Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emigracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emigracja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 marca 2017

Renata Adwent "Nigdy nie jesteś sama"



Autor: Renata Adwent
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 15 marca 2017
Liczba stron: 416











Wielokrotnie w życiu miewamy trudne chwile - tracimy bliskich, zdrowie, pracę... Na głowę zwalają nam się całe tony problemów i potrzebujemy wtedy wsparcia rodziny. Najbliższe nam osoby pocieszają, przytulają, dbają i roztaczają lepsze wizje jutra. Jednak nie zawsze tak jest, prawda?

I właśnie to "nie zawsze" postanowiłam sprawdzić czytając powieść Renaty Adwent "Nigdy nie jesteś sama". Historia Anieli udowodniła, że w życiu wszystko jest możliwe.

Aniela bardzo szybko straciła ojca, ale ma trzy kochające siostry (w tym bliźniaczkę Różę) oraz mamę, która stara się jak może, by jej córki nie odczuły jej samotnego macierzyństwa. Jednak coraz bardziej staje się widoczne, że dziewczyna a potem młoda kobieta, odstaje od swoich sióstr. Agata, Milka i Róża starają się dotrzeć do Anielki, ale ona zamyka się w sobie i otacza murem obojętności, jak jeż swoimi kolcami odgradza się od towarzystwa i normalności. Z czasem już nie tylko rodzina, ale i obcy ludzie zauważają jej wrogość, wycofanie oraz dystans do otaczającego ją świata i wydarzeń.

Bliźniacza więź, która powinna być dla niej ratunkiem, tylko bardziej ją pogrążała i pobudzała niezdrowe zachowania. Nigdy się nie lubiły z Różą. Wyglądały identycznie, ale ich osobowość była skrajnie różna. Wszystko robiły odwrotnie i lubiły inaczej. Kiedy Róża odnosiła sukcesy i rozwijała się artystycznie, Aniela również się rozwijała... ale destrukcyjnie. Wciąż była samotna, na uboczu życia społecznego i rodzinnego. Pomimo rozlicznych starań ze strony sióstr i mamy, nikt nie znał magicznego leku na przywrócenie Anieli do normalnego funkcjonowania. Bo jak to zrobić, kiedy ona wciąż uważa, że inni mają lepiej i zazdrości im ich życia. Jakże zdziwiło mnie podejście Anieli do zmian w życiu Milki - jedynej siostry, z którą czuła prawdziwą więź...

Aniela pragnęła zmienić coś, coś ważnego. W pracy nie czuła satysfakcji, mieszkała u mamy, życia prywatnego nie miała, ludziom była obojętna a wyjazd za granicę nie wypalił... Chyba każdy w tej sytuacji czułby się źle. Ale Aniela wpadła na pomysł! Oddała mu się całkowicie i szczegółowo dopracowała każdy element. Nie spała dwie noce, nie jadła, za to z szaleństwem w oczach i nieładem na głowie wymyśliła coś, co zjeżyło mi włoski na karku. Tylko co na to Róża? Czy to może się udać? Przecież to szaleństwo! Jak skończy się ta farsa?
Co poczułam kiedy zrozumiałam, co w odczuciu Anieli oznacza tytuł książki? Szok!


Sądząc po opisie książki oraz jej początku, myślałam że autorka skupi się jedynie na życiu Anieli, jako wątki poboczne wtrącając tylko wiadomości dotyczące jej sióstr. Jednak zostałam pozytywnie zaskoczona! By móc w pełni przekazać nam podłoże zachowania Anieli autorka widziała konieczność opowiedzenia nam historii jej rodziców :) Uwielbiam, kiedy w książce można poznać miłość kilku pokoleń a ta łącząca Wiktorię i Daniela była niezwykła. Późniejsze części i rozdziały zostały poświęcone kolejnym siostrom i ich rozterkom czy przygodom. Najbardziej podobała mi się historia Milki - ogromnie jej kibicowałam i nieco żałowałam, że epizod z pracą w zamku nie był obszerniejszy, bo otoczenie i jego klimat zapowiadały się niezwykle intrygująco.

Główną rolę w "spektaklu" Renaty Adwent grają kobiety. Kochająca i spokojna Wiktoria, która chciała swoje dzieci chronić i rozumieć a na problemy serwowała "rodzinę i rosół" :)  Zdolna, rozważna oraz samodzielna Agata; towarzyska, ale naiwna Milka; kreatywna, dobra i uśmiechnięta Róża oraz złośliwa, niegrzeczna i zdystansowana donosicielka Aniela. Wszyscy myśleli, że ona nikogo nie lubi... Prawda okazała się zaskakująca.
Autorka scharakteryzowała je bardzo szczegółowo o czytelnik może wyrobić sobie własną opinię na ich temat. Którą bohaterkę polubi a którą nie. Której będzie życzył dobrze, której zaś przypadnie rola "czarnej owcy".


