Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 sierpnia 2022

Magdalena Trubowicz "Zakochani w słowach"

 
 
 
Autor: Magdalena Trubowicz
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2019
Liczba stron: 344
Seria: Kupidyn w spódnicy  tom 3





"Zakochani w słowach" to trzeci tom cyklu Magdaleny Trubowicz 'Kupidyn w spódnicy'. Można go jednak czytać niezależnie od poprzednich, bowiem jedynym elementem łączącym jest postać Eli, pracownicy salonu sukien ślubnych, która występuje tylko na początku powieści.
Klimatyczna okładka i znajomość dotychczasowych części sprawiły, że sięgnęłam po - z założenia lekką i przyjemną - lekturę. 
 
 
Zapraszam Was do biblioteki, w której spotkacie większą część bohaterów tej książki.
Tomasz jest nieśmiałym informatykiem, który uwielbia swoją pracę w bibliotece. Udziela lekcji przychodzącej tam aktorce - Kornelii Wyrostek, którą podziwia i do której wzdycha. Tylko czy wschodząca gwiazda to doceni?
Izabela pracuje razem z Tomaszem, przyjaźnią się. Jest to postać wrażliwa, ekscentryczna i czuła na problemy innych. Gdy dowiedziała się o problemach zdrowotnych sąsiada, nie omieszkała znaleźć dom dla jego psa, bo przecież do szpitala z panem nie mógł pojechać.
Dyrektorką biblioteki jest Zofia. Ciotka Tomasza i matka dziewiętnastoletniej Patrycji. Kobieta dbająca o czytelników, inwestująca w nowości, ale jednocześnie uwielbiająca mieć wszystko i wszystkich pod kontrolą. Nawet męża Kazimierza.
Dlatego nie dziwią decyzje i kłamstwa rodziny Zofii, której członkowie pragną choć odrobinę wolności, co prowadzi do wielu zabawnych sytuacji.

Bohaterów czekają niespodziewane wizyty, zaskakujący i powtarzający się bałagan w jednym z działów, spisek dotyczący pewnej podróży oraz... gryzonie! 


Autorka naprawdę starała się, by powieść była lekka, przyjemna, z odrobiną dreszczyku i humoru, ale... może komuś się spodoba. Mnie nie urzekła. Chwilami wręcz nudziła i umykały mi pewnie fragmenty. 
Owszem wątek prowadzenia warsztatów dla mężczyzn przez Tomasz był ciekawy, zabawny okazał się casting do filmu a wizyta w szpitalu - poruszająca. 
Bohaterki pokazały prawdziwe "ja", co przyczyniło się do tego, że na przestrzeni ponad trzystu stron Tomasz dojrzał. Przemienił się z nieopierzonego młodzieńca w poważnego mężczyznę, który wie czego chce od życia i wreszcie dostrzega, kiedy płeć piękna ma zamiar go wykorzystać.

Tak wyglądają plusy i minusy. Mnie powieść nie porwała, ale sami podejmijcie decyzję co do lektury tego tytułu.


Podsumowując - "Zakochani w słowach" to historia o bibliotekarzach i miłości do szeroko pojętej kultury, nie tylko książek. Opowieść o marzeniach, lęku przed wyznaniem prawdy, facetach-ciamajdach, wierze w siebie, kłamstwach oraz życiowych zmianach. O uczuciach, relacjach rodzinnych i międzypokoleniowych, trudnych decyzjach i wychodzącej na jaw prawdzie.




"Zakochani w słowach"
"Do trzech razy miłość"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (T), 52 książki




czwartek, 25 listopada 2021

Anna Sakowicz "Siła miłości"

 
 
 
Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Luna
Data wydania: 29 września 2021
Liczba stron: 352
 
 
 
 
 
Historia opisana w "Sile miłości" jest oparta na faktach i chyba dlatego jeszcze bardziej emocjonalnie się ją czyta. Porusza tematy adopcji oraz rodzin zastępczych, które często pojawiają się w życiu codziennym. Może nie u mnie, może nie u niej, ale u Ciebie? U niego? U nich? 


Lilianna jest dziennikarką. Ma przygotować artykuł tematyczny na Dzień Rodzicielstwa Zastępczego. W ostatnich latach zbierała materiały podczas rozmowy z Malwiną Ostrowską i liczyła, że skoro się znają, to skorzysta z tego kontaktu i tym razem. Jednak okazało się, że to niemożliwe, bowiem kobieta wyjechała a w ośrodku pomocy rodzinie dziennikarka dowiedziała się, że Malwina rozważa rezygnację z prowadzenia specjalistycznej rodziny zastępczej. Dlaczego? Co się wydarzyło?
 
Pomimo swoich małżeńskich problemów, w których pojawiają się takie słowa jak terapia, rozwód czy zdrada, Lilianna wie, że "musi" poznać prawdę. Poszukiwania Malwiny prowadzą ją bowiem do własnej przeszłości, dość bolesnej i trudnej. Co się tam kryje? Dlaczego tak bardzo zaangażowała się w ten temat?

Naprzemiennie z teraźniejszością dziennikarki otrzymujemy rozdziały opisujące Malwinę i Adama Ostrowskich, którzy po odchowaniu własnych dzieci postanowili założyć rodzinę zastępczą. To było dwanaście lat temu - otrzymali wtedy pod opiekę Kacpra, synka upośledzonych rodziców, którego sytuacja prawna była bardzo długo nieuregulowana przez sąd. Miał problemy ze spaniem, jedzeniem, wciąż krzyczał, bo to nawet nie był płacz...

Z wiekiem stawał się coraz bardziej agresywny, złośliwy, uparty; nie reagował na polecenia o gdy zadawał komuś ból, odnosiło się wrażenie, że wie iż zrobił źle, ale wręcz cieszył się z tego. Każdy rok przynosił dramatyczniejsze wyczyny Kacpra, włosy się na głowie jeżyły, gdy o tym czytałam a co dopiero musieli przeżywać Malwina z Adamem i ich dziećmi. 
Nie dziwię się nastawieniu Stefanii i Maćka do chłopca. 
Nie dziwię, że Ostrowscy mieli chwile zwątpienia.
Że ważyli w sercach i umysłach siłę miłości do rodzonych dzieci i do przysposobionego.


Czytając powieść w częściach pisanych z perspektywy Lilianny zaczynałam mieć swoje zdanie w kwestii tego, czy byłabym w stanie zostać rodziną zastępczą. Czy poradziłabym sobie z tak trudnym zadaniem. Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie dlaczego Malwina myśli o rezygnacji a moja decyzja zmieniała się wraz z poznawaniem kolejnych fragmentów z perspektywy Ostrowskich. Mijały kolejne miesiące i lata ich życia a ja przyswajając fakty próbowałam zastanowić się jaki byłby finał. Mój? Ich? Twój?
I nie jestem w stanie powiedzieć czy moja decyzja byłaby taka sama jak bohaterów czy inna. Która miłość, by wygrała...
 
 
Podsumowując - "Siła miłości" to niezmiernie poruszająca i pełna emocji powieść o zawodowych rodzinach zastępczych, które poświęcając wiele nie mogą liczyć nawet na urlop. Które muszą mierzyć się z wieloma problemami sami. W ich codzienności niepokój, strach, niepewność oraz gra uczuć to wręcz domownicy. Często zaglądają z wizytą też wyrzuty sumienia, rywalizacja czy zazdrość. To historia wobec której nie można przejść obojętnie! Polecam!

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



sobota, 25 września 2021

Magdalena Kordel "Ty albo żadna"


 

Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 15 września 2021
Liczba stron: 352
Seria: Tajemnice




Powieści Magdaleny Kordel znam bardzo dobrze i to całkiem sporą ilość, ale pomimo, że Autorkę poznałam również osobiście, nie jestem w stanie stwierdzić, że jestem nasycona. Chciałabym więcej w obu tych dziedzinach, bo w serce wlewana jest nadzieja. Już nie wspomnę o tym, że Magda zaskakuje, bo tym właśnie jest dla mnie nowa seria 'Tajemnice' - jednym wielkim zaskoczeniem! Oczywiście przyjemnym, bo kocham w książkach tajemnice.


