Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jasnowidz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jasnowidz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 października 2015

Katarzyna Misiołek "Ostatni dzień roku"




Autor: Katarzyna Misiołek
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 448




Przed sięgnięciem po książkę, nie polecam czytania opisu na LC, zdradza zbyt wiele z treści







Co robią dwudziestolatkowie w Sylwestra? Wyjeżdżają w góry, idą na bale czy na imprezy plenerowe, ale przede wszystkim spotykają się ze znajomymi na prywatkach, mniej lub bardziej poważnych. I taki właśnie plan miała bohaterka tej powieści - Magda. Do mieszkania swojego chłopaka Bartka wróciła późno i w szybkim tempie musiała uporać się z kąpielą a potem zrobieniem się na bóstwo. Z łazienki słyszała swój uporczywie dzwoniący telefon, tylko nie końca chciała go odbierać, bo przecież znajomi i witanie Nowego Roku czekają... Kiedy już mieli wychodzić, zaskoczył ich dzwonek... tym razem do drzwi. Nie spodziewali się kto i z jakimi wieściami stoi po drugiej stronie... To miał być zwykły Sylwester, ale nie był i już nic nigdy nie miało być normalne i takie samo jak do tej pory...

Za drzwiami stał bowiem Kuba, szwagier Magdy. Był zdenerwowany i z paniką w oczach. Jego żona Monika - starsza siostra Magdy - wyszła nagle z domu biorąc jedynie portfel i klucze i ...zniknęła bez śladu. Nikt jej nie widział, nikt nie wie gdzie może być. Prawie trzydziestoletnia kobieta, zakochana w mężu, lubiąca swoją pracę w uniwersyteckiej bibliotece i czteropokojowe mieszkanie kupione kredyt, pasjonatka podróży i biżuterii - przecież nie mogła tak po prostu wyjść z domu i nie chcieć wrócić do swojego dotychczasowego życia! A jednak...

Magda, Bartek i Jakub zamiast świętować rozpoczynają poszukiwania Moniki. Dopiero rano, po bezsennej i męczącej mroźnej nocy, informują rodziców o zaginięciu. Pierwszym tropem, który udaje się ustalić, jest fakt, że kobieta była widziana stacji benzynowej gdzie kupiła kupon Lotto i gorzką czekoladę. Zupełnie bez sensu, prawda? Zrozpaczona rodzina nie czeka na kolejne rewelacje policji, tylko poszukuje na własną rękę: jeżdżą po mieście, rozwieszają plakaty, przepytują ludzi. Z czasem każdy z nich zaczyna się zastanawiać czy Monika jeszcze żyje? Czy to możliwe, że tak po prostu przepadła bez wieści? Nadzieja umiera ostatnia i to jej się trzymają, ale jak długo?

Każdy z bliskich zaginionej inaczej odreagowuje jej brak. Matka rzuciła się wir spotkań z jasnowidzami i przygotowywania ulubionych potraw córki. Ojciec nie do końca wierzy w to, że ona jeszcze wróci. Mąż wynajmuje detektywów, szuka w podejrzanych miejscach, również poza granicami kraju i zupełnie nie potrafi się pozbierać. Razem z Magdą udaje się nawet do pewnej sekty. Bez skutku. Najgorzej całą tą sytuację przeżywa jednak Magda. Siostra jest od niej starsza o osiem lat i zawsze starała się ją chronić, opiekować się nią, by zamknięte pewnego razu w piwnicy mogły czuć, że mają siebie. Magda jeździ w przypadkiem wybrane punkty miasta czy kraju, licząc, że to intuicja podpowie jej, gdzie szukać siostry. Jej życie jest bardziej nastawione na przetrwanie, ponieważ rzuciła faceta, studia, mieszka byle gdzie, spotyka się z byle kim, je byle co. Nie potrafi porządnie się za siebie zabrać. Ma problemy z pracą, jedzeniem a przede wszystkim ze sobą. Nie może się pogodzić z tym, że jej siostra zaginęła. Że nijak nie ma o niej wiadomości, przecież nie mogła tak po prostu odejść! Ale jak się okazuje, Monika nie wszystko jej mówiła... Zresztą podobnie jak mama... Czy tajemnice tych dwóch kobiet mają coś wspólnego z tym zniknięciem?

