Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szkocja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szkocja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 lutego 2022

Magdalena Witkiewicz "Drzewko szczęścia"


 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 października 2021
Liczba stron: 384
 
 
 
 
 
"Drzewko szczęścia" Magdaleny Witkiewicz jest powieścią, która rozpoczyna się i kończy świętami Bożego Narodzenia. Jednak zdecydowana jej większość to czas pomiędzy nimi, co sprawia, że lektura będzie idealna o każdej porze roku.
 
 
We wsi Pogodna mieszka Kornelia Trzpiot. Dziewięćdziesięcioletnia seniorka rodu podczas Wigilii ogłosiła, że nie umrze bez... herbu! Spanikowana rodzina rozpoczyna gorączkowy podział zadań, zastanawiając się jednocześnie o co chodzi z tym herbem. Tak nagle i w tym wieku?!

Babcia Trzpiot ma jednak niecny plan a herb jest tylko przykrywką. Zdała sobie bowiem sprawę, że może poszukiwania zjednoczą familię, która coraz bardziej się od siebie oddala. Jedna z córek od lat czeka na dobry moment, by wziąć rozwód. Wnuczka wraz z mężem wciąż pracują nie zauważając co robią ich dzieci i czy w ogóle są w domu a ich syn Marek, wcale nie jest zainteresowany znalezieniem sobie dziewczyny. W przeciwieństwie do Konrada, wnuka Kornelii, który miewa ich po kilka naraz! U jednej z bohaterek pojawia się też wątek zdrady sprzed lat i lęk o ojcostwo męża...

Wcale się zatem nie dziwię, że seniorka użyła pięści uderzając w stół - może to pobudzi rodzinę do działania.


Feeria barw doskonale odnosi się w tej powieści do bohaterów, których jest wielu i to jakże różnorodnych. Koniecznie muszę wspomnieć o małym Szymonie, który potrzebuje pomocy bo samotny ojciec nie zajmuje się dzieckiem należycie; jest i Marta, która w dzieciństwie była wyśmiewana i teraz tak szybko nie chce wybaczyć i zapomnieć tamtych słów. Zadziwiającą relacją z seniorką może pochwalić się ksiądz proboszcz Jan, który grywa z nią w karty i wysłuchuje tekstów o jeżach :) Nie mogę pominąć jeszcze Henry'ego Marii Campbell, który pojawia się na końcu każdego rozdziału i dopiero pod koniec dowiadujemy się kim jest... Choć ja zdecydowanie zbyt szybko się domyśliłam, ale i tak było ciekawie, ponieważ zaskoczyły mnie inne wątki! I na koniec wspomnę Wam o Felicji, do której wszyscy lubią się przytulać! Kim jest?
 
Czy Kornelia dostanie swój herb? Albo przynajmniej drzewko szczęścia, czyli genealogiczne? Czy uda jej się scalić rodzinę? Czy opuści ją strach, że po jej śmierci rodzina rozjedzie się po świecie? 
Po roku od rzuconego przez seniorkę wyzwania wszystko się wyjaśni.


Ta powieść to kolejny lek antydepresyjny Magdaleny Witkiewicz, który można stosować bez uzgodnienia z lekarzem czy farmaceutą, w dowolnych dawkach. Nie szkodzi zdrowiu! A wręcz przynosi ulgę, radość, poprawia nastrój i sprawia, że choć na chwilę zapominamy o problemach. Humor jest wyborny, ale i opisane problemy są niezmiernie życiowe i pokazują, jak psują się relacje rodzinne.
 
W powieści dużo się dzieje, czytelnik nie ma czasu na nudę, poza tym intryguje go jak rozwiną się poszczególne wątki. Tutaj każdy z bohaterów wnosi coś ciekawego a najczęściej śmiesznego w fabułę. U jednych są to zaloty z naleciałościami z przeszłości, u innych problemy z nowymi technologiami, niespodzianki podczas poszukiwań przodków czy znaczenie pieczątki używanej na plebanii. Tylko pamiętajcie, że wszystko co złe to "po dziadku Bolku"!
 
