Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 grudnia 2022

Małgorzata Garkowska "Wybór matki"

 
 
 
Autor: Małgorzata Garkowska
Wydawnictwo: Flow
Data wydania: 24 sierpnia 2022
Liczba stron: 376
 
 
[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwo Flow 




 
Patrząc na literaturę opisującą czas wojny i okresu powojennego, można powiedzieć, że napisano już wszystko. Bo teoretycznie o tamtym traumatycznym czasie trzeba pisać konkretnie, prawdziwie... Ale wystarczy, że bohater jest inny, inna otacza go rzeczywistość, żyje w innym mieście i już historia wywołuje w nas nowe emocje... Emocje dotyczące życia zwykłych ludzi...

Michalina wyniosła ze zbombardowanej kamienicy niemowlę. To jej córeczka Julka, która urodziła się w kwietniu 1944 roku. Tak... podczas wojny też rodziły się dzieci... 
Teraz jest rok 1946 a Michalina Gardowska wraca do rodzinnego Płocka i stara się wrócić do normalnego życia... Tylko czy to będzie możliwe? 
 
By utrzymać córkę, matkę i młodszego brata Michalina podejmuje pracę w szpitalu. Wciąż powracają do niej obrazy z działalności konspiracyjnej a na domiar złego pacjentem szpitala zostaje człowiek okrutnie skatowany przez UB. Opieka nad nim rozpocznie cały ciąg wydarzeń, które ominęłyby Miśkę, gdyby nie fakt, że za wszelką cenę próbuje zdobyć informacje o ojcu Julki...

Michalina boryka się nie tylko z pracą, problemami przyjaciółki Marysi i trudną przeszłością. W jej życiu niespodziewanie pojawia się bowiem... zauroczenie! Relacja nie należy jednak do łatwych a przecież jest też matka, która jest bardzo nieporadna i bierna po stracie męża.
 
Jak się jednak okazuje, obie kobiety mają swoje tajemnice. Obie matki skrywają przed sobą prawdę o decyzjach, które musiały podjąć, nie chcąc jednocześnie dzielić się nimi, mimo że łączy je więź krwi. Tytuł "Wybór matki" dotyczy nie tylko Michaliny, ale również jej matki...
 
 
Powieść wielokrotnie mnie zaskoczyła, bowiem autorka ukryła pewne fakty tak, że nie sposób było się ich domyślić. Pozytywne wydarzenia przeplatają się z negatywnymi, które mocno przeżyłam. Były takie momenty, że chciałam odłożyć książkę i nie wracać do tego, o czym czytałam. Tak bardzo odczuwałam ból, strach i poniżenie bohaterki. Z całych sił pragnęłam,by niektóre rzeczy się nie wydarzyły...

Ta młoda kobieta pragnęła wreszcie żyć... Praca, uczucie, szczęście przyjaciółki i rodziny... Jednak w najmniej spodziewanym momencie demony przeszłości przypomniały jej, że nie można zbyt wiele chcieć, że marzenia nie zawsze się spełniają...
 
Wojna wpłynęła na wiele aspektów ludzkiego życia, sprawiła że kolejne pokolenia również odczują jej skutki. Odcisnęła swoje piętno, pomieszała narody, rodziny... Czasami składały się na nią tak naprawdę obce sobie osoby... Ale przecież więzy krwi nie są najważniejsze... 
 
 
Podsumowując - "Wybór matki" to przejmująca historia, w której nie brakuje emocji, wspomnień, marzeń, miłości i nadziei. Opowieść o ludziach, którzy przeżyli piekło - tortury, gwałt, śmierć ukochanych osób i marzą, by znaleźć wytchnienie od trosk, traum i wszechobecnego strachu. Rozkoszować się domowym obiadem bez bombowców nad głowami, cieszyć ciążami, ślubami i narodzinami dzieci... Autorka poruszyła też wątek adopcji, wstydu, żądzy oraz jak ważne jest to, by mieć możliwość podzielenia się problemami, nie być z nimi samemu... Gorąco polecam!

 
 


Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję 



czwartek, 13 października 2022

Max Czornyj "Piekło"



 
 
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 18 maja 2022
Liczba stron: 352
Seria: Komisarz Eryk Deryło tom 10
 
[współpraca reklamowa] barter z Wydawnictwo Filia
 
 
 
 
Miało być dziewięć. Jednak niespodziewanie - nie wiem czy dla autora, ale dla czytelników na pewno - w serii z Erykiem Deryło pojawił się tom numer dziesięć. Bardzo lubię ten cykl, więc moja radość była ogromna, gdy zobaczyłam zapowiedź. Wtedy nie wiedziałam tylko, jak bardzo adekwatnie do tytułu Max Czornyj zabierze mnie do Piekła...

 
Najpierw jednak musiałam skupić się na stanie zdrowia Tamary Haler, która mimo pląsawicy Huntingtona nie chce rozmów ani terapii, a jedynie recepty na leki. Jej wizyta u lekarki Anny Witner skutkuje tym, że Tamarze zostaje przedstawiony wczorajszy zapis rozmowy lekarki z jednym z pacjentów. Dla Witner był on niepokojący, gdyż mężczyzna wyznał, że chce kogoś zabić... Nie skontaktował się z lekarką po wizycie a dziś ona otrzymała maila z opisem... tortur! Brutalnych tortur!
 
Komisarz Deryło przy wsparciu informatyka ViSira oraz z nieoficjalnym udziałem Tamary, dociera do domku w szemranej dzielnicy, gdzie w lodówce odkrywają zaskakującą zawartość... Nie wiedzą, że są obserwowani a tajemnicza postać myśli o tym, że ich również pozbawi dłoni...

Osób porwanych wciąż przybywa, opisy ich tortur przerażają. Znalezione ciała zawierają w sobie niespodzianki. Zresztą nie tylko one... 
Kto za tym stoi? Jaki ma motyw? Jaki ma klucz wyboru ofiar?
Z pozoru przypadkowe ofiary? Być może... Transmisje do sieci? Oczywiście! 
 
 
Sporo miejsca Czornyj poświęcił relacjom Tamary z Deryłą. Komisarz tęskni za jej obecnością podczas śledztwa, brakuje mu jej celnych uwag i spostrzeżeń. Ona jednak stara się go unikać, nie chce by dostrzegł pogłębiającą się chorobę. Chce zostać sama i poważnie rozważa eutanazję.
 
Ten cykl obfituje w mocne opisy, ale jak przystało na dziesiąty tom, jest naprawdę mocno! Osoby o słabych nerwach lepiej niech nie sięgają po "Piekło". Autor zaserwował tutaj dość wymyślne tortury, dlatego podczas lektury sugeruję nie sięgać po napoje czy przekąski.

Zniknięcie Tamary skierowało tory fabuły w nieco inne rejony niż się wcześniej spodziewałam, a zwroty akcji, niespodzianki czy nawet próby humoru Deryły sprawiły, że tom ten pozostanie w pamięci na długo. A ten finał... Jak można było pozostawić mnie z takim zakończeniem?

 
Podsumowując - "Piekło" to w skrócie psychopata, brutalne morderstwa poprzedzone wymyślnymi i okrutnymi torturami, dynamiczna akcja z licznymi niespodziankami a na koniec zaskoczona ja, czyli czytelnik uzależniony od mrocznej opowieści czyta finał, którego się nie spodziewał. Niemniej jednak, nie jest to moja ulubiona część, sporo bowiem momentów odczuwałam jako "ale to już było". Mimo to, polecam!


 
 
"Piekło"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wrześniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 
 

środa, 7 września 2022

Ewelina Dobosz "Na otwartym sercu"

 
 
Autor: Ewelina Dobosz
Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki / Wyd. Kobiece
Data wydania: 10 sierpnia 2022
Liczba stron: 304






"Na otwartym sercu" to moje pierwsze spotkanie z twórczością mojej imienniczki - Eweliny Dobosz. Spodziewałam się romansu z przystojniakiem z okładki w roli głównej - czy tak było?


Marta Sarnecka jest dwudziestosześcioletnią kobietą z marzeniami. Pragnie zostać świetnym chirurgiem, ale by to osiągnąć wyjeżdża z Warszawy do małego miasteczka, bowiem jej zdaniem tam szybciej będzie mogła aktywnie uczestniczyć w operacjach a nie tylko je obserwować. 
Na miejscu okazuje się, że faktycznie w szpitalu nie ma tłumu rezydentów. Poza ordynatorem, na chirurgii pracuje też Oskar Kamiński - zdolny, ale gwiazdor. 

