Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dudziak Dominika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dudziak Dominika. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 października 2016

Wyniki konkursu z "Bliźniaczką" oraz wywiad z Dominiką Dudziak - wywiad #10



Serdecznie zapraszam Was na wywiad, który przeprowadziłam z debiutującą autorką - Dominiką Dudziak. Jestem ogromnie zadowolona z rezultatów - zresztą sami możecie poznać ją bliżej.


Zanim zaczniecie czytać, chciałabym Wam jeszcze podziękować za liczny udział w tym konkursie :)






O Dominice Dudziak usłyszałam dzięki książce „Bliźniaczka”. Jest to debiut powieściowy autorki, o której w Internecie - a szczególnie w blogosferze - jest ogromnie cicho. Moja recenzja była pierwszą i trudno jest dotrzeć do jakichkolwiek informacji z zakresu autorka-książka. Postaram się dzisiaj odmienić ten stan rzeczy i dzięki wywiadowi przybliżyć nieco osobę tej młodej pisarki.




Ejotek: Kim jest Dominika Dudziak – autorka „Bliźniaczki”?

Dominika Dudziak: Cóż, na pewno nie taką młodą pisarką :) Rocznik 1978. Na co dzień pracownicą dużej firmy, mamą oraz szczęśliwą właścicielką kota i psa. Wieczorami i w weekendy pasjonatką tańca i sportu oraz pożeraczką książek. Choć nie do końca wiadomo, czy to ja pożeram je czy one mnie.


E: Czy w dzieciństwie lubiła Pani czytać książki? 

DD: Nie tyle lubiłam czytać, co byłam uzależniona od czytania. Pod koniec podstawówki skończyła mi się szkolna biblioteka. Na szczęście w liceum mogłam zacząć od nowa. Czytam praktycznie wyłącznie książki, w których występuje przynajmniej jeden trup. No chyba, że chodzi o noblistów. Ich książki czytam trzy razy wolniej niż pozostałe, żeby nasycić się każdym słowem. A także czegoś nauczyć. To jak indywidualne lekcje pobierane u mistrzów.


E: A kiedy narodziło się pragnienie, by coś napisać? Jak zaczęła się ta przygoda z tworzeniem?
DD: Bardzo wcześnie. Pamiętam, że jakoś we wczesnej podstawówce wygrałam konkurs na opowiadanie o miłości ogłoszony w gazetce dla nastolatek. Nagrodą był zestaw kosmetyków, a ja byłam za mała, żeby ich używać. W siódmej klasie z kolei napisałam w ramach pracy domowej opowiadanie o morderstwie. Mój tato został wezwany do szkoły…


E: Czy odniosła Pani w tej materii jakieś sukcesy czy może wszystko zostawało w szufladzie?
 
DD: Pisałam głównie opowiadania i czasami wysyłałam je na rozmaite konkursy. Jedno ukazało się w magazynie „Chimera” jako jeden z 24 najlepszych debiutów roku, pozostałe wygrywały pomniejsze konkursy. „Bliźniaczka” to moja trzecia powieść. Dwie wcześniejsze nadal czekają na swój moment.


E: Czy pierwszy recenzent Pani twórczości zgłosił się na ochotnika czy został o to poproszony? 

DD: Niewiele osób z mojego otoczenia wie, że piszę. Ci, którzy wiedzieli, nie mogli się doczekać, aż skończę książkę. Pierwszą czytelniczką była przyjaciółka, zresztą autorka projektu okładki.


E: Będąc nieświadomą zapytałabym, jak „Bliźniaczka” odbierana jest przez czytelników, ale z uwagi na wiedzę w tym zakresie zmodyfikuję nieco pytanie – co w tej książce powinno Pani zdaniem najbardziej czytelników zainteresować?

DD: Przeczytałam w życiu setki kryminałów i powieści sensacyjnych, więc wiem, za co ludzie tak je kochają. Lubią sami rozwikływać zagadki, ale tak naprawdę nikt nie chce domyślić się zakończenia. Zadaniem autora jest zaprosić czytelnika do labiryntu zdarzeń, pozwolić mu zgadywać, gdzie znajduje się wyjście, sprawić, by krążenie po nim sprawiało mu frajdę, a na koniec wyprowadzić go w miejsce, w którym kompletnie nie spodziewał się znaleźć.
Myślę, że każdy, kto lubi być zaskakiwany i oczekuje od książki mocnych emocji, będzie zadowolony, że bliżej poznał „Bliźniaczkę”.


