Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 sierpnia 2021

Françoise Bourdin "Serce Julii"


 
 
 
Tytuł oryginalny: Si loin, si proches
Tłumaczenie: Anna Tomoń
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 28 lipca 2021
Liczba stron: 288
 
 
 
 
 
Po raz drugi zapraszam Was do egzotycznego świata. Choć położony w południowo-wschodniej Francji to pełen jest dzikich zwierząt w stworzonym przez Lorenza parku. W "Ogrodzie Lorenza" poznaliśmy jego trud w dążeniu do spełnienia swojego marzenia. Co zatem wydarzy się w kontynuacji - "Serce Julii"? Jak sam tytuł wskazuje - ważną rolę odegra kobieta i uczucia.

W parku dzikich zwierząt wciąż jest mnóstwo do zrobienia. Lorenzo odmawia przekształcenia do w park typowo rozrywkowy, ale walczy o fundusze i godny byt zwierzaków a także bezpieczeństwo oraz zadowolenie odwiedzających. Nieustannie pracuje - a to jako weterynarz, a to jako właściciel, a to jako "twarz medialna"... 

Rutynę dnia codziennego przerywa mail od Benoita, kolegi ze studiów, który zaprasza Lorenza do Kenii, by pokazać mu swoje miejsce pracy - rezerwat Samburu. I tutaj pojawia się problem, ponieważ Delmonte nie lubi wyjeżdżać. Opuszczając ukochany park czuje się niepotrzebny, nie chce też obarczać innych swoimi obowiązkami. Jednak pragnienie poznania zwierząt żyjących na wolności, tajemnic sawanny oraz działania rezerwatu zwyciężają! 
Co Lorenzo spotka na miejscu? Kto zapragnie czegoś więcej niż relacje przyjacielskie? 

 
Kontakt z Julią na odległość, dość oziębłe rozmowy i bezosobowe zwroty nie pomagają obojgu. Czytelnik odnosi wrażenie, że każde z nich nadal kocha to drugie, tylko z dziwnych powodów tworzą sztuczną obojętność. Czy zdołają dojść do porozumienia? Na ile przeszłość wpłynie na ich przyszłość?

Bardzo podobały mi się opisy życia zwierząt, ich zachowania w sytuacjach stresowych, reakcje na opiekunów. Chwile grozy podczas bójek, ucieczek i wzruszenia podczas narodzin. Autorka doskonale pokazała różnice w życiu gatunków zagrożonych wyginięciem, które mieszkają w parku Lorenza a tymi na wolności, w Afryce. 
 

Szczyptę smaku dodają powieści wydarzenia rodzinne głównego bohatera - tragedia, nienawiść, współczucie i znalezione na dnie szuflady pamiątki. 


Podsumowując - "Serce Julii" to piękna i poruszająca, ale jednocześnie niepozbawiona napięć historia, która potrafi skraść serce czytelnika nie tylko codziennością ludzi, ale i drapieżnych zwierząt. Wraz z bohaterami przeżywamy wzloty i upadki, miłość, źle ulokowane uczucia, żałobę, walkę o marzenia, ale również wściekłość czy nienawiść. W wielu sytuacjach czuć podenerwowanie, choć to tylko litery na kartach książki. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
"Serce Julii"
 
 
 

 
Książka przeczytana w ramach wyzwań:  52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 
 

piątek, 18 października 2019

John Maxwell Coetzee "Hańba"





Tytuł oryginalny: Disgrace
Tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2003
Liczba stron: 256





Nie pamiętam kiedy ostatnio pożyczałam książkę z biblioteki, tak duży jest mój księgozbiór. Jednak w październiku musiałam skorzystać z tej formy czytelnictwa, by sprostać wyzwaniu zakładającym przeczytanie książki laureata Nagrody Nobla. Bibliotekarka poleciła mi "Hańbę" urodzonego w Kapsztadzie Johna Maxwella Coetzee.

David Lurie jest dwukrotnie rozwiedzionym wykładowcą literatury na Politechnice Kapsztadzkiej, którego uszczęśliwiają chwile z kobietami. Kiedy z jego życia znika Soraya, z którą odbywał czwartkowe seanse, musi zadowolić się przypadkowymi kobietami. Finalnie sięga po młody "owoc" jakim jest jedna z jego studentek - Melanie, tyle że ta relacja dziewczynie przeszkadza. Nie chce być kochanką profesora. Rodzina mocno ją wspiera i zostaje złożona skarga na wykładowcę.

