Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wardęszkiewicz Elżbieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wardęszkiewicz Elżbieta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 maja 2016

Wywiad z Elżbietą Wardęszkiewicz oraz wyniki wiosennego konkursu! - wywiad #9



Przepraszam Was za opóźnienie w terminie publikacji tego posta.
Z tego powodu nie będę przedłużać, tylko zapraszam Was do lektury – mam nadzieję, że te kilkanaście pytań przybliży Wam osobę i twórczość Elżbiety Wardęszkiewicz i zachęci do sięgnięcia po jej powieści: „Klucz” oraz „Bez czci i bez wiary”.



Ejotek: Z wykształcenia jest Pani lekarzem medycyny. Co było pierwsze – miłość do leczenia innych czy do pisania?
Elżbieta Wardęszkiewicz: W dzieciństwie ciężko chorowałam. W tamtym okresie otrzymywałam dwa razy dziennie zastrzyki. By złagodzić ból rodzice kupili sterylizator i strzykawkę z kompletem igieł. Leczyłam zastrzykami swoje pluszaki. Chyba wtedy narodziło się we mnie pragnienie pomocy innym, a późniejszych latach postanowienie, że będę uczyć się by zostać lekarzem.
Ejotek: A jak zaczęła się przygoda z przelewaniem myśli na „papier”? Czy pisała Pani do szuflady?
EW: Lubiłam czytać. Prowadziłam coś w rodzaju pamiętnika, w którym zapisywałam swoje przemyślenia pod wpływem lektur. Bywało, że wymyślałam inne warianty losów bohaterów, gdyby postąpili w danej sytuacji inaczej niż opisał autor. Nie nazwałam bym tego pisaniem lecz „zabawą z wyobraźnią”.
Ejotek: Co było „zapalnikiem” w podjęciu decyzji o wydaniu debiutanckiej powieści „Klucz”? I czy już wtedy wiedziała Pani, że będzie to wielotomowa opowieść?
EW: „Klucz” jest próbą poszukania odpowiedzi dlaczego moje losy potoczyły się tak a nie inaczej i zarazem jeden ze sposobów wzięcia swoich spraw i problemów w swoje ręce. Pisząc powieść nie zakładałam, że będzie to wielotomowa opowieść o losach mojej bohaterki.

Ejotek: A kto miał szczęście być pierwszym recenzentem?
EW: Pierwszym czytelnikiem i recenzentem był mój mąż. Za jego namową zdecydowałam się zadebiutować.
Ejotek: Czy rozpoczynając pracę nad „Kluczem” wiedziała Pani jak będzie wyglądało życie Meli w kolejnych tomach czy może bohaterka w trakcie „wpływała” na to, jaki los jej Pani przeznaczała?
EW: W znacznym stopniu mój los i konsekwencje zdarzeń i wyborów splatał się i miał wpływ na los bohaterki.

Ejotek: Czy łączy Pani pisanie z aktywnym byciem lekarzem?
EW: Należę do tych szczęściarzy, którzy kochają swój zawód i jest on źródłem satysfakcji. Stąd też, nadal pracuję i mam nadzieję, że zdrowie pozwoli mi na wieloletnią aktywność zawodową. Chciałabym, żeby w moim przypadku potwierdziło się powiedzenie „ lekarzem jest się aż do śmierci”.
Ejotek: W obu powieściach Pani autorstwa zauważyłam, że prym wiodą trzy tematy: medycyna, podróże i problemy rodzinne (przemoc). Skąd pomysł na takie właśnie połączenie?
EW: Medycyna – bo jestem lekarzem, podróże – bo są moją pasją, problemy rodzinne – bo kto ich nie ma?
Ejotek: Czy życie Melanii jest w jakiś sposób autobiografią?
EW: Życie Melanii przeplata się z wątkami mojego życia. Jednak ani „Klucz”, „ Bez czci i bez wiary” i trzecia część '' Serenada” nie jest moją autobiografią.
Ejotek: Niektórzy autorzy czerpią pomysły z rzeczywistości, codziennego życia. Jak to jest w Pani przypadku – inspiruje się Pani otaczającymi zdarzeniami czy fabuła jest tylko i wyłącznie wyobraźnią?
EW: Życie jest pasjonującą przygodą. Zmagamy się nieustannie z nowymi wyzwaniami i bywa, że zwroty akcji są dla nas samych zaskoczeniem. W połączeniu ze szczyptą wyobraźni jesteśmy w stanie stworzyć bohatera - czasem tragicznego, czasem komicznego. Bohatera którego kochamy, lub nienawidzimy, lub jedno i drugie. Jak to w życiu bywa...

