Pokazywanie postów oznaczonych etykietą namiętność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą namiętność. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lutego 2023

Monika Czugała "La Santa"

 

 
Autor: Monika Czugała
Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki
Data wydania: 18.01.2023
Liczba stron: 440
Cykl: El Diablo  tom 2
 
 
[współpraca reklamowa] barter z Taniaksiazka.pl
 
 
 
Polska pogoda nie rozpieszcza. Co powiecie na gorącą Hiszpanię? W Madrycie czeka na czytelniczki przystojny i niebezpieczny prawnik - Carlos Perez. W posiadanie swojego luksusowego penthouse'u wszedł dzięki pośredniczce nieruchomości - Lenie. 
 
A teraz ona, pokiereszowana i z raną postrzałową leży w szpitalu po tym, jak ojciec Carlosa ją porwał! Dziewczyna nie wszystko pamięta... seksownego prawnika akurat wcale. Przez dwa tygodnie była nieprzytomna a teraz Perez zabiera ją do swojego mieszkania, choć Lena nie wie, że jest okłamywana. Prawdę zdradza jej przyjaciółka - Zuzanna. Co na to Lena? Czy będzie biernie dochodzić do siebie w apartamencie Carlosa?


Słowne potyczki Leny i Carlosa to ogromny atut tej książki. Początkowo myślałam że na nich i chwilach ociekających namiętnością będzie się opierała "La Santa", ale z każdą kolejną stroną zmieniałam zdanie. Robiło się coraz bardziej sensacyjnie - aresztowanie, tajemnicza kobieta z przeszłości Carlosa, konieczność ochrony dla Leny, tabletka gwałtu, próba zabójstwa na drodze... I wiele innych momentów, które podnosiły mi ciśnienie.
Nie wszyscy mówią prawdę.
Nie wszyscy są tym, za kogo się podają.

Książka jest podzielona na dwie części i jeśli myślałeś drogi czytelniku, że robi się spokojniej, myliłeś się... Wcale nie brakuje tam chwil grozy. 

Część akcji przenosi się nawet do Polski, ale czy to oznacza brak wrażeń? Może początkowo wydaje się, że życie bohaterów zaczyna się normować i robi się odrobinę...rodzinnie :) Ale uwierzcie, to tylko pozory i chwilowe uśpienie czujności.

Jak się okazało już po przeczytaniu książki, jest ona drugim tomem dylogii, ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej historii. Wciągnęłam się bardzo szybko i z napięciem śledziłam wydarzenia. Może znając "El Diablo" bardziej rozumiałabym początek...

"La Santa" wielokrotnie mnie zaskoczyła - w jakim kierunku tam poszybowała fabuła?! Częste zwroty akcji sprawiły zaś, że nie miałam zielonego pojęcia jak historia miłości Leny i Carlosa się zakończy... Co wydarzy się w związku Zuzanny i Gabriela? Tego to się zupełnie nie spodziewałam! W ogóle kilka wydarzeń tuż przed finałem wbiły mnie w fotel... 
Liczyłam na inne losy bohaterów, których naprawdę polubiłam...


Tajemnice, kłamstwa, zdrada, śmierć bliskich a także zbiegi okoliczności, które komplikują im życie. Namiętności, pożądanie, rozstania, powroty i przebiegłe "czarne charaktery" - bardzo Wam polecam tę książkę! Nie jest to zwykły erotyk, ale niezła historia sensacyjna z wątkiem erotycznym.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki

piątek, 19 sierpnia 2022

Melisa Bel "Zaborcza bestia" - przedpremierowo


 
 
Autor: Melisa Bel
Wydawnictwo: Melisa Bel
Data wydania (papier): planowana na 15 września 2022
Premiera Legimi - 22 sierpnia 2022
Liczba stron: 306
Seria: Niepokorni  tom  5
 
 

 
 
"Diabelski Hrabia" sprawdza co czai się "W paszczy Lwa"  a tam "Wilczy Lord" z "Kapitanem Rossem" i... Tak! Jest i "Zaborcza Bestia"! 
Seria 'Niepokorni' w komplecie :)
 
 
 
Londyn, rok 1819
W chwili, gdy zirytowany dyrektor teatru - Jonathan Hawkins - wyrzuca z siebie słowa gniewu w kierunku francuskiego dekoratora, Annabel Brooke jest zmuszona wysłuchać kolejnych utyskiwań swojej matki - lady Prudence na jej grzeszny, płomiennorudy kolor włosów. Ten niemoralny element jest regularnie ukrywany i doskonale współgra z sukniami pasującymi do zakonu a nie panny, która zadebiutowała już kilka lat wcześniej.
 
Dwudziestojednoletnia Annabel nie zaznała w swoim życiu czułości i bliskości. Matka traktuje ją ozięble i szorstko a jej konserwatywne podejście i brak akceptacji dla jakiegokolwiek buntu sprawiają, że dziewczyna z radością wita każdą możliwość przebywania z dala od rodzicielki. Wychowana w warunkach ogromnej dyscypliny, bombardowana nieustanną krytyką ze strony matki, Annabel nie uważa się za piękną. Czy to oznacza, że zostanie starą panną?
 
Tym większy był jej szok, gdy pewnego dnia miejsce w salonie tuż obok pań Brooke zajął... pastor! Szczęście w oczach matki było niewyobrażalne, gdy jej teorie o potrzebie utemperowania córki, spotykały się z jego aprobatą. To idealny kandydat na męża Annabel, tylko... że potulne dziewczę po raz pierwszy zamierza postawić się matce. 
 
Dla kogo to szczęście a dla kogo pech, że jedyną osobą, która może uratować pannę od niechcianego narzeczeństwa jest człowiek zwany "bestią"? Postawny, władczy i niebezpiecznie magnetyzujący Jonathan...

Doskonały i doświadczony w sztuce miłosnej mężczyzna i cnotliwa oraz nieświadoma reakcji swojego ciała dziewczyna zawierają układ, który w jej mniemaniu jest szansą na ratunek. A w jego?


Melisa Bel to mistrzyni polskich romansów historycznych. Jej powieści przyciągają, mocno zatrzymują uwagę czytelnika humorem, ironią, ciętymi ripostami, charakternymi bohaterami i puszczają dopiero, gdy opada kurtyna, czyli wraz z ostatnim słowem... Choć i później wielokrotnie wracasz do tego, co właśnie stało się Twoim udziałem - analizujesz słowa, czyny i krnąbrne zachowania; nie godzisz się z poniżaniem, kibicujesz rozkwitającym uczuciom, dokładasz dłoń do policzka zaróżowionego od intymnych scen.

