Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witek Rafał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witek Rafał. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 grudnia 2016

Jakie książeczki kupić sześciolatce pod choinkę?

Posiadając na domowym stanie samodzielnie czytającą sześciolatkę mogę śmiało stwierdzić jakiego rodzaju lektury przypadają jej do gustu. A kierując się jej zainteresowaniami wiem, z jakich prezentów najbardziej się cieszy - książki obowiązkowo :) Choć Twister, Monopoly z kucykami pony czy książka zwyciężczyni Masterchef junior, które jako jedne z wielu dostała z okazji mikołajkowo-urodzinowych też były super.

Może więc pomogę Wam tym postem i podpowiem tym samym co kupić w ramach prezentu. Choć oczywiście sporo u mnie takich podpowiedzi dla czytelników w każdym wieku :)

Dziś przedstawię książeczki z dwóch serii - Zaczynam czytać z Martynką oraz Czytam sobie.





Moja córa uwielbia książeczki z Martynką w roli głównej. Kiedy była młodsza czytałyśmy je w innym wydaniu, innej formie i to ja byłam stroną czytającą. Tekst był ciekawy, przygody kilkuletniej dziewczynki bardzo intrygowały, ilustracje prześliczne... Czego chcieć więcej? Otóż można postawić kolejny krok i sięgnąć po serię, która sprzyja nauce czytania, ma bowiem zdecydowanie większą czcionkę - Zaczynam czytać z Martynką. Od autorki polskiego tekstu - Liliany Fabisińskiej - wiem, że tekst taki musi być o odpowiednim stopniu trudności, wyrazy muszą być łatwe w wymowie w tej grupie wiekowej a zarazem cała historia musi wciągać. Jest idealnie, gdyż córa gładko radzi sobie z kolejnymi stronami.




Twórcy oryginału: Marcel Marlier & Gilbert Delahaye
Tytuł oryginalny: Petit rat de l`opéra
Tekst polski: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2014
Liczba stron: 38
Seria: Zaczynam czytać z Martynką



Już w przedszkolu dziewczynki marzą o tym, by uczyć się tańca, a już słowo balet wywołuje w nich ekscytację. Martynka, czyli główna bohaterka niniejszej publikacji, uczęszcza właśnie na takie lekcje. Z precyzją i cierpliwością wykonuje polecenia instruktorki. Musi poznać bardzo szczegółowo każdy ruch i układ, bo w balecie to ważne. Istotny jest układ nóg, łokci czy palców a także tempo wykonywania poszczególnych kombinacji. Trzeba być dokładnym, zwinnym i lekkim. Jednocześnie Martynka przyswaja też inne słowa powiązane z tą dziedziną - primabalerina czy trykot.

Ale najważniejsze są marzenia - o tym, by stanąć na scenie w świetle reflektorów i zobaczyć zachwyt na twarzach widzów, usłyszeć owację na stojąco... Ech... Martynka musi pamiętać, że najpierw trzeba odrobić lekcje a dopiero potem można oddać się marzeniom i ciężkiej pracy podczas treningów.




Twórcy oryginału: Marcel Marlier & Gilbert Delahaye
Tytuł oryginalny: Un trésor de poney
Tekst polski: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2015
Liczba stron: 38
Seria: Zaczynam czytać z Martynką




Czasami fakt, że ktoś pochodzi ze wsi staje się tematem żartów czy nawet wyśmiewania. Ale kiedy dzieci są małe to nie ma nic piękniejszego niż wakacje u babci na wsi. Pośród łąk i pól, zwierząt gospodarskich mają szansę na zupełnie inne życie, na zdrową żywność a przede wszystkim czyste powietrze. Już o odpoczynku od rodziców nie wspomnę.

