Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 lipca 2023

Ewa Przydryga "Pomornica"

 

Autor: Ewa Przydryga
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 22.03.2023
Liczba stron: 352
 
[materiał reklamowy] Wydawnictwo Muza i Księgarnia Bonito
 
 
 
 
 
 
Ewa Przydryga to bardzo intrygująca pisarka, tworząca historie z dreszczykiem i niespodziankami. "Nienarodzona" mnie "kupiła" i dlatego sięgnęłam po "Pomornicę". Czy nadal jestem fanką autorki?

Julia i Wiktor wprowadzają się do jej rodzinnego domu. Kobieta pamięta o tragedii jak wydarzyła się tutaj przed laty, jednak chce rozpocząć nowy rozdział w życiu. Czy małżonkowie podjęliby tę decyzję raz jeszcze, gdyby wiedzieli, co się wydarzy?

A wydarzyło się...
Szesnaście lat temu w ogrodzie znaleziono ciało Filipa Kalinowskiego. Teraz, dokładnie w tym samym miejscu Julia dostrzega balonik z zaszyfrowaną wiadomością. Kto mógł go zostawić? I dlaczego akurat w tym miejscu? Bohaterka analizuje kto wiedział o tamtych wydarzeniach i miejscu, gdzie leżały zwłoki. Udaje się pod adres widniejący na kartoniku. Kiedy dociera do motelu okazuje się, że chwilę wcześniej, w pokoju do którego miała się udać, doszło do brutalnego gwałtu.

Julia nie potrafi wyjaśnić po co tu przyszła a na domiar złego o to przestępstwo zostaje oskarżony…jej mąż! Kobieta nie zamierza robić nic wbrew sobie, by mu pomóc, ale z drugiej strony nie pozwoli na to, by poszedł do więzienia, jeśli tego nie zrobił. Na własną rękę rozpoczyna poszukiwania pokrzywdzonej dziewczyny – czy pozna prawdę?

Równolegle z próbą rozwikłania zagadki gwałtu przez Julię śledziłam kolejne wiadomości, jakie ktoś jej pozostawiał. Dokąd prowadzą? Czego dotyczą?

Napięcie wciąż rośnie...
...bowiem autorka umiejętnie podsyca fabułę kolejnymi rewelacjami. Poznajemy Nastkę, która kiedyś prowadziła dość kontrowersyjnego bloga i została umieszczona w poprawczaku. To czego się dopuszczała… nie potrafię tego określić słowami… Choć jest to bohaterka, której nie można jednoznacznie określić jako bohaterkę pozytywną lub negatywną. Dlaczego? Sprawdźcie! 
 
Jest też obietnica...
Dowiadujemy się też, że Julia kilkanaście lat temu coś komuś obiecała… Co wiedziała i czego dotyczył sekret? I dlaczego w jej rozmowach z mężem o śmierci Filipa nie ma szczerości? Nawet po tylu latach wciąż kłamią…
I kłamstwa...
Bohaterka dała się wciągnąć w spiralę kłamstw, niedomówień i w grę, która niebezpiecznie zagarnia kolejne istnienia wokół niej… Kogo będą gryzły wyrzuty sumienia a kto daje przyzwolenie na śmierć? Dołącz do gry i odkryj prawdę układając pełny obraz wydarzeń z puzzli.

Czym jest tytułowa Pomornica? Co wspólnego z fabułą ma zabawa w „piekło-niebo”? I jaka jest prawda o śmierci Filipa? Sięgnijcie koniecznie po "Pomornicę", gwarantuję że będziecie zadowoleni ze spędzonego z nią czasu. Warto dla zaskakującego finału!

 

 

Za książkę dziękuję



 

 

poniedziałek, 8 maja 2023

Laure van Rensburg "Nikt, tylko my" // Sonia Rosa "Manipulantka"

Zapraszam Was dziś na krótkie opinie o książkach wysłuchanych na Legimi. Opisy i opinie zapowiadały lekturę z dreszczykiem. Czy tak było?


 

Tytuł oryginału: Nobody But Us
Tłumaczenie: Anna Rajca
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 8.06.2022
Liczba stron: 352
#czytamzlegimi
 
 
 
Modny ostatnio w literaturze nurt z dużą różnicą wieku w "Nikt, tylko my" jest mocno widoczny, bowiem para głównych bohaterów to wykładowca i studentka.
 
Steven Harding wykłada literaturę a Ellie Masterson ma dwadzieścia trzy lata i jest jego dziewczyną. Właśnie opuszczają Manhattan, by w domku pośród zaśnieżonego lasu świętować półrocznicę związku. Ma być romantycznie i bez stresu, że ktoś ich zobaczy. Dziewczyna wszystko doskonale zaplanowała.

Początkowo wszystko idzie zgodnie z planem - kolacja, seks... Tylko później wydarzyło się coś, co zmieniło przepiękne sielankowe plany w istną walkę o życie! 
Kto okaże się myśliwym? A kto zwierzyną? Ktoś dostał się do domku? 
Tak... Niewątpliwie przeszłość. Dzięki naprzemiennej narracji poznajemy umysły, serca i dusze naszej dwójki. 
Steven wcale nie jest takim szanowanym wykładowcą jak wszyscy o nim myślą. Zaś Ellie... cóż, to przebiegła, sprytna i pragnąca zemsty młoda kobieta.
Idealna sceneria - domek w środku niczego, las, śnieg, brak zasięgu i walka - nie cofną się bowiem przed niczym. On, by się uratować. Ona, by osiągnąć cel.

