Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 marca 2023

Agnieszka Zakrzewska "Deficyt niebieskich migdałów"

 
 
 
Autor: Agnieszka Zakrzewska
Wydawnictwo: Flow
Data wydania: 22.02.2023
Liczba stron: 404
 
 
[materiał reklamowy] barter Wydawnictwo Flow
 
 
Ja i literatura piękna? Napisana w fantastyczny sposób przez Agnieszkę Zakrzewską fabularyzowana biografia przedstawia znane nam postacie w okresie międzywojennym, jednak czy nadal myślę o nich tak, jak do tej pory? Nadal jawią mi się tak pozytywnie?

Malarz Wojciech Kossak, zwany Tatką, jego małżonka Maria - Momo lub Mamidło oraz trójka ich dzieci: Jerzy (zwany Ciamkiem lub Coco), Magdalena (Madzia, Magaś) oraz Maria, nazywana Lilką.
Jak widać w tym artystycznym dworku używa się określeń lub zmienionych imion, co podkreśla zażyłości rodzinne czy intymność między domownikami.

Główną bohaterką książki jest Maria Pawlikowska-Jasnorzewska a jej droga do posiadania tego znanego nam dwuczłonowego nazwiska będzie trudna i kręta. Jej miłości i namiętności, porywy serca... - jej życie uczuciowe było bardzo burzliwe.
Co prawda nigdy nie interesowałam się jej życiem na tyle, by znać jego szczegóły, ale przyznaję zaskoczyło mnie ogromnie. 
 
Autorka opisała klimat artystyczny rodziny, bywalców Kossakówki, bardzo bliskie relacje między siostrami, ale skupiła się na Lilce. Jej kolejnych związkach, wyjazdach, kontrastowych zachowaniach, braku konsekwencji, niesamowitym uzależnieniu od wysokiego poziomu życia i bezwstydnym wyciąganiu ręki po pieniądze ojca, niezależnie od wieku i stanu cywilnego. 
Owszem, jej twórczość kwitła, wciąż pisała nowe wiersze, mimo warunków, jednak... obie siostry jawiły mi się jako rozpieszczone, wyniosłe, ekscentryczne i niepokorne.


Każdy rozdział rozpoczyna się fragmentem wiersza poetki a samą powieść wzbogacają zdjęcia. Zakrzewska z dozą humoru i wybornym lekkim, kwiecistym, wręcz poetyckim językiem wprowadza czytelnika w świat dwudziestolecia międzywojennego, oddając klimat epoki, nastroje w kraju oraz relacje Kossaków, miłostki, zawirowania i pokazując pasje. Gwarantuję Wam, że przez tę historię się wręcz płynie!


*****

Kossakówka, neogotycki dworek tejże rodziny w okolicach ulicy Zwierzynieckiej, przy placu Juliusza Kossaka (kiedyś placu Latarnia), od roku 2019 należy do Miasta Kraków. Zabytkowy zespół dworsko-parkowy aktualnie poddawany jest generalnemu remontowi by w roku 2025 lub 2026 zaprosić do swych wnętrz odwiedzających. Muzeum zostanie poświęcone trzem malarzom oraz trzem pisarkom z rodziny Kossaków - Juliusz Kossak, Wojciech Kossak i Jerzy Kossak (dziadek, syn i wnuk) oraz Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Magdalena Samozwaniec i ich kuzynka Zofia Kossak-Szczucka.
 
 
Kossakówka dawniej - źródło: https://ank.gov.pl/wystawy/archiwum-rodziny-kossakow/



Kossakówka dziś - ujęcie z innej strony niż powyżej, ale zdjęcie zrobiłam osobiście 23.03.2023 przez szparę w ogrodzeniu
 
 

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (Z), Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

środa, 8 lutego 2023

Joanna Tekieli "Cudowna wiosna w Olszowym Jarze" - recenzja premierowa


 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 8.02.2023
Liczba stron: 368
Cykl: Olszowy Jar  tom  2
 
 
[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwo Filia
 
 
 
 
Czytałam wiele książek obyczajowych w swoim życiu, dotyczyły różnych pór roku, choć chyba szczególnie ulubioną w tej kwestii jest zima. Dlatego ucieszyła mnie sytuacja, którą dostrzegła Joanna Tekieli. Postanowiła bowiem już teraz podarować nam wiosnę i przybliżyć czas świąt, które zwykle przegrywają w powieściach i nie są tak często opisywane - Wielkanoc. I muszę przyznać, że to mocno zielona lektura!
 
Olszowy Jar pozostawiłam tylko na momencik, czytałam bowiem obie części tego cyklu od razu po sobie. Autorka przeszła bardzo płynnie między tomami, delikatnie przypominając najważniejsze fakty na początku Wiosny. 
Dni mijają najpierw na rodzinnych spotkaniach podczas Bożego Narodzenia, później obserwujemy jak panowie Wrońscy adaptują stajnię na wymarzony dom Weroniki, nie unikając wpadek, pomyłek, tłuczonego szkła i niewłaściwego koloru okien. Dziewczyna dzielnie im pomaga, jednocześnie dekorując dom i ogród Małgosi i Krystiana na wiosnę i Wielkanoc. Kończy krakowskie zlecenia, oczekując nowych... Czy restauracja i galeria sztuki zaliczy do udanych projektów? 
Bohaterka zostaje wkręcona w stresującą sytuacją z synem jednego z klientów, choć finalnie zakończyła się ona dość zabawnie - bynajmniej dla mnie... 
Zmaga się też z fałszywymi klientami, podrzucanych jej przez...no właśnie, zgadniecie przez kogo? Czy uda jej się to ustalić?

Każda wizyta Weroniki w mieście niesamowicie ją męczy - gwar, tłum i pogoń totalnie różnią się od ciszy i spokoju jakie czekają na nią w Olszowym Jarze a które ona docenia coraz bardziej. Zresztą to właśnie w tej wiosce objawia się u niej z całą mocą wiosenno-wielkanocny bzik! Pamiętacie ten bożonarodzeniowy? Nie wiem czy ten, nie okaże się silniejszy! Zauważalne jest to, że otoczenie Weroniki jawi się niezwykle kolorowo, radośnie i tętni pełnią życia!
Czego jej pozazdrościłam? Na pewno wysokości funduszy własnych i kuzynki, które mogła pozwolić sobie wydać na to wszystko... I to z jaką chwilami lekką ręką... Choć nie powiem pomysły wielokrotnie mnie zaskakiwały!

Zresztą podobnie jak psikusy jakie bohaterowie robili sobie wzajemnie na Prima Aprilis czy szkolne przedstawienie :)
Ale wracając do fabuły - w życiu mieszkańców Olszowego Jaru, ale nie tylko, dzieje się naprawdę dużo i czytelnik nie może się nudzić. Kwitną nie tylko kwiaty, ale i uczucia. Rodzinne więzi zacieśniają się a prawda o tym, że aby znaleźć swoje miejsce na ziemi trzeba go szukać potwierdza dość wyraziście.

Powieść jest przepiękna. Pachnie, szumi, rosi deszczem, który zazielenia kolejne listki. Darek coraz bardziej ubiera w słowa to, co czuje... Tylko czy Weronika to odwzajemnia? 
Joanna Tekieli wybornie opisała tradycje i potrawy wielkanocne, zwłaszcza te w rodzinie Weroniki. Poruszyła również wiele innych, jakże ważnych tematów, jak choćby przyzwolenie rodziców na samowolkę dzieci lub trudności z jakimi zmaga się matka po urodzeniu dziecka. 