E: Skąd pomysł na udział bliźniaczek w powieści? Ma Pani bliźniaczkę?

DD: Nie mam, ale kto by nie chciał mieć? Moja mama jest z bliźniąt, więc trochę wiem, jak wygląda takie dzieciństwo. Zawsze jej zazdrościłam.


E: Też zawsze marzyłam o siostrze :) Czy podczas tworzenia debiutanckiego kryminału wiedziała Pani jak się zakończy czy dopiero w trakcie ukształtował się pomysł na finał?
 
DD: Wiedziałam od początku. Każda scena w książce zmierza ku temu finałowi, choć czasami krętymi ścieżkami. Oczywiście dla przyjemności czytelników.


E: Kręte ścieżki podnosiły mi bardzo ciśnienie... A jak długo pisała Pani „Bliźniaczkę”?

DD: Około roku. W tym czasie żyłam trochę w skórze Kat. Potem mi tego brakowało.


E: Czy swoje pomysły czerpie Pani z życia czy są raczej całkowicie fikcją?

DD: Chyba nie umiałabym oddzielić jednego od drugiego. Jestem dobrym słuchaczem, więc ludzie opowiadają mi mnóstwo historii, które sami przeżyli albo gdzieś usłyszeli. Każda z nich jakoś we mnie rezonuje, a niektóre przebiły się – choć oczywiście w nieco przefiltrowanej formie – do powieści.


E: W jaki sposób objawia się u Pani „wena”? Przychodzi znienacka i wtedy trzeba zapisać pomysły gdzie się da czy może po prostu zasiada Pani do pisania i … pisze?

DD: Rzadko przychodzi znienacka. Na ogół po prostu wypróbowuję w wyobraźni różne scenariusze, aż do skutku. Nie zapisuję pomysłów, bo historię widzę w wyobraźni jak film, myślę obrazami i dźwiękami. Siadam do pisania, kiedy „film” jest już gotowy i wtedy piszę bez przerwy.


E: Jakie ma Pani sposoby na spędzanie czasu w jesienne wieczory?

DD: Po pierwsze: ludzie. Staram się spotykać z nimi równie często jak latem, choć nie zawsze mam ochotę wychodzić z domu, kiedy jest zimno. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, szczególnie słuchać.
I oczywiście książki. Wciąż jestem od nich uzależniona i muszę dbać, żeby fikcyjny świat nie wyssał mnie z tego realnego.


E: A czy jest takie miejsce, gdzie lubi Pani odpoczywać, zaszywać się przed światem albo uciekać od problemów?

DD: Tak, mam takie swoje miejsca w wyobraźni. W realnym świecie nie. Teraz pomyślałam, że to chyba dziwne…


E: Powróćmy jeszcze na chwilę do pisania – jakie są plany na przyszłość? Czy będzie kolejna książka?

DD: Oczywiście. Inna bohaterka, inne zagadki, ale emocji i zaskoczeń nie zabraknie. Czarnego humoru także.


E: A jakie ma Pani marzenia – jako autorka i jako kobieta?

DD: Chciałabym, żeby „Bliźniaczkę” poznało jak najwięcej osób. A z marzeń osobistych to dom z widokiem na morze. Najchętniej ciepłe.


E: Życzę zatem ich spełnienia dziękując za poświęcony czas, a w imieniu czytelników mojego bloga za uchylenie rąbka tajemnicy i wyjawienie kilku informacji o sobie.

A jednocześnie zapraszam do drugiej części wywiadu, czyli pytań od czytelników.





Paulina Sarnecka
Interesuje mnie czy autorka trenuje krav magę jak Kat, skąd pomysł na ten wątek?

DD: Tak, trenowałam krav magę przez kilka lat. Opisy scen walki oraz treningów są więc oparte na mojej osobistej wiedzy i doświadczeniu, choć sama nigdy nie walczyłam poza salą. I oby to się nie zmieniło!



Katarzyna Iwańczak
Dlaczego właśnie kryminał? Ja od dzieciństwa uwielbiam wszystkie historie z dreszczykiem, jestem miłośniczką kryminałów, nawet gdy czytam inną literaturę podświadomie czekam na jakieś zwłoki:) Więc dlaczego kryminał, a nie np. jakiś romans z rozlewiskiem czy uroczyskiem w tle?