Mijają dni, miesiące... Minął rok. Monika nadal nie wróciła. Sprawą zainteresowały się media a do rodziny zgłaszają się fałszywi informatorzy (i nie tylko), chcąc wyłudzić trochę pieniędzy żerując na krzywdzie pogrążonych w smutku i depresji ludzi. Czy mąż nadal na nią czeka? Czy rodzice wciąż wierzą w to, że ich córka żyje? Czy Magda poradziła sobie z tym ciężarem, że to nie ona zaginęła tylko ta bardziej kochana córka? Czy to możliwe, że w obliczu takiego nieszczęścia, rodzina zamiast bardziej się scalić staje się sobie coraz bardziej obca, jej członkowie czują się ze sobą źle, uciekają od siebie. Wspomnienia o zaginionej sprawiają, że wspólnie spędzany czas staje się tylko krwawiącą na nowo raną...

Magda jest bardzo dziwną bohaterką. Bardzo przeżywa brak siostry, jednak niektóre jej zachowania czy działania są - jak dla mnie - zupełnie oderwane od rzeczywistości. Zwłaszcza przygodne kontakty z mężczyznami albo sytuacje dotyczące zagubienia rzeczy osobistych. W obliczu braku informacji o zaginionej życie tej młody kobiety całkowicie straciło na wartości. Stało się totalną egzystencją, czasem na przetrwanie, na wykonywanie tylko niezbędnych czynności. Dzień za dniem upływają jej na monotonnym powtarzaniu wciąż tych samych rzeczy: nudne zajęcia w pracy, obiad z mikrofalówki w niezbyt przyjemnym mieszkaniu, kiczowate programy telewizyjne i wreszcie sen. I tak w kółko...
Wielu jej przedsięwzięć nie pochwalałam czytając powieść, w wielu momentach mnie denerwowała (na przykład notorycznie ubierając się zbyt cienko w stosunku do warunków atmosferycznych) czy doprowadzała do pasji popełniając kolejne błędy. Ja rozumiem, że czuła się okropnie, podle i źle, oszukana, samotna i bez celu w życiu, ale takimi działaniami ani o krztę nie pomagała ani siostrze ani sobie. Uwielbiała odczuwać ból w różnych postaciach (ale nie martwcie się, nie było tu żadnego okaleczania), bo pozwalał jej zapomnieć o Monice...

Autorka napisała bardzo dobrą książkę o tym, że czasami miłość w rodzinie nie wystarcza, by przeżyć wiele lat w szczęściu. Czasem wystarczy chwila, ułamek sekundy w najmniej spodziewanym czasie i życie wielu osób wali się w gruzy. Tak mało trzeba, by ktoś wyszedł z domu i przepadł bez wieści. "Ostatni dzień roku" to świetne studium zachowań ludzi w takiej sytuacji - im więcej osób, tym więcej różnorodnych zachowań, reakcji, potrzeb, myśli i pragnień. Katarzyna Misiołek na przykładzie tej rodziny świetnie pokazała, że każdy nasz krok w życiu musi być przemyślany, że zawsze mamy wybór sięgając po coś, czego nie powinniśmy dotykać; robiąc coś, czego możemy żałować. Nawet jeśli kierujemy się intuicją i ruszamy przed siebie, bez planu to trzeba uważać na sytuacje, które mogą nam się przydarzyć. Bo czasami będzie to spotkanie miłości czy znalezienie nowej pracy, jednak czasem będzie to ból, strach i poniżenie.

Powieść długo trzyma czytelnika w niepewności co do losów Moniki. Nie mam w zwyczaju zaczynania lektury od końca, więc i tym razem delektowałam się kolejnymi stronicami, nie wiedząc jak ta historia się zakończy. Oczywiście nie zdradzę Wam czy Monika się odnalazła czy nie, ale przyznaję, że dobrze mi się książkę czytało. Mimo, że czasami wydarzenia mnie denerwowały, zachowanie bohaterów irytowało, to wszystko składało się na coraz wyższe ciśnienie i jeszcze większą chęć poznania zakończenia.

Książka ta nie jest odosobniona w temacie zaginięć, bowiem sama miałam już okazję czytać o takiej tematyce. Również media otaczają nas zewsząd informacjami o zaginięciach (słynne zaginięcie czteroletniej Madeleine McCann podczas wakacji w Portugalii) a przecież słupy ogłoszeniowe czy szyby wystawowe w każdej polskiej miejscowości oklejone są zdjęciami osób, które nie dotarły do pracy, domu, szkoły...





Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Monice


oraz


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...