Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hercules Poirot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hercules Poirot. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 września 2015
Agatha Christie "Dopóki starczy światła"
Tytuł oryginalny: While the Light Lasts
Tłumaczenie: Michałowska Mira
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2013
Liczba stron: 184
Seria: Klasyka Kryminału
Nigdy nie będę wielbicielką opowiadań. Zanim się wciągnę w fabułę, poznam bohaterów i rozpocznę analizowanie charakterów, uczuć i relacji to już jest koniec. Jednak chcąc dążyć do poznania jak największej liczby książek Królowej Kryminałów, tym razem padło na zbiór opowiadań dla zapracowanych, czyli kilkustronicowych form (idealnych na czytanie w chwili, gdy sięgając po powieść można się zgubić odkładając co kilka minut a w tym przypadku akurat zdążyłam poznać jedno opowiadanie). Co o nich myślę? Zapraszam na wrażenia.
Niespełna trzydziestoletni John miewa dziwne sny o Domu; Olga Stormer jest aktorką, którą ktoś postanawia szantażować jej prawdziwą tożsamością; Klara Halliwell dyskretnie szantażuje Vivien, żonę Geralda, którego kocha nad życie; Poirot próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczej kartki i morderstwa oraz kontrmorderstwa; dwoje ludzi spotyka się w muzeum przed obliczem małego i samotnego bożka, lecz nie do końca potrafią się porozumieć, mimo że czują nić sympatii.
Tak pokrótce można przedstawić pięć pierwszych opowiadań. Niektóre zawierają elementy fantastyczne, inne są romantyczne, zaś kolejne kryminalne. Finały są zaskakujące, tragiczne, szczęśliwe, ale i niezrozumiałe (opowiadanie pierwsze to zupełnie nie moja bajka). Czasami wygrywa miłość, czasem przebiegłość, ale nie brak też elementu zaskoczenia.
Pozostały mi jeszcze do omówienia cztery opowiadania.
Czterech spadkobierców wuja Myles'a szuka czterech ukrytych skarbów i podobno największe szanse mają najgłupsi i nieuczciwi. Do czego się posuną, by zdobyć bogactwo?
Malarz i jego żądna pieniędzy żona, oraz chrzestna małej Winnie - Jane. Jakie relacje łączą tych ludzi? Dlaczego przepływający strumień kasy ma tak dziwne źródło? Trójkąt małżeński i dwuznaczności to charakterystyczne cechy opowiadania, które zresztą ma bardzo niewyraźny koniec.
W ósmym opowiadaniu Poirot próbuje rozwikłać zagadkę niebanalnego zabójstwa i trupa w skrzyni. Bardzo zawiła historia i jakże obfitująca w niewinnych ludzi i intrygi.
Rodezja, ukochane miejsce dawnego ukochanego pani Deirdre Crozier, który zginął na wojnie. Małżeństwo Crozier spacerując, poznaje specyfikę plantacji tytoniu a słabość kobiety sprawia, że dochodzi do niesamowitego spotkania. Kim jest tak naprawdę pan Arden? Kogo tam naprawdę łączy miłość?
Końcowa czwórka jest moim zdaniem bardziej zrozumiała i emocjonująca. Bawiłam się świetnie, choć nie zawsze zakończenie mnie satysfakcjonowało. Ale przecież nie zawsze autor pisze tak książkę, by była przewidywalna i cieszyła czytelnika. Czasami wystarczy, że cieszy twórcę.
Są to opowiadania z nutką sensacji, kryminału, pojawia się w nich krew, trupy i łzy. Jest też miłość, choć nie zawsze szczęśliwa, żądza bogactwa, zdrady i potajemne wzdychanie do obiektu uwielbienia.
Zbiorek jest napisany typowym dla Agathy Christie językiem, w typowych okolicznościach i czasie odpowiadającym życiu autorki. Można to poznać po sposobie bycia, życia, wysławiania i ubierania się bohaterów.