Nie wszystkie wydarzenia autorka opisała ze szczegółami, o niektórych tylko wspomniała pozostawiając szerokie pole dla naszej wyobraźni. Podarowała nam za to zwroty akcji, tajemnice z przeszłości oraz bobry i dżdżownice, które godnie zastępują borsuczka z poprzedniego tomu 'Niepokornych'. 

Bardzo podoba mi się kreacja głównych bohaterów - ogromny kontrast - pomijając oczywiście płeć, jest wielokrotnie podkreślany. Zaborcza natura mężczyzny doskonale uwypukla skromną, choć coraz bardziej pewną siebie dziewczynę, która poszukuje poczucia przynależności, bowiem dom nie okazał się synonimem bezpieczeństwa czy stabilizacji.


Podsumowując - "Zaborcza bestia" to wyborny romans historyczny pełen sprzecznych oraz porywających emocji, w którym ścierają się skrajności - od gniewu, wściekłości czy desperacji poprzez strach czy odwagę aż po nadzieję, zrozumienie... i zwyczajne ludzkie szczęście! Wolne od przerysowanych zasad i obniżania poczucia własnej wartości. Jeśli poszukujecie powieści z humorem, konwenansami, pożądaniem oraz rodzinną tajemnicą to gorąco polecam!
 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za książkę dziękuję Autorce


 

niedziela, 8 maja 2022

Monika Cieluch "Niepokorna"

 
 
 
Autor: Monika Cieluch
Wydawnictwo: Amare
Data wydania: styczeń 2022
Liczba stron: 460
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Monika Cieluch wydała już kilka książek, jednak ja poznałam jedynie "Do ostatniej kropli krwi" i wciąż pamiętam wyjątkową i oryginalną fabułę. "Niepokorna" kusiła mnie swoją okładką, zwiastując kobietę z charakterem, pragnącą namiętności. Czy tak było w rzeczywistości?


Ivy Storm jest w Paryżu. Miała witać Nowy Rok szampanem z Markiem, ale... Plany wzięły w łeb. Mężczyzna po trzech latach znajomości zerwał z nią w kolejce do odprawy bagażowej! Ależ "romantycznie", prawda? Dlatego owszem, Ivy spędza tę noc w mieście zakochanych, ale cała zapłakana w ramionach swojej przyjaciółki Poppy. To właśnie wtedy podjęła decyzję i złożyła obietnicę - w ciągu dwunastu miesięcy zrealizuje swoje największe marzenie i zostanie... matką! Będzie kochana mimo wszystko i nie będzie czuła się tak samotna...

Teoretycznie nie jest to nierealne, ale sposób jaki wybrała sobie trzydziestolatka na znalezienie ojca dla swojej pociechy.... Cóż... Czy klub dla swingersów to odpowiednie miejsce? Z czasem Ivy przekona się, że to była dość ryzykowna decyzja. A im bardziej będzie brnęła w kłamstwa i udawała, że nic nie czuje, tym bardziej będzie zagubiona w relacji, na którą się zgodziła. 


Autorka stworzyła nie tylko powieść erotyczną, ale przede wszystkim wielowątkową historię opartą na kilku trudnych tematach. Nie zdradzę Wam ich wszystkich, niechaj będą niespodziankami, byście najpierw poznali emocje i decyzje bohaterów a dopiero później wydarzenia, które je zapoczątkowały.  
Ivy nie ma łatwego życia, właściwie jedyną jej podporą jest Poppy, przyjaciółka, która wychowywała się w domu dziecka. Z rodzicami relacje zawsze były dziwne, bowiem nie akceptowali jej wyborów, zaś w pracy... Odkąd pojawił się nowy dyrektor naczelny, nie jest to już miejsce, w którym czułaby się swobodnie a obowiązki sprawiałyby jej przyjemność. 
Krytyka, pretensje, podważanie kompetencji.
W tle głowy zaś erotyczne uniesienia z klubu. Fascynacja, pozbycie się wstydu i rozkosz.

Było kilka takich momentów, które mną wstrząsnęły, nie spodziewałam się, że takie właśnie losy Cieluch zaserwuje swoim postaciom. Nie oczekiwałam aż takich traum i przeżyć w powieści erotycznej! Spodziewałam się raczej namiętności, uniesień, przyspieszonych oddechów, rumieńców i... dostałam to. Ale mocno rozbudowane obyczajowo.
W dwóch bardzo ważnych wątkach (Ann oraz Ryan) domyśliłam się prawdy dość szybko i tylko wyczekiwałam potwierdzenia, że miałam rację. Miałam.
 
Autorka kilkukrotnie rozdrapuje rany stworzonym przez siebie postaciom, nie pozwala im zapomnieć o krzywdach jakie ich dotknęły. Stawia ich przed trudnymi wyborami, by poczuli co to ból, współczucie, egoizm i rozsypane - jak odłamki szkła - pragnienia.

Drobny minus to literówki, które natrętnie jak muchy drażniły mnie podczas czytania.


Podsumowując - "Niepokorna" to niegrzeczna historia o kobiecie - choć może powinnam napisać historia o niegrzecznej kobiecie - pragnącej spełniać marzenia, niekoniecznie podążając ścieżkami życia tak, jak spodziewają się tego po niej inni. Opowieść o pragnieniu stabilizacji, walce o szczęście, żalu, odtrąceniu, bliznach w sercu oraz o nadziei na lepsze jutro. O marzeniach, rozstaniach, bezradności i dramatach rodzicielskich. Polecam!


 
 
Książka przeczytana w ramach kwietniowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

piątek, 6 maja 2022

Melisa Bel "Kapitan Ross" - przedpremierowo




Autor: Melisa Bel
Wydawnictwo: Melisa Bel
Data wydania papierowego: planowana na 31 maja 2022 (premiera na Legimi 5 maja)
Liczba stron: 348
Seria: Niepokorni  tom 4 






Londyn, 1819

To ja, Helen Williams, córka lady Amelii i markiza Ralfa.
Powiem Wam coś w tajemnicy... Zawsze chciałam być idealna dla mojej matki i wiem, że patrząc na moją siostrę i na mnie, to ja byłam pupilką. Matka chciałaby dla mnie bogatego męża, najlepiej księcia! Ech... Niby chciałabym mieć kogoś bliskiego, zwłaszcza teraz, kiedy moja przyjaciółka Charlotte jest już od miesiąca szczęśliwą mężatką, ale mężczyźni widzą we mnie tylko posag i urodę... Dlatego od trzech sezonów nie wybrałam żadnego z zainteresowanych mną dżentelmenów jako tego, który może starać się o moją rękę. Myślicie, że znajdę kogoś, na kogo warto było tak długo czekać a przy okazji zostanie zaakceptowany przez rodziców?


