Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lutego 2023

Lucinda Riley "Dom orchidei"

 
 
Tytuł oryginalny: Hothouse Flower
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 15.04.2020
Liczba stron: 528
#czytamzlegimi
 
 
 
 
 
Lucinda Riley to bestsellerowa brytyjska pisarka pochodzenia irlandzkiego. Zmarła w 2021 roku. Jej książki wielokrotnie osiągały status bestsellera a prawa do serialu na podstawie serii Siedem Sióstr zostały bardzo szybko sprzedane. 
Może to wstyd, może nie, ale dotychczas nie znałam twórczości tej autorki. Sięgnęłam po jej debiut "Dom orchidei" i zaraz się przekonacie czy była to lektura dla mnie. 

Julia Forrester to światowej sławy pianistka, która pełna rozpaczy opuściła Francję i od siedmiu miesięcy mieszka w domku w Norfolk w Wielkiej Brytanii. Jej starsza siostra Alice próbuje pogodzić obowiązki związane ze swoją rodziną (czwórka dzieci!) oraz opieką nad Julią. Ale ona pogrąża się w cierpieniu, samotności, odtrąca siostrę i ojca i zadaje sobie pytanie dlaczego ta tragedia spotkała właśnie ją?! Co takiego wydarzyło się kilka miesięcy temu, że bohaterka nie potrafi się przemóc nawet w stosunku do fortepianu... 
Nie potrafi żyć bez nich, ale powoli do niej dociera, że musi się tego nauczyć...
[Czytałam niedawno książkę z podobnym wątkiem, więc bardzo szybko domyśliłam się, co może być przyczyną stanu Julii] 

Bohaterka powraca w świat dzieciństwa, bowiem wychowała się przecież na angielskiej prowincji, w Wharton Park. Jednak kiedy się tam udaje, okazuje się że obecny dziedzic rezydencji - Kit Crawford - musi ją wystawić na sprzedaż a po remoncie czworaków, zamieszkać w nich.
To właśnie wtedy rozpoczyna się druga płaszczyzna czasowa powieści, bowiem pod podłogą zostaje znaleziony pamiętnik, z którego wyłania się historia Olivii i Harry'ego Crawfordów u których służyli babcia i dziadek Julii i Alice, czyli Elsie i Bill. 

Opowieść jaka wyłania się z zapisków oraz historii snutej przez Elsie jest zaskakująca! To nie tylko miłość, przyjaźń, wojna i walka o życie, ale też niespodziewane uczucia, maleńkie dzieci, obietnice i odkrywanie prawdy.
 
Nie mogę Wam napisać jak potoczyło się życie Julii, Kita, Olivii, Harry'ego, Elsie i Billa - nie zepsuję Wam tych emocji, ale gwarantuję, że nie zaśniecie dopóki nie poznacie "Domu orchidei" do końca.
 
 
Czy dostrzegam minusy tej powieści? Momentami było zbyt nostalgicznie, zbyt wiele rozciągniętych opisów, które niewiele wnosiły a lekko nużyły. Takie fragmenty śmiało usunęłabym i wtedy nieco cieńsza, ale ze znacznie bardziej wartką akcją książka, byłaby dla mnie na pewno ciekawsza.
 
Pomimo to, wszem wobec ogłaszam, że jest to niewątpliwie powieść przepiękna, poruszająca serca oraz dusze i warto po nią sięgnąć. Ja ze swej strony dodam tylko, że koniecznie trzeba się wciągnąć w wydarzenia, bowiem początek jest zdecydowanie bez fajerwerków. Jest za to nostalgia, tragedia, wspomnienia, miłość i próba rozpoczęcia nowego życia. Można wiele sytuacji odnieść do swojego życia, przemyśleć, zastanowić... 
 
Jednak kiedy akcja zaczęła się rozpędzać nie mogłam się oderwać! Tak bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy bohaterów z obu płaszczyzn czasowych. Nie znając twórczości Riley nie miałam pojęcia jaki finał podaruje ich związkom i jak pokieruje uczuciami. 
Wzruszenia, zwroty akcji, niespodzianki, przyznaję że były chwile, gdy miałam łzy w oczach. Piękne orchidee, muzyka klasyczna... No i literacka podróż do mojej wymarzonej Tajlandii...


Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po "Dom orchidei" i rozważam, który tytuł powinien być następny. Czytaliście? Podobało Wam się? Co polecacie?
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (R), Pod hasłem (dom), 52 książki

poniedziałek, 30 stycznia 2023

Ewa Formella seria 'Szkatułka wspomnień' "Listy do Duszki" / "Muzyka dla Ilse" / "Kołysanka dla Łani"

W styczniu poznałam trzy historie Ewy Formelli oparte na wspomnieniach, stąd tytuł cyklu - 'Szkatułka wspomnień'. Akcja jest prowadzona dwutorowo - bohaterowie, którym towarzyszymy w teraźniejszości prowadzą nas w czas wojennej zawieruchy, kiedy ludzie przecież też czuli, kochali, nienawidzili, rodzili się i umierali.
Łzy gwarantowane...



Autor: Ewa Formella
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2018
Liczba stron: 302


Wolne Miasto Gdańsk
Wiosną roku 1939 brat Stefanii - Antoni - wezwał niemieckiego doktora z sąsiedztwa, by ratował jego siostrę i jej dziecko. Doktor Gotlieb Becker aż po kres swych dni będzie zmagał się z wyrzutami sumienia i ciążącą tajemnicą z tamtej nocy...

Narodzone wtedy dziecko nie miałoby łatwego życia. I to nie tylko dlatego, że już za kilka miesięcy miała wybuchnąć wojna. Był to mezalians jakich wiele - Stefania to córka Polaka i Żydówki a Heinrich - Niemiec!

Czasy współczesne, Gdańsk
Joanna po utracie pracy podjęła się opieki nad mającą dziewięćdziesiąt jeden lat seniorką, która bardzo chętnie wspomina trudną przeszłość i ukochanego. Wciąż ciepło, ale ze smutkiem myśli o córeczce, którą wtedy straciła.

Czasy współczesne, Niemcy
Starszy mężczyzna w swym brulionie od wielu lat pisze listy, listy do Duszki... Myśli że ukochana nie żyje a on dzięki temu czuje jakby namiastkę jej obecności. Jakby dzielił z nią każdą chwilę życia.
 
 
Co mają wspólnego polska staruszka z Gdańska i niemiecki mężczyzna tęskniący za ukochaną kobietą? Czy łączą ich tylko podobne losy i wojenne wspomnienia? 
Wprawdzie czytelnik szybko połączy fakty i domyśli się prawdy, ale możecie mi wierzyć, że nie ona jest tutaj najistotniejsza. 
Bardzo emocjonalnie wpłynęła na mnie ta książka. Ogromnie współczułam Stefanii, która najgorszy wojenny czas spędziła na kaszubskiej wsi a to co tam przeżyła... To było straszne!
 
 
Utrata bliskich, strach, niepewność jutra, wspomnienia, wyrzuty sumienia i próba naprawienia błędów oraz wola przeżycia wojennego koszmaru. I jeszcze intryga, by rozdzielić kochających się ludzi...t
Tajemne skrytki, ogromne wzruszenia i ta moja niepewność czy bohaterom uda się na koniec spotkać... Czy wszyscy dotrwają przy życiu do tej chwili... 
Przepiękna historia!





Autor: Ewa Formella
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2019
Liczba stron: 304


Jesień 1942
Julek i Antoś chcąc pomóc matce zbierają na torach zagubione podczas transportu resztki węgla. Tamtego dnia obserwowali jak pociąg się zatrzymał, esesmani walili w wagony a gdy skład odjechał, między torami chłopcy znaleźli kłębowisko szmat wydające dźwięki!

Współcześnie poznajemy Ilonę, która od dawna podejrzewa, że jej dwudziestoletnie małżeństwo to farsa... Że mąż jej zdradza i okłamuje. Prawdę odkrywa przypadkowo w Wigilię i... los sprawia, że dzięki pomocy Andrzeja trafia pod dach jego rodziny. Wreszcie czuje wewnętrzny spokój, radość, jest jej tutaj naprawdę dobrze. Z czasem dowiaduje się kto jest kim, poznaje też Filipa - dziecko znalezione na torach podczas wojny... 
 
