prostym językiem opowieść kryminalna dla nastolatków. Nie brakuje w niej zwrotów akcji, zaskakującego zakończenia, 'czarnych charakterów' oraz tajemnic. A wszystko to umiejscowione na Kaszubach, dzięki czemu poznajemy delikatny rys historyczno tego regionu, wraz z licznymi legendami i zwyczajami. Gorąco polecam Wam tą szybko się czytającą i ciekawą książeczkę, którą dzięki niewielkiemu formatowi można zabrać ze sobą w torebce.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki






Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

środa, 4 kwietnia 2018

Kerry Drewery "Dzień 7"





Tytuł oryginalny: Day 7
Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych
Wydawnictwo: Sonia Draga / Młody Book
Data wydania: 15 lutego 2018
Liczba stron: 496
Seria: Cela 7 tom 2


Zalecam czytanie książek we właściwej kolejności serii - kto nie czytał książki 'Cela 7' - niech nie czyta drugiego akapitu recenzji





Kiedy rok temu czytałam pierwszą powieść z tego cyklu, nie miałam świadomości, że jest ona początkiem trylogii. Na szczęście dla zafascynowanych czytelników, zadających na końcu lektury pytanie 'ale jak to koniec, co dalej?" Kerry Drewery podarowała nam jeszcze dwa tomy. Czy "Dzień 7" jest równie pasjonujący co "Cela 7"?

Martha Honeydew przeżyła siedem dni piekła, by w finale zobaczyć ukochanego Isaaca, który pokazał wszystkim materiały dowodzące, że dziewczyna jest niewinna. Ale co na to system? Czy pozwoli młodym na szczęście?? Nie tak prędko! Martha teoretycznie jest wolna, ale jednocześnie nieświadoma tego, że każdy jej krok jest śledzony. To istna nagonka, mająca  na celu umieszczenie jej w zakładzie, gdyż podobno jest niebezpieczna. A ona próbuje tylko żyć nadzieją, kontaktuje się z niekoniecznie właściwymi osobami, byle tylko pomóc Isaacowi... Wszelkimi dostępnymi sposobami...

Isaac po swoim wystąpieniu w dniu planowanej egzekucji Marthy, został osadzony w bloku śmierci. Przed nim tydzień 'wędrówki' przez kolejne cele, śladem ukochanej. Czy ona czuła to samo? Czy pragnęła czyjejś bliskości podobnie jak on teraz? Nieświadomy wydarzeń ze świata zewnętrznego zastanawia się czy ukochana jest szczęśliwa, czy po jego śmierci dojdzie do czegoś w życiu... Chłopak nie ma nadziei na ocalenie. Wciąż powraca myślami do tych chwil w swojej przeszłości, kiedy był radosny i miał wokół siebie ukochane osoby. Czy poza murami bloku śmierci jest ktoś, komu zależy na jego życiu? Czy chłopak ma szanse na wolność?

Będzie trudno, bowiem społeczeństwo zostało zmanipulowane i zachowuje się jak stado rozjuszonych byków, żądnych krwi! Mimo, że za głosowanie trzeba płacić chętnie wybierają opcję 'śmierć'. Teraz już nie tylko program 'Sprawiedliwością jest śmierć' podnosi napięcie w kraju... Wprowadzono bowiem drugie widowisko - 'Dzwoń po Sprawiedliwość', w którym trzyosobowe jury (które oczywiście musiało uiścić opłatę) specjalnym guzikiem decyduje o karze więzienia dla osób, które według wysoko postawionych urzędników zagrażają systemowi. Premier uważa nawet, że to nowatorskie działania, mające wykluczyć manipulatorów. Tylko czy to na pewno jest sprawiedliwe?

Rząd robi wszystko, by prawda o wydarzeniach dotyczących śmierci Jacksona nie wyszły na jaw. Materiały przekazane przez Isaaca a umieszczone w sieci przez Maxa, zostają wciąż na nowo usuwane. Ludzie mają dostęp tylko do przerobionych filmików, które nie pokazują prawdy - zostały bowiem przerobione.

Moim zdaniem to chory system! Pozwala on ludziom wierzyć, że mają udział w rządzeniu, że żyją w kraju demokratycznym.... Ale nie znają prawdy! Nie wiedzą jak bardzo są sprawdzani, opłacani, manipulowani i śledzeni. Nie ma bezinteresowności a człowiek człowiekowi wrogiem. Nigdy nie wiadomo komu można zaufać...

W powieści spotkamy też innych, znanych nam już z poprzedniego tomu bohaterów - Eve, jej syna Maxa, sędziego Cicero, panią B. czy Gus'a. Jaką odegrają rolę? Musicie to sprawdzić sami - gwarantuję, że nie pozostaniecie obojętni wobec wydarzeń. Sięgnięcie po ten tytuł to jak wyruszenie w trasę... wagonikiem kolejki górskiej - podnosząca się adrenalina, zwroty akcji, nieprzewidywalność tego co nastąpi, brak czasu na spokojne rozważania, bowiem wszystko pędzi i dostarcza nowych doznań.

