sobota, 19 sierpnia 2017

Anna J. Szepielak "Francuski klejnot"





Autor: Anna J. Szepielak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: lipiec 2017
Liczba stron: 414












Po lekturze "Francuskiego zlecenia" wiedziałam, że autorka powróci do tej historii i ku zadowoleniu czytelników zostanie wydana kontynuacja losów Ewy. To nie mogło się tak skończyć... Tak wiele zagadek pozostało niewyjaśnionych... Musiałam poznać ciąg dalszy opowieści o potomkach Flory, magicznej galerii przodków oraz tajemnicach kryjących się w pierścieniach, obrazach, pamiętnikach czy listach.

Od chwili, gdy Ewa powróciła z francuskiej przygody i otrzymała list miłosny od Gerarda minęło dwadzieścia lat. Co w tym czasie wydarzyło się w jej życiu uczuciowym? Jeśli liczyliście, że dowiecie się tego właśnie z mojej recenzji to... się mylicie! Nie napiszę o tym ani słowa :) Nie chcę byście sięgali po książkę z gotową wiedzą - ja miałam niezwykłą niespodziankę, gdyż nie przeczytałam wcześniej żadnych recenzji czy opisów...


Lato 2015, Prowansja
Ewa ponownie udaje się do miejsca, które wspomina z sentymentem - do rezydencji rodziny Elizy. Tym razem jest to niestety smutna okoliczność - śmierć jednego członka rodziny. Nie dość, że wszyscy są pogrążeni w żałobie i otula ich smutek to po odczytaniu testamentu czują wręcz złość! Nie chcą przyjąć do wiadomości, że to właśnie Ewa otrzymała w spadku coś, co według nich nie powinno opuszczać tego miejsca, tego kraju, tej rodziny... Nie wiedzą jednak jakie problemy czekają czterdziestolatkę z tym przedmiotem - nie jest to bowiem taka zwyczajna rzecz... Kryje liczne tajemnice, stanowi pokusę, ale ma też urok i "charakterek" :)

Po powrocie do kraju Ewa zamierza pomóc swojej chrześnicy - Kalinie. Dwudziestopięcioletnia dziewczyna prowadzi pensjonat w górach, jednak nie przynosi on dochodów a uparta siostrzenica nie wyobraża sobie, by mogła zrezygnować i robić to co kocha najbardziej, czyli projektować biżuterię. W jaki sposób Ewa pomoże w ratowaniu pensjonatu i pracujących w nim ludzi? W jej głowie narodził się plan, by "na jednym ogniu upiec dwie pieczenie", czyli pomóc dwójce młodych ludzi w ich problemach, bo choć są one odmienne to trudna sytuacja i znajomość z dzieciństwa może sprawić, że staną na nogi. Czy plan się powiedzie? Jakie niespodzianki czekają na bohaterów podczas pobytu Ewy z synkiem Jaśkiem u Kaliny? A wreszcie kto jest tajemniczym gościem z Francji, który ma pomóc w tajnej misji? Na wszystkie pytania znajdziecie odpowiedź już w powieści.


Autorka zaintrygowała mnie już Prologiem zabierając w "podróż" do roku 1800, kiedy to mowa jest o losach bliźniaczek i ich ojca, znanego nam z "uciekającego ze ściany" portretu. Kolejne strony odkrywały przede mną zawiłe losy obu rodzin - Elizy i Ewy. Cała opowieść w bardzo zgrabny i bez zbędnych wtrąceń sposób wartko płynie niosąc z prądem liczne zagadki, tajemnice i ukryte przekazy. Nie sposób odgadnąć co czeka czytelnika już za chwilę... Wciąż coś się dzieje a "sprawców" rozrywkowych zdarzeń jest wielu - Kalina, Francuzi, policja, Bestia a nawet duch :) 

Bohaterów bardzo polubiłam, choć nie zawsze popierałam wszystkie działania i decyzje. Nie zabrakło "czarnych charakterów", krwi oraz wołania o pomoc. Moją największą sympatią cieszyła się jedna z młodszych postaci - syn Ewy, Jasiek. Uroczy chłopczyk, który momentami posiadał rozległą wiedzę na tematy niedostępne i niezrozumiałe przez dorosłych.

