Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W.A.B.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W.A.B.. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2023

Magdalena Kordel "Wiosna cudów" - recenzja premierowa


 
 
 
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 12.04.2023
Liczba stron: 416
Cykl: Przystań Śpiących Wiatrów  tom 1
 
 
[materiał reklamowy] barter Wydawnictwo W.A.B. 


"Wiosna cudów" to pierwszy tom nowej sagi Magdaleny Kordel. Muszę przyznać, że podczas lektury czuć wszystkimi zmysłami kto jest jej autorem, bo to bardzo ciepła, miękka i otulająca historia, często miałam wilgotne oczy. Choć wcale nie oznacza to, że jest słodko i różowo, o nie! Wiele tematów to kolczaste problemy.

Stella jest bardzo wyjątkową osobą, ma niesamowite marzenia a budynki traktuje jak żywe stworzenia, podziwia ich detale. Wierzy też, że bezdomne domy marzą o swoim człowieku. 
Dziewczyna jeszcze do niedawna pracowała w hotelu z przyjaciółką Aldoną, obie od kilku lat snuły plany co do budynku po byłym sanatorium w ich Kotkowie... Jednak los - a może powiedzmy szczerze - nieszczerzy ludzie - sprawili, że Stella została bez pracy, bez dokumentów na swój wkład w hotel oraz co najgorsze - z kredytami do spłacenia. Oj, nie będzie jej łatwo przyznać się do swojej sytuacji rodzeństwu i rodzicom...Zwłaszcza, że samotnie wychowuje synka - Franka. Jak sobie teraz poradzi?

Jednak utrata pracy i kredyt to nie wszystko... W przedszkolu pojawił się mężczyzna, który wypytuje o Frania, choć dzięki zatajeniu pewnych informacji, czytelnik ma szansę domyślić się prawdy o tajemniczym człowieku znacznie później...


W sprawy zagadkowego mężczyzny wmieszają się siostry Kazimierczakówny - właścicielki piekarni, niezwykłe postacie, zdolne nawet do odmówienia sprzedaży pieczywa, jeśli klient "ma coś za uszami". 
Magdalena Kordel poruszyła również problem przemocy wobec osób starszych, było mi szczerze żal Heleny, która została postawiona w bardzo trudnej sytuacji i nikomu nie chciała zdradzić kto ją krzywdzi.

Z każdą kolejną stroną mnożą się tajemnice i nierozwiązane sprawy z przeszłości. Kto będzie w stanie pomóc Stelli i jej rodzinie w kłopotach, które spadły na nią niespodziewanie, gwałtownie i w liczbie mnogiej? Koniecznie szukajcie rozwiązania w powieści. Oj, będzie się działo!
 
Podły plan, bulwersujące rady komendanta dla synów (i jego wstrząsająca przeszłość), sprytne wskazówki, zagadkowy tort, szczeniackie zakochanie, wizyta w szpitalu, niesamowite siostry a także piękna Toskania pojawiająca się w niespodziewanie, ale jak smacznie! Oczywiście jest też dwór, który od wielu lat kusi Stellę a jej właściciel to ekscentryczny starszy pan, na którego czeka coś złego, choć jeszcze o tym nie wie...
 
A gdy członkowie rodziny Stelli podejmują ryzykowne działania w swoim życiu, w snach nawiedza ich pra-ileś-tam-babka Marcelina. Jak często pojawi się tej wiosny? Pomoże swoim potomkom? A może to cuda zmieniają świat niepostrzeżenie i po cichu?

"Wiosna cudów" to typowa kordelowa historia, która po wielokroć zaskakuje, niesie nadzieję, obietnice i ukojenie. Pokazuje wspaniałe relacje przyjacielskie (albo te anty-) i rodzinne, ale również dobre serca otwierające się na krzywdę obcych ludzi. To opowieść o tym, jak podsłuchana rozmowa może zmienić życie wielu osób i pomóc w szybkim podjęciu trudnej decyzji.
 
Bardzo długo trzeba czekać na samą przystań z tytułu serii, ale kiedy już się pojawi zaczyna się magia i rozbudza kubki smakowe w dziedzinie czytelnictwa. Liczę, że kolejne tomy tej sagi to będzie istna uczta ze spełnianiem marzeń i ukojeniem tęsknot.
Gorąco polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję
 
 




środa, 28 grudnia 2022

Magdalena Majcher "Finalistka"

 
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 27 października 2022
Liczba stron: 304
 
 
 
[materiał reklamowy] barter z TaniaKsiazka.pl
 
 
 
 
 
"Finalistka" to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z życia Agnieszki Kotlarskiej. Kolejna powieść z gatunku true crime Magdaleny Majcher, która w przystępny sposób opisuje życie i śmierć modelki, choć dane bohaterów zmieniono.
W latach dziewięćdziesiątych, kiedy wydarzenia miały miejsce, pojęcie stalkingu nie było jeszcze zdefiniowane ani popularne. Niestety, pozostawały określenia obsesja, niezdrowe zainteresowanie...
 
Wrocław, rok 1990
Licealistka Agata Szklarska bierze udział w pokazie sukien ślubnych. Dla dziewczyny to na razie nie sposób na zarobek a doskonałą zabawę i możliwość ubrania pięknych kreacji. Przypadkowym widzem staje się Darek, zamknięty w sobie i mieszkający z rodzicami trzydziestodwulatek. Jego uwagę pośród modelek zwraca właśnie Agata, najmniej obyta w świecie modelingu. Mężczyzna bardzo chciałby ją poznać, zakochuje się, zaczyna śledzić i szukać okazji do spotkania i rozmowy... Ale Agata nie jest tego świadoma... Nie wie, że w Darku zrodziła się niezdrowa fascynacja...

Dziewczyna wygrywa kolejne konkursy piękności - zostaje Miss Dolnego Śląska, później również Miss Polski. W międzyczasie zaczyna spotykać się z Markiem, co może zostać źle odczytane w branży, jednak oboje starają się nie zwracać na to uwagi, liczy się dla nich uczucie... Nie wiedzą jednak, że największym wrogiem jest Darek...
 
 
Muszę przyznać, że nie znałam historii Agnieszki Kotlarskiej aż tak dokładnie. O pięknej kobiecie, która zdobyła koronę Miss Polski wiedziałam niewiele... jedynie, że ktoś ją zabił. Dopiero książka Magdy Majcher pokazała, jak naprawdę było. To nie było morderstwo "po prostu". 
Choć po lekturze mam wiele mieszanych uczuć - mam wrażenie, że Agata mogła się obronić, gdyby tylko zdała sobie sprawę z zagrożenia i powiedziała o obawach mężowi. Zrodziło mi się też pytanie czy faktycznie przeznaczeniu nie można uciec? Mam tutaj na myśli katastrofę lotniczą...

Spójrzmy jeszcze na Darka - to człowiek chory, ogarnięty żądzą posiadania pięknej kobiety dla siebie, nie potrafiący zrozumieć, że to jednostronne odczucie. Do czego był w stanie się posunąć, by zobaczyć Agatę? Jego obsesja trwała kilka długich lat a pobyt modelki za oceanem nie ostudził uczuć Darka. Wielokrotnie szukał okazji do rozmów, bo uważał, że są sobie pisani, roił sobie że taka miłość zdarza się raz i że będą razem szczęśliwi... 
Darek to stalker. Szkoda, że musiało wydarzyć się tak wiele złego, by zrozumiał, że jego postępowanie jest niewłaściwe.

Książka mocno mną wstrząsnęła. Prawdopodobnie dlatego, że jak Wam pisałam, nie znałam tej historii, detale były mi obce a nawet ogólny zarys fabuły stanowił niespodziankę. 

Uwielbiam powieści obyczajowe Magdy Majcher, ale uważam że trafiła z true crime w niszę, którą świetnie zagospodarowała, oddając w ręce czytelniczek wartościowe, choć pełne krzywd, bólu i łez historie. Nie znam jeszcze wszystkich wydanych w tym nurcie tytułów, ale to kwestia czasu...

