Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Socha Natasza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Socha Natasza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2025

Natasza Socha "Świąteczna mozaika"

 
 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 13.11.2024
Liczba stron: 256
 
 
[reklama] barter Wydawnictwo Literackie 



Jeśli książki świąteczne to tylko autorstwa Nataszy Sochy! Dlaczego? Ponieważ nie są przesłodzone, przesycone czy nadmuchane lukrami, sztucznymi uczuciami, puszystym śniegiem albo uwielbieniem czasu, który nie dla wszystkich i nie zawsze jest miły w odbiorze. Bo to bzdura, że sami ten klimat sobie tworzymy. Czasem zwyczajnie nie mamy na to wpływu... To właśnie kocham w powieściach Nataszy, które mają premierę przed świętami - nie są bajkami, tylko realnymi historiami, z odrobiną dziegciu, ironii i mówienia wprost o problemach, wcale nie tak małego kalibru.
 
Bohaterką tej historii jest Jaśmina. Dziewczyna ma dwadzieścia trzy lata i wielką pasję - kocha piec ciasta i je dekorować. Pracuje w cukierni, w tym roku jeszcze bardziej cieszy się iż przed świętami ludzie zamawiają więcej, nie będzie bowiem miała czasu, by myśleć... Myśleć o chorobie mamy - Mariannę coraz bardziej pochłania Alzheimer i coraz mniej pamięta ukochaną córkę. Miesza fakty z przeszłości, wymyśla wydarzenia, które nie miały miejsca - Jaśmina jest tym przerażona. 
 
W zapiskach matki znalazła zapis o marzeniu, by pojechać do Wenecji i postanawia je spełnić, by Marianna chociaż duchowo odwiedziła to miejsce. 
Przepięknie dla Jaśminy, wspomnieniowo dla mnie - taka była ta podróż. Autorka doskonale oddała klimat miejsca. Dziewczynie towarzyszył pewien mężczyzna a ona sama nie tylko zachwycała się Wenecją, ale również wspominała... 
 
Zadawała sobie mnóstwo pytań... Zagadkowe zachowanie ojca, zapiski matki, jej słowa, te Wigilie, gdy jako mała dziewczynka jedynie co drugi rok miała tego dnia oboje rodziców... 

Kiedy znajdzie odpowiedzi na swoje pytania powstanie tytułowa mozaika. A możecie mi wierzyć, że to właśnie tajemnice rodzinne stanowią główny trzon tej opowieści. To one trzymają w napięciu.
Za momenty wzruszeń odpowiadają niewątpliwie drobiazgi tkane ze wspomnień Jaśminy, które dotyczą matki, dzieciństwa i chwil, gdy robiły coś razem. To już nie wróci, matka jej nie rozpoznaje...
 
Autorka zapunktowała nie tylko oryginalnością w tematyce, połączeniem przeszłości z teraźniejszością, wątkiem tajemnicy Marianny czy opowieścią o Wenecji. Zwróciła uwagę czytelnika na wiele ważnych tematów, choć nie mogę wspomnieć o wszystkich, bowiem byłby to zwyczajnie spojler. O czym mogę? O wykształceniu, które nie ma znaczenia jeśli ma się pasję, która pozwala by z niej żyć.
O błędach i winach, które nie zawsze pozwalają się całkowicie naprawić czy odkupić.
O dziewczynce, która nie rozumie zachowania dorosłych musi jednak zmierzyć się z ich decyzjami.


Strach, choroba, cierpienie, determinacja w dążeniu do prawdy a do tego cała gama uczuć na czele ze wzruszeniem i współczuciem. Próba pogodzenia się z rzeczywistością, z delikatnie świątecznym tłem. Zakończenie jest tak szokujące, że w głowie przewija się raz jeszcze cała fabuła, co pomaga zrozumieć niektóre wydarzenia. Gorąco polecam!






Książka przeczytana w ramach grudniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję

 

poniedziałek, 18 grudnia 2023

Natasza Socha "#Instaświęta"

 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 25.10.2023
Liczba stron: 272
 
 
 
[materiał reklamowy] barter Wyd. Literackie
 
 
 
 
 
Jak ubieracie swoje choinki? Kierując się kolorem ozdób? A może ich kształtem? Co roku kupujecie nowe bombki czy może to pamiątki rodzinne przekazywane kolejnym pokoleniom? I najważniejsze pytanie - czy choinkę ubieracie osobiście? Dlaczego o to pytam? Za chwilę wszystko się wyjaśni...
 
 
Będąc u ciotki w Londynie Julka dowiedziała się ile tam wydaje się na dekoracje bożonarodzeniowe i postanowiła wykorzystać swoją kreatywność, by zarabiać jako specjalistka od strojenia drzewek w Polsce. Założyła profil na Instagramie i zyskała nawet miano 'królowej choinek'! To nic, że nie lubi mediów społecznościowych, ale przecież może na nich zarobić. Z roku na rok dziewczynie idzie coraz lepiej, tym razem otrzymała siedemnaście zamówień i tylko cztery zostawiła sobie na grudzień. Te najbardziej wymagające od niej dyspozycyjności i pomysłowości w stworzeniu takiego projektu, by nikt nie miał takiego samego. Aby był tak wyjątkowy, że pobije inne na Instagramie i wygra nieformalny konkurs, jak oczekują tego od niej popularne influencerki.

Inez, Alex, Ewa i Anna - to dla nich liczą się komentarze i serduszka, które ma dla nich zdobywać Julka. Swoje codzienne problemy skrzętnie ukrywają, nie chcą by inni wiedzieli o samotności, nieudanym małżeństwie, czy problemach z dziećmi, lub ich brakiem... Ot, Instagram kontra rzeczywistość... Bohaterki szukają u Julki nie tylko dekoratorki choinek, ale też kogoś, kto je wysłucha. Bez skrupułów zabierają jej cenny czas... 
 
Czy bogaty może wszystko, ale nie jest szczęśliwy? Czy dobra luksusowe podnoszą samoocenę? Czy tacy ludzie nie wiedzą nic o normalnym życiu, zwłaszcza gdy mają służbę? Jakie mają motywacje, by mieć "TAKIE" święta, na pokaz, dla poklasku? I w czyim rozumieniu choinka ma być idealna? Czy motywacje bogatych bohaterów są właściwe?
 
Przyznaję, że Julka przystroiła wszystkie choinki oryginalnie, nie wiem czy wpadłabym na takie pomysły w przypadku mojej... Ale ja chyba wolę tradycję a nie wygrywanie instakonkursów... 
 
 
Uwielbiam powieści świąteczne Nataszy Sochy, za - według przysłowia - ich łyżkę dziegciu w beczce miodu, czyli za niesamowicie oryginalne ujęcie tego bożonarodzeniowego czasu pośród innych historii. Nie twierdzę, że są złe, ale autorka lubi z przekorą, bez całego tego przesłodzonego szaleństwa.

Socha na pierwszym planie postawiła młodą dziewczynę, która w wyniku rodzinnej tragedii mieszka z dziadkiem w Poznaniu i dorabia dekorowaniem choinek. 
Starszy pan jest bardzo mądrym człowiekiem i odegrał w tej historii ogromnie ciekawą rolę. Sama bohaterka nie wzbudziła mojej sympatii, chwilami wręcz denerwowała, ale jest tam tyle barwnych postaci, tyle się dzieje, że spokojnie można jej odpuścić. Zwłaszcza, że los zesłał jej naprawdę wyjątkowe zleceniodawczynie, które pod warstwami social mediów skryły swoje sekrety i problemy a Julka powoli je odkrywa, wikłając się przy okazji w sprawy ocierające się o zaświaty. Jest nawet wątek kryminalny!

