Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiszpańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiszpańska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 października 2017

Carlos Ruiz Zafón "Labirynt duchów"




Tytuł oryginalny: El Laberinto de los Espíritus
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 11 października 2017
Liczba stron: 896
Seria: Cmentarz zapomnianych książek tom 4










Przygodę z twórczością Carlosa Ruiza Zafóna rozpoczęłam już wiele lat temu, czytając "Cień wiatru" i "Grę Anioła", jednak było to znacznie wcześniej niż założyłam bloga, dlatego o moich wrażeniach dotyczących tej serii możecie poczytać dopiero w recenzji opisującej trzeci tom tetralogii jakim jest "Więzień nieba". Cmentarz zapomnianych książek to istny hit hiszpańskiego pisarza, który zawładnął umysłami czytelników na całym świecie. Od tajemniczego miejsca pełnego książek oraz historii bohaterów nie jest łatwo się oderwać... Dlatego pełna napięcia sięgałam po finałową księgę - niemal dziewięćset stron "Labiryntu duchów"...


Madryt 1959
Podczas balu maskowego minister Mauricio Valls otrzymuje tajemniczą przesyłkę a następnego ranka znika ze sceny politycznej oraz łona rodziny i... słuch po nim przepada. Na poszukiwania Vallsa wyrusza agentka Alicja Gris, której towarzyszy policjant Vargas. Tropy wiodą z Madrytu do Barcelony a zaginięcie ministra zaczyna być wiązane z faktem, iż kiedyś był dyrektorem więzienia Montjuic. By odkryć fragment zagadki, Alicja musi wkroczyć w życie księgarzy Sempere oraz Fermina, z którym łączy ją przeszłość.

Na drodze ku prawdzie, którą kroczy niespełna trzydziestoletnia Gris, pojawiają się liczne przeszkody... To nie tak, że bez problemu dotarła do Vallsa, uwolniła go i uniosła się w chwale. To zdecydowanie nie ta bajka... W jej barcelońskim życiu Zafon postawił włamywaczy, kłamców, policjantów i ślepe tropy. Jak w idealnej powieści kryminalno-sensacyjnej, napotykamy na pazernych na informacje dziennikarzy, skrywających sekrety adwokatów,  nieuczciwych bankierów oraz wątpliwej urody i prawdomówności postacie, kryjące się w ciemnych zaułkach Barcelony.

To nie jest łatwa sprawa... Alicja Gris musi pokonać mur milczenia, dotrzeć do właściwych ludzi czy dokumentów, jednocześnie uważając na to kto jest przyjacielem a kto wrogiem, bo jej życie również jest zagrożone. Sporo czasu zajęło jej ustalanie powiązań i zależności pomiędzy poszczególnymi bohaterami - zresztą podobnie jak mnie... Trzeba się nieźle nagłowić, by zrozumieć jakie znaczenie mają znane mi już z wcześniejszych tomów postacie jak Bea i Daniel oraz jego rodzice, David Martin, Corelli czy Mataix a co wnoszą nowe osoby - Valls, Brians, Salgado, Leandro czy Sanchis. W życiu nie odgadłabym co oznaczają listy z cyframi, póki nie otrzymałam tej zagadki rozwiązanej... To było straszne!


Jestem godna podziwu dla Zafona za utkanie tej historii jak pajęczej sieci, z wielu wątków, mnóstwa postaci oraz cudownie zbudowanego napięcia. Początkowo przerażał mnie nieco rozmiar powieści, jednak po jej zakończeniu wiem, że każda strona, każde zdanie i każde słowo są tutaj dokładnie przemyślane i ogromnie potrzebne. Nie znajdziecie w "Labiryncie duchów" zbędnych opisów czy nudnych scen... Nawet jeśli w danej chwili nie leje się krew, nie czuć strachu czy bólu to uwierzcie - to tylko chwila oddechu!

A kiedy już wydawać by się mogło, że sprawa została rozwiązana, że to już koniec i wszystko jest jasne... No tak, zbyt wiele stron jeszcze do końca powieści - macie rację - dopiero wtedy poziom adrenaliny sięgnie i Ciebie, czytelniku, zenitu!

Bardzo wstrząsnęły mną rozdziały poświęcone przybyciu Fermina do Barcelony czy trudne chwile podczas wojny i jego spotkanie z małą Alicją. Oczywiście nie mogę napisać, że późniejsze wydarzenia mnie nie poruszały, nie rozśmieszały, nie wzruszały, nie stresowały czy nie złościły... Ale wojenna zawierucha i bomby spadające na niewinnych dotykają mnie szczególnie mocno.

Wielu momentów było dla mnie zaskoczeniem - niektóre wątki czy zagadki próbowałam wyjaśniać sama (udało mi się tylko w jednej sprawie), jednak autor nie pozwolił, by czytelnik sam przewidział wszystko i tak poprowadził swych bohaterów, byśmy mieli niespodzianki.
Okrucieństwo, śmierć i przemoc mieszają się tutaj z miłością, przyjaźnią i wsparciem a chwile napięcia rozładowują pełne ironii i humoru rozmowy Alicji z Vargasem.


Podsumowując - "Labirynt duchów" to cudowne zakończenie tetralogii o Cmentarzu zapomnianych książek, którą każdy wielbiciel czytania powinien przeczytać. W kunsztowny sposób Zafon połączył tutaj łzy radości z łzami smutku a tajemnice, tajne schowki i niezwykłe decyzje bohaterów podsycają pragnienie zagłębiania się w ten świat. To powieść przepiękna, snująca się przez wiele kart, ale w żadnym przypadku nie można jej nazwać nudną, bowiem dostarcza ogrom emocji! Traktuje o popełnianiu błędów, niewłaściwym lokowaniu uczuć, mierzeniu się z demonami a wszystko to w mieście zasnutym mgłą i tajemnicą.
Najważniejsze, że idziemy spać z głową pełną odpowiedzi na wszystkie pytania postawione w tetralogii i nie musimy snuć domysłów...
Niezwykła, niezapomniana, nietuzinkowa i pochłaniająca uwagę całkowicie - polecam gorąco!



"Cień wiatru"
"Gra Anioła"
"Więzień nieba"
"Labirynt duchów"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wspomnienia z wakacji, 52 książki

Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

czwartek, 9 lutego 2017

Mercè Segarra "Biblijne opowieści do poduszki"





Tytuł oryginalny: Bible bedtime
Tytuł oryginalny w jęz. katalońskim: Histories  de la Biblia per anar a dormir
Tłumaczenie: Elżbieta Komarnicka
Ilustracje: Rosa M. Curto
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: wrzesień 2016
Liczba stron: 96
Seria: Poza seriami, czyli książki rozmaite
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 4+




Kiedy tylko dziecko zaczyna mówić pojawiają się pytania - po co, dlaczego, czemu... Nie wszystkie są logiczne, nie wszystkie rozumiemy a przede wszystkim nie na wszystkie potrafimy rzeczowo odpowiedzieć. Coś o tym wiem, bowiem moja obecnie sześciolatka niejednokrotnie potrafiła nas zadziwić w kwestii pytań. Zresztą - nadal to potrafi tylko na nieco wyższym poziomie.

Są takie tematy, w których my sami - mam na myśli ogół dorosłych - nie czujemy się na siłach, by szczegółowo coś maluchowi wyjaśnić. Dlatego w biblioteczce córy stoją książki o zwierzętach, kosmosie, wynalazkach czy tańcu. Nie mogło zabraknąć również Biblii w wersji dla dzieci, która ułatwia wyjaśnienia z zakresu religii i wiary.

Niniejsza pozycja jest podzielona na dwie części - Stary i Nowy Testament.

W Starym Testamencie zostały opisane najważniejsze wydarzenia od stworzenia świata i pierwszych ludzi, poprzez budowę Arki Noego i Potop, życie potomków Noego, jest też Mojżesz, przejście przez Morze Czerwone oraz Dziesięć Przykazań. Nie zabrakło również Dawida i Goliata czy mądrego Salomona.
Wiele z tych opowieści przypadło córce do gustu i po lekturze poszczególnych wątków pojawiały się pytania, które kończyły się sprawdzeniem mojej wiedzy. Musiałam bowiem dopowiadać do tych historii coś, co zdarzyło się wcześniej albo później - niestety wiele z opisanych w książeczce opowieści nie jest wyczerpującą dawką wiedzy dla sześciolatki.


Adam i Ewa

Mojżesz
Bardzo duże wrażenie zrobiła na Pati opowieść o Mojżeszu czy dwóch matkach, które udały się z dzieckiem przed oblicze Salomona.