Mam nadzieję, że Autorka nie pozostawi mnie w tym magicznym momencie na przetykanej mgłami polanie pewnego majowego poranka i zabierze do Olszowego Jaru również latem i jesienią. Gorąco polecam!
 



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki





Za książkę dziękuję
 
 



 

wtorek, 7 lutego 2023

Joanna Tekieli "Zaczarowana zima w Olszowym Jarze"

 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 12.10.2022
Liczba stron: 368
Cykl: Olszowy Jar  tom 1
 
 
[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwo Filia
 
 
 
 
 
Szukasz pięknie napisanej historii, w której fabuła osnuta jest na magicznej i śnieżnej zimie? Idealną propozycją będzie "Zaczarowana zima w Olszowym Jarze" Joanny Tekieli. Wprawdzie akcja książki zmierza ku świętom Bożego Narodzenia, ale nie jest to motyw dominujący i śmiało można ją czytać przez cały rok, jeśli nie przeszkadza Wam zimowa aura lektury.
 
Weronika pracuje w biurze architektonicznym, jednak nie jest tam doceniana, jej kreatywność jest wręcz tłumiona. Dlatego ogromną radością, choć jednocześnie wyzwaniem okazała się prośba, by przywrócić ducha minionych lat domowi dziadków w Olszowym Jarze, wiosce leżącej około dwie godziny jazdy od Krakowa. Dla bohaterki to nie tylko zadanie do wykonania, choć oczywiście chce zrobić wszystko najpiękniej jak potrafi, by Małgosia była swoim domu szczęśliwa po powrocie z Francji. 
Od dawna Weronika powraca w marzeniach do tej wioski, gdzie spędzała wiele czasu w dzieciństwie. Wraz z Małgosią i przyjaciółką Patrycją było to ich ukochane miejsce na ziemi. Niestety w wyniku konfliktu rodziców oraz problemów dorosłego życia ścieżki trzech kobiet oddaliły się nieco od Olszowego Jaru.

Z każdą stroną widać jak Weronika odżywa będąc na łonie natury... Jak każdy zakątek tego domu i ogrodu sprawia, że jej oczy błyszczą a zmęczenie należy do tych przyjemnych. Bohaterka stara się pogodzić pracę w Krakowie z wyremontowaniem domu Małgosi oraz przygotowaniem go na Boże Narodzenie, bowiem obie kuzynki mają na tym punkcie bzika.

W międzyczasie Weronikę czekają liczne rewolucje życiowe związane z pracą, mężczyzną... a właściwie mężczyznami... Nie obędzie się też bez plotek, sąsiedzkiej pomocy, tajemnic i niespodzianek, również ze strony przyjaciółki!


Joanna Tekieli potrafi oczarować czytelnika. Mnie po raz kolejny zaczarowała spokojnie płynącą opowieścią o teoretycznie łatwym i przyjemnym życiu, wzbogaconym o chwile radości, smutku, dobrego humoru i złe wiadomości. Autorka świetnie operuje słowem i obrazem - tak, bo czytane słowa układają się w wyobraźni w przepiękne pejzaże, niebanalne wystroje wnętrz czy świetnie scharakteryzowane postacie (choć Weronika chwilami wydawała mi się zbyt naiwna, niemrawa i niezdecydowana).
 
 
Sięgając po ten tytuł otrzymałam historię o marzeniach, do których trzeba dążyć małymi krokami, licząc na wsparcie ludzi o dobrych sercach. Ale również o wyrzutach sumienia, porządkach w życiu, błędach przeszłości, sekretach i planach na przyszłość. Zajrzyjcie do Olszowego Jaru, przez tę powieść po prostu się płynie...
 



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki





Za książkę dziękuję
 
 


sobota, 28 stycznia 2023

Liliana Fabisińska "Bez podtekstów" / "Zaraz wracam" / "107 sekund"

Moi drodzy czytelnicy,
jak sami widzicie, niewiele się tutaj u mnie działo od... w sumie od listopada. 
W tym czasie jednak czytelniczo coś się działo, więc powoli będę starała się nadrobić zaległości - podsumowania, stosiki... A przede wszystkim recenzje, w przypadku książek, które nie przybyły od Wydawców, będą to krótkie notki.
 
Dziś post dotyczący książek stycznia - przesłuchałam trzy tytuły Liliany Fabisińskiej.
 
 
 

Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 27 kwietnia 2022
Liczba stron: 336
 
 
[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwo Purple Book
 
 
 
"Bez podtekstów" to komedia romantyczna, w której prym wiodą bohaterowie czterdzieści plus odkrywający "uroki" internetowych portali randkowych.
 
Miłka i Marek przyjaźnią się od studiów, kiedy to on ją uratował na egzaminie, choć wykładowca i tak odkrył mistyfikację. 
On jest po traumatycznym rozwodzie, który trwał pięć lat; ma zakaz zbliżania się do córki nad czym bardzo ubolewa a była żona wciąż coś od niego chce i składa kolejne pozwy. Marek mieszka w hotelu asystenckim, gdzie warunki nie sprzyjają zaproszeniu kogokolwiek.
Miłka jest żoną i matką. Uwielbia swoje dzieci oraz uczniów. Jej mąż nie znosi Marka, ale kobieta nie chce i nie potrafi się od niego odciąć. Wierzy, że ich przyjaźń jest bezwarunkowa.
Gdy wpada na pomysł wyswatania Marka nie wie, że odmieni to życie ich obojga... 

Ze szczegółami poznajemy ich przygody z aplikacją randkową, pomoc Miłki, liczne wiadomości jakie wymieniają z potencjalnymi kandydatkami, intrygujące spotkania, po których często Marek chciał zrezygnować z poszukiwań tej jedynej.

Czy w obliczu wydarzeń przyjaźń tych dwojga nadal będzie tylko przyjaźnią? Czy możliwa jest taka relacja między osobami odmiennej płci i to bez tytułowych podtekstów? Co odkryją szukając miłości dla Marka?

Przyznam szczerze, że tego co odkryli na portalu randkowym nie odgadłam i trochę mnie to zaskoczyło - nie tego się spodziewałam. Zwłaszcza, że tak jak wspomniałam na początku - TO zdecydowanie spowodowało niezłą lawinę!

Powieść jest zabawna, lekka, chwilami przyjemna w odbiorze, chwilami przewidywalna a chwilami... mnie nudziła i powodowała, że niekoniecznie miałam ochotę poznawać dalsze losy bohaterów. Znam lepsze tytuły autorki.
 
 
Za książkę dziękuję 

 
 
 

Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Purple Book
Data wydania: 28 września 2022
Liczba stron: 320



Przemek i Gabrysia wybrali się w romantyczną podróż przedślubną do Włoch. Wprawdzie Gabi nie nosi jeszcze pierścionka, ale po cichu liczy, że właśnie pośród włoskich krajobrazów go dostanie. Młodzi wynajęli samochód i na własną rękę zwiedzają urocze zakątki. 

Gdy pływali w rajskiej zatoczce wśród skał ukradziono im samochód. Najgorsze jednak jest to, że wszystkie ich rzeczy były w środku! Paszporty, ubrania, telefony i jej zaręczynowy pierścionek! Tak, Przemek zgodnie z jej przypuszczeniami wreszcie się oświadczył.

Tytuł książki odnosi się do słów, które chłopak wypowiedział do narzeczonej zanim zniknął na horyzoncie, by poszukać pomocy - "zaraz wracam"... Jednak pozostawiona na skale Gabi, w samym podkoszulku Przemka jest przerażona, bo godziny mijają a jego nie ma... Zmarzniętą i głodną dziewczynę znajduje starszy mężczyzna - Giuseppe - i zabiera ją do swojego trabucco, czyli dużej drewnianej konstrukcji, będącej maszyną rybacką (bardzo zainteresował mnie ten temat i nie ukrywam, że po lekturze zgłębiałam go jeszcze w internecie).

