Szczepan Twardoch zabiera czytelników na Górny Śląsk, do sierpnia 1920 roku, kiedy narasta konflikt polsko-niemiecki, a region szykuje się do kolejnych dramatycznych wydarzeń. To świat rozpięty między narodami, językami i lojalnościami, w którym historia nie jest jedynie zapisem dat i wydarzeń, lecz czymś, co przenika codzienne życie i wpływa na losy konkretnych ludzi. Właśnie w tej rzeczywistości poznajemy Wilhelma Pisullę, byłego policjanta kryminalnego, a obecnie prywatnego detektywa. Ma czterdzieści pięć lat, za sobą trudne doświadczenia, rozbitą rodzinę i syna, którego stracił na wojnie. Kiedy w jego biurze pojawia się kobieta szukająca dziecka, rozpoczyna się historia, która szybko wymyka się ramom klasycznej powieści kryminalnej.
Wilhelm nie jest bowiem zwyczajnym detektywem. Ma dwie dusze, z których druga jest kobieca, rozumie mowę ptaków, a towarzyszący mu puszczyk (czyli tytułowy Waldkauz) nie jest jedynie elementem budującym atmosferę. W świecie „Waldkauza” granica między rzeczywistością a tym, co nadprzyrodzone, jest wyjątkowo cienka. I właśnie ten element uważam za jeden z ciekawszych pomysłów autora. Fantastyka nie została tu dodana wyłącznie po to, by urozmaicić fabułę. Pomaga opowiedzieć o rzeczywistości pełnej przemocy, strachu, cierpienia i sprzeczności, której nie zawsze da się nadać sens za pomocą racjonalnych wyjaśnień. Twardoch miesza porządki, ale robi to w sposób, który współgra z mrocznym charakterem tej opowieści.
Ważnym bohaterem tej powieści jest również sam Górny Śląsk. To miejsce o własnej pamięci, tożsamości i zasadach, a także przestrzeń, w której ścierają się różne języki, interesy i wyobrażenia o przynależności. Polszczyzna, niemczyzna i śląska gwara współtworzą klimat książki. Autor nie idealizuje swojej małej ojczyzny. Pokazuje ją jako przestrzeń brutalną, brudną, pełną przemocy i moralnych niejednoznaczności. Dzięki temu Śląsk nie przypomina pocztówkowej krainy, lecz miejsce żywe, naznaczone historią i ludzkimi wyborami. Powroty Wilhelma do wspomnień z czasów I wojny światowej dodatkowo pogłębiają ten obraz, przypominając, że przeszłość nie znika tylko dlatego, że działania wojenne dobiegły końca.
Pod warstwą historyczną, kryminalną i fantastyczną kryją się tematy bardzo ludzkie: ojcostwo, utrata, miłość, gniew, rozpacz, lojalność i odpowiedzialność za najbliższych. Poszukiwanie dziecka nabiera szczególnego znaczenia w życiu człowieka, który sam doświadczył rodzinnej tragedii. Nie jest to jednak opowieść, która prowadzi czytelnika prostą drogą od zagadki do rozwiązania. Twardoch pozwala sobie na dygresje, rozbudowane rozważania i liczne odgałęzienia. Narracja bywa intensywna, chaotyczna, chwilami wulgarna, a długie zdania z licznymi wtrąceniami wymagają skupienia. Trzeba też przygotować się na sporą dawkę śląskiej gwary. W wydaniu papierowym znaczenie niektórych wyrażeń można sprawdzić w przypisach, natomiast w audiobooku takich objaśnień nie ma, co może utrudnić odbiór osobom nieznającym tej mowy.
Nie będę przekonywać, że „Waldkauz” jest książką łatwą, bo zdecydowanie taką nie jest. Wymaga cierpliwości, uważności i gotowości na to, że autor nie zawsze będzie podążał najkrótszą drogą do celu. Jednocześnie doceniam rozmach tej powieści i pomysłowość, z jaką połączono tak wiele elementów: konflikt narodowy, intrygę kryminalną, dramat rodzinny, pytania o tożsamość, fantastykę, humor i literacką autoironię. Nie wszystko musi odpowiadać każdemu czytelnikowi, ale trudno odmówić tej historii ambicji i wyrazistego charakteru.
Dla miłośników Szczepana Twardocha „Waldkauz” może okazać się kolejną literacką perełką i satysfakcjonującym powrotem autora na Górny Śląsk. Osoby szukające szybkiego kryminału, zwartej akcji i prostych odpowiedzi mogą natomiast poczuć się przytłoczone sposobem prowadzenia narracji. To powieść dla tych, którzy lubią, gdy literatura stawia wymagania, nie ogranicza się do jednej konwencji i zostawia przestrzeń na własne interpretacje. Akcja rozgrywa się ponad sto lat temu, ale to co najważniejsze, czyli wartości, są przecież nadal aktualne.
Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: 52 książki