Nie brakuje tajemnic, napięcia, żądzy władzy i pieniędzy - nie sposób przejść przez kolejne strony tej książki bez galopujących myśli. Jest kontrowersyjnie, zagadkowo i bez szans na przewidzenie zakończenia! Niektórzy popadają w skrajności, inni mają szansę zrozumieć, iż stoją po niewłaściwej stronie, tylko czy ktoś zacznie działać?


Podsumowując - "Dzień 7" jest jeszcze bardziej emocjonującą lekturą niż "Cela 7". To książka o miłości, przyjaźni, nadziei, prawdzie oraz uczciwości. Autorka teoretycznie skierowała ją do młodzieży, ale również dorosły doceni jej wartość. Wartka akcja, zwrócenie uwagi na to co cenne, ważne i istotne w naszym życiu oraz pokazanie, że nie wszystko powinno być na sprzedaż. Wam gorąco polecam serię a sama już wyczekuję na trzeci, ostatni tom - "Finał 7".



"Cela 7"
"Dzień 7"
"Finał 7"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki 



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



piątek, 30 marca 2018

Alan Bradley "Zatrute ciasteczko"




Tytuł oryginalny: The Sweetness at the Bottom of the Pie
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 2010
Liczba stron: 368
Seria: Flawia de Luce tom 1










O serii Alana Bradleya Flawia de Luce słyszałam już wielokrotnie od kilku lat. Oprócz pozytywnych opinii przeczytanych w internecie, kilkoro znajomych osobiście opowiadało mi o dziewczynce walczącej ze złem - rozwiązującej zagadki kryminalne jednocześnie próbując zrobić na złość swoim siostrom. Wreszcie rozpoczęłam swoją przygodę z przygodami jedenastoletnią detektyw. Czy mi się podobało?

Na progu rezydencji Buckshaw, gdzie mieszka Flawia de Luce wraz z ojcem i siostrami, kucharka znajduje nieżywego bekasa kszyka. Widok jest tym bardziej niecodzienny, gdyż ptak ma znaczek pocztowy nadziany na dziób. Kilka godzin później na grządce z ogórkami dziewczynka niemal potyka się o człowieka, który wyrzekłszy do niej jedno słowo... umiera! A przecież sama słyszała jak w okolicach północy kłócił się z ojcem w gabinecie... Czy to ojciec go zabił? Czego mogła dotyczyć ich nocna rozmowa?

Niezwykłe wydarzenia stają się impulsem do przemiany jedenastolatki w detektywa. Od tego momentu, pasjonująca się chemią Flawia, rozpoczyna swoje własne, niezależne śledztwo. To niesamowite, że dochodząc do prawdy o zmarłym, była wciąż przed policją... Kim był i dlaczego przybył do Buckshaw? Czy ojciec znał go wcześniej? Niewiarygodna dedukcja i fenomenalne zachowanie nastolatki!

Alan Bradley umieścił akcję swojej powieści w latach pięćdziesiątych XX wieku w angielskim miasteczku Bishop Lacey, sami przyznacie że to dość oryginalne. Jednak również z tego powodu trudno szło mi na początku wczytanie się w historię, by poczuć jej specyficznego ducha. Ale kiedy już szczegóły techniczne przestały mieć znaczenie... stałam się niewolnicą tej opowieści!

Trup, policja, tajemnice, iluzja, mroczna przeszłość czy wyszukiwanie informacji bez możliwości użycia nowoczesnych technologii to istotnie intrygujące połączenie. Przywykłam bowiem do współczesnych działań policji, gdzie internet czy telefony komórkowe odgrywają ważną rolę.

Bradley stworzył świetną kreację głównej bohaterki, która bawi i zaskakuje. Jedenastoletnia dziewczynka jest nie tylko pasjonatką chemii, potrafi stworzyć różne roztwory czy trucizny, ale posiada również szeroką wiedzę z zakresu literatury, muzyki, polityki czy filmu, gdyż często używa w wypowiedziach odniesień do utworów czy postaci. Flawia potrafi doskonale kojarzyć fakty, tu coś podsłucha, tam coś przemilczy, gdy trzeba to skłamie czy nagnie prawdę, byle poradzić sobie w życiu (w rezydencji de Luce'ów panują dość chłodne stosunki, bowiem starsze siostry jej nie lubią a ojciec wciąż żyje wspomnieniem utraconej żony) i rozwiązać sprawę śmierci w ogórkach. Tylko czy to bezpieczne?


Podsumowując - "Zatrute ciasteczko" jest teoretycznie początkiem serii adresowanej do młodych czytelników, jednak bawiłam się podczas lektury znakomicie! Świetna dedukcja, nieuchwytne myśli dotyczące ważnych wydarzeń czy powiązań, błyskotliwa bohaterka oraz nieoczekiwane zakończenie - kryminał idealny, prawda? Jeśli lubicie zaskakująco rozwijającą się akcję na angielskiej prowincji, przesyconej chwilami czarnym humorem i małomiasteczkowym życiem w kokonie problemów czy zaszłości to jest to lektura dla Was. Polecam!