Czytanie Nowego Testamentu rozpoczęłyśmy w święta Bożego Narodzenia, co idealnie nam pasowało do wydarzeń dotyczących Narodzenia a potem Trzech Króli... Opisano tutaj również Chrzest Jezusa, spotkania z uczniami oraz tłumami wiernych. Jest Wesele w Kanie, wjazd do Jerozolimy, zdrada Judasza oraz wynikające z niej wydarzenia - Ukrzyżowanie, Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie.

Rozmnożenie pokarmów dla tłumów przez Jezusa
Zauważyłam, że wprawdzie sześciolatka nie faworyzowała żadnego z Testamentów, ale już ulubione opowieści ma :) Całą Biblię przeczytałyśmy już kilkukrotnie - za każdym razem pojawiają się pytania i rozmowy, ale teraz to ja staram się słuchać poszerzonych opowieści, nad którymi główkuje sześciolatka i próbuje sobie przypomnieć moje wcześniejsze wyjaśnienia lub omawiane na zajęciach katechezy w przedszkolu.

"Biblijne opowieści do poduszki" nie na darmo mają taki właśnie tytuł... Opowiastki są na tyle krótkie, że spokojnie mogą służyć jako lektura dosłownie jednego rozdziału przed snem - napisałam dosłownie, bowiem my, dorośli czytelnicy nie bardzo tego przestrzegamy, ale już moja córa czyta sobie w łóżku jeden rozdział (tej Biblii lub innej pozycji) i dopiero gasi światło.

Książeczka ma większą czcionkę, mało tekstu na stronie oraz ogromne ilustracje w delikatnych, pastelowych kolorach, które idealnie oddają treść znajdującą się obok. Pomaga to dziecku zrozumieć tamten świat, ludzi i wydarzenia, ponieważ trudno byłoby kilkulatkowi wyobrazić sobie choćby ubiór z tamtego okresu.
Pozycja ta pomoże maluchom w zawiłościach religii a dorosłym w umiejętnym wybrnięciu z kłopotliwych pytań :)







Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczek



Za możliwość przeczytania książki
dziękujemy Pani Ewie

piątek, 28 października 2016

Angels Navarro "Strachozagadki"




Tytuł oryginalny:  Monstruario
Tłumaczenie: Zofia Beszczyńska
Ilustracje: Eva Sans
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: kwiecień 2016
Liczba stron: 64
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 5+






Moda na rozrywkę dla dzieci zmienia się wraz z kolejnymi latami, porami roku czy sezonami na fascynację różnymi tematami. Bo jak długo można rozwiązywać najzwyklejsze zadania logiczne czy czytać o klasycznych bohaterach... Dlatego cieszy mnie, że polski rynek wydawniczy tak dba o małych ludzi.

Ciekawym nurtem są ostatnio wszelakie strachy, duchy i potwory i tym nurtem poszło Wydawnictwo Adamada wydając "Strachozagadki". I już od samego początku można się bać...



Ale nie można się też nudzić, bowiem każda przewrócona strona zaskakuje... Żeby o bohaterach poczytać, trzeba ich najpierw poznać a żeby to zrobić to należy sobie przyporządkować opis do postaci.



Co jeszcze należy do zadań dziecka? Odszukanie jednakowych potworów w tłumie, sylabizowanie, zadania z liczbami, puzzle, labirynty, wyszukiwanie szczegółów, dopasowanie ubrań do postaci. Bardzo oryginalnym momentem książeczki są "Dobre maniery" i tak, celowo napisałam to w cudzysłowie :)
Mojej córce bardzo podobało się zadanie z Potwo-colą, ale są też inne z dziedziny jedzenia np. Koszmarne menu, w którym należy porównać dwa zestawy menu czy Owocowy potwór wyrabiający w dziecku chęci do przesiadywania w kuchni. Z zadań ręcznych - oprócz gotowania - można tutaj znaleźć przepis na Poduszkowego potwora czy Potworną koszulkę.






Potwory w żadnym razie nie przerażają nawet dziewczynek.... A wiecie dlaczego? Bowiem sporo stron dotyczy mody! Są też cienie, humor, domino czy dodawanie.
Jednak nie zaliczyłam tej książeczki tylko i wyłącznie do zadaniowych czy łamigłówkowych, ponieważ wiele zadań można wykonywać wielokrotnie. Mamy książeczkę już kilka tygodni i wciąż powracamy do wielu zadań i zabaw,  robimy je po raz kolejny i kolejny... Zastanawiacie się teraz pewnie - "jak"? Otóż nie piszemy po książce tylko mówimy rozwiązania i robimy "palcem po kartce", gdyż nie jest to typowy zeszyt ćwiczeń czy zadań, tylko pięknie wydana książka.

Rozpiętość zawartych tu "wymuszaczy myślenia" jest bardzo duża. Są one niezwykle zróżnicowane, kolorowe i idealnie wpasują się w potrzeby dziecka, które dzięki temu nie będzie się nudzić. Książeczka zmusza do logicznego myślenia, przewidywania, uczy kreatywności, cierpliwości, spostrzegawczości i doskonale ćwiczy pamięć. Na końcu znajdują się koła ratunkowe, czyli rozwiązania :)




Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Łów słów, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książeczki
dziękujemy Pani Ewie

sobota, 26 grudnia 2015

Anna Obiols "Maja i jej świat. Ciekawość"



Tytuł oryginalny: Maria learns...
Tłumaczenie: Zofia Beszczyńska
Ilustrator: Subi/Joan Subirana
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 36
Seria: Maja i jej świat
Wiek odbiorcy: 5+
Oprawa: twarda




Moja córa już od najmłodszych lat ma styczność z dziećmi, które mają inny kolor skóry. W poprzednim przedszkolu miała okazję chodzić do grupy z Wietnamką a teraz ma w przedszkolu chłopca z korzeniami afrykańskimi. Dzięki temu, od wczesnych lat, kiedy dziecko najwięcej się uczy i zaczyna rozumieć otaczający świat, ma możliwość poznać, że jesteśmy różni, ale mimo języka którym mówimy czy koloru skóry jesteśmy tak samo ludźmi.

W czwartej już książeczce z serii o rezolutnej Mai poznajemy Findę, nową szkolną koleżankę, która pochodzi z Afryki. Ma czarną skórę, mówi w innym języku, nosi śliczne warkoczyki, kolorowe sukienki a na dźwięk bębnów zaczyna się rytmicznie poruszać. Nawet Maja tak nie potrafi. Jednak mimo wszystko dziewczynki potrafią się jakoś porozumiewać, poznają obyczaje, potrawy, gry i wszystko co jest charakterystyczne dla kraju, który jest im nieznany a który tak doskonale zna przyjaciółka. By zgłębić swoją wiedzę Maja udaje się nawet do biblioteki! A potem jej świat zaczyna śpiewać, trąbić i staje się zielony, we wszystkich możliwych odcieniach tego koloru. Jak zakończy się przyjaźń Findy i Mai? Czego nauczą się dziewczynki?



Po raz ostatni zachęcam Was do sięgnięcia po serię o Mai. Nie ma już więcej części, o których mogłabym Wam opowiedzieć. Jednak myślę, że te cztery wystarczą, by skusić Was mądrą i zaskakującą chwilami fabułą, w której nie brak ciekawostek i humoru. Tym razem na ilustracjach - oprócz czerni - króluje zieleń, która jakże mi przypomina, że do wiosny coraz bliżej.... :)  Zanim jednak pożegnam - oczywiście tylko recenzyjnie, bo w sięgać po książeczki wraz z córą będziemy wielokrotnie - Maję, koniecznie muszę jeszcze napisać Wam o ćwiczeniach. W tej pozycji głównym tematem była ciekawość z jaką przyjaciółki wzajemnie poznawały swoje kraje i dlatego część ćwiczeniowa jest właśnie temu poświęcona. Choć między wierszami zaakcentowano również tolerancję. Najpierw wykonamy grę, w którą gra się w Afryce, później poszukamy w bibliotece (lub domowej biblioteczce) pozycji książkowych, dzięki którym możemy poszerzyć swoją wiedzę o tym kontynencie a na koniec czeka na nas wykonanie masek. Zabawa na kilka dni!

Nie zapominajmy też o sentencjach i "Przewodniku dla rodziców", który tym razem traktuje o ciekawości, którą zaspokajamy nauką a ta z kolei wiąże się z inteligencją, wiedzą, doświadczeniem oraz motywacją.