Lurie jest jednak próżny i przed komisją dyscyplinarną teoretycznie przyznaje się do zarzucanych mu czynów (nie tylko do molestowania), jednocześnie nie poczuwając się do głębszych przemyśleń czy refleksji. Uważa, że to było wzbogacające przeżycie, zaś jego była żona twierdzi, że to haniebna historia. David nie zamierza zgodzić się na żaden kompromis, który proponuje komisja, woli wyjechać do córki.

Lucy mieszka na wsi i wyznacza ojcu liczne zadania, by się nie nudził. Z czasem mężczyzna wnika w tamtejszy system życia, aż do czasu gdy musi zrozumieć, iż w tej części świata każdy, kto coś posiada wystawia się na atak. Bolesna napaść w obojgu zgasiła radość życia. Jakie rany odnieśli? Czy się podniosą i będą w stanie normalnie trwać i patrzeć w przyszłość? Dlaczego Lucy nie mówi prawdy o tym, co się wtedy stało?

"Nie są głodni, ale jedzą. Jedzenie to rytuał, a dzięki rytuałom łatwiej jest wszystko znieść." *

Podczas pobytu u córki, w życiu Davida sporo się dzieje. Pomagając Bev Shaw ma okazję poznać hańbę umierania, a codzienność tamtego regionu i tłumaczenia Lucy uzmysławiają mu, co trzeba robić, by czuć się bezpiecznie oraz że nie każda wina skutkuje karą. Lurie próbuje walczyć z córką, by nie wystawiała się na niebezpieczeństwo, ale ona jest dorosła i chce sama podejmować decyzje. Jaki będzie finał tej historii?


Niezmiernie specyficzna książka, ambitna literatura, która początkowo mnie nużyła. Chyba dopiero od chwili, gdy profesor stanął przed komisją dyscyplinarną czułam się zainteresowana dalszymi kartami powieści. Miałam rację, że akcja przyspieszy, wydarzy się coś, co nie pozwoli odrywać się od stronic i podniesie ciśnienie. I faktycznie, było tego wiele...

Coetzee poruszył wiele smutnych, przykrych i tragicznych wątków - opisał nie tylko krzywdę ludzi a zwłaszcza afrykańskich kobiet, ale też zwierząt. Pokazał molestowanie seksualne, gwałty, rozboje, złych ludzi, którzy nudząc się znęcają się nad innymi czy też dokonują zemsty o bliżej nieokreślonym podłożu.


"Po to właśnie była Soraya i inne - żeby wyssały mu z krwi proteiny złożone, zostawiając go z jasnym umysłem, suchego - tak jak wysysa się jad żmii."**


Podsumowując - "Hańba" to powieść o życiowych wyborach, które muszą być podejmowane by móc budzić się przez kolejne dni i mieć coraz to nowe cele życiowe. Wnikliwie scharakteryzowani bohaterowie dostarczają nam, czytelnikom, liczne emocje; poznajemy gdy przemawia przez nich szczerość, zrezygnowanie, apatia, nienawiść czy skrucha. Historia o poważnych skutkach zapomnienia, wybaczeniu, samotności, utracie honoru, formach dokonanych (czyli czynnościach doprowadzonych do końca) czy wreszcie o tym, czego pragniemy od życia. Coetzee stworzył dzieło, które jest podróżą od hańby, przez ironię aż po groteskę.




* J. M. Coetzee, "Hańba", Znak, Kraków 2003, s. 129
** Tamże, s. 211




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wyzwanie LC, 52 książki

czwartek, 15 sierpnia 2019

Patrick Addai "Babcia przejmuje telewizję"




Tytuł oryginalny: Grossmutter übernimmt das Fernsehen
Tłumaczenie: Jacek Bartos
Ilustrator: Ania Jamróz
Wydawnictwo: BJ Service
Data wydania: 19 kwietnia 2019
Liczba stron: 40
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 6-9








Patrick Addai to pochodzący z Afryki autor książek dla dzieci, którego babcia mieszkająca w Ghanie opowiadała maluchom w wiosce bajki. Nie było tam prądu a co za tym idzie telewizji, zatem babcine historie stanowiły ogromną rozrywkę. Addai spisał kilka i podarował nam w tej właśnie książeczce.

"Wiejska telewizja" to pierwsza opowieść, mówiąca właśnie o babci i jej historiach, w których kryją się rady i wskazówki dotyczące życia i zachowania.