Kto wygra? Jeśli jesteście ciekawi, sięgnijcie. 
Dowiecie się jaki powód do zemsty miała Ellie - dla mnie to nie do końca przekonujące... Zwłaszcza, gdy dotarłam do wydarzeń rozgrywających się w szpitalu i gdy poznałam finał. 
Owszem, było napięcie, strach, traumatyczna przeszłość, trudne relacje Stevena z matką, a teraz prawda wychodząca na jaw... Jednak dla mnie bez szału.
 
 
 
 
 
 

 
 
Autor: Sonia Rosa
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 15.02.2023
Liczba stron: 384
#czytamzlegimi
 
 
Thriller psychologiczny o tytule "Manipulantka", brzmi intrygująco! 
Anna i Iwona mają po trzydzieści osiem lat. Każda ma nastoletnią nastoletnią córkę i... jest po rozwodzie. Pracują razem w drogerii "Koniczynka", jednak czy to przyjaźń?
 
Anna wiodła wcześniej bajkowe życie, mieszkała w willi u boku architekta i pławiła się w luksusie. Teraz jej codziennością jest zagrzybiałe mieszkanie i kosmetyki z przecen. Co o tak drastycznym spadku poziomu życia myśli jej córka, Martyna?

Iwona wiodła zwyczajne życie, póki mąż magazynier nie wyjechał do Niemiec. Ewidentnie nie radzi sobie z codziennością, córką Sylwią. Wciąż zazdrości Annie - że jest ładniejsza, że to z nią mężczyźni umawiają się częściej, podrywają ją w klubie. Chciałaby być taka, jak Anna i coraz częściej w tym uwielbieniu przekracza granice.

To OBSESJA!
Do czego posunie się Iwona, gdy w życiu Anny pojawi się mężczyzna myślący poważnie o wspólnym życiu?
Kiedy Anna zrozumie, że Iwona jest osobą toksyczną i poczuje się osaczona?

Przyznaję, że poznawanie tej historii to trochę jak zabawa w kotka i myszkę. 
Anna ucieka, Iwona goni. 
Anna chce ułożyć sobie życie, Iwona też tego pragnie, ale skupia się na toksycznej relacji wobec koleżanki.
Mówiąc wprost, jest stalkerką. Wciąż śledzi jej instagrama, kłamie by Anna nie spotkała się z mężczyzną, który o nią pyta.
Zatem powracając do mojego pytania czy to przyjaźń... Ewidentnie nie. To dość chorobliwe oblicze przyjaźni, przyjaźń jednostronna. Zniszczona przez zazdrość.

Książka jest taka sobie, nie jest w moim odczuciu hitem, nie znajduje się na mojej liście "nie mogłam się oderwać" ani "nawet obierając ziemniaki o niej myślałam". Owszem, kiedy autorka zrzuciła bombę w postaci zaskakującej karty przetargowej, którą próbowała walczyć Iwona - tak, byłam zdziwiona, ale jakoś to wszystko mnie nie porwało. Ważny problem, interesująca fabuła, ale nie będę pamiętała o niej zbyt długo.
Sami zdecydujcie czy warto sięgnąć.
 
 
 
 
 
Książki przeczytane w ramach lutowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (R), Pod hasłem (tylko), 52 książki 

wtorek, 31 stycznia 2023

Dominika Fal "Zbyt bezczelny" / Katherine Faulkner "Greenwich Park" / Sebastian Fitzek "Pacjent"

Wszystkie opisane niżej książki przesłuchałam dzięki Legimi. Choć "Pacjenta" mam w wersji papierowej na półce :)


 
 

Autor: Dominika Fal
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 14 września 2022
Liczba stron: 290
 
 
 
 
Impulsywny, arogancki, bezczelny i oczywiście MEGA przystojny - to Russel D'etorre, specjalista od spraw wizerunku w firmie pewnego bogacza. Gdy miał trzydzieści lat przespał się z osiemnastoletnią córką tego klienta - Tianą. Niestety, zostali przyłapani na gorącym uczynku... 

Pięć lat później Tiana i Russel spotykają się na pogrzebie jej ojca. I znowu ogień zaczyna płonąć między tą dwójką a uczucia wymykają się spod kontroli. 

"Zbyt bezczelny" to taka amerykańska bajka; on - piękny, ona - piękna a ich seks - nieziemski. Zresztą najkrócej określiłabym ten tytuł tak: fabuła taka sobie, ale sceny niezłe :P
 
Narracja przenosząca czytelnika między teraźniejszością a przeszłością sprawia, że staje się on stopniowo świadomy, jak para głównych bohaterów się poznała, gdzie Tiana była przez te lata oraz jak rozwijała się ich relacja.
Dojrzała i bezpośrednia bohaterka poza namiętnym seksem musi się też zmierzyć z bratem, który chce ją pozbawić udziałów w firmie oraz z prawdą, którą ma jej do przekazania matka...

Zastanawiam się czy autorka lubi długowłosych mężczyzn, bowiem w fabule spotykamy paru takich - mają nawet kucyki!

Spotkanie po latach, duża różnica wieku, romans biurowy, sekrety i ogień namiętności i pożądania! Poza tym otrzymacie też bezczelnego i diablicę oraz wątek romantyczny - lekka historia na jeden wieczór.
 
 
 
 
 
 


Tytuł oryginalny: Greenwich Park
Tłumaczenie: Anna Rajca-Salata
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 384
 


Zapraszam Was do Londynu, gdzie w jednym z domów w bogatej dzielnicy mieszkają Helen i Daniel, małżeństwo oczekujące dziecka. Cztery poprzednie ciąże pary zakończyły się niestety poronieniami.