Ejotek: Uwielbia Pani podróżować – czy odwiedziła Pani wszystkie opisane w powieściach miejsca?
EW: Podróże były i są moją pasją. W dzieciństwie podróżowałam „palcem po mapie” i z bohaterami książek. Potem syciłam się światem oglądając filmy Tonny Halika i marzyłam, żeby poznać te fascynujące miejsca. Miałam szczęście zrealizować marzenia.
Ejotek: A które z nich najbardziej zauroczyły? Do których najchętniej Pani powraca?
EW: Na to pytanie trudno mi odpowiedzieć. Każda z podróży była ta jedyna i niepowtarzalna. Pierwsza z rodzicami do Jugosławii - będącej dla „demoludów” „ dzikim zachodem' , pierwszy wojaż ze studencką bracią, wyprawa do Włoch w dziesiątą rocznicę ślubu, pierwsza pielgrzymka do Ziemi Świętej - korzeni wiary chrześcijaństwa, puszczenie wodzy fantazji na piramidzie słońca w Chichen Itza w Meksyku i poszukiwanie dowodów na kolonizację Ziemi przez przybyszów z Kosmosu w ruinach Paneqe i Theotichuacan. I jeszcze niesamowite doświadczenie zagłębienia się w dżungli dorzecza Orinoko i uczucie wolności z dala od cywilizacji. I wiele wiele innych…

Ejotek: Czy to właśnie tam powstały powieści lub choćby fragmenty? Czy woli Pani pisać… No właśnie – gdzie?
EW: W podróży prowadziłam dziennik. Moje przemyślenia i emocje jakie mi towarzyszyły stały się częścią powieści. Piszę w zaciszu swojego domu otoczona czworonożnymi przyjaciółmi – kotami: Cezarem,Pershingiem, Calineczką i Panikotem nad którymi pieczę trzyma szwajcarski pies pasterski – Orsu.
Ejotek: A jak długo trwa pisanie jednej powieści? Czy „Bez czci i bez wiary” powstało szybciej niż „Klucz” z uwagi na większe doświadczenie?
EW: Kierując się zasadą „nie pisz wszystkiego co wiesz, lecz wiedz co piszesz” miałam gotową konstrukcję powieści. Najtrudniejsze były pierwsze zdania. Potem akcja potoczyła się wartko - jak życie. Każdą powieść pisałam około siedmiu, ośmiu miesięcy. Szybkość powstawania kolejnego tomu nie wiązałabym z doświadczeniem, a czasem który mogłam wygospodarować na literacką twórczość.
Ejotek: Kiedy czytelnicy mogą się spodziewać kolejnych perypetii Melanii?
EW: Trzeci tom nosi nazwę „Serenada” i ukończę go do końca tego roku.
Ejotek: Uchyli Pani rąbka tajemnicy i zdradzi co nieco z fabuły trzeciego tomu?
EW: Melania rozwinęła skrzydła i zaczęła fruwać. Stała się wojowniczką. Ale czy będzie happy end? Tego nie zdradzę.
Ejotek: Przed chwilą wspomniałam o czytelnikach – jak odbierają Pani twórczość? Z jakimi opiniami się Pani spotyka?
EW: Na to pytanie odpowiem słowami czytelników.
Mirabelka01Lubię książki, które zastawiają mnie z uczuciem niedosytu, wprowadzają w moje myśli pewien niepokój i wywołują emocje – jakiekolwiek.;) Elżbieta Wardęszkiewicz swoją debiutancką powieścią naprawdę mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że ta książka wywrze na mnie takie wrażenie i wywoła w mojej głowie taki zamęt;)....Forma jaką posłużyła się Elżbieta Wardęszkiewicz bardzo przypadła mi do gustu. Krótkie rozdziały, takie migawki z życia, pełne szczegółów, podkreślają realizm wydarzeń. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że o emocjach niewiele się mówi, za to wyraźnie się je czuje. Bohaterowie są charakteryzowani z perspektywy Meli, dzięki czemu wszystko widzimy jej oczami i możemy przeżywać z nią jej wzloty i upadki.
Klucz to opowieść o kształtowaniu się charakteru człowieka, o tym, ile przeciwności losu musimy pokonać, by osiągnąć szczęście. Myśl płynąca z tej książki jest niezwykle smutna – w życiu zawsze jesteśmy samotni, musimy liczyć tylko na siebie… I to jest właśnie klucz, do osiągnięcia szczęścia…”
AbsurdalnaPrzygotujcie się na książkę, która wprowadzi do Waszego życia mnóstwo niepokoju i szczyptę zamętu. „Klucz” jest bowiem powieścią, która stara się odpowiedzieć na pytanie, czy z losem można wygrać i ile trzeba mieć w sobie siły i cierpliwości, by odnaleźć w życiu szczęście....Bardzo mocną stroną „Klucza” jest język, którego płynność i plastyczność zaskakuje u debiutantki. W fabule tej książki można się zatracić. Utwór Elżbiety Wardęszkiewicz to historia „wydarta z życia”, a takie opowieści są w stanie najbardziej nas pochłonąć, bo zwyczajnie się z nimi utożsamiamy i szukamy analogii między życiem naszym i bohaterów, którzy w książce grają pierwsze skrzypce...Niebawem ma ukazać się druga część losów Melanii zatytułowana „Bez czci i wiary”. Jestem bardzo ciekawa, jak Pani Elżbieta zaplanowała drugą połowę jej życia. „
Mona Te „...Fabuła jest wartka i wciągająca, na tyle, że książkę czyta się jednym tchem..."Klucz" jest debiutem literackim dr Elżbiety Wardęszkiewicz, który jest naprawdę dobrze napisany. Z pasją i lekkością. Czytanie samo w sobie sprawiało mi przyjemność, nie mam co do stylu pisarskiego autorki nic do zarzucenia - wręcz przeciwnie...książkę polecam, bo jest to jedyna taka książka na polskim rynku, jaką miałam okazję przeczytać. Jedyna taka, wzbudzająca tak szeroką gamę odczuć i emocji.”
Krucze Gniazdo Książka bardzo wysysa emocjonalnie, szczególnie jeżeli jesteś osobom wrażliwą i tak jak ja przejmujesz się losami bohaterów. Moim zdaniem "Klucz" wymaga czasu, skupienia, czasami też i cierpliwości, a także zrozumienia dla niektórych wydarzeń i postaci. Najlepiej nie czytać żadnej innej książki, bo myślami i tak będziecie powracać do historii Meli. Nie byłam spokojna dopóki nie skończyłam tej książki. Tak jak gdybym zaglądała do całego życia innego człowieka - tak właśnie czułam się podczas czytania tej pozycji... dla zainteresowanych mam nie zwykle radosną nowinę. Mianowice powstaje kontynuacje tej powieści, której tytuł brzmi: "Bez czci, bez wiary" ...Czas jednak pokaże, czy będę miała okazję zmierzyć się z kolejnymi losami Meli. Prawdę powiedziawszy to chciałabym towarzyszyć jej aż do starości. „

