Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. erotyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. erotyczna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 maja 2022

Monika Cieluch "Niepokorna"

 
 
 
Autor: Monika Cieluch
Wydawnictwo: Amare
Data wydania: styczeń 2022
Liczba stron: 460
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Monika Cieluch wydała już kilka książek, jednak ja poznałam jedynie "Do ostatniej kropli krwi" i wciąż pamiętam wyjątkową i oryginalną fabułę. "Niepokorna" kusiła mnie swoją okładką, zwiastując kobietę z charakterem, pragnącą namiętności. Czy tak było w rzeczywistości?


Ivy Storm jest w Paryżu. Miała witać Nowy Rok szampanem z Markiem, ale... Plany wzięły w łeb. Mężczyzna po trzech latach znajomości zerwał z nią w kolejce do odprawy bagażowej! Ależ "romantycznie", prawda? Dlatego owszem, Ivy spędza tę noc w mieście zakochanych, ale cała zapłakana w ramionach swojej przyjaciółki Poppy. To właśnie wtedy podjęła decyzję i złożyła obietnicę - w ciągu dwunastu miesięcy zrealizuje swoje największe marzenie i zostanie... matką! Będzie kochana mimo wszystko i nie będzie czuła się tak samotna...

Teoretycznie nie jest to nierealne, ale sposób jaki wybrała sobie trzydziestolatka na znalezienie ojca dla swojej pociechy.... Cóż... Czy klub dla swingersów to odpowiednie miejsce? Z czasem Ivy przekona się, że to była dość ryzykowna decyzja. A im bardziej będzie brnęła w kłamstwa i udawała, że nic nie czuje, tym bardziej będzie zagubiona w relacji, na którą się zgodziła. 


Autorka stworzyła nie tylko powieść erotyczną, ale przede wszystkim wielowątkową historię opartą na kilku trudnych tematach. Nie zdradzę Wam ich wszystkich, niechaj będą niespodziankami, byście najpierw poznali emocje i decyzje bohaterów a dopiero później wydarzenia, które je zapoczątkowały.  
Ivy nie ma łatwego życia, właściwie jedyną jej podporą jest Poppy, przyjaciółka, która wychowywała się w domu dziecka. Z rodzicami relacje zawsze były dziwne, bowiem nie akceptowali jej wyborów, zaś w pracy... Odkąd pojawił się nowy dyrektor naczelny, nie jest to już miejsce, w którym czułaby się swobodnie a obowiązki sprawiałyby jej przyjemność. 
Krytyka, pretensje, podważanie kompetencji.
W tle głowy zaś erotyczne uniesienia z klubu. Fascynacja, pozbycie się wstydu i rozkosz.

Było kilka takich momentów, które mną wstrząsnęły, nie spodziewałam się, że takie właśnie losy Cieluch zaserwuje swoim postaciom. Nie oczekiwałam aż takich traum i przeżyć w powieści erotycznej! Spodziewałam się raczej namiętności, uniesień, przyspieszonych oddechów, rumieńców i... dostałam to. Ale mocno rozbudowane obyczajowo.
W dwóch bardzo ważnych wątkach (Ann oraz Ryan) domyśliłam się prawdy dość szybko i tylko wyczekiwałam potwierdzenia, że miałam rację. Miałam.
 
Autorka kilkukrotnie rozdrapuje rany stworzonym przez siebie postaciom, nie pozwala im zapomnieć o krzywdach jakie ich dotknęły. Stawia ich przed trudnymi wyborami, by poczuli co to ból, współczucie, egoizm i rozsypane - jak odłamki szkła - pragnienia.

Drobny minus to literówki, które natrętnie jak muchy drażniły mnie podczas czytania.


Podsumowując - "Niepokorna" to niegrzeczna historia o kobiecie - choć może powinnam napisać historia o niegrzecznej kobiecie - pragnącej spełniać marzenia, niekoniecznie podążając ścieżkami życia tak, jak spodziewają się tego po niej inni. Opowieść o pragnieniu stabilizacji, walce o szczęście, żalu, odtrąceniu, bliznach w sercu oraz o nadziei na lepsze jutro. O marzeniach, rozstaniach, bezradności i dramatach rodzicielskich. Polecam!


 
 
Książka przeczytana w ramach kwietniowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

sobota, 26 lutego 2022

M.F. Mosquito "Pokochaj mnie"


 
 
 
Autor: M.F. Mosquito
Wydawnictwo: Amare
Data wydania: styczeń 2022
Liczba stron: 364
Seria:  Oblicza miłości  tom 3
 
 
 
 
 
 
M.F. Mosquito wkroczyła w mój czytelniczy świat szturmem, rozkochując w serii 'Oblicza miłości'. Po czerwonej Leksi i zielonej Gośce przyszedł czas na żółtą Magdę. 
 
 
Ale nie pytajcie, który tom podobał mi się bardziej albo postać której bohaterki skradła moje serce - bowiem każda z nich to...ogień! 
Każda jest piękną kobietą. 
Każda przeżyła traumę w temacie związków, miłości, zdrad.
I każda pozbierała się, by poszukać szczęścia.
 
Magdalena ma trzydzieści lat, uwielbia kolor żółty i właśnie wyszła z rozprawy rozwodowej. Jej małżeństwo rozsypało się pewnego sierpniowego dnia, gdy obca kobieta odwiedziła ją w domu i wyjawiła tajemnicę męża. Początkowy szok i brak emocji w podejściu Krystiana do sprawy, zmieniły się w konkretne działania. Jednak spakowana Magda nie została przyjęta przez matkę! Rodzicielka kazała jej wracać do męża-zdrajcy i więcej się jej na oczy nie pokazywać!