Dlatego zupełnie nie dziwi mnie fakt, iż uwielbiana przez kilkuletnie dziewczynki bohaterka otrzymała szansę wakacyjnego pobytu u babci. Wraz z nią pojechali bracia - Janek i mały Alanek. Miastowe dzieciaki mogą odkrywać uroki wsi: dookoła zielono, kwiaty, owady, konie... nie tylko polne :) Można się nimi gonić po łące, ale i dosiąść. Później zaś czeka lekcja dotycząca czyszczenia i trudne słowa do wymówienia przez Alanka: uzda, lonża, siodło, derka. Nasza trójka ma szansę zobaczyć jak wygląda lekcja jazdy konnej a wujek zabiera dzieciaki na konną wyprawę oraz wieczór pod gwiazdami z gitarą. Niespodzianką będzie nocowanie w namiocie!

Książeczka, w której dużo się dzieje - dzieci są pełne emocji kiedy po raz pierwszy mogą dosiąść konia czy spać w namiocie. A przecież nie każdy ma szansę na taki wypoczynek. Za jazdę konną trzeba płacić grube pieniądze.



Duża czcionka, proste wyrazy, barwne i pięknie wykonane ilustracje - to cecha charakterystyczna książeczek z tej serii. Na każdej stronie jest maksymalnie dziesięć wersów tekstu, który jest bardzo interesujący. Moja sześciolatka w kilka minut (łącznie z wpatrywaniem się w ilustracje) potrafi dotrzeć do końca opowieści.
Jeśli zaś dziecko jest dopiero na początku swej drogi w nauce czytania, będzie czyniło naprawdę duże postępy. Przynajmniej takie jest moje zdanie, gdyż trudność nie jest wysoka a wtedy lepiej się czyta i samoocena rośnie.




# # # # #

Drugą serią, która doskonale nadaje się do nauki czytania, bądź doskonalenia tej umiejętności jest Czytam sobie - książeczki mają trzy stopnie trudności, dzięki czemu można je świetnie dopasować do naszego dziecka.
Najlepszym rozwiązaniem na tą chwilę dla mojej sześciolatki jest poziom drugi, gdzie ilość tekstu jest idealnie dopasowana - nie za mało, by nie nudziło i nie za dużo, by nie przytłaczało. W sam raz do przeczytania za jednym "posiedzeniem".




Autor: Joanna Jagiełło
Ilustrator: Daniel de Latour
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2015
Liczba stron: 48
Seria: Czytam Sobie. Poziom 2: Składam Zdania


W starej wilii "Nad Modrym Stawem" pewna rodzina wynajmowała pokoje. Z finansami było jednak kiepsko i tata Oli, Franka i Mikołaja wyjechał do pracy za granicę. Mama zajmowała się dziećmi a Ola chodziła na dworzec autobusowy, gdzie z własnoręcznie zrobioną reklamą na kartonie zachęcała do wynajęcia kwatery właśnie u nich. I udało się! Starsza pani z ogromną ilością różnych bambetli i nietypowym słownictwem zgodziła się na zakwaterowanie nad Modrym stawem. W praktyce okazało się, że również zachowanie starowinka (która przedstawiła się jako Babula Babalunga) ma niezwykłe - pływa niezależnie od pogody (zresztą olimpijskim kraulem), łowi ryby, łapie kijanki - dzieci są nią zachwycone.

Jednak co noc, mali bohaterowie są wyrywani ze snu przez hałasy. Czy to wiatr? A może Wodne Monstrum? To sprawa niemal kryminalna i dzieciaki którejś nocy wyruszają na przeszpiegi z aparatem! Co odkryją? Sama byłam zdziwiona :)

Ciekawa opowieść z intrygującym odkryciem źródła tajemniczego stukania. Dziecko z zainteresowaniem śledzi losy Oli i Franka, by wraz z nimi rozwiązać zagadkę. Przy okazji finału pojawia się doskonały temat do dyskusji z dzieckiem, bowiem nie każde będzie rozumiało dlaczego miały miejsce takie wydarzenia.
Został również poruszony temat emigracji w celach zarobkowych, kiedy to trzeba pozostawić rodzinę i wyjechać, by zapewnić jej lepszy byt. Jest problem "dzielenia się mamą" z młodszym rodzeństwem oraz pomocy innym.

To wartościowa i zaskakująca lektura, która sprawi małym czytelnikom dużo radości. Choć myślę, że i emocji czy elementu strachu (stukanie nocne) nie zabraknie.