Mam nadzieję, że macie już motywację, by sięgnąć po serię "Maja i jej świat"? :)



Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

piątek, 25 grudnia 2015

Anna Obiols "Maja i jej świat. Uczucia"



Tytuł oryginalny: Maria Feels...
Tłumaczenie: Zofia Beszczyńska
Ilustrator: Subi/Joan Subirana
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 36
Seria: Maja i jej świat
Wiek odbiorcy: 5+
Oprawa: twarda







Nie tylko dzieci, ale i dorośli odczuwają emocje. Czasami objawiają się one jako ból brzucha, jednak często są to po prostu nerwy... Tak też czuła się Maja, siedmiolatka, która uwielbia poznawać świat i z którą odkrywamy różne sfery życia.
Tym razem dziewczynka odczuwa podekscytowanie, zdenerwowanie, ale i szczęście ponieważ wyrusza na wycieczkę. Pamiętacie swoje emocje, które towarzyszą takim chwilom?

Maja już z daleka widzi żółte pole i rusza biegiem, by przekonać się co tak pięknie wygląda... to słoneczniki! Maja sprawdza czy pachną... Moja córa też:


W stan euforii wprowadził Maję to słonecznikowy dywan, było tak pięknie, że dziewczynka zapomniała o całym świecie i biegała, fikała, bawiła się..., by potem odpocząć i zaznać spokoju pod drzewem, gdzie zregenerowała siły w ciepłych promieniach słońca.

Kolejnym etapem wycieczki był las. I tu dochodzimy do ważnej nauki, która płynie do dziecka wraz z kolejnymi zdaniami: nie należy oddalać się od rodziców, zwłaszcza w miejscu, którego nie znamy, bowiem łatwo jest się zgubić. Maja przeżyła chwile grozy, gdy odkryła że rodziców nie ma w pobliżu i dopiero taką rozszlochaną i roztrzęsioną udało im się znaleźć. Jakie jeszcze przygody przeżyła dziewczynka na wycieczce? Co czuła zanim zmęczona i głodna dotarła do domu?

Maja w kolejnym tomie swoich przygód opisuje nie tylko piękno krajobrazu, ale również uzmysławia uczucia i emocje jak nam towarzyszą podczas jednodniowej wycieczki. I to nie tylko w sensie fizycznym, czyli głód, pragnienie, ciepło czy zmęczenie, ale i te bardziej górnolotne. Siedmiolatka próbuje też wpoić dzieciom-czytelnikom, jak ważna jest dyscyplina podczas takiej wyprawy, i nie tylko. Rodziców czy opiekunów trzeba słuchać i nie oddalać się, ponieważ wystarczą sekundy, by stracić się wzajemnie z oczu. Strach jaki wtedy odczuje kilkulatek jest ogromny.

Kiedy już zapoznamy się z opowieścią o uczuciach przychodzi pora na ćwiczenia. Sprawdzimy co zapamiętaliśmy z lektury i jakie wywarła na nas wrażenie. Najpierw czeka nas malowanie podczas słuchania muzyki, później poćwiczymy zmysł dotyku, by na końcu rozpoznać emocje i uczucia na dziewięciu twarzach Mai. Na koniec przyszła pora na teoretyczną stronę emocji i uczuć, czyli "Przewodnik dla rodziców" oraz sentencje dotyczące strachu, zaufania, miłości, szczęścia i radości.

Kolejny już raz mogłam podziwiać nie tylko mądrą treść z przesłaniem, ale również wyśmienite ilustracje, które utrzymane w barwach czarno-żółtych na beżowym tle wyglądają olśniewająco... Aż nie chce się odrywać palców, rąk a nawet nosów od kartek... :)






Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki



Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

środa, 23 grudnia 2015

Anna Obiols "Maja i jej świat. Wspomnienia"



Tytuł oryginalny: Maria remembers...
Tłumaczenie: Zofia Beszczyńska
Ilustrator: Subi/Joan Subirana
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 36
Seria: Maja i jej świat
Wiek odbiorcy: 5+
Oprawa: twarda







Wykonując codzienne czynności, spotykając się z bliskimi przy świątecznym stole czy choćby obserwując padający za oknem śnieg przywołujemy wspomnienia sprzed lat, które właśnie w tym momencie wiążą się z teraźniejszością.

To właśnie padający śnieg wprawił siedmioletnią Maję w stan zadumy. Białe wirujące płatki przypomniały jej, że w urodziny babci też padał śnieg. Była prawdziwa zima, z czapami śniegu, mrozem i jazdą na sankach, którymi Maja transportowała ciasto. Teraz wspomina, że sama wymyśliła iż najlepszym pomysłem na prezent będzie ciasto ze śmietaną, bo babcia ją uwielbia. Założyła fartuch oraz czepek i z niewielką pomocą taty udało jej się upiec niespodziankę dla babci. Niemal każda czynność, którą dziewczynka wykonywała, wywoływała u niej jakieś wspomnienie ze swojego, niedługiego jeszcze przecież życia.
Maja przypomina sobie, że sanki się przewróciły, ciasto zgniotło, ale i tak babcia była wzruszona. Potem oglądały razem zdjęcia, a gdy wnuczka wróciła przemoczona do domu po zabawach na śniegu, babcia podała jej gorące mleko. Teraz w sercu Mai pozostały ciepłe - jak to mleko - wspomnienia czułości wymienianych z babcią, wspólnych chwil, uśmiechów i radości. Teraz babci już nie ma, Maja po cichutku ociera łzy i myśli o tym, że szczęśliwie zachowała w sercu wspomnienia o niej...

Cudowna historia, która przywołała nawet moje, dorosłego człowieka, wspomnienia dotyczące zdarzeń z przeszłości a dotyczące dziadków i chwil z nimi spędzonych... Poranne uciekanie do ich części domu, tradycyjne wylewanie herbaty na ceratę babci, czytane przez nią bajki i dziadkowe "szklane było, stłukło się" czy "wnusiu, podjedziesz do apteki?", choć byłam już tego pięć razy... Niestety, dziadków już dawno nie ma wśród nas... Wspomnienia zostały. Nie tylko te w albumie ze zdjęciami, ale i te skrywane w pamięci.

Książeczka w bardzo przystępny dla kilkulatka sposób uświadamia, czym są wspomnienia i że na każdym praktycznie kroku mogą się pojawić, wywołane z podświadomości i pamięci. A jak ćwiczyć pamięć? Tego już dowiemy się z ćwiczeń dostępnych po opowieści z Mają, gdzie znajdziemy trzy propozycje zabaw, które pomogą w gimnastyce pamięci: wymienianie się częściami garderoby, gdy jeden z uczestników opuści salę, zapamiętanie jak największej liczby wyrazów z jednego zakresu tematycznego czy zabawa w memory. Tradycyjnie też książeczka zawiera "Przewodnik dla rodziców" dotyczący wspomnień oraz pamięci krótkotrwałej i długotrwałej, a także sentencje.

Ilustracje już po raz kolejny mnie zauroczyły. W tej książeczce - podobnie jak w pozostałych z tej serii - są zrobione na zasadzie dwubarwności: króluje czerń, którą tym razem wspiera kolor biały, wszak to zima... przepięknie to wygląda... Do tego litery, które często układają się w przeróżne kształty. Serdecznie Wam polecam!





Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Anna Obiols "Maja i jej świat. Wyobraźnia"



Tytuł oryginalny: Maria imagina
Tłumaczenie: Zofia Beszczyńska
Ilustrator: Subi/Joan Subirana
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 36
Seria: Maja i jej świat
Wiek odbiorcy: 5+
Oprawa: twarda







W ostatnim czasie przybliżyłam Wam bardzo umoralniającą i przesympatyczną serię książeczek, której bohaterkami były księżniczki. Tym razem dzięki kolejnej serii czterech książeczek poznamy Maję, dziewczynkę która wprowadzi nas i nasze pociechy w świat poznawania uczuć i emocji oraz ich zrozumienia.

Maja ma siedem lat, czarne kręcone włosy i uwielbia swojego misia Tymka. Dziewczynka rozpoczyna dzień od samodzielnego ubrania się w ulubione czerwone barwy a potem bawi się w chowanego z kotem. Kiedy już zgłodnieje, zabiera się za śniadanie i choć nie dotyka stopami do podłogi to usprawiedliwia się, że wcale nie jest niska... bo w klasie zajmuje trzecie miejsce pod względem wzrostu. Wodze fantazji puszcza, gdy jedzie do szkoły na rowerze i wyobraża sobie, że gdy drzewa szumią to szepczą sobie sekrety... Na lekcji rysunku Maja znów używa swojej wyobraźni, tym razem w kwestii kolorów. Nawet przy obiedzie czy w parku wyobraźnia tej radosnej dziewczynki pracuje, bowiem wokoło wszystko inspiruje.




