Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łódź. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łódź. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 listopada 2022

Małgorzata Wachowicz "Zatańcz ze mną"


 
 
 
Autor: Małgorzata Wachowicz
Wydawnictwo: Melanż
Data wydania: 2019
Liczba stron: 336



[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwem Melanż






Czy powieść opowiadająca o prawnikach i lekarzach może być intrygująca? Wciągająca? I co najważniejsze zaskakiwać fabułą? Małgorzata Wachowicz udowodniła, że tak. 
 
Zapraszam Was do Jastarni, gdzie grupa prawników jak co roku spędza urlop. Artur jest jedynym singlem, wszyscy trzej jego kumple przyjechali z dziewczynami, choć w przypadku Zbyszka, no cóż, wszyscy mają dosyć Zuzy...
Koledzy bardzo by chcieli, żeby i Artur znalazł sobie dziewczynę, bo zdziczeje... Ich marzenie może stać się faktem, bowiem na molo doszło do przypadkowego spotkania... Artur codziennie wymyka się na spacer w tamto miejsce, by znów móc ją zobaczyć... A kiedy pojawia się Julia mężczyzna dowiaduje się, że nie jest nad morzem sama... I na dodatek proponuje mu spacer... Ale tak we trójkę??
 
Wróćmy wraz z bohaterami do Łodzi...
Adam jest chirurgiem oraz ojcem Artura i Maliny. Tkwi w toksycznym małżeństwie, bowiem jego żona ponad dom i rodzinę stawia swoją karierę i ciągłe wyjazdy zagraniczne. Mężczyzna próbuje być dla swoich dzieci wsparciem, na awantury z żoną nie ma już ochoty, stała się dla niego obcą osobą, przyjeżdżającą do domu jak do hotelu. Na sześćdziesiątych urodzinach dyrektora szpitala Adam poznaje Natalię...


Powieść pokazuje śmierć i narodziny uczuć. Między bohaterami rodzi się miłość, choć w niektórych przypadkach otoczenie musi zdecydowanie pomóc. Z zainteresowaniem obserwowałam delikatnie stawiane pierwsze kroki Artura i Julii w podjętej próbie stworzenia związku. Dla przeciwwagi jest zaborcza postawa Zuzy wobec Zbyszka, zobojętniałe wobec siebie małżeństwo Adama i Aldony, a potem pojawiająca się na osłodę Natalia...

Nie mogę pominąć uroczego, wygadanego i rezolutnego siedmiolatka, który dzielnie radzi sobie w nowej dla siebie sytuacji, zjednując serca dorosłych.
 
Książkę czyta się szybko, z zainteresowaniem, pełną gamą uczuć i emocji. Bohaterowie wielokrotnie mnie zaskoczyli i swoimi decyzjami sprawili, że nie chciałam odkładać powieści.


Podsumowując - "Zatańcz ze mną" to... zacytuję Wam fragment opisu z okładki, który doskonale oddaje to, co myślę po przeczytaniu tej książki.
"...Współczesna powieść o niełatwych relacjach w związkach. O zawirowaniach uczuć i udrękach zazdrości. Trudnych wyborach. Odważnych decyzjach. Drobnych intrygach. Męskich rozmowach egzystencjalnych przy knedlach w szpitalnej stołówce. Niespodziewanych bonusach losu. Układaniu życia z nowych klocków. O tym, że jeśli czegoś nie jest się pewnym, najprościej jest zapytać. I o tym, że nigdy nie jest za późno."
Polecam!



Książka przeczytana do październikowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (W), 52 książki




Za książkę dziękuję


niedziela, 27 marca 2022

Natalia Nowak-Lewandowska "Cień w lustrze"

 
 
 
Autor: Natalia Nowak-Lewandowska
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: październik 2021
Liczba stron: 306
 
 
 
 
 
W każdej rodzinie skrywane są tajemnice. Mniej lub bardziej bolesne czy wstydliwe. Nie do wszystkich jest łatwo się przyznać.