Na kartach powieści znajdują się treści listów czy też pamiętników, które pozwalają uczestniczyć w odkrywaniu przeszłości rodzin. Bardzo mnie ucieszyło, że wysnute już podczas lektury "Francuskiego zlecenia" teorie mają potwierdzenie w fabule niniejszej części. Żałuję tylko, że w samym finale Ewa podjęła właśnie "taką" decyzję... Liczyłam, że Anna Szepielak pójdzie w nieco innym kierunku...

Autorka ubarwiła swą opowieść licznymi szczegółami, które dodały jej smaku i uroku - potrawy pani Jadwigi, gra na harfie pięknej dziewczyny, stolik na telefony tuż przy łazience nazywany "miejscem mocy" czy teoria dotycząca mężczyzn, iż zawsze chcą wszystko robić odwrotnie niż im się mówi. Wśród plusów muszę wymienić również gwarę Jadwigi, kaleczony polski Sophie czy wypowiedzi Jaśka, co nieustannie wywoływało u mnie uśmiech.

Ale "Francuski klejnot" to nie tylko humor... Nie zabrakło w niej też poważnych tematów - honorowi krwiodawcy, dawcy komórek macierzystych, istota rodowych pamiątek oraz przemiana "czarnych charakterów". Szepielak pociągając za sznurki swych postaci udowodniła, że czasami trzeba wymienić nieco zawartość swojego "plecaka", by było nam lżej w dalszym życiu; trzeba pozbyć się tego co zbyteczne, co dotyczy spraw nieistotnych, przeszłych... Z niektórymi powinniśmy się pożegnać i zapomnieć o nich. Choć jak wiadomo czasami łatwiej jest problem zignorować niż stawić mu czoła.


Podsumowując - "Francuski klejnot" to piękna, życiowa i bliska sercu opowieść o symbolicznych pożegnaniach, nowych początkach, wyciąganiu ręki na zgodę oraz o losie odmieniającym życie. A wszystko to okraszone humorem i ironią Kaliny pod czujnym okiem łagodnej Bestii. Serdecznie polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki





Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dagmarze

czwartek, 17 sierpnia 2017

Uwaga uczestnicy konkursu z "Zemstą na ekranie" - niespodzianka od Anny Mentlewicz!

Oddaję głos Annie Mentlewicz:



Przeczytałam w komentarzach pod wywiadem ze mną, że ktoś był rozczarowany, iż nie odpowiedziałam na jego pytanie. Po nagrodzeniu dwóch, moim zdaniem najoryginalniejszych, pytań odpowiadam na wszystkie, które się pojawiły, żeby zaspokoić ciekawość :)


Cytrulina
1. Z czego jest Pani najbardziej dumna jeśli chodzi o życie zawodowe?
Najbardziej mnie cieszy, że mimo różnych trudności udaje mi się stale rozwijać i iść do przodu. Poza tym cieszy mnie, że każdy program, przy którym pracowałam albo który nadzorowałam był ważny dla widzów i większość z tych pozycji antenowych funkcjonuje w historii telewizji :)
2. Proszę, by przypomniała sobie Pani samą siebie w wieku lat 20. Co chciałaby Pani przekazać samej sobie w tym wieku - jakie 3 ważne zdania napisałaby Pani samej sobie?
Pamiętam siebie z tamtych czasów i wierna jestem jednej zasadzie, którą wtedy usłyszałam i zaakceptowałam – tak długo jesteś młoda jak długo masz poczucie, że Ty jesteś sprawcą swojego życia. Co dodałabym z dzisiejszej perspektywy? Wierz, że urodziłaś się pod szczęśliwą gwiazdą i wcześniej lub poźniej dopniesz swego. Nie bój się zmian. Pamiętaj, że ze złego zawsze wyniknie coś dobrego – najtrudniejszy jest czas oczekiwania na przekonanie się o tym :)



Gosia
1. Jakie jest Pani największe marzenie literackie?
Mieć szerokie grono odbiorców, którzy czekają na moje książki, a potem chętnie się dzielą w różnych miejscach opiniami o nich oraz zachęcają innych do poznawania mojej twórczości.


