Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seryjny morderca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seryjny morderca. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2023

Dominika Fal "Zbyt bezczelny" / Katherine Faulkner "Greenwich Park" / Sebastian Fitzek "Pacjent"

Wszystkie opisane niżej książki przesłuchałam dzięki Legimi. Choć "Pacjenta" mam w wersji papierowej na półce :)


 
 

Autor: Dominika Fal
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 14 września 2022
Liczba stron: 290
 
 
 
 
Impulsywny, arogancki, bezczelny i oczywiście MEGA przystojny - to Russel D'etorre, specjalista od spraw wizerunku w firmie pewnego bogacza. Gdy miał trzydzieści lat przespał się z osiemnastoletnią córką tego klienta - Tianą. Niestety, zostali przyłapani na gorącym uczynku... 

Pięć lat później Tiana i Russel spotykają się na pogrzebie jej ojca. I znowu ogień zaczyna płonąć między tą dwójką a uczucia wymykają się spod kontroli. 

"Zbyt bezczelny" to taka amerykańska bajka; on - piękny, ona - piękna a ich seks - nieziemski. Zresztą najkrócej określiłabym ten tytuł tak: fabuła taka sobie, ale sceny niezłe :P
 
Narracja przenosząca czytelnika między teraźniejszością a przeszłością sprawia, że staje się on stopniowo świadomy, jak para głównych bohaterów się poznała, gdzie Tiana była przez te lata oraz jak rozwijała się ich relacja.
Dojrzała i bezpośrednia bohaterka poza namiętnym seksem musi się też zmierzyć z bratem, który chce ją pozbawić udziałów w firmie oraz z prawdą, którą ma jej do przekazania matka...

Zastanawiam się czy autorka lubi długowłosych mężczyzn, bowiem w fabule spotykamy paru takich - mają nawet kucyki!

Spotkanie po latach, duża różnica wieku, romans biurowy, sekrety i ogień namiętności i pożądania! Poza tym otrzymacie też bezczelnego i diablicę oraz wątek romantyczny - lekka historia na jeden wieczór.
 
 
 
 
 
 


Tytuł oryginalny: Greenwich Park
Tłumaczenie: Anna Rajca-Salata
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 384
 


Zapraszam Was do Londynu, gdzie w jednym z domów w bogatej dzielnicy mieszkają Helen i Daniel, małżeństwo oczekujące dziecka. Cztery poprzednie ciąże pary zakończyły się niestety poronieniami.

Na zajęciach w szkole rodzenia Helen poznaje Rachel, która przychodzi sama. Kobieta zachowuje się dziwnie, namawia Helen do picia wina, kłamie, dotyka brzucha Helen bez pytania, wypytuje też o jej członków rodziny.
 
W niedalekiej odległości od Helen i Daniela mieszka jej brat Rory z żoną Serene, która ma termin porodu w tym samym miesiącu co Helen. W ich domu główna bohaterka znajduje tajemniczy list do Rory'ego. 
Później wydarzenia następują po sobie lawinowo - Rachel myszkuje po domu Helen, ginie laptop Daniela, do domu często dzwonią telemarketerzy w sprawie kredytu hipotecznego co mocno zastanawia Helen...

Wydarzenia pozornie nie mają większego znaczenia, ot, zwykłe życie...(co momentami trochę mnie nużyło w tej książce i czekałam na "wow"). Jednak możecie mi wierzyć, że wszystkie detale są ważne a w chwili, gdy jedna z osób znika i pojawia się policja... Wtedy napięcie zdecydowanie rośnie a gdy poznajemy prawdę... No tak, pewnych rzeczy się domyśliłam, były właściwie bardzo szybko do odgadnięcia, ale reszta - to było zaskoczenie! (zdrady, kłamstwa, morderstwa i gwałt) 
Czyli ogólnie mogę podnieść temu thrillerowi ocenę.







Tytuł oryginalny: Der Insasse
Tłumaczenie: Krzysztof Żak
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2019
Liczba stron: 320
 
 
 
Niniejszym udało mi się poznać twórczość mistrza thrillera psychologicznego z Niemiec - Sebastiana Fitzka. Czy potwierdzam o co to "wow" z jego książkami?
 
Żeby zdobyć prawdę, trzeba stracić rozum 

Kiedy zaginął, miał sześć lat. Minął rok, w czasie którego rodzice Maksa się rozstali. Jednak Till, ojciec chłopca nie potrafi już bezczynnie cierpieć. Chciałby chociaż pochować swojego syna... Wpada na szalony pomysł, jak dowiedzieć się, gdzie jest jego ciało. Przy pomocy szwagra dostaje  się do kliniki psychiatrycznej, w której trzymają Bestię od inkubatora. A to główny podejrzany o porwanie Maksa... Wcześniej były inne dzieci...

Czy Till spotka winnego? Czy pozna prawdę? Co będzie musiał znieść w klinice udając zwykłego pacjenta?

Muszę przyznać, że fabuła mnie zaskoczyła i to wielokrotnie. Trudno mi określić czy to najlepsza czy też nie książka autora, bo nie znam innych, ale niewątpliwie jest oryginalna. Kilka razy miałam ciarki, nieustannie towarzyszyło mi napięcie a finał... Tego się nie spodziewałam! Szczękę zbierałam z podłogi! I zadawałam sobie pytanie - jak to jest możliwe, że nic nie podejrzewałam... 
Polecam!



 
Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (F), 52 książki
 

czwartek, 25 sierpnia 2022

Riley Sager "Tylko przetrwaj noc"

 
Tytuł oryginalny: Survive the Night
Tłumaczenie: Ryszard Oślizło
Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 10 sierpnia 2022
Liczba stron: 368
 
 
 
 
 
 
"Tylko przetrwaj noc" to moje pierwsze spotkanie z twórczością człowieka, który ukrywa się pod pseudonimem Riley Sager. Były dziennikarz wydał dotychczas już cztery książki. Czy po lekturze najnowszej będę chciała po nie sięgnąć? Jak myślicie?
 
 
 
rok 1991
Charlie uwielbia filmy, nawet kierunek studiów to potwierdza - teoria filmu. Jednak na dziesięć dni przed Świętem Dziękczynienia porzuca swojego chłopaka i ukochane studia, zamierzając wrócić do domu, do Baby Normy w Ohio.
Dlaczego? Nie jest w stanie poradzić sobie z tym, że jej przyjaciółka Maddy została zamordowana przez Kampusowego Zabójcę, była jego trzecią ofiarą a Charlie mogła temu zapobiec...
 
Dziewczyna wiesza na tablicy ogłoszenie licząc, że ktoś będzie jechał w tamtym kierunku... Że ją zabierze... 
Około godziny 21 wsiada do Grand Ama - samochodu Josha -  i wyrusza w najtrudniejszą podróż w swoim życiu. 
Ciemna noc.
Kilka godzin jazdy.
Nieznajomy mężczyzna.
A czasem Charlie zaczyna mieć wrażenie, że nie jest bezpieczna w tym samochodzie. Mając w pamięci szczegóły dotyczące śmierci przyjaciółki zaczyna odnosić wrażenie, że to ona będzie następną ofiarą, bo obok siedzi morderca z kampusu!

