Pokazywanie postów oznaczonych etykietą norweska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą norweska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 października 2020

Alex Dahl "Życie za życie"

 
 
 
Tytuł oryginalny: The Heart Keeper
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2020
Liczba stron: 408
 
 
 
 
 
 
Bardzo lubię debiuty, lubię też kryminały zatem "Życie za życie" powinnam lubić podwójnie, prawda?  Książkę określiłabym bardziej jako thriller psychologiczny lub dramat rodzinny. Jakie wrażenie wywarła na mnie książka norweskiej debiutantki Alex Dahl?

Jest to historia dwóch kobiet, matek, które z miłości do swoich córek są w stanie zrobić wszystko. W chwili kiedy je poznajemy, każda ma jednak inne priorytety.

Dwudziestosześcioletnia Iselin wraz ze swoją siedmioletnią córeczką Kaią mieszka właściwie w piwnicy. Żyją z zasiłków, ponieważ ciąża Iselin przeszkodziła jej ukończyć studia a stan zdrowia Kai nie pozwala podjąć jakiejkolwiek pracy. Kobieta, mimo że tak młoda czuje się zmęczona, samotna i bez wizji na lepszą przyszłość. Na dodatek drży o życie córeczki, bowiem dziewczynka ma chore serce a o przeszczep u dzieci jest niezmiernie trudno.

Alison to matka dojrzała. Ma czterdzieści cztery lata, męża, pasierba oraz oczko w głowie - pięcioletnią Amalie. Pewnego lipcowego dnia jej szczęście rodzinne uległo jednak zniszczeniu - straciła córeczkę, po której pozostał żal, ból i odrętwienie. Sindre w głębi serca uważa, że to jej wina, małżonkowie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Każde przeżywa tragedię po swojemu. Jedynie trzynastoletni Oliver wspiera macochę, pragnie wspominać siostrę. To właśnie on wskazuje Alison tematykę pamięci komórkowej a kobieta obiera nowy cel w życiu - chce poznać biorcę serca jej maleńkiej córeczki. 


Jedna chwila pewnego lipcowego dnia zmieniła diametralnie życie dwóch rodzin. Jednej na lepsze, drugiej na gorsze. "Życie za życie", bowiem jedna dziewczynka musiała zginąć, by żyć mogła inna. Autorka wyśmienicie oddała to, jak skrajnymi emocjami są przepełnione obie matki, które jednego dnia zamieniły się odczuwaniem smutku oraz radości. Z przerażeniem poznajemy plan, który rodzi się w głowie Alison, przeczuwamy do czego kobieta zmierza zbliżając się do Kai i jej mamy. Początkowo nic nie zwiastuje nieszczęścia, wydaje się, że wystarczają jej spotkania. Ale czy na długo? Co tak naprawdę zamierza? Do jakich działań jest zdolna?

Alex Dahl poruszyła w tej książce ważną kwestię - przeszczepów oraz pamięci komórkowej. Przeszczepy są wykonywane na niewielką skalę, ponieważ nie każda rodzina wyraża zgodę na pobranie narządów. Zwłaszcza, że to decyzja, którą trzeba podjąć w kilka minut, może nawet sekund...To trudne. Zaintrygowało mnie w czasie lektury pojęcie pamięci komórkowej, autorka bowiem podaje kilka przykładów, zanim opowie nam o zmianach w zachowaniu małej Kai. W były one dla mnie wręcz fascynujące. Nie wiem czy można do końca wierzyć w takie rzeczy, nie miałam nigdy styczności z osobą po przeszczepie.

Książka jest debiutem, który porusza ważne kwestie rodzinne, zdrowotne, ale również egzystencjalne. Problem matki, która dla dziecka rezygnuje z marzeń a później walczy o możliwość zarobku, by zapewnić mu godne życie. Próbuje powrócić do realizacji tych marzeń, tak by połączyć pasję z pracą. Inna odcina się od swojego życia, by wkroczyć do codzienności cudzej rodziny. To ciekawa powieść, czy może wedle klasyfikacji - kryminał - jednak, mimo ciekawej tematyki czytało mi się go długo. Zabrakło mi lekkości, styl autorki wyraźnie mi ciążył a niektóre kwestie były jak dla mnie zbyt wiele razy powtórzone. Skupiając się jednak na samej fabule - opowieść godna poznania.