Na zajęciach w szkole rodzenia Helen poznaje Rachel, która przychodzi sama. Kobieta zachowuje się dziwnie, namawia Helen do picia wina, kłamie, dotyka brzucha Helen bez pytania, wypytuje też o jej członków rodziny.
 
W niedalekiej odległości od Helen i Daniela mieszka jej brat Rory z żoną Serene, która ma termin porodu w tym samym miesiącu co Helen. W ich domu główna bohaterka znajduje tajemniczy list do Rory'ego. 
Później wydarzenia następują po sobie lawinowo - Rachel myszkuje po domu Helen, ginie laptop Daniela, do domu często dzwonią telemarketerzy w sprawie kredytu hipotecznego co mocno zastanawia Helen...

Wydarzenia pozornie nie mają większego znaczenia, ot, zwykłe życie...(co momentami trochę mnie nużyło w tej książce i czekałam na "wow"). Jednak możecie mi wierzyć, że wszystkie detale są ważne a w chwili, gdy jedna z osób znika i pojawia się policja... Wtedy napięcie zdecydowanie rośnie a gdy poznajemy prawdę... No tak, pewnych rzeczy się domyśliłam, były właściwie bardzo szybko do odgadnięcia, ale reszta - to było zaskoczenie! (zdrady, kłamstwa, morderstwa i gwałt) 
Czyli ogólnie mogę podnieść temu thrillerowi ocenę.







Tytuł oryginalny: Der Insasse
Tłumaczenie: Krzysztof Żak
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2019
Liczba stron: 320
 
 
 
Niniejszym udało mi się poznać twórczość mistrza thrillera psychologicznego z Niemiec - Sebastiana Fitzka. Czy potwierdzam o co to "wow" z jego książkami?
 
Żeby zdobyć prawdę, trzeba stracić rozum 

Kiedy zaginął, miał sześć lat. Minął rok, w czasie którego rodzice Maksa się rozstali. Jednak Till, ojciec chłopca nie potrafi już bezczynnie cierpieć. Chciałby chociaż pochować swojego syna... Wpada na szalony pomysł, jak dowiedzieć się, gdzie jest jego ciało. Przy pomocy szwagra dostaje  się do kliniki psychiatrycznej, w której trzymają Bestię od inkubatora. A to główny podejrzany o porwanie Maksa... Wcześniej były inne dzieci...

Czy Till spotka winnego? Czy pozna prawdę? Co będzie musiał znieść w klinice udając zwykłego pacjenta?

Muszę przyznać, że fabuła mnie zaskoczyła i to wielokrotnie. Trudno mi określić czy to najlepsza czy też nie książka autora, bo nie znam innych, ale niewątpliwie jest oryginalna. Kilka razy miałam ciarki, nieustannie towarzyszyło mi napięcie a finał... Tego się nie spodziewałam! Szczękę zbierałam z podłogi! I zadawałam sobie pytanie - jak to jest możliwe, że nic nie podejrzewałam... 
Polecam!



 
Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (F), 52 książki
 

środa, 9 lutego 2022

Agnieszka Krawczyk "Sklep z tysiącem cudów" - recenzja premierowa

 
 
 
 
Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 9 lutego 2022
Liczba stron: 384
 
 
 
 
 
 
 
 
No to mnie Agnieszka Krawczyk zaskoczyła...
Kraków owszem, nic nowego, bo autorka lubi umieszczać fabułę swoich powieści w rodzinnym mieście, ale cała reszta... To zupełnie inne oblicze Krawczyk!
 
Mecenasi Juliusz Kulik i Stefan Dolęgowski to wspólnicy, w życiu osobistym samotnicy. Choć nie, przepraszam, starszy z nich - Stefan - ma przecież przeuroczego jamnika Kaprysa. 
Prawnicy różnią się jak ogień i woda. Juliusz jest skuteczny i bezwzględny, przystojny, ale antypatyczny, irytujący, chętnie działa i pomaga, ale nie zawsze dobrze przemyśli strategię i przypadkowo urazi drugą osobę. Stefan natomiast to chodzące dobro; jest przenikliwy, rozmowny, chętnie wysłucha i wesprze. 

Po śmierci ojca Juliusz pragnie sprzedać mieszkanie, ma jednak problem z uporządkowaniem pozostałych w nim dokumentów i przedmiotów. Przeglądając te pierwsze znajduje informacje, które pozwalają mu przypuszczać, że jest dzieckiem adoptowanym! Czy to jest wyjaśnienie faktu, że kiedy był w szkole średniej matka wyjechała zostawiając go z ojcem?
To właśnie tamto wydarzenie jest przyczyną decyzji mecenasa, że nie chce zachować żadnych pamiątek po rodzicach, zwłaszcza matce. Stefan radzi mu, by oddał je do sklepu charytatywnego, który je sprzeda i za uzyskane środki pomoże potrzebującym. 

W sklepiku, który zostanie nazwany 'Same cuda' Juliusz pozna Elizę Zaniecką, aktorkę, choć on tego nie wie, bowiem nie ogląda telewizji. Ich znajomość nie zacznie się zbyt pozytywnie, z powodu pewnej grafiki. Kłótnia będzie jeszcze długo rzutowała na ich relacje, choć będą starali się je ocieplić, ale trudno jest to zrobić bez szczerej rozmowy. Dzięki temu, że mamy możliwość wniknięcia w ich myśli wiemy, że oboje by chcieli, ale nie "mogą" narzucać się drugiej osobie. No i do tego traumy z przeszłości... Trudne relacje z matkami, niewyjaśnione wątki z dawnych lat - wszystko to staje przeciwko nim. Czy jest nadzieja na dobre fluidy między nimi?
 