 
Podsumowując - "Finalistka" to powieść o obsesji zrodzonej z przypadkowego spotkania, o chorym mężczyźnie i pięknej kobiecie. A finalnie o tragedii, zwłaszcza pewnej małej dziewczynki...
Ta historia wciąga, by z każdą kolejną stroną przemielić, przeżuć, porazić i finalnie... wypluć z poczuciem moralnego kaca. To przecież mogła być inna kobieta, albo trzy inne, albo pięć... Każda z nas mogła trafić na takiego człowieka... 
Poruszająca, dramatyczna, pełna emocji... Gorąco polecam!
 
 
 
 
 

niedziela, 25 września 2022

Colleen Hoover "Slammed"

 
 
 
Tytuł oryginalny: Slammed
Tłumaczenie: Katarzyna Puścian
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania:  2022
Liczba stron: 288
 
 
 
 
 
 
Colleen Hoover potrafi pięknie pisać o miłości i różnych jej odcieniach. Choć znaczna część jej powieści jest skierowana do młodzieży. Starsi czytelnicy, jak ja, mogą dostrzegać infantylność czy naiwność bohaterów. Dziś opowiem Wam o "Slammed", która została wznowiona w nowej szacie a jest debiutem autorki.



Oto historia Layken Cohen oraz Willa Coopera. 
Osiemnastoletnia Lake, po nagłej śmierci ojca, musiała opuścić Teksas i wraz z matką i dziewięcioletnim bratem Kelem, przeprowadzić się do Michigan. Tutaj matka ma szansę na lepiej płatną pracę.
Jakie uczucia muszą targać dwójką dzieci, którym w ciągu sześciu miesięcy tak mocno zmienia się świat... Tracą ojca, muszą zmienić szkołę, a co za tym idzie również koleżanki i kolegów...
 
Los miał jednak dla nich prezent. Już w chwili, gdy podjechali na podjazd nowego domu Kel poznał Cauldera, chłopca z sąsiedztwa, z którym stanie się nierozłączny a Lake jego starszego brata - Willa. To było jak strzała Amora, od razu zaczęło między nimi iskrzyć a oni nie zamierzali z tym walczyć. Jednak już niebawem przekonają się, że zbyt szybko oddali się pocałunkom zamiast rozmowom i spotkanie na szkolnym korytarzu oznacza dla nich, że nie mogą być razem.
Jak potoczy ich relacja?
Jak zareaguje Layken, gdy pozna prawdę o przyczynie przeprowadzki?
 
 
Czy wiecie co to jest poetycki slam? Jak nie lubię poezji w powieściach, to w przypadku "Slammed" twórczość poetycka bardzo mi się podobała. To nie były nudne kawałki znudzonych ludzi, tylko pełne pasji i emocji opowieści o ich życiu. Bardzo ciekawy wątek!
 
To powieść ciekawa i intrygująca. Pokazująca, że dziewięciolatki mogą stworzyć trwałą, przyjacielską relację, ale im ludzie są starsi tym jest trudniej pokonać różne przeszkody. Autorka nie poskąpiła bohaterom trudności, pokazała jak żyje się dzieciakom w rodzinach zastępczych, co czują młodzi tracący nagle rodziców, albo Ci, którzy nagle odkrywają, że ich czas z bliskimi jest ograniczony z uwagi na chorobę.

Książkę czyta się szybko, bowiem akcja jest dynamiczna, wciąż pojawiają się problemy do rozwiązania, uczucia do wyjaśnienia, "dywaniki" u dyrekcji a także poważne tematy. Myślę, że książka spodoba się bardziej odbiorcom literatury "New Adult", ale nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobało. Mocno wyczekiwałam na finał, by dowiedzieć się, jak to się skończyło... Pytanie tylko czy sięgać po dwa kolejne tomy... Czytaliście?


Podsumowując - "Slammed" to pod wieloma względami powieść kontrastowa - zmiana miejsca zamieszkania, otoczenia, przyjaciół oraz znacznie wcześniej padający śnieg. Hoover doskonale operuje słowem i uczuciami - rozgoryczenie, wściekłość, zaskoczenie, żal, załamanie, beznadzieja a do tego humor i nauka odpowiedzialności. Powieść uczy tego, by szukać równowagi między sercem a głową oraz by przesuwać granice, bo po to są.
 
 
 
"Slammed"
"Point of Retreat"
"This Girl"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



 
 

czwartek, 4 sierpnia 2022

Alicja Sinicka "Uśpiona"

 
 
 
Autor: Alicja Sinicka
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 15 czerwca 2022
Liczba stron: 352
 
 
 
 
 
"Uśpiona" jest moim jedenastym spotkaniem z twórczością (tą samodzielną, nie biorę pod uwagę pisanego jako trio "Estrogenu") Alicji Sinickiej. Jej thrillery kojarzą mi się z napięciem i zaskoczeniem, czy podobnie jest w przypadku najnowszej książki?


Weronika Krzycka ma trzydzieści cztery lata i choruje na narkolepsję. Jest to bardzo rzadkie schorzenie, polegające na nagłych napadach snu podczas dnia. By móc w miarę normalnie funkcjonować Weronika ustaliła sobie dwie godzinne drzemki o stałych porach w taki sposób, by nie kolidowały z lekcjami angielskiego, których udziela w swoim domu. Dzięki tej rutynie i schematowi, potrafi choć odrobinę trzymać chorobę w ryzach. Nie zdarzają się jej wtedy niekontrolowane i nagłe sytuacje dosłownie zwalające ją z nóg.

Czasem jej sen jej bardzo głęboki i mocny. 
Czasem słyszy dźwięki. Kiedy płyną z realnego życia a kiedy to omamy?
Czasem po przebudzeniu nie jest w stanie wyodrębnić co było snem a co jawą. Jednak coraz częściej zdarza się, że budząc się odkrywa zmiany w domu... 
Piasek rozsypany na podłodze.
Otwarte drzwi sypialni.
Tamten dzień, zaskoczył ją całkowicie! Na podłodze salonu znalazła zwłoki Lucyny Kos, jednej ze swoich uczennic. Jak weszła do domu? Tego dnia nie miała lekcji, więc co zatem tutaj robiła?

Pogotowie, policja, przesłuchanie, setki pytań bez odpowiedzi, różne tropy. 
I tak naprawdę to trudna dla Wery sytuacja, bo nie ma osoby, która dawałaby jej stuprocentowe poczucie bezpieczeństwa. 
Pomyślicie - ma partnera - Kubę. Jednak w toku lektury przekonacie się, jakie sekrety on skrywa.


Autorka pozwala czytelnikowi na poznanie perspektywy osoby, która jest zafascynowana Werą. Rozdziały z narracją stalkera, sprawiają, że poznajemy jego plany, myśli, uczucia. Śledzimy kolejne wizyty w jej domu, które trwają od kilku tygodni. Jesteśmy świadkami tego, że nie robi jej nic złego. To uzależnienie.
To szaleństwo.
Ale dla stalkera - normalność.
Kto to jest?
Do czego zmierza?
Co planuje? 


"Uśpiona" jest niewątpliwie lekturą oryginalną z uwagi na poruszoną tematykę - zaburzeń snu. Nie spotkałam się jeszcze z tego typu schorzeniem w literaturze. 
Poza tym,w książce nie ma spektakularnych zwrotów akcji, ogromu emocji czy pędzących wydarzeń. Owszem, pojawiają się smakowite kąski, niespodzianki, donosy i dreszczyk emocji.
Owszem, aż do chwili, gdy tożsamość stalkera ujrzała światło dzienne, nie miałam pojęcia kto to jest. Dopiero od tamtego momentu mój puls przyspieszył i z niepokojem śledziłam wydarzenia aż do samego końca.
Wcześniej nie było aż tyle thrillera w thrillerze, ile bym oczekiwała, ale lekturę i tak uważam za dobrą.