Ejotek: Na koniec jeszcze moje ulubione pytanie – jakie są Pani marzenia? Te prywatne i jako autorki?
EW: Kocham swój Raj, który udało mi się stworzyć wokół siebie. Chciałabym móc spędzać w nim więcej czasu. Marzę by słyszeć śmiech mojej córki i szczebiot wnuczki... Jest jeszcze tyle miejsc na świecie i tylu wspaniałych i ciekawych ludzi których nie poznałam...
Myślę, że marzeniem wielu pisarzy jest by ich powieść nie była tylko lekkim i łatwym czytadłem lecz zmuszała do refleksji i motywowała do działań zmierzających do zapanowania nad swoim życiem. A jeżeli zdarzy się, że książka zmieni czyjeś życie – to dla autora jest to powód do satysfakcji i dumy.
„…. wiem, że teraz będę inaczej patrzeć na żywot ludzki. Zostałam również zmotywowana, by zawsze działać i nigdy się nie poddawać, tego właśnie uczy nas autorka w swojej książce. Mimo przeciwności, mimo wiatru w twarz zawsze gnać do przodu, nawet jeśli milion razy przeżywamy swój własny koniec świata i trzeba zacząć budować od fundamentów... A teraz mogę już stwierdzić, że to była jedna z tych książek, o której nigdy nie zapomnę, a która zmieniła moje życie.” Blog: Książka do łóżka.

Ejotek: Dziękuję bardzo za poświęcony czas, życząc jednocześnie wielu sukcesów i satysfakcjonujących podróży.
EW: Dziękuje Pani za organizację konkursu a Czytelnikom za udział w nim, i podzielenie się recenzjami i przemyśleniami pod wpływem lektury. Mam nadzieję, że dalsze losy mojej bohaterki spotkają się z nie mniejszą Państwa przychylnością. Pozdrawiam Panią i wszystkich Czytelników życząc sukcesów we wszystkich dziedzinach życia.