 
Podsumowując - "Drzewko szczęścia" to opowieść o samotności w tłumie, o tym że marzenia się spełniają a to co zbyt łatwo przychodzi, nie jest przez nas należycie szanowane. I choć dla niektórych pieniądze mogą wszystko, zwróćmy czasem uwagę na inne elementy naszego życia a przede wszystkim osoby, które są nam bliskie. To historia pełna emocji, odrzucenia, drwin, ale i wyzwań, wytrwałości czy tajemnic. Choć na pierwszym miejscu stawiam humor! Jest wyborny, nieograniczony i... Tę książkę po prostu trzeba przeczytać!

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 

 
 
 
 

czwartek, 28 marca 2019

Dorota Gąsiorowska "Szept syberyjskiego wiatru" - przedpremierowo





Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Między słowami
Data wydania: planowana na 3 kwietnia 2019
Liczba stron: 480











Dorota Gąsiorowska to pisarka, która z roku na rok wywołuje we mnie stan coraz większego oczekiwania na kolejną powieść, bowiem potrafi w wyborny sposób stworzyć wielowątkową fabułę i zachwycić nietuzinkowymi perypetiami bohaterów. Porównując debiutancką historię Łucji z późniejszymi książkami, warsztat i pióro zdecydowanie na plus. Czy "Szept syberyjskiego wiatru" mnie zachwycił?

Kalina Fiodorow z przyczyn finansowych została zmuszona, by po dwudziestu latach wrócić do Polski. Jako kilkuletnia dziewczynka wyjechała do Szkocji wraz z ciotką Moniką, zaraz po pogrzebie rodziców. Jednak chcąc spłacić długi, musiała poddać się prośbom babki Leonii, która proponowała jej pracę w swojej fabryce porcelany w Nowym Sączu. 

Kiedy Kalina dotarła do Tropia, gdzie mieszkała babka, jej stres przed spotkaniem ze staruszką ogromnie wzrósł. Wszak widziała ją tylko na pogrzebie rodziców i jawiła jej się jako ponura, zimna i oschła kobieta, na dodatek nie dość ładna. Jak przebiegnie ich spotkanie? Dystans między paniami Fiodorow łagodzi Katia, opiekunka babci, niezwykle ciepła, serdeczna i bezpośrednia Rosjanka. Jeśli Kalina myślała, że poza oschłością Leonii już nic gorszego nie mogło jej spotkać.... myliła się! Jej zmorą został Sergiusz Ostrowski, prawa ręka babki... Mężczyzna przystojny, roztaczający wokół swój urok, ale jednocześnie cierpki, apodyktyczny i szorstki tyran. A może bardziej kameleon dostosowujący się do sytuacji.

"... nie ma przypadkowych spotkań. Właściwi ludzie pojawiają się obok nas po coś 
i zwykle są naszym odbiciem." *

Choć jak powszechnie wiadomo 'kto się czubi ten się lubi', zatem do przewidzenia były sprzeczne sytuacje między tym dwojgiem. Oboje nie do końca wiedzieli czego chcą i oczekują względem siebie. Z jednej strony się przyciągali, z innej odpychali. Jednocześni czuli chemię i irytację. Co wyniknie ze wspólnej pracy tej pary? Czy misja w Petersburgu, którą zleci im Leonia sprawi, że zbliżą się do siebie czy może obrażą na zawsze?

Kalina opuszczając Szkocję otrzymała możliwość wielokrotnego olśnienia - najpierw pięknymi widokami z Dunajcem w tle, później oczarował ją Petersburg oraz tereny nad jeziorem Bajkał, gdzie zaprowadziła ją prośba babki związana z jej trudną przeszłością. 
I mimo tych urokliwych zakątków, w głowie młodej kobiety wciąż tkwił cierń, przypominający jej o posłuchanej rozmowie Leonii z Katią, kiedy wspominały o tajemnicy skrywanej przez dziewięćdziesięcioletnią kobietę... Szkoda, że nie odważyła się o to zapytać, bowiem nie zdawała sobie sprawy, że tak naprawdę nie jest świadoma dwóch tajemnic - babki i Sergiusza. Co się wydarzy, gdy je pozna? Jak bardzo odmieni to jej życie i podejmowane decyzje? Jak zareagujesz Ty czytelniku, gdy poznasz prawdę o tym, co łączy Leonię z Siergiejem?