"Zatrute ciasteczko"
"Badyl na katowski wór"
"Ucho od śledzia w śmietanie"
"Tych cieni oczy znieść nie mogą"
"Gdzie się cis nad grobem schyla"
"Obelisk kładzie się cieniem"
"Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 5 marca 2018

David Baddiel "Agencja Wynajmu Rodziców"




Tytuł oryginalny: The Parent Agency
Tłumaczenie: Agnieszka Kalus
Wydawnictwo: Lemoniada
Data wydania: 2017
Liczba stron: 384
Wiek odbiorcy: 12+











Ile razy w życiu, zwłaszcza tym niepełnoletnim, myśleliście o tym, że chcielibyście mieć innych rodziców? Takich, którzy pozwalają swoim dzieciom na więcej, organizują rozrywki, nie szczędzą pieniędzy, rozpieszczają na wszystkie możliwe sposoby a nie tylko dają szlabany, ograniczenia, zakazy i wyznaczają obowiązki?

Opowiem Wam dzisiaj historię dziewięcioletniego chłopca. Barry ma ośmioletnie siostry bliźniaczki, które nazywa Jednostką Siostrzaną oraz listę z rzeczami, których nie lubi (przede wszystkim imię Barry jest okropne!) i obwinia za to rodziców. Za kilka dni będzie obchodził dziesiąte urodziny i marzy o imprezie w stylu Jamesa Bonda. Jednak rodzice nie do końca pragną tego samego co on...

W tajemniczych okolicznościach tuż po wypowiedzianych w złości słowach, że chciałby mieć lepszych rodziców, Barry przenosi się do równoległego świata - Dzieciowa, gdzie to dzieci wybierają sobie opiekunów! W AWR (Agencja Wynajmu Rodziców) pracują jego dotychczasowi przyjaciele: Jake, Lukas i Taj, jednak zachowują się jakby go nie znali. Pełen profesjonalizm! Barry ma pięć dni na przetestowanie pięciu par rodziców z bazy danych Agencji a później musi podjąć decyzję. Tylko czy będzie ona łatwa?

Bezcenną pomocą przy wyborze kolejnych par testowych okazuje się lista, którą chłopiec wciąż trzyma w kieszeni. Barry wybiera rodziców, którzy w przeciwieństwie do jego własnych są bogaci, sławni, wysportowani albo luzacko podchodzący do tego, co dziecku wolno. Czy bohater będzie zadowolony z rozrywek dostarczanych przez tych, których wybrał? Czy będzie mu odpowiadał ich styl życia i stawiane wymagania? Czy będą w stanie go uszczęśliwić?

Autor "Agencji Wynajmu Rodziców" jest dziennikarzem, pisarzem i satyrykiem, dlatego całkowicie zrozumiała jest forma tej lektury. Z humorem, ale i dystansem Baddiel podszedł do tematu odwiecznego problemu na linii rodzice-dzieci. Poprzez przygody kilkuletniego chłopca pokazał, jak wiele pragniemy od życia, gdzie szukamy złudnego szczęścia i jak często mamy mylne zdanie o własnej rodzinie.

Jeśli chodzi o finał to jestem połowicznie zaskoczona. Z jednej strony autor zadziwił mnie wyjaśnieniem dotyczącym pojawienia się Barry'ego w AWR, jednak stwierdzenie chłopca, którzy rodzice są tymi najlepszymi, już było zgodne z moimi przewidywaniami. Wizyta bohatera u każdej z rodzin uczy czegoś innego i pokazuje na co powinniśmy zwracać uwagę w naszej codzienności. Nie zawsze złoto co się świeci, prawda? Najwięcej zrozumiał jednak dnia piątego - złośliwość i odgrywanie się na bliźniaczkach wreszcie nie przynosiło mu radości. Wręcz przeciwnie! Poczuł się okropnie i odkrył, że rodzice wszystkie swoje dzieci kochają tak samo, tyle różnie to okazują.

Książeczka jest technicznie przygotowana do samodzielnego czytania już przez siedmiolatki (duża czcionka, krótkie rozdziały, zabawna grafika), jednak biorąc pod uwagę niektóre terminy czy nazwy własne nie jestem przekonana czy dziecko wszystko zrozumie - konieczne będą wyjaśnienia dorosłych. Dlatego prawie zgodzę się z wytycznymi wydawcy w tej kwestii - to pozycja najlepsza dla minimum dziesięciolatków.

Podsumowując - "Agencja Wynajmu Rodziców" jest przepełnioną humorem, ale i mądrymi przesłaniami pozycją, która przeniesie Was w przeszłość... Do czasów, gdy byliście dzieciakami i nakazy rodziców były najgorszym co mogło Was spotkać. Udowadnia, że dobra materialne nie są najważniejsze, spełnianie wszystkich zachcianek jest przesadne a marzenia o zmianie czegoś w życiu niekoniecznie mogą skończyć się lepiej, niż oczekiwaliśmy.
Fabuła intryguje, humor rozbraja a oczekiwanie na finał przyspiesza czytanie - gorąco polecam.



Ilustracje pochodzą z książki



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...