W dalszej części powieści śledzimy naprzemiennie losy Gabrysi, która próbuje uzyskać kontakt ze światem oraz losy Przemka - wreszcie dowiedziałam się, co mu się przytrafiło! I nie ukrywam, że było to ogromnie zaskakujące!
Sama nie wiedziałam, która narracja była ciekawsza, ale obie ciekawe. Gabrysia miała okazję poznać cudowne włoskie smaki, intrygujących ludzi, narzekać na bolącą pupę i dowiedzieć się jakie znaczenie ma cebula. Początkowo próbowała odnaleźć Przemka, wrócić do Polski, jednak z czasem sytuacja mocno się komplikowała a ona straciła do niego zaufanie...

Włochami pachniało i smakowało. Historia wielokrotnie zaskakiwała, zwroty akcji podnosiły ciśnienie, bo chociaż to powieść lekka, zabawna i przyjemna to jednak towarzyszy jej dreszczyk emocji.
Jeśli mam być szczera, to podobała mi się znacznie bardziej niż "Bez podtekstów". Polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 

Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 24 sierpnia 2022
Liczba stron: 360



Diana jest samotną matką. Wraz z córeczką Olą mieszka w Krakowie. Ich życie przypomina... chyba mogę to napisać - koszmar. Kobieta ma problemy z rozwodem (podpisała kiedyś niekorzystne dla siebie dokumenty) co skutkuje brakiem szans na zasiłek. Nie ma pieniędzy, bo opłacić rachunki. Brak prądu. Brak wody. Jest tylko gaz, ciepło i świece.

Diana próbuje podjąć się każdej pracy. Dosłownie. Co rano odpowiada na wszystkie ogłoszenia. I wreszcie trafi do firmy Norberta. Bogaty, czuły i troskliwy facet nie tylko ją zatrudnia, ale też zakochuje się w niej. Z wzajemnością. 

I wtedy życie Diany i Oli ulega diametralnej zmianie. Jak w bajce... pojawia się piękny dom, ubrania, jest światło i woda oraz mężczyzna spełniający marzenia a dziewczynkę traktuje jak własną córkę. Po kilku latach rodzi się Staś, choć Norbert podobno nie mógł mieć dzieci... Wtedy to nawet teściowa patrzy na Dianę lepszym okiem...
 
Jednak w pewnym momencie piękna bańka pęka... Wystarcza tytułowe 107 sekund, by życie tej rodziny legło w gruzach. Tragedia sprawia, że Dianą targają poczucie winy i wyrzuty sumienia. Oddalają się od siebie z mężem. Z Olą zaczyna się dziwnie zachowywać. Czy jest ktoś, na kogo pogrążona w rozpaczy matka będzie mogła liczyć? 

Jakie znaczenie w tej historii mają makaroniki i podróż do Paryża?
Co ukrywa teściowa?
Kim jest Kaśka Mścicielka?
 
Książka jest teoretycznie obyczajówką, ale możecie mi wierzyć, chwilami targały mną takie emocje jak w thrillerze. Fabuła wciągnęła mnie bez reszty a prawda która zaczęła wychodzić na jaw - to był szok! No po prostu spadły mi kapcie! Co ukrywał Norbert? Co robił, gdy wydarzyła się tragedia? Jaką tajemnicę skrywa przyjaciółka Diany - Gośka? Jak wygląda życie samotnej matki, której myśli krążą wokół każdego grosza? Jak szybko może odmienić się życie - w każdą możliwą stronę...?
 
Diana za wszelką cenę dąży do prawdy i to co odkrywa wstrząsa nie tylko nią... Kłamstwa, intrygi... Gorąco Wam polecam tę historię!

 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 

niedziela, 13 listopada 2022

Dorota Gąsiorowska "Opowieść starego lustra"

 
 
 
Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: 9 listopada 2022
Liczba stron: 496


[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwo Znak




Czy są tutaj sympatycy książki Lewisa Carrolla "Alicja z Krainy Czarów"? Pewnie Wam się narażę, ale nie lubiłam tej historii. Od zawsze była dla mnie zbyt fantastyczna a postacie, które dziewczynka spotkała w czarodziejskiej krainie mnie przerażały! Tej baśni mówiłam stanowcze nie. 
 
A dlaczego o tym piszę? Otóż wyobraźcie sobie, że sięgając po pierwszą świąteczną powieść Doroty Gąsiorowskiej "Opowieść starego lustra" dostałam nie tylko lustro, ale i ... Alicję! Na szczęście nie ma w niej Królowej Kier czy Kapelusznika.

Alicja jest historykiem sztuki i pochodzi z Kielc. Jednak to krakowski klimat ją zauroczył a praca w sklepiku ze starociami "Faun" u pana Teodora przynosi satysfakcję i radość każdego dnia. Uwielbia swoją pracę, kocha każdy z przedmiotów, a zwłaszcza ich oryginalne historie...

Jednak na drodze codziennych, spokojnych dni z poukładanym planem godzinowym staje Alicji... lustro! Kryształowe cudo w mosiężnej ramie z delikatnymi rzeźbieniami jest prezentem od Teodora, który nieświadomie powoduje złe samopoczucie u dziewczyny (prezent, nie Teodor)...  Lustro przyciąga Alicję a gdy już w niego spojrzy...
...przenosi się na drugą stronę! Nagle pojawia się w dziewiętnastowiecznym dworku, wśród obcych ludzi. Musi stać się doskonałą aktorką i to szybko! Trzeba przecież wcielić się w postać, którą nagle się stała. A jednocześnie myśleć o tym, jak wrócić do domu...

Alicja czuje się jak w Matriksie, zastanawia się czy kilkukrotne podróże w czasie do alternatywnej rzeczywistości są fikcją, prawdą czy może snem? Snem chyba nie, bo przecież znalazła się w krakowskim mieszkanku w sukience z XIX wieku... Sny raczej nie przenoszą przedmiotów...
Dlaczego to właśnie ona przenosi się do dworku rodziny Wilkanowskich? Czy to rodzaj misji? Ma wykonać jakieś zadanie? Wpłynąć na wydarzenia? I kim są mężczyźni, którzy nagle pojawiają się w jej życiu?

By odkryć te tajemnice musicie sięgnąć po "Opowieść starego lustra".


Dorota Gąsiorowska to dla mnie symbol pisarki, która swoimi historiami... czaruje. Piękne i barwne opowieści snuje z taką lekkością, jakby słowa same spływały z końcówki pióra. Plastyczne opisy, ciekawe dialogi, postacie pełne charakteru i uroku - psotne bliźniaczki, tajemnicza Zafira, zadumany i samotny Teodor, szukająca pociechy u guwernantki hrabina i tajemnica lustra oraz pożółkłej koperty...

Z każdym rozdziałem zastanawiałam się jakie prawdy ukrywa autorka w pełnej śniegu opowieści snutej w krakowskich okolicach. Jaką rolę przypisała dwudziestoośmioletniej Alicji w historii na pograniczu jawy i snu, w rzeczywistościach, które dzielą dwie setki lat.

Wspaniale było się zanurzyć w opowieść, która kryje tak wiele tajemnic i zagadek powoli wyłaniających się z mgły niewiedzy. Wielokrotnie nie kryłam zaskoczenia tym, jak potoczyły się poszczególne wątki.