Zapłakaną dziewczynę znalazły dawne koleżanki z liceum - Leksi i Gośka, które zaproponowały jej pomoc, dach nad głową i mieszkanie. Jako że nie miała nikogo i nic, Magda podjęła szybką decyzję i przeniosła się do Torunia. 
Teraz dla wolnej już wysokiej, czarnowłosej kobiety została zorganizowana impreza w klubie Marcela i dziewczyny zamierzają całkowicie oddać się zabawie. Jednak do pełni szczęścia brakuje Magdzie.... seksu! Wprawdzie z mężem nie rozmawiała na ten temat, wstydziła się mówić czego pragnie, nie wiedziała co to orgazm... ale teraz jest załamana, że pozostaje jej tylko wibrator... bo żadnych związków nie planuje.

Podobnego zdania jest Artur (brat Filipa) który został skrzywdzony dwukrotnie - żadnych związków! Są dorośli, mają swoje pragnienia i potrzeby, dlatego zawierają układ - seks bez zobowiązań. Długo trzymają to w tajemnicy przed przyjaciółmi, ale najgorszego się nie spodziewają... niespodziewanych zmian w swojej grze...
 
 
Ta książka to ogień! Każdy, nawet delikatny dotyk rozpala, podnosi napięcie i ciśnienie. Pożądanie rosnące między głównymi bohaterami jest bardzo namacalne, sceny ich zbliżeń emanują delikatnością, uczuciem, nie ma brutalności czy wulgarności. Decyzje bohaterów nie zawsze są przewidywalne, często życie czy los zmuszają ich do zmian. A czasami inni ludzie. 
Jak potoczyła się codzienność znanych nam już par Leksi z Marcelem i Gośki z Filipem czy Leny z Hubertem (liczę, że kolejny tom będzie dotyczył ich historii, że na trylogii się nie zakończy) oraz jakie niespodzianki zgotują nam Magda z Arturem? Dowiecie się sięgając po lekturę.

Autorka pod pozornym czasem wspólnych wyjazdów czy imprez pokazała również z jakimi szczytami muszą mierzyć się nasze ulubione postacie - zdrada, problemy w pracy, odrzucenie przez rodziców, próba naprawienia relacji czy miłość nie w porę. Jest jeszcze jeden ważny wątek, ale nie mogę go zdradzić, bowiem to finał tej książki.

Przez lekturę płynie się z lekkością, bowiem bohaterowie mają szalone pomysły, wciąż coś się dzieje a wielokrotnie również iskrzy. Książka udowodniła, że często trzeba wyjść ze strefy komfortu i walczyć o siebie i swoje marzenia. Że miłość wymaga odwagi. Oraz że z romantyzmu się nie wyrasta, jak ze spodni...


Podsumowując - "Pokochaj mnie" to pełna namiętności, miłości i przyjaźni historia, w której nie zabrakło ran, fantazji czy pragnień. Jest też lekcja, by doceniać małe rzeczy i szczęście, często ukryte w osobach ludzi dla nas ważnych. Między Toruniem i Kaszubami toczą się małe i większe zdarzenia, ale wszystkie przepełnione nadzieją i marzeniami na lepsze jutro. To co złe, zostaje okryte pierzynką z dobra. A uczucia i pożądanie usadowią się wygodnie na niej i będą dbały o kolejne chwile codzienności.
Uwielbiam tę serię! Polecam Waszej uwadze
 
 
 
 
 
"Pokochaj mnie"
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 
 

 

środa, 13 października 2021

Melisa Bel "Ekscentryczka" - przedpremierowo

 
 
 
Autor: Melisa Bel
Wydawnictwo: Melisa Bel
Data wydania: planowana na 15 października 2021
Liczba stron: 312
 
 
 
 
 
Kto jest większym ekscentrykiem - ona czy on?
 
 
 
Melisa Bel wkroczyła na rynek wydawniczy z przytupem a jej debiut "Diabelski hrabia" zyskał liczne uznanie czytelniczek. Tym razem jednak autorka nie proponuje nam romansu historycznego, lecz powieść pełną erotyzmu, w której śledzimy dalsze losy Kingi, bohaterki "Bezczelnej". Jednak książki można czytać niezależnie od siebie.
 
 
Kingę i Alicję, dwie przyjaciółki, pozostawiliśmy w chwili, gdy rankiem po pijackiej nocy uświadomiły sobie, że napisały maila do Marcela, który był jej przed laty bardzo bliski. Ale zerwała tamten kontakt, uciekła, z uwagi na swoje wychowanie nie potrafiła pozwalać sobie na coraz śmielsze gesty. 
Powracamy do nich właściwie w tym samym momencie... I okazuje się, że Marcel odpisał! Kinga jest przerażona, tym co może zawierać ten mail, nie jest nawet pewna co sama napisała... Jednak niespodziewanie korespondencja rozwija się, wymieniają maile coraz częściej a w nich ukrywają się niedomówienia, flirty, prowokacje oraz komunikaty, które należy czytać między wierszami. 

Idą w swych rozmowach coraz dalej, stają się sobie bliżsi a Kinga zastanawia się gdzie i jaki jest trup w szafie, bo na bank jest! Przecież byłoby zbyt idealnie...