Na balu u państwa Hamiltonów, wydanym na miesiąc po ich ślubie, pojawia się przyjaciel Jamesa - kapitan Ross Mortimer, którego czytelnicy serii 'Niepokorni' mieli okazję poznać epizodycznie już w poprzednim tomie - "Wilczy lord". Choć skandalista i samotnik nie jest tak naprawdę typowym uczestnikiem przyjęcia, bowiem rozmawia z gospodarzami stojącymi na tarasie. 
Ross nie stosuje zasad i reguł śmietanki towarzyskiej, bowiem nie lubi ich hipokryzji i wyniosłości. Podchodzi luźno do ubioru i miewa wiele kobiet, zapewne w każdym porcie... Dziś ma jednak dla przyjaciela radosną wiadomość - po kilku miesiącach na lądzie jutro wypływa na Kasjopei do Indii Zachodnich! Dodatkowo cieszy go fakt, że nie miał okazji spotkać ojca ani brata, bowiem nie ma na to ochoty - już nigdy! Jaka tajemnica się tutaj kryje?
 
Niespodziewanie z balu zostaje porwana Helen... Chociaż jeszcze chwilę wcześniej oddawała się namiętnym pocałunkom!
Nikt nie ma wiedzy gdzie jest, kto ją porwał i dlaczego... Zresztą ona sama niewiele wie i mylnie upatruje w Rossie porywacza. Jednak on jest nie mniej zaskoczony, kiedy dostrzega na Kasjopei dość wymęczoną, ale nadal blond piękność. Honorowo zaprasza kobietę do swojej kajuty, jednak żadne z nich nie spodziewa się w tamtym momencie, jak bardzo emocjonujące tygodnie ich czekają. Zwłaszcza, że Helen nadal nie jest całkowicie bezpieczna...
 
On kocha wolność i niezależność. 
Ona widzi w małżeństwie tylko smutny obowiązek i spełnienie woli rodziców. 
On jest podatny na kobiece wdzięki i najchętniej zerwałby z niej każdą sztukę odzieży. Jego nastawienie zmienia się w chwili, gdy poznaje prawdę co do jej pochodzenia...
Ona dzięki niemu odkrywa, że ma uczucia! Już myślała, że jest zimna  i obojętna...
Co wydarzy się między tą dwójką na statku? Czy to tylko chwilowy romans córki markiza z wydziedziczonym kapitanem, bo w czy w takiej konfiguracji mają szansę na coś więcej?
 
 
To wyjątkowy tom tego cyklu, bowiem z uwagi na fakt, iż duża część fabuły skupia się na akcji jeden na jeden, czyli Helen i Ross we dwoje w kajucie, autorka musiała wspiąć się na wyższy poziom, by czytelnika zatrzymać, zaintrygować, zachwycić. Musiała, nie musiała, ale chciała i wyszło jej to świetnie! Dwójka głównych postaci nie tylko się nie pozabijała, ale dostarczyła czytelnikowi niezłej rozrywki - poczynając od żonglerki słownej na różne tematy, poprzez przełamywanie swoich barier i lęków, na namiętności i pożądaniu kończąc. Zwykłe czynności pod pokładem statku urosły do rangi nadzwyczajnej, choćby "zwykła" kąpiel czy golenie! Pikanterii scenom w kajucie - poza typowymi namiętnościami - dodają nocne rozmowy Helen, która przez sen ujawnia swoje myśli, z czego skwapliwie korzysta kapitan.Tylko czy on sam wyzna kobiecie prawdę o sobie?

Melisa Bel świetnie wczuła się w różnorodnych bohaterów - pozytywnych i negatywnych - racząc nas ironią, sarkazmem i ogromną dawką humoru. Doskonała jest również zmienność w dialogach - raz są to typowo lekkie i przyjacielskie pogawędki, by już za chwilę raczyć nas wymuskanym tonem i słownictwem wypowiedzi z wyższych sfer. No i jeszcze przepełnione pożądaniem - skrywanym i jawnym - sceny... Pod tymi względami to - według mnie - najlepszy tom serii!
Książce nie brakuje też lekkości, jakby zdania pisały się same, od dawna siedząc w głowie autorki.



Podsumowując - "Kapitan Ross" jest pełnym wybornego humoru romansem historycznym, który zabierze czytelnika w świat wyższych sfer i odsłoni prawdę o bogatych i zadufanych w sobie. Czy każdy będzie potrafił zgodzić się na ustępstwa, by uszczęśliwić bliskich?
Nie powieści nie brakuje buntowników, skandali, tajemnic i niespodziewanych powrotów z przeszłości, które są o krok od zburzenia przyszłości. 
To historia o miłości, przyjaźni, pożądaniu i pokonywaniu przeszkód od losu, o wybaczeniu, zmianach i priorytetach, o rozpaczy, zranionej dumie i złamanym sercu. Polecam!
Dla wielbicieli historii romantycznych - idealna! Miłośnikom kryminałów i thrillerów zabraknie jednego - wyjaśnienia losów porywaczy - tak, mam na myśli na przykład siebie. To jednak nie zmienia faktu, że książka jest lekka, przyjemna i nadaje się do odprężenia pośród szumu fal słyszanych z Kasjopei! A finał zwiastuje, idący ku kulturze wysokiej, piąty tom cyklu 'Niepokorni'.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za książkę dziękuję Autorce

niedziela, 12 kwietnia 2020

Melisa Bel "Diabelski Hrabia" - przedpremierowo [patronat]





Autor: Melisa Bel
Wydawnictwo: wydanie własne
Data wydania: planowana na 10 maja
Liczba stron: 350
Seria: Niepokorni tom 1





Kilkanaście lat temu, jeszcze zanim zaczęłam prowadzić bloga, częściej czytywałam romanse historyczne, później moje czytelnictwo poszło w innym kierunku. Dlaczego po tak długim czasie zdecydowałam się na lekturę "Diabelskiego Hrabiego"? Skusił mnie intrygujący tytuł, władcze męskie dłonie na okładce powieści oraz zapowiadane pojawienie się... kota!


Anglia, rok 1818
Dwudziestosiedmioletnia lady Jocelyn Ashton rok temu straciła męża. Edward zmarł, zostawiając ją z długami - wdowa została z niczym i musi szukać dla siebie innej przyszłości. By spełnić wolę męża zawartą w liście, udaje się po pomoc do jego kuzyna - hrabiego Charlesa Winstona. Dziewczyna bawiła się z nim w dzieciństwie, nie ma jednak świadomości, że zanim wyszła za mąż, on był w niej zakochany.

