piątek, 21 lipca 2017

Podsumowanie mojego czytelnictwa - czerwiec 2017

Bardzo późno w tym miesiącu to podsumowanie, ale wciąż coś publikowałam i jakoś tak odkładałam publikację, że wylądowała dziś :)


W czerwcu miało być więcej niż w maju, ale nie wyszło... Pokonał mnie czas poświęcony konkursowi i zakończeniu zerówki u córy :)

Ale liczę, że cały rok nie będzie tak zły jak mi się czasem wydaje...

A jak Wam poszło w czerwcu?



Liczba przeczytanych książek9
Liczba przeczytanych stron: 2 462

Co w przeliczeniu na dni daje  82  strony dziennie.
Liczba stron przeczytanych w 2017:  17 056

W ramach wyzwań:
Grunt to okładka - 1
Mini czelendż - 0
Pod hasłem  - 4
12 u Wiedźmy - 1
 
52 książki  - 9
Dla dzieci  - 3
Ebooki - 1



Przeczytałam w tym miesiącu:  

"Mati, Rafi i chomik z kosmosu" Rafał Kotek - bardzo oryginalna bajka dotycząca ekologii a w roli nauczyciela kilkuletnich bohaterów występuje... chomik z kosmosu! Super pomysł :)

"Zula i porwanie Kropka" Natasza Socha - magiczna i mądra historia o przyjaźni, chęci niesienia pomocy, w której nie brakuje również "czarnych charakterów, idealna nie tylko dla dzieci :)

"Słoneczna przystań" Agnieszka Krawczyk - nienawidzę tej książki! Tylko dlatego, że moja przygoda ze Zmysłowem i jego cudnym klimatem oraz mieszkańcami dobiegła końca... Ja nie chcę! Protestuję! Chcę jeszcze :) Nic więcej nie napiszę - bo nie... zajrzyj do recenzji

"Debiutant" SJ Hooks - to miał być ciekawy erotyk, jednak pożycie wykładowcy  i studentki nie zostało w pełni wykorzystane... On zramolały, zachowujący i wyglądający jak emeryt, ona - otwarta i wyuzdana a poza nimi... niemal nikt i nic...

"Baśń o perle" Anna Gibasiewicz - niezwykła i przepiękna opowieść o tym, co powinniśmy tak naprawdę doceniać w życiu. To nie jest współczesna opowieść naszpikowana fantastyką, lecz historia oddająca klimat dawnych, znanych nam dorosłym w dzieciństwie

"Zemsta na ekranie" Anna Mentlewicz - w  życiu Stelli Lerskiej nie brakuje zaskoczeń, intryg i podniesionego ciśnienia. Bardzo dużo się dzieje a humor poprawia niezawodna... papuga! :)

"Czerwień Jarzębin" Katarzyna Michalak - drugi tom najnowszej serii autorki; poraża i intryguje, zaskakuje i częstuje emocjami - już nie mogę się doczekać na tom 3!

"Kształt gruszki" Magdalena Kołosowska - znali się od przedszkola - jednak Igę i Pawła rozdzieliła... przyjaźń i życie. Wspólna tajemnica, o której nie wiedziało jedno z nich stanie się powodem do... no właśnie - jak zakończy się ich historia? Znakomita obyczajówka :)

"Nakarm mnie" Julita Strzebecka - oryginalny debiut, który są tematyką trafił w niszę - szczegółowo można zaznajomić się z tematyką otyłości na własne życzenie oraz zafascynowanych nią feedersów. 




Opublikowałam też:

- recenzję "Tylko dzięki miłości" Bogny Ziembickiej

- sporo postów z wynikami poszczególnych zadań konkursowych oraz finalny post z nagrodami :)


Filmy:

Inferno (2016)- 6/6
"Smerfy. Poszukiwacze zaginionej wioski" (2017) - seans kinowy z córą
"Dom w głębi lasu" (2012)  - 4/6
Serial Banshee  - cztery serie - zakończony :)

środa, 19 lipca 2017

O urlopie przyszłym i ...przeszłym :)

Taaak....
Ten post miał pojawić się w ubiegłe wakacje. Obiecywałam i Wam i sobie małe podsumowanie, ale niestety... Czas pędzi tak szybko, że nie zdążyłam napisać nic a potem uznałam, że okres zimowy nie sprzyja wspomnieniom tamtych chwil.
Ale że w przyrodzie nic nie ginie to teraz napiszę to i owo :)

Cieszycie się?
A może nie macie ochoty?
Kto nie ma niech nie czyta dalej... choć będą też fotki i spostrzeżenia osoby niepełnosprawnej dotyczące ułatwień i kosztów.

U ubiegłym roku na wakacjach byliśmy nad jednym z polskich jezior. Pogoda bywała różna - jak to w Polsce... Jednak nie samymi kąpielami człowiek żyje - zwłaszcza jeśli tak jak ja - nie potrafi pływać i radością jest wejście po pas do wody z dzieckiem w kole ratunkowym :)

Kiedy pogoda nie pozwalała na wodne igraszki mieliśmy sporo planów awaryjnych :) Zaliczyliśmy:
- parę kroków od kwatery przejażdżki konne dla najmłodszych
- park linowy i mini ZOO w Lesznie
- park rozrywki pod Poznaniem - dużo dmuchańców, zabawy w sali pod dachem, trochę miniatur, zwierząt żywych a przede wszystkim ścieżka przyrodnicza na wysokości - świetna!
- Parowozownia Wolsztyn
- Galeria Rzeźby Ptaków w niedalekiej miejscowości
- ZOO poznańskie - plus dla osób z kartonikiem za szybą samochodu - darmowy parking. Wejście na teren ZOO dla osoby z legitymacją - bilet ulgowy dla mnie oraz uwaga! dla osoby towarzyszącej :) ZOO nie zachwyciło. Duży teren, zwierząt mało, do tego dość chłodno i chwilami deszczowo było. Fragmentarycznie skusiliśmy się na jazdę ciuchcią. Co na plus - żeby nie było, że wszystko do kitu - Motylarnia i niedźwiadki :)
- okoliczny opencaching - w miejscu urlopowania i tam gdzie jeździliśmy - też uskuteczniliśmy :)

Pobyt jak to w typowej małej turystycznej miejscowości urozmaicaliśmy sobie "bujakami" (córa), kebabami/frytkami (tata) oraz węgierskimi smakołykami (mama). Na szczęście tuż obok naszej kwatery co rano swój postój miał samochód-sklep a dokładniej piekarnia, który dostarczał świeże pieczywo i drożdżówki czy ciasta :)

Nie brakowało nam też imprez plenerowych, w których córa chętnie brała udział wykonując różne zadania a otrzymywane gadżety cieszyły :)

