Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarpa Warszawska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarpa Warszawska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2022

Magdalena Witkiewicz "Córka generała"

 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 23 lutego 2022
Liczba stron: 384







Kiedy Magdalena Witkiewicz pisała "Córkę generała" nie wiedziała, jak bardzo trafi z klimatem w sytuację w Europie, gdy trafi ona w ręce czytelników.
Gdy powieść się drukowała, również nie byliśmy  świadomi tego, jak realna będzie zawartość poszczególnych stron...
Tylko kolory na flagach będą inne...



Teraźniejszość
Magdalena przetrwała życiową burzę. Nie rozwód, ale dopiero własne mieszkanie wspólnie z córką daje jej poczucie bezpieczeństwa i ulgi. Zgrabnie unika kontaktów z mężczyznami, poza służbowymi oczywiście. Jednak kiedy w jej życiu pojawił się Andreas Schmidt pozwoliła sobie na wyjątek... Kolację w podziękowaniu za ratunek przed podpisaniem niekorzystnego kontraktu... Oboje czują, że coś zaczyna iskrzyć... Ale ON mieszka w Niemczech! 
Jak potoczy się ich historia? Dowiecie się dopiero na końcu książki, bowiem na strychu domu babci w Bukowej Górze Magdalena znajduje starą kołyskę a w niej zagadkowe przedmioty, między innymi zeszyty przewiązane sznurkiem! To właśnie ich zawartość jest najważniejszą częścią powieści.


Przeszłość, lata 30. XX wieku

Miłość nie wybiera.
Nie patrzy na kolor skóry ani język jakim mówimy.
Ani jaka flaga powiewa nad naszą głową.

Elise von Hummel mieszka w Gdańsku. Żyje jak w złotej klatce, pod kloszem i nie ma pojęcia kim tak naprawdę jest jej ojciec. Nie dostrzega tego, co wszyscy wokoło - prawdy. Prawdy o generale, który jest wielbicielem ideologii nazistowskiej i zwolennikiem Hitlera. Ani prawdy o świecie.
Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, dlaczego z uczelni znikają wykładowcy żydowskiego pochodzenia. I nie wierzy tym, którzy prognozują wojnę. Na dodatek jej serce postanowiło zrobić jej psikusa i zakochała się! W tak trudnym czasie...
Tylko czy związek z Andrzejem Taperem ma jakiekolwiek szanse? Polak uczestniczący w antyniemieckich manifestacjach i córka niemieckiego generała??



Burzliwe losy Polaków, Niemców i Żydów obserwujemy na przestrzeni kilku lat. Najpierw naszą przewodniczką jest Elise, później Halina - przyjaciółka Elise, Andrzeja oraz Józefa a czeka nas jeszcze  perspektywa samego Andrzeja, która wnosi w tę historię szczegóły dotychczas nieznane, co pozwala inaczej spojrzeć na pewne wydarzenia.

Czas wojny nikogo nie oszczędza i Magda Witkiewicz świetnie opisała nie tylko same postacie, ale i napełniła emocjami każdą ich decyzję w tym trudnym czasie. Strach o najbliższych, aresztowania, wywózki, ucieczki. Przymusowe bratanie się z wrogiem mające różnorodne podłoże, choć stawką zawsze jest życie. Łzy smutku mieszają się wielokrotnie ze łzami radości czy ulgi. Drobne znaki pozwalają na uczucie nadziei. 
 
Wybornie poprowadzona fabuła, z licznymi niespodziankami, zwrotami akcji oraz zbiegami okoliczności. Z wypiekami na twarzy czytałam o losach nie tylko Elise, choć przypuszczałam, że znaczna większość opowieści, będzie jej historią. Jakże się myliłam! Równie intrygująca okazała się Halina, która chyba nawet mocniej poruszyła moje serce. Jej tragedie i wybory, strach i chwilami igranie z losem - rollercoaster!

Wiecie co czułam i "słyszałam" podczas lektury? Dym, strzały, nadlatujące samoloty, krzyki przerażonych ludzi.
Jakże inaczej czytało się ten tekst, wiedząc, że tak niedaleko od Polski właśnie dzieje się to samo... 
W obu przypadkach do założenia munduru ludzie zostali zmuszeni. Do oddawania strzałów również. 
Że wielokrotnie jak mięso armatnie zostali wysłani do walki.
Walki, której nie chcieli, bo mieli przed sobą życie...
Walki, bo czyimś marzeniem było, by zawisły inne flagi.