Ich spotkanie po latach wygląda dość osobliwie, gdyż w chwili gdy Jocelyn dociera do upiornej, ogromnej i zaniedbanej rezydencji hrabiego, warunki atmosferyczne zagłuszają jej pukanie i postanawia dostać się do środka przez... okno. Wpada wprost na barczystą i odpychającą postać, która gdyby mogła, zabijałaby wzrokiem. Okazuje się, że demonem w ludzkiej skórze jest hrabia Winston, określany mianem Diabelskiego Hrabiego a młoda wdowa coraz boleśniej przekonuje się jak zimne jest jego serce. Wprawdzie wyraził zgodę na zatrudnienie jej jako ochmistrzyni, bo zbliżają się urodziny jego matki i ktoś musi przygotować ogród, pokoje, menu i rozrywki, ale... hrabia widzi w Jocelyn tylko kochankę. Czy wdowa się na to zgodzi?


Melisa Bel skupiła się w swojej powieści na relacjach między dwojgiem młodych ludzi, w których buzują emocje i hormony. Jocelyn i Charles spotykają się po wielu latach i żadne z nich nie ma świadomości, co tak naprawdę myśli i czuje to drugie. Zwłaszcza, że akcja książki została osadzona w czasach, gdy dbano o konwenanse, honor i godność. Tych dwoje coraz mocniej przyciąga do siebie magiczna siła. Doskonałe zestawienie bohaterów na zasadzie pięknej i bestii!

Ona jest osóbką uwielbiającą zwierzęta, broniącą skrzywdzonych istot, chwilami irytuje, ale też przyciąga mężczyzn. Jest otwarta, szczera i zabawna. Pragnie mieć normalną rodzinę, dzieci, gdyż z Edwardem ich nie mieli. Nie mając nic złego na myśli stała się włamywaczką i złodziejką... Jej kot Roger to niezwykle inteligentny zwierzak, powieść nie byłaby bez niego taka sama.

On jest arogancki, cyniczny, człowiek bez serca, który myśli tylko o kobiecie mogącej zaspokoić jego potrzeby seksualne. Służba bez słów rozumie rozkazy pana, znoszą jego wyskoki, humory i potrafią dostosować się do każdej sytuacji, włącznie z ostatnim posiłkiem podczas urodzin Elizabeth Winston ;)

Z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik przekonuje się, że to, co dzieje się między Jocelyn i Charlesa to huśtawka, wzloty i upadki, kłótnie przeplatane chwilami uniesień. Robi się coraz goręcej i namiętniej, zwłaszcza że autorka wprowadziła do wydarzeń pierwszego planu Nicolasa - kumpla Charlesa z czasów wspólnych walk na froncie. Postać wesołego barona, szarmanckiego, taktownego i spokojnego, nieźle namiesza w relacjach między dwojgiem nieświadomych swego zakochania.

Autorka-debiutantka zabrała nas w czasy, gdy kobiety wciąż były kontrolowane przez płeć męską, nie mogły o sobie decydować ani w sprawach finansowych, niekiedy również uczuciowych, nie miały swobody, były zależne od ojców, mężów, czasem braci czy kuzynów... Skandalem mogło się zakończyć spotkanie damsko-męskie z dala od ludzi. Kilkunastodniowe urodziny matki hrabiego to wyśmienita okazja, by poznać zwyczaje i obyczaje panujące w wyższych sferach, gorsety, karneciki, wieczorki taneczne, muzyczne czy zaloty.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Doskonałe pióro, lekkość wypowiedzi, to romans historyczny, który wciąga i pociąga! Wprawdzie nie ma tutaj wydarzeń mocno sensacyjnych (no, może jedno), są jednak sceny wprost z thrillera czy komedii - ale chęć poznania dalszych losów opisanych postaci napędza ciągle rosnące napięcie w relacjach damsko-męskich. Panie wciąż chcą się przypodobać panom, oni próbują ująć je swą męskością. Co z tego wynika, niezależnie od wieku (XIX, XX czy też XXI) w historii ludzkości?

Właściwie to 'przyczepiłabym' się tylko do jednej rzeczy - do sceny mającej miejsce podczas ulewy, była delikatnie nierealna. Niemniej to drobnostka, dlatego cieszę się, że pojawi się kolejny tom w serii 'Niepokorni', który będzie dotyczył innej pary bohaterów. Poznaliśmy ich już w tej powieści - istny ogień i woda!



Podsumowując - "Diabelski Hrabia" to powieść o intensywnej namiętności, pożądaniu, wdzięczności, dumie i poniżeniu. O trudnych relacjach rodzinnych, braku wybaczenia innym a przede wszystkim sobie. O ratowaniu słabszych, przyjaźni i próbach swatania, o głupocie, nadmuchanym honorze, zazdrości oraz demonach przeszłości. Idealnie wpasowująca się w gatunek romansu historycznego książka, która traktuje o bólu, odrzuceniu, żalu a przede wszystkim o wszechmocnej miłości. Gorąco Wam polecam lekturę!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję Autorce

wtorek, 26 czerwca 2018

Krótkie recenzje kilku czerwcowych lektur




Autor: Renata Adwent
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 2013
Liczba stron: 376



Debiutancka powieść Renaty Adwent "Rok na końcu świata" to historia Rity Antkowicz, trzydziestolatki pracującej w sklepie z pamiątkami w dużym mieście. Bohaterka jest w szczęśliwym związku z Mikołajem, lekarzem i jej życie jawi się jako ustabilizowane i pozornie bez skazy. Jednak Rita nie tryska szczęściem. Ma liczne wątpliwości czy Mikołaj jest tym jedynym a codzienność tą wymarzoną...

Niespodziewany list polecony z kancelarii notarialnej staje się początkiem nowego życia. Rita rzuca pracę, Mikołaja i żegnając się jedynie z przyjaciółkami wyrusza do Bartnicy Nowej - wsi na końcu świata, gdzie mały domek z ogrodem zapisała jej w spadku siostra matki - ciotka Nina. To miejsce budzi w bohaterce liczne wspomnienia, gdyż spędzała tam wakacje w dzieciństwie. Jak okazuje się w praktyce dom jest do remontu, brakuje w nim łazienki i ogrzewania, do sklepu jest daleko... Ale otoczenie sprzyja przemyśleniom, których potrzebuje zagubiona Rita. Czy wytrwa tutaj rok, by móc otrzymać całkowicie formalnie akt własności, ponieważ taki był warunek ciotki?