DD: Mam tak samo! To chyba kwestia gustu, jak lubowanie się w owocach morza albo malarstwie impresjonistów. Ja lubię zagadki, uwielbiam kombinować podczas czytania, a kryminały stwarzają największe pole do tego. Samo śledzenie akcji, jak to się dzieje w przypadku czytania powieści obyczajowych, jest zajmujące, ale rozwikływanie tajemnicy czyjegoś nagłego zgonu czy innego przestępstwa dużo bardziej angażuje mnie intelektualnie i emocjonalnie. Piszę więc o tym w myśl zasady, że co kocham najbardziej, tym się dzielę.



martucha180
Co bawi i śmieszy autorkę?

DD: Uwielbiam humor sytuacyjny, obrazowy, a za najzabawniejszy widok na świecie uważam kota goniącego upadającą nakrętkę po parkiecie i nie wyrabiającego się na wirażu :) Ogólnie łatwo mnie rozśmieszyć, sama też często prowokuję ludzi do śmiechu, stąd obecność humoru w „Bliźniaczce”. Nie umiem traktować siebie tak bardzo serio, moi bohaterowie także.



Gab riela
Sądzę, że miejsce, w którym pisarz tworzy książki, może mieć wpływ na powstałe później teksty. Czy uważa Pani, że np. tworząc historie podczas pobytu na wsi, autor zgrabniej opisuje malowniczość przyrody, niż gdyby robił to w mieście?

DD: Każde miejsce, w którym kiedykolwiek byłam ma na mnie jakiś wpływ, jednak niekoniecznie w czasie rzeczywistym. Nałogowo gromadzę wspomnienia, wrażenia, obserwacje i korzystam z tego w dowolnym momencie. Myślę, że wielu autorów także czerpie z takich zasobów pamięci, a część po prostu tworzy światy wyobrażone od początku do końca.



Czarne Espresso
Czy miała Pani cały scenariusz w głowie, wszystko rozpisane w punkcikach i realizowała Pani konsekwentnie ten plan, czy może bohaterowie żyli swoim życiem, czasem Panią zaskakiwali, historia sama się toczyła w miarę pisania?

DD: Tak jak wspomniałam wcześniej, miałam dobrze przygotowany scenariusz zdarzeń. Nie dało się jednak uniknąć zaskoczeń ze strony Kat i jej przyjaciół, szczególnie w dziedzinie relacji męsko-damskich. Te wątki nieco „odpuściłam” i pozwoliłam im toczyć się naturalnie, dostosowując dynamikę relacji między bohaterami do tego, co się wokół nich działo. Dzięki temu życie uczuciowe Kat nie jest przewidywalne, jej emocje zaskakują często ją samą. Myślę, że tak jak w przypadku innych wątków, Czytelnikowi ciężko będzie odgadnąć, czym to wszystko właściwie się skończy.



Małgosia Xxookds
Jaka książka odegrała w Pani życiu największą rolę?

DD: „Mistrz i Małgorzata”. Przeczytałam ją jako czternastolatka. To była książka graniczna, która sprawiła, że porzuciłam literaturę dziecięcą i młodzieżową, a weszłam w świat „książek dla dorosłych”. Jest jeszcze „Czarny obelisk” Remarque’a. Olśniło mnie połączenie humoru z gorzką refleksją, podobnie zresztą jak w „Mistrzu i Małgorzacie”. Moim zdaniem, żadna literatura nie może być aż tak poważna, by unikać humoru.



Aingeal Maith
W "Bliźniaczce" intryguje mnie imię :) Czy zdrobnienie jest przypadkowe, czy jednak coś z niego wynika ;)


DD: Nic nie jest przypadkowe… Kat sama chciała, by tak ją nazywano, nie znosiła innych form swojego imienia. Czytelnik może sam to zanalizować, jak psycholog, który powoli poznaje życie bohaterki. Ja jako autor jednak nie podaję gotowych wniosków. Wierzę, że robienie Kat psychoanalizy to niezła zabawa.



Jagoda G.
W książce porusza Pani wiele trudnych i bolesnych tematów, takich jak śmierć czy molestowanie dzieci. Co było dla Pani najtrudniejsze w pisaniu tych wątków?