Opowiadania mają zawsze zaskakujące finały i nie sposób odgadnąć zamysłu Christie. Kiedy już mi się wydawało, że wiem jak skończy się dana historia to nagle jednym zdaniem czy akapitem autorka przewracała całą fabułę na drugą stronę i jedną czy dwiema niespodziankami niweczyła moje przypuszczenia. Książeczka świetnie nadaje się na przerywnik innych lektur, na chwile oddechu pomiędzy mocnymi wrażeniami czy na kilkuminutowe możliwości czytelnicze, ponieważ nie ma powiązań między poszczególnymi tekstami i nie spowoduje to, że zgubimy wątek.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okadka, Na Tropie Agathy, 52 książki
Baza recenzji syndykatu ZwB
niedziela, 31 sierpnia 2014
Agatha Christie "Wielka Czwórka"
Tytuł oryginalny: The Big Four
Tłumaczenie: Jolanta Bartosik
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2012
Liczba stron: 200
Seria: Klasyka Kryminału
Mimo przeczytanych tak wielu tytułów autorstwa Agathy Christie, jestem wciąż i nieodmiennie zafascynowana jej twórczością. Jej osoby przedstawiać nie będę, bowiem dotrzeć do informacji jest niezmiernie łatwo. Tak bardzo kryminały pani Agathy przypadły mi do gustu, że staram się zachęcić każdego, kto lubi ten gatunek literatury a nie miał jeszcze szansy sięgnięcia po jakikolwiek tytuł, do czytania.
Tym razem mój wybór padł na otrzymany niedawno od Pani_Wu tytuł "Wielka Czwórka". Na samej końcówce urlopu potrzebowałam bowiem krótkiej a dobrej lektury, bo wiedziałam, że dłuższej przeczytać już nie zdołam a po powrocie przecież czeka na mnie cała góra prania... Szkoda, że nie widzieliście mojego balkonu w ten weekend.... Ale do rzeczy.
Narratorem książki jest przyjaciel Herculesa Poirota - kapitan Arthur Hastings, który wraca z Argentyny i postanawia odwiedzić swojego dawnego współlokatora. Już na wstępie jest ogromnie zdziwiony, gdyż zastaje Herculesa spakowanego, udaje się on do Rio - choć detektyw nie lubi dalekich podróży to jednak skusiła go sprawa, którą miałby tam rozwikłać. Jednak wydarzenia krzyżują plany Poirota, który pozostaje w kraju a Hastings przez kilka miesięcy nie powróci do swojej żony. Co jest tego przyczyną? Otóż w mieszkaniu Poirota pojawia się niespodziewanie mężczyzna - wymizerowany i brudny, który wygląda na chorego. Powtarza wciąż nazwisko i adres detektywa, pisze na kartce same czwórki aż w rezultacie wygłasza mowę dotyczącą Wielkiej Czwórki. Wynika z niej, że przywódcą przestępczej organizacji jest Chińczyk a członkami Amerykanin, Francuzka oraz Anglik. Grupa ta zamierza przejąć władzę nad światem, doprowadzając do sytuacji, że zwycięży zło. Ich wpływy sięgają naprawdę daleko i głęboko a niewielu wie o ich działaniach. Zresztą, Ci którzy wiedzą, nie do końca wierzą. Czy Herculesowi uda się ustalić ich tożsamość oraz zapobiec nieszczęściu zanim będzie za późno?
Zadania nie ułatwia mu Numer Czwarty Wielkiej Czwórki, który jest świetnym aktorem i zna się na charakteryzacji, gdyż pojawia się wielokrotnie wcielając się w zupełnie różne postaci. Jednak dzielny duet Poirot i Hastings postanawiają zjednoczyć siły i pokonać ten przestępczy twór. Pokonując liczne przeszkody, odnajdując kilku zamordowanych, ratując porwanych sami wpadają w tarapaty - zostają wielokrotnie porwani, wyprowadzeni w pole, otrzymują tajemnicze informacje (nie zawsze zresztą prawdziwe), śledzą i są śledzeni, a także zbliżają się niebezpiecznie do granicy życia i śmierci.