Losy bohaterki śledzimy poprzez cztery pory roku, które wytyczają na wsi tryb życia. To od nich człowiek jest całkowicie uzależniony, musi wykonywać wiele prac w tym a nie innym terminie. Wraz z nastaniem każdej kolejnej widać jej wewnętrzną przemianę, upaja się przestrzenią, czasem i naturą. Jakie decyzje podejmuje? Czy wytrwa? Jak ułożą się jej relacje z lokalną społecznością? W jaki sposób spełni swe pragnienie o stworzeniu miejsca, w którym nieprzypadkowi ludzie mogliby poszukiwać siebie? Czy związek z Mikołajem przetrwa?

Tematyka ucieczki na wieś jest bardzo popularna wśród polskich autorek, dlatego byłam niezmiernie ciekawa w jaki sposób Renata Adwent uatrakcyjni fabułę. Są różnorodni bohaterowie, pamiętniki ciotki Niny kryjące tajemnice, pamiętnik pracy nad sobą Rity... Wiele nawiązań do książek, legend, poezji, które nie zawsze mnie interesowały a wręcz nudziły. No cóż, czasami wszelkie bogactwo opisów czy wtrąceń jest dla mnie minusem. Nie czułam lekkości stylu a jedynie zmęczenie nadmierną liczbą dłuższych cytowanych fragmentów oraz zbyt powolną akcją. Składam to na karb debiutu, gdyż czytałam wydaną w 2017 roku książkę "Nigdy nie jesteś sama" i było znacznie lepiej.

Podsumowując - "Rok na końcu świata" to powieść o szukaniu siebie, zaglądaniu w głąb serca i umysłu; realizowaniu marzeń, spełnianiu dobrych uczynków i otaczanie się zielenią oraz przyjaznymi ludźmi. Historia o miłości, błędach i koniecznych zmianach, by osiągnąć stan szczęścia. Czy każdemu jest to dane?





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za pożyczenie książki dziękuję p. Eli


# # # # # # # # # #



Tytuł oryginalny: The Deal
Tłumaczenie: Anna Mackiewicz
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2016
Liczba stron: 464
Seria: Off-Campus tom 1




"Układ" Elle Kennedy to książka nagrodzona jako 'najlepszy romans 2015 w Ibooks Store' a że dodatkowo została mi polecona przez znającą się na dobrej literaturze osobę - sięgnęłam. Czy podobał mi się romans z gatunku New Adult?

Hannah Wells studiuje muzykę na Uniwersytecie Briar w stanie Massachusetts. Pięć lat temu w jej życiu doszło do traumatycznych przeżyć, które na trwałe zapisały się w jej psychice. Dziewczyna nie bywa w rodzinnym domu i uważa, że jest zepsuta... Jednak serce nie sługa i piękna studentka zakochuje się w futboliście - Justinie Kohlu. Jednak taka szara myszka jak ona, ma nikłe szanse by dostać się choćby w pobliże gwiazdora.

Niespodziewanie pomocna w tej kwestii, okazuje się prowadząca zajęcia z etyki Pamela Tolbert, która nie daje zaliczenia Garrettowi Grahamowi - kapitanowi drużyny hokeja. Jaki to ma związek z Hannah? Otóż dziewczyna zaliczyła na piątkę a kiepska ocena Garretta obniża mu średnią, co spowoduje iż zostanie wykluczony z meczu. Hokeista wielokrotnie próbuje skłonić Wellsy do wyrażenia zgody na udzielenie mu korepetycji, ale ona niezmiennie odmawia. Ostatnią deską ratunku dla Garretta jest tytułowy 'układ' - w zamian za pomoc w etyce obiecuje jej wprowadzenie do towarzystwa, w którym obraca się Justin i wywołanie jego zazdrości.

Co wyniknie z częstych spotkań przebojowego i przystojnego gwiazdora hokeja ze spokojną i cichą dziewczyną? Jak zakończy się zderzenie dwóch światów - człowieka, do którego wzdychają całe tłumy wielbicielek i studentki, która niczym się nie wyróżnia i pragnie spełniać marzenia pomimo bólu w sercu? Czy pomogą sobie wzajemnie?

Teoretycznie książka jest schematyczna - ON na świeczniku, ONA żyjąca w cieniu, OBOJE pokiereszowani przeszłością. Jednak autorka potrafiła zrobić z tego coś pięknego. Pokazała nie tylko studencki świat ze strumieniami piwa, głośną muzyką i roznegliżowanymi panienkami. Uwagę czytelnika zwróciła bowiem na to, że oglądanie filmu w ubraniu również może być fajne, flirt nie zawsze kończy się seksem a dwoje ludzi może zbliżyć się do siebie poprzez inteligentne rozmowy i odczytywanie pragnień. Spotkania Hannah i Garretta to tworząca się więź, pojawiające się zaufanie, niespodziewane uczucia i wyjawienie skrywanych na dnie serca zadr.

Podsumowując - "Układ" to historia młodych, ale przepełnionych trudnymi doświadczeniami ludzi.  Kipiąca emocjami opowieść o nienawiści, uciekaniu, strachu i radosnym podekscytowaniu, a także o prawdzie i patrzeniu w przyszłość. Nie brakuje również szantażu, zauroczenia, prawdziwych przyjaciół oraz niezmiernie delikatnych scen erotycznych.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za pożyczenie książki dziękuję Ani


# # # # # # # # # #





Autor: Marta Radomska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2018
Liczba stron: 396
Seria: Maraton do szczęścia tom 2




Nie czytałam wprawdzie pierwszego tomu tej serii, ale chciałam poznać pióro Marty Radomskiej. Czy to był błąd by zacząć od drugiego tomu?

Aleksandra Lenczyk pracuje jako trenerka personalna w fitness klubie. Prywatnie dużo biega, gdyż przygotowuje się do maratonu. Towarzyszy jej pies Dragon, amstaff, dzięki któremu kobieta czuje się bezpiecznie na parkowych alejkach. Czasami do Oli dołącza brat narzeczonego Łukasza - Darek lub pani Halinka, rozwódka, której Ola pomaga w uzyskaniu znacznie lepszej formy.

I tak życie toczyłoby się spokojnym rytmem dalej - praca, dom, treningi, spotkania z Beatą - przyjaciółką i jednocześnie żoną Darka, a także sympatyczne zwierzaki: Dragon oraz futro plus furia, czyli czarny pocisk a tak naprawdę kot Behemot. I do tego momentu byłam przekonana, że to powieść obyczajowa... Nowa sąsiadka, która zakłóca spokój remontami a podczas biegów po parku nie ma nawet zadyszki. Wtedy nastąpił przełom!

