piątek, 23 lutego 2018

Katarzyna Michalak "Promyk słońca" - przedpremierowo





Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: planowana na 28 lutego 2018
Liczba stron: 320
Cykl: Seria mazurska tom 2











"Gwiazdka z nieba", czyli pierwszy tom mazurskiej serii Katarzyny Michalak, była bardzo przeze mnie wyczekiwaną powieścią. Magiczna okładka wabiła i nie odkrywała zbyt wiele ze skrywanej treści. Autorka wpisując swój najnowszy pomysł w mazurską scenerię, odsłoniła przed czytelnikami nowy fragment pięknej Polski. Zaś finałowe niespodzianki sprawiły, że powieść nabrała rumieńców i podnosiła poziom adrenaliny przed lekturą drugiego tomu - "Promyk słońca".

Wigilijny 'prezent' Nataniela, który schronił się po życiowych traumatycznych wydarzeniach w Sennej, okazał się być ogromnie sympatyczną, miłą i słodką dziewczynką - Emilką. Mężczyzna nie potrafi do końca zrozumieć, dlaczego to właśnie jemu matka dziecka powierzyła opiekę nad swoją córeczką... Przecież mała ma ciotkę! Czy Nat odważy się pojechać na widzenie z Iwoną? Czy wybaczy jej tak perfidną zdradę? A może jego uczucia skierują się ku Oliwii, dziewczynie która dotarła do jego chaty w wigilijny wieczór? Czy jej pojawienie się w mazurskiej głuszy było przypadkiem? Pewne jest jedno - Oliwia i Nataniel po krótkiej chwili rozmowy usłyszeli głuchy łomot kamieni, które spadały im z serc... Wszak oboje od sześciu lat myśleli, iż to drugie nie żyje... Że los nie pozwolił im cieszyć się szczęściem czy słońcem odbierając tamtej strasznej nocy życie w polskich górach.
"Pozwólmy, by przeszłość została w przeszłości." *

Marta Kraszewska pomagając Natanielowi w opiece nad dzieckiem, bardzo zżyła się z Emilką, chyba nawet zbyt bardzo... Nie powinna przywiązywać się tak do kogoś, kto przecież nie przybył do Sennej na zawsze. Tylko, że Marta już tak wiele straciła... ukochaną pracę, wymarzony dwór a przede wszystkim relacje z jedyną córką. Może więc Emilka jest odkupieniem win? Kruszyną, która ma pomóc pani doktor w podjęciu decyzji o powrocie do zawodu?

Powieść jest napisana w bardzo charakterystyczny dla Michalak sposób - nie brakuje sensacyjnych wydarzeń, 'czarnych charakterów' czy niespodzianek wbijających w fotel. Nowe życie kontra śmierć, radość kontra smutek, euforia kontra rozpacz oraz pomoc kontra zemsta - to liczne, ale przecież jeszcze nie wszystkie przeciwieństwa, które dostrzegamy w tej powieści. Wielobarwne oblicza wykreowanych postaci powodują, że pośród sielankowego życia na prowincji zostajemy postawieni przed obliczem kilku tragedii. Dobro nieustannie walczy ze złem, jednak na którą stronę ostatecznie przeważy szala? Czy któryś z bohaterów pokona wewnętrzne demony i dostrzeże swoje błędy? A może cenę za nie zapłaci ktoś inny?

"Od tego są przyjaciele, prawda? By pomagali wzrastać twoim marzeniom. **

"Promyk słońca" jest lekturą wskazującą nam drogę do szczęścia, która zwykle prowadzi przez wąwozy, zakręty i pułapki. Autorka zaserwowała nam książkę przepełnioną emocjami -  pozytywnymi i negatywnymi, które nie pozwalają przejść obojętnie wobec perypetii bohaterów. Niemal każdy bohater otrzymał swoją porcję problemów i rozterek. Marta ma problemy z córką, Oliwia nie jest do końca szczera, Mateusz wciąż bezskutecznie wzdycha do ukochanej, Natanielowi wielokrotnie grunt usuwa się spod stóp a na horyzoncie pojawia się ponownie Siergiej. Chwilami jest naprawdę mocno czy groźnie! Ból, strach i cierpienie wpływają na nasze postrzeganie wydarzeń a te końcowe spowodowały, że moje usta ułożyły się w słowa 'nie tego się spodziewałam!'. 