Każda czynność wykonywana przez cały dzień, każde zdarzenie a nawet "nic nie robienie" pobudza wyobraźnię Mai. Każda strona rozpoczyna się opisem tego co robi siedmiolatka, by chwilę potem uzmysłowić czytelnikowi słowami "wyobrażam sobie", jak bardzo można przemienić tę zwykłą rzecz czy zdarzenie w coś niezwykłego: czy to gryzienie plastra księżyca, czy dotykanie nieba, podróżowanie ze słoniem czy też - jako marynarz - na starej fregacie. Nawet kiedy kładzie się spać... wyobraża sobie...

Strony książeczki wyglądają jakby były tekturą, której tekstura uwypukliła stworzone kredkami ilustracje. Choć może bardziej przypominają mi one szkice węglem... Są przecudne, tak proste a jakże przyciągają wzrok. Wszystkie obrazki są tylko w dwóch kolorach: czarnym i czerwonym, z tym że ten drugi pojawia się na kilku zaledwie szczegółach (między innymi ubranie dziewczynki). Tekst nie jest pisany jednostajnie, litery różnią się między sobą wielkością a często wiją się jak węże lub skaczą w różne strony... Sprawia to, że dziecko nie jest znudzone.




Na końcu książeczki znajdują się ćwiczenia, które mają rozwinąć i pobudzić wyobraźnię dziecka, sprawić że jego ciekawość świata wzrośnie. Trzeba opowiedzieć historię na podstawie widzianego obrazu, odegrać lalką scenki na zadane tematy czy też wykonanie zabawek z materiałów z recyklingu. Ale to jeszcze nie koniec... Autorka nie zapomniała też o dorosłych i w "Przewodniku dla rodziców" znajdziemy rady i wskazówki, które będą pomocne w pracy z dzieckiem, której hasłem przewodnim będzie wyobraźnia. Na deser podano sentencje, czyli kilka wypowiedzi znanych z różnych dziedzin życia osób a które dotyczą naszego słowa klucza - wyobraźni. Jakie złote myśli wypowiedzieli? Przekonajcie się sami. Naprawdę warto sięgnąć po opowieść o Mai, bo jest niezwykła... i dziewczynka i książeczka.





Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Aleix Cabrera "Księżniczka Amelka i jej pies"


Tytuł oryginalny: El perro de la princesa Nika
Ilustrator: Rocio Bonilla
Tłumaczenie: Natalia Wiśniewska
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 36
Seria: Księżniczki kochają zwierzęta tom 2
Wiek odbiorcy: 5+






Dzięki serii Księżniczki kochają zwierzęta poznaliśmy już trzy księżniczki, charakterne, nieposłuszne i z nietypowymi pomysłami. Każda z nich pokazała nam inny skrawek swojego życia, inne problemy oraz inne zwierzątko. Bywało śmiesznie, poważnie a dziś będzie strasznie. Historia Księżniczki Amelki i jej psa wywołała bowiem w mojej córce falę lęku o zwierzątko. Autentycznie się przestraszyła. Dlaczego?

Amelka zgłosiła się na ochotniczkę, by zaopiekować się pieskiem od cioci Małgorzaty. Pupil otrzymał piękne imię Puszek i miał od tej pory towarzyszyć jej w świecie gdzie królują perły, stroje i przepych. Fakt, że księżniczka niewiele wiedziała o posiadaniu zwierzaka miał się niedługo zmienić, bowiem Puszek a dokładniej jego zachowanie szybko sprowadziło cały zamek na ziemię. Piesek rozrabiał a Amelka nie mogła się nauczyć odpowiedzialności za niego. Nie potrafiła zrozumieć, że to żywe stworzenie, ale nie tak rozumne jak ludzie i nijak nie usłucha, gdy mu się powie, żeby nie niszczył jej fryzury, którą dopiero co stworzył fryzjer. Puszek uwielbiał tarzać się w jej strojach, gryźć buty i roztaczać wokoło swój psi zapach. Tego już było księżniczce za wiele, bo nie chciała śmierdzieć jak wieśniaczka. Podjęła decyzję, że zostawi psa w lesie za miastem, gdzie on znajdzie sobie nowych towarzyszy życia.


Obraz i słowa z powyższej ilustracji zmroziły moją córkę. Miała łzy w oczach. Nie mogła zrozumieć dlaczego księżniczka w przebraniu odprowadziła Puszka do lasu i zostawiła, tłumacząc że tam będzie mu lepiej. Że niby będzie wolny. Że nikt nie będzie mu niczego zabraniał, nie będzie musiał po nim sprzątać... Smutny piesek patrzył za oddalającą się Amelką... A moja córa pytała "dlaczego" i czy "dziewczynka wróci po pieska".

Jak nietrudno się domyślić (taki jest jej cel - morał) opowieść kończy się dobrze. Amelka nienawykła do samotnego chodzenia po mieście w rezultacie się gubi a zmrok otaczający ją z każdej strony wzmaga w niej strach. Kiedy rozpadał się deszcz i zaczął wiać wiatr Amelka zaczyna odczuwać nie tylko samotność, ale i tęsknotę za pieskiem... Zaczyna się zastanawiać gdzie on jest...

Dzięki tej książeczce moje dziecko (i wiele innych, które poznają historię Puszka i jego opiekunki) dostało świetną lekcję życia i odpowiedzialności za pupila, który jest żywym stworzeniem i też ma uczucia. Nie można się go pozbyć jak niepotrzebnej zabawki, nie można rzucić w kąt, gdy się znudzi po kilku dniach... Zwierzątka też czują, tęsknią, mogą się obrazić za złe traktowanie. Nie pozwólmy, by psie serduszko się smuciło, bo przecież to najwierniejsi przyjaciele (to właśnie wierność jest słowem-kluczem tej książeczki), którzy tylko wzrokiem czy ogonkiem pokażą swoje przywiązanie, złego słowa nie powiedzą...

O tym, jaką rolę pełnią psy w życiu człowieka, jak się komunikują, co wyrażają poprzez odpowiednie ustawienie uszy czy ogona dowiemy się z "Praktycznego poradnika opieki nad psem". Jest też słów kilka o zdrowiu, wychowaniu oraz nauce. Nie zapominajmy też o uczuciach i więzi, która łączy właściciela z pieskiem.

To ostatnia opisywana przeze mnie książeczka z tej serii, bowiem jest ich cztery. Przepięknie zilustrowana historia z morałem doskonale działa na kilkuletniego odbiorcę. Sprawdziłam w praktyce i dlatego serdecznie polecam!






Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki






Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

wtorek, 8 grudnia 2015

Aleix Cabrera "Księżniczka Zosia i jej kot"


Tytuł oryginalny: El gato de la princesa Sucha
Ilustrator: Rocio Bonilla
Tłumaczenie: Natalia Wiśniewska
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 36
Seria: Księżniczki kochają zwierzęta tom 3
Wiek odbiorcy: 5+







Chcecie poznać nietypową księżniczkę? Tak? To zapraszam Was do królestwa, w którym mieszka Zosia. Dziewczynka wciąż słyszała, że nie zachowuje się jak prawdziwa księżniczka, ponieważ chodzi po drzewach, biega, krzyczy i ubiera się tak, jak ma ochotę. Zupełnie nie dba o to co mówią ludzie wokoło, rodzice... Jak wpłynąć na charakterną Zosię? Jak uświadomić, że prawdziwe księżniczki a tym bardziej królowe nie zachowują się jak zwykłe dzieci i takie ekscesy nie powinny mieć miejsca w ich życiu?

Pewnego dnia na swoim łóżeczku dziewczynka znalazła tajemnicze duże pudełko w fioletowe kropki, przewiązane piękną kokardą. Dołączony anonimowy liścik "miał nadzieję", że nowy przyjaciel wskaże jej właściwą drogę postępowania i że powinna robić dokładnie to co on... Czyżby? Bowiem zawartość pudełka stanowił kot syjamski, który z właściwą sobie dumą, elegancją i paradował teraz przed zdumioną dziewczynką, na dodatek wciąż liżąc futerko. Zosia postanowiła dosłownie odczytać jego zachowanie i zajęła się swoją kąpielą, fryzurą, garderobą oraz sposobem poruszania (bo zamierzała nie tylko ładnie wyglądać, ale również poruszać się z gracją). Jakie zabawne sytuacje stały się udziałem Zosi i kotki? Nie zdradzę, bo mimo że to książeczka dla dzieci to zepsułabym czytelnikom świetną lekturę. A wiem to z praktyki, bowiem nie tylko moje dziecko głośno śmiało się z przygód Zosi i jej kota... Ja również... :) Reakcja rodziców księżniczki odbiegała nieco od naszej... Dziwne, prawda? A może nie do końca. Jedno jest pewne - Zosia zrozumiała, że będzie rządziła po swojemu (kiedyś) i że kot jest bardziej do niej podobny niż myślała.

