Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Ostatni post z książeczkami dla dzieci... w tym roku

Na prezenty pod choinkę już za późno - a przynajmniej w tym roku - ale chciałabym podzielić się Wami pięcioma propozycjami dla dzieciaków. Niektóre są starsze, inne nowsze, ale każda bardzo nam się podobała - córce i matce. Przecież interesujące książeczki dla dzieci kupujemy lub pożyczamy cały rok :)






Tytuł: Chciwy bogacz. Białoruska bajka ludowa
Autor: nieznany
Artysta malarz: M. Sielaszczuk
Tłumaczenie: B. Oszerowa
Wydawnictwo: Junactwa
Data wydania: 1988
Miejsce wydania: Mińsk
Liczba stron: 16



Bardzo życiowa bajka, która na podstawie głównych bohaterów - dwóch braci - pokazuje jak żyją obok siebie biedni i bogaci.
Bogaty brat wyprawiał wesele dla syna, ale nie zaprosił brata a wręcz wygonił do, gdy ten przyszedł, by z dobroci serca życzyć młodym wszystkiego co najlepsze. Zwyczajnie nie pasowałby do gości... Biedak poszedł łowić ryby w jeziorze, gdyż z tego się utrzymywał. Aż do zachodu słońca udawało mu się złowić jedynie drobne rybki. Ale przy ostatniej próbie złowił ogromną, mieniącą się srebrem rybę, która na dodatek mówiła ludzkim głosem. Jak bardzo bajka ta jest podobna do znanej nam o złotej rybce? Czy biedny brat wybaczył bogatemu zniewagę?

Bajka pochodząca z Białorusi uczy, że biednym trzeba pomagać a bogatym nie zazdrościć. Jaka może być kara za chciwość? Jaki morał płynie z tej opowieści? Sprawdźcie!
Książeczka zawiera ogromną ilość całostronicowych ilustracji, które są bogate w detale i cieszą oko a jednocześnie świetnie oddają treść tej opowieści. Czcionka jest dość duża i dlatego doskonale nadaje się do samodzielnego czytania już przez sześcioletnie dzieci.




wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki


# # # # #





Tytuł:Legendy Starego Krakowa
Autor: Jan Adamczewski
Wydawnictwo:Krajowa Agencja Wydawnicza
Data wydania: 1985
Miejsce wydania: Kraków
Liczba stron: 48



Zanim rozpoczniemy naukę historii w szkole, to już od najmłodszych lat poznajemy legendy, baśnie i mity. Dzięki wizycie jednego z pisarzy w przedszkolu mojej córy, dzieci miały możliwość dowiedzenia się jaka jest różnica między legendą a historią.

Niniejsza książeczka zawiera dwadzieścia znanych nam, lub nie znanych, legend między innymi o Smoku Wawelskim, Kopcu Kraka, Wandzie, hejnale mariackim, Lajkoniku, Stańczyku czy Twardowskim. Przyznam szczerze, że nie znam wszystkich zawartych tu opowieści. Niektóre sobie przypomniałam, odkryłam nowe szczegóły, które uleciały z pamięci... Inne zaś dopiero poznałam. Bo czy słyszeliście kiedykolwiek legendę "O dziewczynie, która chciała być żakiem" lub "O gołębiach - rycerzach księcia Probusa". Ja dotychczas nie!

Mojej sześciolatce najbardziej podobały się teksty dotyczące: budowy wież kościoła Mariackiego, Czarnej Damy, urwanego hejnału mariackiego oraz o Wandzie, dzielnym szewczyku i Panu Twardowskim.

Legendy są idealnej długości, by przeczytać je dziecku przed snem, choć przyznam że ich przydługie wstępy wielokrotnie nudziły moją córkę. Czcionka nie jest szczególnie duża, dlatego zupełnie nie miała chęci czytać samodzielnie. Kolorowe ilustracje zwracają uwagę, oddają treść, jednak widać że pochodzą sprzed wielu lat... Plusem jest niewątpliwie możliwość przybliżenia dziecku świata legend o pięknym mieście Krakowie, które przecież znają nie tylko Krakusy.




wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki

# # # # #



Autorzy: J. Kowal, L. Nosyriew
Wydawnictwo: Wszechzwiązkowe Biuro Propagandy Sztuki Filmowej
Data wydania: 1986

Książeczkę opracowano na podstawie filmu rysunkowego wytwórni "Sojuzmultifilm"



Nie mam pojęcia, gdzie znajduje się tajga usuryjska, ale tam właśnie mieszkał tygrysek. Malucha bardzo intrygowało pochrapywanie z wierzchołka cydru. Żeby zaspokoić swoją ciekawość - jak na malucha poznającego świat przystało - wdrapał się po pniu i w dziupli odnalazł odpowiedź na dręczące pytanie.

Jednak ciekawym elementem tej bajki - choć nieco fantastycznym - jest słonecznik, który pośród tajgi wyrósł i wyniósł niedźwiadka do nieba. Jak to się stało? Przeczytajcie a poznacie wyjaśnienie burunduka (słyszeliście o takim zwierzątku?).

Piękna opowieść o cudownej krainie, w której mały tygrysek o dobrym sercu otrzymał od losu czy też natury, dar. To idealne przesłanie dla dziecka, że o każdy okruch, o każde ziarenko trzeba dbać. Że każdy najmniejszy współistniejący na tym świecie przedmiot czy istota żywa powinny być traktowane z szacunkiem.

Książeczka jest bardzo dobrze przygotowana do odbioru przez małe dzieci - większość stron zajmują ilustracje - proste, bez nieistotnych szczegółów, by uwaga malucha skupiała się na tym co najważniejsze. Jednak treść raczej będzie odczytywana przez dorosłego, gdyż nawet moja sześciolatka odmówiła czytania małego druku. Choć tak naprawdę dałaby radę, bo wersów jest naprawdę niewiele.




wyzwania: Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


# # # # #




Tytuł oryginalny: Judy Moody
Autor:Megan McDonald
Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska-Biała
Ilustracje: Peter H. Reynolds
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2015
Liczba stron: 160
Wiek odbiorcy: 6+
Seria: Hania Humorek tom 1


O książeczkach z Hanią Humorek amerykańskiej pisarki słyszałam wielokrotnie, jednak że lektur nam nie brakuje - nie kupowałam ich. Jednak rówieśnica mojej sześciolatki mieszka na tym samym piętrze.... i jak się słusznie domyślacie, ma na imię Hania :) Posiada też kilka tomów tej serii, postanowiłyśmy zatem sprawdzić zawartość.

Hania Humorek mieszka w Wirginii i miewa zwykle zły humorek oraz kiepską minę. Tego poranka ma tym gorszą, że czeka ją pierwszy dzień szkoły po wakacjach. A przecież ona nie lubi się czesać ani uczyć ortografii. Denerwuje ją myśl, że ma spotkać kolegów, których nie lubi. Na domiar złego będą paradować w koszulkach z nadrukami z wakacyjnych wojaży... Dziewczynka nigdzie w wakacje nie była (bo przecież babcia się tutaj nie liczy), dlatego zamierza sama zrobić sobie wystrzałową koszulkę. Jaka była reakcja dzieci?