Z każdym kilometrem napięcie rośnie, strach Charlie jest coraz większy, bowiem przyłapała Josha na kłamstwach... Musi mieć się na baczności!
A wokół tylko autostrada... Bezkresne przestrzenie, czasy bez telefonów komórkowych... Niezły egzamin z życia! 
 
 
Świetna historia z dreszczykiem! Owszem, początek trzeba po prostu przetrwać, bo autor rozkręca akcję powoli, ale kiedy już mu się to udaje... Zresztą wyobraźcie to sobie... obcy ludzie nocą przemierzają setki kilometrów, bez komórkowej łączności ze światem a jedno z nich wydaje się być mordercą!
Charlie miewa dziwne filmowe projekcje co sprawia, że często nie widziałam co jest prawdą a co iluzją w jej głowie. Każde z nich chce być sprytniejsze od tego drugiego. Każde ma swój cel, tylko czy na pewno oboje ten sam?

Autor zaserwował czytelnikom kilka zwrotów akcji i możecie mi wierzyć, nie wszystkie można było przewidzieć. Po pierwszym i drugim zaskoczeniu moje myśli wskoczyły na inne tory i już wtedy nie pozwoliłam sobie na ślepe spoglądanie w miejsca, które wskazuje fabuła. Niemniej zakończenie jawi mi się nie do końca zrozumiale - co było realne a co zmienione? Za dużo tych gdybań, ale chyba najważniejsza jest dla mnie fabuła znacznej większość książki, która nie pozwalała tak po prostu jej odłożyć.



Podsumowując - "Tylko przetrwaj noc" to trzymający w napięciu thriller psychologiczny, który byłby idealnym materiałem na film. Bardzo kameralne miejsce akcji, ich dwoje i mnóstwo niedomówień, tajemnic i kłamstw. Wyborna historia pełna wyrzutów sumienia, niepokoju, poczucia winy, pragnienia ucieczki, strachu, ale i niesamowitej odwagi w tak trudnych warunkach. To odpowiedź na pytanie do czego jest zdolny człowiek w pod presją i w obliczu zagrożenia.
Przeczytałam jednym tchem i gorąco polecam! 
Który tytuł autora teraz? :)


 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 

sobota, 30 kwietnia 2022

Max Czornyj "Mortalista"

 
 
 
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 13 kwietnia 2022
Liczba stron: 400
Seria: Honoriusz Mond  tom 1 
 
 
 
 
 
 
Max Czornyj wkroczył pewnie do grona autorów w 2017 roku i szybko zyskał swoje wierne grono odbiorców. Choć pewnie niechętnych swoim tytułom też, bowiem nie są to piękne bajki dla dzieci a raczej mocne i pełne strasznych opisów kryminałów. Przeczytałam niemal dwadzieścia jego książek i w ogromnej większości mi się podobały, dlatego z zaintrygowaniem sięgnęłam po pierwszy tom nowej serii - "Mortalistę".

Honoriusz Mond zatrudnia się w firmie sprzątającej Allegry Szmit, która zajmuje się nawet najpaskudniejszymi zleceniami. Nie straszna im deratyzacja, dezynsekcja, dezynfekcja a nawet porządki w miejscu, gdzie ktoś zmarł. Lub go zamordowano. 

Ich pierwsze poważne zlecenie z nieboszczykiem w tle wiedzie ich do Bobolina, gdzie nastoletni chłopcy znaleźli ciało Wiktora Engela, byłego nauczyciela muzyki. W czasie sprzątania domu Honoriusz nie może jednak skupić się tylko na porządkach. Jako specjalista od umierania i były szef jedynej w Polsce katedry mortalistyki, zaczyna analizować szczegóły i... odnajduje klapę do piwnicy a tam ciała dzieci w różnym stadium rozkładu!

Z czasem okazuje się, że ciał jest więcej niż bohaterowie początkowo przypuszczali a prowadzący sprawę komisarz Adam Berg próbuje dać Mondowi do zrozumienia, by nie mieszał się w sprawę... Ale to przecież mózg sam analizuje i nie pozwala ot tak tego zostawić, zwłaszcza, że zaczynają dziać się coraz dziwniejsze rzeczy... I Honoriuszowi coraz więcej się nie zgadza...


Deryło i Haler, Langer i Rembert a teraz jeszcze Mond i Szmit - to już trzecia para bohaterów tropiących najstraszniejsze zbrodnie u Czornyja. Dwie pierwsze pary to postacie dość tradycyjne, kierunkowo wykształcone i wręcz nudne w porównaniu z najnowszymi postaciami... Choć wykształcenia nie można im odmówić, to nie jest ono typowo policyjne, bowiem Allegra jest dziennikarką śledczą a jak już wspomniałam Honoriusz to wykładowca katedry kryminalistyki, który w wolnym czasie zajmuje się renowacją mebli i grą na szpinecie.
Niesamowite jest to, że oboje raczą się alkoholem innym niż zwyczajowe piwo czy wino - a mianowicie absyntem.

Jeśli chcecie odkrywać tajemnice Bobolina wraz z nimi to sięgnijcie po "Mortalistę", może Wam uda się ustalić dlaczego mieszkańcy uważają, że od lat wisi nad nimi klątwa... Klątwa śmierci i zaginięć, co nawet by się zgadzało, bo z reguły giną trójkami! Zatem kto wypełni lukę w obecnie rozpoczętym łańcuchu?

Autor podarował czytelnikom kilka ciekawych postaci drugoplanowych, z których pomocy chętnie korzystają Mond i Szmit - kobieta, która potrafi ustalić niemożliwe współrzędne, patolog pragnący pomóc komuś, kto działa lepiej niż Berg; są też głuchoniemi z Domu Ciszy. 

Jestem ciekawa czy komuś udało się odgadnąć kim jest morderca zanim Czornyj to ujawnił...? Mnie tym razem pięknie wyprowadził w przysłowiowe maliny, bowiem nie domyśliłam się! Nie było sposobu... Choć to nie była jedyna niespodzianka dla mnie...

Jestem bardzo ciekawa kolejnego tomu tego cyklu, bo chociaż ten mi się podobał, to jednak nie przebił poprzednio czytanych serii autora. Może to wina tego, że bohaterowie są nowi? Albo tego, że akcja rozgrywała się po części w Krakowie i przez to napawała mnie dodatkowym strachem? Jedno jest pewne, to totalnie inaczej poprowadzona fabuła i dialogi, co sprawia, że inaczej się ją czyta.


Podsumowując - "Mortalista" to mocne opisy, pościgi, pogróżki, zemsta i gęsto ścielący się trup, choć czasem dość "przestarzały". Rozliczne brakujące elementy i wnioski czasem na wyrost wychodzą na pierwszy plan w spirali morderstw a w rozważaniach nad winnymi pojedynkują się logika i instynkt. Myślę, że spodobają się Wam opisane zagadki a ciekawość zostanie odpowiednio pobudzona. Sięgnij i przekonaj się czy to seria dla Ciebie.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

poniedziałek, 14 marca 2022

Kazimierz Kyrcz Jr. "Kobiety, które nienawidzą"


 
 
Autor: Kazimierz Kyrcz Jr.
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 2020
Liczba stron: 304
Seria:  Kuba Szpikulec  tom 3







Seria Kazimierza Kyrcza o Kubie Szpikulcu już w trzech czwartych za mną. Po "Dziewczynach..." i "Chłopcach..." a przed ""Mężczyznami..." czas przyszedł na kobiety - "Kobiety, które nienawidzą". Kogo i dlaczego?




