Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 marca 2022

Krzysztof Koziołek "Imię Pani. Cisza" - patronat

 
 
 
Autor: Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
Data wydania: 2021
Liczba stron: 432
Seria: Imię Pani  tom 3
 
 
 
 
 
 
 
"Imię Pani. Cisza" to trzeci tom cyklu Krzysztofa Koziołka opisujący brawurowego komisarza kryminalnego Gustava Dewarta. Poszukujący prawdy stróż prawa działa na Dolnym Śląsku, choć nie zawsze robi to całkowicie legalnie.
 
 
10.08.1936. Kamienna Góra (Landeshut)
Poprzedni tom zakończył się niezbyt pomyślnie dla naszego bohatera. Jego przyjaciele - Walsleben i Czekala - wpadli w ogromne tarapaty a on sam na rozkaz kreisleitera Heinricha Kuhna został odeskortowany przez Adolfa Krugera na stację - miał pociągiem wrócić do macierzystej jednostki. Jednak nie posłuchał rozkazu.
Wysiadł z pociągu wcześniej niż powinien, by odbić przyjaciół - jednego z aresztu, drugiego ze szpitala.
Wie, że nie jest mile widziany przez tutejsze władze. Jego obecność działa rządzących miastem jak płachta na byka. Ale przecież nie byłby sobą, gdyby nie zaryzykował!
 
Zanim policja odkryła że zniknął, miał już gotowy plan. Niebanalny i do końca podlegający zmianom, bowiem i sytuacja jest dynamiczna, zależna od działań innych.
Dewart brawurowo ucieka policji, spotyka się z pewną wdową, robi tajemnicze zakupy, wynajmuje kogoś do "brudnej roboty" i kombinuje, jak zdobyć bardzo dużą sumę pieniędzy. Później czeka nas mistyfikacja, zakupy z klasą, zagadkowe miejsca w lesie... ale największym zaskoczeniem jest sam Dewart! 
 
Nie można zapomnieć jeszcze o pojawieniu się hrabiny Luise von Rauer, która ma zamiar zainwestować w przetwórnię oraz na drugiej szali wagi - o zniknięciu siostrzenicy Klugego - Amalie. Jak bardzo te kobiety namieszają w fabule? Czy ich wątki pomogą czy przeszkodzą w planach Gustava?


Fabuła "Imię Pani. Cisza" została w zupełnie innym stylu niż w poprzednich częściach. Przedtem komisarz z różnych wkładem innych osób tropił skandale, morderców, zaś teraz dążył do uratowania przyjaciół. Jednak jeśli myślicie, że właśnie z tego powodu było nudno, to jesteście w błędzie. Ten tom podobał mi się najbardziej! 
Postawa Dewarta fenomenalna a jego pomysły nie dość że oryginalne to zupełnie nieprzewidywalne! Zaskakujące były też morderstwa (o tak, ich też nie zabrakło, jak przystało na kryminał, z uwagi na retro sposoby są tylko nieco inne) - zarówno pod względem osoby mordercy jak i okoliczności. 

Autor ja zawsze świetnie opisał warstwę społeczno-historyczną oraz lokalną historię. Zagłębiając się w lekturę zdobędziemy wiedzę o kolei żelaznej, trasie Śląskiej Kolei Górskiej, kościołach, domach mody, górnictwie czy tradycjach tkackich. Autor przemyca informacje z zakresu historii Kamiennej Góry, opowiada o osobach ważnych dla Górnego Śląska czy o stworzeniu mediów centralnych.

Czy bohaterowi udało się uratować przyjaciół? Jakimi sposobami dążył do celu? Koniecznie sprawdźcie!


Podsumowując - "Imię Pani. Cisza" to wyborny kryminał retro, w którym poza morderstwami, intrygami i ciemnymi interesami otrzymamy dużą dawkę ironii oraz humoru. Autor doskonale żongluje słowami, nawet pisząc o statystykach, taktykach czy łamaniu stereotypów potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika i nie odpuścić, aż do finału tej historii. Poza tym jak oprzeć się przebiegłemu i nie wierzącemu w przypadki komisarzowi, z którym nikt się nie obchodzi jak z jajkiem a ryzyko to jego drugie imię? Genialna część!




"Imię Pani. Cisza"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach lutowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (K), Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję Autorowi

czwartek, 15 października 2020

Alicja Sinicka "Otwórz oczy"

 
 
 
Autor: Alicja Sinicka
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 2020
Liczba stron: 320
Seria:  Oczy wilka  tom 3
 
 
 
 
 
 
Kiedy przeczytałam pierwszy tom serii 'Oczy wilka' Alicji Sinickiej pomyślałam - super książka, tyle się wydarzyło, mega niespodzianki i tajemnice... Byłam nieco ostrożna sięgając po drugą część, bo co można napisać ciekawszego? Co musi się zdarzyć, żeby dorównać poprzednim zdarzeniom? Autorce się udało i "W jego oczach" też mnie wciągnęło. I wtedy pojawił się niepokój dotyczący "Otwórz oczy" - moje wątpliwości rozwiewały opinie, że to najlepsza część. Pomyślałam - ale jak to? Co mnie czeka w finale? Czy zgodzę się ze zdaniem innych?