A teraz pytania od uczestników konkursu:

Gab riela
Niektórzy pisarze wierzą w obecność "weny twórczej" i usprawiedliwiają swoje pisarskie zaległości brakiem tego czynnika. Czy Pani również należy do grupy osób, które nie są w stanie pisać, jeśli nie czują pewnego rodzaju natchnienia? Czy może pisze Pani niezależnie od pory dnia i nocy, a także własnego samopoczucia?
EW: „Wenę twórczą” jestem w stanie wzbudzić w każdej chwili, lecz moje liczne obligacje nie pozwalają mi na poświęcenie pisaniu tyle czasu ile bym chciała.

Każdy z nas ma w życiu takie chwile, kiedy znowu chciałby poczuć się dzieckiem, powrócić do tych beztroskich lat, podczas których świat w naszych oczach był taki niewinny, prosty i kolorowy. Niestety nie jest to wykonalne, ale można poradzić sobie z tym powrotem na inny sposób, na przykład sięgając po ulubioną książkę z dzieciństwa. A jaki tytuł nosi Pani ulubiona książka z dziecięcych lat? Jak często Pani do niej wracała?
EW: Ulubioną książką mojego dzieciństwa była „Anie z Zielonego Wzgórza”, „Piotruś Pan” i „Alicja z krainy czarów”. Nie tak dawno czytałam te książki swojej wnuczce.


Book Monster
Gdyby nagle świat miał się skończyć i ludzkości zostałby tydzień życia, jak spędziłaby Pani ten czas?
EW: Z najbliższymi osobami.


Agnes C.
Mela głęboko do serca wzięła sobie słowa matki: "Zapamiętaj na całe życie: Licz tylko na siebie. Wtedy nigdy się nie zawiedziesz. To jest klucz do sukcesu". Czy Pani mama też dała Pani jakieś przesłanie/motto, którego "trzyma się" Pani w życiu?
EW: Otrzymałam od swojej mamy przesłanie w które” uzbroiłam” swoją bohaterkę...”Licz tylko na siebie”. W moim przypadku to się sprawdza.


Nathalee xxx
Czy przed wydaniem książki była obawa, że może ona nie przyciągnąć czytelnika? Czy raczej pewność siebie, świadomość świetnie skonstruowanej fabuły?
EW: Myślę, że każdy pisarz pragnie by jego książka przyciągała świetnie skonstruowaną fabułą. Jak będzie przyjęta przez czytelników? To zazwyczaj jest niewiadomą.


A na koniec najmilsza część dla tych, którzy wzięli udział w konkursie – nagrody.
Do wygrania były trzy egzemplarze książki i zdobywają je:

Gab riela
martucha180
Agnes C.


Serdecznie gratulujemy i życzymy miłych wrażeń podczas lektury!
Wieczorem roześlę do Was maile, poproszę wtedy o wiadomości zwrotne z adresami, chyba że uprzedzicie mnie i wyślecie wcześniej :)


Wszystkim dziękuję za udział w konkursie i już teraz zapraszam do śledzenia bloga, bowiem już niebawem wielki urodzinowy konkurs!

środa, 20 kwietnia 2016

Elżbieta Wardęszkiewicz "Bez czci i bez wiary"




Autor: Elżbieta Wardęszkiewicz
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: listopad 2015
Liczba stron: 534




Choć jak zawsze polecam czytanie tomów w kolejności, czyli najpierw "Klucza", to tym razem można sięgnąć odrębnie, ponieważ autorka sporo faktów przypomina i czytelnik nie czuje się niedoinformowany





Ilu z nas, dorosłych, zadaje sobie pytanie odnośnie zależności między dzieciństwem, wychowaniem w młodych latach a tym jak nasze życie ułożyło się później? Na ile fakt, że Melania Molska była bita i poniżana od małego (możecie o tym przeczytać w recenzji "Klucza"), wpłynął na jej przyszłość? Nieudane związki, problemy zdrowotne oraz z wychowaniem córki Joli... Czy Mela upatruje tu wpływów ciężkiej ręki ojca i zahukanej matki? Sprawdziłam jak potoczyło się jej dalsze życie...