Seryjny morderca Kuba Szpikulec zrobił sobie przerwę.
Tylko czy na pewno odpuścił? Po informacjach z listu matki chce wrócić do wypełniania misji...
Skoro nie ma jego ofiar to została podjęta decyzja, by sprawę przejęło krakowskie Archiwum X. Komisarz Bednarski jest rozczarowany i pełen niepokoju... Boi się, że koledzy z "iksa" dojdą do prawdy a wtedy i on będzie miał problemy...

Na szczęście - dla jego działającego na pełnych obrotach mózgu przepełnionego obawami i strachem o dekonspirację - Bednarski wraz z zespołem (po niewielkich zmianach kadrowych) otrzymuje nową sprawę. Tym razem chodzi o seryjnego mordercę, którego media ochrzciły 'Bobem Zabójcą' i nie wiedzieć dlaczego ofiarami są głównie osoby powiązane z policją! Zaś znakiem rozpoznawczym mordercy - gwoździe.

Zespoły policyjne przesłuchują potencjalnych podejrzanych, którzy wynajmowali apartamenty od Szymona Kądzieli, on sam nieźle kręci i niszczy tajemniczy notes. Jest też Dominika - była antyterrorystka, która musi mierzyć się z odejściem męża do kochanki... A to dopiero początek problemów w jej życiu! Beata nosi w sobie spory procent pragnienia zemsty na Krzyśku Wierzbickim - członku zespołu Bednarskiego - który nie bacząc na zbliżający się ślub, dzielił z nią łoże... a skoro przestał... 
Do czego jest zdolna wściekła kobieta? Na bank dowiecie się tego z książki.


Autor nie zapomniał o sprawach, którym poświęcał uwagę w poprzednich tomach. Czytelnik ma okazję dowiedzieć się o finale sprawy Kwasiciela oraz śmierci przyjaciółki Edyty - Oli. I muszę przyznać, że bardzo ucieszyło mnie wyjaśnienie tego zdarzenia.

Moim skromnym zdaniem ten tom, jest najlepszym z dotychczas przeczytanych. W poprzednich autor sporo kombinował, poszukiwał nietypowych bohaterów i form przekazu, kluczył i wywoływał malutki mętlik, co widać dopiero teraz, gdy w "Kobietach..." można było poczuć więcej przyjemności z czytania. Choć oczywiście Kyrcz nie byłby sobą, gdyby nie podarował kilka rozdziałów czy też bardziej wątków lub wąteczków, które tak naprawdę nie zostały do niczego wykorzystane. Ale ogólnie jest bardziej logicznie, konkretnie i z humorem sytuacyjnym oraz słownym.

Nieustannie zadziwia mnie fakt, że nowe osoby w zespole Bednarskiego zawsze mają się ku sobie, znaczy wiecie, uprawiają seks. Może to jakaś tradycja...


Podsumowując - "Kobiety, które nienawidzą" to bardzo dobry kawałek kryminału, w którym nie brakuje celnych uwag, trafnych porównań, doskonale opisanych realiów funkcjonowania policji oraz szkoły policyjnej czy powszechnej. Autor świetnie żongluje sprawami bieżącymi oraz tymi, które mają szansę rozstrzygnąć się po latach. Jednocześnie ożywia zespół wprowadzając nowe postacie, dostarczające gamę emocji. Jest strach, panika, zemsta, strata, zdrada, porwanie oraz wola walki. Polecam




P.S. Trochę prywaty. W książce została wspomniana świnka morska :) To już kolejny zwierzak tego gatunku wspomniany w literaturze. 
Oraz epizodycznie (ale co tam! jest :)) moje panieńskie nazwisko :D
 
 
 

"Kobiety, które nienawidzą"
"Mężczyźni w potrzasku"




Książka przeczytana w ramach lutowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (K), 52 książki





Za książkę dziękuję



poniedziałek, 31 stycznia 2022

Małgorzata Oliwia Sobczak "Szelest"


 
 
 
Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 10 listopada 2021
Liczba stron: 352
 
 
 
 
 
 
 
 
Małgorzata Oliwia Sobczak jest autorką bestsellerowej serii 'Kolory zła', ale mnie pierwszym spotkaniem z jej twórczością jest właśnie "Szelest". Czy ten thriller kryminalny z aplikacją prym wiodącej w fabule, jest w moim typie?
 
 
 
Częstym zjawiskiem na rynku pracy jest fakt, że szef wymaga od swoich podwładnych bonusów w postaci zbliżeń seksualnych. Niestety wielokrotnie kończy się to zwolnieniem, mimo że to była praca marzeń... Tak właśnie było w przypadku Alicji Grabskiej, której wymarzona kariera dziennikarki śledczej raptownie się skończyła. Uwielbiała pisać o aferach, ale na chleb zarabia teraz w zwykłym trójmiejskim dzienniku, pisząc na mało ambitne tematy. 
 
Dziennikarka nie ma pojęcia, że w chwili gdy naczelny zleci jej przetestowanie nowej aplikacji, jej życie ulegnie diametralnej zmianie. Według szefa to miał być zastrzyk gotówki dla gazety i podążanie z duchem czasu i nowymi technologiami. Aż do chwili, gdy w jego gabinecie zjawi się detektyw policji Oskar Korda, naczelny nie będzie zdawał sobie sprawy czym jest aplikacja Place to Rest... Przecież miała wskazywać na mapie inspirujące miejsca, opierając się na intencjach użytkownika i działaniu losowym....
Jak się jednak okazało nie każdemu kto ją zainstaluje wskazuje nowe lokalizacje a Alicję prowadzi w miejsca, które kojarzy ze swojej przeszłości. Może jeszcze potraktowałaby to z sentymentem, gdyby nie to, że w jednej z nich znalazła ciało młodej dziewczyny...

W Alicję wstępuje - mimo emocji z ciałem w lesie - nowa energia i postanawia dowiedzieć się, dlaczego to z nią powiązane są te miejsca, tropy i osoby. Natomiast Oskar Korda ma przysłowiowy twardy orzech do zgryzienia - jednakowo ułożone nagie ciała młodych dziewcząt, ten sam sposób odebrania im życia, brak śladów oraz celowo pozostawiane w miejscach zbrodni kawałki porcelany i karty pamięci...


Apka owiana tajemnicą. 
Były mąż i stosowana przez niego przemoc wdzierający się we wspomnienia Alicji.
Kochanek, który czasami zachowuje się podejrzanie. 
Asystent redaktora naczelnego działający bohaterce na nerwy.
Policjant z blizną, którego znała już wcześniej.
I przeszłość, która o czymś przypomni... 
 
 
Autorka prowadzi czytelnika poprzez wydarzenia w dwóch czasoprzestrzeniach. Teraźniejszość to rok 2018 i trójmiejskie morderstwa oraz dziwna aplikacja, która w nieprzypadkowy sposób się z nimi wiąże. Kto jest jej twórcą? Sobczak wielokrotnie będzie próbowała zmylić próbujących to odkryć czytelników.
Kierując się w przeszłość zmierzamy do roku 1999, kiedy główna bohaterka uczęszczała jeszcze do liceum. Chyba dlatego ją polubiłam, bowiem to czas również mojej nauki w liceum. Alicja jednak bardziej intensywnie smakowała życie, pod różnymi jego względami... Znaczący wpływ na jej wybory miało chyba odejście matki a później ulokowanie uczuć oraz przygodny seks.