Jednym z głównych wątków książeczki jest tworzenie przez klasę Hani wyklejanki. Każdy ma zrobić swoją na dowolny temat. Co wybierze nasza bohaterka? Jak sobie poradzi z tym trudnym zadaniem? Czy skorzysta z zaproszenia Franka Perełki (klasowego pożeracza kleju) i pójdzie na jego urodziny? Mali czytelnicy będą zasłuchani w historie z udziałem Hani i jej brata Smrodka, ich wyprawie do "Chin". Ciekawe pomysły dzieciaków wywołują śmiech, choć czasami bywają absurdalne czy typowo amerykańskie. Z zainteresowaniem śledziłyśmy rozważania Hani na temat zakupu nowego ulubionego zwierzątka - co wybrała? Będziecie zaskoczeni!

Klub SR, chora lalka, a także rozdziały dotyczące najgorszej i najśmieszniejszej przygody oraz wyklejankowy finał - to wszystko czeka na Waszą obecność w pierwszym tomie Hani Humorek.
Czarno-białe grafiki dopełniają tekst a dokładniej pokazują w formie graficznej ciekawsze jego momenty. Czcionka jest na tyle duża, że sześciolatka doskonale radziła sobie z samodzielnym czytaniem. Duże interlinie i marginesy pomagają w tym zadaniu. Książeczka jest małych rozmiarów a rozdziały są idealnej długości, by nie znudzić a zainteresować dziecko. Książeczka wielokrotnie wywoływała śmiech, zdziwienie, oburzenie i rodziła wiele pytań - czyli moim zdaniem spełniła swoją funkcję - nauka czytania oraz dobra zabawa z ciekawą i radosną fabułą.






wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki 


# # # # #

 


Tytuł: Matylda i czekoladowe ciastko
Autor: Liliana Fabisińska
Ilustracje: Anna Simeone
Wydawnictwo: Publicat
Data wydania: kwiecień 2015
Liczba stron: 32
Seria: Pierwsze czytanki 



Nie wiem jak to się stało, że nie słyszałam jeszcze o tej serii... A nie jest przecież nowością grudniową, bo wydano ją w kwietniu. Na szczęście córa dostała ją w prezencie urodzinowym :) Bardzo szybko przystąpiłyśmy do czytania, zwłaszcza kiedy Pati odkryła nazwisko Liliany Fabisińskiej na okładce.
Dodatkowo, bohaterką jest Matylda, a to zaś imię bliskiej koleżanki z osiedla :) Matylda - ta książkowa - siedzi w szkolnej ławce z Hanią - czy zdziwi Was, że to imię koleżanki tym razem z piętra? Nie mogłyśmy nie polubić tej książeczki :)

Matylda jest bardzo sympatyczną i radosną dziewczynką. Lubi szkołę, panią, koleżanki oraz wiewiórki skaczące po drzewie za szkolnym oknem. Jednak największą sympatią bohaterki cieszy się cukiernia mijana w drodze do szkoły. Kiedy Matyldę odbiera babcia, zawsze jest kuszona, by wstąpić na pyszne ciastko. Jednak starsza pani jest nieustępliwa... Nici ze słodyczy, bowiem w domu czeka obiad a jako niejadek, Matylda nie może poprzedzać tego posiłku deserem. Żaden, nawet najpyszniejszy obiad zrobiony przez babcię specjalnie dla wnuczki nie jest w stanie zająć uwagi dziewczynki. Wciąż myśli o czekoladowym ciastku z wisienką, co skutkuje nawet tym, że śni jej się ogromna babeczka...

Jak rozwiązać problem niebotycznej ochoty na czekoladowe ciastko? Jak poradzi sobie sprytna bohaterka? I dlaczego święto gruszki tak wiele odmieni w jej życiu? Sama z niecierpliwością oczekiwałam finału...




Niewielka ilość tekstu, duża czcionka, proste wyrazy, ciekawa fabuła, humor i kilkuletnia bohaterka - same plusy sprawiające, że moja sześciolatka z zapałem samodzielnie zagłębiała się w historię. Ilustracje przyciągają dziecięcą uwagę - są zabawne i trafnie ukazują poszczególne sceny. Jedyną rzeczą, która mnie osobiście bardzo rozbawiła to fryzury bohaterów :D

Książeczka pokazuje spryt kilkuletnich dzieci, przekonuje do jedzenia, tłumaczy iż słodyczy nie jadamy przed obiadem i udowadnia, że przygotowywanie posiłków (kanapki) czy pomoc dorosłemu w pieczeniu, może być niezwykłą zabawą. Polecam!



wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki

niedziela, 18 grudnia 2016

Jakie książeczki kupić sześciolatce pod choinkę?

Posiadając na domowym stanie samodzielnie czytającą sześciolatkę mogę śmiało stwierdzić jakiego rodzaju lektury przypadają jej do gustu. A kierując się jej zainteresowaniami wiem, z jakich prezentów najbardziej się cieszy - książki obowiązkowo :) Choć Twister, Monopoly z kucykami pony czy książka zwyciężczyni Masterchef junior, które jako jedne z wielu dostała z okazji mikołajkowo-urodzinowych też były super.

Może więc pomogę Wam tym postem i podpowiem tym samym co kupić w ramach prezentu. Choć oczywiście sporo u mnie takich podpowiedzi dla czytelników w każdym wieku :)

Dziś przedstawię książeczki z dwóch serii - Zaczynam czytać z Martynką oraz Czytam sobie.





Moja córa uwielbia książeczki z Martynką w roli głównej. Kiedy była młodsza czytałyśmy je w innym wydaniu, innej formie i to ja byłam stroną czytającą. Tekst był ciekawy, przygody kilkuletniej dziewczynki bardzo intrygowały, ilustracje prześliczne... Czego chcieć więcej? Otóż można postawić kolejny krok i sięgnąć po serię, która sprzyja nauce czytania, ma bowiem zdecydowanie większą czcionkę - Zaczynam czytać z Martynką. Od autorki polskiego tekstu - Liliany Fabisińskiej - wiem, że tekst taki musi być o odpowiednim stopniu trudności, wyrazy muszą być łatwe w wymowie w tej grupie wiekowej a zarazem cała historia musi wciągać. Jest idealnie, gdyż córa gładko radzi sobie z kolejnymi stronami.




Twórcy oryginału: Marcel Marlier & Gilbert Delahaye
Tytuł oryginalny: Petit rat de l`opéra
Tekst polski: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2014
Liczba stron: 38
Seria: Zaczynam czytać z Martynką



Już w przedszkolu dziewczynki marzą o tym, by uczyć się tańca, a już słowo balet wywołuje w nich ekscytację. Martynka, czyli główna bohaterka niniejszej publikacji, uczęszcza właśnie na takie lekcje. Z precyzją i cierpliwością wykonuje polecenia instruktorki. Musi poznać bardzo szczegółowo każdy ruch i układ, bo w balecie to ważne. Istotny jest układ nóg, łokci czy palców a także tempo wykonywania poszczególnych kombinacji. Trzeba być dokładnym, zwinnym i lekkim. Jednocześnie Martynka przyswaja też inne słowa powiązane z tą dziedziną - primabalerina czy trykot.