Autorka nie zawarła w książce jednej tylko sprawy, którą zwykle detektyw rozwiązywał a kilka, każda prowadząca wciąż do Wielkiej Czwórki. Dzięki tak urozmaiconej lekturze czytelnik poznaje świat fizyki i chemii, trucizn, biznesu oraz polityki. Poirot jak zawsze świeci geniuszem i nie grzeszy skromnością a Hastings dzielnie pomaga mu w cieniu. Kto wygra? Hmmm... sami musicie przekonać się jak zakończy się ta książka. Mogę Wam jedynie napisać, że sporo adrenaliny dostarczyła mi opowieść o Wielkiej Czwórce, która kilkukrotnie wychodziła zwycięsko z pojedynków z małym Belgiem. To kolejny oryginalnie stworzony kryminał Christie. Ja jestem stronnicza, więc wiadomo, że ogromnie polecam Wam ten tytuł! Nie można się przy nim nudzić.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, Pod hasłem, Na tropie Agathy, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Agatha Christie "Morderstwo w zaułku"
Tytuł oryginału: Murder in the Mews
Tłumaczenie: Jan S. Zaus
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: luty 2014
Liczba stron: 288
Seria: Klasyka kryminału
Królową Kryminałów - od kilku już lat - jest dla mnie Agatha Christie. Dlaczego? Otóż jej książki są dla mnie wciąż nieprzewidywalne, może nie wszystkie, ale znaczna większość. Mimo znajomości tylu historii, autorka potrafi tak pokierować akcją, że nie potrafię być detektywem doskonałym i odgadnąć "kto zabił". Zwykle muszę czekać na finał historii i wtedy dopiero uderzam dłonią w czoło...
Tym razem sięgnęłam po zbiór czterech opowiadań pod zbiorczym tytułem "Morderstwo w zaułku". Po przeczytaniu pierwszego z nich - pod tym samym tytułem - pomyślałam, że to chyba wynik słabszego dnia autorki, gdyż opowiadanie nie przypadło mi do gustu. Bałam się trochę, iż kolejne będą równie słabe, ale na szczęście to tylko dobrego początki!
A dlaczego początkowe opowiadanie nie wywołało u mnie emocji, które zwykle towarzyszą mi podczas czytania kryminałów? Otóż historia jest podobna do kilku już przeze mnie czytanych z powodu rozważań czy ofiara popełniła samobójstwo i zostało ono upozorowane na morderstwo czy też może było to morderstwo i tylko pozornie wygląda jak samobójstwo. A kto nie żyje? W piętrowym domu mieszkają dwie młode kobiety, współlokatorki: Barbara Allen oraz Jane Plenderleith. Z uwagi na dzień Guya Fawkes'a i pokaz fajerwerków nikt z sąsiadów nie usłyszał strzału a kiedy rankiem następnego dnia z wizyty na wsi powróciła panna Jane, okazało się, że to Barbara zginęła od strzału w głowę. Drzwi były oczywiście zamknięte, denatka nie miała problemów, cieszyła się zaręczynami z parlamentarzystą - Charlesem Lavertonem-Westem. Śledztwo prowadzi inspektor Japp a nieocenioną pomocą służy mu oczywiście Hercules Poirot. Jaki będzie wynik dochodzenia? Czy Barbara miała jednak powód, by odejść z tego świata? A może to jednak było morderstwo? Wynik dedukcji Poirota jest zaskakujący.
Agatha Christie stopniuje czytelnikowi napięcie w książce powoli, gdyż drugie z opowiadań - "Niewiarygodna kradzież" - jest znacznie lepsze niż pierwsze. Autorka przenosi nas w świat polityki, zamożności oraz tajemnic wagi państwowej. Lord Charles Mayfield zaprasza do swojego domu kilkoro gości, którzy z pozoru miło spędzają czas grając w karty, czytając książki i prowadząc ciekawe dyskusje. Jednak późnym wieczorem dochodzi do zuchwałej kradzieży - z biurka lorda znikają bowiem plany najnowszego bombowca. Sprawa jest na tyle poufna, iż zostaje zawezwany Hercules Poirot. Przecież policja ani rządy innych państw nie mogą dowiedzieć się, co stało się przedmiotem kradzieży. Kto jest winny w tej sprawie? Czy może podejrzewana o szpiegostwo na rzecz Niemiec pani Vanderlyn? A może asystent lorda? Możliwości jest kilka a rozwiązanie jak zwykle zbyt trudne, by odgadnąć przed finałową przemową detektywa Poirota...
Zdecydowanie najlepszą historię poznajemy w opowiadaniu o dość niepozornym tytule "Lustro nieboszczyka". Jest ono długie i idealnie wpasowuje się w twórczość autorki: genialnie poprowadzona akcja, świetna charakterystyka bohaterów, doskonała analiza wydarzeń oraz fantastyczny finał. Ale czas napisać trochę o wydarzeniach... Hercules Poirot zostaje wezwany przez Gervase'a Chevenix-Gore'a, który żąda wręcz jego natychmiastowego stawiennictwa w swoim domu. Starszy człowiek podejrzewa bowiem, iż ktoś go oszukuje a nie może tej sprawy powierzyć policji. Jednak gdy detektyw dociera na miejsce, okazuje się że sir Gervase nie żyje. W zamkniętym na klucz gabinecie wszystko wskazuje na samobójstwo, ale przecież tam gdzie pojawia się Poirot nie ma opcji "samobójstwo". Kto zatem jest podejrzany? Komu zależało na śmierci starszego ekscentryka? Może testament, którego Chevenix-Gore nie zdążył podpisać naprowadzi Herculesa na właściwy trop?