Tradycyjnie już w tej serii zapraszam po wyśmienitej zabawie na "Praktyczny poradnik opieki nad kotem", w którym znajdziemy informacje na temat porozumiewania się kota, jego zwyczajów, humorów, higieny - i ogólnych zasad jak o pupila dbać. Dowiemy się też kolejno jak rozwija się kociak od drugiego tygodnia życia, jak się z nim bawić, jak wychować i wpoić podstawowe zasady.

Słowem-hasłem przewodnim tej książeczki jest charakter, który określa nie tylko kocią indywidualność, ale również ludzką. Różnimy się zachowaniem, wyglądem, jesteśmy niepowtarzalni - co świetnie nam uzmysłowiła księżniczka Zosia. Robiła to, na co miała ochotę, co podpowiadało jej serce, dusza i umysł małej dziewczynki. Ale przecież i my, dorośli, nie zachowujemy się jednakowo... Jesteśmy odmienni, co wcale nie oznacza, że ktoś jest z tego powodu gorszy.

Rocio Bonilla stworzyła przepiękne ilustracje, barwne, humorystyczne, które idealnie wpasowały się w gusta małych czytelników i świetnie oddały poznawaną treść. Zanim zaczęłam pisać ten fragment przepadłam na długie minuty na stronie internetowej ilustratorki, z której nie rozumiem ani słowa (język hiszpański), ale obrazy przemówiły do mnie od razu. Spora część jest w tym samym klimacie i stylu co w serii książeczek z księżniczkami. Wprost nie mogę się napatrzeć! Nie dość że treść lektury sama w sobie niesie ważne przesłanie, które ma dotrzeć do kilkulatka to nawet dziecko, które sięgnie po książeczkę dla samych obrazków, właściwie odbierze jej sens. Przy okazji zaśmiewając się z pomysłów Zosi. Serdecznie polecam





Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki





Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

piątek, 27 listopada 2015

Aleix Cabrera "Księżniczka Lena i jej chomik"


Tytuł oryginalny: El hamster de la princesa Criseta
Ilustrator: Rocio Bonilla
Tłumaczenie: Natalia Wiśniewska
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 36
Seria: Księżniczki kochają zwierzęta tom 1
Wiek odbiorcy: 5+



W starych zamczyskach, gdzie mieszkają księżniczki, jest z reguły ciemno, hula wiatr, wszystko gwiżdże, świszczy, skrzypi i trzaska. Czy to duchy czy tylko wyobraźnia?

W Pałacu Wiatru mieszka księżniczka Lena. Dziewczynka ma problem z zaśnięciem, bo przecież kiedy zapada zmrok hałasy stają się wyraźniejsze. Wszyscy naśmiewają się z jej problemu, oprócz jednego wiejskiego chłopca. Jego rodzice dostarczali do pałacu różne towary i to jedno spotkanie w tygodniu musiało wystarczyć dzieciom na wspólne spacery. To właśnie ten chłopiec przywoził księżniczce zwierzątka, które miały dotrzymać jej towarzystwa. Jednak Lena nie była zadowolona... Dlaczego?

Księżniczka nierozważnie namawia chłopca na podarowanie jej większej liczby chomików niż jeden, bo przecież jeden będzie się nudził... Jakimi przygodami zakończy się ta historia?Jak małe gryzonie zmienią życie księżniczki a nawet całego królestwa? Teraz role się odwróciły i nie Lena uważa, że pałac jest nawiedzony tylko pozostali jego mieszkańcy... Jeśli jesteście ciekawi co się wydarzyło to koniecznie sięgnijcie po książeczkę.



Książeczka porusza bardzo istotny dla małych dzieci temat: strach przed ciemnością i samotnym zasypianiem pośród nocnych hałasów. Niejednokrotnie dziecko potrzebuje, by podczas zasypiania rodzic siedział obok, by lampka była zaświecona lub jakiś sympatyczny pluszak wciskał się w zagłębienie szyi. Zawsze wtedy jest raźniej niż w pojedynkę walczyć z nocnymi lękami. Podobnie jest w tej książeczce, tylko pomocą dla Leny są tutaj zwierzaki. Dziewczynka dzięki nim poznaje co oznacza odpowiedzialność za swoje decyzje, dlaczego czasami - nawet księżniczki - muszą posłuchać kogoś kto daje dobre rady, bo później efekty swojej bezmyślności mogą być różne...

Tradycyjnie już w tej serii na końcu lektury znajduje się "Praktyczny poradnik opieki nad chomikiem" (w każdej książeczce jest to inne zwierzątko). Poznajemy cechy wyglądu i charakteru tego małego gryzonia, uczymy się odmian i miejsc na świecie, w których one występują. Najciekawsze jednak są porady jak postępować z tym stworzonkiem mając go w domu, czyli co mu wolno, czego trzeba zakazywać, gdzie powinien mieć swój kącik a co najchętniej zje.

Tematem przewodnim tego tomu serii jest trudne dla kilkulatka słowo "umiarkowanie", które sprawia dziecku problem nie tylko w teoretycznym zrozumieniu go, ale również z czystej dziecięcej ochoty, by posiadać jak najwięcej zabawek, książeczek czy zwierzątek (księżniczka Lena). Taki maluch chciałby przecież wydać wszystkie oszczędności w jednej chwili, zjeść wszystkie smakołyki w chwili ich otrzymania - mały człowiek nie zajmuje się tak skomplikowanymi kwestiami jak powiedzenie słowa "dość".

Barwne i humorystyczne ilustracje ukazujące lęk dorosłych względem maleńkich chomiczków czy zabawy gryzoni, były źródłem uśmiechu mojej córy. Byłyśmy bardzo ciekawe jak zakończy się historia nie znającej umiaru Leny. Czy księżniczka znajdzie sposób na zasypianie bez strachu?





Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

piątek, 20 listopada 2015

Aleix Cabrera "Księżniczka Julka i jej kucyk"



Tytuł oryginalny: El poni de la princesa Suque
Ilustrator: Rocio Bonilla
Tłumaczenie: Natalia Wiśniewska
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 1 października 2015
Liczba stron: 36
Seria: Księżniczki kochają zwierzęta tom 4
Wiek odbiorcy: 5+




Jak zwykle żyją księżniczki? Normalnie to wygląda tak, że małe dziewczynki z królewskiego rodu mieszkają w pałacu czy też zamku wraz z mamą-królową i tatą-królem. Mają nianię, guwernantkę, piękne stroje i często nudne życie... Bo nie wolno się pobrudzić, nie można robić tego co zwykłe dzieci i trzeba trzymać się dworskiej etykiety. Jednak jest Julka, księżniczka inna niż wszystkie.

Julka mieszka w archipelagu wysp Królestwa Wody i marzy o podróżowaniu. By mogła wyruszyć w świat potrzebny jej jest wierzchowiec. Cała rodzina - bliska i ta dalsza - rozproszona na poszczególnych wysepkach przygotowuje to, co jest potrzebne, by móc dosiąść kucyka (siodło, uzda, strzemiona, strój jeździecki), ponieważ Julka ma go dostać na dziesiąte urodziny. Tyle że w małej główce na tydzień przed tym wydarzeniem zaświtał nowy pomysł. Zupełnie sprzeczny z dotychczasowym... Julka już nie chce kucyka, tylko ... most a dokładniej mosty...
Dlaczego dziewczynka zmieniła zdanie? Czy nie marzy już o podróżowaniu? Zrezygnowała z wyśnionego kucyka? Julka po prostu rozszerzyła swój plan na przyszłość, jednocześnie prosząc każdego członka rodziny o prezent zamienny, który na pozór nie miał nic wspólnego z pierwotnym, czyli konikiem. Dlaczego to zrobiła?

I tu docieramy do sedna całej historii o małej i dość nietypowej księżniczce. Julka wiedziała, że nie może skazać kucyka na uwięzienie w pałacowej stajni czy też na wyspie. Doskonale i odpowiedzialnie przygotowała się do roli właścicielki zwierzątka, uzmysławiając jednocześnie innym czym jest wolność. Nikomu z nas, czy to dorosłym czy dzieciom, nie podobają się przejawy jakiejkolwiek próby ograniczenia wolności. Chcemy mieć wolność słowa, poglądów czy choćby możliwości dowolnego dobierania sobie ubioru. Zwierzęta nie mają takiej możliwości i to my - ludzie - jesteśmy odpowiedzialni za to, by czuły się dobrze żyjąc obok nas, nieograniczone żadnymi barierami, które będą godziły w ich normalną egzystencję.