Marta zajmuje jeden z pokoi w willi, która wynajmowana jest tylko lekarzom. Szybko poznaje pozostałą piątkę współlokatorów, wśród których znajduje się też znany jej ze szpitala Oskar - dupek i arogant sprowadzający sobie panienki, głośno obwieszczające rozkosz. 
Jak łatwo się domyślić między Martą a Oskarem zaczyna iskrzyć, choć dziewczyna mocno się przed tym broni. Przyciąganie jest jednak wyczuwalne w powietrzu, pogłębia się wraz z każdym dniem, ale Marta najmocniej pragnie tylko nauki w dziedzinie chirurgii... Czy Oskar jest jej obojętny? A może skusi ją skrywana przez niego tajemnica?
 
 
Autorka stworzyła dość oryginalny romans - określiłabym go romansem medycznym z wątkiem kryminalnym, który ożywił nieco nudnawą momentami fabułę. Poza scenami z zabarwieniem erotycznym to właśnie sprawa morderstwa Marleny, przyjaciółki Marty sprzed lat stała się dużym atutem książki. Lęk Marty przed ciemnością to nie wszystko co pozostało po tamtym wydarzeniu... Głęboko skrywana tajemnica nadal nie daje jej spokoju a teraz śledztwo zostało wznowione... 

Dobosz ciekawie opisała świat lekarzy, ich codzienność, pasje oraz spięcia. To jak muszą odreagować po ciężkim dyżurze albo utracie pacjenta. Delikatnie przypominało mi to o serialach medycznych, które oglądałam kilka lat temu. 
 
Właściwie to powieść nie jest hitem, nie rozumiem zachwytów nad nią. Owszem podczas samej lektury byłam ciekawa wyjaśnienia pewnych wątków między innymi morderstwa sprzed lat, tajemniczej Jolki czy kluczyka, który otrzymała Marta. Interesował mnie temat homofobii a osoba mordercy oraz finał okazały się zaskoczeniem. Jednak nie sądzę, by fabuła została ze mną na dłużej.
 
 
Podsumowując - "Na otwartym sercu" to połączenie romansu, erotyki, tematyki medycznej oraz wątku kryminalnego, co sprawia, że książka jest ciekawa i intrygująca. Świetne sceny seksu, różnorodni bohaterowie i ich tajemnice, żal, marzenia oraz szukanie nowej drogi życia pośród demonów przeszłości. Fajna opowieść na wieczorny relaks.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



 

środa, 17 sierpnia 2022

Joanna Tekieli "Marzenia na rozdrożu"


 
 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 kwietnia 2022
Liczba stron: 360
 
 
 
 
 
 
Miłość i wojna - te dwa słowa nie są dobrym połączeniem, bo podczas wojny nie ma gwarancji, że ukochana osoba przeżyje.
Ale przecież nie można powiedzieć miłości, żeby poczekała na lepsze czasy, prawda?
 
 
Helena jest studentką farmacji. W momencie wybuchu wojny zewsząd atakuje ją chaos, strach a z czasem przekonuje się, że ludzie są wywożeni ciężarówkami w nieznane a Żydzi znikają... Dziewczyna chciałaby walczyć, ale wszyscy jej to odradzają, twierdząc iż bardziej pomoże nadal pracując w aptece u pana Wiesława. 
 
Jednak buńczuczna dziewczyna bojkotuje co się da, chce działać w podziemiu i być potrzebna, bowiem pragnie wolnej Polski a uważa, że niewiele dzieje się ku wyzwoleniu ojczyzny. Bardzo przeżywa śmierć lub tortury innych, nie jest jej łatwo starać się normalnie żyć w obliczu tego, co się dzieje.

Helena to patriotka z głową pełną marzeń i ideałów, która ratuje co i kogo tylko może, wielokrotnie sprawiając, że rodzice drżeli o jej zdrowie i życie. 
Dzieła polskiej literatury przed spaleniem.
Barwną papugę klnącą po niemiecku, która przypadkowo znalazła się w mieszkaniu jej rodziców.
Ciotkę i kuzynkę w obliczu bombardowania.
I jeszcze kogoś, kto sporo namiesza w fabule...
 
 
Joanna Tekieli po raz kolejny sprawiła, że kiedy już wgryzłam się w fabułę, nie chciałam odkładać powieści, pragnąć poznawać dalsze losy bohaterów. 
Autorka nie sięgnęła do standardowego opisania wojennej rzeczywistości i superbohaterów, którzy mając super moce ze wszystkim radzili sobie wyśmienicie. Pokazała krew, pot i łzy mieszkańców małego miasteczka zmagającego się z bombardowaniami, wywózkami oraz potajemną pomoc partyzantom.

Główna bohaterka jest młodą dziewczyną, pragnącą w głębi serca prawdziwej miłości, jednak nie do końca pewną, ku komu ją skierować. Prawdziwe oblicze wybranka przysłaniają wyobrażenia, ukrywając to, co powinno być najważniejsze. Autorka postawiła przed tą postacią mnóstwo trudnych wyborów, zrzuciła na jej młode barki bardzo wiele trudnych chwil, wielokrotnie zmusiła do podjęcia decyzji, z którymi dorośli mieliby "pod górkę".

Tekieli oparła tę powieść na kontrastach. 
Polacy i Niemcy.
Wolność i wojna.
Przyjaciel i wróg.
Walka i uchylanie się od niej.
Działanie w konspiracji i życie na zasadach niewidzialności.
Narażanie życia myślenie, że walczyć za nas będą inni.


Podsumowując - "Marzenia na rozdrożu" to ciekawe spojrzenie na wojnę, podczas której ludzie też się zakochują. Piętrzące się problemy maleją, gdy obok znajduje się bratnia dusza. Historia o nienawiści, śmierci, goryczy i rozpaczy; o idealizowaniu, ryzykowaniu życia, rozczarowaniu i bohaterstwie; o nadziei, buncie, lęku o przyszłość i niedowierzaniu co ludzie mogą zrobić ludziom.
Nie jest to opowieść ponura, bowiem rozświetlają ją wzajemna pomoc, docenienie pracy innych, chwile namiętności oraz humor zafundowany przez papugę.
Po zaskakującym finale nie pozostaje mi nic innego, jak sięgnąć po kontynuację, czyli "Dom na przełęczy".
Tymczasem polecam!

 
 
 
"Marzenia na rozdrożu"
"Dom na przełęczy"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (T), Pod hasłem, 52 książki
 
 

czwartek, 12 maja 2022

Monika Dworak "Znikniesz bez śladu"

 
 
 
Autor: Monika Dworak
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 27 kwietnia 2022
Liczba stron: 360
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Nie każda prawda zasługuje na to, aby ją poznać

"Znikniesz bez śladu" Moniki Dworak nie jest debiutem, ale nie znałam wcześniej jej twórczości.
Ależ to była niespodzianka! 



Wszystko zaczęło się od pewnego zdjęcia... 
Niespełna trzydziestoletni Jonatan Muszyński postanowił przeprowadzić się z Wrocławia do Warszawy i podjąć nową pracę. Miało mu to pomóc uporządkować życie i pozwolić "odejść" matce, która zmarła trzy lata wcześniej, jednak syn wciąż żyje wspomnieniami...
Zanim jednak wyjedzie musi uprzątnąć to, co należało kiedyś do Justyny Muszyńskiej - zdjęcia, dokumenty, nagrody, książki. Pomaga mu w tym przyjaciółka Lena i to właśnie ona znajduje zdjęcie, które zburzy dotychczasowe wyobrażenia Jonatana o tym, kim jest. Podda w wątpliwość jego tożsamość i zasieje mnóstwo pytań... Mężczyzna nie ma pewności, czy to, w co wierzył przez tyle lat, było prawdą... 

Jonatan - dzięki ogromnej pomocy Leny - zamierza odnaleźć odpowiedź na pytanie 'kim jest'. W tym celu wyrusza na Śląsk, skąd pochodziła Justyna. Z kim się spotka i co uda mu się ustalić? Do jakiej prawdy dotrze? Czy na pewno chciał ją znać?


Równolegle poznajemy Igę Łukasik, stażystkę "Dziennika Śląskiego", która bardzo chce zostać w redakcji na stałe, jednak chcąc tego dokonać, musi - według rady kolegi po fachu, świetnego dziennikarza śledczego Witolda Czerskiego - znaleźć sobie temat i napisać tekst. I nie może to być byle co! 
Iga po godzinach spędzonych w archiwum dociera do artykułów sprzed trzydziestu lat, które opisują dwa różne zaginięcia... Jednak zdaniem stażystki, zniknięcia szefa grupy przestępczej Sebastiana Zycha oraz nauczycielki plastyki Alicji Chojnackiej, są ze sobą powiązane. O pomoc w zdobyciu niektórych informacji prosi Olka, swojego kuzyna policjanta.
 