Nasi bohaterowie Lena i Artur budzą się po udanych poprawinach. Cieszy ich nowy stan cywilny a młoda żona męczy męża o wyjawienie rodzinnej tajemnicy. Artur nie jest w stu procentach przekonany co do słuszności opowiedzenia tej historii żonie, bo nadal uważa, że odsuwając ją od pewnych informacji bardziej ją chroni. Ale musi spełnić obietnicę. Początek jego wyznania nie jest szokujący. Ot, sekret jakich w rodzinach wiele... Jednak gdy zaczynają pojawiać się coraz bardziej niepokojące szczegóły, również do Leny dociera powaga sytuacji. Zwłaszcza, że Artur zaczyna odczuwać dziwne symptomy...

Lena zostaje poddana niezłej próbie. Musi nie tylko radzić sobie z pracą, zazdrością, poczuciem winy jak również z totalnie "nowym" mężem. A jednocześnie wypatruje nadchodzącego niebezpieczeństwa. Tylko z której strony nadejdzie? Komu może zaufać a komu nie? Bardzo szybko przekonuje się, że aby dotrzeć do wspólnego i szczęśliwego życia, trzeba najpierw przejść przez piekło a przecież po ślubie miało być "żyli długo i szczęśliwie"... 


Bardzo podobało mi się, jak bardzo Lena zaangażowała się w pomoc mężowi, jak próbowała z maleńkich puzzli ułożyć obraz w całość. Stała się bardziej pewna siebie - wprawdzie z zazdrości, ale pomogło jej to w działaniach i wszelkimi sposobami chciała dowieść, że ma rację, że kocha i że walczy. Chociaż inni mocno jej w tym przeszkadzali. 
Artur jak zawsze dostarczył wielu niezapomnianych wrażeń, stresu, napięcia, jego zagadkowość i pewna noc podniosły mi ciśnienie... A takich momentów jest więcej

Jest moc! Sinicka udowodniła, że jest świetna nie tylko w przypadku pojedynczych książek, ale poradzi sobie również z serią, której to każdy tom trzyma w napięciu i nie ma szans, by domyślić się zakończenia poszczególnych tomów, wątków czy wreszcie całości. Z wyczuciem i w konkretnym celu wprowadza nowych bohaterów, żaden nie jest obojętny dla fabuły, zbędny, niepotrzebny. Każdy ma swój charakter, historię, tajemnice i ukryte cele.

Po raz kolejny dałam się autorce wyprowadzić w maliny, bowiem kiedy już byłam pewna, że wszystko wiem, akcja zakręciła o 180 stopni i pozostała mi tylko myśl, że byłam blisko. Choć to przecież było do przewidzenia, bo nie mogło być tak łatwo z odkryciem prawdy i winnych. 
Dużą zaletą jest naprzemienna narracja Leny i Artura, ale sporo sekretów długo pozostaje czytelnikowi nieznana.
 
Więcej Wam napisać nie mogę, bowiem musiałabym zdradzić zbyt wiele z fabuły a to byłoby grzechem. Wielbiciele twórczości Alicji Sinickiej a zwłaszcza Ci, którzy poznali dwa poprzednie tomy tej serii nie powinni zwlekać i natychmiast rozpocząć przygodę z finałowym tomem. Gwarantuję, że będziecie zadowoleni!
 
 
Podsumowując - "Otwórz oczy" to wyśmienita lektura o życiu szefa imperium produkującego broń neurologiczną. Emocji jest tak wiele, że spokojnie można je podzielić na trzy książki. W powieści nie brakuje szantażu, tajemnic, walki na śmierć i życie, strachu i rozpaczy. Są też subtelne opisy zbliżeń, niepokój, nienawiść, sekrety i żądza zemsty a także chwile słabości branie się w garść. Gorąco polecam!

 

 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
  



 

wtorek, 22 września 2020

Alicja Sinicka "W jego oczach"

 
 
 
 
Autor: Alicja Sinicka
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 2019
Liczba stron: 368
Seria:  Oczy wilka  tom 2
 
 
 
 
 
Drugi tom serii 'Oczy wilka' Alicji Sinickiej, czyli "W jego oczach" to wydarzenia rozgrywające się dwa lata od momentu, gdy Lena przyjechała do Głębi. W pierwszej części poznaliśmy tajemnicze sprawy Artura, specyfikę zagadkowej pracy a Lena doświadczyła naprawdę wielu szokujących chwil. Co czeka na nas tym razem?  

Mimo zaręczyn Leny i Artura, między młodymi nadal są niedopowiedzenia, tajemnice, brakuje zaś całkowitej szczerości i zaufania. Dlatego, gdy Lena zaczyna mieć wrażenie, że w domu czai się zło i dzieją się dziwne rzeczy a ona sama czuje się otępiała, spowolniona i coraz bardziej nieprzystępna, wstydzi się powiedzieć o tym Arturowi. Zwłaszcza, że zdaje sobie sprawę jakie geny nosi - może to początek choroby psychicznej?! A gdy pewne wydarzenia już wyjdą na jaw - nikt jej nie wierzy, brakuje bowiem dowodów. Jak długo Lena wytrzyma w domu, w którym się dusi i stoi na granicy szaleństwa?
 