Ogromną radością dla mnie była możliwość spotkania się z kimś dla mnie bliskim - całą rodziną przejechali wtedy spory kawałek do naszej kwatery, bo jednak byłam bliżej niż zwykle... :)

W drodze powrotnej do domu zatrzymaliśmy się we Wrocławiu, by zobaczyć tamtejsze ZOO ze słynnym Afrykarium. Warto!
Niepełnosprawni - znów mają zniżki biletowe, parking tuż przy wejściu... Tylko na trasie jedynie ławki dawały krótki odpoczynek nogom...
Polowaliśmy też na krasnale na wrocławskim Rynku, dzielna dwójka wkroczyła na most pokutnic kościoła Marii Magdaleny a potem tuż obok na jarmarku zakupiliśmy kilka włoskich przysmaków




Mój balkon po powrocie wyglądał cudnie - wykorzystuję wtedy wszystkie suszarki a nawet sznury, by korzystając pogody szybko pozbyć się zalegających brudów... Po urlopie w ciepłych krajach byłoby tego zdecydowanie mniej....








To już było....

Nastały nowe wakacje i nowy urlop... Tym razem polskie morze, jak co dwa lata...  Liczę na ciut pogody a oprócz plażowania mamy w planie mnóstwo innych atrakcji. Zamierzam też uścisnąć jedną z blogerek :)

Zanim jednak urlop to uskuteczniałam ciasta najprostsze w świecie, które może jeść mój Cukiereczek - z owocami sezonowymi:

z truskawkami

jeżynami w cieście i na żywo

oraz mix
Musiałam nawet znaleźć przelicznik form, bo zmieniłam tortownicę na większą... zbyt szybko znikało ciasto :)

Miłego urlopowania / czytania / jedzenia / szybko mijających dni w pracy!


poniedziałek, 17 lipca 2017

Czerwiec przyniósł wiele :) - stosikowo

W czerwcu przesyłki były bardzo skumulowane.

Nie przychodziły pojedynczo, tylko od razu stadkami...
Raz listonosz miał dla mnie całą tonę zaś innego dnia sama odebrałam z poczty stosik a później w domu dostałam jeszcze co nieco :)







Oto jak wyglądały stosy:




Piękny widok, prawda? :) A to napięcie zanim otworzę koperty.... :)



W czerwcu w stosikowie pojawi się coś, co książką nie jest - zamówiłam dla córy dwa nowe etui na pompę - cudne!























Pora ujawnić co skrywały paczki i paczuszki :)


Stosik nr 1

Od dołu:
  1. "Debiutant" - do recenzji od Harper Collins Polska - recenzja
  2. "Powtórka" - do recenzji od IV Strony
  3. "Nakarm mnie" - do recenzji od Autorki - recenzja
  4. "Zemsta na ekranie" - do recenzji od Autorki oraz Wyd. Melanż - recenzja
  5. "Baśń o perle" - do recenzji od Autorki - recenzja




Stosik nr 2

 Od dołu:
  1. "Kształt gruszki" - do recenzji od Feerii - recenzja
  2. "Madonny z ulicy Polanki" - do recenzji od Autorki oraz Prószyński i S-ka
  3. "Spacer nad rzeką" - do recenzji od Filii
  4. "Przyjaciółki" - do recenzji od IV Strony
  5. "Wszystko wina kota" - finalny egzemplarz od Novae Res
  6. "Stacja Jagodno. Życie jak malowane" - do recenzji od IV Strony wraz z dodatkiem do malowania sobie tegoż życia :)


Stosik nr 3 - tytuły doskonale widoczne, więc napiszę tylko, iż to zakup własny - całość za jedyne 60zł :)






Za egzemplarze recenzyjne a tym samym zaufanie - bardzo dziękuję :)



Które książki mieliście okazję czytać? Które Was zauroczyły? Które odradzacie a na które mielibyście ochotę? :)

sobota, 15 lipca 2017

Krystyna Mirek "Prawdziwa miłość" - przedpremierowo




Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: planowana na 17 lipca 2017
Liczba stron: 336
Seria: Saga rodu Cantendorf tom 3









W środę dotarła do mnie niespodziewana przesyłka - cudowna książka wraz z breloczkiem. Ucieszyłam się ogromnie, bowiem to trzeci tom najnowszej serii Krystyny Mirek a na wyjaśnienie wątków czekałam już wystarczająco długo :) Historia zawiesiła w próżni losy bohaterów w bardzo emocjonującym momencie...


Kate Milton po wstrząsających odkryciach i biegu w deszczu leży ciężko chora. Lekarz, rodzice i siostra są załamani, bowiem niewiele można zrobić. Żadne środki nie pomagają. Madame Eleonor widzi tylko jeden ratunek - potrzebna jest wiedźma Alice! Tylko, że ona akurat opuszcza miasteczko i udaje się w świat, ku lepszej przyszłości, z dala od zamku Cantendorfów i tajemnic dotyczących swojej przeszłości. Na szczęście zadziała jej szósty zmysł - Alice usłyszała wysyłane w myślach wołanie o pomoc od trzech kobiet? A kim są pozostałe dwie?
Klementynę Hammond zgubiła chęć poznania prawdy o tym, co udało się odkryć Kate jeszcze przed ślubem. Dlaczego tak szybko? Gdzie odnalazła wskazówkę nie będąc żoną... Gdy gospodyni odkryła gdzie należy szukać, los spłatał jej psikusa i zatrzasnął drzwi do skarbca z kluczem od zewnątrz. Czy jedynej strażniczce tajemnicy przyjdzie tutaj umrzeć? Czy znajdzie się ktoś, kto zechce jej szukać? Wszak wszystkich pochłonęły poszukiwania Lady Adler... To trzecia kobieta, której wezwanie na pomoc wyczuła wiedźma Alice. Czego Isabelle może pragnąć? Wygląda przecież na to, że będąc w ciąży i planując ślub z hrabią ma wszystko, na co tak długo czekała?! Tyle tylko, że zaczęło się w niej budzić sumienie i domagać sprawiedliwości. Isabelle stała się bardziej ludzka, emocjonalna i wrażliwa. Czy to przez rozwijające się w niej życie? Zaczyna poważnie rozmyślać nad tym jak pokierować swoim życiem... Czy iść za głosem serca czy rozumu... Aleksander czy Robert...
Jakich wyborów dokonają bohaterki? Możecie mi wierzyć - autorka niejednym zaskoczyła. A myślałam, że wszystko już przewidziałam i lektura będzie tylko potwierdzeniem moich domysłów...

