Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carnavas Peter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carnavas Peter. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 października 2016

Peter Carnavas "O dzieciach, które kochają książki"



Tytuł oryginalny: The children who loved book
Tłumaczenie: Ewa Chmielewska-Tomczak
Ilustracje: Peter Carnavas
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: sierpień 2016
Liczba stron: 32
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 4+







Kiedy byłam małą dziewczynką mama i babcia zaszczepiły we mnie miłość do książek i czytania. Pasja ta rozwijała się z każdym kolejnym rokiem życia aż poskutkowała sporą biblioteczką. Teraz swoją fascynację przekazuję córce, która już jest małą czytelniczką i recenzentką :)Patrycja pięknie czyta i kiedy zobaczyłam niniejszy tytuł wraz z okładką... wiedziałam, że bez lektury się nie obędzie - jest wprost idealna dla wielbicieli książek.

Bohaterami książeczki są Lusia i Antek wraz z rodzicami. Prawdę mówiąc to biedna rodzina... Nie mają telewizora ani samochodu. Nie mają nawet domu i mieszkają w przyczepie. Jednak mają coś, co czyni z nich bogatych ludzi - mają siebie i setki książek! Stosy woluminów, które piętrzą się wszędzie zacieśniają ich wzajemne więzy, sprawiają że są sobie bliżsi. Książki zastępują im stoliki, podstawki czy krzesła a nawet pełnią funkcję drabiny.




Kiedy jednak dochodzi do sytuacji, że książki zaczynają ich przytłaczać i "wylewają" się wręcz z ich przyczepy podejmują - zapewne ogromnie trudną - decyzję. Muszą się ich pozbyć. Jednak wraz ze zniknięciem książek ich codzienność nie była już taka sama... Okazało się bowiem, że to KSIĄŻKI podtrzymywały stół z nierównymi nogami... Że to KSIĄŻKI pomagały Antkowi wyjrzeć przez okno. Że to KSIĄŻKI dotąd wypełniały przestrzeń między domownikami i dzięki temu czuli się ze sobą bardziej związani... Teraz każdy ze smutkiem w oczach patrzył w innym kierunku.



Jednak pewnego dnia z plecaka Lusi wypadła książka.... Skąd dziewczynka ją wzięła? Jak zareagują rodzice? Co na to Antek? W jaki sposób ten incydent wpłynie na ich życie? Przekonajcie się sięgając po "O dzieciach, które kochają książki".

Książeczka autorstwa Petera Carnavasa to piękna opowieść, która w prosty sposób przekazuje nam bardzo ważną informację - jak ogromną moc posiadają książki. Typowym dla autora jest przedstawienie - w tym przypadku - magii czytania poprzez dużą czcionkę, minimum słów i kolorowe ilustracje, które doskonale przemawiają do małych czytelników. Bowiem dziecko lepiej odbierze krótkie zdania poparte obrazem przedstawiającym stosy książek niż zawiłą i długą opowieść. Lektura ta pokazuje jaki wpływ na życie całych rodzin mają książki, co dzięki nim zyskujemy a co tracimy. Każda historia zawarta na stronicach przenosi nas do innego świata, uczy wyobraźni, zbliża i sprawia, że ludzie mają wspólne tematy do rozmów. A co za tym idzie, silniejsza łączy ich więź.
Serdecznie polecam




Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II,  52 książki




Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie z

piątek, 7 października 2016

Peter Carnavas "Pudełko Hanki"




Tytuł oryginalny: Jessica's box
Tłumaczenie: Ewa Chmielewska-Tomczak
Ilustracje: Peter Carnavas
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: sierpień 2016
Liczba stron: 32
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 4+











W życiu każdego człowieka zdarzają się momenty zagubienia. Nawet dorośli przeżywają zmianę pracy cz przeprowadzkę a co dopiero dziecko... Taki mały obywatel ma jeszcze większe obawy kiedy musi wejść do nowego środowiska - przedszkola, szkoły, podwórka... Jak zdobyć sympatię innych? Czym przekonać ich do siebie? 