Na koniec tak zwana "wisienka na torcie", czyli "Trójkąt na Rodos". To najkrótsze chyba opowiadanie Christie, które czytałam, ale wcale z tego powodu nie gorsze. To wprost niesamowite jak w tak małej objętości tekstu można umieścić intrygę, romans oraz śmierć. Wszak nie na darmo to Królowa Kryminału. Każdy człowiek potrzebuje urlopu, nawet Poirot. By uniknąć tłumów, nowych spraw, a także możliwości napotkania znajomych, detektyw postanawia wypoczywać w październiku na wyspie Rodos. Wśród nielicznych turystów dochodzi jednak do konfliktu. Urocza i władcza Valentine Chantry swoją uwagę kieruje nie w stronę swego - kolejnego już zresztą - męża Tony'ego, lecz ku zauroczonemu nią Douglasowi Goldowi. Pani Marjorie Gold czuje się odrzucona i próbuje ukryć zażenowanie wybrykami swojego męża przed innymi urlopowiczami. Sielski obrazek i spokojny klimat zostają zaburzone przez nagłą śmierć jednego z urlopowiczów. Kto i dlaczego umiera? Czy był to przypadek czy działanie celowe? Jakie znaczenie miał tutaj romans? I czy na pewno czytelnik zauważył to co powinien? Nie sądzę :)
Jako zagorzała zwolenniczka kryminałów a szczególnie Agathy Christie nie zamierzam rozpisywać się nad jej kunsztem pisarskim. Dlaczego? Napisałam już w tej recenzji mnóstwo słów, które opisują książkę i przekonują do jej przeczytania. Zamiast tracić czas na czytanie tego, że to niesamowita lektura i niezwykły łamacz szarych komórek, po prostu po nią sięgnijcie, bo naprawdę warto. Zostaniecie zaskoczeni, wyprowadzeni w pole i wbici w fotel! Ogromnie polecam.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Pod hasłem, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję bardzo Wydawnictwu Dolnośląskiemu
oraz blogowi "Na tropie Agathy"
sobota, 18 stycznia 2014
Agatha Christie "A.B.C."
Tytuł oryginalny: The ABC Murders
Wydawnictwo: Omega
Audiobook
Czas trwania: 6h 21' 49"
Lektor: Artur Dziurman
Audiobook Agathy Christie "A.B.C." już od roku stoi w mojej biblioteczce i jest jedyną lekturą w wersji audio, wygraną w konkursie Syndykatu ZwB. Jakoś nie było mi na rękę go odsłuchać, ponieważ sama przeczytałabym papierową wersję znacznie szybciej. Jednak traf wyzwaniowy sprawił, że nie miałam wyjścia - audiobook był najlepszą opcją pasującą do kategorii seryjni zabójcy. Tyle kryminałów na półce, ale jak na złość nie było w nich seryjnych morderców... Zawsze musi być ten pierwszy raz...
Zagadki w kolejnym kryminale Królowej Christie rozwiązuje Hercules Poirot - mały Belg, który zostaje przyłapany na fakcie farbowania włosów. Tym razem jednak nie działa sam. Zwraca się o pomoc do swojego przyjaciela - kapitana Hastingsa. Sprawa nie jest banalna, bowiem Poirot dostaje list od tajemniczego "A.B.C." informujący go, że 21 czerwca popełni zbrodnię. List jest nijakim wyzwaniem detektywa na pojedynek, zaproszeniem do gry, gdzie stawką są ludzkie istnienia. Pierwszą ofiarą - co zostało uwzględnione w liście - będzie osoba mieszkająca w miejscowości na literę A i nazywająca się na tę samą literę.
Zgodnie z danymi zawartymi w liście, w Andover zostają odnalezione zwłoki niemal sześćdziesięcioletniej kobiety prowadzącej trafikę, zresztą dosyć ubogą w asortyment. Kobieta miała problemy z mężem, była z nim w separacji, a mężczyzna uwielbiał zaglądać do kieliszka. To właśnie on jest głównym podejrzanym, ponieważ ze sklepu nic nie zginęło. Na miejscu zostaje jednak odnaleziony kolejowy rozkład jazdy, zwany ABC. Czy jest to podpis zabójcy? Kto i dlaczego zabił Alicję Ascher?