W cieniu jakże ważnych wydarzeń, które rozgrywają się w umysłach i sercach  kluczowych bohaterów, nie można zapomnieć też o Edith, ciotce hrabiego. Panna Cantendorf ogromnie mnie zaskoczyła w tym tomie! Zwłaszcza w kwestii przeciwstawienia się siostrom i... buta :)

"Prawdziwa miłość" to trzeci tom urokliwej sagi o licznych tajemnicach w życiu pewnego hrabiego. Kto przeczytał dwie początkowe części z niepokojem i szybszym biciem serca wyczekiwał na finał. Do głowy przychodziło mnóstwo pytań, wątpliwości i niepokoju o los postaci, które zapewne - tak jak i ja - polubiliście. Choć oczywiście nie wszystkie... :) Jednak pamiętajcie, że każdemu należy dać szansę na zmianę, na podejmowanie lepszych decyzji, na porzucenie "ciemnej strony mocy".

Powieść wkrada się w nasze łaski już od pierwszych stron, ponieważ nie trzyma nas w niepewności - powracamy do bohaterów w chwili,  w której pozostawił nas tom drugi. Akcja nie biegnie jednak zbyt szybko. Niespiesznie wnikamy w historię, przeżywamy podejmowane decyzje, zniknięcie bohaterów i nietypowe akcje poszukiwawcze. Dopiero spowiedź gospodyni sprawia, że książkę wręcz się połyka, czytałam jednym tchem, nie do końca wierząc w to co czytam. Do czego ta kobieta była zdolna... To był niewątpliwie magiczny czas... dla Klementyny i dla mnie...

Jak Krystyna Mirek zakończyła Sagę Rodu Cantendorfów? Nie zdradzę ani słowa. Bo nawet gdybym napisała, czy to po mojej myśli czy też nie, domyślilibyście się finału. Wszak znacie moje gusta :) Dlatego na koniec wspomnę tylko, iż warto sięgnąć po serię. Język jest typowy dla autorki - czyta się szybko, lekko i przyjemnie a akcja osadzona w przeszłości jest przyjemną odskocznią od współczesnych historii, która kusi, nęci i nie pozwala zapomnieć o przerwie w czytaniu.

Podsumowując - jeśli nie poznaliście jeszcze opowieści o wielkiej miłości, niezwykłej tajemnicy, zagmatwanych losach, zdradzie i uczuciach to jest to idealny moment, by przeczytać trzy tomy pod rząd. Tutaj nie ma miejsca na nudę, bowiem zarówno sprawy uczuciowe jak i dotyczące przyszłości rodu Cantendorf znacznie się komplikują co odbija się na zdrowiu niektórych postaci. Gorąco polecam Wam nowy pomysł Krystyny Mirek na ciekawą powieść obyczajową. Ja jestem zachwycona!





"Tajemnica zamku"
"Cena szczęścia"
"Prawdziwa miłość"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


piątek, 14 lipca 2017

Anna McPartlin "To, co nas dzieli"




Tytuł oryginalny: The Space Between Us
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: czerwiec 2017
Liczba stron: 416









Twórczość Anny McPartlin była mi od dawna polecana przy okazji wszelakich konkursów czy też zapytań o autorów, których nie znam a warto... Jakoś nie mogłam się czasowo tak ustawić, by sięgnąć po "Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu" czy "Ostatnie dni Królika", ale kiedy w nowościach pojawiło się "To, co nas dzieli" pomyślałam, że to jest ten moment. Czas poznać jak pisze irlandzka autorka. Jakie są moje wrażenia?


wakacje roku 1990; Dublin
Lily Brennan i Eve Hayes są przyjaciółkami, które los rozdzielił tego lata. Lily zarabia w restauracji na czesne do college'u, gdzie wybiera się po wakacjach, zaś Eve została w rodzinnej miejscowości i podnosi na duchu chłopaka Lily. Dziewczyny piszą do siebie listy pełne tęsknoty i opowieści o tym, co u której słychać w sprawach egzaminów, pracy, pasji oraz spraw sercowych - typowe przeżycia nastolatek. Listy te zostały zamieszczone na początku każdego rozdziału książki.

To było jednak ich ostatnie wspólne lato... Przyjaźń od pieluch zakończyła się na dwadzieścia długich lat... Dlaczego? Autorka tylko sygnalizuje drobnymi wtrąceniami, że coś się wydarzyło. Że ktoś popełnił błąd. Że ktoś powiedział prawdę. Że ktoś stracił przyjaźń. Że wystarczyło porozmawiać a nie zamykać się w kokonie ciszy i izolacji.


Rok 2010; Dublin
Po wielu latach na obczyźnie, gdzie robiła karierę, Eve wraca do domu. Porządkuje dom po śmierci ojca; wspomina przeszłość i jakże szczęśliwy czas. Pod wpływem nostalgicznego nastroju poszukuje w internecie informacji o Lily, bowiem bardzo brakuje jej przyjaciółki. Zaczyna spotykać się ze swoją miłością sprzed lat - Benem, choć jest żonaty to Eve nie potrafi zapomnieć. Podczas jednej ze schadzek dochodzi do wypadku - samochód prowadzony przez pijanego kierowcę potrąca parę idącą drogą... W szpitalu Eve spotyka Lily i nagle świat się dla niej zmienia. Kobieta nie ma pojęcia co dzieje się z Benem, ale właśnie wtedy uświadamia sobie, że naprawdę go kochała. Szkoda, że tak późno...
Czy dawne przyjaciółki odbudują swoją relację? Czy będą szczere? Jak potoczą się ich losy?


McPartlin skupiła się w swojej powieści na przyjaźni. Na pierwszym planie umieściła przyjaźń Eve i Lily, dwie jakże różne osobowości. Lily zawsze była delikatna, uwielbiająca się śmiać, ciepła i troskliwa. Znajomi mówili o niej "słoneczko", bowiem zawsze była bardzo pogodna. Uwielbiała pomagać innym, nawet kosztem własnego czasu wolnego. Marzyła o medycynie, jednak ponad swoje marzenia postawiła miłość do Declana... Czy było warto? Moim zdaniem ten związek od początku był toksyczny, zabijał w niej radość życia, przytłaczał. Declan był brutalny w łóżku, nie dawał jej pieniędzy ale nie chciał też, by pracowała. Wymagał punktualnych posiłków a dwukrotne - w ciągu dwudziestu lat - spóźnienie się z kolacją wywoływało ogromne kłótnie.... Na śniadania Lily każdemu z członków swojej rodziny robiła coś innego, bo tak lubili... Żyła jak robot, ale dzięki spotkaniom z Eve znów ma energię i siły, by stać kimś, kogo sama będzie szanować. Nie chce już być na każde zawołanie, nie chce być kontrolowana, strofowana, zmuszana. Nie chce wyrzekać się przyjaciół...