 
Opowieść kręci się wokół Juliusza, Stefana oraz Elizy, choć i osobom z drugiego planu nie można odmówić wprowadzania ciekawostek. Była konduktorka Lidia, Kacper, Janina, były mąż Elizy - Igor i jego nowa narzeczona Kalina, matki Elizy i Juliusza - każdy wprowadził do tej książki kawałek siebie. Niektóre postacie świetne pomysły i przebojowość, inne żenujące zachowanie a jeszcze inne tajemnice, które powoli się wyjaśniają, jeśli stworzy się im odpowiednie warunki. 

Autorka pokazała nam zakulisowe prace na planie znanego serialu, w którym wiele ma się zmienić w nowym sezonie i nie wszyscy są w stanie pogodzić się z tym w sposób cywilizowany. Chwilami zachowanie Kaliny było nawet zabawne. 
Ciekawym wątkiem okazał się sklepik 'Same cuda', który ważną rolę odgrywa do samego końca tej historii. Jest dowodem na to, że gromadzenie przedmiotów chroni nas przed samotnością, bowiem w każdej rzeczy drzemią duchy przodków i nasze wspomnienia o nich.

Agnieszka Krawczyk, tak jak pisałam na początku, zaskoczyła mnie ogromnie fabułą. Byłam bowiem przyzwyczajona do tego, że na pierwszym planie znajdowały się zwykle kobiety a tutaj, proszę... nie dość że po męsku to jeszcze w liczbie mnogiej! To chyba zresztą jedna z przyczyn tego, że książkę czytało mi się ciężko. Męski punkt widzenia, wypowiedzi i myśli sprawiły, że powieść nie zauroczyła mnie tak, jak poprzednie tytuły autorki. Owszem, jest oryginalna, z wieloma intrygującymi i zaskakującymi wątkami, ale nie płynęłam podczas czytania jak to bywało do tej pory. Miałam wrażenie, że pewne kwestie są powtarzane, a niektóre fragmenty zbyteczne.


Podsumowując - "Sklep z tysiącem cudów" to historia o życiu, jego cieniach i blaskach, o kłamstwach z przeszłości, które wywierają znaczący wpływ na teraźniejsze decyzje. Opowieść o zatajonej prawdzie, toksycznych relacjach, kategorycznym postrzeganiu decyzji rodziców, zawiedzionych nadziejach i poszukiwaniu siebie. Książka zwracająca naszą uwagę na to, co ważne; na nowe wybory, skrywane marzenia czy wybaczenie. Może wtedy uda się znaleźć miłość i szczęście...?  Polecam Waszej uwadze
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (K), 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



poniedziałek, 29 marca 2021

Sabina Waszut "Rozdroża"

 
 
 
 
Autor: Sabina Waszut
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2014
Liczba stron: 320
Seria: Rozdroża tom 1
 
 
 
 
 
O miłości, wojnie, biedzie, głodzie oraz strachu o życie swoje i bliskich pisało już wielu. Sabina Waszut połączyła to w jednej historii opierając ją na dodatkowym utrudnieniu - miłość między ludźmi o różnych narodowościach. Jakie to będzie miało znaczenie, gdy wybuchnie wojna?


Franc Trauter przyjechał do Katowic z niemieckiej wsi, założył rodzinę, rozpoczął pracę w hucie. W zamian za nieoddaną pożyczkę został właścicielem domów z lokatorami, jednak nie przynosi mu to spodziewanych zysków. W zastępstwie za matkę obowiązki wypełnia nastoletnia Sophie - najstarsza córka Trautera. To właśnie wtedy poznała Władka Zaleskiego i między młodymi zaczęło rodzić się uczucie, którego nie akceptowali rodzice, zwłaszcza matka chłopaka. 

Czy miłość niemieckiej dziewczyny i syna śląskiego powstańca ma szanse przetrwać wojenną zawieruchę? Bardzo krótko nacieszyli się swoim stażem małżeńskim od maja, bo niebawem  nadszedł wrzesień 1939 roku... 
On dostał wezwanie do wojska polskiego, Ona została zatrudniona w urzędzie w Pszczynie.
On obserwuje śmierć, ona musi uważać na każdy swój krok i oddalać zaloty.
On zostaje wywieziony na roboty a potem wcielony do Wehrmachtu. Ona martwi się o los męża, Żydów i zastanawia się po której stronie tej wojny tak naprawdę stoi.
Mąż Niemki. Żona Polaka. 
 
 
Losy młodego małżeństwa oraz rodziny Trauterów obserwujemy przez całą wojnę. Wraz z nimi uciekamy przed kulami i gwałtami, walczymy, odczuwamy głód, strach, niepokój. I choć znamy zakończenie tej wojny to nie wiemy, która postać przeżyje a która nie. Oni sami nie mają pewności czy Ci, których spotykają na swojej drodze to przyjaciele czy wrogowie. Muszą walczyć o każdy dzień, każdą godzinę i liczyć, że jeszcze się spotkają.

"Rozdroża" to wojna widziana oczyma Ślązaków, którzy stanowili odrębną społeczność poza Niemcami i Polakami, ale zostali zmuszeni do przynależności. W książce nie znajdziecie opisów walk, autorka skupiła się bowiem bardziej na ludności cywilnej i jej codzienności wojennej. Nie sięgnęła po fakty typowo historyczne, tło też jakby wyblakłe, ale dla mnie to akurat plus, gdyż często książki są tym nasycone. Tutaj dostałam inaczej postrzeganą opowieść - o tych "mróweczkach", które stanowiły o działaniach na niższych szczeblach drabiny, które próbowały drobiazgami zatuszować prawdziwe wydarzenia w swoim życiu, życiu Europy i żyć choć odrobinę normalnie.

