Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sońska Natalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sońska Natalia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 stycznia 2018

Natalia Sońska "Zakochaj się Julio"






Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 304










Kraków otulała jeszcze warstewka śniegu kiedy zagłębiałam się w najnowszą powieść Natalii Sońskiej „Zakochaj się Julio”, w której autorka roztoczyła przede mną bajkowo zimowy krajobraz Krakowa i Zakopanego. Jednak powieściowego śniegu było zdecydowanie więcej a piękno otaczającego świata okrytego warstwą skrzącego puchu znacznie lepiej wypadło w mojej ocenie niż widok z okna…

Julia Konarska jest niespełna trzydziestoletnią nauczycielką matematyki w jednym z krakowskich liceów. Jest osobą pogodną i szczerą a uczniowie darzą ją szacunkiem. Uwielbia uczyć, to jej pasja, nie tylko zawód. Radość sprawiają jej sukcesy podopiecznych, poświęca im nawet swój wolny czas po lekcjach, by należycie przygotować ich do matury. Dla swoich wychowanków stara się być nie tylko pedagogiem, ale przede wszystkim przyjaciółką. Dlatego broni ich jak lwica, gdy trzeba wymierzyć karę po wyskoku, którego dopuściło się dwóch wzorowych uczniów podczas ferii w Zakopanem. Julka jeszcze wtedy nie zdaje sobie sprawy, że tamten wyjazd i wydarzenia rozgrywające się podczas ogniska na długo pozostaną w pamięci wielu osób… Zmienią też scenariusz przyszłości kilkorga z uczestników… Czy raz jeszcze podjęłaby taką decyzję co do kary, gdyby wiedziała iż jest ktoś, kto okaże się padalcem w stosunku do niej? Kto posłuży się szantażem z zazdrości?

„Życie to nie matematyka, tu często trzeba dostosowywać się do tego, co mamy, a nie co w naszym mniemaniu powinniśmy mieć.” *

Po powrocie do Krakowa z pełnego wydarzeń zimowiska, Julka nadal chodzi z głową chmurach wspominając miłe chwile i cudowny klimat Tatr. Sporo miejsca w jej marzeniach zajmuje Jakub Radziszewski, tylko czy jego sytuacja daje jej prawo do jakichkolwiek roszczeń? Czy los zechce im pomóc? Bo – przynajmniej na chwilę obecną – stawia tylko przeszkody w postaci Dagmary czy szantażu… Na szczęście znajduje oparcie w przyjaciółce Oli, która również dostarczyła sporo dobrej zabawy swoim zachowaniem na zakopiańskim pogotowiu.

Natalia Sońska po raz kolejny podarowała mi bajkową opowieść o królewnie szukającej miłości, księcia i jednocześnie walczącej ze złem. Julia w każdej sytuacji chce wszystkim pomagać, stawia na prawdę, choć nie zawsze jest chętna do wyjścia przed szereg i wyznania jej zbyt wcześnie. Potrafi udzielać dobrych rad, nie tylko dotyczących matematyki. Czy znajdzie księcia, którego już sam głos będzie dawał jej moc radości? Czy krakowski deweloper poradzi sobie z wyborem ścieżki życiowej? Co musi się wydarzyć, by zrozumiał bezsens tkwienia w niesatysfakcjonującym związku? Czy wybaczy Julii?

„...nawet po najgorszej burzy w końcu wychodzi słońce, nie można tylko bać się jego blasku i zasłaniać przed nim oczu, bo wówczas można przeoczyć tęczę, nagrodę za cierpliwość.” **

„Zakochaj się Julio” to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy czytali poprzednią zimową powieść autorki „Obudź się Kopciuszku”. Z radością odwiedziłam ponownie Zakopane, pełny magii, ciepła i dobrych rad pensjonat pani Anieli a także poznałam dalsze losy Alicji i Michała. Jak ułożyło się ich życie? Czy przy suto zastawionym stole i pełnej serdeczności góralce kolejna zbłąkana dusza, czyli Julia odnajdzie spokój?

Podsumowując - „Zakochaj się Julio” skrzy się białymi płatkami śniegu, roztacza cudowne górskie widoki, pachnie kwaśnicą i oscypkami, ale również niesie wiele magicznych chwil – rodząca się miłość, prawdziwą przyjaźń czy wsparcie oraz… różnorodne marzenia. Nie zabrakło momentów grozy i zachowań typowych dla ‘czarnych charakterów’ - szantaż z zazdrości i zemsty oraz wyjawienie nie swojej tajemnicy. Cudownie zimowa i lekka opowieść, idealna na wieczorny odpoczynek od trosk.