Iga, wpierana przez Witolda i Olka drąży temat zaginięć, nie mając początkowo pojęcia, że tamta sprawa ma związek z jej rodziną... Ale to tylko napędza ją do działania.


Dwoje młodych ludzi - Iga i Jonatan - pragnie dotrzeć do wydarzeń z 1989 roku. To, co wtedy miało miejsce zaważyło ich na losach. Nie bezpośrednio, ale przecież grzechy przodków i ich decyzje mają wpływ na kolejne pokolenia.
Każde z nich rozpoczęło poszukiwania od innej strony. Ale pytań bez odpowiedzi oboje napotykają mnóstwo... 
Czy, czy, czy...
Czy ich teorie się potwierdzą? 
Czy odnajdą wspólny punkt? 
Czy żyje ktoś, kto może opowiedzieć, co się wtedy wydarzyło?
Czy na pewno to, co odkryją okaże się prawdą?
 
 
Świetnie napisany thriller, który bardzo długo trzyma w napięciu. Autorka prowadzi fabułę dwutorowo - towarzyszymy w teraźniejszości dwójce głównych bohaterów, by momentami przeskakiwać do przeszłości i poznawać świat widziany oczami Alicji i Justyny (ale wszystko jest doskonale opisane i nie można się zgubić w czasoprzestrzeni). Naprzemienne śledzenie poszczególnych kroków Igi i Jonatana to jak układanie puzzli - dzięki maleńkim elementom tworzy się w głowie obraz całości... Naprawdę maleńkim a na dodatek wciąż dużo ich brakuje. 

Początkowo więcej działo się w wątku Muszyńskiego i to on wciągał mnie bardziej, jednak gdy u Igi dokonał się przełom i coraz więcej informacji zaczęło wychodzić na światło dzienne... Cóż, zaczęłam jeszcze szybciej czytać ten thriller! Nie mogłam doczekać się finału. Bo chociaż niektóre fakty odgadłam zanim zostały ujawnione, to nadal wiele pozostawało zagadką. Potrzebowałam też potwierdzenia swoich teorii....
 
Co myślę o finale? Z jednej strony domyśliłam się, że dojdzie do tego właśnie spotkania dwójki bohaterów z.... (nie zdradzę przecież :D) to jednak później czekała mnie jeszcze niespodzianka! I sama nie wiem czy jestem nią usatysfakcjonowana...
 
Dworak stworzyła thriller z elementami nieco amerykańskimi, mamy bowiem tajemnicze skrytki, testy DNA, sporo działań hakerskich, ale są też krety i teczki starych akt. Rozwiązania nie są oczywiste, sporo danych jest przed czytelnikiem ukrytych, więc nie mamy takich samych możliwości dedukcji jak bohaterowie. Nie otrzymałam mega emocji czy napięcia, ale bardzo mi się podobało i do reszty mnie wciągnęło!
 
 
Podsumowując - "Znikniesz bez śladu" to thriller pełen pytań, przypuszczeń i teorii, które wymagają sprawdzenia i nierzadko zderzenia się z zaskakującą prawdą. Bohaterowie udowodnili czym jest przyjaźń, miłość i lojalność oraz że niedomówienia, kłamstwa i błędne decyzje wiele kosztują, jednocześnie rzutując na kolejne pokolenia. I wprawdzie nadzieja umiera ostatnia, ale czy zawsze? Czy nie jest tak, że dla jednych życiowy sukces jest dramatem innych, niewinnych ludzi? A co z tęsknotą, żalem i bólem po stracie bliskich? 
Polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 

czwartek, 24 lutego 2022

Krystyna Mirek "Niezwykła miłość"

 
 
 
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Luna
Data wydania: 9 lutego 2022
Liczba stron: 304
 
 
 
 
 
Miłość to jednak ma często "pod górkę". Ja rozumiem, że kiedy coś przychodzi zbyt łatwo jest niedoceniane, ale... chyba zgodzicie się ze mną, że momentami bywa ekstremalnie?!


Hania jest nieśmiałą trzydziestolatką, która pół roku temu wpadła w dołek z powodu wiarołomnego narzeczonego. Jej młodsza siostra Daria postawiła sobie za punkt honoru, by ją z tego stanu wyciągnąć i pierwszym sukcesem jest namówienie Hanny na udział w imprezie u Anki. To jednak nie jest jej żywioł i dziewczyna szuka odosobnienia w ciemnym gabinecie ojca organizatorki imprezy. Okazuje się, że już ktoś się tam ukrywa...

Dla obojga udział w tej imprezie miał być wyjściem do ludzi, próbą rozerwania się i rozpoczęcia nowego rozdziału... Ale znacznie bardziej sprzyja im ta spokojna i anonimowa rozmowa. Coś ich do siebie wyraźnie ciągnie, iskry lecą do chwili, gdy Daria zapala światło i zdradza nazwisko rozmówcy siostry... Wtedy okazuje się, że ma on narzeczoną - zresztą najlepszą partię w mieście - chorą narzeczoną i przecież jej w tej sytuacji nie zostawi, choć wszystko wskazuje na to, że całym sercem wolałby być z Hanią...
 
Historia staje się mocno poplątana, ponieważ Hania wciąż myśli o Bartoszu. Bartosz o niej. A choć jest wykończony pracą i stawianiem się na każde żądanie narzeczonej lub jej rodziców, to nie potrafi się wymiksować z tego układu. Przecież wyszedłby na... dupka! Presja jest coraz większa, dochodzi do niej lęk o zagrożone życie Angeliki, każdy kolejny atak wynikający ze skoku ciśnienia może być ostatnim... Kto w takiej sytuacji, by ją zostawił? Tylko dlaczego w dokumentacji nie można dopatrzyć się przyczyny takiego stanu zdrowia? Dlaczego Bartosz czuje, że coś jest nie tak?

Nie czekając na obiekt swoich westchnień, Hania zaczyna spotykać się z Radkiem, łącząc te chwile z siostrą i jej nowym partnerem. W tym czasie Angelika po raz kolejny planuje ślub a u Hani nieustannie szuka wsparcia w każdej życiowej sferze. Jaki ma w tym cel?
 
 
Gdzie w tej historii leży prawda? Komu uda się ją odkryć? I jaką zapłaci za to cenę? 

Fabuła stworzona przez Krystynę Mirek pokazuje, że czasami trzeba podjąć radykalne kroki, zrobić coś, na co zupełnie nie ma się ochoty, ale jest to konieczne, by móc spojrzeć sobie w oczy znając prawdę. Jaka by nie była. Od początku przeczuwałam, że coś jest nie tak. Uważnie obserwowałam i dostrzegałam szczegóły, dzięki czemu szybko miałam właściwe podejrzenia.

Autorka stworzyła kilka wyrazistych postaci, mniej lub bardziej konkretnych. Uwielbiająca działanie Daria, słaniający się na nogach, ale wciąż służący pomocą Bartosz, tkająca pajęczą sieć Angelika czy niemożliwie mnie irytująca empatyczna i ekspresowo ulegająca manipulacjom Hania. Ta ostatnia wyjątkowo działała mi na nerwy tym, że wszystkim chciała pomagać, na wszystko się zgadzała, nie potrafiła zaprotestować robiąc z siebie "podnóżek", jak Tołdi z bajki dla dzieci. Taka sympatyczna dziewczyna a tak uległa, co zupełnie nie pasuje do mojego charakteru.
 
Powieść jest przepełniona uczuciami. Nie tylko miłością, ale i przyjaźnią, która wielokrotnie wysuwa się na pierwszy plan. Nie brakuje też imprez, planowania ślubów, szpitalnej rzeczywistości oraz intryg. Jestem pewna, że Wam się spodoba, bowiem Krystyna Mirek jak wróżka potrafi zakręcić różdżką i wyczarować nam pełną nadziei opowieść.
 
 
 
Podsumowując - "Niezwykła miłość" to opowieść o uczuciach, których nie da się wywołać, które przychodzą kiedy chcą i łączą nie pytając o zdanie. Historia pokazująca cienie i blaski miłości, prawdziwej i udawanej, pojawiającej się nagle lub takiej, która niszczy. Jest to książka o dziecku, które miało wszystko; o odrzuceniu, manipulacjach, rozgoryczeniu czy bezradności. O trudnych decyzjach, zamęcie w sercu, napięciu i pragnieniu szczęścia. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 
 

 

sobota, 26 czerwca 2021

Magdalena Zimniak "Gra poza prawem"

 
 
 
Autor: Magdalena Zimniak
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 2018
Liczba stron: 432
 
 
 
 
 
 
 
"Gra poza prawem" to moje drugie spotkanie z twórczością autorki. Zaintrygowała mnie ta mroczna okładka...
 