Powieść Natalii Nowak-Lewandowskiej opowiada właśnie taką historię - o tajemnicy, która niszczyła rodzinę Torańskich, choć osoba najbardziej winna, zupełnie nie widziała problemu. Już teraz na wstępie mogę napisać, że to trudny temat, ale wart tego, by sięgnąć po "Cień w lustrze".
 
 
Lidka Torańska od dziecka uwielbiała modę i ma to szczęście, że udało jej się spełnić swoje marzenie - jest konstruktorem odzieży. Już w technikum odzieżowym brała udziała w licznych imprezach zakrapianych alkoholem, później spotkania z koleżanką w pracy, po których wracała do domu w opłakanym stanie... Złe samopoczucie, wymioty, kiepski wygląd a nawet wzrok męża nie spowodowały, żeby dotarło do niej że pije za dużo.
Ba! Nie zrobiła tego nawet wiadomość, że jest w ciąży! 
Płaczące i marudzące dziecko stało się nawet powodem, że częściej zaczęła koić nerwy w "małpkach". Ale przecież z czasem były zbyt małe... Tylko to było w stanie uspokoić Lidkę i pozwolić przetrwać permanentne zmęczenie. W chwilach kryzysowych zastanawia się czy inne matki mają tak samo. Czy w taki sam sposób pokonują frustrację, zamknięcie i nieustanne bycie na "zawołanie" dziecka. Lidka wyraźnie nie czuje się spełniona, jakby rola matki nie była dla niej.

Tak, Torańska ma problem, choć sama uważa, że nad wszystkim panuje, co stara się innym i sobie udowodnić. Twierdzi, że każdy czasem potrzebuje się napić, więc i ona może. Nie słucha męża ani matki. Odtrąca córkę. Stała się mistrzynią makijażu kamuflującego! 
Wciąż znajduje się pośród ludzi, jednak nie ma wsparcia, bowiem nie chce rozmawiać o problemie. 
Nie chce by wyrzucono ją z pracy, ale wciąż przychodzi na kacu...
Nie chce być złą matką, ale nie ma cierpliwości do dziecka...
Na wielu polach sobie nie radzi...
Ma 26 lat i teoretycznie to o czym marzyła, ale nie jest szczęśliwa...


Bohaterka nieustannie wypierała fakty. Ignorowała sygnały, że powinna przestać pić. Alkohol zmieniał obraz postrzegania rzeczywistości, niestety na gorsze, ponieważ swoimi niepowodzeniami zaczęła obarczać innych, oskarżać, okłamywać...
Wódka była jej potrzebna do odreagowania ale stała się nałogiem...
I to jakże kreatywnym, wszak trzeba było się nieźle nagimnastykować, by nikt nie widział, nie wiedział...
 
Autorka niezwykle realistycznie opisała postać bohaterki-alkoholiczki. Kobiety, która nie potrafiła poradzić sobie z codziennością bez łyka czy dwóch wódki, co niestety szybko przerodziło się w "małpki" oraz butelki półlitrowe. Pomimo pomocy ze strony męża i matki wciąż coś stawało jej na drodze do szczęścia i radości. Coś denerwowało, wywoływało presję. Czytelnik ma możliwość poznać jej reakcje, emocje, myśli. To jak odbiera otoczenie i co ono myśli o niej.
 
Nowak-Lewandowska doskonale pokazała różnicę w postrzeganiu pijących kobiet i mężczyzn. Dlaczego Ci drudzy są odbierani bardziej pozytywnie?
Koniecznie przeczytajcie książkę!
 
