Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błędy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błędy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 kwietnia 2022

Diane Chamberlain "Dar morza"


Tytuł oryginalny: Summer`s Child
Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2015
Liczba stron: 448







Twórczość amerykańskiej pisarki bestsellerów, Diane Chamberlain, od dawna była moim wyrzutem sumienia. Mam sporo tytułów - w wersji papierowej albo na czytniku - ale wciąż bardziej intrygowały mnie inne książki... Aż do teraz... Czy tytuły Chamberlain to coś dla mnie? Na swoje pierwsze spotkanie wybrałam powieść "Dar morza" - dobry wybór?


Jedenastoletnia Daria Cato mieszka w Kill Devil Hills w Karolinie Północnej i uwielbia poranne spacery po plaży, podczas których ogląda wschody słońca i zbiera muszle. Jednak tamtego dnia jej uwagę zwróciła muszla skrzypłocza, pod którą znalazła... dziecko! To był noworodek. Maleńka dziewczynka cała we krwi, z pępowiną i łożyskiem. Daria zabrała ją do domu a kiedy nie udało się ustalić jej tożsamości, z pomocą zaprzyjaźnionego księdza, rodzinie Cato udało się dziecko adoptować.

Dwadzieścia dwa lata później do zaułka w Kill Devil Hills przyjeżdża Rory Taylor, prowadzący program 'Prawdziwe historie', który wychował się tutaj, jako sąsiad rodziny Cato. Rory chce zbliżyć się podczas tych wakacji do syna, który przeżył rozwód rodziców a ponadto ma zamiar popracować nad nowym odcinkiem. Dostał bowiem list od Shelly z prośbą, by odnalazł jej biologiczną matkę. 
Prośba ta sprawia, że wakacje będą obfitować w powracające z przeszłości demony, atakujące bardzo liczną część tamtejszej społeczności. Im więcej pytań zadaje producent, tym większy opór go spotyka, jakby dla wielu osób lato 1977 roku było zarzewiem zagadek.
Zwłaszcza Daria i jej siostra Chloe nie są zadowolone, że ktoś będzie poszukiwał prawdy. Pytanie tylko czego się boją? Jakie kryją tajemnice?

Nieoczekiwanie do spotkań z Rorym dąży Grace (przyjeżdżająca specjalnie z Rodanthe), która przechodzi kryzys z mężem, ale tak naprawdę nie myśli o romansie... Jakie zatem kierują nią pobudki?


Z całą pewnością tak! Twórczość Diane Chambelain ma szanse stać się moją ulubioną, choć oczywiście jestem dopiero po lekturze jednej książki. Jednak dobrze ona wróży. 
Autorka stworzyła bardzo ciekawą fabułę, okrasiła ją napięciem i tajemnicami z przeszłości, które gnębią bohaterów i nie pozwalają spokojnie spać. Przyznaję, że jeszcze zanim dotarłam do połowy powieści odłożyłam ją, bowiem moim zdaniem biologiczna matka aż pchała się na pierwszy plan a ja uważałam, że to za szybko poznana prawda... Dopiero gdy wróciłam do czytania odkryłam, że to nie jest takie proste. Czekało na mnie jeszcze wiele niespodzianek...

Ogromnym szokiem okazała się prawda o tym, kto urodził Shelly. I kto jest ojcem! Nie mniejsza w kwestii tajemnicy skrywanej przez Darię, Grace... Oraz samą Shelly!

 
Podsumowując - "Dar morza" to wspaniała powieść o zakazanej miłości, nieoczekiwanej ciąży, zniszczonej karierze, błędach przeszłości czy przeżywaniu żałoby. Wciąż pojawiają się nowe rewelacje, jest kryzys małżeński, rozwód, poczucie winy oraz brzemię ślubów czystości.
Książkę czytało się wyśmienicie, wręcz płynęłam poprzez kolejne rozdziały a postacie z drugiego planu świetnie uzupełniały główne wątki. Naprawdę polecam!






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

poniedziałek, 9 maja 2016

Teresa Monika Rudzka "Na karuzeli"



Autor: Teresa Monika Rudzka
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 30 marca 2016
Liczba stron: 256











Karuzela zwykle kojarzy nam się z beztroskim czasem dzieciństwa, kiedy rodzinna wyprawa do wesołego miasteczka jest nie lada atrakcją. Towarzyszą temu śmiech, gwar i ogólna radość, głównie dzieci. Jednak do karuzeli można przyrównać nasze życie, które wiruje przynosząc nam coraz to nowe problemy, czasem powtarzalne a my popełniamy wciąż te same błędy od pokoleń... Czy można odwrócić bieg karuzeli? A skutki naszych błędów?

