Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Alex Kava "Złowrogie niebo"




Tytuł oryginalny: Desperate Creed
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 25 czerwca 2020
Liczba stron: 352
Seria: Ryder Creed  tom 5



CIA, FBI, policja walczą każdego z przestępczością na całym świecie. Nie jest lekko, ale bardziej przewidywalnie niż gdy walczy się z żywiołem. "Złowrogie niebo" to pełna napięcia fabuła osadzona w jeden tylko weekend, gdy Alabamę nawiedziła cała seria tornad. Ale to nie jedyny temat kolejnego thrillera Alex Kavy, która po raz piąty łączy w jednej książce dwoje swoich bohaterów - Maggie O'Dell oraz Rydera Creeda. 

O tym, jak bardzo życie człowieka może zmienić jeden telefon, przekonała się Frankie Russo, pracownica agencji marketingowo-reklamowej, do której o piątej rano zadzwonił kolega z pracy - Tayler Gates. Podczas wideorozmowy rozmawiali o jego prywatnym śledztwie dotyczącym podejrzeń, iż w produktach pewnej obsługiwanej przez nich firmy znajdują się niebezpieczne dla zdrowia substancje. Tyler zaaferowany przekazuje jej ważne informacje, jednak nie udaje mu się dokończyć... W kadrze Frankie dostrzega dwóch facetów, którzy atakują Gatesa, przejmują jego telefon i niestety wszystko o niej wiedzą. Kobieta czuje, że musi uciekać...

Śledzona, przerażona, bez potwierdzonych informacji czy Tyler żyje zmierza na Florydę, gdzie liczy na pomoc Hanny Washington, współpracownicy Rydera Creeda. Hanna obiecała przyjaciółce kontakt z funkcjonariuszką FBI - Maggie O'Dell. Nikt jednak nie przewidział, jakim problemem stanie się pogoda, bowiem w Alabamie szaleją tornada. Niszczycielska siła skomplikuje spotkanie Maggie i Frankie a wielu ludziom odbierze dach nad głową i życie.

W samym środku zniszczeń pojawia się Ryder Creed ze swoją ulubienicą Grace, która ma znaleźć żywe lub martwe ofiary tornad, które sięgnęły ziemi. Byłam jak zawsze pod wrażeniem działań tego małego psiaka.


Opisy miejsc, przez które przeszło tornado, niezwykle plastyczne i sugestywnie wywołujące ciarki na długo pozostaną w mojej pamięci. Moment, gdy bohaterowie widzieli na horyzoncie czarny wirujący klin zmierzający w ich stronę... czułam ich strach, napięcie i niepokój o to, czy będzie jakieś potem. Akcja książki obejmuje tylko jeden weekend i tylko wtedy odnotowano w Alabamie siedemnaście tornad. Oczywiście w najbardziej narażonych rejonach byli oni - Maggie, Frankie, Ryder oraz Jason. Czy wszyscy przeżyją? Do końca nie ma tej pewności, bowiem żywioł nieźle się na nich uwziął... Są też przemykające cienie, mające własne cele...

Naprzemiennie do wydarzeń dotyczących tornad, autorka zabiera nas na Florydę, gdzie z Hanną i jej synami na farmie znajduje się Brodie. Jeśli czytaliście poprzednie tomy tej serii, to zapewne dobrze kojarzycie - to zaginiona przed szesnastu laty siostra Rydera, którą w czwartym tomie cyklu udało się uratować. Ja niestety przegapiłam "Instynkt łowcy" i o kulisach tamtych wydarzeń wiem tylko tyle, ile zostało opowiedziane teraz. Brodie choć ma dwadzieścia siedem lat zachowuje się zupełnie nieadekwatnie do wieku. Nie można się dziwić, po tym co przeszła. I tak stara się być silna. Wciąż zmaga się z demonami przeszłości, analizuje, odkrywa świat na nowo, cieszą ją prozaiczne rzeczy.


Alex Kava to niezmienny poziom dobrej literatury, nawet jeśli tematyka główna jakiegoś tomu nie zapiera tchu to nadrabiają wątki poboczne. Tym razem wszystkie cztery wątki dostarczyły mi niemało emocji, nie brakowało niespodzianek, chwil, gdy miałam wrażenie iż zaraz wszystko przestanie istnieć, są też zaskakujące zakończenia poszczególnych wątków. W twórczości autorki cenię krótkie rozdziały, jasno określone miejsca akcji, konkretne dialogi i opisy występujące tylko wtedy, gdy są niezbędne do nakreślenia odczuwanych przez postacie smutku, radości, strachu czy ulgi. Na koniec Kava zawsze odkrywa wszystkie karty, nie pozostawia nas z domysłami co w zestawieniu z jej lekkim stylem (choć pisze o niełatwych sytuacjach) sprawia, że na lekturę jej książek nie marnuje się czasu.