 
 
Podsumowując - "Cień w lustrze" to spowiedź alkoholiczki. Niezmiernie wzruszająca opowieść, obok której nie da się przejść obojętnie... Bo przecież w naszym otoczeniu istnieją takie osoby... nawet jeśli nie bliskie...
Wielokrotnie czułam szok i niedowierzanie. Chwilami byłam zrozpaczona! I zastanawiałam się czy rodzina jej wybaczy... Czy bohaterka wyjdzie z nałogu... Jak myślicie? 
Książka jest dowodem na bezradność wobec szponów nałogu, pełna strachu, niepewności, wyrzutów sumienia, złości oraz porażek mniejszych i większych.
Historia na długo we mnie zostanie, polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach lutowych wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
  
 

 

piątek, 29 października 2021

Hanna Bilińska-Stecyszyn "Wbrew pozorom"


 
Autor: Hanna Bilińska-Stecyszyn
Wydawnictwo: Silver
Data wydania: 26 maja 2021
Liczba stron: 384
 
 
 
 
 
 
 
Jak to jest z tą miłością? Czy zawsze wygrywa w drodze do małżeństwa? Na ile nieszczęśliwe życie rzutuje na zachowanie względem kolejnych pokoleń?
Odpowiedzi na te pytania pokażą nam bohaterowie powieści "Wbrew pozorom" autorstwa Hanny Bilińskiej-Stecyszyn.
 
 
Marylka była miłością Adama już w dzieciństwie, choć wtedy jeszcze nie końca potrafili ją nazwać. Jednak utracił ją dwukrotnie, najpierw gdy wyjechała z powodów rodzinnych a później, już tak na zawsze... Długo zastanawiał się czy mógł coś zrobić. Czy była szansa, by z nią być. 
Później była miłość do Stokrotki, jednak przyszła w nieodpowiednim momencie - był mężem i ojcem. Co wybrał? Obowiązek czy uczucie? I czy postąpił właściwie skoro nie wiedział całej prawdy o żonie...
 
Eleonora nie była szczęśliwą żoną i może właśnie dlatego cały swój żal oraz frustrację przelewa na małżeństwo syna. Dokładniej to na synową. Kasia z każdym dniem, miesiącem i rokiem ma coraz bardziej dosyć relacji z teściową. Szanowna "mamusia" wciąż się wtrąca i psuje im plany, rozkazuje co i kiedy mają robić, wymaga coniedzielnych przyjazdów na obiadki, krytykuje i zieje jadem. Popsuła im nawet dzień ślubu! Katarzyna nie ma prawa, by na spokojnie spotkać się z rodziną w święta, wciąż wszystko biegiem, by warunki dyktuje Eleonora. A Marek (mąż Kasi) nieustannie daje sobą manipulować, tańczy tak jak mu matka gra, jeździ do niej na każde skinienie palcem i fałszywe alarmy zdrowotne.

W końcu miarka się przebrała i Kasia uciekła! Czy ten krok zmieni coś w jej życiu? Czy uda się odbudować małżeństwo z Markiem? Jakie stanowisko zajmie w tej sprawie teściowa?


Co kilka rozdziałów autorka pozwoliła nam przeczytać fragment pamiętnika, który pisze Lila. Żal po zerwaniu, wakacje z rodzicami, spotkania z przyjeżdżającym do niej do Łodzi chłopakiem. Historia początkowo jest totalnie oderwana od poznawanej fabuły, dopiero z czasem zaczyna mieć sens i pozwala odpowiedzieć na pytanie czy Lila podjęła właściwe decyzje. Jak potoczyło się jej życie... Im bliżej końca tym czytelnik więcej rozumie. Czy można wybaczyć?

Muszę Wam powiedzieć, że do tej książki robiłam trzy podejścia, bo sporo wątków czy zachowań tak bardzo przypominało mi negatywne momenty z mojego życia. Zupełnie nie mogłam przejść do porządku dziennego nad tym, jak zachowuje się Eleonora. Nie stawałam ani po jej stronie ani po stronie Marka. Czy słusznie? Czy później zmieniłam zdanie?
Nie, zachowania Eleonorze nie wybaczyłam. Nawet to czego się dowiedziałam, jej nie tłumaczy.

Mimo, że ta historia poszła w zupełnie innym kierunku niż się spodziewałam, to przyznaję - coraz bardziej mi się podobała i mniej przeżywałam ją psychicznie. Biłam brawa Kasi, za odwagę, za ucieczkę, za miejsce do którego trafiła i za osobę z którą szczerze porozmawiała. Dopiero wtedy - i ona i ja - zrozumiałyśmy wiele z przeszłości bohaterów. To było kluczowe. Zaskoczeń nie zabrakło.
 