Ale najważniejsze są marzenia - o tym, by stanąć na scenie w świetle reflektorów i zobaczyć zachwyt na twarzach widzów, usłyszeć owację na stojąco... Ech... Martynka musi pamiętać, że najpierw trzeba odrobić lekcje a dopiero potem można oddać się marzeniom i ciężkiej pracy podczas treningów.




Twórcy oryginału: Marcel Marlier & Gilbert Delahaye
Tytuł oryginalny: Un trésor de poney
Tekst polski: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2015
Liczba stron: 38
Seria: Zaczynam czytać z Martynką




Czasami fakt, że ktoś pochodzi ze wsi staje się tematem żartów czy nawet wyśmiewania. Ale kiedy dzieci są małe to nie ma nic piękniejszego niż wakacje u babci na wsi. Pośród łąk i pól, zwierząt gospodarskich mają szansę na zupełnie inne życie, na zdrową żywność a przede wszystkim czyste powietrze. Już o odpoczynku od rodziców nie wspomnę.

Dlatego zupełnie nie dziwi mnie fakt, iż uwielbiana przez kilkuletnie dziewczynki bohaterka otrzymała szansę wakacyjnego pobytu u babci. Wraz z nią pojechali bracia - Janek i mały Alanek. Miastowe dzieciaki mogą odkrywać uroki wsi: dookoła zielono, kwiaty, owady, konie... nie tylko polne :) Można się nimi gonić po łące, ale i dosiąść. Później zaś czeka lekcja dotycząca czyszczenia i trudne słowa do wymówienia przez Alanka: uzda, lonża, siodło, derka. Nasza trójka ma szansę zobaczyć jak wygląda lekcja jazdy konnej a wujek zabiera dzieciaki na konną wyprawę oraz wieczór pod gwiazdami z gitarą. Niespodzianką będzie nocowanie w namiocie!

Książeczka, w której dużo się dzieje - dzieci są pełne emocji kiedy po raz pierwszy mogą dosiąść konia czy spać w namiocie. A przecież nie każdy ma szansę na taki wypoczynek. Za jazdę konną trzeba płacić grube pieniądze.



Duża czcionka, proste wyrazy, barwne i pięknie wykonane ilustracje - to cecha charakterystyczna książeczek z tej serii. Na każdej stronie jest maksymalnie dziesięć wersów tekstu, który jest bardzo interesujący. Moja sześciolatka w kilka minut (łącznie z wpatrywaniem się w ilustracje) potrafi dotrzeć do końca opowieści.
Jeśli zaś dziecko jest dopiero na początku swej drogi w nauce czytania, będzie czyniło naprawdę duże postępy. Przynajmniej takie jest moje zdanie, gdyż trudność nie jest wysoka a wtedy lepiej się czyta i samoocena rośnie.




# # # # #

Drugą serią, która doskonale nadaje się do nauki czytania, bądź doskonalenia tej umiejętności jest Czytam sobie - książeczki mają trzy stopnie trudności, dzięki czemu można je świetnie dopasować do naszego dziecka.
Najlepszym rozwiązaniem na tą chwilę dla mojej sześciolatki jest poziom drugi, gdzie ilość tekstu jest idealnie dopasowana - nie za mało, by nie nudziło i nie za dużo, by nie przytłaczało. W sam raz do przeczytania za jednym "posiedzeniem".




Autor: Joanna Jagiełło
Ilustrator: Daniel de Latour
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2015
Liczba stron: 48
Seria: Czytam Sobie. Poziom 2: Składam Zdania


W starej wilii "Nad Modrym Stawem" pewna rodzina wynajmowała pokoje. Z finansami było jednak kiepsko i tata Oli, Franka i Mikołaja wyjechał do pracy za granicę. Mama zajmowała się dziećmi a Ola chodziła na dworzec autobusowy, gdzie z własnoręcznie zrobioną reklamą na kartonie zachęcała do wynajęcia kwatery właśnie u nich. I udało się! Starsza pani z ogromną ilością różnych bambetli i nietypowym słownictwem zgodziła się na zakwaterowanie nad Modrym stawem. W praktyce okazało się, że również zachowanie starowinka (która przedstawiła się jako Babula Babalunga) ma niezwykłe - pływa niezależnie od pogody (zresztą olimpijskim kraulem), łowi ryby, łapie kijanki - dzieci są nią zachwycone.

Jednak co noc, mali bohaterowie są wyrywani ze snu przez hałasy. Czy to wiatr? A może Wodne Monstrum? To sprawa niemal kryminalna i dzieciaki którejś nocy wyruszają na przeszpiegi z aparatem! Co odkryją? Sama byłam zdziwiona :)

Ciekawa opowieść z intrygującym odkryciem źródła tajemniczego stukania. Dziecko z zainteresowaniem śledzi losy Oli i Franka, by wraz z nimi rozwiązać zagadkę. Przy okazji finału pojawia się doskonały temat do dyskusji z dzieckiem, bowiem nie każde będzie rozumiało dlaczego miały miejsce takie wydarzenia.
Został również poruszony temat emigracji w celach zarobkowych, kiedy to trzeba pozostawić rodzinę i wyjechać, by zapewnić jej lepszy byt. Jest problem "dzielenia się mamą" z młodszym rodzeństwem oraz pomocy innym.

To wartościowa i zaskakująca lektura, która sprawi małym czytelnikom dużo radości. Choć myślę, że i emocji czy elementu strachu (stukanie nocne) nie zabraknie.







Autor: Rafał Witek
Ilustrator: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2013
Liczba stron: 48
Seria: Czytam Sobie. Poziom 2: Składam Zdania


Każdy, czy to dorosły czy dziecko, wie że w czasie deszczu dzieci się nudzą. Bohaterka tej książeczki - Daria - również. Ma już dosyć mokrego świata. Co to za wiosna kiedy zamiast szukać zakwitających kwiatów ona musi wysłuchiwać kropli deszczu stukających o parapet. Umila sobie czas pisaniem maili z Oliwką. Aż tu nagle dziwne dźwięki zza okna zwracają uwagę dziewczynki. Szybciutko założyła kurtkę i buty, chwyciła parasol i wybiegła... Z przejeżdżającego pojazdu na ulicę niespodziewanie wypadła walizka. To od niej zaczęły się niezwykłe wydarzenia, w których mała bohaterka miała okazję brać udział tego popołudnia. Było bardzo magicznie, gdyż znalezisko zawierało skrypty z czarodziejskimi sztuczkami pana Hanumana - magika z cyrku :)

Książeczka nawet mnie zaskoczyła - przede wszystkim myślałam, że Daria uda się na przedstawienie do namiotu cyrkowego - nic z tego. Bo już wydarzenia z jej pokoju... - to istna niespodzianka - Daria musiała na pomoc wzywać Oliwkę oraz Adriana. A do galerii postaci nietypowych i niezwykłych należy zaliczyć pana kuriera - dlaczego? Przeczytajcie koniecznie - sami będziecie mieć banana na twarzy podczas czytania tej książeczki. Mojej sześciolatce podobało się ogromnie!