Podsumowując - "Córka generała" to przepiękna, poruszająca i chwytająca za serce powieść o miłości, marzeniach, ucieczce i walce o przeżycie. O trudnych decyzjach, zmieniających się priorytetach, szykanowaniu Żydów oraz przede wszystkim o codzienności podczas wojny, która boli każdego zwykłego człowieka, niezależnie od narodowości. To historia o okrucieństwie, żądzy władzy, nienawiści i rozpaczy. W tej książce znajdziecie górę emocji, dolinę wypełnioną strachem oraz morze nadziei. Koniecznie musicie ją przeczytać!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki






Za książkę dziękuję Autorce oraz



niedziela, 30 stycznia 2022

Magda Stachula "Ekipa na tropie. Tajemnica starej mapy"

 

 
 
Autor: Magda Stachula
Ilustracje: Łukasz Silski
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 27 października 2021
Liczba stron: 180
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 6-12 lat
 
 
 
 
 
Magda Stachula, znana autorka thrillerów, postanowiła napisać książkę... dla dzieci! 
Najlepszą opcją, by zachęcić młodych czytelników do lektury jest obsadzenie w rolach głównych ich rówieśników... i psa :) I podarowanie im zagadki do rozwiązania.

Są wakacje. Dziesięcioletni Kuba wraz z rodzicami i młodszym bratem Filipem, wyjechali do domku nad jeziorem. W nocy starszego z braci budzą dziwne odgłosy ze strychu i w jego głowie pojawiają się różne teorie co jest tego przyczyną. Jak myślicie?

To jednak nie koniec zagadek. Pod podłogą tarasu chłopiec znalazł skarb! Nikomu z dorosłych o nim nie powiedział, bowiem bał się, że zabiorą skarb a on wcześniej chciał poznać jego historię oraz kto i dlaczego ukrył go pod deskami tarasu.
Jednak sytuacja wymusiła na nim, by drewnianą ozdobną skrzynię pokazał bratu a później Oliwce, wakacyjnej sąsiadce. W środku dzieci znajdują wiele ciekawych przedmiotów, ale największe zainteresowanie wzbudza mapa, którą próbują odczytać. Tylko czy poradzą sobie z odczytaniem zawartego tam szyfru? Czy zrozumieją legendę?


Autorka doskonale odnalazła się w twórczości dla dzieci. Stworzyła książkę nie tylko ciekawą i pełną tajemnic, ale też poszerzającą wiedzę młodego pokolenia.
Dzieci musiały dowiedzieć się co oznaczają znaczki na mapie, kombinowały jak złamać szyfr, wypytywały dziadków Oliwii o poprzedniego właściciela ich domku, licząc, że wiedza o nim pomoże im w wyjaśnieniu zagadki. 

Wiele wyrażeń czy przenośni ze świata dorosłych jest na bieżąco wyjaśnianych, by zrozumiał je również młody czytelnik - co to jest ego, kim jest człowiek renesansu, co to jest atrament sympatyczny czy numizmatyka, kim był Juliusz Cezar oraz Joseph Conrad albo co to znaczy, że ktoś ma "trupa w szafie".

Duży nacisk Stachula położyła na relacje między małymi bohaterami - między dziećmi z sąsiedztwa czy z własnym, ale młodszym, ciekawskim rodzeństwem, które często psuje dobrą zabawę.


Podsumowując - "Ekipa na tropie. Tajemnica starej mapy" to świetnie skrojona przez wybornego krawca historia małych detektywów, którzy dzięki swojej dociekliwości szukają odpowiedzi na pytania postawione w przeszłości. Duża czcionka, proste dialogi, krótkie wypowiedzi oraz fajny pomysł na wakacyjną przygodę sprawiają, że ta pozycja Stachuli zasługuje na polecenie jej dzieciakom na ferie lub wakacje. Może same zechcą pójść w ślady bohaterów i... dowiecie się w zaskakującym finale :) Polecam!

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  
 


niedziela, 13 września 2020

Agnieszka Lis "Listy w góry"

 
 
 
Autor: Agnieszka Lis
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 15 lipca 2020
Liczba stron: 320
 
 



"Listy w góry" to pierwsza powieść Agnieszki Lis wydana w Skarpie Warszawskiej, która zaintrygowała mnie tematyką oraz ujmującą i dość symboliczną okładką. Choć pozornie wydana jest jak każda inna książka, to kolejne strony są treścią listów, które główna bohaterka pisała do męża-himalaisty. Nigdy ich nie wysłała a zapiski stanowiły dla niej formę pamiętnika.