Na przystawkę Autorka ma dla czytelnika podróż w czasie - zabiera nas mocno w przeszłość, aż do czasów, gdy Adela była małą dziewczynką i wraz z siostrami pobierała lekcje żywej historii od (pra)dziadka Konstantego. Jego podejście do świata oraz wychowania (pra)wnuczek bardzo mnie poruszyły. To właśnie z początkowych rozdziałów dowiadujemy się jak trwała była przyjaźń Adeli z Muszką oraz że Konstanty wraz z synem Leopoldem mają wobec Stefci (żony Leopolda a matki Adeli) pewne sekrety dotyczące narodzin dzieci w rodzinie... I za żadne skarby nie można ich przekonać do wyjawienia prawdy.
 
Ta część niesie za sobą wiele emocji... a na dodatek odwleka odpowiedź na pytanie, które ciśnie się na czytelnicze usta po lekturze zakończenia pierwszego tomu!

Na powrót do teraźniejszości, czyli momentu, gdy próg dworku Adeli przekroczyła Halina, najmłodsza z jej sióstr, trzeba poczekać. Najpierw poznamy jej obawy i wątpliwości, potem szok na widok miejsca zamieszkania Adeli dopiero potem mamy szansę uczestniczyć w rozmowie sióstr. A właściwie w gromach, które ciskają w swoim kierunku, złości i nienawistnych spojrzeniach. Słowa musicie już poznać sami. Podobnie jak przebieg spotkania z przeszłości, po którym przestały dla siebie istnieć. Co było tego przyczyną?

Kiedyś nadejdzie chwila prawdy... Adela będzie musiała opowiedzieć wszystko rodzinie, jednak ogromnie obawia się reakcji na jej słowa... Zwłaszcza Muszki!

Jednak "spowiedź" starszej pani poznamy dopiero w tomie trzecim. Zanim dobrniemy do końca powieści "Ty albo żadna" poznamy jeszcze niezwykłą zawartość kapliczki, dobre serce Maszy i niesamowitą historię pana Stasia, uwikłamy się w wątpliwości Jagny i konflikt między młodymi - Rutą i Mateuszem. 
 
Najbardziej ucieszyło mnie, że Magda Kordel wyjaśniła chociaż jedną zagadkę! Prawda o tym, co na sumieniu ma Ewelina wreszcie wyszła na jaw i przyznaję, zupełnie nie spodziewałam się, że sprawy pójdą właśnie w kierunku sensacyjno-kryminalnym. W ogóle wątek mojej imienniczki niezwykle mi się podobał - jej praca, marzenia, mężczyzna oraz ich spełnianie - bajka!
Określiłabym to tak, że w niektóre wątki Autorka włożyła kij jak w mrowisko, co spowodowało zdenerwowanie wśród mrówek, czyli czytelników, przynajmniej u mnie. Na szczęście wynagrodziła w innych momentach. W ogóle u Magdy to jest tak, że nawet futryny czy stronice książek wzruszają; suczka Klara jest nad wyraz mądra i o tryumfującym spojrzeniu i szkoda tylko, że nadal nie śpię, bo próbuję odgadnąć na czym polega wróżba rodowa :D
 
No i ten humor! Wiecie, że kobieta potrafi z niczego zrobić dwie rzeczy? Sałatkę i awanturę :) Polecam Wam również definicję dyplomacji ze strony 190. A to tylko dwa przykłady...


Podsumowując - "Ty albo żadna" to powieść-bajka, rozpływa się podczas czytania jak najlepsze ciasto popijane owocową herbatką a książę i tak nie przyjeżdża na białym koniu, bo ma w zanadrzu coś zgoła innego, typowo kordelowego :) 
Jest to historia o miłości, wybaczeniu, krzywdach, oswajaniu lęków, nadziei, cierpieniu i dylematach. Ostro wkraczają na scenę demony z przeszłości a strach nie pozwala ich pokonać w obawie o reakcję bliskich. Autorka poruszyła też temat konieczności sprzątania po sobie, po tym jak się narozrabiało jednocześnie stwierdzając, że życia nie można trzymać na dystans.

Ten tom to cisza przed burzą, która wybuchnie w części trzeciej serii 'Tajemnice' - polecam!
 


"Ty albo żadna"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki






Za książkę dziękuję




sobota, 28 sierpnia 2021

Natasza Socha & Liliana Fabisińska "Schronisko niechcianych żon"

 
 
 
Autor: Natasza Socha & Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 320
 
 
 
Kocham powieści zarówno Nataszy Sochy jak i Liliany Fabisińskiej, zatem nie bałam się ich duetu. Liczyłam, że będzie świetny i nie myliłam się - bomba!


Dom, a właściwie rudera stojąca na końcu tonącej w błocie ulicy Poziomkowej, stał się sztabem kryzysowym czterech kobiet. 
Właścicielką jest Hortensja, na którą mąż zrzucił dom z wizją niekończących się remontów, kredytami oraz pożyczkami u znajomych. Sam uciekł do apartamenciku tuż przy swoim miejscu pracy i zwabił tam ich dwie córki.
Tymczasowo u kuzynki (Hortensji właśnie) mieszka Oliwka, przebojowa adwokat, która wprawdzie nie ma dzieci, ale twierdzi że mąż oznajmił, iż chemia się skończyła, zatem wyniosła się z domu. 
Na Poziomkową trafia też Agata, która nie wiedząc, że Oliwia się wyprowadziła chciała pożyczyć u sąsiadki mąkę. Jako jedyna jest szczęśliwą mężatką i matką trójki dzieciaków (w tym bliźniaki-przedszkolaki Kuba i Filip) i pośród oryginalnie urządzonego wnętrza domu Hortensji, wygłasza mowy jak pokonać rutynę w związku. 
Niespodziewanie do tej trójki dołącza Monika, agentka nieruchomości z pazurem, matka Kacpra i żona Fabiana. Teoretycznie jest zadowolona ze swojego życia i ma pomóc Hortensji w pozbyciu się rudery... Jednak w praktyce pojawia się tutaj, by wylać żale na swoje małżeństwo i oziębłość męża.

 
Wszystkie kiedyś były najszczęśliwsze na świecie. 
Wszystkie mają kompleksy i zazdroszczą innym.
Cztery totalnie różne osobowości, jednak łączy je ten sam problem - faceci.
A faceci po latach spadli z piedestału; z podium o nazwie "ideał" i teraz ich partnerki szukają zemsty.

Najlepsza akcja rozpoczyna się z chwilą, gdy panie postanawiają śledzić panów. Co z tego wyniknie? Co odkryją? Jaka okaże się prawda?
Każda z historii była bardzo ciekawa, wciągająca, ale istnym hitem - jak dla mnie - okazała się ta z życia Agaty!
Niezły kwartecik z tych naszych bohaterek. Istne ziółka! Chwilami było mi ich żal, czasem bałam się, że będą chciały się zemścić; były momenty do płaczu i do śmiechu. 
To książka, której nie możecie nie przeczytać!
Zdrady, przekręty, knucie, szok na twarzach męskich bohaterów (ja go po prostu "widziałam")
 
Tytuł świetnie oddaje treść, finałowe kroki bohaterek oraz przyciąganie domu na Poziomkowej zaskakują, spodziewałam się nieco innego zakończenia, ale to jest zdecydowanie lepsze. Brawo dla autorek!
 