* N. Sońska, „Zakochaj się Julio”, Wyd. IV Strona, Poznań 2017, s. 114
** Tamże, s. 257





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 31 lipca 2017

Natalia Sońska, Agata Przybyłek "Przyjaciółki"






Autor: Natalia Sońska & Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: czerwiec 2017
Liczba stron: 336













Prawdziwa przyjaźń to towar deficytowy. Oczywiście nie twierdzę, że to niemożliwe, ale przyjaźnie od czasów dzieciństwa czy młodości często nie są w stanie przetrwać próby czasu i odległości. Wiem o tym doskonale, gdyż każdą szkołę kończyłam w innym mieście i kontakt na odległość - choć sporadyczny - przetrwał do dziś tylko z jedną osobą.

Jak bardzo potrzebny nam w życiu codziennym przyjaciel przekonujemy się każdego dnia - gdy chcemy dzielić swe smutki i radości. Możemy wysłuchać, służyć dobrą radą, przytulić, pocieszyć, ale i sprowadzić "na ziemię". To właśnie o tym jest ta powieść - o przyjaźni. Poznajmy główne bohaterki.

Anna i Ludmiła poznały się na studiach. Ich pierwsza rozmowa nie należała do tych z górnej półki, ale bardzo szybko relacja się pogłębiła i stały się nierozłączne. Chociaż czasami różniły się w niektórych kwestiach to nie zdarzały im się kłótnie. Los sprawił, że nawet swoich mężów poznały tego samego dnia. A jak w rzeczywistości wygląda teraz ich życie?

Anka jest szczęśliwą matką i żoną Kamila. Ich maleńka córeczka - Basia - każdego dnia wywołuje uśmiech na twarzy i pozwala złagodzić ból tęsknoty za mężem-marynarzem. Wiedziała, że czekają ją długie miesiące rozłąki, ale miłość była tak wielka, że wydawało jej się, że da radę. Jednak pływający od prawie dziesięciu lat w marynarce handlowej Kamil, stara się uspokoić żonę i kiedy tylko statek znajduje się na wodach Zatoki Adeńskiej telefonuje do niej. Somalijscy piraci nie mają jednak litości i tym razem ich wybór pada właśnie na jednostkę Kamila. Część załogi zostaje zastrzelona, część porwana... Telefon od pracodawcy wywołuje szok u Anki. Nie do końca wierzy w to co się stało. Jest załamana brakiem wiadomości o losach męża. Na kogo będzie mogła liczyć w trudnych chwilach? Czy Miłka stanie na wysokości zadania i wesprze przyjaciółkę? Jaki los spotkał Kamila?

Ludmiła prowadzi wraz z mężem Piotrem restaurację. Starają się jak mogą, by przekazany im przez jego rodziców interes prosperował dobrze, jednak doskonale widać, że każde z nich chciałoby robić coś innego. Miłka marzy o fotografowaniu, jednak odsunęła swe pragnienia na bok, by nie psuć małżeńskiego szczęścia połączonego wspólną pracą. Tylko czy na pewno to związek idealny? Czy nie lepiej podążyć za marzeniami? Piotr wciąż stara się dogodzić żonie, pokazać jak bardzo ją kocha. Dzięki kumplowi załatwia Miłce wymarzoną pracę i... co dostaje w zamian? Ona nawet nie potrafi mu wyznać miłości! Co zmieni w ich życiu problem Anny oraz wyjazd Ludmiły do Toskanii?


Dwie kobiety, dwa małżeństwa, dwa kryzysy. 
Na przykładzie historii Anny autorki pokazały, jak bezpieczna przystań jaką jest dom może zmienić się w miejsce kojarzące się tylko i wyłącznie z kłótniami, problemami, żalem i bólem. W bohaterce nawarstwiły się same negatywne uczucia dotyczące Kamila oraz Ludmiły. Dwie dotychczas najbliższe jej osoby ofiarowały wsparcie i stabilizację a w tak krótkim czasie została sama... Czy rzuci wszelkie kłopoty i zmieni miejsce pobytu czy zacznie walczyć? Wszak uzyskać pomoc w instytucjach ku temu stworzonych jest - wbrew pozorom - trudno a ona od zawsze wierzyła w nierozerwalność małżeństwa.

