Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia kryminalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia kryminalna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 marca 2022

Ferenc Molnár "Chłopcy z Placu Broni" // Susan Isaacs "Kompromitacja"



 
 
Tytuł oryginalny: A Pál utcai fiúk
Tłumaczenie: Tadeusz Olszański
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2011
Liczba stron: 200
 
 
 
Pierwszy kontakt z tą książką miałam wiele lat temu i muszę przyznać, że nic nie pamiętałam. Teraz przypomnienie fabuły, ponieważ córka omawiała w szkole. 
Choć tak naprawdę to bardziej lektura dla chłopców.
 
Akcja tej powieści przygodowej rozgrywa się w 1889 roku w Budapeszcie, na Węgrzech.
 
To tam, między ulicami Pawła i Marii, między starymi kamienicami, znajdował się Plac Broni. Był on ważny dla dzieci, ponieważ uważały go za "swoje" miejsce, mogli tam puścić wodze fantazji i bawić się, jak tylko chcieli. To była ich twierdza, mała Ojczyzna, za którą byli gotowi oddać życie - jak Erno Nemeczek.
Tytułowi chłopcy bronili swojego placu przed Czerwonymi Koszulami, czyli chłopcami z sąsiedniej dzielnicy, którzy byli zdecydowanie silniejsi. 
 
Wydarzenia, które mamy okazję śledzić obejmują głównie czas przygotowań do ostatecznej bitwy między nimi, choć poznamy również jej przebieg oraz - niestety - finał. Autor szczegółowo opisał przeprowadzane zwiady, akcje mające wywołać reakcje czy relacje między bohaterami.


Odwaga, przyjaźń, rywalizacja, choroba, poświecenie, honor, solidarność - to słowa klucze, które określają tę książkę. Prawdą jest, że to trudna pozycja, ale jednocześnie uczy i wzrusza. Porusza ważną kwestię bohaterstwa oraz niechlubną - zdradę.
To bardzo wartościowa lektura i naprawdę warta przeczytania w piątej klasie.
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (M), 52 książki 








Tytuł oryginalny: Compromising Positions
Tłumaczenie: Jolanta Bartosik
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2008
Liczba stron: 280
Cykl: Judith Singer  tom 1
Seria: Diament
 
 
 
Nie będę owijać w przysłowiową bawełnę -książka nie zachwyciła mnie ani tytułem, ani okładką, ani opisem, ani tym bardziej niemiłym w dotyku papierem. Nazwisko autorki nie jest mi znane, choć określenie jej "amerykańską Joanną Chmielewską" może dać choćby nikłe pojęcie o jej twórczości. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, by ukończyć wyzwanie Zatytułuj się, w którym brakuje mi do 100% tylko autora z nazwiskiem na "i". Czy warto było poświęcić tej książce czas, skoro Chmielewskiej nie czytuję? 

Mieszkanie w domku na przedmieściach musi być okropnie nudne... Bynajmniej nie dla Judith! Trzydziestoczteroletnia kobieta postanowiła - kosztem męża i dzieci - zająć się zagadką śmierci sąsiada. Chociaż nie znała zamordowanego dentysty to zamierza dowiedzieć się, kto go nienawidził tak bardzo, że pozbawił życia. Z czasem okazuje się, że lekarz wcale nie był człowiekiem o kryształowym życiorysie... Na dodatek całkowicie prywatne śledztwo kusi Judith jeszcze bardziej z uwagi na osobę seksownego porucznika, który będzie kierował dochodzeniem z ramienia policji!
 
Czy bohaterka pozna prawdę? A może szybciej odkryje ją policja? 

Według opinii redaktorów znanych czasopism amerykańskich, które umieszczono na tylnej okładce miało być tak, że humor kipi albo wręcz tryska; prześmiewcza powieść, zręczna satyra, zgrabna komedia z sensacyjnym suspensem... A co wyszło? 

Moim zdaniem nie do końca jest tak, jak widzieli to redaktorzy. Finał wprawdzie zaskoczył, ale nie powalił na kolana. Zwrotów akcji mi zabrakło w dążeniu do zakończenia, które może wtedy zyskałoby na znaczeniu, pomimo swojej nijakości. A bohaterowie? Nie było postaci, którą mogłabym obdarzyć sympatią. Judith zachowuje się jak nastolatka i poświęca dosłownie wszystko dla sprawy morderstwa i przystojnego policjanta, bo czy to nie za szybko, by po kilku dniach przysłonił jej rodzinę? Jej mąż też do świętych nie należy a dialogi są takie sobie. Ogólnie czytało się dość ciężko... Może dlatego że nie czytuję Chmielewskiej? A może po prostu Isaacs jednak pisze znacznie gorzej?

Zdecydujcie sami.


 
 
Na podstawie "Kompromitacji" powstał film z Susan Sarandon.
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Zatytułuj się, Pod hasłem, 52 książki

sobota, 2 maja 2020

Jacek Galiński "Kratki się pani odbiły"






Autor: Jacek Galiński
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 25 marca 2020
Liczba stron: 314
Seria: Zofia Wilkońska tom 3




Przedsiębiorcza i rezolutna emerytka Zofia Wilkońska doczekała się trzeciego tomu przygód. Tym razem trzeba się przygotować na niebywałe przekręty i jedyny w swoim rodzaju przypadek, kiedy to służba więzienna ma dosyć więźnia a nie odwrotnie.