Podsumowując - "Złowrogie niebo" to wielowątkowa historia z dreszczykiem w stosunku do ludzi, przestępstw oraz natury. Dostajemy wielu znanych nam już bohaterów, nowi dodają kolorytu, nie ma typowego śledztwa, bowiem i miejsce akcji nie jest standardowe. To opowieść o tajemnicach koncernów, nielegalnych działaniach, które za wszelką cenę powinny pozostać ukryte przed oczami świata; o pracy łowców burz i ryzyku jakie podejmują; o psach poszukujących i wzruszających chwilach ich tryumfu a przede wszystkim o ludziach, którzy z narażeniem życia ruszają, by pomagać innym w trudnych chwilach. Thriller, który opowiada o sprawach zwykłych i niezwykłych - zaginięciach, odnalezieniach, porzuceniu, zagubieniu, szczęściu i stracie a przede wszystkim o tym, że miło jest wiedzieć, że ktoś się o Ciebie martwi i możesz na niego liczyć. Polecam wielbicielom książek Kavy a zwłaszcza serii z pieskami w roli bohaterów (czyli Ryder Creed).





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję


środa, 22 lipca 2020

Anna Dąbrowska "W deszczu" - przedpremierowo




Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: planowana na 24 lipca 2020
Liczba stron: 342
Cykl: Płomienie tom 2




Anna Dąbrowska-pisarka czuje chyba więź z Anną Dąbrowską-piosenkarką, ponieważ często w jej powieściach pojawia się motyw muzyki. Niezmiernie klimatyczna okładka wskazuje, że tym razem bohater lub bohaterka zabierze nas w świat gry na perkusji. A jaka fabuła czeka nas poza nią? I przede wszystkim jaki będzie finał u "Mistrzyni Niepewnych Zakończeń"?


"Deszcz to woda, która jest niezbędna do życia. (...) Dzięki niemu czułem się naprawdę dzieckiem (...). Coraz mniej ludzi lubi deszcz, ale oni nie wiedzą, co jest dobre. Wolą mieć suche ubrania i puste serca. Ja wolę mieć mokre ubranie i pełne serce." *


Aleksander Jabłoński po rozpadzie zespołu, w którym grał na perkusji wraca do Polski. Nie żal mu pozostawionej w Szwecji 'przyjaciółki', wraca do domu nad jeziorem, gdzie drzemią jego demony z dzieciństwa. Chce się z nimi zmierzyć i spróbować zbudować swoją przyszłość, wszak ma dopiero dwadzieścia pięć lat. Zarobione w Szwecji pieniądze chce przeznaczyć na otworzenie swojego biznesu. Choć nie jest pewny własnych emocji, wraca do rodzinnego domu, gdzie Borys (jego ojciec) mieszka z nową rodziną - Katarzyną oraz małym Maksem.

Wspomnienia czy może raczej demony uderzają w Aleksandra ze zdwojoną siłą. Przypomina sobie, że jako ośmiolatek musiał pożegnać się z przyjacielem Jasiem, musiał też zmierzyć się z kłótniami rodziców oraz płaczem mamy, która w dniu jego dziewiątych urodzin spadła schodów. Nie rozumiał dlaczego rodzice krzyczą, ani co tak naprawdę się stało... Dopiero z czasem pojął, czego był świadkiem. Jego dzieciństwo było naznaczone mnóstwem obowiązków, łącznie ze sprzątaniem po wiecznie pijanym ojcu, który zmienił życie syna w piekło. 

Na szczęście miał swoją muzykę.
Swoją perkusję.
Swój świat.
I swoje marzenia.

To dzięki nim budził się każdego ranka.
Dzięki nim ćwiczył wiele godzin.
Wiedział, że to jego przyszłość i warto o nią walczyć. Powalczyć musi również o rozwikłanie zagadki sprzed dziesięciu lat, kiedy to zniknęła Kayla, dziewczyna z sąsiedztwa, która była jego pierwszą i jedyną prawdziwą miłością. Jaka prawda stanie się jego udziałem w każdej z nierozwikłanych spraw? Czy po wyjaśnieniu wszystkiego będzie mógł zacząć wszystko od nowa?


W życiu Aleksandra bardzo ważną rolę odgrywa nie tylko muzyka, ale również deszcz.
W deszczu pochował Mamę.
W deszczu poznał Kaylę.
W deszczu się zakochał.
W deszczu ją pocałował.

Aleks nie boi się deszczu, dużo bardziej niewypowiedzianych słów, sekretów i tego, co zostało przed nim na lata owiane tajemnicą. Boi się niepewnej przyszłości, boi się tego co ukrywają Łuczakowie, boi się prawdy o swoim ojcu.