Poirot rozpoczyna swoje standardowe dochodzenie: rozmowa z krewnymi, sąsiadami i znajomymi, wizja lokalna w miejscu zbrodni, wizyta w mieszkaniu ofiary nad sklepem. Kiedy Poirot poddaje się, nie reaguje na sugestie Hastingsa i oczekuje na wyniki pracy policji, nadchodzi drugi list. Nadawca szydzi w nim z detektywa, przyznając się do morderstwa sprzed miesiąca i informuje, że kolejne zabójstwo jest planowane w miejscowości na B - Bexhill. Jak brzmi nazwisko ofiary? Sporo jest przecież nazwisk na literę B... W obliczu niedawnej porażki tym razem policja i Scotland Yard postanawiają współpracować, by odnaleźć sprawcę. Podczas wspólnej konferencji Poirot snuje domysł, jakoby autor anonimów planował swe morderstwa według porządku alfabetycznego. Przypuszczenia detektywa okazują się być słuszne, gdyż na plaży zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety - panny Barnard, zaś miesiąc później, po kolejnym liście, na listę ofiar zostaje dopisany laryngolog z Churston - Cecil Clarke.
Po trzech morderstwach Poirot wraz z rodzinami i znajomymi ofiar zawiązują Legion Osób Zainteresowanych, by dzięki połączonym siłom, mieć większą szansę na schwytanie zabójcy, zanim zginie czwarta osoba. Legioniści prowadzą liczne rozmowy, rozważania, padają różne sugestie i pomysły. Rozdzielają między sobą zadania i pośród ogólnego stanu oczekiwania przychodzi czwarty list informujący o planowanym morderstwie w Doncaster. Cały Legion udaje się do podanej przez anonima miejscowości. Czy tym razem uda się powstrzymać szaleńca? Czy wnioski, do których doszli Legioniści pomogą im w śledztwie? Na ile pomysły Poirota okażą się trafione? Kim jest człowiek, dla którego nie ma znaczenia miejsce zamieszkania, płeć ani wiek ofiar a jedynie litery alfabetu? Tego dowiecie się już z kryminału.
"A.B.C." to nietypowa pozycja Christie. Narratorem jest Artur Hastings i to jego wersję wydarzeń poznajemy w książce. Z pozycji przyjaciela znanego detektywa poznajemy wydarzenia tych kilku miesięcy. Minusem tej narracji jest fakt, iż nie możemy, tak jak w innych kryminałach, poznać myśli i wewnętrznych emocji jakie zwykle towarzyszą detektywowi podczas prowadzenia śledztw. W książce znajdują się również rozdziały, które nie są opowieściami kapitana i dotyczą albo pracy policji albo historii tajemniczego pana Cust'a.
Podsumowując swój pierwszy kontakt z audiobookiem stwierdzam, iż był to debiut udany. Po pierwsze świetnie dobrana lektura, wszak uwielbiam Agathę Christie! Pierwszorzędnie napisana historia seryjnego mordercy, w której czytelnik doznaje zadziwienia, że autorka już na początku książki podsunęła możliwego mordercę. Lecz na końcu książki, w rozdziale z mową Poirota, gdzie wszystko się wyjaśnia czytelnik stwierdza, że znowu został wyprowadzony w pole. Po drugie genialny lektor - Artur Dziurman - który doskonale modulował głos, by wcielić się w kolejne role. Generalnie nie mam tej wersji nic do zarzucenia, z wyjątkiem czasu, jaki trzeba na niego poświęcić. To jak dla mnie jedyny minus audiobooka, trwał bowiem ponad sześć godzin a książkę liczącą niecałe 200 stron przeczytałabym w połowę tego czasu. Fani kryminałów Christie - poznajcie niesamowitą historię "A.B.C."!
Audiobook przesłuchany w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Trójka e-pik, prezencie (2013), 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
piątek, 5 kwietnia 2013
Agatha Christie "Zbrodnia na festynie"
Tytuł oryginalny: Dead Man's Folly
Tłumaczenie: Andrzej Milcarz
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2012
Liczba stron: 216
Która to przeczytana przeze mnie książka Agathy Christie? Po dwudziestej przestałam liczyć. Jednak każda następna, nie jest znanym mi już schematem, lecz nową, zaskakującą mnie historią. Kryminały A. Christie staram się czytać przynajmniej co kilka tygodni, ponieważ są to książki zapewniające mi dobrą lekturę na 100%!