2. Czy chciałaby Pani zobaczyć ekranizację swojej powieści? A może nawet ma już Pani typy, kogo chętnie widziałaby Pani w rolach głównych bohaterów?
Chętnie bym zobaczyła ekranizację swojej powieści, ale nie mam żadnych typów, kogo bym widziała w jakiej roli. Nie znam się na tym i wolałabym, żeby taką decyzję podjął reżyser. Jestem fanką wyspecjalizowanego świata czyli takiego, w którym każdy z nas robi to co potrafi najlepiej i zabiera głos, kiedy ma coś istotnego do powiedzenia, nie próbując nikogo “wdeptać w ziemię”.


3. Pisząc książkę miała Pani ułożoną historię i była ona systematycznie przelewana na papier, czy raczej losy bohaterów zmieniały się z minuty na minutę? :)
Miałam zarys historii czyli wiedziałam skąd ruszy i dokąd dojdzie moja bohaterka oraz kto jej będzie towarzyszył w tej podróży oraz jaką będzie odgrywał rolę. Dobrze zbudowani bohaterowie mają taką cechę, że w pewnym momencie “wycinają autorowi numery”, nie godząc się na pewne rzeczy. Ze Stellą też tak się zdarzało i czasami jej ustępowałam. Generalnie jestem zwolennikiem pracy nad planem, ale jednocześnie życzliwie traktuję momenty, kiedy bohaterowie podpowiadają mi lepsze rozwiązania.



Agnesto
1.Czy ma ma Pani jeszcze inne pasje oprócz telewizji( nie wątpię, że praca w tv była też pasją) i pisania książek?
Uwielbiam spotkanie z ludźmi i podróże. Codziennie pływam, chodzę na jogę i uwielbiam swoje lekcje angielskiego i hiszpańskiego przez skypa (mój nauczyciel mieszka za granicą). Poza tym kocham czytać książki, oglądać dobre kino, być na bieżąco z tym, co najlepsze w teatrze. No i muzyka. Bez niej mnie nie ma (każda byle dobra). Żyję intensywnie, ale bez gonitwy, bo zadyszka mi szkodzi :)


2. Doskonale pamiętam programy "Luz", "Rower Błażeja", "5-10-15" i inne młodzieżowe, obecnie - o ile się nie mylę - nie ma w telewizji programów dla nastolatków. Dlaczego ich brak i czy istnieje cień szansy, bo takowe powstawały?
Bardzo trudno zrobić dobry program dla nastolatków. Były różne próby i ich autorzy przegrali. Od kilkunastu lat zajmuję się publicystyką społeczną dla dorosłych i nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy jest szansa na pojawienie się programu na miarę Luzu czy Roweru Błażeja.


3. Czy planuje Pani kolejne powieści i czy też będą tematycznie związane z telewizją?
Zaplanowałam, że moja debiutancka, trzytomowa powieść będzie związana z telewizją. Kolejne już nie, ale nie mogę wykluczyć, że świat mediów będzie w nich obecny.



Naila
1. Co jest trudniejsze do stworzenia: słuchowisko radiowe, scenariusz czy powieść?
Wszystko jest tak samo trudne. Wymaga dobrego pomysłu, który trzeba bardzo starannie zamienić na ciekawą strukturę dramaturgiczną. To twórcza praca, ale wymagająca bardzo precyzyjnego myślenia.


2. Czy ma Pani ulubioną książkę taką, do której Pani co jakiś czas wraca?
Tak, lubię wracać do twórczości Edwarda Stachury, bo zawsze kojarzy mi się z początkiem mojego związku z moim mężem. Na półce koło łóżka mam Czarodziejską górę oraz Wołanie z końca świata, po które sięgam często.