 
Dorota nie istnieje. 
Choć przecież żyje... Oddycha, je, czuje, mieszka obok lasu pod Sopotem i choć ma już dwadzieścia lat to nigdy nie opuściła domu. Nie ma też kontaktu ze światem zewnętrznym. Jak to możliwe?  
To babcia wymogła na mamie, że ukryją ją przed wszystkimi, przed światem... Pewnego do tego domu wchodzą włamywacze i wszystko totalnie się zmienia! Kończy się względny spokój mieszkających tam kobiet.

Ola ma dwadzieścia cztery lata i jest bibliotekarką. Wychowała się w domu dziecka i od tamtego czasu ma jednego prawdziwego przyjaciela, który zawsze jej pomaga i broni - Krzyśka. W swojej szefowej wyczuwa tajemnicę i bardzo chce ją odkryć, chociaż sama głęboko w sercu ukrywa swoją - nikt nie wie co tak naprawdę wydarzyło się w murach bidula...

Gdy dochodzi do spotkania Oli i Doroty świat trzęsie się w posadach - na jaw wychodzą tajemnice, nie tylko z odległej przeszłości a Beata znajduje trupa! Kto i jakie konsekwencje poniesie? A kto zapłaci najwyższą cenę? Kto jest mordercą?

Wielbicielki kryminałów - Beata i Dorota stają się bohaterkami mrocznego kryminału we własnym życiu...

Rozpoczyna się gra...
Dwoje młodych ludzi podejmuje się nieoficjalnego śledztwa... Do jakich informacji dotrą? Kto im pomoże? Komu mogą zaufać i go wtajemniczyć? A komu wyznają całą prawdę?


Włamania, gwałty, porwania, strach, przerażenie i ukrywanie zbrodni. Mur milczenia, trudne dzieciństwo, nieoczekiwane zwroty akcji. Spore emocje wzbudzają relacje matek i córek, nie zawsze łatwe, pozytywne, często posuwające się do rękoczynów i braku zaufania.
 
Prowadzone śledztwo jest niezmiernie dziwne a przez to intrygujące. Nikt nikogo nie zna, nic się nie wiąże, każdy ma swoje tajemnice i trudno jest ułożyć całość historii prowadzącej do zbrodni z maleńkich puzzli. Przyznaję, że trudno jest z wyprzedzeniem domyślić się kto zabił. W trakcie fabuły na jaw wychodzą choroby psychiczne czy romanse.
 
Chwilami akcja mocno abstrakcyjna, nie wszystkim wydarzeniom można wierzyć, iż są realne, zdarzają się nużące fragmenty, ale i tak uważam, że to doskonale napisana książka, która wciąga czytelnika w swój świat. 


Podsumowując - "Gra poza prawem" to thriller z próbą wyjaśnienia realnej zbrodni pełen wściekłości, przerażenia, plątaniny kłamstw, zawodów miłosnych oraz cynizmu. Dzięki naprzemiennej narracji szczegółowo poznajemy uczucia, emocje i myśli bohaterów, co prowadzi do odkrycia wielu tajemnic oraz przyczyn zemsty losu. Polecam!
 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Katarzyna Michalak "Gra o Ferrin"

 
 
 
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2010
Liczba stron: 424
Seria: Kroniki Ferrinu  tom 1
 
 
 
 
 
Przeczytałam ponad dwadzieścia książek Katarzyny Michalak, które podobały mi się w różnym stopniu. 
Jednak pierwszy tom serii 'Kroniki Ferrinu', jako jedyny zresztą z tego cyklu, stał od dawna na półce - to fantastyka, której nie lubię. Postanowiłam wreszcie przeczytać i podjąć decyzję czy to moja bajka...

Karolina jest lekarzem anestezjologiem i jeździ karetką pogotowia. Tamtego dnia dostała wezwanie do dziewczyny, która chcąc popełnić samobójstwo skoczyła z okna na piątym piętrze... Lekarka rozpoznaje w niej Kamilę - siostrę bliźniaczkę, która mimo podjętej reanimacji, umiera.

By odreagować bezsilność, ból, zmęczenie, arogancję ordynatora a także wizytę Łukasza, który informuje ją o odejściu ciotki Maryli w nieznane jednocześnie się oświadczając (a ona traktowała go jak brata!) Karolina postanawia przenieść się do Ferrinu - świata, o którym marzyła od dziecka. Jest to możliwe dzięki prezentowi od ciotki, temu co zawierał...

Trafiając do Lasu Tysiąca w Ferrinie, Anaela (nowe imię Karoliny) przebudzona na mchu nie wie, że znalazła się w środku wojny. Jako Pierwsza z Przepowiedni staje się przedmiotem walki między dobrem a złem. Każdy z trzech władców (Eleuzis dell’Soll, Sellinaris WeddSa’ard i Berenika de Sanctis) chce wykorzystać Anaelę do własnych celów, każdy chce wygrać wojnę. Komu się to uda? Z kim będzie walczyć Anaela? Co odkryje? Jaką rolę odegra miłość do największego wroga?
 
 
Gdyby ta książka rozwijała się dalej oparta na wątku nie do końca jasnych relacji bliźniaczek Karoliny i Kamili, udziale Łukasza w życiu lekarki i ciotki Maryli, która przekazała jej tajemniczy prezent czy pobytu w domu dziecka to prawdopodobnie pochłaniałabym ją w zawrotnym tempie. Niestety, zbyt szybko pojawił się fantastyczny świat Ferrinu, który mnie zanudził na maksa. I chyba nie dlatego, że nie lubię tego gatunku, było zwyczajnie bezbarwnie i męcząco. Ciężko polubić któregoś bohatera choć jest ich naprawdę mnóstwo, wciąż kogoś porywają, uśmiercają a na osłodę jest tylko jednorożec!


Podsumowując - "Gra o Ferrin" to pozycja dla tych, którzy lubią fantastykę i ja wtedy polecam lekturę wszystkich tomów serii, zapewne jest szansa że będą się dobrze bawić. Jeśli choć część akcji powróciła z Ferrinu na Ziemię to ja poproszę informację czy poruszony został któryś z wątków, o których wspominałam wcześniej (że tak ukierunkowana powieść miałaby szansę mi się podobać). Moja bajka to nie jest, podziękuję...


 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 

środa, 9 czerwca 2021

Piotr Liana "Echo serca"

 
 
 
Autor: Piotr Liana
Wydawnictwo: Oficynka
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 550
 
 
 
 
Thriller psychologiczny "Echo serca" Piotra Liany to dla mnie trochę jak powrót do przeszłości pod względem miejsca akcji. Autor zaprosił nas bowiem do Tarnowa a to miasto gdzie chodziłam do liceum, wcześniej wielokrotnie bywałam. Dlatego takie miejsca jak Park Strzelecki z Mauzoleum Bema, Burek, Falklandy, Krzyż, ulice Lwowska, Wałowa czy Szujskiego są mi znane. Wraz z bohaterami wędrowałam nimi w wyobraźni.


Na obrzeżach Tarnowa, w domku letniskowym w Krzyżu, zostaje znaleziona martwa nastoletnia dziewczyna. Okazuje się, że to Nina, córka znanego kardiologa Krzysztofa Roty. Policja wyklucza udział osób trzecich i twierdzi, że to było samobójstwo. 
 
W tym samym czasie lekarz zostaje obciążony śmiercią jednej z pacjentek, którą operował tego dnia - Anita Skowron umiera, jej córka straszy sądem a Rota wysłany na przymusowy urlop stara się dowieść, że nie popełnił błędu. Jest ktoś kto mu pomaga, ryzykując. Ale są też tacy, którzy robią wszystko, by mu zaszkodzić. Jak zakończy się ten wątek? Czy kardiolog odzyska stanowisko i honor?

Starszy aspirant Błażej Widełka i komisarz Iwona Suda zajmują się sprawą powieszonych nastolatków, bowiem Nina nie była ostatnia... Widełka nie wierzy, że to było samobójstwo. Co łączy kolejne zgony? Śmierć tych młodych ludzi staje się powodem nacisków, w sprawę angażują się media, politycy, jest też szeroko pojęta moralność a nawet... seksafera!