Do treści tej pozycji mam - z perspektywy rodzica  - jedną uwagę. Otóż Daria wybiegła z domu na ulicę przez nikogo nie zaczepiana, nie zauważona... Tak jakby mieszkała sama i miała prawo do robienia wszystkiego tego, na co ma ochotę...Nie jest to dobry wzorzec dla dziecka.






Autor: Ewa Nowak
Ilustrator: Mikołaj Kamler, Zuzanna Orlińska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2015
Liczba stron: 64
Seria: Czytam Sobie. Poziom 3: Połykam Strony


Książeczka składa się z dwunastu rozdziałów. Każdy z nich jest przypisany do jednego z miesięcy, co jak łatwo obliczyć składa się na tytułowy "rok".

Zuzia chodzi do szkoły a po lekcjach szybko biegnie do domu, do swojej pupilki - kotki Izabeli. Uwielbia się z nią bawić wydmuszką czy drapać za uszkiem. Jednak z nadejściem wiosny kotka zaczyna się dziwnie zachowywać a któregoś dnia ucieka przez okno. Zuzia jest smutna i martwi się, że jej ulubienica już nie wróci. Jak ogromna jest jej radość kiedy Izabela wraca... Wprawdzie jest brudna i zabiedzona, ale mama pociesza, że niebawem dojdzie do siebie. Z czasem okazuje się, że kotka skrywa pewną tajemnicę... Uwierzcie, wyniknie z tego wiele pożytku, ale i radości.

Publikacja Ewy Nowak uczy dzieci odpowiedzialności. Pokazuje, że nie wystarczy zachwycić się zwierzakiem a potem rzucić w kąt jak zabawkę! Tak się nie robi! To żywe stworzenie i trzeba się nim opiekować, zwłaszcza że w niektórych przypadkach może przybyć jeszcze kilka pyszczków do wykarmienia :) Tak, bo Izabela urodziła kociaki - urocze stworzonka wprowadziły nieco zamętu w życiu rodziny Zuzi, ale nauczyły ją dbania o zwierzęta a wakacje w domu uczyniły bardziej atrakcyjne. To bardzo wartościowa lektura.



Książeczki z drugiego poziomu Czytam sobie są idealnie dopasowane do małych czytelników. Dzięki zróżnicowaniu stopnia trudności oraz tematyki poszczególnych tytułów, każdy rodzic może dobrać coś odpowiedniego dla swojej pociechy. Jej niewątpliwymi plusami są duża czcionka, niewielka ilość tekstu na stronie a zabawne ilustracje doskonale oddają treść dzięki czemu wyobraźnia dziecka otrzymuje pewien konkretny bodziec i pozwala tworzyć kolejne obrazy już w pamięci. Niektóre wyrazy zostały rozpisane na sylaby w specjalnych ramkach, by ćwiczyć głoskowanie,  zaś po lekturze czekają na malucha pytania, by sprawdzić rozumienie tekstu. W nagrodę można stworzyć Dyplom sukcesu oraz wykorzystać naklejki.

Poziom trzeci tej serii jest bogatszy w tekst, bowiem zawiera już nie 800-900 wyrazów (jak drugi), lecz 2500-2800. Użyto również wszystkich głosek, zdania są dłuższe i bardziej złożone a na końcu lektury znajduje się słowniczek trudniejszych słów, które w tekście oznaczono gwiazdką. Ilustracje już nie dominują i są tylko delikatną odskocznią, bowiem są czarno-białe. Dzięki temu książeczka podnosi samoocenę dziecka, gdyż bardziej przypomina lekturę dla dorosłych. A która pociecha nie chce już być dorosła?? Trzeci poziom jak najbardziej nadaje się dla dzieci w wieku 5-7 lat, ale pod warunkiem, że potrafią czytać bez problemu poziom drugi. Jeśli zaś chodzi o długość całej pozycji - na jeden raz moja sześciolatka nie ma cierpliwości, by ją przeczytać, ale dawkujemy sobie przyjemność i czytamy po dwa rozdziały. Książeczki z tej serii są pożytecznymi i przydatnymi pomocami naukowymi - polecam.






Wszystkie książeczki przeczytane w ramach wyzwań: Gra w kolory II, 52 książki

niedziela, 16 października 2016

Wojciech Widłak "Sekret ponurego zamku"



Autor: Wojciech Widłak
Ilustrator: Diana Karpowicz
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2012
Liczba stron: 32
Seria: Czytam sobie poziom 1 - Składam słowa




Kilkukrotnie opisywałam już na blogu książeczki z serii Czytam sobie, jednak należały one do poziomu drugiego. Dziś specjalnie dla tych, którzy mają młodsze dzieci opiszę jeden egzemplarz z poziomu pierwszego - jest to jedyny tytuł z tego poziomu, który zakupiłam. Już wtedy miałam wrażenie, że to będzie za łatwe dla mojej małej czytelniczki...

Poziom pierwszy, czyli składam słowa charakteryzuje się tym, że zawiera jedynie 150-200 słów w tekście, zdania są krótkie a w tekście znajdują się tylko 23 podstawowe głoski. W praktyce to jedynie po jednym wersie na stronie... Córa wyraźnie stwierdziła, że jest.... nudno.



zamczysko, które powstało ostatnio w naszym mieszkaniu
A o czym jest ta historia? W wielkim zamczysku, które wznosiło się nad miastem było mnóstwo komnat. Jednak mieszkaniec był tylko jeden - zjawa zwana Ponurą Damą, która całymi nocami wyje. Uciekły nawet sowy co sprawiło, że zamek jest smutny i ponury. Prezydent miasta postanowił coś z tym zrobić - zawezwał policję, detektywów a nawet magika, ale dama nadal wyła. I nagle w zamku pojawił się mały wesoły Kuba ze swoim kolorowym kuferkiem. Całe miasto czekało na wynik tego spotkania... Zastygli wręcz w oczekiwaniu...

Jak to w bajkach bywa - wszystko skończyło się dobrze, Kuba poradził sobie z Damą, ale nie zdradzę w jaki sposób... :)

Ta historia udowadnia, że każdy problem ma swoje rozwiązanie, tylko potrzebny jest doskonały pomysł i właściwa osoba do jego realizacji. Choćby to miało być dziecko...


Na końcu książeczki znajdują się naklejki oraz dyplom sukcesu, który zmotywuje małego czytelnika, zaś pod przednim skrzydełkiem  - pytania, które sprawdzą wiedzę dziecka po lekturze. Na stronicach zamieszczono również ramki do ćwiczenia głoskowania. Doskonały pomysł sprawdzający się w nauce czytania.





Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Łów słów, 52 książki

czwartek, 11 sierpnia 2016

Literatura dziecięca w błękicie - Witek, Fabisińska (jako tłumaczenie), Stanecka

Zapraszam dziś do zapoznania się z moimi opiniami o trzech książeczkach, które są ogromnie przydatne podczas nauki czytania dla dzieci w wieku 5-7 lat.