Historia toczy się dość powoli, nie ma tutaj szalonych zwrotów akcji, choć niespodzianki, tajemnice, zaskoczenia czy napięcie pojawiają się często. Narratorką powieści jest Sophie, którą na początku poznajemy jako starszą panią, która zamierza odzyskać to, co należy się jej rodzinie. Dopiero po krótkim wstępie cofamy się do lat 30. i 40. XX wieku, kiedy bohaterka była dzieckiem, nastolatką, młodą mężatką. 
 
Autorka kończy opowieść na roku 1946, jednak dalsze losy bohaterów możemy poznać dzięki kolejnym tomom tej trylogii - "W obcym domu" oraz "Zielony byfyj". Jeśli będę miała kiedyś szansę to przeczytam.


Podsumowując - "Rozdroża" to powieść o tym, że wojna dotyka każdego człowieka, niezależnie od narodowości, wieku, stanu cywilnego czy miejsca zamieszkania. Jest to historia o miłości, tęsknocie, ranach na ciele i duszy, strachu, utraconych nadziejach, rozterkach moralnych i poszukiwaniu własnej tożsamości. Nie brakuje tutaj codziennych problemów dotyczących bezpieczeństwa, żywności czy słuchania zakazanego radia. Autorka pokazała jak dotychczasowi przyjaciele, sąsiedzi stają nagle przeciw sobie.
Polecam ze swej strony, to lektura na jedno popołudnie.
 
 
 
 
"Rozdroża"
"W obcym domu"
"Zielony byfyj"
 


 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki

środa, 25 marca 2020

Dziś premiera kilku powieści: "Test na miłość" / "Kratki się pani odbiły" / "Pensjonat na wrzosowisku"








Wyśmienita uczta literacka, z Wietnamem, autyzmem oraz miłością :)
Moja recenzja jest dostępna TUTAJ




Wydawnictwo Muza




3 tom przygód dziarskiej staruszki - pani Zofii - jestem ogromna ciekawa co zmalowała tym razem - lektura jeszcze przede mną :)





Wydawnictwo W.A.B.




Moje 'patronackie dziecko' to historia wprost z angielskich wrzosowisk, o marzeniach, romansie i rodzinnych więzach. Gorąco polecam!
Moja recenzja TUTAJ




Wydawnictwo Dragon







Planujecie lekturę tych powieści? Na który tytuł macie ochotę?

niedziela, 8 marca 2020

Helen Hoang "Test na miłość" - przedpremierowo





Tytuł oryginalny: The Bride Test
Tłumaczenie: Paweł Wolak
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: planowana na 25 marca 2020
Liczba stron: 448




Helen Hoang to amerykańska pisarka, która w każdej swojej książce, porusza tematykę choroby wrodzonej. Obdarzony nią główny bohater pokazuje, jak wygląda świat z jego perspektywy, jakże innej niż u ludzi zdrowych. Rok temu miałam okazję czytać "Więcej niż pocałunek", w której to powieści Stella miała zespół Aspergera. Co czekało na mnie w "Teście na miłość"?

Co Nga jest właścicielką dobrze prosperującej restauracji w Kalifornii. Pragnie, by jej młodszy syn - Khai - związał się z dziewczyną, która wyrwałaby go z samotności oraz żalu po utracie przyjaciela. Przystojny, bogaty, z dobrą pracą, samochodem Khai, nie jest jednak zainteresowany związkiem a tym bardziej małżeństwem. Dlatego Nga leci do Wietnamu - skąd pochodzi - by tam znaleźć dla niego żonę. 

Wybór pada na dwudziestotrzyletnią My, pokojówkę i sprzątaczkę w hotelu. Dziewczyna jest zszokowana i zaskoczona propozycją wyjazdu na lato do USA, zwłaszcza że matka Khaia proponuje jej pieniądze. Ma "tylko" przekonać go małżeństwa. Początkowo My odmawia, jednak po rozmowie z mamą informuje Ngę, że się zgadza. Liczy, że może podczas pobytu za oceanem odnajdzie swojego ojca. Jak potoczy się przyszłość biednej dziewczyny w amerykańskim śnie, gdzie wszystko i wszyscy opływają w bogactwo? Czy dogadają się z Khaiem? Czy My zdobędzie się na wyznanie im prawdy o swojej córce? Aż wreszcie czy przekona chłopaka do ślubu czy będzie musiała wrócić do sprzątania łazienek w Wietnamie? Przekonajcie się sami.


Helen Hoang jak zawsze wyśmienicie i dokładnie opisała nam postacie głównych bohaterów. Zderzyła ze sobą totalne przeciwieństwa - Khai jest przez swoją chorobę nieco odizolowany od świata, teoretycznie pracuje i pojawia się w miejscach publicznych, ale tego nie lubi i twierdzi, że ma serce z kamienia, nie może kochać. Tylko czy jego umysł i ciało oprą się pięknej My? Od samego początku jej widok zwalił go z nóg. Esmeralda (My w USA zmieniła imię) wprowadziła w życie Khaia zamęt, zmieniła jego plan dnia oraz ułożenie przedmiotów w domu; jego ciało wciąż jest pobudzone, częste erekcje wywołują ból, ale nie potrafi uzewnętrznić swoich uczuć.