Znana pisarka kryminałów Ariadna Oliver, prosi swego przyjaciela Herculesa Poirot o przyjazd do Nassecombe w hrabstwie Devon. W rozmowie telefonicznej niewiele wyjaśnia, lecz prośbę szybkiego przyjazdu uzasadnia swoją intuicją, która podpowiada jej, że wydarzy się nieszczęście. Kiedy detektyw przyjeżdża na wieś zostaje wprowadzony w szczegóły mającego się tam odbyć festynu. Jako znana osobistość ma wręczyć nagrodę w zabawie "Polowanie na Mordercę". Autorką scenariusza tej atrakcji jest Pani Oliver. Będzie ofiara i podejrzani, prowadzące do nich tropy oraz narzędzie zbrodni. Uczestnicy zabawy po uiszczeniu opłaty w wysokości pół korony, będą mogli przeżyć niezapomnianą przygodę.
Poirot jeszcze przed rozpoczęciem się festynu ma okazję poznać głównych organizatorów: George i Hattie Stubbs, Michael Weyman, panna Brewis, państwo Legge, pani Folliat oraz kilkoro innych. Będzie musiał uczciwie przyznać, że przebywanie wśród tych osób to niezła szkoła poznania tak różnych charakterów.
I teraz - jak zwykle w przypadku kryminałów - pojawia się w mojej głowie pytanie: Czy powinnam Wam zdradzić kto zginie? I wtedy dalej prowadzić recenzję... Jednak zaraz potem zjawia się refleksja: to kryminał i to dość nietypowy. Nie napiszę zatem kto będzie prawdziwym trupem w "Zbrodni na festynie", za to gorąco polecę przeczytanie książki.
Dlaczego warto? Choćby dlatego, że jest to pierwsza chyba taka sprawa niesamowitego Herculesa Poirot, podczas rozwiązywania której wyjechał z miejsca morderstwa bez wskazania mordercy. Dopiero kiedy na światło dzienne wyjdzie, iż popełniono trzecią zbrodnię (tak, trzecie nie jest błędem, drugi zgon też wyjdzie na jaw, ale dopiero na końcu książki), kawałki układanki ułożą się w logiczną całość. Wtedy mistrz wśród detektywów przyjedzie ponownie do Nassecombe i jego wyjaśnienie tych morderstw znów wbije czytelnika w fotel... Przeczytaj koniecznie!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Trójka e-pik, Na tropie Agathy, Czytamy kryminały, Book z nami (1,5 cm), Pochłaniam strony bo kocham tomy, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
środa, 6 marca 2013
Agatha Christie "Morderstwo w Boże Narodzenie"
Tytuł oryginału: Hercule Poirot's Christmas
Tłumaczenie: Andrzej Milcarz
Wydawnictwo: Wyd. Dolnośląskie
Data wydania: wrzesień 2011
Liczba stron: 232
Seria: Klasyka kryminału
Królowa Kryminału to pisarka, której twórczość uwielbiam. Przeczytałam już wiele jej książek a kolejne wciąż zaskakują. Tym razem, mimo iż jest marzec, liczyłam na atmosferę Bożego Narodzenia. Jakże się myliłam szukając go w tym kryminale...
Agata Christie w początkowych rozdziałach przedstawia nam głównych bohaterów świątecznych wydarzeń, nie końca wyjaśniając kto jest kim dla rodziny Lee. Miejscem akcji jest rezydencja Gorston Hall, do której senior rodu Simeon Lee zaprosił całą rodzinę na Boże Narodzenie. Jego zaproszenia na święta wywołały niemało emocji i pytań wśród jego dzieci. Synowie, którzy od wielu lat nie widzieli się z ojcem ani nie mieli z nim kontaktu, również decydują się przyjechać.
Spore zdziwienie wywołuje pojawienie się w Gorston Hall pewnej młodej damy oraz syna martnotrawnego. Jednak czy będą to rodzinne i spokojne święta? Ależ nie! Przecież Agatha Christie nie byłaby genialną pisarką kryminałów. Simeon nie zamierza siadać z rodziną do stołu tylko wprowadzać chaos, drwić i wywoływać kłótnie. Jednak nawet to mu się do końca nie uda, gdyż... zostanie zamordowany.
Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni i zaintrygowani. Nie? To dodam jeszcze, że drzwi w pokoju zamordowanego były zamknięte, okna również nie były drogą ucieczki, nikt do domu nie wszedł i z niego nie wyszedł w czasie, gdy zbrodnia postawiła na nogi cały dom. Kto i dlaczego zabił? Hercules Poirot prawdę Wam powie :)
Przeczytałam już tyle książek Pani Agathy, przeanalizowałam tyle różnych toków jej myślenia i nie udało mi się odkryć tożsamości mordercy w tej książce. Myślę, że autorka miała tyle pomysłów na pokrętne rozumowania i dociekania do prawdy, że czytelnikom trudno jest wpaść na ich trop... Genialna!
Spore zdziwienie wywołuje pojawienie się w Gorston Hall pewnej młodej damy oraz syna martnotrawnego. Jednak czy będą to rodzinne i spokojne święta? Ależ nie! Przecież Agatha Christie nie byłaby genialną pisarką kryminałów. Simeon nie zamierza siadać z rodziną do stołu tylko wprowadzać chaos, drwić i wywoływać kłótnie. Jednak nawet to mu się do końca nie uda, gdyż... zostanie zamordowany.
Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni i zaintrygowani. Nie? To dodam jeszcze, że drzwi w pokoju zamordowanego były zamknięte, okna również nie były drogą ucieczki, nikt do domu nie wszedł i z niego nie wyszedł w czasie, gdy zbrodnia postawiła na nogi cały dom. Kto i dlaczego zabił? Hercules Poirot prawdę Wam powie :)
Przeczytałam już tyle książek Pani Agathy, przeanalizowałam tyle różnych toków jej myślenia i nie udało mi się odkryć tożsamości mordercy w tej książce. Myślę, że autorka miała tyle pomysłów na pokrętne rozumowania i dociekania do prawdy, że czytelnikom trudno jest wpaść na ich trop... Genialna!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Czytamy kryminały, Book z nami ( 1,7 cm), Pochłaniam strony bo kocham tomy, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
niedziela, 12 sierpnia 2012
Agatha Christie "Dwanaście prac Herkulesa"
-->
Agatha Christie to angielska pisarka
kryminałów, której książki przetłumaczono na 45 języków
obcych. Była i nadal jest królową tego gatunku – dla mnie na
pewno! Zagadki w jej kryminałach rozwiązują głównie panna Marple
albo Herkules Poirot. Przeczytane przeze mnie „Dwanaście prac
Herkulesa” to moja dwudziesta piąta książka tej autorki.
Najbardziej cieszy mnie fakt, że pozostało mi ich jeszcze tak wiele
do przeczytania, nadal czuję niedosyt.
Kim jest ów słynny detektyw Poirot?
Autorka opisuje go jako „małą schludną postać odzianą w
sztuczkowe spodnie, nienaganny czarny żakiet i starannie zawiązany
krawat”, nosi lakierki, ma „jajowatą głowę i olbrzymie wąsy”.
W książce tej postanowił on raz jeszcze wykonać dwanaście prac
starożytnego Herkulesa, czyli rozwiązać dwanaście spraw
specjalnie wybranych. Potem zamierza się wycofać z zawodu.
Książka jest zatem zbiorem dwunastu
opowiadań o różnych sprawach prowadzonych przez detektywa
Herkulesa, każda z nich jest inna, każda ma zaskakujące
zakończenie, którego nie sposób się domyślić.
Mogłam przeczytać między innymi o
porwaniach pekińczyków dla pieniędzy; o tym jak plotka potrafi
zmienić życie człowieka; jak silna może być miłość od
pierwszego wejrzenia pewnego angielskiego mechanika. Do trzech
najciekawszych – dla mnie - opowiadań niewątpliwie należy
historia nieszczęśliwej w małżeństwie młodej Angielki, która
zabija męża. Herkules pomaga również rozwikłać sprawę młodego
Hugh chorego psychicznie, a także z pomocą panny Carnaby jako
„wtyczki” rozpracowuje sektę.
Jestem godna podziwu dla autorki za
kolejne dwanaście ciekawych kryminalnych historii.
Książka przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" (lipiec), 52 książki, Na tropie Agathy
Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB
Subskrybuj:
Posty (Atom)