Całkiem wyborny thriller psychologiczny, były ciary, napięcie, mnóstwo zagadek i perfekcyjnie mylone tropy! Momentami (zwłaszcza na początku) dość pokręcona akcja, kolejne podrozdziały to czasami powrót do przeszłości i ciężko było się odnaleźć gdzie aktualnie się znajdujemy (przeszłość czy teraźniejszość). Jednak kiedy już zrozumiemy początkowe powiązania kto, kiedy i co się wydarzyło, to potem już nie można oderwać się od tej całkiem sporych rozmiarów książki. 
 
"Pobyt" w Tarnowie dobrze mi zrobił, odmłodził mentalnie, powróciły znajome ścieżki, choć trudno było po nich "kroczyć", gdy były pokryte śladami dla techników i kolejnymi martwymi ciałami. 
 
Bohaterowie bardzo konkretnie scharakteryzowani, zarówno Ci pozytywni jak i "czarne charaktery". A poza postaciami pierwszego planu są też intrygujący z planu drugiego i z tła - Daniela Stein, Dziennikarz, dyrektor szpitala, jedna z pielęgniarek czy też staruszek Antoni. I jeszcze duet policjantów! Dość wyjątkowy zwłaszcza z uwagi na zaangażowanie Sudy w sprawę.

Przyznaję, że w czasie czytania mózg pracował na wysokich obrotach. Wraz z doktorem Rotą próbowałam rozwikłać przyczynę śmierci pacjentki, chociaż żargon i terminy medyczne zupełnie nic mi nie mówiły to zdziwienie co do prawdy było.
Jednocześnie bardzo wciągnęłam się w poszukiwanie mordercy nastolatków - tutaj to dopiero autor wyprowadzał w przysłowiowe pole! Miałam wiele typów a na koniec i tak szok! Nie takiego finału się spodziewałam...
 
Jednym słowem akcja się rozwija, okoliczności zgonów i miejsca wybrane na śmierć są interesujące a czytelnik wciąż o niej rozmyśla i próbuje odgadnąć o co chodzi w aferze z licealistami. Czy Tobie się to uda? Sprawdź!
 
 
Podsumowując - "Echo serca" to przede wszystkim groźby, szantaże, podejrzane umowy, włamania,  wybaczenie, ale też okrutna rzeczywistość i demony przeszłości. Morderstwa czy też samobójstwa młodych ludzi poruszają najmocniej. Zemsta smakuje wybornie, przeszłość dobitnie uderza w tych, którzy pragną o niej zapomnieć. Jestem bardzo na tak i cieszę się, że na półce czeka inna książka Liany "Test tolerancji" - jest jej bardzo ciekawa.
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach majowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



czwartek, 18 czerwca 2020

Alicja Sinicka "Obserwatorka"





Autor: Alicja Sinicka
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: maj 2020
Liczba stron: 392






Po świetnych poprzedniczkach "Winnej" oraz "Stażystce" nie wyobrażałam sobie sytuacji, że nie sięgnę po najnowszą powieść z dreszczykiem Alicji Sinickiej, czyli "Obserwatorkę". Czym tym razem zaskoczyła autorka? Czy udało mi się odgadnąć choć jedną zagadkę przed czasem?



ONA
Iza pochodzi z patologicznej rodziny, z najbiedniejszej warstwy oławskiego społeczeństwa. Matka pije, siostra pije, ojciec je bił i już nimi nie mieszka, ale matka wciąż utrzymuje z nim chorą relację. Jedynie Iza odstaje od rodziny, "wyszła na ludzi" i pracuje jako młodsza asystentka w księgowości we Wrocławiu. W drodze na przystanek mija dom Arka i wracają do niej wspomnienia z dzieciństwa...

ON
Arek od małego mieszkał w pięknym domu, chodził w markowych ubraniach, po studiach wyjechał do Szwecji na staż. Aktualnie jest rezydentem na chirurgii i nie zauważa przyjaciółki z dzieciństwa - Izy. Gdy byli dziećmi, różnice nie robiły na nich wrażenia, nie było ważne skąd pochodzą. Jednak z czasem odwiedzał ją coraz rzadziej aż wreszcie ich znajomość się skończyła...


Gdy pobita Iza zgłosiła się na oławski SOR trafiła właśnie na Arka, który troskliwie się nią zajął, łącznie z podwiezieniem do domu. Chciał by zeznawała w tej sprawie na policji, choć ona wyraźnie coś kręci... Dopytywał też o postęp leczenia a z czasem coraz częściej zapraszał Izę do siebie, do własnego, bardzo przeszklonego domu, gdzie ich uczucia i emocje wybuchają na nowo. Jest to zrozumiałe tym bardziej, że rok temu Arek stracił dziewczynę - Justynę, która spadła ze schodów swojego domu i zginęła na miejscu. Po Oławie chodzą jednak plotki, że to nie był wypadek... Że przed śmiercią dostawała od kogoś białe róże... Czy to oznacza, że Izie grozi niebezpieczeństwo, zwłaszcza że tajemniczy profil oznacza ją na FB pod dziwnymi cytatami? Czy to ma związek z przypadłością Arka i jego specyficznymi potrzebami? A może z cieniem, który obserwuje dom Arka?



Akcja "Obserwatorki" nie pędzi jak pendolino (choć wciąż przyspiesza), gdyż autorka wciąż musi zdążyć dorzucić do fabuły kolejne smaczki - informacje, które sieją zamęt w naszych czytelniczych umysłach i sprawiają, że zagadki do końca nimi pozostaną... Jednak w chwili, gdy wszystko zaczyna się wyjaśniać, winni przyznają się do złych uczynków i przewinień, na jaw wychodzą skrywane sekrety to poziom adrenaliny wzrasta a po plecach przechodzą ciarki. Podczas lektury umysł wciąż pracuje na najwyższych obrotach, by przegonić akcję - czy uda Wam się odgadnąć zawoalowane tam prawdy? Ustalić fakty? Wniknąć do myśli bohaterów i ustalić, kto jest czemu winny oraz co kto ukrywa nie tylko przed czytelnikiem, ale przed innymi bohaterami?

Książka wciąga od samego początku, bardzo często odczuwalne jest wrażenie, że coś jest nie tak, że ktoś kłamie. Nie należy od początku przyjmować wszystkich wydarzeń jako pewnik, bowiem z czasem Wasz pogląd na te same zdarzenia zacznie się zmieniać. Zupełnie inaczej odbierzecie tę historię na końcu. Przewartościujecie postawy bohaterów, którzy zostali świetnie opisani, wyśmienicie znamy ich myśli, plany, marzenia. Intrygują pozostawione przez długi czas bez wyjaśnienia tajemnice obojga głównych postaci. 

Alicja Sinicka zmierzyła się w tej książce z wieloma trudnymi problemami - alkoholizmem, przemocą domową, potrzebą pokazywania swojej nagości, nadopiekuńczością rodzica, obsesją na punkcie drugiej osoby. Pojawiają się podejrzenia, zdania sugerujące co może się wydarzyć. Napisana lekko i z polotem, z ogromną wiedzą specjalistyczną, głównie psychologiczną.

Dla wielbicieli "Stażystki" pojawi się malutki wątek dotyczący wydarzeń z firmy Skalskich a nawet dwójka bohaterów z tamtej historii. Dotychczas "Stażystka" bezapelacyjnie wygrywała u mnie w rankingu twórczości autorki, ale "Obserwatorka" dołączyła do tego świetnego poziomu.


Podsumowując - "Obserwatorka" jest świetnym dreszczowcem, w którym przeplatają się ciekawość, ból, szok i panika, niepokój, pragnienie akceptacji oraz bezsilność. Kłamstwa mierzą się z prawdą, bohaterowie mierzą się z przeszłością, przerażeniem oraz wyrzutami sumienia. W ich sumieniach odzywają się grzechy sprzed lat, zmarnowany czas, uzależnienia oraz samookaleczanie z powodu bezsilności. Strach i napięcie wzrasta, by finalnie Was zaskoczyć i porazić - gorąco polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki



poniedziałek, 11 listopada 2019

Elżbieta Ceglarek "Moja asteroida"





Autor: Elżbieta Ceglarek
Wydawnictwo: rozpisani.pl
Data wydania: 2017
Liczba stron: 390











Po lekturze debiutanckiej powieści Elżbiety Ceglarek "Drugie życie Leny" przyszła pora na "Moją asteroidę". Na ile okładkowe chmury wnikną w tę opowieść?