Więzienie na Grochowie jawi się Zosi jako wyśmienity i luksusowy hotel - jedzenie dadzą, rachunków nie trzeba płacić, jest z kim porozmawiać i gdzie pospacerować, dostała w przydziale koc, zieloną plastikową zastawę i całkiem wygodne łóżko. Z czasem zawrze nowe przyjaźnie a że przy okazji wplącze się w afery z adwokatem, prokuratorem, księdzem, Oddziałową, lekarzem i innymi więźniarkami... Cóż, nie byłaby przecież sobą, gdyby grzecznie siedziała w celi! 


Prawda jest taka, że Wilkońska wciąż utrzymuje swoją niewinność i liczy na sprawiedliwy wyrok. Tylko czy po tylu przygodach będzie miała na to szansę? Czy w ogóle dożyje do procesu? Czy doceni jak wielką przysługę zrobiły jej... majtki? W każdym razie udało jej się odkryć, co należy zrobić, by osiągnąć wymarzony cel jakim jest więzienna "jedynka", czyli izolatka.


Bardzo ciekawie przedstawiają się losy staruszki za kratami. Bohaterka wie, jak sprawić by nikt wokół niej się nie nudził. Szkoda tylko, że autor dorzucił kilka niepotrzebnych wątków czy dziwnych dialogów, które nie tylko nic nie wnoszą do fabuły, ale również wybijają z rytmu czytania - jak na przykład scena z Kulką przed końcem lektury. Delikatnie absurdalny jest też wątek wyjścia z celi wraz z Mariolką, ot tak. Nie wierzę, nawet w książce, bo to przecież komedia kryminalna a nie fantastyka.

Mariolka, Wielka Jolka i Flaszka, czyli współlokatorki Zofii to niezwykle barwne postacie, które autor obdarzył oryginalnymi cechami czy zachowaniami. Ich historie pokazują, że w życiu bywa różnie, czasami nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo przeszłość odbije się na przyszłości. Jak bardzo traumy ukształtują nasze zachowania, wybory i podejmowane decyzje.

Generalnie to szybka i lekka lektura, która owszem, odciągnie nasze myśli od koronawirusa, pracy zdalnej czy zdalnego nauczania, ale dostrzeżemy wiele drobiazgów psujących całość. Owszem uśmiech wielokrotnie gościł na mojej twarzy, ale śmiać nie było się z czego. Żałuję, bo kochałam tę bohaterkę po lekturze dwóch poprzednich tomów a teraz mój poziom zachwytu nieco zmalał.


Podsumowując - "Kratki się pan odbiły" to komedia kryminalna z akcją za więziennymi murami. Ambitna i kreatywna starsza pani pokazuje nam swoje postrzeganie jakże odmiennego świata, w którym panuje szczególna hierarchia, rozmawia się o marzeniach, ale i o życiu na zewnątrz czy o przeszłości, gdzie o godność trzeba walczyć a czasami i o innych. Historia, która pokazuje, że powinniśmy doceniać to, co mamy oraz wykorzystywać możliwości, by spełniać marzenia.




"Kółko się pani urwało"
"Komórki się pani pomyliły"
"Kratki się pani odbiły"




Książka przeczytana w ramach kwietniowych wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję



niedziela, 13 października 2019

Jacek Galiński "Komórki się pani pomyliły" - przedpremierowo





Autor: Jacek Galiński
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: planowana na 30.10.2019
Liczba stron: 332
Seria: Zofia Wilkońska tom 2






Zadebiutował w kwietniu tego roku komedią kryminalną "Kółko się pani urwało". Zrobił to w tak brawurowy sposób, że zaczarował Polskę, pół Europy, nie zdziwię się kiedy rozpocznie się atak na kraje za oceanem - mowa oczywiście o Jacku Galińskim. Czytelnicy pokochali jego uroczą, choć już niemłodą bohaterkę Zofię Wilkońską. W jaką aferę wpakowała się tym razem?

Pani Zofia już w pierwszym tomie pokazała, że nie jest staruszką, która w ciepłych kapciach i z wałkami na głowie siedzi przed kolejnymi serialami robiąc na drutach. O nie! Dla niej liczy się działanie i dlatego ponownie wyruszyła na podbój świata... To nic, że trafiła nie do końca tam, gdzie planowała...

A chciała dotrzeć do syna, który nie dość że obiecał odnaleźć swego zaginionego dwadzieścia lat temu ojca, to teraz nie daje znaku życia. Dziarska Zosia wyrusza zatem do jego domu a że nikt jej nie otwiera, wchodzi oknem i znajduje na podłodze... trupa! Niestety jest na to świadek i staruszka znów popada w konflikt z prawem.

W zagadkowych okolicznościach Wilkońska trafia do nocnego klubu, który rankiem zamienia się w istne call center a ona sama będzie zaskoczona faktem, jak bardzo jej losy będą z nim związane. To właśnie wtedy zaczyna regularnie mylić komórki i odbierać rozmowy niekoniecznie do niej skierowane. Z kim i o czym będzie rozmawiała? A z tył głowy wciąż pulsuje myśl, że musi rozwiązać sprawę morderstwa. Czy jej się to uda? W jakie wydarzenia się wplącze? Jaki będzie finał tej historii?