Przed takim dylematem stanęła mała Hania, która z powodu nerwów nie mogła spać w nocy. Wciąż myślała o tym, co czeka ją następnego dnia... Rankiem rodzice dodawali dziewczynce otuchy a dziadek zaczął snuć opowieści ze swojego pierwszego dnia. Hania bardzo chciała zdobyć nowych przyjaciół w przedszkolu, jednak czy tak się stanie? Dziewczynka zwróciła uwagę wszystkich dzieci pudełkiem, które ze sobą przyniosła. Każdy chciał sprawdzić co znajduje się w środku. Reakcje były bardzo różne i nie do końca zadowoliły Hanię. Dlatego następnego dnia miała już inny pomysł na zapełnienie pudełka... A potem kolejny... Czy pudełko pomoże jej w osiągnięciu celu? Koniecznie sprawdźcie!




To kolejna książeczka Petera Carnavasa, która jest dla niego ogromnie typowa - prosta i skromna, ale przekazuje bardzo ważne treści. Główny trzon lektury stanowią tutaj ilustracje - duże, kolorowe, doskonale oddające treść. A ta z kolei jest minimalistyczna - duża czcionka ułatwia samodzielne czytanie kilkulatkowi a tekstu jest na każdej stronie niewiele. Krótkie, ale trafne zdania, pozwalają dziecku na zrozumienie przekazu autora. Finał jest właściwie z rodzaju tych, których należy się domyślać, ale słowa dziadka zawierają całą konkluzję.

Prawdziwego Przyjaciela nie kupimy tym, co będziemy mieli w "pudełku". Czasami proces nawiązywania bliższych znajomości przebiega szybciej, czasami wolniej, gdyż zależy to od naszego charakteru, tego czy jesteśmy śmiali czy też nie... Ale nie należy tego przyspieszać. Trzeba tylko dać się dobrze poznać, ale musimy pokazać takie prawdziwe "ja". Na pewno nie jest to łatwe i czasem sporo nas będzie kosztowało tych smutnych i przykrych emocji, ale nie należy się poddawać.

"Pudełko Hanki" to doskonała lektura dla dzieci idących do przedszkola (tematyka zmiany środowiska) a jak pokazała praktyka - dla mojej córy to już książeczka czytana całkowicie samodzielnie (dzięki czcionce i ilości tekstu). Tak! Patrycja sama przeczytała mi tę pozycję. Dopiero kolejne dni przyniosły nam wspólne czytanie i dyskusje. Polecam!




Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie z

środa, 6 stycznia 2016

Peter Carnavas "Ostatnie drzewo w mieście"



Tytuł oryginalny: Last Tree in the City
Tłumaczenie: Magda Szpyrko-Ankiewicz
Ilustracje: Peter Carnavas
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 32
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 4+









Każdy z nas doskonale wie czym różni się wieś od miasta, prawda? Każde z tych miejsc ma swój urok i piękno. Każde zachwyca czymś innym. Na wsi nie znajdziemy kin, teatrów, galerii handlowych zaś w mieście jest gwar, zgiełk, anonimowość. Jednak największą różnicą między nimi jest występowanie roślin. W miastach królują blokowiska, deweloperzy na każdym możliwym skrawku budują nowe osiedla a tam... sadzi się nowe rośliny, które potrzebują wielu lat, by osiągnąć odpowiedni wzrost.

Dlatego tym bardziej rozumiem poruszony przez Petera Carnavasa problem. Autor opisał historię Edwarda mieszkającego w mieście... Jak okiem sięgnąć widać tylko budynki. Typowy betonowy świat, pełen szarości (co doskonale obrazują ilustracje), zabieganych dorosłych i pozbawiony roślin. Jednak chłopiec znalazł skarb - na końcu swojej ulicy odkrył ostatnie drzewo w mieście. Uwielbiał spędzać czas w jego listowiu, to właśnie tam czuł, że naprawdę żyje. Te momenty dawały mu nieopisane wręcz szczęście. Jednak pewnego dnia stało się coś, co zmieniło życie Edwarda... Jego drzewo zniknęło. Został jedynie dorodny pień. Dlaczego? Kto mógł to zrobić? Jak Edward poradzi sobie z brakiem swojej zielonej ostoi? Gdzie będzie spędzał czas?
Rozwiązanie jakie znalazł chłopiec bardzo mnie zaskoczyło. Było naprawdę genialne! Ale nie zdradzę :)