Ta książka naprawdę odzwierciedla historie nas, zwykłych kobiet i problemów, które przeżywamy.
A osobiście bardzo dziękuję za wspomnienie o świnkach morskich i cykorii - w imieniu naszej Tosi :)
 
 
Podsumowując - "Schronisko niechcianych żon" to świetna opowieść o czterech rodzinach, który losy nieźle się pokręciły. Autorki z lekkością, humorem oraz ironią opisały perypetie, których często i my doświadczamy w swoim życiu. Zwróciły uwagę na to, by nie wyolbrzymiać, trzymać się faktów, spojrzeć wstecz i zrobić rachunek sumienia bo może  i my popełniłyśmy błąd, który doprowadził do ekscesów męża. To historia o potrzebie dystansu i czasu, demonach, żalu, złości i poczuciu odrzucenia, postanowieniach oraz przyjaźni ponad wszystko.
 
 
 
 
 

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

Colleen Hoover "Nagie serca"

 
 
 
Tytuł oryginalny: Heart Bones
Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 28 lipca 2021
Liczba stron: 336
 
 
 
 
 
 
Powieści Colleen Hoover przeczytałam już kilka i oprócz ciekawej i pełnej emocji fabuły, zawsze znajdywałam w nich tajemnice, które zaskakiwały w finale. Dlatego bez wahania sięgnęłam po najnowszą książkę - "Nagie serca" - czy spełniła moje oczekiwania?
 
 
Dziewiętnastoletnia Beyah wie co to bieda i samotność. W mobilnym domu wychowywała ją matka uzależniona od narkotyków, nie przejmując się tym, że dziecko nie ma co jeść. Już jako kilkuletnia dziewczynka musiała radzić sobie sama, nikt jej nie przytulał, nie interesował się jej życiem czy marzeniami. Jako nastolatka porzuciła honor i zarabiała na to, by jeść. Choć nie jest z tego dumna. Musiała być silna oraz lojalna wobec siebie, by zapracować na swoją przyszłość.

Ojca widziała tylko kilka razy w życiu, długo nie wiedział że ma córkę. Jednak teraz dzwoni do niego, aby przyjął ją pod swój bowiem matka zmarła. Ale tę informację Beyah zostawia dla siebie. W Teksasie musi przetrwać tylko do początku sierpnia, bo wtedy wyjeżdża na studia - zdobyła stypendium, które też jest tajemnicą. 

W Teksasie okazuje się, że wcale nie tak łatwo będzie z przetrwaniem do sierpnia, bowiem po sąsiedzku mieszka Samson, przystojny i bogaty chłopak. Niespodziewanie między młodymi zaczyna iskrzyć, świetnie im się rozmawia, spędzają ze sobą tyle czasu ile tylko mogą. Jednak każde z nich ma swoje tajemnice. Jedne większe, inne mniejsze, ale czy pozwolą im one na uczucie, zwłaszcza że niebawem każde uda się w innym kierunku?


Beyah próbuje dowiedzieć się czegoś o Samsonie i obiera go jak cebulę zadając pytania - jednak on nie jest chętny, by na nie odpowiadać. To jemu łatwiej kruszyć mur zbudowany wokół siebie przez dziewczynę. 
 
Czy zdążą poznać prawdę o sobie nawzajem zanim wyjdzie ona na jaw w inny sposób? Czy paczka młodych ludzi domyśli się prawdy po okruszkach rzucanych przez los?
Ja bardzo szybko poczułam, że Samson coś ukrywa, że jego życie wcale nie wygląda tak, jak widać to na zewnątrz. Niektóre elementy odgadłam, na wyjaśnienie innych musiałam poczekać i były dla mnie niespodzianką, choć nie tak ogromną jakiej się spodziewałam.


Autorka przez większą część powieści nakreśla życie bogatych i biednych. Różnice, podobieństwa, wady i zalety. Traumy, kłamstwa, wstyd i walkę o przetrwanie. Do czego posunie się człowiek, by nie być głodnym. Jak poradzić sobie po stracie rodzica czy rodziców.
 
Hoover pięknie potrafi pisać o uczuciach, o pierwszych pocałunkach, buzującym pożądaniu, wspomniała też o antykoncepcji. Czytelnik czuje wręcz napięcie narastające między bohaterami.
 
Jednak mimo to, książka w moim odczuciu nie wskoczy na podium. Uważam, że kilka wątków zostało potraktowanych zbyt płytko, jak choć chwila, gdy bohaterowie zdają sobie sprawę, że to coś więcej niż przelotne pocałunki. W przypadku tej powieści mam mieszane uczucia, bo niby były zwroty akcji, zaskoczenia i tytuł podobał mi się, to jednak odczułam mniejszy efekt 'wow' niż w przypadku innych książek autorki.

 
 
Podsumowując - "Nagie serca" to opowieść o zranionych niby-dorosłych, marzących o lepszym życiu. O tym, jak wszystkimi  sposobami chcą być samodzielni, mieć bratnią duszę i móc nie ukrywać najstraszniejszych chwil ze swojej przeszłości. Historia o ludziach ze zranionymi sercami, duszami o ogromnym bagażem doświadczeń; o narkotykach, presji, biedzie i bogactwie, poszukiwaniu siebie; pełna bólu, cierpienia, ale i nadziei. Polecam!
 
 
 
 
 

środa, 30 czerwca 2021

Agata Przybyłek "Gdybym cię nie spotkała"

 
 
 
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 28 października 2020
Liczba stron: 392
Seria: Bądź przy mnie zawsze  tom 8 , czyli seria z domkami :)
 
 
 
 
 
Uwielbiam...
...serię 'z domkami' Agaty Przybyłek, w której w większości tomy są oddzielnymi historiami i można czytać je niekoniecznie w kolejności wydawania. Ja sięgnęłam właśnie po tom ósmy, który zresztą przewrotnie do pory roku, przeniósł mnie do listopada i grudnia. Ale zupełnie mi to nie przeszkadzało, bowiem uczucia czy wartości przez cały rok powinny pozostawać niezmienne.
 
 
Zapraszam Was do pewnego mazowieckiego miasteczka, w którym mieszka i pracuje Sara. Kobieta ma dopiero dwadzieścia osiem lat a już potężny bagaż doświadczeń. Po traumatycznych doświadczeniach, została sama, z pustką, żalem i bólem. Na pocieszenie dostała psa, który umila jej popołudnia i wyciąga na spacery, żeby właścicielka nie oddawała się całkowicie pracy, tak mocno ją kocha. Pracuje w Gminnym Ośrodku Kultury, gdzie prowadzi zajęcia dla najmłodszych. Terapia zmieniła jej sposób myślenia i już jest w stanie to robić.

Sara - od jednej z matek swoich podopiecznych - dowiaduje się, że Zuzia, dziewczynka, która kiedyś przychodziła na jej zajęcia, jest poważnie chora i potrzebuje kilku milionów na leczenie za granicą. Postanawia wesprzeć rodzinę organizując licytację. Tak poznaje Daniela - lokalnego sportowca, który w trakcie kariery w stolicy nabawił się poważnej kontuzji i przyjechał odpocząć u rodziny. Nie jest pewien czy wróci do sportu i totalnie złości go fakt, gdy jest do tego mocno namawiany.
 
Zaczyna ich łączyć coś więcej niż pomoc chorej dziewczynce... Czy kobieta po przejściach i mężczyzna na życiowym rozdrożu będą potrafili się porozumieć? Czy mają szansę na odnalezienie nowego celu w życiu?


Koniecznie sięgnijcie po powieść Agaty Przybyłek. A jeśli przed lekturą nie czytaliście opisu (lepiej tego nie robić), to spodoba Wam się - tak jak i mnie - wątek drugiej bohaterki tej książki - Chany. Jej historia przenosi nas w czasie do II wojny światowej i relacji Niemców z Żydami. Chana nie bacząc na ryzyko prowadziła ochronkę dla dzieci i ratowała je przed pacyfikacją. Jako dyrektorka odpowiadała za te dzieci, musiała zapewniać im żywność, cerować skarpety, pocieszać i łagodzić konflikty. 
 
