Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 grudnia 2017

Emmanuel Guibert "Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami"




Tytuł oryginalny: Ariol. Un petit âne comme vous et moi
Tłumaczenie: Tomasz Swoboda
Ilustracje: Marc Boutavant
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2016
Liczba stron: 128
Wiek adresata: 10+ (ale moja Siedmiolatka samodzielnie dała radę)
Seria: Ariol tom 1








Nie przepadam za komiksami. W dzieciństwie też ich nie lubiłam. Moja Siedmiolatka nie miała z tym gatunkiem zbytnio do czynienia, aż do chwili gdy poznała serię o Ariolu... Wprawdzie zaczynała przygodę od tomu drugiego, ale po tym jak się w niej zakochała szybko nadrobiła straty i w chwili obecnej zna już niemal na pamięć wszystkie trzy obecne już na rynku wydawniczym tomy. Dziś Patrycja zachęci Was do rozpoczęcia przygody z Ariolem a niebawem zaprosimy na recenzje kolejnych tomów.

Uwaga! Nietypowy pomysł na recenzję :)

Jako, że osobiście nie czytałam Ariola, znam go, bo przeczytała mi córka (dawniej było 'poczytaj mi mamo' a teraz jest 'poczytam ci mamo':)), ale to nie to samo, dlatego postanowiłam że tym razem recenzja będzie inna - przeprowadziłam z Siedmiolatką wywiad :)  Nie tylko odpowiedziała na moje pytania, ale samodzielnie te odpowiedzi tutaj wpisała :D



ejotek: Kim jest Ariol?
Patrycja: Ariol jest niebieskim osłem.

ejotek: Jaki jest Ariol?
Patrycja: Ariol jest zabawny i psotny.

ejotek: Czy Ariol jest przedszkolakiem?
Patrycja: Nie, Ariol chodzi do szkoły.

ejotek: Co robi po lekcjach?
Patrycja: Idzie do domu.

ejotek: A kim są jego przyjaciele?
Patrycja: Najlepsi to Petula i Ramono.

ejotek: A to też osiołki?
Patrycja: Nie, to byk i świnia.
 
ejotek: Jaka przygoda Ariola najbardziej Cię rozśmieszyła?
Patrycja: Rozdział opowiadający o przezwisku Petuli.

ejotek: Jak ono brzmiało?
Patrycja: Czuprynka

ejotek: Były też smutne wydarzenia? Opisz jedno
Patrycja: Tak, jak budzili Ariola.

ejotek: A dlaczego to budzenie było smutne?
Patrycja: Bo było mu zimno.

ejotek: Jak oceniasz długość rozdziałów? Czy ruchliwy siedmiolatek jest w stanie wysiedzieć bez znudzenia podczas jednego?
Patrycja: Oczywiście! To są mini-rozdzialiki!

ejotek: Czy ta książeczka czegoś ważnego uczy małych czytelników?
Patrycja: Tak, trzeba pomagać innym, należy uważać na żarty.

ejotek: To Twoje pierwsze spotkanie z komiksem - podoba Ci się taka forma książki?
Patrycja: Tak, komiks jest SUPER wyjątkowy!

ejotek: Bohaterami są tylko i wyłącznie zwierzęta, które mówią i śpiewają. Czy to nie dziwne, że nie są to ludzie?
Patrycja: Bardzo dziwne,ale mi się to podoba.

ejotek: Bohaterowie są na ilustracjach dość... nieładni. Podoba Ci się taki styl ilustratora?
Patrycja: Tak.

ejotek: Co w tej książeczce sprawiło, że czytałaś ją tak wiele razy?
Patrycja: Po prostu dużo przygód Ariola i kolegów.

ejotek: Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Patrycja: Dziękuję za wywiad



Mam nadzieję, że przybliżyłyśmy Wam świat Ariola i chętnie sięgniecie po ten tom a potem... po kolejne :)



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękujemy


sobota, 20 maja 2017

Grażyna Bąkiewicz "Ale historia... Jadwiga kontra Jagiełło"




Autor: Grażyna Bąkiewicz
Ilustrator: Artur Nowicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 224
Seria: Ale historia tom 3
Wiek odbiorcy: 10-14 lat