Podsumowując - "Życie za życie" to poruszająca historia o utracie ukochanego dziecka, lęku o zdrowie innego oraz uczuciach przepełniających matki, które odzyskały lub utraciły swoje pociechy. Opowieść o radzeniu sobie z żałobą, strachu, lęku, nienawiści, niezrozumieniu, braku wsparcia, nadziei oraz niepokoju. Debiut wart uwagi
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wrześniowych wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



piątek, 18 marca 2016

Jørn Lier Horst "Zagadka hien cmentarnych"




Tytuł oryginalny: Gravrøvergåten
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: styczeń 2016
Liczba stron: 160
Seria: Clue tom 4


Polecam czytanie tomów we właściwej kolejności




Ogromnie wciągająca, pełna zagadek i napięcia - tak mogłabym w telegraficznym skrócie opisać serię CLUE. W każdym tomie trójka przyjaciół Cecilia, Une i Leo (oraz pies Egon) rozwiązuje inną kryminalną sprawę a we wszystkich częściach dodatkowo pojawiają się kolejne informacje dotyczące zniknięcia i śmierci matki Cecilii. Lektura Zagadki salamandry , Zagadki zegara maltańskiego oraz Zagadki dna morskiego udowodniła mi, że kryminały skierowane do młodzieży, dorosłych też mogą porywać.

Czwarty tom opowieści znad Zatoki Okrętów wita czytelników dość mrocznym klimatem, bowiem tym razem nasi bohaterowie będą prowadzili śledztwo na ... cmentarzu. Młodzi detektywi odkryli, że na miejscowym cmentarzu, tuż obok starego kościoła ktoś rozkopał groby. No tak, pomyślicie że to przecież normalne w takim miejscu, bo grabarze wciąż rozkopują groby do kolejnych pochówków. Ale w tym przypadku chodzi o cmentarz, który jest nieużywany od ponad pięćdziesięciu lat. Kto i czego poszukiwał w grobie matki i córki?
Cecilia, Une oraz Leo odkrywają, że to nie jedyny świeżo przekopany grób, zaczynają snuć teorie w tej sprawie, typują podejrzanych a nawet spędzają noc w namiocie, by mieć ich na oku. Tylko czy ten trop jest właściwy?

Dzięki odkryciom dzieciaków, których dokonali w tomie trzecim serii, policja wznawia śledztwo w sprawie matki Cecilii, jednak brakuje im podejrzanych oraz motywu. Bo fakt, że nie był to nieszczęśliwy wypadek został już potwierdzony. Jednak nie zdradzę nic więcej, sami musicie się przekonać jakie nowe informacje pojawiły się w tej sprawie.

"Zagadka hien cmentarnych" to jednak nie tylko rozkopane groby. Młodzi bohaterowie mają ręce pełne roboty a ich mózgi pracują na zwiększonych obrotach, bowiem muszą zmierzyć się z tajemnicą organisty kradnącego złoto Niemcom, włamaniem do kościoła, podejrzaną firmą remontowo-budowlaną i skarbem z zatoniętego statku. Przemierzą też tajne korytarze odkrywając w sobie nowe pokłady odwagi, ale nie pozbędą się uczucia strachu podejmując kolejne ryzykowne kroki. Czy ich trud się opłaci? Czy zapiszą na swoich kontach następny sukces?

Młodzi, zdolni, inteligentni, odważni i żądni przygód - tacy są bohaterowie książek norweskiego pisarza, który w każdym tomie podarował czytelnikom inną sensację z ich udziałem. Wątek główny i wątki poboczne, sprawy bieżące i te z przeszłości. Wszystko to opisane z ogromną pasją, dzięki czemu czytelnik odczuwa wydarzenia jakby był ich uczestnikiem. W każdym tomie serii autor zwraca też naszą uwagę na fakt, że filozofia jest obecna w naszym życiu, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Tym razem w roli głównej występuje duński filozof - Kierkegaard, który udowodnił, że zawsze mamy wybór "albo albo". Każdego dnia dokonujemy wyborów, które mają wpływ na nasze dalsze życie. W zależności od tego co postanowimy, którą pójdziemy ścieżką napotkamy kolejne rozdroża, kolejne wybory.

Podsumowując - świetny styl, prosty ale dobry język, dynamiczna akcja, ciekawe dialogi i intrygująca fabuła - to wszystko sprawia, że to idealna lektura dla wielbicieli kryminałów. Upieram się jedynie przy tym, by czytać tomy we właściwej kolejności, by nie zepsuć sobie dobrej zabawy i poczuć stopniowane przez autora napięcie :)





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB





Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Ani ze

czwartek, 10 marca 2016

Jørn Lier Horst "Zagadka dna morskiego"




Tytuł oryginalny: Undervannsgåten
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: styczeń 2016
Liczba stron: 160
Seria: Clue tom 3


Polecam czytanie tomów we właściwej kolejności





Seria CLUE norweskiego pisarza wdarła się w moje życie przebojem i mimo tego, że jest skierowana do młodzieży skradła moje serce. W każdym tomie trójka przyjaciół Cecilia, Une i Leo (oraz pies Egon) rozwiązuje inną zagadkę kryminalną a przez wszystkie części dodatkowo toczy się powoli zagadka zniknięcia i śmierci matki Cecilii. Dlatego będąc po lekturze Zagadki salamandry i Zagadki zegara maltańskiego wiedziałam, że to nie koniec. Ja muszę poznać kolejne tomy!