Książeczka zawiera również Praktyczny poradnik opieki nad kucykiem, w którym każde dziecko (zwłaszcza takie jak moja córa - wielbicielka koników) znajdzie przydatne informacje dotyczące tych zwierzątek: od podstawowych danych z zakresu wymiarów, cech wyglądu poprzez charakter czy gatunki na szczegółach zachowania się w różnych sytuacjach skończywszy (kiedy konik jest spokojny a kiedy zdenerwowany). Jakże rozbudzona już wtedy wyobraźnia dziecka, nie myśli już o niczym innym jak tylko: "ja też chcę mieć kucyka". Dlatego książeczka przewidując taką sytuację informuje jak i gdzie można go kupić, ale również uzmysławia jakie obowiązki ciążą na właścicielu: zapewnienie odpowiedniego schronienia, pożywienia, pielęgnacji, świeżego powietrza i ruchu. Czy pięciolatek jest w stanie zadbać samodzielnie o konika? Czy zrozumie czym dla niego jest wolność i obowiązek a co wolność oznacza dla czworonożnego pupila?

To kolejna pozycja z oferty wydawnictwa Adamada, która nie dość że opowiada ciekawą historię, uczy o ważnych wartościach to jeszcze zachwyca barwnymi i rzeczywistymi ilustracjami z domieszką humoru. Nam się podobało, a Wam? Nie możemy doczekać się pozostałych książeczek z tej serii.



Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, 52 książki



Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

środa, 7 października 2015

Maria Angels Anglada "Skrzypce z Auschwitz"



Tytuł oryginalny: El violí d'Auschwitz
Tłumaczenie: Anna Sawicka
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2010
Liczba stron: 128









Nigdy, przenigdy nie zapomnę wycieczki do Oświęcimia. To była bardzo pouczająca, wzruszająca i ściskająca za gardło i serce podróż. Nie potrafię wymazać ze swojej pamięci góry butów czy włosów za muzealnymi szybami. Zwłaszcza dziecięce przedmioty sprawiały, że miałam łzy w oczach a sama byłam jeszcze wtedy dzieckiem, nastolatką. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie potrafią innym zgotować taki los. Dlaczego w tylu krajach toczą się wojny, działania zbrojne i jedni zabijają drugich... Nie wystarczy, że niszczą nas choroby (coraz częściej i coraz gorsze) i klęski żywiołowe?

Młody Żyd mieszkający w Krakowie - Daniel - zostaje umieszczony w obozie koncentracyjnym w kompleksie Auschwitz III. Okrucieństwo tego miejsca, małe racje żywnościowe, kary chłosty czy pobyt w karcerze zna z autopsji. Wielokrotnie jest świadkiem selekcji, czyli oddzielenia osób chorych, starszych i dzieci od tych, którzy są zdolni do pracy.
Życie Daniela uratowała mu intuicja, jego własna, która podpowiedziała mu, co odpowiedzieć na pytanie o zawód - stolarz, stolarstwo artystyczne. Nie do końca było to zgodne z prawdą, ale stolarze są przecież bardziej przydatni w obozie niż lutnicy. Zresztą prawdziwe umiejętności przydały się Danielowi, gdy komendant obozu zlecił mu wykonanie skrzypiec, brzmiących na miarę Stradivariusa. Sprawa nie była jednak taka prosta. Po pierwsze dlatego, że Daniel musiał dzielić czas pomiędzy pracę przy skrzypcach i w fabryce. Po drugie, dowiedział się, że bez jego wiedzy komendant założył się o skrzynkę wina. Chodziło o to czy Żyd zmieści się w czasie (choć nie znał terminu w jakim musi się zmieścić). Co jeśli nie? Po trzecie zaś, stres, głód i chłód nie wpływały na niego dobrze a każde drgnięcie rąk mogło go drogo kosztować... życie. Jak skończy się ta historia? Czy Daniel zdąży? Czy dźwięk skrzypiec będzie idealny? Aż wreszcie czy przeżyje to piekło...

Przed każdym rozdziałem znajdują się autentyczne dokumenty SS: notatka w sprawie użycia broni przez strażnika, regulamin kar, pismo dotyczące eksperymentów przeprowadzanych na więźniach, raport z ilości odzieży wysłanej do Rzeszy czy ilości złotych zębów uzyskanych od więźniów.

Niby znam przerażające opowieści z tego okresu, liczne historie, kary, głód i śmierć. Przeczytałam i obejrzałam wiele na ten temat. Osobista wizyta również odciska swoje piętno na zawsze, w każdym człowieku... A co dopiero czuli tamci ludzie? Więźniowie?
Jednak każde następne spotkanie z tą tematyką wnosi coś, czego dotychczas nie wiedziałam. Każde jest równie straszne i ściskające za serce. Niektórzy z założenia nie mieli szansy przeżycia, zaś Ci którzy ją dostali, mimo cierpienia potrafili sporo przejść i kurczowo trzymać się każdej następnej możliwości złapania oddechu.

To nie jest książka, w której będę się rozwodziła się nad stylem, językiem czy innymi cudami literackimi. To zupełnie inna bajka i albo ktoś chce pochylić się na chwilę nad tą historią albo nie.



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki

środa, 29 kwietnia 2015

Carlos Ruiz Zafón "Pałac Północy"




Tytuł oryginalny: El Palacio de la Medianoche
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2011
Liczba stron: 288
Seria: Trylogia Mgły tom 2









Carlos Ruiz Zafón jest autorem książek dla dorosłych, ale i dla młodzieży. Miałam przyjemność poznać już "Cień wiatru", "Grę Anioła", "Więźnia nieba" (twórczość dla dorosłych) oraz "Światła września" i "Księcia Mgły". Do kompletu Trylogii Mgły brakowało mi już tylko lektury "Pałacu Północy". Teraz nadszedł ten czas, by nadrobić zaległości.

Indyjska Kalkuta, rok 1916, maj. Angielski porucznik Peake kluczy ulicami miasta w strugach deszczu z dwójką niemowląt przytulonych do siebie. Musi uciec przed ścigającymi go zabójcami a dodatkowo dotrzeć do Aryami Bose, która jest babcią dzieci. Porucznik po wykonaniu zadania oddala się od domu kobiety i próbuje ukryć się przed pościgiem. Niestety, bezskutecznie.

Pani Bose musi bardzo szybko podjąć decyzję dotyczącą maluchów. Należy im znaleźć bezpieczne schronienie, tak by ludzie, którzy zabili im matkę a teraz ścigali porucznika nie mogli ich odnaleźć. Chłopca wraz z medalionem i poufnym listem Aryami podrzuca na próg sierocińca. Prosi w nim, by dyrektor placówki, przez pamięć na dawną przyjaźń z jej mężem, przyjął dziecko, nadał mu imię, wychował i nikomu pod żadnym pozorem nie zdradzał jego prawdziwej tożsamości. Jeszcze tego samego dnia w gabinecie dyrektora Cartera zjawia się tajemniczy mężczyzna - Jawahal. Źle mu z oczu patrzy, wzbudza w rozmówcy strach i koniecznie chce wybadać czy tego dnia pojawiło się w sierocińcu nowe dziecko. Jawahal napotyka na mur milczenia, obiecuje jednak - a wręcz straszy - że wróci. Za szesnaście lat, kiedy to sieroty osiągnąwszy wiek dorosły, opuszczają placówkę. Co się wtedy wydarzy?

Po szesnastu latach w progach sierocińca pojawia się Aryami wraz z wnuczką. Opowiada dyrektorowi o tym, że przez cały ten czas wciąż uciekały i że dzieci nie są bezpieczne. Carter powinien chłopca wysłać gdzieś, gdzie zło go nie dosięgnie. Ale dyrektor nie zdąży... Zło w osobie Jawahala powróci i zacznie się zemsta. Za co? Co takiego stało się w przeszłości, że teraz dwoje niewinnych szesnastolatków ma za to zapłacić. Dlaczego ich ojciec, który był inżynierem, zginął na jednej ze stacji dworca przez siebie zaprojektowanej. A z nim setki sierot? Komu zależało na tak wielkiej tragedii?

Tajemnicza historia powoli się wyjaśnia a jej narratorem jest w większości najlepszy przyjaciel wnuka Aryami - Ian. Opowiada zdarzenia sprzed pięćdziesięciu lat. Jak zareagowały bliźnięta w chwili prawdy o tym, kim są? Jakie kroki podejmą, by wyjaśnić zagadkę z przeszłości? Co uda się ustalić przyjaciołom dzieci? W książce pojawiają tajemnicze zjawiska (jak widmo płonącego pociągu z trzystu sześćdziesięcioma przerażonymi dziećmi), siejący postrach Jawahal, który jest widmem czy też może upiorem.

