Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warkocze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warkocze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 października 2015

Laura Arnesen, Marie Wivel "Warkocze. Przewodnik krok po kroku"




Tytuł oryginalny: Braids
Tłumaczenie: Aleksandra Kamińska
Wydawnictwo: Między słowami / Znak
Data wydania: wrzesień 2015
Liczba stron: 108










Od dziecka mam cienkie i byle jakie włosy. Zawsze był problem z ich rozczesaniem, po myciu to wciąż słychać było moje kwękanie. Ale bywały momenty, że miałam włosy do połowy pleców i wtedy uwielbiałam oddawać się w ręce kogoś, kto miał cierpliwość i chęci do ich splatania, czesania i upinania. Zdolności do robienia warkoczy nie miałam nigdy, samej sobie potrafiłam zapleść tylko zwykłego, na karku. Ćwiczyć nie miałam na kim, bo mam brata :P Dlatego każdy, kto potrafił wyczarować francuza czy kłosa był dla mnie idolem.

A jak sprawy mają się teraz? Aktualnie mam na kim ćwiczyć, bo mam córcię z półdługimi włoskami i jedynie chore palce nie poruszają się tak zgrabnie i sprytnie, by tworzyć arcydzieła. No i dziecko ma cierpliwość tylko na pięć minut czesania... Ale kiedy usłyszałam o przewodniku duńskich nastolatek Laury i Marie po świecie warkoczy, wiedziałam że to dla mnie szansa, na zrobienie córce czegoś innego niż kucyk, dwa kucyki czy kucyk z warkoczem. Jak nam poszło? O tym też napiszę, ale najpierw słów kilka o samej książce.

Przewodnik jest podzielony na rozdziały, jednak wyróżniłabym tutaj przede wszystkim trzy z nich:
Podstawowe sploty, czyli francuz, holender, kłos, lina i splot koronkowy.
Plecione fryzury to już wyższy poziom wtajemniczenia, gdzie do nauki zaproponowano nam wodospad, warkocz z pięciu pasm, warkocz Katniss, precel, róża i kilka innych.
Fryzury na imprezę to słodkie lub bardziej odważne sploty, które można wykorzystać nie tylko na imprezę ze znajomymi, ale też na szkolny bal: odważny warkocz z boku głowy, wianek mleczarki, ślimak i inne.

Zanim czytelnik dociera jednak do rozdziałów z warkoczami ma szansę przygotować się do ich zrobienia, czytając wskazówki autorek oraz zapoznając się z akcesoriami jakie będą nam potrzebne (gumki, wsuwki czy wypełniacze). Największy zachwyt i to zarówno mój, jak i mojej córki, wzbudziły rozdziały o wdzięcznych nazwach: Be my Valentine, Flower Power i Nasze najbardziej szalone sploty, w których dziewczyny chwalą się (już bez szczegółowych instrukcji) jakie cuda można stworzyć z włosów - piękne!




Każda opisana w książce fryzura jest doskonale rozłożona na części pierwsze. Wszystko jest dopracowane i w zasadzie każdy powinien sobie poradzić. Najpierw otrzymujemy zachętę, czyli zdjęcie gotowej fryzury a potem... "krok po kroku" opis słowny wyjaśniający, jak pleść, czy przekładać pasma górą czy dołem, czy zaplatamy w poziomie czy pionie, czy włosy dobieramy z obu stron czy tylko z jednej a obok obrazujące to zdjęcia - dla wzrokowców. Muszę przyznać, że instrukcje są jasne i zrozumiałe i gdyby dziecko miało więcej cierpliwości to sądzę, że warkocze mogłabym czesać częściej (próbowałyśmy między innymi warkocza z pięciu pasm, ale tam wymagana jest pomoc osoby czesanej i tu już moja córa nie dawała rady, będziemy próbować za czas jakiś). Dodatkowymi informacjami, które znajdziemy przy fryzurach są akcesoria potrzebne do ich wykonania, czas niezbędny do tej czynności, poziom trudności a w niektórych przypadkach nawet QR kod przenoszący na stronę z filmem instruktażowym






Moja pięciolatka największą sympatią zapałała do fryzur o nazwach róża, lina (dzięki samym nazwom zapewne) oraz ślimak, splot koronkowy, kłos, wodospad i francuz (wizualnie jej się podobały). Z robienia francuza się wymigałam, tłumacząc że często wraca z taką fryzurą z przedszkola. Uffff.... Ale jak to się mówi "pierwsze koty za płoty" i "trening czyni mistrza", oto wyniki naszych prób:

 Lina dokładnie wg wzoru, czyli reszta włosów rozpuszczona



 Lina na kucyku (dziewczyny pisały o takiej opcji)
Do przedszkola wygodniejsza, bo włosy się nie plączą




 Splot koronkowy - próba pierwsza



 Splot koronkowy - próba druga, bardziej udana



 Widok z góry



A to już twórczość własna, czyli połączenie dwóch splotów w warkocz
Nie do końca wyszło tak jak chciałam, ale nastąpiło "zmęczenie materiału"



Podsumowując stwierdzam, że podczas pierwszego spotkania z tą nietypową książką, można poczuć strach. Tak, strach że nie podołamy wyzwaniu a maleńkie oczka córki będą patrzeć wyczekująco i błagalnie i mówić "Mamusiu, chcę być piękna". Ale myślę, że warto mieć w domu - do kompletu z córeczką - taki właśnie poradnik, który początkowo będzie pomagał mamie a potem to nastolatka będzie miała koleżanki, które będą w szybkim tempie odrabiały zadania domowe, by mieć czas spotkać się na plotki przy warkoczach. To świetny i niebanalny pomysł na sympatyczne spędzanie czasu w kobiecym czy dziewczęcym gronie.



Wszystkie zdjęcia pochodzą z książki


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Małgosi z


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...