Między tą dwójką iskrzy niesamowicie a że są dziesięć lat starsi niż wtedy... posuwają się coraz dalej w zmysłowości i pragnieniach. A pociąg z pożądaniem dopiero się rozpędza...  Na jakiej stacji się zatrzyma? 


"Ekscentryczka" to książka nieodgadniona, bowiem w żadnym momencie nie byłam w stanie odgadnąć co będzie dalej. Nie miałam ani jednego pomysłu, który by się sprawdził jeśli chodzi nie tylko o przebieg fabuły, ale i o finał! Przyznam szczerze, że Melisa Bel mocno mnie zaskoczyła, nie przypuszczałam że to wszystko tak się potoczy. Nie przewidziałam przede wszystkim tego, co zdarzy się w Krakowie (dzięki za TAKĄ akcję w moim mieście!:)). 

Życie Kingi w tym tomie zrobiło się bardzo ciekawe i ekscytujące za sprawą trzech facetów: niedoszłego przyszłego, tęskniącego nagle byłego oraz ciacho sprzed lat. Oj, będzie się działo. Zwłaszcza, gdy w grę będzie wchodziła erotyka...
No tak, o niej jeszcze nie wspomniałam a to przecież książka mocno erotyczna. A nawet erotycznie zróżnicowana z licznymi smaczkami i zaskoczeniami. Dla Waszej przyjemności i może choć małego rumieńca, nie napiszę więcej na ten temat. Może tylko tyle, że będzie mowa o przekraczaniu granic. Swoich.

Jeśli chodzi o język autorki to już po lekturze pierwszych stron stwierdziłam, że wskoczył on na wyższy poziom. To totalnie inne zdania, bogatsze, piękniejsze, jakże kuszące nie tylko treścią, ale i stylistyką. To wręcz czarowanie słowami i obezwładnianie emocjami.

Jedynym minusem był dla mnie brak rozdziałów, bo przerywniki typu 'kilka godzin później' były zbyt rzadko.

Hit to dla mnie treść maili bohaterów, które są publikowane dość krótkimi fragmentami, bowiem przeplatane komentarzami Kingi - humor mnie nie opuszczał.


Podsumowując - "Ekscentryczka" to opowieść niebanalna, z barwnymi bohaterami pragnącymi uczuć, bliskości, seksu. Są dorośli, niezależni, nie muszą liczyć się z opinią rodziców, więc wszystko może się zdarzyć. Historia pełna błędów, przekraczania granic, strachu przed stratą oraz marzeń z mocno rozwiniętym wątkiem zmysłowości, pożądania i zakazanych elementów seksu. Jestem ogromnie ciekawa dalszego ciągu!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  Autorce

piątek, 11 czerwca 2021

Monika Cieluch "Do ostatniej kropli krwi"

 
 
 
Autor: Monika Cieluch
Wydawnictwo: Amare
Data wydania: 24 lutego 2021
Liczba stron: 360
 
 
 
 
 
"Do ostatniej kropli krwi" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Moniki Cieluch, dotychczas nie słyszałam o autorce. A szkoda, bo bynajmniej ta książka jest dość oryginalna i pokazująca jak pokręcone może być życie, w którym kłamstwa i przemoc to chleb powszedni.
 
Leo ma dwadzieścia sześć lat i właśnie wyszedł z więzienia, choć musi żyć jak przykładny obywatel, bowiem to tylko warunkowy. Zamierza znaleźć mieszkanie i pracę, zerwać z przeszłością i być dobrym przykładem dla młodszego brata Michała, który jest w rodzinie zastępczej. Odpowiadając na ogłoszenie w sprawie pracy, trafia do fotograf Nasturcji Wrońskiej, gdzie zostanie poddany niezłej próbie :) Między tym dwojgiem, jakże różnych ludzi przeskakuje iskra, która z czasem wznieca coraz większy płomień a oni nie mogą się jej oprzeć. 

Niestety świat wokół nie sprzyja temu, co się zrodziło...
 
Dziki nie odpuszcza tak łatwo i przemocą oraz szantażem względem jego najbliższych zmusza Leo do powrotu w gangsterskie szeregi. By znów dla niego walczył, gwałcił, straszył a może i zabijał...

Tylko co na to Michał? Leo chce mu zapewnić przyszłość i dać dobry przykład, ale czy będąc w grudziądzkiej mafii i walcząc w nielegalnych walkach podziemia jest w stanie to zrobić? Jakie stanowisko zajmie zaś Nastka? Czy będzie potrafiła nie myśleć o tym co robi Leo i cieszyć cię jego bliskością? A przede wszystkim kim jest Dziki i dlaczego ma tak dużą władzę w mieście?
 
 
"Do ostatniej kropli krwi" to intrygujący i ciekawie poprowadzony romans erotyczny. Początkowo obserwujemy więzienne życie silnego fizycznie, ale nieporadnego emocjonalnie Leo, który wracając na łono normalności nie może cieszyć się tym, co otrzymał. Jest zmuszony drżeć o bliskich, wciąż jest poobijany, posiniaczony i godzi się na to, czego sumienie nie chce mu wybaczyć. Zamierza uwolnić się ze szponów Dzikiego, ale czy nie będzie to zbyt wysoka cena?
 