Autor: Rafał Witek
Ilustrator: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2013
Liczba stron: 48
Seria: Czytam Sobie. Poziom 2: Składam Zdania


Każdy, czy to dorosły czy dziecko, wie że w czasie deszczu dzieci się nudzą. Bohaterka tej książeczki - Daria - również. Ma już dosyć mokrego świata. Co to za wiosna kiedy zamiast szukać zakwitających kwiatów ona musi wysłuchiwać kropli deszczu stukających o parapet. Umila sobie czas pisaniem maili z Oliwką. Aż tu nagle dziwne dźwięki zza okna zwracają uwagę dziewczynki. Szybciutko założyła kurtkę i buty, chwyciła parasol i wybiegła... Z przejeżdżającego pojazdu na ulicę niespodziewanie wypadła walizka. To od niej zaczęły się niezwykłe wydarzenia, w których mała bohaterka miała okazję brać udział tego popołudnia. Było bardzo magicznie, gdyż znalezisko zawierało skrypty z czarodziejskimi sztuczkami pana Hanumana - magika z cyrku :)

Książeczka nawet mnie zaskoczyła - przede wszystkim myślałam, że Daria uda się na przedstawienie do namiotu cyrkowego - nic z tego. Bo już wydarzenia z jej pokoju... - to istna niespodzianka - Daria musiała na pomoc wzywać Oliwkę oraz Adriana. A do galerii postaci nietypowych i niezwykłych należy zaliczyć pana kuriera - dlaczego? Przeczytajcie koniecznie - sami będziecie mieć banana na twarzy podczas czytania tej książeczki. Mojej sześciolatce podobało się ogromnie!

Do treści tej pozycji mam - z perspektywy rodzica  - jedną uwagę. Otóż Daria wybiegła z domu na ulicę przez nikogo nie zaczepiana, nie zauważona... Tak jakby mieszkała sama i miała prawo do robienia wszystkiego tego, na co ma ochotę...Nie jest to dobry wzorzec dla dziecka.






Autor: Ewa Nowak
Ilustrator: Mikołaj Kamler, Zuzanna Orlińska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2015
Liczba stron: 64
Seria: Czytam Sobie. Poziom 3: Połykam Strony


Książeczka składa się z dwunastu rozdziałów. Każdy z nich jest przypisany do jednego z miesięcy, co jak łatwo obliczyć składa się na tytułowy "rok".

Zuzia chodzi do szkoły a po lekcjach szybko biegnie do domu, do swojej pupilki - kotki Izabeli. Uwielbia się z nią bawić wydmuszką czy drapać za uszkiem. Jednak z nadejściem wiosny kotka zaczyna się dziwnie zachowywać a któregoś dnia ucieka przez okno. Zuzia jest smutna i martwi się, że jej ulubienica już nie wróci. Jak ogromna jest jej radość kiedy Izabela wraca... Wprawdzie jest brudna i zabiedzona, ale mama pociesza, że niebawem dojdzie do siebie. Z czasem okazuje się, że kotka skrywa pewną tajemnicę... Uwierzcie, wyniknie z tego wiele pożytku, ale i radości.

Publikacja Ewy Nowak uczy dzieci odpowiedzialności. Pokazuje, że nie wystarczy zachwycić się zwierzakiem a potem rzucić w kąt jak zabawkę! Tak się nie robi! To żywe stworzenie i trzeba się nim opiekować, zwłaszcza że w niektórych przypadkach może przybyć jeszcze kilka pyszczków do wykarmienia :) Tak, bo Izabela urodziła kociaki - urocze stworzonka wprowadziły nieco zamętu w życiu rodziny Zuzi, ale nauczyły ją dbania o zwierzęta a wakacje w domu uczyniły bardziej atrakcyjne. To bardzo wartościowa lektura.