Początkowo myślałam, że opowieść skupi się właśnie na losach tamtego chłopca. Jednak niespodziewanie autorka poszła w innym kierunku i opowiedziała nam historię siostry Filipa - Ilse, która zaraz po zakończeniu podróży pociągiem została oddzielona od matki. Jeden z Niemców ją uratował, zmienił jej tożsamość na polską i załatwił pracę na terenie Niemiec. Trafiła do domu niepełnosprawnej Sabine, która przepięknie grała na fortepianie.To właśnie tej dziewczynce i jej matce Ilse opowiedziała prawdę o losach swojej rodziny. 
Po wojnie Ilse zaczęła szukać brata... A teraz współcześnie Ilona i Andrzej postanowili mieć dla niej niespodziankę... 

Przepiękna, wzruszająca i oparta na prawdziwej historii ogromnej przyjaźni opowieść, w której wielokrotnie miałam mokre oczy... 
Ból, żal, strach i radość mieszały się we mnie podczas lektury.





Autor: Ewa Formella
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2020
Liczba stron: 272

 
 
 
Czas drugiej wojny światowej to nie tylko miłość między różnymi narodowościami, ale również walki partyzantów czy gwałty Niemców lub Sowietów na polskich dziewczynach. 
Choć ta właśnie historia rozpoczyna się i gwałtem i miłością, mimo że każde ze zdarzeń dotyczy innych osób. W wyniku zdrady, dwa partyzanckie oddziały zostały złapane przez Niemców, "Ryś" trafił do obozu koncentracyjnego a "Łania" na roboty w Niemczech.


Współcześnie poznajemy Alicję, która ma bardzo dobre serce i przygarnia bezdomnego starszego mężczyznę, w zamian za pomoc w odzyskaniu jej własności od złodzieja. Umieszcza go w domku gospodarczym, co nie podoba się jej rodzinie (choć życie tak im się ułożyło, że aktualnie kobieta mieszka sama). Mężczyzna opowiada jej, że stracił pamięć a imię którym się przedstawił - Zygmunt - po prostu sobie wybrał.
 
Alicja dostrzega na jego przedramieniu ślady po obozowym numerze i na wiele sposobów próbuje ustalić kim jest ten człowiek. Pragnie odnaleźć jego rodzinę. Nie wie, że prawda jest tak blisko...
 
 
Bohaterowie są od niej daleko, dla czytelnika niemal wszystko jest jasne... Jednak droga do prawdy, towarzyszenie Zygmuntowi we wspomnieniach z obozu czy partyzantki, których to wydarzeń nie pamięta, ale wciąż krążą w jego głowie... A do tego wspomnienia Jadwigi - babci Alicji... 
Gwarantuję Wam kolejną poruszającą opowieść, zwłaszcza w momencie świątecznego połączenia internetowego i tytułowej Kołysanki...




Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

sobota, 3 grudnia 2022

Małgorzata Garkowska "Wybór matki"

 
 
 
Autor: Małgorzata Garkowska
Wydawnictwo: Flow
Data wydania: 24 sierpnia 2022
Liczba stron: 376
 
 
[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwo Flow 




 
Patrząc na literaturę opisującą czas wojny i okresu powojennego, można powiedzieć, że napisano już wszystko. Bo teoretycznie o tamtym traumatycznym czasie trzeba pisać konkretnie, prawdziwie... Ale wystarczy, że bohater jest inny, inna otacza go rzeczywistość, żyje w innym mieście i już historia wywołuje w nas nowe emocje... Emocje dotyczące życia zwykłych ludzi...

Michalina wyniosła ze zbombardowanej kamienicy niemowlę. To jej córeczka Julka, która urodziła się w kwietniu 1944 roku. Tak... podczas wojny też rodziły się dzieci... 
Teraz jest rok 1946 a Michalina Gardowska wraca do rodzinnego Płocka i stara się wrócić do normalnego życia... Tylko czy to będzie możliwe? 
 
By utrzymać córkę, matkę i młodszego brata Michalina podejmuje pracę w szpitalu. Wciąż powracają do niej obrazy z działalności konspiracyjnej a na domiar złego pacjentem szpitala zostaje człowiek okrutnie skatowany przez UB. Opieka nad nim rozpocznie cały ciąg wydarzeń, które ominęłyby Miśkę, gdyby nie fakt, że za wszelką cenę próbuje zdobyć informacje o ojcu Julki...

Michalina boryka się nie tylko z pracą, problemami przyjaciółki Marysi i trudną przeszłością. W jej życiu niespodziewanie pojawia się bowiem... zauroczenie! Relacja nie należy jednak do łatwych a przecież jest też matka, która jest bardzo nieporadna i bierna po stracie męża.
 
Jak się jednak okazuje, obie kobiety mają swoje tajemnice. Obie matki skrywają przed sobą prawdę o decyzjach, które musiały podjąć, nie chcąc jednocześnie dzielić się nimi, mimo że łączy je więź krwi. Tytuł "Wybór matki" dotyczy nie tylko Michaliny, ale również jej matki...
 
 
Powieść wielokrotnie mnie zaskoczyła, bowiem autorka ukryła pewne fakty tak, że nie sposób było się ich domyślić. Pozytywne wydarzenia przeplatają się z negatywnymi, które mocno przeżyłam. Były takie momenty, że chciałam odłożyć książkę i nie wracać do tego, o czym czytałam. Tak bardzo odczuwałam ból, strach i poniżenie bohaterki. Z całych sił pragnęłam,by niektóre rzeczy się nie wydarzyły...

Ta młoda kobieta pragnęła wreszcie żyć... Praca, uczucie, szczęście przyjaciółki i rodziny... Jednak w najmniej spodziewanym momencie demony przeszłości przypomniały jej, że nie można zbyt wiele chcieć, że marzenia nie zawsze się spełniają...
 
Wojna wpłynęła na wiele aspektów ludzkiego życia, sprawiła że kolejne pokolenia również odczują jej skutki. Odcisnęła swoje piętno, pomieszała narody, rodziny... Czasami składały się na nią tak naprawdę obce sobie osoby... Ale przecież więzy krwi nie są najważniejsze... 
 
 
Podsumowując - "Wybór matki" to przejmująca historia, w której nie brakuje emocji, wspomnień, marzeń, miłości i nadziei. Opowieść o ludziach, którzy przeżyli piekło - tortury, gwałt, śmierć ukochanych osób i marzą, by znaleźć wytchnienie od trosk, traum i wszechobecnego strachu. Rozkoszować się domowym obiadem bez bombowców nad głowami, cieszyć ciążami, ślubami i narodzinami dzieci... Autorka poruszyła też wątek adopcji, wstydu, żądzy oraz jak ważne jest to, by mieć możliwość podzielenia się problemami, nie być z nimi samemu... Gorąco polecam!

 
 


Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję 



niedziela, 27 listopada 2022

Magdalena Wala "Zanim zapomnę"

 
 
 
Autor: Magdalena Wala
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 29 września 2021
Liczba stron: 384
Seria: Splątane losy  tom 3 


[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwem Pascal







"Zanim zapomnę" to ostatnia część trylogii 'Splątane losy'. Dodałabym, że głównie wojenne losy... Powieść doskonale domyka historie opisane w poprzednich tomach. Dlatego najlepiej będzie, jeśli zachowacie kolejność podczas czytania.

Majka pojawiła się w Zaborzu już poprzednich częściach cyklu, ale dopiero teraz dowiadujemy się jakie bolesne wydarzenia stały się jej udziałem. Na czas remontu domku po babci dziewczyna mieszka w pensjonacie, gdzie pomaga jako kelnerka. Jednak jej głównym zajęciem jest praca nauczycielki i to właśnie podczas szkolnej wycieczki z klasą siódmą do archiwum w Olsztynie w życiu Majki wiele się zmienia...
 