"Szelest" od pierwszego dotknięcia jest wyjątkowy - szorstkość okładki wyczuwalna pod palcami, jej mroczność a później dość oryginalny pomysł na fabułę. 
Książkę czyta się z ciekawością, ale ma kilka minusów. W teraźniejszej akcji nagle pojawiają się wspomnienia, co nie jest zaznaczone w żaden sposób i myli odbiór, czyli usytuowanie w czasie danych wydarzeń i chwilę trwało zanim udało mi się zorientować 'gdzie jestem'. O ile slang uczniowski był do zaakceptowania, to już "bajera" policjantów mnie denerwowała, ich rozmowy były moim zdaniem dość nienaturalne i przesadzone a przecież przeczytałam wiele książek, gdzie służby mundurowe prowadziły rozmowy. 

Jeśli zaś chodzi o finał, to podniósł mi nieco ciśnienie i byłam go bardzo ciekawa, wcześniej przecież wielokrotnie obstawiałam sprawcę, jednak jak się okazało - nie sposób było to przewidzieć i wywnioskować z przebiegu akcji.


Podsumowując - "Szelest" to coś pomiędzy thrillerem a kryminałem (bowiem jak dla mnie napięcia było jednak zbyt mało, by nazwać go thrillerem), na kartach którego grasuje seryjny morderca, niepokój i lęk towarzyszą bohaterce a przeszłość wdzierająca się do umysłu sprawia, że nie myśli tak do końca racjonalnie. Liczne wątpliwości, dziennikarska ciekawość, podejmowane ryzyko oraz traumy to podstawowe elementy książki Sobczak. Polecam
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (S), 52 książki
 
 
 
 

środa, 24 listopada 2021

Kazimierz Kyrcz Jr. "Chłopcy, których kochano za mocno"


 
 
 
Autor: Kazimierz Kyrcz Jr.
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 31 stycznia 2020
Liczba stron: 384
Cykl: Kuba Szpikulec  tom 2
 
 
 
 
 
Dwa miesiące temu podzieliłam się z Wami moimi wrażeniami po lekturze kryminału Kazimierza Kyrcza Jr. "Dziewczyny, które miał na myśli". Był to pierwszy tom serii z seryjnym mordercą Kubą Szpikulcem, kończący się w dość zaskakujący sposób. 


W drugiej części autor wcale nie spieszy się z zaspokojeniem ciekawości czytelnika co do tamtych wydarzeń. 
Przedstawia nam najpierw Artura Porudzkiego, który ma dwadzieścia trzy lata a każda wykonywana przez niego czynność jest nadzorowana przez matkę; również czynności fizjologiczne czy prysznic. Nie wspomnę co wieńczy dzieło kąpieli... Artur nie może spełnić swoich marzeń, postanawia więc podszywać się pod innych i realizować, choćby na krótką metę pragnienia. Finalnie chce zostać Kwasicielem - pogromcą brudasów! W jaki sposób? Odpowiedź znajdziecie w książce.

Wracając do głównej sprawy, czyli seryjnego mordercy Kuby Szpikulca, nie ma zbyt wiele do roztrząsania, bowiem temat utknął. Winowajca nieco się przyczaił i mniej działa a w Krakowie, owszem, mordują i wycinają "zetki", ale to raczej naśladowcy lub pragnący zwalić na "biednego" Kubę swoje zbrodnie.
A co robi Kuba? Sam wpada w tarapaty! Nie uwierzycie z czyjej winy?!

Policyjna grupa zajmująca się Szpikulcem rozrosła się w ostatnim czasie o podkomisarz Ingę Chajec, dowodzi zaś komisarz Edyta Fortuna. Tytusa, Kosturka i Kogucika już znamy... Edytę w sumie też, ale w pierwszym tomie pełniła nieco inną funkcję i życiowo i zawodowo. Teraz wiele się zmieniło i pani komisarz się wścieka...
 
Jeśli zamierzasz przeczytać ten tom to - uwaga, będzie spojler - pomiń najbliższy akapit. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Po prawie roku nieobecności do pracy wraca Sebastian Bednarski. Zapytacie, jak to wraca, przecież w pierwszym tomie Michał wyraźnie powiedział, że umarł! Cóż, tego wyjaśniać nie będę :) Sebastian zostaje jednak zdegradowany, choć wielu docenia jego pracę i pozwala się wykazać podczas przesłuchań i nie tylko. Mężczyzna nie potrafi odtworzyć wszystkich relacji jakie miał z poszczególnymi współpracownicami i wikła się w nowe... równie namiętne... 


Autor mniej w tej części poszalał. Mam na myśli to, że w poprzednim tomie wiele wątków było dość abstrakcyjnych i mocno zawiłych. Nie twierdzę, że teraz jest prosto, łatwo i "z górki", ale bardziej mi się podobało. Jest konkretnie, więcej relacji międzyludzkich, koleżeństwa, przyjaźni, a poszczególne drobne wydarzenia w prostszy sposób łączą się zmierzając do finału. 

Bohaterowie wcale nie mają lekkiego życia, bowiem Kyrcz wysyła ich za tropami Szpikulca w różne miejsca, na rozmowy z ludźmi, którzy nie zawsze mają czyste intencje. Pajęczyna rozrasta się coraz dalej, coraz większe zatacza kręgi. Tylko czy pozwoli to policji rozwiązać sprawę seryjnego?

Jakie plusy mają "Chłopcy..."? Niewątpliwie krótkie rozdziały, wnikliwie rozbudowana przeszłość bohaterów (zwłaszcza zatrzymywanych przez policję) a przede wszystkim... zaburzona chronologia! Tak, chwilami człowiekowi wydaje się, że przez nią tylko się gubi ale z czasem i po poznaniu niektórych faktów, doceni ten zabieg. Jeśli chodzi o mnogość wątków pobocznych to już sami musi ocenić, bo jeśli lubicie kiedy jest ich sporo, będziecie zadowoleni. 
 
Ogromny minus dla mnie, jako posiadaczki świnki morskiej - nie mogłam wybaczyć autorowi tego, co z tymi zwierzątkami robił jeden z bohaterów :(


Podsumowując - "Chłopcy, których kochano za mocno" to kryminał osadzony w krakowskiej scenerii, pełny lejącej się krwi, ślepych tropów, prostytutek, seksu w pracy a na deser znalazło się też samobójstwo! Zupełnie się tego nie spodziewałam. W książce nie zabrakło molestowania, robienia kariery czy osób z chorobami psychicznymi. A dzięki temu, że autor pochodzi ze środowiska policyjnego, opisując ludzi parających się łapaniem przestępców, nie zapomniał nawet o pracownikach policyjnych, czyli nie-policjantach.
Kto stał się ofiarą Kuby w tej części i czym zaskoczył nas autor w finale? Wy sprawdźcie a ja zaczynam szukać miejsca w grafiku na kolejny tom tej serii!