"Komórki się pani pomyliły" mocno uwypuklają zdolności uroczej i zaciętej w bojach staruszki. Niemal każda strona to nowa heca Zofii, która dzięki temu iż jej dietetykiem jest ZUS, wszędzie potrafi się wcisnąć. Wciska kit jak nikt, relaksuje ją bicie osiłków, bawi uczenie ich dobrych manier a kolejno poznawanych przestępców próbuje nawrócić na ścieżkę dobra. Jest sprytna, chwilami głupio naiwna, ale potrafi uratować przed eksmisją, wyłudzić zupę czy zdobyć nową lodówkę. Wilkońska wciąż narzeka na brak pieniędzy i jedzenia, rzadko jada na ciepło i marzy o koszyku sklepowym wypełnionym po brzegi produktami.

Jacek Galiński pokazał nam emerytkę, która dotychczas żyła poza marginesem a teraz dzięki licznym aferom i kontaktowi z przestępczym światkiem, coraz więcej rozumie z pędzącego jak pendolino świata. Doskonale potrafi zrobić katastrofę z niczego. Jej obraz jawi się jako dwulicowy - z jednej strony to ciapowata i nierozgarnięta staruszka z nieodłącznym kraciastym wózkiem na zakupy, z drugiej zaś wyrachowana i porzucona żona. Brawurowe ucieczki, przypadkowo wzniecone pożary, zaskakujące zwroty akcji i ujawnianie tożsamości poszczególnych osób w finale - ależ to było zaskoczenie!


"Ja, która przez całe życie piętnowałam najdrobniejsze nieprawości i stałam na straży 
sąsiedzkiej moralności, z poświęceniem angażując się w prywatne życie mieszkańców kamienicy, teraz dopuściłam się kradzieży używanego sprzętu AGD, 
przemocy fizycznej i psychiczno-literackiej, dokonałam też zamachu terrorystycznego 
o zasięgu międzynarodowym za pomocą płonącej patelni."*



Podsumowując - "Komórki się pani pomyliły" to świetna komedia kryminalna, w której dzielna staruszka próbuje walczyć z mafią wyłudzeniową wnikając w jej szeregi. Nieświadoma prawdziwych relacji międzyludzkich i możliwych konsekwencji działań, wchodzi na wyższy stopień wtajemniczenia w siatce przestępczej i próbuje nawet delikatnie nimi kierować. Bohaterka z krwi i kości, która jest dowodem na to, że na życie trzeba mieć plan, energię i pakiet marzeń do spełnienia. Wyśmienita lektura o uczuciach kumulowanych latami, żalu, wściekłości, przebiegłości i stracie w różnych ujęciach. Gorąco polecam!



* J. Galiński, "Komórki się pani pomyliły", W.A.B., Warszawa 2019, s. 297/298



"Kółko się pani urwało"
"Komórki się pani pomyliły"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję




sobota, 31 sierpnia 2019

Magda Kuydowicz "Pozycja trupa"





Autor: Magda Kuydowicz
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: czerwiec 2019
Liczba stron: 320











Zawsze przed urlopem największym dylematem jest to, jakie lektury ze sobą zabrać, by były lekkie, humorystyczne i dostarczające przyjemności z czytania. Tegoroczny stosik urlopowy wpasował się idealnie w moje potrzeby a jedną z książek była komedia kryminalna "Pozycja trupa" Magdy Kuydowicz.

Marianna Kropka, tłumaczka z języka angielskiego oraz jej chłopak Kuba Klops, będący dziennikarzem śledczym wyjeżdżają na warsztaty jogi. Wraz z nimi jedzie też przyjaciółka Marianny - Doris i jej ukochany Johnny. Charyzmatyczny jogin Paweł musi poradzić sobie z ogarnięciem nie tylko zajęć (czyli asanów, pozycji na trupa czy sawasany), ale również tajemniczych wydarzeń: zniknięcia, uprowadzenia, śmierć, zatrucie, aresztowanie... A to dopiero początek! Z czasem okazuje się, że uczestnicy - z zamierzenia relaksacyjnych - warsztatów, sporo ukrywali... i nie tylko oni. Do akcji będzie musiała wkroczyć policja a zwłaszcza tajniacy, co pozwoli zdjąć maski przestępcom.

Finalnie mogłabym całą akcję tej książki określić jako niezłą aferę, zwłaszcza że pierwszy trup pojawia się jeszcze w Warszawie, podczas meczu Kubota. Jednak wtedy jeszcze nikt nie doszukuje się w jego śmierci ukrytych znaczeń. Z pozoru wydawać się może, że bardzo łatwo można odgadnąć kto, z kim, w jakim celu, dlaczego kombinuje czy kłamie. Albo kto udaje w słusznej sprawie... Jednak kiedy autorka zacznie odsłaniać karty, czytelnik docenia pajęczynę utkaną z matactw, przekrętów i zawiłości. Przyznam, że kilka zagadek rozwikłałam.

Również główni bohaterowie zasługują na medal. Marianna ma potrzebę niezależności i wolności;  wprawdzie nie wiąże z Kubą przyszłości, ale pasuje jej ten układ, z uwagi na możliwość uczestniczenia w śledztwach, choćby tylko poprzez notatki partnera. Kuba z kolei chce ją tylko dla siebie, jest po bolesnym rozwodzie i pragnie, by ten związek był udany, dlatego spełnia kaprysy Marianny. Doris z Johnnym oraz uczestnicy warsztatów to kolejne ciekawie zarysowane postacie, skrywające tajemnice i szokujące prawdziwymi informacjami oraz nowymi związkami na koniec książki.