 
Podsumowując - "Wbrew pozorom" to opowieść o toksycznej matce, o losie, który kpi z bohaterów, rozdrapywaniu ran, żalu, utraconej miłości, rozczarowaniu. Ale również o tym, że nie każda miłość kończy się happy endem; że poczucie przyzwoitości czy obowiązku odbiera czasami ludziom na prawdziwe szczęście. To powieść o naprawdę wielu emocjach, często negatywnych, z którymi mierzą się zwykli ludzie. Szkoda, że nie wszyscy mają możliwości, by coś zmienić. Polecam!






Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję



poniedziałek, 10 maja 2021

Max Czornyj "Miłość i wojna"

 
 
 
 
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 24 marca 2021
Liczba stron: 552
 
 
 
 
Max Czornyj jest autorem znanym przede wszystkim z powieści kryminalnych oraz thrillerów psychologicznych. Mnie zauroczył serią z komisarzem Erykiem Deryło i na szczęście wciąż pojawiają się kolejne tomy. Tym razem jednak autor postanowił zaskoczyć drugą już powieścią o miłości w czasie wojny (wcześniej w tej tematyce ukazała się "Córka nazisty") - czy to było udane spotkanie?


Jest rok 2021. Ponad siedemdziesięcioletnia bohaterka otrzymuje telefon od adwokata a zarazem przyjaciela ojca, który twierdzi, że muszą się pilnie spotkać. Przekazuje jej paczkę z listami od ojca, którą mogła otworzyć dopiero dekadę po jego śmierci. Znajdzie tam odpowiedzi na pytanie - kim ona jest... Kobieta pisze książkę o matce zastrzelonej przez niemieckiego oficera, tylko czy w pełni zdawała sobie sprawę kim byli jej przodkowie i jaki spotkał ich los? Czy zaakceptuje prawdę?


Łódź, rok 1938
Trwa wojna. W galerii Leopolda Brilke pojawia się Ewa, piękna, drobna i energiczna młoda kobieta, którą mężczyzna "uratował" z dworca, udostępnił jej też jeden z pokoi na wynajem. Syn Leopolda - Franciszek uważa, że Ewa skrywa tajemnicę, ukrywa coś strasznego, gdyż nie chce opowiedzieć nic o sobie. W sercu dziewiętnastolatka rodzi się uczucie do kobiety, jednak czy będzie ono w stanie przetrwać wojenną zawieruchę, zwłaszcza że Ewa twierdzi, że nie są sobie przeznaczeni? Jak bardzo pojawienie się Ewy zmieni życie wielu osób?
 
 
W tle obserwujemy relacje Brilków z pewnym malarzem, Żydem; dziwnych mężczyzn przychodzących do galerii, zniknięcia Ewy czy uczucia łączące Marię - siostrę Franka i jego przyjaciela. Są też listy i raporty a przede wszystkim mnóstwo szczegółów architektonicznych tamtego okresu oraz sztuka. Franciszek okazał się być mistrzem w rozpoznawaniu oryginałów i falsyfikatów obrazów, wciąż przegląda odpowiednie książki z tego zakresu i byłam pozytywnie zaskoczona jego wiedzą. 
 
 
To zdecydowanie powieść odmienna od dotychczasowych pozycji Czornyja. Nie znajdziecie tutaj krwawej i brutalnej scenerii czy nagłych zwrotów akcji - oczywiście jest tutaj śmierć, krew i niespodzianki, ale jest to raczej spokojnie płynąca fabuła.
 
Bardzo podobał mi się wątek dziadka Franciszka, czyli Karola, choć kiedy się rozpoczynał, zupełnie nie wiedziałam o co chodzi... 
Takich momentów było zresztą więcej - nowe części zwiastowały kolejne niespodzianki, nigdy nie wiadomo co się wydarzy, czy bohaterowie przeżyją, w jakiej kondycji i co tak naprawdę wydarzyło się, kiedy autor o tym nie napisał... W końcówce szok po poznaniu prawdy!