Powieść pokazuje nam wiele sytuacji, jakie spotykają nas w życiu - zawiedzione miłości, nieoczekiwane ciąże, utrata pracy, konieczność zmian wymuszona przez śmierć ukochanej osoby. Ogromną siłę i hart ducha Renata Adwent pokazała nam na przykładzie Wiktorii, która utraciła swoją miłość idealną. Była krótka i za szybko odebrana, potem ogromny żal i złość, ale przyszła też refleksja, że smutek hartuje a przecież żyć trzeba dalej - dla dzieci. Wielokrotnie później obserwujemy zachowanie Wiktorii w stosunku do problemów córek. Jak każda matka przeżywa ich sukcesy i porażki a najbardziej swoją bezradność w odniesieniu do najmłodszej i najbardziej zamkniętej w sobie bliźniaczki. Dużym przeżyciem dla całej rodziny jest prawda o Anieli - o jej stanie psychicznym i konieczności leczenia szpitalnego. Czy tak trudne chwile przetrwają razem i będą oczekiwały na szczęśliwy finał czy też może odpuszczą i odepchną ten niepasujący element?
Czy Aniela będzie w stanie oczyścić swój umysł z demonów przeszłości i żyć normalnie? Co okaże się dla niej wybawieniem? Czy uda jej się zamknąć sprawy sprzed lat i ułożyć sobie życie?

"Nigdy nie jesteś sama" to bardzo nietypowa książka. Jest napisana o zwykłych ludziach, o niewydumanych problemach i prozaicznych wpadkach. To może zdarzyć się każdemu z nas, tu i teraz albo za rok czy dwa. Jedni myślą o spokojnym życiu a inni marzą o chwili sławy, choć droga do niej będzie bolesna, również w dosłownym tego słowa znaczeniu. Powieść zawiera wiele historii, wiele mądrych rozwiązań i prawd życiowych. Ale emanuje z niej siła i wsparcie pomimo trudności i kłopotów jakie na nas spadają każdego dnia. To od nas samych zależy jak pokierujemy swoim losem i kiedy podejmiemy właściwą decyzję. 
Czy dobrze mi się czytało? Na pewno było ciekawie i byłam ciekawa jak potoczą się losy bohaterek. Ale z czytaniem trafiłam na moment choroby mojej córki i z uwagi na małą ilość czasu jaką mogłam poświęcić na czytanie, liczba wieczorów poświęconych książce nie jest adekwatna do jej intrygującej treści.
Jedyne co mi przeszkadzało to zmienność narracji i to w obrębie kolejnych zdań (trzyosobowa a już za chwilę pierwszoosobowa), co było bardzo mylące. Literówki już pomijam, choć brak liter "z" była chwilami denerwująca.

Chciałabym wspomnieć Wam jeszcze o czymś cudownym - powieść zawiera treść bajki, którą Daniel opowiadał swoim córkom - o Bogu, który malował ptakom pióra. Warto przekazać ją naszym pociechom. Jest początkowo niepozorna, ale naprawdę piękna.






Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Monice 


sobota, 21 marca 2015

Nadine Gordimer "Znaleziony"



Tytuł oryginalny: The Pickup
Tłumaczenie: Dariusz Żukowski
Wydawnictwo: M
Data wydania: 2014
Liczba stron: 312











Nadine Gordimer to południowoafrykańska pisarka, która w 1991 roku otrzymała Nagrodę Nobla. Poruszała tematy społeczno-polityczne w krajach afrykańskich. Działała przeciwko segregacji rasowej, była nawet członkinią Afrykańskiego Kongresu Narodowego w czasach, gdy organizacja ta była zabroniona. Gordimer była też przeciwniczką apartheidu. Za swoje działania została uhonorowana kilkoma odznaczeniami między innymi Orderem Orła Azteckiego czy Orderem Sztuki i Literatury. Autorka zmarła w 2014 roku.

W "Znalezionym" Nadine Gordimer opowiedziała czytelnikowi historię miłości, ale nie takiej pięknej, bajkowej, bezproblemowej, wyśnionej. To byłoby zbyt banalne. Poznajemy Julie Summers, białą kobietę mieszkającą w RPA, córkę wpływowego i bogatego Nigela Ackroyd'a Summers'a. Pech chciał, że kobiecie zepsuł się samochód, jak w życiu. Oddając samochód do naprawy do warsztatu, spotkała tam jednego z mechaników - Araba o imieniu Abdu. Mężczyzna w spoconym stroju roboczym, śmierdzący potem, smarami i olejami wywołuje jednak w Julie niespotykane odczucia. Dlatego wprowadza go do swojego kręgu znajomych, którzy spotykają się w El Ej Cafe i nazywają "Towarzystwem przy Stoliku" a nawet zgadza się na to, by znalazł jej nowy samochód.