Podsumowując - "Pozycja trupa" to doskonała komedia kryminalna, która nietypowym elementem jogi wyróżnia się na tle sobie podobnych. Chwilami jest zabawnie, ale i z dreszczykiem. Lekko i przyjemnie, choć z tajemnymi przejściami, klapami w podłodze i kobiecą rozpaczą. Relaksująca opowieść o szukaniu pretekstów, harmonii w organizmie, życiowych napięciach, zazdrości, toksycznych związkach i niepewnej miłości a w tle morderstwa. Serdecznie polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki






Za książkę dziękuję


czwartek, 29 sierpnia 2019

Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska "Jak przechytrzyć nieboszczyka"






Autor: Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 3 lipca 2019
Liczba stron: 296




Niektórzy uważają, że gwarancją udanych wakacji jest pobyt zagraniczny i to w wersji all inclusive a w cenie słoneczna pogoda, rozpusta żywieniowa i całkowite lenistwo. Ale czy na pewno? Duet Jeż & Płatkowska opisały dwie miastowe, lubujące się w dzieciństwie w powieściach przygodowych, które postanowiły wyjechać razem na urlop. Najpierw raz, potem drugi... Nie przypuszczały jakie niespodzianki ma dla nich los...

Elwira i Lucyna - przyjaciółki z Warszawy - na własnej skórze przekonały się, że ich - w zamierzeniu wymarzony - urlop w Grecji okazał się nieudanym wypoczynkiem z komplikacjami. Dużo wydały, za dużo przytyły i nadal wróciły jako singielki. Dlatego teraz plan jest zgoła inny - wynajmą dom nad Bałtykiem! Już na starcie kobiety przekonały się, że nie wszystko jest tak, jak marzyły, bowiem źle ponumerowano dom i w ogóle nie przygotowano go na ich przybycie. Trzeciego dnia pobytu, wybierając się na plażę postanowiły poszukać parawanu, jednak zamiast niego Lucyna znajduje... trupa!

Bohaterki dopiero wtedy rozumieją, że od samego początku popełniły błędy a teraz będą za nie płacić. Dodatkowy zamęt w ich życie wprowadza nieboszczyk, który ożył i wciąż pojawia się tam, gdzie one. Lucyna i Elwira zamiast odpoczywać, męczą się sprawą Jaromira i postanawiają poczuć się jak detektywi, docierając do informacji o nim. Czego uda im dowiedzieć? Czy będą w stanie racjonalnie myśleć, zachowywać spokój i skrupulatnie układać puzzle w tej sprawie?

By nie zwariować organizują sobie rozrywki: spotkanie autorskie na Scenie Kulturalnej, wycieczka na Hel, by zobaczyć foki. Wszak z wyjazdów zachowujemy wspomnienia oraz pamiątki. Co kupiły sobie bohaterki? Byłam bardzo zaskoczona.

Władcza Elwira, typowa sowa, od dziecka półsierota, ale mimo to pozytywnie nastawiona do życia.
Martwiąca się na zapas Lucyna, ranny ptaszek, pochodzi z pełnej i ciepłej rodziny; jest nieszczęśliwa i marzy o zmianie pracy.
Dwie przyjaciółki o nieco rozbieżnych stylach życia, marzeniach i oczekiwaniach od życia, próbują razem odpocząć. Dowód na to, że przeciwieństwa się przyciągają, również w przyjaźni. Dodatkowo wzmacniają ją wspólne tajemnice.Czy urlop uznają za udany?

Zabawna powieść duetu pisarek sprawiła, że bawiłam się wyśmienicie. Może zbyt wcześnie odkryłam pewien sekret, ale i tak w ekspresowym tempie pochłaniałam kolejne strony, by dowiedzieć się, jak z nieboszczykiem poradzą sobie bohaterki. W tej książce pasowało mi wszystko - fabuła, język, dialogi, humor, tajemnice... Bomba!

Lektura nie tylko zabawna, ale i niosąca wiele przesłań - by nie popełniać tych samych błędów czy  trzymać się podjętych decyzji. Niespodziewane zwroty akcji i sploty niekorzystnych zbiegów okoliczności działają zdecydowanie na plus. Poznacie książkę o utracie wiary, naiwności i oszustwie; bólu po utracie bliskiej osoby, różnorakich ludzkich losach oraz absurdalnych śmierciach.



Podsumowując - "Jak przechytrzyć nieboszczyka" to niesamowita komedia pomyłek, w której nie brakuje słabości, planów, marzeń oraz pragnienia szczęścia. Poplątanie towarzyszy nam już od początku fabuły, co wielokrotnie wywołuje salwy śmiechu a będzie tylko lepiej. Doskonała dla odprężenia opowieść z dreszczykiem i nieboszczykiem, pełna ludzkich dramatów, kłopotów, ucieczek a przede wszystkim historia o potrzebie poważnych życiowych zmian. Polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję

poniedziałek, 13 maja 2019

Alek Rogoziński "Śmierć w blasku fleszy"





Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 13 marca 2019
Liczba stron: 304





Świat mediów, mody oraz agencji reklamowych czy modelingowych rządzi się swoimi prawami. Pełno tam zazdrości, zawiści, tajemnic i intryg. Tam właśnie zabrał nas Alek Rogoziński - król komedii kryminalnej, w książce "Śmierć w blasku fleszy".