Teraz najgorsza część recenzji - książka jest wprost genialna! Napisana na wysokim poziomie, wywołująca mnóstwo emocji, również skrajnych; autor powinien otrzymać za nią nagrodę literacką, nakręcić film czy serial. Jeśli lubicie literaturę piękną będziecie zachwyceni tą pozycją - jest bogata pod wieloma względami, tyle że... nie dla mnie. Owszem, podobała mi się, ale znaczna większość mnie nużyła. Nie to, że nie doceniam kunsztu autora, stylu czy pomysłów, ale jak dla mnie zbyt wiele tak nic nie wnoszących zdań, akapitów itp.  
 
 
 
Podsumowując - "Miłość i wojna" to książka obyczajowo-historyczna, która przenosi nas w czasie do II wojny światowej, pokazując jak wyglądał wtedy świat i jak czuli oraz myśleli ludzie. Jest to historia opowiadająca niełatwe czasy wojenne, w których młodym ludziom przyszło kochać i marzyć; bohaterowie pragną przeżyć, spychając nieznaczące sprawy na bok. Opowieść o odkrywaniu prawdy o swoim pochodzeniu, miłości ponad podziałami, oszustwach, kłamstwach, tęsknocie oraz żalu za winy. Każdy musi zdecydować sam czy to książka dla niego.



 
Książka przeczytana w ramach marcowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 

 
 

wtorek, 12 marca 2019

Natalia Nowak-Lewandowska "Nasze własne piekło"






Autor: Natalia Nowak-Lewandowska
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 13 lutego 2019
Liczba stron: 304










Jeśli chodzi o związki, znane są różne powiedzenia o pasujących połówkach jabłek czy pomarańczy, potworach i amatorach czy też o tym, że nie istnieją dwie jednakowe miłości. Na swojej życiowej drodze napotykamy LOS, który niesie przeróżne niespodzianki, nie zawsze oczywiste, niekoniecznie miłe. Jakie przeznaczenie czeka na bohaterów powieści "Nasze własne piekło" Natalii Nowak-Lewandowskiej?

Nina Wolska jest skrzypaczką w Filharmonii Łódzkiej i właśnie spieszy się na próbę generalną. Bardzo nie lubi się spóźniać, ale przez telefoniczne utarczki z matką zbyt późno wyszła z domu i jedynym ratunkiem jest zamówienie taksówki. Kierowca ogromnie peszy ją spojrzeniem, jednak dodaje Ninie otuchy twierdząc, iż próba przebiegnie po jej myśli. Na koniec kursu okazuje się, że skrzypaczka zapomniała portfela! Artur Krymski proponuje, że przyjedzie po nią i odwożąc do domu odzyska należną kwotę.

Wolska gra na skrzypcach od siódmego roku życia, zresztą zgodnie z tym, co już w czasie ciąży zaplanowała dla niej matka. Jest szarą myszką, która nie lubi się wyróżniać, dlatego nie rozumie swojej podświadomej fascynacji tajemniczym i nieco mrocznym taksówkarzem. Nigdy nie miała chłopaka, zawsze gra na instrumencie była jej priorytetem. Co się teraz z nią dzieje?

Najpierw wydarzenie losowe, później zaś inicjatywa Artura sprawiają, że tych dwoje spotyka się coraz częściej. Jednak Nina nie wie, że bycie taksówkarzem to tylko przykrywka a Krymski nie jest kryształowym człowiekiem... I choć dla obojga to dziwne oraz niezrozumiałe to myślą o sobie, przyjemnie spędzają wspólne chwile. Jednak wszystko do czasu... Do chwili, gdy Artur będzie chciał zerwać z mroczną stroną swego życia.