Leon Kurczyński jest pilotem zakochanym w stewardessie Zofii Pisarskiej. Jednak w relację tych dwojga wkradła się zdrada - Leon nie wytrzymał życia w wierności, o czym dowiedziała się jego ukochana. Zosia nie potrafi przebaczyć występku, nie wierzy w zapewnienia "nigdy więcej", bo jeśli zrobił raz, nie cofnie się przed kolejnymi zdradami.

Natłok spraw służbowych i problemów osobistych sprawiły, że Pisarska źle się czuje, cierpi na bóle głowy a finalnie mdleje. Szczęściem w nieszczęściu jest fakt, że w karetce znalazł się kardiolog, który objął kobietę szczególną opieką. Rzekłabym nawet, że przesadną. I jak można było przypuszczać między Zbyszkiem Woltarskim a Zosią rodzi się porozumienie. Choć przez dłuższy czas obserwujemy tak naprawdę 'trójkąt', bowiem Zosia nie potrafi odmówić Leonowi i tłumacząc swoją niekonsekwencję świętym spokojem pozwala sobą manipulować.

Bohaterka nie ma łatwo - najpierw zmaga się z trzema zainteresowanymi nią mężczyznami, jej samopoczucie jest coraz gorsze a szpitala się boi i nie chce pozwolić na porządne badania. Kiedy już udaje się jej doraźnie pomóc okazuje się, że... zostanie mamą. To nie będzie dla Zosi łatwa rzeczywistość. Wciąż musi wybierać: między miłością do mężczyzny, do dzieci oraz do latania. Bohaterka nie wyobraża sobie sytuacji, że musiałaby zrezygnować z pracy, bo to ona daje jej siłę i chęci do życia na ziemi. Czy uda jej się pogodzić prozę życia z marzeniami?

Los pokierował życiem Zofii w bardzo pokrętny sposób. Nie pozwolił jej cieszyć się z niczego zbyt długo - każda zbyt szczęśliwa chwila zostaje zastąpiona problemami, dylematami i nieoczekiwanymi zwrotami. Bohaterka zdobywa mocno zaskakującą przyjaciółkę, uczy się asertywności oraz próbuje odnaleźć się w swoich uczuciach.

"...człowiek nie jest sklepem, w którym możesz kupić własne lub czyjeś uczucia, pobawić się nimi, zużyć je, wyrzucić na śmietnik i przyjść po następne." *

Elżbieta Ceglarek ma bardzo charakterystyczny schemat pisania - skupia się na kilku głównych bohaterach, najbardziej na dwóch, i to wokół nich tworzy fabułę. U niej nie mnogość postaci, ale dokładne pokazanie uczuć, przeżyć, emocji i charakterów są najważniejsze. Już po raz drugi podarowała mi książkę, w której bohaterka ma kłopoty zdrowotne, ale boi się szpitala i jak na złość (dla samej bohaterki, w debiucie Leny a teraz Zosi) na jej drodze staje nachalny lekarz. 

Autorka pokazała nam ciekawych bohaterów: przystojnego, ale niepoważnego pilota, który tylko odpowiadając za ludzkie istnienia w przestworzach jest odpowiedzialny; spokojnego i ułożonego lekarza, który małymi kroczkami dąży do celu a między nimi kobietę - Zofię - która jest ogromnie niekonsekwentna, ulega wpływom silniejszych osób i nie ma odwagi mówić, co czuje.

Bardzo drażniły mnie rozmowy między poszczególnymi postaciami, były wciąż o tym samym, takie niepotrzebne przeciąganie liny. Na plus zasługują za to fragmenty dotyczące samego latania - dowiedziałam się jak wyglądają szkolenia stewardess oraz procedury przed lotem, w trakcie oraz po wylądowaniu.

"Kocham pisarzy, którzy potrafią wysypać garść miłości na ręce swojego czytelnika. Opowiedzieć świat. To takie piękne, gdy z kartek książki (...) można poczuć prawdziwe uczucie, nieudawane piękno, nieskończone pragnienie, nieugaszoną wrażliwość duszy. Gdy można tej nieskazitelnej miłości dotknąć, musnąć ustami i odebrać niezwykłe ciepło od kogoś zupełnie ci obcego." **


Podsumowując - "Moja asteroida" jest opowieścią o utracie zaufania, zdradzie i braku odwagi cywilnej, by się przyznać. To historia o wymówkach, ludzkich odruchach, ucieczce od rzeczywistości i nierozwiązanych problemów, pragnieniach, kolorach miłości a przede wszystkim o odnajdywaniu swojego szczęścia. Powieść dla tych, którzy wierzą w miłość ponad wszystko. Zachęcam do lektury.





* E. Ceglarek, "Moja asteroida", rozpisani.pl, Warszawa 2017, s. 115
** Tamże, s. 77





Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję
Autorce

środa, 6 listopada 2019

Susan Mallery "Trzy Siostry"





Tytuł oryginalny: Three Sisters
Tłumaczenie: Hanna Ordęga-Hessenmüller
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Data wydania: 2016
Liczba stron: 432
Seria: Wyspa Blackberry tom 2




Kolejna książka z półki pożyczkowego wstydu to "Trzy Siostry" Susan Mallery, która przybyła do mnie od Magdalenardo. Wreszcie będę mogła oddać :)

Na urokliwej wyspie Blackberry stoją trzy wiktoriańskie domy zwane Trzema Siostrami. Do środkowego wprowadziła się właśnie Andi Gordon, która z dala od swego dotychczasowego środowiska zamierza zapomnieć o tym, że narzeczony porzucił ją przed ołtarzem! Po dziesięciu latach związku stwierdził, że nie jest gotowy. Żenujące było to, co zrobił później...

Z czasem Andi nawiązuje bliższą relację z mieszkanką prawego domu - Boston King, artystką zmagającą się ze śmiercią synka. Ucierpiało na tym jej małżeństwo, bo niby są razem, ale rozmijają się w kojeniu bólu, każde robi to na swój sposób, samotnie. Czy prośba Andi pomoże sąsiadce uleczyć duszę? Czy Boston i Zeke odnajdą jeszcze siebie?
Do tego duetu dołącza również Deanna Phillips z domu po lewej, która mając męża wciąż w delegacjach, sama wychowuje pięć córek. Jednak jej życie nie jest idyllą, bowiem rysy, które się pojawiły, powiększają się a kobieta popada w nerwicę natręctw. Małżeństwo rozpada się z powodu wzajemnych pretensji i jej apodyktyczności; Deanna ma wrażenie, że nawet córki jej nie chcą w swoim życiu...

Między sąsiadkami rodzi się nić porozumienia, żeby nie było zbyt sielankowo to ich problemy nawarstwiają się, bywają chwile załamania i rozbicia. A kiedy do worka wydarzeń dorzucimy zachowanie mężczyzn, to robi się niezły ambaras. Czasami bohaterom naprawdę trudno się porozumieć. Autorka poruszyła tą historią bardzo dużo realnych problemów: trauma po utracie dziecka, syndrom dziecka alkoholika, porzucenie w tak podniosłej chwili jaką jest ślub, wewnętrzny przymus do bycia ideałem, samotne rodzicielstwo, adaptacja w nowej społeczności, stawanie się kobietą.

Na urokliwej wyspie, w trzech kolorowych dziewiętnastowiecznych domach wcale nie jest tak kolorowo jak się początkowo wydaje. Ich mieszkańcy to zwykli ludzie, którzy doświadczają różnych emocji, zaś Susan Mallery potrafiła ich schematyczne zachowania czy wydarzenia z ich życia opisać w ciekawy i intrygujący sposób. Czy w każdym z domów zapanuje szczęście i miłość? Czy może muszą szukać go gdzieś daleko...?


Podsumowując - "Trzy Siostry" to historia o przyjaźni, trudnych relacjach damsko-męskich, pustce w sercu, bolesnej przeszłości oraz tkwieniu w skorupie. Opowieść o samotności, bólu, tęsknocie, goryczy, skatowanej duszy ukrytej za murem niedostępności, potrzebie poczucia bezpieczeństwa, samookaleczeniu, a przede wszystkim o nadziei, która obecna w życiu każdego człowieka powinna rosnąć wraz z każdym krokiem zmierzania do upragnionego celu.





Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


poniedziałek, 30 września 2019

Elżbieta Ceglarek "Drugie życie Leny"







Autor: Elżbieta Ceglarek
Wydawnictwo: rozpisani.pl
Data wydania: 2016
Liczba stron: 404









Czasami człowiek znajduje się w takim punkcie życia, że nic go już nie cieszy, niczego nie oczekuje, nie pragnie, nie marzy... I tylko niespodziewane działanie przewrotnego losu sprawia, że nagle wszystko się zmienia jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki... Oto "Drugie życie Leny", debiutancka powieść Elżbiety Ceglarek, która opowiada właśnie o takich zmianach...