Co łączyło Chanę z Sarą? Tak jak pisałam powyżej - nie czytajcie opisu - będziecie musieli cierpliwie poczekać na odpowiedź, ale będzie tym fajniej ją poznać.
 
Bardzo poruszyło mnie życie Chany, nawet bardziej niż Sary, choć też lekko nie miała. 
Wybory, decyzje i mocne nerwy w rozmowach z Niemcami. Finału tego wątku zupełnie się nie spodziewałam. W przypadku Sary, domyślić było się łatwiej. 

 
Podsumowując - "Gdybym cię nie spotkała" to przepiękna powieść, która wielokrotnie porusza, wywołuje ogrom przeżyć i nie pozwala o sobie zapomnieć. Część dotycząca Sary, choć niesie ze sobą dziecięcą chorobę, płynącą wartkim strumieniem pomoc, traumę bohaterki oraz zakręt życiowy bohatera i tak oceniam na lżejszą emocjonalnie niż tę o walce o życie Chany. 
W tej powieści znajdziecie przeczucia, ważne wybory, konfrontację z przeszłością, kompleksy, ogrom miłości, wsparcia, nadziei i przebaczenia. Jest też dyskryminacja rasowa, służba innym, narażanie życia, rozstania, ból, żal i rozdroża. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 

poniedziałek, 28 czerwca 2021

M.M. Perr "Gdy nikt nie patrzy"

 
 
 
Autor: M.M. Perr
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 14 kwietnia 2021
Liczba stron: 416
Seria z podkomisarzem Robertem Lwem  tom 2
 
 
 
 
 
Kryminał "629 kości" autorstwa piszącej pod pseudonimem M.M. Perr wkroczył do mojego życia intrygując i nie pozwalając zasnąć. Sprawca, któremu nie można udowodnić zbrodni, nietypowy podkomisarz Lew i tragedia jaka go dotknęła... Choć końcówka tej książki wcale nie mówiła o tym co się stało, dość jasno. Czy pożar jego domu był formą zemsty?
Co wydarzy się w tomie drugim - "Gdy nikt nie patrzy"? Ja już wiem...
 
 
Podczas postoju w lesie w drodze na wakacje, pewna rodzina a dokładniej ich pies Pająk, odnajduje worki z pociętymi ludzkimi szczątkami. Sprawę prowadzi aspirant Sonia Czech, wrażliwa i ambitna policjantka, która nadal czuje się zagrożona po śledztwie dotyczącym Brunona Kality. Choć sprawa została wtedy szybko zamknięta z przyczyn politycznych, to Sonia (po pracy) wraz z dawnym przełożonym Robertem Lwem nadal próbują badać kolejne tropy. Choć Lew nie pracuje już w policji to ma wręcz obsesję na punkcie Kality. Czy Soni i Robertowi będzie dane rozwikłanie tamtej sprawy? 
 
W toku śledztwa okazuje się, że worki odnalezione w lesie mogą być wynikiem działalności Brunona... Bo przecież zabijał przez dwie dekady... Można tak po prostu przestać?
 
Policja dociera do rodzin zidentyfikowanych ofiar, których ciała odnaleziono - zostali określeni przez jednego z bohaterów jako pasożyty społeczne. Dlaczego?
 
Anna Barcicka ma wrażenie, że jest obserwowana. Czyżby to był Kalita? Wszak była jedyną osobą, o której myślał że go rozumie. Co wydarzy się między tą dwójką? Czy pomoże to w toku śledztwa? Ależ to były emocje...

Z czasem w prokuraturze zaczyna robić coraz goręcej a pani prokurator uważa, że tylko Lew może dokonać niemożliwego i zakończyć sprawę Kality, jest bowiem nieobliczalny i pozbawiony skrupułów. Co się wydarzy? Jak bardzo skomplikują się sprawy? Kto będzie zagrożony?


Fabuła zmierza w zaskakującym kierunku. Nie sposób jej przewidzieć, bowiem elementy układanki nie  jest łatwo poskładać w całość. Trudno jest odgadnąć kto jeszcze zginie w trakcie tego śledztwa, jaką rolę odegra w nim mały chłopiec czy w jakim celu pojawi się dziewczyna, która uciekła od swojego życia. 
 
Podobał mi się sposób opisania tej historii, prowadzenia śledztwa i fakt, że autorka informuje o tropach, nowościach, telefonach, co pozwala czytelnikowi na samodzielne kombinowanie.
 
Finałowe sceny poniosły mi ciśnienie, martwiłam się o los i życie bohaterów, zupełnie nie spodziewając się takich wydarzeń. Zakończenie pozwala przypuszczać, że będzie kolejny tom z tej serii, tylko na jakich zasadach? Kto pojawi się w miejsce nieżyjących?
 
 
Podsumowując - "Gdy nikt nie patrzy" to kryminał, który wciąga, podnosi napięcie, wywołuje złość, strach i chwilami grozę. Historia, która pokazuje różne oblicza ludzkie, opisuje poczucie własnej wartości i utratę bliskich a co za tym idzie radzenie sobie z żałobą. Autorka opowiedziała nie tylko o pracy policji czy działaniach Lwa, ale również o postaciach drugoplanowych, których życie wielokrotnie porażało! Polecam!



"Gdy nikt nie patrzy"
 
 

 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



poniedziałek, 26 kwietnia 2021

W. Bruce Cameron "O psie, który dał słowo"

 

 
 
 
Tytuł oryginalny: A dog’s promise
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 10 marca 2021
Liczba stron: 472
Seria: Był sobie pies  tom 4
 
 
 
 
 
Uwielbiam powieści Bruce'a Camerona z pieskami w rolach głównych. W najnowszej książce spotykamy Baileya, znanego nam już z poprzednich części tej serii. Pies ten odradzał się kilkukrotnie w różnych wcieleniach, pamiętając je. Jednak kiedy finalnie trafił do oazy spokoju, nieba czy też raju spotkał tam ludzi, których kochał najbardziej - Ethana oraz CJ. Mają oni do niego prośbę, by wrócił i spełnił obietnicę. To ma być szczególna misja - nie będzie nikogo ani niczego pamiętał.

Jak przystało na grzecznego pieska Bailey zgadza się i obserwujemy jego szczeniackie życie. To właśnie psi bohater jest narratorem. Jego oczami i zmysłami poznajemy kolejne dni, kiedy trafia do schroniska taty Sama i Avy, poznaje swoją miłość - suczkę Lacey a potem trafia do rodziny i zostaje Cooperem. Początkowo nie rozumie komend, które wydaje mu chłopiec o imieniu Burke, który jeździ na wózku inwalidzkim. Jednak z czasem uczy się coraz trudniejszych poleceń i próbuje po swojemu zrozumieć relacje łączące Babcię, Tatę Chase'a oraz jego synów Granta i Burke'a. Chłopcy są do siebie wrogo nastawieni - nie dość, że wychowali się bez matki (bo ich zostawiła) to jeszcze Grant jest zły na młodszego brata o niepełnosprawność. 
 
Jaką rolę w ich życiu odegra Cooper? Czy odejdzie i odrodzi się ponownie? Jakie misje na niego czekają? Odpowiedzi znajdziecie w książce - gwarantuję Wam, że niespodzianek i zaskoczeń nie zabraknie.


Z wypiekami na twarzy obserwowałam skomplikowaną więź braterską, związki i rozstania bohaterów, nowe miłości, demony przeszłości, sposoby na wpasowanie się do grona rówieśników czy niezwykłe decyzje. Chyba mogę Wam zdradzić, że we wcieleniu Cooper'a pies nie ukończył misji i powrócił a wraz z nim wielokrotnie Ci sami bohaterowie (choć wciąż starsi), których relacje nieustannie się zmieniały. On sam wciąż szukał tropu ukochanej Lacey... i próbował pojąć, dlaczego psy wiedzą, że po zmianie wcielenia po prostu zmieniły wygląd a ludziom trudno jest zrozumieć, że to ich ukochany pies.