Z drugiej strony mamy ambitną, przesądną i kochającą swój zawód panią fotograf, która ojcu i bratu chce udowodnić, że potrafi utrzymać się wykonując zdjęcia. Nieco naiwna kobieta, która nie ma pojęcia jakie zagrożenia czekają na nią w przyszłości. Nie jest świadoma tego, co wie jej matka, Leo i jeszcze ktoś...

Początkowa akcja książki to świat walk, fotografii i gangsterki. Krew się leje, Leo szaleje, Nastka się zakochuje, ale i tak jest w miarę normalnie. Czytelnik nie ma szans odkryć, co przygotowała autorka - tak, był taki moment, że powiedziałam sobie - "no tak, było zbyt spokojnie". Wielokrotnie zaciskałam zęby z napięcia i strachu o życie bohaterów, zdarzało mi się śmiać a zmysłowe chwile niemal wywoływały ciarki. 

Autorka wnikliwie i szczegółowo opisała walki i choć nie wszystko zrozumiałam to nie zagłębiałam się w te pojęcia, bowiem czułam zapach krwi, potu i kolejno spadające ciosy. Bardzo podobała mi się kreacja bohaterów, choć nie ze wszystkimi ich decyzjami się zgadzałam, często wkurzałam się co oni najlepszego zrobili... Cieluch podkreśliła jak bardzo martwimy się o życie i bezpieczeństwo bliskich nam osób, uwypukliła jak wiele jesteśmy w stanie dla nich zrobić, do czego zdolni są Ci, którym zależy tylko na władzy i pieniądzach.

Przyznaję, niektóre wątki można przewiedzieć, innych - nie ma szans, co sprawia, że ta książka oprócz soczystych scen erotycznych, trudnych momentów walk, czasu karkołomnych czasem decyzji jest świetną lekturą. 


Podsumowując - "Do ostatniej kropli krwi" to opowieść o ludziach, którzy mają odrębne priorytety. To historia o pożądaniu, zmysłowości, wściekłości, trudnych wyborach, ale i kłamstwach, walce o spokój czy szczęście. Na pierwszym planie dostrzegamy bad boya i jego damę, brutalne walki, porachunki gangsterskie, rodzące się uczucia a całość określiłabym mianem kryminału z nutką erotyki. W książce nie brakuje zaskoczeń, tajemnic, strachu, jest też trochę romantyzmu i niepewności jak zakończy się ta historia. Gorąco polecam!



 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

niedziela, 28 lutego 2021

Emmanuelle Arsan "Emmanuelle" oraz "Emmanuelle 2. Antydziewica"

 
 
 
Tytuł oryginalny: Emmanuelle. Livre 1, La Leçon d'homme // Emmanuelle II. L'Antivierge
Tłumaczenie: Anita Uniechowska // Barbara Durbaiło
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
Data wydania: 2013 // 2014
Liczba stron: 368 // 400







Klasyka erotyki - takim właśnie mianem określa się "Emmanuelle", książkę po raz pierwszy wydaną w Polsce, gdy byłam jeszcze w szkole podstawowej. Pamiętam, że jeden egzemplarz odkryłam w czeluściach domu i potajemnie czytałam - ależ to był smaczny zakazany owoc. 
 
Teraz powróciłam do lektury, ponieważ zupełnie nic nie pamiętałam z treści czytanej tak dawno temu, uzupełniając ją tomem drugim. 
 
 
Emmanuelle jest młodą Francuzką, początkowo onieśmieloną, z czasem coraz bardziej wyzwoloną, nowoczesną, pozbawioną zahamowań, nie akceptującą nudy, uwielbiającą seks w różnych pozycjach i konfiguracjach. Udając się do Tajlandii, gdzie przebywa Jean - jej mąż dyplomata, już w samolocie doświadcza niezwykłych wrażeń erotycznych. W Bangkoku odkrywa, że żyje tam wielu otwartych na erotykę osób, w tym młoda hrabina Ariane oraz markiz Mario, oboje pokazują młodej żonie jakich przyjemności może doświadczyć jej ciało. Emmanuelle chętnie przekuwa teorię w praktykę.

W drugim tomie kontynuujemy poznawanie wyuzdanego i rozwiązłego życia bohaterki. Tym razem płynie statkiem do Hong Kongu, gdzie w domu męża zastaje przystojnego Christophera. Jak łatwo się domyślić stanie się on jej partnerem do łóżkowych ekscesów, ale zanim do nich dojdzie, bohaterka doświadczy rozkoszy w azjatyckich domach uciechy. 
Do licznych rozkoszy bohaterki dołącza też Anna Maria - dziewica, kuzynka markiza Mario. Tworzą się pary, trójkąty, seks z nauczycielem tańca czy w klubie polo, udawanie prostytutki a nawet seks z grupą marynarzy. Nagość jest na porządku dziennym
 
 
 
Wprawdzie nie czytam zbyt często erotyków, zwłaszcza że trudno trafić na naprawdę dobre jakościowo, ale z perspektywy czasu i wieku stwierdzam, że obie książki nie są tak hitowe, jak wydawał się tom pierwszy dla nastolatki :) 
W pierwszym tomie moim skromnym zdaniem fabuła mocno kuleje, właściwie to najchętniej określiłabym ten fakt, że... jej nie ma. Wynudziłam się okropnie, jeszcze o ile na początku opisane sceny namiętności (chwilami mocne i odważne) można zaakceptować, to już druga część przepełniona filozoficznymi wywodami jest nie do zaakceptowania.
Drugi tom moim zdaniem ciekawszy, fabuła zdecydowanie konkretniejsza a dialogi bardziej wciągają. I choć nadal zdarzają się filozoficzne wywody czy dziwnie brzmiące listy to uważam, że to zdecydowanie lepsza część.
 