Podsumowując - "Uśpiona" to początkowo pouczająca a później trzymająca w napięciu historia, w której można się przekonać, na kim tak naprawdę można polegać. Pokazuje, że nie wszystko wygląda tak, jak się wydaje. Że najbliższe osoby mogą wiele ukrywać, kłamać, oszukiwać.
Opowieść snuta przez autorkę jest przepełniona strachem, szokiem, gniewem, wyrzutami sumienia, niepokojem i frustracją. Nie brakuje też bezradności, prób ucieczki czy dotarcia do prawdy. Polecam!


 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 

poniedziałek, 25 lipca 2022

Agnieszka Litorowicz-Siegert "Sukienka z wody"

 
 
 
Autor: Agnieszka Litorowicz-Siegert
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: marzec 2022
Liczba stron: 368
 
Książka przeczytana w czerwcu, ale przed urlopem już nie zdążyłam jej opisać.
 
 
 
Jak wiele możesz poświęcić dla przyjaźni? Takiej wieloletniej i prawdziwej? Na co możesz się zgodzić w jej imię? Jak wypadniesz w teście na znajomość przyjaciółki?
 
 
Edyta, Rena i Alina przyjaźnią się od dwudziestu pięciu lat. Mają wiele wspólnych wspomnień a swoje upodobania oraz gusta znają wyśmienicie. Teraz czeka je swoisty egzamin.
 
Po wypadku na jachcie, Edyta leży w śpiączce w ośrodku Liliowa Zatoka. Jej mąż Miron wraz z Reną próbują nie tylko dzielić obowiązki między dom, dzieci a odwiedziny u niej, ale i uratować karierę Edyty, była bowiem w trakcie pisania powieści, do której prawa do ekranizacji zostały sprzedane. Miron chce, by stan żony został utrzymany w tajemnicy. Zamierza zrobić wszystko, by książka trafiła do wydawcy w terminie. 
Jest jednak tylko jedna osoba, która może tego dokonać...

Alina jest policyjną profilerką, pisze, ale w dziedzinie kryminalistyki - czy zgodzi się na ten szalony plan? To dla niej niekomfortowa sytuacja, boi się, że gdy Edyta się wybudzi będzie miała pretensje, że w niewłaściwy sposób pokierowała jej powieścią i losami bohaterów. Alina po wielu dniach bitwy z myślami zgadza się i coraz bardziej wnika w świat wykreowany przez przyjaciółkę. By myśleć jak ona, czuć jak ona i zachowywać się jak ona przeprowadza się do domu Edyty i Mirona.
 
Powieść przyjaciółki coraz bardziej ją fascynuje. Jednak to co odkrywa, nie do końca jej się podoba... Odkrywa, kto jest pierwowzorem poszczególnych postaci i ma wrażenie, że Iwo, który zauroczył główną bohaterkę istnieje naprawdę. Widać mocną fascynację tym mężczyzną, co sprawia, że Alina zaczyna podejrzewać, iż Edyta miała romans... Nie zacznie pisać, dopóki nie dotrze do prawdy...


To było świetnie poprowadzone dochodzenie bohaterki do prawdy. Nikłe tropy i malutkie kroki, strzępki informacji i brak możliwości potwierdzenia któregokolwiek z etapów - taka była droga Aliny. Z ogromnym zaangażowaniem i fascynacją (to moje ulubione słowo w tej recenzji) śledziłam kolejne strony. 
 
Naprzemiennie z działaniami Aliny możemy obserwować to, co dzieje się w Liliowej Zatoce - przebudzenia, zgony, lekarz całym sobą zaangażowany w proces wybudzania a przede wszystkim stymulowanie pacjentów - zapachami, dźwiękami, smakami. Ten wątek pokazuje, że bliscy zawsze mają dylemat - czy do osoby w śpiączce mówić? Czy ona słyszy? Czy ledwie zauważalne ruchy to kontrolowane znaki czy może przypadek?

Powieść jest pozbawiona mocnych zwrotów akcji, nie porywa trzymającą w napięciu fabułą, ale przywołuje i kusi innymi wątkami - pierwsza miłość, zauroczenie kimś, kto jest w związku małżeńskim, mroczna przeszłość oraz wspomnienia, które powracając do bohaterów opowiadają ciekawe historie. 
Poza śledztwem Aliny (która jak po nitce do kłębka dociera do sekretu przyjaciółki) i stanem zdrowia Edyty obserwujemy też zmagania profilerki z przeszłością. Na drodze samotnej kobiety pojawiła się bowiem w rodzinnym Szczecinku dawna miłość, co sprawia, że zaczyna rozmyślać nad tym, czego tak naprawdę w życiu pragnie. 
Alina to bardzo ciekawa postać - bystra, inteligentna, spostrzegawcza, kierująca się logiką i intuicją - liczyłam, że odkryje czym jest tytułowa sukienka z wody, bowiem bardzo mnie to zaintrygowało.
 
 
Podsumowując - "Sukienka z wody" to niebanalna historia o miłości, przyjaźni i sile rodziny. Opowieść o pasjach, ryzyku, pokrewieństwie dusz, kierowaniu się intuicją, wyborach i poświęceniu.
O nadziei i wątpliwościach dotyczących osoby w śpiączce. Autorka stworzyła powieść wielonarodowościową i wielopokoleniową pokazując, że miłość nie zna granic. Przychodzi niezależnie od kraju pochodzenia, wieku czy czasu rozłąki. Koi samotność, choć czasami bywa nielogiczna. Ciekawa historia, polecam
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach czerwcowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (L), 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 



niedziela, 24 lipca 2022

Magdalena Majcher "Najgorszy dom"

 
 
 
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 1 czerwca 2022
Liczba stron: 288
 
 
 
 
 
 
Nie zamierzała wracać do rodzinnego Namysłowa. Na samą myśl czuła lęk. Po tym jak matka wyrzuciła ją z domu ułożyła sobie życie w Warszawie. Nie było idealne, ale zasypiała bez strachu. 
 
Minęło osiem lat i jest zmuszona wrócić. Jako Łucja Buchta i jako prywatny detektyw, dostała bowiem informację, że zaginęła jej młodsza siostra - Karolina. Kobieta wyrzuca sobie, że nie spełniła obietnicy danej dziewczynce - nie zabrała jej z tego domu... 
Zatrzymuje się w domu ciotki Antoniny i rozpoczyna walkę z czasem. Czy uda jej się odnaleźć Karolinę? Czego dowie się o jej życiu? 

Większość zdobywanych informacji będzie dla Łucji szokiem i uzmysłowi jej, że nie znała siostry. Nie odgadłaby wielu jej kroków i decyzji. W śledztwie pomaga jej dawna miłość - Paweł - obecnie policjant. Jedyna osoba, która zna prawdę o wydarzeniach sprzed lat... I też miała powody, by przez długi czas żyć w strachu...


Magdalena Majcher po raz kolejny porusza serca historią naładowaną emocjami. Nie brakuje ich zarówno w opowieści o zaginięciu nastolatki, jak i w przeszłości jej siostry.  Na prawdę o tym, co zdarzyło się w domu sióstr trzeba cierpliwie poczekać, bowiem autorka rzuca czytelnikowi jedynie okruchy - wydarzyło się coś złego, matka uważa że to była wina Łucji, co Łucja przeszła... 

Obraz jaki wyłania się po złożeniu wszystkich elementów sprawia, że słowo dom przestaje być synonimem dobra, miłości i bezpieczeństwa. Wtedy przestajemy dziwić się, dlaczego bohaterka ukrywa swoje atuty. Dlaczego tak drastycznie zmieniła wygląd i uwielbia czuć się nijako.
 
Teraz próbuje odkupić winy i dowiedzieć się prawdy w sprawie siostry. Szuka podejrzanych i motywów. Z czasem okazuje się, że równie szybko jak przybywało jednych i drugich, równie szybko musiała wykreślić ich z listy... Przeprowadza mnóstwo rozmów, wyczuwając kiedy ktoś kłamie. Musi dowiedzieć się dlaczego... 

Nie spodziewałam się takiej prawdy. Takiego finału. 