Autor: Rafał Witek
Tytuł: Maja na tropie jaja
Ilustrator: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2012
Liczba stron: 48
Seria: Czytam sobie poziom 2 - Składam zdania


To już kolejne spotkanie z serią "Czytam sobie" i książeczką z poziomu drugiego, który charakteryzuje się tym, że dana opowieść zawiera 800-900 słów, zdania są dłuższe i mogą występować dialogi. To idealna pomoc naukowa w rozwijaniu umiejętności czytania u dzieci w wieku 5-7 lat.

Tym razem obie z córą postanowiłyśmy wraz z kilkuletnią Mają przeżyć wakacyjną przygodę... A wszystko za sprawą papugi, która wdarła się na ganek domu dziewczynki. A nie była to zwykła papuga, lecz złota! Gadatliwe ptaszysko obwieściło, że jest spragnione i głodne a kiedy już zaspokoiło swoje potrzeby opowiedziało o pewnej straszliwej nocy, kiedy to uciekło jej.... jajo. Teraz Maja i papuga muszą spakować plecak i wyruszyć na wyprawę poszukiwawczą. Przeżyją wiele przygód, bowiem jajo wciąż się przemieszcza a finał.... no cóż - zdradzę tylko, że jest podwójnie zaskakujący :)

To świetna książeczka! Moja kilkulatka uwielbia do niej wracać a niektóre fragmenty zna na pamięć (i jak tu się uczyć czytać :). Jak zawsze duża czcionka, kolorowe ilustracje przyciągają młodego czytelnika, ale w tym przypadku główną zaletą jest sama historia - zabawna i emocjonująca. Humor zawarty w tej opowieści powodował wielokrotny śmiech córy, ale pojawiło się też zamartwianie o losy jaja... Czy uda się je dogonić?

Jest śmiesznie, pouczająco, wzruszająco i zaskakująco - to chyba przepis na doskonałą książeczkę, prawda? Polecam!



wyzwania: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki


# # # # #


Tytuł oryginalny: Je commence a lire avec... Martine. Apprend a nager
Tłumaczenie: Liliana Fabisińska
Na podstawie książek Gilberta Delahaye'a i Marcela Marliera
Tytuł: Na kursie pływania
Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2015
Liczba stron: 37
Seria: Zaczynam czytać z Martynką



O tej serii nie miałam okazji jeszcze pisać, ale uznałam to wręcz za konieczność :) Dlaczego? Już wyjaśniam... Czcionka jest tu znacznie większa niż choćby w serii "Czytam sobie", zatem kolejne strony są przewracane przez dziecko szybko, opowieść nie nudzi a objętość lektury nie przeraża. Tematy przedstawione w książeczkach z Martynką są ciekawe a sama postać bohaterki jest znana młodym czytelnikom. Która dziewczynka nie zna i nie lubi Martynki oraz jej przygód? Jeśli jest taka, to koniecznie powinna poznać kilkuletnią bohaterkę, która poprowadzi w ciekawy świat swojej rodziny i przyjaciół. Moja córa uwielbia Martynkę i czytanie o niej. Mamy co prawda dopiero trzy tytuły z tej serii, ale zamierzam zakupić inne - naprawdę warto!

To może jeszcze słów kilka o samej fabule. Martynka od dawna marzyła, by nauczyć się pływać. Teraz została przez rodziców zapisana na basen i rozpoczyna kurs. Instruktor cierpliwie wyjaśnia kolejne kroki, od zimnego prysznica poprzez ułożenie ramion, dłoni i stóp aż do problemów z zalewaniem nosa, uszy czy oczu... Mijają jednak kolejne lekcje i mimo trudności Martynka radzi sobie coraz lepiej. A i pochwały od instruktora działają motywująco. Jak zakończy się przygoda z pływaniem? Czy mała bohaterka ukończy kurs?

Książeczka pokazuje, że ciężką pracą, systematycznością oraz cierpliwością można wiele osiągnąć. Krótka, ale pouczająca lektura, którą ogromnie polecam!



wyzwania: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki


# # # # # 



Autor: Zofia Stanecka
Tytuł: Historia pewnego statku
Ilustrator: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2014
Liczba stron: 48
Seria: Czytam sobie poziom 2 - Składam zdania



Tym razem książeczka z serii "Czytam sobie" odwołuje się do prawdziwych zdarzeń - rejsu i zatonięcia Titanica. Autorka przybliża małemu czytelnikowi historię wielkiego transatlantyku, który skonstruowano w Irlandii w 1911 roku. Ewa Hart wraz z rodzicami jest pasażerką tego ogromnego statku, który ma ich zawieźć do Ameryki, gdzie czeka ich lepsza przyszłość. Podczas rejsu dziewczynka rysuje scenę powitania w kraju za oceanem a także opowiada o tym, co znajduje się na kolejnych pokładach, czym zajmują się kolejne osoby. Jednak Ewa nie wie, że spotkanie z pewną górą lodową całkowicie odmieni losy pasażerów...

Dorośli doskonale znają historię Titanica, jednak dziecko wsłuchujące się w opowieść nie zna jej zakończenia. Moja córa była zaskoczona końcówką i zadawała mnóstwo pytań. Jednak z jej punktu widzenia książeczka jest zbyt nudna dla 5,5 -letniego odbiorcy. Za dużo w niej faktów, dat, trudnych nazw i niezrozumiałych pojęć. Nawet imiona bohaterów - poza Ewą - są niezbyt przyjazne dla szybkiego przyswojenia dla dziecka.

Myślę, że dziecko na przykład siedmioletnie lepiej odbierze tę opowieść. Albo chociaż takie które interesuje się statkami... może to bardziej lektura dla chłopca... Jedno jest pewne patrząc na kolejne spotkania mojej córy z książeczkami tej serii - są one nierówne i każdy musi znaleźć odpowiednie historie dla swojego dziecka.



wyzwania: Cztery pory roku, Gra w kolory II, 52 książki

środa, 13 lipca 2016

Małgorzata Strękowska-Zaremba "Bigos z Mamutka"




Autor: Małgorzata Strękowska-Zaremba
Ilustrator: Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2013
Liczba stron: 48
Seria: Czytam sobie poziom 2 - Składam zdania



O książeczkach z serii Czytam sobie pisałam już trzykrotnie. Uważam, że to świetny pomysł by połączyć zabawę z nauką, bowiem każda historia jest inna, bogato ilustrowana a do tego książeczka zawiera naklejki. Znajdziemy też słowa podzielone na sylaby, które pomogą w opanowaniu sztuki sylabizowania.

