Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyspa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyspa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 maja 2021

Lucy Foley "Idealny ślub"

 
 
 
Tytuł oryginalny: The Guest List
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 24 lutego 2021
Liczba stron: 400





Ach, cóż to ma być za ślub... Myśli niejedna panna planując i marząc o swoim wymarzonym dniu... Patrząc na okładkę przypominał mi się czas sprzed ponad dekady, kiedy to przymierzałam liczne suknie poszukując tej najpiękniejszej. 


W powieści Lucy Foley miało być podobnie. Idealnie. Wszystko ma być najlepsze, nie licząc się z kosztami, bowiem państwo młodzi są znanymi osobami. Ślub i przyjęcie zostały zaplanowane na wyspie u wybrzeża Irlandii. O najmniejsze detale zadbała organizatorka ślubów Aoife pod czujnym okiem panny młodej - Jules. 


Banał, prawda? Nuda powiecie... Otóż początkowo faktycznie nie ma szału, bowiem na wyspie pojawiają się pierwsi goście, toczą się liczne rozmowy, obserwujemy wzajemne relacje, pretensje czy przewiny. Jednak akcja z dnia ślubu przeplata się z dniem go poprzedzającym oraz z wydarzeniami, które nastąpiły w trakcie przyjęcia weselnego. I tu właściwe dzieje się najwięcej, bowiem znaleziono TRUPA!
 
Krzyk przerażenia niesie się po wyspie, na której pośród mroku, wichury i szalejącej burzy weselnicy muszą zmierzyć się z prawdą i odkrywaną stopniowo iluzją...

Oczywiście każdy czytelnik próbuje odgadnąć jego tożsamość. I nawet, gdy już się dowiemy, zagadką pozostaje fakt kto zabił, bowiem jest tak wielu podejrzanych... Wcale nie mam tutaj na myśli wszystkich gości weselnych, tylko to, że prawda o trupie zabolała zbyt wielu z nich... Ich zarzuty wobec zabitego dostrzeżemy w początkowych dwustu stronach książki (które wcześniej uznajemy za nudę), kiedy to poznajemy życie bohaterów i zdajemy sobie sprawę, że każdy coś ukrywa.

Potem wszystko zaczyna się łączyć i przerażać.
Tajemniczy liścik w skrzynce Jules.
Dziwne zachowanie Willa.
Przeszłość Olivii.
Prawda uderzająca w Johnno.
Tajemnice Charlie'go.
Ale to nie wszystko... I nie wszyscy...
Spróbuj zgadnąć i Ty...


Autorka stworzyła bardzo ciekawą i nietypową historię, w której miała być perfekcyjna ceremonia ślubna celebrytów a skończyło się na morderstwie - jak dla mnie doskonałym! Zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, takiego motywu, tego sprawcy. Początek książki doceniłam dopiero pod koniec, kiedy wszystkie szczegóły napływały próbując przegonić mrok. Bez skutku. Nie ma szans, by odgadnąć prawdę, dopóki autorka sama nie zechce jej wyjawić. Bynajmniej ja nie odgadłam.

Powieść jest napisana z naprzemienną narracją kilku postaci, co sprawia że chwilami robi się mętlik, ale obserwujemy wydarzenia z różnych perspektyw i poznajemy tajemnice tych, którzy je ukrywają i tych próbujących je odkryć.

 
Podsumowując - przeplatające się płaszczyzny czasowe w "Idealnym ślubie" powodują jeszcze większe zainteresowanie wydarzeniami a kolejne rozdziały ukazują głęboko skrywane tajemnice bohaterów. Poznajemy je na urokliwej, choć surowej wyspie, pośród bagien i opuszczonych domów. To tam dowiemy się o rozstaniach, oszustwach, próbach samobójczych, samotności, miłości matki do dzieci, zemście czy braku skruchy. Warto sięgnąć!





