Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 sierpnia 2020

Franco Forte, Scilla Bonfiglioli "Dziewczynka z Sobiboru"






Tytuł oryginalny: La bambina e il nazista
Tłumaczenie: Anna Wziętek
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 24 czerwca 2020
Liczba stron: 328
beletrystyka






Sobibór to polska wieś w województwie lubelskim, tuż przy granicy ukraińskiej, która aż do maja 1942 roku nie wyróżniała się w dziejach kraju niczym szczególnym. Ale wtedy przyszło zło... Zło w najczystszej postaci. Przy stacji kolejowej Sobibór, Niemcy w ramach akcji "Reinhardt" utworzyli obóz zagłady, w którym prowadzono eksterminację Żydów. Poruszająca powieść historyczna "Dziewczynka z Sobiboru" to świadectwo tego, że nie można wszystkich mierzyć tą samą miarą.

Hans Heigel to teoretycznie zwyczajny porucznik rezerwy SS. Jednak kiedy poznajemy jego osobę bliżej okazuje się, że nie jest fanatycznym Niemcem, nie popiera idei III Rzeszy, nie zgadza się z decyzjami, jakie podejmuje jego naród. Jednak ma rodzinę - żonę Ingrid i córeczkę Hanne - dlatego musi pracować i udawać, dla ich bezpieczeństwa. Jego spokojna sytuacja zmienia się z chwilą, gdy Hanne umiera a on - po stłumieniu powstania w warszawskim gettcie - dostaje przeniesienie.

Jego nową placówką ma być polski obóz koncentracyjny w Sobiborze. Nie potrafi odnaleźć się w tak okrutnym miejscu pracy, gdzie niemieccy oficerowie szydzą z przybywających Żydów a sami cieszą się życiem w każdej sytuacji. Opisuje jak wygląda obóz, jak odbywa się selekcja... Pewnego czerwcowego dnia w życiu Hansa następuje przełom - wśród Żydów wysiadających z kolejnego pociągu, dostrzegł dziewczynkę łudząco podobną do Hanne. Obiecał sobie wtedy, że zrobi wszystko, by uratować małą Leę oraz jej mamę. Tylko jak to zrobić w piekle obozu koncentracyjnego?

Postawa Hansa mocno mnie wzruszyła. Wielokrotnie ryzykował własnym życiem dla obcej dziewczynki, dbał jak o własne dziecko, ukrywał, dokarmiał, wyszukiwał zajęcia, kłamał i oszukiwał narażając się jednocześnie na kpiny. Każdy dzień przynosił nowe wyzwania i niespodzianki a Hans żył w nieustannym strachu i stresie, obserwował straszne okrucieństwo, w którym czasami musiał uczestniczyć a najgorsze były coraz bardziej przerażające rozkazy z Berlina. Jak ten o likwidacji obozu i przeniesieniu oficerów do innego... W jaki sposób bezpiecznie zabrać Leę ze sobą?


To nie jest "zwykła" książka o obozach koncentracyjnych; to nie tylko obserwowanie trudnej egzystencji więźniów czy ich pracy, kiedy pogodzeni z poniżaniem, kopali rowy dla siebie samych albo szli na spotkanie z tlenkiem węgla lub cyklonem B. To przede wszystkim historia małej żydowskiej dziewczynki, która została na świecie sama, zdana na łaskę lub niełaskę niemieckiego porucznika. Wokół niej rozgrywają się sceny, których nie wyśniłaby w najgorszym koszmarze. Ten rok z jej życia był niezwykle traumatyczny; musiała znaleźć w swoim małym serduszku ogrom siły i odwagi, by przetrwać. Czy Hansowi uda się dotrzymać obietnicy i uratować dziecko? Do czego się posunie, by ochronić Leę?

Żałuję, że ta powieść historyczna jest wytworem wyobraźni, ale jestem przekonana, że nie tylko Hans wyłamał się ze schematu nazisty. A przynajmniej mam taką nadzieję, że takich Niemców o dobrym sercu było więcej i że w realnym świecie uratowali innych, okazywali im serce, pomagali jak mogli. Bo przecież obozy koncentracyjne pozbawiają ludzkiej godności, odzierają z masek - nie tylko więźniów, ale również oficerów. Nie każdy jest w stanie wytrzymać to psychicznie, czego dowód mieliśmy w tej powieści.