Na plaży w Zatoce Okrętów znaleziono but. Może i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że to but z odciętą stopą. Wydarzenie śledzi trójka naszych bohaterów i kręcą nawet filmik z tych wydarzeń (wszak każde z nich mogło kupić sobie coś fajnego ze znaleźnego w sprawie zegara maltańskiego i Leo wybrał kamerę). Jak się okazuje jest to trzecia kamera w tym miejscu, bowiem kolega ze szkolnej ławy ojca Cecilii to Carl Berglund, znany reżyser, który właśnie kręci tutaj film kryminalny. Z butem w roli rekwizytu oraz naszymi młodymi detektywami w rolach statystów.

Wkrótce ginie jedna z kamer, którą Jesper kręcił świat kulis filmowych. Komu zależało na jej zniknięciu? Kto ją ukradł? Cecilia, Une i Leo rozpoczynają swoje śledztwo, które ma wyjaśnić tą zagadkę. Czy uda im się odnaleźć sprawcę? W jakie tarapaty przy okazji się wpakują? Jak bardzo podniosą sobie (i czytelnikowi) ciśnienie krwi? Zwłaszcza, że rozpoczynając sprawę sami jeszcze nie wiedzą co kryje dno morskie ani jak wiele lat pewna zagadka oczekiwała na rozwiązanie.

Jednocześnie nasza trójka oczekuje na przybycie Roberta Maldena, ornitologa, który może mieć ważne informacje w sprawie Iselin Gaathe - matki Cecilii. Czy wyjaśnią skąd miał jej naszyjnik? Dlaczego z pozoru nieistotne słowa dotyczące ptaków staną się kluczowymi w dalszym rozwiązywaniu tajemnicy tamtej nocy? Ech... moja ciekawość sięga zenitu po kilku kolejnych kąskach rzuconych przez autora.

Podobnie jak w poprzednich tomach, tak i teraz, nasza trójka typuje podejrzanych osobników zamieszkujących pensjonat Gaath'ów. Czy wszyscy są tymi za których się podają? Czy im bardziej się ktoś ukryje za włosami czy czapką tym jest trudniej rozpoznawalny? W "Zagadce dna morskiego" nie zabrakło również filozofii - tym razem poznajemy teorię Arystotelesa dotyczącą "złotego środka", czyli zachowaniu umiaru i nie popadanie w skrajności.


Każdy z tomów Serii Clue jest idealnie przystosowany dla młodszego czytelnika (o sprawach technicznych pisałam już dwukrotnie), bo któż nie chciałby być detektywem, odkrywać tajemnic, chodzić tropem pozostawionych przez kogoś śladów, śledzić złoczyńców czy odnajdywać skarby. Książka może intrygować i interesować, nie tylko młodych. Dorosłym też może się podobać. Jestem na to żywym przykładem, choć ten tom przeczytałam wyjątkowo szybko, choć tak naprawdę nie wiem dlaczego... Może oczekiwałam na więcej wyjaśnień w sprawie pani Gaathe? Bardzo gładko przebrnęłam przez kolejne strony i ze zdziwieniem odkryłam koniec. Byłam tak zafascynowana odkryciami dzieciaków, ich postępami w prowadzonych równolegle śledztwach, że z zapartym tchem i bez większej świadomości upływu czasu,  przewracałam kolejne strony. 

A jako, że uwielbiam odkrywać w książkach różne ciekawostki, czasem "kwiatki" czasem prywatne powiązania tak i teraz nie omieszkam tego uczynić. Tym razem zwróciłam szczególną uwagę na datę urodzenia Cecilii, bowiem jest to dokładnie moja data urodzenia, tylko rok inny :)

Podsumowując, ogromnie zachęcam do zapoznania się z tą serią tych, którzy uwielbiają książki z tajemnicami, zagadkami i zwrotami akcji. Wprawdzie to kryminał dla młodzieży, ale w niczym nie ustępuje tym dorosłym. Trzyma w napięciu, zaskakuje, podnosi poziom adrenaliny i sprawia, że nie ma się ochoty na odłożenie lektury wcześniej, niż przed końcem tomu. Polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Ani ze


czwartek, 11 lutego 2016

Jørn Lier Horst "Zagadka zegara maltańskiego"




Tytuł oryginalny: Maltesergåten
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: wrzesień 2015
Liczba stron: 158
Seria: Clue tom 2









Jak to dobrze, że mogłam przeczytać dwa pierwsze tomy serii jedna po drugiej... Jak to źle, że nie mogę od razu sięgnąć po kolejne.... Ech... nie mogę się doczekać ponownego spotkania z młodymi bohaterami. Ale zanim zacznę marudzić to zapraszam ponownie do Norwegii, na drugie spotkanie z detektywami-amatorami.