Książka przeczytana w ramach marcowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję
 
 


piątek, 21 sierpnia 2020

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Przebudzenie"





Autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2011
Liczba stron: 304
Seria: Babie Lato














Czy sny bywają prorocze? Czy przed przeznaczeniem można uciec? Czy szef może pozytywnie zaskoczyć? Aż wreszcie ile może się wydarzyć w kilka dni w życiu dziennikarki działu plotkarskiego? Sprawdźmy...


Trzydziestoletnia Zuzanna Pilchowska w wieku czterech lat straciła rodziców. Wychowała ją babcia Marysia, która nie odsłoniła przed wnuczką tajemnic z przeszłości rodziny. Liczyła, że wraz z jej śmiercią, Zuzie nie będzie groziło niebezpieczeństwo, mimo że zostanie sama na świecie. Jednak los chciał inaczej. Dziennikarka dostaje najpierw tajemniczego maila z informacją o morderstwie w Anglii a później list informujący, iż została spadkobierczynią Jonathana Murray'a. Niewiele z tego rozumie, ponieważ nie znała tego mężczyzny. Dopiero wizyta w kancelarii Aleksandra Zybertowicza sprawia, że życie Zuzki diametralnie się zmienia - bez pukania i bez pytania wkroczyła w nie przeszłość i rodzinne tajemnice. Najwidoczniej słowa babci się nie sprawdzą.

Po rozmowie z prawnikiem Zuzanna udaje się na Mazury, by obejrzeć ziemię, którą odziedziczyła. Chce również poznać historię tego miejsca. W tamtej chwili nie miała pojęcia, jak bardzo jej pojawienie się w okolicy Doby, wywoła zainteresowanie mieszkańców i jakie wydarzenia pociągnie za sobą. Jest śledzona, coś ważnego jej ginie, dochodzi też do włamania, rękoczynów a także dziwnych słów demonicznej staruszki. Zuza dowiaduje się co ma wspólnego z pruskim rodem z XVI wieku oraz klątwą a historia jej rodu pokrywa się w dziwny sposób ze snem o pożodze w pałacu nad jeziorem. Z czasem pojawia się coraz więcej listów a wszystkie luki zapełniają się informacjami, co zaczyna ją prowadzić do prawdy... ale czy na pewno? Tarot nieco miesza jej w głowie jeśli chodzi o trzech mężczyzn, którzy kręcą się wokół niej. Czy właściwie odgadła kto jaką rolę odgrywa i kto okaże się 'czarnym charakterem'?


Katarzyna Zyskowska-Ignaciak znów ze zwykłego tematu - jakim jest otrzymanie spadku - uczyniła ciekawą historię, pełną tajemnic, listów i opowieści przepełnionych wojennymi przeżyciami. W życie bohaterki wkraczają zagadkowe symbole, rozstania, zaręczyny, bałtyjscy poganie, przyciągająca ją wyspa Gilma oraz przystojny Filip, od pierwszego wejrzenia wywołujący zaskakujące reakcje. 

Początek lektury był dla mnie trudny, nie mogłam się wciągnąć w fabułę, nie wydarzyło się nic niezwykłego... jak to na początku. Jednak z czasem, gdy zaczęło pojawiać się coraz więcej zagadek, dziwnych zdarzeń a fabuła nabierała rozpędu nie mogłam jej wręcz odłożyć! Byłam bardzo ciekawa kto stoi za negatywnymi zdarzeniami, kto działa na niekorzyść Zuzki. I całe szczęście, że nie zaprzestałam czytania lektury! Bowiem finał okazał się ogromnie zaskakujący, zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Choć gdzieś w podświadomości układał mi się obraz, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje i nie każdy działa w dobrej wierze.