Autorka zwróciła również uwagę na fakt, iż powinniśmy dziękować za to co mamy a nie oczekiwać zbyt wiele od życia, bowiem możemy się srodze zawieść. Są takie momenty, w których nawet wrogom należy pomagać, ale najlepsze za decyzje podejmujmy umysłem a nie pod wpływem chwili, gdyż wtedy nietrudno o błędy rzutujące na przyszłość. W powieści znalazło się też współczesne ujęcie niewolnika jednak nie zdradzę czego dotyczyło. Bardzo podobała mi się wypowiedź Mateusza na temat różnych rodzajów samotności - we dwoje, w tłumie, z wyboru i ta najtrudniejsza "do zniesienia: gdy chcesz być z kimś, kogo kochasz nad życie, lecz nie możesz." *** 

Podsumowując - powieść Katarzyny Michalak jest dowodem na drzemiące w człowieku uczucie złości oraz chęci do ranienia innych a nawet dokonania zemsty. Nie brakuje tutaj również chorobliwej obsesji i zazdrości, dobroci, podłości, szaleństwa, bezinteresownej pomocy, niespełnionej miłości, poczucia winy oraz konfliktów między rodzicami a dziećmi, ale też niezwykłego blasku matki, która odzyskała dziecko. Nie dajcie się zwieść uroczej okładce, bowiem kryje historię pełną zaskoczeń, wzruszeń, zwrotów akcji i bynajmniej nie jest przesłodzoną bajką z 'happy endem'. Nie mogę się już doczekać na trzeci tom tej serii - "Kropla nadziei".


"Zawsze wydaje nam się, że mamy czas. Mamy mnóstwo czasu, by prosić o wybaczenie. 
Całą resztę życia. I nagle okazuje się, że jest za późno. Na wszystko. 
Na wybaczenie również. ****



* K. Michalak, "Promyk słońca", Wyd. Znak Literanova, Kraków 2018, s. 19
** Tamże, s. 178
*** Tamże, s. 45
**** Tamże, s. 312



"Gwiazdka z nieba"
"Promyk słońca"
"Kropla nadziei"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



wtorek, 20 lutego 2018

Jest już wynik starcia: Monika kontra Indywidualne wyzwanie

Co ejotek lubi najbardziej? Nowe pomysły, zaskakujące wyzwania, dobre wyniki, zadowolenie czytelników bloga :)
Nic tak nie poprawia mi humoru jak pozytywne maile, pełne energii. A jeszcze kiedy ktoś zgłasza mi wywiązanie się z zadania, które wyznaczyłam w Indywidualnym wyzwaniu pisząc takie zdanie: To był strzał w 10 - to już pełnia szczęścia :)

Powyższe, zacytowane zdanie, to fragmencik maila Moniki, którego otrzymałam 16 lutego. Jej zadaniem domowym było poznanie twórczości Lucyny Olejniczak. Sama byłam zachwycona czytaną serią, później swój zachwyt wyrażała inna uczestniczka tego wyzwania... Po analizie tego co czytuje Monika, czułam, że to może być TO!



Wrażenia Moniki znajdziecie TUTAJ.

Mnie pozostaje pogratulować sukcesu :) Cieszę się ogromnie, że kolejne 'przymuszenie' do lektury zakończyło się tak pozytywnie :)

Czy ktoś jeszcze ukończył swoje wyzwanie? Teoretycznie macie czas do 12 marca, zawsze mogę przedłużyć :)

niedziela, 18 lutego 2018

Natasza Socha "Troje na huśtawce"




Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 31 stycznia 2018
Liczba stron: 320











Pamiętacie szum medialny dotyczący różnicy wieku Agaty Paskudzkiej i Piotra Rubika? W chwili gdy w 2008 roku brali ślub, wynosiła ona osiemnaście lat... Od tamtej pory osobiście nie interesowałam się celebrytami, ale przed napisaniem tej recenzji doczytałam, że się nie rozwiedli i mają dwie córki... Dlaczego o tym wspominam? Ot, takie było moje pierwsze skojarzenie, gdy czytałam najnowszą powieść Nataszy Sochy. Lada moment przekonacie się dlaczego...