Życie dorosłej już - i po przejściach - Meli kręci się wokół trzech aspektów. Pierwszy to poszukiwanie takiej pracy, która będzie pozwalała jej na zarabianie z jednoczesną satysfakcją iż działa w dziedzinie medycyny. Wszak w wyniku choroby została pozbawiona szansy na pracę w swojej specjalizacji - onkologii. Jednak nie jest łatwo podjąć takie zatrudnienie, które będzie spełniało wszystkie konieczne kryteria, włącznie ze wspólną ideą z szefem... Wiele stron tej książki zostało poświęconych medycynie w szczegółach - kilka miejsc pracy, stykanie się z różnymi chorobami, metodami leczenia (akupunktura, ozonoterapia), traktowanie współpracowników i pacjentów, umowy, łapówki... Jednocześnie ciągną się sprawy sądowe Meli o odszkodowanie za utratę zdrowia - to dopiero jest niezły cyrk! Nie dziwne, że kobieta często musi być hospitalizowana... Czy wywalczy wszystkie należne jej przywileje osoby niepełnosprawnej?

Odskocznią Meli od roszczeń i problemów zdrowotnych są podróże (to drugi aspekt powieści). Jakże cudownie było odwiedzić (lub powspominać, bowiem w wielu z tych miejsc miałam okazję być) wraz z nią (lub z Jolą) Francję, Włochy, Izrael, Dominikanę, Szwecję czy Kanadę. Zwłaszcza, że autorka każde z tych miejsc opisuje oddając ich urok i klimat, wskazując co warto zwiedzić, co i gdzie zjeść, czego unikać. Wielokrotnie podróże te stały się okazją dla bohaterki, by poznać nowych, sympatycznych ludzi i zacieśnić z nimi więzy przyjaźni, które jakże przydają się w planowaniu przyszłych wojaży.

Szkoda tylko, że dla Melanii podróżowanie jest często ważniejsze, niż Jola. Zwłaszcza kiedy córka była mniejsza to relacje z nią powinny być dla Meli priorytetem. Nie były jednak, wolała wyjazdy, które czasami przeciągały się do miesiąca. Nie potrafię tego pojąć! Dlatego o ile denerwowało mnie wzajemne traktowanie się Meli i Joli to bardziej rozumiem tę drugą. Jej agresję, lekceważenie, obarczanie matki winami i niepowodzeniami. Czułam rozżalenie Joli, kiedy nie mogły znaleźć nici porozumienia podczas wspólnych chwil w domu czy w podróży. Ich wyjazdy zwykle kończyły się kłótniami, pretensjami a nawet niechęcią czy wrogością córki. Jola wielokrotnie zachowywała się jak chorągiewka na wietrze, miała sprzeczne oczekiwania w stosunku do matki - raz była słodka, miła i pomocna, by już za moment wszystko wybuchło z siłą wulkanicznej lawy. To chyba właśnie ten trzeci aspekt - rodzinny i matczyny, był dla mnie najbardziej emocjonującym w lekturze, jako że sama jestem matką. Może to dlatego większą uwagę zwracałam na postawę Meli, która wolała podróż zagraniczną niż ulepszanie relacji z córką.

Melania jest kobietą z pokiereszowaną psychiką. Sytuacja mająca miejsce w dzieciństwie mocno zmieniła jej poglądy na życie a na dodatek nic nie zmieniło się w tej kwestii - za wyjątkiem tego, że opuściła dom rodziców - bowiem ojciec wciąż źle traktuje matkę, nie pozwalając jej nawet na leczenie. Mela stara się nie tylko pomóc matce (choć jak dla mnie z marnym skutkiem), ale i ogarnąć swoje życie. Stara się poskładać rodzinę i mieć w niej oparcie. Chce być szczęśliwa z Marcinem, remontuje dom, dorabiają się samochodu a później nawet zwierzyńca. Bohaterka ma głowę na karku, daje się poznać jako pomysłowa, przedsiębiorcza, kreatywna, ale również potrzebująca wsparcia. Mąż daje jej poczucie bezpieczeństwa (choć ich wspólne pożycie to nie sielanka), towarzyszy na komisjach, w sądach, ale miewa też swoje humorki... Oj, nudzić się z bohaterami nie można...

Powieść jest bardzo bogata w treść, dialogi i język bez zarzutu a naprzemienne skupianie się na kolejnych aspektach sprawia wrażenie, jakbyśmy czytali trzy odrębne historie (i jest to jak najbardziej plus!). Żaden z wątków nie jest przesadzony, nadpisany czy zbyt rozbudowany a autorka bardzo umiejętnie żongluje tematyką. Widać też ogrom wiedzy i przygotowania jakie musiała poczynić, by zarówno wątek medyczny jak i podróżniczy, były wiarygodne. Dlatego napotkamy tutaj liczne problemy w kraju i za jego granicami, głównie dlatego że Mela jest człowiekiem przyciągającym wręcz niecodzienne zdarzenia.