3. Mamy lato, urlopy i wakacje, a odpoczynek to ważna część życia, w jaki sposób Pani odpoczywa?
Lubię podróżować, poznawać nowe miejsca, a przede wszystkim ludzi.



martucha
2) Jakie cechy trzeba posiadać, aby być dobrym reportażystą (nie reporterem)?
Ktoś kto chce się zajmować reportażem musi przede wszystkim lubić rozmawiać z ludźmi. Musi mieć w sobie siłę, żeby bez względu na konsekwencje docierać do prawdy. Poza tym powinien być człowiekiem, który nie boi się wysiłku, bo bycie reporterem równa się pracy przez wiele dni i godzin, często w bardzo trudnych, a nawet niebezpiecznych warunkach.


3) Jakich tematów do reportaży telewizyjnych nie podjęłaby się Pani i dlaczego?
Nie ma złych tematów do reportażu. Problem jest w tym jak je zrealizować. Nie mogę w tym momencie czegoś wykluczyć.



Chaga
1. Czy w dotychczasowych książkach wykorzystała Pani wątki ze swojego życia zawodowego?
W swoich książkach nie opisuję niczego jeden do jednego, ale na pewno inspirowałam się tym, co przeżyłam, czy obserwowałam. Nie ma w moich powieściach żadnego klucza. To jest fantazja budowana na podstawie świata, który obserwuję z bliska od wielu lat.


2. Czy w środowisku dziennikarskim funkcjonują jakieś przesądy związane z pracą?
Tak, jak upadnie scenariusz programu, trzeba go przydepnąć, żeby wszystko się udało; więc przydeptuję wszystko, co mi upada (np. kluczyki od samochodu), żeby szczęściu pomóc.


3. Czy planuje Pani kolejną powieść także z akcją osadzoną w telewizji?
Nie, książki z tak mocno osadzoną w telewizji fabułą już nie planuję, ale ludzie mediów będą się chyba pojawiać. :)



Magia słowa
1. Gdyby dostała Pani złotą rybkę, która jest w stanie zrobić wszystko o co się poprosi, to jakie trzy życzenia by Pani wypowiedziała?
Pierwsze życzenie to byłaby prośba o zdrowie i pomyślność dla mnie i mojej rodziny. Druga dotyczyłaby mojego pisania, żeby znalazło bardzo, bardzo, bardzo szerokie grono odbiorców, a trzecie to prośba, żeby mi sypnęła gorszem, abym mogła podróżować, znajdując inspiracje do mojego pisania



Edyta Chmura
1. Wreszcie coś oryginalnego! Zwykle jako zwierzęcy bohater mamy kota lub psa, a ja tu widzę papugę :) Czy często ma Pani takie niesztampowe pomysły - w pracy, podczas pisania książek, w życiu...?
Podstawowa zasada przy tworzeniu dobrych programów w telewizji to pomysł. To samo dotyczy pisania. Staram się wymyślać oryginalne rozwiązania czy bohaterów. A moje życie? Ono jest jedną wielką, niesztampową historią, którą na bieżąco podkręcam.


2. Gdyby ktoś Panią zdradził, parszywie oszukał lub wykorzystał Pani rewelacyjny pomysł na reportaż...zemściłaby się Pani? Zemsta przynosi ulgę czy jeszcze bardziej "dołuje"?
Zemsta zabiera dobrą energię, powoduje, że skupiamy się na złym celu i gubimy po drodze piękno. Złodziej cudzych pomysłów czy podły człowiek wcześniej czy później potknie się o własne nogi. Nie warto swojego życia poświęcać na przyśpieszanie tego. Warto robić swoje, ale nie należy pomagać tym, którzy nas boleśnie zranili. Obojętność to dobre rozwiązanie wobec tych, którzy nam dopiekli.


3. Jaką książkę poleciłaby mi Pani na wakacje? :)
Ostatnio polecałam komuś Zabić drozda i był zadowolony. Jeśli Pani nie zna – polecam.



Małgosia
1. Jak wiele byłaby Pani w stanie poświęcić dla rozwijania swoich pasji: czas spędzony z najbliższymi, wspomnienia, miłość życia? Może jeszcze coś innego?
W życiu liczy się równowaga. Warto o to dbać i nie przeginać. Wszystko powinno mieć swój czas. Staram się o tym pamiętać. Poza tym są wokół mnie ludzie, którzy rozumieją, że ja chodzę własnymi drogami i czasami muszę się koncentrować na tym, co jest dla mnie ważne, bo potem się okazuje, że to jest dla Nas ważne.