W tej powieści jest istny groch z kapustą (ale to takie pozytywne porównanie, bo bardzo lubię to danie), jeśli spojrzeć na przekrój bohaterów - pod względem wieku, statusu materialnego, podejścia do życia - dzieli ich wszystko. Dzięki temu każdy może znaleźć swojego ulubieńca lub "czarny charakter". Z radością i zaintrygowaniem śledziłam ich losy, obserwowałam jak się otwierają, zmieniają, mówią prawdę... 

Wspaniała historia, pokazująca blaski i cienie życia instagramowych influencerek, wartości rodzinne, potrzebę bliskości, zrozumienia, lęk o najbliższych czy "otwarcie oczu" na prawdę. Opowieść, która skłania do refleksji i zaskakuje finałem, bo chociaż spodziewałam się podobnego, to nie aż tak... Polecam!



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 



Za książkę dziękuję




niedziela, 21 sierpnia 2022

Natasza Socha "Echo" - przedpremierowo



 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Purple Book
Data wydania: planowana na 7 września 2022
Liczba stron: 208
Seria: Grey Book
 
 


 
 
 
Seria Grey Book - w ramach której ukazała się m.in. książka "Piętno" - to kryminały, które mają około 230 stron. W zamierzeniu mają odpowiadać jednemu odcinkowi serialu telewizyjnego i dopiero całość, odpowie na wszystkie nurtujące czytelnika pytania.
 
 
Florentyna miała sny przepowiadające, że zdarzy się coś strasznego a poranny telefon tylko to potwierdził. Tej październikowej niedzieli otrzymała możliwość udania się nad poznańskie jezioro Rusałka, gdzie pod pomostem znaleziono ciało nastolatka. Jednak identyfikacja będzie możliwa dopiero następnego dnia, gdy na komendzie rodzice Stanisława Kalika zgłaszają jego zaginięcie. 
 
Przeczucia Florentyny, że to nie był wypadek powoli się potwierdzają... Ojciec wyjaśnia, że chłopak umiał pływać! Matka zaś twierdzi, że tamtej nocy wrócił z imprezy do domu, przecież go słyszała... Tylko czy to był on?
Grupa dochodzeniowa rozdziela zadania i próbuje ustalić prawdę. Należy sprawdzić każdy trop - szkołę, dom, dziewczynę oraz gry detektywistyczne, których Stanisław był fanem.
Florentyna nie ma jeszcze wizji, zatem skupia się na ich ustaleniach, przypuszczeniach i wynikach autopsji. Tworzy sobie mapę ze strzałkami, powiązaniami i wtedy pojawiają się wizje...

Przesłuchiwane osoby mają mnóstwo do ukrycia i śledczym trudno jest wyjaśnić tę sprawę... Ale prawda mocno mnie zaskoczyła! Nie było szans odgadnąć kto i dlaczego stoi za śmiercią chłopaka, dopóki autorka wszystkiego nie wyjaśniła...
 
 
Tradycyjnie już poza sprawą kryminalną Natasza Socha przybliża czytelnikom życie prywatne Florentyny. Jest ono coraz ciekawsze z uwagi na dwa wątki. Pierwszy to niespodziewane i spowodowane zaskakującym powodem pojawieniem się w jej życiu prokuratora Mączyńskiego. Drugi zaś to prośba Kacpra, by siostra odwiedziła go w mieszkaniu, gdyż chce żeby poznała Polę, jego dziewczynę. Dla Florentyny nie będzie to łatwe, bowiem z pozoru sympatyczna dziewczyna wywoła w policjantce wrażenie, że skądś ją zna...
Wątek ten Socha wyjaśnia w Epilogu i... mówię Wam! To był szok!
 
 
Podsumowując - "Echo" to trzeci krótki kryminał z Florentyną, rozjaśniającą sobie świat kolorem różowym i często powracającą do wspomnień z przeszłości. Podobnie jak jej współpracowników nie razi mnie już tak bardzo jej styl ubierania czy zwracania się do innych zdrobnieniami. Jej świetna policyjna intuicja daje nadzieję, że śledztwo zostanie doprowadzone do końca. Autorka umiejętnie podnosi napięcie, nie pozwala na odłożenie książki przed końcem a w finale trzeba zbierać szczękę z podłogi...
Smutek, rozpacz, żałoba, niechęć, zemsta, bezsilność i tajemnice - to słowa klucze, którymi określiłabym ten tytuł. Polecam!
 
 
 
 
"Echo"
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



czwartek, 28 lipca 2022

Natasza Socha "Rewanż"

 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Lekkie
Data wydania: maj 2022
Liczba stron: 368
Cykl: Agencja Rozbitych Serc  tom 2
 
 
 
 
 
Czytając pierwszy tom cyklu Agencja Rozbitych Serc Nataszy Sochy, czyli "Zemstę" byłam bardzo zadowolona z lektury, dostałam bowiem lekturę lekką, z miłosnymi perypetiami oraz dobrą dawką humoru. Dlatego z radością sięgnęłam po kontynuację - czym zaskoczył mnie "Rewanż"?
 
 
 
Finał pierwszego tomu skutkował omdleniem Agaty i pobytem w szpitalu. Bohaterka jest w trudnej sytuacji, gdyż od byłego szefa i kochanka w jednym dostała niezłą nauczkę. Na dodatek odkrywa, że dotychczas wygłaszane przez nią do Jakuba kłamstwo, staje się - o zgrozo! - prawdą. Jest w ciąży. Jak przyjmie to Jakub? Co na to rodzice? Czy wsparcie otrzyma tylko od przyjaciółki, Julki? 

Agata zdaje sobie sprawę, że jest w sytuacji, kiedy każdy grosz się liczy, ale jednocześnie los postanawia jej pomóc - choć ona początkowo podchodzi do tego pomysłu jak do jeża. Jakub rzekomo nie ma gdzie mieszkać i wprowadza się do niej. Zaczyna o nią dbać, tłumaczy również, że pora zarejestrować firmę, by Agata nie miała problemów z prawem.
 

Co do samych potencjalnych zdradzanych, to sprawy prowadzone przez bohaterkę były w tym tomie jeszcze ciekawsze. Klientem Agaty były z reguły kobiety, w tym na przykład żona Jerzego, czyli byłego szefa, ale największym zaskoczeniem okazał się mężczyzna. Muszę przyznać, że w zawrotnym tempie poznawałam kolejne meandry śledztw, chcą poznać ich finały, tak bardzo były intrygujące i nieprzewidywalne. Bez szans, by odgadnąć jaki zamysł miała Socha.
Dodam tylko, że Agata poznając prawdę miewa dylematy - czy kierować się głosem serca czy podjętym zobowiązaniem...
W fabule pojawia się zestawienie ciekawych miejsc: sex shop, SPA, uczelnia wyższa, ale jest też gorąca Majorka i... prostytutka!  
Najbardziej zaskoczył mnie finał pewnego przyjęcia oraz decyzja Jerzego.

W trakcie czytania wyjaśnia się również skąd zmiana barw okładki. Jeśli jesteście ciekawi koloru oraz poszczególnych spraw Agaty, a tym bardziej zawirowań w prywatnym życiu to koniecznie sięgnijcie po książkę. Dowiecie się także, kto śledził naszą ciężarną bohaterkę...
 
 
Podsumowując - "Rewanż" to słodko-gorzka opowieść o miłości, przyjaźni i zdradach. Jedni są szczęśliwi w związkach, inni szukają go w ramionach osób trzecich. Autorka swoją historią daje nam do zrozumienia, że nic nie jest pewne, dobrze, gdy jest ktoś, kto się czasami nami zaopiekuje. To książka o lęku przed bliskością, ucieczce przed uczuciem, dziwnych zachciankach i wstydzie. O tym, że związki są skomplikowane, ale z reguły ludzie sami je komplikują, brakiem rozmów i szczerości. Warto zatem dobrze się zastanowić czy warto wejść w związek czy lepiej zamknąć się w skorupie. 
Z jednej strony problemy i zdrady, z drugiej prawdziwe uczucia i humor - polecam!
 