Podsumowując - "Najgorszy dom" to opowieść o cierpieniu, wyrzutach sumienia, przemocy seksualnej oraz niemym błaganiu o pomoc. O zemście, niepewności, zagubieniu. Historia przepełniona strachem, nadzieją, bólem i próbą przetrwania w piekle. Zwłaszcza wtedy, gdy najbliższym nie można zaufać.
Poruszająca, wstrząsająca i tak naprawdę smutna, pokazująca co dzieje się za zamkniętymi drzwiami wielu domów.
Polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem (koło ratunkowe - płot), 52 książki
 
 
 
 
 

poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Magdalena Majcher "Mocna więź"

 
 
 
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2021
Liczba stron: 432
 
 
 
 
 
 
O sprawie Anny Garskiej nie słyszałam wcześniej. Dopiero reportaż Magdaleny Majcher pozwolił mi zagłębić się w świat Michaliny Kaczyńskiej, która latami wierzyła, że jej córka wróci do domu, do córki, rodziców, siostry.
Niestety malutka Dominika miała już nigdy nie zobaczyć mamy i żyć z piętnem dziecka, którego ojciec zamordował matkę. Nie była to jednak zbrodnia doskonała, choć ciała nigdy nie odnaleziono.

 
Fabuła została podzielona na dwie, wzajemnie się przeplatające części PRZED i PO 7 lipca 2012 roku.Czyli dniu zaginięcia Ani.
 
Rozdziały sprzed zaginięcia opowiadają historię narodzin, dzieciństwa, okresu przedszkolnego i szkolnego oraz młodości Anny Kaczyńskiej. Autorka opowiedziała o relacjach ze starszą siostrą Agnieszką, wspólnych rodzinnych wakacjach oraz wyjątkowej więzi, jaka łączyła Anię z mamą Michaliną. Mądra, wrażliwa, niepewna siebie - taka była Ania. Jak wpłynęła na nią znajomość z Markiem, pragnienie posiadania dziecka i narodziny malutkiej Dominisi? Czy była dobrą matką? 

7 lipca 2012 roku Michalina była u starszej córki Agnieszki w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie następnego dnia o poranku odebrała telefon od Marka, że Ania wieczorem wyszła z domu po kłótni i dotąd nie wróciła! Wszystko mogło się zdarzyć, ale ani matka ani siostra nie uwierzyłyby w to, że tak po prostu zostawiłaby córeczkę! Tak bardzo wyczekaną i kochaną.

Poznając wydarzenia po zaginięciu Ani dowiadujemy się jakie działania zostały podjęte, by ją odnaleźć, jednak niepokój wzbudzają kolejne fakty, które wychodzą na jaw... Detale w mieszkaniu małżeństwa Garskich, zeznania Marka i liczne tajemnice przez niego skrywane oraz stopniowe odsuwanie teściów od Dominiki. Będąc policjantem wiedział więcej, mógł więcej...

 
Cała ta historia mocno mnie poruszyła. Tak jak rodzice poruszyli przysłowiowe niebo i ziemię, by znaleźć córkę - jasnowidz, fundacja, policja, własne działania...
Przyznaję, że nie sprawdzałam podczas lektury informacji w internecie na temat Anny Garskiej. Chciałam skupić się wyłącznie na tym, co opisała Majcher. Nie byłam w stanie wyobrazić sobie, że nagle znika kobieta, zostawiając swoje "oczko w głowie", czyli córeczkę i nie mówiąc nic matce, z którą miała naprawdę wyjątkowo bliski kontakt, by uciec z kochankiem za granicę - jak niektórzy sugerowali.
 
Najbardziej boli mnie to, że to Michalina czuje się najbardziej winna, bo nie było jej wtedy w domu, gdy zdarzyła się tragedia. 
Że matka nie może pochować swojego dziecka...
Cieszy mnie jedynie fakt, że mimo braku narzędzia zbrodni i ciała, Marek został skazany. Że ta zbrodnia nie okazała się doskonała.
 
W tym przypadku trudno jest ocenić lekturę - mocny temat, bolesny i pełen skandalicznych wydarzeń, ale autorka opisała go przejmująco i w sposób trafiający do serca. Nie pozostawia bez przemyśleń.
 
 
Podsumowując - "Mocna więź" to historia pełna niepokoju, bezczynności, rozczarowań i łez. Opowieść o rodzinie, której w brutalny sposób i z niezrozumiałych przyczyn, został odebrany jeden element. Przepełniona emocjami, nadziejami, zdradą, wiarą oraz walką serca matki z informacjami, które przyjmuje rozum. 
Książka warta poznania! 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach marcowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (M), 52 książki
 

poniedziałek, 31 stycznia 2022

Małgorzata Oliwia Sobczak "Szelest"


 
 
 
Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 10 listopada 2021
Liczba stron: 352
 
 
 
 
 
 
 
 
Małgorzata Oliwia Sobczak jest autorką bestsellerowej serii 'Kolory zła', ale mnie pierwszym spotkaniem z jej twórczością jest właśnie "Szelest". Czy ten thriller kryminalny z aplikacją prym wiodącej w fabule, jest w moim typie?
 
 
 
Częstym zjawiskiem na rynku pracy jest fakt, że szef wymaga od swoich podwładnych bonusów w postaci zbliżeń seksualnych. Niestety wielokrotnie kończy się to zwolnieniem, mimo że to była praca marzeń... Tak właśnie było w przypadku Alicji Grabskiej, której wymarzona kariera dziennikarki śledczej raptownie się skończyła. Uwielbiała pisać o aferach, ale na chleb zarabia teraz w zwykłym trójmiejskim dzienniku, pisząc na mało ambitne tematy. 
 
Dziennikarka nie ma pojęcia, że w chwili gdy naczelny zleci jej przetestowanie nowej aplikacji, jej życie ulegnie diametralnej zmianie. Według szefa to miał być zastrzyk gotówki dla gazety i podążanie z duchem czasu i nowymi technologiami. Aż do chwili, gdy w jego gabinecie zjawi się detektyw policji Oskar Korda, naczelny nie będzie zdawał sobie sprawy czym jest aplikacja Place to Rest... Przecież miała wskazywać na mapie inspirujące miejsca, opierając się na intencjach użytkownika i działaniu losowym....
Jak się jednak okazało nie każdemu kto ją zainstaluje wskazuje nowe lokalizacje a Alicję prowadzi w miejsca, które kojarzy ze swojej przeszłości. Może jeszcze potraktowałaby to z sentymentem, gdyby nie to, że w jednej z nich znalazła ciało młodej dziewczyny...

W Alicję wstępuje - mimo emocji z ciałem w lesie - nowa energia i postanawia dowiedzieć się, dlaczego to z nią powiązane są te miejsca, tropy i osoby. Natomiast Oskar Korda ma przysłowiowy twardy orzech do zgryzienia - jednakowo ułożone nagie ciała młodych dziewcząt, ten sam sposób odebrania im życia, brak śladów oraz celowo pozostawiane w miejscach zbrodni kawałki porcelany i karty pamięci...


Apka owiana tajemnicą. 
Były mąż i stosowana przez niego przemoc wdzierający się we wspomnienia Alicji.
Kochanek, który czasami zachowuje się podejrzanie. 
Asystent redaktora naczelnego działający bohaterce na nerwy.
Policjant z blizną, którego znała już wcześniej.
I przeszłość, która o czymś przypomni... 
 
 
Autorka prowadzi czytelnika poprzez wydarzenia w dwóch czasoprzestrzeniach. Teraźniejszość to rok 2018 i trójmiejskie morderstwa oraz dziwna aplikacja, która w nieprzypadkowy sposób się z nimi wiąże. Kto jest jej twórcą? Sobczak wielokrotnie będzie próbowała zmylić próbujących to odkryć czytelników.
Kierując się w przeszłość zmierzamy do roku 1999, kiedy główna bohaterka uczęszczała jeszcze do liceum. Chyba dlatego ją polubiłam, bowiem to czas również mojej nauki w liceum. Alicja jednak bardziej intensywnie smakowała życie, pod różnymi jego względami... Znaczący wpływ na jej wybory miało chyba odejście matki a później ulokowanie uczuć oraz przygodny seks.