"...właśnie tak bywa w życiu, że to, przed czym uciekasz i czego się boisz, 
może okazać się twoim szczęściem." **

W Nowym Sączu bohaterka poznała nie tylko tajniki porcelanowego świata, ale również sympatycznych przyjaciół, którzy zmagają się ze swoimi demonami. W przeszłości każdego z nich - Renaty, Joanny i Bartka zdarzyło się coś, co sprawia że powieść jest życiowa, bo z problemami mogącymi dosięgnąć każdego zwykłego człowieka.

"Szept syberyjskiego wiatru" opowiada również o udawaniu kogoś innego, igraniu z uczuciami, odsłanianiu sekretów - nie tylko - duszy oraz o tym, że nierozwiązane sprawy zawsze się upomną o czas dla siebie.

Spotkałam się już z częściowym osadzeniem fabuły u wschodnich sąsiadów w książce autorki, która po "Primabalerinie" znów postanowiła w tamtym kierunku poprowadzić czytelnika. I bardzo mi się to podoba, bowiem Rosja u Gąsiorowskiej jest niezmiernie namacalna, choć tylko literacko - czuć smak potraw, zapach wiatru, zimne krople Bajkału na dłoni a w sercu smutek i żal w odniesieniu do losów bohaterów.

"...dumanie nad przeszłością już nic nie zmieni, ale na to, 
co wydarzy się jutro, wciąż masz wpływ." ***



Podsumowując - "Szept syberyjskiego wiatru" to pełna zwrotów akcji i ludzkich nieszczęść opowieść, która tropem rodzinnych tajemnic prowadzi nas w takt walca Szostakowicza z małej fabryczki porcelany do Petersburga a nawet na Syberię. Autorka wprowadziła nas do świata, w którym nie brak traumatycznych wydarzeń, wypadków, rozstań, niepełnosprawności, śmierci czy zdrad. Ale pośród nich są również pozytywne rzeczy jak satysfakcja z pracy, odnajdywanie siebie, oddawanie się pasjom czy pomoc przyjaciołom. To historia o tym, co można znaleźć po drugiej stronie tęczy oraz że właściwą drogą jest słuchanie serca. Gorąco polecam



* D. Gąsiorowska, "Szept syberyjskiego wiatru", Między słowami, Kraków 2019, s. 304
** Tamże, s. 330
*** Tamże, s. 439




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję



poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Zabawy w detektywa ciąg dalszy, czyli seria 'Agata na tropie'

Marzyłam kiedyś, by zostać detektywem... Serio! Tak się nie stało, ale zaczytywałam się w książkach, gdzie mogłam podążać tropami, zbierać ślady i próbować odgadnąć kto jest winny. Takie uwielbienie przechodzi chyba genetycznie, bowiem moja córa też świetnie odnajduje się w takich książkach. Seria 'Biuro detektywistyczne Lassego i Mai' nam już nie wystarcza - oto coś nowego 'Agata na tropie'. W obu przypadkach szczęście zależy od zawartości bibliotecznych półek :)
Znacie tą serię?

Seria o Agacie to książeczki obszerniejsze niż z Lassem i Mają, ale równie misternie skonstruowane :) A możecie polecicie nam jeszcze jakąś detektywistyczną serię na poziomie drugoklasistki? :)






Agata jest dwunastolatką, która wraz z kamerdynerem Kentem oraz kotem Watsonem mieszka w Finder House w Londynie. Marzy o pisaniu kryminałów. Jej rodzice bywają w domu rzadko, gdyż ciągle podróżują. Dlatego bystra i inteligentna dziewczynka znajduje sobie ciekawe zajęcia: katalogowanie książek, sprzątanie pomieszczeń lub rozwiązywanie zagadek z kuzynem Larrym - leniwym studentem prestiżowej szkoły dla detektywów Eye.