Nie mogę pominąć minusów książki, które mnie rozpraszały. Przede wszystkim niejasno rozpoczynane akapity, gdy matka coś mówi do córki (lub córka do matki), tylko tak naprawdę w powieści jest kilka takich relacji i dopiero po kilka zdaniach można wywnioskować o kogo tym razem chodzi. Podobnie jak w "Kluczu" tak i tutaj nie każdy wątek został przez autorkę zakończony, niektóre wydarzenia pozostały zawieszone w próżni, jak na przykład narkotyczne upojenie Joli, które zupełnie nie ma ciągu dalszego...(szpital? lekarz?samo przeszło?).
W fabułę zostały też wplecione wiersze i opowiadania Marcina, które z jednej strony wzbogacają lekturę, wprowadzają coś nowego, innego. Zaś z drugiej nie do końca zrozumiałam ich ideę, zwłaszcza opowiadania były dla mnie niezrozumiałe, bo wiersze pisał adekwatnie do różnych stanów emocjonalnych, w których się znalazł w związku z różnymi wydarzeniami. Ale ja po prostu nie lubię, gdy bohaterowie tworzą na kartach powieści swoje teksty, może jestem w tym odosobniona.

Podsumowując - "Bez czci i bez wiary" to książka o prawdziwym życiu, jego trudach i niejednokrotnie o potrzebie umiejętnego spadania na "cztery łapy". O radzeniu sobie z traumą przeszłości, która choćby podświadomie wpływa na nas tu i teraz a trzeba przeć do przodu, choćby pod wiatr, by odnaleźć siebie i swój własny sposób na szczęście. Znajdziemy tu również świat medycyny, piękno otaczającego świata i rzeczywistość pełną problemów, śmierci bliskich, niespieszności sądów, łapówkarstwa, zazdrości czy nawet zawiści. Ale nie pominięto tych najważniejszych i pozytywnych jak miłość, przyjaźń i wsparcie. A co Ty odnajdziesz w tej książce dla siebie?


3 egzemplarze powieści do wygrania TUTAJ



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dorocie z

sobota, 19 marca 2016

Wiosenny KONKURS u ejotka

Jeśli pragniecie wiosny tak samo jak ja to serdecznie zapraszam Was do udziału w konkursie! Może przyspieszymy tym jej nadejście? :)


Krótko: 
3 nagrody = 3 zwycięzców
nagroda książkowa ma ponad 500 stron
łatwe zadanie konkursowe


W grudniu 2014 roku zamieściłam na blogu przedpremierową recenzję debiutu Elżbiety Wardęszkiewicz - "Klucz".

Dzisiaj do wygrania będą 3 egzemplarze najnowszej powieści autorki, która premierę miała pod koniec ubiegłego roku.
"Bez czci i bez wiary" to według opisu wydawnictwa powieść, która: "... przedstawia dalsze losy dorosłej już Melanii, której dramatyczne dzieciństwo opisuje powieść pt. „Klucz”. Czytelnik spotyka bohaterkę ponownie podczas jej podróży do Francji. Mela odrzuca właśnie awanse zamożnego arystokraty polskiego pochodzenia, by powrócić do kraju, w którym czeka na nią ukochany Marcin i córka z pierwszego małżeństwa, Jola. Powieść krok po kroku ukazuje koleje niełatwego życia niekochanej przez córkę matki, która na przekór przeciwnościom losu odnajduje jednak szczęście w powtórnym związku, czerpie satysfakcję z pracy zawodowej i cieszy się pięknem odwiedzanych podczas licznych podróży miejsc."



BANER:




ZASADY:


