Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiatusia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiatusia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 lutego 2013

Helen Fielding "Dziennik Bridget Jones" - recenzja gościnna


Tytuł oryginału: Bridget Jones' Diary
Tłumaczenie: Zuzanna Naczyńska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2001
Liczba stron: 236








Chyba przy żadnej książce tak się nie śmiałam jak przy „Dzienniku Bridget Jones”.
Główna bohaterka jest przesympatyczną kobietą, której los, jej wybory, kompleksy sprawiają że jej życie jest dla czytelnika dużą dawką dobrego humoru, a często również wzruszeń. Bridget opisuje swoje życie, wszystko ze szczegółami nie pomijając swoich barwnych uwag, myśli. Jej praca, życie miłosne, rozmowy z matką ( na marginesie powiem, że też jest charakterystyczną, ciekawą postacią) walka z nadwagą to wszystko i wiele więcej znajduje się na stronach prowadzonego przez nią dziennika.

Helen Fielding stworzyła unikat – kobietę uniwersalną - taką jak każda z nas, a zarazem zupełnie inną, bo wszystkie się od siebie różnimy. Możemy przeczytać i dowiedzieć się czy nasze życie jest podobne – a może zupełnie inne do tytułowej bohaterki. Czy w czymś przypominamy Bridget Jones?
Mężczyźni w tej lekturze też znajdą coś dla siebie przede wszystkim dowiedzą się wiele o kobietach :)

Jak jeszcze nie czytałyście/czytaliście to nie ma na co czekać , bo w kolejce już czeka kolejna część - „W pogoni za rozumem” i w niczym nie odbiega od pierwowzoru ;)

Chodzą słuchy, że powstanie 3 część - ma cichutką nadzieje, że tak się stanie! ;)

kwiatusia

Recenzja napisana w ramach Wyzwania czytelniczego 2013 „Pod hasłem” - do stycznia

wtorek, 29 stycznia 2013

Marika Cobbold "Utonięcie Rose" - recenzja gościnna



Tytuł oryginału: Drowning Rose
Tłumaczenie: Anna Rajca-Salata
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: wrzesień 2012
Liczba stron: 352







Eliza - główna bohaterka „Utonięcia Rose” Mariki Cobbold od ponad dwudziestu lat boryka się z poczuciem winny za śmierć swojej kuzynki. Ma wyrzuty sumienia, ze zostawiła 16-letnią Rose samą nad jeziorem, a sama uciekła jak tchórz. To doprowadza do tego że zapomina o swoim wielkim marzeniu zostania artystką, nie układa się jej życie uczucie z wspaniałym mężczyzną. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość od swojego wuja (ojca Rose), że chce jej przekazać dość sporą kwotę pieniędzy. Eliza jest zdziwiona bo przez lata się do niej nie odzywał obwiniając ją o śmierć córki. 

Umiejętnie przeplatany z teraźniejszością wątek retrospekcyjny pozwala czytelnikowi poznać co naprawdę wydarzyło się nad jeziorem. Jak i dlaczego zginęła Rose...

Marika Cobbold doskonale ukazuje jakie zmiany zachodzą w człowieku po tak wielkiej tragedii - śmierci członka rodziny i mogą trwać latami. To poczucie winy, krzywdy, samotności doprowadza do stopniowego wycofania się z życia społecznego, stopniowo zabiera plany, marzenia, radość z życia, psuje relacje z najbliższymi. Całe życie będziemy zastanawiać się dlaczego tak się stało! Strata bliskiej osoby a w tym przypadku dodatkowo poczucie winy za śmierć potęgują stany depresyjne. Eliza (tuż po tragedii) potrzebowała fachowej pomocy psychologicznej.Dowiedziała się, że ma zawsze myśleć o miejscu, w którym się znajduje "tu i teraz" i to przyczyniło się, przynajmniej w pewnym stopniu "do normalności", ale i tak żyje cieniem własnego życia.

Dopiero po liście, rozmowach z wujem i dzięki jego pomocy realizuje jedno ze swoich marzeń. Po dwudziestu latach, przez przypadek dowiaduje się prawdy. Czy dopiero teraz, jako czterdziestoletnia kobieta zacznie żyć pełnią życia?
Zachęcam do przeczytania, aby znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Proza Mariki Cobbold mnie zaintrygowała, dlatego nie zamierzam rozstawać się z jej twórczością - na mojej półce już czeka jej wcześniejsza powieść "Gupiki na podwieczorek". Jestem pewna, że się nie rozczaruję.

Recenzja napisana w ramach wyzwania czytelniczego 2013 "Pod hasłem" - autorki bloga Ejotka :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...