DD: Trudne były wątki, kiedy złe rzeczy zdarzały się dzieciom. Musiały być opowiedziano mocno, ponieważ chciałam pokazać, jak takie wydarzenia wpływają na całe późniejsze życie ofiar i świadków traum. Aby jednak nie przytłoczyć Czytelnika, ciężkie tematy starałam się równoważyć lżejszymi, a zbyt duże napięcie rozładowywać humorem. Sama Kat także ma do siebie ogromny dystans, który stanowi o jej sile.


Czy postać Kat ma swój pierwowzór? Czy też może bohaterka została wymyślona przez Panią?

DD: Kat jest wymyślona, ale gdyby istniała naprawdę, chciałabym mieć ją po swojej stronie. Inne postacie też są fikcyjne, ale lubię sobie wyobrażać, że gdzieś po świecie chodzą ludzie podobni do niektórych moich bohaterów. Mam nadzieję, że Czytelnicy także wybiorą sobie swoje ulubione postacie i będą im kibicować podczas czytania „Bliźniaczki”.




Konkurs

DD: Bardzo dziękuję za wszystkie pytania. Na część odpowiedziałam, do niektórych jeszcze nie dojrzał czas - a może po prostu ja - ale nad każdym się uczciwie zastanawiałam. Wszystkie odpowiedzi na pytanie konkursowe (uzasadnienia) wydały mi się przekonujące i chętnie wysłałabym książkę do każdej z Pań, ale musiałam dokonać konkretnego wyboru… Mam nadzieję, że mimo to „Bliźniaczka” – czy papierowa czy jako e-book – zagości na półkach Czytelniczek i dostarczy rozrywki, rozśmieszy, czasem przerazi, a na pewno zaskoczy. Tego serdecznie Paniom życzę i jeszcze raz dziękuję za udział w konkursie z „Bliźniaczką”.




Nagrody wędrują do:


Moniki Piotrowskiej-Wegner
za pytanie:
Zakładając, że Niebo istnieje, co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju?

Mówiąc szczerze, zastanawiam się nad tym pytaniem już jakiś czas i na razie nie chciałabym się dzielić odpowiedziami, bo każda wydaje mi się zbyt osobista. W każdym razie doceniam pytania, które dają do myślenia, stąd decyzja o nagrodzie.




martuchy180
za pytanie, co mnie śmieszy (odpowiedź powyżej).
Już samo zastanawianie się nad tym wywołało mój uśmiech, za co dziękuję. Poza tym mam wrażenie, że jeśli ktoś chce dowiedzieć się, co śmieszy drugą osobę, to naprawdę chce ją bliżej poznać. Mogę się mylić, ale i tak przyznaję nagrodę. 
 

Wiktorii Guziewicz
za treść odpowiedzi:

Psychologia jest nie tylko moim zawodem, ale też wielką pasją. Dlatego bardzo chcę przeczytać "Bliźniaczkę", w której (jak piszesz w recenzji) sporo miejsca zajmują sesje psychologiczne i tzw. "trudne" tematy. Bardzo lubię też śledzić pracę policji oraz zastanawiać się nad motywami, myślami i działaniami morderców (przeczytałam trochę książek i obejrzałam mnóstwo seriali o takiej tematyce). Książki takie jak "Bliźniaczka" zawsze dają mi do myślenia. Podczas czytania, ale też długo po analizuję bohaterów, wydarzenia, emocje, myślę, co kieruje postępowaniem danego bohatera, jak bardzo kiedyś był zraniony itp. I jeszcze do tego wszystkiego dużo tropów i niewiadomych... Zafascynowała mnie sama Twoja recenzja, co więc będzie jak sięgnę po "Bliźniaczkę"?”

Przyznaję nagrodę i życzę pasjonującej analizy psychologicznej moich bohaterów oraz poruszania się w meandrach ich podświadomości i wspomnień. Oraz po prostu dobrej rozrywki w jesienne wieczory!


Serdecznie gratuluję!
Poproszę o Wasze adresy na mojego maila z tytułem - Bliźniaczka - adres. Jeśli macie ochotę na dedykacje to proszę o informacje w tej kwestii. A potem... życzę miłej lektury :)

środa, 5 października 2016

Dominika Dudziak "Bliźniaczka"




Autor: Dominika Dudziak
Wydawnictwo: Witanet
Data wydania: czerwiec 2016
Liczba stron: 362










Od zawsze chciałam mieć siostrę. Niekoniecznie już bliźniaczkę, ale bliską mi towarzyszkę zabaw oraz powierniczkę. Marzenie się nie spełniło, ale moje zainteresowanie fenomenem bliźniaków pozostało. Zawsze śledzę programy telewizyjne czy publikacje internetowe dotyczące powiązań między dwiema niemal jednakowymi osobami. Intryguje mnie ta niezwykła więź, która sprawia że odczuwają swój ból lub pustkę gdy jednego zabraknie. Dlatego z tym większym zainteresowaniem sięgnęłam po debiutancki kryminał Dominiki Dudziak - "Bliźniaczka". Zajrzymy do środka?