Sprawy nie ułatwia pojawienie się w willi rodziny Mangano pewnego siebie i charyzmatycznego gościa z Rosji. Borys przyleciał specjalnie po to, by pomóc Arturowi w jednym z projektów a wolnych chwilach stara się dotrzymywać Lenie towarzystwa, nie zdając sobie sprawy, jak wielką zazdrość wzbudza swoim zachowaniem. Zasiał w dziewczynie również ziarenko niepewności co do działalności Artura, uświadamiając jednocześnie, że narzeczony nie mówi jej wszystkiego tak jak on swojej Annie.

Jest też ONA. Wyodrębnione zostały rozdziały, w których narratorką jest anonimowa kobieta, nienawidząca Leny, wielbiąca Artura i fantazjująca na jego temat. Zamierza doprowadzić Lenę do szału... W jaki sposób? Czy osiągnie swój cel? Kim ona jest?


Uważny czytelnik ma szansę szybko domyślić się kim jest ONA. Z tryumfem w oczach odkrywa przyczynę dziwnych zjawisk w posiadłości Mangano i złego samopoczucia Leny. Wiem, bo sama tak miałam, tyle tylko, że nie do końca można mieć pewność, iż właśnie tak jest - przecież to książka Alicji Sinickiej, która we wszystkich swoich dotychczasowych książkach wodziła mnie za nos (tak, przeczytałam wszystkie). Dlatego bądźcie uważniejsi, wytężcie wszystkie zmysły i obserwujcie... choć obawiam się, że ostatecznej prawdy nie odkryjecie, zanim nie zechce tego autorka :) Przyznaję, byłam zaskoczona! 

Chciałabym napisać tutaj wiele o poprowadzeniu fabuły, tajemnicach, zagadkach, przeszłości, która powraca i tajnych badaniach Artura, ale nie zrobię tego, by nie zepsuć Wam lektury. Musicie sami odkrywać to, co Alicja Sinicka zdradziła nam w tym tomie. Jest w nim napięcie, zwroty akcji, niezrozumiałe wydarzenia, niezwykle sprytni i żądni zemsty ludzie, a także nadal zapatrzony w swoją pracę Artur. Facet nie dostrzega (nie chce? nie może?) tego, co dzieje się z jego narzeczoną, nie wierzy jej słowom - do czego musi dojść, by on bliżej przyjrzał się sprawie? 

Ogólnie jak przystało na obyczajówkę z elementami romansu i erotyki to książka utrzymana na dobrym poziomie. Jej konwencja jej nieco inna niż w pierwszym tomie (dlatego nie będę ich porównywać), kiedy zostajemy rzuceni na głęboką wodę dowiadując się, czym zajmuje się Artur. Tutaj zaskakują nas inne wątki, niemniej drażniła mnie obojętność zapracowanego Artura oraz zbyt częste przemyślenia Leny dotyczące potencjalnej choroby psychicznej i szalejących w niej emocji. 


Podsumowując - "W jego oczach" to świetna powieść, obowiązkowo czytana w ramach serii, nie jako pojedynczy tytuł, pełna zaskoczeń i skupiona wokół intrygujących zdarzeń. Osoba, której przez całą książkę poszukujemy jako winną, nie jest do odgadnięcia przez czytelnika! Uwielbiam takie lektury, który nęcą, kręcą i wirują robiąc zamieszanie w myślach i skutecznie utrudniając odkrycie prawdy. Jest to historia o zazdrości, zemście, wsparciu, złudzeniach oraz nienawiści. O dystansie do swoich przeżyć, niepewności, niedopowiedzeniach, tajemnicach, strachu i niepokoju. O decyzjach, które pociągają za sobą poważne konsekwencje i poczuciu zagrożenia. Polecam!

Nie mogę się już doczekać lektury trzeciego tomu, zwłaszcza że już wiem, iż Artur trzyma w sekrecie pewną rodzinną tajemnicę a ojciec zasadniczo określił, kiedy może ją wyznać Lenie.

 

 
 
 Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
  



sobota, 15 sierpnia 2020

Alicja Sinicka "Oczy wilka"





Autor: Alicja Sinicka
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 17 czerwca 2020
Liczba stron: 408
Seria:  Oczy wilka tom  1




Alicja Sinicka zachwyciła mnie "Stażystką" i od chwili jej przeczytania sięgam po każdy wydany tytuł autorki. Do znajomości wszystkich jej książek brakowało mi tylko "Oczu wilka" - debiut Sinickiej, który doczekał się wznowienia. Czy zachwyciła mnie podobnie jak inne książki?


Lena Kajzer od trzeciego roku życia mieszkała z ciocią Melanią, pisarką, która zastępowała jej matkę i ojca po ich tragicznej śmierci. Teraz jednak dziewczyna w dość niecodziennych okolicznościach została sama i nawet pamiętnik ciotki nie pomógł jej w zrozumieniu tego, co się wydarzyło. Dlatego zdecydowała się na przeprowadzkę z Katowic do oddalonej o dwieście kilometrów Głębi na Dolnym Śląsku. Przyjaciółka ze studiów - Jolka znalazła dla nich staż w jednej z fabryk.