  1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga Ejotkowe postrzeganie świata, czyli ja - Ejotek a Sponsorem nagród Wydawnictwo Novae Res
  2. Oświadczam, że nie odnoszę żadnych korzyści materialnych wynikających z organizacji konkursu
  3. Nagrodami w konkursie są nowe egzemplarze, o których mowa w punkcie 5 
  4. Konkurs  kończy się 28.04.2016 r. o północy
  5. Zwycięzców będzie trzech - każdy otrzyma po jednej książce - "Bez czci i bez wiary" Elżbiety Wardęszkiewicz. Zwycięzców wybierze autorka.
  6. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni.
  7. Jeśli zwycięzcy w ciągu 3 dni od dnia publikacji posta z ogłoszeniem wyników nie podadzą adresu do wysyłki nagrody, wybiorę kolejne osoby.
  8. Nagrody zostaną wysłane przez Wydawnictwo Novae Res
  9. W konkursie mogą wziąć udział tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski (lub polskim adresem korespondencyjnym).
  10. Co zrobić by wygrać ? 
  • wpisz w komentarzu "zgłaszam się"
  • [nieobowiązkowo, ale byłoby nam miło] zaobserwuj mojego bloga, polub profil bloga na FB, polub profil Novae Res
  • umieść na swoim blogu podlinkowany do tej notki baner (powyżej) - napisz gdzie go znajdę (można też umieścić informację na FB czy w innym miejscu)
  • podaj swój e-mail 
  • mini zadania konkursowe (do wyboru):  
  1. Napisz w max 3 zdaniach (nie więcej!) co najbardziej intryguje Cię (wg dostępnych opisów lub recenzji) w powieści "Bez czci i bez wiary" i dlaczego chcesz ją przeczytać. 
  2. Zadaj autorce pytanie! Każda osoba może zadać max 3 pytania. Pani Elżbieta wybierze pytania, na które zechce odpowiedzieć. Zostaną one dodane do wywiadu, który przeprowadzę z autorką. Proszę o niepowielanie pytań!

Wzór zgłoszenia:

zgłaszam się
obserwuję jako:
polubienia jako:
baner tutaj:
e-mail:
odpowiedź:



 Życzę powodzenia jednocześnie licząc na Wasz liczny udział!

wtorek, 30 grudnia 2014

Elżbieta Wardęszkiewicz "Klucz" - przedpremierowo!




Autor: Elżbieta Wardęszkiewicz
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: styczeń 2015
Liczba stron: 426











Elżbieta Wardęszkiewicz ukończyła liceum w Lublinie a po studiach medycznych rozpoczęła pracę w zawodzie. Uwielbia grę na fortepianie a zwłaszcza możliwość interpretacji dzieł wielkich mistrzów: Bacha, Chopina, Schumann'a czy Beethoven'a. Wspiera twórczość literacką swojego męża organizując i inspirując recitale i wieczory autorskie. Natomiast fakt, iż lubi podróżować, podobnie jak wykształcenie, jest znacząco widoczny w powieści.
"Klucz" jest jej debiutem. Czy udanym i godnym polecenia? Postaram się ująć plusy i minusy w swojej recenzji.

Melania Molska jest córką człowieka, który przeżył traumę obozu koncentracyjnego. Ojciec wykorzystując to, że żona Jolanta tłumaczy właśnie tym piekłem jego zachowanie, znęcał się nad nimi obiema. Mela od najmłodszych lat była bita, poniżana, poniewierana wręcz i zaganiana do pracy w domu. Za wiele rzeczy była karana, nieważne czy słusznie czy też nie. Dla ojca zawsze najważniejsze było jego zdanie i należało się z nim zgadzać oraz schodzić mu z drogi. Niezależnie od okoliczności uważał, że córka jest nieznośna, niegrzeczna i krnąbrna a jedynie kary mogą wpłynąć na poprawę jej zachowania. Jednak Mela nie chciała poddać się woli i rozporządzeniom ojca, wolała najpierw dobrze się bawić, by potem otrzymać nieuniknione kary. Czy tak trudne doświadczenia życiowe mogły zniszczyć przyszłość Melanii? Osiągnęła w życiu coś ważnego zasługując tym samym na pochwałę ojca?

[Uwaga akapit-spojler] Melania nie miała łatwego życia. Musiała poradzić sobie z ojcem-despotą, z matką, która poddawała się woli ojca i nie potrafiła obronić własnej pociechy. Ale czy w tamtych czasach miała inne wyjście?
Dziewczynka miała słabą psychikę, co znacząco wpłynęło na jej życie. Pierwszą ciążę usunęła, potem urodziła Jolę, by za trzecim razem poznać inny możliwy scenariusz - utratę synka. Mimo wczesnego macierzyństwa ukończyła medycynę, dostała dobrą pracę, podjęła się nawet robienia doktoratu. Jeśli jednak chodzi o mężczyzn to niestety, trafiła "z deszczu pod rynnę", bowiem po trudnym charakterze ojca trafił jej się kolejny - tym razem męża Waldemara. Co Mela uczyni w tej kwestii? Czy będzie znów przechodziła przez piekło? Kobieta próbuje ucieczki na studia do Krakowa, wypraw zagranicznych, jednak zawsze - jak magnes - przyciąga kłopoty. Ale tego nie da się opowiedzieć! To trzeba przeczytać! [Koniec akapitu-spojlera]