Lena Zawrocka zmuszona służbową koniecznością pojechała do urzędu miasta, gdzie przed upadkiem na schodach uratował ją Marcin Prajs. Straszliwie namolny ordynator ginekologii, choć uprzejmy, grzeczny i ogromnie miły to jednak zbyt natarczywy dla pani dyrektor jednego z warszawskich przedszkoli. Przeszła w swoim życiu wiele, łącznie z toksycznym małżeństwem i teraz marzy o spokoju a nie wchodzeniu ponownie w związek. Ale Prajs tak czaruje, błaga i nalega, że - bardziej dla świętego spokoju, licząc że w końcu się odczepi - Lena zgadza się na spotkanie w kawiarni.

Marcin jest przeciwieństwem byłego męża Zawrockiej, wciąż się do niej dostosowuje, ulega, przemawia jak do dziecka przekonując do swoich racji. Chwilami aż mnie mdliło od tego słodkiego zachowania. Ale przecież w normalnym życiu tak nie jest! Jak długo będzie tak bardzo sielankowo? Do czasu aż Marcin odkryje coś niepokojącego i będzie musiał stoczyć z Leną istną batalię.


"Zawsze najpiękniejsze jest to, co niedoścignione, niemożliwe. Właśnie to chcemy mieć." *
 

"Drugie życie Leny" to w ogromnej większości "teatr dwóch aktorów", bowiem z rzadka pojawiają się inne postacie, prym wiodą Lena z Marcinem, ich rozmowy, spotkania, wyjścia, wyjazdy. Autorka nie opisuje każdego dnia z ich życia a jedynie te, które mają kluczowe znaczenie w tej historii. Skupia się nie tyle na medycznym ujęciu tematu, ale na uczuciach i odczuciach Leny. Na jej bólu, strachu, negowaniu decyzji lekarzy, kłamstwach dotyczących samopoczucia, które możemy poznać wnikliwie i szczegółowo z uwagi na pierwszoosobową narrację.

Zawrocka jest osobą ogromnie niezdecydowaną, niepewną, marudzącą pesymistką, która żyje z dnia na dzień i nie cieszy się życiem a kiedy dochodzą problemy zdrowotne, uważa że badanie ginekologiczne to tortury, czuje wstyd, skrępowanie, strach i ciągłą niepewność. A przecież wiele kobiet musi się przełamać w tej kwestii. Bohaterka ma wiele talentów i pasji: muzyka, filozofia, czytanie książek.
Lena należy do tej grupy ludzi, którzy lubią sami sobie komplikować życie, zbyt dokładnie wszystko analizuje, po "atrakcjach" z przeszłości nie ufa mężczyznom, co w jej sytuacji nie jest dobre. Często nie zachowuje się jak na dyrektorkę przystało... Po godzinach może być małą dziewczynką?!

Marcin z kolei, nie w każdej sytuacji jest facetem z krwi i kości; chwilami to takie "ciepłe kluchy", wciąż pobłaża i słodzi swojej kobiecie. Ale jednocześnie dba o nią, przekonuje do najbardziej stresujących i przysparzających bólu czynności medycznych, by jako lekarz zadbać o nią, jej zdrowie i życie. W tym samym czasie jego męskie wybory próbuje zmienić inna kobieta, uważając, iż to facet tylko dla niej.

Lena i Marcin.
Ogień i woda.
Umysł ścisły i artystka.
Dwie jakże różne osoby, które połączyła iskra uczucia.

Muszę przyznać debiutantce jedno - wręcz zegarmistrzowską precyzję w opisie bohaterów, ja przedstawiłam tylko kilka spostrzeżeń. Czytając powieść, czytelnik czuje jakby osobiście znał bohaterów, czuje że wie, co odpowiedzą na zadane pytania czy przedstawione propozycje.
Bardzo sugestywny tytuł książki, już od pierwszych chwil intryguje a oryginalnie poprowadzona fabuła sprawia, że czyta się szybko i tak naprawdę bez możliwości odgadnięcia, jaki będzie finał. W tej powieści "czarny charakter" nie jest namacalny, jest nim choroba, która podstępnie atakuje i długo walczy, nie chcąc ustąpić...

Jedynie momentami skróciłabym zbyt długie wątki czy rozmowy, które dotyczyły tego samego tematu i często się powtarzały. Moim zdaniem były niepotrzebnie rozciągnięte. Elżbieta Ceglarek uwielbia posługiwać się zwrotem w stylu dowiedziałam / przekonałam się o tym znacznie później, co sieje w umyśle czytelnika ziarno niepewności co do dalszych wydarzeń w życiu bohaterki. Zapowiada niekoniecznie pozytywne wydarzenia mające dopiero nadejść.



Podsumowując - "Drugie życie Leny" to książka o miłości, przywracaniu nadziei, bezpieczeństwie, szansach kobiet w średnim wieku na szczęście opisująca również sukcesy, porażki, niespodzianki od życia oraz koszmary z przeszłości. Barwna historia o trudnych decyzjach; z dopracowanymi dialogami, świetną charakterystyką postaci, nie do końca oczywista, ale skupiająca się na uczuciach czy przeżyciach pacjenta a nie medycznym ujęciu jego stanu. Tą powieścią autorka przekazuje nam, kobietom, badajmy się!




* E. Ceglarek, "Drugie życie Leny", rozpisani.pl, Warszawa 2016, s. 20





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję
Autorce

czwartek, 4 stycznia 2018

Katarzyna Michalak "Gwiazdka z nieba"




Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 320
Cykl: Seria mazurska tom 1












Czy nie jest tak, że gdy czegoś nie mamy to szukamy tego w książkach? W chwili gdy sięgałam po "Gwiazdkę z nieba" Katarzyny Michalak, której okładka aż błyszczy śnieżną bielą, za oknem słyszałam jedynie kapanie deszczowych kropli... Mało zimy tej zimy... Dlatego tym bardziej liczyłam na otulającą śniegiem i mrozem opowieść poczytnej a zarazem kontrowersyjnej pisarki, w której pojawi się mała dziewczynka patrząca z okładki.

Nataniel Domoradzki jest bezdomną kaleką. Sześć lat temu w wigilijny wieczór stracił zdrowie próbując ratować ludzkie życie na niebezpiecznych górskich szlakach. Później bandyci wykończyli mu matkę a finalnie spakował swój dobytek do starego opla i ruszył przed siebie, bowiem nie miał już nawet gdzie mieszkać… 
 
Był koniec wiosny, gdy przybył do Sennej na Mazurach. Urzekła go mała chata nad jeziorem oraz cudowny widok roztaczający się z pagórka. Z całych sił Nat marzy, by tutaj zamieszkać, ale… Przecież nie ma pieniędzy… Na dodatek lokalna społeczność nie jest zbyt otwarta i z niechęcią przyjmuje nowych. Czy Nataniel spełni swoje pragnienie? Czy odnajdzie tutaj swoje miejsce na ziemi a demony przeszłości przestaną go nawiedzać w snach? 
 
Wrażliwy na nieszczęście ludzi i zwierząt młody mężczyzna spotyka na swojej drodze Martę i Mateusza - dwoje miłych i chętnych do pomocy, odrzuconych przez lokalną społeczność samotników. Oboje mają swoje tajemnice, oboje borykają się z problemami. Mają dobre serca, ale w przeszłości zostali zranieni. Szczególny zamęt w życie tej trójki wprowadza Siergiej Sodarow – człowiek niebezpieczny i zakochany w Marcie. Tylko czy gwałtowny i porywczy mężczyzna jest godny zaufania?


„Niektórzy ludzie, choćby mieli wszystko, nigdy nie będą szczęśliwi. Inni nie mają nic, a potrafią cieszyć się życiem.” *

Katarzyna Michalak chciała podarować czytelnikom ‘gwiazdkę z nieba’ pod postacią przedświątecznej i mocno zimowej – sądząc po okładce – opowieści. Jednak nie do końca książka spełniła te kryteria, chyba podczas pisania fabuła postanowiła spłatać psikusa i zaczęła żyć własnym życiem. Dopiero pod koniec historię przepełniają wirujące płatki skrzącego śniegu, Nataniel otrzymuje niezwykły wigilijny prezent a niespodziewani goście wprawiają go w kolejne stany osłupienia. 
 