Podczas parkowej przebieżki Ola, Beata i Dragon znajdują w krzakach trupa! To biuściasta blond podrywaczka, która za życia narobiła zamieszania w życiu czwórki przyjaciół. A po śmierci jeszcze większego...
Tylko czy policja im uwierzy, że to nie one zabiły? Wszak obie miały motyw. Z czasem okazuje się bowiem, że jak na pstryknięcie palcami, niemal każdy bohater miał z denatką coś wspólnego.

Powieść Marty Radomskiej to może nie mistrzostwo świata w literaturze rodzimej (jest w niej bardzo dużo monologów i przemyśleń Oli a także zbędnych określeń), ale dobra książka z wątkiem kryminalnym a przy tym pełna humoru sytuacyjnego (szukanie kota w święta, bałagan w kuchni czy babskie łapanie mordercy) i słownego oraz ironii. Dowiemy się, jak wielkie znaczenie w sprawie o morderstwo będzie miała dla Oli pierś z kurcząt oraz poznamy prawdę o tym, że czasami lepiej, gdy jabłko pada dalej od jabłoni. Zaś babcia Janeczka uświadomi nas w kwestiach kryminalnych a swoje teorie poprze przykładami jak choćby pomysł na szukanie zaginionej święconki.

Podsumowując - "Sprintem do marzeń" to opowieść o zazdrości, braku zaufania, niedopowiedzeniach i miłości wystawionej na próbę. Autorka pokazała relacje damsko-męskie w najbardziej życiowym przypadku, czyli w chwili, gdy na horyzoncie pary pojawia się piękna i ponętna łamaczka serc. Kto przetrwa i nie skusi się na zakazany owoc? Romantyczno-kryminalna historia z bogatą duchowo bohaterką nastawioną do życia bojowo i z humorem.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za pożyczenie książki dziękuję Angelice


# # # # # # # # # #

poniedziałek, 20 lutego 2017

Agata Przybyłek "Kobiety wzdychają częściej"




Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data wydania: styczeń 2017
Liczba stron: 404
Seria: Takie rzeczy tylko z mężem tom 2



Pierwszego tomu nie czytałam, ale nie odczułam braku wiedzy podczas lektury tej powieści





Kto mnie zna ten wie, że jestem blondynką. Kiedy wybierałam do recenzji niniejszy tytuł wykazałam się ogromną przynależnością do tegoż "gatunku", bowiem dopiero biorąc książkę do ręki odkryłam, że... to drugi tom serii! A naprawdę rzadko mi się to zdarza. Ale nie należy się tym zrażać - pomyślałam i zabrałam się za lekturę, która miała być wyśmienitym lekiem na chandrę.

Zuza leżała na asfalcie i tak do końca nie była pewna czy żyje. W głowie kołatała jej myśl, że została przejechana przez żądną zemsty sklepową (Ale dlaczego ktoś chciałby zabijać nauczycielkę?). Pamiętała pisk, huk, klakson i nic więcej...  Ale jeśli ta baba jej nie zabiła, to ona to zrobi! Ot, co. Na szczęście życie Zuzki uratował bohatersko Teodor i teraz oboje leżą w szpitalu - poobijani, połamani i z niewyjaśnionymi sprawami z przeszłości. Bowiem byli kiedyś razem, byli parą i to nawet zaręczoną, ale Teodor zostawił Zuzannę z pierścionkiem zaręczynowym i zniknął z jej życia bez słowa. A teraz ratuje jej życie.... no komedia! Żeby tego było mało wdzięczny za uratowanie żony Ludwik przywozi go do ich domu, bo przecież sam sobie chłop nie poradzi w tym stanie. Tyle, że mąż nie wie kim Teodor był kiedyś dla Zuzanny.

No dobrze, myślicie teraz że jest ciekawie? Pod jednym dachem mieszka Zuzanna z mężem, czteroletnim synkiem Marcelem i byłym narzeczonym. Niezły cyrk, prawda? Ale to nie wszystko! Już zanim zamieszkał tu Teodor dom był pełen ludzi - jeden z pokoi zajmuje siostrzenica Ludwika - Kasia, bowiem jej matka nie bierze jej pod uwagę w swych życiowych planach a od kilku tygodni kolejny pokój zajmuje Marek - przystojny i pociągający wuefista. Jego obecność nie pozostaje obojętna Zuzie, która potrzebuje czułości, przytulania i szeptania czułych słówek a niestety mąż jej tego nie daje. Czuje się przez niego zaniedbywana, bo Ludwik woli nocne szukanie skarbów na starych lotniskach niż bliskość czy ciarki z niej wynikające. Jak będą się układały relacje bohaterki z trójką mężczyzn pod swoim dachem? Mąż to wprawdzie mąż, ale relacje się ochłodziły a tuż obok czeka były narzeczony rozumiejący ją bez słów oraz uwodzicielski wuefista... Tak więc marzenie biegną ku komuś innemu niż Ludwik... Czy Zuza podejmie decyzję kto da jej prawdziwe szczęście? Wszak wybór jest ogromny... Tylko czy warto sięgać po zakazany owoc?

Jakby tego było mało do Jaszczurek przybywa ekipa telewizyjna, która ma nakręcić film o wypadku Zuzanny. Niby to tylko trzy osoby, ale zamieszanie takie jakby nagrywali wielki filmowy hit! Wyniknie z tego wiele ciekawych (zależy jak dla kogo) sytuacji, bowiem to dość nietypowa ekipa, zwłaszcza osoba reżysera nie pozwala się nudzić. Trudno nadążyć za jego wizjami filmowymi i życiowymi.

W powieści nie brakuje ciekawych postaci. Pikanterii co rusz dorzuca matka Zuzy, która jeśli nie ubolewa nad faktem, że jej córka umiera to... sama szykuje się na tamten świat. Czy to wynik spadków cukru? A może zwyczajnie starsza pani się nudzi i brakuje jej rozrywki? Bo któż to widział, by życzyć sobie ekologiczną urnę na prochy z nasionkiem, by wyrosło potem z tego drzewo?
Jest też sąsiad - pan Kazio, który chce robić karierę w wielkim świecie i szuka pomocy u Zuzki. Na kartach książki "spotkałam" też swoją... teściową! Ot, przypadek wprawdzie, ale została wymieniona z imienia i nazwiska :) Dorzucając do tego głębokie przemyślenia miśkowatego kamerzysty i bardzo oryginalne śniadanie przyniesione do łóżka przez psa mamy istny róg obfitości zdarzeń niezwykłych. A to przecież jeszcze nie wszyscy...

