Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Floryda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Floryda. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Alex Kava "Złowrogie niebo"




Tytuł oryginalny: Desperate Creed
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 25 czerwca 2020
Liczba stron: 352
Seria: Ryder Creed  tom 5



CIA, FBI, policja walczą każdego z przestępczością na całym świecie. Nie jest lekko, ale bardziej przewidywalnie niż gdy walczy się z żywiołem. "Złowrogie niebo" to pełna napięcia fabuła osadzona w jeden tylko weekend, gdy Alabamę nawiedziła cała seria tornad. Ale to nie jedyny temat kolejnego thrillera Alex Kavy, która po raz piąty łączy w jednej książce dwoje swoich bohaterów - Maggie O'Dell oraz Rydera Creeda. 

O tym, jak bardzo życie człowieka może zmienić jeden telefon, przekonała się Frankie Russo, pracownica agencji marketingowo-reklamowej, do której o piątej rano zadzwonił kolega z pracy - Tayler Gates. Podczas wideorozmowy rozmawiali o jego prywatnym śledztwie dotyczącym podejrzeń, iż w produktach pewnej obsługiwanej przez nich firmy znajdują się niebezpieczne dla zdrowia substancje. Tyler zaaferowany przekazuje jej ważne informacje, jednak nie udaje mu się dokończyć... W kadrze Frankie dostrzega dwóch facetów, którzy atakują Gatesa, przejmują jego telefon i niestety wszystko o niej wiedzą. Kobieta czuje, że musi uciekać...

Śledzona, przerażona, bez potwierdzonych informacji czy Tyler żyje zmierza na Florydę, gdzie liczy na pomoc Hanny Washington, współpracownicy Rydera Creeda. Hanna obiecała przyjaciółce kontakt z funkcjonariuszką FBI - Maggie O'Dell. Nikt jednak nie przewidział, jakim problemem stanie się pogoda, bowiem w Alabamie szaleją tornada. Niszczycielska siła skomplikuje spotkanie Maggie i Frankie a wielu ludziom odbierze dach nad głową i życie.

W samym środku zniszczeń pojawia się Ryder Creed ze swoją ulubienicą Grace, która ma znaleźć żywe lub martwe ofiary tornad, które sięgnęły ziemi. Byłam jak zawsze pod wrażeniem działań tego małego psiaka.


Opisy miejsc, przez które przeszło tornado, niezwykle plastyczne i sugestywnie wywołujące ciarki na długo pozostaną w mojej pamięci. Moment, gdy bohaterowie widzieli na horyzoncie czarny wirujący klin zmierzający w ich stronę... czułam ich strach, napięcie i niepokój o to, czy będzie jakieś potem. Akcja książki obejmuje tylko jeden weekend i tylko wtedy odnotowano w Alabamie siedemnaście tornad. Oczywiście w najbardziej narażonych rejonach byli oni - Maggie, Frankie, Ryder oraz Jason. Czy wszyscy przeżyją? Do końca nie ma tej pewności, bowiem żywioł nieźle się na nich uwziął... Są też przemykające cienie, mające własne cele...

Naprzemiennie do wydarzeń dotyczących tornad, autorka zabiera nas na Florydę, gdzie z Hanną i jej synami na farmie znajduje się Brodie. Jeśli czytaliście poprzednie tomy tej serii, to zapewne dobrze kojarzycie - to zaginiona przed szesnastu laty siostra Rydera, którą w czwartym tomie cyklu udało się uratować. Ja niestety przegapiłam "Instynkt łowcy" i o kulisach tamtych wydarzeń wiem tylko tyle, ile zostało opowiedziane teraz. Brodie choć ma dwadzieścia siedem lat zachowuje się zupełnie nieadekwatnie do wieku. Nie można się dziwić, po tym co przeszła. I tak stara się być silna. Wciąż zmaga się z demonami przeszłości, analizuje, odkrywa świat na nowo, cieszą ją prozaiczne rzeczy.