Autor: Steve Stevenson
Tytuł oryginalny: Agatha Mistery. La spada del re di Scozia
Tłumaczenie: Ewa Grabowska
Ilustrator: Stefano Turconi
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2015
Liczba stron: 144
Wiek odbiorcy: 7+
Seria: Agata na tropie  tom 3



Agata, Larry, kamerdyner Kent oraz kot Watson przebywają w wiejskim domu dziadka Godfrey'a na peryferiach Edynburga. Planowany lot balonem przerywa wiadomość - nowa misja czeka w Aberdeen, gdzie w Zamku Dunnottar doszło o poranku do kradzieży. Podczas otwarcia wystawy zaginęła cenna historyczna pamiątka - miecz króla Szkocji. Nieoczekiwanie ludzie zgromadzeni w jednym z pomieszczeń zapadli w sen a kiedy się obudzili, miecza już nie było... Tylko jedna osoba znajdowała się wtedy na zewnątrz - czy to ona jest winna? Co się tam wydarzyło?

Zmieniono kurs lotu balonem - do grupy detektywów dołączył dziadek i teraz cały zespół poszukuje śladów, przesłuchuje świadków i próbuje odkryć kto kłamie. Bo przecież ktoś jest winny. Kto i w jaki sposób odgadnie prawdę? Na ile mroczne tajemnice zamku pozwolą się odkryć? Kto będzie sprytniejszy?

Bardzo przemyślana intryga, która spodoba się nie tylko małemu czytelnikowi, gdyż ślady zostały podrzucone dla zmyłki, winny sprytnie się 'ukrył' i nie wszystko jest takie, jak na pierwszy rzut oka.








Autor: Steve Stevenson
Tytuł oryginalny: Agatha Mistery. Furto alle cascate del Niagara
Tłumaczenie: Ewa Grabowska
Ilustrator: Stefano Turconi
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2015
Liczba stron: 144
Wiek odbiorcy: 7+
Seria: Agata na tropie  tom 4



W tym tomie dzieciaki kierują się do hotelu przy wodospadzie Niagara, gdzie dokonano kradzieży biżuterii - o niezwykle dużej wartości - sławnej śpiewaczki operowej Helgi Hoffman. Ofiara nie chce rozgłosu, dlatego sprawę zleciła Eye International a nie policji. Czy Agacie, Larry'emu oraz ich kuzynce Scarlett uda się rozwikłać tę sprawę?

Doskonała lektura przeznaczona dla dzieci, napisana na ich poziomie a trudniejsze pojęcia zostały oznaczone gwiazdką i wyjaśnione na dole strony. Któż nie wciągnie się w opowieść, w której tyle się dzieje? Z pozoru nieistotne szczegóły okazują się być konieczne do finalnego triumfu, teoretycznie bohaterowie mają alibi i nic nie jest takie, jakie się wydaje. Pojawiają się nowe tropy, akcja wciąż zaskakuje i młody czytelnik (starszy też :)) przeżyje niejeden jej zwrot. A kiedy wydaje się, że wszystko już wiemy, że podejrzany został ujęty... To jeszcze nie koniec zabawy...






Autor: Steve Stevenson
Tytuł oryginalny: Agatha: Girl of Mystery. The Crown of Venice
Tłumaczenie: Ewa Grabowska
Ilustrator: Stefano Turconi
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2015
Liczba stron: 144
Wiek odbiorcy: 7+
Seria: Agata na tropie  tom 7



Wielbiciel pizzy i internetowych gier, czternastoletni Larry cieszy się z odwołanej lekcji fizjonomiki kryminalnej, jednak nie dany mu jest spokój. Czeka na niego kolejna misja! Któż nie chciałby udać się w lutym do Wenecji?! To właśnie wtedy odbywa się karnawał.

Jak zawsze z młodym detektywem podróżują kuzynka Agata, bardzo rezolutna dziewczynka, kamerdyner oraz kot. Sprzątanie sali kolonialnej musi poczekać - Agata ma nowe wyzwanie! Podczas kolacji u Alfreda Modiglianiego, na której obecnych było trzech mężczyzn, głównie przedstawicieli wyższych sfer, zaginęła korona doży. Towarzystwo ubezpieczeniowe nie chce wypłacić odszkodowania i zwróciło się o pomoc do Eye International. Czy dzieciaki odkryją prawdę? Kto ukradł koronę? Co ukrywają obecni na spotkaniu u Alfreda? Jaki udział w sprawie będzie miał kuzyn detektywów - gondolier Marco?