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



sobota, 6 listopada 2021

Joanna Tekieli "Moc krwi"

 
 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 18 października 2021
Liczba stron: 432
 
 
 
 
 
 
Dotychczas uwodziła powieściami obyczajowymi, które zachwycały nie tylko relacjami międzyludzkimi i były przepełnione emocjami, ale też pokazywały piękno otaczającej nas przyrody. Joanna Tekieli, bo o niej mowa, postanowiła jednak zaskoczyć czytelników i wydała... kryminał! Mocny i brutalny, z akcją osadzoną w Krakowie. Czy zachwyciła mnie podobnie jak w przypadku poprzednich książek?
 
 
 
Poszukuje mocy.
Ma misję.
Świadkowie twierdzą, że to diabeł! Lewitujący i postawny w czarnej pelerynie...
Morduje najczęściej młodych ludzi i wypija ich krew...
Krew ma moc!  

Sprawę seryjnego mordercy z Krakowa prowadzi komisarz Alicja Starska, której do pomocy przydzielono dobrze rokującego żółtodzioba - sierżanta Pawła Czerskiego. Nikt nie bierze na poważnie jego przypuszczeń, że sprawcą może być wampir! Między ofiarami nie ma związku, morderca jest nieuchwytny, nikt niczego nie zauważa, na miejscu nie zostawia żadnych śladów...

Bestia.
Dracula.
Strach padł na mieszkańców... Boją się wychodzić po zmroku, ale brak potencjalnych ofiar tylko rozjusza sprawcę, traci siły... Zmuszony znaleźć źródło mocy, może popełni błąd?

Tropy prowadzą policjantów do szpitala psychiatrycznego, domu dziecka czy Instytutu Archeologii, bowiem ważnym elementem układanki stają się wojownicy scytyjscy. Błądzenie we mgle to w tym śledztwie "pasja" Starskiej i Czerskiego. Często trafiają na ślepe zaułki lub mur milczenia. Jednak z czasem maleńkimi kroczkami zaczynają zbliżać się celu... Tylko czy im się uda go dosięgnąć skoro jest ruchomy i całkiem sprytny?


Wow! W kryminalnym gatunku Joanna Tekieli czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie! Ta książka jest po prostu świetna. Dodatkowy plus za napięcie, które wciąż się potęguje a jako mieszkanka Krakowa miałam ciarki na plecach i wracając do domu po zmroku, rozglądałam się na boki, czy pośród drzew czy ciemniejszych zakamarków między budynkami nie czai się Bestia... Dawno nie odczuwałam w taki sposób żadnej książki. 

Świetny, choć oczywiście nie do końca idealny, duet policyjny z każdym dniem coraz bardziej się zgrywa, by lepiej współpracować, ku chwale bezpieczeństwa obywateli. Choć oczywiście wpadki się zdarzają. Do tego gęsto ścielący się trup i inteligentny w swych działaniach przestępca, dostarczający mocnych scen z krwią i flakami. Równoważy to pojawiający się w książce humor czy opisy naszego pięknego Krakowa.
 
Żeby nie było zbyt lekko, w książce ukryło się kilka wątków dotyczących krzywdy ludzkiej. Z przerażeniem czytałam historie opisujące dramaty dzieci...
 
"Moc krwi" czyta się błyskawicznie, bowiem z niepokojem śledzimy poczynania coraz bardziej rozszalałego mordercy, miotających się policjantów, którym umykają ważne fakty a w "grę" zostają wciągnięci coraz bardziej niewinni... 


Zakończenie było zaskakujące i nie przyjmuję do wiadomości, że nie będzie dalszego ciągu! :)


Podsumowując - "Moc krwi" to kryminał mocno trzymający w napięciu, obnażający umysły dotknięte chorobą psychiczną, przemoc domową, tajemnice skrywane latami czy bezsilność. Strach miesza się z przerażeniem, panika rozsiewa się po całym mieście a poczucie władzy i winy przeplatają się w szalonym tańcu. Nie popełniajcie błędu i nie pozwalajcie tej książce zbyt długo czekać na swoją kolej! Polecam!





Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: 52 książki
 
 


Za książkę dziękuję



środa, 3 listopada 2021

Max Czornyj "Mord"


 
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia / Filia Mroczna Strona
Data wydania: 29 września 2021
Liczba stron: 344
Seria: Liza Langer i Orest Rembert   tom 3
 
 
 
 
Czy można zakochać się w ociekającej krwią serii? Czy można z wyczekiwaniem wypatrywać kolejnych tomów z psychicznymi mordercami? 
Nie wiem jak Wy, ale ja tak mam w stosunku do serii Maxa Czornyja - najpierw fascynacja cyklem z Deryłą, potem do tego szaleństwa dołączyła ta z Lizą i Orestem. Co przygotował autor w trzecim tomie? O tym za chwilę, ale wspomnę tylko, że lekturę odradzam stanowczo kobietom w ciąży.

Komisarz Liza Langer oraz towarzyszący jej w śledztwach psycholog i profiler - Orest Rembert, otrzymali wezwanie do domku kempingowego pod Gdańskiem, gdzie doszło do brutalnego morderstwa. Zginął młody mężczyzna, zaś kobietę znaleziono związaną. Dlaczego morderca jej nie zabił? Co było jego celem? Czytelnik wie to od razu, jednak potrzymam Was w niepewności.... Czy tajemnicza wiadomość ukryta w maskotce znalezionej na miejscu pomoże policji w dojściu do prawdy?

Byle dotarli do niej szybko, ponieważ na celowniku mordercy jest już kolejna kobieta. Czy przeżyje? Jaki ma wobec niej plan ten zwyrodnialec?
Czytelnicy dowiedzą się tego bardzo szybko, ponieważ autor część akcji poświęcił wydarzeniom z udziałem mordercy a tym samym przeżywamy strach i przerażenie wraz z porwanymi kobietami. To były straszne doświadczenia. Jak można być tak okrutnym?? A "najlepszy" to był motyw sprawcy... Trudno się domyślić kto nim jest, bowiem Czornyj tak przemyślnie skonstruował fabułę, że nie można się tego domyślić... A tak próbowałam...


Co jeszcze na nas czeka?
Pojawiający się jeszcze z rzadka deszczowy pies komisarz Langer...
Samozwańczy prorok Profet, wykrzykujący hasła o końcu świata i nieskończoności, zreszający wokół siebie coraz większą rzeszę odbiorców.
Kolejne maskotki w miejscach porwań...
Bardzo długie kluczenie i mylenie przeciwnika (znaczy czytelnika :)) oraz oratorska przemowa Oresta, niczym Herculesa Poirot'a!

Książka trzyma w napięciu i wielokrotnie wyzwala gęsią skórkę oraz przyspieszone bicie serca. Pojawiają się różne teorie, kombinowanie, nagłe olśnienia czy wrażenie, że umykają ważne elementy tej układanki, choć są na wyciągnięcie ręki.
Już to kiedyś pisałam recenzując masakry Czornyja, ale powtórzę - to nie są książki dla wrażliwców, którzy w ogóle nie sięgają po mocniejsze gatunki.
 
W tej serii autor na szczęście nie zawiesza rozdziału w kulminacyjnym momencie, bowiem z reguły jest ona kontynuowana w kolejnym. A napięcie rośnie...
 