Po rozwikłaniu tajemnicy człowieka z tatuażem Cecilia, Une, Leo i Egon nie zamierzają siedzieć bezczynnie przed pensjonatem i prowadzić jedynie uprzejmych pogawędek z gośćmi.
Zwłaszcza, że w związku z remontem części prywatnej pensjonatu Cecilia zamieszkuje pokój nr 118 i słyszy w nocy dziwne odgłosy z zewnątrz... jakby ktoś chciał się dostać do środka... Ponadto jeden z gości - zegarmistrz Frank Kobolt - czyta gazetę sprzed roku... Jest tam mowa o zuchwałym napadzie na jubilera w Oslo. Straty są ogromne a oprócz złota i biżuterii ginie unikatowy Zegar Zakonu Maltańskiego. Trzy tygodnie po włamaniu, policji udaje się zamknąć w więzieniu tylko jednego złodzieja, którym okazuje się być mieszkaniec domu Wiganderów w Zatoce Okrętów - Levi Hildonen. Odzyskano tylko część skradzionych skarbów, reszta pozostaje w niewiadomym miejscu. Jednak sprawy wymykają się spod kontroli, bowiem Leviemu udaje się uciec... Czy uda się do miejsca ukrycia łupów? Czy dowiemy się kto był jego wspólnikiem? Co wpłynęło na taki wybór sposobu życia przez Leviego?

W pensjonacie aż roi się od nowych gości, przyjeżdżają, odjeżdżają. Jedni wydają się młodym detektywom podejrzani i wymagają szczególnej uwagi, a także zręcznego manewrowania czasem (który jest częścią filozoficznych prawd w tej książce). Ten tom ma zupełnie inny schemat fabuły, oparty na innych wskazówkach i w dość odmienny sposób prowadzi przyjaciół do finału. Choć droga będzie skomplikowana, pełna niebezpieczeństw i zaskoczeń. Każdy z nas wie, jak ważne w poszukiwaniu skarbów jest odnalezienie mapy i klucza, prawda? Dzieciaki znalazły obie te rzeczy, udali się na eksplorację domu Wiganderów, odkryli dlaczego zegar w pensjonacie nie chodził od roku (właściwie to odkryła to Cecilia wraz z Koboltem - był to ogromny szok dla niej), uświadomili mi jak ważna jest pora koszenia trawy. Ponadto pojawiły się nowe okoliczności sprawy zniknięcia matki Cecilii oraz tajemniczy pan L. Czy ojciec dziewczynki powinien poznać prawdę o nim? Skąd wzięła się druga czerwona suknia i gdzie jest ta pierwsza? Czy młodzi i dzielni mieszkańcy norweskiej wioski odnajdą skradzione z Oslo skarby? Czy strach nie będzie silniejszy? Jedno jest pewne - sam finał tej sprawy jest bardzo bogaty w wydarzenia mrożące krew w żyłach...

Podobnie jak w pierwszym tomie, tak i tutaj, książka jest doskonale przygotowana dla młodego czytelnika: czcionka, długość rozdziałów, prosty język, konstrukcja fabuły. Na początku książki autor przedstawił nam krótką charakterystykę naszych głównych bohaterów a na końcu pogłębimy wiedzę o czasie. Gdyby ktoś sięgnął po "Zagadkę zegara maltańskiego" bez znajomości pierwszego tomu, znajdzie tu sporo skrótowych informacji kto kim jest i co działo się w życiu bohaterów wcześniej. Jednak polecam czytanie we właściwej kolejności, nie zepsujecie sobie dobrej zabawy odkrywając tajemnice w odpowiednim czasie. Ja osobiście jestem zafascynowana tą serią i z rosnącą niecierpliwością czekam na dalsze przygody nieustraszonych nastolatków!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

poniedziałek, 8 lutego 2016

Jørn Lier Horst "Zagadka salamandry"



Tytuł oryginalny: Salamandergåten
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: wrzesień 2015
Liczba stron: 158
Seria: Clue tom 1









Nie miałam wcześniej przyjemności poznać twórczości autora, ale kiedy moja bratnia dusza - magdalenardo - zaczęła wychwalać serię CLUE, nie mogłam się nie skusić. Czy dobrze uczyniłam?