"...deszcz zmywa z nas wszystkie troski. Moczy ubrania, ale wypełnia nasze serca radością. (...) Skoro nie roztopi nas deszcz, a w naszych policzkach nie pozostaną korytarze wydrążone przez łzy, jesteśmy prawie nieśmiertelni." **


Anna Dąbrowska stworzyła historię z kilkoma płaszczyznami czasowymi, które opowiadają historię Aleksandra. Opowieść nie jest chronologiczna, co sprawia że nie zawsze znamy przyczynę lub skutek decyzji bohaterów. Książka zaczyna się bowiem od pytań i niewiadomych a tak naprawdę od środka, czyli od pobytu Alka w Szwecji. Dopiero później autorka pozwala nam naprzemiennie poznawać jego przeszłość oraz walkę o przyszłość. A żeby napięcie rosło, Dąbrowska dawkuje nam informacje dotyczące przeszłości - są to właściwie strzępy.

Początkowo akcja skupia się na Aleksie i przyznaję, że kiedy była mowa o szczegółach gry na perkusji, pojawiały się pozycje, techniki czy specjalistyczne słownictwo czułam się znużona (i to dla mnie jedyny minus tej książki), jednak gdy wątek Kayli jest coraz częstszy i szerszy a na jaw zaczynają wychodzić wszelakie sekrety nie mogłam się oderwać od lektury.

Moim zdaniem styl autorki zmienił się nieco względem poprzednich książek, jest bardziej dojrzały, poważny, konkretny, bez zbędnych słów kieruje nas na ścieżki, którymi podążali wcześniej bohaterowie. Ania wie jak zbudować klimat w scenach zbliżeń, wie jak poruszyć sercem, gdy komuś dzieje się krzywda, wie jak zaintrygować a nawet jak 'wywieźć w pole' z przypuszczeniami a tym bardziej nie pozwala odgadnąć, jak zakończy się to opowieść. Jednym słowem - "W deszczu" jest pełne emocji.


"W deszczu nie było widać naszych wad (...) Dlatego deszcz łączył, a nie dzielił." ***


Podsumowując - "W deszczu" to poruszająca historia o walce - o siebie i o marzenia. O zniszczonym życiu, alkoholizmie, postrzępionym sercu, błędach i traumie. Opowieść o życiu chłopca, na którego zbyt wcześnie spadły obowiązki; który przeżył tak wiele a nie zabrakło mu chęci, by stać się kimś. Jest to książka o ucieczce od wspomnień, kłamstw, demonów, o ciężkiej pracy, wytrwałości, utraconym szczęściu oraz plusach i minusach sławy. Nie sposób pominąć sens życia, dylematy czy rany z przeszłości oraz utratę życiowego celu. Tej powieści nie da się szybko zapomnieć - gorąco polecam!


* 14%
** 68%
*** 69%


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wyzwanie LC (psy), 52 książki




Za książkę dziękuję Autorce

środa, 8 lipca 2020

Anna Łajkowska "Miłość na wrzosowisku" - patronat





Autor: Anna Łajkowska
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 1 lipca 2020
Liczba stron: 272
Seria: Wrzosowisko  tom 2



Do jakich poświęceń gotowi są ludzie, by spełnić swoje marzenia? Czy piętrzące się problemy będą ich motywować czy może sprawią, że zaczną rozważać rezygnację? Jak długo jest w stanie przetrwać miłość i jak reagujemy na jej utratę? Odpowiedzi na powyższe pytania poznamy z perspektywy bohaterów powieści Anny Łajkowskiej "Miłość na wrzosowisku", która jest drugim tomem serii 'Wrzosowisko'.


Basia i Marek wraz z trójką dzieci przeprowadzają się z Ashford do Haworth, do miasteczka, które urzekło ich rozległymi wzgórzami i wrzosowiskami. W starej kamienicy przy kościele, Basia zamierza otworzyć kawiarnię, na wyższych kondygnacjach będą mieszkać, jednak najpierw czeka ich gruntowny remont. Tu jednak pojawiają się problemy z ekipami remontowymi, później dochodzą z kelnerkami oraz częste choroby najmłodszego członka rodziny - syna Marcina. Na początku dzielnie pomaga jej rodzina z Polski, córki i Marek, jednak po Nowym Roku mąż wraca do pracy, dziewczynki do szkoły a bliscy do kraju i Basia zostaje sama... Zupełnie inaczej wyobrażała sobie to nowe życie, ze zmęczenia chwilami działa jak automat.