 
 
 
"Rewanż"
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję

 
 
 
 

poniedziałek, 4 lipca 2022

Natasza Socha "Piętno" - przedpremierowo

 

 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Purple Book
Data wydania: planowana na 13 lipca 2022
Liczba stron: 216
Seria: Grey Book
 
 


 
Seria Grey Book - w ramach której ukazała się m.in. książka "Piętno" - to kryminały, które mają około 230 stron. W zamierzeniu mają odpowiadać jednemu odcinkowi serialu telewizyjnego i dopiero całość, odpowie na wszystkie nurtujące czytelnika pytania.
 
 
 
 
 
Jest końcówka wakacji. Nauczycielka Anna Klawczuk rozmawia z pięcioletnią córeczką o niespodziankach, które dla siebie przygotowały po ponad trzech tygodniach, które dziewczynka spędziła u ojca w Londynie. Jednak matce i córce nie uda się już spotkać...
Rozbita srebrna corsa z martwą kobietą za kierownicą zostaje odnaleziona w rowie w miejscowości niedaleko Poznania. 
 
Na miejscu - z ramienia policji - pojawia się Florentyna i ocenia, że nie wygląda to na wypadek. Jej słowa o udziale osób trzecich potwierdza lekarz medycyny sądowej. Co ciekawe, denatka ma na ciele wiele nietypowych obrażeń... 
Kto mógł chcieć śmierci lubianej nauczycielki? Z kim mogła mieć zatarg? A może był ktoś kogo zwodziła, uwodziła lub raziła lekkim sposobem bycia i chciał ją ukarać?
 
Florentyna z każdą godziną ma zebranych coraz więcej detali na długiej liście wiodącej ku sukcesowi. Zapachy, wizje, wczucie się w jej sytuację. W samochodzie Anny odnajduje nietypowe przedmioty a pojawienie się kolejnych osób powiązanych z denatką oznacza tylko dużo wątków, które na chwilę obecną zupełnie się nie łączą. Wciąż zastanawia ją fakt, że rodzina Anny wygląda jak z żurnala, elegancko i nie tak, jakby opłakiwali jej śmierć...
 
 
Po raz drugi policjantka śledcza zrobiła na mnie wrażenie - jej infantylne zdrobnienia, umiejętność wyróżniania się strojem mimo krzywych spojrzeń, wyczuwanie tego, co dla innych jest niewyczuwalne... Jest świetna w swoim fachu, ale pod wieloma względami odpychająca. Zespół często ją krytykuje, ale wiedzą, że jest najlepsza.
W sprawie Anny potrafiła przebić się przez mur tajemnic i stwierdzić kto kłamie. A nie było to łatwe, gdyż osób, które w skrytości miały chęć ją skrzywdzić było wiele...
 
Natasza Socha w umiejętny sposób poprowadziła w drugim tomie serii prywatne wątki Florentyny. Opisała relacje z bratem policjantki - Kacprem, który mimo dziwactw czy braku umiejętności stworzenia związku jest dla siostry swoistym akumulatorem z pozytywną energią. Rozumie jej milczenie oraz brak zgody na dotąd niewyjaśnioną - jej zdaniem - śmierć męża.

Kto zabił Annę? Może Tobie uda się to odkryć, zanim Socha odkryje karty... Mnie się nie udało...
 

Podsumowując - "Piętno" to mini kryminał trzymający w napięciu i raczący czytelnika zwrotami akcji, ale przede wszystkim myleniem tropów i wieloma podejrzanymi. Książka aż kipi od zazdrości, oczerniania, odrzucenia, upokorzenia czy pogardy. Zaskakujący, poruszający wiele ważnych społecznie tematów, pełen bólu, rozpaczy, żalu, kłamstw i niemoralności. Polecam i czekam na kolejny tom!
 
 



 
Książka przeczytana w ramach czerwcowych wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



 

sobota, 25 czerwca 2022

Natasza Socha "Przerwana kołysanka"


 
 
 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Purple Book
Data wydania:  18 maja 2022
Liczba stron: 224
Seria: Grey Book
 
 


 
Seria Grey Book - w ramach której ukazała się m.in. książka "Przerwana kołysanka" - to krótkie kryminały, które mają mniej niż 230 stron. W zamierzeniu mają odpowiadać jednemu odcinkowi serialu telewizyjnego i dopiero całość, odpowie na wszystkie nurtujące czytelnika pytania.
 
 
Trzydziestosześcioletnia Karolina Markowska pracuje w branży komputerowej. Przeprowadziła się z Katowic do Poznania, ponieważ miała tam coś wyjaśnić. Po tym, co wydarzyło się w jej życiu, ograniczyła kontakty z ludźmi, stała się tajemnicza, nikt o niej nic nie wie. 
Niestety, Karolinie nie uda się rozprawić z demonami przeszłości - zostanie znaleziona martwa a lekarz sądowy twierdzi, że to uduszenie.

Teoria ta zgadza się z osądem Florentyny, policjantki śledczej, która od początku uważa, że to nie wygląda na samobójstwo. Poza standardowymi procedurami policyjnymi jak rozmowy z sąsiadami, analiza poziomu ich stresu, przeszukanie mieszkania czy prześwietlenie przeszłości denatki, policjantka kieruje się też swoimi przeczuciami i wizjami. Tak, wizjami! Choć wiele osób z nich szydzi to Florentyna wie, że urywki które pojawiają się w jej głowie, będą miały odzwierciedlenie w rzeczywistości.


Bardzo podobał mi się sposób prowadzenia śledztwa przez Florentynę. Natasza Socha nie tylko stworzyła oryginalną postać (o tym za chwilę), ale umiejętnie zwodziła czytelnika zwrotami akcji. Kiedy już myślałam, że wiem w jakim celu Karolina przyjechała do Poznania, bowiem dość szybko było to oczywiste, to z czasem okazało się, że sprawa nie jest tak prosta...
 
Zwłaszcza, że bohaterowie skrywają mnóstwo tajemnic... I coraz więcej osób miało motyw...

Takiej policjantki śledczej to jeszcze nie spotkałam! Florentyna nie jest nudną postacią. Nie tylko precyzyjnie łączy poszczególne elementy śledztwa w całość, ale też zmaga się z prywatną tragedią - trzy lata temu jej mąż Mikołaj zginął w wypadku samochodowym, jednak jej zdaniem to nie był wypadek i zamierza dotrzeć do prawdy.
To właśnie z powodu utraty miłości życia bohaterka przeżywa trudne chwile i zmusza się do normalności. Zawsze ma na sobie coś różowego i choć spotyka się to z ironicznymi uśmiechami czy komentarzami to puszcza to mimo uszu. Kolor ten jest jej antidotum na trudne chwile, co z kolei sprawia, że zupełnie nie wygląda na policjantkę. W pracy nie spoufala się, mówi do współpracowników ptaszyno czy robaczku. Jestem ogromnie ciekawa tej postaci w kolejnych tomach.


Podsumowując - "Przerwana kołysanka" to krótki, ale ciekawy kryminał, w którym wiele tajemnic czeka na wyjaśnienie do samego końca a kolor różowy ma odganiać czarne myśli. Autorka napisała o obsesji na punkcie posiadania dziecka, o przyjaciołach, którzy czasami okazują się najgorszymi wrogami, niepełnych rodzinach, czy zemście. To również historia o niepewności, desperacji, strachu, noszeniu masek oraz popełnianiu błędów; o tym że łzy oczyszczają a drugi człowiek potrzebny jest czasami po to, by po prostu pogadać. Polecam!
 