2. Jakim mottem kieruje się Pani w życiu?
Robić swoje najlepiej jak można w danym momencie.


3. Gdyby na jeden dzień mogła wcielić się Pani w dowolną/dowolnego bohaterkę/bohatera literackiego, kogo by Pani wybrała? Dlaczego?
Chciałbym być bohaterem książki Pierre la Mure “Miłość niejedno ma imię” czyli Feliksem Mendelssohnem, którego życie się kompiluje, kiedy znajduje partytury Jana Sebastiana Bacha i zaczyna walczyć powrót wielkiego kompozytora na salony muzyczne. Dlaczego? Bo fajnie byłoby być przez chwilę facetem i to tak niezwykłym jak Mendelssohn.



AniaB31
Jak Pani myśli dlaczego dzisiaj brakuje takich programów dla młodzieży jak np Rower Błażeja? Oglądałam go z przyjemnością...
Rynek medialny bardzo się zmienił i trudno dzisiaj robić program dla młodzieży, który ci młodzi ludzie chcieliby oglądać. Od lat nie zajmuję się taką problematyką, więc nie chcę się wymądrzać. Dlatego proszę wybaczyć, że nie rozwinę tej odpowiedzi.
2. Czy są jakieś tematy, zagadnienia, których NIE podjęłaby się Pani do realizacji?
Nie ma złych tematów. Jest tylko problem, jak je zrobić. Teoretycznie podjęłabym się wszystkiego, ale nie mogę wykluczyć, że z czegoś bym się wycofała po wnikliwej analizie. Nie każda sprawa, podobnie jak nie każda osoba może być przedmiotem reportażu. To powinna być historia niezwykła, podobnie jak nieprzeciętni (w różnych wymiarach) powinni być bohaterowie. Reportaż to artystyczna opowieść o życiu, a w nim wszystko jest możliwe:)



Pani Anno, bardzo dziękuję za tak ciekawą niespodziankę dla czytelników mojego bloga - dziękuję za poświęcony czas i liczę, iż teraz ciekawość wszystkich została zaspokojona :) Moja na pewno. 

wtorek, 15 sierpnia 2017

Joanna Marat "Madonny z ulicy Polanki"




Autor: Joanna Marat
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2016
Liczba stron: 480










Stara kamienica w Gdańsku-Oliwie, dająca schronienie kobietom nie potrafiącym się odnaleźć w życiu, które określone już w tytule mianem "madonny" stanowią filar powieści nieznanej mi dotąd pisarki - Joanny Marat. A to już czwarta jej książka... Czy niezbyt kusząca okładka oraz opis sugerujący babskie czytadło o poplątanych losach pokoleń mnie uwiodły? Zapraszam na moje wrażenia z lektury

Anna Formela to kobieta, która wciąż ucieka. Najpierw zostawiła w Polsce męża a teraz po cichu opuściła starszego od siebie partnera, z którym mieszkała w Szwecji. Miała jednak dosyć samotności oraz chłodu i powściągliwości Svena. Nie lubi przywiązywać się do ludzi i rzeczy - z wyjątkiem swojej walizki w kwiatki - dlatego postanawia zamieszkać na ulicy Polanki, z dala od ludzi którzy nie chcą jej pomóc. Musi podratować swoje zdrowie i zawalczyć o przyszłość. Czy jej się to uda? Czy podejmowane przez nią decyzje będą słuszne, choć sprzeczne z radami lekarzy?

Maciej Zagrobny jest onkologiem, który od lat wzdycha do jednej do swych pacjentek, wbrew woli matki - Moniki, z którą mieszka. Na nic jej utyskiwania, że zakochiwać się w chorej na raka kobiecie to nie jest szczyt marzeń dla jej syneczka. Ale serce nie sługa i doktor Maciek stara się zbliżyć - na ile to możliwe - do obiektu swej radości, czyli do Anny, zwłaszcza że zamieszkała w jego mieszkaniu na Polanki. Czy spełnią się jego sny?