Podsumowując - "Opowieść starego lustra" to przepiękna książka o dwóch epokach, dwóch wymiarach, która na szczęście nie przypomina mi "Alicji z Krainy Czarów". Pełna radości, ale i lęku, zachwytu, ale i niepokoju, szczęścia odnajdywanego w najdrobniejszych przedmiotach i rodzącego się uczucia. To historia o przyjaźni, miłości, rodzinie, marzeniach i o tym, że czasem rodzina to nie więzy krwi. Opowieść pełna magii i ciepła otulającego jak koc w zimowy wieczór. Opowieść pełna dobra, sympatii i dobrych duchów. Kubek gorącej herbaty, lektura tej powieści i już można odczuć klimat sklepiku ze starociami Teodora czy antykwariatu Sary i Franciszka... Polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję 
 
 


sobota, 8 października 2022

Max Czornyj "Spirytystka"

 
 
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 7 września 2022
Liczba stron: 320
Seria: Honoriusz Mond  tom 2
 
 
 
 
 
 
Deryło i Haler, Langer i Rembert a teraz jeszcze Mond i Szmit - to już trzecia para bohaterów tropiących najstraszniejsze zbrodnie u Maxa Czornyja. 
 
Drugi tom najnowszej serii lubelskiego adwokata piszącego mrożące krew w żyłach książki nosi tytuł "Spirytystka" i skupia się na osobie Allegry Szmit, właścicielki firmy sprzątającej. W odróżnieniu od poprzedniego, gdzie poznaliśmy bliżej Honoriusza Monda, byłego wykładowcę katedry mortalistyki.
 
Przed parą głównych bohaterów stoi kolejne arcytrudne śledztwo, w którym ponownie mogą okazać się lepsi niż komisarz Berg... 
Podczas porządkowania opuszczonego prosektorium, które ma zostać przerobione na bar, Allegra odtwarza Honoriuszowi nagranie, na żywo transmitowane przez jeden z portali. Na filmie widać trójkę dzieci około jedenastu czy dwunastu lat, które leżą zakneblowane w dość nienaturalnych pozycjach. Jest też kobieta, która od porywacza otrzymuje wybór - jeśli ona zabije jedno z dzieci, reszta przeżyje. Jeśli nie zdecyduje się zabić - zginą wszyscy. Jaka będzie jej decyzja? Wszak obie opcje są szalone!

Nie zdradzę nic ponadto co widnieje na okładce pisząc, że dzięki działaniom Monda sprawca ginie od strzału. Jak do tego doszło? To była walka z upływającym czasem...
Jednak niebawem dochodzi do kolejnego morderstwa... Przy ciele dziewczyny zostaje znalezione coś, co wcześniej również znajdowało się przy ciałach dzieci... Naśladowca? Ale skąd by o tym wiedział? Czy sprawca na pewno zginął? 

Komisarz Berg zgadza się na udział Monda i Szmit w śledztwie dopiero, gdy okazuje się że zaginęła jego kuzynka...
Czy uda się ją uratować?


Max Czornyj potrafi wprowadzić napięcie! Co ja przeżyłam podczas lektury... Krzywda dzieci a tym bardziej ich śmierć boli najbardziej, dlatego wielokrotnie zaciskałam powieki podczas czytania. Razem z ekipą sprzątająco-śledczą próbowałam dociec prawdy i odkryć, kto zabija. Jednak nie było to łatwe...
Honoriusz jest zdecydowanie lepszy w dedukowaniu, choćby dotyczyło to dość ekstremalnych przypuszczeń i rozwiązań.
 
Minusem tej książki - tak, jest taki, bo według mnie nie jest to tak fascynująca seria jak z komisarzem Deryło - są odniesienia, które czasami pojawiają się zupełnie niepotrzebnie. 
Jednak po drugiej stronie postawiłabym wątki i tematy, których nie spotkałam w innych tego typu książkach, a są niewątpliwie na plus (wierzenia, fetysze, niezwykłe zainteresowania bohaterów).


Podsumowując - "Spirytystka" to krypty, "duch" i diabeł, grzebanie żywcem, tortury, porzucona torba, zniknięcie osoby podejrzewanej przez policję oraz uwielbienie dla wszystkich możliwych religii... A jeśli dorzucimy do tego ślepe zaułki, celne spostrzeżenia, manipulacje i zwroty akcji to otrzymujemy wspaniałą i wciągającą książkę na wieczór. Osoba sprawcy była nie do odgadnięcia, bynajmniej dla mnie. Polecam!



"Spirytystka"

 
 
 
Książka przeczytana w ramach wrześniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
[Współpraca reklamowa - barter] z Wydawnictwem
 
 

piątek, 16 września 2022

Danka Braun "Brat mojego męża"

 
 
 
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 27 maja 2022
Liczba stron: 384
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Danka Braun to pseudonim pisarki urodzonej w Olkuszu, od lat mieszkającej w Krakowie. Jest autorką kilkunastu książek. Uwielbia czytać i rozwiązywać krzyżówki. Opowiem Wam dziś o jej najnowszym tytule - "Brat mojego męża".
 
 
W grudniu 2019 roku Paweł Cisowski miał wypadek samochodowy. To była niespodziewana śmierć, zarówno dla jego ojca, żony, dwójki małych dzieci, jak i dla niego samego. Planował zmiany. Przed nim było nowe życie...

Pięć miesięcy później Diana Cisowska, wdowa po Pawle, spotyka na cmentarzu... ducha! Będąc w jednej z krakowskich kawiarni miała wrażenie, że widzi swojego zmarłego męża, ale przecież to mógł być ktoś podobny! Teraz jednak przy grobie Pawła Cisowskiego zobaczyła... Pawła Cisowskiego! To był szok... Jednak okazało się, że to Piotr, brat bliźniak jej zmarłego męża, który od dekady mieszkał w Australii. Diana nie miała okazji go poznać, bowiem wyjechał po konflikcie rodzinnym i ojciec nie chciał go widzieć. 

Piotr chce zbliżyć się do Diany i dzieci, co podobno obiecał bratu podczas licznych internetowych rozmów. Paweł chciał zabezpieczyć rodzinę w przypadku, gdyby coś mu się stało.
Z każdym dniem pobytu Piotra w Żuradzie Leśnej, coraz więcej osób ma wrażenie, że to nie Piotr, tylko... Paweł. Mężczyzna posiada bowiem informacje, które mogą być znane tylko małżeństwu Cisowskich...
Jaka jest prawda?
 
 
Ta część książki była ciekawa, intrygująca i opisywała wiele życiowych problemów, ale dopiero od momentu, kiedy czytelnik otrzymał część drugą, a w niej historię bliźniaków Cisowskich sięgającą dzieciństwa dotarł do drugiego dna "Brata mojego męża". 
To wtedy Danka Braun jak magik z kapelusza wyciąga... nie, nie królika a nie niespodzianki i tajemnice, które otwierają oczy i pozwalają spojrzeć na wydarzenia teraźniejsze inaczej. 
To wtedy wiele się wyjaśnia. Choć czy łatwiej się w tym odnaleźć albo zrozumieć...?

Z czasem czytelnik poznaje prawdę o śmierci matki braci Cisowskich, o podłożu kłótni Piotra z ojcem, podejrzeń Diany co do zdrad męża oraz jej "ślepocie" i naiwności... Kilkukrotnie zastanawiałam się czy ja na jej miejscu domyśliłabym się prawdy...