Bardzo cenię książki dla młodych czytelników, które poprzez ogólnie pojmowaną rozrywkę dostarczają dziecku jednocześnie wiedzy. Wystarczy skojarzyć, iż od zawsze dobrowolnie śpiewane hity muzyczne szybko utrwalały się w naszych umysłach a już wierszyki "wkuwane" obowiązkowo na język polski nie szły nam tak dobrze... Dlatego uważam, że doskonałym pomysłem jest jak najczęstsze łączenie zabawy z nauką, dzięki czemu w głowie pozostaje choćby część wiedzy.

odliczanie koni jest świetne!
Nie miałam jeszcze okazji, by poznać serię Naszej Księgarni Ale historia... ale czuję potrzebę zainteresowania się dotychczas wydanymi tomami: "Mieszko, ty wikingu!" czy "Kazimierzu, skąd ta forsa?". Myślę, że to znakomita pomoc naukowa dla nauczycieli, pracowników świetlic oraz rodziców. Dlaczego? Spróbuję w słowach kilku uzasadnić moją teorię.

Gruby tak naprawdę ma na imię Karol. Wraz z przyjacielem Aleksem popełnił tego dnia ogromny błąd... spóźnił się na lekcję historii, którą prowadzi wyjątkowy wielbiciel czasu i punktualności - pan Cebula. Gruby będzie jednak miał szansę na odkupienie swojej winy...
Niezwykły nauczyciel zaplanował na dziś poznanie historii z czasów panowania Jadwigi i Władysława Jagiełły. Uczniowie mają za zadanie wybrać, ocenić i uzasadnić, które z nich rządziło lepiej i więcej uczyniło dla kraju. A żeby zrobić to rzetelnie, zostają przeniesieni w czasie przez swoje magiczne ławki! To nie żart! Jesteśmy bowiem w szkole z przyszłości i dla uczniów to nic nowego, przecież nie będzie to ich pierwsza wyprawa. Muszą się jedynie liczyć z niespodziankami, gdyż ławki bywają awaryjne i lubią gubić części... Z winy jednego wadliwego działania Gruby przenosi się do Krakowa w roku 1385. Nie do końca taki był plan, mimo że miał przyjemność poznać Jadwigę oraz dzięki Walerkowi dostać się do królewskiej kuchni...
Druga szansa przeniosła całą klasę do roku 1387, gdzie mieli okazję poznać obnośnego handlarza, odwiedzić Wieżę Mariacką, poznać działanie średniowiecznych zamków a Gruby ponownie spotyka Walerka, który okaże się bardzo pomocny dla przybyłych z przyszłości młodych ludzi. To dzięki niemu dowiadują się, że królowie planują wyprawę, by ochrzcić Litwę. Ale właśnie wtedy przybywa posłaniec z ważną wieścią i plany muszą ulec zmianie! Trzeba się rozdzielić - Jagiełło pojedzie chrzcić a Jadwiga odzyskać Ruś Halicką. Zapytacie dlaczego kobieta będzie walczyć? Wyjaśnienie znajdziecie w książeczce.





To dopiero maleńki ułamek opowiedzianej przez Bąkiewicz w przystępny sposób XIV i XV- wiecznej historii. Z lektury dowiecie się nie tylko o szczegółach  małżeństwa Jadwigi z Władysławem, ale również o chrzcie Litwy, bitwie pod Grunwaldem, dlaczego Jagiełło nie atakował później Malborka, ale zawsze jadał z jednego talerza; co to jest gdanisko oraz jak w tamtych czasach produkowano słodycze, które uwielbiała Jadwiga (oraz oczywiście Gruby). Ciekawostek w tej niepozornej książeczce nie brakuje, jak choćby obrazowo przedstawiona hierarchia podczas mycia rąk czy ile są warte korale Jadwigi. Dlaczego Ruś Halicka nazywana jest Rusią Czerwoną albo dlaczego Krzyżakom nie zależy, by ochrzcić Litwinów?

Ciekawie i z humorem snuta opowieść o uczniach z przyszłości badających przeszłość. Jak ujarzmić nudną dla wielu historię Polski? Opisać ją tak, jak zrobiła to Grażyna Bąkiewicz! Nie jestem pedagogiem, ale mam wrażenie że dzięki tak ukazanym faktom historycznym z wplecionymi ciekawostkami, współcześni uczniowie się nie oprą i przyswoją sporo wiedzy. By tekst nie był nudny, niektóre wydarzenia zostały przedstawione w formie komiksów, które - wraz z czarno-białymi ilustracjami - stworzył Artur Nowicki.