Weronika również mieszka w starej kamienicy i poza przyjaciółką Madzią (którą nota bene zdradza mąż) nie ma do kogo ust otworzyć. Jest wdową, która dorabia sobie praniem i prasowaniem koszul jednego z sąsiadów, którego nazwała Latającym Holendrem. Później relacja przeradza się w coś więcej... Wciąż obawia się powrotu syna, przeczuwa bowiem że to spotkanie nie będzie należało do radosnych. Dlaczego? Co ukrywa kobieta? Kim jest jej syn a kim tajemniczy sąsiad?

W powieści pojawia się też Małgorzata Herbst, dziennikarka lokalnego brukowca, która nie potrafiła ułożyć sobie życia... Wszystko się sypie - córka ma problemy, jej partner zaczyna żałować że zdradzał żonę a ona... Cóż, postanawia skusić się na podkomisarza! Jakby tego było mało jest jeszcze przecież Sven, który naprzemiennie chce i nie chce odnaleźć Anię oraz jej mąż ze swoją nową kobietą. Nie mogę zapomnieć również o matce i siostrze Anki - te dwie kobiety również sporo wniosły do tej historii. Choć nie tylko one, bowiem autorka wprowadziła kilku bohaterów z przeszłości, czyjaś matka, babka czy ojciec i już pojawiły się zawiłości i tajemnice rodzinne a na deser jeszcze sprawy kryminalne!


Powieść prawie do mnie trafiła. Dlaczego prawie? Otóż zniechęcił mnie początek... a dokładniej - trzysta stron. Zupełnie nie mogłam się wciągnąć w opowieść o losach postaci - teraźniejszych oraz tych z przeszłości. Kiedy zaczynały się rozdziały lub podrozdziały nie było jednoznacznie wskazane o kim jest mowa, co skutkowało tym, że nie wiedziałam do kogo odnieść to, co przeczytałam. Mam wrażenie, że ciekawa fabuła i mnogość intrygujących postaci została przytłoczona niepotrzebnymi lub przydługimi przemyśleniami oraz rozwleczonymi wypowiedziami. Zbyt wiele pojawia się monologów a za mało dialogów. Rzadkie rozmowy bohaterów połączone z niełatwym językiem autorki sprawiły, że nie potrafiłam się zaaklimatyzować w gdańskiej kamienicy.

Na pierwszy rzut oka podczas lektury tych stronic niewiele się też dzieje. Niby akcja jest, ale czytelnik (mam tutaj na myśli siebie) nie pragnie jak najszybciej zakończyć domowych czynności, bo dać się porwać historii... A zawiłe powiązania rodzinne i historie bohaterów drugoplanowych nieco mieszają w głowie.
Nie polubiłam bohaterów, z żadnym nie potrafiłam się utożsamić, nikt też nie wzbudził we mnie sympatii i chyba jedynie losy Anki wywołała u mnie szybsze bicie serca i zaciskanie kciuków.

Na szczęście moją ocenę ratuje to, co zdarzyło się potem. Szkielet, śmierć, siniaki, krew, szpitale oraz pożar - wtedy dopiero "Madonny z ulicy Polanki" sprawiły, że chciałam szybko dotrzeć do końca, by poznać finał. Na dodatek brawa dla autorki za jakże sprytne i zgrabne połączenie poszczególnych postaci ze sobą! Z reguły udaje mi się domyślić takich rzeczy, ale tym razem odnotowałam tylko maleńkie sukcesy.

Joanna Marat zawarła w swej powieści mnóstwo poważnych problemów - dylematy matek, patologie, zmaganie się z chorobą i samotnością, romanse, życie pod pantoflem matki lub żony, homoseksualizm oraz relacje przyrodniego rodzeństwa. Pokazała również jak ważne jest życie w zgodzie z własnych sumieniem oraz odpuszczenie win przodkom, którzy nieco skomplikowali los potomnych, nie mając nawet takiej świadomości.