W tle przygód psa i rodziny, do której trafił, obserwujemy "walkę" człowieka z naturą oraz rozrastanie się zrobotyzowanych farm; pojawia się wątek walk zwierząt, próby linczu czy samochodów kierowanych przez drona.

Jak zawsze u Camerona jest konkretnie, bez zbędnych opisów a świat widziany oczami psa i formułowane przez niego myśli często rozbawiają. Autor podarował nam żonglerkę słowną, chwile napięcia, radości, ale i smutku. Pies często nie rozumie co robią ludzie, w jakim celu i czy to ma sens - przecież pies ma inne priorytety, choć jednym z nich jest towarzyszenie, pomaganie i kochanie człowieka.


Podsumowując - "O psie, który dał słowo" to powieść pisana od serca, ku pokrzepieniu serc czytelników, zwłaszcza tych, którzy maja i/lub kochają czworonożnych przyjaciół. Historia pełna humoru, ironii, ale też poczucia winy, bezsilności, strachu i uporu. W opowieści o psie, który wykonuje specjalne misje nauczymy się, że trzeba być pewnym tego, co się chce; walczyć o marzenia, miłość a czasami to co nieosiągalne, stanie się realne. Gorąco polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Joanna Szarańska "Wymrrrruczane szczęście"

 
 
 
Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 10 lutego 2021
Liczba stron: 384
Seria: Na tropie miłości  tom 2
 
 
 
 
 
Masz chandrę? Focha? Szukasz książki, która przywróci Ci pozytywne myślenie i dobry nastrój? Owszem, ja wiem że nie każdy humor każdemu odpowiada, ale mnie niewątpliwie podnosi na duchu ten tworzony przez Joannę Szarańską. Czy kot z powieści "Wymrrrruczane szczęście" dał się lubić?


Emilia Kot wpadła w życiowy dołek. Jej małżeństwo rozpadło się przez... mysz! A na dodatek jego fundamenty były regularnie podkopywane przez szwagierkę. Wraz z ośmioletnimi bliźniętami - Sabinką i Sebastianem - wyjeżdża do Krakowa i szuka pomocy u kuzyna - Bolesława, właściciela Kulawego Bociana. I choć ten pomocy członkowi rodziny nie odmawia to zazdrość i - o, zgrozo! znów myszy - sprawiają, że Emilka ponownie zostaje bezrobotna i bezdomna. 

Los jednak wyciąga do niej pomocną dłoń w osobie ekscentrycznej staruszki z laseczką, która rozwiązuje powyższe problemy młodej matki. Emilka nie tylko ma gdzie mieszkać, ale również pracę. Szkoda tylko, że posada u gburowatego i roztrzepanego pisarza w kryzysie wiąże się z tak wieloma stresującymi chwilami... Ale mając dzieci nie można wybrzydzać. 
 
Tylko co w sytuacji, gdy między głównymi bohaterami zaczyna iskrzyć, chociaż się nie lubią i nic o sobie nie wiedzą? Jak poradzą sobie z codziennymi, nieuniknionymi spotkaniami? Czy pisarz odzyska porządek i natchnienie? A przede wszystkim kto stoi za zniknięciem kotki? Dodam tylko, że to bardzo charakterny zwierzak z oryginalnym imieniem :)


Wyborna lektura, która wielokrotnie rozbawiała mnie do łez, nawet gdy bohaterom do śmiechu nie było. Grzegorz Owczarek kontra Emilia Kot, czyli pracodawca i jego pracownica to duet wybuchowy, zdeterminowane bliźnięta, które w chwilach nudy mogą wszystko! Zwłaszcza, że są napędzane niesamowitą miłością do kotów i pragnieniem posiadania takiego zwierzaka. 
Nie zapominajmy też o pełnej ikry i zdecydowania babci Trudzi! Kojarzycie tę staruszkę? Czytający "Wyszczekaną miłość" przeżyją przemiłe deja vu, gdyż starsza pani znowu wprowadza konkretne działania, dyryguje wszystkimi i sprawia, że inaczej patrzymy na wiele spraw. Zresztą nie tylko Gertruda przybyła z psich do kocich przygód...
 
Powieść obyczajowa połączona z komedią sprawiła, że oderwałam się od wszelakich problemów i towarzyszyłam Emilce w toksycznym małżeństwie, a później z zapartym tchem obserwowałam jej próby powrotu do normalnego życia oraz psoty bliźniąt - każdemu potrafiły się wymknąć i postawić na swoim. Rozbawiły mnie ich próby spiknięcia mamy oraz rozumowanie łupania

Świetnie wykreowani bohaterowie, nie tylko Ci z pierwszego planu, wyborny zwierzak kradnący często widowisko, któremu podarowano narrację w kilku rozdziałach, zaręczyny, guzy a nawet wiązanie sznurem! Na deser dostajemy zakupy w markecie budowlanym, gdzie w dość specyficzny sposób przebiegają rozmowy między sprzedającym a kupującymi - osoby, które nie znają bohaterów innej serii autorki (z ulicy Weissa) nie do końca zrozumieją zawarty tam humor sytuacyjny.


Podsumowując - "Wymrrrruczane szczęście" to lektura lekka, zabawna, przyjemna i niosąca coś więcej niż odrobina relaksu. Bawią bohaterowie i sytuacje w jakich się znaleźli, do śmiechu doprowadza podejście kota do ludzi i wydarzeń, który nie rozumie koci umysł. A ośmioletnie bliźnięta rozwalają system! Jest to historia z życiowymi rozdrożami, goryczą, rozbitymi rodzinami, rozczarowaniem a nawet rozwodem. Specyficzny humor Szarańskiej rozświetla ponurą codzienność a liczne zwierzęta dodają uroku. Gorąco polecam!
 
 


 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań:  Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 
  

niedziela, 31 stycznia 2021

Anna Sakowicz "Zatrzymać czas"


 
 
Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 14 stycznia 2021
Liczba stron: 336
Seria: Plan Agaty  tom 3
 
 
 
 
Trzeci tom serii Plan Agaty noszący tytuł "Zatrzymać czas" Anny Sakowicz można właściwie czytać samodzielnie, bowiem autorka wprowadza czytelnika w losy sióstr Żółtaszek: Agaty i Poli. Choć ze swej strony polecam przeczytanie poprzednich części "Postawić na szczęście" oraz "Dogonić miłość" - nie będzie to stracony czas.


Agata przegrała z siostrą dwa zakłady, ale bardzo się z tego cieszy - urodziła bowiem dziecko i znalazła faceta! Do zrealizowania przed czterdziestką pozostał jeszcze jeden punkt - schudnąć. To będzie najtrudniejsze zadanie, ale kobieta nie zamierza się poddawać. Jej życie rodzinne kręci się wokół synka i Emila a Agata dopiero teraz dostrzega jak bardzo Ci dwaj mężczyźni ją uszczęśliwili. Choć los nie odpuści i wystawi jej niezdecydowanie na poważną próbę... 

Żeby nie było tak sielankowo dziennikarka zostaje wplątana w kolejną aferę wykrytą przez Polę i jej przyjaciółkę Anetę. Dwie przebojowe dziewczyny na wózkach chcą złapać oszusta na gorącym uczynku, co spowoduje wiele śmiesznych, ale i wzruszających sytuacji. Młodsza z sióstr dostarcza rodzinie jeszcze wielu innych emocji - zmartwień, stresów czy niepokojów. Planuje bowiem ślub, ale przecież to byłoby zbyt proste, bo zwyczajnie do niego doszło...


