Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzypce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzypce. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 marca 2019

Natalia Nowak-Lewandowska "Nasze własne piekło"






Autor: Natalia Nowak-Lewandowska
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 13 lutego 2019
Liczba stron: 304










Jeśli chodzi o związki, znane są różne powiedzenia o pasujących połówkach jabłek czy pomarańczy, potworach i amatorach czy też o tym, że nie istnieją dwie jednakowe miłości. Na swojej życiowej drodze napotykamy LOS, który niesie przeróżne niespodzianki, nie zawsze oczywiste, niekoniecznie miłe. Jakie przeznaczenie czeka na bohaterów powieści "Nasze własne piekło" Natalii Nowak-Lewandowskiej?

Nina Wolska jest skrzypaczką w Filharmonii Łódzkiej i właśnie spieszy się na próbę generalną. Bardzo nie lubi się spóźniać, ale przez telefoniczne utarczki z matką zbyt późno wyszła z domu i jedynym ratunkiem jest zamówienie taksówki. Kierowca ogromnie peszy ją spojrzeniem, jednak dodaje Ninie otuchy twierdząc, iż próba przebiegnie po jej myśli. Na koniec kursu okazuje się, że skrzypaczka zapomniała portfela! Artur Krymski proponuje, że przyjedzie po nią i odwożąc do domu odzyska należną kwotę.

Wolska gra na skrzypcach od siódmego roku życia, zresztą zgodnie z tym, co już w czasie ciąży zaplanowała dla niej matka. Jest szarą myszką, która nie lubi się wyróżniać, dlatego nie rozumie swojej podświadomej fascynacji tajemniczym i nieco mrocznym taksówkarzem. Nigdy nie miała chłopaka, zawsze gra na instrumencie była jej priorytetem. Co się teraz z nią dzieje?

Najpierw wydarzenie losowe, później zaś inicjatywa Artura sprawiają, że tych dwoje spotyka się coraz częściej. Jednak Nina nie wie, że bycie taksówkarzem to tylko przykrywka a Krymski nie jest kryształowym człowiekiem... I choć dla obojga to dziwne oraz niezrozumiałe to myślą o sobie, przyjemnie spędzają wspólne chwile. Jednak wszystko do czasu... Do chwili, gdy Artur będzie chciał zerwać z mroczną stroną swego życia.

Władczy i lubiący adrenalinę samiec alfa kontra nieśmiała i potulna od wielu lat skrzypaczka. On staje się nagle sentymentalny a serce zaczyna mu mięknąć, zaś ona decyduje się na coś, o czym dotychczas nawet nie śniła. Każde staje się przy tym drugim kimś innym. Czy przeciwieństwa naprawdę się przyciągają? Czy odważą się na szczęście w obliczu zagrożenia? Jak Nina zareaguje na prawdę?

Natalia Nowak-Lewandowska napisała obyczajówkę pełną pięknych elementów - niezwykłe murale, tatuaże, muzyka a także uczucia, których delikatność łaskocze jak skrzydła motyla. Wątek miłosny oraz odrobina erotyki są zaledwie ułamkiem całej tej niewątpliwie trudnej historii, zwłaszcza gdy spojrzymy na jej dno. Tam dostrzeżemy ogrom bólu, chęć wyzwolenia oraz sensacyjne wydarzenia, sprawiające że krew buzuje. 

Naprzemienna narracja głównych bohaterów sprawia, że mamy szansę śledzenia ich myśli i prawdziwych uczuć, nie tylko tych oficjalnych, wypowiadanych. Koniecznie muszę zwrócić uwagę na zakończenie, bowiem to była zaskakująca petarda... Kiedy już przyjęłam to, co zaoferowała autorka... Kiedy przeżyłam rollecoaster emocji z tym związanych, to nagle poczułam uderzenie obuchem w łeb! Dlaczego? Tego nie zdradzę, ale jestem ogromnie ciekawa czy i Was to zaskoczyło/zaskoczy. Ja się bynajmniej nie spodziewałam takiej końcówki.

"Kiedy myślimy, że najgorsze już za nami, los ma inne zdanie i rzuca nam pod nogi kolejne kłody. Może żeby sprawdzić naszą wytrzymałość, a może żebyśmy nie poczuli się zbyt pewnie." *



Podsumowując - "Nasze własne piekło" to historia właściwie o przeciwstawnych biegunach, które mimo meandrów życia spotkały gdzieś pośród jego wzburzonych fal. Opowieść o pożądaniu, fascynacji, wyobrażeniach, buncie, toksycznym macierzyństwie oraz nieszczęśliwym dzieciństwie. Bohaterowie naznaczeni przeszłością próbują odnaleźć się w nowej teraźniejszości i walczyć o przyszłość. Tylko czy nie pokona ich mroczna strona?