Udaje jej się otrzymać kserokopie listów znalezionych w zegarze, które po polsku napisała w czasie wojny jedna z rezydentek dworu Walddorf... Ich lektura dostarcza Majce wielu emocji. Tajemnicza B. pisze najczęściej do matki... Choć jak się okazało, nigdy tych listów nie wysłała a zawarte w nich historie są szokujące.

Walddorf stanowi jedną wielką zagadkę, zwłaszcza dla lokalnej ludności. Starsze mieszkanki wręcz ostrzegają, by nie zbliżać się do ruin posiadłości. Dlatego ogromnym zaskoczeniem jest to, że dwór ma nowego właściciela! I jest nim Łukasz - kuzyn Aleksa. Uważa, że pożar nie był przypadkowy a ktoś go wzniecił. Sytuacja komplikuje się gdy robotnicy znajdują ludzkie szczątki! Czy to ktoś związany z dworem? 


Początkowo ten tom był dla mnie trudny, nie mogłam wkręcić się w lekturę. Majka i Łukasz zbliżali się do siebie, ale to było zbyt mało fascynujące, bowiem dziewczyna nie była pewna rodzących się uczuć, z uwagi na to co przeżyła w przeszłości. Dopiero treść kolejnych listów B. sprawiła, że znacząco podniósł mi się poziom adrenaliny... Cóż takiego mogło dziać się we dworze, że określała pobyt tam jako piekło? Jako coś gorszego od więzienia? Że o wielu rzeczach wstydziła się pisać? Jakie było prawdziwe przeznaczenie tego miejsca?
 
Nie zepsuję Wam swoją recenzją samodzielnego odsłaniania tamtej historii. Nie zdradzę nic więcej. Napiszę jedynie, że mocno mną poruszyły opisywane zdarzenia. To było przerażające... Jestem godna podziwu dla B., za siłę, chęć przetrwania i wolę walki...

Kim była tajemnicza B.? Czy Majce i Łukaszowi uda się to ustalić? Czy będą w stanie unieść ciężar prawdy, win i tego, co przyniesie im przeszłość... Jak będzie wyglądała ich przyszłość?

"Zanim zapomnę" najdłużej wciągało mnie w swe tajemnice. Poprzednie części bardziej mi się podobały, jednak ta jest inna. Zupełnie inaczej poprowadzona, znacznie mocniejsza i bardziej brutalna strona fabularna sprawia, że patrzę na nią w odmienny sposób. Choć kiedy przypomnę sobie losy seniorek, które badało młodsze pokolenie w dwóch pierwszych tomach... Przecież wielokrotnie były równie tragiczne i przerażające... Wszak splątane losy miały wszystkie z kobiet, których historie opisała Magdalena Wala. 


Podsumowując - "Zanim zapomnę" to doskonały finał wspaniałej trylogii opartej na współcześnie żyjących potomkach poznających tragiczne losy swoich przodków. Ich wojenne przeżycia wielokrotnie sprawiają, że włosy się jeżą na głowie, tylko od samego czytania o tym... Powieść pokazuje, że przeszłość jest ważna, bo wpływa na to kim jesteśmy. Piękna i poruszająca opowieść o rozstaniach, sterowaniu innymi, graniu na emocjach, walce o życie, rodzinach, które wyrzekły się bliskich oraz innych przerażających zachowaniach esesmanów podczas wojny. Polecam!



"Zanim zapomnę"





Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (W), 52 książki





Za książkę dziękuję



poniedziałek, 19 września 2022

Gabriella Saab "Szachistka z Auschwitz"

 

Tytuł oryginalny: The Last Checkmate
Tłumaczenie: Barbara Budzianowska-Budrecka
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 8 czerwca 2022
Liczba stron: 464
 
 
 
 
 
Czy jest jeszcze coś, czego my, współcześnie żyjący nie wiemy o ludziach, którzy przeżyli piekło obozów koncentracyjnych? 
 
Trudno jest sięgać po taką literaturę. Nie wywołuje ona przyjemnych emocji, bo wokoło tylko głód, brud, zmuszane do ciężkiej pracy wychudzone ciała i ona... śmierć. Nie każdy miał szansę przeżyć... Doczekać wyzwolenia. 

Gabriella Saab w swoim debiucie pokazała amerykańskie spojrzenie na losy więźniarki o numerze 16671. Autorka pierwszym rozdziałem uspokaja czytelnika, tak kierując fabułą, by wiedział, że bohaterka przeżyła. Scena ta jest właściwie finałem książki, choć powinnam raczej napisać - zemstą. Zemstą na zastępcy komendanta obozu, który dopuścił się wielu złych i wręcz niewybaczalnych uczynków wobec 16671. Wielokrotnie ją poniżał, gnębił i bawił się jej życiem...

Dopiero później przemieszczałam się w czasie i przestrzeni. Poznałam rodzinę Florkowskich - małżeństwo z trójką dzieci, które poza dwoma najmłodszymi maluchami czynnie włączyli się w działania organizacji podziemnej. Ich zadaniem w konspiracji było ratowanie żydowskich dzieci z getta. Niestety, Maria, najstarsza córka, została złapana i całą rodzinę wywieziono do Auschwitz.I stracono.
 
Czas na drugą perspektywę czasową - obóz w Oświęcimiu. Auschwitz a potem Birkenau.
Życie Marii uratowała tak naprawdę miłość do szachów, choć wielokrotnie kolejne partie stanowiły jedynie rozrywkę dla zastępcy komendanta obozu. Często ich stawką było życie...  Dziewczynka miała wtedy zaledwie czternaście lat, ale musiała szybko dorosnąć, bowiem wcale nie traktowano jej ulgowo. Niejednokrotnie pomagała innym, ryzykując własne życie. Nawiązała silne przyjaźnie - jedną z ojcem Kolbe.

Pomyślicie zapewne, że skoro Saab na początku książki dała nam dowód na życie Marii, to niczym Was ta historia nie zaskoczy. Myślę, że wprost przeciwnie. Kilka razy byłam ogromnie zdumiona wydarzeniami i zwrotami akcji.
Nie napiszę Wam więcej, by nie psuć niespodzianek. Moim zdaniem to wyjątkowa pozycja na tle innych w tej tematyce. 


Podsumowując - "Szachistka z Auschwitz" to poruszająca historia ludzi, którzy z narażeniem życia ratowali żydowskie dzieci. Historia dziewczynki, która próbowała pomścić swoją rodzinę a jednocześnie pomóc kolejnym współwięźniom. Docierająca do głębi człowieczeństwa opowieść o przyjaźni tak silnej, że aż wydaje się niemożliwe. Poza cierpieniem, bólem, chorobami są też ludzkie odruchy, walka o drugiego człowieka i potrzeba sprawiedliwości. 
Polecam


 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 


środa, 17 sierpnia 2022

Joanna Tekieli "Marzenia na rozdrożu"


 
 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 kwietnia 2022
Liczba stron: 360
 
 
 
 
 
 
Miłość i wojna - te dwa słowa nie są dobrym połączeniem, bo podczas wojny nie ma gwarancji, że ukochana osoba przeżyje.
Ale przecież nie można powiedzieć miłości, żeby poczekała na lepsze czasy, prawda?
 
 
Helena jest studentką farmacji. W momencie wybuchu wojny zewsząd atakuje ją chaos, strach a z czasem przekonuje się, że ludzie są wywożeni ciężarówkami w nieznane a Żydzi znikają... Dziewczyna chciałaby walczyć, ale wszyscy jej to odradzają, twierdząc iż bardziej pomoże nadal pracując w aptece u pana Wiesława. 
 
Jednak buńczuczna dziewczyna bojkotuje co się da, chce działać w podziemiu i być potrzebna, bowiem pragnie wolnej Polski a uważa, że niewiele dzieje się ku wyzwoleniu ojczyzny. Bardzo przeżywa śmierć lub tortury innych, nie jest jej łatwo starać się normalnie żyć w obliczu tego, co się dzieje.

Helena to patriotka z głową pełną marzeń i ideałów, która ratuje co i kogo tylko może, wielokrotnie sprawiając, że rodzice drżeli o jej zdrowie i życie. 
Dzieła polskiej literatury przed spaleniem.
Barwną papugę klnącą po niemiecku, która przypadkowo znalazła się w mieszkaniu jej rodziców.
Ciotkę i kuzynkę w obliczu bombardowania.
I jeszcze kogoś, kto sporo namiesza w fabule...
 