Po drugiej stronie stoi Eve - zimna i wyrachowana bizneswoman, szczera do bólu, beztroska i pewna siebie. Otwarta i samolubna, nieomylna i mówiąca wprost co myśli. Jej życie było dokładnym przeciwieństwem życia dawnej przyjaciółki. Z uwagi na to, że była sama, mogła robić co i kiedy chciała. Jej codzienność była poświęcona tylko i wyłącznie pracy. Teraz wszystko się zmieniło. Jest przykuta do łóżka, zdana na łaskę innych, ale nie traci pogody ducha, stara się walczyć pomimo kolejnych ciosów wprost w serce. Brat i przyjaciele (to kolejne aspekty tej więzi ukazane przez autorkę) wciąż gromadzą się przy jej łóżku i wspierają. Dzięki temu Eve ma siłę pomyśleć też o tym, by pomagać innym.

Książka pokazuje też jak wygląda życie w krajach objętych wojną, jak są postrzegani homo- lub biseksualiści, jaki wpływ na ludzi mają toksyczne związki, dlaczego czasem trzeba ukryć zdradę pod wymyślonym kłamstwem, jaki wpływ na dorosłe życie ma przemoc rodziców względem dzieci a także jak bardzo wydarzenia z przeszłości rzutują na przyszłość. Zawsze jest jednak iskierka nadziei na lepsze jutro.

Pewnie zastanawiacie się co wydarzyło się latem 1990 roku... Tego nie zdradzę. Autorka bardzo długo ukrywała prawdę przed czytelnikami. Pojedyncze sygnały, które pojawiały się co jakiś czas dawały impuls, który rozpoczynał proces myślowy - próbowałam domyślić się prawdy... Udało mi się to w połowie... Nie do końca spodziewałam się takich rewelacji... Ale ucieszyło mnie to, że ostatecznie przydało się to czegoś innego :) Tak, wiem piszę zagadkami, ale nie mogę ujawnić Wam szczegółów... Sami musicie je odkryć.

Czy twórczość Anny McPartlin stanie się moją ulubioną po tym pierwszym spotkaniu? "To, co nas dzieli" początkowo mnie nieco nudziła, nie mogłam wciągnąć się mocno w fabułę do tego stopnia, by trudno mi było odłożyć lekturę. Nie ciągnęło mnie też, by po nią sięgnąć w każdej wolnej minucie... Dopiero kiedy akcja się rozkręciła, czułam że muszę teraz, już, natychmiast poznać zakończenie... Jest to powieść lekka, ale oparta na autentycznych wydarzeniach.
Dlatego ujmę to tak - koniecznie muszę poznać inny tytuł pióra irlandzkiej autorki, licząc jednocześnie na więcej Irlandii w irlandzkiej opowieści :)





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

czwartek, 13 lipca 2017

Wywiad z Anną Gibasiewicz, autorką "Baśni o perle" oraz wyniki konkursu - wywiad #13




Kiedy układałam pytanie do konkursu z perłą, nie przypuszczałam że otrzymam tak cudowne odpowiedzi!

Bardzo dziękuję Wam za udział i zanim przejdziemy do wyników zapraszam na lekturę wywiadu z autorką :)












ejotek: Nazwisko Anny Gibasiewicz pojawiło się na liście polskich autorów w chwili, gdy wydała swoją debiutancką książkę - „Baśń o perle”. Niewiele jednak informacji znalazłam na temat samej autorki.
Wiem jedynie, że jest Pani świeżo upieczoną doktorantką (gratuluję!). W jakiej dziedzinie?
Anna Gibasiewicz: Bardzo dziękuję:-) Tak, obroniłam doktorat z nauk humanistycznych w dziedzinie literaturoznawstwo. Napisałam monografię, czyli literacką biografię o życiu i twórczości dziewiętnastowiecznego pisarza dla dzieci i dorosłych.


ejotek: Jak narodził się pomysł, by oprócz doktoratu napisać książkę?
AG: Pisałam od zawsze, odkąd pamiętam. Na długo zanim zaczęłam doktorat, napisałam opowiadanie, pt. Jesienne liście, które zdobyło wyróżnienie w konkursie pt. Miłość niejedno ma imię. Mam też w szufladzie kilka bajek. Natomiast bezpośrednią przyczyną napisania Baśni o perle były pozamykane biblioteki w czasie wakacji i przymusowy postój w badaniach:-)


ejotek: Jak długo powstawała historia perły?
AG: To nie był proces ciągły. Pierwsza część powstała w jedne wakacje, a druga i trzecia w kolejne, czyli trwało to cały okrągły rok. Samo pisanie wszystkich trzech części powstało w trzy miesiące, czyli dosyć długo jak na tak krótki tekst.


ejotek: A dlaczego akurat bajka z morałem a nie na przykład kryminał czy powieść obyczajowa?
AG: Baśnie to jeden z moich ulubionych gatunków literackich z dzieciństwa. Chciałam przekazać coś pozytywnego najmłodszym, ale też i wszystkim innym, dla których uniwersalne wartości na zawsze pozostaną ważne, jak choćby nadzieja.


ejotek: Czy to pierwsze dzieło literackie, które powstało czy może pierwsze upublicznione?
AG: Pierwszym upublicznionym opowiadaniem było wspomniane wcześniej opowiadanie pt. Jesienne liście i opublikowane w zbiorowym tomie pokonkursowym.



ejotek: Poczuła już Pani jak to jest być autorką? Apetyt na więcej rośnie? :)
AG: Odrobinę podczas spotkań z dziećmi:-) Chęć pisania jest gdzieś w środku i jest ona niezależna od okoliczności życiowych.



ejotek: Jak czytelnicy reagują na „Baśń o perle”?
AG: Pozytywnie:-) Nawet chyba bardzo pozytywnie:-)


ejotek: Kto był pierwszym szczęśliwcem czytającym tekst?
AG: Moi najbliżsi. A taką najbardziej pierwszą moja mama, potem tata no i rodzina i przyjaciele. Zanim jeszcze bajka powstała w całości, opowiadałam ją na dobranoc dzieciom w mojej rodzinie, a jest ich spora gromadka:-)



ejotek: A jakie są dalsze plany? Chce Pani pozostać przy literaturoznawstwie czy może zostać tylko i wyłącznie pisarką?
AG: Czas pokaże:-)



ejotek: Czyli jak rozumiem będzie kolejna książka?
AG: Mam taką nadzieję.


ejotek: Uchyli Pani rąbka tajemnicy co to będzie?
AG: Będzie to druga część Baśni o perle:-) Dalsze dzieje bohaterów.



ejotek: To świetna wiadomość! Jak spędza Pani wolny czas? Co sprawia, że odpływają problemy i troski?
AG: Jeżdżę na rowerze, ostatnio gram w piłkę z moimi siostrzeńcami:-), chodzę na spacery do lasu i na łąki, spotykam się z moją rodziną i przyjaciółmi.