* N. Nowak-Lewandowska, "Nasze własne piekło", Pascal, Bielsko-Biała 2019,  s. 65




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


czwartek, 26 października 2017

Dorota Gąsiorowska "Melodia zapomnianych miłości"




Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: lipiec 2017
Liczba stron: 464











Swoją przygodę z twórczością Doroty Gąsiorowskiej rozpoczęłam w lutym 2015 roku lekturą powieści "Obietnica Łucji". Z każdą kolejną książką, warsztat autorki był coraz lepszy a tajemnice ciekawsze i bardziej zaskakujące. Zaś opisywane różnorodne historie wciągały mnie bardziej i bardziej... Dlatego nie mogłam odmówić sobie "Melodii zapomnianych miłości", które otwierają drzwi do świata muzyki i stosunków międzyludzkich.


Cztery lata temu świat trzydziestoletniej Bianki i jej ojca Zygmunta się zawalił... Pomimo rozlicznych prób walki o zdrowie Marianny, zaciągnięte kredyty nie uratowały najbliższej im osoby... Matki i żony. Z pensji pracownika filharmonii i nauczycielki nie są w stanie podnieść się z długów. Dlatego nie słuchając rad ojca, Bianka przyjmuje propozycję Klary i postanawia wyjechać do Kazimierza Dolnego, by pomóc jej niewidomemu synowi. Nigdy nie zależało jej na pieniądzach, ale tym razem nie zwraca uwagi na coś niepokojącego, co dostrzegła w oczach wyniosłej kobiety i pomimo złych przeczuć zamierza uratować domowy budżet. Umowa, którą podpisała musi jednak pozostać tajemnicą wobec domowników rezydencji w Kazimierzu... Czy młoda kobieta poradzi sobie z zadaniem które otrzymała? I czego tak naprawdę oczekuje od niej Klara? Nie jest to do końca oczywiste...

Tuż przed wyjazdem, ojciec podarował Biance skrzypce po babce Walentynie, które dotychczas spoczywały w szafie i od wielu lat nie były używane przez nikogo. Nawet przez samą właścicielkę... Jaka tajemnica się z tym wiąże? Dlaczego cudowny instrument w pięknym, wiśniowym futerale został zapomniany? Jaką zagadkę kryje? Co odnajdzie w nim Bianka?


Jako mała dziewczynka miałam okazję być w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą i do tej pory wciąż marzę, by pojawić się tam znowu, bowiem to bardzo urokliwe miasteczko. Niezwykle ucieszyła mnie ta literacka wycieczka, dzięki której wraz z Bianką 'odwiedziłam' ponownie śliczny ryneczek, zakole Wisły, ruiny zamku... Dzięki opowieści Gąsiorowskiej poznałam wielu ciekawych bohaterów a także winnicę na Fiołkowym Wzgórzu i liczne tajemnice, które skryły się w tym zakątku kraju.

Bianka to bohaterka bardzo pozytywna - lubiana, wrażliwa i oszczędna, choć chwilami ogromnie bojaźliwa i nie do końca wiedząca czego chce. Wrzucona na 'głęboką wodę', czyli do mrocznego i zimnego domu, w którym podaje się tylko cierpką herbatę, odprawia przesadne modły przed posiłkiem a zniszczone meble potęgują zapach strachu. Jedynym jasnym punktem pobytu okazuje się żywiołowa gospodyni Marta, która szybko staje się bratnią duszą Bianki.
Moją sympatię zdobyli Małgosia (ach, ta jej tajemnica!) oraz dobroduszny pan Rysio a jego babcia - Serafina stała się orędowniczką kręcącego się po obejściu licha i skarbnicą wiedzy o mrocznej przeszłości. W żadnym wypadku nie mogę zapomnieć o siejących zamęt w fabule Samuelu oraz Olafie czy 'cieniu' Klary - Vincencie. To bardzo specyficzne i doskonale scharakteryzowane postacie.

Rozpoczynając lekturę pamiętajcie, że każdy skrywa tajemnicę, ale nie wszyscy mają ochotę, by ujrzała światło dzienne. Z zapartym tchem śledziłam historię ludzi, którzy nie zawsze sięgają po to, o czym marzą najbardziej. Niektórzy zadręczają się przeszłością, obwiniają innych o własne niepowodzenia, nie potrafią cieszyć się przyjaciółmi czy prawdziwie kochać. Niszczą jedynie to, co mogłoby stać się odskocznią, radością i balsamem na udręczoną duszę.

Z każdą kolejną stroną powieści na jaw wychodzą nowe tajemnice, które Bianka próbuje rozwikłać, gdyż niespodziewanie okazuje się, że... los nieprzypadkowo wysłał ją do Kazimierza! Odkrywa bowiem, że to miejsce ma coś wspólnego z jej przodkami. 

Dorota Gąsiorowska wpisała w fabułę również historię i legendy dotyczące Kazimierza Dolnego oraz miłość króla do Estery, w której pomagały tajne korytarze. Niewątpliwym plusem jest dbałość autorki o szczegóły, jak kolor nieba czy wzór na filiżance, które zupełnie nie nudzą a dodają magii i uroku kolejnym zdaniom powieści. Jedynym minusem jest dla mnie brak podziału na rozdziały, które ułatwiałyby odnalezienie się w wątkach po przerwie w lekturze.



