Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczykijka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczykijka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 stycznia 2013
Maria Ulatowska "Pensjonat Sosnówka"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: maj 2011
Oprawa: miękka
Liczba stron: 360
Seria: Sosnowe dziedzictwo tom 2
"Pensjonat Sosnówka" to kontynuacja debiutanckiej powieści Marii Ulatowskiej "Sosnowe dziedzictwo". Jeśli nie czytałaś / -eś części pierwszej, nie psuj sobie dobrej lektury i nie czytaj tej recenzji.
Książka rozpoczyna się króciutkim rozdzialikiem z października 2010 roku, w którym panna młoda - Anna - prosi autora jej portretu o narysowanie drzewa genealogicznego. Jednak autorka nie wyjawia - słusznie zresztą - ani imienia pana młodego ani żadnych innych szczegółów, by zachęcić, skusić wręcz, czytelnika do pochłaniania kolejnych stron powieści.
Potem jest "Wcześniej...". Poznajemy zatem przebieg pierwszych Świąt Bożego Narodzenia w Sosnówce. Ciepłą i rodzinną wręcz atmosferę. Anna zaprosiła do siebie swoją warszawską rodzinę, Dyzia, Irenkę, rodzinę Koniecznych. Autorka bardzo precyzyjnie opisała, czym kierowali się bohaterowie dobierając prezenty tak, by obdarowanemu sprawić prawdziwą radość.
Anna podejmuje poważną decyzję - zostaje w Sosnówce na stałe, musi zatem wynająć warszawskie mieszkanie rodziców. Bohaterka nawiązuje też nowe przyjaźnie: z pierwszym gościem pensjonatu - Marceliną Krzewicz-Zagórską oraz z autorką "Maleństwa" Heleną Markiewicz, której książkę musi przygotować do druku jako pracownica wydawnictwa "Oczko".
"Pensjonat Sosnówka" mogłabym nazwać książką o powrocie żon. Nieoczekiwanie bowiem w Sosnówce pojawia się Eulalia Bartczak, a później w Towianach - Wiola Konieczna. Co wyniknie z tych nagłych wizyt? Nie zdradzę, dbając oczywiście o Wasz komfort czytelniczy.
Ta część sosnowej serii została bardzo wzbogacona o nowych bohaterów. Poznajemy bowiem gości pensjonatu: Urszula i Mieczysław Kwiatkowscy, Lidia i Wiktor Jaromirscy, Władysława i Bronisław Nowiccy czy Barbara i Damian Szaniawscy wraz z Bartkiem Lewickim. Okazali się oni bardzo ciekawymi postaciami, a powody jakie sprawiły, iż znaleźli się w pensjonacie są odrębnymi, interesującymi historiami. Jakie emocje i wydarzenia stały się ich udziałem? Odpowiedź znajdziecie w powieści.
Czym jeszcze mogę Was skusić? Może nowymi mieszkańcami Sosnówki? Któż to mógł być? Dlaczego dworek wymagał rozbudowy? Kto i jak przekonał braci Maliniaków, by chronili Annę? Oraz czyj podwójny ślub odbył się 2 października 2012 roku? Serdecznie zapraszam do przeczytania książki.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi..., Trójka e-pik, Book z nami (2,2cm), 52 książki
oraz dzięki akcji Włóczykijka
niedziela, 30 grudnia 2012
Maria Ulatowska "Sosnowe dziedzictwo"
Maria Ulatowska to polska autorka, która dopiero na emeryturze znalazła czas na spełnienie swojego marzenia o napisaniu książki. Wcześniej całym jej życiem była rodzina i prawo dewizowe. "Sosnowe dziedzictwo" jest jej debiutem literackim.
Akcja książki rozpoczyna się w czerwcu 2009 roku, kiedy to Anna Towiańska przyjeżdża na Kujawy, do Towian. Czeka tam na nią jej dziedzictwo - piętrowy dwór szlachecki otoczony sosnami, z jeziorem i ogromem nowych znajomości. Ledwie Aneczka dotarła do Sosnówki z mecenasem Antonim Witkowskim a już znalazła się życzliwa starsza pani chętna do pomocy w sprzątaniu dworu - Irena Malinka.
Oglądając zrujnowany budynek Anna znajduje psa, który wymaga pomocy weterynarza. Znajda okazuje się być suczką i dostaje od nowej właścicielki imię Szyszka. A dzięki konieczności wizyty w lecznicy spotyka sympatycznego Grzegorza Skalskiego.