 



 
Książka przeczytana w ramach majowych wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



 

piątek, 17 czerwca 2022

Natasza Socha "Zemsta"

 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Lekkie
Data wydania: marzec 2022
Liczba stron: 368
Cykl: Agencja Rozbitych Serc  tom 1






Natasza Socha kupiła mnie swoimi nieoczywistymi historiami, które zaskakują, idą w nieprzewidywalną stronę lub są po prostu oryginalne. 
Rzucająca się w oczy różowa okładka pierwszego tomu serii Agencja Rozbitych Serc mocno mnie zaintrygowała a opis zapowiadał, że będzie ciekawie i z humorem. Czy tak było?
 
 
W życiu trzydziestojednoletniej Agaty nastąpił trudny dzień - gówniana środa. Od roku pracowała w recepcji kancelarii prawnej w Warszawie, jednak dziś musiała spakować swoje rzeczy i zwyczajnie opuścić budynek. Dlaczego? Otóż została kochanką niewłaściwego człowieka - swojego szefa, który omamił ją pięknymi słówkami. A teraz została bez pracy, bez oszczędności, z kotem i kredytem we frankach! Dopiero teraz wyrzuca sobie, że poświęciła karierę dla kilku upojnych nocy.

Musi odetchnąć. Znaleźć plan B. Swoje kwalifikacje zamierza analizować u rodziców, w małej miejscowości pod Kutnem. To właśnie tam, wpada na pomysł, że zostanie... detektywem! Będzie zarabiała na życie demaskując niewiernych mężów i kochanków, bo jako była kochanka, przecież zna się trochę na rzeczy. 
Agencja Rozbitych Serc w mobilnym biurze rusza na pomoc kobietom, które podejrzewają, ale nie mają pewności, że są zdradzane. Agacie uda się poprowadzić kilka naprawdę intrygujących spraw jednocześnie rozmyślając, jak zemścić się na byłym szefie.


Po perypetiach w jakich uczestniczy, Agata traci ochotę na bycie w związku, choć sytuacja w jaką wpakowała się na własne życzenie, wcale nie poprawiała jej nastroju. Jak wybrnie z kłamstw wobec Jakuba? Czy zemsta na Jerzym się powiedzie?

Natasza Socha stworzyła świetną powieść detektywistyczno-humorystyczną. Bohaterka nie jest kobietą idealną, co jeszcze bardziej zbliża ją do klientek. Potrafi spojrzeń na siebie krytycznym okiem, użyć kamuflarzu, podstępu, ale i pocieszyć. Stara się na wszystkie sposoby dać odpowiedź kobietom, by miały pewność z kim żyją.
Nie potrafię powiedzieć, która sprawa najbardziej mi się podobała, bowiem każda serwowała dawkę humoru, ironii oraz niespodziankę w finale.


Podsumowując - "Zemsta" to powieść o tym, że człowiek pragnie znać prawdę, ale się jej boi. Że zawsze trzeba szukać rozwiązań i obowiązkowo - zawsze mieć cel! Historia o zdradzie, smutku, kompromitacji, błędach oraz szansach od losu. Poza świetnie opisanymi postaciami znajdziecie tutaj również lekkie pióro autorki, a także gamę emocji, wstyd, zastraszanie czy tajemnice. Koniecznie muszę poznać drugi tom tej serii. Polecam!



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję



piątek, 3 grudnia 2021

Natasza Socha "Wigilia z nieznajomym"

 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 27 października 2021
Liczba stron: 280
 
 
 
 
 
Jeszcze dobrze nie zaczął się grudzień a już można było obserwować ustrojone choinki czy posłuchać świątecznych melodii. Tylko czy każdy cieszy się z tej atmosfery? Czy odlicza dni do Wigilii? Aż wreszcie czy ten podobno wyjątkowy dzień jest gwarancją szczęścia dla osób zgromadzonym przy wspólnym stole? Może nie każdy marzy o świętach i najchętniej ratowałby się ucieczką...


Antonina ma pięćdziesiąt lat, dwie córki, męża i... brak ochoty na sztuczne święta. Kiedy dzieci były małe z zapałem piekła, gotowała, sprzątała i dekorowała. Według niej człowiek ma prawo do buntu, nie musi mieć ochoty na obowiązkową świąteczną radość. Przez dwadzieścia lat wszystko było idealne, ale teraz pękło... Dlatego nie zamierza odkładać znowu czegoś na jutro i w wigilijny poranek po prostu wychodzi z domu (!) z zamiarem spacerowania po ulicach Poznania.

Czy uda jej się przełamać schemat i spędzić Wigilię samotnie i po swojemu? Nic nie musieć, nie mieć obowiązków i nie piec nawet swojego idealnego makowca?

Chichot losu w przypadku bohaterki polega na tym, że zostaje niejako zmuszona, by przez cały dzień znosić towarzystwo męża, choć ich małżeństwo od dawna przeżywa kryzys. Związek jest już zaledwie letni, brakuje w nim rozmów a pełno jest pretensji czy ignorowania. Jednak czego nie robi się na prośbę dziecka...

Co takiego wydarzyło się w życiu Karoli, że rodzice grzecznie jej posłuchali? Jak bardzo jej wybory zaskoczyły ich tego dnia?

Zresztą los zaskoczył ich nie tylko w sprawie młodszej córki... To była najdziwniejsza Wigilia z jaką się spotkali. Marcel spełnia swoje drobne aczkolwiek szalone marzenia a Antonina chce nadrobić rzeczy, które zawsze miała zrobić "jutro"... I tak trafiają do Marianny... To wtedy worek z niespodziankami się rozwiązuje...


Genialna książka! To nie jest przesłodzona książka świąteczna, z cukrem, lukrem i pierniczkami. Ze stosem prezentów, ogromną rodziną przy wspólnym stole i radości ze wspólnego śpiewania kolęd... Rzekłabym, że to typowa powieść Nataszy Sochy, za którą należą jej się oklaski i to duże. Wreszcie lektura opowiadająca o kryzysach związanych z teoretycznie radosnymi świętami a nie wciąż "rzyganie choinkową tęczą z karpiami i wstążkami". Tutaj ludzie z krwi i kości pokazali nam swoje prawdziwe życie, rozterki, zadry z przeszłości i najzwyczajniejsze marzenia będące odskocznią od tego, co miało miejsce co roku.

Przyznaję szczerze, że choć teraz pewnie poleci na mnie hejt od wielbicieli Bożego Narodzenia to... i tak napiszę to co myślę. Mam dość. Tak jak główni - i nie tylko - bohaterowie, nie lubię świąt. Najchętniej wzięłabym przykład i po prostu wyszła z domu albo wyjechała. Jestem Grinchem? Może, ale przecież chyba nie każdy musi kochać to samo, prawda?

Bardzo podobały mi się perypetie jakie przygotowała autorka dla swoich bohaterów - wątek Marianny i Zygmunta, Broni i Kazika czy Antoniny i Łukasza a także niezbędny w wigilijnych przygotowaniach Batman. To wszystko sprawiło, że książka jest magiczna, choć inaczej niż można się tego spodziewać.


Podsumowując - "Wigilia z nieznajomym" to powieść skłaniająca do refleksji i przemyśleń nad swoim życiem. Historia o nierealnej, absurdalnej, chaotycznej a przede wszystkim trudnej i nieprzewidywalnej Wigilii, kiedy to wykreowane postacie często skupiają się na innych a nie na sobie, co tylko na dobre im wychodzi. Zaskakujące zwroty akcji, zmieniające się perspektywy, tajemnice z przeszłości i decyzje, które zaważą na przyszłości.
Ja jestem bardzo zadowolona z lektury, ale Wy musicie sami zdecydować czy inne postrzeganie Wigilii spełni Wasze oczekiwania. 
Gorąco polecam!