"Dlaczego pająk nie ma włosów" - we wspólnym gospodarstwie mieszkali pająk, lew, lis, antylopa oraz małpa. Sprytny pająk "przewidział", że niebawem zachoruje i umrze, pozostawił zatem swym przyjaciołom wskazówki co do swojego pochówku. Ogromnie zaskakujące to było miejsce oraz przedmioty, jakie kazał sobie włożyć do grobu. Co wydarzyło się później? Gwarantuję Wam, że nie spodziewaliście się takiego obrotu spraw...

"O myszy, która uratowała lwa" - mam wrażenie, że już o tej bajce słyszałam... Polujący na kozę lew, wpadł do głębokiego dołu i nikt nie chciał mu pomóc. Lew nie rozumiał, dlaczego tak się dzieje a zwierzęta po prostu bały się utraty życia. Znalazło się jednak takie, które mu pomogło... Kto to był i jak chciał mu się odwdzięczyć lew? Czeka na Was zaskakujący finał!

"Jak powstał wzór na żółwiej skorupie" - ptaki postanowiły zakpić z powolnego żółwia i zaprosiły go na świętowanie Bożego Narodzenia na drzewie. Wiedziały, że żółw nie będzie w stanie tam wejść. Tym bardziej zdziwiły się, kiedy przywitał się, złożył im życzenia i zaczął śpiewać... Jak znalazł się na drzewie? Jak z niego zszedł? A przede wszystkim - jak powstał wzór na skorupie? Polecam Wam tę ciekawą opowieść.

"Dlaczego orły polują na kurczęta" - orzeł, sęp i kura mały wspólnie budować bęben. Materiały do budowy, czyli skórę, drewno oraz sznur miała dostarczyć kura, jednak następnego ranka, gdy sęp z orłem pojawili się u kury, ta nagle twierdziła, że jest chora i wszystko wokół niej również... Ptaki poradziły sobie z budową, jednak zazdrosna kura pod ich nieobecność używała instrumentu. Kłamała, że to nie ona... W jaki sposób prawda wyjdzie na jaw?

"Jak pająk stał się czarny" - panująca susza sprawiła, że zwierzęta wiele oddałyby za pożywienie. Jedynie krab posiadał zapas ziemniaków, chętnie się nimi podzielił z pająkiem, ale pod pewnym warunkiem... Pająk wiedział, że nie może się na to zgodzić, dlatego chcąc jeść wysyłał do kraba inne zwierzęta a w zamian za informację, otrzymywał od nich część ich ziemniaków. Jaki był warunek kraba? I jak to się stało, że pająk stał się czarny? Sięgnijcie po książeczkę.


Podsumowując - Niezmiernie mądre, ale zarazem wesołe historie zapewnią dzieciom rozrywkę, zwłaszcza dzięki swojej odmienności od wszelakich księżniczek, smoków czy krasnoludków. Najciekawsze są intrygi, pomysły zwierzęcych bohaterów oraz wyjaśnienia dlaczego postąpiły w ten, czy inny sposób. Długość poszczególnych utworów jest odpowiednia akurat na jedno czytanie, nawet dla największego wiercipięty a duża czcionka sprzyja nauce lub ćwiczeniu czytania. Świetne! Sama bawiłam się wyśmienicie.



Patrycja (lat 8,5)
"Babcia przejmuje telewizję" to zbiór pięciu bajek, które opowiadają o zwierzętach. Były one opowiadane w Afryce, gdzie zbiegały się dzieci by posłuchać opowieści, które zastępowały im programy telewizyjne. Są to opowiadania z morałem, pouczające i pomagające radzić sobie z problemami. Autor chciał nam przekazać, żebyśmy sprzeciwiali się złowrogiej chciwości,
niewdzięczności i kłamstwu. Śliczne ilustracje Anny Jamróz idealnie odzwierciedlają zawartość bajek.
Najbardziej podobało mi się opowiadanie "Dlaczego pająk nie ma włosów na głowie". Ta bajka uczy nas, że nie wolno być samolubnym i przywłaszczać sobie wszystkiego, na co się zapracowało wspólnie.   






Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki



Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książeczkę dziękujemy




niedziela, 23 lipca 2017

Bogna Ziembicka "Bądź przy mnie"



Autor: Bogna Ziembicka
Wydawnictwo: JAK
Data wydania: 2017
Liczba stron: 212 z całości woluminu (664s.)
Seria: Różany (tom 4)
Wydanie kompletne. tom II
288str (t.3); 212 (t.4);








Po lekturze pierwszego tomu sagi autorstwa Bogny Ziembickiej myślałam, że wiem czego mogę się spodziewać... Że będzie to opowieść o losach kilku bohaterów, dość przewidywalna i właściwie to ciężko było wtedy odgadnąć co zostało opisane w kolejnych czterech tomach! Bo cóż te postacie mogą robić...?
Na szczęście pisarze mają doskonale rozwiniętą umiejętność dbania o czytelnika - o odpowiednią ilość parzonej melisy na uspokojenie czy też kawy lub coli wypijanej litrami, by dotrwać do późnych nocnych godzin.