Książeczki z drugiego poziomu Czytam sobie są idealnie dopasowane do małych czytelników. Dzięki zróżnicowaniu stopnia trudności oraz tematyki poszczególnych tytułów, każdy rodzic może dobrać coś odpowiedniego dla swojej pociechy. Jej niewątpliwymi plusami są duża czcionka, niewielka ilość tekstu na stronie a zabawne ilustracje doskonale oddają treść dzięki czemu wyobraźnia dziecka otrzymuje pewien konkretny bodziec i pozwala tworzyć kolejne obrazy już w pamięci. Niektóre wyrazy zostały rozpisane na sylaby w specjalnych ramkach, by ćwiczyć głoskowanie,  zaś po lekturze czekają na malucha pytania, by sprawdzić rozumienie tekstu. W nagrodę można stworzyć Dyplom sukcesu oraz wykorzystać naklejki.

Poziom trzeci tej serii jest bogatszy w tekst, bowiem zawiera już nie 800-900 wyrazów (jak drugi), lecz 2500-2800. Użyto również wszystkich głosek, zdania są dłuższe i bardziej złożone a na końcu lektury znajduje się słowniczek trudniejszych słów, które w tekście oznaczono gwiazdką. Ilustracje już nie dominują i są tylko delikatną odskocznią, bowiem są czarno-białe. Dzięki temu książeczka podnosi samoocenę dziecka, gdyż bardziej przypomina lekturę dla dorosłych. A która pociecha nie chce już być dorosła?? Trzeci poziom jak najbardziej nadaje się dla dzieci w wieku 5-7 lat, ale pod warunkiem, że potrafią czytać bez problemu poziom drugi. Jeśli zaś chodzi o długość całej pozycji - na jeden raz moja sześciolatka nie ma cierpliwości, by ją przeczytać, ale dawkujemy sobie przyjemność i czytamy po dwa rozdziały. Książeczki z tej serii są pożytecznymi i przydatnymi pomocami naukowymi - polecam.






Wszystkie książeczki przeczytane w ramach wyzwań: Gra w kolory II, 52 książki

czwartek, 11 sierpnia 2016

Literatura dziecięca w błękicie - Witek, Fabisińska (jako tłumaczenie), Stanecka

Zapraszam dziś do zapoznania się z moimi opiniami o trzech książeczkach, które są ogromnie przydatne podczas nauki czytania dla dzieci w wieku 5-7 lat.






Autor: Rafał Witek
Tytuł: Maja na tropie jaja
Ilustrator: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2012
Liczba stron: 48
Seria: Czytam sobie poziom 2 - Składam zdania


To już kolejne spotkanie z serią "Czytam sobie" i książeczką z poziomu drugiego, który charakteryzuje się tym, że dana opowieść zawiera 800-900 słów, zdania są dłuższe i mogą występować dialogi. To idealna pomoc naukowa w rozwijaniu umiejętności czytania u dzieci w wieku 5-7 lat.

Tym razem obie z córą postanowiłyśmy wraz z kilkuletnią Mają przeżyć wakacyjną przygodę... A wszystko za sprawą papugi, która wdarła się na ganek domu dziewczynki. A nie była to zwykła papuga, lecz złota! Gadatliwe ptaszysko obwieściło, że jest spragnione i głodne a kiedy już zaspokoiło swoje potrzeby opowiedziało o pewnej straszliwej nocy, kiedy to uciekło jej.... jajo. Teraz Maja i papuga muszą spakować plecak i wyruszyć na wyprawę poszukiwawczą. Przeżyją wiele przygód, bowiem jajo wciąż się przemieszcza a finał.... no cóż - zdradzę tylko, że jest podwójnie zaskakujący :)

To świetna książeczka! Moja kilkulatka uwielbia do niej wracać a niektóre fragmenty zna na pamięć (i jak tu się uczyć czytać :). Jak zawsze duża czcionka, kolorowe ilustracje przyciągają młodego czytelnika, ale w tym przypadku główną zaletą jest sama historia - zabawna i emocjonująca. Humor zawarty w tej opowieści powodował wielokrotny śmiech córy, ale pojawiło się też zamartwianie o losy jaja... Czy uda się je dogonić?