 
Joanna Tekieli po raz kolejny sprawiła, że kiedy już wgryzłam się w fabułę, nie chciałam odkładać powieści, pragnąć poznawać dalsze losy bohaterów. 
Autorka nie sięgnęła do standardowego opisania wojennej rzeczywistości i superbohaterów, którzy mając super moce ze wszystkim radzili sobie wyśmienicie. Pokazała krew, pot i łzy mieszkańców małego miasteczka zmagającego się z bombardowaniami, wywózkami oraz potajemną pomoc partyzantom.

Główna bohaterka jest młodą dziewczyną, pragnącą w głębi serca prawdziwej miłości, jednak nie do końca pewną, ku komu ją skierować. Prawdziwe oblicze wybranka przysłaniają wyobrażenia, ukrywając to, co powinno być najważniejsze. Autorka postawiła przed tą postacią mnóstwo trudnych wyborów, zrzuciła na jej młode barki bardzo wiele trudnych chwil, wielokrotnie zmusiła do podjęcia decyzji, z którymi dorośli mieliby "pod górkę".

Tekieli oparła tę powieść na kontrastach. 
Polacy i Niemcy.
Wolność i wojna.
Przyjaciel i wróg.
Walka i uchylanie się od niej.
Działanie w konspiracji i życie na zasadach niewidzialności.
Narażanie życia myślenie, że walczyć za nas będą inni.


Podsumowując - "Marzenia na rozdrożu" to ciekawe spojrzenie na wojnę, podczas której ludzie też się zakochują. Piętrzące się problemy maleją, gdy obok znajduje się bratnia dusza. Historia o nienawiści, śmierci, goryczy i rozpaczy; o idealizowaniu, ryzykowaniu życia, rozczarowaniu i bohaterstwie; o nadziei, buncie, lęku o przyszłość i niedowierzaniu co ludzie mogą zrobić ludziom.
Nie jest to opowieść ponura, bowiem rozświetlają ją wzajemna pomoc, docenienie pracy innych, chwile namiętności oraz humor zafundowany przez papugę.
Po zaskakującym finale nie pozostaje mi nic innego, jak sięgnąć po kontynuację, czyli "Dom na przełęczy".
Tymczasem polecam!

 
 
 
"Marzenia na rozdrożu"
"Dom na przełęczy"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (T), Pod hasłem, 52 książki
 
 

poniedziałek, 20 czerwca 2022

Krzysztof Koziołek "Enigma: liczba wszystkich liczb" - przedpremierowo - patronat

 
 
 
Autor: Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
Data wydania: planowana na 23 czerwca 2022
Liczba stron: 624
 
 
 
 
 
Enigma to niemiecka, przenośna maszyna szyfrująca, która przez bardzo długi czas stanowiła zagadkę dla wielu mocarstw. Trudno było złamać jej szyfr. Powszechnymi informacjami są te o jej budowie, konstruktorach... Ogólnodostępne są też nazwiska Polaków, którym udało się pokonać maszynę. Jednak jak wiele osób interesuje się tym tematem? Kto zna szczegóły tamtych wydarzeń? Co opisał Krzysztof Koziołek w swojej książce "Enigma: liczba wszystkich liczb"?


W podziemiach Uniwersytetu Poznańskiego zorganizowano w 1929 roku kurs szyfrów. Całkowicie tajny projekt prowadził profesor Zdzisław Krygowski, pod przykrywką zajęć dla pilnych studentów. W rzeczywistości byli to młodzi, ambitni i zdolni ludzie, ze znajomością języka niemieckiego, którzy mieli nie tylko wyobraźnię, ale również intuicję i wiedzę.
Wśród uczestników kursu znajdują się Marian Rejewski, Jerzy Różycki oraz Henryk Zygalski - trzej najzdolniejsi i najambitniejsi. I jak podają źródła to właśnie Rejewski był tym, który jako pierwszy w 1932 roku złamał szyfr niemieckiej maszyny. Jak do tego doszło? Dlaczego nie zrobił tego wcześniej? Jakie zadania otrzymał później?
Tego dowiecie się z powieści retro Krzysztofa Koziołka.

Organizatorem - a może bardziej opiekunem - kursu był Edmund Lorenc, niespełna trzydziestoletni pracownik wywiadu, który jest osobą spinającą poszczególne wątki fabuły. Z jednej strony to dzięki niemu dowiadujemy się o działaniach wywiadu i komórki odpowiedzialnej za łamanie szyfrów, z drugiej poznajemy jego życie prywatne towarzysząc w poszczególnych wydarzeniach. Jego losy są tak skonstruowane, że obie strony życia wzajemnie się przenikają.


Przyznaję, że zanim poznałam ten tytuł niewiele wiedziałam o Enigmie. Nie interesowałam się kryptologią ani kryptografią. Nie znałam sposobów dekryptażu ani wykorzystywanych do niego zdolności lingwistycznych czy matematycznych zajmujących się tym osób. 

Krzysztof Koziołek, tak jak i w przypadku poprzednich książek, doskonale przygotował się do tematu, który chciał opisać. Jednak jeśli martwi Was fakt, że nie zrozumiecie opisanych tutaj zagadnień, to rozwiewam wątpliwości. Laicy również będą zainteresowani i zaintrygowani fabułą. Wszystko jest opisane w przystępny sposób, nawet nowinki techniczne, technologiczne czy rodzaje szyfrowania. Warstwa obyczajowa (oraz afery) sprawia, że książka nabiera lekkości a czytelnik z przyjemnością śledzi losy poszczególnych postaci wyczekując na kolejne wydarzenia.

Wielokrotnie byłam zaskoczona detalami, które przytoczył autor jak na przykład zgoda komisji małżeńskiej na poślubienie wybranki serca przez pracowników wywiadu. Jako wielbicielka pracy detektywa byłam zaś zafascynowana kamuflarzem jednego z bohaterów, który zmuszony był śledzić innych. Do tego szpiedzy, obietnice w celu wyłudzenia poufnych informacji oraz niespodzianki od losu, mimo wielu środków ostrożności i prób zachowania prac dekryptażu w tajemnicy.


Podsumowując - "Enigma: liczba wszystkich liczb" to ciekawa i intrygująca retro historia, która poszerza wiedzę, choć lepszym określeniem byłoby zapewne, że tej wiedzy dostarczająca. To dekada świetnie skrojonej opowieści, której bohaterowie teoretycznie spodziewają się wybuchu wojny, ale nie mają pojęcia, co tak naprawdę ich czeka.
Doskonała praca autora, której w mojej recenzji zapewne nie widać, ale nie mogę zdradzić Wam detali psujących lekturę. Myślę, że będziecie zadowoleni z lektury. Ja polecam!



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję Autorowi


wtorek, 17 maja 2022

Agnieszka Zakrzewska "Gwiazdy nigdy nie gasną"

 

 
 
Autor: Agnieszka Zakrzewska
Wydawnictwo: Flow
Data wydania: 27 kwietnia 2022
Liczba stron: 424
 
 
 
 
 
 
"Gwiazdy nigdy nie gasną" to pierwsza książka wydana przez nowe wydawnictwo - Flow. Agnieszka Zakrzewska zainspirowana wywiadem z Hannah Pick-Goslar w telewizji holenderskiej, poświęciła dwanaście miesięcy pracy, analizując różne źródła, by stworzyć tę powieść historyczną. Podobno wiele osób słyszało historię Anne Frank... Wy też? Ja nie znałam i dlatego wszystkie wydarzenia były dla mnie zagadką...
 
 
Gwiazdy świeciły na niebie, gdy przychodzili na świat ich rodzice, dziadkowie i one same... 
Gdy stawiały pierwsze kroki, wypowiadały pierwsze słowa i rozpoczynały szkolną naukę...
Świeciły też, gdy pojawiły się samoloty niosące śmierć...
I gdy musiały zmierzyć się z obozową rzeczywistością...