"Miłość można skatalogować na różne sposoby, można ją też podzielić na gorsze i lepsze okresy. Ale jeśli jest to miłość naszego życia, to nie można jej przekreślić tylko dlatego, że jednemu z nas wyczerpują się baterie. Albo że komuś to przeszkadza." *

"Troje na huśtawce" jest pamiętnikiem Koralii, kobiety dojrzałej, która znalazła się na życiowym zakręcie i postanowiła spisać swoje wspomnienia oraz przemyślenia. Może dzięki tej spowiedzi łatwiej poradzi sobie z chaosem w głowie?

Koralia dorastała w czasach, gdy dzieci tęsknym wzrokiem zerkały ku Peweksowi i półkom z klockami Lego czy lalkami Barbie. Tylko nieliczni mogli dostąpić zaszczytu przekroczenia progu i zabrania wymarzonej zabawki do domu. Do tego grona należała Aurelia, sześć lat starsza od Koralii dziewczynka z sąsiedztwa, która z biegiem lat stała się wręcz 'obiektem fascynacji' i to nie tylko za sprawą Lego. Gdy Aurelia została samotną matką to właśnie maturzystka Koralia objęła funkcję niani małego Tytusa. Dbała o jego rozwój, chodziła na spacery, pokazywała świat... Ogromnie zbliżyła się do Aurelii i jej synka, patrzyła jak dorastał, jak zmieniał się jego światopogląd, zainteresowania...

Los sprawił, że Amor nie zwrócił uwagi na ich numery Pesel... Wycelował, strzelił i próbując uszczęśliwić niechcący obarczył ich dodatkowym problemem. Bo jeśli miłość może być problemem to właśnie w takiej sytuacji, kiedy to mężczyzna spotyka się ze starszą o osiemnaście lat kobietą, na dodatek przyjaciółką matki. Czy zdecydują się wyznać prawdę? Czy pomimo docinków, krzywych spojrzeń i walki ze schematami będą razem?

"Człowiek nie powinien mieć zbyt dużo wolnego czasu, bo wtedy zaczyna intensywnie myśleć. Nie są to jednak myśli konstruktywne, to raczej robienie bilansu życiowych strat i niepowodzeń, a stąd już krótka droga do kolejnej butelki wina i zatopienia się w depresji." **

Jeśli szukacie powieści, która tętni przygodami bohaterów, niesie liczne sensacyjne niespodzianki czy też wartką akcję to wybierzcie inny tytuł. "Troje na huśtawce" to historia o przewidywalnych ale i spontanicznych związkach, samotnym macierzyństwie oraz miłości, która często musi stoczyć walkę o akceptację. Tylko czy my potrzebujemy zgody otoczenia na bycie z NIM czy NIĄ?
W tym przypadku wymuszony pojedynek na linii miłość-przyjaźń sprawi, że Koralia będzie musiała zmierzyć się z wyborem. Okrutny ciężar spocznie na jej barkach - czy będzie sobie potrafiła poradzić z emocjami, uczuciami i poświęcić przyjaźń dla miłości lub miłość dla przyjaźni? Czy Ty potrafiłbyś/-łabyś jednoznacznie wybrać? Ja tak...
W sprawie powieściowych zakochanych Natasza Socha zostawiła czytelników w niepewności co do zakończenia - jest ono otwarte, każdy może po swojemu zinterpretować ostatnią scenę z udziałem głównej bohaterki.

Książka jest zbiorem luźnych przemyśleń na różne życiowe tematy, nie tylko miłości czy przyjaźni. Natasza Socha posługując się swoją bohaterką - Koralią - zwraca naszą uwagę na fakt, iż nieistotne są tutaj daty, dni tygodnia a czasami nawet miesiące. Liczy się to czego pragniemy, jakie mamy ambicje oraz czy potrafimy będąc z kimś mieć coś swojego - ulubione miejsce, potrawę czy piosenkę, trochę czasu poświęconego dla swoich zainteresowań. Korzystajmy z dobrodziejstw życia, bowiem nic nie jest na zawsze... Autorka w typowy dla siebie sposób zgrabnie posługuje się słowem, które bywa przesycone nie tylko powagą, ale też humorem czy ironią.