Ogromnie spodobała mi się taka forma przekazywania wiedzy dotyczącej panowania Jadwigi i Jagiełły. Wprawdzie jest to pozycja skierowana do dzieci w wieku od dziesięciu do czternastu lat, ale sama przeczytałam ją z niebywałym zainteresowaniem.
Rozwiązywanie drobnych problemów, przygoda podczas wyjaśniania zagadek i podróżowanie w czasie a pomiędzy tymi atrakcjami sprytnie ukryte informacje historyczne - to się musi młodym podobać!



Wszystkie ilustracje pochodzą z książki




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

piątek, 26 lutego 2016

Andy Griffiths "26-piętrowy domek na drzewie"




Tytuł oryginalny: The 26-Storey Treehouse
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: styczeń 2016
Liczba stron: 348
Seria: Domek na drzewie tom 2
Wiek odbiorców: 6-10 lat







W domu człowiek powinien czuć się dobrze, prawda? A nawet bardzo dobrze. Za sprawą atmosfery, wyposażenia, wystroju, nastroju czy udogodnień powinno nam się mieszkać idealnie. Wprawdzie nie wpadłam do Andy'ego i Terry'ego z wizytą w czasach, kiedy mieszkali jeszcze w 13-piętrowym domku na drzewie, ale wprosiłam się teraz... po rozbudowie. Czego tam nie ma... Chłopcy dodali tor wyścigowy, tor do jazdy na deskorolkach, komorę antygrawitacyjną, lodowisko, studio nagraniowe, lodziarnię (a w niej siedemdziesiąt osiem smaków) oraz labirynt śmierci.... Choć to jeszcze nie wszystkie nowości, ale to już na zachętę wystarczy, prawda?

domek na drzewie


Oprócz dni wypełnionych rozrywką bohaterowie muszą stworzyć książkę, na którą czeka pan Nochal, wciąż popędzający ich przez wideotelefon. Andy ją napisze a Terry zilustruje, tylko jak to zrobić, kiedy jest tyle fajniejszych rzeczy do roboty... Poza tym chłopcy zamierzają opowiedzieć czytelnikowi jak się poznali... Opowieść nie jest snuta od razu czy w pośpiechu... bowiem najpierw przeszkodzi nam wydawca a później rekiny, które zjadły bokserki Terry'ego i dostały niestrawności. Na pomoc musi zjawić się Jill, miłośniczka zwierząt mieszkająca w domku za lasem, która ma swoje miejsce w całej opowieści dotyczącej poznania się. Kiedy już uda nam się rozpocząć to okazuje się, że nie brakuje w niej - ujmijmy to delikatnie - nietypowych rodziców, chwil grozy na oceanie, piratów, strasznych ryb, ale i sympatycznych zwierząt.

operacja na rekinie

Andy i Terry

Jill i uratowane zwierzęta


Wprawdzie liczyłam, że ta książeczka będzie bardziej dotyczyła tego, jak chłopcy bawią się w swoim domku na drzewie, jak wykorzystują laboratorium podziemne, piankomat, kręgielnię czy fontannę z oranżadą, które wybudowali na samym początku, czyli w tomie pierwszym tej serii. A dostałam historię poznania się i walkę z piratami. Nie powiem jest ciekawie, książeczka dostarczyła mi porządnej porcji śmiechu i rozluźniła. Jest napisana dla dzieci co najmniej sześcioletnich (z założenia, z którym tym razem zgadzam się całkowicie, ponieważ moja pięciolatka poczuła zainteresowanie tylko fragmentami), choć i dorośli będą się doskonale bawić. Miło jest przecież przenieść się znów w czasy wczesnej młodości, czy nawet dzieciństwa. Zwłaszcza, że książeczka jest pięknie, choć ascetycznie - bo jedynie przy użyciu koloru czarnego - zilustrowana (samych ilustracji jest ogromnie dużo, bo to przecież komiksowa forma), momentami jest to kilka linijek tekstu, momentami niemal same ilustracje.

bohaterowie złapani przez piratów


W żadnym wypadku podczas lektury nie można się nudzić, bowiem chyba żaden czytelnik nie jest w stanie przewidzieć co stanie się za chwilę, gdy przewrócimy stronę... Co tym razem wymyślą nasi mali bohaterowie... To lektura pełna szalonych pomysłów, z dużą czcionką, zabawnymi ilustracjami i ... nie pozostaje mi nic innego jak polecić ją Wam - moi mali i duzi czytelnicy :)




Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dagmarze z

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...