"Szelest" od pierwszego dotknięcia jest wyjątkowy - szorstkość okładki wyczuwalna pod palcami, jej mroczność a później dość oryginalny pomysł na fabułę. 
Książkę czyta się z ciekawością, ale ma kilka minusów. W teraźniejszej akcji nagle pojawiają się wspomnienia, co nie jest zaznaczone w żaden sposób i myli odbiór, czyli usytuowanie w czasie danych wydarzeń i chwilę trwało zanim udało mi się zorientować 'gdzie jestem'. O ile slang uczniowski był do zaakceptowania, to już "bajera" policjantów mnie denerwowała, ich rozmowy były moim zdaniem dość nienaturalne i przesadzone a przecież przeczytałam wiele książek, gdzie służby mundurowe prowadziły rozmowy. 

Jeśli zaś chodzi o finał, to podniósł mi nieco ciśnienie i byłam go bardzo ciekawa, wcześniej przecież wielokrotnie obstawiałam sprawcę, jednak jak się okazało - nie sposób było to przewidzieć i wywnioskować z przebiegu akcji.


Podsumowując - "Szelest" to coś pomiędzy thrillerem a kryminałem (bowiem jak dla mnie napięcia było jednak zbyt mało, by nazwać go thrillerem), na kartach którego grasuje seryjny morderca, niepokój i lęk towarzyszą bohaterce a przeszłość wdzierająca się do umysłu sprawia, że nie myśli tak do końca racjonalnie. Liczne wątpliwości, dziennikarska ciekawość, podejmowane ryzyko oraz traumy to podstawowe elementy książki Sobczak. Polecam
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (S), 52 książki
 
 
 
 

czwartek, 20 stycznia 2022

Magdalena Majcher "Małe zbrodnie" - przedpremierowo


 
 
 
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: planowana na 26 stycznia 2022
Liczba stron: 288





"Małe zbrodnie" to moja pierwsza powieść Magdaleny Majcher inspirowana faktami. Wymowność kołyski na okładce jest ogromna, jakie emocje tkwią w opisanej historii?

Siódmy czerwca 2000 roku miał na zawsze zmienić bieg życia mieszkańców wsi Wrotnów w gminie Miedzno. To właśnie tego dnia starszy sierżant Kamil Banasiak  z posterunku w Miedznie zapoznał się z anonimem, który wpłynął do prokuratora rejonowego w Węgrowie. Kiedy udał się na wskazane w nim miejsce, czyli do gospodarstwa prowadzonego przez rodzinę Gładochów poczuł się jakby dostał obuchem w głowę... Czekały tam na niego szczątki noworodka! Niestety, nie były jedyne... Było ich więcej!

Od pierwszego momentu podejrzaną staje się Lidia - najbardziej prawdopodobna matka nieżyjących dzieci. Jednak nie ma jej w domu, rok wcześniej zostawiła męża i nikt nie wie gdzie się znajduje. Jak dowiadujemy się z narracji Lidii największym bólem tej ucieczki jest tęsknota za piątką dzieci. Jednak złe stosunki z teściową i brak akceptacji spowodowały, że zdecydowała się na ten krok. Chce po prostu przetrwać, gdyby chociaż miała wsparcie w mężu, ale niestety - Adam jest całkowicie podporządkowany matce.

Rodzina Gładochów, mieszkańcy wsi a nawet rodzona matka - nikt nie wierzy w niewinność Lidii. Matka urodziła, matka zabiła. Taka teoria funkcjonuje w ich umysłach. Wieś, w której wszyscy się znają a nie potrafią powiedzieć czy były ciąże, które nie zakończyły się pojawieniem nowego dziecka w rodzinie. Mąż, teść i teściowa twierdzą, że nic nie wiedzą. Mąż nie wie? Spał w jednym łóżku z żoną i nie wie czy jej brzuch stawał się większy?

Zapanowała zmowa milczenia.
Wyrok wydano zaocznie.

Ile tak naprawdę było ciąż? Kto zdecydował o tym, które dziecko przeżyje a które nie? Czy Lidia byłaby w stanie normalnie funkcjonować, przez tyle lat pracować w polu czy zajmować się dziećmi nie mając depresji spowodowanej wyrzutami sumienia po zamordowaniu noworodków? 
Jak zmusić winnych do wyznania prawdy? Dlaczego nieme wołanie o pomoc nie zostało usłyszane?


Magdalena Majcher opisała sprawę, która poruszy każdego czytelnika. Która zwróci uwagę na wartości jakimi kierują się ludzie - nie wszyscy tymi właściwymi. To książka, która pokazuje, że nie każda historia jest prosta w odbiorze, w ocenie, w rozwiązaniu. Że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. Człowiek bez wsparcia, odrzucony, sponiewierany, poniżony woli uciec, niż walczyć o to co najcenniejsze - miłość do dzieci.
 
Autorka doskonale podeszła do tematu - nie tylko pokazała czytelnikowi mechanizmy policyjne czy pracę prokuratorów, ale przede wszystkim opisała emocje targające postaciami w takiej sytuacji. Chwila, gdy na wiejską rodzinę zostaje "zrzucona bomba" w postaci odkrycia szczątków noworodków to moment przełomowy - choć nie w każdym aspekcie i my to właśnie obserwujemy. Nie każdy rozumie powagę sytuacji. Chronią się wzajemnie milcząc a czytelnik widzi ich emocje, uczucia i próbuje zrozumieć podejmowane decyzje. 
Dzięki narracji kilkuosobowej jeszcze lepiej możemy ocenić sytuację. Ale czy odkryć prawdę?


Podsumowując - "Małe zbrodnie" to wstrząsająca i pełna emocji historia oparta na faktach. Opowieść, która pokazuje, że nie zawsze wina jest oczywista, nie można oceniać bez dowodów. Przebijając się przez mur milczenia można nieć szczęście i zdobyć na tyle szczątkowe informacje, by na ich podstawie sprawiedliwie osądzić. W książce nie brakuje szerokiej gamy uczuć i emocji - strachu, gniewu, niepokoju, nienawiści, zemsty, jest też szantaż czy poniżanie. Jest zbrodnia a więc wina oraz kara. Jednak czy jest nadzieja na jej wymierzenie? To przytłaczająca tematycznie historia True crime, jednak gorąco polecam ją Waszej uwadze!
 
 
 
 
 

Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 



Za książkę dziękuję



poniedziałek, 7 czerwca 2021

Magdalena Witkiewicz "Wizjer" - przedpremierowo

 
 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: planowana na 16 czerwca 2021
Liczba stron: 382
 
 
 
 
 
Magdalena Witkiewicz to pisarka kojarząca się głównie z powieściami obyczajowymi czy książeczkami dla dzieci; popełniła też duety ze Stefanem Dardą. Tym razem postanowiła wkroczyć samodzielnie na ścieżkę mocniejszej literatury i napisała "Wizjera", który jest określany mianem kryminału lub thrillera. Jak jest w rzeczywistości? 
 

W 1997 roku na IRC-u poznali się Salome, Horus i Nostradamus, przedstawiciele trzech państw, którzy kilka lat później założyli firmę Argus, wykorzystującą najnowsze technologie do zbierania i przetwarzania danych. Każdy analityk marzy, by u nich pracować. 

Laura Kirsch pracuje w jednym z gdańskich banków, ale jest zafascynowana działalnością Argusa, dlatego z wielką radością po raz pierwszy uczestniczy w konferencji dotyczącej baz danych, którą zorganizowano w styczniu 2017 roku w Warszawie. To wtedy poznaje Jurija, jednak mimo iskrzenia... dzieli ich tak wiele. Spotykają się dopiero rok później a potem on bez słowa znika. Brak kontaktu trwa dwa lata, kiedy to Laura dowiaduje się, że Jurij popełnił samobójstwo! Jednak zupełnie nie wierzy w to, co usłyszała, ponieważ mężczyzna kochał życie! Późniejsze wydarzenia utwierdzą ją tylko w tym przekonaniu...