Ogromną pomocą jest dla niej James, którego poznała mieszkając u Charoll (już w poprzednim tomie). Pojawia się, by wypić u niej kawę, by pomóc z remontami a w Basi wciąż kiełkuje uczucie do niego. Początkowo wymyka się z nim na godzinne spacery, jednak z czasem ich spotkania są coraz częstsze, dłuższe i bardziej namiętne. I choć pełna jest poczucia winy i obaw, że to się wyda, to nie potrafi przestać. Kiedyś dziwiła się swojej kuzynce Joli a teraz sama żyje na dwa fronty. Rozdarta między miłością a życiem rodzinnym nie potrafi załatwić żadnej sprawy w stu procentach, nie umie rozwiązać swoich kłopotów sercowych. Wybór ją przerasta. Czy nadejdzie taka chwila, że będzie musiała coś zdecydować? Kto będzie stał u jej boku za miesiąc, dwa czy też siedem?


Anna Łajkowska wykreowała bohaterkę z głową pełną marzeń, jednak nie do końca jej się ta postać udała. Może inaczej - udała się, ale jako osoba irytująca, niekonkretna, nieogarnięta, nie potrafiąca rozmawiać z własnymi córkami. Basia chciałaby zajmować się bolączkami mieszkańców ulicy, ale ma braki w umiejętności komunikacji z mężem, porzuciła kontakty z przyjaciółką - Charoll, nie wspominając o wiecznych spięciach z kelnerkami. Chciała prowadzić własny biznes, ale chyba nie zdawała sobie sprawy, jak wiele funkcji będzie musiała pełnić. A kiedy dała się porwać romansowi to już wszystko straciło na znaczeniu...

Bardzo podobały mi się wątki z drugiego planu, czyli historie mieszkańców Main Street - tajemnicza śmierć Niny i sekrety jej rodziny; romantyczne losy antykwariusza i jego polskiej ukochanej sprzed lat czy zacieśnianie więzi w małej społeczności. Są też uczucia zdradzanej żony, pragnienie szczęścia z jednoczesną troską o nieutracenie kontaktów z dziećmi, "wyfruwanie z gniazda" nastoletnich córek czy też alkoholizm dziecka z rozbitej rodziny.

Przyznaję, że losy niektórych bohaterów poznawałam ze łzą w oku, innych - z zaintrygowaniem, a jeszcze innych z uśmiechem. Było wiele momentów, kiedy odczuwałam żal czy smutek. Zupełnie nie wiedziałam co autorka przygotowała dla bohaterów, dlatego z zaskoczeniem przyjęłam wydarzenia dotyczące Jamesa oraz antykwariusza - te wątki poruszyły mnie najbardziej.

Lekka, wielowątkowa powieść, która jest znacznie ciekawsza niż poprzedni tom; doskonale sprawdza się w chwili, kiedy chcemy zająć myśli problemami innych. Zaskakuje, intryguje, wzrusza, bawi - czego chcieć więcej?



Podsumowując - "Miłość na wrzosowisku" to przepełniona miłością historia osadzona pośród angielskich wrzosowisk, po których spacerują zakochani i biegają szczęśliwe psy. Opowieść o rozterkach dorosłych i nastolatek, o dojrzałych i niedojrzałych decyzjach, które czasami z ogromną mocą potrafią uderzyć w nas, gdy się tego najmniej spodziewamy. Książka kładzie nacisk na życiowe wybory, sprzeczne uczucia, sytuacje bez wyjścia, rozpacz, poświęcenie a także emocjonalne zawieszenie czy zaangażowanie. Dobra i relaksująca lektura, polecam




"Pensjonat na wrzosowisku"
"Miłość na wrzosowisku"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


środa, 29 kwietnia 2020

Elżbieta Ceglarek "Facet z pocztówki"






Autor: Elżbieta Ceglarek
Wydawnictwo: rozpisani.pl
Data wydania: 2018
Liczba stron: 300



Twórczość Elżbiety Ceglarek znam już dzięki tytułom "Drugie życie Leny" oraz "Moja asteroida". Były to książki podobne do siebie schematycznie i bardzo mnie intrygowało czy sięgając po "Faceta z pocztówki", otrzymam ponownie narzucającego się faceta i kobietę z problemami zdrowotnymi.

Przenieśmy się zatem w świat Joanny Rosmańskiej, pracownicy warszawskiego banku, która od pół roku żyje w żałobie po mężu. Paweł wpadł do rzeki służbowym samochodem, jednak jego ciała nigdy nie odnaleziono. Grób na podgórskim cmentarzu w Krakowie odwiedzają wyłącznie jego rodzice, ponieważ Asia nie potrafi zmusić się do wizyty przed pustym nagrobkiem.

Swój czas kobieta dzieli między pracę a psa Plastra oraz odwiedzinami u ojca. Mimo upływu dni nie może sobie poradzić ze stratą męża, który był dla niej ideałem. Ich związek dawał jej ogromną radość, była niezmiernie szczęśliwa, żyła jak w niebie. Choć broni się przed płcią przeciwną kręcących się wokół niej mężczyzn nie brakuje. Podczas spaceru z psem poznała Adama, który dość szybko stał się jej bliski; w pracy swe uczucia narzuca jej Darek - jej szef i przyjaciel Pawła. Epizodycznie pojawiają się też inni i wydaje mi się, że Joanna zbyt szybko zaczęła im ufać. Wydała mi się wtedy zbyt naiwna jak na pracownicę banku i samotną kobietę...