Cudnie było powrócić do Wenecji, w której kiedyś byłam... Znajdziecie tutaj gondolowe pościgi, podejrzane paczki a w nagrodę - zwiedzanie oraz informacje o historii tego miasta, wyjaśnienia kim był doża. Finał zaskakujący i zupełnie jak u Poirota - rozwiązanie wobec wszystkich zainteresowanych. Świetna zagadka.





Książki z tej serii są mocno podrasowane jeśli chodzi o umiejętności nieletnich bohaterów, sporo potrafią, robią co tylko chcą, podróżują bez koniecznej obecności rodzica, ale... przecież to tylko dobra książka, prawda? :)
Wzbogacona poprzez ilustracje, mapę z miejscami, gdzie zamieszkują krewni Agaty oraz na samym końcu: listą, którą można uzupełnić nazwiskami podejrzanych; miejscem na notatki detektywa oraz portret podejrzanego - ciekawe rozwiązanie (choć nie dotyczy książek z biblioteki).
Czcionka czy długość rozdziałów zostały dostosowane do małego czytelnika. Moja córa jest zachwycona!




Książki przeczytane w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki

środa, 30 maja 2018

Gabriela Gargaś "Minione chwile"





Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 4 kwietnia 2018
Liczba stron: 400










Twórczość Gabrieli Gargaś weszła już na stałe do kanonu moich lektur - młoda autorka pisze właśnie tak, jak lubię. Lekko, pięknie, ale jednocześnie poruszając różnorodne problemy i opisując je niezwykle ciekawie. U Gargaś nie spotkacie dwóch podobnych książek. O czym jest powieść z jakże nostalgicznym i skłaniającym do zadumy tytule "Minione chwile"?


Los dwóch kobiet - Anny i Abigail - splata się w Szkocji. 
Anna ma trzydzieści kilka lat i złamane serce. Wyjechała do Edynburga przez faceta, który zostawił ją dla innej. Dziewczyna podejmuje się różnych zajęć, a za zarobione pieniądze zwiedza kraj - poznaje ludzi, piękno przyrody, wady i zalety życia w tym kapryśnym pogodowo zakątku Europy. Szansę na pełnię szczęścia odbiera jej jednak powracający jak bumerang Marcin, wywołując ból i otwierając rany.

Uciekając przed Michałem, chłopakiem z którym mogłaby spędzić przyszłość, Anna trafia do West Lotian, gdzie w starym dworze mieszka staruszka potrzebująca jej pomocy i towarzystwa. Jest nią Abigail - ekscentryczna, zimna i odrobinę szalona lady, która oczekując na kres życia opowiada dziewczynie swoją historię... Jakże podobną do jej własnej, gdyż chodzi o złamane serce... Staruszka przenosi się w czasie do roku 1947, kiedy to poznała polskiego oficera - Waldka i zakochała się. Mężczyzna miał problem z powrotem do Polski, gdyż komunistyczny kraj był wrogo nastawiony do oficerów walczących na obczyźnie. Tylko czy jego uczucie do Abigail było prawdziwe? Czy młodzi mają szansę na szczęście w obliczu jego tęsknoty za krajem i wrogości ojca dziewczyny? Co wydarzyło się podczas jego pobytu w Polsce?

"... cierpienie jest tym dotkliwsze, im więcej o nim myślimy." *  

Powieść jest ogromnie specyficzną historią kobiet, które musiały uporać się z porzuceniem. Każda na swój sposób walczyła o miłość. I chociaż książka mi się podobała to nie mogę powiedzieć, bym polubiła bohaterki. Anna była straszliwie nijaka (i nie chodzi mi tutaj o złą kreację autorki, tylko o samą osobę bohaterki), chwilami zupełnie nie potrafiła się określić czego pragnie, na co ma ochotę, czy chciałaby się wyzwolić spod władzy uczucia sprzed lat. W jej przypadku intrygowały mnie dwie sprawy - jak ułożą się jej sprawy sercowe oraz czy spełni swoje największe marzenie - napisanie książki.