Książka nieustannie mnie zaskakiwała, intrygowała i sprawiała, że nie mogłam oderwać się od poznawania losów Lei i Hansa. Wciąż zmieniające się rozkazy, innowacyjne pomysły i brutalne zachowanie niektórych postaci sprawiały, iż drżałam o małą Żydówkę. Do ostatniej chwili nie jest pewne, którzy bohaterowie przetrwają - zarówno spośród więźniów, jak i i Niemców. Tym bardziej nie ma pewności, że dwójka głównych postaci ujdzie z tej masakry żywa. Gwarantuję Wam, że emocji w trakcie lektury nie zabraknie, choć najwięcej znajdziecie ich w finale.



Podsumowując - "Dziewczynka z Sobiboru" to przejmująca opowieść o małej dziewczynce, która ocaliła kogoś, by on mógł uratować ją. To historia o utracie, bólu, poniżeniu i wszechobecnej śmierci; o krukach i gołębiach oraz walce dobra ze złem; o niebotycznym okrucieństwie oraz okruchach dobra. Powieść jest dowodem na to, że każdy jest indywidualnością a nawet w najgorszym miejscu na ziemi może znaleźć się ktoś, kto da innym nadzieję. Mocno chwyta ze serce, niejednokrotnie wyciska łzy, powoduje zaciskanie pięści ze złości... Polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


wtorek, 29 lipca 2014

Jennifer E. Smith "Tak wygląda szczęście"



Tytuł oryginalny: This is What Happy Looks Like
Tłumaczenie: Beata Hrycak
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: styczeń 2014
Liczba stron: 400












Jeszcze kiedy chodziłam do liceum, pisanie papierowych listów było bardzo popularne. Pamiętam, że wymieniałam je ze znajomymi, tymi starymi i nowo poznanymi, a przede wszystkim z przyjaciółką z podstawówki. Internetowe kontakty nie były wtedy tak rozpowszechnione jak teraz. Z uwagi na profil matematyczno-informatyczny przez całe liceum miałam kontakt z komputerem, ale korzystaliśmy wtedy z "irca" a nie maili, gg czy Skype'a. Wyobrażacie sobie obecny świat bez błądzących po sieci wiadomości?

To właśnie za sprawą pewnego maila, w którego adres wkradł się błąd literowy, dwoje ludzi rozpoczyna imponującą wymianę poglądów życiowych. Książka rozpoczyna się prologiem, w którym mamy okazję poznać treść maili z 7 marca. Od samego początku dostrzegalna jest nić porozumienia między rozmówcami okraszona sporą dawką humoru. A wszystko za sprawą Wilbura (który nie jest psem), który z powodu obsuwy w pracy właściciela, musi zostać wieczorem wyprowadzony. Mail trafia nie do właściwego adresata i tak oto rozpoczyna się historia znajomości dwojga młodych ludzi mieszkających na różnych krańcach Stanów Zjednoczonych. Gdy nie widzimy drugiej osoby przed sobą jest nam łatwiej wyjawić swoje marzenia, poglądy, nadzieje. Nawet żarty udają się nam się lepsze. I tak też było i tutaj. Oboje czekali na nową wiadomość w skrzynce i oboje czuli się szczęśliwi. Jednak co stanie się kiedy ich tajemnice wyjdą na jaw?

Ona - nastoletnia dziewczyna mieszkająca wraz z matką w małej miejscowości Henley w stanie Maine. Uciekły tutaj przed przeszłością związaną z ojcem dziewczyny. Żyją skromnie, ale szczęśliwie. Największym marzeniem Ellie jest wyjazd na wakacyjny kurs poezji zorganizowany na Uniwersytecie w Harvardzie, jednak kwotą jaką trzeba zapłacić jest dla dziewczyny wręcz astronomiczna. Spokój mieszkańców miasteczka ma zostać zburzony w czerwcu, kiedy to piękne plaże przeżyją najazd turystów. Dodatkową atrakcją ma być pojawienie się ekipy filmowej, która z tajemniczych powodów wybrała akurat Henley na plan najnowszego hollywoodzkiego hitu. Dwie filmowe gwiazdy Olivia Brooks oraz Graham Larkin ściągną zapewne kolejne tłumy wielbicieli. A Ellie tak bardzo nie lubi tłumów...