Zwykle to mamy opowiadają swoim dzieciom bajki, jednak czasem zdarzają się odstępstwa od tej normy i to dziecko wymyśla opowieść dla rodzicielki. Tak właśnie było w przypadku Pawełka, który stworzył dość straszną historię, określaną nawet mianem horroru, ale i tak dostał za nią buziaka od swojej mamy.
Bohaterem historii jest mały Mamutek, który uwielbia nocne wędrówki po Srebrnym Lesie. Nie boi się wiatru ani tygrysa, budzi w nocy Wronę... A rano kraczący ptak stwierdza, że jest wilk, hipopotam i lis, ale brakuje Mamutka! Mimo że zwierzaki boją się Łysego Tłuka, ponieważ ma on gruby kij i gar na bigos, postanawiają udać się na wyprawę poszukiwawczą. Czy uda im się odnaleźć i uratować Mamutka? Czy faktycznie porwał go Tłuk w celu przyrządzenia bigosu? I jaką rolę odegrały w akcji ratunkowej majtki?

"Bigos z Mamutka" pokazuje dziecku czym jest przyjaźń, strach, czy warto być lekkoduchem i jak ważna jest odwaga, która czasem ukryta gdzieś głęboko, ale tkwi w nas. Trzeba tylko uwierzyć w siebie.

Jak miałam okazję się już przekonać, książeczki z tej serii są bardzo nierówne pod względem treści. I to już pomijam moje własne odczucia, ale kieruję się zdaniem dziecka. Niniejszy tytuł czytałyśmy z córą naprzemiennie (ja strony z lewej, ona z prawej) i szczerze mówiąc to była znudzona, zirytowana, nie rozumiała tekstu, wypowiedzi bohaterów były chaotyczne i nie do końca ze sobą powiązane.

Brak sympatii dziecka do książeczki jest bardzo widoczny... Kiedy po inne tytuły córa sięga w dowolnej chwili, wyciąga z półki, czyta lub przegląda, tak po ten - ani razu. Jedyną rzeczą jaka wywoływała uśmiech na jej twarzy były wspominane kilka razy majtki w kwiatki. Ale to za mało, by uznać książeczkę za bardzo dobrą...




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki

poniedziałek, 30 maja 2016

Różowe, czyli księżniczkowe okładki - lekturki mojej córki

W każdym niemal miesiącu robię nalot na półki mojej córki (albo sama to robi:) i wybieram książeczki z okładkami pasującymi do Gry w kolory. Nie mogło być inaczej w przypadku koloru różowego, choć sporą część posiadanych tytułów opisywałam  już na blogu... Ale mam dwie propozycje.






Autor/Ilustrator: Joanna Olech
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2013
Liczba stron: 48
Seria: Czytam sobie poziom 2



Tytus to psi detektyw, który mnie osobiście kojarzy się z jedną z wizji Holmesa w tym swoim ubranku :)
W ostatni wtorek Tytus wytropił nieznośnego Pazurka, kota sąsiada z parteru, kiedy ten w bezczelny sposób wyjadł mu kulki wołowe z miski. I na dodatek nijak nie chciał się do tego przyznać, tylko nawijał jak makaron na uszy, znaczy kłamał!
Teraz mamy kolejny wtorek... tyle że tym razem nic się nie dzieje... Tytus się nudzi...  Aż tu nagle wprost z deszczowej pogody, w kaloszach i pod parasolem zjawia się kolejna sprawa niecierpiąca zwłoki. Oto pudel Koko Roztropek potrzebuje pomocy, gdyż zaginął obraz w złotej ramie z podobizną wuja-medalisty. A to nie taki zwykły obraz, lecz wart milion!
Nie zdradzę Wam gdzie, jak i czy w ogóle Tytusowi uda się rozwikłać zagadkę zaginionej podobizny, ale wspomnę tylko że wśród  podejrzanych pada nazwisko rabusia Kornela Makutry...

Mało tekstu, ogromne ilustracje zdobiące każdą stronę a zwracające uwagę dziecka małą ilością barw (oprócz czerni i bieli znajdziemy tutaj wyłącznie róż i błękit) to po raz kolejny cechy charakterystyczne książeczek z serii "Czytam sobie". Moja pięciolatka miała już okazję poznać Tytusa ("Tytus w cyrku"), jednak tamten nie przypadł jej do gustu. Myślałam, że to może sama postać detektywa ma w sobie coś, czego moje dziecko nie polubiło. Ale okazuje się, że poszukiwanie obrazu jest zwyczajnie ciekawsze. Ot, tamta historia była nudna.
Serdecznie polecam tę książeczkę rodzicom kilkulatków, które potrafią już czytać na tyle, że poradzą sobie z poziomem 2.



wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki


# # # # # # # #




Tytuł oryginału: Magic Kitten. Firelight Friends
Tłumaczenie: Michał Zacharzewski
Autor: Sue Bentley
Ilustrator: Angela Swan
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2014
Liczba stron: 128
Seria: Magiczny kotek tom 10



Dwutygodniowy obóz "Wakacje z przygodą" brzmią bosko, prawda? Jednak Ula martwi się, że w domu zostawiła Bursztynkę, swojego konia, który doznał kontuzji nogi podczas przejażdżki z dziewczynką na grzbiecie. Rodzice obiecują zająć się zwierzęciem pod nieobecność córki a ona... ma się po prostu dobrze bawić. W końcu to wakacje!
Ula dzieli pokój z Franią i Jagodą, dwiema jakże różnymi, nowymi koleżankami. Z którą bardziej się zaprzyjaźni? A może jej myśli zajmie mały kotek, który sypiąc iskrami zjawi się niespodziewanie na jednym z łóżek w ich pokoju? To Płomyczek, który musi się ukryć przed grożącym mu niebezpieczeństwem. Wyznał dwunastoletniej Uli, że jest księciem a jego szmaragdowe oczy skradły jej dziecięce serce. Czy Ula zdoła zapewnić kotkowi bezpieczeństwo? Jak będzie wyglądał jej obóz z magicznym przyjacielem u boku? Co ciekawego wydarzy się między uczestnikami obozu, jakie przygody przeżyją? Jedno mogę Wam zagwarantować - będzie iskrzyło! :)


Historia z "Magicznego kotka" to jednak nie tylko pomoc zwierzętom, nawet magicznym. Dziecko ma tu również świetny przykład tego, jak chłopcy dokuczają słabszym (dziewczynkom czy zwierzętom) i jakimi sposobami można ich od tego odwieść. Jest też przynależność do grup obozowych: Szpaki, Sroki, Jerzyki, Wrony, które uczą się że obóz to nie tylko dobra zabawa, ale i praca. Oczywiście zapewne też rywalizacja.
Małemu czytelnikowi spodoba się nie tylko motyw zwierząt, ale i wiele mądrych przesłań i wskazówek, które autorka zawarła w książeczce w taki sposób, by łatwo trafiały do najmłodszych a nie brzmiały jak typowe nakazy czy zakazy. Należy pomagać innym, nie zadzierać nosa, nie rządzić innymi, nie dokuczać a pomagać i współpracować. Wtedy ten czas będzie można lepiej spożytkować a potem mieć wspanialsze wspomnienia.



wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki

sobota, 23 kwietnia 2016

Zielono mi, czyli literatura dziecięca na wiosnę - Kasdepke, Tyszka, Olech

Za oknem wiosna w pełni, dlatego zapraszam Was do krainy dziecięcych okładek w kolorze zielonym :) Tak, to znów idea wyzwaniowa Gry w kolory za tym stoi, ale książeczki ciekawe i chciałabym Wam o nich opowiedzieć, choćby krótko.