Władczy i lubiący adrenalinę samiec alfa kontra nieśmiała i potulna od wielu lat skrzypaczka. On staje się nagle sentymentalny a serce zaczyna mu mięknąć, zaś ona decyduje się na coś, o czym dotychczas nawet nie śniła. Każde staje się przy tym drugim kimś innym. Czy przeciwieństwa naprawdę się przyciągają? Czy odważą się na szczęście w obliczu zagrożenia? Jak Nina zareaguje na prawdę?

Natalia Nowak-Lewandowska napisała obyczajówkę pełną pięknych elementów - niezwykłe murale, tatuaże, muzyka a także uczucia, których delikatność łaskocze jak skrzydła motyla. Wątek miłosny oraz odrobina erotyki są zaledwie ułamkiem całej tej niewątpliwie trudnej historii, zwłaszcza gdy spojrzymy na jej dno. Tam dostrzeżemy ogrom bólu, chęć wyzwolenia oraz sensacyjne wydarzenia, sprawiające że krew buzuje. 

Naprzemienna narracja głównych bohaterów sprawia, że mamy szansę śledzenia ich myśli i prawdziwych uczuć, nie tylko tych oficjalnych, wypowiadanych. Koniecznie muszę zwrócić uwagę na zakończenie, bowiem to była zaskakująca petarda... Kiedy już przyjęłam to, co zaoferowała autorka... Kiedy przeżyłam rollecoaster emocji z tym związanych, to nagle poczułam uderzenie obuchem w łeb! Dlaczego? Tego nie zdradzę, ale jestem ogromnie ciekawa czy i Was to zaskoczyło/zaskoczy. Ja się bynajmniej nie spodziewałam takiej końcówki.

"Kiedy myślimy, że najgorsze już za nami, los ma inne zdanie i rzuca nam pod nogi kolejne kłody. Może żeby sprawdzić naszą wytrzymałość, a może żebyśmy nie poczuli się zbyt pewnie." *



Podsumowując - "Nasze własne piekło" to historia właściwie o przeciwstawnych biegunach, które mimo meandrów życia spotkały gdzieś pośród jego wzburzonych fal. Opowieść o pożądaniu, fascynacji, wyobrażeniach, buncie, toksycznym macierzyństwie oraz nieszczęśliwym dzieciństwie. Bohaterowie naznaczeni przeszłością próbują odnaleźć się w nowej teraźniejszości i walczyć o przyszłość. Tylko czy nie pokona ich mroczna strona?



* N. Nowak-Lewandowska, "Nasze własne piekło", Pascal, Bielsko-Biała 2019,  s. 65




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 29 stycznia 2018

Natalia Nowak-Lewandowska "Głód miłości"




Autor: Natalia Nowak-Lewandowska
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 320













Każdy z nas pragnie miłości, prawda? Czasami jest łatwo – zauroczenie, wyznanie, ślub, dzieci i szczęście na lata… Czasem jednak nie ma lukru, różowych dekoracji na torcie czy codzienności usłanej różami… Już od dawna chciałam poznać twórczość Natalii Nowak-Lewandowskiej, udało się dzięki lekturze książki „Głód miłości”. Czy tytułowa miłość będzie łatwa czy trudna a głód uda się zaspokoić?

Zaczęło się niezwykle typowo… Wzięty, stanowczy i bezkompromisowy łódzki adwokat potrąca na przejściu dla pieszych młodą i piękną rudowłosą dziewczynę. Bohatersko zawozi ją do szpitala i odwiedza w trakcie leczenia kontuzji kolana. Dawid Paliszewski jest zafascynowany Martą Śliwińską. Od początku ich spojrzenia iskrzą, jednak żadne z nich nie chce pokazać uczuć, choć każde ma inne powody. Dla ostrego i konkretnego adwokata to normalne, że nie odczuwa emocji, ale lubi jasne sytuacje a ma wrażenie, że Marta kryje w sobie coś niebezpiecznego. Czy Śliwińska będzie potrafiła wyznać mu prawdę o sobie? Czy Paliszewski to zrozumie? Jak potoczą się losy tej zauroczonej sobą dwójki ludzi? Łatwo na pewno nie będzie…