"Człowiek nie starzeje się dlatego, że jego metryka pokazuje mu taką, a nie inną datę, ale z powodu własnych ograniczeń." ***


Podsumowując - "Troje na huśtawce" to powieść napisana w formie chaotycznego pamiętnika, który ma uświadomić nam, że schematy nie zawsze wytyczają właściwe ścieżki a w życiu człowieka szczęście przeplata się z wyrzutami sumienia. Jednak warto spojrzeć ponad to, co myślą inni i podążać własną ścieżką ku szczęściu... Oby tylko wybory, których należy dokonać nie były zbyt trudne.




* N. Socha, "Troje na huśtawce", Wyd. Edipresse Książki, Warszawa 2018, s. 306
** Tamże, s. 78
*** Tamże, s. 51




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

poniedziałek, 12 lutego 2018

Renata Kosin "Jedwabne rękawiczki"




Autor: Renata Kosin
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: styczeń 2018
Liczba stron: 440













Zawsze marzyłam, by w czeluściach toaletki, sekretarzyka czy starej szafy odnaleźć skarby z przeszłości… Listy, pamiętnik, zdjęcia czy choćby chusteczkę z haftowanym inicjałem. Nawet na rodzinnym strychu nigdy nie udało mi się odnaleźć nic, co kryłoby w sobie sekrety przodków. Tylko czy zawsze takie znalezisko niesie ze sobą radość, zrozumienie i spokój? Z braku własnych znalezisk, odpowiedzi na to pytanie szukam w powieściach z takim motywem. Dziś podzielę się z Wami moimi wrażeniami z lektury najnowszej powieści Renaty Kosin „Jedwabne rękawiczki”. To tytuł mający tak naprawdę podwójne znaczenie…

Laura znowu uciekła… To miał być miły czas spędzony z mężem i ośmioletnimi bliźniaczkami u rodziców w Stanach Zjednoczonych, ale z uwagi na ich napięte stosunki, kobieta nie wytrzymała i podjęła spontaniczną decyzję o powrocie do Polski. Jej rodzina ma wrócić za kilka tygodni a Laura zamierza w tym czasie dopełnić ostatnich formalności w sprawie sprzedaży domu rodziców w Jedwabnem. Gdyby mogła tego uniknąć… Wszak z tym miejscem wiążą się jej najgorsze i bardzo bolesne wspomnienia. Dlaczego? Co się tam stało małej dziewczynce, jaką wtedy była?

Jednak nowy właściciel – Henryk Lichota – wysyłał rodzicom dziwne dokumenty znalezione rzekomo w trakcie remontu pod podłogą. Okazało się również, że korytarz na parterze jest krótszy niż znajdujące się obok pokoje. Co zajmuje tą brakującą przestrzeń? Jak to wszystko wyjaśnić? Czy Laura zdaje sobie sprawę, że z pozoru błahe przedmioty będą orężem w walce o życie?

Po wizycie w domu swojego dzieciństwa Laura zgodnie z planem udaje się do Bujan, do ciotki Heleny, staruszki będącej tak naprawdę kuzynką matki Laury – Ireny. Tylko czy spokój jaki zawsze odnajdywała na poddaszu domu ciotki i tym razem jest jej przeznaczony? Za sprawą przedmiotów odzyskanych w Jedwabnem Laura zaczyna przenosić się do innego świata. Jej wspomnienia, uzyskiwane od Lichoty informacje, strzępy wydarzeń a przede wszystkim dziwne zachowanie ciotki, która jakby nie chciała by coś wyszło na jaw… Jakby próbowała coś ukryć… Wszystko to jak elementy układanki, jak rozsypane po świecie puzzle pragnie poskładać Laura. Trop prowadzi do rodziny Berthier z Francji, która wiele lat wcześniej podjęła próbę listownego kontaktu z Kossackimi (rodzice Laury). Zaintrygowana tajemniczymi słowami Amelie, zachowaniem ciotki oraz znaleziskami Laura ma nadzieję, że na francuskiej ziemi uda jej się przynajmniej zrozumieć zagadki z przeszłości. Jakie rewelacje czekają na kobietę, ukryte od pokoleń w sercach i umysłach francuskich kobiet? Jak wyjaśni się sprawa jednej jedwabnej rękawiczki? Czy wszystkim może ufać? Ile kłamstw odkryje dzięki opowieściom Amelie oraz Josephine?