Alex Kava to niezmienny poziom dobrej literatury, nawet jeśli tematyka główna jakiegoś tomu nie zapiera tchu to nadrabiają wątki poboczne. Tym razem wszystkie cztery wątki dostarczyły mi niemało emocji, nie brakowało niespodzianek, chwil, gdy miałam wrażenie iż zaraz wszystko przestanie istnieć, są też zaskakujące zakończenia poszczególnych wątków. W twórczości autorki cenię krótkie rozdziały, jasno określone miejsca akcji, konkretne dialogi i opisy występujące tylko wtedy, gdy są niezbędne do nakreślenia odczuwanych przez postacie smutku, radości, strachu czy ulgi. Na koniec Kava zawsze odkrywa wszystkie karty, nie pozostawia nas z domysłami co w zestawieniu z jej lekkim stylem (choć pisze o niełatwych sytuacjach) sprawia, że na lekturę jej książek nie marnuje się czasu.



Podsumowując - "Złowrogie niebo" to wielowątkowa historia z dreszczykiem w stosunku do ludzi, przestępstw oraz natury. Dostajemy wielu znanych nam już bohaterów, nowi dodają kolorytu, nie ma typowego śledztwa, bowiem i miejsce akcji nie jest standardowe. To opowieść o tajemnicach koncernów, nielegalnych działaniach, które za wszelką cenę powinny pozostać ukryte przed oczami świata; o pracy łowców burz i ryzyku jakie podejmują; o psach poszukujących i wzruszających chwilach ich tryumfu a przede wszystkim o ludziach, którzy z narażeniem życia ruszają, by pomagać innym w trudnych chwilach. Thriller, który opowiada o sprawach zwykłych i niezwykłych - zaginięciach, odnalezieniach, porzuceniu, zagubieniu, szczęściu i stracie a przede wszystkim o tym, że miło jest wiedzieć, że ktoś się o Ciebie martwi i możesz na niego liczyć. Polecam wielbicielom książek Kavy a zwłaszcza serii z pieskami w roli bohaterów (czyli Ryder Creed).





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję


piątek, 23 listopada 2018

Richard Paul Evans "Tajemnica pod jemiołą"






Tytuł oryginalny: The Mistletoe Secret
Tłumaczenie: Hanna de Broekere
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 12 listopada 2018
Liczba stron: 288
Seria: Kolekcja pod jemiołą








Za oknem typowo listopadowa aura a ja zaczęłam powoli wprowadzać się w zimowo-świąteczny nastrój. Na pierwszy ogień poszła książka męskiego autora - Richard Paul Evans pisze bardzo lekko i jedynie w sposób ogólnikowy wspomni o świętach. Na bardziej tematyczne powieści przyjdzie jeszcze czas... Czy również i tym razem będzie magicznie, romantycznie i z tajemnicą w tle?

Jill przyprawiła mężowi - Alexowi Bartlettowi - rogi, zostawiła go, aż wreszcie wystąpiła o rozwód. Koledzy z pracy radzą mu przy piwie, by poszukał sobie kobiety w internecie, jednak portal randkowy, na którym Alex dokonał rejestracji nie przedstawił mu żadnej sensownej kandydatki... Żadna z piszących do niego kobiet nie spełnia marzeń ani oczekiwań. Dla zabicia nudy Alex przegląda przypadkowe strony, aż natrafia na blog o samotności prowadzony przez tajemniczą LBH. Codziennie czyta jej wpisy i uważa, że to jest kobieta piękna wewnętrznie, zupełnie przeciwnie niż jego była żona.

Zafascynowany blogerką próbuje ustalić gdzie ona mieszka, jednak nie jest to łatwe. Po jednym z wpisów o szwajcarskim święcie domyśla się gdzie należy szukać i.... wyrusza w podróż na zachodnie wybrzeże. Czy znając tylko podpis blogerki będzie w stanie ją odnaleźć? Wprawdzie miasteczko do którego trafił to nie Nowy Jork czy Chicago, ale jednak ma zbyt mało danych. Jakimi sposobami będzie próbował dotrzeć do celu? Czy odnajdzie LBH? A nawet jeśli tak, to czy nie boi się, że na żywo nie spełni jego wyimaginowanych pragnień?