Bohaterka poznaje w Towianach również przemiłego parkingowego Dyzia i ekipę remontowo-budowlaną panów Koniecznych z Jackiem na czele.
Autorka przeplata wydarzenia z Towian historią przodków Anny Towiańskiej. Te rozdziały książki nie są już tak optymistyczne ani obfitujące w sielankowe codzienne życie. Jest to bowiem czas powstania warszawskiego - sierpień 1944 roku. Czas, gdy życie ludzkie nie było dla Niemców istotne. Gdy Polacy nie znali dnia ani godziny, kiedy zostaną wygnani z domu i zginą. Taki los spotkał bowiem przodków Anny.
Maria Ulatowska doskonale opisała panujące wtedy nastroje. Jako czytelnik czułam, jakbym była tam wtedy. Razem z bohaterami biegłam ulicami Warszawy, razem z dwunastoletnią Wiesią odkrywałam osierocone, płaczące niemowlę, razem z bohaterami okrywałam kolejne tajemnice rodziny i płakałam, gdy umierali lub ginęli.
Byście i Wy mogli sami przeżyć po swojemu tą historię oraz odkryć jej tajemnice nie zdradzę więcej szczegółów z fabuły. Gdybym miała ocenić tą książkę, to dałabym jej maksymalną ilość punktów. Może i jestem nieobiektywna, gdyż uwielbiam powieści obyczajowe, ale ta książka mnie zauroczyła. Od dawna chciałam ją przeczytać i cieszę się, że mi się to udało jeszcze w tym roku. Gorąco zachęcam do jej przeczytania i kończę, gdyż czeka na mnie "Pensjonat Sosnówka", czyli kontunuacja "Sosnowego dziedzictwa".
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi, Debiuty pisarskie, 52 książki
oraz dzięki akcji Włóczykijka
Akcja książki rozpoczyna się w czerwcu 2009 roku, kiedy to Anna Towiańska przyjeżdża na Kujawy, do Towian. Czeka tam na nią jej dziedzictwo - piętrowy dwór szlachecki otoczony sosnami, z jeziorem i ogromem nowych znajomości. Ledwie Aneczka dotarła do Sosnówki z mecenasem Antonim Witkowskim a już znalazła się życzliwa starsza pani chętna do pomocy w sprzątaniu dworu - Irena Malinka.
Oglądając zrujnowany budynek Anna znajduje psa, który wymaga pomocy weterynarza. Znajda okazuje się być suczką i dostaje od nowej właścicielki imię Szyszka. A dzięki konieczności wizyty w lecznicy spotyka sympatycznego Grzegorza Skalskiego.
Bohaterka poznaje w Towianach również przemiłego parkingowego Dyzia i ekipę remontowo-budowlaną panów Koniecznych z Jackiem na czele.
Autorka przeplata wydarzenia z Towian historią przodków Anny Towiańskiej. Te rozdziały książki nie są już tak optymistyczne ani obfitujące w sielankowe codzienne życie. Jest to bowiem czas powstania warszawskiego - sierpień 1944 roku. Czas, gdy życie ludzkie nie było dla Niemców istotne. Gdy Polacy nie znali dnia ani godziny, kiedy zostaną wygnani z domu i zginą. Taki los spotkał bowiem przodków Anny.
Maria Ulatowska doskonale opisała panujące wtedy nastroje. Jako czytelnik czułam, jakbym była tam wtedy. Razem z bohaterami biegłam ulicami Warszawy, razem z dwunastoletnią Wiesią odkrywałam osierocone, płaczące niemowlę, razem z bohaterami okrywałam kolejne tajemnice rodziny i płakałam, gdy umierali lub ginęli.
Byście i Wy mogli sami przeżyć po swojemu tą historię oraz odkryć jej tajemnice nie zdradzę więcej szczegółów z fabuły. Gdybym miała ocenić tą książkę, to dałabym jej maksymalną ilość punktów. Może i jestem nieobiektywna, gdyż uwielbiam powieści obyczajowe, ale ta książka mnie zauroczyła. Od dawna chciałam ją przeczytać i cieszę się, że mi się to udało jeszcze w tym roku. Gorąco zachęcam do jej przeczytania i kończę, gdyż czeka na mnie "Pensjonat Sosnówka", czyli kontunuacja "Sosnowego dziedzictwa".