ejotek: A czy lubi Pani czytać książki?
AG: Uwielbiam:-) W moim rodzinnym domu zawsze bardzo dużo się czytało i tak mi pozostało do dziś. Ostatnio przeczytałam 13 pięter Filipa Springera i Panią Einstein Marii Benedict.


ejotek: Na koniec moje ukochane pytanie – jakie są marzenia Anny Gibasiewicz?
A.G.: O, jest ich trochę, są małe i duże, prozaiczne i idealistyczne:-)

ejotek: Bardzo dziękuję za chwile poświęcone na wywiad a jednocześnie życzę spełnienia marzeń.
Myślę, że uczestnicy konkursu czekają z niecierpliwością na ostatni punkt programu, czyli ogłoszenie kto wygrywa „Baśń o perle”.
AG: Ja również bardzo dziękuję za rozmowę.Chciałabym jednak wcześniej odpowiedzieć na pytania Limonette

1. Dlaczego akurat baśń dla dzieci? Skąd pomysł na przybranie historii w taką, a nie inną formę?
AG: Baśń jako gatunek literacki pozwala na przekazanie uniwersalnych wartości, które może odkrywać nie tylko dziecko, ale też wciąż na nowo dorosły. Pisałam baśnie sama będąc dzieckiem:-) Poza tym literatura dziecięca i młodzieżowa na tyle mnie fascynowała, że chciałam badać ją naukowo. Nie bez znaczenia jest również fakt, że w moim otoczeniu, w rodzinie i wśród przyjaciół jest dużo dzieci :-)
 


2. Jakie są Pani plany związane z pisarstwem? Czy planuje Pani następną książkę? Jeśli tak, czy będzie to coś w podobnych klimat do "Baśni o perle" czy też coś zupełnie odmiennego?
AG: Oczywiście chciałabym dalej pisać przeróżne książki. Na razie zaczęłam opowieść o dalszych losach bohaterów Baśni o perle. Mogę zdradzić, że pojawią się też nowe postaci.







Anna Gibasiewicz: A teraz pora na wyniki konkursu. Wybór był naprawdę trudny, bo każda wypowiedź miała swój urok, poruszała piękne kwestie i wzruszała. Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom konkursu za wzięcie w nim udziału. Było mi bardzo miło. Życzę wszystkim wszystkiego, co najlepsze. Trzy "Baśnie o perle" trafiają do.... magdalenardo, Badylarka Domatorka, Aga S. oraz Dagmara Kowalewska!  Tak, macie rację to cztery :) Postanowiłam bowiem przyznać jedną nagrodę więcej :)
 

ejotek: Dziewczyny, gratuluję! :)

Poproszę o Wasze adresy oraz treść dedykacji jaką chcecie w książce na mojego maila - w tytule:"Konkurs z perłą - adres" (ejotek1980[małpa]gmail.com) 
 
Nagrody zostaną przesłane przez Autorkę.


Jednocześnie przypominam Wam, że trwa Konkurs telewizyjny - zapraszam do udziału.

wtorek, 11 lipca 2017

Przemysław Piotr Kłosowicz "Zdobywcy oddechu"



Autor: Przemysław Piotr Kłosowicz
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 200











Każdy kto zna mnie i moje czytelnicze upodobania wie, że zaczytuję się w powieściach obyczajowych. Bardzo lubię książki, których miejsce akcji to Kraków. Nie stronię też od debiutów. Dlatego nie zdziwi Was fakt, iż sięgnęłam po "Zdobywców oddechu" Przemysława Piotra Kłosowicza. Jakie są moje wrażenia?


Bohaterów miało być trzech. Tak głosił opis.
Według sporządzonych przeze mnie notatek wynika, że są między dwudziestym piątym a pięćdziesiątym rokiem życia i mieszkają w Krakowie.

Pierwszy ma czterdzieści sześć lat i nie wstydzi się swojego wieku. Mieszka na czwartym piętrze w centrum miasta, prowadzi wykłady i pisze o kobiecie imieniem Gośka. Ironizuje, szydzi ze studentek i ich matek oraz zarobków. Twierdzi, że dzień należy zacząć od oddechu (a da się inaczej?). Snuje teorie o wierności, kościele, śmierci oraz wyskakiwaniu oknem. Dopiero w toku czytania tego niby-rozdziału okazało się, że bohaterem i zarazem pierwszoosobowym narratorem jest Wiktor. Facet, który zrobił ogromny problem z jazdy autobusem i cierpi na depresję.
Język narratora jest ogromnie trudny; czasami są to bardzo krótkie zdania oderwane zupełnie od siebie nawzajem a urywane myśli nie pozwalają do końca pojąć o co chodzi. Był taki fragment, mówiący o tym, że ojciec Wiktora nie rozumiał co syn do niego mówi - pomyślałam: nie dziwię się!

Drugim bohaterem jest dwudziestosiedmioletni Piotrek, którego zaskakują profile randkowe innych. Jego początkowe wynurzenia dotyczą seksu, orgazmu, związków i rozstań. Wspomina też o Lenie oraz kimś, kogo nie potrafi zapomnieć. Nadal szuka swego ukochanego.

Zaś trzeci bohater - Zbigniew - lat dwadzieścia pięć, to krępy i niski gość z odstającymi uszami, który marzy o miłości, ale nie radzi sobie z upływającym czasem. Jego życie nie było różowe, gdyż matka była toksyczna i chciała, by nie rzucał się w oczy, zaś ojca określił mianem "wypełniacz" - wypełniał przestrzeń i polecenia... Właściwie to była dla mnie najlepsza narracja - zrozumiała, bez urywanych zdań.


"Zdobywcy oddechu" to niewątpliwie powieść, której nie można określić mianem standardowej, typowej czy zwyczajnej. To lektura przepełniona refleksjami nad życiem, choć niestety bohaterowie nie dostarczają optymizmu. Ich przemyślenia są z reguły pesymistyczne. Autor poruszył ich ustami mnóstwo tematów - jest Newton, polityka, cuda techniki, witaminy, kobiety lekkich obyczajów, czekolada Wedla i polszczyzna Miodka. Są brazylijskie seriale i przysłowia, narodziny dziecka czy radości płynące z posiadania kota. Określiłabym powieść jako "szwarc, mydło i powidło" - niczego tutaj nie brakuje. Bywa głupio i naukowo, refleksyjnie i z wulgaryzmami. A na deser jest czarny humor.