Swoje pojawienie się w Głębi Lena obwieściła w dość nietypowy sposób - uderzając w terenowe bmw, którego właścicielem okazał się wysoki brunet z lazurowymi oczami, przypominającymi hipnotyzujące spojrzenie wilka - Artur Mangano. Syn właściciela fabryk, okazałej willi i opływającego w fortunę Włocha od pierwszej chwili zauroczył Lenę. Nie może przestać o nim myśleć, pojawia się wszędzie tam, gdzie jest i ona. Jakaś niewidzialna siła ją do niego ciągnie, choć Jolka wielokrotnie ostrzegała, by trzymała się od Mangano z daleka.

Pomyślicie, że tak naprawdę to nuda. Niczym się ta książka nie wyróżnia, jednak to dopiero początek. Od chwili gdy Lena znalazła w gabinecie Artura szokujące zdjęcie akcja zaczyna nabierać tempa, choć miałam wrażenie, że więcej jest tylko zagadek i tajemnic. Lena wciąż wpada w kłopoty, kumple Artura muszą ją ratować a sam Artur wciąż znika w pracy, niezależnie od pory dnia czy nocy. Przeprowadza podejrzane rozmowy telefoniczne, prowadzi szemrane interesy i musi uważać na włamania do firmy, twierdzi też, że dziewczyna nie jest na pewne informacje gotowa. Kajzer z czasem przekonuje się, że on znał Melanię, wie o tym co spotkało jej rodziców, jak również posiada obszerną wiedzę o niej samej. Dlaczego? W jakim celu? Jak to możliwe? Kim tak naprawdę jest Artur?

Lena jest królową wpadania w tarapaty, chce zapomnieć o przeszłości, ale teraźniejszość jej na to nie pozwala. Za punkt honoru dziewczyna postawiła sobie poznanie tajemnic Artura i wbrew nakazom oraz zakazom dąży do obranego celu. Choć nie jest jej łatwo, gdy Mangano nagle odcina się od niej, znika bez słowa wyjaśnienia, choć wcześniej szeptał czułe słówka czy obdarował drogimi prezentami. Lena jest skołowana - jego oczy ją uspokajają, ale widzi w nich strach i niepewność. Pod wpływem jego dotyku relaksuje się, ale w sercu odczuwa niepokój. Nie jest pewna czy uczucie do Artura ma szansę zagościć w jej życiu na dłużej... Zwłaszcza po tym, co się dowiedziała! Po tych kłamstwach! Co zrobi gdy pozna całą prawdę? Czy wybaczy Arturowi? 


Nie wiem czy istnieje czytelnik, który domyśliłby się całej prawdy o wydarzeniach z "Oczu wilka". Myślę, że ani przeszłości ani tym bardziej wydarzeń bieżących nie ma szans przewidzieć. W wielu momentach nie dowierzałam, że czytam debiut! Książka wielokrotnie wbija w fotel, wywołuje milion pytań, można snuć stos domysłów a liczba zagadek nie maleje, ponieważ rozwiązania okazują się zgoła inne. Głębska mafia, narkotyki, chloroform, tajne przejścia, niewiarygodnie wyposażone samochody, Hieny i tajemnicze skróty to tylko ułamek tego, co znajdziecie w tej powieści. Powieści z domieszką romansu i sensacji, bowiem nie brakuje tutaj wspaniałych scen zbliżeń czy tych, podnoszących adrenalinę.

Alicja Sinicka stworzyła wielu kontrastowych bohaterów, są doskonale wpisani w swoje role, dokładnie scharakteryzowani, wyraziści a dodatkowo skrywający liczne sekrety. Jak przystało na dobrą książkę znajdują się wśród nich również 'czarne charaktery'. Dwójka głównych bohaterów, czyli Lena i Artur to zderzenie odmiennych osobowości. Ona - lekkomyślna, naiwna, chwilami zbyt uległa, zaś On to ideał mężczyzny, uprzejmy, przystojny, wysławiający się jak nie-facet, tajemniczy, mroczny, intrygujący, pociągający.

"Oczy wilka" czyta się wyjątkowo szybko, bowiem ciekawość jest silniejsza. Poza tym to lekka pozycja, niekoniecznie realna (nawet mnie nie przeszkadzał wątek nieco fantastyczny), ale doskonale sprawdza się w oderwaniu od rzeczywistości. Gdy akcja pędzi, wciąż pojawiają się zaskakujące wydarzenia a tajemnice przestają nimi być to właściwie nie ma szans na odłożenie lektury. Książka wciąga tak mocno, że właściwie moją uwagę zwróciły tylko pojedyncze słowa, które totalnie mi się nie podobały jak 'ślepia' w odniesieniu do oczu człowieka (słowo akceptowalne w sytuacji, gdy porównuje się oczy do ślepi wilka) czy 'fajcata', jako twarz człowieka. Ale to drobiazgi.

Rozpoczynająca trylogię powieść "Oczy wilka" to zupełnie inna gatunkowo historia od znanych mi dotychczas z dorobku Sinickiej; tamte były bardziej kryminalne. Tutaj - tak jak wspomniałam - jest romans połączony z sensacją i odrobinką nierealności. Jednak muszę przyznać, że już nie mogę się doczekać, co znajdę w kolejnych tomach serii.