I może w jej życiu nadal nie wydarzyłoby się nic nadzwyczajnego, gdyby nie wątpliwości jej ojca w sprawie wypadku Pawła. Karol stwierdził bowiem, że zbyt wiele elementów jest niejasnych, coś mu się ewidentnie nie zgadza, zeznania świadków go nie przekonują i zamierza zatrudnić kogoś, kto pomoże mu dotrzeć do prawdy w sprawie wypadku zięcia. Joasi nie podoba się pomysł powrotu do traumatycznych dla niej wydarzeń, z czasem ma dość pytań, jednak los nie pozwala jej odpocząć. Pojawiają się sploty dziwnych zdarzeń, podnoszące ciśnienie osoby... Jak zakończy się ta sprawa? Czy warto było grzebać w przeszłości?


Do trzech razy sztuka, czyli wreszcie książka autorki, która sprawiła mi faktyczną radość podczas czytania. Jest dużo dialogów (jedyny minus to ich nienaturalność), których ze świecą poszukiwałam w poprzednich powieściach; dynamiczna akcja z większą liczbą bohaterów a przede wszystkim tajemnica wypadku Pawła. Uwielbiam książki z zagadkami, dlatego z przyjemnością "brałam udział" w tropieniu prawdy, ekscytowałam się kolejnymi informacjami, dowodami, tropami. Jak myślicie - co stało się tak naprawdę w dniu wypadku?

Elżbieta Ceglarek doskonale poradziła sobie z poprowadzeniem wątku wypadku, wiedziała do jakiego finału dąży i jakimi szczegółami podsyci zainteresowanie czytelnika. Wprowadziła do fabuły również sporą dawkę przyjaźni, miłości i udowodniła tym samym, że każdy potrzebuje mieć obok siebie bliskie osoby, którym może zaufać i zwrócić się z problemami. Pokazała, że mimo nich trzeba iść dalej, starać się patrzeć na życie pozytywnie i próbować odnaleźć nowe szczęście.



Podsumowując - "Facet z pocztówki" to ciekawa i godna polecenia powieść z nutką sensacyjną, w której można poćwiczyć bycie detektywem. Jest to historia pełna niepokoju, niepewności, łez, rozpaczy i tęsknoty. O odwadze, nowych szansach, podejmowaniu życiowego ryzyka czy pielęgnowaniu przedmiotów po zmarłym oraz pamięci po nim. Prawda, fikcja i kłamstwa nieustannie mieszają się ze sobą sprawiając, że z każdym kolejnym rozdziałem zmierzałam ku końcowi coraz szybciej. Polecam!






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za książkę dziękuję Autorce

piątek, 31 marca 2017

Alex Kava "Epidemia"




Tytuł oryginalny: Reckless Creed
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 15 marca 2017
Liczba stron: 320
Seria: Ryder Creed tom 3 









Z twórczością Alex Kavy miałam już do czynienia kilkukrotnie. Jej thrillery zawsze trzymały w napięciu, śledztwa były intrygujące a agentka Maggie O'Dell czarująca, ale zarazem twarda i odważna. Dlatego po kolejne tytuły sięgam w ciemno. "Epidemia" nie stanowi wyjątku i zaraz podzielę się z Wami wrażeniami.

Chicago
Tony Briggs to młody mężczyzna, który walczył kiedyś w Afganistanie. Po co przyjechał do Chicago? Nie zdradził tego nawet swojej rodzinie ani przyjacielowi. Zamieszkał w luksusowym hotelu, którym nie nacieszył się zbyt długo... Jego ciało znaleziono osiemnaście pięter poniżej jego pokoju...


Alabama, Park Narodowy Conecuh
Ryder Creed wraz z Grace mają za zadanie odnaleźć zaginioną dziewiętnastoletnią Izzy Donner. Dlaczego była narkomanka przedzierała się przez wilgotny las (i to poza szlakiem), w którym momentami było ciemno z uwagi na gęste pnącza zasłaniające słoneczne światło? Czego tu szukała? Agentowi federalnemu bardzo zależało, by psu udało się odnaleźć dziewczynę... Nawet jeśli finalnie jej ciało obciążone kamieniami unosi się (dzięki napowietrzonej kurtce) na rzece... Zaś Ryder z Grace znajdują jeszcze inne ciała... Czy mają coś wspólnego z nieżyjącą Izzy?