Pikanterii tej historii dodają niewątpliwie rozstania, powroty, oszustwa, aresztowania, pobyty w szpitalu czy domu dziecka, wieczory panieńskie czy ciążowe plany. Anna Sakowicz dostarczyła mi tą powieścią ogrom wzruszeń, ale przede wszystkim globalnie poprawiła humor. Nie tylko zabawnymi sytuacjami, wkrętkami, ale przede wszystkim tekstami Agaty! Jej nieśmiertelne powiedzonka o makolągwach, imadłach czy jeżu kolczastym nieustannie bawiły. 

Duże znaczenie w tym tomie ma macierzyństwo oraz jego planowanie, dostrzegamy plusy i minusy posiadania potomstwa oraz wyzwania jakie stoją przed niepełnosprawnymi pragnącymi zostać matkami. Autorka zwraca też uwagę na fakt, że poważne rozmowy uwierają nas jak zbyt małe buty a szczęście dostrzegamy dopiero wtedy, gdy zostanie wystawione na próbę lub nam odebrane. Na przykładzie jeżdżących na wózkach bohaterek pokazuje, że każdy zasługuje na miłość. 

Agata i Pola właśnie z uwagi na psikusy losu pragną zatrzymać czas. W chwilach, gdy są bardzo szczęśliwe chcą, by nie płynął dalej, by nic się nie zepsuło, by nie było komplikacji, by nikt im tego nie odebrał.


Podsumowując - "Zatrzymać czas" to historia normalnych ludzi, również niepełnosprawnych, pokazana realistycznie, bez ubarwiania czy zniekształcania rzeczywistości. To opowieść o matkach, ojcach, kłamstwach, przyjaźni oraz miłości, o którą walczyć pomagają również postronne osoby. Napisana z humorem książka o strachu, marzeniach, rozpaczy i wyrzutach sumienia, którą gorąco Wam polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Joanna Szarańska "Złość piękności szkodzi"

 
 
 
Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2019
Liczba stron: 336
Seria: Kronika pechowych wypadków  tom 4
 
 
 
 
 
Bohaterką serii Kronika pechowych wypadków Joanny Szarańskiej jest Zojka a oficjalnie Zofia Tuszyńska. Jednakże nie ona jedna nosi w rodzinie to imię i dlatego pragnie się odróżnić. Jest to dziennikarka, która przyjechała do domku babci w Lipówce na chwilę a została rok. W tym czasie zdążyła się wplątać w trzy afery kryminalne, ale też zadomowić. Tylko z redaktorem Marcinem Kordeckim wciąż bardziej się czubią zamiast porozmawiać o uczuciach.


Obie wadowickie redakcje otrzymują zaproszenia na otwarcie nowego hotelu pod miastem. Zazdrosna o zainteresowanie swojego szefa (Kordeckiego) osobą Zojki, Arleta Kulik zmienia ustalenia, by móc z nim pojechać i rozkochać w sobie. Nie spodziewa się jednak, że los będzie jej przeciwny i Zojka również pojawi się na miejscu.

Można się zatem spodziewać wielu zabawnych sytuacji oraz afery kryminalnej, w której środku znajdzie się Zojka. Czy to prawda? Gwarantuję Wam, że zniknięcie żony szefa, tajemnicze rozmowy podsłuchane w nocy, cudzy pies pod opieką, babcia z niezwykłą zawartością walizki oraz obecność aspiranta Chochołka sprawią, że będziecie świetnie bawić się podczas lektury. Zwłaszcza, że bardzo szybko można odkryć, że w hotelu coś śmierdzi a właściciel zachowuje się podejrzanie. To nic, że zaproponował swoim gościom zabawę terenową...


Czwarty tom z Zojką w roli głównej pełen jest humoru słownego i sytuacyjnego oraz ironicznych tekstów bohaterki, która wplątując się w coraz to nowe afery i przygody stara się - chociaż część - ukryć przed światem. Tym razem musi stawić czoła zazdrości o faceta i znosić humorki Arlety, walczyć w terenie o wygraną swojej drużyny, pocieszać odchudzającego się policjanta oraz działać na innych frontach. Jak zakończy się pobyt w hotelu? 
 
Jestem pewna, że będziecie zadowoleni z lektury. Zapewniam zwroty akcji podczas weekendu, który z zamierzenia miał być romantyczny, jednak żadna z postaci nie może tego potwierdzić. Sprawdzicie dlaczego nie było bajecznie?

Joanna Szarańska podarowała nam nie tylko masę śmiechu, ale też wątek z dreszczykiem, rywalizację, tajemnice i niecne plany. Postacie przez nią wykreowane są realistyczne, z krwi i kości, z planami, marzeniami, zazdrością i zemstą. Autorka "straszy", że to chyba ostatni tom z tej serii, ale ja liczę na powrót do Lipówki czy Wadowic, choćby po latach, by podejrzeć co zmieniło się u bohaterów.
 
 
 
Podsumowując - "Złość piękności szkodzi" to doskonała komediowa propozycja na rozweselenie, na chandrę. Zojka i babcia Łyczakowa prześcigają się w aferach, sama nie wiem, która dała więcej czadu :) To miła, lekka, przyjemna i szybko czytająca się książka, w której poznajemy smak zdrady, zemsty, nienawiści, obsesji, kłamstwa czy konsekwencji czynów. Polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki

sobota, 23 stycznia 2021

Agnieszka Olejnik "Odrobina magii"

 

 
 
 
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 400
 
 
 
 
 
 
 
Przepełnione emocjami, uczuciami i ciepłem - takie są powieści Agnieszki Olejnik, której kilka tytułów miałam już okazję poznać. Dlatego z radością sięgnęłam po "Odrobinę magii", która jest nam potrzebna niezależnie od pory roku.


Trudno w to uwierzyć, ale smutne czy tragiczne wydarzenia w życiu mogą stać się iskierką powodującą, że ulega ono istotnym, pozytywnym zmianom. Przekonali się o tym pochodzący z miasteczka Kornaty bohaterowie. 
 
Zosia została porzucona przez Piotra na kilka miesięcy przed weselem swojego brata, jednak nie mówi o tym nikomu, bo wciąż ma nadzieję, że ukochany do niej wróci. Ma świetną pracę, przyjaciółki, tęsknym wzrokiem spogląda jednak na zakochanych. Z kim pójdzie na wesele, by nie dać byłemu satysfakcji?
Kosma pragnie się ustatkować, kupić mieszkanie, oświadczyć... Jednak jego plan się nie powiódł a on sam skończył jak osiedlowy menel grzebiący w śmietnikach... Na szczęście mógł liczyć na dobre serce pani Jadzi co przerodziło się w niezwykłą relację i obopólną korzyść.
Marek po stracie ukochanej nie potrafi żyć jak dawniej. Przecież byli młodzi, zakochani, pełni pasji i planów... Nawet rozmowy telefoniczne z matką są dla niego trudne a teraz zbliża się Wigilia, którą powinien spędzić u niej - czy przełamie lęki?
I wreszcie Klara, która niespodziewanie zostaje właścicielką kota i musi stoczyć bój nie tylko z nim, ale też z uroczym dziaduniem i facetem, który przejmuje się czubkiem swojego nosa i reputacją. Kiedy dziewczyna zrozumie, że z nim szczęścia nie znajdzie?


Los łączy naszych bohaterów w niesamowitych konfiguracjach, początkowo odrębne życiorysy zaczynają się splatać, spokojne wydarzenia nabierają rumieńców a wesele, do którego wszystko zmierza, staje się chwilą prawdy dla wielu osób.  
 