Zaś wkraczając w codzienność Miłki i Piotra uzyskujemy opowieść jakich wiele - są razem, choć tak naprawdę osobno. On ją kocha, schyla niebo a ona tego nie dostrzega i wciąż marzy o innym życiu podliczając kolumny cyfr. Szansa na odmianę pojawia się niespodziewanie właśnie dzięki mężowi, jednak czy gdyby wiedział jak to się skończy to czy podjąłby taką samą decyzję? Po powrocie żony jest jeszcze gorzej, brakuje szczerości a za fasadą radości i chęci wspólnego wyjazdu kryje się tajemnica kobiety. Czy Piotr zareaguje tak samo jak Anna?

"Przyjaciółki" to powieść o bliskości i przyjaźni oraz ich obecności w naszym życiu. To dowód na teorię o tym, że w najtrudniejszych sytuacjach potrzebujemy wsparcia, ale jednocześnie że bliskim pęka z bólu czy żalu serce a nie są w stanie pomóc, często "ślepi" na prawdziwe problemy czające się obok. Wtedy konieczna jest analiza uczuć kogoś z zewnątrz, kto otworzy nam oczy i z dystansu spojrzy na sytuację. Bez zbędnego balastu emocjonalnego uzmysłowi nam wtedy jakie kroki należy podjąć, by ratować swoją przyszłość.

Anna i Ludmiła nie przypuszczały, że mogą znaleźć się równocześnie na życiowym zakręcie. Nie sądziły, że po tak wielu latach po raz pierwszy się pokłócą. Czy dla ich przyjaźni wyjdzie jeszcze słońce? Czy przetrwają ten życiowy sztorm? Jaki finał przygotował dla nich los? Czy będą szczęśliwe?

Narracja jest wprawdzie trzecioosobowa, jednak losy głównych bohaterów poznajemy z perspektywy całej czwórki, dzięki czemu możemy sytuację ocenić bardziej obiektywnie - ogromnie ucieszyło mnie to rozwiązanie.

Duet Sońska-Przybyłek poradził sobie z napisaniem tej obyczajówki na tyle dobrze, iż nie jest łatwo odkryć która pisarka opisała losy konkretnej bohaterki. To wspaniała powieść o przyjaźni i miłości - pokazuje jak bardzo idealne życie może się poplątać pod wpływem chwili a o miłość niektórzy walczą a inni ją niszczą.
Jednak autorki nie uniknęły nużących fragmentów, które niewiele wnosiły do treści i wciąż powtarzały to, co już było wiadome. Również kilka faktów nie do końca - moim zdaniem - pasuje do treści, jak choćby somalijski szpital dla kogoś kto ma traumę w stosunku do somalijskich piratów! Moją uwagę zwróciło również kilka mało prawdziwych szczegółów w scenach dotyczących porwania statku i dryfującej łodzi, ale nie będę pisać o konkretach, by nie zdradzać zbyt wiele.

Podsumowując - jeśli macie ochotę na lekką powieść z odrobiną adrenaliny to sięgnijcie po "Przyjaciółki". Jestem ciekawa, którą bohaterkę obdarzycie sympatią a która będzie musiała unieść ciężar Waszej irytacji jej postępowaniem. Poznacie też teorię o tym, że małżonkowie to świetni gracze...



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

środa, 31 maja 2017

Natalia Sońska "Kropla zazdrości, morze miłości"




Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 368




Losy głównych bohaterek są spójne z poprzednimi książkami, dlatego polecam czytanie we właściwej kolejności



"Kropla zazdrości, morze miłości" jest czwartą powieścią Natalii Sońskiej, którą miałam okazję poznać. Przygoda zaczęła się dla mnie od debiutu autorki ("Garść pierników, szczypta miłości") z przepiękną okładką a kiedy poznałam Hanię i Kingę, przyjaciółki z wydawnictwa o modzie, wiedziałam że muszę znać ich losy. Choć już z moją sympatią dla bohaterek różnie bywa... Ale o tym za chwilę...


Zrozpaczona Kinga w domowym zaciszu przeżywa żałobę. Nie chodzi do pracy, nie cieszy ją nic. Nie myśli o przyszłości i nie może sobie wybaczyć swojej postawy wobec sytuacji, którą podarował jej los. Gdyby wtedy inaczej zareagowała... Gdyby podjęła rozmowę... Może sprawy potoczyłyby się inaczej i nie musiałaby teraz cierpieć? Ta śmierć ją przygniotła...
W najgorszych momentach do Kingi przyjeżdża Hania - pociesza, sprząta i gotuje jednocześnie popadając w konflikty. Brakuje jej czasu na własną pracę a przede wszystkim rodzinę. Wiktor i dzieci powinni być dla niej najważniejsi a tymczasem oddalają się od siebie rzucając oskarżenia. Hania zaczyna tracić upragnione szczęście a później jeszcze pogarsza swoją sytuację pomaganiem innym. Czy dobre serce nie zaprowadzi jej na manowce? Czy robienie na złość popłaca? Czy uda się zmotywować Kingę do życia i powrotu do pracy? A w świecie magazynów o modzie dużo się dzieje, bowiem zbliża się gala półfinałowa konkursu a zwycięstwo przyniesie niewątpliwie prestiż.