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi, Debiuty pisarskie, 52 książki
oraz dzięki akcji Włóczykijka
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Agata Kołakowska "Siódmy rok"
"Siódmy rok" to trzecia książka młodej polskiej pisarki Agaty Kołakowskiej. Nie znałam dotychczas jej twórczości i swoje pierwsze z nią spotkanie, uważam za bardzo udane.
Eliza i Adam to małżeństwo z siedmioletnim stażem. Teoretycznie wszystko jest w porządku, oboje mają pracę, własny samochód, nie spłacają kredytu. Żadne z nich nie ma romansu, jednak nie są w tym małżeństwie szczęśliwi. Ona prowadzi swój sklep z rękodziełem i luksusowymi prezentami - "Komodę". On też ma sklep, ale ze sprzętem wodnym. Ona uwielbia wieczory w domu, z książką lub dobrym filmem, spokój i poukładane plany na przyszłość. On jest niespokojnym duchem, kocha życie w biegu, częste podróże, sport, rzadko bywa w domu.
W tym, na pozór normalnym, małżeństwie Państwa Jaśniewskich dochodzi w końcu do rozwodu. Jest to pokojowy rozwód, za zgodą obojga przyjaciół, bowiem to przyjaźń jest tym, co łączyło ich w związku najbardziej. Decyzja jest gruntownie przemyślana, Adam zabiera samochód i wyprowadza się a Eliza ... Jej życie zmienia się za sprawą aktówki, pozostawionej w "Komodzie" przez jednego z klientów. Właścicielem okazał się lekarz, który odegra w życiu bohaterki dużą rolę, głównie z powodu propozycji pracy. Czy to jego zobaczy w liniach papilarnych wróżka?
Pikanterii, tej ciekawej historii o przyjaźni i miłości, dodaje pewna rywalizacja pomiędzy byłymi małżonkami. Podczas świętowania rozwodu, dochodzi bowiem między nimi, do nietypowego zakładu: które z nich celniej wytypuje partnera dla byłego współmażonka.
Książka jest opowieścią o życiu. O godzeniu wzajemnych pasji, umiejętności rozmawiania i czerpania z życia rzeczy małych, lecz cennych podwójnie. Powieść obfituje w wątki romantyczne, dramatyczne oraz humorystyczne. Autorka napisała piękną opowieść dla każdego z nas, nie tylko dla kobiet, choć to pewnie my stanowimy większe grono czytelników "Siódmego roku". Warto oddać się przemiłej i wciągającej lekturze, jednocześnie czerpiąc z niej wiedzę o tym, że czasem nie dostrzegamy tego, co najbliżej nas.
"Siódmy rok" przeczytałam w ramach akcji Włóczykijka
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (grudzień), Polacy nie gęsi..., 52 książki
Eliza i Adam to małżeństwo z siedmioletnim stażem. Teoretycznie wszystko jest w porządku, oboje mają pracę, własny samochód, nie spłacają kredytu. Żadne z nich nie ma romansu, jednak nie są w tym małżeństwie szczęśliwi. Ona prowadzi swój sklep z rękodziełem i luksusowymi prezentami - "Komodę". On też ma sklep, ale ze sprzętem wodnym. Ona uwielbia wieczory w domu, z książką lub dobrym filmem, spokój i poukładane plany na przyszłość. On jest niespokojnym duchem, kocha życie w biegu, częste podróże, sport, rzadko bywa w domu.
W tym, na pozór normalnym, małżeństwie Państwa Jaśniewskich dochodzi w końcu do rozwodu. Jest to pokojowy rozwód, za zgodą obojga przyjaciół, bowiem to przyjaźń jest tym, co łączyło ich w związku najbardziej. Decyzja jest gruntownie przemyślana, Adam zabiera samochód i wyprowadza się a Eliza ... Jej życie zmienia się za sprawą aktówki, pozostawionej w "Komodzie" przez jednego z klientów. Właścicielem okazał się lekarz, który odegra w życiu bohaterki dużą rolę, głównie z powodu propozycji pracy. Czy to jego zobaczy w liniach papilarnych wróżka?
Pikanterii, tej ciekawej historii o przyjaźni i miłości, dodaje pewna rywalizacja pomiędzy byłymi małżonkami. Podczas świętowania rozwodu, dochodzi bowiem między nimi, do nietypowego zakładu: które z nich celniej wytypuje partnera dla byłego współmażonka.