Powieść, która bawi, śmieszy i rozkłada na łopatki. Choć prawda jest taka, że nie czytałam jej całkowicie poważnie. Myślę, że zachowanie bohaterki w stosunku do mężczyzn w domu, gdzie znajduje się jej kilkuletni synek nie do końca jest dobrym wzorcem. Z jednej strony stara się pomagać innym, rozwiązywać problemy rodziny i przyjaciół, ale nie radzi sobie z własnymi. Nie potrafi wyplątać się z sytuacji, w której sama nie wie czy czuje się dobrze. Z jednej strony chwile uniesienia się cudowne, ale zaraz potem przychodzi refleksja i poczucie winy.

Owszem, przygody Zuzki są zabawne i powodują nie tylko uśmiech czy chichotanie, ale i trzymanie kciuków. Podczas czytania nie sposób nie reagować na komizm sytuacyjny czy cudowne dialogi. Pomysłowość bohaterów przekracza wszelkie granice i dlatego nawet niespieszna akcja jest tutaj mniej ważna. Bo czasami inne atuty książki są istotniejsze niż wydarzenia następujące tuż po sobie jak lawiny górskie. Tutaj niewiele się dzieje, ale samo zachowanie i rozmowy bohaterów wynagradzają te braki.

Niewątpliwymi plusami powieści są lekkość, dbałość o dobry nastrój czytelnika i brak zbędnych opisów. Książkę czyta się przyjemnie, radośnie i z nadzieją, że każdy problem można rozwiązać. Autorka pokazała, że życie nauczycielki podczas wakacji wcale nie wieje nudą a nawet mając złamaną rękę można prowadzić dom pełen ludzi, wychowywać dziecko, zajmować się wciąż umierającą matką, siostrą i jej trójką dzieci a także ekipą filmową.

"Kobiety wzdychają częściej" da również odpowiedź na pytanie czy warto ratować swoje walące się małżeństwo czy może raczej w krytycznym momencie należy rzucić się ramiona kogoś innego. Choć to oczywiście nie jest recepta na każdy związek...

Czy sięgnę po tom pierwszy tej serii nie wiem, ale na pewno będę oczekiwać na tom trzeci, bowiem zakończenie powieści wbiło mnie w fotel i sprawiło, że poziom mojego zaintrygowania wzniósł się na bardzo niebezpieczną wysokość zapalając czerwoną lampkę. Zresztą widać, że autorka zaskoczyła nawet swoją bohaterkę :)






Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Panu Piotrowi


czwartek, 17 grudnia 2015

Agata Mańczyk "Huczmiranki. Eukaliptus i werbena"




Autor: Agata Mańczyk
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: październik 2015
Liczba stron: 464
Seria: Huczmiranki tom 1










Uwielbiam sagi rodzinne, zaś fantastyki nie lubię i nie czytuję. Dlatego nowa seria Huczmiranki z jednej strony mnie kusiła, z drugiej zapędzała w "kozi róg", bowiem zastanawiałam się czy zawartej w niej magii nie będzie zbyt wiele... Czy książka, której bohaterkami są głównie kobiety obdarzone niezwykłym talentem (władają mocą zapachu), zauroczyła mnie?

Spośród całego rodu noszącego nazwisko Huczmiran, na główny plan wysuwają się w pierwszym tomie trzy bohaterki: Linda, Daria oraz Nina. Każda walczy o swoje szczęście, samodzielne podejmowanie decyzji, choć cena jaką trzeba zapłacić jest wysoka... Poznajmy bliżej te młode kobiety o jakże oryginalnych imionach.

Rok 1890. Linda.
Wbrew planom swojego rodu zakochała się w poecie Kryspinie i uciekła z nim do Rosji. Minął rok a Linda pojawia się zziębnięta na progu rodzinnego domu, licząc na schronienie. Związek nie przetrwał a ona spodziewa się dziecka. Ema i Lucyna (matka i babka) domyślając się jej stanu, starają się magicznymi mieszankami sprawić, by Linda poroniła i zapomniała o obiekcie swoich westchnień. Jednak ona za wszelką cenę będzie starała się ochronić nowe życie. Sojuszników szuka w osobie kucharki Kseni, jej małej siostrzenicy Hani, bowiem za ich pośrednictwem stara się dotrzeć do kogoś, kto może obronić jej dziecko. Mimo tego, że tym kimś ma być wróg... Czy dziecko przeżyje? Jaką decyzję podejmie Linda w kwestii ślubu z wiekowym hrabią, na który naciska rodzina? Czy w najtrudniejszych chwilach będzie mogła liczyć na pomoc swojej rodzonej siostry Erwiny? Dlaczego Kryspin nie poznaje kobiety, z którą jeszcze niedawno wiązał swoją przyszłość?

Rok 1963. Daria.
Uwielbia spacerować w cieniu Pałacu Kultury ze swoim ukochanym Kazimierzem, który jest taksówkarzem. Przekupić ją można ulubionymi wiśniami w czekoladzie (to tak jak mnie:). Młodzi planują wspólną przyszłość pieczętując swe obietnice tandetnym pierścionkiem zaręczynowym. Jednak kiedy Daria wraca do domu okazuje się, że na pierwszy powojenny zjazd rodu przyjeżdża Melisa, kuzynka jej babki a przyszłość dla niej została przez ród inaczej zaplanowana. Dziewczyna wpada w okres ogromnego buntu, bowiem nie zgadza się z takim traktowaniem. Rzuca studia, imprezuje, pije, wraca nad ranem... Najgorsze jednak jest towarzystwo w jakim się obraca - mężczyźni z rodu Kaczatów (moc smaku) i Bergonów (moc zmysłu słuchu) a przecież kontakty z nimi są zakazane. Do jakich smutnych a wręcz tragicznych skutków doprowadzi Darię takie zabawianie się z wrogiem i granie na uczuciach kilku mężczyzn? Czy zgodzi się na zaaranżowane dla niej małżeństwo z Fabianem? Aż wreszcie czy jej niespokojny duch ustatkuje się kiedy już założy rodzinę i urodzi dziecko czy może będzie domagał się nowych wrażeń, niekoniecznie właściwych?