Nowy Jork
Christina Lomax mieszka w apartamencie w Grand Hyatt, pod drzwi którego są jej wsuwane wskazówki dotyczące jej działań w kolejne dni. No tak, dała się wkręcić i teraz nie dość że musi wykonywać ich polecenia to coraz gorzej się czuje... Na dodatek wciąż ktoś ją obserwuje! Christinie udaje się dotrzeć do pewnych informacji i w głowie tworzy się plan... Jaki i czy się powiedzie?


Floryda
Na teren firmy K9 CrimeScents prowadzonej od siedmiu lat przez dyplomowanego tresera i przewodnika psów Rydera Creed'a oraz Hannę Washington wjechało pięć czarnych SUV-ów. W oficjalnych słowach agenta Tabora słychać ton rozkazujący i nie znoszący sprzeciwu - ludzi trzeba poddać kwarantannie a psy... niestety zlikwidować... Czy Creed w jednej chwili straci cały swój świat i ukochane czworonogi?


Wspomniane miejsca rozrzucone są po całych Stanach Zjednoczonych, ale łączy je jedno - śmiercionośny wirus nowego szczepu ptasiej grypy, którym mogą zarazić się też ludzie. Najgorsze jest jednak to, że nie jest wymagany osobisty kontakt z chorym! A nosicieli przybywa. Są pilnowani przez obserwatorów, by nie zdradzili ważnych tajemnic, ale czy wszystkich uda się upilnować? Czy Stanom - a w dalszej perspektywie i światu - grozi mega epidemia?

Do zadania zostaje przydzielona agentka Maggie O'Dell, która jak zawsze przemierzy kraj wzdłuż i wszerz, spotka się z różnymi ludźmi, odbędzie narady i konsultacje, wpakuje się w tarapaty, by stanąć na granicy życia i śmierci, aby odkryć prawdę. Kto jej zdaniem jest odpowiedzialny za wirusa? Czy uda jej się ująć sprawcę? Jak będzie się układała jej współpraca z dwoma mężczyznami, w obecności których czuje przyspieszone bicie serca?

Działania O'Dell będą zataczały coraz szersze kręgi a jej wiedza będzie przybliżała ją do wyjaśnienia zagadki, jednak nieocenionym wsparciem okażą się psy Creed'a. Żadnych szczegółów Wam nie zdradzę, bo radość z czytania książki zostałaby Wam tym samym odebrana. Będzie się jednak działo, bowiem zagrożenie ze strony choroby czyha z każdej strony a walka z niewidzialnym wirusem jest znacznie trudniejsza niż z namacalnym mordercą.

W książce spotykamy bohaterów, których mieliśmy już okazję poznać, ale pojawiają się też nowe twarze. Co wyniknie z tego układu? Na pewno trochę stresu, tajemnic i niewyjaśnionych zjawisk. Choć czy tak naprawdę wszystko do końca pozostanie zagadką? Sprawdźcie.

Alex Kava ma szczególny dar do pisania thrillerów, bowiem jej styl i język pozwalają na szybkie przeczytanie każdego tytułu. Nie ma tam zbędnych fragmentów, niepotrzebnych opisów, bezcelowych dialogów. 

Jednak patrząc obiektywnie na książki jej autorstwa, które miałam okazję czytać, to "Epidemia" wypada słabiej. Dlaczego? Owszem, są emocje kiedy bohaterowie odkrywają kolejne ciała, mroczne sekrety i możliwe zagrożenie oraz dążą do ujęcia osoby odpowiedzialnej za wypuszczenie w świat tego wirusa. Jest stres podczas czytania fragmentów pisanych z perspektywy osoby zarażonej, połączony z elementami bycia kibicem - uda się jej uratować czy też nie... 
Ale zabrakło mi epidemii w "Epidemii", bowiem po takim tytule spodziewałam się jednak większego zasięgu rozprzestrzeniania choroby. Liczyłam na bardziej przemyślaną ze strony władz i służby zdrowia akcję mającą na celu ewakuację miejsc publicznych, informowanie o zagrożeniu, izolowanie zarażonych. Tymczasem fabuła skupiła się na naszych bohaterach, akcji na lotnisku i tylko gdzieś w tle pojawiły się informacje, że faktycznie część populacji uległa zarażeniu, było kilka zgonów... Ale jakoś ten finał został jak dla mnie spłycony...