"Nie kończ przed startem, to byłaby porażka." **

Abigail wcale nie była lepsza! Wprawdzie nie bała się wydziedziczenia przez ojca, w przypadku związku z Polakiem, ale walczyła o uczucie tak naprawdę jednostronne. Nie miała pewności czy Waldek ją kocha a jednak nie dopuszczała myśli, by pozwolić mu na szczęście z inną jednocześnie zwalniając miejsce w sercu dla kogoś, kto prawdziwie ją pokocha. Później okazało się, że ma rywalkę... Do czego była zdolna? Nie uwierzycie... Ale ja już tego nie zdradzę. 

Gabrysia Gargaś doskonale odwzorowała emocje bohaterów, ich uczucia a zły dzień widać nawet w dialogach. Powieść jest pełna miłości, nienawiści, bólu samotności i namiętności. Nie brakuje też kłamstwa, tajemnic, zdrady, intryg, samotności, humoru czy łez rozpaczy. Autorka pokazała, że starsze osoby już nie marzą a wspominają, że kobiety potrafią kochać ślepo a podarte listy mogą zmieniać bieg historii...
Koniecznie muszę też wspomnieć o tragicznych chwilach powieści - o bólu, który przeżywałam czytając o okrucieństwie ludzi u władzy czy problemie emigracji.


"Nie można udawać miłości. Wszystko inne tak, ale nie miłość. Miłość jest zaklęta w dotyku, w spojrzeniu oczu, w czułych gestach. W słowach. Tego się nie da oszukać." *** 


Podsumowując - "Minione chwile" to opowieść o rozstaniach, pękających sercach, podnoszeniu poprzeczki, niewłaściwych wyborach i różnych odcieniach miłości. Przepiękna retrospekcyjna historia o różnych twarzach człowieka, walce o miłość różnymi dostępnymi sposobami, nie zawsze zresztą uczciwymi oraz tym, jak ważna jest postawa rodzica względem dziecka, gdyż to ona kształtuje jego przyszłość. Gorąco polecam



* G. Gargaś, "Minione chwile", Wyd. Filia, Poznań 2018, s. 196
** Tamże, s. 69
*** Tamże, s. 307



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



piątek, 23 grudnia 2016

S. K. Tremayne "Bliźnięta z lodu"




Tytuł oryginalny: The Ice Twins
Tłumaczenie: Robert Kędzierski
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2015
Liczba stron: 336









Wielokrotnie w recenzjach wspominałam, że fascynują mnie bliźnięta i ich wzajemne relacje. Dlatego od dawna kusiła mnie książka "Bliźnięta z lodu", z dziewczynkami w czerwonych sukienkach na okładce. Tylko czy spodziewałam się tak poprowadzonej fabuły?

Sarah i Angus Moorcroft mają po trzydzieści kilka lat i mieszkają w Londynie. To była szybka, nagła i olśniewająca miłość, której owocem stały się bliźniaczki - Lydia i Kirstie. Jednak rok temu, sielankowe życie tej rodziny zostało zniszczone - doszło do tragedii, w której życie straciła Lydia [ale czy na pewno?]. Rodzina długo nie mogła dojść do siebie. Przecież to okropne! Stracić własne dziecko i to kilkuletnie, kiedy całe życie było jeszcze przed nim! Czy kiedyś przestaną czuć żal i smutek? Czy uda im się przebrnąć przez trudny czas? Czy postarają się stworzyć normalny dom dla Kirstie?

Chcąc zmienić otoczenie i mieć szansę na podniesienie się ze smutku Moorcroft'owie przyjmują spadek po babci Angusa - maleńką wysepkę w Szkocji - Wyspę Pioruna. Zamierzają odciąć się od Londynu i wspomnień, przeprowadzka ma dać im zapomnienie i szczęście w pięknych okolicznościach przyrody: świeże powietrze, fiordy, góry, delfiny i foki.
Jednak jeszcze tego samego dnia, kiedy podpisali dokumenty u adwokata, Kirstie obwieszcza matce, że tak naprawdę to ona jest Lydią... Czy siedmiolatka ma rację? Dlaczego mówi to dopiero po roku? Czy rodzice mogli aż tak się pomylić? Wprawdzie dziewczynki były jednakowe, ale mimo to....?