Katarzyna, zwana Kat, jest trzydziestodwuletnią brutalnie szczerą kobietą z problemami. Przeszła przez liczne psychoterapie, dostała wyrok w zawieszeniu za pobicie a teraz musi kontrolować agresję jeśli nie chce mieć... jeszcze większych problemów. Od ośmiu lat trenuje krav magę a jej trener - Marek - stara się jej pomagać w trudnych chwilach i ostrzega przed konsekwencjami. Drugim zajęciem, które pozwala jej odreagować jest malowanie. Obrazy powstające ręką Kat przedstawiają śmierć w różnych odsłonach. Mają one przekazać odbiorcom, że śmierć czeka wszystkich, jesteśmy wobec niej równorzędni. Przyznaję, że pomysłowość bohaterki w kwestii tematyki malowideł mnie zaskoczyły.

Kat nie jest zadowolona ze swojego terapeuty, uważa że on się jej boi. Dlatego kiedy przyjaciółka - zwana od czasów szkoły podstawowej Delano - podsuwa jej namiar na doktor Marię Lenc, Katarzyna postanawia dostać się do jej grupy. Akurat zwolniło się miejsce, gdyż jeden z członków został... zamordowany. Ale to nie koniec. Seria brutalnych morderstw dopiero się rozpoczyna... Kto będzie następny? Dlaczego ktoś zabija ludzi, którzy kiedyś stracili swoich bliskich a teraz próbują się pozbierać? Jaki jest motyw? Co z tym ma wspólnego Kat, która dostaje maile z pogróżkami? Ktoś twierdzi, że poniesie karę za to, co zrobiła... Tylko co ona takiego zrobiła...? Czyżby to ona zabiła siostrę? Przecież by to pamiętała!

24 lata wcześniej...
Kasia i Ewa są bliźniaczkami jednojajowymi. Są identyczne i uwielbiają się zamieniać robiąc tym samym wszystkim wokół psikusy. Rodzice dziewczynek rozstali się i bliźniaczki mieszkają teraz z matką. Kiedy miały 8 lat, 10 miesięcy i 4 dni doszło do tragedii... Kasia miała wyjść na podwórko po piasek do kuwety dla ich kotka, ale to Ewa założyła jej ubranie i wyszła, ale ... już nie wróciła. Ktoś ją zamordował a ciało wrzucił do kompostownika. Czy Kasia widziała przez okno zabójcę siostry? W sądzie twierdziła, że nic nie pamięta! Czy zataiła prawdę? Czy ma na sumieniu osobę, która została skazana za to morderstwo (swoją drogą to było moje kolejne zaskoczenie)?

Czy ta sprawa łączy się z aktualnymi morderstwami, które wstrząsają Warszawą? Dlaczego giną uczestnicy terapii doktor Lenc? Czy Artus, dziennikarz śledczy, pomoże Kat dojść do prawdy o Ewie? Czy dowiedzą się kto zagraża Kat? Czy to seryjny morderca czy zupełnie ktoś inny?


Dominika Dudziak nie skupiła się tylko i wyłącznie na morderstwach. Poruszyła wiele spraw, które wywołują w nas ból i niezrozumienie - molestowanie seksualne dzieci (również przez rodziców), utrata bliskiej osoby (zwłaszcza dziecka), przemoc w szkole, konflikt między rodzicami, który odbija się na dzieciach, pozostawienie rodziny przez ojca a potem próby przekupstwa stosowane wobec dziecka, matka znęcająca się nad dziećmi, transwestytyzm (życie, problemy, odbiór przez otoczenie). Autorka pokazała również w praktyce, że ludzie z traumą, po ciężkich przeżyciach czy smutnych wydarzeniach lgną do siebie, bowiem wśród podobnym sobie czują większe zrozumienie i wsparcie.