Kolejna ze świątecznego cyklu z jemiołą w tle powieść Evansa, która jak ciepłe kapcie oraz zapach herbaty z pomarańczą i goździkami wprowadza w miły nastrój. Odkrycie tajemniczej postaci - podobnie jak w poprzednich książkach - jest bardzo łatwe dla czytelnika, jednakże wcale nie zmniejsza to przyjemności z czytania. Dlaczego? Niezwykle ciekawe postacie drugoplanowe wprowadził autor, każdą obdarzył wyjątkowymi cechami lub historią. Nie sposób odmówić sobie perypetii Alexa podczas poszukiwań LBH a później obserwowania jego walki z własną głupotą. Zresztą do samego końca nie mamy pewności jaki będzie finał, bo przecież pomimo aury zbliżającego się Bożego Narodzenia, miłości nie znajduje się ot tak.


"Boimy się skoczyć, ponieważ boimy się upaść. Boimy się bólu. Mimo to musimy skakać, bo tylko wtedy możemy mieć nadzieję, że ktoś nas złapie." *


Podsumowując - "Tajemnica pod jemiołą" to opowieść o poszukiwaniu szczęścia za wszelką cenę, o smutnych i samotnych ludziach, zdradach i kłamstwach, które bolą najbardziej. Historia Evansa jest dowodem na ironiczną 'samotność w tłumie' oraz na to, że należy słuchać intuicji bądź wewnętrznego głosu kierującego naszymi krokami. Nie zabrakło też bólu, smutku, traumatycznych przeżyć, przygnębienia oraz rodzącej się miłości. Polecam, zwłaszcza przed świętami.



* R.P. Evans, "Tajemnica pod jemiołą", Wyd. Znak Literanova, Kraków 2018, s. 283



"Obietnica pod jemiołą"
"Hotel Pod Jemiołą"
"Tajemnica pod jemiołą"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, Zatytułuj się, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


wtorek, 10 stycznia 2017

Tarryn Fisher "Mimo naszych kłamstw" - przedpremierowo - finał serii!!!




Tytuł oryginalny: Thief
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: planowana na 11 stycznia 2017
Liczba stron: 326
Seria: Mimo moich win tom 3









Dobiegła końca przygoda z trylogią Tarryn Fisher, którą zapoczątkowało "Mimo moich win" a podsyciło "Mimo twoich łez". Po lekturze ostatniego tomu "Mimo naszych kłamstw" wszystko jest już jasne. Wszystko zostało wyjaśnione. Wszystko wiem. Co zdradził mi Caleb? Tak bardzo czekałam na uwieńczenie historii o ważnych dla niego kobietach...

To chyba pierwsza książka, w przypadku której tak naprawdę trudno jest napisać akapit czy dwa o fabule. Dlaczego? Pierwszym powodem jest fakt, iż autorka przenosi nas podczas lektury w czasie - jesteśmy albo tu i "Teraz" albo "Kiedyś" w przeszłości. I tak naprawdę ta dwutorowość jest ważna, nie można napisać o tym co teraz pomijając to, co było...
Zaś drugim usprawiedliwieniem niech będzie to, że pisząc o zawartości tej powieści musiałabym zdradzić zbyt wiele i popsuć Wam czytanie. Dlatego będzie nietypowo.

W "Mimo naszych kłamstw" głównym bohaterem i narratorem większości książki (wyjątek stanowią dwa rozdziały) jest Caleb. Do tej pory znaliśmy jedynie punkt widzenia dwóch, jakże wyjątkowych i nietypowych kobiet - Olivii i Leah. Jakie szczegóły zdradzi nam mężczyzna? Jak wyjaśni nam swoje wpadki i decyzje? W jaki sposób wytłumaczy dlaczego ożenił się z rudą, mimo że od zawsze kochał Olivię? Dlaczego to do niej zwrócił się, kiedy żona potrzebowała adwokata? Jak zakończy się sprawa z Estellą (a gwarantuję Wam, że prawdomówność Leah w tej kwestii jest niewiarygodnie zaskakująca)? Czy po tak wielu latach prawdziwa miłość zdoła się jeszcze odnaleźć? Czy mają jeszcze szansę na bycie razem? Jak czuli się Olivia i Caleb w dniu swojego ślubu - ale przecież nie wspólnego?!