On - siedemnastolatek mieszkający w Kalifornii, którego kariera nabrała rozpędu i nawet kosztem spotkań z rodzicami, musi podporządkować się grafikowi i swojemu agentowi. By nie odczuwać samotności, kupił sobie zwierzątko - Wilbura. Kiedy tylko może skrywa się pod daszkiem swojej czapki i stara się żyć jak normalny nastolatek. Oprócz twarzy stara nie ujawniać również nazwiska, woli dać się poznać jako zwyczajny człowiek, z uczuciami, tęsknotami i marzeniami. Na ile ukrywanie swojej tożsamości okaże się być przydatne?

Kiedy - nieoczekiwanie dla Ellie - dojdzie do spotkania z posiadaczem Wilbura, rozpoczną się prawdziwe wakacje i niesamowite emocje. Czy młodzi będą potrafili ze sobą rozmawiać równie swobodnie jak poprzez Internet? Czy wyjdą na jaw długo skrywane sekrety? Jak na ich znajomość zareaguje najlepsza przyjaciółka Ellie - Quinn a jak matka dziewczyny? Czy uda jej się zebrać fundusze na wymarzony kurs poezji? O tym przeczytacie już w książce.

Muszę przyznać szczerze, że kiedy miałam rozpocząć lekturę "Tak wygląda szczęście", nie sądziłam że będzie to tak udana powieść. To chyba za sprawą faktu, że nie znałam do tej pory twórczości autorki. Jennifer E. Smith stworzyła bardzo wyrazistych bohaterów, świetną fabułę, która choć przewidywalna, była tak urozmaicona przygodami młodych ludzi, tajemnicami z przeszłości czy skandalami filmowego światka, że czytelnik nie ma czasu na rozmyślanie o pieleniu ogródka czy robieniu dżemu - musi po prostu czytać. Jak pędzony wydarzeniami z dobrego kryminału, gdyż ciekawy jest zakończenia. A nie jest ono takie przewidywalne, jak mogłoby się wydawać. Liczyłam na inne...

Dodatkowym atutem książki jest szansa poznania planu filmowego "od kuchni". Rekwizyty, kostiumy, nauka roli, powtarzanie ujęć czy czyhający ba gwiazdy reporterzy i dziennikarze - niby znamy to wszystko, ale dzięki powieści możemy poszerzyć wiedzę o wiele ciekawych szczegółów. Autorka sporo miejsca poświęciła również relacjom rodzinnym pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny Ellie, jak było w przeszłości a jak jest teraz. Jest też Graham Larkin i jego próba odbudowanie relacji z rodzicami.

"Tak wygląda szczęście" zadziwiło mnie zaklasyfikowaniem do literatury dla młodzieży. Długo myślałam czy fakt, iż bohaterowie są nastolatkami jest jedynym tego powodem i stwierdzam, że mam inny. A jest to mianowicie poszukiwanie czarnych księżyców, które niby są, ktoś o nich słyszał, ktoś czytał a tak naprawdę trudno je odnaleźć i skosztować. Jednak Graham podjął się tego zadania i ten właśnie wątek przywodzi mi na myśl opowieści typowo młodzieżowe z nutką detektywistyczną.

Przed każdym rozdziałem powieści znajdują się krótkie maile z korespondencji Ellie z tajemniczym G. Sporo miejsca poświęcają oni szczęściu i wymieniają kolejno co może nim być: poznawanie nowych ludzi, miłe niespodzianki, zmiana pór roku, odwiedzanie nowych miejsc, wschody słońca, wieczorne spacery, poezja czy burze z piorunami. A czym jest dla Ciebie szczęście?




Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Z literą w tle, Czytam opasłe tomiska, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Marcie z Wydawnictwa Bukowy Las

środa, 26 marca 2014

Nicolas Barreau "Wieczorem w Paryżu"



Tytuł oryginału: Eines Abends in Paris
Tłumaczenie: Anna Wziątek
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 2014 
Liczba stron: 288











Paryż od wczesnych lat młodości uważałam za miasto miłości. Kojarzyło mi się ono z romantycznymi spacerami nad Sekwaną, pocałunkami na mostach w świetle reflektorów Wieży Eiffla i małymi filiżankami na okrągłych stolikach klimatycznych kawiarenek. W 2006 roku miałam okazję poczuć przez kilka dni ten paryski klimat osobiście. Było to stanowczo zbyt krótko, by zwiedzić wszystkie te miejsca o których wcześniej marzyłam, ale wystarczająco, by zakochać się w innym tempie życia i romantycznym mieście. Kiedy tylko pojawia się film czy książka dotycząca Paryża, nie potrafię odmówić sobie powrotu - choćby wirtualnego - do chwil spędzonych na szczycie Wieży Eiffla czy w Wersalu. A jeszcze gdy można mieć dwa w jednym, czyli książkę o filmie to już nie można się oprzeć.

Alain Bonnard jest właścicielem studyjnego kina w Paryżu, które odziedziczył po swoim wujku. Alain od najmłodszych lat spędzał w kinie mnóstwo czasu a wujek Bernard pokazywał chłopcu inny świat. Fascynacja kinem, bohaterami, aktorami oraz żartami filmowymi sprawiły, że chłopak wolał wydać swoje kieszonkowe na kolejne seanse niż spędzać czas z rówieśnikami. Wielkie marzenie Alaina o byciu reżyserem nie spełniło się, gdyż w wyniku nacisków ojca ukończył ekonomię a potem dostał świetnie płatną pracę w Lyonie. Jednak życie niejednokrotnie potrafi zaskoczyć i dzięki pewnej kobiecie, w której zakochał się ponad siedemdziesięcioletni wuj Bernard, Alain dostał szansę powrotu do świata o jakim marzył. Wujek bowiem chciał przeprowadzić się na Lazurowe Wybrzeże a kino Cinema Paradis mógł przekazać tylko komuś, kto zadba o interes jego życia.

W Cinema Paradis nie było popcornu, więc by przetrwać w walce z multipleksami Alain, w którym drzemała romantyczna dusza, wymyślił środowe późne seanse ze starymi filmami o miłości. Niespodziewanie seanse cieszą się sporą popularnością a nawet sprawiają, iż wśród widzów rodzi się uczucie... Nie tylko do kina... Od grudnia w Cinema Paradis zaczęła pojawiać się tajemnicza i piękna kobieta w czerwonym płaszczu. Jej karmelowe włosy, charakterystyczny płaszcz oraz miejsce zajmowane zawsze w siedemnastym rzędzie sprawiły, iż Alain zwrócił na kobietę szczególną uwagę. Gdy w końcu po wielu tygodniach, zdobył się na odwagę i zaprosił nieznajomą na kolację poczuł, że Melanie jest kimś szczególnym i może to właśnie na nią czekał tyle lat. Jednak historia zbyt szybko by się przecież skończyła, gdyby na drodze dwojga zafascynowanych sobą ludzi, nie pojawiły się przeszkody. Gdy bowiem para umawia się na kolejne spotkanie za tydzień, Melanie się na nim nie pojawia. Alain jest zdruzgotany tym faktem i rozpoczyna nieporadne śledztwo, mające na celu ustalenie miejsca pobytu kobiety, w której się zakochał. Jednak jak to uczynić nie znając nawet jej nazwiska ani numeru telefonu?