"Dopóki nie pogodzisz się z przeszłością, nie zrobisz kroku naprzód." *
 

Podsumowując - "Oczy wilka" to świetnie zajmująca czas opowieść o - z pozoru - zwykłym życiu świeżo upieczonej stażystki, która nieświadomie / podświadomie zbliża się do lokalnego przystojniaka. Wbrew sobie. Wbrew radom innych. Wbrew rozumowi. To historia pełna emocji, gniewu, frustracji, strachu, nadziei i bezradności. Nie brakuje bólu po utracie bliskich, niezrozumienia i tajemnic a irracjonalność niektórych wydarzeń czy zachowań bohaterów dodają tylko smaku. Gorąco polecam!












* A. Sinicka, "Oczy wilka", Wyd. Kobiece, Białystok 2020, s. 135



"Oczy wilka"
"W jego oczach"
"Otwórz oczy"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję


środa, 13 czerwca 2018

Kasia Bulicz-Kasprzak "Sprzeczne sygnały"




Autor: Kasia Bulicz-Kasprzak
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: luty 2018
Liczba stron: 320











Bliźnięta jednojajowe są właściwie jednakowe, prawda? Trudno je odróżnić jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, ale czy również charakter mają choćby podobny i kochają się ponad wszystko? Generalnie i teoretycznie tak, ale jak pokazała Kasia Bulicz-Kasprzak w swej najnowszej książce, nie zawsze jest to regułą... O czym jeszcze jest ta powieść?

Rodzina Janickich żyje wyborami. Krzysztof Janicki - mąż, ojciec, brat, syn i wnuk kandyduje na stanowisko burmistrza. Kiedy wyjeżdża za miasto na spotkanie biznesowe zapomina zabrać z urzędu stworzoną w pocie czoła prezentację. Dzwoni do siostry i prosi, by mu ją dostarczyła... Jednak z powodu roztargnienia i spożytych na rozluźnienie procentów Krzysztof myli siostry, co staje się przyczyną komplikacji w nadchodzących wydarzeniach.

Kiedy Janicka dociera do gabinetu Krzyśka zamiast dokumentów znajduje... trupa! Przestraszona faktem, iż w toku śledztwa może wyjść na jaw fakt, że tak naprawdę miała motyw, by zabić i nikt nie uwierzy że jest niewinna, dzwoni po siostrę i zamieniają się miejscami. Możecie sobie wyobrazić jak będzie wyglądała praca policjantów, którzy nie mają pojęcia, że to bliźniaczki.

No dobrze, ale zostawmy zamieszanie z paniami Janickimi. Zastanówmy się kto zabił i jaki miał powód? Komu zaszkodził Andrzej Musiał, człowiek spokojny, społecznik? Co takiego zrobił Ludmile, że mogła chcieć się go pozbyć? Czy przyczyną śmierci mogły być sprawy zupełnie z nim niezwiązane? Przypadek? Sprawa jest tym bardziej fascynująca, że w tak małej społeczności takie rzeczy raczej nie mają miejsca.

Powieść jest tak skonstruowana, że wraz z każdym kolejnym rozdziałem dotyczącym wydarzeń z przeszłości, otrzymujemy coraz pełniejszy obraz sytuacji. Dowiadujemy się co działo się w rodzinie Janickich w ciągu ostatnich pięciu lat i jakie były przyczyny obecnego zachowania jej członków. A przede wszystkich dlaczego siostry tak bardzo się nie lubią... Poznajemy też przeszłość kilku innych bohaterów, mających swój udział w tej historii. Na przestrzeni tych lat działo się sporo: śmierć, choroba, nieplanowana ciąża, poronienie, molestowanie, romans, wandalizm, działania rosyjskiej mafii, trudna miłość...

Kasia Bulicz-Kasprzak pokazała jak może skończyć się brak wsparcia ze strony bliskich czy niespodziewane zrozumienie ze strony teściowej. Zwróciła uwagę na to, że czasami ukrywając coś przed rodziną stajemy się 'czarną owcą', ale złożona obietnica nie pozwala nam ujawnić prawdy i się oczyścić. Nawet podejmowane przez nas decyzje bywają czasem dobre tylko dla naszych dzieci, dla nas już niekoniecznie i z czasem okazuje się, że finalnie były złe... Że nie dały nam szczęścia, takiego prawdziwego, z którego możemy czerpać energię garściami. By je osiągnąć walczmy, a jak już zdobędziemy - doceńmy.

Książka z umiarkowanie fascynującą akcją w początkowej fazie, dopiero z czasem rozwija się, intryguje i wprawia w zdumienie. Autorka skupiła się bardziej na emocjach, uczuciach i decyzjach, które mają kluczowe znaczenie w życiu bohaterów a co za tym idzie, i w naszym. Dała nam całe mnóstwo przykładów dotyczących trudnych sytuacji, pokazała jak radzić sobie na rozdrożach i że momentami trzeba zwyczajnie 'podkasać rękawy' i walczyć o przyszłość, zwłaszcza swoją, bo o dzieci dbamy zawsze w pierwszej kolejności zapominając o własnym 'ja'. A przecież dzieciom potrzebni są szczęśliwi rodzice.