Autor: Grzegorz Kasdepke
Ilustracje: Piotr Rychel
Wydawnictwo: Literatura
Data wydania: 2012
Liczba stron: 192
Oprawa: twarda
Seria: Pod parasolem
Wiek odbiorcy: 3+


Najpierw istniały sobie osobno: książeczka "Kacperiada" (23 teksty) oraz "Kacper z szuflady" (18 tekstów). Jednak wydania zbiorowe mają swoje plusy - dodatkowe opowiadania - tak też jest w tym przypadku - znajdziemy ich tutaj aż pięć.
A kim w ogóle jest Kacper i co chodzi z Kacperiadą? Kacper jest kilkuletnim chłopcem (W "Kacperiadzie" jest przedszkolakiem, zaś później chodzi już do szkoły) obdarzonym niezwykłą wręcz spostrzegawczością i wyobraźnią. Jest sympatyczny, uśmiechnięty, ale i ciekawy świata przez co opisane w opowiadaniach sytuacje chwilami stają się zabawne czy groteskowe (wiadomo jakie pytania potrafią zadawać takie dzieci:)), ale zawierają też morał. W większości poszczególne historie poznajemy dzięki relacjom na linii tata-syn, co pokazuje jakie powinny być wzorce męskiej części rodziny dla małego chłopca. W różnorodnych przygodach nie zabraknie też innych członków rodziny i mamy Kacpra oraz przyjaciół.

Całość jest pięknie zilustrowana (zabawne i kolorowe obrazy), w twardej oprawie, z językiem i czcionką dopasowaną do - nawet samodzielnego czytania przez - kilkulatków. Długość poszczególnych opowiadań jest z kolei przemyślana pod kątem skupienia uwagi przez dziecko, czy to w ciągu dnia czy przed snem.



wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki

# # # # #




Autor/ilustrator: Joanna Olech
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2014
Liczba stron: 48
Wiek odbiorcy:  3-7
Seria: Czytam sobie - poziom 2 - Składam zdania


Pies Tytus świętuje pierwszą rocznicę bycia detektywem. Okazja sprzyja świętowaniu, więc przygotował tort, zaprosił też Korka, ale ten - wprawdzie przyszedł punktualnie - to jednak wyglądał niewyraźnie... Okazało się, że uroczystość trzeba przełożyć, ponieważ zaginął Zorro, brat kotka Pazurka, wielki nicpoń. Rano dostał misję, by pójść do wujenki Łapki pożyczyć kubek cukru i nadal nie wrócił a wszyscy się martwią. Detektyw rusza na poszukiwania i z pozoru nieistotne elementy otoczenia poddają mu myśl, gdzie może być Zorro. Jakie niespodziewane zakończenie czeka na małego czytelnika?

"Tytus w cyrku" to kolejna już pozycja z drugiego poziomu nauki czytania od Egmontu, którą miałyśmy okazję poznać - idealnie dopasowana do aktualnych umiejętności mojego dziecka. Sugestywne ilustracje, sylabizowanie, duża czcionka - to cechy tej książeczki. Jedynie w tym przypadku muszę "przyczepić" się do samej treści, bowiem początek historii zaginięcia kotka jest dosyć zawiły i mało interesujący dla pięciolatki, ogromnie ją zniechęcał do czytania. Dopiero od chwili, gdy detektyw dociera do małpki opowieść zaczęła ją interesować i chciała wiedzieć jak się skończy. Czy Zorro się odnajdzie i co nabroił od chwili zniknięcia? Dla kogo był Asystentem do spraw Gier i Wygłupu?



wyzwania: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki

# # # # #



Autor/ilustrator: Agnieszka Tyszka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2011
Liczba stron: 176
Wiek odbiorcy: 10-14
Seria: Ze sprężynką



Julianna ma piętnaście lat i konkretne marzenia: chce ratować ginące gatunki i zwiedzić Barcelonę. Dziewczynka bardzo nie lubi swojego imienia, choć nie zdaje sobie sprawy, że wiąże się ono z przeszłością jej rodziny, o której ani ona ani jej mama nie mają pojęcia. Jak każda nastolatka ma swoje pasje, ciekawe życie szkolne (zwłaszcza lekcje polskiego), "księżniczkowe" koleżanki w klasie i przyjaciółkę Balbinę. Jednak jak domek z kart jej rzeczywistość nagle runie weryfikując jej codzienność i plany, bowiem rodzice przygotowali niespodziankę - rozwód. Na dodatek mają już nowych partnerów...

Książka jest doskonałym materiałem dla nastolatek stojących w obliczu rozwodu rodziców. Autorka doskonale odzwierciedliła uczucia Julianny, jej stosunek do nowej sytuacji i pokazała czym ratuje się dziewczyna, by móc na spokojnie to sobie poukładać.
Od trudnego tematu skutecznie odciąga jej myśli babcia Balbiny - osiemdziesięcioletnia Henia i jej szalone pomysły oraz sny o dziewczynce w sukience ze ścinków.
Niewielkich rozmiarów lektura a dostarcza wielu mądrych rad, pokazuje różne aspekty miłości, sprawia że zaczynamy wierzyć w zbiegi okoliczności albo nutkę magii w naszym życiu. Niby książka dla nastolatek ale ja swojego czasu nie żałuję i polecam również dorosłym.



 wyzwania: Cztery pory roku, Gra w kolory II, 52 książki

środa, 23 marca 2016

Małgorzata Strzałkowska "Skarb Arubaby"




Autor: Małgorzata Strzałkowska
Ilustracje: Mikołaj Kamler
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2014
Liczba stron: 48
Seria: Czytam sobie. Poziom 2: składam zdania
Wiek odbiorcy: 5-7 lat






O książeczkach z serii "Czytam sobie" dowiedziałam się dzięki blogosferze (Książki Sardegny) i napędzana tym odkryciem nabyłam kilka tytułów, by móc zaprezentować mojej pięciolatce nową formę nauki czytania. Bo ileż można czytać w kółko Elementarz Falskiego?


Ola i Tomek to kuzyni, którzy uwielbiają spędzać u wujka Anatola wakacje. Sielankowe lipcowe chwile mąci jednak tajemnicza kartka, która spada z gałęzi klonu. Okazuje się, że jest to zaszyfrowany tekst i trzy głowy muszą odnaleźć klucz do jego odczytania. Gdy już uda im się odczytać tajemne zapiski, rozpoczynają fascynującą przygodę mającą na celu odnalezienie skarbu. Jednak czy im się to uda? Jakie przeszkody ich czekają? Czy wskazówki okażą się być łatwe i pomogą im w poszukiwaniach? Jak zakończy się ten niesamowity i pełny wrażeń dzień?