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 

czwartek, 21 października 2021

Natasza Socha "Dom marionetek"

 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2 września 2021
Liczba stron: 360





Co jest słodsze - zemsta czy wybaczenie?


 
Odpowiedź znajdziemy w kolejnej nieoczywistej i oryginalnej powieści Nataszy Sochy "Dom marionetek".


Joannę ciągnie w nieznane. Chce się schować, uciec po nieudanym związku. Dlatego idealne dla animatorki domu kultury wydaje się ogłoszenie, w którym poszukuje się opiekunki do pięcioletniej dziewczynki. Dodatkowym plusem jest to, że by dotrzeć do domu, w którym miałaby zamieszkać musi pokonać sześćset kilometrów. Czy to wystarczy, by zapomnieć o tym, co ją zraniło?

W Miasteczku na dziewczynę czeka niespodzianka - w trzypiętrowym domu mieszka nie tylko Leon wraz z żoną Magdaleną i jej przyszłą podopieczną Amelką, ale również dwie inne kobiety. 
Każda z nich chce, aby mówić do niej pełnym imieniem.
Każda ma problemy zdrowotne.
Każda jada posiłki o innej porze.
Każda mieszka na innym piętrze.
Każdej Leon poświęca swój czas.
Każdą się opiekuje. 

Magdalena ma ataki histerii, bóle głowy i światłowstręt, Leokadia (matka Leona) zaczyna zapominać o wielu rzeczach i jedynie jego siostra Katarzyna, jest najbardziej z nich zbuntowaną i agresywną mieszkanką.

Tylko skoro kobietom jest źle w tym domu, dlaczego po prostu nie wyjdą? Nie wyjadą? Nie wyprowadzą się?

No i właśnie tutaj kryje się najważniejsza tajemnica powieści. Prawda dotrze do Ciebie, czytelniku powoli, tak jak i do Joanny. Drobne wydarzenia czy słowa powodują, że zaczyna czuć się nieswojo. Podejrzewa, że relacje panujące w tym domu mają drugie dno...
 
Jak zakończy się ta historia? Przyznaję, że spodziewałam się innego finału, choć nie powiem, by ten był zły...


Natasza Socha po raz kolejny mnie zaczarowała, poddała wręcz czemuś w stylu hipnozy powieściowej. Zupełnie nie mogłam oderwać się od opowieści o domu, o którym po Miasteczku krążą ciekawe plotki. Jego mieszkańcy to bardzo zagubione postacie, każda chciałaby osiągnąć szczęście, spełniać marzenia, tylko niestety każdej z nich ktoś stanął na drodze i to uniemożliwił.
 
Autorka umiejętnie opisała emocje i zachowania ludzi w stresowych sytuacjach, pokazała do czego jest zdolny człowiek i na co jest w stanie się zgodzić, by ukryć swe winy. Świetnie nakreśliła osobę, która ponad wszystko pragnie zemsty. Zwłaszcza zemsty za traumatyczne dzieciństwo. Poznajemy je dzięki krótkim rozdziałom z narracją chłopca - wiele z opisanych tam wydarzeń... nie do uwierzenia!

Zresztą podobnie jak obecne zdarzenia z domu w Miasteczku... Nie napiszę Wam więcej, nie zdradzę kto i co zrobił, że się tam znalazł. Nie uchylę nawet rąbka tajemnicy, jak naprawdę wygląda życie codzienne, choć zapewne inne recenzje to zrobią. Sami stańcie się świadkami tego, jak spod warstw wyłoni się obraz prawdy o bohaterach,

Kim są tytułowe marionetki? Kto pociąga za ich sznurki? Ta powieść zasługuje na Waszą uwagę!


Podsumowując - "Dom marionetek" to opowieść o dziwnym i tajemniczym domu, ale przede wszystkim o strachu, zemście, manipulacjach, demonach przeszłości, odrzuceniu, zdradzie, niepełnosprawności czy samotnym macierzyństwie. To niejako podróż w głąb siebie, odkrywanie co nas cieszy, zapominanie o toksycznych relacjach oraz o mocnym instynkcie przetrwania, który "zmusza" nas do kłamstwa. Gorąco polecam!


 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 

sobota, 28 sierpnia 2021

Natasza Socha & Liliana Fabisińska "Schronisko niechcianych żon"

 
 
 
Autor: Natasza Socha & Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 320
 
 
 
Kocham powieści zarówno Nataszy Sochy jak i Liliany Fabisińskiej, zatem nie bałam się ich duetu. Liczyłam, że będzie świetny i nie myliłam się - bomba!


Dom, a właściwie rudera stojąca na końcu tonącej w błocie ulicy Poziomkowej, stał się sztabem kryzysowym czterech kobiet. 
Właścicielką jest Hortensja, na którą mąż zrzucił dom z wizją niekończących się remontów, kredytami oraz pożyczkami u znajomych. Sam uciekł do apartamenciku tuż przy swoim miejscu pracy i zwabił tam ich dwie córki.
Tymczasowo u kuzynki (Hortensji właśnie) mieszka Oliwka, przebojowa adwokat, która wprawdzie nie ma dzieci, ale twierdzi że mąż oznajmił, iż chemia się skończyła, zatem wyniosła się z domu. 
Na Poziomkową trafia też Agata, która nie wiedząc, że Oliwia się wyprowadziła chciała pożyczyć u sąsiadki mąkę. Jako jedyna jest szczęśliwą mężatką i matką trójki dzieciaków (w tym bliźniaki-przedszkolaki Kuba i Filip) i pośród oryginalnie urządzonego wnętrza domu Hortensji, wygłasza mowy jak pokonać rutynę w związku. 
Niespodziewanie do tej trójki dołącza Monika, agentka nieruchomości z pazurem, matka Kacpra i żona Fabiana. Teoretycznie jest zadowolona ze swojego życia i ma pomóc Hortensji w pozbyciu się rudery... Jednak w praktyce pojawia się tutaj, by wylać żale na swoje małżeństwo i oziębłość męża.

 
Wszystkie kiedyś były najszczęśliwsze na świecie. 
Wszystkie mają kompleksy i zazdroszczą innym.
Cztery totalnie różne osobowości, jednak łączy je ten sam problem - faceci.
A faceci po latach spadli z piedestału; z podium o nazwie "ideał" i teraz ich partnerki szukają zemsty.

Najlepsza akcja rozpoczyna się z chwilą, gdy panie postanawiają śledzić panów. Co z tego wyniknie? Co odkryją? Jaka okaże się prawda?
Każda z historii była bardzo ciekawa, wciągająca, ale istnym hitem - jak dla mnie - okazała się ta z życia Agaty!
Niezły kwartecik z tych naszych bohaterek. Istne ziółka! Chwilami było mi ich żal, czasem bałam się, że będą chciały się zemścić; były momenty do płaczu i do śmiechu. 
To książka, której nie możecie nie przeczytać!
Zdrady, przekręty, knucie, szok na twarzach męskich bohaterów (ja go po prostu "widziałam")
 
Tytuł świetnie oddaje treść, finałowe kroki bohaterek oraz przyciąganie domu na Poziomkowej zaskakują, spodziewałam się nieco innego zakończenia, ale to jest zdecydowanie lepsze. Brawo dla autorek!
 