Każdy tom sagi Różany zaskakiwał mnie czymś innym. Pisałam o tym w poprzednich recenzjach dlatego dziś skupię się na "Bądź przy mnie" - powieści stanowiącej czwartą część cyklu.

W chwili wybuchu drugiej wojny światowej Joachim znajdował się w Afryce. Jednak za radą przyjaciela postanowił uciekać, ponieważ jako Niemiec w Tanganice - podległej Wielkiej Brytanii - mógł bardzo łatwo dostać się do niewoli. Pomagająca mu w faktorii Almaz zorganizowała mu grupę ludzi, przy pomocy których miał przedrzeć się przez Kenię na tereny podległe Włochom. Ileż emocji towarzyszyło mi podczas czytania opisu tej podróży. Nie była ona łatwa ze względu na to, iż tereny nie były przyjazne człowiekowi - obce plemiona, dzikie zwierzęta...

Joachim dotrze do upragnionej Europy, uda mu się spotkać z rodziną a po wielu perypetiach również z Zuzanną. Zakochany Niemiec nie zdaje sobie jednak sprawy, że jego pochodzenie uniemożliwi mu pełnię szczęścia, na które tak długo czekał. Wszak w czasie wojny to on jest stroną wroga, najeźdźcy a Zuzia nie może się z nim pokazywać ani okazywać uczuć, gdyż sprowadzi tym samym nieszczęście nie tylko na siebie, ale przede wszystkim na małego Stasia. To sytuacja ogromnie trudna. Jak pokonać działania wojenne, by móc prawdziwie kochać? Mówi się, że miłość pokona wszystkie przeszkody, ale dwoje ludzi z przeciwnych stron barykady? Czy to może się udać? Czy Zuzia i Joachim mają szansę? Czy kiedykolwiek będą razem? Jak bardzo Ziembicka skomplikuje im życie?

Czwarta część cyklu to opowieść o okresie wojny z perspektywy mężczyzny - Joachima, który czuje się jak trędowaty. Wszyscy uświadamiają mu, że jako Niemiec jest winny wszystkich nieszczęść, bo to przecież jego naród wyrządził ludziom krzywdę. Najbardziej zabolały go jednak słowa pani von Chojnovski, babci Zuzanny, która uświadomiła mu jak wygląda wojna z perspektywy zwykłych ludzi.

W "Bądź przy mnie" autorka ujawniła kilka, nieznanych dotąd faktów z życia panny Hulewicz, których my czytelnicy, nie znaliśmy czytając poprzednie tomy. Choć oczywiście znaczna większość powieści to życie, losy, przygody wojenne i przeżycia Joachima. Ziembicka po mistrzowsku opisała przeprawę bohatera przez afrykańskie tereny. Wielokrotnie powiało grozą - ucieczka na drzewo przed lwami, spotkanie z murzyńską czarownicą a przede wszystkim chwila, gdy został okradziony i ranny. Sępy mnie przeraziły!

Pośród grozy, strachu pojawiło się jednak coś, co wprowadza do książki element rozluźnienia. Myślę, że nikt nie zdołałby odgadnąć co to jest... Pewna Niemka - Ilona - podczas działań wojennych prowadziła dziennik, wpisując tam swoje krótkie notki dotyczące różnych dni i zdarzeń. Nie przypuszczałam, że o tak traumatycznych chwilach można napisać prawdziwie, ale jednocześnie z humorem.

Autorka podarowała nam prawdziwe spojrzenie na czas wojny, nie tylko w Europie i nie tylko z perspektywy Polaków, jak to bywało dotychczas w literaturze. To naprawdę bardzo realny obraz Polski, Niemiec i Afryki w czasie, gdy nikt nie mógł być pewny kto wróg a kto przyjaciel. Gdzie wszystkie chwyty były dozwolone a za odpowiednią liczbę pieniędzy można było sprzedać czy kupić wszystko i każdego.
A w plątaninie uczuć i strachu, pośród wystrzałów i nalotów kwitła miłość Polki i Niemca. Wyśmienicie wykreowani bohaterowie i jakże szczegółowo przedstawione ich myśli oraz uczucia targające zakochanymi sercami. Kogo słuchać? Jakie decyzje podejmować? I jeszcze list mający zaważyć na ich przyszłości...