 
Podsumowując - "Mord" to mocna książka pełna śmierci, słownych przepychanek, celnych analiz, świetnie uzupełniających się głównych bohaterów a przede wszystkim zaskakujących zdarzeń. Winni ze zwinnością wyprowadzają policję w pole czy prowadzą w ślepe zaułki a ich chore teorie wywołują czytelniczy szok. Autor sprytnie chowa przed czytelnikami finał, który jest niezmiernie zaskakujący a zarazem dający nadzieję, że będzie tom czwarty. Czekam i polecam!
 
 
 
 
 
 
"Mord"





Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję

 

wtorek, 2 listopada 2021

Max Czornyj "Pacjent"

 
 
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Data wydania:  27 października 2021
Liczba stron: 336
Seria: Komisarz Eryk Deryło tom 9
 
 
 
Zaczyna się krwawo... Morderstwo poprzedzone zostaje nacięciami na żywca i włożeniem do ran robaków, które rozpoczynają wędrówkę pod skórą.... Czy to sen pacjenta? A może przepowiednia tego, co się zdarzy? Co na to jego lekarz?
 

Eryk Deryło otrzymuje nietypowy telefon ze szpitala - Tamara Haler niespodziewanie uciekła przed otrzymaniem wyników badań a powinna zostać na oddziale! Dopiero po tym telefonie komisarz zastanowił się, na co jest chora i dlaczego mu nic nie powiedziała... Jednak okazuje się, że policjantki nigdzie nie ma...

O północy wszystko się wyjaśnia - Tamara została porwana i jeśli Eryk chce, by przeżyła musi dla porywaczy coś zrobić. Na wykonanie zadania ma tylko dwanaście godzin! Najpierw jednak czeka go test - dość przerażający, przyznaję. Czy Deryło go wykona? Jaką dostanie nagrodę za uległość a jaką zapłaci cenę za odmowę?
 
Akcja wciąż przyspiesza, bowiem kiedy Deryło dowiaduje się na czym polega zadanie, próbuje zrobić coś zupełnie innego... Na jego drodze do sukcesu trup gęsto się ściele, trudno jest zaufać komukolwiek, zaskoczeń nie brakuje a Tamara ma coraz mniej czasu...
 
Rozdziały kończą się tak, że mocno podnoszą ciśnienie a następne dotyczą zupełnie innego wątku i trzeba czekać na kontynuację akcji pozostawioną w kulminacyjnym momencie. 
 
Czy Deryle uda się uratować Haler? Uwierzcie, że to wcale nie jest oczywiste po tym, co zaserwował nam Czornyj a na dodatek twierdzi, że to ostatni tom tej serii! 


To jest niezła gra emocji!
To jest dowód na to, że wszyscy jesteśmy marionetkami w rękach innych.
To są policyjne blokady, walka o czyjeś życie, słuchanie intuicji, nadużycie uprawnień oraz pomoc prawdziwego przyjaciela. 

Zabrakło mi tylko stuprocentowych wyjaśnień pewnych sytuacji i czuję niedosyt - na przykład jak Brzeski zrobił to, co zrobił no i finał nie tak emocjonujący jak przyzwyczaił autor.
 
Książkę przeczytałam w jedno popołudnie - tak, czyta się ekspresowo, bo nie pozwala o sobie zapomnieć.
 
 
Podsumowując - "Pacjent" to emocjonująca i chwilami przerażająca opowieść o zabijaniu oraz parciu po trupach do celu, by zakryć swoje winy. To historia o zemście, upokorzeniu, zwycięstwach i porażkach. Znajdziecie tutaj znikające zwłoki, mylące tropy, liczne niespodzianki a nawet szaleństwo w oczach i czynach. To, co wyprawiają bohaterowie to istna jazda bez trzymanki, której poddałam się całkowicie, pozwalając sobie sterować, by lepiej wczuć się w akcję. I te zaskoczenia! Polecam!
 
 
 
 
"Pacjent"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 
 
 
 
 

środa, 29 września 2021

Kazimierz Kyrcz Jr. "Dziewczyny, które miał na myśli"

 
 
 
 
Autor: Kazimierz Kyrcz Jr.
Wydawnictwo: Pocisk
Data wydania: 14 czerwca 2017
Liczba stron: 400
Seria: Kuba Szpikulec  tom 1
 
 
 
 
 
Czy zwracacie uwagę na pierwotną profesję autora, po którego książkę zamierzacie sięgnąć albo dopiero to rozważacie? Filolodzy, weterynarze, adwokaci... To już było. Teraz przekonał mnie do kryminału zawód policjanta :) Tak oto sięgnęłam po pierwszy tom serii Kazimierza Kyrcza Jr. 'Kuba Szpikulec' noszący tytuł "Dziewczyny, które miał na myśli". Oto słów kilka o tej książce.
 
Krakowski witrażysta, Borys, znajduje w Lasku Wolskim młodą samobójczynię. Nie mając przy sobie telefonu robi wisielcowi kilka zdjęć i zgłasza sprawę podkomisarzowi Sebastianowi Bednarskiemu, który później przyjmuje również sprawę kradzieży portfela od znanej malarki - Oliwii. I nie wspominałabym o tym, gdyby nie fakt, że malarka pragnie witraża ze swoją osobą i tak trafia do Borysa. Ich relacja jest dość dziwna i sinusoidalna, nie do końca służbowa, ale dopiero to, co znajdziemy w jej podszewce jest najciekawsze! Między innymi to, co odkryje Borys...

Wróćmy jednak do głównego bohatera tego zamieszania, czyli policjanta z dwudziestoletnim stażem - Sebastiana. To ogromny pechowiec, bez życia towarzyskiego, z zawsze niezadowoloną miną, który opiekuje się zniedołężniałym ojcem, stara się poświęcić czas czternastoletniej córce i jeszcze nie zwariować ze swoją eks - Martą. Była żona wciąż bombarduje go telefonami i żąda pieniędzy.

Pomijając prywatne ciemne chmury, które zgromadziły się nad Bednarskim, skupmy się na służbowych - został oddelegowany do Komendy Wojewódzkiej, by rozwiązać sprawę Szpikulca. Kuby Szpikulca. Seryjnego mordercy młodych kobiet trudniących się - głównie w przeszłości - nierządem. Czy to wymierzenie sprawiedliwości? Tego już musi się dowiedzieć nasz bohater.


Nie mogę nie wspomnieć Wam o bohaterach (tak, o fabule to już tyle, boję się, że każde słowo więcej mogłoby zepsuć Wam zabawę) - a ci, są u Kyrcza totalnie odjazdowi. Pomijając już tych, o których wspomniałam wcześniej, chcę zwrócić uwagę na Michała Walczaka - to świr jakich mało, nie należy wierzyć we wszystko co nam opowiada... Prawda o nim każe na siebie czekać, ale powala!

Bo musicie wiedzieć, iż większość książki to naprzemienna narracja męska: Borysa, Sebastiana oraz Michała. Nie brakuje w niej zatem typowo męskich tekstów, przekleństw, jest dość "twardo" i nie zawsze też wiadomo, który z nich rozpoczyna rozdział. 
 