Dwoje ludzi, każde innej rasy, innego wyznania, o innym wykształceniu i z innymi marzeniami dotyczącymi przyszłości. Ale mimo to czują do siebie pociąg fizyczny. Czy czują miłość? Nie są tego pewni, ale zaczynają dzielić ze sobą łoże, co pozwala im na wewnętrzne uspokojenie. Zresztą dzięki temu Abdu może się porządnie wykąpać, bo w pokoiku przy warsztacie, ma tylko prowizoryczną łazienkę.
Jednak tak jak w życiu, tak i w literaturze, nie może być idealnie i bezproblemowo. Nagle Abdu otrzymuje list, który ma diametralnie zmienić ich życie. Okazuje się, że mężczyzna jest w RPA nielegalnie, jego wiza wygasła i musi w ciągu czternastu dni opuścić kraj. Julie szuka dla niego pomocy. Prosi o radę swoich znajomych, wuja, prawnika. Jednak mimo wszelkich starań, nie udaje się zatrzymać ukochanego w kraju. Musi spakować swoją płócienną torbę i kupić bilet na samolot, by odlecieć do małej wioski na pustyni, w jednym z krajów arabskich. Jak zachowa się Julie? Czy naprawdę kocha Abdu i będzie chciała udzielić mu jakiejś pomocy? Przecież mężczyzna będzie mógł podjąć starania o wizę, jednak już nie do RPA. Tutaj nie ma już wstępu. Czy będą razem? Czy los zaplanował dla nich coś zupełnie innego?


Nie napiszę nic więcej na temat fabuły, ponieważ zupełnie zepsułabym Wam czytanie tej książki. Jedno jest pewne - do tego momentu książka nie była dla mnie świetną lekturą, była trudna i nużąca. Nie mogłam wdrożyć się w czytanie, ponieważ jest napisana dość poetyckim językiem a dialogi nie są wyszczególnione tak, jak w innych powieściach. Znacznie wolniej mi się z tego powodu czytało. Ale od chwili, gdy samolot ląduje na arabskiej ziemi i czytelnik przenosi się z wydarzeń w RPA na pustynię, akcja trochę przyspiesza, więcej się dzieje i czytelnik nie może się już doczekać zakończenia.

Czytając o życiu na pustyni, w małej wiosce pośród rodziny Abdu (a właściwie Ibrahima, bo jego prawdziwe imię), przeniosłam się myślami do 2010 roku, kiedy miałam okazję zwiedzić Egipt. Dowiedziałam się wtedy sporo o życiu tamtejszych ludzi, o meczetach, ramadanie, modlitwie, poście i nieznośnych upałach w środku dnia. Podczas lektury "Znalezionego" ta wiedza jeszcze bardziej pomogła mi wczuć się w fabułę, w poznanie postaci, ich zwyczajów czy zrozumienie zachowań. Tam życie wygląda zupełnie inaczej niż u nas i dzięki temu, że autorka poznała to życie "od środka" to czytelnik ma lepszą literacką ucztę.

Jak zakończy się ta historia? Nie zdradzę ani odrobiny, ponieważ sama się przekonałam, że zakończenie mnie ogromnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się tego po książce, zwłaszcza że tak jak pisałam wcześniej, moje początki z lekturą były trudne. Przyznaję, sama nie wiedziałam, jakiego finału chciałabym dla bohaterów - dla Julie i Abdu / Ibrahima. Chwilami kibicowałam jej, chwilami jemu. Czasami rację przyznawałam kobiecie a czasem mężczyźnie. Jest to chyba doskonałym dowodem na to, że prawdziwa miłość pokona wszystkie przeszkody, ale po odrzuceniu tego, co uważamy za oczywiste i pewne. Że dwoje ludzi musi się naprawdę postarać, żeby stworzyć związek pełen zrozumienia. A często powtarzane słowo "dotarcie" jest wymagane w związku, bo bez niego iskrzy, dymi i może wybuchnąć - nadmiarem emocji.

Komu polecam lekturę? Na pewno nie tym, którzy oczekują od powieści wartkiej akcji, wyraźnie zarysowanych dialogów, jasnych przekazów i konkretnych wydarzeń. Owszem, nie mogę powiedzieć, że w "Znalezionym" nic się nie dzieje, ale jest to nostalgiczna i powolna, dostojna wręcz książka. Jest typowo przemyśleniowa, refleksyjna i skupiająca się nie na akcji czy wydarzeniach, ale na sferze duchowej i emocjonalnej. Dotyczy miłości, emigracji i walki z systemem, który inaczej patrzy na ludzi z krajów arabskich. "Znaleziony" to powieść, która ma pokazać przede wszystkim uczucia i związki pomiędzy członkami rodziny, która jest bardzo ważna a każdy ma swoje miejsce w hierarchii. Jeśli lubicie takie klimaty to zachęcam do lektury tej książki, by poznać pióro jednej z noblistek.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dorocie 
z Wydawnictwa M


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...