Podsumowując - "Melodia zapomnianych miłości" to pełna tajemnic opowieść o cierpieniu, pasji oraz prawdziwej miłości, która potrafi przetrwać wiele będąc jednocześnie zdolną do wszystkiego. Przepełniona uczuciami i przeszłością historia, której główny wątek rozgrywa się w przepięknym Kazimierzu Dolnym, w domu mistrzyni intryg. Gąsiorowska stworzyła historię o relacjach braterskich, straconych szansach, wybaczeniu po latach, chowaniu głowy w piasek oraz wypalonym płomieniu miłości. Jednym z przesłań jest to, iż nie powinniśmy oglądać się za siebie, tylko walczyć o przyszłość i w tym kierunku patrzeć.
A wszystko to okraszone dźwiękami skrzypiec... Koniecznie musicie ją przeczytać!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wspomnienia z wakacji, 52 książki



Inne książki autorki:



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



środa, 7 października 2015

Maria Angels Anglada "Skrzypce z Auschwitz"



Tytuł oryginalny: El violí d'Auschwitz
Tłumaczenie: Anna Sawicka
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2010
Liczba stron: 128









Nigdy, przenigdy nie zapomnę wycieczki do Oświęcimia. To była bardzo pouczająca, wzruszająca i ściskająca za gardło i serce podróż. Nie potrafię wymazać ze swojej pamięci góry butów czy włosów za muzealnymi szybami. Zwłaszcza dziecięce przedmioty sprawiały, że miałam łzy w oczach a sama byłam jeszcze wtedy dzieckiem, nastolatką. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie potrafią innym zgotować taki los. Dlaczego w tylu krajach toczą się wojny, działania zbrojne i jedni zabijają drugich... Nie wystarczy, że niszczą nas choroby (coraz częściej i coraz gorsze) i klęski żywiołowe?

Młody Żyd mieszkający w Krakowie - Daniel - zostaje umieszczony w obozie koncentracyjnym w kompleksie Auschwitz III. Okrucieństwo tego miejsca, małe racje żywnościowe, kary chłosty czy pobyt w karcerze zna z autopsji. Wielokrotnie jest świadkiem selekcji, czyli oddzielenia osób chorych, starszych i dzieci od tych, którzy są zdolni do pracy.
Życie Daniela uratowała mu intuicja, jego własna, która podpowiedziała mu, co odpowiedzieć na pytanie o zawód - stolarz, stolarstwo artystyczne. Nie do końca było to zgodne z prawdą, ale stolarze są przecież bardziej przydatni w obozie niż lutnicy. Zresztą prawdziwe umiejętności przydały się Danielowi, gdy komendant obozu zlecił mu wykonanie skrzypiec, brzmiących na miarę Stradivariusa. Sprawa nie była jednak taka prosta. Po pierwsze dlatego, że Daniel musiał dzielić czas pomiędzy pracę przy skrzypcach i w fabryce. Po drugie, dowiedział się, że bez jego wiedzy komendant założył się o skrzynkę wina. Chodziło o to czy Żyd zmieści się w czasie (choć nie znał terminu w jakim musi się zmieścić). Co jeśli nie? Po trzecie zaś, stres, głód i chłód nie wpływały na niego dobrze a każde drgnięcie rąk mogło go drogo kosztować... życie. Jak skończy się ta historia? Czy Daniel zdąży? Czy dźwięk skrzypiec będzie idealny? Aż wreszcie czy przeżyje to piekło...

Przed każdym rozdziałem znajdują się autentyczne dokumenty SS: notatka w sprawie użycia broni przez strażnika, regulamin kar, pismo dotyczące eksperymentów przeprowadzanych na więźniach, raport z ilości odzieży wysłanej do Rzeszy czy ilości złotych zębów uzyskanych od więźniów.

Niby znam przerażające opowieści z tego okresu, liczne historie, kary, głód i śmierć. Przeczytałam i obejrzałam wiele na ten temat. Osobista wizyta również odciska swoje piętno na zawsze, w każdym człowieku... A co dopiero czuli tamci ludzie? Więźniowie?
Jednak każde następne spotkanie z tą tematyką wnosi coś, czego dotychczas nie wiedziałam. Każde jest równie straszne i ściskające za serce. Niektórzy z założenia nie mieli szansy przeżycia, zaś Ci którzy ją dostali, mimo cierpienia potrafili sporo przejść i kurczowo trzymać się każdej następnej możliwości złapania oddechu.

To nie jest książka, w której będę się rozwodziła się nad stylem, językiem czy innymi cudami literackimi. To zupełnie inna bajka i albo ktoś chce pochylić się na chwilę nad tą historią albo nie.



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...