Czy wyspa Torran będzie w stanie dać spokój i ukojenie tej rodzinie w obliczu wyznania pozostałej przy życiu bliźniaczki? Kiedy wyjdzie na jaw to, że każde z rodziców coś ukrywa przed drugim? Zresztą nie tylko oni... Ile kłamstw i tajemnic ujrzy światło dzienne? Jak wpłyną na ich życie i czy tak naprawdę mają przed sobą cudowną i radosną przyszłość? Jeśli zdołają sobie wybaczyć... Nałogi, przeszłość, błędy...

To będzie naprawdę trudne... Również życie w małym domku do łatwych nie należy - Sarah ma poczucie izolacji. Jest uzależniona od łodzi albo przypływów, wciąż odczuwa przejmujące zimno. Na muszli klozetowej musi leżeć kamień, by nie przychodziła norka a jedzenie wisi w kuchni pod sufitem w drucianych koszach, żeby nie zjadły go szczury. Żeby uzyskać połączenie z Internetem lub w ogóle w komórce, próżno szukać go na wyspie...


Ależ to pokręcona historia. Zanim dotarłam do jej końca miałam jakieś siedem rozwiązań i trzy zakończenia. Co okazało się być prawdą, co kłamstwem a co ułudą? Jaką rolę w tragedii rodziny odegrały lustra? Kto był winny tragedii w Devon? Która bliźniaczka tak naprawdę przeżyła? Czy Moorcroft'owie będą w stanie dociec prawdy? I czy droga do niej nie będzie przypadkiem ścieżką zrozpaczonych ludzi ku kolejnej tragedii?

Śmierć zawsze jest traumatycznym wydarzeniem. Przynosi smutek, rozpacz, rozgoryczenie. Czasem jest przyczyną obwiniania bliskich i rozpadu rodziny. Innym razem wzmacnia więzi jej żyjących członków. Jak będzie w przypadku rodziny Moorcroft? Czy wyjazd na samotną wyspę w Szkocji przywróci im radość życia? Autorka doskonale pokazała wpływ tragicznej śmierci bliźniaczki na jej mamę, tatę i siostrę. Co czują, myślą, ukrywają i o czym starają się zapomnieć...

"Bliźnięta z lodu" to thriller psychologiczny, który zwodzi, prowadzi w ślepe zaułki, podsuwa mnóstwo rozwiązań... To nieprawdopodobnie zaplątana opowieść. Niesie ogrom bólu, cierpienia i poczucia winy a nawet kłamstw. Pełno tu niedomówień, oskarżeń i złych myśli.

Byłam ogromnie ciekawa jaki będzie finał - jak brzmią odpowiedzi na fundamentalne pytania. Choć to jedna z tych "cięższych" książek - czytałam ją aż tydzień. A to dla mnie naprawdę bardzo długo. Nie przemówiła do mnie narracja Sary - męczył mnie styl, zdania chwilami oderwane od siebie i prowadzonego wątku. Ale mimo to, uważam że to ciekawa pozycja w obrębie gatunku i jeszcze długo fabuła będzie o sobie przypominać z "szufladek pamięci". Choćby z uwagi na to, że jestem matką...




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 12 maja 2014

J. T. Ellison "Umarli nie kłamią"



Tytuł oryginału: Where All the Dead Lie
Tłumaczenie: Melania Gruszczyńska
Wydawnictwo: Harleqiun / Mira
Data wydania: marzec 2014
Liczba stron: 400
Seria: Taylor Jackson tom 7





J.T. Ellison ukończyła dwie uczelnie, pracowała w Białym Domu,  Departamencie Handlu, a także w sektorze obrony i dziale badań przestrzeni kosmicznej. Od chwili gdy zamieszkała w Nashville skupiła się tym, co pozwoliło jej poszerzać swoją pasję, jaką była kryminalistyka. To właśnie te doświadczenia sprawiły, że opisywane przez nią wydarzenia są wiarygodne i dopracowane w każdym detalu. J. T. Ellison nie tylko ścigała przestępców, pracując w policji czy FBI lecz również działa czynnie w kilku organizacjach literackich. "Umarli nie kłamią" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki.