Tajemnice mnożą się jak grzyby po deszczu i nawet przy końcu powieści można odnieść wrażenie, że nie wszystko zostało wyjaśnione. Choć tak naprawdę to w połowie książki wydawać by się mogło, że wszystko już wiemy i właściwie po co ta reszta…? Jakże się myliłam… Renata Kosin stworzyła powieść iście sensacyjną! Nieprzewidywalną i intrygującą. To obyczajówka z prądem. Historia z elementami grozy. Czytelnikiem targają liczne emocje a w oczy zagląda strach, wcale nie mniejszy niż u bohaterów. Początkowo zupełnie nie miałam pojęcia w jakim kierunku z wyjaśnieniami pójdzie autorka. Z niepokojem i w stanie wzburzenia czekałam na fakty czy choćby elementy mogące pomóc w dojściu do prawdy. Nie sądziłam, że Kosin skieruje się ku tak nieznanym – dla wielu ludzi – tematom. Osobiście wolałabym bardziej przyziemne i namacalne rozwiązania zagadek, gdyż w tych nie czułam się zbyt obeznana. Nie mogę jednak powiedzieć z tego powodu złego słowa – widać ogromne przygotowanie autorki, liczne poznane źródła i szeroki zakres poruszonych kwestii.

Przyznaję, że postać Laury działała mi chwilami na nerwy – niby chciała wyjaśnień, ale w najciekawszych momentach wciskała sobie guzik ‘stop’ i blokowała napływające do umysłu informacje. Nie przeczę, że wszędzie napotykała na mur milczenia albo dziwne wyjaśnienia, które w żaden sposób nie stawały się kluczem do sukcesu. A może to przeszłość – relacje z matką i babką były przyczyną tej blokady? Czy Laurze uda się dowiedzieć dlaczego jedwabne rękawiczki zostały rozdzielone i co się za tym kryje? Co wspólnego z dziejami jej rodziny ma pogrom Żydów w Jedwabnem? Jaką rolę w tej historii odegrają panie Berthier oraz kilka tajemniczych postaci?

Podsumowując - „Jedwabne rękawiczki” to powieść obyczajowa opowiadająca historię wielkiej fascynacji, wzbogacona nutką sensacyjnych zdarzeń, przepełniona tajemnicami, które przez lata były zamiatane pod rodzinny dywan. Opowieść o życiu jednocześnie w dwóch światach, rozpaczy matki w trakcie choroby czy też po śmierci dziecka. Stworzona przez Renatę Kosin fabuła jest relacją z samotności, zatajonych prawd i tajemnych mocy, które poprzez rozliczne nauki i symbole dokonają przemiany w… motyla :) Polecam, gdyż jestem pewna, iż nie spodziewacie się, co kryje przepiękna okładka.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję
http://virtualo.pl/
E-book „Jedwabne rękawiczki” znajdziecie na Virtualo.pl

sobota, 10 lutego 2018

Agnieszka Krawczyk "Tylko dobre wiadomości"




Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 31 stycznia 2018
Liczba stron: 416














Agnieszka Krawczyk uwielbia skupiać się w swoich książkach na konkretnym temacie przewodnim – tak było w przypadku serii Czary codzienności czy Magiczne miejsce. Tak samo jest w najnowszej powieści pisarki - „Tylko dobre wiadomości”. Ogromnie ucieszyło mnie miejsce akcji, czyli Kraków oraz moc literek i mediów, które w tej książce mają moc sprawczą. Zapraszam Was na moje wrażenia z lektury.

Izabela Oster prowadzi własny program „Info Global” w prywatnej telewizji. Uwielbia swoją pracę i ‘wbijanie szpileczki’ rozmówcom pod sam koniec rozmowy co sprawia, że z zaskoczenia wyznają to, przed czym bronili się przed długie minuty. Jednak w wyniku zmian, Izabeli zaoferowano gorsze pasmo dla programu, którego jej zdaniem w tak późnych godzinach nikt oglądał nie będzie… Ogromna złość sprawia, że podejmuje szybką decyzję i z wiszącym nad głową kredytem za mansardę w Krakowie… zwalnia się z pracy. Czy otrzyma propozycje z innych stacji? Jak sobie poradzi finansowo, wszak musi płacić za wynajmowane w Warszawie mieszkanie…?