Autorka poprowadziła fabułę w naprawdę oryginalny sposób. Zafundowała liczne zwroty akcji, zniknięcie pewnej studentki, wznowienie śledztwa w sprawie śmierci Pawła oraz obecność detektywa, jak w rasowym kryminale a nie powieści obyczajowej. Ogromnym plusem były dla mnie rodzinne sekrety, które wyszły na jaw dopiero w finale książki.
Sporo miejsca Braun poświęciła tożsamości oraz relacjom bliźniąt jednojajowych - to było niezwykłe do czego bracia byli zdolni.
 
 
Podsumowując - "Brat mojego męża" to historia obyczajowa z wątkiem kryminalnym i świetnymi intrygami. Opowieść o traumie po stracie bliskich, władzy i charyzmie przedkładanych ponad relacje rodzinne, ciemnych interesach, romansach (tu również kilka zaskoczeń!). Niesamowita przeszłość klonów, adrenalina, tajemnice, sekrety, narkotyki i poczucie winy. Przy tej książce nie będziecie się nudzić. Gorąco polecam!

 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (B), 52 książki





Za książkę dziękuję



 
 

piątek, 12 sierpnia 2022

Krystyna Mirek "Większy kawałek nieba" - wyd. 2

 
 
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Lekkie / Harde
Data wydania: 14 lipca 2022
Liczba stron: 560
Cykl: Iga i Wiktor  tom 1
  



Po sześciu latach od pierwszego wydania, Krystyna Mirek podarowała czytelnikom możliwość poznania tej historii przez tych, którzy dotychczas nie mieli tej możliwości. Powieść "Większy kawałek nieba" w błękitnej odsłonie została wydana przez Wydawnictwo Lekkie, imprint Wydawnictwa Harde.
Zachęcam Was moją recenzją pierwszego wydania, po delikatnym liftingu.
 
 
Zapraszam Was na krakowski rynek, gdzie swoją restaurację ma Wiktor. Człowiek przystojny, wysportowany, stanowczy, silny i twardy, ale również czuły i delikatny. Niedawno obchodził swoje trzydzieste piąte urodziny, jednak nie jest lekkoduchem, mimo że uwielbia ekstremalne sporty i jazdę na motorze, bowiem w domu czeka na niego czternastoletni syn - Oliwier. Zresztą bardzo charakterny nastolatek, który nieustannie toczy boje z kolejnymi gosposiami a na oku ma nie do końca legalny interes. Dlaczego? Wszak niczego mu nie brakuje, bo ojciec jest człowiekiem bogatym.

Wiele lat temu Wiktor stracił żonę i jej widmo wciąż zasłania mu prawdziwy obraz kobiet i rzeczywistości jaka się obecnie wokół niego roztacza. Mężczyzna nie dostrzega uwielbienia jakie ma w oczach cały tabun przedstawicielek płci pięknej kręcących się w jego pobliżu. Jednak najważniejszą osobą jest dla niego Natalia. Tak bynajmniej uważa ona. Wszak są w związku już trzy lata i kobieta pragnie usidlić właściciela dobrze prosperującego biznesu. Uważa, że ma po swojej stronie teściów a nawet szefową kuchni - Wandę. 
Czy Natalia ma rację? Jak układają się jej stosunki z Oliwierem? Czy Wiktor podejmie wreszcie męską decyzję i oświadczy się? Czy to aby na pewno będzie dobra decyzja dla niego i syna?

Iga jest młodą kobietą doświadczoną przez los. Od lat walczy z poczuciem, że jest niechciana, niekochana a przede wszystkim samotna. Matka zmarła a ojciec... z nim to same problemy - długi, alkohol, podejrzani znajomi, ale Iga nie potrafi odwrócić się niego całkowicie. Wciąż stara się go ratować z opresji, nawet wtedy gdy musi specjalnie przylecieć z Anglii, gdzie aktualnie pracuje. Jednak tym razem przypadek sprawi, że jej codzienność ma zmienić się diametralnie.  
Zasłyszana rozmowa popchnie ją do spontanicznego pójścia na  rozmowę o pracę i jak się okaże, dostanie ją.
Jednak to nie koniec rewolucji, jakie czekają młodą bohaterkę, bowiem zauroczona pierścionkiem z szafirem, jaki dostrzegła w sklepie z antykami, nie bacząc na jego wysoką cenę postanowiła kupić. Całą sobą czuje, że to przedmiot z historią, z przeszłością i tajemnicą, który właśnie jej chce wszystko wyjawić. Czy odnajdzie ślad poprzedniej właścicielki?

Sympatia Oliwiera do Igi, jej serce poszukujące miłości, "duch" Łucji, matkująca wszystkim Wanda, nie do końca szczera Natalia, ciepła i serdeczna choć walcząca z realnymi problemami Marysia, młoda matka Maja czyli przyjaciółka Igi, podrywacz Janek - to wciąż niepełna galeria postaci, które miałam okazję poznać w "Większym kawałku nieba". 
Każdy z bohaterów, ma przypisaną sobie niezwykłą i niebanalną historię życia, każdy ma swoje problemy - jedne mniejsze a inny większe - inne marzenia, inne oczekiwania wobec przyszłości, wobec siebie, wobec otoczenia. Każdy chce na swój sposób zobaczyć większy kawałek nieba, czy to wyłaniający się zza sąsiedniej kamienicy czy wynurzający się spomiędzy obłoków okrywających cieniem serce czy duszę.

Krystyna Mirek tak doskonale opisała każdą z tych osób, że czuję jakbym znała ich osobiście. Mam ogromne szczęście mogąc tylko dzięki poznaniu książki odczuwać, jak bardzo realne są te postacie z wyglądu czy charakteru. Przed nimi postawiono zadania, którym muszą sprostać. Ich cele nie zawsze będą łatwe do zrealizowania, jednak powieść udowadnia, że należy walczyć. Że trzeba postawić na szczerość, czasem zaufać obcej osobie, innym razem rzucić się na głęboką wodę, ale szczęście może być do uchwycenia.

Autorka po raz kolejny zwróciła uwagę na poważne przeszkody, które stoją ludziom na drodze do marzeń - alkoholizm, bogactwo, nieodkryta przeszłość, śmierć bliskiej osoby, trudności w wychowywaniu dzieci, samotne rodzicielstwo, ciemne interesy młodych ludzi czy wzbranianie się przed kolejnym zranieniem w nowym związku. Najbardziej interesujące jest jednak to, że powyższe problemy nie są tylko i wyłącznie dotyczącymi głównych bohaterów. W powieści spotkamy również świetnych bohaterów drugiego planu a przecież oni też zmagają się z trudną rzeczywistością. A przecież każdy z nas do czegoś dąży, czegoś pragnie i to niekoniecznie czegoś nieosiągalnego. Grunt to nie liczyć codziennie groszy potrzebnych nam do codziennego zaspokojenia potrzeb bliskich nam osób i podejmowanie trudnych decyzji czy w pierwszej kolejności kupić węgiel na zimę czy lekarstwa...

 
Kto będzie szczęśliwy, kogo to szczęście ominie a komu opłaci się podjęte ryzyko. Czy Wiktor będzie z Natalią? Co zdecyduje Marysia w kwestii Amelii i jej dzieci? Czy Iga odnajdzie właścicielkę pierścionka? Czy podszepty jej serca okażą się kluczem do krainy miłości? Czy Wiktor dojrzy różnicę między światową i wyrachowaną Natalią a skromną i szczerą Igą?
Jeśli chcecie się dowiedzieć jak autorka pokieruje życiowymi ścieżkami bohaterów, sięgnijcie po kontynuację "Większego kawałka nieba", czyli "Wszystkie kolory nieba", które nawet w drugim wydaniu miały już swoją premierę.