W międzyczasie w jej życiu pojawiło się kilku mężczyzn, z których jeden ma do wykonania tajną misję względem Laury, drugi zaś sprowadził do jej życia kogoś, kto nie znalazł się w nim przypadkowo. Wszystko kręci się wokół Argusa, niektórzy tam już pracowali, inni dopiero będą. A firma rozwija się prężnie zaś najnowszy projekt MoreThanHeart kryje wiele niespodzianek.


W życiu bohaterki pojawia się coraz więcej osób, niewyjaśnionych zdarzeń, zagadek i tajemnic z przeszłości. Kobieta nie zdaje sobie sprawy, że nie wszyscy mówią prawdę, nie każde słowo jest bezinteresowne a ona stała się narzędziem w rękach innych. Chwilami jest naprawdę naiwna i łatwowierna, ale z coraz większym lękiem zaczyna bawić się w detektywa zdając sobie sprawę, że sama niewiele zdziała. W co została wciągnięta? Jakie fakty odkryje? Z czyjej strony grozi jej niebezpieczeństwo? Czego dotyczą jej wyrzuty sumienia?

"Wizjer" to książka, która potrafi wciągnąć i mocno trzymać w szponach fabuły, choć moim zdaniem nie jest to thriller. To bardziej kryminał niosący sporo emocji i napięć. Niewątpliwie autorka ma dar również do tego gatunku, widać że pomysł został starannie przemyślany a sama treść nie jest monotonna (wstawki z FB, Messengera czy aplikacji MTH oraz kilku narratorów). 
Z czasem do czytelnika zaczyna docierać coraz okrutniejsza prawda o tym, co jest starannie ukrywane przed milionami ludzi na całym świecie i dlaczego pewne informacje są tak bardzo chronione. 
Do czego zmierza fabuła? Kto powinien czuć się zagrożony? Komu można zaufać? Co ludzie mają zamiast serca?
 
Historię Laury czyta się naprawdę dobrze, choć bywały momenty, że mnie irytowała. Co musiało się wydarzyć w jej życiu, by wzięła się za racjonalniejsze myślenie i podjęła konkretne działania? Musicie sprawdzić sami.
 
Ja jestem zadowolona z lektury, bowiem w żadnym momencie nie byłam pewna jak zakończy się ta historia a nawet co zastanę w kolejnym rozdziale. Jedynym co mnie rozczarowało to były wątki napisane w taki sposób, że bardzo szybko można się domyślić prawdy; zbyt szybko poznać to, co powinno trzymać w napięciu jeszcze długo i potem wbić w fotel. Ale rozumiem, że nie każdy pisarz czeka z efektem 'wow' do końca i pozwala czytelnikowi "wygrać sobie finał" wcześniej. 

Autorka poruszyła bardzo ważne tematy w swojej najnowszej książce (m.in. cukrzycę typu 1 z którą mam do czynienia na co dzień w osobie mojego dziecka), ale nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele - miejcie i Wy niespodzianki do okrywania, podobnie jak ja. Witkiewicz zwróciła też uwagę na to, jak bardzo jesteśmy inwigilowani, podglądani, jak łatwo jest dowiedzieć się o każdym z nas wszystkiego, co tylko ktoś pragnie. To było przerażające!


Podsumowując - "Wizjer" to intrygująca historia o tym, jak często naszym życiem rządzą przypadki, jak bardzo całe serie zdarzeń zmieniają ludzkie losy a zemsta i dążenie do władzy stają się numerem jeden. Mocna pod wieloma względami książka, pokazująca zbiegi okoliczności, spryt, próby rozwikłania wielkich afer, traumatyczne dzieciństwo oraz więzi między matką a dzieckiem, rodzeństwem czy ich brak... Powieść pokazująca jak bardzo jedna chwila nieuwagi rzutuje na psychikę człowieka, który stanowi przez kolejne lata o życiu bądź śmierci innych. Polecam i czekam na kolejne mocniejsze książki autorki!




P.S. IRC wzbudził we mnie wspomnienia sprzed lat. Pamiętam jak rozpoczęłam liceum a dzięki klasie matematyczno-informatycznej mogłam korzystać popołudniami z pracowni komputerowej i właśnie wtedy narodziła się moja ksywka ejotek, kiedy zaczęłam rozmawiać z innymi właśnie na IRC-u :)
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję Autorce oraz
 

 

sobota, 2 maja 2020

Jacek Galiński "Kratki się pani odbiły"






Autor: Jacek Galiński
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 25 marca 2020
Liczba stron: 314
Seria: Zofia Wilkońska tom 3




Przedsiębiorcza i rezolutna emerytka Zofia Wilkońska doczekała się trzeciego tomu przygód. Tym razem trzeba się przygotować na niebywałe przekręty i jedyny w swoim rodzaju przypadek, kiedy to służba więzienna ma dosyć więźnia a nie odwrotnie.

Więzienie na Grochowie jawi się Zosi jako wyśmienity i luksusowy hotel - jedzenie dadzą, rachunków nie trzeba płacić, jest z kim porozmawiać i gdzie pospacerować, dostała w przydziale koc, zieloną plastikową zastawę i całkiem wygodne łóżko. Z czasem zawrze nowe przyjaźnie a że przy okazji wplącze się w afery z adwokatem, prokuratorem, księdzem, Oddziałową, lekarzem i innymi więźniarkami... Cóż, nie byłaby przecież sobą, gdyby grzecznie siedziała w celi! 


Prawda jest taka, że Wilkońska wciąż utrzymuje swoją niewinność i liczy na sprawiedliwy wyrok. Tylko czy po tylu przygodach będzie miała na to szansę? Czy w ogóle dożyje do procesu? Czy doceni jak wielką przysługę zrobiły jej... majtki? W każdym razie udało jej się odkryć, co należy zrobić, by osiągnąć wymarzony cel jakim jest więzienna "jedynka", czyli izolatka.


Bardzo ciekawie przedstawiają się losy staruszki za kratami. Bohaterka wie, jak sprawić by nikt wokół niej się nie nudził. Szkoda tylko, że autor dorzucił kilka niepotrzebnych wątków czy dziwnych dialogów, które nie tylko nic nie wnoszą do fabuły, ale również wybijają z rytmu czytania - jak na przykład scena z Kulką przed końcem lektury. Delikatnie absurdalny jest też wątek wyjścia z celi wraz z Mariolką, ot tak. Nie wierzę, nawet w książce, bo to przecież komedia kryminalna a nie fantastyka.

Mariolka, Wielka Jolka i Flaszka, czyli współlokatorki Zofii to niezwykle barwne postacie, które autor obdarzył oryginalnymi cechami czy zachowaniami. Ich historie pokazują, że w życiu bywa różnie, czasami nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo przeszłość odbije się na przyszłości. Jak bardzo traumy ukształtują nasze zachowania, wybory i podejmowane decyzje.

Generalnie to szybka i lekka lektura, która owszem, odciągnie nasze myśli od koronawirusa, pracy zdalnej czy zdalnego nauczania, ale dostrzeżemy wiele drobiazgów psujących całość. Owszem uśmiech wielokrotnie gościł na mojej twarzy, ale śmiać nie było się z czego. Żałuję, bo kochałam tę bohaterkę po lekturze dwóch poprzednich tomów a teraz mój poziom zachwytu nieco zmalał.


Podsumowując - "Kratki się pan odbiły" to komedia kryminalna z akcją za więziennymi murami. Ambitna i kreatywna starsza pani pokazuje nam swoje postrzeganie jakże odmiennego świata, w którym panuje szczególna hierarchia, rozmawia się o marzeniach, ale i o życiu na zewnątrz czy o przeszłości, gdzie o godność trzeba walczyć a czasami i o innych. Historia, która pokazuje, że powinniśmy doceniać to, co mamy oraz wykorzystywać możliwości, by spełniać marzenia.