Bardzo lubię powieści Natalii Sońskiej, gdyż są lekkie, ale nie brak w nich problemów życia codziennego szarego człowieka a na deser czekają zawsze niespodziewane rozstrzygnięcia w sprawach sensacyjnych. 
Tym razem autorka skupiła się na pokazaniu kontrastu między Hanią i Kingą. Upadek jednej i podniesienie się drugiej. Ambitna, pracowita i z gołębim sercem Hania zatraca się w pomocy Kindze a potem również koledze z redakcji. Nie widzi w tym niczego złego i zamiast wrócić do domu i poświęcić czas rodzinie, rzuca się w wir odgrywania na Wiktorze. Ich związek tego nie wytrzymuje i Hania podejmuje dość drastyczne decyzje a fotografie w "brukowcach" dolewają oliwy do ognia ich szczęścia. Czy da się to jeszcze odbudować? Hanka bardzo mnie irytowała w tej powieści i chyba dopiero teraz uświadomiłam sobie, że we wcześniejszych tytułach drażniła mnie, ale teraz przeszła samą siebie. Nie dostrzegała prawdy, nie widziała albo nie chciała widzieć właściwego celu swego życia. Wciąż podejmowała złe decyzje i brnęła w nowe problemy. Czym to się dla niej skończy? Czy szczęście nadal na nią czeka?

Roztrzepana, ale mądra i poukładana Kinga dzięki Hani i Mirze zaczyna wracać do życia. Stara się znaleźć pozytywne jego aspekty i małymi kroczkami oswaja się z trudną przeszłością. Cierniem jest dla niej jedynie osoba Kamila, któremu nie potrafi przebaczyć... Maleńkie życie doskonale motywuje ją do działań a za sprawą "Pearl" ma ich teraz sporo na głowie. Kinga nie byłaby sobą, gdyby - oczywiście przypadkiem - nie trafiła w sam środek sprawy kryminalnej. Rozpoczęła też prywatne śledztwo a wszystko wskazuje na to, że zna osobiście człowieka który stoi za tą aferą. Czy Kinga ma rację? Co na to policja? Jaka okaże się prawda?

Przysłowiowe "trzy grosze" dorzucają do powieści bohaterowie drugiego planu - próbująca scalać relacje Kingi z Kamilem - Mira; żerujący na dobrym sercu Hani kolega z redakcji - Artur, Wiktor ulegający wdziękom Magdy a przede wszystkim niezwykła starsza pani - babcia Kingi! Nie wyobrażam sobie tej książki bez niej! Tarot, humor i niezwykła życiowa mądrość to trzy fundamentalne określenia pani Janiny.

Podczas lektury można się uśmiechać, wzruszać, ale i obgryzać paznokcie ze strachu i zdenerwowania (choć to nie jest dobry sposób na odreagowanie). Bo kiedy wszystko już jest "pod kontrolą", kiedy już wiadomo kto jest winny, nagle telefon Kingi burzy dotychczasową wizję i nastaje niepewność...


"Kropla zazdrości, morze miłości" to opowieść o życiu. Dominują w niej problemy, z jakimi borykamy się codziennie - kariera kontra rodzina, utrata bliskich, oczekiwanie na narodziny nowego członka rodziny, miłość i zazdrość idące w parze ale przechylające szalę naprzemiennie na swoją korzyść. Jak je wyważyć, by nasze życie było harmonijne i szczęśliwe? W książce nie brakuje emocji - od smutku i rozpaczy poprzez pogodzenie się z rzeczywistością aż do radości czy euforii. Sprawa kryminalna podnosi adrenalinę a nie zawsze właściwe decyzje bohaterek powodują szybsze bicie serca i finalnie nie jest nam potrzebna kawa. Może jedynie coś na uspokojenie w chwilach, gdy postępują bardzo nieracjonalnie :)






"Garść pierników, szczypta miłości"
"Mniej złości, więcej miłości"
"Kropla zazdrości, morze miłości"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Panu Piotrowi