Za książkę dziękuję




sobota, 21 maja 2022

Magda Stachula "Oskarżona"

 

 
 
Autor: Magda Stachula
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 13 kwietnia 2022
Liczba stron: 304
Seria: Lena  tom 3
 
 
 
 
 
Lena znowu uciekła. Czy to się kiedyś skończy? Czy jeszcze może liczyć na normalne życie? Czy w którymś momencie odetchnie i spokojnie obejrzy się za siebie nie czując strachu i wyobrażając sobie, że wpatrują się w nią czyjeś czujne oczy?
Oto "Oskarżona" Magdy Stachuli, trzeci tom cyklu o Lenie, który żeby miał czytelniczy sens polecam czytać we właściwej kolejności.
 
Kiedy po kilku miesiącach w Kopenhadze Lena przestała być bezpieczna, bardzo szybko podjęła decyzję o szybkim opuszczeniu Danii. Przyjaciółka z przeszłości mieszkająca w Hiszpanii pomogła jej w zdobyciu pracy w Maladze. Hotel na końcu świata z dosyć nietypowymi zasadami wzbudził w bohaterce niepokój, bowiem nie był to typowy kurort. Czym różni się od zwykłego hotelu? Lena odkryje to już niebawem... Jak zareaguje?

Naprzemiennie z nową rzeczywistością Leny śledzimy wydarzenia w Danii oraz nad Jeziorem Powidzkim. W tym tomie autorka bowiem bardzo szybko przenosi nas w czasie, byśmy nie stracili niczego z wydarzeń w kilku miejscach.

W Kopenhadze obserwujemy miotającą się Annę, której sekret iż zabiła człowieka wyszedł na jaw a osoba ta zamierza przekazać tę informację policji. Tylko, że dyrektorka Instytutu Polskiego nie zamierza bezczynnie czekać na ten moment...Jaki ma plan?
A policja wciąż drąży, przesłuchuje, jednych wyklucza, innych podejrzewa... Niektórzy są szczerzy, inni sporo ukrywają... Czy uda im się oskarżyć właściwą osobę?
Emil wciąż myśli o Lenie, choć dobija go fakt, że - jak uświadomił mu policjant prowadzący śledztwo w sprawie śmierci Sylwii - ktoś taki jak Lena Romanowska nie istnieje! Kim zatem jest dziewczyna, która zawróciła mu w głowie? Co ukrywa? I dlaczego nie powiedziała mu prawdy podczas wspólnej nocy?

Natomiast nad Jeziorem Powidzkim Nikodem jest jeszcze bardziej sfrustrowany niż przed wyjazdem do Danii, bo widział Lenę a ona mu znowu uciekła. Dodatkowo matka sączy mu do głowy swoje teorie, bo po co synowi taka młoda dziewczyna?! I że to ona uderzyła go w głowę! Kobieta nie zna prawdy (przecież Nikodem jej nie wyzna szczegółów) ma w oczach zemstę! Co chce zrobić? Co wydarzy się niebawem w tym domu? To będzie dość zaskakujące!

Sporo się dzieje: pogrzeb, znajomy adwokat, akcja w szpitalu oraz policja zataczająca coraz szersze kręgi w sprawie śmierci Huberta oraz Sylwii... Muszę Wam wyznać, że ta książka wygląda zupełnie inaczej na tle swoich poprzedniczek z tego cyklu. Akcja biegnie inaczej, szybciej przenosimy się między różnymi krajami, narratorami i perspektywami a pojawiające się detale mają ogromne znaczenie w mających dopiero nadejść wydarzeniach.  
 
I tylko Lena nie dość, że wciąż się przemieszcza, to nadal się boi. Wszędzie doszukuje się podstępu, spisku, nikomu nie chce zaufać. Chwilami jej zachowanie mocno mnie irytowało. Czy odważyła się zrobić odważny krok do przodu, ku lepszej przyszłości? By wreszcie pozbyć się ciężarów przeszłości?
 
O co została oskarżona Lena? Musicie sprawdzić sami - warto.


Podsumowując - "Oskarżona" to bardzo dobry thriller, świetnie uzupełniający poprzednie tomy serii. Zaskakujący finał w Epilogu daje nadzieję na kontynuację, ale zanim do niego dojdziemy przeżywamy wraz z bohaterami strach, samotność, tęsknotę i niepokój. Żyjemy ich nadziejami, planujemy z nimi ucieczki, pragniemy zemsty i zacieramy ślady niecnych uczynków. Zapomniałabym! Jeszcze obserwujemy jak zabijają. Tak, jak przystało na dobry thriller jest świeży trup.
Autorka umiejętnie przeskakuje między krajami, zmusza do składania obrazu z naprawdę maleńkich elementów, informacje dawkuje jak leki na receptę, by w nadmiarze nie zaszkodziły a napięcie wybornie podsyca. Polecam!





"Oskarżona"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  
 




sobota, 30 kwietnia 2022

Max Czornyj "Mortalista"

 
 
 
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 13 kwietnia 2022
Liczba stron: 400
Seria: Honoriusz Mond  tom 1 
 
 
 
 
 
 
Max Czornyj wkroczył pewnie do grona autorów w 2017 roku i szybko zyskał swoje wierne grono odbiorców. Choć pewnie niechętnych swoim tytułom też, bowiem nie są to piękne bajki dla dzieci a raczej mocne i pełne strasznych opisów kryminałów. Przeczytałam niemal dwadzieścia jego książek i w ogromnej większości mi się podobały, dlatego z zaintrygowaniem sięgnęłam po pierwszy tom nowej serii - "Mortalistę".

Honoriusz Mond zatrudnia się w firmie sprzątającej Allegry Szmit, która zajmuje się nawet najpaskudniejszymi zleceniami. Nie straszna im deratyzacja, dezynsekcja, dezynfekcja a nawet porządki w miejscu, gdzie ktoś zmarł. Lub go zamordowano. 

Ich pierwsze poważne zlecenie z nieboszczykiem w tle wiedzie ich do Bobolina, gdzie nastoletni chłopcy znaleźli ciało Wiktora Engela, byłego nauczyciela muzyki. W czasie sprzątania domu Honoriusz nie może jednak skupić się tylko na porządkach. Jako specjalista od umierania i były szef jedynej w Polsce katedry mortalistyki, zaczyna analizować szczegóły i... odnajduje klapę do piwnicy a tam ciała dzieci w różnym stadium rozkładu!

Z czasem okazuje się, że ciał jest więcej niż bohaterowie początkowo przypuszczali a prowadzący sprawę komisarz Adam Berg próbuje dać Mondowi do zrozumienia, by nie mieszał się w sprawę... Ale to przecież mózg sam analizuje i nie pozwala ot tak tego zostawić, zwłaszcza, że zaczynają dziać się coraz dziwniejsze rzeczy... I Honoriuszowi coraz więcej się nie zgadza...


Deryło i Haler, Langer i Rembert a teraz jeszcze Mond i Szmit - to już trzecia para bohaterów tropiących najstraszniejsze zbrodnie u Czornyja. Dwie pierwsze pary to postacie dość tradycyjne, kierunkowo wykształcone i wręcz nudne w porównaniu z najnowszymi postaciami... Choć wykształcenia nie można im odmówić, to nie jest ono typowo policyjne, bowiem Allegra jest dziennikarką śledczą a jak już wspomniałam Honoriusz to wykładowca katedry kryminalistyki, który w wolnym czasie zajmuje się renowacją mebli i grą na szpinecie.
Niesamowite jest to, że oboje raczą się alkoholem innym niż zwyczajowe piwo czy wino - a mianowicie absyntem.