I to już koniec czwartego tomu sagi z Różanami w tle... Tomu przepełnionego wojną, cierpieniem, głodem, ale i miłością, zdradą i poczuciem odpowiedzialności. Przede mną już tylko piąta - finałowa - część, po którą zamierzam sięgnąć już jutro. Jestem ogromnie zaintrygowana, bowiem nie mam pojęcia co tym razem przygotowała Bogna Ziembicka a nie ukrywam, że jak dla mnie to kilka wątków pozostało jeszcze do wyjaśnienia.






Poprzednie wydanie:




"Droga do Różan"
"Wiosna w Różanach"
"Tylko dzięki miłości"
"Bądź przy mnie"
"Na zawsze Różany"



Książka przeczytana w ramach majowych wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


środa, 7 czerwca 2017

Bogna Ziembicka "Tylko dzięki miłości"



Autor: Bogna Ziembicka
Wydawnictwo: JAK
Data wydania: 2017
Liczba stron: 298 z całości woluminu
Seria: Różany (tom 3). Wydanie kompletne. tom II









Z seriami czytelniczymi problem jest ogromny a może nawet kilka... Najpierw człowiek nie zaczyna, bo czeka na pozostałe tomy, żeby poznać historię w całości. Później brakuje mu czasu, bo jednak czytania jest dużo... Ale jak już zacznie to historia przyzywa, nawołuje i nęci kolejnymi losami bohaterów... Nie sposób zapomnieć o tym co było równocześnie nie zastanawiając się co czeka naszych ulubieńców na kolejnych stronach. Czy po lekturze
"Drogi do Różan" i "Wiosny w Różanach" również trzeci tom  - "Tylko dzięki miłości" - spełnił moje czytelnicze marzenia?

Kto czytał drugi tom ten zacnej krakowskiej sagi wie, w jak ekscytującym momencie życia Zosi pozostawiła nas autorka. Zatem przypuszczam, iż nie jestem jedyną osobą która z niedowierzaniem odkryła co czeka na mnie w niniejszym tomie! A wiedzieć musicie, że nie miałam o tym pojęcia wcześniej, nie czytałam bowiem żadnej recenzji czy opisu... No tak, musiałam obejść się smakiem i zagłębić w ofiarowany kawałek tej opowieści.


lata 1935-1945
Trzeci tom serii Różany to naprzemienne wspomnienia dwóch osób - Zuzanny, którą poznajemy dzięki dziennikom pisanym przez kolejne lata począwszy od piętnastego roku życia oraz Joachima - prowadzącego faktorię w Tanganice.

Zuzannie jest ciężko otrząsnąć się po tragedii jaka ją spotkała. Utrata rodziców i siostry to ogromny cios i musi się z nim zmierzyć u boku babci Jadwigi, która przeniosła wnuczkę do krakowskiej szkoły i stara się wszelkimi sposobami załagodzić ból. Organizuje Zuzannie czas dając tym samym szansę na bywanie wśród ludzi i poznawanie świata. Wraz z bohaterką możemy zwiedzić Zakopane, Egipt, południe Europy oraz Prusy. Każde z tych miejsc dało jej radość, w każdym towarzyszyły miłe jej osoby, jednak myślami Zuza wciąż trwa przy Piotrze i swojej beznadziejnej oraz młodzieńczej miłości do niego. W każdej wolnej chwili wyjeżdża do Różan a będąc za granicą i tak porównuje wszystko do podkrakowskiego dworu, który otoczony zielenią i bezapelacyjnym pięknem wciąż na nią czeka...

Joachim jest Niemcem, który pochodzi z Prus Wschodnich. Nieco starszy od Zuzy młodzieniec pracuje z dala od rodzinnego domu, bo dzięki protekcji ojca uniknął munduru i prowadzi faktorię we wschodniej Afryce. Nie zna panny Hulewicz osobiście, ale zakochał się w jej wizerunku ze zdjęcia... Czy to możliwe? Nie wiem, ale siostra Joachima - Renate, chodziła w Penzance do szkoły wraz z Zuzanną - stąd wspólna fotografia. Joachim opisuje w swym dzienniku trudny czas podczas wdrażania w pracę i całkowicie inny świat, niż ten w którym żył dotychczas. Zależność od pory deszczowej, jakże inna tradycja świąt, nabór pracowników a przede wszystkim casting na praczkę! W Afryce noc i dzień mają po dwanaście godzin a poligamia jest zjawiskiem równie częstym jak wysokie temperatury, o ile kogoś na to stać... Czy Joachim będzie miał szanse na zdobycie serca Zuzanny?