Elżbieta Wardęszkiewicz podjęła się naprawdę trudnego zadania pisząc tak zróżnicowaną powieść, a do tego sporo ryzykowała, bo przecież to jej pierwsza książka. A często ona decyduje o postrzeganiu twórcy. Jednak widać, że autorka ma dar i włożyła w książkę całe serce. Każdą stworzoną przez siebie postać scharakteryzowała z zegarmistrzowską precyzją, by obraz bohatera był dla czytelnika jasny i konkretny. W powieści zostało podjętych wiele problemów społecznych i politycznych. Poznajemy przemoc w rodzinie, kłopoty bohaterki z wychowaniem córki, liczne problemy zdrowotne, a także warunki życia w kraju przed ogłoszeniem stanu wojennego, w jego trakcie i po nim. Jak Polacy radzili sobie na przestrzeni lat z zakupami, kartkami na żywność, talonami na samochody? Autorka stworzyła bohaterkę szczególną, która od dzieciństwa miała "pod górkę" a z biegiem czasu starała się ułożyć sobie życie. Jednak to jedna z bardziej pechowych bohaterek o jakich miałam okazję czytać. Wciąż wpadała w nowe kłopoty, jak nie zdrowotne to damsko-męskie, jak nie mieszkaniowe to podkładano jej "świnię" w pracy. Czy i z jakim skutkiem dawała sobie z nimi radę?

Genialny debiut! Muszę przyznać się do czegoś - kiedy otrzymałam listę propozycji książek do recenzji od wydawnictwa, to właśnie "Klucz" skusił mnie najbardziej. I mimo skąpego opisu i okładki zdecydowałam się ją przeczytać. Jednak gdy otrzymałam powieść, zobaczyłam jak jest obszerna, miałam chwilę zwątpienia. Bałam się co znajdę w środku, bo przecież opisanie historii bitego i pognębionego dziecka może zająć dwieście stron, ale co będzie później... Na szczęście moja intuicja co do wyboru lektury mnie nie zawiodła! To książka, którą czytałam w każdej wolnej chwili, którą wręcz pochłaniałam nie mogąc doczekać się ciągu dalszego. Jeśli macie ochotę na ciekawą lekturę, w której znajdziecie trochę ludzkiej tragedii, próbę dojścia do czegoś w życiu po trudnym dzieciństwie, świetne studium osobowości ludzkich czy wreszcie nieco zagranicznego piękna w postaci licznych podróży.

Oprócz licznych zachwytów, na które zresztą powieść zasługuje, muszę też wyrazić swoje niezadowolenie w trzech kwestiach. Pierwsza to nierealność otoczenia rodziny Molskich czy nauczycieli w szkole, którzy nie zwracali uwagi na obrażenia Meli. Fakt, były to inne czasy (współczesne podejście jest już dość wyczulone na krzywdę dzieci), ale mimo to znieczulica bardzo mnie denerwowała. Podobnie w kwestii macierzyństwa Melanii, która zamiast porządnie zająć się dzieckiem, chętnie oddawała córkę pod opiekę innym lub wysyłała na kolonie a sama wybierała się na zagraniczne wycieczki, czasem dość długie. Czy tak powinna postępować matka? Zaś trzeci minus jaki postawiłabym lekturze to wątki czy sceny, które czasem pozostawały bez zakończenia. Niektóre miały później ciąg dalszy, co w następstwie zdarzeń pozwalało przypuszczać co wydarzyło się kilkanaście stron wcześniej, jednak czasem miałam wrażenie, że o czymś zapomniano. Mimo tych uwag, powieść zasługuje na świetną ocenę.

Autorka zakończyła powieść w sposób otwarty, czyli sugerujący, że powstanie ciąg dalszy. Ogromnie by mnie to ucieszyło, ponieważ wciągnęłam się w poznawanie kolejnych losów Melanii, jej córki, rodziców i mężczyzn pojawiających się w jej życiu. Zatem i dla Was i dla siebie mam dobrą wiadomość: w "Kluczu" widnieje informacja, iż drugi tom opowiadający historię Meli będzie nosił tytuł "bez czci i bez wiary". Już nie mogę się doczekać a Wam gorąco polecam niniejszą powieść.




Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Czytam opasłe tomiska, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję bardzo Pani Dorocie 
z Wydawnictwa Novae Res


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...