Ta książka naprawdę odzwierciedla historie nas, zwykłych kobiet i problemów, które przeżywamy.
A osobiście bardzo dziękuję za wspomnienie o świnkach morskich i cykorii - w imieniu naszej Tosi :)
 
 
Podsumowując - "Schronisko niechcianych żon" to świetna opowieść o czterech rodzinach, który losy nieźle się pokręciły. Autorki z lekkością, humorem oraz ironią opisały perypetie, których często i my doświadczamy w swoim życiu. Zwróciły uwagę na to, by nie wyolbrzymiać, trzymać się faktów, spojrzeć wstecz i zrobić rachunek sumienia bo może  i my popełniłyśmy błąd, który doprowadził do ekscesów męża. To historia o potrzebie dystansu i czasu, demonach, żalu, złości i poczuciu odrzucenia, postanowieniach oraz przyjaźni ponad wszystko.
 
 
 
 
 

piątek, 7 maja 2021

Magdalena Witkiewicz & Natasza Socha "Awaria małżeńska" - wyd. 2

 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz, Natasza Socha
Wydawnictwo: Filia
Data wydania:  kwiecień 2021
Liczba stron: 400
 
 
 
 
Rzadko czytuję ponownie książki, ale zdarza mi się sięgać po wznowienia, zwłaszcza kiedy wiem, że czeka na mnie dawka dobrego humoru. Za oknem pada... Koc, herbata i "Awaria małżeńska" (wznowienie).  Z uwagi na permanentny brak czasu i coraz większe zaległości w pisaniu recenzji w tym przypadku podratuję się recenzją pisaną przy okazji pierwszego wydania - w 2016 roku.



(...) żyjemy zupełnie nieświadomie i nie zdajemy sobie sprawy, że czasem śmierć zwykłego kota może stać się momentem, który zrewolucjonizuje nasze życie. Dowód? Przeczytajcie moje wrażenia.

Ewelina i Justyna, niczego złego nie przeczuwające zapracowane kobiety, podróżują gdańskim autobusem linii 122 we wtorkowe popołudnie. Jednak w ułamku sekundy leżą na podłodze niemal jedna na drugiej, z nietypowo  powykręcanymi kończynami. Nie zdają sobie w pierwszej chwili sprawy, że sprawcą gwałtownego hamowania był kot, który niestety nie wyszedł z życiem z tego wypadku. Bohaterki lądują na szpitalnych łóżkach oddziału ortopedycznego - jedna z zagipsowaną nogą, druga - ręką i barkiem. W pierwszym odruchu chcą jak najszybciej stamtąd wyjść, bo przecież nawet unieruchomione lepiej zajmą się domem i dziećmi niż mężowie, którzy - o zgrozo! - nie mają o codzienności bladego pojęcia. Zresztą na własne niejako życzenie żon, bo nawet gdy coś robili, starali się jak mogli, to one po nich poprawiały, dopieszczały i w rezultacie panowie odpuścili... nie jest to dziwne, prawda?

Jednak pierwotny odruch pacjentek, by "biec" do domu, ostudziła pani doktor, stwierdzająca, iż możliwe są komplikacje i pobyt na oddziale będzie konieczny przez co najmniej trzy tygodnie! Panie z każdym kolejnym dniem oswajają się z sytuacją i starają umilić czas najlepiej jak to w tych warunkach jest możliwe: czytają, dyskutują, nawet na tematy intymne (dochodzą na przykład do wniosku, że kobieta, która potrafi sama sobie dać przyjemność czy za pomocą wibratora czy prysznica, ma wyższe poczucie własnej wartości, czuje się lepiej i jest niezależna od faceta) a nawet poprawiają swój wygląd. W najtrudniejszych momentach udzielają porad przez telefon a popołudniami wysłuchują szczerych relacji od dzieci (które mieszczą się w przedziale wiekowym 5 do 11 lat).

A co w tym czasie słychać w domu? Jak radzą sobie Sebastian i Mateusz? Hmmm... Pierwsze dni były najtrudniejsze, bowiem panowie nie mieli nawet wiedzy podstawowej dotyczącej funkcjonowania własnych komórek rodzinnych. Bo po co prasować skarpetki? Jak ugotować krupnik, by nie był ciałem stałym? Dlaczego każde z dzieci na śniadanie je jajko w innej postaci? Dlaczego nie można kupić gotowej nutelli? Co się robi z brudną klatką królika? To papier toaletowy sam nie odrasta na uchwycie? A tu jeszcze przewrotny los sprawił, że wielkimi krokami nadszedł nowy rok szkolny i trzeba najpierw dokończyć kompletowanie wyprawki a potem pogodzić zakupy, pracę, szkoły, przedszkole.... No dobra, tylko jaki jest adres tych placówek?? Później dojdą wywiadówki, zadania domowe, konkursy, wierszyki i piosenki, przebrania a przede wszystkim poradzenie sobie z sytuacją, gdy nad ranem w poniedziałek dziecko przypomina sobie magiczne "co trzeba przynieść lub zrobić na jutro"... znaczy na dziś. I nawet nie ma kiedy oczyszczać synaps... Z czym jeszcze będą musieli zmierzyć się panowie? Ja nie zdradzę nic więcej...

Do tej pory nieogarnięci i niewtajemniczeni tatusiowie, teraz rzuceni na głęboką wodę i zmuszeni do samotnego ojcostwa przez kilka tygodni, muszą sobie radzić. Może mają w głowach chaos, może wykonują plan minimum, byle tylko przetrwać, może nie mają pojęcia o wielu sprawach, bo do tej pory wszystko funkcjonowało dzięki żonom - które tak nawiasy mówiąc są chyba w połowie cyborgami, bo po całym dniu faceci padają na pysk a kobiety wciąż wyglądają na uśmiechnięte i z zapasem sił - ale starają się sprostać, żeby dzieci podczas odwiedzin u mamy, nie miały podstaw do skarżenia się. Bardzo przydatna okazała się również pomoc Dżesiki, która normalnie zajmowała się ptaszkami a teraz pomaga przy dzieciach...

W tym czasie żony nie tylko odpoczęły, ale też przewietrzyły mózgi co poskutkowało podjęciem mnóstwa decyzji, jakże ważnych w chwili, gdy ich związki się sypią czy też "separują". Postanowiły, że już nie będą perfekcyjnymi paniami domu i pozwolą sobie pomagać, choćby coś miało być zrobione gorzej. Ich szpitalny rachunek sumienia miał sprawić, że znów będą szczęśliwymi nie tylko matkami, ale i żonami. Bo przecież kiedyś przeżywali romantyczne chwile...

Świetna komedia z humorem (oraz ironią), który idealnie do mnie trafiał co skutkowało chichotaniem niezależnie od miejsca gdzie czytałam książkę. Boskie teksty, zabawne scenki, rozbrajająca niewiedza i ciekawe pomysły na rozwiązywanie różnorodnych problemów. Autorki postawiły też na popularyzowanie twórczości innych, bowiem wspomniały o Nesbo, Kingu czy Cobenie. Oprócz tego w powieści znajdziemy też prawdy z życia wzięte, które mogą skłonić do przemyśleń i prób ratowania związków i relacji, bo czasem jest jeszcze na to szansa. Witkiewicz i Socha pokazały jak ważne jest zacieśnianie więzi dzieci z ojcem oraz że mama, mimo że kocha ogromnie też czasem potrzebuje oddechu. A zakończenie? Każdy czytelnik myśli, że jest przewidywalne, prawda? Nic bardziej mylnego, ja poczułam się ogromnie zaskoczona a uśmiech zagościł na twarzy...


Podsumowując - ogromnie się cieszę, że sięgnęłam po "Awarię małżeńską", bo to gwarancja dobrej zabawy. Książka aż kipi od ciekawych pomysłów, trafnych spostrzeżeń dotyczących codziennego życia, ale jakże czasem zaskakującego. Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, niektórzy otrzymali dość charakterystyczne cechy czy zajęcia. Powieść doskonale spełnia się zarówno w kategorii rozrywkowej, ale też uczy a jest przecież lekka i przyjemna. Ja polecam! Chyba nie tylko kobietom...