Kiedy zaczęłam czytać "Tylko dzięki miłości" przeżyłam szok. Nie spodziewałam się, że całość będzie jedynie fragmentami pamiętników, konstrukcją zgrabnie przeplatanych zapisków chronologicznych bohaterów. Liczyłam na kontynuację losów Zosi! Początkowo zupełnie nie mogłam się wdrożyć, ale potem - jak w każdej powieści obyczajowej - z niepokojem wyczekiwałam na kolejne stronice niosące informacje o losach ulubionych postaci.

To czego brakowało mi w dwóch poprzednich tomach, czyli rozbudowanej historii życia niani - otrzymałam teraz. Ze szczegółami poznawałam jej ból po stracie bliskich, trudne początki w krakowskiej szkole z nowymi koleżankami, które nie były jej zbyt przychylne. Dlatego Zuza często powraca we wspomnieniach do Penzanki i miłej atmosfery angielskiej szkoły. Bardzo dużo miejsca w życiu bohaterki zajmuje muzyka oraz kino. Bogna Ziembicka doskonale wprowadza czytelnika w ówczesny świat kultury i sztuki.
Jak wiele zmieniło się u Zuzanny i jej babci wraz z wybuchem wojny? Czy wyjazd najlepszej przyjaciółki - Wiery - nie osłabi jej woli walki o lepsze jutro? Jak potężne jest jej uczucie do mężczyzny, którego już nie ma?

Koniecznie sprawdźcie osobiście jakie przeszkody stawiało życie na drodze tej sympatycznej dziewczyny z warkoczami. Jakie targały nią uczucia i emocje względem sytuacji w kraju i w sercu. Z radością będziecie towarzyszyć jej w chwilach radości i smutku a zwiedzanie urokliwych miejsc oderwie na chwilę Wasze myśli o pragnieniu poznania dalszych wydarzeń z powieści "Wiosna w Różanach" :)

"Tylko dzięki miłości" to niezwykła historia Polki i Niemca, których łączy cieniutka nić porozumienia, ale nadchodzące nad Europę widmo wojny może ją przedwcześnie zerwać. Bo przecież we wrześniu 1939 roku nie będą już podlotkami z marzeniami o wolności, szczęściu czy miłości tylko dwójką wystraszonych i doświadczonych przez wojenny czas ludzi, stojących po przeciwnych stronach barykady. To na tym skupiła się Ziembicka - na uczuciach, które mają ogromne znaczenie w naszym życiu, ale bledną w obliczu tak mocnych wydarzeń historycznych. Ciekawym zabiegiem jest uzupełnienie dzienników bohaterów wycinkami z gazet, które bardziej szczegółowo opisują, wspomniane przez młodych jedynie symbolicznie, wydarzenia.

Zaskakująca i nietypowa. Nostalgiczna i emocjonalna. Taka jest trzecia powieść z serii Różany, którą serdecznie polecam!





Poprzednie wydanie:




"Droga do Różan"
"Wiosna w Różanach"
"Tylko dzięki miłości"
"Bądź przy mnie"
"Na zawsze Różany"



Książka przeczytana w ramach majowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


sobota, 26 grudnia 2015

Anna Obiols "Maja i jej świat. Ciekawość"



Tytuł oryginalny: Maria learns...
Tłumaczenie: Zofia Beszczyńska
Ilustrator: Subi/Joan Subirana
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 36
Seria: Maja i jej świat
Wiek odbiorcy: 5+
Oprawa: twarda




Moja córa już od najmłodszych lat ma styczność z dziećmi, które mają inny kolor skóry. W poprzednim przedszkolu miała okazję chodzić do grupy z Wietnamką a teraz ma w przedszkolu chłopca z korzeniami afrykańskimi. Dzięki temu, od wczesnych lat, kiedy dziecko najwięcej się uczy i zaczyna rozumieć otaczający świat, ma możliwość poznać, że jesteśmy różni, ale mimo języka którym mówimy czy koloru skóry jesteśmy tak samo ludźmi.