Dagmara właśnie zostaje matką. Rodzi maleńką córeczkę, która staje się kolejnym elementem wielopokoleniowej opowieści o kobietach z rodziny Dagmary. Tym najmłodszym elementem, któremu poświęcono najmniej uwagi. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię.
Dagmara jest młodą kobietą z ambicjami. Spełnia się jako modelka, napisała też książkę... Zresztą wiele przeszła, by móc ją wydać - poznała jakimi zasadami rządzi się świat wydawców, szkoda że również tych nieuczciwych. Ale co nas nie zniszczy to nas wzmocni i bogatsi o nowe doświadczenia przemy do przodu.
Teraz w drzwi jej domu zawitała matka - Dorota, z którą Daga od dawna nie miała kontaktu. Odcięła się zupełnie od rodzicielki mieszkającej w małym miasteczku we wschodniej części kraju i wychowującej trójkę przyrodniego rodzeństwa. Już od pierwszej chwili widać, że kobiety nie mają i raczej nie miały dobrych kontaktów. Dorota wciąż krytykuje córkę, wyczuwalne są przytyki i brak jakichkolwiek chęci do zmiany relacji na lepsze.

Powieść ma bardzo charakterystyczną konstrukcję - bohaterów poznajemy w teraźniejszości i udajemy się z nimi w wyprawę w przeszłość. Czytelnik z każdym kolejnym rozdziałem, z każdym opisanym przez autorkę wydarzeniem coraz bardziej rozumie aktualną relację łączącą matkę i córkę - Dorotę i Dagmarę. Poznajemy dzieciństwo Dagi, jej problemy w kontaktach z rówieśnikami, ze zdrowiem, z matką i babką. Rudzka odkrywa przed nami historię narodzin dziewczynki, obecności w jej życiu taty a potem drugiego związku Doroty i trójki przyrodniego rodzeństwa Dagmary. Szokujące było dla mnie to w jaki sposób zarabiała ona na życie w Monako oraz przed komunią Dagmary. Ja rozumiem biedę, konieczność korzystania z "lumpeksów", ale wraz z kolejnymi fragmentami tej historii miałam coraz większe przeświadczenie, że to patologia.

Dagmara już w przedszkolu uważała matkę i babcię za durne i głupie, w szkole zaś świadomie rezygnowała z przyjaźni, by nie musiała wstydzić się zapraszając potencjalne koleżanki do domu... walącej się starej chałupy...
Podobnie jest zresztą z Dorotą i tą częścią opowieści, która mówi o niej jako małej dziewczynce. To właśnie ona zarzuciła swojej matce - Danucie - że przez nią dostał wylewu tatuś Doroty.

Autorka skupiła się głównie na życiu Dagmary i Doroty, ale poznajemy też najważniejsze momenty życia Danuty oraz jej matki Zofii i babci Dagmary (po której zresztą współczesna Dagmara otrzymała imię). Przed czytelnikiem została roztoczona opowieść o losach tych kobiet w różnych momentach historii kraju, z czym musiały się zmierzyć, jak los je potraktował. Której podarował miłość, której przyjaźń a której szczęście. Jak bardzo był przewrotny podczas podejmowania decyzji. Jak bohaterki radziły sobie z zarabianiem pieniędzy a jak z wydawaniem. Jakie miały problemy ze zdrowiem a jakie tajemnice skrywały? Które z nich miały trudności z uczciwością innych, zazdrością czy skromnością? Które bohaterki marzyły o dziecku a kiedy pojawiał się problem z zajściem w ciążę? Jak wyglądały inicjacje seksualne i czy na pewno odbywały się we właściwym miejscu i czasie? Długo jeszcze mogłabym zadawać pytania. Długo mogłabym rozwodzić się nad tym, co przeżyły bohaterki. Śmiało mogę też napisać, że nie podobała mi się wulgarność z jaką często odnosiły się matki i córki do siebie nawzajem.

"Na karuzeli" to obyczajówka bardzo rzeczywista, nie przerysowana, dotycząca realnego życia i realnych problemów z jakimi zmagały się kobiety z rodziny Dagmary przez ponad sto lat. Mężczyźni pojawiający się w ich życiu odegrali swoje role,  byli ważnymi elementami rodzinnej społeczności głównie dla córek, ale poza tym nie mogę o nich napisać, by byli filarami dla swoich żon.
Autorka zwróciła naszą uwagę na wiele problemów, z jakimi spotykamy się każdego dnia: alkoholizm, anoreksja, różne sposoby zarobkowania (nie zawsze legalne i przyjemne). Stara się nam pokazać czego nie powinno się robić, jakich decyzji nie powinno się podejmować... Bohaterki za swoje błędy muszą bowiem zapłacić, często bardzo wysoką cenę. Czy ich dzieci mają szansę odmienić swój los? Mają szansę postąpić inaczej? Pobrać naukę z poprzednich pokoleń? Sprawdźcie jak zareagują Wasze emocje na słowa Teresy Moniki Rudzkiej! To bardzo refleksyjna powieść, która chwilami w dość brutalny sposób opisuje życie pewnej rodziny. Czy przynajmniej postarasz się, by to nie było o Tobie? Zechcesz uniknąć opisanych tu błędów?





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...