środa, 28 grudnia 2016

Natalia Sońska "Obudź się, Kopciuszku"




Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 9 listopada 2016
Liczba stron: 320









Natalia Sońska już rok temu skusiła mnie niesamowicie piękną okładką i przeczytałam "Garść pierników, szczypta miłości", czyli debiut autorki skrywający piękną zimową historię o przyjaźni i miłości, ale i problemach. Później sięgnęłam po kontynuację losów bohaterek w "Mniej złości, więcej miłości" a teraz.... Teraz nie mogłam powiedzieć "nie" trzeciej już powieści Sońskiej - "Obudź się Kopciuszku", która znów porwała mnie okładką i klimatem świąt i zimy.

Alicja jest lekarzem-pracoholikiem w jednym z krakowskich szpitali. Chętnie bierze za kolegów po fachu świąteczno-noworoczne dyżury, ponieważ woli spędzać ten czas w szpitalu, wśród obcych ludzi potrzebujących jej pomocy. Lepsze to niż samotne siedzenie w mieszkaniu i rozpamiętywanie przeszłości. Alicja ma żal do ojca, jest smutna z powodu matki, a jej życie osobiste nie istnieje. Jednak ma prawdziwych przyjaciół, takich na dobre i na złe... Poznali się jeszcze w liceum i pomimo różnych kolei losu, przetrwali wspierając się wzajemnie. Przyjaciele Alicji są teraz ogromnie z siebie dumni - udało im się niemożliwe! Namówili panią doktor na trzy dni urlopu, który mają spędzić w Zakopanem a główną atrakcją ma być sylwestrowa noc.

To właśnie tam, pośród gór, śniegu i rześkiego mroźnego powietrza na drodze Ali staje przypadkowo Michał, ratownik z TOPR-u. Mężczyzna przystojny, wytrzymały, silny, ale i zwracający na siebie uwagę kobiet. Jakim cudem akurat on staje się tym człowiekiem, który ofiaruje zagubionej Alicji ciepło, bezpieczeństwo i zrozumienie? Jak to zrobił, że ona zaczyna się otwierać, czuć, odnajdywać chęć do czegoś więcej niż tylko leczenie ludzi? Zapragnęła żyć, być szczęśliwa i kochana. Tylko czy zdają sobie sprawę, że przed nimi piętrzą się Himalaje problemów? Bo Tatry to dla Michała codzienność... Jak potoczą się ich losy? Którą drogą pójdą i czym zakończą się ich dylematy?

Natalia Sońska należy już niewątpliwie do grona moich ulubionych polskich pisarek. A jako przedstawicielka młodszego pokolenia daje nadzieję, na coraz to wyższy poziom zakochania :) Autorka stworzyła piękną opowieść o miłości, zabarwioną klimatem Bożego Narodzenia. Sposób w jaki opisała górskie krajobrazy zapiera dech i śmiało można "przenieść się w czasie i przestrzeni", kiedy oczami wyobraźni widzimy to co bohaterowie: widok na Giewont z apartamentu, który zajmowała Alicja, okolice Morskiego Oka, trasę na Kasprowy Wierch... Kto miał okazję odwiedzić te miejsca osobiście poczuje się jak podczas oglądania fotografii z przeszłości a kto jeszcze nie był - koniecznie powinien to nadrobić! Dodatkowym atutem jest Zakopane przedstawione zimą, kiedy to turyści myślą o nartach, grzańcach i kuligach.

Nie dziwię się zatem, że Alicja czuła się w tej przepięknej krainie jak w domu, po raz pierwszy od dawna. Dotychczas uciekała przed każdym, kto chciał się dowiedzieć czegoś o niej, o jej przeszłości a tu czuje, że powinna wyrzucić to z siebie i przewartościować życie. Tylko niestety trudne decyzje, które trzeba podejmować nadal ją przerastają i kiedy tylko zaczyna być cudownie... ucieka. Dokładnie tak, jak Kopciuszek.

Poczułam się trochę jak mała dziewczynka, która czyta bajkę. Bardzo lubię historie o dziewczynie, która na jedną noc stała się kimś innym, pięknym, szczęśliwym, ale by czar nie prysnął musiała uciekać, gubiąc bucik... Bardzo podobnie jest z Alicją, tylko w wersji dla nieco starszych dziewczynek. Ale motyw zgubionych butów też jest :) W ogóle nasza bohaterka jest bardzo realną postacią, z normalnymi problemami. Nie jest w żadnym wypadku wyidealizowana, przerysowana, księżniczkowata. Powiedziałabym nawet, że początkowo nie mogłam jej tak do końca polubić, współczuć i zrozumieć dlaczego ucieka w pracę... Dopiero fragmenty, które zostały wydrukowane kursywą rozjaśniły mi w głowie i wtedy spojrzałam na jej osobę raz jeszcze. I zaczęłam kibicować jej miłości, choć przyznaję - wielokrotnie byłam zła, kiedy wciąż uciekała...