W czwartej już książeczce z serii o rezolutnej Mai poznajemy Findę, nową szkolną koleżankę, która pochodzi z Afryki. Ma czarną skórę, mówi w innym języku, nosi śliczne warkoczyki, kolorowe sukienki a na dźwięk bębnów zaczyna się rytmicznie poruszać. Nawet Maja tak nie potrafi. Jednak mimo wszystko dziewczynki potrafią się jakoś porozumiewać, poznają obyczaje, potrawy, gry i wszystko co jest charakterystyczne dla kraju, który jest im nieznany a który tak doskonale zna przyjaciółka. By zgłębić swoją wiedzę Maja udaje się nawet do biblioteki! A potem jej świat zaczyna śpiewać, trąbić i staje się zielony, we wszystkich możliwych odcieniach tego koloru. Jak zakończy się przyjaźń Findy i Mai? Czego nauczą się dziewczynki?



Po raz ostatni zachęcam Was do sięgnięcia po serię o Mai. Nie ma już więcej części, o których mogłabym Wam opowiedzieć. Jednak myślę, że te cztery wystarczą, by skusić Was mądrą i zaskakującą chwilami fabułą, w której nie brak ciekawostek i humoru. Tym razem na ilustracjach - oprócz czerni - króluje zieleń, która jakże mi przypomina, że do wiosny coraz bliżej.... :)  Zanim jednak pożegnam - oczywiście tylko recenzyjnie, bo w sięgać po książeczki wraz z córą będziemy wielokrotnie - Maję, koniecznie muszę jeszcze napisać Wam o ćwiczeniach. W tej pozycji głównym tematem była ciekawość z jaką przyjaciółki wzajemnie poznawały swoje kraje i dlatego część ćwiczeniowa jest właśnie temu poświęcona. Choć między wierszami zaakcentowano również tolerancję. Najpierw wykonamy grę, w którą gra się w Afryce, później poszukamy w bibliotece (lub domowej biblioteczce) pozycji książkowych, dzięki którym możemy poszerzyć swoją wiedzę o tym kontynencie a na koniec czeka na nas wykonanie masek. Zabawa na kilka dni!

Nie zapominajmy też o sentencjach i "Przewodniku dla rodziców", który tym razem traktuje o ciekawości, którą zaspokajamy nauką a ta z kolei wiąże się z inteligencją, wiedzą, doświadczeniem oraz motywacją.

Mam nadzieję, że macie już motywację, by sięgnąć po serię "Maja i jej świat"? :)



Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

sobota, 21 marca 2015

Nadine Gordimer "Znaleziony"



Tytuł oryginalny: The Pickup
Tłumaczenie: Dariusz Żukowski
Wydawnictwo: M
Data wydania: 2014
Liczba stron: 312











Nadine Gordimer to południowoafrykańska pisarka, która w 1991 roku otrzymała Nagrodę Nobla. Poruszała tematy społeczno-polityczne w krajach afrykańskich. Działała przeciwko segregacji rasowej, była nawet członkinią Afrykańskiego Kongresu Narodowego w czasach, gdy organizacja ta była zabroniona. Gordimer była też przeciwniczką apartheidu. Za swoje działania została uhonorowana kilkoma odznaczeniami między innymi Orderem Orła Azteckiego czy Orderem Sztuki i Literatury. Autorka zmarła w 2014 roku.

W "Znalezionym" Nadine Gordimer opowiedziała czytelnikowi historię miłości, ale nie takiej pięknej, bajkowej, bezproblemowej, wyśnionej. To byłoby zbyt banalne. Poznajemy Julie Summers, białą kobietę mieszkającą w RPA, córkę wpływowego i bogatego Nigela Ackroyd'a Summers'a. Pech chciał, że kobiecie zepsuł się samochód, jak w życiu. Oddając samochód do naprawy do warsztatu, spotkała tam jednego z mechaników - Araba o imieniu Abdu. Mężczyzna w spoconym stroju roboczym, śmierdzący potem, smarami i olejami wywołuje jednak w Julie niespotykane odczucia. Dlatego wprowadza go do swojego kręgu znajomych, którzy spotykają się w El Ej Cafe i nazywają "Towarzystwem przy Stoliku" a nawet zgadza się na to, by znalazł jej nowy samochód.