Mariusz Kosek 'Mario' jest właścicielem agencji eventowej '360 stopni' i wraz ze swoją wspólniczką Dominiką Szustek 'Miśką' organizuje pokaz mody. Niespodziewanie tuż przed pokazem w ich życiu pojawia się upiorna mamuśka Miśki, która zamierza ich dobrze karmić, bo przecież jadają byle co (czytaj granolę albo humus). Właściciele agencji nie zdają sobie sprawy, że planowana wielka impreza, faktycznie na długo pozostanie w pamięci wszystkich. Zawładnie też internetem, prasą i telewizją, ale z zupełnie innego powodu niż zakładali. Jaką rolę w tej historii odegra pani Krystyna Szustek, bo skoro o niej wspomniałam, nie zrobiłam tego bez przyczyny, prawda?

Zbliżający się pokaz Kruczyńskich i Olimpusa mają w finale uświetnić ruchome platformy, na których dojdzie do mistyfikacji morderstwa. Tylko czy w tak zakłamanym i obłudnym środowisku, gdzie plotki, podsłuchiwanie i knucie jest tak powszechne, nie dojdzie przypadkiem do nieplanowanego wymknięcia się tej sceny spod kontroli? Patrząc na tytuł tej książki czytelnik jest tego pewien, że dojdzie do prawdziwego morderstwa. Tylko kto zginie? Wszak obsada została zmieniona... A kto zabije? Podejrzanych jest bardzo wielu, gdyż modelka nie była lubiana...

Komisarz policji Krzysztof Darski próbuje zagłębić się w tajniki morderstwa na pokazie. Jednak czy nie będzie musiał się poddać w obliczu świetnie radzącej sobie pani detektyw-amator? Szokujące sposoby jej działań, meandry dedukcji zaskakują aż do finału tej lektury. Ciekawa jestem czy podobnie jak ona odgadniecie kto jest prawdziwym mordercą... Czy domyślicie się, jak wiele przedstawione nam postacie mają 'za uszami'...

Czytając "Śmierć w blasku fleszy" należy zwracać uwagę na detale, gdyż przydadzą się do prób odkrycia prawdy oraz finału tej historii. Autor uraczył nas humorem, ironią, odniesieniem Sensatka.pl do roli, jaką portale plotkarskie odgrywają we współczesnym świecie oraz relacjami panującymi między pyszałkowatymi przedstawicielami i przedstawicielkami świata mody. Jest lekko, zaskakująco a przytłacza jedynie liczba bohaterów - na szczęście Alek Rogoziński sprytnie uniknął krytyki w tym temacie, obdarowując czytelnika szczegółową listą na początku książki.

Kryminał ten czyta się dość szybko i przyjemnie, choć osobiście nie napiszę mu hymnu pochwalnego. Ale powodem jest chyba jedynie tematyka, bo zbyt daleko mi do świata modelek, poza tym że nie wciągnęłam się w ich problemy to lekturze nie mogę nic zarzucić. Pozostaje mi poznać inną pozycję autora.

Podsumowując - "Śmierć w blasku fleszy" to okraszona humorem opowieść o skonfliktowanym i plotkarskim świecie modelek i modeli, o których krążą opinie, iż "niektórzy z tych modeli mają IQ niższe niż wagę". * W doskonałym stylu autor przedstawił motywy zemsty, brak skrupułów, wykorzystywanie innych do swoich celów, ukrywanie emocji oraz żerowanie na słabościach rywali. Polecam na wieczorne rozluźnienie z książką




* A. Rogoziński, "Śmierć w blasku fleszy", Edipresse Książki, Warszawa 2019, s. 33





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Jacek Galiński "Kółko się pani urwało"






Autor: Jacek Galiński
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 3 kwietnia 2019
Liczba stron: 304










Od czego rozpoczyna się Wasze zainteresowanie książką? Moje startuje w momencie, gdy widzę okładkę i tytuł, wzbija się coraz wyżej podczas lektury opisu i wznosi się pod nieboskłon, jeśli i treść okaże się wyborna. Jeśli lubicie kryminały, ale jednocześnie jeśli jest nieco śmiesznie to polecam Wam komedię kryminalną debiutanta - Jacka Galińskiego "Kółko się pani urwało".

Na ulicy Miedzianej w Warszawie mieszka Zofia Wilkońska, emerytka z kraciastym wózkiem na zakupy. By kupić coś w promocyjnej cenie, wypuszcza się tramwajem nawet kilka przystanków od domu. Jednak jeden z powrotów totalnie zaskoczył staruszkę, bowiem kiedy stanęła przed drzwiami swojego mieszkania na pierwszym piętrze, stwierdziła że... nie ma drzwi! Zostały wyłamane, mieszkanie zdemolowane, skradziono pieniądze, biżuterię i dokumenty po zmarłym mężu Henryku a jego mundur galowy zdeptano. Dlaczego ktoś zabrał jej coś, co miało znaczenie sentymentalne?

Na dodatek policja w osobie starszego posterunkowego Michała Sobieszczańskiego sprowadza starszą panią na ziemię informując, że marne są szanse odnalezienia winnych, gdyż nie ma funduszy na psy tropiące. Jednak Wilkońska jest niemal pewna, że to sąsiad bez nogi jest złodziejem... Udaje się do jego mieszkania i zastaje go... nieżywego! Teraz to ona jest główną podejrzaną. Nie może dopuścić do takiej niesprawiedliwości i rozpoczyna własne śledztwo. Staruszka z kraciastym wózkiem na tropie! Czegoż to ona się nie dowie... Czego nie przeżyje... Kogo pozna... Liźnie nieco bogactwa, mafii, będzie knuła, kłamała, zostanie porwana a momentami będzie się zachowywała jak wandal. Finał zaskoczył nie tylko panią Zofię... Mnie również.