Podsumowując - "Sprzeczne sygnały" to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym opowiadająca o trudnej miłości - rodzicielskiej, siostrzanej, niespełnionej, sprzed lat... Historia rodziny napisana z domieszką ironii i humoru, traktująca o wypełnianiu pustki w sercu, rodzinnym syfie ukrywanym latami, durnotalizmie i władzy, do której niektórzy dążą 'po trupach'. Jest to książka, w której nie wszystko jest takie, jakie się początkowo wydaje i dopiero kiedy odkrywamy kolejne fakty, zaczynamy rozumieć. Polecam





Książkę przeczytałam w ramach majowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 15 stycznia 2018

Krzysztof Koziołek "Imię Pani"



Autor: Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
Data wydania: listopad 2017
Liczba stron: 334








Bardzo lubię czytać kryminały, choć nie miałam dotychczas styczności z tymi oferowanymi przez Krzysztofa Koziołka – w wersji retro. Dlatego dałam się namówić na dziesiątą już książkę pisarza (dlaczego ja wcześniej nie znałam tego autora??) - „Imię Pani” i odbyłam podróż w czasie na Dolny Śląsk.

Jest grudzień 1934 roku
Czterdziestoletni Gustav Dewart za namową wuja wyjeżdża do Krzeszowa, gdzie w barokowym kościele klasztornym u benedyktynów ma odzyskać spokój ducha po rodzinnym dramacie. Komisarz kryminalny nie jest zbyt zadowolony z pobytu w gościnie u opata, ponieważ strasznie się nudzi. Jednak osiemnastego dnia miesiąca, tuż po uroczystej mszy na okoliczność Dnia Światła, los postanawia uśmiechnąć się do komisarza – opat otrzymuje wiadomość, że brat Bronisław nie żyje. Dzieło przypadku? Możliwe… Na miejscu zdarzenia pojawia się komendant powiatowej żandarmerii – Felix Walsleben, który od początku działa Gustawowi na nerwy. Brak sympatii między przedstawicielami prawa jest coraz bardziej widoczny, zwłaszcza że niebawem pojawiają się kolejne ciała… Czy to nadal przypadki albo nieszczęśliwe wypadki?

Na prośbę opata Dewart prowadzi własne śledztwo, choć widocznym jest, iż jego pomysły wciąż komuś przeszkadzają. Z pozoru ofiary nic nie łączy – ani wiek, ani płeć, ani zajęcie… Komisarz jednak wciąż szuka, kombinuje, rozmawia i dopatruje się powiązań, co sprawia, że powoli wyłaniają się pomysły co łączyło kolejne ofiary. A dlaczego powoli? Bowiem w trakcie analizy kto jest winny śmierci tylu osób, na drodze stanęły mu demony z przeszłości… Wspomnienie osób, które już dawno chciałby usunąć ze swej pamięci…


Krzysztof Koziołek stworzył na pewno bardzo oryginalny kryminał – sam pomysł na fabułę mnie zaskoczył i nijak nie mogłam wyprzedzić wydarzeń swoimi przypuszczeniami. Morderca wszystkich wywiódł w pole i choć przez chwilę podejrzewałam, kto jest winny zbrodni to niestety zbyt szybko odrzuciłam ten pomysł. Zafascynowały mnie ukryte wyjścia z klasztoru, tunele a także tajemnice skrywane przez skrytki z przeszłości. Świetnie bawiłam się podczas utarczek słownych między przedstawicielami prawa a z niepokojem śledziłam kolejne kroki Gustawa w poszukiwaniu prawdy.

Autor doskonale wpasował się w czas akcji – opowiedział historię opactwa, moment konsekracji kościoła, opisał wydarzenia jakie miały miejsce podczas rządów kolejnych opatów, jak wyglądał pochówek zakonników. Tekst został wzbogacony legendami, analizą obrazów, licznymi informacjami o wsiach, kopalniach, traktach i tkactwie, którym trudniła się tamtejsza ludność. Jednak chwilami miałam wrażenie, że jest tego za dużo. Że informacje z historycznego tła przytłoczyły samą ‘morderczą fabułę’. Że są to informacje bardzo przewodnikowe, zabrakło mi w tych fragmentach lekkości, które bardziej by mnie wciągnęły a nie dotyczyły wciąż nowych nazw, dat i nazwisk.

Książka jest idealną lekturą dla osób lubujących się w kryminałach, zwłaszcza retro oraz powieściach historycznych. Nie brakuje tutaj różnorodności bohaterów, podstępów, śledzenia, zaskoczeń, tajemnic oraz dedukcji. Pajęczyna podejrzeń zatacza coraz szersze kręgi a komisarz próbuje wyłuskać z gąszczu zalewających go informacji, te naprawdę ważne. Kto i dlaczego zabił tak wiele niewinnych ludzi?


Podsumowując - „Imię Pani” to kryminał, jakich… niewiele :) Mylenie tropów podrzucanych powoli przez autora, zaskakujący finał z mężczyznami w mundurach, postacie dostarczające kolejnych ‘smaczków’ oraz demony z przeszłości, które pojawiają się, by zburzyć spokój.
Świetnie stworzona intryga Koziołka, wzbogacona przez elementy historyczne i opowiedziana nie tylko w małym miasteczku, ale przede wszystkim tuż pod okiem mnichów, z pozoru istot religijnych, niewinnych i skromnych. Jakie sekrety mogą kryć się w takim miejscu?
Jest intrygująco, ekscytująco, zaskakująco i klimatycznie – naprawdę warto przeczytać. Chętnie poznam inne książki Krzysztofa Koziołka.