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję



środa, 3 marca 2021

Natasza Socha "Zaczarowane"

 
 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 10 lutego 2021
Liczba stron: 288
 
 
 
 
 
Powieści pisane przez Nataszę Sochę są wyjątkowe, oryginalne, zaskakujące, ale przede wszystkim prawdziwe i poruszające realne problemy. Dlatego bardzo cenię jej twórczość. "Zaczarowane" to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Tematyka poruszona w tej książce jest bardzo aktualna, przede wszystkim z uwagi na coraz częstszą samotność, zaś po drugie - internet staje się coraz bardziej popularną formą poznania drugich połówek.
 
 
Kobiety i on
Bohaterkami powieści są cztery kobiety w wieku od trzydziestu dwóch do pięćdziesięciu czterech lat z różnych miast Polski. Samotna bibliotekarka Jadwiga stanowi wyjątek w gronie mężatek: Martyny, która pracuje w sklepie z biżuterią, kobiety sukcesu z własną firmą Anny oraz asystentki prezesa Karoliny
 
Każda z nich miała swoje powody, by zalogować się w serwisie randkowym. Chciały poczuć się piękne, atrakcyjne, komplementowane, wyjątkowe i adorowane. 

Niestety, wszystkie trafiły na Doriana, faceta zadbanego, przystojnego, który z góry ustalił scenariusz działań wobec przyszłych "ofiar". Wie, że muszą mu zaufać, wie że musi ich słuchać, rozumieć, pocieszać i rozpieszczać. Musi odgadywać myśli i pragnienia, przełamywać rutynę oraz spełniać marzenia. 'Don Juan' zamierza do każdej mówić "wróbelku", bo przecież tak jest bezpieczniej... W przypływie emocji mógłby pomylić imiona.


Oszust
Tak, powiedzmy szczerze - nasze bohaterki trafiły na oszusta matrymonialnego. Dały się podejść, omamić, nakarmić miłymi słówkami i w końcu dobrowolnie oferowały mu pomoc. Zaślepione utraciły czujność, co doprowadziło do wielu dramatów, zwłaszcza rodzinnych i finansowych.

Kiedy Dorian pokaże prawdziwą twarz? Ile stracą zanim przejrzą na oczy i zrozumieją, że bycie rozpieszczaną kosztowało? Ile musi się wydarzyć, by doceniły dotychczasowe życie? Czy będą miały na kogo liczyć? Czy w ogóle będą miały odwagę wyznać komuś prawdę? Aż wreszcie czy będą chciały go ukarać czy może tylko zapomnieć?

Koniecznie przeczytajcie powieść, gwarantuję że będziecie zaskoczeni wydarzeniami, decyzjami bohaterów (również drugoplanowych) a przede wszystkim finałem! Czy będzie to happy end? I do tego te emocje, niespodzianki i zwroty akcji!

Natasza Socha już od pierwszych stron stopniuje napięcie, zaczyna bowiem od fragmentu 'Z notatek Doriana', które pokazują jego wyrachowanie i doskonałe przygotowanie do swojego 'zawodu'. Jego notatki przeplatają się z losami poszczególnych bohaterek, których życie śledzimy w kolejnych miesiącach i latach. Byłam ogromnie ciekawa, od którego momentu skończy się sielanka...

Autorka epatuje czytelnika zrozumieniem losu pokrzywdzonych kobiet, ale też wnikliwym opisem osoby oszusta. Nie zawiodłam się na historii tak głęboko przemyślanej i przedyskutowanej przez Sochę pełnej determinacji, odwagi oraz solidarności kobiet.
 
To taka trochę bajka o księżniczkach, nie jestem tylko pewna czy można mówić o księciu na białym koniu... Chyba tylko w początkowej fazie.
 
 
Podsumowując - "Zaczarowane" to historia o bezmyślności, głupocie i naiwności. O złudnych nadziejach, zachwycie, fascynacji, potrzebie czułości i dotyku, ale również o tym, że za błędy trzeba płacić. Czasami utratą bliskich, czasem dorobku życia a często również poczucia własnej wartości i zdolności logicznego myślenia. Jest to opowieść, którą czyta się błyskawicznie, bowiem intryguje, wciąga i pokazuje, że wyrzuty sumienia można skutecznie zagłuszyć a kobiety nie czujące się dobrze we własnych życiach, można łatwo owinąć sobie wokół palca.
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 

wtorek, 22 grudnia 2020

Natasza Socha "Godzina zagubionych słów"

 
 
 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 28 października 2020
Liczba stron: 304





Słowa Nataszy Sochy mają wyjątkową moc. Na swoje książki zawsze każe długo czekać, ale kiedy już dostanę kolejny tytuł w swoje ręce, to podczas lektury przebywam w zupełnie innym świecie. Wypełnionym słowami, emocjami, zaskoczeniami. Nie inaczej było również w przypadku "Godziny zagubionych słów".
 
 
"Człowiek powinien uśmiechać się we śnie. Powinien z tym uśmiechem wstawać i cieszyć się z drobiazgów. Docenić zapach kawy, promienie słońca wpadające przez okno i rozświetlające pokój, ciszę w kuchni, kiedy świat dopiero budzi się do życia i jeszcze zaspany przeciera oczy. Cieszyć się z każdego dnia." *
 
Powieść jest podzielona na pięć rozdziałów, pięć różnych magicznych Godzin. Naszą podróż do niezwykłej krainy rozpoczynamy od Godziny słów, później udajemy się do Godziny niebieskiego zeszytu, Godziny kwiatów, Godziny przyjaźni a na koniec znajdziemy się w Godzinie kradzionych chwil.  

Katarzyna przeżywa odejście swojej Mamy. Jeszcze wczoraj Marianna mówiła córce dziwne rzeczy, nie kończąc wątku... i już go nie skończy, ponieważ dziś już nie żyje... 
Wprawdzie kobiety nie należały do tych matek i córek, które świetnie się dogadują, ale i tak Katarzyna jest zrozpaczona. Nie potrafi cieszyć się nadchodzącymi świętami. Pośród wirujących płatków śniegu siada na ławce w parku i dostaje w prezencie od losu GODZINĘ - aż lub tylko godzinę na rozmowę z Mamą. O czym Katarzyna porozmawia z przybyłą z drugiej strony rodzicielką? Czy dowie się o czym chciała powiedzieć jej matka na dzień przed śmiercią? Na ile uda im się wyjaśnić dotychczasowe spory, nieporozumienia i dzielące ich zdania? Dlaczego nie słuchały drugiej strony na siłę forsując swoje zdanie? Czy Marianna wyjaśni dlaczego tak dużo mówiła podczas częstych wizyt u córki? 
Rozmowa okazała się, nie tylko dla mnie, ogromnie zaskakująca.
 
Katarzyna, Marcin, Anna, Aleks i Fabian oraz Borys to postacie, które z pozoru są dla siebie obce. Ot, umieszczone w tej powieści, stoją na czele poszczególnych rozdziałów. Będąc nawet po lekturze pierwszej Godziny, byłam przekonana, że fabuły kolejnych Godzin są zupełnie odrębne. Myliłam się.
 
 
Losy tych bohaterów przeplatają się ze sobą, jak w życiu. Spotykają się przypadkiem w kawiarni, kupują kwiaty czy kanapkę. Kochają, nienawidzą, zazdroszczą, zdradzają, podejmują trudne decyzje. Jednak łączy ich jedno - żałoba po bliskiej osobie i możliwość porozmawiania z nią na zwykłej, często odrapanej ławce. Czy godzina to dużo czy mało na analizę wielu lat życia? Ile można powiedzieć w ciągu godziny? Czy wzruszenie pozwala w ogóle mówić? Czy bohaterowie zdążą szczerze porozmawiać, zrozumieć swoje postępowanie lub wybaczyć? Co takiego usłyszą, że będą wstrząśnięci, zszokowani, zdziwieni? Na ile inaczej zaczęli patrzeć na sprawy, które już miały miejsce a raniły ich serca i zajmowały myśli?
 
