Są takie książki, które zanim jeszcze otworzymy pierwszą
stronę, przyciągają uwagę samą historią, którą obiecują opowiedzieć. Kiedy więc
dotarły do mnie wszystkie trzy tomy nowej trylogii Andrzeja H. Wojaczka „Żniwo
Ognia”, wiedziałam, że nie będą długo czekały na swoją kolej. Znacie poprzednią trylogię "Wrzeciono Boga"?
Mam już przed sobą „Ciernie i osty”, czyli pierwszy
tom cyklu, a obok niego dwa kolejne: „Ostrze sierpa” i "Kantyk słowika". To oznacza, że tym razem nie będę musiała po zakończeniu pierwszej
książki zastanawiać się, co wydarzy się dalej – cała historia jest już wydana i
mogę od razu podążyć za jej bohaterem przez kolejne etapy tej niezwykle trudnej
drogi.
Punktem wyjścia jest wrzesień 1939 roku. Teofil
Kłosek, trzydziestosiedmioletni mężczyzna i żołnierz kampanii wrześniowej,
zostaje wrzucony w sam środek wojennego chaosu. Jego oddział zostaje rozbity, a
on rozpoczyna samotną i niebezpieczną wędrówkę przez okupowaną Polskę. Po
drodze spotyka ludzi, którym nie zawsze może zaufać, obserwuje okrucieństwo
wojny i coraz mocniej przekonuje się, że największa walka nie zawsze toczy się
z przeciwnikiem stojącym po drugiej stronie. Ostatecznie trafia do Lwowa.
I właśnie ten aspekt historii interesuje mnie szczególnie. „Ciernie
i osty” nie mają być wyłącznie opowieścią o działaniach wojennych. To również
historia człowieka postawionego w sytuacji, w której strach, rozpacz,
zwątpienie i konieczność podejmowania trudnych decyzji stają się jego
codziennością. Tytułowe ciernie i osty można odczytywać także jako symbol
wewnętrznego przeciwnika, z którym Teofil musi się zmierzyć.
A skoro „Żniwo Ognia” jest trylogią, wiem już, że losy
Teofila na tym się nie zakończą. Drugi tom, „Ostrze sierpa”, prowadzi
jego historię dalej – z okupowanego Lwowa w stronę sowieckich deportacji,
łagrów i syberyjskiej rzeczywistości.
Na razie jednak przede mną „Ciernie i osty”. Zaczynam
czytać i jestem bardzo ciekawa, jak Andrzej H. Wojaczek poprowadzi tę historię
oraz jaką twarz pokaże nam wojna oglądana oczami zwykłego człowieka uwikłanego
w wydarzenia, na które nie ma wpływu.