Zdjęcia pochodzą z TEJ strony i zostały zrobione podczas uroczystej i niezwykle klimatycznej premiery książki - zapraszam do lektury



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorowi

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Anna Łacina "Dzika jabłoń"




Autor: Anna Łacina
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: kwiecień 2015
Liczba stron: 288
Seria: Z kropką









Z twórczością Anny Łaciny miałam już styczność przy okazji książki "Niebo nad pustynią", która przeniosła mnie do ciepłego i pełnego wspomnień Egiptu. Lektura bardzo mi się podobała, dlatego pełna zapału postanowiłam poznawanie kolejnych powieści rozpocząć od "Dzikiej jabłoni".

Wiktoria ma prawie osiemnaście lat i nie może doczekać się Sylwestra. Nie dość, że wybiera się wtedy na imprezę ze swoim chłopakiem Kacprem, to właśnie tego dnia przypada ich trzecia rocznica! Jednak cudowny nastrój dziewczyny pryska jak bańka mydlana, kiedy okazuje się że Kacper zniknął. Jakby zapadł się pod ziemię, bowiem w domu głucho i cicho, jego konto na FB nie istnieje a w telefonie zgłasza się tylko poczta głosowa. Wiki jest zaniepokojona, ale tłumaczy sobie, że może to jakaś niespodzianka i chłopak pojawi się dopiero na imprezie.... Może o północy... Samotna i zła wraca do domu a kiedy odkryje prawdę, jej świat legnie w gruzach...

Po przeczytaniu opisu książki oraz jej początku, byłam przekonana że autorka skupi się na rozstaniu Wiktorii i Kacpra. Że powieść będzie traktowała o utraconej miłości, przyjaźni, zawiedzionych nadziejach osób u progu dorosłości.
Sądziłam, że kulminacyjnym momentem będzie pojawienie się informacji o wyjeździe i intrygująca treść listu:

"Muszę wyjechać na jakiś czas. Wszystko w porządku. Nie szukajcie mnie. Nikt mnie nie porwał, nie uciekłam z domu, nie jestem w ciąży.
Zawahała się, zanim dodała:

Wrócę." *



Myliłam się. Autorka miała inne plany i ogromnie mnie zaskoczyła. Pozytywnie, bowiem poszła w kierunku, który bardzo lubię - tajemnic z przeszłości. Dodatkowo zabrała czytelnika w dość rzadko opisywany w powieściach zakątek Polski - w okolice Kamiennej Góry - pokazując zabytki, urokliwe miejsca, wspominając nieco o religii i historii. To właśnie w tamtych stronach okazało się, że rodzina Wiktorii skrywa niejedną tajemnicę. Wiktoria i jej starsza siostra Marta dowiadują się, że rodzice przez wiele lat ukrywali przed nimi bardzo istotne informacje. Jak na ich życie wpłynie ucieczka Wiktorii, która zupełnym przypadkiem zmusiła ich do wyjawienia prawdy?

Muszę też wspomnieć słów kilka o dwudziestosześcioletniej Marcie - starszej siostrze Wiki, która przeżywa właśnie kryzys swojego sześcioletniego związku z Marcinem. Facet jest centusiem i człowiekiem uzależnionym od świata gier. Zaskoczył ją (dość negatywnie) prezentem na Nowy Rok, w ogóle nie okazuje jej zainteresowania, nie potrafi zrozumieć jej pragnień dotyczących legalizacji związku. Dlatego Marta nie jest pewna czy chce z nim spędzić życie, jej pragnienia i nadzieje przegrywają w starciu z podejściem Marcina. A kiedy na scenę wkracza stres - Marta zasypia... Jak na hiperslipnika przystało. Dodatkowo, każde z nich skrzętnie ukrywa przed drugim pewną tajemnicę - dlaczego nie chcą, by to wyszło na jaw?

Wprawdzie powieść zalicza się do literatury młodzieżowej, ale bardzo dobrze odnalazłam się w wykreowanym świecie. Bo przecież nie brakuje tu dorosłych bohaterów i ich problemów. Jest wiele mądrych przesłań dotyczących uczuć - miłości i przyjaźni, są zawiedzione nadzieje, morały płynące z popełnionych błędów, jest przeszłość, która nieodłącznie towarzyszy bohaterom i pokazuje, że nigdy nie jest za późno na wyjaśnienia i zgodę. Styl autorki jest bardzo przyjemny w odbiorze, wydarzenia intrygują, tajemnice i zagadki podnoszą ciśnienie a to co udaje nam się odkryć robi wrażenie. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw! Sądziłam, że bohaterką będzie Wiktoria, no dobra... niech będzie, że jeszcze Marta, ale do głowy mi nie przyszło, że pozory tak mnie zmylą i nie skupimy się na utraconej miłości nastolatki czy rutynie i przeszkodach w związku niespełna trzydziestoletnich ludzi.