"Czasem lepsza jest czyjaś nieobecność niż źle dobrane słowa."*


Ta powieść głęboko mnie poruszyła. Chyba żadna świąteczna historia nie pobudziła takich emocji, jak właśnie ta, która typowo bożonarodzeniową nie jest. Największą uwagę zwrócił na siebie fakt, że z odejściem bliskich każdy musi sobie jakoś poradzić. Każdy na swój sposób. Bohaterowie otrzymali cudowny prezent - godzinę, podczas której mogli zadać pytania czy poruszyć męczące ich kwestie tym, którzy odeszli. Pytania, które pozostawione bez odpowiedzi nie pozwalają im spokojnie żyć. 
 
Bardzo chciałabym otrzymać taki właśnie prezent w tym roku i móc porozmawiać z moją Mamą, która nie żyje już od prawie trzech lat. W głowię kłębią się pytania, rozterki... Doskonale wiem co chciałabym Jej powiedzieć...
 
Tej książki nie można potraktować ogólnikowo. O tej książce nie można zbyt wiele napisać w recenzji. Ją trzeba po prostu przeczytać i przeżywać osobiście.
 

"Słowa w tej brakującej godzinie nabrały nowego znaczenia. Każde z nich było dojrzałe, soczyste, jak najlepsze jabłko prosto z drzewa."**


Podsumowując - "Godzina zagubionych słów" to wyjątkowa historia, która sprawia że szybko nie da się o niej zapomnieć. Skłania do miliona różnych przemyśleń, wymusza analizy, przypomina jak ważne powinny być dla nas dni, gdy jesteśmy szczęśliwi. Jest to opowieść przedwigilijna o przebaczeniu, tęsknocie, wyrzutach sumienia, smutku, namiętności, ucieczce, bezsilności i rozpaczy. Wachlarz ludzkich emocji wyziera tutaj z każdej strony, dociera do najgłębszych zakamarków ciała i umysłu czytelnika i nie pozwala odetchnąć. Bo jak przejść obok tak poplątanych losów opisanych postaci... Ja nie potrafię i dlatego mocno polecam Wam tę powieść!




* N. Socha, "Godzina zagubionych słów", Wyd. Literackie, Kraków 2020, s. 147
** Tamże, s. 6
*** Tamże, s. 40




niedziela, 31 maja 2020

Natasza Socha "(Nie) młodość"







Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 2019
Liczba stron: 304





"(Nie) młodość" Nataszy Sochy to kolejna powieść autorki skupiająca się na przeciwnościach - tym razem w szranki stają młodość i starość. Ich przywileje, obowiązki, radości, smutki... Czy w każdym wieku można być szczęśliwym i potrzebnym?


Klarysa ma siedemdziesiąt cztery lata, z zastrzeżeniem, że czuje się na co najmniej trzydzieści mniej. Twierdzi, że starość przyszła do niej znienacka i narzuciła sukienkę ze zmarszczkami. Z chwilą, gdy Maciek - wnuk z którym mieszkała - otrzymuje stypendium w Londynie, Klarysa z bólem serca zgadza się zamieszkać w prywatnym domu opieki - Hebe. Nie chce mieszkać z synem a początki jej demencji stają się coraz bardziej dokuczające. Kobieta marzy, by jeszcze kiedyś zatańczyć tango, nie chce czuć się jak staruszka w szarych ubraniach, która już tylko czeka na śmierć.

Marta ma trzydzieści jeden lat i teoretycznie życie przed sobą. Jednak wspólniczka w zakładzie kosmetycznym ją oszukała i Marta została z niczym. Świat się jej zawalił, bo nie chce wrócić na garnuszek rodziców a poszukiwanie odpowiedniej pracy wcale nie jest łatwe. Z wypiekami na twarzy staje się ekspertką w sklepie z gadżetami erotycznymi na pół etatu a drugie pół będzie spędzała ze staruszkami w Hebe. Czy utrzyma tę pracę skoro nie lubi starości?


"Kradła wspomnienia, zamazywała obrazy z przeszłości, chowała nazwy i imiona, ukrywała wydarzenia, które były (...) ważne." *
[o demencji]


W Hebe krzyżują się ścieżki Klarysy, Marty i Benedykta - nauczyciela tańca. Klarysa tłumaczy negatywnie nastawionej Marcie, że starsi ludzie nie są gorsi, że potrzebują nie tylko kredek, ale też tańca, kursu gotowania czy klubu książki. Janina z kolei udowadnia Marcie, że w 'tym' wieku też można mieć super umiejętności. Liczne rozmowy z Klarysą sprawiają, że młoda kobieta coraz bardziej rozumie swoich podopiecznych i nawiązuje z nimi szczególne więzi.

Benedykt pragnie leczyć tańcem. Twierdzi, że taniec stymuluje mózg, pobudza wydzielanie endorfin, które wywołują u nas szczęście. Jego zadaniem jest spowodowanie, by mieszkańcy Hebe wytańczyli to, co ich boli, nie chodzi o nauczenie się układów.


Powieść jest nie tylko pięknym hołdem dla osób starszych, rodziców, dziadków, ale również dowodem na to, jak bardzo demencja i podobne jej choroby sprawiają, że już po minucie człowiek nie pamięta podstawowych rzeczy. Autorka pokazała, że starością nie można się zarazić i że jest ona stanem umysłu, bo w wielu przypadkach ciało jeszcze wiele może.

Natasza Socha opowiedziała nam kilka historii, każdy bohater ma inną. Każdy chciałby się czymś wyróżniać. Każdy próbuje po swojemu wpasować się w nową rzeczywistość, współmieszkańców, wspólne posiłki i zmieszczenie swojego dobytku w jednym pokoju. W książce pada wiele mądrych stwierdzeń - by młodzi nie decydowali za starszych i nie odbierali im możliwości ubierania się w kolorowe i nieworkowate ubrania. Ludzie starsi mogą z kolei służyć nam swoimi radami, podzielić się pomysłami, obyśmy tylko zechcieli ich posłuchać.

Dzięki naprzemiennej narracji Klarysy i Marty poznajemy grzechy młodości i starości z ich perspektywy. Co myślą o przywilejach swojego wieku, co przeszkadza im w wieku tej drugiej osoby. Czy możliwe jest życie w przyjaźni, bez pretensji, bez uprzedzeń? Przekonajcie się ile niespodzianek czeka na Was w tej książce, do tej podróży w czasie między młodością a starością, nie jest potrzebny bilet.


"Starsi ludzie są trochę jak przywiędłe kwiaty i naszym zadaniem jest wyczarować z nich 
jeszcze odrobinę zapachu." **


Podsumowując - "(Nie) młodość" to opowieść o starości, której nie da się ukryć. O młodości, która nie zawsze akceptuje starość. O bezrobociu, samotności, oszustwie, przyjaźni, motywacji do życia, wizualizowaniu siebie, spotkaniach po latach oraz o utracie złudzeń. A przede wszystkim o tym, że nie każdy z nas czuje się na tyle lat, ile pokazuje nasz PESEL. Ludzie starsi też miewają pasje, marzenia, chcą wychodzić do kina, kawiarni, na spacer czy raz jeszcze zatańczyć, tak prawdziwie poczuć się gwiazdą parkietu. Polecam!



* N. Socha, "(Nie) młodość", Edipresse Książki, Warszawa 2019, s. 15-16
** Tamże, s. 138




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Wyzwanie LC, 52 książki





Za książkę dziękuję


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...