Szał jaki na rynku wydawniczym wywołała "Emmanuelle" w latach sześćdziesiątych, został zapewne spowodowany tym, że wtedy zupełnie inaczej sprawy cielesne, zbliżenia i relacje damsko-męskie. Małżeńskie i nie tylko. Teraz chyba lektura nie jest tak fascynująca, ma bowiem dużą konkurencję.
 
 
 
Podsumowując - "Emmanuelle" oraz "Emmanuelle 2. Antydziewica" to przedstawicielki literatury erotycznej, w której autorka rozwinęła skrzydła wyobraźni opisując chyba wszystkie możliwe pozycje, figury, relacje i okrasiła to rozkoszą. Jednak gdyby pozostawiła filozoficzną część książek dla innej lektury, byłabym znacznie bardziej zadowolona. Choć w moim wieku to żadnych cudów w nich nie odkryłam. Sami zdecydujcie czy pragniecie poznać życie wyuzdanej bohaterki czy wolicie coś bardziej europejskiego, amerykańskiego a przede wszystkim współczesnego i napisanego z lekkością.




Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

piątek, 27 września 2019

Mia Sheridan "Stinger. Żądło namiętności"





Tytuł oryginalny: Stinger
Tłumaczenie: Marta Czub
Wydawnictwo: Septem
Data wydania: 2016
Liczba stron: 408






Od chwili, gdy dostałam "Stingera" w prezencie od Ani, książka patrzyła na mnie z wyrzutem z półki... Ale doczekała się, widocznie teraz był jej moment. Od dnia premiery było o tym tytule głośno, czy jest wart takiego szumu? Czy zmysłowa okładka będzie miała odzwierciedlenie w fabule?

Grace Hamilton przyjechała do Las Vegas na Międzynarodowy Zjazd Studentów Prawa, jednak w hotelowym lobby zderzyła się z przystojnym i seksownym aktorem Carsonem Stingerem, uczestnikiem Targów Branży Erotycznej i wtedy właśnie jej grafik na ten weekend zaczął się sypać. Grace zawsze w życiu miała plan i starała się go realizować, choć na pewno nie obejmował zacięcia się w windzie z podniecającym i uwodzicielskim Stingerem... Ale los sprawił, że do tego doszło. Dziewczyna bardzo kręci aktora, dlatego pada propozycja by spędziła ten weekend z nim - ma być niezapomniany. Czy będzie?

Jednak weekendy mają to do siebie, że szybko mijają i chociaż działo się sporo, było im ze sobą wyśmienicie musieli wrócić do swojego życia. Tylko czy po nawiązaniu takiej relacji będą mogli o sobie zapomnieć? Każde z nich inaczej myślało i działało od chwili, gdy się rozstali. Co wydarzyło się w ich życiu? Czy Carson będzie potrafił wrócić do zawodu? A czy Grace pójdzie za głosem serca w sprawach służbowych?

"Może miłość była skomplikowana, ale jednocześnie była najprostszą rzeczą pod słońcem." *

Autorka pozwala nam się tego dowiedzieć, dzięki naprzemiennej narracji oraz akcji opisanej po kilku miesiącach a potem latach. Nie spodziewałam się, że tak potoczą się losy tych dwojga, zaskoczyło mnie, w jakim kierunku poszła ta książka. Nie byłam przekonana, że uda im się być razem, pomimo że ze stron książki wyczuwalne było ich uczucie. Czasami jednak wystarczy iskra i wszelkie tajemnice blakną.

Powieść jest wyśmienitą przedstawicielką erotyki, namiętność góruje tutaj nad brutalnością i wulgarnością, przyjemnie czyta się sceny zbliżeń, gdy są opisane z wyczuciem. Kilka razy moją uwagę zwróciły pewne określenia, ale nie wiem czy to błąd autorki czy tłumaczki.

Swój niezwykły urok ma zderzenie się przeciwieństw: ułożonej i grzecznej Grace, planującej każdy krok z pewnym siebie bogiem seksu Carsonem. Ona przy nim czuje się bezpieczna i zamroczona pożądaniem, traci wręcz kontrolę nad swoim ciałem i umysłem. On zaś chętnie przejmuje dowodzenie podczas łóżkowych igraszek i udziela jej instrukcji, co ma robić. Kochanek idealny...

Podczas czytania nie brakowało wypieków na mojej twarzy, łez wzruszenia (tak, tak... w erotyku), zachwytu czy podziwu. Mia Sheridan po raz kolejny mnie nie zawiodła.


"Niekiedy człowiek nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że coś jest z nim nie tak, póki nie zjawi się ktoś, kto go zmieni i sprawi, że nagle zapragnie czegoś więcej." **


Podsumowując - "Stinger. Żądło namiętności" to przepełniona erotyką opowieść o tym, że przeciwieństwa się przyciągają, powinniśmy dążyć do spełniania marzeń i robić to, co kochamy. Historia o walce z samym sobą, z uczuciami, przeciwnościami losu i przypadkami, które często potrafią przeszkodzić w drodze do celu. Autorka podsuwa nam ważną myśl, by otworzyć się na miłość wtedy, gdy puka do naszego serca, niezależnie od tego jakie wyrazy odczytamy na identyfikatorze tej drugiej osoby.