Poznajcie Anne Frank i Hannah Goslar (zwaną Hanneli), dwie dziewczynki żydowskiego pochodzenia, których rodziny uciekły z Niemiec z powodu trudnej sytuacji politycznej, po dojściu do władzy partii Hitlera. Spotkały się w Amsterdamie, gdzie rozkwitła niezwykła przyjaźń, chociaż były jak ogień i woda. Nieśmiała Hanneli z uwielbieniem wpatrywała się w wygadaną, żywiołową a chwilami wręcz łobuzowatą Anne.

Autorka prowadzi nas przez tę historię żonglując dwiema płaszczyznami. W każdej widzimy świat oczami dziecka. Dziecka, które nie powinno przeżywać tego, co one... dwie nastoletnie bohaterki tej książki.
Anne pokazuje nam dzieciństwo, koleżanki, przyjaciółki, szkołę, rodzinę i wolny czas aż do chwili, gdy Niemcy napadły na neutralną Holandię. Wtedy życie bohaterów stało się znacznie trudniejsze. Jak poradzi sobie rodzina Franków?
Hanneli jest narratorką zmuszoną do opisania nam trudniejszej rzeczywistości, bowiem z jej perspektywy dowiadujemy się, jak wyglądało życie w obozie Bergen-Belsen na terenie Rzeszy Niemieckiej. Głód, brud, choroby, handel wymienny, pogłoski o komorach gazowych, walka o każdy dzień i brak marzeń, by nie zapeszyć. Do tego troska o młodszą siostrę kosztem siebie...
I w pewnej chwili dowiaduje się, że tuż obok, za linią wyznaczoną przez drut kolczasty, jest ktoś, dla kogo zaryzykuje własne życie...

Dwie perspektywy czasowe, dwie narratorki i niezwykły kontrast między opisywaną rzeczywistością. Tym bardziej poruszającą, gdy wiemy, że przeżywaną przez dzieci. 
Czy po czymś takim można się pozbierać i zacząć nowe życie? 
Bez domu, rodziny, wsparcia i żadnego znanego dotychczas punktu zaczepienia?
Bardzo długo udawało mi się powstrzymywać łzy patrząc na rany ciała i duszy bohaterów tej książki. Na świat dziecięcej beztroski, który runął i zastąpiła go jakże odmienna codzienność. 
 
Bardzo trudno jest ocenić ten tytuł tak, jak robię to zazwyczaj, bo ta opowieść mówi sama za siebie. Autorka stworzyła książkę, którą po prostu powinno się przeczytać. Dla jednych będzie to historia o przyjaźni Anne Frank z Hannah Goslar. Dla innych, dziewczynki której dzienniki wydano i przetłumaczono na trzydzieści języków. 
 
 
Podsumowując - "Gwiazdy nigdy nie gasną" to opowieść o demonach wojny. O strachu, głodzie, akceptowaniu inności, złości, bezsilności, nienawiści ale też nadziei... To niezwykłe świadectwo wydarzeń, o których wielu z nas nie ma pojęcia. Nie wiem czy mogę tak napisać o książce poruszającej tematykę wojenną i obozową, ale jest rewelacyjna, poruszająca i wyjątkowa. Polecam!

 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



sobota, 19 marca 2022

Magdalena Witkiewicz "Córka generała"

 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 23 lutego 2022
Liczba stron: 384







Kiedy Magdalena Witkiewicz pisała "Córkę generała" nie wiedziała, jak bardzo trafi z klimatem w sytuację w Europie, gdy trafi ona w ręce czytelników.
Gdy powieść się drukowała, również nie byliśmy  świadomi tego, jak realna będzie zawartość poszczególnych stron...
Tylko kolory na flagach będą inne...



Teraźniejszość
Magdalena przetrwała życiową burzę. Nie rozwód, ale dopiero własne mieszkanie wspólnie z córką daje jej poczucie bezpieczeństwa i ulgi. Zgrabnie unika kontaktów z mężczyznami, poza służbowymi oczywiście. Jednak kiedy w jej życiu pojawił się Andreas Schmidt pozwoliła sobie na wyjątek... Kolację w podziękowaniu za ratunek przed podpisaniem niekorzystnego kontraktu... Oboje czują, że coś zaczyna iskrzyć... Ale ON mieszka w Niemczech! 
Jak potoczy się ich historia? Dowiecie się dopiero na końcu książki, bowiem na strychu domu babci w Bukowej Górze Magdalena znajduje starą kołyskę a w niej zagadkowe przedmioty, między innymi zeszyty przewiązane sznurkiem! To właśnie ich zawartość jest najważniejszą częścią powieści.


Przeszłość, lata 30. XX wieku

Miłość nie wybiera.
Nie patrzy na kolor skóry ani język jakim mówimy.
Ani jaka flaga powiewa nad naszą głową.

Elise von Hummel mieszka w Gdańsku. Żyje jak w złotej klatce, pod kloszem i nie ma pojęcia kim tak naprawdę jest jej ojciec. Nie dostrzega tego, co wszyscy wokoło - prawdy. Prawdy o generale, który jest wielbicielem ideologii nazistowskiej i zwolennikiem Hitlera. Ani prawdy o świecie.
Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, dlaczego z uczelni znikają wykładowcy żydowskiego pochodzenia. I nie wierzy tym, którzy prognozują wojnę. Na dodatek jej serce postanowiło zrobić jej psikusa i zakochała się! W tak trudnym czasie...
Tylko czy związek z Andrzejem Taperem ma jakiekolwiek szanse? Polak uczestniczący w antyniemieckich manifestacjach i córka niemieckiego generała??



Burzliwe losy Polaków, Niemców i Żydów obserwujemy na przestrzeni kilku lat. Najpierw naszą przewodniczką jest Elise, później Halina - przyjaciółka Elise, Andrzeja oraz Józefa a czeka nas jeszcze  perspektywa samego Andrzeja, która wnosi w tę historię szczegóły dotychczas nieznane, co pozwala inaczej spojrzeć na pewne wydarzenia.

Czas wojny nikogo nie oszczędza i Magda Witkiewicz świetnie opisała nie tylko same postacie, ale i napełniła emocjami każdą ich decyzję w tym trudnym czasie. Strach o najbliższych, aresztowania, wywózki, ucieczki. Przymusowe bratanie się z wrogiem mające różnorodne podłoże, choć stawką zawsze jest życie. Łzy smutku mieszają się wielokrotnie ze łzami radości czy ulgi. Drobne znaki pozwalają na uczucie nadziei. 
 
Wybornie poprowadzona fabuła, z licznymi niespodziankami, zwrotami akcji oraz zbiegami okoliczności. Z wypiekami na twarzy czytałam o losach nie tylko Elise, choć przypuszczałam, że znaczna większość opowieści, będzie jej historią. Jakże się myliłam! Równie intrygująca okazała się Halina, która chyba nawet mocniej poruszyła moje serce. Jej tragedie i wybory, strach i chwilami igranie z losem - rollercoaster!

Wiecie co czułam i "słyszałam" podczas lektury? Dym, strzały, nadlatujące samoloty, krzyki przerażonych ludzi.
Jakże inaczej czytało się ten tekst, wiedząc, że tak niedaleko od Polski właśnie dzieje się to samo... 
W obu przypadkach do założenia munduru ludzie zostali zmuszeni. Do oddawania strzałów również. 
Że wielokrotnie jak mięso armatnie zostali wysłani do walki.
Walki, której nie chcieli, bo mieli przed sobą życie...
Walki, bo czyimś marzeniem było, by zawisły inne flagi.