Mam nadzieję, że "Epidemia" to wynik gorszego dnia autorki i jeszcze przeczytam bardziej porywające thrillery wychodzące spod jej pióra. Ale to wcale nie oznacza, że książka mi się nie podobała i jest kiepska... Jest po prostu za spokojna jak na thriller Kavy! Ale i tak warto przeczytać, choćby dla niezwykłych piesków :)







Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

niedziela, 19 kwietnia 2015

Ewa Kozyra-Pawlak "Liczypieski"




Autor/Ilustrator: Ewa Kozyra-Pawlak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 15 kwietnia 2015
Liczba stron: 32
Wiek odbiorców: 0-6 lat
Oprawa: twarda









Pan Sobieski miał trzy pieski: czerwony, zielony, niebieski... Znana nam z dzieciństwa wyliczanka-rymowanka jest świetnym wstępem do dzisiejszej książeczki. Jest ona bowiem o psiakach. Psów jest w sumie dziesięć, wszystkie są nieszczęśliwe, biedne, chore, głodne i bezdomne, ale za to mają
niesamowite umiejętności: potrafią jeździć na hulajnodze, wrotkach czy deskorolce, fruwać na parasolce. Są tak niezwykle zdolne, że nawet jazda na przeróżnych rowerach nie stanowi problemu, pojawiają się bowiem i tandem, i bicykl, i rower z pewnego rodzaju koszem z przodu.

Psy są różnej maści i różnej wielkości. Jedne są rasowe (kuzyn jamnika czy bernardyn) a inne to kundelki. Dorosłe i szczeniaki. Jednak wszystkie poruszyło ogłoszenie, które pewien staruszek jednej jesiennej niedzieli porozwieszał w nadmorskim miasteczku Psopocie. Pan był samotny i pragnął, by w jego maleńkim domku zamieszkał piesek lub dwa. Wyznaczył miejsce i datę spotkania. Ulica Kocia o siedemnastej. Nie spodziewał się, że pojawi się aż dziesięć piesków. Co zrobi starszy pan zaraz po tym jak złapie się za głowę? Przygarnie wszystkie! Nie będzie już samotny a przed snem będzie
liczył psy zamiast baranów... :)

Książeczka jest tak urzekająca, że znam ją już na pamięć. Dlaczego? Tak bardzo spodobała się mojej czterolatce, że czytamy ją po kilka razy dziennie od kilku dni. Jest to chyba bardziej wiarygodna recenzja niż moje słowa. Urokliwe ilustracje, które tak naprawdę są skrawkami materiałów genialnie połączonych. Widać miejsca cięcia i szycia. To ogrom pracy, jaką ktoś włożył w jej przygotowanie, ale teraz urzeka ona nie tylko maluchy. Sama jestem pod wrażeniem oryginalności.

Do estetyki koniecznie dodam jeszcze łatwy do zapamiętania przez dziecko wierszyk, który nie tylko z humorem opowiada ciekawą historyjkę, ale również uczy liczenia i dodawania. Fajnym elementem jest również plan miasta Psopotu, na którym rozrysowane są podróżujące psy, są nazwy ulic, budynki, plac budowy, park i morze. Dziecko ćwiczy spostrzegawczość poszukując poszczególnych piesków na mapie, liczy je i zachwyca się nazwami ulic. To Świetna pozycja dla dzieci w wieku do sześciu lat.





















Wszystkie fotografie pochodzą z książeczki (fot. ejotek)


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dagmarze


środa, 14 stycznia 2015

Alex Kava "Mroczny trop"




Tytuł oryginalny: Breaking Creed
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Data wydania: listopad 2014
Liczba stron: 320
Seria: Ryder Creed tom 1






Uwielbiam zwierzęta! Wy też? No, może nie wszystkie uwielbiam, ale o tym później... Od chwili swoich narodzin przebywałam w otoczeniu zwierząt. Dziadek hodował gołębie, króliki, kury, kaczki. Miał też konia, na którym na oklep jeździłam po podwórku. Była kotka, która na strychu nad stajnią powiła kocięta, a także następujące po sobie liczne psy. Kiedy byłam w podstawówce dostałam świnkę morską - tak naprawdę pierwsze własne zwierzątko. Moja miłość do czworonogów była ogromna i nawet ugryzienie przez psa sąsiada tego nie zmieniła. Mimo, że pamiętałam tą lekcję bardzo długo. Nie lubię jedynie zwierząt typu pająki, węże, mrówki czy osy. Z powyższych powodów niniejsza książka była dla mnie strzałem doskonałym, choć pewne fragmenty zapadną na długo w moją świadomość. Dlaczego? Przeczytajcie o moich wrażeniach.