* M. Sheridan, "Stinger. Żądło namiętności", Septem, Gliwice  2016, s. 362
** Tamże, s. 403




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Mini Czelendż, 52 książki

sobota, 23 lutego 2019

Anna Szczypczyńska "Dzisiaj śpisz ze mną"






Autor: Anna Szczypczyńska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2018
Liczba stron: 336











Anna Szczypczyńska to autorka bloga, która swoimi poradami podzieliła się w książce "Panna Anna biega. Zakochaj się w bieganiu". W październiku ukazał się jej debiut powieściowy, zwracający uwagę na namiętność, która niepostrzeżenie wkradła się w życie mężatki. W ostatnim czasie to moja druga (po "Jej portret" A.H. Niemczynow) lektura, poruszająca tematykę zdrady małżeńskiej.

"Przyjaźń to najlepszy lifting." *

Nina Szklarska nie wierzy w przeznaczenie. Jest redaktorką w serwisie poświęconym zdrowemu stylowi życia i podlega dość specyficznemu szefowi, nazywanemu przez pracowników żartobliwie Pośpiechem. Poza pracą Nina jest żoną i matką dwóch córek Leny i Zuzy, które kocha nad życie. Jej poukładaną, szczęśliwą i - o ile to możliwe przy małych dzieciach - spokojną codzienność burzy... dłuższa nieobecność koleżanki z działu... Bowiem, żeby jakoś ogarnąć obowiązki otrzymuje do pomocy Janka Ogińskiego - punktualnego, mądrego, przystojnego i oczytanego stażystę.

To właśnie on wywołuje u dojrzałej kobiety fantazje erotyczne. Nina kocha swoją pracę i niezwykle ją cieszy, że może podyskutować z Jankiem o czymś innym, niż obowiązki domowe czy macierzyńskie. Jej mąż Maciek ma swój świat, swoje marzenia, plany i choć jest ambitny oraz seksowny, choć świetnie zna jej ciało to jednak nie odczuwa potrzeby innej scenerii zbliżeń niż szybko i cicho, bo dzieci...

A Nina marzy... o hotelu, o braku pośpiechu, braku przewidywalności... Chciałaby zapomnieć się z Jankiem i znów być młodą oraz zmysłową dziewczyną...

Kobieta położy na jednej szali codzienność z rodziną, wieloletnią miłość i uczucie do dzieci; na drugiej zaś uniesienia z Jankiem - jaką decyzję podejmie finalnie? Czy pozwoli ponieść się namiętności? Na jakie życie zdecyduje? Bo dłużej w dwóch światach żyć nie zechce... Czy się opamięta i zaniecha spotkań z Jankiem? A może znajdzie inne rozwiązanie?

"Życie jest za krótkie, żeby się przejmować tym,co ktoś pomyśli." **


Ania Szczypczyńska stworzyła powieść dwutorową, której akcja z teraźniejszości przeplata się z wydarzeniami sprzed lat, kiedy nastoletnia Nina poznała Kamila. Kolejne spotkania z o pięć lat młodszym kolegą zostały zaakcentowane inną czcionką. Młodzi rozmawiali o literaturze, fotografii oraz przeżywali swoje pierwsze miłosne uniesienia. Poznawali ciała, potrzeby i żadne niewygody ich nie zniechęcały.

"Kiedy nie wiesz, co robić, nie rób nic. Przeczekaj. Odpowiedź sama do ciebie przyjdzie." ***

Autorka pokazała nam, co się stanie gdy nasza codzienność zostanie rozbita jak lusterko oraz 'zmusiła' do zastanowienia - będąc na miejscu Niny będziesz pragnąć wciąż nowych wrażeń, jednocześnie niszcząc to, co osiągnęłaś w życiu oraz osobę którą darzysz uczuciem dla kilku chwil uniesień? Czy warto?

Jednocześnie Szczypczyńska opisała kontrast między życiem żony i matki (Nina) a singielki Pauliny, która chętnie porzuciłaby nadmiar wolnego czasu na rzecz posiadania rodziny oraz zamieniła piękne sukienki na poplamione kaszką bluzki. Jednak nie jest łatwo znaleźć tego jedynego i uwić z nim gniazdko...

"Czemu nikt jej nie uprzedził, że tak niewdzięczna jest rola matki? Wiecznie rozdarta. Kiedy jest z dziećmi, chciałaby mieć choć pół godziny tylko dla siebie. Kiedy ktoś postanawia jej podarować nawet nieco więcej, od razu tęskni." ****

"Dzisiaj śpisz ze mną" to lektura pełna humoru, napisana ciekawym stylem a przesłania i morały zostały nam przekazane z lekkością. Widać zamiłowanie autorki do tematyki dziennikarstwa, biegania oraz literatury, gdyż to właśnie na nich oparte zostało zatrudnienie czy też hobby bohaterów. Książka jest przepełniona namiętnymi scenami, które z wyczuciem, delikatnością i przy użyciu pięknych określeń opisała Szczypczyńska. Dzięki temu momenty erotyczne zapamiętam jako czytane z przyjemnością a nie odrazą.