Sporą część historii bliźniąt i ich rodziców dowiadujemy się z ust Aryami. Jednak czy jest ona prawdziwa? Czy może stara kobieta zataiła część prawdy, by kogoś ochronić? Lub komuś pomóc? A może to właśnie prawda może uratować młode życia grupy przyjaciół?

W powieści jest również coś dla poszukiwaczy przygód i odkrywców tajemnic: przeglądanie muzealnych dokumentów, ciekawy szyfr w zamku pewnego domu, a także wiersz z ważną wskazówką. Uwielbiam takie historie! Ten dreszcz strachu o życie bohaterów. Te emocje podczas walki dobra ze złem. Kiedy do samego końca nie wiadomo, jak zakończy się ta ponura historia... Jedno jest pewne - żywy wyszedł z niej Ian. A reszta? Tego już nie zdradzę...

To cały Zafón, z brakiem zbędnych opisów i napięciem utrzymującym się przez większość stron... Do ostatnich kart czytelnik nie ma pewności jaką szansę na przeżycie mają członkowie klubu Chowbar Society ( z siedzibą w Pałacu Północy) w starciu z Jawahalem? I kim on tak naprawdę jest. Książka obfituje w nagłe zwroty akcji, bezwarunkową przyjaźń oraz mnóstwo ognia i strachu, który wrył się na zawsze w pamięć tych, którzy przeżyli.
Taką literaturę młodzieżową to ja lubię. I nawet elementy fantastyki jestem w stanie polubić. Polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzywam Cię na pojedynek, 52 książki

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Esther García Llovet "Surowe"



Tytuł oryginału: Las crudas
Tłumaczenie: Aleksandra Bielaczyc
Wydawnictwo: Poniekąd
Data wydania: 15 lipca 2013
Liczba stron: 156











Esther García Llovet jest hiszpańską autorką, w której dorobku znajdują się trzy powieści oraz liczne opowiadania. Z wykształcenia jest reżyserem filmowym i psychologiem klinicznym, których połączenie uwydatnia się w jej twórczości. "Surowe" to debiut Llovet na polskim rynku wydawniczym.

Książka, z racji swojej niewielkiej liczby stron (156), jest z pozoru "pestką" dla osób, które czytają dużo, często i jest to dla nich czynność przyjemna. Jednak nie jest tak w przypadku tej lektury. "Surowe" to - jak wskazuje sam tytuł - bardzo surowa treść, uboga w opisy, okrojona w akcję. Autorka wprawdzie jako odnośnik do tytułu wskazuje w książce kogo miała na myśli pisząc "surowe", jednak jak dla mnie, dość surowo Pani Llovet potraktowała tutaj swoich bohaterów, a co za tym idzie - czytelników.

Romo Esmiz, czyli główny bohater jako jedyny odnajduje w sobie siłę, by oddać ostatnie pożegnanie Gabrielle - żonie swojego kolegi Włocha. To właśnie pogrzebem rozpoczyna się bowiem akcja książki. Czytelnik poznaje wtedy sylwetkę Włocha, który pracuje w telewizji a teraz traci żonę co odbiera jego dalszemu życiu sens. Od tej chwili nieustannie będzie miewał różne wypadki, które ewidentnie będą działały na szkodę jego zdrowia i życia. Ale znajomość z nim daje Esmizowi szczególne poczucie bycia potrzebnym, a także możliwość nagłośnienia problemu Bico (o którym za chwilę) na szerszą skalę. To właśnie na pogrzebie Gabrielle Esmiz poznał Panią Major, która zafascynowała go do tego stopnia, iż zaangażował nawet Włocha do ustalenia jej tożsamości, adresu - czegokolwiek, by móc dowiedzieć się o niej jak najwięcej.

Panią Major okazuje się być Perika, matka Bico, nielegalna imigrantka z Salwadoru, kobieta często zmieniająca miejsca zamieszkania. Z nie do końca jasnych powodów staje się ona chorą miłością Esmiza. Mężczyzna stara się jej pomóc: organizuje im dokumenty, zbiórkę pieniędzy na leczenie Bico, który miewa bardzo dziwne ataki chorobowe. Co jest ich przyczyną?

Esmiz jest właścicielem restauracji, która wprawdzie nieźle prosperuje, ale Esmiz nie płaci dostawcom. Wciąż musi się przed nimi ukrywać, gdyż godzinami wyczekują go przed drzwiami. O samej restauracji autorka niestety pisze niewiele, jak gdyby lokal nie był tu najważniejszy - ot, miejsce zarobkowania.
Autorka w życie powyższych bohaterów wplata również wątek byłej teściowej Esmiza - Poppy Starszej, z którą nieustannie - z reguły przypadkiem - się spotyka i rozprawia o swoim byłym małżeństwie. Nie do końca rozumiem potrzebę jej pojawiania się w jego historii. Kolejnym z wątków jest też temat porwania Małej C., której siostra pojawia się programie telewizyjnym Włocha a później zostaje jeszcze kilkakrotnie w książce wymieniona a opis jej wyglądu stanowi dość ważną część historii i jest bardzo szczegółowy. Historia porwania bardzo przypomina mi prawdziwe zaginięcie Madeleine McCann w Portugalii, gdzie wypoczywała z rodzicami.

Powieść zakończona jest pogrzebem, która to uroczystość jest idealnym, klamrowym objęciem wydarzeń z początku lektury. Czyja to tym razem śmierć?

Już od wielu miesięcy mam to szczęście, że książki starannie dobierane do czytania, stają się lekturami, które mnie fascynują, interesują i na długo zostają w moim sercu czy umyśle. Czytając ciekawą lekturę nie mogę się od niej oderwać a kolejne rozdziały wręcz płyną ku końcowej okładce. Niestety, "Surowe" nie zaliczają się - przynajmniej dla mnie - do tej kategorii książek. Autorka nie dała mi tego, czego najbardziej oczekuję - fabuły. Wydarzenia mające tutaj miejsce są chwilami oderwane jedne od drugich, w jednym zdaniu autorka potrafi o dwóch kobietach napisać "ona" i trzeba dobrze się  wczytywać, by zrozumieć co i kogo dotyczy. Zmęczyła mnie ta powieść, choć i powieścią ciężko mi ją nazwać, biorąc pod uwagę liczbę stron. "Surowe" poleciłabym tym, którzy uwielbiają jedynie zarys książki, gdzie emocje, akcję, przemyślenia i opisy postaci lubią wyobrażać sobie sami. Mnie opis i zapowiedź książki skusiły, ale muszę przyznać - pomyliłam się - to lektura dla osób lubiących nietypowe i eksperymentalne książki.




Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Natalii


wtorek, 3 grudnia 2013

Carlos Ruiz Zafón "Książę Mgły"



Tytuł oryginału: El príncipe de la niebla
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Data wydania: 2013
Liczba stron: 200











Autora książki przedstawiać nie będę... Któż nie czytał, albo choćby nie słyszał, o "Cieniu wiatru" czy "Grze Anioła". Powieści tego hiszpańskiego pisarza są Polakom znane, a dziś chciałabym Was zachęcić do zapoznania się z jego debiutem literackim. "Książę Mgły" jest pierwszym tomem Trylogii Mgły ("Pałac Północy", "Światła Września"), ale nie trzeba czytać ich w kolejności.

Maxymilian Carver, zegarmistrz stojący na czele swojej rodziny, podejmuje nieodwołalną decyzję, iż przeprowadzą się wszyscy nad brzeg Atlantyku. Jest bowiem rok 1943 i trwa druga wojna światowa, jego zdaniem w małym miasteczku łatwiej będzie im przetrwać ten czas. Od tej chwili schronieniem rodziny Carverów ma być opuszczony dziesięć lat wcześniej dom Fleishmanów, którzy doświadczyli śmierci swojego kilkuletniego synka. Jak doszło do jego utonięcia? Czy był to nieszczęśliwy wypadek? Przecież dzieci nie czują potrzeby samozagłady... A może ta tragedia ma swoje korzenie w przeszłości rodziców? Jak śmierć Jakoba wpłynie na dzieci zamieszkujące teraz w domu przy plaży?