Piękny i jakże naturalny język, sympatyczni bohaterowie, górskie widoki, smaki i tradycje oraz pełne ciepła starsze kobiety. Autorka nie bała się poruszyć wielu trudnych, ale jednocześnie często funkcjonujących w naszym społeczeństwie problemów. Jestem poruszona tą książką... Tak zwyczajna, ale niesamowita... Poczułam tą historię całą sobą i wzruszałam się przez pół powieści, lejąc też łzy... Droga Autorko - czekam na kolejną tak cudowną opowieść!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Cztery pory roku, Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Panu Piotrowi

poniedziałek, 21 listopada 2016

Natalia Sońska "Mniej złości, więcej miłości"



Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: lipiec 2016
Liczba stron: 324




Jeśli nie czytaliście "Garść pierników, szczypta miłości" to polecam zacząć czytanie od niej, bo niniejsza powieść opowiada niejako dalsze losy bohaterów






Debiutancka powieść Natalii Sońskiej "Garść pierników, szczypta miłości" oczarowała mnie swoim ciepłem, lekkością a dodatkowo zimowym i nastrojowym klimatem Bożego Narodzenia. Byłam pozytywnie zaskoczona twórczością młodej pisarki i liczyłam, że kolejne jej powieści mnie nie zawiodą. Czy Sońska poradziła sobie z tym zadaniem? Sprawdźcie w mojej recenzji.

Większość bohaterów tej powieści znamy już z poprzedniej książki autorki - wtedy jednak fabuła skupiona była wokół Hani. Obecnie młoda kobieta ma nową pracę, żyje w bardzo rodzinnej atmosferze i brakuje jej jedynie najbliższej przyjaciółki Kingi, z którą to nieco się... poróżniły. Ale życie Hani zostało w tej książce opisane niejako przy okazji a z drugiego planu awansowała Kinga i to jej historia dominuje na kartach "Mniej złości, więcej miłości".

Kinga nadal pracuje w redakcji pisma modowego "Pearl" i zmaga się z humorami ciężarnej szefowej - Marty. Puste biurko po Hani wywołuje w niej nostalgię i wyrzuty sumienia a przede wszystkim podwójne uczucie pustki. Wielką niewiadomą jest dla niej to, kto zostanie jej przydzielony jako współpracownik. Zaś w życiu prywatnym kwitnie miłość między redaktorką a zdolnym fotografem Danielem. Tylko czy wyrwane szczęściu wspólne chwile poprzedzone tęsknotą będą wieczne? Byłoby zbyt pięknie, prawda? Niestety, nad ich związkiem zbierają się ciemne chmury a potem to już kaskadowo będą wylewały deszcz i grad a w międzyczasie ciskały błyskawicami.

By uchronić się nieco przed skutkami życiowej burzy Kinga wyjeżdża do rodzinnego Szczecina, by pod skrzydłami mamy i babci rozstrzygnąć swe wewnętrzne spory. Ma naprawdę wiele do przemyślenia i nawet najbliższym nie od razu wyznaje całą prawdę. Jednak los (lub tarot babci) czuwa i podsuwa jej do rozwikłania jeszcze jedną zagadkę - w starej walizce Kinga znajduje zdjęcie tajemniczej dziewczynki a w woreczku z lawendą - mały kluczyk. Sprawa ta staje się jej odskocznią od własnych problemów... a może to niejako wskazówka? Kinga koniecznie chce odkryć historię z przeszłości oraz dowiedzieć się co otwiera zaśniedziały kluczyk. Jakie rozwiązanie na nią czeka i co wniesie do jej życia ta wiedza?