Debiut cechuje się brakiem wątków, brakiem typowej fabuły i wydarzeń, na które się czeka, kibicuje lub rozpacza. Tutaj tego nie ma! Dialogi to towar mocno deficytowy, zaś monologi są przydługawe. Całość skupia się na Wiktorze, Zbyszku i Piotrku, którzy dostarczają czytelnikowi jedynej, nazwijmy to, rozrywki. Śledzimy ich przemyślenia i choć bywają irytujący to przecież tylko na nich i ich marudzeniu możemy się skupić. Są doskonale scharakteryzowani i pokazują jak może wyglądać życie, z codziennymi problemami, jakże często ukrywanymi przed społeczeństwem.

To jednak nie wszystkie cechy szczególne, wyróżniające książkę spośród rozlicznych debiutów. Autor okazał się by magikiem słowa - postawił na oryginalny pomysł, totalnie niezwykłe wykonanie - drugiego takiego utworu nie spotkałam w literaturze. To lektura obowiązkowa dla tych, którzy lubią psychologiczne ujęcie w książkach.

Na pewno nie jest to powieść skierowana do wielbicieli obyczajówek czy w ogóle książek pisanych standardowo. Czyli na bank nie jest dla mnie! Tak, ma rozliczne plusy, o których napisałam, bo wiem że dla wielu warto. Ale to zupełnie nie moja bajka... Nie potrafiłam się wciągnąć w treść, tak jak na to zasługuje. Początek był mocno niestrawny, długo nie mogłam zrozumieć kiedy jest mowa o którym z bohaterów. Język napawał mnie strachem czy dotrwam choćby do połowy. Nudziłam się, męczyłam i nie czerpałam żadnej radości z tej książki.

Podsumowując - "Zdobywcy oddechu" to lektura specyficzna, pokazująca jak bardzo powieść może różnić się od powieści. By została doceniona musi znaleźć się w rękach nietypowego czytelnika. Lubię metafory, gry słów czy literacką żonglerkę pomysłami, ale tym razem to do mnie nie przemówiło. Może przeczytałam ją w złym momencie życia? Może Wy odnajdziecie w niej coś dla siebie. Zdecydujcie sami.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Zatytułuj się, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorowi oraz

poniedziałek, 10 lipca 2017

KONKURS telewizyjny!

Zapraszam na trzeci z serii konkursów, choć to nie koniec - do końca wakacji obiecuję jeszcze coś zorganizować :)




BANER:


Za baner dziękuję Joli!



ZASADY:

  1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga Ejotkowe postrzeganie świata, czyli ja - ejotek a nagrody sponsoruje Wydawnictwo Melanż :)
  2. Oświadczam, że nie odnoszę żadnych korzyści materialnych wynikających z organizacji konkursu
  3. Nagrodą w konkursie są dwa nowe egzemplarze "Zemsty na ekranie" wraz z dedykacją autorki! :)
  4. Konkurs rozpoczyna się 10.07.2017 r. a kończy 27.07.2017 r. o godz. 23:59  
  5. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni.
  6. Jeśli zwycięzcy w ciągu 3 dni od dnia publikacji posta z ogłoszeniem wyników (i otrzymania maila ode mnie) nie podadzą adresu do wysyłki nagrody, nastąpi ponowne rozstrzygnięcie
  7. W konkursie mogą wziąć udział tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski (lub z polskim adresem korespondencyjnym).
  8. Co zrobić by wygrać ? 
  • zgłoś się
  • obserwuj bloga - nieobowiązkowe, ale będzie mi miło
  • można również polubić profile na FB - AutorkiWyd. Melanż oraz mój - również będzie nam miło
  • umieść na swoim blogu podlinkowany do tej notki baner (powyżej), można też umieścić informację na FB, google + czy w innym miejscu
  • w przypadku osób chętnych do udziału a nie posiadających bloga, FB czy innych kanałów proszę o takową informację oraz podpisanie się przynajmniej imieniem 
  • podaj swój e-mail - nieobowiązkowe, ale wtedy musicie śledzić post z wynikami, gdyż nie będę miała jak poinformować o wygranej
  • Anna Mentlewicz ma bogaty życiorys: dziennikarka telewizyjna, scenarzystka, autorka słuchowisk radiowych emitowanych w Teatrze Polskiego Radia. W 2016 wydała powieść "Pewna pani z telewizji".
    W TVP była autorką i prezenterką programu "Luz"; współtwórczynią programu "Rower Błażeja"; redaktorką nadzorującą "Sprawę dla reportera" i "Świat się kręci". Zrealizowała wiele reportaży telewizyjnych.
  • zadanie konkursowe:  Każdy uczestnik konkursu może zadać autorce maksymalnie 3 pytania (zostaną ujęte w wywiadzie). Spośród nich Anna Mentlewicz wybierze te, na które odpowie. Zaś dwójka szczęśliwców, która swoim pytaniem ujmie dziennikarkę otrzyma nagrody książkowe.
        
Powodzenia!

niedziela, 9 lipca 2017

Wygraj perłę! Czas już tylko jutro do północy


Przypominam, że tylko do jutra, do północy możecie zgłaszać się do konkursu, w którym do wygrania 3 egzemplarze "Baśni o perle".

TUTAJ znajdziecie szczegóły dotyczące konkursu, zaś moją recenzję Baśni znajdziecie TUTAJ

Zgłoś się i wygraj! :)

sobota, 8 lipca 2017

Wywiad z Rafałem Kotkiem - autorem bajki ekologicznej oraz wyniki konkursu - wywiad #12

Był konkurs, pora na wyniki. Ale zanim do nich dojdziemy chciałabym bardzo Wam podziękować za udział i podzielenie się bardziej lub mniej ekologicznym stylem życia. Mamy jeszcze czas, by to naprawić :)

Na początek zapraszam Was do lektury krótkiego wywiadu z Rafałem Kotkiem - autorem Bajki ekologicznej.




ejotek: Internet nie jest kopalnią wiedzy w tym temacie - kim jest Rafał Kotek?
Rafał Kotek: A mówią, że w internecie znaleźć można wszystko (śmiech). A kim jest Rafał Kotek? To normalny facet, który pewnego dnia zapragnął napisać bajkę dla dzieci.

ejotek: A jak to się stało, że powstała akurat bajka o chomiku z kosmosu?
RK: Zainspirowała mnie przeczytana jakiś czas temu bajeczka o złotej rybce zombie. Opowieść tak przypadła mi do gustu, że postanowiłem napisać coś podobnego. W moim przypadku padło jednak na kosmicznego chomika.

ejotek: Skąd pomysł na tematykę ekologiczną?
RK: Ekologia to temat bardzo ważny. Zauważyłem też, że nie ma wiele publikacji na ten temat kierowanych do najmłodszego czytelnika. Dzieci chłoną wiedzę najszybciej, i to młode pokolenie przejmie kiedyś po nas tę planetę. Dlatego musimy zrobić wszystko, by pozostawiły Ziemię w stanie, w jakim odziedziczyły po nas, a najlepiej w dużo lepszym. Dlatego powinniśmy uczyć ekologii od najmłodszych lat. Między innymi po to powstała bajka "Mati, Rafi i chomik z kosmosu". A bajka to, jak wiadomo,  najlepszy sposób dotarcia do dzieci.