Książeczka skupia uwagę dziecka głównie na ilustracjach. Znajdziemy w niej minimum treści i maksimum obrazu, co sprawia że maluch szybko odnajduje się w przekazie. Nawet moja pięciolatka rozumie, że w zieleni w miastach jest niewiele, że nie wolno deptać trawników, zrywać bez potrzeby kwiatów czy gałęzi drzew. Otaczającej nas przyrody jest coraz mniej, bo wycina się drzewa, by zrobić papier a całe parki czy zieleńce, by poszerzyć drogi czy wybudować nowe osiedla. Dodatkowo jest też zanieczyszczenie powietrza czy gleby. Lektura ma najmłodszemu pokoleniu uzmysłowić, że o rośliny trzeba dbać, bo bez nich nasz świat będzie szary, bury i ponury. Już pomijając fakt, że drzewa dostarczają nam owoców, opału, budulca, mogą być mieszkaniem dla zwierząt czy wpływać na klimat. To kolejna lektura z morałem, którą serdecznie polecam w celach naukowych dla naszych pociech.






Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki




Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie

środa, 18 listopada 2015

Peter Carnavas "O chłopcu, który wpadł do książki"




Tytuł oryginalny: The boy on the page
Tłumaczenie: Magda Szpyrko-Ankiewicz
Ilustracje: Peter Carnavas
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2015
Liczba stron: 32
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 4+







Pamiętacie historię stworzenia świata? Jak nagle z niczego zaczęło wyłaniać się coś? To właśnie podobieństwo do tamtej opowieści skojarzyło mi się podczas lektury książeczki australijskiego pisarza i rysownika - Petera Carnavas'a.

Mały chłopiec wpada nagle do pustej jeszcze książki. Upadek na pupę nie jest chyba bolesny, bo bohater się podnosi i brzdąkając kciukami po szelkach rozgląda się po świecie literackim, który powstaje wokoło. Chłopiec rozpoczyna wędrówkę po miejscu, którego nie zna zadając sobie pytanie: dlaczego się tu znalazł. No właśnie - dlaczego?



Tak to już bywa, czy to z książkami dla dzieci czy dla dorosłych, że nagle pewna Pani czy pewien Pan wymyśla sobie bohatera lub bohaterkę i tworzy dla niego jego własną rzeczywistość, wymyśla mu przygody, styl życia, cechy charakterystyczne a to wszystko składa się na pewną opowieść. Tak jest również w tym przypadku - mały chłopiec otrzymał od Petera Carnavasa swój charakterystyczny wygląd i ciekawość świata, który autor pozwala mu teraz poznawać. Bohater dorasta, doświadcza różnych emocji, żyje jak Ty czy ja, wykonuje zwykłe czynności albo takie zupełnie niezwykłe. Wzrusza się, przeżywa sukcesy, czuje, tworzy, uczy się nowych rzeczy, robi dobre uczynki, czuje się szczęśliwy... Później się starzeje, jednak wciąż poszukuje sensu bycia bohaterem książeczki, w której tak znienacka się znalazł. Czy uda mu się odnaleźć odpowiedź na nurtujące go pytania? Czy odnajdzie siebie? A może to niewiedza popchnie go do niespodziewanych zachowań? Jak zakończy się historia chłopca? Tego nie zdradzę, bo sama - mimo że jestem starsza niż 4+ - z zainteresowaniem czekałam na finał opowieści. Poczułam zaskoczenie :)

Bardzo piękne i wesołe ilustracje - pisarza i rysownika w jednym - pokazują, jak bardzo autor wczuł się w tok myślenia kilkuletniego dziecka. Moja pięciolatka z zainteresowaniem i wnikliwością oglądała każdą ilustrację, analizowała szczegóły, zadawała pytania i ... szukała świnki :) Ilustracje nie są całkowicie na poważnie, lecz zawierają humor i przewrotność, dzięki czemu szybko zjednują sobie młodych czytelników. A jeśli do ilustracji dodamy mądry i niezwykły tekst, który choć metaforyczny, zostanie na dłużej w umyśle dziecka.



Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, 52 książki



Za możliwość przeczytania książeczki
dziękuję Pani Ewie


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...