Jeśli chcecie odkrywać tajemnice Bobolina wraz z nimi to sięgnijcie po "Mortalistę", może Wam uda się ustalić dlaczego mieszkańcy uważają, że od lat wisi nad nimi klątwa... Klątwa śmierci i zaginięć, co nawet by się zgadzało, bo z reguły giną trójkami! Zatem kto wypełni lukę w obecnie rozpoczętym łańcuchu?

Autor podarował czytelnikom kilka ciekawych postaci drugoplanowych, z których pomocy chętnie korzystają Mond i Szmit - kobieta, która potrafi ustalić niemożliwe współrzędne, patolog pragnący pomóc komuś, kto działa lepiej niż Berg; są też głuchoniemi z Domu Ciszy. 

Jestem ciekawa czy komuś udało się odgadnąć kim jest morderca zanim Czornyj to ujawnił...? Mnie tym razem pięknie wyprowadził w przysłowiowe maliny, bowiem nie domyśliłam się! Nie było sposobu... Choć to nie była jedyna niespodzianka dla mnie...

Jestem bardzo ciekawa kolejnego tomu tego cyklu, bo chociaż ten mi się podobał, to jednak nie przebił poprzednio czytanych serii autora. Może to wina tego, że bohaterowie są nowi? Albo tego, że akcja rozgrywała się po części w Krakowie i przez to napawała mnie dodatkowym strachem? Jedno jest pewne, to totalnie inaczej poprowadzona fabuła i dialogi, co sprawia, że inaczej się ją czyta.


Podsumowując - "Mortalista" to mocne opisy, pościgi, pogróżki, zemsta i gęsto ścielący się trup, choć czasem dość "przestarzały". Rozliczne brakujące elementy i wnioski czasem na wyrost wychodzą na pierwszy plan w spirali morderstw a w rozważaniach nad winnymi pojedynkują się logika i instynkt. Myślę, że spodobają się Wam opisane zagadki a ciekawość zostanie odpowiednio pobudzona. Sięgnij i przekonaj się czy to seria dla Ciebie.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

wtorek, 26 kwietnia 2022

Karolina Hejmanowska "Miłość w rytmie punk rocka" - przedpremierowo - patronat

 
 
 
Autor: Karolina Hejmanowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: planowana na 11 maja 2022
Liczba stron: 874
 
 
 
 
 
 
 
Karolina Hejmanowska zadebiutowała powieścią "Adres w sercu", która była historią o młodzieży, miłości i subkulturach muzycznych. Dokładnie na tej samej półce można postawić "Miłość w rytmie punk rocka" gdzie już sam tytuł wskazuje, o czym chciała nam opowiedzieć młoda autorka. A do przekazania miała wiele, bowiem powieść ma ponad osiemset siedemdziesiąt stron.

 
Śląsk, lata 90.
W budynku katowickiej szkoły średniej mieści się zarówno liceum jak i szkoła zawodowa, gdzie na kierunku górnik kształcą się Adrian i Aleks - od przedszkola darzący się braterską miłością. Obaj jedynacy nie lubiący się uczyć, uwielbiający wagary, bowiem wybrali ten kierunek z braku lepszego pomysłu. Adrian jest członkiem zespołu muzycznego, z którym chciałby coś osiągnąć, zaś Aleks... to patologia. Kilka lat temu stracił matkę, o której śmierć obwinia go ojciec, obecnie alkoholik z ciężką ręką. Chłopak jest często głodny, pobity a niejednokrotnie również naćpany.
 
Swoje frustracje Aleks lubi wyładowywać na słabszych i bojących się go uczniach - niestety jego wybór padł na Julkę, córkę reżysera, która przeprowadziła się do Katowic z Warszawy. Ona również jest wychowywana tylko przez ojca, z tą różnicą, że on nie pije, ale liczą się dla niego pozycja, pieniądze i wygląd. Właściwie to trzyma córkę w złotej klatce i nie pozwala na rzeczy, których pragnie każda nastolatka. Dodatkowo sam chciałby znaleźć jej męża z wyższych sfer i bardzo długo nie będzie w stanie zrozumieć jakie tak naprawdę są jego wybory...

W trudnych chwilach Julia może liczyć na swoją przyjaciółkę Anitę, która ma umiejętność ratowania jej przed Aleksem... Tylko dlatego, że w dzieciństwie przyjaźniła się z Adrianem i Aleksem... Śmierć matki tego ostatniego wiele jednak zmieniła...

Jak można się domyślić zamożna, skromna, poukładana i wrażliwa córka reżysera ze swoją nieśmiałością i naiwnością idealnie pasuje na ofiarę dla zbuntowanego punkowca. Nie potrafi się mu postawić, nie jest w stanie bronić. Jak gorzkie pigułki przełyka słowa słyszane z ust tego wysokiego chłopaka... 
Wszystko zmienia się w chwili, gdy Aleks ratuje jej życie... Tamta chwila będzie bardzo mocno rzutowała na ich przyszłość, decyzje i wybory. Co wydarzy się w ich życiu? Czy ich relacja zmieni się na pozytywną? 


Możecie mi wierzyć, ale opisane przeze mnie wydarzenia to dopiero początek... Karolina Hejmanowska napisała powieść giganta, w której poznajemy naprawdę spory kawał historii życia bohaterów. Zostali oni nie tylko świetnie scharakteryzowani, ale i zmuszeni do odsłonięcia przed czytelnikiem swojej traumatycznej często przeszłości. Dzięki temu bardzo łatwo było poczuć sympatie i antypatie. O ile Julkę czy Anitę można szybko polubić (choć w przypadku Julii często denerwowało mnie jej wycofanie i strach o byle co), Adrian też w zasadzie jest bohaterem w większości nie sprawiający problemów, by można go potępiać za wybory, to już Aleks jest istnym kameleonem! Początkowo jest postacią typowo negatywną. Nie ma powodu, dla którego można go lubić, choć niewątpliwie fakt, że stracił matkę i jak traktował go ojciec może wywołać poczucie żalu. Jednak z czasem dostrzegamy jego dobre serce, ukryte głęboko przed światem i samym sobą. 
 
Życie jednak nie pozwoliło mu na bycie dobrym chłopcem. Powieść jest właściwie sinusoidą - grzeczny, ułożony, zakochany i tryskający dobrą energią kontra wściekły, nabuzowany, pijany i rozrabiający. 

Autorka nie pozwala na nudę, pomimo takiej objętości lektury - wciąż przeżywamy wzloty i upadki bohaterów, ich rozstania, powroty, tworzenie dystansu i ponowne ocieplenie relacji. Związki, zdrady, gwałt i próba samobójcza, pierwsze zbliżenia, bogaci kontra biedni oraz wiele traum, które nieoczekiwanie zmieniły całkowicie bieg tej opowieści, która nie jest słodką bajką dla lolitek ani piękną opowieścią o miłości bez granic... Często zaciskałam kciuki, zęby i pięści - ze złości, napięcia, stresu.
 
Jedynie chwilami miałam wrażenie, że Hejmanowska przesadziła z ilością wydarzeń, mogła odpuścić kilka wątków i podarować te pomysły innym postaciom, w kolejnej książce, bowiem "Miłość..." nic by na tym nie straciła a byłaby przystępniejszych rozmiarów :) Zwłaszcza, że przy takiej ilości zdarzeń, nie sposób na koniec pamiętać każdej sytuacji a jedynie zarys i wynikające z tego decyzje.