Jacek Galiński stworzył niezwykłą postać - Zofia Wilkońska to uosobienie cnót... Żartowałam. Potrafi podpalić śmietnik, wysypać zawartość kosza na przystanku, rządzi policjantami i uczy ich etykiety nazywając ich Borewicz i Columbo. W ogóle uwielbia określać ludzi imionami z filmów, że niby taka obyta w świecie, choć twierdzi, że ma zepsuty telewizor. Twierdzi, że jest miła, podkreśla wartość niskich cen, chwali się tym, że ćwiczy w pierwszym rzędzie w klubie seniora. Często ma coś do powiedzenia i uważa, że to same mądrości, choć niekoniecznie tak jest... Robi z pozoru niewinne rzeczy, co kończy się aferami, ma również ogromny potencjał w rzucaniu wyzwisk i przekleństw. Niezwykła osóbka, prawda? Jedno muszę jej przyznać - jest odważna i w imię sprawiedliwości nie bała się wpakować prosto w paszczę niebezpiecznych ludzi.

"Kółko się pani urwało" to napisana z gracją, lekkością i toną humoru opowieść, w której rządzi pewna starsza pani z nieodłącznym atrybutem - kraciastym wózkiem. Zupełnie nie przejmując się otoczeniem, robi swoje, mówi co myśli i postępuje nieadekwatnie do sytuacji. W bardzo sprytnie stworzonej fabule autor umieścił, jakże często spotykany obecnie problem przejmowana kamienic, bowiem pewni ludzie nie cofną się przed niczym, by osiągnąć cel. To nic, że kosztem zdrowia, życia czy też odebrania sentymentalnych przedmiotów u kresu życia.



Podsumowując - debiut Jacka Galińskiego to historia, która z humorem opisuje rzeczy aż nazbyt prawdziwe i brutalne. Spotkamy tutaj przekrój naszego społeczeństwa od zwykłych, szarych i biednych obywateli, poprzez ludzi na stanowiskach, obywateli szanowanych czy też ukrywających ciemne interesy, aż po takich, którzy wiedzą gdzie, jak, za ile i z kim ubić interes życia. Kto z nich jest naprawdę szczęśliwy?




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję



piątek, 7 grudnia 2018

Joanna Szarańska "Kłopoty mnie kochają"





Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: styczeń 2018
Liczba stron: 304
Seria: Kronika pechowych wypadków tom 1










Z twórczością Joanny Szarańskiej spotkałam się po raz pierwszy rok temu czytając klimatyczną powieść "Cztery płatki śniegu". Zanim sięgnę po tegoroczną świąteczną książkę autorki postanowiłam rozpocząć miesiąc czymś lekkim i z humorem. Czy "Kłopoty mnie kochają" spełniły moje oczekiwania?

Zojka opuściła dom rodzinny i usiłuje znaleźć w Krakowie wymarzoną pracę w dziennikarstwie. Niestety graniczy to z cudem, jednak dziewczyna nie zamierza się poddać. Nie słucha próśb rodziców, którzy od kilku tygodni proszą ją o powrót. Dopiero gdy wspomną o kłopotach z babcią a ona sama trafi na dość osobliwą ofertę pracy, nie wytrzymuje... Wsiada w pociąg i jedzie do Lipówki, by sprawdzić, co zmalowała babcia Tuszyńska.

A trzeba Wam wiedzieć, że choć wiekowa (siedemdziesiąt dwa lata) to niezmiernie sprytna, rezolutna i butna kobieta z tej babci... Uwielbia pokazywać swój upór, humor i charakterek. Wcale się na tamten świat nie wybiera i potrafi poradzić sobie z rodzinką czyhającą na jej majątek. Dlatego nie dziwne, że Zojce trudno znaleźć źródło paniki rodziców... Choć kiedy dowiaduje się o aferze z biciem nic nie rozumie... A potem zostaje wysłana do Wadowic z podejrzanie pachnącą przesyłką i rozpoczyna się afera... kryminalna. Bowiem krótko mówiąc w jej torebce a dokładniej cieście z kremem znajduje się... ludzka dłoń!

Chyba nie muszę mówić, że zacznie się śledztwo, Zojka nic na ten temat nie wie, nikt jej nie wierzy... Na horyzoncie pojawia się przyjęcie o którym nie wiedziała, przystojny sołtys, wredny dziennikarzyna a także tajemnice rodzinne. Zojka daje się wciągnąć w tajne układy mające na celu schwytanie winnych. Poznajemy również przeszłość rodziny Tuszyńskich, genezę nadania wnuczkom Zofii jednakowych imion oraz powód sporu o ziemię.