Z każdą stroną poznajemy też tragiczne lub smutne historie z przeszłości, które wciąż wpływają na decyzje i wybory. Autorka odkrywa karty powoli, by napięcie nie opadało. I tak poznajemy tajemnicę skrywaną latami w rodzinie Kosmy, historię żony Marka, jego rodziców czy też powód, dla którego Klara mieszka z dziadkiem.
Niektórzy otrząsną się dość szybko, inni potrzebują więcej czasu, by zrozumieć że sami muszą zadbać o swoją przyszłość. O marzenia. O miłość czy przyjaźń. A przeszłość muszą zostawić w tyle.

Agnieszka Olejnik zgrabnie poprowadziła zimową akcję ku finałowi, ale zostawiła otwarte zakończenie. Teoretycznie to plus, bo każdy może sobie dopisać ciąg dalszy, jednak ja wolę konkretny epilog. 
To wcale nie pomniejsza wartości książki, bo świetnie wczułam się w opisywane historie. Nie zabrakło śmiechu, wzruszenia czy oburzenia.

Bardzo podobały mi się wątki z kotem, panią Jadzią i jej kuchnią oraz - wbrew pozorom - bufonowatym Piotrem. Każdy dostarczał innego rodzaju wrażeń.

Autorka nie pokazała pięknych, rodzinnych i ciepłych przygotowań do świąt, bowiem nawet kiedy wszystko zmierza do wigilii pełnej niespodzianek, trudno określić to takim mianem. Choć oczywiście to powieść pozytywna i pełna nadziei, można spodziewać się wielu miłych chwil to tak naprawdę nie są to typowe święta. Większa część bohaterów stanowczo pominęłaby tę część roku.


Podsumowując - "Odrobina magii" to zimowo-świąteczna opowieść o smaku wspomnień, o przyjaźni nieznającej różnicy wieku, rozpaczy, rozstaniu, poczuciu winy oraz rodzących się uczuciach. To również lektura o zranionej męskiej ambicji, braku akceptacji, podejmowaniu ryzykownych decyzji, zbiegach okoliczności oraz otwieraniu się na drugiego człowieka. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

czwartek, 31 grudnia 2020

Bruce W. Cameron "Był sobie pies" i "Był sobie pies 2"


 
 
Tytuł oryginalny: A Dog's Purpose / A Dog's Journey
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 2017, 2019
Liczba stron: 392 / 408
Seria: Był sobie pies tom 1 i 2




Bruce W. Cameron kojarzy mi się głównie z książkami o psich przyjaciołach. Zresztą mojej córce również - jakiś czas temu czytałyśmy "Był sobie szczeniak. Ellie" i psu babci nadała takie imię :) Tym razem sięgnęłam po dylogię 'Był sobie pies' - jak ją oceniam?

Jeśli ktoś czytał "Był sobie pies" to koniecznie powinien sięgnąć po drugą część, bowiem jest to ścisła kontynuacja, ale ja nie zdradzę żadnych istotnych szczegółów z żadnej z nich.

Książki opowiadają o więzi, jaka tworzy się między psem a jego właścicielem - człowiekiem, który traktuje i kocha psa tak, jak on na to zasługuje. Tak, jak czworonóg kocha człowieka. Bezwarunkowo i na zawsze.

Najpierw urodził się jako Toby, poznał smak wolności, ale i niewoli. Swoim psim rozumkiem musiał zrozumieć co to sterylizacja i walka o swoje w większej gromadzie psów. Niestety jego życie nie było zbyt długie...
Odrodził się u nowej Mamy i po kilku przygodach trafił do małego chłopca - Ethana, który nadał mu imię Bailey. Ta dwójka wielokrotnie mnie rozczulała, między nimi panowała prawdziwa miłość. Czuł to i człowiek i pies. Niestety nikt nie żyje wiecznie.
Dlatego później nasz psi bohater odrodził się jako suczka Ellie, owczarek który ratował i odnajdywał ludzi. Potem powrócił jako Koleżka i swój smutny los przemienił w pełnię szczęścia. To jednak nie koniec... Były też inne wcielenia. Molly, Max, Toby...
Pełne zróżnicowanie ras, wielkości, warunków narodzin...
 
Za każdym razem uczył się czegoś nowego, co przydawało mu się w późniejszych wcieleniach, bowiem wszystko pamiętał - ludzi, wydarzenia, zapachy, miejsca. Próbował też zrozumieć co jest w danym odrodzeniu jego psim sensem życia - kogo ma kochać, kogo ratować, kogo chronić. Autor pokazał świat widziany i odczuwany przez psa - zapachy, rozumienie zachowań ludzi, towarzyszenie i służenie im a przede wszystkim czekanie na ich decyzje.

Psi bohater pokazuje nam życie wielu rodzin, ich stosunek do zwierząt i do samych siebie. Jest miłość, przyjaźń, nienawiść, złość, rozstania i powroty, nastoletni bunt, śluby, pogrzeby, narodziny... Tak naprawdę to kawałek doskonałej powieści obyczajowej, z porządną fabułą, tyle tylko że wrażliwość czytelnika skupia się wokół psiaków, których jest tutaj niemało.

Cała gama emocji przepływa przez te książki - wielokrotnie miałam łzy w oczach - ze smutku lub radości. Kolejne psiaki kradły moje serce, niezależnie od rasy czy płci. Najbardziej podobały mi się losy Bailey'ego, Ellie oraz Molly, choć historię Ellie znałam już z odrębnej książki, która była obszerniejsza, tutaj nie podano wszystkich wydarzeń.


Podsumowując - "Był sobie pies" i "Był sobie pies 2" to wyśmienite powieści z czworonogami w roli głównej. Emocjonujące, intrygujące, pełne zwrotów akcji, chwil szczęśliwych i smutnych - po prostu realistyczne. To historie z przesłaniem, które pokazują ciepło w relacjach oraz misję, z którą każda istota przychodzi na świat. W obu książkach pojawiło się wielu bohaterów ludzkich, zwierzęcych, ale najważniejsza jest psia wierność, miłość i oddanie. Gorąco polecam!







Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

poniedziałek, 30 listopada 2020

Joanna Szarańska "Choinka cała w śniegu"

 
 
 
 
Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2019
Liczba stron: 368
Seria: Cztery płatki śniegu   tom 3
 
 
 
 
 
 
Joanna Szarańska to autorka książek pozytywnie zakręconych. Jej twórczość jest mi znana z serii o Zojce oraz corocznej świątecznej opowieści z ulicy Weissa w Kalwarii Zebrzydowskiej. "Choinka cała w śniegu" to zaproszenie z roku 2019, przyjęłam je nieco później :)
 
 
Marzena, Anna, Zuzanna i Monika, czyli cztery przyjaciółki z Weissa 5 mają spotkać się na plotkowaniu w kawiarni Pysia. Jednak nie do końca im się to udaje... Życie biegnie zbyt szybko zajmując każdą wolną chwilę. Praca, dom, dzieci i masa problemów sprawiają, że czasu na spotkania przy kawie prawie nie ma. Zwłaszcza, że Boże Narodzenie tuż tuż...

Marzena jest szczęśliwa z Maciejem, jednak całkowicie odcina go od bycia sam na sam ze Stasiem, bojąc się że mąż nie będzie potrafił zająć się malcem. Z powodu synka, kobieta ma również coraz mniej czasu dla córki... Ale dzięki temu możemy obserwować akcję pierniczkowania :)
Anna jest prawie szczęśliwa w związku z Felicjanem, jednak nadal nęka ją były mąż. Waldemar wciąż przychodzi coś pożyczyć lub podzielić się przecenionymi produktami. Największym problemem Anny jest jednak zaproszenie na święta do rodziny Felicjana - przecież ona nie ma pojęcia co kupić komuś, kto ma wszystko?!
Zuzanna poznała "smak" popularności na Instagramie i pochłonęły ją wyzwania, zdobywanie serduszek a także rywalizacja. Jej nowa pasja pociągnęła za sobą wiele zabawnych momentów w powieści :) Zresztą jej mąż Kajetan nie jest jej dłużny w liczbie komicznych sytuacji, gdyż nie zapałał sympatią do chłopaka córki a do tego ma wystąpić w jasełkach!
Monika została przez mamę Kwiatek "uszczęśliwiona" zaproszeniem do pomocy w przedświątecznej akcji dla potrzebujących. Jednak również przy udziale Kwiatkowej została uziemiona w domu - co zrobiła mama Kwiatek? Jak Monika poradzi sobie w tym czasie z kontuzją?