Książka jest opowieścią o życiu. O godzeniu wzajemnych pasji, umiejętności rozmawiania i czerpania z życia rzeczy małych, lecz cennych podwójnie. Powieść obfituje w wątki romantyczne, dramatyczne oraz humorystyczne. Autorka napisała piękną opowieść dla każdego z nas, nie tylko dla kobiet, choć to pewnie my stanowimy większe grono czytelników "Siódmego roku". Warto oddać się przemiłej i wciągającej lekturze, jednocześnie czerpiąc z niej wiedzę o tym, że czasem nie dostrzegamy tego, co najbliżej nas.
"Siódmy rok" przeczytałam w ramach akcji Włóczykijka
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (grudzień), Polacy nie gęsi..., 52 książki
piątek, 16 listopada 2012
Magdalena Witkiewicz "Panny roztropne"
"Panny roztropne" to kontynuacja debiutanckiej powieści "Milaczek" Magdaleny Witkiewicz.
UWAGA: kto nie czytał "Milaczka" niech nie psuje sobie niespodzianki i nie czyta tej recenzji.
W książce tej autorka opisuje sielankowe małżeńskie pożycie ciotki Milenki - pani Zosi i jej męża Stasia. Pan Stanisław ma nie lada problem z agencją towarzyską, a jego wrodzona skromność tylko utrudnia szybkie i konkretne rozwiązanie sprawy.
Milenka nadal szuka swojej drugiej połowy, przeżywając rozczarowania, zawody, ukradkowe pocałunki i powódź w łazience...
Autorka przedstawia nam w tej opowieści nową bohaterkę, medalistkę olimpijską - Aleksandrę Pieczkę, która ucieka do Gdańska po miłosnych problemach. Chce na nowo ułożyć sobie życie, znaleźć pracę, odpocząć. Ola nawet się nie domyśla co przygotowało dla niej życie i jaką rolę odegra w nim kapliczka.
Niewątpliwie największym urokiem osobistym charakteryzuje się Bachor - najmłodsza panna roztropna. To co ośmiolatka potrafi wymyślić, zrobić, wydedukować czy wymodlić... niejeden dorosły nie doszedłby do takich wniosków.
Ale więcej nie zdradzę - zachęcam do przeczytania tej lekkiej i z humorem napisanej książki. Czyta się szybko, jedynie początkowo można się pogubić w sporej ilości bohaterów. Zakończenie przyjemne, na takie liczyłam, jednak zbyt mało - moim zdaniem - zostało powiedziane o finałowych zdarzeniach.
Po książkę sięgnęłam dzięki akcji Włóczykijka.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi..., Trójka e-pik (luty), 52 książki
UWAGA: kto nie czytał "Milaczka" niech nie psuje sobie niespodzianki i nie czyta tej recenzji.
W książce tej autorka opisuje sielankowe małżeńskie pożycie ciotki Milenki - pani Zosi i jej męża Stasia. Pan Stanisław ma nie lada problem z agencją towarzyską, a jego wrodzona skromność tylko utrudnia szybkie i konkretne rozwiązanie sprawy.
Milenka nadal szuka swojej drugiej połowy, przeżywając rozczarowania, zawody, ukradkowe pocałunki i powódź w łazience...
Autorka przedstawia nam w tej opowieści nową bohaterkę, medalistkę olimpijską - Aleksandrę Pieczkę, która ucieka do Gdańska po miłosnych problemach. Chce na nowo ułożyć sobie życie, znaleźć pracę, odpocząć. Ola nawet się nie domyśla co przygotowało dla niej życie i jaką rolę odegra w nim kapliczka.
Niewątpliwie największym urokiem osobistym charakteryzuje się Bachor - najmłodsza panna roztropna. To co ośmiolatka potrafi wymyślić, zrobić, wydedukować czy wymodlić... niejeden dorosły nie doszedłby do takich wniosków.
Ale więcej nie zdradzę - zachęcam do przeczytania tej lekkiej i z humorem napisanej książki. Czyta się szybko, jedynie początkowo można się pogubić w sporej ilości bohaterów. Zakończenie przyjemne, na takie liczyłam, jednak zbyt mało - moim zdaniem - zostało powiedziane o finałowych zdarzeniach.