"- Czego właściwie szukacie? (...)
- Wszystkiego, co wygląda na niebezpieczne.
- W kuchni mamy noże - (...) - W kojcu siedzi pies. A babunię już pan poznał." *


Podsumowując - "Kłopoty mnie kochają" to świetna komedia kryminalna lub inaczej - kryminał z przytupem. Kłopoty same znajdują Zojkę, jest ona chodzącą katastrofą, czego się dotknie skutkuje problemami... Powieść obfituje w zabawne sytuacje, czeka na czytelnika zaskakujące wyjaśnienie, nie wspominając o tym, że osoba mordercy była dla mnie całkowitym szokiem! W żadnym momencie nie spodziewałam się takiego finału! Duet Zojka plus babcia polecam Wam na rozchmurzenie :)



* J. Szarańska, "Kłopoty mnie kochają", Wyd. IV Strona, Poznań 2018, s. 138/139



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


sobota, 20 października 2018

Małgorzata J. Kursa "Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli śledztwo z pazurem"




Autor: Małgorzata J. Kursa
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2018
Liczba stron: 256
Seria: Babie lato











Dwa lata temu po raz pierwszy spotkałam się z twórczością Małgorzaty J. Kursy przy okazji lektury "Nieboszczyk wędrowny". Lektura tamtej książki nie jest niezbędna by sięgnąć po niniejszą powieść autorki "Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli śledztwo z pazurem", ale w tekście znajduje się wiele odniesień do tamtych wydarzeń. Dodatkowo znacznie bardziej zrozumiecie humor sytuacyjny i charakterek Belzebuba.

Belzebub to kot młodego małżeństwa farmaceutów, które przeniosło się do Kraśnika, gdzie Marylka odziedziczyła dom i aptekę. Wraz z mężem Sławkiem starają się po swojemu rozwijać biznes, jednocześnie mieć czas dla siebie, kota i przydomowego ogrodu. Jednak gdy Lipscy przebywają w aptece ich jedenastokilogramowy pupil się nudzi... Jest to bowiem kot szczególny, który lubi, gdy się go podziwia, poświęca mu uwagę. Ze swoim sprytem i pomysłami postanawia każdego dnia zabawiać się kosztem Lipskich... A to coś schowa, a to rozmontuje, a to znów podje z lodówki... Istny "poligon doświadczalny sił nieczystych" * im urządził! Ale czy ludzie odkryją kto jest winny?

Ogromną łaską dla żyjącego w zamknięciu czterech ścian kota, okazuje się możliwość wyjścia do ogrodu. Eksploracja jest możliwa dzięki specjalnej uprzęży i smyczy, ale dobre i to... Ośmieliło to zwierzaka do potajemnych nocnych wyjść i... kilkakrotnego odnalezienia porzuconych na łączce niedaleko ich posesji - tytułowych, bo w liczbie mnogiej - nieboszczyków. Myślicie, że zaprowadzana w pokrzywy Marylka była szczęśliwa? Cóż... według Belzebuba dwunożni są upośledzeni, bo niby dlaczego nie cieszą się kiedy on pokazuje im takie znaleziska?!

Sprawą kobiecych ciał zajmuje się policja a konkretnie znani nam z poprzedniej powieści aspirant Szczęsny czy sierżant Skotnicki. Czy nowy komendant - komisarz Werner - poradzi sobie z seryjnym mordercą? Wszak zamordowane kobiety z pozoru nic nie łączyło... Finał tej sprawy i motywy mordercy mogą zaskakiwać.

Niestety nie jestem lekturą tak zachwycona, jak byłam po poprzedniej nieboszczykowej literackiej przygodzie... Nic nie odejmując kociemu sprytowi i mądrości to chyba jednak najgenialniejszy kot nie byłby w stanie dokonać takich spustoszeń w domu Lipskich, jakie uczynił Belzebub. Niektóre kobiece postacie, z Marylką na czele, zachowują się mocno irracjonalnie, imiona dorosłych za często zdrabniane a już Maminka wyprowadza z równowagi!

Z komedii kryminalnej pozostał mi tylko kryminał, bowiem nie śmiałam się w ogóle a wręcz zastanawiałam jak bardzo niemożliwe rzeczy czy sytuacje opisała autorka. Kolejne morderstwa zaskakiwały, trudno się było domyślić co łączy ofiary a nawet kiedy już stało się to jasne, nie można odnaleźć motywu i sprawcy. Tutaj naprawdę należą się brawa - za pomysł. Bo jakoś mam wrażenie, że nawet policja zbyt mało się starała, by zmierzać, ku rozwiązaniu zagadki.


Podsumowując - powieść Kursy to lekka i odprężająca rozrywka na jedno popołudnie, zabarwiona kryminalno-humorystycznie, choć w zależności od nastroju i potrzeb odbiorcy jednej z tych cech można nie odczuć. Ja nie poczułam humoru... Opisy mnie zniechęcały a postacie nie były na tyle wyraziste, by zatrzeć niedostatki. Decyzję czy sięgnąć po ten tytuł musicie podjąć sami...




* M. J. Kursa, "Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli śledztwo z pazurem", Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2018, s. 34




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

sobota, 30 stycznia 2016

Marta Obuch "Szajba na peronie 5"




Autor: Marta Obuch
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: listopad 2014
Liczba stron: 268












Wielokrotnie czytałam w blogosferze o twórczości Marty Obuch i były to w większości głosy pozytywne, chwalące książki i styl autorki. Postanowiłam więc zweryfikować te opinie i na własnej skórze przetestować "obuchomanię". O jej rezultatach przeczytacie poniżej.