"To zabawne, że bez względu na wiek na jedną rzecz mężczyźni reagują bardzo podobnie: zaczynają cię doceniać, gdy na moment znikniesz z ich życia. Kiedy zobaczą, jak ich świat wyglądałby bez ciebie..." *****


Podsumowując - "Dzisiaj śpisz ze mną" to powieść o tym, że przypadkowe spotkanie może wiele zmienić, o blaskach i cieniach macierzyństwa oraz o tym, że czasami to kobieta musi zrobić pierwszy krok. Jest to historia pokazująca jak przeżywamy miłość i fascynację na różnych etapach życia oraz że właściwie każdy z nas ma swoją definicję miłości. To książka o upojnych chwilach, ale i tych zwyczajnych. O trudnych wyborach, samotnym zasypianiu, akceptowaniu marzeń drugiej osoby oraz zapomnieniu. Polecam



* Anna Szczypczyńska,  "Dzisiaj śpisz ze mną", Filia, Poznań 2018, s. 40
** Tamże, s. 87
*** Tamże, s. 267
**** Tamże, s. 200
***** Tamże, s. 165-166



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


niedziela, 7 października 2018

Katarzyna Michalak "Czarny Książę"




Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2014
Liczba stron: 284
Seria: z tulipanem












'Seria z tulipanem' pojawiła się na polskim rynku wydawniczym, by pokazać, iż polskie pisarki potrafią pisać z pazurem i nasyconymi erotyzmem tekstami poruszać czytelniczki. Dlatego po naprawdę długim czasie od poprzedniej 'tulipanowej' pozycji, sięgnęłam po kolejny tytuł - "Czarnego Księcia" Katarzyny Michalak. Czy będzie równie sensacyjny i ciekawy jak "Mistrz" tej autorki?

Miasto, XIX wiek
Osiemnastoletnia Konstancja Lubowiecka została służącą u swej ciotki - Klary Gott, by spłacić długi ojca. Dziewczyna nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jakie plany ma wobec niej ciotka. Ale to właśnie dzięki ślicznej bratanicy kobieta zamierza powrócić na salony. Znów poczuć się jak ważna persona w towarzystwie. Dlatego inwestuje w garderobę Konstancji i prowadza do Hotelu Europejskiego - gniazda rozpusty i hazardu. Tam, zgodnie z planem Klary, bratanica wpada w oko mężczyznom... Szczytem marzeń jest fakt, że zwraca na nią uwagę sam Czarny Książę - Maksymilian Romanow - bogaty, przystojny i niebezpieczny właściciel połowy Miasta. Czy zwany koneserem kobiecego ciała Maks zostawi sobie Konstancję na dłużej czy tylko się nią zabawi?

W tym samym czasie, gdy Klara obmyśla swoje plany, Konstancja roztacza swój czar a Maks oddaje igraszkom w domku w lesie, Miastem wstrząsają kolejne zbrodnie. Od pchnięcia lancetem giną kolejne kobiety a prowadzący śledztwo inspektor Paul de Bries jest bezradny, gdyż nie ma żadnych śladów czy tropów. Nikt nie może czuć się bezpieczny. Ale czy na pewno? Kto i dlaczego morduje? Cóż za nietypowy obrót spraw...

Nie jest to książka, przy której oczy błyszczą z przejęcia, serce łomoce a policzki pieką, gdyż sceny erotyczne nie porywają. Brawa należą się zaś za zmylenie czytelnika, który z całych sił starał się znaleźć mordercę i wcale łatwo nie było. Oskarżenia rzucane na różnych bohaterów długo nie mogły mnie utwierdzić w przekonaniu, gdzie szukać. Tym bardziej, że wciąż nie mogłam zrozumieć motywu...

Michalak przemyciła w fabule motyw zakochanych, którzy nie mogą być razem, zdradę, męskie potrzeby zaspokojenia niezależnie od uczuć drugiej strony czy frustrację z powodu bezsilności. Jest kobieca solidarność, ale i nienawiść. Wieloletnia męska przyjaźń wystawiona na próbę. Kilka zaskoczeń na czytelnika czeka, zwłaszcza jeśli chodzi o scenę o północy, przy spalonym młynie...

Jedyne czego nie lubię, to polecajki, które nie mają nic wspólnego z treścią. Po obecnej na tej okładce (z tyłu) widać wyraźnie, że jego autorka nie czytała treści przed napisaniem tekstu (albo chciała tylko polukrować) - przykre... Jestem tym rozczarowana, bo nie jest to tak pasjonująca lektura!


Podsumowując - "Czarny Książę" to historia kryminalna z nutką erotyki, przepełniona wątkiem oczyszczenia i odkupienia win a także pojęciem niewinności. Jest to opowieść o 'brudnym dotyku', który może popchnąć do niesamowitych czynów, o hazardzie, alkoholu, przewrotności oraz uczuciach. Szału nie ma, ale dla ciekawej ścieżki poszukiwania mordercy warto poświęcić wieczór.




Książka przeczytana w ramach wrześniowych wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, Mini Czelendż 3, 52 książki

poniedziałek, 18 września 2017

Janet Cherrie "Córka Fanny Hill"




Autor: Janet Cherrie
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2017
Liczba stron: 320










Zakazany owoc smakuje najlepiej i dlatego śmiem przypuszczać, że mimo iż w większości domów książki zabarwione erotyką nie są zapewne ustawiane w widocznym miejscu biblioteczek, to i tak prędzej czy później latorośle do nich dotrą. Mam rację?
Pamiętam, że razem z bratem znaleźliśmy taką "skrytkę" i przeczytaliśmy wszystko co w niej było między innymi "Pamiętniki Fanny Hill". Nie wiem ile miałam wtedy lat, ale to był mój pierwszy erotyk. Choć nie potrafię po latach nakreślić zupełnie fabuły to w moim umyśle pozostało wspomnienie mocno zaczerwienionych policzków.