Wcześniej autorka oddała niezwykły hołd stosunkowi ludzi do zwierząt – moje serce skradła Trusia a później również Śnieżka i Kacperek. Ze ściśniętym gardłem czytałam o koniach na rzeź…
Nie mogę jednak nie wspomnieć o postaciach, których relacje w dość różnorodny sposób wzbogacają lekturę. Jest trochę miłości, kilka scen uniesień, jednak największą rolę odegrała tutaj przyjaźń. Bardzo ujęło mnie podejście przyjaciół do siebie – zawsze mogą na siebie liczyć, o każdej porze dnia i nocy czuwają nad szczęściem drugiej osoby i w razie potrzeby ruszają z pomocą. Bo przyjaciele kochają i akceptują człowieka takim, jakim jest nie bacząc na ułomności, niepełnosprawność czy zasobność portfela. Potrafią doradzić wprost z serca i ocenić obiektywniej niż my sami. 
 

„Bo w miłości nie ma miejsca na żadne ‘ale’. Albo jest bezwarunkowa, albo to nie miłość. **

Jak przystało na twórczość Katarzyny Michalak w powieści nie brakuje gangsterów, tajemnic, bohaterskich zachowań, lejącej się krwi, obrońców pokrzywdzonych oraz licznych rozterek. Sugestie co może zdarzyć się w kolejnych rozdziałach podsycały moje zainteresowanie (coraz częściej spotykam się z tym zabiegiem w powieściach). Zaskoczenia sypią się jak z rękawa a finalne sceny intrygują – choć domyślam się kim jest tajemnicza osoba to chętnie dowiem się, jak to się stało, że zapukała akurat do tej mazurskiej chaty i to w tak szczególnym dniu...



Podsumowując - „Gwiazdka z nieba” to opowieść o bólu, tęsknocie, samotności i kruchości ludzkiego życia. O wspomnieniach, które nieustannie powracają, by mącić spokój z wielkim trudem już wypracowany. O rozwianych złudzeniach, omotaniu, ‘płoszeniu kormoranów’, zdradzie i bezgranicznym oddaniu czworonogów. Historia rozgrywająca się pod mazurskim niebem pokazuje rozpacz w oczach i ciężar, który nosimy w sercach. W powieści znajdziemy cały wachlarz uczuć i emocji – „gniew i współczucie, żal i litość, wściekłość, pogardę, strach i odrobinę zrozumienia.” ***




* K. Michalak, "Gwiazdka z nieba", Wyd. Znak Literanova, Kraków 2017, s. 14
** Tamże, s. 286
*** Tamże, s. 309 



"Gwiazdka z nieba"
"Promyk słońca"


Książka przeczytana w ramach grudniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


sobota, 21 października 2017

Katarzyna Berenika Miszczuk "Obsesja"




Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 27 września 2017
Liczba stron: 400












Rynek wydawniczy wciąż kusi nowymi tytułami, jednak mimo ogromnych chęci, nie sposób poznać wszystkich autorów, których się pragnie. Mimo, że często czytam literaturę polską, dotychczas nie miałam okazji poznać twórczości Katarzyny Bereniki Miszczuk... Widać, czekałam na właściwą dla mnie książkę... Tak, to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki. Czy będą kolejne?


Warszawa, Szpital Wschodni
Joanna Skoczek ma dwadzieścia dziewięć lat i jest rezydentką na psychiatrii. Tak do końca to sama nie wie, dlaczego wybrała akurat tą specjalizację, zamiast - na przykład - chirurgii. Często w praktyce okazuje się, że kiepski z niej lekarz tejże specjalności, bowiem nie potrafi rozgryźć zachowań ludzi. Do stolicy wróciła pół roku temu i próbuje żyć na nowo. Przeszłość niby jej bardzo nie pokiereszowała, ale pragnie teraz być sama. Choć jak wiadomo, los potrafi być nieźle złośliwy i w chwili, gdy tego najmniej pragniemy, stawia na naszej drodze gromadkę wdzięczących się facetów. Tak właśnie było z Aśką...

Jeden z tajemniczych wielbicieli podrzucał jej nawet liściki do pracowniczej szafki, co lekarka początkowo uznała za żart a potem i tak zbagatelizowała. Tylko czy słusznie? Co musiało się wydarzyć, że do akcji wkroczyła policja? Ujmę to w zagadkowy sposób - trzymający się przepisów pracownik firmy odbierającej ze szpitala odpady do utylizacji. A potem zrobiło się jeszcze ciekawiej i bardziej niepokojąco, kiedy Joannie zaczęło przybywać wrogów...

Mroczne szpitalne korytarze szpitala kryją wiele... Potajemne schadzki, szepty z groźbami, wypalone w ciemnym korytarzu zabronione papierosy i wszystko to w przerażających podziemiach placówki zdrowotnej. Joanna wielokrotnie samotnie wędrowała korytarzami piwnic, gdyż to właśnie tam znajdowała się szatnia, windy oraz możliwość przejścia do innych części szpitala. Napotykała wtedy na wrogie czy natrętne spojrzenia, ale nie była do końca świadoma dlaczego i komu zawiniła. Jak potoczy się akcja? Czy Aśka jest bezpieczna? Kim jest tajemniczy wielbiciel? Kto ma obsesję na punkcie doktor Skoczek? Ile kobiet zginie oraz co łączy ofiary? Czy to powrót seryjnego mordercy czy może naśladowca?

Pytań, które pojawiają się podczas lektury jest wiele i wciąż mnożą się i mnożą... Odpowiedzi nie zawsze satysfakcjonują (co jest zdecydowanym plusem książki), ponieważ Miszczuk tak poprowadziła akcję, iż czytelnik wielokrotnie gubi tropy a podsuwani mu podejrzani wciąż się zmieniają... Kiedy już myślałam, że wiem kto jest mordercą zaraz pojawiały się fakty, które temu przeczyły i moja uwaga była kierowana w inną stronę. A już finał to mistrzostwo, bowiem takiego rozwiązania się nie spodziewałam!

Poprzez kolejne stronice powieści przesuwają się niezwykli bohaterowie - lekarze, pielęgniarki, pacjenci, pracownicy szpitala oraz policji... Niektórzy są dla siebie zupełnie obcy, inni głośno wyrażają długoletnią znajomość, zaś ostatnia grupa to postacie, które wciąż coś ukrywają... Każdy znajdzie sympatię i "czarny charakter", bowiem Miszczuk zadbała o pełen przekrój kobiet i mężczyzn. Wszyscy zostali doskonale scharakteryzowani w sferze wyglądu oraz cech charakteru.

Joanna uwielbia chodzić w butach na wysokich obcasach, co w szpitalu nie zawsze jest możliwe a stukot potęguje uczucie strachu w piwnicach szpitala. Ulubieńcem lekarki jest kot, dość wyjątkowy pod wieloma względami a bohaterka będąc jednocześnie narratorką, pozwala nam poznać wszystkie momenty tej historii z pierwszej ręki. Jest to plus również z perspektywy pokazania pracy szpitalnych oddziałów, zwłaszcza psychiatrii i szczerze mówiąc, miewałam przeświadczenie, że nie każdy pracownik działa tam kompetentnie...

Kryminał ten czyta się bardzo szybko, nawet poświęcając czas - jak ja - na analizę szczegółów, by móc samodzielnie rozwikłać zagadkę. Tym razem jednak nie miałam szans z pokręconym pomysłem twórczyni, ale to dobrze - radość była tym większa z niespodzianki.
W stopce autorskiej na skrzydełku książki jest informacja o tym, że to pierwsza część nowego cyklu powieści... To dobrze, bowiem finał był ogromnie szybki i nie dał mi pełni radości, ale liczę, że to celowe działanie właśnie z uwagi na planowane kolejne tomy oparte na tej historii.


Od trzech lat zwracam na pewną tematykę większą uwagę niż wcześniej - autorka umieściła w książce bohatera chorego na cukrzycę typu 1 - dziękuję za zwiększanie świadomości dotyczącej tej choroby.


Podsumowując - "Obsesja" to dobry kryminał choć można go określić zapewne mianem thrillera medycznego z uwagi na miejsce akcji), w którym nie brakuje trupów, pogmatwanych związków między bohaterami, chrapiącego Kołtuna jako leku na smutki oraz plotek dostarczających wiedzy na różnorodne tematy. Finał sprawia, że czytelnik zawiesza się na chwilę i próbując zamknąć buzię ze zdziwienia analizuje całą historię raz jeszcze... To było udane - i pomimo nieboszczyków dość humorystyczne - pierwsze spotkanie z twórczością Miszczuk.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Wspomnienia z wakacji, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...