Po drugiej stronie mamy ją - Esmeraldę / My - biedną dziewczynę, wychowaną bez ojca, która teraz samotnie wychowuje swoją córeczkę. Ale jest zdeterminowana i nie poddaje się łatwo. Marzy o lepszym życiu dla niej, dla swojej mamy i babci. Liczyła na zdobycie zielonej karty dzięki małżeństwu z Khaiem, ale kiedy marzenie blednie, stara się znaleźć inny sposób. Nigdy nie bała się ciężkiej pracy, ale jest jej ciężko z powodu tęsknoty. Jaka czeka ją przyszłość?

Młodzi coraz bardziej się do siebie zbliżają, odkrywają reakcje na dotyk - co w przypadku Khaia jest wyjątkowo skomplikowane, poznają swój smak i zapach. I kiedy już wydaje się, że czeka nas ceremonia ślubna oraz 'żyli długo i szczęśliwie'.... wszystko diametralnie się zmienia. Pozostaje Wam sięgnąć po tę powieść i wyczekiwać sceny w ratuszu miejskim w San Francisco, obfitującej w emocje i niespodzianki.

Autorka doskonale poradziła sobie z opisaniem uczuć, przeżyć i myśli bohaterów, widać jej próby okiełznania ich mocnych charakterów, które moim zdaniem chciały wyjść poza plany ramowe powieści. Wielokrotnie przeżywamy z Esmeraldą i Khaiem traumatyczne czy smutne chwile, ale również te wesołe, podniosłe oraz pełne miłosnych uniesień. Sceny erotyczne są subtelne a wybory, jakich muszą dokonać kluczowe postacie - trudne i rzutujące na przyszłość młodych ludzi. W tle trwają intrygujące poszukiwania ojca głównej bohaterki.



Podsumowując - "Test na miłość" to historia o pragnieniu szczęścia oraz marzeniu, by być kochanym. O braterskiej miłości, inności osób z autyzmem w kwestiach miłości czy dotyku, o podejmowaniu ryzyka, braku wiary w siebie, determinacji, żałobie, porządku w życiu i uczuciach. Powieść opiera się na silnych emocjach: strachu, szoku, zaskoczeniu, złości, nie brakuje zwrotów akcji a na deser podano garść informacji o wietnamskich tradycjach dotyczących zaślubin i wesel. Gorąco polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję



wtorek, 4 czerwca 2019

Helen Hoang "Więcej niż pocałunek" - przedpremierowo




Tytuł oryginalny: The Kiss Quotient
Tłumaczenie: Paweł Wolak
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: planowana na 5 czerwca 2019
Liczba stron: 480





W kwietniu miałam możliwość przetestować powieść "Więcej niż pocałunek", bowiem Wydawnictwo MUZA S.A. rozesłało próbki z trzema rozdziałami książki. To rozpaliło moje zmysły i pobudziło wyobraźnię dotyczącą tego, co będzie działo się w pełnym wymiarze dzieła Helen Hoang. Czy fabuła poszła w kierunku, jakiego się spodziewałam?

Stella Lane ma trzydzieści lat i jest nieśmiałą oraz wstydliwą ekonomistką. Jej świat to wyłącznie praca, która ją fascynuje i ma moc terapeutyczną. Jako osoba z zespołem Aspergera (choć w powieści użyto określenia autyzm) Stella nie lubi dotyku, ma też problem z nadmiarem bodźców. Nie znosi randek, seksu, jest singielką i już! Dlatego w przerażenie wprawiają ją słowa matki, że jest gotowa na wnuki... Ale jak to? Jak stać się kimś, kim nie jest? Jak odważyć się w kontaktach z mężczyznami? Co zrobić, by dotyk nie przerażał, skoro zwykła rozmowa jest dla niej jak zdobycie wysokiego szczytu?

Bohaterka jest osobą majętną, dlatego postanowiła pomóc sobie... wynajmując faceta do towarzystwa. Wybrała Michaela Phana, atrakcyjnego, umięśnionego i wytatuowanego przystojniaka, który od trzech lat jest zawodowym żigolakiem (to nic, że z zemsty na ojcu). Już podczas spotkania w restauracji hotelu Clement w Palo Alto, oboje zachowują się dziwnie. Iskrzenie jest zapewne zauważalne dla innych gości, dla mnie przebijało ono ze stronic książki. A kiedy znaleźli się w apartamencie...

ONA się rumieni. ON ma ciarki i jest nią zaintrygowany. ONA jest rozproszona widokiem nagiej klaty mężczyzny. ON próbuje pomóc jej się przełamać. ONA podziwia jego muskulaturę. ON spróbuje małymi kroczkami nauczyć ją bliskości. ONA odkryje w sobie wielbicielkę jego zdolności.
 
Michael ma być jej nauczycielem w sprawach damsko-męskich, głównie intymnych. Naukę rozpoczną od całowania... Jednak zgodnie z powiedzeniem, że 'im dalej w las tym więcej drzew', im Ci dwoje częściej są blisko siebie, tym chcą więcej. Im bardziej czują swoją bliskość, tym Stella bardziej się otwiera, reaguje na dotyk Michaela i wykupuje u niego kolejne 'usługi'. Granice między sprawami prywatnymi i zawodowymi szybko się zacierają. Jak daleko zajdą we wzajemnych kontaktach? Jak zareagują na ich 'treningowy' związek rodziny?

Jednak każde z nich skrywa przed drugim niezmiernie ważne informacje, żadne nie chce wyznać prawdy, co doprowadzi do smutnych wniosków. O uczuciach, które zaczną wymykać się spod kontroli też nie chcą rozmawiać. Choć właściwie to boją się reakcji drugiej osoby, strach że na siebie nie zasługują jest większy niż pragnienie bycia razem, zwłaszcza że nie chcą się przyznać do tego, jak bardzo ich do siebie ciągnie. Czy ta relacja ma szanse powodzenia?