Fantastyczna książka! Patrząc na śliczną okładkę spodziewałam się lekkiej i bajecznej historii o miłości i przyjaźni a dostałam bukiet nie kwiatów a emocji i wrażeń rodem z sensacyjnego filmu. Wszystko to za sprawą nowej postaci - Mirki, która wplątuje się w mafijne klimaty i wyszukuje coraz to bardziej nielegalne sposoby, by coś komuś udowodnić. To właśnie dzięki tej sprawie czytelnik otrzymuje sporą dawkę adrenaliny. Swoje "trzy grosze" doda wplątana przypadkowo w działania Mirki Kinga i już możemy nie kłaść się spać. Bo mimo, że Mirka potrafi irytować a jej pomysły są momentami absurdalne to mamy szansę obserwować wewnętrzne zmagania obu bohaterek, gdyż nie do końca są świadome skutków swoich działań. Może wątek poświęcony Mirce nie do końca jest realny, ale doskonale bawiłam się podczas lektury.
Jest też wisienka na torcie! Jeśli podobnie jak ja uwielbiacie zagadki z przeszłości to z zapartym tchem będziecie śledzić rozdziały dotyczące rodziny Brzezińskich, których tropem podąża Kinga.

Autorka nie tylko postaciom z pierwszego planu potrafi urozmaicić życie, również pozostali bohaterowie i dotyczące ich wątki dostarczą nam nie lada rozrywki - "aparatka" babcia, która stawia tarota a we właściwych momentach dostaje duszności; jest też miłość, na którą zasługujemy nawet po sześćdziesiątce; udowodniona zostaje teza, że ludzie naprawdę się zmieniają a czasami to co widzimy na zewnątrz jest tylko fasadą a najbardziej zachowanie może być kwestią przymusu.
Ale najważniejsza i tak jest miłość. Powinniśmy przeprogramować nasze życie, by więcej w nim było miłości a mniej złości.


"Mniej złości, więcej miłości" to pięknie napisana powieść. Taka, którą można się delektować, udzielać sobie po kęsku i smakować... Ale w praktyce to się nie udaje! I lektura szybko zostaje uznana za przeczytaną. Tylko i wyłącznie z uwagi na naszą wrodzoną ciekawość i tajemnice niesamowicie ją rozbudzające. Bo przecież każdy z nas ma w oczach pragnienie wyjaśnienia zagadek czy raczej śledztw - policyjnego i historycznego. A to co autorka przygotowała dla bohaterów - no cóż... nie istnieje chyba czytelnik, któremu udałoby się odgadnąć jej zamierzenia. Ale to dobrze, że nie wszystko jest przewidywalne a zakończenie szokuje. Zresztą... kilkakrotnie zbierałam "szczękę z podłogi".
Styl autorki jest idealny, dzięki czemu powieść czyta się dobrze i szybko i tylko jeden minus jest dla mnie wart wspomnienia - czcionka, która mogłaby być nieco większa :)


Podsumowując - "Mniej złości, więcej miłości" to pozycja obowiązkowa dla wielbicieli polskich obyczajówek, dla fanów twórczości Natalii Sońskiej oraz dla tych, którzy uwielbiają powieści, w których dużo się dzieje. Nietuzinkowi bohaterowie, tajemnice, zbiegi okoliczności, rodzące się uczucia oraz już trwające a wystawione na próbę, nie zabraknie również pościgów ulicami Warszawy. I chyba dlatego skłaniam się ku stwierdzeniu, że nie jest to zwykła obyczajówka, gdyż doprawiono ją wątkiem sensacyjno-kryminalnym a na deser podano elementy sagi rodzinnej. Ja jestem całkowicie na tak i już nie mogę się doczekać nowych wrażeń podczas lektury kolejnej książki Natalii Sońskiej.



"Garść pierników, szczypta miłości"
"Mniej złości, więcej miłości"
"Kropla zazdrości, morze miłości"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Łów słów, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję Panu Piotrowi


poniedziałek, 25 stycznia 2016

Natalia Sońska "Garść pierników, szczypta miłości"




Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: listopad 2015
Liczba stron: 364











Urzekła mnie prześliczna okładka, zapowiedź pachnących świąt oraz charakternej bohaterki, która podobnie jak ja najpierw mówi a potem myśli i ma niewyparzony język. Postanowiłam się przekonać czy debiutancka powieść Natalii Sońskiej przekona mnie o słuszności sięgania po książki głównie na podstawie okładki? Sprawdźmy.

Hanna Bielska jest kobietą niezależną i atrakcyjną. Lubi zieloną herbatę i planowanie, nie lubi zaś sobót i nudy. Jest singielką z wyboru, po pierwsze dlatego że kiedyś była szczęśliwa w związku z Markiem (ale on obecnie jest mężem jej szefowej - oschłej i ponurej Marty) a po drugie, ponieważ nikt ją nie ogranicza, o nikogo nie musi się martwić czy przywiązywać. Nie musi być nikomu wierna i może żyć według własnych zasad. To bardzo wygodne życie, prawda? Ale każdy kij ma dwa końce i w tym przypadku tym drugim końcem jest samotność i brak czyjejś troski, które Hani mocno doskwierają. Bielska ceni sobie więzi rodzinne z rodzicami i rodzeństwem, ale nie chce mieć swojej rodziny. Ale chyba do czasu... widocznie nie spotkała właściwego mężczyzny... Teraz z kolei ma ich na pęczki... Ale powoli...