Przyznaję, że zarówno język, dialogi, jak i całokształt fabuły wypadają mocno na plus. Książka wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Pragnienie poznania dalszego ciągu jest ogromne, bowiem jak to w młodych głowach - wciąż pojawiają się nowe pomysły, które nie zawsze wychodzą na dobre... Wiele scen i wynikających z tego wydarzeń mnie zaskoczyło i zupełnie nie mogłam być pewna zakończenia... Ale tak, podobało mi się :)
 
 
 
Podsumowując - "Miłość w rytmie punk rocka" to pełna pasji, przyjaźni i miłości opowieść, która trzyma w napięciu i zaskakuje. To właśnie w tej historii znajdziecie pełen wachlarz uczuć - od pozytywnych poprzez obojętne aż do negatywnych. Strach, litość, odrzucenie, złość, zemsta i nienawiść, próba zrozumienia swoich błędów, zdrada, poronienia, potrzeba akceptacji, ojcowie nie potrafiący odnaleźć się w swojej roli, upokorzenie - to tylko kilka słów-haseł, jakimi mogę zachęcić Was do lektury tej książki. Jednak nie sposób opisać ją w tak krótkiej recenzji, by nie zdradzić Wam zbyt wiele psując tym samym niespodzianki autorki. Polecam!



 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

środa, 16 marca 2022

Irena Małysa "Więcej niż jedno życie"

 
 
 
Autor: Irena Małysa
Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 23 lutego 2022
Liczba stron: 424






Irena Małysa zadebiutowała powieścią kryminalną "W cieniu Babiej Góry", której tytuł nie szokuje, ponieważ autorka mieszka w malowniczej miejscowości u jej stóp.
Znajomość debiutu nie jest konieczna, by sięgnąć po "Więcej niż jedno życie", gdyż tylko wydarzenia z prywatnego życia bohaterów są kontynuowane i można odczuć tylko lekki dyskomfort nie znając przeszłości. Jednak najważniejszy jest tutaj wątek główny, czyli działania policji...


Kraków, Szpital Pediatryczny, 12 lutego 2020
Aspirant sztabowa Barbara Zajda z Komendy Powiatowej w Suchej Beskidzkiej zaangażowała się w pomoc trzyletniemu Mateuszowi, synkowi sąsiadki. Chłopczyk ma ciężką wadę serca i w krakowskim szpitalu oczekuje na badania, których brakuje, by maluch mógł wyjechać na operację do Niemiec. 
Tego dnia Baśka przyjechała do Joanny i Mateuszka w odwiedziny oraz by spotkać się z podkomisarzem Tomaszem Witkowskim. Oboje liczą, na miły wieczór... 
Jednak po wyjściu z pizzerii podkomisarz otrzymuje telefon, że musi pojawić się na terenie szpitala, ponieważ jest.. trup! Na miejscu okazuje się, że to neurochirurg Marta Kuc wyskoczyła z okna niedokończonej oszklonej klatki schodowej. Jednak policja podejrzewa, że pani docent ktoś pomógł...

Podczas przesłuchań szefa ochrony, szatniarki, budowlańcow i lekarzy policjanci wychwytują wahanie w głosie, zbyt szybkie odpowiedzi czy nerwowe gesty, czują, że niektórzy kłamią, że coś ukrywają, nie mówią wszystkiego, mijają się z prawdą... Dlaczego? Kogo kryją? Jaki mają w tym cel? Długo Baśka z Tomkiem będą błądzili jak we mgle, bowiem znikają kolejne osoby oraz dane... Pracownicy szpitala wyraźnie coś ukrywają i panuje zmowa milczenia!
 
Jedną z podejrzanych, która miała motyw, ale nie alibi jest Zuzanna Małecka, która ma na onkologii chorą córeczkę Oliwkę a Kuc odmówiła leczenia dziecka. Czy zdesperowana matka mogła posunąć się do morderstwa? Wątek ten mocno się rozrośnie i znacząco podniesie adrenalinę...
 
Bardzo ważną postacią okazał się Mikołaj, jeden z pacjentów oddziału onkologicznego. Dzieciak, który niedawno stracił kolegę, nie ma ochoty nawet nagrywać filmików, bo przecież zawsze robili to razem, odmawia nawet leczenia! Jest jednak ktoś, kto będzie potrafił do niego dotrzeć, przekonać, znaleźć cel... 
 
Bardzo podobał mi się wątek dziadka Baśki - Jana Uciechy - jak czytałam jego wypowiedzi to uśmiech od razu pojawiał się na twarzy. No i te jego ptaszki...
 
 
Na zrecenzowanie tej książki zdecydowałam się, zanim jeszcze zaczęły pojawiać się opinie, dlatego bardzo się ucieszyłam wyborem, gdy okazywały się pozytywne. Wprawdzie autorka zastrzegła, że to fikcja, ale podczas lektury nie mogłam nie wyobrażać sobie, że wędruję razem z pacjentami czy policjantami korytarzami prokocimskiego szpitala. Przecież niestety go znam... Choroba dziecka zmusiła mnie do poznania rozkładu poradni czy oddziałów. Kilka lat temu przez ponad dwa tygodnie, by dostać się na oddział córki czekałam na windę tuż przy drzwiach onkologii... Pamiętam tamte emocje...
Dreszczyk napięcia będę za to odczuwała zmierzając podczas kolejnych wizyt w kierunku podziemi... choćby do laboratorium. A wiecie dlaczego? Małysa nakreśliła tak tajemniczy i pełen tajemnic obraz ciemnych korytarzy i dziwnego stukania, że lęk będzie nieunikniony!

Wracając do głównego wątku książki, czyli morderstw... Tak, liczba mnoga, bowiem jest ich więcej a każda śmierć bardziej nieodgadniona. Dlatego przez większość fabuły Baśka Zajda pracuje incognito a i tak nie wszystko udaje się przewidzieć, jak na przykład zniknięcie jednej z matek czy przetrzymywanie zakładników na oddziale. 
Często nieuchwytne myśli, ulotne pomysły, które nie chcą się zatrzymać w głowie na dłużej sprawiają, że policjantka poszukuje bodźców mogących pomóc w skupieniu. Napięcie, naciski i odpowiedzialność sprawiają, że duet głównych bohaterów zapomina o spaniu czy jedzeniu... Zresztą czytelnik też, bo wciąż przewraca kolejne strony pragnąc poznać zakończenie! A jest ono w każdym wątku zaskakujące

Autorka sprytnie wyprowadziła czytelnika w pole, tak konstruując akcję i wtrącając zapisy z przeszłości ukrywając pewne dane, że nie jest łatwo odgadnąć przed czasem rozwiązania wszystkich zagadek... To naprawdę świetna lektura!


Podsumowując - "Więcej niż jedno życie" jest świetną powieścią kryminalną, określaną nawet mianem thrillera. 
Jest to historia przede wszystkim o chorych dzieciach, które walczą każdego dnia o zdrowie, patrzą na to, co utraciły, patrzą na śmierć innych małych pacjentów oraz na zrozpaczonych rodziców, udających uśmiech. 
To opowieść o rodzicach walczących o zdrowie i życie swoich córek i synów. Starających się każdego dnia podejmować dla nich najlepsze decyzje i nie poddawać się przewrotnościom losu. Ile są w stanie zaryzykować zwłaszcza matki dla swoich chorych dzieci?
Pełna determinacji, przeciwności losu, łez, rozpaczy, cierpienia i strachu. Niewygodnych pytań, zazdrości, marzeń, ale i szantażu czy nieczystych zagrań. Książka, której nie da się łatwo odłożyć. Polecam!
 



 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (M), Zatytułuj się, 52 książki
 
 
 


 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...