No dobrze, zdradzę Wam jakieś smaczki. W tym kryminale pojawia się podejrzenie, że Szpikulec ma naśladowcę! Na dodatek nigdy dotychczas nie natknęłam się w kryminale na taki deal, jaki w "Dziewczynach..." zaproponował policjant... komuś :) Szok! Zresztą finał też wbił mnie w podłoże, na szczęście mam kolejny tom na półce i mogłam sprawdzić czy to tak naprawdę...
 
Autor stworzył ciekawą książkę. Na początku wprawdzie nieco mnie nudziła, bo zupełnie nic do niczego nie pasowało; nie mogłam wciągnąć się w język Kyrcza i zdania zupełnie inne stylowo niż miałam okazję dotychczas czytać. Ale potem nie mogłam się oderwać! Autor jest doskonałym obserwatorem ludzi i otoczenia, podarował swojemu podkomisarzowi bardzo oryginalne sprawy, włączył też życiową tematykę drugiego planu, która przeplata się z tą główną. Chwilami jak u Maxa Czornyja tryska krew.
 
Nie mogę doczekać się lektury kolejnych tomów, podobno są jeszcze lepsze! 


Podsumowując - "Dziewczyny, które miał na myśli" to kryminał, w którym przewodnikiem po świecie policyjnych spraw i tajników jest prawdziwy policjant, który wcale nie gloryfikuje tej instytucji.
Książka jest realistycznym spojrzeniem na morderstwa, poronienia, świat nastolatek, ludzi chorych oraz rozwodników. Pełno tutaj demonów, lęków, zemsty, sekretów, rozpaczy i samotności.
Autor wielokrotnie serwuje czytelnikowi szok i niedowierzanie, choć humoru czy ironii również nie brakuje. Osobiście daję mu drugą szansę i sięgnę po drugi tom z nadzieją i radością. Póki co polecam pierwszy!


 
 
 
 
"Dziewczyny, które miał na myśli"
"Chłopcy, których kochano zbyt mocno"
"Kobiety, które nienawidzą"
"Mężczyźni w potrzasku"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 

środa, 21 lipca 2021

Agata Przybyłek "Od pierwszych słów"

 
 
 
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 384
Cykl: Detektyw Rafał Kamieński  tom 1
Seria: W tajemnicy
 
 
 
 
 
 
Czy jest możliwa miłość między ludźmi pochodzącymi z różnych światów? Na to pytanie spróbowała odpowiedzieć Agata Przybyłek w powieści "Od pierwszych słów", która jest pierwszym tomem cyklu 'Detektyw Rafał Kamieński".
 
 
Rafał został właśnie gwiazdą mediów, jest wręcz rozchwytywany przez stacje radiowe i telewizyjne. Dlaczego? Od kilku lat pracuje w agencji detektywistycznej swojego ojca i po wielu nudnych sprawach dostał pierwsze duże zlecenie, które udało mu się zamknąć. To właśnie okazało się kluczem sukcesu tego niespełna trzydziestolatka. 
 
Jednak detektyw ma już dość wywiadów i chciałby wrócić do normalnej pracy. Jego marzenie się spełnia - otrzymuje dokumentację Drogi Rozpaczy, przy której od lat giną kobiety a te żyjące boją się kierować w tamte rejony. Na zaproszenie burmistrz małego nadmorskiego miasteczka - Danieli Boguckiej, która twierdzi, że policja sobie nie radzi - Rafał pakuje sprzęt i wyrusza, by zająć się tą intrygującą sprawą.

Po dotarciu do celu poznaje Amelię, dziewczynę pracującą w rodzinnej restauracji Nad Brzegiem i mieszkającą z dziadkiem. Mela miała inne plany życiowe, chciała zostać po studiach w Szczecinie, jednak wydarzenia, których doświadczyła skierowały jej kroki ponownie w rodzinne strony. Teraz unika związków a znajomych mężczyzn trzyma w relacji jedynie przyjacielskiej. Czy oprze się szybszym uderzeniom serca na widok Rafała? Czy wyjdzie ze skorupy, w której skryła się przed miłością?
 
Emocje między nimi narastają każdego dnia... 


Agata Przybyłek przyzwyczaiła mnie, że swoimi powieściami przenosi do nadmorskiego klimatu; ponownie pokazała różnorodne relacje rodzinne, utratę bliskich, przelotne romanse, posądzenie o zdradę, przemoc wobec drugiej osoby oraz małomiasteczkową społeczność. Urzekła mnie łodziami mieszkalnymi!

Autorka szybko zasiała w czytelniku wiele ziaren niepewności, zagadek i tajemnic. Jest konflikt między Amelią a burmistrzową, niechęć kelnerki do poważniejszych relacji z facetami, jej życie bez rodziców. 
 
Najważniejszym sekretem książki jest oczywiście sprawa morderstw podobna do wydarzeń z kanadyjskiej Autostrady Łez. Czy uda się odnaleźć wspólny mianownik polskich zabójstw? Detektyw będzie miał wiele wniosków, hipotez, przeczyta mnóstwo akt i przeprowadzi dużo rozmów z ludźmi. Czy będą chętni do powrotu do tragicznych chwil? Jak odniosą się do historii, które kładą się cieniem na miasteczko od wielu lat? Jakie znaczenie ma tutaj klątwa?
 
Śledztwo prowadzone przez stołecznego detektywa podobało mi się (choć nie było nam pokazane szczegółowo), ale... z wyjątkiem finału. Moim zdaniem zakończenie zostało mocno spłaszczone, jako czytelnik nie odczuwam satysfakcji z przeprowadzonych działań detektywistycznych. Za szybko, za powierzchownie,bez szału. Przybyłek skierowała fabułę bardziej w stronę uczuć - w relacjach damsko-męskich oraz na linii dzieci-rodzice.
 
Niemniej powieść bardzo mi się podobała i czekam na kolejne części tej serii, licząc na więcej śledczych wrażeń.
 
 
Podsumowując - "Od pierwszych słów" to lekka i przyjemna powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Historię czyta się szybko i z każdą stroną nabiera apetytu na więcej. Nie brakuje w niej samotności, przemocy, zmęczenia, zawodów miłosnych, marzeń, ale też lęku przed uczuciami, wątpliwości czy euforii. Bohaterowie mierzą się z licznymi przeszkodami i niespodziankami losu. Polecam!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


 
 
 

poniedziałek, 28 czerwca 2021

M.M. Perr "Gdy nikt nie patrzy"

 
 
 
Autor: M.M. Perr
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 14 kwietnia 2021
Liczba stron: 416
Seria z podkomisarzem Robertem Lwem  tom 2
 
 
 
 
 
Kryminał "629 kości" autorstwa piszącej pod pseudonimem M.M. Perr wkroczył do mojego życia intrygując i nie pozwalając zasnąć. Sprawca, któremu nie można udowodnić zbrodni, nietypowy podkomisarz Lew i tragedia jaka go dotknęła... Choć końcówka tej książki wcale nie mówiła o tym co się stało, dość jasno. Czy pożar jego domu był formą zemsty?
Co wydarzy się w tomie drugim - "Gdy nikt nie patrzy"? Ja już wiem...
 