Autorka skupiła się tym razem na męskim ujęciu całej historii, co pozwala na realne i obiektywne wyrobienie własnej opinii o zdarzeniach, które znamy z poprzednich tomów. Caleb opowiada nam o swoim życiu od czasu, gdy poznał Olivię pod drzewem a potem tracił trzy razy... Choć tylko ją kochał - kiedyś, teraz i zawsze tak będzie.
To on dostrzegł jej dobre cechy pod skorupą jaką stworzyła, by chronić się przed trudną rzeczywistością.
To on wiedział, że kłamstwo jest jej sposobem na przetrwanie, na wyrażenie miłości.
Wiedział, że jest arogancka, poważna, skomplikowana i miewa dziwne pomysły... Określił ją mianem skrzyżowania Królewny Śnieżki i Złej Królowej.
Dlaczego więc to Leah otrzymała od niego pierścionek a potem obrączkę?
Dlaczego...
Dlaczego...

Cóż... Caleb sam przyznał się do tego, że wiąże się z najdziwniejszymi kobietami jakie tylko są aktualnie dostępne w zasięgu jego wzroku - Olivia, Leah, Jessica... Czego nauczył się będąc w związku z każdą z nich? Dlaczego posunął się do kłamstwa po swoim wypadku samochodowym?

Tak, wiem. Zostawiłam Was z masą pytań bez odpowiedzi... Ale dzięki temu Wasza lektura tej trylogii będzie pełniejsza i bardziej satysfakcjonująca. Będziecie odkrywać kolejno warstwy tego wieloskładnikowego tortu smakując i delektując się do woli i po swojemu. Mogę zdradzić Wam za to, że wreszcie poznacie prawdę o Rzymie, szantażu i ciążach Leah, poczęciu Estelli a na deser przeczytacie jakich rad udzieliła Calebowi jego matka, w dniu ślubu Olivii. Ale to tylko wierzchołek góry z niespodziankami! Bowiem sypią się one z książki bardzo często... Pewne zachowania czy wydarzenia były dla mnie szokiem i niedowierzaniem. Choć chwilami niezwykłe zbiegi okoliczności doprowadzały mnie do złości.

Tarryn Fisher tą trylogią udowodniła, że czasami odejście od schematu popłaca. Stworzyła nietypową historię, która dzięki temu, że nie jest cukrową opowieścią zapada na długo w pamięci. Podczas czytania swoje odczucia określiłabym jako sinusoidę, bo książka rozczula, by za chwilę doprowadzić do wściekłości. Uśmiecham się, by za moment wykręcać palce z nerwów. Tu nie ma pewniaków. W przypadku tej trylogii nie wiadomo jaki będzie finał....(choć przyznaję - jest dość nieoczekiwany, choć w części). A gdzież tam finał.... niespodzianki rozsiane po drodze już będą niezwykłą ucztą, bo to intrygująca i zaskakująca seria.

Na przykładzie dość oryginalnych i kąśliwych bohaterów autorka pokazała, że nikt nie jest w stanie tak do końca przewidzieć konsekwencji podejmowanych przez siebie decyzji. Ponosimy całkowitą winę tego, co się dzieje w wyniku tych działań. Czasami wychodzimy na tym dobrze, czasem nie... Każdy stawiany krok, każde "tak" czy "nie" będzie miało odzwierciedlenie w przyszłości. Każdy uczynek będzie rzutował na to czy będziemy szczęśliwi czy też to szczęście będziemy tylko oglądali w ckliwych komediach romantycznych.