W powieści przeczytacie również o przepychankach słownych (ale nie tylko) między panią Michalską a mamą Kwiatek, przedświątecznych przygodach bohaterów w przeróżnych sytuacjach i dowody na to, że w potrzebie można na sąsiadów czy przyjaciół liczyć. Nawet Waldemar mnie zaskoczył!

Jednak moje serce skradł wątek Stelli i Krzysia. Trzynastolatek znalazł się w rodzinie dziewczynki, gdyż ich mamy są kuzynkami. To najbliższa rodzina chłopca, gdyż... Nie, tego Wam nie zdradzę. Napiszę jedynie, że rodzina Stelli ma w planach wyjazd za granicę a Krzyś wciąż powtarza, że musi odnaleźć babcię, która nie odpisuje na listy. I tu do akcji wkracza Kalina Radecka-Piórecka a później również inni bohaterowie zostają włączeni do wątku. Poruszający, tajemniczy i chwytający za serducho.

 
Jak przystało na powieść Asi Szarańskiej jest pierniczkowo, zimowo, radośnie i z humorem. Nie brakuje chwil pełnych szczęścia, ale i tych smutnych, przygnębiających, które wyciskają z naszych oczu łzy. Autorka zapraszając czytelników na ulicę Weissa wręcza im kalejdoskop, w którym w zależności od ułożenia go w rękach, dostrzegamy różne ścieżki, jakimi podążają bohaterowie. Zapoznajemy się z ich decyzjami, śledzimy z uwagą wzloty i upadki, pragnąc, by tych drugich było jak najmniej. Niektórzy zaskakują nas bezpośredniością, inni skąpstwem, a jeszcze inni zmianą zdania. 

Jeśli chcecie poznać smak i zapach świąt...
Jeśli pragniecie poznać bohaterów z krwi i kości, potykających się na co dzień...
Jeśli potrzebujecie choćby odrobiny nadziei...
Jeśli czujecie, że Wasze święta nie będą wymarzone i tylko lektura może pomóc w ich ubarwieniu...


...sięgnijcie po "Choinkę całą w śniegu". 
 
 
To historia o błędach, lękach, problemach, goryczy, smutku i rozczarowaniu. Przepełniona humorem, ironią i różnorakimi problemami codzienności opowieść, zmierzająca ku Wigilii, prezentom i płynących prosto z serc życzeniom.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

poniedziałek, 9 listopada 2020

Melisa Bel "W paszczy lwa" [patronat]

 
Autor: Melisa Bel
Wydawnictwo: własne
Data wydania: 21 października 2020
Liczba stron: 404
Seria: Niepokorni tom 2





Droga Izo,
 
kiedy w kwietniu poleciłam Ci wyborny romans historyczny byłaś niezwykle szczęśliwa, dlatego teraz przerywam kilkumiesięczną ciszę w korespondencji i spieszę z kolejnym poleceniem.

Przenieśmy się w przeszłość. Zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś w Londynie i jest rok 1815. Szesnastoletnia Catherine Williams jest osóbką dość niezdarną, często wpada w kłopoty, ma bujne kształty, których nie znosi a przede wszystkim nie ma adoratorów. Wciąż jest porównywana do starszej siostry Helen, która pełna wdzięku i piękna może przebierać w konkurentach do jej ręki. Cat marzy o zwykłym, dobrym i wrażliwym mężczyźnie, który będzie kochał zwierzęta. 

Dlatego, gdy pewnego dnia z okna powozu dostrzegła postawnego wojskowego ratującego spod kół swojego powozu rannego psa, poczuła że to ten jedyny. Seria niefortunnych zdarzeń sprawiła, że dziewczyna owszem, poznała barona Nicolasa Devona, ale w okolicznościach nie do końca wymarzonych. Dlatego postanowiła się zmienić i walczyć o tego mężczyznę. Nie chce, by on uważał, że Cat jest jeszcze dzieckiem i postrzegał jej zachowanie jako narzucanie się. 

Po czterech latach Catherine zmieniła się nie tylko pod względem wyglądu, ale również sposobu ubierania a najważniejsze - wyrażania poglądów. Zdecydowała się być bardziej otwarta w wyrażaniu swojego zdania; jest zbulwersowana faktem, że kobiety mają mniejsze prawa od mężczyzn a wychodząc za mąż tracą wolność! Dlatego ona za mąż nie wyjdzie!


Wyobraź sobie co w takiej sytuacji poczuł ON - najbardziej rozchwytywany kawaler Londynu! Najpierw znosił umizgi małej Kitty przez lata a teraz, gdy poczuł że mógłby się nią zainteresować, ponieważ w jej obecności czuje ogromne pożądanie, ona zmienia zdanie! Lew salonowy poczuł się urażony a jego duma ucierpiała. Do tego przecież to on wciąż ją ratował z kłopotów, w jakie wpadała. Narażał się wielokrotnie... Cat drażniła Lwa, kusiła, nęciła a teraz nie wie co ma z nim zrobić, nie chce wszak wychodzić za mąż. Tylko ten jego wzrok, którym pożera ją za każdym razem... Jak zakończy się ta uwodzicielska gra?

Tak, wiem że teraz jesteś już maksymalnie zaintrygowana i marzysz o tym, by sięgnąć po powieść "W paszczy lwa" Melisy Bel, bo to o niej właśnie piszę. Jestem pewna, że przeczytasz ją w ekspresowym tempie, ponieważ będziesz przepełniona emocjami i nie będziesz mogła doczekać się finału tej historii. Perypetie Cat i Nicolasa powinny zostać - moim zdaniem - sfilmowane, bowiem poszczególne rozdziały aż kipią napięciem, pożądaniem i kolejnymi wpadkami dziewczyny. 

A wszystko przez to, że ulokowała uczucia w mężczyźnie o niższym statusie społecznym i chcąc mu się przypodobać wybrała się po poradę do.... Nie, tego Ci nie zdradzę, ale wiedz że to właśnie tam spotkała wielce natarczywego mężczyznę, który chciał zrobić jej krzywdę, posiadł ważny dla niej przedmiot, co poskutkowało niebezpiecznymi wydarzeniami. 

Bardzo ciekawą osobą okazała się też dama do towarzystwa Catherine - Charlotte, która pomimo trudnej przeszłości, jest dla swej pani wsparciem i ryzykuje dla jej bezpieczeństwa. W tej książce nie brakuje ciekawych postaci, dramatycznych zdarzeń, bohaterskich psów, nastawania na niewinność kobiety czy tajemnic. A sceny zbliżeń, które powoli zmierzają ku spełnieniu są niezwykle udane, zwłaszcza że baron wciela się w rolę nauczyciela niewinnej Cat, co wywołuje rumieńce i podnosi poziom zafascynowania.


Podsumowując, uważam że będziesz zachwycona lekturą, pełną humoru, zaskoczeń, walki o wolność i prawa kobiet (jakie to aktualne). Poznasz nie tylko świat pełen konwenansów, modę z początku XIX wieku, ale również krainę uciech, męski honor oraz klimat balów i przyjęć tamtego okresu. Spotkasz znanych już hrabiego Charlesa Winstona wraz z małżonką Jocelyn a na koniec dowiesz się, kto zostanie opisany w trzecim tomie cyklu 'Niepokorni', którego już nie mogę się doczekać!



Pozdrawiam Cię gorąco,
ejotek







Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję Autorce
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...