ejotek: Całkowicie się zgadzam. A kto był pierwszym testerem książeczki?
RK: To może zabrzmieć dziwnie, ale moja żona.

ejotek: Faktycznie, stawiałam bardziej na dziecko.... :) Z jakim odbiorem spotykają się przygody dwóch kilkulatków i chomika?
RK: Jestem mile zaskoczony odbiorem bajeczki. Zwłaszcza cieszy mnie, gdy czytelnicy piszą, że czytali bajkę swoim pociechom, a syn czy córka był zachwycony.  No i dzieci zadawały mnóstwo pytań, bo w książeczce poruszane są tematy znęcania nad słabszymi, przyjaźni, problemu rozłąki z rodzicem pracującym za granicą czy więzi rodzinnych. Czytanie bajki jest więc doskonałą okazją by porozmawiać z dzieckiem o takich sprawach. 

ejotek: Czy ta bajka to pierwszy zryw literacki czy pisał Pan wcześniej „do szuflady”?
RK: Dopóki tekst nie jest opublikowany, autor cały czas pisze do szuflady. Myślę, że wszystkie osoby piszące mają takie zrywy literackie i chęć opowiadania historii. Cieszę się, że z bajką udało się wyjść do czytelników.

ejotek: Chciałby Pan, by pisanie stało się sposobem na życie?
RK: To chyba marzenie każdego autora, a jak będzie zweryfikuje jak zwykle życie.

ejotek: Pracuje Pan nad kolejną książką?
RK: W planach jest kontynuacja kosmicznego chomika.

ejotek: Zdradzi Pan jakimi problemami zajmie się gryzoń tym razem?
RK: Powiem tylko, że chomik powróci by wybawić chłopców z ekologicznej opresji. Tematyka więc się nie zmieni.

ejotek: Na koniec moje ulubione pytanie - jakie ma Pan marzenia?
RK: Jest ich mnóstwo, ale podobno zdradzone się nie spełniają więc zostawię je dla siebie.

ejotek: W takim razie życzę spełnienia tych marzeń i jednocześnie dziękuję za poświęcony czas. Proszę zdradzić kto otrzyma e-booka „Mati, Rafi i chomik z kosmosu”?
RK: Dziękuję za rozmowę. A ebooka "Mati, Rafi i chomik z kosmosu" otrzymują:

Epilog - zaczytana Joana, Aine, Pani_Wu, Czarne Espresso, Chaga, Cytrulina, pasjonatka książek, magdalenardo, Marta Poznanska, martucha180, Bernadeta Rohda.
Gratuluję i dziękuję wszystkim za udział w konkursie.


ejotek: Ja również serdecznie gratuluję całej jedenastce! Jak widać powyżej wszyscy otrzymacie e-booka :)
Jeśli ktoś przy zgłoszeniu nie zostawił maila to poproszę, chyba że wiecie, że posiadam :)
Proszę również o informację jaki format chcecie - mobi czy epub, żebym mogła przesłać właściwe pliki.

piątek, 7 lipca 2017

Anna Ludwicka "Matematyczna pizza"




Autor: Anna Ludwicka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: kwiecień 2017
Liczba stron: 80
Wiek odbiorców: 6-14 lat









Kto lubi pizzę? W górze zapewne las rąk... A kto lubi matematykę? Teraz pewnie już mniej... :) A co powiecie na to, żeby połączyć pizzę z matematyką i spojrzeć na zagadnienie od tej strony? Ja spojrzałam i podsunęłam "Matematyczną pizzę" Anny Ludwickiej mojej Siedmiolatce. Czy matematyczka i graficzka w jednym przekonała moje dziecko do matematyki?

Ta książeczka nie jest w żadnym wypadku zwyczajną książką do nauki matmy. To zbiór fascynujących zadań, które pokazują jak obcowanie z królową nauk ścisłych może sprawiać nam frajdę. Zawarte tutaj ćwiczenia mogą z pozoru wydawać się trudne. Sama miałam chwilę zawahania czy w ogóle moje dziecko da sobie z tym radę... Jednak wystarczyło zagłębić się w świat liczb i szyfrów, by zapomnieć o upływającym czasie.

A co na nas czeka na kolejnych, dość sztywnych stronach książeczki? Jak podzielić pizzę sprawiedliwie, kiedy jej środek nie jest na środku?Jak używać cyrkla oraz rysować różne kształty nie odrywając ołówka od papieru? Jak zrobić wstęgę Mobiusa? Jak można ubić dobry interes zgadzając się na przyjmowanie kieszonkowego w groszach?




A czy...


Siedmiolatce się udało :)


Ćwiczenia dotyczą też konieczności opanowania sztuki ogrodnictwa - trzeba bowiem dorysować odpowiednią ilość gałęzi na drzewach.




Jest też ewolucja kwadratu i albo wykonanie zadania według podanych reguł albo stworzenie własnych.





Nie zabrakło również dywanu Sierpińskiego (czyli dywanu, którego nie ma), krzywej Jordana czy krzywej Hilberta i choć nazwy te brzmią obco i groźnie to uwierzcie, że w praktyce takie nie są :) Autorka pokazała też jak pomóc dziecku w mnożeniu - znałam wcześniej ten sposób, ale teraz mogłam przetestować na kimś młodszym, kto z mnożenia zna tylko podstawy :) Oto pomocne kreski!





Co jeszcze znalazło się w tej pozycji? Są tańczące pary, magiczne kwadraty, nieskończoność czy liczby przesiane przez sito. Córce bardzo spodobało się robienie obrazów, które tak naprawdę "maluje się" kostką :)









A jak odkryć, która liczba jest wesoła a która smutna? Otóż trzeba ją troszkę pomnożyć i pododawać :) Świetną zabawą było odczytanie treści sms-a napisanego w systemie binarnym oraz wiadomości, w zapisaniu której użyto szyfru Cezara:

szyfr binarny


A to przecież tylko przykłady! Każda następna strona zaskakuje nowymi pomysłami na użycie ośrodka myślowego, jakim jest nasz mózg. Zadania mają różny stopień trudności, dzięki czemu już dzieci sześcio- lub siedmioletnie znajdą tutaj coś dla siebie. To czego nie uda im się zrobić, zostanie przecież na później :)
Przedstawione przez Ludwicką ćwiczenia pokazują, że matematyka może być wspaniałą przygodą. Można ją traktować jak chemię, na której najwspanialsze są przecież eksperymenty! Z królową nauk też można eksperymentować, bawić się, poznawać nowe jej obszary bez stresu, bez bata nad głową a wręcz z radością i ekscytacją.