A jakie szczęście przygotowała Tarryn Fisher dla Olivii, Leah i Caleba? To już musicie sprawdzić sami. "Mimo naszych kłamstw" doskonale rozjaśni Wam w głowach wyjaśniając wszystkie wątki, które dotychczas budziły wątpliwości oraz stanowiły zagadkę. Ten tom wyśmienicie spina całą serię, ale i tak za najbardziej udany uważam tom drugi.  Miłej lektury!








"Mimo moich win"
"Mimo Twoich łez"
"Mimo naszych kłamstw"



Książka przeczytana w ramach grudniowych wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 13 czerwca 2016

Tarryn Fisher "Mimo moich win"




Tytuł oryginalny: The Opportunist
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2 czerwca 2016
Liczba stron: 320
Seria: Mimo moich win tom 1








Romanse to zwykle słodkie historie o perypetiach dwójki ludzi - każdy po przejściach, z trudną przeszłością, czasem po nieudanych związkach. Poznajemy ich, zaczynamy lubić, kibicujemy ich miłości, wspólnie spędzanym chwilom i tak aż do ślubu...
No cóż... nie zawsze tak jest a przynajmniej nie w tym przypadku, bowiem Tarryn Fisher postanowiła wkroczyć na rynek wydawniczy z bardzo oryginalnym pomysłem. Nie jest ani słodko, ani tradycyjnie. Wprawdzie jest wielka miłość, ale zanika pod warstwami kłamstw, niedomówień, oszustw i innych niegodziwości...Właściwie brakowało mi tylko walki wręcz z wyrywaniem włosów...


"Kiedyś"
Olivia jest zwyczajną dziewczyną, która mieszka w akademiku. Aż do czasu, gdy gwiazda drużyny koszykówki - Caleb Drake, w którym podkochują się wszystkie dziewczyny, zwraca uwagę właśnie na nią. Robi coś, na co niewielu byłoby stać. Czy ona to doceni? Już sama jego obecność ją odurza, ciało reaguje a Olivia... zakochuje się. Jednak strach przed odrzuceniem i możliwością bycia zranionym zwierzęciem zwycięża i dziewczyna wyrzuca go z serca... Ale czy na zawsze?? Czy jest w stanie całkiem o nim zapomnieć, nie czuć zazdrości, gdy on jest z inną? Wszak serce można komuś oddać tylko raz... Więc czy przestała go kochać? Nie działa już na nią jak narkotyk?

"Teraz"
Wszystko wyjaśnia się trzy lata później, gdy Olivia przypadkiem spotyka Caleba w sklepie muzycznym i okazuje się, że mężczyzna ma amnezję! Nie pamięta jej, nie wie kim dla niego była, co mu zrobiła, jak go zraniła, dlaczego i w jaki sposób wykorzystała. Teraz on jest niezapisaną kartą a ona... postanowi zrobić z tego użytek. Nie przejmie się tym, że Caleb ma dziewczynę - ruda Leah nigdy nie wzbudzała sympatii Olivii. I widocznie nadszedł czas, kiedy może niezależnie od obecności rywalki zawalczyć o swoje szczęście, które nadal tkwi w jej sercu i dotyczy Caleba.


Olivia jest osobą inteligentną, ale cyniczną, wyrachowaną i nie tylko wywierającą silny wpływ na innych, ale i doskonale manipulującą nimi. Uwielbia kłamać, kluczyć, szpiegować, wtrącać się w życie innych a sama jest zimna i nie potrafi wyrażać uczuć. Jej codzienność to kłamstwa i mataczenie, pewnie dlatego idealnie czuje się w zawodzie adwokata. Bohaterkę można polubić, ale tylko w momencie kiedy dokładnie przeanalizujemy jej przeszłość, pobudki jakimi się kierowała w ponownej walce o miłość swojego życia , bo na pierwszy rzut oka i patrząc pobieżnie na jej zachowanie... no cóż, mocno działała mi na nerwy. Jednakże autorka przewidziała taki odbiór tej bohaterki i przeprowadziła doskonałą analizę jej psychiki oraz działań, by czytelnik nie tylko ją krytykował i potępiał, ale i starał się zrozumieć.