Powieść porusza ważne kwestie jakimi są rodzina, miłość, przyjaźń, cechy charakterystyczne i zachowania osób dotkniętych autyzmem oraz walka o zdrowie najbliższych kosztem porzucenia własnych pragnień. Dobitnie widać, że rodziców sobie nie wybieramy, przeszłości nie wymażemy a o przyszłość należy walczyć. Książka wielokrotnie powoduje rumieńce, jest zmysłowo, intymnie, mimo kilku szczegółowo opisanych scen łóżkowych jest subtelnie. Każda bliskość bohaterów jest obietnicą jeszcze lepszych 'momentów'.

Helen Hoang wciągnęła mnie w tą historię całkowicie, nie tylko z uwagi na rozwijającą się relację między Stellą a Michaelem, ale również na zachowanie i poglądy innych postaci. Bardzo zainteresowało mnie życie rodziny Larsenów, ich wietnamskie zwyczaje, tradycje oraz przysmaki.

Podsumowując - "Więcej niż pocałunek" to historia pełna mądrych rad, przepełniona zmysłowością, pożądaniem, zapachami, wzlotami i upadkami. O chowaniu ambicji do kieszeni, byciu sobą, determinacji w dążeniu do celu, zaufaniu, szansach, walce oraz marzeniach, które czasami trzeba porzucić, by ratować kogoś bliskiego. Piękna, poruszająca i warta uwagi na wielu płaszczyznach. Polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, Zatytułuj się, 52 książki





Za książkę dziękuję


wtorek, 9 kwietnia 2019

Helen Hoang "Więcej niż pocałunek" - recenzja 3 rozdziałów







Tytuł oryginalny: The Kiss Quotient
Tłumaczenie: Paweł Wolak
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: planowana na 5 czerwca 2019
3 testowe rozdziały








Stella Lane ma trzydzieści lat i jest ekonomistką. Jej świat to wyłącznie praca: zestawienia, cyferki, to ją fascynuje i ma moc terapeutyczną. Jako osoba z zespołem Aspergera Stella nie lubi dotyku, nawet własnej matki. Nie znosi randek, seksu, jest singielką i już! Dlatego w przerażenie wprawiają ją słowa matki, że jest gotowa na wnuki... Ale jak to? Jak stać się kimś, kim nie jest? Jak odważyć się w kontaktach z mężczyznami? Co zrobić, by dotyk nie przerażał?

Kobieta jest osobą majętną, dlatego postanowiła pomóc sobie wynajmując faceta do towarzystwa. Wybrała Michaela Phana, atrakcyjnego, umięśnionego i wytatuowanego gościa, który od trzech lat świadczy takowe usługi (to nic, że z zemsty na ojcu). Już podczas spotkania w restauracji hotelu Clement w Palo Alto, oboje zachowują się dziwnie. Iskrzenie jest zapewne zauważalne dla innych gości, dla mnie przebijało ono ze stronic książki. Kiedy znaleźli się w apartamencie...

ONA się rumieni. ON ma ciarki i jest nią zaintrygowany. ONA jest rozproszona widokiem nagiej klaty mężczyzny. ON próbuje pomóc jej się przełamać. ONA podziwia jego muskulaturę.
 
Michael ma być jej nauczycielem w sprawach damsko-męskich, również intymnych. Naukę rozpoczną od całowania... Wierzycie, że nie połączy ich nic ponad to, co 'kupi' sobie Stella? Ja nie, sądząc po tym jak rozpoczyna się ta powieść sądzę, że będzie gorąco, intymnie i liczę na rumieńce czytelnika. Już sama scena z pierwszymi pocałunkami jest obietnicą intrygującej historii. Czy Stella przełamie swój lęk, zaakceptuje cudzy dotyk i da się ponieść?

Niestety, nie wiem... otrzymałam na chwilę obecną tylko trzy rozdziały "Więcej niż pocałunek" i już nie mogę doczekać się na całość. Zapowiada się pasjonujący debiut.






 Za rozdziały testowe książki dziękuję


wtorek, 12 grudnia 2017

Jakie były początki Cmentarza Zapomnianych Książek, czyli ... (niespodzianka)

źródło
...nigdy niepublikowane opowiadanie Carlosa Ruiza Zafóna "Róża ognia". To świąteczny prezent dla wielbicieli serii od Wydawnictwa Muza!


Jeśli chcecie dowiedzieć się jakie były początki historii o magicznym Cmentarzu Zapomnianych Książek zajrzyjcie TUTAJ - znajduje się tam tekst opowiadania :)


Nie można go kupić ani w formie papierowej ani e-booka, dlatego dzielę się z Wami niespodzianką od MUZY!

Dziękujemy :)

niedziela, 15 października 2017

Carlos Ruiz Zafón "Labirynt duchów"




Tytuł oryginalny: El Laberinto de los Espíritus
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 11 października 2017
Liczba stron: 896
Seria: Cmentarz zapomnianych książek tom 4










Przygodę z twórczością Carlosa Ruiza Zafóna rozpoczęłam już wiele lat temu, czytając "Cień wiatru" i "Grę Anioła", jednak było to znacznie wcześniej niż założyłam bloga, dlatego o moich wrażeniach dotyczących tej serii możecie poczytać dopiero w recenzji opisującej trzeci tom tetralogii jakim jest "Więzień nieba". Cmentarz zapomnianych książek to istny hit hiszpańskiego pisarza, który zawładnął umysłami czytelników na całym świecie. Od tajemniczego miejsca pełnego książek oraz historii bohaterów nie jest łatwo się oderwać... Dlatego pełna napięcia sięgałam po finałową księgę - niemal dziewięćset stron "Labiryntu duchów"...