Podsumowując - "Madonny z ulicy Polanki" to gorzka i przepełniona bólem opowieść o życiu polskich, zwyczajnych kobiet kryjących się w ponurych kamienicach przed światem i jego radościami. W pełni realistyczne oddanie trudności z jakimi trzeba zmagać się każdego dnia licząc na małe radości i odrobinę spokoju czy uwagi innych. Nie jest to łatwa powieść, ale niesie niejedno przesłanie oraz dowód na to, że warto zastanowić się nad tym czy można zmienić coś w swej codzienności, by innym oraz nam samym żyło się lepiej.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce oraz

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Znacie Bestsellery na obcasach?

Od 27 lipca w kioskach dostępna jest nowa seria - Bestsellery na obcasach. Pięknie wydana, aż chciałoby się mieć... Ale tak się składa, że posiadam WSZYSTKIE tytuły tej serii a nie czytałam tylko jednego! Niesamowite, prawda? :)

Ale może Wy kupujecie? Które tytuły zagościły/zagoszczą w Waszych domach?

Fotografia oraz informacje pochodzą z tej strony 
Tam znajdziecie wszystkie dane dotyczące możliwości prenumeraty

Wyjątkowa kolekcja współczesnych powieści obyczajowych napisanych przez uznane polskie autorki - Magdalenę Witkiewicz, Agnieszkę Krawczyk i Krystynę Mirek . Książki opisują kwestie bliskie pokoleniu dzisiejszych 30- i 40-latek. Mówią o miłości, zdradach, rozwodach, romansach, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, samotności, rutynie życia codziennego i problemach w pracy. Choć dotykają spraw poważnych, są napisane w lekkim stylu. Cechuje je wartka akcja, cięty język, humor i pogoda ducha.

Oto plan ukazywania się całej serii:

Magdalena Witkiewicz

Tom 1. Szkoła żon 27 lipca 2017
Tom 2. Pensjonat marzeń 10 sierpnia 2017
Tom 3.   Cześć, co słychać? 24 sierpnia 2017
Tom 4.   Moralność Pani Piontek 7 września 2017
Tom 5.   Po prostu bądź 21 września 2017
Tom 6.   Ballada o ciotce Matyldzie 5 października 2017
 Tom 7.   Pierwsza na liście 19 października 2017
Tom 8.   Pracownia dobrych myśli 2 listopada 2017
Tom 9.   Zamek z piasku 16 listopada 2017
Tom 10. Opowieść niewiernej 30 listopada 2017
Tom 11. Milaczek 14 grudnia 2017
Tom 12. Panny roztropne 28 grudnia 2017
Tom 13. Szczęście pachnące wanilią 11 stycznia 2018

      Agnieszka Krawczyk
Tom 14.  Magiczne miejsce 25 stycznia 2018
Tom 15.  Dolina mgieł i róż 8 lutego 2018
Tom 16.  Ogród księżycowy 22 lutego 2018
Tom 17.  Jezioro szczęścia 8 marca 2018
Tom 18.  Siostry 22 marca 2018
Tom 19.  Przyjaciele i rywale 5 kwietnia 2018
 Tom 20.  Słoneczna przystań 19 kwietnia 2018

      Krystyna Mirek
Tom 21.  Szczęśliwy dom 27 kwietnia 2018
Tom 22.  Rodzinne sekrety 17 maja 2018
Tom 23.  Spełnione marzenia 30 maja 2018
Tom 24.  Szczęście all inclusive 14 czerwca 2018
Tom 25.  Francuska opowieść 28 czerwca 2018
Tom 26.  Podarunek 12 lipca 2018

niedziela, 13 sierpnia 2017

Misja specjalna z nagrodą - "Zatytułuj się" - jeszcze zdążysz się zapisać!

1 lipca wystartowała nowa, roczna akcja czytelnicza, która zakiełkowała w mojej głowie i urodziła jakże ciekawy owoc :)

Kto jeszcze się nie zapisał - to ostatni dzwonek - we wtorek zamykam listę uczestników!
Jeśli ktoś ma ochotę się dopisać - TUTAJ znajdzie wszystkie szczegóły.
Zaliczę Wam wtedy książki zrecenzowane od 1 lipca a pasujące do wytycznych.

Gwarantowana przede wszystkim fajna zabawa  :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...