Zapraszam Was do Norwegii, gdzie nad Zatoką Okrętów stoi pensjonat "Perła", zbudowany ponad sto lat temu przez dziadka jednej z głównych bohaterek - Cecilii. To właśnie w okolicach pensjonatu będą się rozgrywały ważne wydarzenia w życiu trójki nastoletnich przyjaciół. Na plaży Cecilia znajduje ciało mężczyzny, które leży na brzuchu i z twarzą w piasku. Oplecione przez wodorosty staje się dodatkowo przerażające. Dziewczynka jest w szoku, jednak pojawia się przy niej Leo, syn nowej zarządzającej pensjonatem, która ma zastąpić na tym stanowisku nieżyjącą od roku matkę Cecilii. Później dołącza do nich również Une - przyjaciółka Cecilii - i jej pies Egon. Między młodymi zawiązuje się bliska relacja i postanawiają jak prawdziwi detektywi rozwiązać zagadkę topielca. Obeznany w sprawach fotograficznych i komputerowych Leo zajmuje się techniczną stroną przedsięwzięcia, Cecilii przypadła rola przeglądania systemu komputerowego w pensjonacie i zdobywanie kluczy (choć to ona ma zawsze największego pietra i o wszystkim chce informować dorosłych), zaś Une zapewnia im wodny środek transportu, jakże potrzebny do śledzenia podejrzanych na wodach zatoki. Czy młodym detektywom uda się rozwiązać tajemnicę? Gdzie w tej sprawie znajduje się policja? Kto komu depta po piętach? Dlaczego zespołowi CLUE (skrót serii utworzony został od pierwszych liter imion naszych bohaterów: Cecilia, Leo, Une, Egon) wszystko idzie sprawniej niż stróżom prawa? Czy aby na pewno to co robią jest bezpieczne?

Niesamowita książka! Wcale nie uważam, jakoby miała być gorsza czy ustępować w czymkolwiek kryminałom dla dorosłych. Młodzi detektywi mają swoją bazę w pokoju na wieży, robią zdjęcia, analizują, zapisują, przeszukują zasoby internetu, podglądają przez lornetkę. Kiedy do morderstwa dochodzi również włamanie do hangaru, niedający im spokoju tatuaż, znaleziony telefon i licznie niedopałki śledztwo nabiera coraz szybszego tempa. I nikt by nie przypuszczał, że ważny głos w sprawie będzie miała również gadająca papuga! Lektura pełna wrażeń.

Bardzo ciekawych rzeczy dzieciaki dowiadują się od Starego Tima, który tłumaczy im skąd wiadomo, że będzie sztorm, po czym poznać wiatr wiejący od morza i najważniejsze - że odpowiedzi są ukryte w szczegółach! A z pozoru nic nie znaczące słowa "wiem, że nic nie wiem" Sokratesa, które powtarzały Cecilia i Une stają się kluczem. Dzięki analizie tych drobiazgów nastolatkom udaje się rozwikłać zagadkę. Jednak czy wszystko dobrze się skończy? Czy przewidzieli co tak naprawdę może się zdarzyć w zetknięciu ze złem?

Książka jest naprawdę lekturą godną polecenia i to nie tylko dla młodzieży, choć specjalnie dla młodszych czytelników format pozycji jest mniejszy, rozdziały krótkie a czcionka większa. Jednak każdego zachwyci fakt, że każda sytuacja czy wygląd bohaterów są opisane szczegółowo i łatwo sobie wszystko wyobrazić. Wartka akcja, wciąż coś się dzieje i nie pozwala się nudzić. Liczne ślady i tropy prowadzą młodych bohaterów wciąż przed siebie, pozwalając odkrywać im kolejne etapy prowadzące do finału. Język jest bardzo przystępny, dzięki czemu nawet nastoletni czytelnik nie będzie miał problemu ze zrozumieniem treści.

Pierwszy tom serii to nie tylko znalezienie zwłok człowieka z tatuażem, ale również filozoficzne przemyślenia, które mają udowadniać, że wywody na przykład Sokratesa są nam potrzebne w codziennym życiu. Notkę o tym znanym filozofie znajdziemy na końcu książki.
Wspomniałam wcześniej również o śmierci matki Cecilii - wątek ten będzie się zapewne przewijał przez wszystkie tomy serii CLUE, ponieważ w "Zagadce salamandry" nie wyjaśniło się zupełnie nic w tej sprawie. Ba, powiedziałabym nawet, że starsza pani o imieniu Ebba dając dziewczynce w prezencie zdjęcia jej matki sprzed roku, z dnia kiedy zniknęła (znaleziono ją tydzień później w wodach zatoki) wprowadza tylko mętlik, gdyż pojawia się motyw dwóch czerwonych sukienek! Nie pozostaje mi nic innego jak przeczytać kolejne tomy. Mam nadzieję, że i Wy sięgniecie.