Zofia Haba jest rozsądną, stateczną i inteligentną czterdziestoletnią panią doktor na wydziale literatury współczesnej. Wyszła za mąż za egoistę i lenia Oskara a ich uczucie przygniotły pieluchy. Oskar znikał, ona zajmowała się domem i studiami co spowodowało, że pojawił się stres i problemy z tarczycą, co z kolei poskutkowało znacznym przyrostem wagi. Teraz Zosia jest rok po rozwodzie, ale czuje się stara, gruba, zraniona, rozczarowana i na dodatek samotna... bo przecież każdy potrzebuje miłości, czułości i bliskości drugiego człowieka... nawet jeśli waży ciut więcej, prawda? Niestety Zośka nie dostrzega maślanych oczu swojego asystenta Mirka Mędrzyckiego... A może dostrzega, tylko celowo nie dopuszcza tego do siebie i maskuje chłodem i ciętymi ripostami. Kobieta marzy o tym, by znów być młodą, piękną a przede wszystkim szczupłą... Nawet nie przypuszcza, że wystarczy wino z rocznika 1929 (muszę takiego koniecznie poszukać :P), uporek na peronie piątym katowickiego dworca (który nieodmiennie skojarzył mi się z Harrym Potterem, był równie wyjątkowy i miał swoje prawa) i wypowiedziane życzenie, by wraz z Danką (młodszą siostrą) i Mirkiem przenieść się w czasie...

Tym oto sposobem cała trójka pokaże nam życie Katowic lat dwudziestych XX wieku. Okaże się, że nasza szanowana pani doktor jest Czarną Zośką - szefową szajki rabusiów, która najpierw typuje i uwodzi a później okrada, głównie Niemców. Jak bohaterowie odnajdą się w nowej rzeczywistości? Czy odczują brak wynalazków techniki, które zostawili w starym życiu? Czy Zośka i Danka będą zadowolone ze swoich odmienionych ciał? Jakie przygody czekają ich w przeszłości?

Swoją rozległą wiedzą dotyczącą historii rodziny oraz Katowic doskonale popisała się Danka, której notatki miały im pomóc w kolejnym "skoku" bandy Czarnej Zośki. Tym razem wzięły za cel złoto Diebla - ich prapraprastryj jako burmistrz miasta okradł miejską kasę a potem uciekł za ocean. Siostry zamierzają rozwikłać rodzinne tajemnice a przy okazji odnaleźć skarb. Jednak nie będzie to takie proste, ponieważ sprawy lubią się komplikować, gdy pojawia się wiele ciekawych osobistości: Edyta i Oskar, pani Adela a także Grześ - wielbiciel Danki, ciężarna świnia i jork o wdzięcznym imieniu Goliat. Co łączy te jakże różne postacie? Czy bohaterom uda się rozwiązać zagadkę sprzed lat? Jakie znaczenie miała słoma w bucie a cegła w majtkach? Jak zareagowali ludzie z dwudziestolecia na tekst Zosi wypowiedziany do Mirka, by "pokazał ptaszka"? Do czego pani Adela użyła tampon? Dlaczego telefon komórkowy służy do odczyniania czarów?

Podziemne korytarze pod miastem, remonty kamienic, zniknięcie portiera, ukryte w listach wskazówki, szkatułka z niezwykłą zawartością, ślady stóp czy mikstury usypiające - to wszystko składa się w większym lub mniejszym stopniu na fabułę książki. Ta komedia kryminalna miała bawić, śmieszyć i odprężać. Autorka postarała się o ciekawą historię, którą ubarwiła boskimi humorystycznymi tekstami, ciętymi ripostami a niekiedy niezwykłymi radami (kilka cytatów na końcu recenzji, co jak wiecie rzadko się u mnie zdarza, bo nie lubię ich w recenzjach). W moim odczuciu książka jest dobra, ale bez fajerwerków, bo mimo że uśmiechałam się przy gagach. Nie poczułam uwielbienia dla lektury, a wręcz zdarzyło mi się przy niej zasnąć (i nie było to późną nocą ale w godzinach popołudniowych), chwilami była nudna a zbitek zdań czy połączenia akapitów zupełnie przypadkowe. Niektóre wątki uważam wręcz za zbędne z uwagi na brak ich kontynuacji czy jakiegokolwiek zakończenia. A finał całej historii? Ja czuję niedosyt, uważam że sporo mu brakuje, bym mogła go nazwać idealnym i już nie chodzi mi o fakt, że niejako zawisł w próżni... Jakoś tak za szybko i za mało... zbyt płytko został potraktowany. Sprawa złota, szkatułki, byłych małżonków... Niestety ta książka nie zapadnie mi na długo w pamięć a szkoda, bo potencjał ma ogromny a i humorem powala... Ale widać nie każdy autor nadaje na podobnych falach do moich... Może jeszcze kiedyś dam autorce szansę...



W związku z tym, że czytałam książkę w formie elektronicznej nie podam stron z których pochodzą cytaty, ale wszystkie są z niniejszej pozycji:

"Naukowcy źle znoszą światło dzienne"
"Bez miłości zawsze żyje się tylko prawie"
"Czasem najlepsze wyjście to wyjście na kawę"
"Mężczyźni słuchają najczęściej tylko przez pierwszą i drugą minutę kobiecego gadania"
"...ustawić się jak Britney Spears do foto: biust do góry, warga w dół a rozum do kosza"
"Zdolnością adaptacji do trudnych warunków Danka Haba przerastała nawet bakterie beztlenowe"
"... jeśli chodzi o operacje plastyczne, z twojej pensji stać cię tylko na wenflon..."



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...