 

Po przetestowaniu poziomu pierwszego, który okazał się zbyt łatwy a opowieść za szybko się kończyła (jak dobrze, że kupiłam tylko jedną pozycję z tego poziomu), przeszłyśmy do poziomu drugiego. I ten jest ewidentnie właściwy dla aktualnego poziomu czytelnictwa mojego dziecka. Każda strona to ogromne ilustracje, które przyciągają wzrok obrazując to, co dziecko czyta (choć chwilami zapatrzone w obraz zapomina gdzie skończyło czytać, urywając choćby w połowie zdania) a duże litery nie męczą młodziutkich oczu i nie zniechęcają do zagłębiania się w dalszą lekturę. Tekst zajmuje zwykle kilka wersów na stronie a te niecałe pięćdziesiąt stron opowieści mija nadspodziewanie szybko.

Jest to wprawdzie dopiero drugi tytuł, po który sięgnęłyśmy z córą z tej serii - oczywiście nie ostatni - ale już na tej podstawie mogę śmiało stwierdzić, że ta seria to doskonały pomysł! Wszystko jest idealnie wyważone, dopasowane do kilkuletniego czytelnika i doskonale się bawiłyśmy podczas czytania. Były emocje, zniecierpliwienie, ekscytacja, śmiech. "Skarb Arubaby" to dodatkowo rozwiązywanie zagadki ukrytego skarbu, a przecież każdy mały człowiek marzy, by być odkrywcą, co objawia się choćby w grach i zabawach podwórkowych.

W ramkach znajdujących się na niektórych stronach znajdują się słowa, na których możemy ćwiczyć sylabizowanie. Na końcu książeczki znajdują się zaś ćwiczenia, które sprawdzają czy dziecko czytało ze zrozumieniem i ile zapamiętało z tekstu. Jest też układanie wyrazów w zdanie czy wykreślanka. W nagrodę maluch może otrzymać naklejki oraz dyplom!

Podsumowując przyznaję, że nasza przygoda z serią "Czytam sobie" szybko się nie skończy (prędzej fundusze na kolejne tomy), bowiem zróżnicowana tematyka kolejnych tytułów oraz chęci do samodzielnego czytania sprawiają, że będziemy poznawać książeczki z poziomu drugiego a później zapewne i trzeciego.
To doskonała propozycja dla młodych czytelników, która jest przystosowana dla nich nie tylko pięknem obrazu, ale przede wszystkim odpowiednim stopniem trudności tekstu, średnio długimi zdaniami, elementami dialogów oraz samą historią, często zabawną. Ogromnie polecam!




Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Pod hasłem, 52 książki

sobota, 23 stycznia 2016

"Wielka kolekcja bajek o Annie i Elsie" praca zbiorowa




Autor: praca zbiorowa
Ilustracje: Disney Storybook Art Team
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2015
Liczba stron: 128
Oprawa: twarda
Seria: Kraina Lodu









Świat oszalał na punkcie Krainy Lodu... gry, lalki, kolorowanki, filmy, bajki, Disney on Ice, czapki, sukienki, opaski z warkoczem... wszędzie spotykamy królową Elsę i jej siostrę - księżniczkę Annę. Nawet na torcie urodzinowym mojej córki w grudniu byli bohaterowie z Krainy Lodu. Oglądałam bajkę razem z małą i przyznaję, że mnie samej bardzo się podobało, nawet piosenki Mam tę moc obie się nauczyłyśmy :)

Stąd kiedy zobaczyłam niniejszą książeczkę w przystępnej cenie, chętnie podsunęłam ją Pati, by wraz z nią udać się ponownie do śnieżnej krainy i poznać nowe przygody sióstr. Zapraszam zatem na wyprawę do pięciu bajek...

Święto końca zimy - księżniczka Anna proponuje zorganizowanie takiego święta, bowiem na ten czas przypadał dzień urodzin ich mamy. Siostry dyskutują jakie przygotować atrakcje i dania, bowiem uroczystość ma potrwać cały tydzień. Pod Ciupagami dziewczęta robią zakupy w towarzystwie Olafa i małego reniferka. Ale znajdują również czas na rzucanie się śnieżkami... Jakie niespodzianki czekają mieszkańców Arendelle?


Niesforne trollątka - Anna obiecała Kristoffowi, że uda się z nim do Doliny Żywej Skały, by popilnować trollowych maluchów, ponieważ ich rodzice mieli udać się na kongres magii i proroctw. Chyba nie zdawała sobie sprawy jak trudne to zadanie... przewijanie, karmienie i usypianie... a maluchów spora gromadka... Jak Anna, Kristoff i Sven poradzą sobie z okiełznaniem trollątek? Kto ruszy im na pomoc?


Nowy przyjaciel - bal, zbieranie krokusów, zakupy u Oakena, ratowanie reniferka... wszystko super, tylko... Moja pięciolatka przy tej opowieści odkryła jej ogromna podobieństwo do pierwszej historyjki, nie dość że podobna fabuła to jeszcze dokładnie te same ilustracje, ewentualnie z nieco innej perspektywy.... :( To spory minus. Jedynie finał tej bajki ogromnie nam się podobał!


Zamorskie podróże - Anna i Elsa udają się w zaplanowaną od dawna podróż statkiem do kilku sąsiednich królestw. Brak wiatru i zbyt spokojne fale nie przeszkodziły im w dotarciu na czas do celu a emocji podczas rejsu nie brakowało. Najpierw odwiedziły królestwo zwane Zarią, później Chatho i w każdym z nich próbowano wyprosić u Elsy, by pokazała swoje magiczne moce. Na końcu siostry odwiedziły królestwo Weselton i czekała tu na nie niezbyt miła niespodzianka... Jaka?


Idealny letni dzień Olafa - W Arendelle nastał najgorętszy dzień roku i o ile mieszkańcy poszukiwali ochłody (choćby wkładając głowę do lodówki) to Olaf wręcz przeciwnie. Niezwykły bałwanek nie marzy o górze lodu, ale o takim dniu! Już planuje co będzie robił, wraz z siostrami rzecz jasna. Jesteście ciekawi? Zachęcam do sięgnięcia po książeczkę.



Zanim czytelnik wniknie w powyższe historie ma okazję przyjrzeć się bliżej charakterystyce bohaterów: Elsy, Anny, Kristoffa oraz Olafa. Jest również Quiz "Mroźna prawda o Tobie", w którym czeka osiem pytań.

Same opowieści są napisane językiem idealnym dla kilkuletniego dziecka, pięciolatka nie miała żadnego problemu ze zrozumieniem głównych idei czy dialogów. Poszczególne strony to głównie ilustracje: piękne, barwne, jakby kadry z telewizyjnej bajki, wprost kuszą by je dotknąć, pogłaskać, pogładzić i przenieść się do ich świata. Tekstu jest niewiele na stronie, więc dziecko jest w stanie się na nim skupić.

Jedynym wyjątkiem, który rzutuje na całość to minusy opisane powyżej (w historii Nowy przyjaciel). Poza tym nie mam książeczce nic do zarzucenia, ponieważ moja córa uwielbia Elsę i ogląda ten egzemplarz nawet wtedy, gdy nie czytamy... dla samego nacieszenia wzroku widokiem pięknych bohaterek... a przy okazji zadaje rozmaite pytania. Dla pięcioletnich księżniczek to prezent idealny :)




Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Cztery pory roku, Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...