P.S. Nie spotkałam się z tą informacją w żadnej opinii o książce i zastanawiam się czy nikt tego nie wyłapał... Autor pogubił się bowiem nieco w numerach pokoi w pensjonacie. Pokój 209 zamieszkiwał Ferit Hiddink a póżniej w również w 209 umieszczeni zostają motocykliści... Trzykrotnie sprawdzałam i mieszkają tam równocześnie :P



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

sobota, 26 stycznia 2013

Świat Zofii.. Świat Hildy.. a może po prostu świat Filozofii? - recenzja gościnna



Tytuł oryginału: Sofies verden
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: grudzień 2007
Liczba stron: 560






Zosia, piętnastoletnia norweska dziewczynka, pewnego dnia dostaje tajemniczy list.. Kim jesteś? I tak zaczyna się Jej przygoda z filozofią... Tak zaczyna się korespondencyjny kurs Filozofii.. Nauczyciel, Alberto Knox, jest postacią równie tajemniczą jak listy z kolejnymi pytaniami podrzucane do skrzynki.. To On przeprowadza Zofię poprzez dzieje europejskiej filozofii, od antyku po czasy współczesne.. Lecz jest jeszcze Hilda oraz jej ojciec major Albert Knax. Kto z nich jest rzeczywiście prawdziwy, a kto istnieje jedynie w wyobraźni autora?

Trudno jest opisać tę książkę.. Nie jest ona z tych, które czyta się z zapartym tchem.. Czasem wręcz się dłuży, ciąży czytelnikowi, by za kilka stron znów stać się bardziej przystępną.. Tak jak i nurty filozoiczne.. Nie wszystkie koncepcje odpowiadają Nam osobiście.. Trudno też pisać o fabule, gdyż wszystkie wydarzenia są ze sobą powiązane i pisząc cokolwiek zdradzamy fakty, na które czeka się do samego końca..

Czytając tę książke zastanawiamy się nad sobą, nad światem.. Choć w większości "jesteśmy dziećmi, które przyzwyczaiły się do świata" to może jednak świat potrafi nas jeszcze zadziwić?


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania czytelniczego "Pod hasłem" mojej ciągle jeszcze wirtualnej (choć już coraz bardziej realnej) przyjaciółki Ejotka.. :)


madziatko

sobota, 7 lipca 2012

Gert Godeng "Czerwona strefa"

Z okładki: "Triumfalne i pełne nostalgii pożegnanie z Fredriciem Drum" - Kurt Hanssen, "Dagbladet".

Pozbawione głowy zwłoki reprezentanta norweskiego Funduszu na rzecz Ochrony Lasów Deszczowych zostają odnalezione w Tanjung na Nowej Gwinei. Wkrótce potem podobny los spotyka norweskiego śledczego, który zostaje wysłany na wyspę w celu wyjaśnienia sprawy. W konsekwencji zadanie to przypada Skarphedinowi Olsenowi.


W tej dziesiątej powieści o Fredricu Drum i Skarphedinie Olsenie koło się zamyka. Gert Nygardshaug stworzył imponującą serię kryminalną, którą w iście elegancki sposób kończy "Czerwoną strefą".


"Rozkosz połączona z nostalgią - tak czyta się ostatni kryminał Gerta Nygardshauga, którego bohaterami są Fredric Drum i Skarphedin Olsen, unikatowa para w norweskiej literaturze kryminalnej" - Jon H. Rydne, VG.


Moja opinia: Ciekawostki z tego tomu to fi występująca w muszli ślimaka i płatkach róży oraz złoty środek.
Super historia na koniec serii, choć szczerze mówiąc wcześniej się domyśliłam co to jest "Ty zielone migoczące - diabelstwo". Niesamowite jak pokręconą opowieść autor wymyślił, zakończenie jednak mnie nie usatysfakcjonowało... Do tego liczyłam na Posłowie... autor jednak nie rozjaśnił mi tego czego się nie domyśliłam...
Ale seria świetna!


Wyzwania: 52 książki, Z półki 

Gert Godeng "Matka wszystkich Huraganów"

Z okładki: Fredric Drum jedzie na zasłużone wakacje do Meksyku. Sielankę przerywa mu jednak, nie tak zupełnie niespodziewanie, jego wuj, detektyw Skarphedin Olsen, który dzwoni z wiadomością, że jeden z przyjaciół Fredrica, archeolog, zaginął w Meksyku. Skarphedin kontaktuje go z lokalną policją, ten zaś przy okazji poszukiwania przyjaciela zostaje wciągnięty w zakrojone na szeroką skalę polowanie na masowego mordercę, walkę polityczną oraz badania nad starym językiem pisanym Majów.

Moja opinia: Na początku książki autor wprowadza nas w klimat opisując dokładnie jak zbliża się i uderza huragan - straszny żywioł. Czytając miałam przyspieszony rytm serca. Spadające ciśnienie powietrza, zmieniający się kierunek i ludzie, którzy wiedzą co nadchodzi...
Oczywiście pojawia się też morderca, który zostawia bardzo pokrętne wskazówki, "chce" by go odnaleźć, ale tylko dzięki inspektorowi doktorowi Fredricowi Drum udaje się go zdemaskować. Udaje mu się również rozwikłać drugą sprawę. Wszystko to bez obecności wuja. Jedna z lepszych części tej serii.