Po książkę sięgnęłam dzięki akcji Włóczykijka.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi..., Trójka e-pik (luty), 52 książki
czwartek, 8 listopada 2012
Magdalena Witkiewicz "Milaczek"
"Milaczek" to debiutancka powieść gdańskiej pisarki - Magdaleny Witkiewicz. To moje drugie spotkanie z jej twórczością - dzięki akcji Włóczykijka czytałam już "Opowieść niewiernej" a teraz przybyły do mnie "Milaczek" i "Panny roztropne".
Bohaterką książki jest dwudziestosześcioletnia puszysta analityczka z Trójmiasta - Milena, czyli Milaczek. Mila jest właścicielką szerokiej - rozmiarowo - gamy ubrań: od rozmiaru 38 do 46. Jej codziennym rytuałem jest ważenie się, najlepiej ze wsparciem o szafę, bo wtedy waga pokazuje mniej . Milena wciąż poszukuje drugiej połówki jabłka,by mieć dla kogo chodzić do fryzjera, zakładać stringi czy poddawać się kolejnym zabiegom upiększającym.
Jej ciocia - bogata wdowa - Zofia Kruk postanawia umówić siostrzenicę na randkę w ciemno ze swoim dentystą. Co wyniknie z tej znajomości? Czy Milaczek spodoba się Dentyście? I czy czterdziestoletni Mariusz Rubik zakocha się w dziewczynie?
Autorka opisuje również siedmioletniego Bachora, prowadzącego zeszyt z kolumnami "baba halo" i "baba nie halo". Zuzia bardzo przejmuje się losem innych: dokarmia arystokratycznego psa - Parysa Antonio, pomaga emerytce, by jej na chleb nie zabrakło, dba też o towarzyszki życia swojego taty.
Czytałam opinie, że "Milaczek" jest zupełnie innym dziełem literackim niż "Opowieść niewiernej". I muszę się z tym zgodzić, gdyż debiutancka powieść Magdaleny Witkiewicz jest napisana z dużą dawką humoru. Widać w niej lekkie pióro pisarki, a fakt, iż książka nie zawiera zbędnych opisów sprawia, że po męczącym dniu mamy ochotę zatopić się w lekturze.
Polecam "Milaczka" wszystkim tym, którzy chcą powieści konkretnej i życiowej. Zwłaszcza, że istnieje ciąg dalszy, czyli "Panny roztropne".
Po książkę sięgnęłam dzięki akcji Włóczykijka.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi..., Debiuty pisarskie, 52 książki
Bohaterką książki jest dwudziestosześcioletnia puszysta analityczka z Trójmiasta - Milena, czyli Milaczek. Mila jest właścicielką szerokiej - rozmiarowo - gamy ubrań: od rozmiaru 38 do 46. Jej codziennym rytuałem jest ważenie się, najlepiej ze wsparciem o szafę, bo wtedy waga pokazuje mniej . Milena wciąż poszukuje drugiej połówki jabłka,by mieć dla kogo chodzić do fryzjera, zakładać stringi czy poddawać się kolejnym zabiegom upiększającym.
Jej ciocia - bogata wdowa - Zofia Kruk postanawia umówić siostrzenicę na randkę w ciemno ze swoim dentystą. Co wyniknie z tej znajomości? Czy Milaczek spodoba się Dentyście? I czy czterdziestoletni Mariusz Rubik zakocha się w dziewczynie?
Autorka opisuje również siedmioletniego Bachora, prowadzącego zeszyt z kolumnami "baba halo" i "baba nie halo". Zuzia bardzo przejmuje się losem innych: dokarmia arystokratycznego psa - Parysa Antonio, pomaga emerytce, by jej na chleb nie zabrakło, dba też o towarzyszki życia swojego taty.
Czytałam opinie, że "Milaczek" jest zupełnie innym dziełem literackim niż "Opowieść niewiernej". I muszę się z tym zgodzić, gdyż debiutancka powieść Magdaleny Witkiewicz jest napisana z dużą dawką humoru. Widać w niej lekkie pióro pisarki, a fakt, iż książka nie zawiera zbędnych opisów sprawia, że po męczącym dniu mamy ochotę zatopić się w lekturze.
Polecam "Milaczka" wszystkim tym, którzy chcą powieści konkretnej i życiowej. Zwłaszcza, że istnieje ciąg dalszy, czyli "Panny roztropne".