Podsumowując - " Przebudzenie" to opowieść oryginalna; o sztuce kompromisów, zbiegach okoliczności, złych przeczuciach i rozliczaniu z przeszłością. Autorka przekazuje nam bardzo ważną rzecz - powinniśmy tworzyć rzeczywistość a nie czekać biernie na wydarzenia, należy też na naszej drodze wypatrywać przeznaczenia, bowiem nie każdemu udaje się przed nim uciec. W książce znajdziemy wiele historii o Bałtach i Galindach, nieślubnych dzieciach i zemście, polecam Wam tę książkę na wolne popołudnie.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

sobota, 21 listopada 2015

Siergiej Michałkow "Nie płacz koziołku"




Tytuł oryginalny: Kak pticy spasli kozoczku
Tłumaczenie: Maria Górska
Ilustracje: Antoni Boratyński
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1987
Liczba stron: 22









Od najmłodszych lat rodzice wpajają dzieciom, że należy ich słuchać, że bardzo ważni są przyjaciele a niebezpieczeństw ustrzec się nie da, trzeba tylko uważać żeby nie doznać krzywdy. Doskonałym sposobem na wyjaśnienie tego maluchowi są odpowiednie pomoce naukowe, czyli bajeczki. Tym razem sięgnęłam do książeczki autorstwa rosyjskiego twórcy Siergieja Michałkowa, którego "Nie płacz, koziołku" było kiedyś w mojej dziecięcej biblioteczce. Choć jak zerknę na stronę z informacjami redakcyjnymi to okazuje się, że mogła być moją lekturą w klasie drugiej.

Koziołek wraz z mamą żyje sobie jak inne kozły, gdzieś w gospodarstwie w bliżej nieokreślonym miejscu. Rodzicielka przestrzega go przed oddalaniem się z domu, zwłaszcza w obliczu zbliżającej się burzy, jednak mały uparciuszek chce samodzielności. Udał się na wyprawę do lasu, ale nie umknął burzy. Pioruny, ulewny deszcz, straszliwe dźwięki to wszystko tak go przeraziło, że szybciutko biegł przed siebie, na łąkę. Jakież było jego zdziwienie, gdy odkrył, że wprawdzie deszcz przestał padać, jednak on został uwięziony na maleńkiej wysepce pośrodku ogromnego jeziora, utworzonego z deszczowej wody. Koziołek prosił o pomoc świnkę, która przepływała tuż obok łódką, jednak odmówiła. Za to z wielką ochotą do malucha chciały popłynąć wilki - wszak mięso z młodej kózki będzie idealnym posiłkiem.

Koziołek zdążył się już przeziębić, było mi zimno, głodno i tęsknił za mamą. Dopiero teraz pomyślał, jak bardzo miała rację. Nie umiał pływać ani latać i nijak nie widział szans na opuszczenie wysepki. Na szczęście tuż nad jego głową pojawiła się kaczka, która wieść o nieszczęściu Koziołka rozniosła po najbliższej okolicy. Mieszkańcy lasu, pól i bagien postanowili wspólnie wymyślić sposób na uratowanie nieposłusznego malca.

Na przykładzie tej historii autor z pełną świadomością podkreślił najważniejsze wartości: miłość rodziców i przyjaźń otoczenia. Opowieść nie byłaby realistyczna gdyby nie żarłoczne wilki, które dodają emocji i dziecko zamartwia się o los uwięzionego malca. Kto dotrze do niego pierwszy? Wilki czy pozostałe zwierzęta? Jak poradzą sobie z wilkami? Jak uratują Koziołka? Ilustracje są bardzo dobrze dopasowane do opowieści, choć to lata osiemdziesiąte i są dość mroczne, proste i mało barwne. Choć córa nie zgłaszała z tego powodu pretensji. Do celów naukowych - i to nie tylko we wspomnianych wcześniej kwestiach - książeczkę polecam już dzieciakom kilkuletnim.



Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki



Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, 52 książki

poniedziałek, 25 maja 2015

Agatha Christie "Karaibska tajemnica"




Tytuł oryginalny: A Caribbean Mistery
Tłumaczenie: Magdalena Gołaczyńska
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2013
Liczba stron: 224
Seria: Klasyka kryminału









Agatha Christie stworzyła w swoich książkach dwie najsłynniejsze postacie detektywów w literaturze: Herculesa Poirota oraz Jane Marple. To właśnie sympatyczna starsza pani jest bohaterką niniejszej książki. Panna Marple udaje się na wyspę St. Honore na Morzu Karaibskim, by odpocząć nieco od surowego angielskiego klimatu oraz nabrać sił, po tym jak pewnej zimy zaniemogła na zapalenie płuc. Opiekujący się nią Raymond West, postanowił skorzystać z zaleceń lekarzy i wysłać ciocię w słoneczne miejsce. Wybór padł na hotel Złota Palma prowadzony od niedawna przez młode małżeństwo Molly i Tima Kendalów.

Panna Marple miała swój bungalow, miłą obsługę, dużo słońca oraz miejsc idealnych do robótek ręcznych. A i towarzystwa do rozmowy jej nie brakowało: ekscentryczny starszy milioner (pan Rafiel), doktor Graham, pastor Prescott z siostrą, major Palgrave, niezbyt miła wczasowiczka z Hiszpanii. W hotelu mieszkali również: sekretarka milionera i jego masażysta oraz dwa małżeństwa, które pasjonowały się obserwacją owadów.

Z pozoru niewinna rozmowa Jane Marple z majorem Palgreve'em o jego przygodach i wspomnieniach z frontu zmienia jednak kierunek i starszy pan zaczyna opowieść o zdjęciu, które nosi w portfelu. Według niego jest na nim uwieczniony morderca, któremu fotografia została zrobiona niejako przez przypadek. Ale w momencie kiedy zamierza pokazać wizerunek mordercy pannie Marple, kątem oka dostrzega kogoś i chowając zdjęcie zmienia szybko temat bardziej donośnym głosem. Kogo przedstawia zdjęcie? Czy Jane Marple uda się go zobaczyć? Bynajmniej nie następnego dnia, mimo iż starsza pani miała taki plan... ponieważ właśnie wtedy zostaje odnalezione ciało majora.

Wstępne oględziny sugerują przedawkowanie leków na nadciśnienie, major zostaje pochowany i wypoczynek hotelowych gości toczyłby się swoim torem (choć w nieco gorszym nastroju), ale na jaw wychodzą kolejne dziwne wydarzenia, podsłuchane rozmowy, podrzucone dowody a nawet pojawia się kolejne morderstwo. Kto zginie tym razem? Co odkryje panna Marple? Czy jej podejrzenia okażą się słuszne? Czy uda jej się doprowadzić do ekshumacji ciała majora? Wszak dla niej śmierć Palgreve'a nie jest przypadkiem...

Autorka tradycyjnie już mnie zaskoczyła. Podobnie jak bohaterowie "Karaibskiej tajemnicy" z Jane w roli pani detektyw-amator, miałam zupełnie inne podejrzenia, inne typy wskazujące na mordercę. Christie umiejętnie dawkuje kolejne fakty z życia bohaterów i nowe szczegóły, które mają pomóc do wyjaśnienia tajemniczych zgonów na wyspie.
Dla urozmaicenia karaibskiego klimatu poznajemy tajemnicę testamentu milionera, historię pewnego romansu i wiążącą się z nim zagadkę morderstwa. Czy to właśnie ten morderca grasuje teraz na wyspie? Pojawia się też problem choroby psychicznej, zazdrości, próżności oraz kąśliwości, która tak naprawdę prowadzi do wyjaśnienia morderczych zapędów jednego z bohaterów.

Książka jest typowym dziełem Christie, ten sam styl, te same zagadki zaciemniające prawdziwy obraz wydarzeń aż wreszcie ta sama zaskakująca puenta. Na jednym morderstwie się nie kończy, zatem czytelnik ma szansę odrzucić kolejnych prawdopodobnych morderców, jednak czy to pozwoli na szybkie wytypowanie sprawcy? Nic bardziej mylnego. Przynajmniej ja osobiście dałam wodzić się dość długo za nos... I właśnie dlatego uważam niniejszą publikację za kolejną bardzo dobrą lekturę kryminalną. Polecam






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Grunt to okładka, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...