Wyzwania: 52 książki, Z półki 

sobota, 23 czerwca 2012

Gert Godeng "Lilie z Jeruzalem"

Z okładki: W zaparkowanym na ulicy Oslo samochodzie wybucha bomba. Sprawa trafia w ręce detektywa Skarphedina Olsena, który równolegle pracuje nad inną sprawą: z mieszkania na Starym Mieście zniknął starszy pan, na podłodze została kałuża krwi i kilka zeszytów z notatkami dotyczącymi alchemii. Olsen szuka pomocy u swojego siostrzeńca, Fredrica Drum...

Moja opinia: Oprócz historii z 14-letnim Ahradem to tak do 50 strony się nudziłam. Jak już się akcja rozkręciła to chwilami nie mogłam nadążyć za rozbieganymi oczami, byleby szybciej i szybciej, dalej i do końca... Średnia i tak wychodzi niezła :) Całą książkę moje myśli i tak były z Ahradem, strasznie mi było pogodzić się z tym, że do niego strzelano... Cała historia dość niezwykła, Fredric i Sharpedin nieźle kombinowali, bardzo mi się to dochodzenie podobało. A wyniki nieoczekiwane, wszystkie moje pomysły okazały się być nietrafne. Polecam!



Wyzwania: 52 książki, Z półki 

czwartek, 14 czerwca 2012

Gert Godeng "Wilk z głową człowieka"

Z okładki: Fredric Drum, Skarphedin Olsen i dwaj jego koledzy z Centrali Policji Kryminalnej spędzają urlop w górskiej chacie. Szybko okazuje się, że nie jest to zwykły wypad na łono natury. Wokół nich zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Wędka Skarphedina eksploduje, ktoś ginie bez śladu.

Moja opinia: Pod koniec książki było napisane, że to cztery doby przebywali w górskiej chacie. Zdziwiłam się. Tyle się przecież wydarzyło, więc niemożliwe żeby w tak krótkim czasie... A jednak. Początkowo może się wydawać nieco nudnawa i niezrozumiała, ale z każdą stroną jest coraz więcej zagadek, tajemnic, niespodzianek. I to nie tylko w temacie owiec i wilków. A zakończenie - podejrzewałam nie tą osobę co trzeba... czyli dobrze napisana książka.



Wyzwania: 52 książki, Z półki 

niedziela, 10 czerwca 2012

Gert Godeng "Kodeks śmierci"

Z okładki: Fredric Drum, bohater powieści Gerta Nygardshauga, smakosz i wielbiciel dobrych win, udaje się tym razem do Włoch. Na zlecenie uniwersytetu w Rzymie ma odczytać stary grecki tekst. Nagle jednak okazuje się, że został wplątany w dramatyczną intrygę. Toczy się walka na śmierć i życie; ważną rolę odgrywają tu elementy filozofii antyku i średniowieczne przesądy, a niewidoczny, cyniczny morderca pozostawia ofiary bez zewnętrznych śladów przemocy.

Moja opinia: Od samego początku książki już zaczęły się tarapaty Fredrica. Opowieść fajna, zagadka ciekawa, wiele dziwnych zdarzeń, morderstwa długo niewyjaśnione i tajemnicze. Zakończenie zaskakujące, choć może ciut za bardzo udziwnione. Książka zawiera trochę romantyzmu - Genevieve, trochę muzyki i jak zawsze dreszczyk emocji i wino.



Wyzwania: 52 książki, Z półki 

Gert Godeng - "Laleczka"

Z okładki: W odległej górskiej dolinie dochodzi do sensacyjnego archeologicznego odkrycia. W torfowisku zostają przypadkowo znalezione dwie tak zwane mumie bagienne i kilka przedmiotów pokrytych tajemniczymi znakami. Znawca win i były kryptolog Fredric Drum przyjeżdża na miejsce, by wziąć udział w pracach archeologicznych. Niespodziewanie znajduje się w centrum dramatycznych wydarzeń, w których bardzo ważną rolę odegra pewna tajemnicza laleczka.
Pstrągi, zapierająca dech w piersiach natura, archeologia i mity oto elementy ekscytującej historii z Fredrikiem Drum w roli głównej.


Moja opinia: Archeologia, mumie bagienne, Eskimosi i magiczne laleczki, chory umysł z powodu chciwości, piękna dolina z jeziorami - tak w skrócie można opisać tą książkę. Bardzo ciekawa historia, której finału nie jest łatwo się domyślić. Główny bohater tradycyjnie odnosi liczne obrażenia, są zamachy na jego życie, ale na końcu znów jest górą. 