Po książkę sięgnęłam dzięki akcji Włóczykijka.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi..., Debiuty pisarskie, 52 książki
środa, 12 września 2012
Magdalena Witkiewicz "Opowieść niewiernej"
Magdalena Witkiewicz to nieznana mi dotychczas pisarka. To młoda mama, która prowadzi firmę marketingową "Efekt Motyla".
"Opowieść niewiernej" została wydana w lipcu tego roku przez wydawnictwo Świat Książki. Kiedy zgłaszałam się po nią do Włóczykijki, nie sądziłam, że zakocham się w tej lekturze. Tą książkę powinno przeczytać jak najwięcej osób i to nie tylko w naszym kraju!
Ewa i Maciej to młodzi ludzie mieszkający w Gdańsku. Mają pracę, każdy swoje mieszkanie i marzenia. Jednak od momentu kiedy się poznają, w momencie pieczenia karkówki na grillu zresztą, Ewa "zapomina" o swoich celach życiowych i żyje według scenariusza Macieja. Gdy planują ślub, ona rezygnuje z ceremonii kościelnej, białej sukni z welonem, ponieważ on tego nie chce. Gdy on chce budować dom w Krakowie, ona się godzi, lecz jest zmęczona częstymi, samotnymi wyjazdami męża, by doglądać budowy. To on decyduje, czyje mieszkanie będzie wynajęte, czy żona może jeździć samochodem, ale nie ma dla niej czasu. Maciek albo pracuje albo jest zmęczony albo zasypia przed telewizorem. To Ewa musi zadbać o dom, postarać się o podtrzymanie konwersacji i sama poradzić sobie po stracie dziecka. Jego to ucieszyło. Niestety.
Ze swoich smutków zwierza się przyjaciółce, Gośce, szczęśliwej mężatce i mamie Amelki. Kiedy w życiu Ewy pojawiają się dwaj inni mężczyźni, to Gośka próbuje jej pomóc w podjęciu ważnych życiowych decyzji. Mąż, kochanek, przyjaciel - czy jej małżeństwo ma szansę przetrwać? Co musi się wydarzyć w życiu tej kobiety, by zaczęła być szczęśliwa?
Nie chcę zdradzać ciągu dalszego, by każdy czytelnik mógł z zapartym tchem czytać kolejne rozdziały tej książki. Gorąco polecam.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (kwiecień), 52 książki
"Opowieść niewiernej" została wydana w lipcu tego roku przez wydawnictwo Świat Książki. Kiedy zgłaszałam się po nią do Włóczykijki, nie sądziłam, że zakocham się w tej lekturze. Tą książkę powinno przeczytać jak najwięcej osób i to nie tylko w naszym kraju!
Ewa i Maciej to młodzi ludzie mieszkający w Gdańsku. Mają pracę, każdy swoje mieszkanie i marzenia. Jednak od momentu kiedy się poznają, w momencie pieczenia karkówki na grillu zresztą, Ewa "zapomina" o swoich celach życiowych i żyje według scenariusza Macieja. Gdy planują ślub, ona rezygnuje z ceremonii kościelnej, białej sukni z welonem, ponieważ on tego nie chce. Gdy on chce budować dom w Krakowie, ona się godzi, lecz jest zmęczona częstymi, samotnymi wyjazdami męża, by doglądać budowy. To on decyduje, czyje mieszkanie będzie wynajęte, czy żona może jeździć samochodem, ale nie ma dla niej czasu. Maciek albo pracuje albo jest zmęczony albo zasypia przed telewizorem. To Ewa musi zadbać o dom, postarać się o podtrzymanie konwersacji i sama poradzić sobie po stracie dziecka. Jego to ucieszyło. Niestety.
Ze swoich smutków zwierza się przyjaciółce, Gośce, szczęśliwej mężatce i mamie Amelki. Kiedy w życiu Ewy pojawiają się dwaj inni mężczyźni, to Gośka próbuje jej pomóc w podjęciu ważnych życiowych decyzji. Mąż, kochanek, przyjaciel - czy jej małżeństwo ma szansę przetrwać? Co musi się wydarzyć w życiu tej kobiety, by zaczęła być szczęśliwa?
Nie chcę zdradzać ciągu dalszego, by każdy czytelnik mógł z zapartym tchem czytać kolejne rozdziały tej książki. Gorąco polecam.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (kwiecień), 52 książki
Subskrybuj:
Posty (Atom)