Dzięki "Matematycznej pizzy", która kusi już samym tytułem, dziecko uczy się logicznego myślenia, cierpliwości, systematyczności i skupienia uwagi. Zmienność zadań, różnorodny sposób ich rozwiązania oraz wachlarz narzędzi czy przyborów do tego potrzebnych sprawiają, że młody odbiorca nie poczuje znudzenia.

Pomysłowa, ciekawa, intrygująca i interesująca - taka jest "Matematyczna pizza" Anny Ludwickiej, którą serdecznie polecam! Doskonała zabawa :) Liczę, że wszędzie tam gdzie nie dokończyłam myśli celowo - rozbudziłam w Was chęć, by odkryć o co tak naprawdę chodzi.


A to pizza zrobiona przez córę :)





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książeczki
dziękujemy Pani Dagmarze


czwartek, 6 lipca 2017

Ekologiczny konkurs dobiega końca - jeszcze masz szansę na e-booka!


Jeszcze do północy czekamy z Autorem na Wasze zgłoszenia w konkursie.

Do wygrania jest 10 e-booków tej ekologicznej bajki.

Moją recenzję znajdziecie TUTAJ a wszystkie konkursowe szczegóły TUTAJ - gorąco zachęcam :)

środa, 5 lipca 2017

Dublowanie - podsumowanie Akcji czytelniczej



Akcja czytelnicza DUBLOWANIE miała trwać tylko w ubiegłe wakacje.
Na Waszą prośbę przedłużyłam ją na cały rok i poznałam sporo zdublowanych tytułów, podczas czytania w ciągu roku odkrywałam, że czytany przeze mnie tytuł ma swojego "sobowtóra" - jest tego naprawdę ogromna ilość.

Wnioskujecie też o powtórzenie akcji - nie wykluczam, że będzie druga edycja - kiedyś :)
Póki co zapraszam Was do Zatytułuj się :)


W Dublowaniu można było wybrać dwie drogi czytania:
  1. wybieramy tytuł, który się powtarza u różnych autorów (np. "Powrót do domu") i czytamy jak największą liczbę książek o tym właśnie tytule
  2. czytamy zdublowane tytuły parami, czyli przykładowy "Powrót do domu" dwóch różnych autorów, później np. "Podarunek" dwóch różnych autorów i tak dalej...

Wszyscy uczestnicy wybrali opcję numer 2. Czyżby druga edycja miała mieć tylko tą opcję? :)


A oto uczestnicy (alfabetycznie) i ich lektury:

Aine 

      1. SZUMOWINY
         - Szumowiny Jørn Lier Horst
         - Szumowiny Jan Sztaudynger

      2. DROGA DO DOMU
        - Droga do domu Gabriela Gargaś
        - Droga do domu Bobbie Pyron

      3. DOŻYWOCIE
        - Dożywocie Marta Kisiel
        - Dożywocie Aleksander Fredro


Badylarka Domatorka
  1. BEZPIECZNA PRZYSTAŃ
          - "Bezpieczna przystań"  Nicholas Sparks
          - "Bezpieczna przystań" Danielle Steel

      2. ZIMOWY ŚLUB
          - Zimowy ślub Sharon Owens
          - Zimowy ślub Lisa Kleypas

      3.  PODARUNEK
          - Podarunek Krystyna Mirek
          - Podarunek Richard Paul Evans

      4. SIOSTRY
          - Siostry  Danielle Steel
          - Siostry  Agnieszka Krawczyk

      5. CHATA
          - Chata  William Paul Young
          - Chata  Danielle Steel

      6. MAGNOLIA
          - Magnolia Grażyna Jeromin-Gałuszka
          - Magnolia Diana Palmer

      7. NIC NIE TRWA WIECZNIE
          - Nic nie trwa wiecznie Sidney Sheldon
          - Nic nie trwa wiecznie Maureen Lee

     8. CÓRECZKA
          - Córeczka Anna Snoekstra
          - Córeczka Liliana Fabisińska

     9. DROGA DO DOMU
         - Droga do domu Gabriela Gargaś
         - Droga do domu Karen McQuestion


Czarne Espresso

      1. DZIEDZICTWO
         - Dziedzictwo  Katherine Webb
         - Dziedzictwo  Pam Jenoff

      2. KOBIETY
        - Kobiety  Zofia Nałkowska
        - Kobiety  Andrea Camilleri

      3. CZERWONE LIŚCIE
        - Czerwone liście  William Faulkner
        - Czerwone liście  Thomas H. Cook

      4. ZIMOWA OPOWIEŚĆ
       - Zimowa opowieść  William Shakespeare
       - Zimowa opowieść   Mark Helprin

      5. PRZEBUDZENIE
       - Przebudzenie  Kate Chopin
       - Przebudzenie  Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

      6. DROGA
       - Droga Roger Zelazny
       - Droga Cormac McCarthy

     7. SEN NOCY LETNIEJ
       - Sen nocy letniej  Arne Dahl
       - Sen nocy letniej William Shakespeare




Epilog - zaczytana Joana
  1. MISTYFIKACJA
    - "Mistyfikacja" Candace Camp
    - "Mistyfikacja" Harlan Coben
  2.  SIOSTRY
         - Siostry Agnieszka Krawczyk
         - Siostry Rexanne Becnel
      3. KOCHAM NOWY JORK
         - "Kocham Nowy Jork"  Lindsey Kelk
         - "Kocham Nowy Jork"  Isabelle Lafleche


Magdalenardo
  1. CÓRECZKA
         - "Córeczka" Liliana Fabisińska
         - "Córeczka" Anna Snoekstra


Wilczyńska Monika 
  1. NIE POZWÓL MI ODEJŚĆ
    - "Nie pozwól mi odejść”  Catherine Ryan-Hyde
    - "Nie pozwól mi odejść”  David W. Pierce
      2. PODARUNEK
         - „Podarunek”  Cecelia Ahern
         - „Podarunek”  Krystyna Mirek
 

Wszystkim czynnie biorącym w akcji serdecznie dziękuję i gratuluję :)


Jak widać walka o zwycięstwo toczyła się między dwiema uczestniczkami - Badylarką Domatorką oraz Czarne Espresso. Dziewczyny - obie dałyście czadu - brawo! Super zdublowane wyniki!

Jednak zwycięstwo należy do Badylarki! Przeczytała aż 9 par książek!
Gratulacje :)


Proszę wybierz sobie nagrodę książkową z dostępnych w zakładce Targowisko. Adres mam z ostatniego konkursu, także poproszę tylko o tytuł.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...