Dwoje ludzi, każde innej rasy, innego wyznania, o innym wykształceniu i z innymi marzeniami dotyczącymi przyszłości. Ale mimo to czują do siebie pociąg fizyczny. Czy czują miłość? Nie są tego pewni, ale zaczynają dzielić ze sobą łoże, co pozwala im na wewnętrzne uspokojenie. Zresztą dzięki temu Abdu może się porządnie wykąpać, bo w pokoiku przy warsztacie, ma tylko prowizoryczną łazienkę.
Jednak tak jak w życiu, tak i w literaturze, nie może być idealnie i bezproblemowo. Nagle Abdu otrzymuje list, który ma diametralnie zmienić ich życie. Okazuje się, że mężczyzna jest w RPA nielegalnie, jego wiza wygasła i musi w ciągu czternastu dni opuścić kraj. Julie szuka dla niego pomocy. Prosi o radę swoich znajomych, wuja, prawnika. Jednak mimo wszelkich starań, nie udaje się zatrzymać ukochanego w kraju. Musi spakować swoją płócienną torbę i kupić bilet na samolot, by odlecieć do małej wioski na pustyni, w jednym z krajów arabskich. Jak zachowa się Julie? Czy naprawdę kocha Abdu i będzie chciała udzielić mu jakiejś pomocy? Przecież mężczyzna będzie mógł podjąć starania o wizę, jednak już nie do RPA. Tutaj nie ma już wstępu. Czy będą razem? Czy los zaplanował dla nich coś zupełnie innego?


Nie napiszę nic więcej na temat fabuły, ponieważ zupełnie zepsułabym Wam czytanie tej książki. Jedno jest pewne - do tego momentu książka nie była dla mnie świetną lekturą, była trudna i nużąca. Nie mogłam wdrożyć się w czytanie, ponieważ jest napisana dość poetyckim językiem a dialogi nie są wyszczególnione tak, jak w innych powieściach. Znacznie wolniej mi się z tego powodu czytało. Ale od chwili, gdy samolot ląduje na arabskiej ziemi i czytelnik przenosi się z wydarzeń w RPA na pustynię, akcja trochę przyspiesza, więcej się dzieje i czytelnik nie może się już doczekać zakończenia.

Czytając o życiu na pustyni, w małej wiosce pośród rodziny Abdu (a właściwie Ibrahima, bo jego prawdziwe imię), przeniosłam się myślami do 2010 roku, kiedy miałam okazję zwiedzić Egipt. Dowiedziałam się wtedy sporo o życiu tamtejszych ludzi, o meczetach, ramadanie, modlitwie, poście i nieznośnych upałach w środku dnia. Podczas lektury "Znalezionego" ta wiedza jeszcze bardziej pomogła mi wczuć się w fabułę, w poznanie postaci, ich zwyczajów czy zrozumienie zachowań. Tam życie wygląda zupełnie inaczej niż u nas i dzięki temu, że autorka poznała to życie "od środka" to czytelnik ma lepszą literacką ucztę.

Jak zakończy się ta historia? Nie zdradzę ani odrobiny, ponieważ sama się przekonałam, że zakończenie mnie ogromnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się tego po książce, zwłaszcza że tak jak pisałam wcześniej, moje początki z lekturą były trudne. Przyznaję, sama nie wiedziałam, jakiego finału chciałabym dla bohaterów - dla Julie i Abdu / Ibrahima. Chwilami kibicowałam jej, chwilami jemu. Czasami rację przyznawałam kobiecie a czasem mężczyźnie. Jest to chyba doskonałym dowodem na to, że prawdziwa miłość pokona wszystkie przeszkody, ale po odrzuceniu tego, co uważamy za oczywiste i pewne. Że dwoje ludzi musi się naprawdę postarać, żeby stworzyć związek pełen zrozumienia. A często powtarzane słowo "dotarcie" jest wymagane w związku, bo bez niego iskrzy, dymi i może wybuchnąć - nadmiarem emocji.

Komu polecam lekturę? Na pewno nie tym, którzy oczekują od powieści wartkiej akcji, wyraźnie zarysowanych dialogów, jasnych przekazów i konkretnych wydarzeń. Owszem, nie mogę powiedzieć, że w "Znalezionym" nic się nie dzieje, ale jest to nostalgiczna i powolna, dostojna wręcz książka. Jest typowo przemyśleniowa, refleksyjna i skupiająca się nie na akcji czy wydarzeniach, ale na sferze duchowej i emocjonalnej. Dotyczy miłości, emigracji i walki z systemem, który inaczej patrzy na ludzi z krajów arabskich. "Znaleziony" to powieść, która ma pokazać przede wszystkim uczucia i związki pomiędzy członkami rodziny, która jest bardzo ważna a każdy ma swoje miejsce w hierarchii. Jeśli lubicie takie klimaty to zachęcam do lektury tej książki, by poznać pióro jednej z noblistek.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dorocie 
z Wydawnictwa M


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...