"...najgorszą krzywdą, jaką jeden człowiek może wyrządzić drugiemu, jest odebranie mu radości życia." *

Kamila Rudnicka-Clement jest tłumaczką książek Mistery’ego Clarka, którego kryminały wydaje w Stanach Zjednoczonych jej ciotka. Jest rozwódką, której wolny czas zapełniają tłumaczenia oraz dwa labradory – Keks i Drops. Po śmierci byłej teściowej dowiaduje się, że dostała w spadku gazetę „Stylowa Kobieta”. Jedyny problem tkwi w tym, że siedziba redakcji mieści się w Krakowie! Czy Kamila się przeprowadzi?

Bohaterki znają się od studiów, dlatego Kamila proponuje Izie spółkę. Przyjaciółki zatrzymują się w mansardzie Izy na Grzegórzkach i rozpoczynają proces zmian „Stylowej Kobiety”, która zdaniem dziennikarki jest pismem nieciekawym i z przestarzałą treścią. Zbyt długie artykuły raczej nużą niż interesują, dlatego wspólniczki są zaskoczone, że pismo przynosiło dochód… Kim jest tajemniczy reklamodawca, dzięki któremu gazeta nie upadła?

Drogi Czytelniku, zostawiam Cię w tym momencie opisywania fabuły… Sam musisz podążyć tropem tajemnic i je rozwikłać… Co ukrywa Kamila? A jaki był sekret Michaliny, czyli jej teściowej? Kto pomagał gazecie? Dlaczego Mistery Clark nie udziela wywiadów?
Dzięki pięknemu, lekkiemu i urokliwemu stylowi autorki nawet się nie obejrzysz jak dotrzesz do końca książki. A przecież po drodze zwiedzisz cudowne zakątki Krakowa a przede wszystkim dzielnicy Kazimierz. Dowiesz się co nieco o synagogach, spróbujesz jadła z food trucków, skubniesz ekologii, polityki i poznasz dwóch przedstawicieli elementu społecznie użytecznego, czyli Rysia i Płetwę. Zostaniesz oczarowany posiadłością w Opolanowie, jej wystrojem, parkiem, biblioteką i labiryntem. Nie zabraknie też zagranicznego akcentu – tym razem stawiamy swe kroki w Wenecji, którą Krawczyk pokazała w dość osobliwy sposób. Nie ma tutaj miejsc, które zna każdy turysta – pisarka skupiła się na oryginalności i wyjątkowości, ukrytych w gąszczu wąskich uliczek, perełek. 

"Czasami trzeba się zatrzymać, żeby ruszyć naprzód." **

Bardzo polubiłam żywiołową i bezpośrednią ciotkę Kamili – Violę, inteligentnego Hrabię oraz osobistych ochroniarzy księżniczki i kierowniczki :) Z ogromnym zainteresowaniem czytałam o nietypowych pasjach oraz miejscach zamieszkania, jakimi obdarowała pisarka swoich bohaterów. Duży nacisk Agnieszka Krawczyk położyła na temat odpowiedzialności za zwierzęta i spojrzała na niego z kilku różnych perspektyw. To kolejna cudowna powieść w dorobku autorki i mam dziwne wrażenie, że każdy kto lubuje się w jej twórczości powinien obowiązkowo ją przeczytać. Ogromnie mnie intryguje kolejna książki Pani Agnieszki.

Podsumowując - „Tylko dobre wiadomości” to powieść o szorstkiej przyjaźni, miłości w zabieganych czasach, wyrzutach sumienia i kryzysach w związkach. Historia Izy i Kamili pokazuje, że show biznes słynie z ‘podkładania świni’, ale życie pełne jest niespodzianek, drugich szans i pomimo intryg, kłamstw oraz wyolbrzymionych problemów możemy wyjść na prostą… Godząc się z przeszłością, naprawiając teraźniejszość i dobrze planując przyszłość, bo… żyje się raz :)



* A. Krawczyk, "Tylko dobre wiadomości", Wyd. Filia, Poznań 2018, s. 108
** Tamże, s. 133



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...