Jeśli w tym momencie mojej recenzji myślicie, że „Głód miłości” to przesłodzona i typowo babska powieść o cudownej miłości oraz ‘żyli długo i szczęśliwie’… jesteście w błędzie – tak samo jak ja po początkowych stronach tej lektury. Natalia Nowak-Lewandowska zaskoczyła mnie trudną tematyką i jej bardzo mocnym akcentem w książce. To wokół choroby Marty została osnuta fabuła – karygodny stosunek matki do młodej kobiety, problemy z samoakceptacją, trudność w wyznaniu prawdy o konieczności leczenia i stanach lękowych a przede wszystkim podejmowanie trudnych decyzji w kwestii miłości i związku. Nieracjonalne zachowania Śliwińskiej i niespodziewane reakcje są różnie odbierane przez otoczenie, ponieważ to co nieznane nas przeraża a czasami nawet poznanie szczegółów nie powoduje, że wiemy co począć dalej.

Godni uwagi są również bohaterowie drugiego planu – zwłaszcza przyjaciele mecenasa Paliszewskiego – Alina i Grzegorz Morawscy. Dawid może zawsze liczyć na ich pomoc, o każdej porze dnia i nocy ruszą ratować go z opresji, jednocześnie mogąc liczyć na to samo z jego strony. A przecież sami nie ustrzegli się problemów – w pracy, ze zdrowiem a momentami nawet własnymi relacjami i oczekiwaniami wobec drugiej osoby...

Pierwsze spotkanie z pisarstwem Nowak-Lewandowskiej uważam za niezwykle udane. „Głód miłości” nie jest pozycją lekką tematycznie, choć czyta się ją przyjemnie, szybko i jest łatwa w odbiorze. Terminy medyczne nie przytłaczają, nie ma przesadnej liczby nazw leków co mogłoby powodować u czytelnika zagubienie. Wszystko to, co dotyczy choroby psychicznej bohaterki jest napisane w przystępny dla laika sposób. Autorka postawiła na tej samej drodze dwie, jakże różne postacie – z jednej strony zagubiona i wciąż kontrolowana przez matkę dwudziestotrzyletnia Marta, która nie wyobraża sobie że ktoś mógłby chcieć z nią być na zawsze… Kto mógłby ją kochać, przytulać, otaczać opieką i czułością. Wciąż słyszała tylko słowa pogardliwe i pełne rozczarowania. Zaś na końcu tej drogi stoi trzydziestopięcioletni adwokat, człowiek z pozycją, pieniędzmi, o którego podstawowe potrzeby dba wynajęta pomoc domowa. Przez lata twardy, opanowany i nieprzystępny. Czy będzie potrafił zmierzyć się z chorobą ukochanej? W jaki sposób zakończą się jego rozterki?

Bardzo realni bohaterowie i niezwykle rzeczywiste problemy z jakimi muszą się zmagać sprawiały, że z dużym zaangażowaniem śledziłam kolejne wydarzenia. Wciąż byłam zaskakiwana i angażowałam się w to, co Nowak-Lewandowska przygotowała dla swych postaci. Wzrusza, uczy i intryguje a do tego wywołuje całą gamę emocji. Czego chcieć więcej?!

Podsumowując - „Głód miłości” jest historią o niestabilności, odrzuceniu, ukrywaniu choroby a jednocześnie pragnieniu akceptacji i miłości. To opowieść o trudach związków, nieszczerości, problemach finansowych oraz braku wiary w siebie. Autorka zwraca naszą uwagę na fakt, iż każdy z nas potrzebuje wsparcia – w sprawach błahych i ważnych. Nie chowajmy urazy, nie patrzmy wstecz, ale skupmy się na wyjaśnieniu tajemnic, bądźmy cierpliwi i dążmy do lepszego jutra pokonując przeszkody.



P.S. Osobistym i miłym akcentem dla mnie było wykorzystanie w powieści mojego panieńskiego nazwiska :)



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...