"Kółko się pani urwało"
"Komórki się pani pomyliły"
"Kratki się pani odbiły"




Książka przeczytana w ramach kwietniowych wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję



środa, 25 marca 2020

Dziś premiera kilku powieści: "Test na miłość" / "Kratki się pani odbiły" / "Pensjonat na wrzosowisku"








Wyśmienita uczta literacka, z Wietnamem, autyzmem oraz miłością :)
Moja recenzja jest dostępna TUTAJ




Wydawnictwo Muza




3 tom przygód dziarskiej staruszki - pani Zofii - jestem ogromna ciekawa co zmalowała tym razem - lektura jeszcze przede mną :)





Wydawnictwo W.A.B.




Moje 'patronackie dziecko' to historia wprost z angielskich wrzosowisk, o marzeniach, romansie i rodzinnych więzach. Gorąco polecam!
Moja recenzja TUTAJ




Wydawnictwo Dragon







Planujecie lekturę tych powieści? Na który tytuł macie ochotę?

sobota, 22 lutego 2020

Lily Graham "Dziecko z Auschwitz" - przedpremierowo







Tytuł oryginalny: The Child of Auschwitz
Tłumaczenie: Maria Zawadzka-Strączek
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: planowana na 11 marca 2020
Liczba stron: 316





Każdy kolejny dzień odbiera nam świadków nieludzkich zdarzeń, jakie miały miejsce w obozach koncentracyjnych. Ci, którym udało się przeżyć tamo piekło umierają dożywając pięknego wieku. Jednak oznacza to, że my, młodsze pokolenia, mamy coraz mniejsze szanse na to, by poznać relacje z tamtych trudnych czasów. Dlatego cieszy mnie, że na rynku wydawniczym pojawiło się tak wiele tytułów opisujących tamten czas. Choć zapewne wiele tych książek, to parcie na łatwy zarobek. Na szczęście "Dziecko z Auschwitz" to moja druga powieść dotycząca tematyki obozowej i obie uznaję za wartościowe.

Eva Adami to czeska żydówka, która wraz z rodzicami, mężem i wujostwem znalazła się w obozie przejściowym w Terezinie, siedemdziesiąt kilometrów od Pragi. Od wuja Bedricha nauczyła się wielu nietypowych rzeczy, które pozwoliły jej przeżyć najtrudniejsze lata życia, ale o tym miała się dopiero przekonać. Z kolei Sofie Weis stała się jej przyjaciółką i nauczyła niemieckiego, znajomość którego w każdej chwili mogła się przydać. Kiedy męża Evy wywieziono do obozu Auschwitz, kobieta dobrowolnie wyruszyła za nim. Tak bardzo go kochała, że nie chciała zostać w Terezinie. Gdziekolwiek, byle z nim. Sofie wyruszyła z nią, również miała kogoś do odnalezienia. Czy zdołają odnaleźć bliskie osoby?

"Żeby przetrwać, ludzie byli gotowi na wszystko." *

Lily Graham opisała życie w obu obozach - Terezin i Auschwitz - walkę o jedzenie, prycze, pracę przy sortowaniu rzeczy osób przybywających do obozu, pomoc w szpitalu albo rozbijaniu kamieni. Pokazała, że więźniowie często sobie pomagali i podtrzymywali na duchu, wiedzieli że najcenniejszymi walutami są jedzenie i przysługi. Byli świadomi za co grozi kara śmierci, ale i tak ryzykowali. Kobiety były poddawane eksperymentom doktora Mengele a niektóre wpadały w "oko" Niemcom. Czasami mogły liczyć na pomoc pilnujących ich kapo, ale czasem to one wydawały za byle przewinienie Niemcom.

Przy życiu w każdej godzinie trzymała ich nadzieja. Nadzieja, że dożyją końca tego koszmaru. Nie wszystkim się udało. Eva dzielnie walczyła z obozową rzeczywistością, kiedy mogła - pomagała. Kiedy mogła - kradła, nie tylko siebie. Kiedy mogła - korzystała z pomocy innych, choć wiedziała, że gdy zostaną nakryci, zapłacą życiem. Więźniowie pomagali jej w poszukiwaniach Michala. A ona, by rozświetlić wolne chwile powracała do czasów ich pierwszego spotkania w kwietniu 1938 roku w Pradze, kolejnych randek, ślubu... Te opowieści pozwalały przetrwać. A potem pojawiło się ono... Tytułowe "Dziecko z Auschwitz" - narodzone w obozie, jak setki innych. Jaki był jego los? Czy przeżyło?

Poruszająca była również historia drugiej bohaterki - Sofie - która opowiedziała o utracie synka, przypadkowym wyborze pociągu, który ocalił jej życie oraz o tym, jak ryzykowała go, pomagając Evie. Do samego końca nie miałam pewności czy Sofie przeżyje, bo los Evy był zaspojlerowany już na początku. Choć ostatnie sceny opowieści Evy mocno mnie jednak zaskoczyły.

Uważam, że Lily Graham dobrze przygotowała się do napisania tej książki. Jest to szczegółowa relacja z tamtych koszmarnych dni, kiedy każda decyzja mogła prowadzić do krematorium. Czegoś takiego nie da się zrozumieć, jeśli się tego nie przeżyło. Porzucenie tego, co się kochało, rozłąka z bliskimi, walka o wolność... Możemy tylko przeczytać, podziwiać i uszanować.


"Kobiety uklękły przy Evie i patrzyły, jak jej dziecko przychodzi na świat w jednym z najbardziej złowrogich miejsc na ziemi." **


Podsumowując - "Dziecko z Auschwitz" to poruszająca i zarazem przerażająca historia o tym, co ludzie podarowali innym ludziom. O odarciu z człowieczeństwa, o poniżaniu, głodzeniu, zabijaniu i torturowaniu, zmuszaniu do nadludzkiego wysiłku po minimalnych racjach żywnościowych. O świecie, gdzie to łut szczęścia decyduje o życiu i śmierci. Pełna bólu, żalu, tęsknoty, ciągłego strachu i poniżenia książka, której warto dać szansę, by poznać ile są w stanie zrobić kobiety... z miłości. Polecam!




* L. Graham, "Dziecko z Auschwitz", W.A.B., Warszawa 2020, s. 30
** Tamże, s. 238




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Zatytułuj się 3, 52 książki





Za książkę dziękuję 




niedziela, 13 października 2019

Jacek Galiński "Komórki się pani pomyliły" - przedpremierowo





Autor: Jacek Galiński
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: planowana na 30.10.2019
Liczba stron: 332
Seria: Zofia Wilkońska tom 2






Zadebiutował w kwietniu tego roku komedią kryminalną "Kółko się pani urwało". Zrobił to w tak brawurowy sposób, że zaczarował Polskę, pół Europy, nie zdziwię się kiedy rozpocznie się atak na kraje za oceanem - mowa oczywiście o Jacku Galińskim. Czytelnicy pokochali jego uroczą, choć już niemłodą bohaterkę Zofię Wilkońską. W jaką aferę wpakowała się tym razem?

Pani Zofia już w pierwszym tomie pokazała, że nie jest staruszką, która w ciepłych kapciach i z wałkami na głowie siedzi przed kolejnymi serialami robiąc na drutach. O nie! Dla niej liczy się działanie i dlatego ponownie wyruszyła na podbój świata... To nic, że trafiła nie do końca tam, gdzie planowała...

A chciała dotrzeć do syna, który nie dość że obiecał odnaleźć swego zaginionego dwadzieścia lat temu ojca, to teraz nie daje znaku życia. Dziarska Zosia wyrusza zatem do jego domu a że nikt jej nie otwiera, wchodzi oknem i znajduje na podłodze... trupa! Niestety jest na to świadek i staruszka znów popada w konflikt z prawem.

W zagadkowych okolicznościach Wilkońska trafia do nocnego klubu, który rankiem zamienia się w istne call center a ona sama będzie zaskoczona faktem, jak bardzo jej losy będą z nim związane. To właśnie wtedy zaczyna regularnie mylić komórki i odbierać rozmowy niekoniecznie do niej skierowane. Z kim i o czym będzie rozmawiała? A z tył głowy wciąż pulsuje myśl, że musi rozwiązać sprawę morderstwa. Czy jej się to uda? W jakie wydarzenia się wplącze? Jaki będzie finał tej historii?