Taylor Jackson jest detektywem w wydziale zabójstw i kocha swoją pracę, dlatego kiedy zmaga się ze skutkami postrzału w głowę, nie potrafi poradzić sobie również z brakiem kontaktu ze współpracownikami, znajomym budynkiem policyjnym czy samymi przestępcami. Jednak wskutek bolesnego dla kilku osób spotkania z seryjnym mordercą o pseudonimie Naśladowca, Taylor nie może mówić, ma problemy ze snem a jej przyjaciółka - Sam, traci swoje nienarodzone dziecko. Z tym faktem policjantka nie potrafi sobie poradzić najbardziej, całkowitą winą obarcza siebie. By móc wrócić do pracy Taylor musi przejść terapię psychologiczną, jednak czy psycholog jest w stanie pomóc kobiecie pozbyć się dręczących wspomnień? Dlaczego partner Taylor - Baldwin, nie stara się jej zrozumieć i wesprzeć tak, jakby tego oczekiwała. W trudnych chwilach największym oparcie był dla niej wieloletni przyjaciel, wicehrabia Memphis Highsmythe. Taylor po długim namyśle zgodziła się na otrzymaną od niego propozycję wyjazdu do szkockiego zamku, którego jest właścicielem, by tam dochodzić do zdrowia pod okiem pani psycholog Madeiry James, znajomej Memphis'a.

Samotny pobyt w zamku, a także opowieści wicehrabiego o duchach sprawiają, że kobieta skupia się na czarnych wizjach, czuje że jest śledzona, ma halucynacje oraz doznaje seksualnych przeżyć z przyjacielem. Co z tego jest prawdą a co wynikiem działania leków? Dlaczego Trixie - zarządzająca zamkiem - czuje do kobiety niechęć? Czy w wyniku terapii prowadzonej przez Madeirę Taylor odzyska głos? Jedno jest pewne - z powodu nudy natrafia na dokumentację Memphis'a dotyczącą wypadku żony, w którym zginęła wraz z nienarodzonym synem. Jednak czy to na pewno był wypadek? Czy do śmierci swoich bliskich nie przyczynił się przypadkiem wicehrabia? Jaką rolę w tej historii odegrała pani psycholog? Komu Taylor może zaufać w oczekiwaniu na pomoc z zewnątrz, co w obliczu ogromnej śnieżycy nie będzie łatwe? I wreszcie czy pani detektyw odzyska głos?

Muszę przyznać, że moje pierwsze spotkanie z piórem J. T. Ellison sprawiło, że nabrałam apetytu na poznanie innych jej książek. "Umarli nie kłamią" to doskonały dowód na to, że dobry kryminał to nie taki, gdzie w każdym rozdziale pojawia się nowe ciało, leją się hektolitry krwi czy prowadzone jest rozbudowane  i wielowątkowe śledztwo. Autorka wprawdzie osadziła w fabule kilka zgonów mających znaczący wpływ na akcję, jednak skupiła się na Taylor i jej doznaniach, przeżyciach, emocjach i skutkach przeżytego spotkania z mordercą. Dla lepszej oceny sytuacji czytelnik poznaje nie tylko jej wersję wydarzeń i związane z tym traumy, ale również perspektywę Sam, Memphisa i Baldwina. Kolejne plusy książki to doskonałe dialogi, trzymająca w nieustającym napięciu akcja, pojawiające się wciąż nowe tajemnice do rozwiązania oraz pragnienie rozwikłania ich jeszcze przed finałem lektury. W tej świetnej pozycji literatury "dreszczykowej" znajduję tylko jeden minus - mimo swoich 400 stron zbyt szybko się skończyła.

Jeśli zatem szukacie kryminału, w którym można się zatracić, a czytając mieć wypieki na twarzy i wysoki poziom adrenaliny sięgnijcie koniecznie po akurat ten tytuł. Nie uwierzę, że wielbiciele gatunku będą niezadowoleni!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Czytam opasłe tomiska, Pod hasłem, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Pani Monice
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...