Rok 2013. Nina.
Po trzynastu miesiącach wraca do Warszawy z podróży po Europie i zatrzymuje się w dawnym mieszkaniu babki - Darii. Myślała, że wyjazd pomoże jej zapomnieć, odreagować i ukoić ból po zaginięciu syna i odejściu męża. Na dodatek jej matka wyjechała bez słowa. Teraz Nina potrzebuje poważnych zmian w swoim życiu, mimo że na pewno nie spodoba się to rodowi drastycznie skraca włosy i otwiera drogerię o bardzo oryginalnej nazwie "Kumczata. Fabryka Dobrych Nastrojów". Sama robi kremy, szampony, maseczki, balsamy, błyszczyki czy toniki, tak jak ją nauczyła Marina (prababka). Szczęśliwe i roześmiane kobiety, które będą odwiedzały jej lokal dostarczą jej energii, sił i podreperują jej nadwątloną dalekimi podróżami moc. Gdy Nina nie pracuje w drogerii rozmyśla, dlaczego jej życie rodzinne się rozsypało... Może dlatego, że sama wybrała sobie męża, przyjęła jego nazwisko, miała pracę niezaakceptowaną przez ród, urodziła syna i była nieobecna na zjazdach? Kto chciałby zniszczyć jej rodzinę? Komu zależało, by mąż się odsunął a syn zniknął? Sąsiadka Inga swoimi słowami jeszcze dolewa oliwy do ognia wspominając półsłówkami o niechlubnej przeszłości Darii a siedmioletnia siostrzenica Niny - Mira mówi niespodziewanie, że jej syn Jeremi jest bezpieczny i zadowolony, ale tęskni. Czy kobieta mimo danej na zjeździe obietnicy zacznie szukać syna? Zwłaszcza, że wszystkie trzy rody, do tej pory walczące, mają w jego odnalezieniu swój interes... Jaki? Co kryje w sobie ten z pozoru zwyczajny chłopiec?

"Huczmiranki. Eukaliptus i werbena" to niesamowita książka, wspaniale zapowiadający serię pierwszy tom. Powieść o kobietach i dla kobiet, gdzie losy wielopokoleniowej rodziny wzmocnione zostały nadprzyrodzonymi mocami. Nawet ja, osoba która nie lubi fantastyki w literaturze, jestem zachwycona! Elementy związane z panowaniem nad zmysłami przez trzy rody, nie zepsuły mi dobrej lektury a wręcz dodały smaku, zapachu i uroku dźwięków - w przenośni i dosłownie. Dwukrotnie zarwałam noc, by móc chłonąć kolejne strony i poznawać dalsze losy bohaterek. Nie ukrywam, że ogromnie czekam na moment, kiedy ukaże się drugi tom sagi - "Huczmiranki. Rumianek i mięta".

Czym charakteryzuje się ród Huczmiranek? Przede wszystkim sztywnym przestrzeganiem zasad i reguł, które raz ustanowione muszą być respektowane przez kolejne pokolenia. Według tradycji kobiety z tej rodziny noszą długie włosy, mówią sobie po imieniu a w razie problemów z "czarnymi owcami" mogą wykluczyć (pozbawiając pieniędzy, nazwiska i schronienia) je z rodziny podczas specjalnie zwołanego zjazdu (gdzie nawet przygotowanie stołu jest z góry ustalone, nie wspominając o kolejności przybywania pań i hierarchii ich ulokowania przy stole). Huczmiranki są stawiane w sytuacji bez wyjścia, niejednokrotnie szantażem zmuszane do podejmowania decyzji po myśli matek i babek a nawet do zawierania małżeństw wbrew swojej woli. Bowiem przyszły mąż musi mieć mocny pierwiastek mocy zapachu a z tego związku musi narodzić się córka. Gdyby urodził się chłopiec (co stało się z tymi nielicznymi, którzy przyszli na świat?), mógłby zniszczyć ich moc i osłabić ród a przecież ta moc odnawia się z każdym kolejnym pokoleniem. Dla Huczmiranek nie jest ważne szczęście jednostki, ale całego rodu, którego historia wielokrotnie jest przygnębiająca. W większości wychowywały swoje córki samotnie - przypadek? Według ich teorii nie sposób walczyć z przeznaczeniem a szczęście po prostu nie leży w ich naturze... A może to klątwa Lindy?

Podziwiam bohaterki, które przez długie lata (Huczmiranki mogły żyć nawet ponad sto pięćdziesiąt lat) całkowicie poddawały się zasadom, rezygnując z własnych marzeń, miłości i planów. Dla dobra innych. Opisane w tej książce trzy buntowniczki chciały to zmienić, chciały uwolnić się spod wpływu starszych, przeciwstawiły się ich woli... Z jakim skutkiem? Czy sprzeciw przyniósł im coś pozytywnego? Czy było warto? Jaką cenę musiały za to zapłacić?

Przyznaję uczciwie, że nie znam wcześniejszej twórczości autorki, bowiem pisała już dla młodzieży. To pierwszy efekt tworzenia dla czytelników dorosłych i do mnie on trafił. Jestem pozytywnie zaskoczona, wręcz zafascynowana. Rozdziały przenoszące mnie w czasie, narratorem rozdziału jest zawsze ta Huczmiranka - spośród trzech głównych - której ten rozdział dotyczy, nieszczęśliwe lokowanie uczuć, ciąże, zdrady, bunt, wojny i rozejmy pomiędzy rodami, kłamstwa, tajemnice a nawet gwałt. Cały wachlarz wydarzeń zaserwowała nam autorka. A wszystko to napisane cudownym językiem, który jest prosty i łatwo trafiający do czytelnika. Rozbudowane dialogi, doskonała wręcz charakterystyka bohaterek nie tylko pierwszoplanowych, ale i pozostałych postaci oraz bogata fabuła. Żeby nie pogubić się w relacjach Huczmiranek (i nie tylko) na końcu książki znajdziemy drzewa genealogiczne, jednak żeby nie przewracać wciąż kartek tracąc przy tym cenny czas na czytanie, stworzyłam sobie swoją malutką ściągawkę wypisując kolejne imiona babek, matek i córek w chronologicznej kolejności.

Podsumowując stwierdzam, że jest to powieść która wciąga i w magiczny sposób przenosi do Warszawy, w której można spotkać nietypowe bohaterki. Zniewala smakiem i zapachem, intryguje ukrytym zeszytem alchemiczek oraz licznymi tajemnicami, którymi owiane jest życie Huczmiranek. W chwilach, gdy byłam zmuszona odłożyć książkę, mój umysł wciąż krążył wokół ich życia, problemów i podejmowanych decyzji. Serdecznie polecam




A oto - bonusowo - kilka przykładów macierzystych zapachów kilku bohaterek:

Lucyna - trawa cytrynowa i kastoreum
Ema - goździki i ambra
Linda - eukaliptus i werbena
Marina - rum i pinia
Daria - wino i tytoń
Nina - rumianek i mięta
Pola - cydr i ambra
Mira - fiołki i mleko




Huczmiranki. Eukaliptus i werbena
Huczmiranki. Rumianek i mięta


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dagmarze


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...