Zabierając czytelnika do Kamiennej Góry autorka wprowadziła go w świat zupełnie inny niż ten, w którym dotychczas żyli. Zaprowadziła nas do niezwykle klimatycznej księgarni, przedstawiła nam ciekawych chłopców. Tylko czy udało jej się udowodnienie nam, że wyjazd z miejsca, gdzie rodzą się problemy jest właściwym krokiem? Czy w ucieczce z dala od Gniezna i Poznania siostry odnajdą sens życia i wskazówki potrzebne do podjęcia ważnych decyzji?

Prosta, ale jakże trafiająca w sedno. Piękna i zmuszająca do refleksji. Pokazująca czym jest rodzina i jak niedomówienia czy waśnie mogą doprowadzić do ukrycia w kokonie milczenia pewnych wydarzeń. To najkrótszy możliwy opis tej powieści, którą polecam wielbicielom obyczajówek pełnych tajemnic - w każdym wieku.





* Anna Łacina, "Dzika jabłoń", Nasza Księgarnia, Warszawa 2015, s. 72



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dagmarze

poniedziałek, 11 listopada 2013

Przemysław Żuchowski "Droga do domu"




Autor: Przemysław Żuchowski
Wydawnictwo: Poligrafia AD REM
Data wydania: 2012
Liczba stron: 310











Przemysław Żuchowski to kolejny polski autor, o którym słyszało zapewne niewielu. Powód jest prozaiczny - nie jest to typowy pisarz. Z wykształcenia pielęgniarz, pracuje w ratownictwie medycznym a czas wolny poświęca na wędrówki po górach i jaskiniach. Szczególną miłością darzy Karkonosze i Góry Izerskie, w których to poszukuje znaków walońskich oraz nieodkrytych tajemnic. Z tych właśnie pasji narodziła się ta książka.

"Droga do domu" podzielona jest na trzy części: Osada, Strażnik oraz Polowanie. Czytelnik poznaje w nich życie ludzi zamieszkałych tereny obecnej Szklarskiej Poręby w 1675 roku, a także ich problemy, które z pozoru mogą wydawać się błahe, jednak rozwiązanie niejednokrotnie wymaga nie lada sprytu i mądrości. Głównym bohaterem książki jest Walon, który postrzegany jest jako odludek, gdyż mieszka w sporym oddaleniu od innych chat a jego zajęcie i źródło utrzymania to zbieranie kamieni szlachetnych oraz ziół. Walon jest potomkiem poszukiwaczy złota, którego wychował Marcel - Strażnik Waloński. Jest on człowiekiem o dobrym sercu, który chce każdemu pomóc i nie potrafi zrozumieć dlaczego ludzie z osady są tak wrogo nastawieni do okolicznych wilków.

Autor pokazał czytelnikowi relacje człowiek-wilk i to z punktu widzenia obu stron. Dość niezwykłe są spisane uczucia, emocje i myśli, które pojawiają się w umysłach wilków, zwłaszcza tych wysuniętych na pierwszy plan: Army i Proka. To wilcze małżeństwo w wyniku nagonki ludzi, straciło swoje młode i postanowiło się zemścić. Jednak atak na osadę zaplanowała także wataha Czarnego. Co wyniknie ze spotkania ludzi z wilkami? Czy dojdzie do walki pomiędzy watahami?

Dodatkowych emocji dostarcza czytelnikowi młody chłopiec - Gucek, który zafascynowany górami i opowieściami Walona, postanawia sam wyruszyć na wyprawę. Nie zdaje sobie sprawy jakie konsekwencje niesie za sobą taka decyzja. Czy zagubionego chłopca uda się odnaleźć? Kto pomoże Walonowi w poszukiwaniach? Czy mężczyzna okaże się być prawdziwym Strażnikiem walońskiego skarbu i przyjacielem wilków? Czym taka przyjaźń się objawia? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie oczywiście w książce.

Mnie ta opowieść nie powaliła na kolana. Owszem autor miał ciekawy pomysł na opisanie życia ludzi w tamtym okresie, ich relacje z dzikimi zwierzętami oraz radzenie sobie w różnych trudnych sytuacjach. Jednak chwilami bardziej przeżywałam problemy wilków niż ludzi. Żałowałam, kiedy zostawały ranne czy traciły małe. Książka nie zaskoczyła mnie czymś ciekawym, nawet znalezisko Walona czy poszukiwania Gucka nie wywołały burzy emocji. Nie każda lektura jest dla każdego czytelnika. Ta widać nie ma w sobie takiej historii, która sprawiłaby, że jeszcze długo będę o niej myśleć. Mimo swej magii, tajemnic i czaru Ducha Gór nie będę wielką fanką tej lektury. Ot, opowiadanie na tu i teraz. Jednak jeśli kogoś zainteresowały przeżycia Walona oraz Proka i Army to zachęcam do przeczytania "Drogi do domu", bowiem w grudniu na rynku wydawniczym pojawi się kontynuacja opowieści.



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Wyzwanie miejskie, Z literą w tle, Book z nami (1,5 cm), Polacy nie gęsi II, Debiuty pisarskie, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Magdalenie z Wydawnictwa "AD REM"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...