Madryt 1959
Podczas balu maskowego minister Mauricio Valls otrzymuje tajemniczą przesyłkę a następnego ranka znika ze sceny politycznej oraz łona rodziny i... słuch po nim przepada. Na poszukiwania Vallsa wyrusza agentka Alicja Gris, której towarzyszy policjant Vargas. Tropy wiodą z Madrytu do Barcelony a zaginięcie ministra zaczyna być wiązane z faktem, iż kiedyś był dyrektorem więzienia Montjuic. By odkryć fragment zagadki, Alicja musi wkroczyć w życie księgarzy Sempere oraz Fermina, z którym łączy ją przeszłość.

Na drodze ku prawdzie, którą kroczy niespełna trzydziestoletnia Gris, pojawiają się liczne przeszkody... To nie tak, że bez problemu dotarła do Vallsa, uwolniła go i uniosła się w chwale. To zdecydowanie nie ta bajka... W jej barcelońskim życiu Zafon postawił włamywaczy, kłamców, policjantów i ślepe tropy. Jak w idealnej powieści kryminalno-sensacyjnej, napotykamy na pazernych na informacje dziennikarzy, skrywających sekrety adwokatów,  nieuczciwych bankierów oraz wątpliwej urody i prawdomówności postacie, kryjące się w ciemnych zaułkach Barcelony.

To nie jest łatwa sprawa... Alicja Gris musi pokonać mur milczenia, dotrzeć do właściwych ludzi czy dokumentów, jednocześnie uważając na to kto jest przyjacielem a kto wrogiem, bo jej życie również jest zagrożone. Sporo czasu zajęło jej ustalanie powiązań i zależności pomiędzy poszczególnymi bohaterami - zresztą podobnie jak mnie... Trzeba się nieźle nagłowić, by zrozumieć jakie znaczenie mają znane mi już z wcześniejszych tomów postacie jak Bea i Daniel oraz jego rodzice, David Martin, Corelli czy Mataix a co wnoszą nowe osoby - Valls, Brians, Salgado, Leandro czy Sanchis. W życiu nie odgadłabym co oznaczają listy z cyframi, póki nie otrzymałam tej zagadki rozwiązanej... To było straszne!


Jestem godna podziwu dla Zafona za utkanie tej historii jak pajęczej sieci, z wielu wątków, mnóstwa postaci oraz cudownie zbudowanego napięcia. Początkowo przerażał mnie nieco rozmiar powieści, jednak po jej zakończeniu wiem, że każda strona, każde zdanie i każde słowo są tutaj dokładnie przemyślane i ogromnie potrzebne. Nie znajdziecie w "Labiryncie duchów" zbędnych opisów czy nudnych scen... Nawet jeśli w danej chwili nie leje się krew, nie czuć strachu czy bólu to uwierzcie - to tylko chwila oddechu!

A kiedy już wydawać by się mogło, że sprawa została rozwiązana, że to już koniec i wszystko jest jasne... No tak, zbyt wiele stron jeszcze do końca powieści - macie rację - dopiero wtedy poziom adrenaliny sięgnie i Ciebie, czytelniku, zenitu!

Bardzo wstrząsnęły mną rozdziały poświęcone przybyciu Fermina do Barcelony czy trudne chwile podczas wojny i jego spotkanie z małą Alicją. Oczywiście nie mogę napisać, że późniejsze wydarzenia mnie nie poruszały, nie rozśmieszały, nie wzruszały, nie stresowały czy nie złościły... Ale wojenna zawierucha i bomby spadające na niewinnych dotykają mnie szczególnie mocno.

Wielu momentów było dla mnie zaskoczeniem - niektóre wątki czy zagadki próbowałam wyjaśniać sama (udało mi się tylko w jednej sprawie), jednak autor nie pozwolił, by czytelnik sam przewidział wszystko i tak poprowadził swych bohaterów, byśmy mieli niespodzianki.
Okrucieństwo, śmierć i przemoc mieszają się tutaj z miłością, przyjaźnią i wsparciem a chwile napięcia rozładowują pełne ironii i humoru rozmowy Alicji z Vargasem.


Podsumowując - "Labirynt duchów" to cudowne zakończenie tetralogii o Cmentarzu zapomnianych książek, którą każdy wielbiciel czytania powinien przeczytać. W kunsztowny sposób Zafon połączył tutaj łzy radości z łzami smutku a tajemnice, tajne schowki i niezwykłe decyzje bohaterów podsycają pragnienie zagłębiania się w ten świat. To powieść przepiękna, snująca się przez wiele kart, ale w żadnym przypadku nie można jej nazwać nudną, bowiem dostarcza ogrom emocji! Traktuje o popełnianiu błędów, niewłaściwym lokowaniu uczuć, mierzeniu się z demonami a wszystko to w mieście zasnutym mgłą i tajemnicą.
Najważniejsze, że idziemy spać z głową pełną odpowiedzi na wszystkie pytania postawione w tetralogii i nie musimy snuć domysłów...
Niezwykła, niezapomniana, nietuzinkowa i pochłaniająca uwagę całkowicie - polecam gorąco!



"Cień wiatru"
"Gra Anioła"
"Więzień nieba"
"Labirynt duchów"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wspomnienia z wakacji, 52 książki

Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...