Olivia i Caleb są od lat dla siebie stworzeni, jednak wciąż się ranią i krzywdzą. Nie potrafią całkowicie sobie zaufać i postawić miłości ponad wszystko. A teraz jeszcze w grę wchodzą uczucia Leah, bo kiedy dziewczyna zorientuje się co dzieje tuż przed jej nosem pomiędzy jej własnym facetem a jego byłą dziewczyną, przystąpi do ostrej walki. A jak to między kobietami bywa, nie cofną się przed niczym i szczerze mówiąc to niektóre ich zagrania mocno mnie zaskoczyły. Zresztą Caleb też ma niejedno "za uszami", nie jest bez winy a sumienie na wiele mu pozwoli. Czy nie czuł wyrzutów? Co wydarzy się po kolejnej ucieczce Olivii? Jak długo jeszcze Olivia i Caleb będą działać na siebie jak bumerangi i wciąż od siebie uciekać i a potem wracać?

Czy książka mi się podobała? Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Dlaczego? Jest to na pewno powieść oryginalna, nie jest żadnym z typowych przedstawicieli jakiegokolwiek gatunku. Jest totalnie inna od dotychczasowych książek z jakimi miałam przyjemność się zapoznać. Tarryn Fisher poszła na całość pisząc coś, co jest bardzo kontrowersyjne, co wywołuje tak dużą liczbę skrajnych i różnorodnych emocji. Są bowiem chwile, gdy bohaterów lubimy, ale są i takie, gdy czujemy nienawiść... Wielokrotnie czułam niechęć do tego jak postąpili bohaterowie... Na pewno nie jest to słodka powieść, obfitująca w czułe słówka, romantyczne chwile i dobrze postępujących bohaterów. To zupełnie nie ta bajka! W tym przypadku bowiem trudno jest odbierać bohaterów jednoznacznie, nikt z tej trójki nie jest całkiem dobry ani całkiem zły. Choć tych negatywnych zachowań jest więcej niż w innych książkach, co dodaje tej powieści pikanterii. Autorka nijak nie pomaga nam w odbiorze, bo wciąż snuje fabułę jednocześnie ukrywając przed czytelnikiem sporo faktów i zdarzeń z przeszłości, co uniemożliwia ocenę idealną. Dlatego aktualnie jest to dla mnie powieść na pograniczu dobra/bardzo dobra z perspektywami podniesienia oceny podczas poznawania kolejnych tomów.

Po zakończeniu pierwszego tomu tego cyklu stwierdzam, że "Mimo moich win" spowodowało, iż odczuwam niedosyt (nie wspominając już o totalnym zaskoczeniu końcową sceną). Powieść jest historią ukazaną z punktu widzenia Olivii, to ona jest główną bohaterką i zarazem narratorką. Jestem ogromnie ciekawa jak będą wyglądały te wydarzenia z punktu widzenia pozostałej dwójki, czyli Leah i Caleba. I jakie nowe informacje wniesie autorka do ich narracji... Które tajemnice się wyjaśnią? Co tak naprawdę myśli i czuje Caleb? Co było prawdziwym powodem jego rozstania z Olivią? Czy to co dziewczyna zobaczyła w jego biurze?

Podsumowując - "Mimo moich win" to intrygująca, zaskakująca i jakże inna opowieść o miłosnym trójkącie. Autorka przenosi czytelnika w czasie pomiędzy "kiedyś" i "teraz" co jeszcze bardziej podnosi napięcie i powoduje, że nie można się oderwać od lektury. Książce nie brak dziur fabularnych, ale to jak mniemam chwyt marketingowy, mający nas trzymać w niepewności aż do kolejnego tomu. Ja już nie mogę się doczekać! "Mimo twoich łez" już w październiku...









"Mimo moich win"
"Mimo Twoich łez"
"Mimo naszych kłamstw"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...