Sytuację bohatera komplikuje też niecodzienna sprawa prosto z Hollywood. W drzwiach Cinema Paradis pojawiają się bowiem znany na całym świecie reżyser Allan Wood wraz z piękną aktorką Solene Avril. Przedstawiają zadziwionemu Alainowi swój pomysł: reżyser chce w jego kinie nakręcić swój najnowszy film "Czułe wspomnienia o Paryżu". A dlaczego akurat Cinema Paradis? Wybór tego akurat kina nie jest przypadkowy, bowiem Solene pochodzi z Paryża i to właśnie tutaj przychodziła na liczne seanse w dzieciństwie. Ogromne zamieszanie spowodowane kręceniem filmu sprawia, że w maleńkim kinie zaczyna brakować miejsc podczas seansów. Popularność jaką zdobyło Cinema Paradis nie pozwala jednak zapomnieć Alainowi o dopiero co poznanej i tak szybko utraconej kobiecie. Melanie z każdym dniem staje się coraz wyraźniejszym obrazem tęsknoty w jego głowie i sercu. Swój problem Alain przedstawia nawet Woodowi, co powoduje lawinę wydarzeń, gdyż  jak się okazuje świat jest mały i reżyser ma córkę o imieniu Melanie. Nie miał z nią kontaktu przez wiele lat a mieszka ona właśnie w Paryżu. Czy uda się ją odszukać? Czy to zaginiona miłość Alaina?

Nicolas Barreau stworzył niesamowitą powieść. Z jednej strony wciąga ona czytelnika swoją magią paryskiego romantyzmu, światem kina i walką mężczyzny o swoją miłość. Z drugiej - nie brakuje w niej tajemnic (jest ich tutaj wręcz nadmiar), zaskakujących zdarzeń i nawet zazdrosnych kochanków uciekających się do rękoczynów. Nie mogę powiedzieć, że powieść jest idealna, bo tak nie jest. Drażniły mnie wtrącenia autora, dotyczące przyszłych zdarzeń czy choćby niedojrzałe podejście Alaina do wielu zwykłych, życiowych spraw. Jednak w ujęciu całościowym te drobne niedociągnięcie nie mają większego znaczenia. Powieść urzeka językiem, ciekawym wątkiem zniknięcia Melanie, a także tajemnicami, które sprawiają, że możemy na nowo tropić kolejne rozwiązania. Autor świetnie nakreślił sylwetki kilku bohaterów a nie tylko tych pierwszoplanowych a jego ujęcie miłości zaskoczyło mnie zupełnie. Nie spodziewałam się takiego punktu widzenia na uczucie ze strony mężczyzny i to tak młodego.

"Wieczorem w Paryżu" to lektura idealna dla tych, którzy chcą przeżyć ponownie swój pobyt w tym magicznym mieście. Ale nie rozczaruje tych, którzy jeszcze nie mieli okazji spacerować po ogrodach Luwru. Jeśli szukacie nietuzinkowej książki, która potrafi przenieść czytelnika w przeszłość równocześnie pokazując współczesne ujęcie miłości z wątkiem kryminalnym to serdecznie polecam. Może spotkamy bohaterów podczas przechadzki po moście Aleksandra? Ja chętnie tam wrócę i sprawdzę czy czasami nie obejmują się czule, by za chwilę tęsknić za sobą...




 Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Marcie z Wydawnictwa Bukowy Las

czwartek, 14 listopada 2013

Tanis Rideout "Ponad wszystko"





Tytuł oryginału: Above All Things
Tłumaczenie: Jarosław Włodarczyk
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 11 października 2013
Liczba stron: 400











Nigdy nie interesowałam się zbytnio tematyką zdobywania szczytów górskich. Wiedziałam o istnieniu Korony Ziemi, słyszałam o wyprawach, lawinach, tragediach oraz udanych próbach. Ale nie pogłębiałam swojej wiedzy do tego stopnia, by dowiedzieć się kto i kiedy podejmował próby zdobycia szczytów oraz jak to wygląda z technicznego punktu widzenia. Książka Tanis Rideout, wielokrotnie nagradzanej poetki i pisarki, urodzonej w
Tanis Rideout - źródło
Belgii a zamieszkałej w Toronto, to powieść która pozwoliła mi poznać ten temat z zupełnie nowej perspektywy. Człowiek uczy się podobno całe życie, ja dzięki tej lekturze nauczyłam się dużo o wspinaczce.