Alicja, Max i Irina Carverowie doświadczyli w nowym miejscu wiele dziwnych zdarzeń. Niby zwyczajny dom a skrywa w sobie niesamowite tajemnice i moce. Max odkrywa w sąsiedztwie ogród z posągami trupy cyrkowej i ma wrażenie, że nie są one całkowicie nieruchome. Ośmioletnia Irina, najmłodsza z rodzeństwa, nie chcąc czuć się osamotniona w nowym domu, już na dworcu kolejowym, przygarnia kota, który nie jest zwyczajnym zwierzęciem. Gdy dziewczynka spada ze schodów, traci przytomność i trafia do szpitala okazuje się, że to dopiero początek kłopotów i dziwnych wydarzeń jakie spotkają tą nieświadomą niczego rodzinę.

Dwójka starszego rodzeństwa poznaje Ronalda, który odkrywa przed nimi tajemnice i uroki miasteczka, pokazuje im wrak zatopionego podczas pierwszej wojny statku "Orfeusz" oraz przedstawia im Victora Kray'a, swojego dziadka. Victor jest latarnikiem w samodzielnie zbudowanej latarni, jest także jedyną osobą, która przeżyła zatonięcie "Orfeusza". Mężczyzna opowiada młodym historię sprzed lat, która nie tylko dotyczy statku, ale też domku przy plaży, w którym Carverowie zamieszkali. W jego historii ważną rolę odgrywa znajomość z Fleishmanem oraz młodzian o przybranym nazwisku Kain. To za jego sprawą życie wielu osób na świecie spełniło lub straciło swe marzenia. Jednak podczas opowieści Victor Kray zataił przed młodymi wiele faktów a kiedy wydarzenia bieżące nabiorą tempa wyjdą na jaw brakujące elementy układanki. Jednak czy zdążą uniknąć kolejnej tragedii? Czy zło nadciągające z mgły uda się przechytrzyć? Tego już nie zdradzę. Muszę jakoś zachęcić Was do lektury.

Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała o czymś, co utkwiło mi w pamięci podczas czytania a mianowicie błąd rzeczowy. Na stronie 24 autor opisał narodziny i śmierć Jacoba Fleishmana, są wymienione dokładne daty dzięki czemu można obliczyć, iż chłopiec w chwili śmierci miał skończone siedem lat. Jednak jeśli spojrzymy na tył okładki (Muza, 2013) okazuje się, że Jacob utonął mając lat dziewięć... Hmmm.... 

Książka pomimo tego, iż została zaklasyfikowana do literatury młodzieżowej, może z powodzeniem podobać się czytelnikom w każdym wieku. Ja czytałam ją z niezwykłym napięciem, czekając co zdarzy się na kolejnych kartach. Znaleźć tu można przyjaźń, chciwość, zdradę i próbę odkupienia win. Chwilami zło zwycięża, do czego przyczynia się niepojęta magia. Jednak emocje jakich dostarczyła mi lektura mogą bezapelacyjnie zasłużyć na miano rewelacyjnej książki!



Książkę przeczytałam w ramach listopadowych (zaległa recenzja) wyzwań: Trójka e-pik, Book z nami (1,4 cm), Od A do Z, Debiuty pisarskie, 52 książki

sobota, 5 października 2013

Marina Mayoral "Jedno drzewo, jedno pożegnanie"



Tytuł oryginału: Un árbol, un adiós
Tłumaczenie: Elżbieta Komarnicka
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2006
Liczba stron: 88
Seria: Salsa - książki dla muzykalnych










 "Jedno drzewo, jedno pożegnanie" to książka wydana w 1996 roku w Hiszpanii. Autorka osiem lat później opublikowała "W cieniu magnolii", czyli niejako uzupełnienie, punkt widzenia drugiej strony, mężczyzny. Muszę przyznać, że to już mój drugi - w ostatnim czasie - "pierwszy raz", kiedy to czytam pierwszą książkę autora, o którym do tej pory tylko czytałam czy słyszałam.

Laura to pięćdziesięciolatka, wychowana na wsi przez ojca oraz nianię, ponieważ jej matka zmarła podczas porodu. Kobieta opuściła rodzinne strony dla męża, z którym zamieszkała w stolicy. Fernando nie dał jej chyba jednak pełni szczęścia, ponieważ kobieta wracając do starego dworu nie do męża się zwraca snując swoje przemyślenia. Laura chce pozostawić po sobie nie tylko napisaną książkę, dzieci, ale również drzewo. I to dość oryginalnie wybrane, ponieważ będzie to nie dąb czy orzech a magnolia. Bohaterka chce ponadto zasadzić drzewko całkowicie samodzielnie.

Książka jest napisana w formie monologu bohaterki. Laura peroruje do swojego ukochanego z młodych lat - Paco, którego pozostawiła dla Fernanda. Wciąż nie potrafi zrozumieć swojej decyzji i zastanawia się jakby potoczyło się ich życie, gdyby jednak została w rodzinnym domu. Drugą osobą, do której swe słowa kieruje kobieta jest stara piastunka - Nana, która zastępowała jej matkę. Jednak najwięcej emocji Laura wkłada w wypowiedzi kierowane do ojca, którego kochała miłością ogromną i który był dla niej autorytetem. To jemu zawsze mogła się zwierzyć a wszystko to co mu powierzyła starał się rozumieć.

Mam wrażenie, że autorka miała początkowo inny zamysł tworząc tą książkę. Czuję jakby wielu elementów tu brakowało. Bohaterka opowiada o swoim życiu i wyborach bardzo chaotycznie. Nie sposób tak naprawdę pojąć i wyłuskać z toku wypowiedzi o co tak naprawdę chodzi Laurze. Czy przyjechała na wieś pożegnać się tylko ze smakami, zapachami i ludźmi z dzieciństwa czy też może chce oczyścić się przed odejściem z tego świata (kobieta wspomina coś o chorobie). Zabrakło mi w książce emocji, myślę że gdyby tak krótką formę rozwinąć, mogłaby naprawdę zainteresować wielu czytelników. Ponadto Laura strasznie przeskakuje pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami, co utrudnia jeszcze bardziej zrozumienie "co autor miał na myśli".

Jedyną puentą jaką wyłuskałam z lektury jest to, że należy tak żyć, by potem nie żałować podjętych decyzji. Mają one bowiem wpływ nie tylko na nasze życie, ale i bliskich nam osób. Mnie osobiście książka się nie podobała, może "W cieniu magnolii" uratuje honor autorki, bowiem zamierzam dać jej jeszcze jedną szansę.



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Od A do Z, Book z nami (0,5 cm), W prezencie, 52 książki

piątek, 12 października 2012

Carlos Ruiz Zafón "Więzień Nieba"


Carlos Ruiz Zafón to znany hiszpański pisarz, urodzony w Barcelonie a mieszkający w Los Angeles. Z wykształcenia jest dziennikarzem a zajmuje się pisaniem głównie powieści: dla dorosłych i dla młodzieży.

„Więzień Nieba” to trzecia część cyklu Cmentarz zapomnianych książek. Jest to kontynuacja losów bohaterów poprzednich powieści Zafona z tego cyklu, czyli „Cienia wiatru” i „Gry anioła”. Autor tym razem w roli głównego bohatera osadził Fermina – pracownika księgarni Sempre i Synowie oraz przyjaciela młodego Daniela. O czym jest „Więzień Nieba”? Motywami przewodnimi książki są miłość, przyjaźń oraz dotrzymywaniu obietnic.

Akcja powieści rozpoczyna się w grudniu 1957 roku, kiedy to próg księgarni przekroczył ponury i kulejący jegomość, w niemodnym garniturze. Mężczyzna zakupił jedną z najdroższych książek i wpisawszy dedykację prosił o przekazanie egzemplarza Ferminowi. Gdy adresat odbiera prezent, jego zdenerwowanie i bladość, wywołane przygotowaniami do ślubu, jeszcze się pogłębiają. Okazuje się bowiem, że tajemnicza postać to ktoś z przeszłości Fermina, o której chciałby zapomnieć. Sporą część kart powieści zajmuje opowieść Fermina Romero de Torres, który szczerze i szczegółowo przedstawia Danielowi historię swojego życia. Jest to historia trudnego fizycznie i psychicznie pobytu w więzieniu. Podczas opowieści na jaw wychodzą również prawdopodobne przyczyny śmierci matki Daniela oraz kto napisał „Grę anioła”.

Przystępując do lektury znalazłam w Internecie wiele opinii, że „Więzień Nieba” jest mniej porywającą książką niż poprzednie części cyklu. Ale ja nie zgadzam się z tą opinią, ponieważ mnie książka się bardzo podobała. Dostarczyła mi wzruszeń, dreszczyku emocji, gdy oczekiwałam na dalszy ciąg opowieści Fermina.
A najbardziej to cieszy mnie zakończenie – zapowiedź ciągu dalszego.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Trójka e-pik (pażdziernik), 52 książki 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...