Bielska jest redaktorką i korektorką w wydawnictwie (z tego powodu czułam z nią szczególną więź), którego współwłaścicielami są - wspomniani wcześniej - Marek i Marta. Chciałaby robić coś więcej niż poprawianie tekstów innych, wytykanie błędów i przeprowadzanie czy autoryzowanie wywiadów. Jednak chce samodzielnie zapracować na swój sukces, lepiej powoli, ale bez niczyjej protekcji. Pewnego dnia wraz ze swoją przyjaciółką Kingą wpadają na pomysł, by zamienić się pracą, w wyniku czego ma być ciekawiej i nie wiać nudą... W rezultacie Hania ma stworzyć artykuł do świątecznego numeru i umawia się na dwie rozmowy: z fotografem Danielem oraz biznesmenem Wiktorem. Nie zdaje sobie sprawy jak ta zamiana z przyjaciółką wpłynie na jej życie... Daniel, Wiktor i Marek to w najbliższych dniach będą trzy duchy zbliżających się świąt... Z każdym z nim będzie ją łączyła nić sympatii i do chwili, gdy sama nie podejmie poważnych kroków i nie wyrazi dobitnie swojego zdania (chwilami aż za bardzo), będą krążyli wokół niej... jak satelici. Czy to przyjaźń czy to kochanie?

Kiedy w końcu Bielska odkryje, że mimo iż początkowo ją irytował i gasił ripostami, to cieplejszym uczuciem darzy Wiktora. Czy to dlatego, że całował ją w rękę? Przecież stwierdziła, że jest snobem i arogantem i ona zapomina przy nim języka w gębie... Tyle że jej świat i wyobrażenia runą w momencie, gdy zobaczy w jego domu piękną Eweliną i dwójkę małych dzieci... Na dodatek bardzo do niego podobnych... Czy pozwoli sobie wyjaśnić czy sama dopisze sobie własną historię? Jak zakończy się ta powieść? Czy w klimat świąteczny wejdzie szczęśliwa Hanna?



Hania jest bardzo ciekawą bohaterką. Nie można się przy niej nudzić, bowiem funduje czytelnikom istny kalejdoskop wydarzeń i zmian w fabule. Kiedy już czytelnik liczy na pewne wydarzenia czy kroki bohaterów to Hanna jednym wybuchem wszystko stawia pod znakiem zapytania. Bielska zyskała mój podziw w chwili, gdy przeczytałam iż w jej biblioteczce nie było książki, której by nie przeczytała choćby raz... Ech... gdzież mi do niej... :)

Oprócz charakternej bohaterki i jej przyjaciółki oraz wściekle podchodzącej do innych ludzi Marty, w powieści znajduje się cały wachlarz przedstawicieli męskiego gatunku. I jak tu szybko się zdecydować gdzie ulokować uczucia? Każdy z mężczyzn ma bowiem swoje wady i zalety...

Cudowny świąteczny klimat, rodzinne spotkania, dużo miłości, ale i problem straty, zdrady, wypadki samochodowe - autorka nie pozwala na zbyt nostalgiczny nastrój. Powieść czytało mi się ekspresowo (wspominany przez wiele osób problem małej czcionki mnie nie dotyczył, ponieważ czytałam e-booka) i chociaż chwilami była przewidywalna to droga do finału była dość kręta i wyboista. Przyznaję, że oprócz euforii, śmiechu i radości, przeżyłam też momenty, w których nieźle się denerwowałam. Ale nie zdradzę co to było, by nie psuć Wam zabawy.

Powieść polecam szczególnie w okresie Bożego Narodzenia, ale że sama czytałam ją w styczniu i zupełnie nie popsuło mi to doskonałego odbioru lektury to śmiało można ją czytać przez cały rok. I nawet wtedy poczuć magię miłości i szczęścia unoszące się w powietrzu wraz z zapachem sernika i pierniczków.
To bardzo udany lekki i przyjemny debiut.



"Garść pierników, szczypta miłości"
"Mniej złości, więcej miłości"
"Kropla zazdrości, morze miłości"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Cztery pory roku, Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...