Wyzwania: 52 książki, Z półki 

Gert Godeng "Dzban Miodu"

Z okładki: Fredric Drum przybywa do St, Emilion, jednego z najbardziej znanych rejonów winiarskich we Francji, by kupić wino dla małej restauracji w Oslo, której jest współwłaścicielem. Zostaje wciągnięty w sprawę tajemniczego zniknięcia w ciągu ostatnich miesięcy siedmiorga mieszkańców miasteczka. Wiele wskazuje na to, że Fredric zostanie ósmą ofiarą.

Moja opinia: Pierwszy tom serii Krew i wino. I faktycznie książki te zawierają trochę nazw dobrych roczników :) krwi też. Poszczególne tomy rozgrywają się w różnych miejscach globu, a główny bohater pije wino i rozwiązuje zagadki kryminalne.
Napisana może nie tak lekko jak u Agaty Christie, ale ciekawa historia. Nieoczekiwane wyjaśnienie zagadki, tajemnicza Twarz i jej pobudki, szokujące powody zniknięć ludzi... Ciarki na plecach jak to sobie człowiek wyobrazi.





Wyzwania: 52 książki, Z półki 

piątek, 8 czerwca 2012

Gert Godeng "Trumna Numer 5"

Z okładki: Przez pół roku, które upłynęło od czasu brutalnego zamordowania jego żony i córki, Skarphedin Olsen uważał siebie za swojego własnego dziadka, Fredrica Drum. Olsen fantazjował o tajemniczych znakach i figurach, wielkich statuach, które zmieniają swoje położenie, starożytnych językach oraz fantastycznych smacznych sosach. Teraz zostaje "uleczony". Kiedy w zachodniej części Oslo pojawiają się nagle pozbawione głowy zwłoki, okazuje się, że uzdrowiony detektyw będzie miał okazję wykorzystać wszystkie swoje umiejętności. Wkrótce bowiem na światło dzienne wypłynie kolejne ciało z odciętą głową. A także Fredric Drum...

Moja opinia:  Generalnie to brakowało mi tutaj Fredrica Drum... nie do końca chyba zrozumiałam końcówkę poprzedniego tomu... albo autor specjalnie coś pokombinował... Okaże się może w kolejnych tomach - oby.
Rolę główną odgrywa policjant, który prowadzi sprawę morderstw, zna się na kuchni i odnosi liczne obrażenia, ucieka śmierci. Ale co dziwne dzwoni do kogoś, kto przecież zginął w poprzednim tomie...
Tom zawiera więcej szczegółów kryminalnych, mniej filozofowania i starych kultur czy języków niż dotychczas. Zaskakujące zakończenie i osoba sterująca wszystkim.




Wyzwania: 52 książki, Z półki 

Gert Godeng "Palec Kasandry"

Z okładki: Ogromny posąg przemieszcza się w cudowny sposób z Muzeum Narodowego w Oslo do domku w dolinie Lommedalen, pojawia się pewien średniowieczny biskup, komuna punków oddaje się kultowi tajemniczego posążka, a w Oslo odbywa się kongres iluzjonistów. Usiłując rozwikłać zagadkę śmierci przyjaciela, Fredric Drum znajdzie się w samym centrum pozornie absurdalnych wydarzeń.

Moja opinia:  Moim zdaniem jest to najsłabsza książka tej serii - z dotychczas przeczytanych. Jest w niej sporo filozoficznych wynurzeń, slang czapistów, fizyka i iluzjoniści. Wydarzenia toczą się wokół czterotonowego granitowego posągu króla Asurbanipala a Fredric Drum odnosi kolejne obrażenia i snuje kolejne teorie dotyczące morderstw. Zakończenie proste i ciekawe.




Wyzwania: 52 książki, Z półki

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Gert Godeng "Dziewiąty Pierwiastek"

Z okładki: Fredric Drum przebywa w Egipcie. Pozornie zupełnie bez przyczyny zostaje uwikłany w zagadkę, która doprowadza go niemalże na skraj szaleństwa. W grę wchodzą śmierć i życie, historia antyczna, Piramida Cheopsa, mumie i niewyjaśnione morderstwa. Klasyczny kryminał w stylu Nygardshauga porusza takie kwestie jak mistyczne doznania czy wiedza ezoteryczna.
Napięcie aż do ostatniej strony gwarantowane.


Moja opinia: Najlepsza z dotychczas przeczytanych czterech książek z tej serii! Super  się czyta. Może dlatego, że byłam w Egipcie, w Kairze, pod piramidami, na bazarze i widziałam Miasto Umarłych. Czytając oczami wyobraźni przenosiłam się ponownie w tamte miejsca. Akcja bardzo szybka, ciekawie ułożona intrygująca zagadka z typowym dla autora niesamowitym zakończeniem. Polecam!




Wyzwania: 52 książki, Z półki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...