Głównym bohaterem powieści, której akcja toczy się w latach trzydziestych dwudziestego wieku, jest angielski wspinacz George Mallory. Jego sława sięga najdalszych krańców świata i każdy kto interesuje się wspinaczką stawia go sobie za wzór. Jego upór i miłość do wspinaczki przewyższają nawet ogromną miłość do pięknej żony Ruth oraz trójki dzieci: Clare, Berry oraz John'a. Mężczyzna niedługo po ślubie a nawet w oczekiwaniu na narodziny kolejnych dzieci nie potrafił zrezygnować, z jakże przecież niebezpiecznej pasji, jaką jest wspinaczka wysokogórska.

Autorka skupia się w książce na roku 1924, kiedy to planowana jest trzecia próba zdobycia najwyższego szczytu Ziemi - Mount Everestu. Mimo wcześniejszych nieudanych wypraw, ofiar w ludziach oraz dużych kosztów,
Mount Everest - źródło
Anglicy chcą zdobyć szczyt, a także związane z tym honory. George Mallory obiecywał już nie tylko sobie, ale i żonie, że wyprawa z 1922 roku była ostatnią. Jednak jego wola słabnie z każdym dniem jaki ma na podjęcie decyzji, czy weźmie udział w wyprawie. W tajemnicy przed żoną zgadza się ponownie wyruszyć do stóp góry, która już wcześniej go pokonała.

Kolejne rozdziały książki to doskonałe studium zachowań ludzi w trudnych sytuacjach, nie zawsze zależnych od nich samych. W jednej chwili jesteśmy w Anglii, w domu Państwa Mallory, by już w następnym rozdziale przenieść się w zasypane śniegiem Himalaje. Będąc w Cambridge poznajemy codzienne życie matki, która samotnie wychowuje trójkę swoich dzieci. Każdego dnia tłumaczy im gdzie jest ich tata, piszą wspólnie listy do niego, rozmawiają, by jakoś ukoić tęsknotę. Ruth opowiada czytelnikowi historię swojej miłości do George'a, o tym jak się poznali, jak wyglądał ich ślub, podróż poślubna, a także jak swoje piętno na ich życiu wycisnęła wojna. Chwile spędzane w domu pod nieobecność męża sprawiają, że kobieta, która początkowo była dumna z męża, cieszyła się jego pierwszym powołaniem go grupy idącej na Mount Everest (1921 rok), teraz nie potrafi pogodzić się faktem, że rodzina nie wystarcza George'owi do zapewnienia pełni szczęścia.
Klasztor Rongbuk - źródło
Ruth z każdym dniem, który powinien przybliżać jej męża do celu, martwi się coraz bardziej brakiem wiadomości od niego. Chciałaby już wiedzieć, że szczyt został zdobyty a on, cały i zdrowy wraca do domu, do niej i dzieci. Jednak nie tak łatwo było przekazać wiadomości z Himalajów w tamtych czasach. Dlatego też najprostsze czynności wykonywane przez Ruth stają się tylko i wyłącznie mechaniczne. Żyć przecież trzeba.

Z książki dowiedziałam się wnikliwie jak wygląda zdobywanie szczytu. Do tej pory byłam przekonana (a nie było to w żaden sposób potwierdzone), że cała wyprawa po prostu zmierza do góry, ku szczytowi. Nic bardziej mylnego. Autorka szczegółowo opowiedziała o podróży do Azji, potem poprzez lodowiec aż do stóp Mount Everestu. Jednak do chwili, gdy ktokolwiek będzie mógł podjąć się zdobywania szczytu jeszcze daleka droga. Trzeba stworzyć sześć obozów, położonych na różnych wysokościach, w których muszą znajdować się zapasy żywności oraz sprzęt. Uczestnicy wyprawy mają ściśle określone zadania, a dowodzący wyprawą decyduje kto, kiedy i do którego obozu ma się udać. Poznajemy walkę tych ludzi z przyrodą, z górą, ze śniegiem, zimnem i zbliżającym się monsunem, który odbierze im szansę dalszych prób zdobycia szczytu. Ile trzeba mieć siły, samozaparcia, nadziei oraz chęci do spełnienia swojego marzenia o zdobyciu góry, by przetrwać tak trudne warunki. W żaden sposób nie mogę zrozumieć faktu, że czasem za wszelką cenę ktoś próbuje ten szczyt zdobyć, nie bacząc na czekającą rodzinę, na śmierć współtowarzyszy, byle odnieść sukces.