"Komórki się pani pomyliły" mocno uwypuklają zdolności uroczej i zaciętej w bojach staruszki. Niemal każda strona to nowa heca Zofii, która dzięki temu iż jej dietetykiem jest ZUS, wszędzie potrafi się wcisnąć. Wciska kit jak nikt, relaksuje ją bicie osiłków, bawi uczenie ich dobrych manier a kolejno poznawanych przestępców próbuje nawrócić na ścieżkę dobra. Jest sprytna, chwilami głupio naiwna, ale potrafi uratować przed eksmisją, wyłudzić zupę czy zdobyć nową lodówkę. Wilkońska wciąż narzeka na brak pieniędzy i jedzenia, rzadko jada na ciepło i marzy o koszyku sklepowym wypełnionym po brzegi produktami.

Jacek Galiński pokazał nam emerytkę, która dotychczas żyła poza marginesem a teraz dzięki licznym aferom i kontaktowi z przestępczym światkiem, coraz więcej rozumie z pędzącego jak pendolino świata. Doskonale potrafi zrobić katastrofę z niczego. Jej obraz jawi się jako dwulicowy - z jednej strony to ciapowata i nierozgarnięta staruszka z nieodłącznym kraciastym wózkiem na zakupy, z drugiej zaś wyrachowana i porzucona żona. Brawurowe ucieczki, przypadkowo wzniecone pożary, zaskakujące zwroty akcji i ujawnianie tożsamości poszczególnych osób w finale - ależ to było zaskoczenie!


"Ja, która przez całe życie piętnowałam najdrobniejsze nieprawości i stałam na straży 
sąsiedzkiej moralności, z poświęceniem angażując się w prywatne życie mieszkańców kamienicy, teraz dopuściłam się kradzieży używanego sprzętu AGD, 
przemocy fizycznej i psychiczno-literackiej, dokonałam też zamachu terrorystycznego 
o zasięgu międzynarodowym za pomocą płonącej patelni."*



Podsumowując - "Komórki się pani pomyliły" to świetna komedia kryminalna, w której dzielna staruszka próbuje walczyć z mafią wyłudzeniową wnikając w jej szeregi. Nieświadoma prawdziwych relacji międzyludzkich i możliwych konsekwencji działań, wchodzi na wyższy stopień wtajemniczenia w siatce przestępczej i próbuje nawet delikatnie nimi kierować. Bohaterka z krwi i kości, która jest dowodem na to, że na życie trzeba mieć plan, energię i pakiet marzeń do spełnienia. Wyśmienita lektura o uczuciach kumulowanych latami, żalu, wściekłości, przebiegłości i stracie w różnych ujęciach. Gorąco polecam!



* J. Galiński, "Komórki się pani pomyliły", W.A.B., Warszawa 2019, s. 297/298



"Kółko się pani urwało"
"Komórki się pani pomyliły"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję




środa, 25 września 2019

Soren Sveistrup "Kasztanowy ludzik" - przedpremierowo







Tytuł oryginalny: Kastanjemanden
Tłumaczenie: Justyna Haber-Biały
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: planowana na 02.10.2019
Liczba stron: 560












Kasztanowe ludziki kojarzyły mi się dotychczas z jesienią, kiedy poszukuje się brązowych kulek w trawie a później łączy z zapałkami, by dawały radość, głównie dzieciom. Jednak po lekturze debiutu Sorena Sveistrupa, zmieniło się moje postrzeganie tych figurek... Już nie uśmiecham się, gdy je widzę. Dlaczego? Winny jest najgorętszy thriller tej jesieni - "Kasztanowy ludzik"!


Kopenhagą wstrząsają brutalne morderstwa. Co tydzień ginie młoda kobieta a morderca pozbawia ją dłoni. Łączy je to, że są matkami a wcześniej oskarżano je o zaniedbania w stosunku do ich własnych dzieci. Drugim punktem wspólnym jest fakt, że na miejscu porzucenia zwłok policja znajduje kasztanowe ludziki! Nie byłoby w nich nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że znaleziony na kasztanach odcisk palca należy do dziewczynki, która zaginęła ponad rok temu i wszyscy byli przekonani, że nie żyje... Czyżby było inaczej?

Sprawy morderstw prowadzą Naia Thulin oraz Mark Hess, policjanci z sukcesami, marzeniami o awansie, ale i traumami z przeszłości. Kolejne dni października przynoszą nowe zaskakujące informacje, ale śledczym wciąż brakuje wspólnych mianowników. Każdy na swój sposób próbuje dojść do prawdy, odnaleźć sprawcę, jednak ten wciąż wyprzedza ich o krok. Do ilu jeszcze morderstw dojdzie zanim policji uda się namierzyć sprawcę? Ile razy oberwą po głowie - również dosłownie - zanim odkryją straszliwą prawdę?

Trupów przybywa, emocje narastają, dochodzi do porwań, napadów, odkrywane są szokujące powiązania między postaciami poszczególnych dramatów, a wszystko to z polityką w tle. Obserwujemy minister spraw społecznych Rosę Hartung, która wróciła do pracy, ale nie radzi sobie z napływającymi informacjami dotyczącymi członków jej rodziny. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej współczułam tej kobiecie.

"Kasztanowy ludziku, wejdź na środka. Kasztanowy ludziku, wejdź na środka. 
Czy masz jakieś kasztany dzisiaj dla mnie?" *

Autor poruszył w swoim debiucie bardzo ważny temat, jakim jest krzywda dzieci. Pokazał, że niezależnie od wszystkiego dzieci są dobrem narodowym każdego kraju i powinniśmy o nie dbać z całych sił. Niezależnie od tego czy są to nasze własne pociechy, czy przysposobione. Mamy bronić zdrowia i życia tych małych istot, nie pozwolić nikomu ich krzywdzić oraz nie robić tego samemu. To potworne czego doświadczyli nieletni bohaterowie tej książki.

Sveistrup jest autorem scenariusza serialu 'The Killing' i pisząc 'Kasztanowego ludzika' również popuścił wodze fantazji, zwłaszcza w kwestii liczby stron. Wprawdzie były momenty, które można było skrócić czy pominąć bez szkody dla rozumienia fabuły, uniknąć powtórzeń pewnych wypowiedzi czy zredukować niektóre opisy, ale i tak to jeden z lepszych thrillerów w moim życiu! Jeśli nie najlepszy, bowiem wielokrotnie mylone tropy czy kierunkowanie wskazań sprawcy sprawiło, iż nie udało mi się w żadnym, najmniejszym nawet stopniu odgadnąć, kto jest winien tak wielu ludzkich tragedii a tym bardziej co nim kierowało! Majstersztyk!

Dodatkowymi plusami thrillera są krótkie rozdziały, dobra charakterystyka bohaterów, liczne tajemnice i mroczne sekrety z przeszłości a także szczegóły, mające ogromne znaczenie w tej sprawie. Akcja książki rozgrywa się w październiku i gwarantuję Wam, że jeśli sięgniecie po ten tytuł zaraz po jego premierze, będzie to najmroczniejszy miesiąc w tym roku.


Podsumowując - "Kasztanowy ludzik" to bardzo udany duński debiut, który dostarcza wielu emocji, szokuje, przeraża, nakazuje być świadkiem wielu brutalnych scen przemocy różnego rodzaju. Ponad pięćset pięćdziesiąt stron rozpaczy, tęsknoty, miłości i strachu, szoku i bólu, które przewijają się nie tylko w wątkach głównych, ale również w pobocznych. Choroby psychiczne, samotne macierzyństwo, godzenie pracy z wychowywaniem dziecka, adopcja, przemoc w rodzinie... To naprawdę bogaty w wydarzenia i nieco przerażający skandynawski thriller. Gorąco polecam!




* S. Sveistrup, "Kasztanowy ludzik", W.A.B., Warszawa 2019, s. 135/136




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki






Za książkę dziękuję



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...