Jest śmiesznie, pouczająco, wzruszająco i zaskakująco - to chyba przepis na doskonałą książeczkę, prawda? Polecam!



wyzwania: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki


# # # # #


Tytuł oryginalny: Je commence a lire avec... Martine. Apprend a nager
Tłumaczenie: Liliana Fabisińska
Na podstawie książek Gilberta Delahaye'a i Marcela Marliera
Tytuł: Na kursie pływania
Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2015
Liczba stron: 37
Seria: Zaczynam czytać z Martynką



O tej serii nie miałam okazji jeszcze pisać, ale uznałam to wręcz za konieczność :) Dlaczego? Już wyjaśniam... Czcionka jest tu znacznie większa niż choćby w serii "Czytam sobie", zatem kolejne strony są przewracane przez dziecko szybko, opowieść nie nudzi a objętość lektury nie przeraża. Tematy przedstawione w książeczkach z Martynką są ciekawe a sama postać bohaterki jest znana młodym czytelnikom. Która dziewczynka nie zna i nie lubi Martynki oraz jej przygód? Jeśli jest taka, to koniecznie powinna poznać kilkuletnią bohaterkę, która poprowadzi w ciekawy świat swojej rodziny i przyjaciół. Moja córa uwielbia Martynkę i czytanie o niej. Mamy co prawda dopiero trzy tytuły z tej serii, ale zamierzam zakupić inne - naprawdę warto!

To może jeszcze słów kilka o samej fabule. Martynka od dawna marzyła, by nauczyć się pływać. Teraz została przez rodziców zapisana na basen i rozpoczyna kurs. Instruktor cierpliwie wyjaśnia kolejne kroki, od zimnego prysznica poprzez ułożenie ramion, dłoni i stóp aż do problemów z zalewaniem nosa, uszy czy oczu... Mijają jednak kolejne lekcje i mimo trudności Martynka radzi sobie coraz lepiej. A i pochwały od instruktora działają motywująco. Jak zakończy się przygoda z pływaniem? Czy mała bohaterka ukończy kurs?

Książeczka pokazuje, że ciężką pracą, systematycznością oraz cierpliwością można wiele osiągnąć. Krótka, ale pouczająca lektura, którą ogromnie polecam!



wyzwania: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki


# # # # # 



Autor: Zofia Stanecka
Tytuł: Historia pewnego statku
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2014
Liczba stron: 48
Seria: Czytam sobie poziom 2 - Składam zdania



Tym razem książeczka z serii "Czytam sobie" odwołuje się do prawdziwych zdarzeń - rejsu i zatonięcia Titanica. Autorka przybliża małemu czytelnikowi historię wielkiego transatlantyku, który skonstruowano w Irlandii w 1911 roku. Ewa Hart wraz z rodzicami jest pasażerką tego ogromnego statku, który ma ich zawieźć do Ameryki, gdzie czeka ich lepsza przyszłość. Podczas rejsu dziewczynka rysuje scenę powitania w kraju za oceanem a także opowiada o tym, co znajduje się na kolejnych pokładach, czym zajmują się kolejne osoby. Jednak Ewa nie wie, że spotkanie z pewną górą lodową całkowicie odmieni losy pasażerów...

Dorośli doskonale znają historię Titanica, jednak dziecko wsłuchujące się w opowieść nie zna jej zakończenia. Moja córa była zaskoczona końcówką i zadawała mnóstwo pytań. Jednak z jej punktu widzenia książeczka jest zbyt nudna dla 5,5 -letniego odbiorcy. Za dużo w niej faktów, dat, trudnych nazw i niezrozumiałych pojęć. Nawet imiona bohaterów - poza Ewą - są niezbyt przyjazne dla szybkiego przyswojenia dla dziecka.

Myślę, że dziecko na przykład siedmioletnie lepiej odbierze tę opowieść. Albo chociaż takie które interesuje się statkami... może to bardziej lektura dla chłopca... Jedno jest pewne patrząc na kolejne spotkania mojej córy z książeczkami tej serii - są one nierówne i każdy musi znaleźć odpowiednie historie dla swojego dziecka.



wyzwania: Cztery pory roku, Gra w kolory II, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...