Podsumowując - "Córka generała" to przepiękna, poruszająca i chwytająca za serce powieść o miłości, marzeniach, ucieczce i walce o przeżycie. O trudnych decyzjach, zmieniających się priorytetach, szykanowaniu Żydów oraz przede wszystkim o codzienności podczas wojny, która boli każdego zwykłego człowieka, niezależnie od narodowości. To historia o okrucieństwie, żądzy władzy, nienawiści i rozpaczy. W tej książce znajdziecie górę emocji, dolinę wypełnioną strachem oraz morze nadziei. Koniecznie musicie ją przeczytać!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki






Za książkę dziękuję Autorce oraz



poniedziałek, 7 lutego 2022

Anna Sakowicz "Czas grzechu"

 
 
 
Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: 2020
Liczba stron: 462
Seria: Jaśminowa Saga  tom 1
 
 
 
 
Na wydawane kolejno od 2020 roku trzy tomy 'Jaśminowej Sagi' Anny Sakowicz nie zwróciłam uwagi. Dlaczego? Nie wiem, bo przecież lubię książki autorki. Na całe szczęście los mi dopomógł i zostałam niejako postawiona przed faktem dokonanym - "Czas grzechu", czyli część pierwsza serii, przybył pod moją "strzechę". Cóż było robić, zaczęłam czytać i....

Swoją historię rodzina Jaśmińskich z Gdańska, opowiada od roku 1916, kiedy to straciła najstarszego syna, szesnastoletniego Pawła. To już druga śmierć dziecka Elżbiety i Antoniego, pierwsze zmarło przy porodzie.  Jak się okaże niebawem, wydarzenia dotyczące najstarszej córki - Katarzyny - spotęgują żałobę matki, która będzie nikła w oczach.
Nie uprzedzajmy jednak faktów.
 
Jaśmińscy teoretycznie nie są biednymi ludźmi - ich własnością jest kamienica, w której mieszkają, część kwater wynajmują a w suterenie Antoni prowadzi zakład introligatorski. Małżonkowie nie pałają do siebie namiętnymi uczuciami, tajemnice alkowy są dla nich obowiązkiem żony wobec męża. O losie swoich córek decyduje ojciec, to on ma zamiar wybrać im mężów.
Z wyborem Antoniego jako pierwsza nie zgadza się Katarzyna. Jej plany są inne niż ślub z synem niemieckiego antykwariusza. Ona chce być wolna, niezależna i samodzielna, marzy o pisaniu do gazet a nie byciu podporządkowaną mężowi. Dlatego dziewczyna podejmie bardzo trudną decyzję, która zaważy na całym jej życiu. Czy będzie żałowała?

Mijają lata a Jaśmińscy nie wiedzą jaki los spotkał Kasię. Rodzeństwo było wtedy za małe, by móc samodzielnie coś zrobić. Czy teraz im się uda poznać prawdę? Stasia, Julka i Piotr są coraz starsi i sami zaczynają wkraczać w świat życia na własny rachunek. Kto z nich zdecyduje sam o swojej przyszłości a kto podporządkuje się ojcu? Czy potulna i pokorna Stasia wypełni wolę ojca i wyjdzie za wskazanego przez niego kandydata? A co z najmłodszą Julką, która boi się, że jest zbyt brzydka, by kiedykolwiek ktoś ją zechciał?

Kibicowałam całej trójce dziewcząt, ciesząc się, że żyję w czasach współczesnych, bez rozterek, które targały ich sercami i umysłami.


...przepadłam. Zatonęłam w tej historii. Fenomenalna opowieść! 
Autorka stworzyła fabułę opartą na jednej rodzinie, jej współpracownikach, przyjaciołach, mężczyznach, którzy pojawiają się w życiu ich córek - mniej lub bardziej obdarzeni sympatią. Towarzyszymy bohaterom w codziennych obowiązkach i podejmowanych decyzjach; radujemy się podczas ślubów, narodzin dzieci, płaczemy na pogrzebach. Wraz z nimi jesteśmy czasami szczęśliwi, czasami bezsilni. Całą sobą uczestniczyłam w wydarzeniach każdego rozdziału i zupełnie nie mogłam rozstać się z lekturą.

Akcja tego tomu obejmuje czas od roku 1916 do wybuchu II wojny światowej w 1939 roku. Ile się w tym czasie w rodzinie Jaśmińskich zmieniło!
A wszystko to na tle wydarzeń społeczno-politycznych w Danzig, Wolnym Mieście Gdańsku a następnie Gdańsku i Warszawie. Bieda, ciemne interesy, dyskryminacja Żydów, walka o prawa kobiet, przemoc domowa oraz zbliżająca się wojna czy Wolne Miasto Gdańsk wcale nie takie wolne i niezależne.
A co pozostało niezmienne? Wiara Antoniego Jaśmińskiego w odrodzenie się Polski!

Bardzo podobał mi się wątek Stasi robiącej sztambuchy w introligatorni ojca. Szkoda, że takich cudeniek nie mogę zobaczyć na własne oczy... Duży plus otrzymali ode mnie również Julka z Maćkiem oraz ich potajemne śledztwo.
Moje sympatie i antypatie do bohaterów zmieniały się w przeciągu tych kilku setek stron w zależności od ich zachowań czy decyzji. Typowo "czarnych charakterów" też nie brakuje, choć niektórzy chwilami pokazują, że jednak mają serce a interesy to zupełnie inna sprawa.


Podsumowując - "Czas grzechu" to dzieje rodziny i miasta, zmuszonych poradzić sobie w trudnych czasach, kiedy nie wszystko było wolne, nie zawsze bycie Polakiem było łatwe. To opowieść cudownie opowiedziana skupiająca się na emocjach i relacjach, na reglamentowaniu żywności a nawet szczęścia, na utracie tego, co najcenniejsze. Historia pełna zwrotów akcji, loterii w miłości, rodzinnych grzechów i bagażów pełnych wspomnień. Nie zabrakło również tematów drażliwych w tamtych czasach, pokory, buntu czy dowodu na to, jaką cenę trzeba czasem zapłacić za wolność. Bardzo gorąco polecam!




"Czas grzechu"
"Czas gniewu"
"Czas goryczy"



 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



wtorek, 30 listopada 2021

M.L. Stedman "Światło między oceanami"

 
 
 
Tytuł oryginalny: The Light Between Oceans
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2016
Liczba stron: 432

 
 
 
 
Świetnie ukazała życiowe dylematy pochodząca z Australii M.L. Stedman w swoim debiucie. Tak, to genialny debiut, który doczekał się ekranizacji. Uwielbiam debiuty a ten tytuł polecało mi tak wiele osób, że czułam iż to nie będzie stracony czas.
 
Przenieśmy się w czasie i przestrzeni na maleńką wysepkę Janus Rock, leżącą u wybrzeży Australii, tam gdzie mieszają się wody Oceanu Indyjskiego i Południowego. W 1920 roku były wojskowy Tom Sherbourne otrzymał tam posadę latarnika. Chciał zapomnieć o tym, co przeżył na wojnie i jak wielu ludzi zabił. Z czasem w jego małym królestwie pojawiła się kobieta - Isabel. Była dobrą i kochającą żoną dla tego małomównego mężczyzny, jednak nie potrafiła dać mu dziecka.
 
Był 27 kwietnia 1926 roku, kiedy Isabel sadziła krzew rozmarynu na trzeciej już mogile, gdy usłyszała płacz dziecka. W tym samym czasie Tom przez lornetkę dostrzegł łódź i zawołał żonę. Znaleźli martwego mężczyznę i kwilące niemowlę. Nie wiedzieli, że ta chwila całkowicie zmieni ich życie. I nie tylko ich...
 
Szarpani emocjami nie są pewni jaką decyzję podjąć. Czy matka maleństwa utonęła? A może gdzieś na nie czeka? 
Jednak mając wizję dotychczasowych niepowodzeń i brak szans na kolejną ciążę żony, Tom ulega jej namowom i postanawia zatuszować fakt, że łódka kiedykolwiek dopłynęła na wyspę. Lata mijają, dziewczynka rośnie, ale rośnie jeszcze coś... Wyrzuty sumienia Toma, który... Nie, tego już nie zdradzę.
 