Ryder Creed to były żołnierz a obecnie świetny psi trener w Stanach Zjednoczonych. Razem ze swoimi czworonogami jest proszony o pomoc w poszukiwaniach ludzi czy narkotyków. Ostatnio zrobiło się o nim głośno i stał się wręcz celebrytą. Kiedy Amerykańska Straż Wybrzeża poprosiła do o sprawdzenie podejrzanego o przemyt narkotyków statku rybackiego Blue Mist, zabrał ze sobą ulubienicę Grace i podjął się zadania. Jednak okazało się, że pod pokładem czeka na nich niespodzianka. Pod tonami ryb znaleźli bowiem piątkę dzieci. Czy to przemyt? Nielegalni uchodźcy czy może dzieci zostały porwane? Czy to kartel narkotykowy jest za to odpowiedzialny?
Do wspomnień o tej piątce dzieci Ryder wraca ponownie na lotnisku, podczas kolejnego zadania i wyszukiwania narkotyków. Grace wyczuwa bowiem czternastoletnią Amandę, która prosi Creed'a o pomoc. Mężczyzna zabiera ją do domu swojej partnerki Hanny, która niechętnie odnosi się do dziewczyny, ale w rezultacie pomaga jej pozbyć się z ciała narkotyków. Czy mają świadomość, że "właściciele" nastolatki i tak trafią na jej trop i przyjadą, by odebrać swoją własność? Czy pomoc Amandzie ma być dla tresera swoistą namiastką tego, że pomaga młodej dziewczynie i może wiele lat temu, ktoś pomógł jego siostrze? Kiedy byli nastolatkami, Bondie wysiadła z samochodu, by skorzystać z toalety na stacji benzynowej i zaginęła.

Agentka FBI Maggie O'Dell zajmuje się sprawą zwłok wyłowionych z rzeki w Waszyngtonie. Ciało mężczyzny ma widoczne ślady torturowania, ukąszeń a do gardła wciśnięte prawo jazdy. Mimo poznania tożsamości ofiary agentka wcale nie przybliża się do przyczyn śmierci, zwłaszcza że ukąszenia zostają zidentyfikowane jako pogryzienia przez mrówki ogniowe występujące setki kilometrów od Waszyngtonu. Uwagę Maggie zwraca też tatuaż na lewej łopatce mężczyzny. Czy okaże się on pomocny w ustaleniu mordercy? Agentka szukając wskazówek postanawia udać się do domu ofiary, kontaktując się z tamtejszymi władzami. Co zastanie na miejscu? Czy żona ofiary pomoże FBI ustalić co mogło się wydarzyć? Jakie były motywy zbrodni? I dlaczego ciało zostało podrzucone aż w Waszyngtonie?

Maggie i Ryder mieli już kiedyś okazję się spotkać, teraz znów będą współpracować, jednak nie wiedzą jak wiele te właściwie trzy sprawy mają wspólnych punktów. Nie zdają sobie też sprawy co czeka ich podczas przeszukiwania terenu wokół domu ofiary wyłowionej z rzeki. To właśnie te fragmenty książki wywoływały u mnie dreszcze strachu. Jednak nie zdradzę Wam dlaczego. Napiszę jedynie, że Grace nie ucierpiała w wyniku prowadzonych działań tropiących. Czy współpraca tych dwojga doprowadzi do pozytywnego finału sprawy? Jak potoczy się nieuniknione spotkanie Rydera i przedstawicieli kartelu? Koniecznie trzymajcie się fotela podczas czytania tej lektury!

Kolejny tom przygód Agentki FBI, który miałam okazję czytać (kolejność czytania tomów nie ma tak naprawdę znaczenia). Jest to nieco inna konstrukcja thrillera, niż "Płomienie śmierci". Tam śledztwo policyjne jest szeroko zakrojone, typowe "burze mózgu", odprawy, świadkowie, sprawdzanie terenu wokół podpalanych budynków. Tutaj niewiele się dzieje a profilerka Maggie udaje się w teren, zamiast siedzieć w biurze, analizować wyniki sekcji zwłok, dowody i ustalać profil mordercy. Ale czy odczytuję to na minus książki? Nie do końca. Autorka skupiła się bowiem tym razem na psach, ich pracy, zdolnościach i ukazaniu jak bardzo mogą być przydatne ludziom, gdy tylko zostaną dobrze przeszkolone. Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. Strasznie się związałam emocjonalnie z czworonożnymi bohaterami "Mrocznego tropu". Również nie każdy tytuł z serii musi wyglądać tak samo, mieć ten sam schemat, bo przecież byłoby nudno i przewidywalnie. A tak, dostałam oryginalnie prowadzone śledztwo, w którym bierze udział nie tylko policja, FBI, DEA, ale też treser psów i Jason - były żołnierz z Afganistanu, który stracił rękę. Widoczny jest też wpływ polityki na sprawę, jednak czy to pomaga?

Podsumowanie będzie krótkie - jeśli lubicie mocne wrażenia, wartką akcję, ciekawych bohaterów, niespodzianki i podnoszący się poziom adrenaliny - to koniecznie sięgnijcie do tej książki. Jednak uważajcie - są fragmenty, gdzie krew w żyłach płynęła mi naprawdę szybko... Tak jak pisałam wcześniej, są zwierzątka, których nie lubię, a które bywają groźne...





Książka została przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Pani Monice
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...