Historia jest fikcyjna a bohaterka nie ma imienia, jest po prostu żoną swojego męża i matką dwóch synów. Jej życie śledzimy na przestrzeni dziesięciu lat (z małymi epilogami później), od czasów gdy poznała ukochanego, poprzez ślub, narodziny dzieci a przede wszystkim przez przejmującą samotność każdego dnia. 
 
Jej mąż na pierwszym miejscu stawia swoją ogromną pasję - góry - i zamierza spełnić największe marzenie - zdobyć czternaście ośmiotysięczników, czyli Koronę Ziemi. I choć to rodzina powinna być najważniejsza to nie ma go w rodzinnym mieszkaniu na Śląsku w najważniejszych dla bliskich chwilach. Żona sama musi uporać się z pobytami w szpitalu, maleńkimi dziećmi i otaczającą rzeczywistością. 
 
Na szczęście może liczyć na pomoc rodziców oraz odnowioną znajomość z dawnych lat - Monika wielokrotnie podrzuca ubranka, pieluchy, zabawki, kawę czy herbatę - towary deficytowe w czasach stanu wojennego i tuż po nim. Choć kobieta sama zmaga się z problemami, tęsknotą za mężem-marynarzem i potrzebą prawdziwego uczucia to właśnie spotkania tych postaci i szczere rozmowy (tylko czy zawsze?) pokazują nam prawdziwe emocje bohaterek. 

Naszej bohaterce ostatnia dekada życia dała niezły wycisk. Ciągła tęsknota za nieobecnym mężem przeplata się z chwilami kiedy jest w domu, ale... i tak go nie ma, bo wciąż z kimś się spotyka, zdobywa zgody, pozwolenia, gromadzi prowiant i pozyskuje sponsorów na kolejne wyprawy albo przyjmuje w domu licznych gości. Bardzo dziwne jest to, że kiedy spędza czas z żoną nie mówi o górach, nie opowiada o wyprawach; wspomina jedynie o innych uczestnikach, zwłaszcza tych, którzy nie wrócili... Himalaista nie zna codzienności swojej rodziny, nie potrafi współuczestniczyć w wychowaniu synów, zbyt mało o nich wie. 

Bohaterka marzy, by mąż wreszcie przestał zdobywać kolejne szczyty, choć zdaje sobie sprawę, on MUSI, aż do chwili, gdy zdobędzie całą czternastkę. Chciałaby wreszcie cieszyć się wspólną poranną kawą, spacerami, niedzielną sumą a nie wciąż być silna, dumna i samotna.

 
Himalaista denerwował mnie swoim nadmiernym egoizmem - myślał tylko o sobie, musiał mieć żywność i pieniądze na kolejne wyprawy nie zdając sobie sprawy jak trudno jest jego żonie i dzieciom. Żona zaś mnie irytowała. Ja rozumiem jej bezradność, tęsknotę, żal i lęk o życie zdobywcy, ale była uległą żoną, całkowicie podporządkowaną ambicjom męża. Jej listy były mocno chaotyczne. Nie podobał mi się ich styl, forma, pewne rzeczy powtarzane do znudzenia, krótkie zdania często oderwane od siebie, sposób wysławiania się bohaterki zupełnie mnie nie kupił. 
Na szczęście zrobiła to opisywana historia, powrót do czasów gdy byłam malutką dziewczynką; poruszenie problemów politycznych i społecznych oraz sposób na radzenie sobie z kartkami i pustymi półkami. Jednocześnie byłam niezwykle ciekawa jak zakończy się wątek Moniki (szok!) oraz czy himalaiście uda się zdobyć Koronę Ziemi... A może wcześniej zginie?

Agnieszka Lis stworzyła ciekawą w formie i temacie opowieść, która mimo iż jest fikcyjna, to była wzorowana na życiu Jerzego Kukuczki. Czy w całości? Czy los pokierował bohatera nieco inaczej? Moja dobra rada - nie czytajcie o polskim zdobywcy przed lekturą powieści, niechaj treść książki Agnieszki Lis będzie dla Was zaskoczeniem. Oby każda strona, każdy rok i każda wyprawa była niespodzianką.
 
 
Podsumowując - "Listy w góry" to przejmująca opowieść o marzeniach, niestety niesprawiedliwych, bo spełniać może je tylko jedna osoba. To historia pełna bólu, tęsknoty, nienawiści i strachu; opisująca nieustanne czekanie, nieszczęśliwą miłość, zdradę, ambicje i smakowanie życia. Ale jak w życiu znajdziecie w tej książce nie tylko smutek czy żal, ale też humor, który nadaje jej odrobinę lekkości.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


 
 
Za książkę dziękuję 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...