źródło
 O tym jak przebiegała wyprawa nie da się opowiedzieć w krótkich słowach recenzji. Nie odda to niesamowitego klimatu książki. Opisów góry, przyrody, zmagań członków wyprawy, trudności jakie musieli pokonywać każdego dnia.
Czy udało im się zdobyć Mount Everest nie zdradzę. Dam jednak wszystkim czytającym recenzję radę - nie czytajcie informacji w Internecie na temat zdobywania Himalajów, przed przeczytaniem książki - zepsujecie sobie przyjemność przeżywania wydarzeń.


Książka Wydawnictwa Bukowy Las jest świetną lekturą dla osób lubiących poznać przyrodę niedostępną nam na co dzień oraz dla tych, którzy uwielbiają czytać coś innego niż kryminały, romanse czy fantastykę. Gorąco polecam "Ponad wszystko", bo to piękny przykład życia dwojga kochających się ludzi, dla których priorytetami są jednak zgoła inne ideały dzielących ich w codziennym życiu.




Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Book z nami (2,8 cm), Trójka e-pik (lipiec), Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Marcie z Wydawnictwa Bukowy Las

sobota, 9 listopada 2013

Zapowiedź: "Ponad wszystko" Tanis Rideout

Zastanawialiście się kiedykolwiek jak dokładnie wygląda zdobywanie szczytów? Bo przecież to nie tylko ta jedna chwila, o której dowiadujemy się z mediów, kiedy to słyszymy kto i o której godzinie zdobył szczyt góry... Taka wyprawa to ogrom pracy, przygotowań a potem wielka odpowiedzialność za siebie i innych. Ile trudności trzeba pokonać w drodze do upragnionego celu? Co przeżywają bliscy członków wyprawy?

O tym możemy przeczytać w książce Tanis Rideout "Ponad wszystko", która ukazała się 11 października 2013 roku nakładem wydawnictwa Bukowy Las.
Już wkrótce przeczytacie moją recenzję tej powieści.

A oto opis książki: 

<< Rok 1924, światowej sławy wspinacz George Mallory podejmuje trzecią próbę zdobycia Mount Everestu.

Jest bohaterem swoich czasów, nieustraszonym poszukiwaczem przygód obdarzonym niezwykłą sprawnością fizyczną, ogromną pasją i ambicją. Cała Anglia czeka na jego sukces, gdy tymczasem jego żona Ruth musi zmagać się z brzemieniem rozłąki.
W tej pięknie napisanej powieści obraz legendarnej ostatniej wyprawy George’a Mallory’ego przeplata się ze wzruszającym opisem dnia z życia Ruth Mallory, czekającej w ich domu rodzinnym na wiadomość od męża. Opis ogromnego ryzyka himalajskiej wyprawy, ekstremalnie trudnych warunków i zmagań z ludzkimi słabościami kontrastuje tu z portretem trudnego małżeństwa, pełnego wielkiej miłości, ale naznaczonego rozłąką. Czerpiąc z bogatego materiału faktograficznego Tanis Rideout stworzyła wspaniałą, ponadczasową opowieść o obsesyjnym pragnieniu i rozdarciu wewnętrznym oraz o tym, jak wiele człowiek potrafi poświęcić w imię honoru, sławy i miłości. >>


Kto miałby ochotę na taką lekturę?  Ręka do góry!

piątek, 27 września 2013

Nie ma jak pozytywna wiadomość :)

Chyba każdy z nas lubi dostawać pozytywne wiadomości, które powodują że się uśmiechamy. Wczoraj dostałam maila z propozycjami książek do recenzji. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież współpracuję z kilkoma wydawnictwami... Ale mail był on od Pani Marty z Wydawnictwa....





Dziękuję! :)

Niniejszym oficjalnie się chwalę: dołączyłam do grona recenzentów Wydawnictwa Bukowy Las :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...