 
Napiszę tylko tyle - koniecznie musicie przeczytać tę powieść! Proponuję też przygotować chusteczki do ocierania łez wywołanych wzruszeniami. 
Autorka nakreśliła wspaniały obraz wojennych bohaterów, po których bliscy jeszcze długo płaczą, samotności, której poszukują, by móc w spokoju przeżyć resztę życia oraz niespodziewane pojawienie się miłości, zmieniającej nieco plany. 
Włożyła w codzienność swoich postaci ból po stracie nienarodzonych dzieci, konieczność godzenia się z kolejnymi traumami a także trud w podejmowaniu decyzji, wcale nie będącej łatwą - czy odnalezione na falach dziecko można uznać za swoje. Dar taki kochać czy też może pozbawić się tego uczucia oddając, bo przecież nie należy do nich...
Przyznaję, że to ogromny dylemat! Bardzo trudna decyzja do podjęcia. Dla obojga. Choć późniejsze wydarzenia zweryfikowały nieco moje postrzeganie ich wyboru. Czy na pewno był dobry? Kto najbardziej na nim ucierpiał? Czy były plusy wydarzeń z kwietnia 1926 roku?
 
Stedman powoli buduje napięcie i nie od razu dowiadujemy się kim był nieżyjący mężczyzna i maleńkie dziecko oraz jakie wydarzenia spowodowały, że znaleźli się w łodzi. Gdy się pozna ich historię to czy punkt widzenia nieco się nie zmienia? Jak potoczy się los głównych bohaterów i ich znalezionej córeczki?
 
Gwarantuję Wam wiele emocji, zwroty akcji jak w kryminale, wiele szczęścia i nieszczęścia ludzkiego, strach w oczach nierozumiejącego dziecka, ale najbardziej poruszył mnie sam finał. Mimo wszystko.


Podsumowując - "Światło między oceanami" cudowny i wzruszający debiut o sile miłości, o przyrzeczeniach, łamaniu obietnic, dobrych intencjach, wyrzutach sumienia, pragnieniu miłości i pełnej rodziny o poronieniach, bólu i rozpaczy oraz o podarunku od losu. To historia w której ścierają się pozytywne emocje z tymi negatywnymi. Naprzeciw podekscytowaniu i uczuciom matki wychodzą wściekłość, złe wybory a godzić je próbują granice wytrzymałości. Żal walczy z nienawiścią a ulga miesza ze smutkiem. Gorąco polecam!


 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 

poniedziałek, 11 października 2021

Agata Sawicka "I znowu zaświeci słońce" - patronat

 
 
 
Autor: Agata Sawicka
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 15 września 2021
Liczba stron: 352
 
 
 
 
 
Moje lektury październikowe jakby się zmówiły - czyli dotychczasowa "Pierwsza miłość" Krystyny Mirek oraz niniejsza "I znowu zaświeci słońce" Agaty Sawickiej - w każdej znalazłam problemy w związku oraz to samo imię bohaterki z przeszłości - Rozalia. Ale jakże dwa różne ujęcia autorek...
 
 
Oliwia jest świeżo upieczoną panią magister z ogromem wątpliwości w głowie, bowiem za dwa miesiące ma zostać żoną Pawła. Jednak na myśl o ślubie odczuwa stres, przygotowania nie cieszą jej tak bardzo jak powinny, ma dość rozmów na ten temat i nacisków ze strony obu matek, by dogrywać kolejne szczegóły uroczystości i wesela. 
 
Każda panna młoda się tak czuje, ale Oliwka uważa, że to coś więcej niż zwykłe wątpliwości. Znają się od studiów i kocha Pawła, ale nie czuje do niego tego "czegoś" - czy to zatem wystarczy, by ich przyszłe małżeństwo przetrwało latami w miłości i szczęściu? Czy to on jest tym jedynym?

Po szczerej rozmowie z ojcem, który całym sercem wspiera Oliwię, dziewczyna postanawia odciąć się od ślubnych przygotowań i wyjechać na wschód, do Zamościa. Zamierza podążyć tropem rodzinnej tajemnicy, czyli zaginięcia w 1980 roku Rozalii Siemaszkówny - pisarki, siostry babci Wilhelminy. To będzie nie tylko podróż w nieznane, ale też w głąb siebie. Niewiele wiadomo o ciotce, nikt nie ma pojęcia co się z nią stało, jednak Oliwia wierzy, że uda jej się dowiedzieć prawdy a przy okazji dojść do porozumienia ze swoimi uczuciami. Na jej drodze pojawia się niespodziewanie Szymon, mężczyzna który również przed czymś ucieka, jednocześnie skrywając wiele tajemnic... Jak na nich wpłynie to spotkanie? Czy każde z nich odnajdzie odpowiedzi na swoje pytania?


O ile niektóre detale tej powieści mnie denerwowały, to jako całość oceniam ją... - bomba! Uważam, że zbyt często autorka wspominała o negatywnym podejściu bohaterki do ślubu i narzeczonego. Natrętnie powracały do niej myśli o wątpliwościach, o konieczności rozmowy z Pawłem. Tyle razy o tym wspominała, że byłam pewna jaka będzie jej decyzja.
 
Na szczęście sporo zamieszania w fabułę wprowadza Szymon - stwarzający wrażenie niedostępnego, zimnego i twardego, który może by i chciał, ale nie chce znów cierpieć. Po rzucanych przez niego półsłówkach można się domyślić, że spotkało go wiele złego, jednak tajemnica jaką krył w sobie - zaskoczyła mnie!

Jednak to, co w tej książce jest dla mnie najbardziej "wow" to historia Rozalii Siemaszkówny. Jej życie wcale nie było radosne. No dobrze, chwilami było, ale wszystkie zostały zniszczone przez to, co pojawiło się później... Było smutno i boleśnie. Ci, których kochała z wzajemnością znikali a na ich miejsce pojawiali się ludzie, którzy krzywdzili. Jak to się stało, że nagle zniknęła i nikt nigdy nie dowiedział się, co tak naprawdę się stało ze znaną pisarką? 

Uwielbiam takie podążanie tropami do celu, składanie puzzli z malutkich elementów, porażki, małe sukcesy czy śmieszne wydarzenia, jakie spotykają na takiej drodze. Podczas lektury byłam jak zaczarowana, zahipnotyzowana wręcz działaniami losu, który rzucał bohaterów w różne miejsca i dzielił się okruszkami życia Rozalii. To był genialny wątek!
 
 
Podsumowując -  "I znowu zaświeci słońce" to historia o miłości, która trwa pomimo wszystko, gdy tylko jest prawdziwa. Opowieść o sekretach, obietnicach, poszukiwaniu siebie, trudnych decyzjach, zachwytach, rozdrożach oraz o bólu odrzucenia, drobnych chwilach szczęścia, zazdrości czy przemocy domowej. Książka poruszająca i pełna tajemnic - teraźniejszych i tych z przeszłości, która nie pomija tematu marzeń czy tego, na ile warto na kogoś czekać. Polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 



niedziela, 3 października 2021

Joanna Tekieli "Szepty pienińskich ścieżek"

 
 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 408
 
 
 
 
Wielbicielka górskich wędrówek, ciszy oraz przyrody - Joanna Tekieli, autorka powieści, które zapadły w moje serce. Pod koniec września sięgnęłam po kolejną historię, w której widać miłość do gór oraz to, że powstawała w chwili, gdy tęsknota za wędrówkami stała się największa z powodu szalejącego na świecie koronawirusa. Oto moje odczucia po lekturze "Szeptów pienińskich ścieżek".
 
 
Agnieszka ma trzydzieści siedem lat i właśnie sama zmusiła się do poszukiwania nowej drogi życiowej rzucając pracę w markecie. To nie było zajęcie jej marzeń, ale cóż może robić absolwentka filozofii... Zwłaszcza, że po ostrej krytyce swoich prac nie poszła na ASP. Dwa lata temu rozstała się z facetem, więc teraz zrozumienia poszukuje jedynie u rodziców i przyjaciółki Weroniki.

To właśnie od Werki pada niespodziewana propozycja - wyjazd do Szczawnicy, gdzie w połowie maja zorganizowano trzytygodniowy kurs na przewodników po Pieninach. Początkowo niechętna pomysłowi, w końcu Agnieszka zgadza się i tak przez kolejne majowe dni wraz z dziesięciorgiem innych kursantów poznaje Szczawnicę i jej okolice. Zakochuje się w tamtejszej przyrodzie, w szczytach, ścielących się mgłach oraz małej księgarni prowadzonej przez Łucję. Dodatkowym atutem górskich wędrówek jest to, że zapomina o gnębiących ją problemach i napięciu między rodzicami.