 
Podczas postoju w lesie w drodze na wakacje, pewna rodzina a dokładniej ich pies Pająk, odnajduje worki z pociętymi ludzkimi szczątkami. Sprawę prowadzi aspirant Sonia Czech, wrażliwa i ambitna policjantka, która nadal czuje się zagrożona po śledztwie dotyczącym Brunona Kality. Choć sprawa została wtedy szybko zamknięta z przyczyn politycznych, to Sonia (po pracy) wraz z dawnym przełożonym Robertem Lwem nadal próbują badać kolejne tropy. Choć Lew nie pracuje już w policji to ma wręcz obsesję na punkcie Kality. Czy Soni i Robertowi będzie dane rozwikłanie tamtej sprawy? 
 
W toku śledztwa okazuje się, że worki odnalezione w lesie mogą być wynikiem działalności Brunona... Bo przecież zabijał przez dwie dekady... Można tak po prostu przestać?
 
Policja dociera do rodzin zidentyfikowanych ofiar, których ciała odnaleziono - zostali określeni przez jednego z bohaterów jako pasożyty społeczne. Dlaczego?
 
Anna Barcicka ma wrażenie, że jest obserwowana. Czyżby to był Kalita? Wszak była jedyną osobą, o której myślał że go rozumie. Co wydarzy się między tą dwójką? Czy pomoże to w toku śledztwa? Ależ to były emocje...

Z czasem w prokuraturze zaczyna robić coraz goręcej a pani prokurator uważa, że tylko Lew może dokonać niemożliwego i zakończyć sprawę Kality, jest bowiem nieobliczalny i pozbawiony skrupułów. Co się wydarzy? Jak bardzo skomplikują się sprawy? Kto będzie zagrożony?


Fabuła zmierza w zaskakującym kierunku. Nie sposób jej przewidzieć, bowiem elementy układanki nie  jest łatwo poskładać w całość. Trudno jest odgadnąć kto jeszcze zginie w trakcie tego śledztwa, jaką rolę odegra w nim mały chłopiec czy w jakim celu pojawi się dziewczyna, która uciekła od swojego życia. 
 
Podobał mi się sposób opisania tej historii, prowadzenia śledztwa i fakt, że autorka informuje o tropach, nowościach, telefonach, co pozwala czytelnikowi na samodzielne kombinowanie.
 
Finałowe sceny poniosły mi ciśnienie, martwiłam się o los i życie bohaterów, zupełnie nie spodziewając się takich wydarzeń. Zakończenie pozwala przypuszczać, że będzie kolejny tom z tej serii, tylko na jakich zasadach? Kto pojawi się w miejsce nieżyjących?
 
 
Podsumowując - "Gdy nikt nie patrzy" to kryminał, który wciąga, podnosi napięcie, wywołuje złość, strach i chwilami grozę. Historia, która pokazuje różne oblicza ludzkie, opisuje poczucie własnej wartości i utratę bliskich a co za tym idzie radzenie sobie z żałobą. Autorka opowiedziała nie tylko o pracy policji czy działaniach Lwa, ale również o postaciach drugoplanowych, których życie wielokrotnie porażało! Polecam!



"Gdy nikt nie patrzy"
 
 

 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



czwartek, 17 czerwca 2021

Nadia Szagdaj "Instynkt"

 
 
 
Autor: Nadia Szagdaj
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 352






Książka Nadii Szagdaj "Instynkt" jest kontynuacją thrillera "Likwidacja" i polecam czytanie ich we właściwej kolejności.


Inspektor Beniamin Merle, tropiący w "Likwidacji" mordercę m.in. prokuratora Więcławskiego, jest już jedną nogą na emeryturze. Odbyło się już nawet przyjęcie pożegnalne, zdążył spakować swoje rzeczy i wyjść z gabinetu! 
Niestety, na drodze ku spokojowi i odpoczynkowi stanęły mu... zwłoki kobiety znalezione w lesie, w płytkim grobie. Ciało ma odciętą a potem na powrót przydrutowaną głowę a Merle przypuszcza, że to sprawka Kata, który mordował ponad dwadzieścia lat temu. Dlatego to właśnie on otrzymał teraz tę sprawę - czy uda mu się wreszcie ją wyjaśnić?

W trakcie śledztwa inspektor zadaje sobie pytanie czy to Kat czy też może jego naśladowca, choć na ciele ofiary znaleziono odcisk mordercy, ten sam, który pojawił się w sprawie przed dwoma dekadami na pewnej kasecie... Merle wciąż ma tylko skrawki, z których nie ma szans złożyć całości... 
 
Nie wierzy w winę aresztowanego - mecenasa Aleksandra Majora, zaś sekcja młodej kobiety go nie satysfakcjonuje, wszak robił ją Marcin a Benek wolałby Kaję. Tylko gdzie ona jest? Po jego pytaniach ulotniła się i nikt (chyba...) nie wie, gdzie ona jest. Tylko czy na pewno? Może jest sposób, by się z nią skontaktować? Co lekarz ostatniego kontaktu - jak siebie określa Kaja Danielewicz - może wnieść do tej sprawy? Oj, zaskakująco dużo...


A to ci historia! Będąc szczerą, muszę przyznać że początkowo sądziłam, że to nudna lektura. Choć pojawiały się kolejne porwania, zwłoki, tajemnice z przeszłości i nieugięty inspektor próbujący zmyć z honoru swoją pierwszą nierozwiązaną sprawę a na deser miałam relacje z przesłuchań podejrzanego i z miejsca, gdzie przebywały porwane kobiety, to nijak nie mogłam myśleć, że to lepszy tom od "Likwidacji". 
Zwłaszcza, że bardzo szybko skupiłam się na osobie, którą uważałam za mordercę i jak się okazało w toku lektury - miałam rację! Ależ mnie to podbudowało, wszak zawsze marzyłam, by być detektywem.
 
Kolejne rozdziały kryły tak wiele zagadek, zwrotów akcji, niejasnych wątków czy poplątanych informacji (wszystko to w pozytywnym znaczeniu), że zmieniłam zdanie i nie potrafiłam odłożyć książki, parłam do końca, kiedy to po pierwsze - wręczyłam sobie medal ze właściwe wskazanie a po drugie chciałam "zamordować" autorkę za finał! Droga Nadio, pisz szybko dalszy ciąg :)
 
Bardzo interesujące postacie, świetnie opisane ich charaktery i problemy, pojawia się załamana była żona Benka oraz pedantyczny mecenas. Autorka przenosi nas też na chwilę w przeszłość, do roku 1997, kiedy to sypało się małżeństwo ówczesnego aspiranta Merle i początki sprawy Kata.
Jedynym minusem w tej lekturze były zbyt długie rozdziały. 
 
 
Ciekawostką jest fakt, że inspektor Merle wspomina o detektyw Klarze Schulz, bohaterce kryminałów retro Nadii Szagdaj.
 
 
Podsumowując - "Instynkt" to świetny thriller, który rozpędza się powoli jak pociąg i zabiera ze sobą czytelnika odrywając go od przyziemnych spraw do doskonałego celu podróży - finału. Jest to książka o relacjach międzyludzkich, wyborach, które decydują o dalszym życiu, zagadkach, tajemnicach, wyparciu trudnych faktów, lęku, rozpaczy czy zemście. Autorka opisała również głód sukcesu, wypalenie zawodowe, bezsilność oraz różnorodne relacje w małżeństwach i między rodzicami a dziećmi. Polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję
 

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...