Główna bohaterka - Kat - została ukazana jako silna osoba, która mimo załamania i ciągłego obwiniania się, jest gotowa by stawić czoło światu. Nie płacze z bólu, nie rozczula się tylko walczy ze swoimi demonami, ale potrafi też wspierać innych i pomagać im (ochrona rodziny przyjaciółki).
Nie tylko Katarzyna została wnikliwie opisana. Dudziak zadbała o szczegółową charakterystykę również innych bohaterów i to nie tylko ze względu na cechy charakteru, ale też ubiór i wygląd. Ich różnorodność w sposobie bycia i pomysłów na życie sprawiają, że czytelnik czuje się dopieszczony wirem, w jaki zostaje wciągnięty. Tu nie ma czasu na rozmyślanie o "niebieskich migdałach", bo każdy detal może mieć ogromne znaczenie.

Dużą uwagę debiutantka poświęciła pracy policji oraz sesjom psychologicznym, choć na końcu książki zastrzegła, że książka ma dostarczyć nam rozrywki i część opisanych w niej procedur policyjnych została wymyślona. Ten fakt odkryłam dopiero po zakończeniu lektury i stwierdziłam wtedy, że zupełnie mi to nie przeszkadza. Jest to bowiem świetnie napisany kryminał, który został oparty na ciekawej i bardzo nietypowej fabule. Zderzenie poszczególnych wątków zostało w niezwykły sposób połączone a liczne niespodzianki, które przygotowała dla nas autorka wprawiają w nastrój oczekiwania.  

Akcja z każdą stroną nabiera tempa, pojawiają się nowe informacje, wielokrotnie można poczuć się zaskoczonym i zaintrygowanym. Obraz seryjnego mordercy, który sobie stworzyłam był kilka razy burzony, gdyż bohaterowie udowadniali, że to nie jest dobry trop... A ja chwilami ślepo podążałam za ich tokiem myślenia... Niesłusznie! Każdy czytelnik powinien sam tworzyć swoją teorię i nie dawać się wyprowadzać w pole. W przypadku jednej osoby miałam rację, że ma coś wspólnego z morderstwami i choć momentami wątpiłam w swe przypuszczenia to jednak to był najlepszy trop.

Dużym plusem lektury są cięte riposty i humor, który z uwagi na tematykę śmierci, jest czasami czarny. Rozmowy Kat i Delano rozkładały mnie na łopatki, zwłaszcza że bohaterki wplatały w nie również ironię.
Nie mogę się powstrzymać, by nie zaserwować Wam kilku tekstów Kat:

"Gdyby chciał popełnić samobójstwo, wystarczyłoby , żeby skoczył ze swoich ambicji na swój talent." *

"Sportowe wozy są dobre dla facetów, którzy muszą imponować kobietom szybkością, bo nie mogą ani rozmiarem ani techniką." **

"W porównaniu z lewym ramieniem, prawe wyglądało jakby wróciło z obozu dla uchodźców, gdzie miało permanentną biegunkę i żywiło się wyłącznie sokiem z rzepy (...)" ***


Czy dostrzegłam jakieś minusy tej książki? Tak, ale wyłącznie natury technicznej. Małe marginesy sprawiły, że lektura nie czytała się tak szybko jak wskazywała na to ilość stron, chętnie widziałabym również podział na rozdziały. Również korekta nie była idealna. Ale pomimo tego, bo przecież to dość nikłe uwagi, książka zasługuje na miano super debiutu. Byłam zaskoczona tym, kto zabił bliźniaczkę. Byłam zaskoczona kim jest Grappa. Byłam zaskoczona wynikiem przeprowadzonej hipnozy. Byłam też zaskoczona świetną analizą morderców i psychopatów. Zainteresowały mnie rozmowy z profilerami a także elementy medycyny dotyczące fal mózgowych.


Podsumowując - "Bliźniaczka" to książka z ciekawym i barwnym językiem, w której śmierć zbiera duże żniwo. Liczne zwroty akcji sprawiają, że czytelnik nie będzie się nudził a pojawiający się humor wygładzi "ostre krawędzie atmosfery". Książka pokazuje różnorodność ludzkiej natury, doskonale stopniuje napięcie i sprawia że chwilami można zapomnieć o oddychaniu.


Już wkrótce zapraszam na konkurs! Będą do wygrania aż 3 egzemplarze "Bliźniaczki"


* Dominika Dudziak "Bliźniaczka", Wyd. Witanet, 2016, s. 105
** Tamże, s. 120
*** Tamże, s. 351



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...