Myślałam, że fabułę książki będzie stanowił jedynie czas trwania kursu... Jednak przeczytałam tak niewiele stronic a kurs się skończył... Zadałam sobie wtedy pytanie - co może być dalej. A to "dalej" było jeszcze lepszą przygodą niż początek tej historii.
 
Agnieszka zakochała się bowiem w Pieninach i rzuciła na głęboką wodę zostawiając daleko w tyle to co było. Znalazła pracę, wynajęła pokój i zaczęła rozkwitać, choć wielokrotnie miewała chwile zwątpienia. 
 
Czy tak właśnie trzeba? Nie oglądając się na nikogo szukać swojego miejsca na ziemi?
Ależ ja przeżywałam kolejne dni życia bohaterki...


Szczerze mówiąc to najchętniej poszłabym śladami bohaterki i pozbawiona wszelakich zobowiązań rzuciła wszystkim i przeprowadziła się w równie nowy i piękny świat. Choć nie potrafię malować a z uwagi na endoprotezę odpadałyby górskie wspinaczki, to nic. Chodzi mi po prostu o ideę - na nowo zachwycić się życiem, znaleźć ciekawą pracę, pasję i cel, miłość oraz satysfakcję z każdego dnia.
 
Ogromnie wkręciłam się w historię Agnieszki. Z wypiekami na twarzy czytałam nie tylko o jej życiu osobistym, ale też problemach małżeńskich jej rodziców, którzy po tak wielu wspólnych latach teraz się rozmijali. Autorka poruszyła też temat niepełnosprawności czy problemów z wagą u nastolatek. Niezwykłą opowieścią uraczyła mnie też Krystyna - o wojnie i Sybirze, jej początkowe oschłe zachowanie zmieniło się z czasem, podobnie jak jej podwórko i pewne decyzje.
 
Pod okiem Trzech Koron narodziły się niezwykłe przyjaźnie a pozytywna energia aż przepełnia czytelnika. Cudownie było przenieść się na szczyty Sokolnicy, Palenicy, Wysokiego Wierchu czy spacerować wzdłuż potoku Grajcarek.
Było mi dość łatwo odnaleźć się w niektórych lokalizacjach, bowiem byłam kiedyś w Szczawnicy, spacerowałam deptakiem, byłam też na Palenicy. Choć tylko wyciągiem.
 
W recenzji nie ujęłam wielu pasjonujących chwil czy wydarzeń - odkryjcie je sami, będą bardziej wartościowe.
 
 
Podsumowując - "Szepty pienińskich ścieżek" to przepiękna i poruszająca opowieść o poszukiwaniu siebie i swojego szczęścia. Cudowne widoki na górskie szczyty, rozległe łąki a nawet zachwycający zapach deszczu. To historia o pochwałach, które uskrzydlają, ale też walce o przyszłość i o popełnianiu błędów; pełna pasji i ekscytacji, ale nie pozbawiona negatywnych cech czy uczuć jak cynizm, zazdrość czy zdrada. Gorąco Wam polecam i żałuję że to koniec!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wrześniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

sobota, 25 września 2021

Magdalena Kordel "Ty albo żadna"


 

Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 15 września 2021
Liczba stron: 352
Seria: Tajemnice




Powieści Magdaleny Kordel znam bardzo dobrze i to całkiem sporą ilość, ale pomimo, że Autorkę poznałam również osobiście, nie jestem w stanie stwierdzić, że jestem nasycona. Chciałabym więcej w obu tych dziedzinach, bo w serce wlewana jest nadzieja. Już nie wspomnę o tym, że Magda zaskakuje, bo tym właśnie jest dla mnie nowa seria 'Tajemnice' - jednym wielkim zaskoczeniem! Oczywiście przyjemnym, bo kocham w książkach tajemnice.


Na przystawkę Autorka ma dla czytelnika podróż w czasie - zabiera nas mocno w przeszłość, aż do czasów, gdy Adela była małą dziewczynką i wraz z siostrami pobierała lekcje żywej historii od (pra)dziadka Konstantego. Jego podejście do świata oraz wychowania (pra)wnuczek bardzo mnie poruszyły. To właśnie z początkowych rozdziałów dowiadujemy się jak trwała była przyjaźń Adeli z Muszką oraz że Konstanty wraz z synem Leopoldem mają wobec Stefci (żony Leopolda a matki Adeli) pewne sekrety dotyczące narodzin dzieci w rodzinie... I za żadne skarby nie można ich przekonać do wyjawienia prawdy.
 
Ta część niesie za sobą wiele emocji... a na dodatek odwleka odpowiedź na pytanie, które ciśnie się na czytelnicze usta po lekturze zakończenia pierwszego tomu!

Na powrót do teraźniejszości, czyli momentu, gdy próg dworku Adeli przekroczyła Halina, najmłodsza z jej sióstr, trzeba poczekać. Najpierw poznamy jej obawy i wątpliwości, potem szok na widok miejsca zamieszkania Adeli dopiero potem mamy szansę uczestniczyć w rozmowie sióstr. A właściwie w gromach, które ciskają w swoim kierunku, złości i nienawistnych spojrzeniach. Słowa musicie już poznać sami. Podobnie jak przebieg spotkania z przeszłości, po którym przestały dla siebie istnieć. Co było tego przyczyną?

Kiedyś nadejdzie chwila prawdy... Adela będzie musiała opowiedzieć wszystko rodzinie, jednak ogromnie obawia się reakcji na jej słowa... Zwłaszcza Muszki!

Jednak "spowiedź" starszej pani poznamy dopiero w tomie trzecim. Zanim dobrniemy do końca powieści "Ty albo żadna" poznamy jeszcze niezwykłą zawartość kapliczki, dobre serce Maszy i niesamowitą historię pana Stasia, uwikłamy się w wątpliwości Jagny i konflikt między młodymi - Rutą i Mateuszem. 
 
Najbardziej ucieszyło mnie, że Magda Kordel wyjaśniła chociaż jedną zagadkę! Prawda o tym, co na sumieniu ma Ewelina wreszcie wyszła na jaw i przyznaję, zupełnie nie spodziewałam się, że sprawy pójdą właśnie w kierunku sensacyjno-kryminalnym. W ogóle wątek mojej imienniczki niezwykle mi się podobał - jej praca, marzenia, mężczyzna oraz ich spełnianie - bajka!
Określiłabym to tak, że w niektóre wątki Autorka włożyła kij jak w mrowisko, co spowodowało zdenerwowanie wśród mrówek, czyli czytelników, przynajmniej u mnie. Na szczęście wynagrodziła w innych momentach. W ogóle u Magdy to jest tak, że nawet futryny czy stronice książek wzruszają; suczka Klara jest nad wyraz mądra i o tryumfującym spojrzeniu i szkoda tylko, że nadal nie śpię, bo próbuję odgadnąć na czym polega wróżba rodowa :D
 
No i ten humor! Wiecie, że kobieta potrafi z niczego zrobić dwie rzeczy? Sałatkę i awanturę :) Polecam Wam również definicję dyplomacji ze strony 190. A to tylko dwa przykłady...


Podsumowując - "Ty albo żadna" to powieść-bajka, rozpływa się podczas czytania jak najlepsze ciasto popijane owocową herbatką a książę i tak nie przyjeżdża na białym koniu, bo ma w zanadrzu coś zgoła innego, typowo kordelowego :) 
Jest to historia o miłości, wybaczeniu, krzywdach, oswajaniu lęków, nadziei, cierpieniu i dylematach. Ostro wkraczają na scenę demony z przeszłości a strach nie pozwala ich pokonać w obawie o reakcję bliskich. Autorka poruszyła też temat konieczności sprzątania po sobie, po tym jak się narozrabiało jednocześnie stwierdzając, że życia nie można trzymać na dystans.

Ten tom to cisza przed burzą, która wybuchnie w części trzeciej serii 'Tajemnice' - polecam!
 


"Ty albo żadna"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki






Za książkę dziękuję




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...