Dlatego zaintrygowała mnie "Córka Fanny Hill" wydana przez Replikę. Byłam ogromnie ciekawa jak po tak długim czasie odbiorę historię córki słynnej literackiej kurtyzany.

XVIII wiek, Anglia
Laura Hill bardzo szybko została sierotą. Już mając pięć lat wychowywała się u stryja w Liverpoolu a po jego śmierci - już jako dwudziestotrzyletnia dziewczyna - wyjechała do kuzyna do Farlow's Mills. George ma trzydzieści osiem lat i samotnie wychowuje syna - Henry'ego. Chcąc przygotować go do prowadzenia firmy prosi Laurę, by nauczyła go rachunków. Tylko czy dziewczyna będzie potrafiła wyzbyć się myśli o seksualności w obecności młodzieńca?

Pobyt na wsi sprzyja spacerom, podglądaniu schadzek, ale również pozwala na rozwijanie pasji jaką jest alchemia. Laura ma sprecyzowane plany co do stworzenia wynalazku życia, jednak wcześniej musi pomóc kuzynowi w zdobyciu koncesji na handel z Indiami. Do czego się posuną, by to osiągnąć? Na czym będzie polegała intryga?


Klimat osiemnastego wieku nadaje erotykowi specyficznego uroku - obok powozów, długich sukni i gorsetów są również tajemne przejścia, wyjątkowe domy uciech i jakże odmienne od obecnych relacje międzyludzkie. Prawda jest jednak taka, że Cherrie nie postarała się w kwestii  tła historyczno-społecznego. Zbyt mało wydarzeń, na których tle rozgrywałyby się losy bohaterów. Dość skąpe informacje na temat handlu z Indiami, planowanych celów wypraw morskich czy też ustroju Anglii i sytuacji jej mieszkańców.

Prawdziwej fabuły jest w książce niewiele, autorka skupiła się na erotyce a poza nią jest dość sielankowo i wydarzenia rozgrywają się w kręgu kilku osób. Dopiero pod koniec lektury pojawiają się nowe postacie, jednak nie zmienia to faktu, że powieść nie jest ani odrobinę romantyczna a prawdziwej miłości tu nie uświadczycie.
Laura opowiada nam o harcach z nauczycielem, potem o uciechach w samym Farlow's - swoich i nie tylko, gdyż panuje ogólna rozwiązłość. Cała książka ukazuje dość otwarte podejście do intymności, części ciała są nazywane różnorodnie - od słodkich czy wręcz śmiesznych, po potoczne i "świntuszkowate", co powoduje iż nie zawsze sceny erotyczne wywołują rumieniec, często śmieszą słownictwem lub zachowaniem bohaterów. Najbardziej ujęło mnie określenie "różowy nosek myszki" :)
"Momentów" jest przecież jednak kilka lub kilkanaście (wybaczcie, ale nie liczyłam...) i nie zawsze jest słodko czy śmiesznie - zdarzają się sceny wyuzdane czy pikantne.

Na uwagę zasługuje pewna tajemnica pana domu w Farlow's Mills, która wychodząc na jaw nieźle miesza w życiu pewnych mężczyzn - zabrakło mi wyjaśnienia jak jeden z nich zareagował na nowinki... Liczyłam na dokończenie tego wątku... Zwłaszcza, że brała w nim udział zjawa.


Doskonale widać, iż akcja dzieje się wiele lat temu, ponieważ często stosowane są archaizmy - nie zawsze zresztą rozumiane przez współczesnego czytelnika. Występują też wyrazy potoczne. Słowo "chędoży", mi nie przeszkadzało, ale już na przykład wyraz "flaszka" powinien zostać chyba zastąpiony "butelką"...


Podsumowując - "Córka Fanny Hill" charakteryzuje się dużą częstotliwością miłosnych uniesień, które z kolei określiłabym jako różnorodne. To oryginalna lektura, głównie z uwagi na akcję osadzoną w osiemnastym wieku, jednak w mojej ocenie jest dość średnia. Wielbiciele literatury erotycznej nie będą zniesmaczeni, ale na ile seksualność ich zadowoli - wszystko zależy od tego czy oddadzą się lekturze dla poznania tej historii czy będą tylko porównywać do hitów gatunku.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Zatytułuj się, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

niedziela, 18 czerwca 2017

SJ Hooks"Debiutant"




Tytuł oryginalny: Absolute Beginners
Tłumaczenie: Aga Zano
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 24 maja 2017
Liczba stron: 272
Seria: Absolute tom 1








Nie czytałam w ostatnim czasie żadnego erotyka a tym bardziej naprawdę dobrego. Dlatego postanowiłam skusić się na "Debiutanta", licząc na ucztę zmysłów. Czarno-biała okładka, na której wyróżniają się jedynie dwa czerwone elementy - usta oraz tytuł - zapowiadała wyborną lekturę pośród pragnień i zbliżeń dwojga ludzi. Zapraszam na słów kilka o fabule i moje wrażenia.

Stephen ma trzydzieści trzy lata i jest wykładowcą literatury angielskiej w San Francisco. Jest postrzegany jako niemrawy, nudny i beznadziejnie ubierający się "emeryt". Młodszy brat - Matt - stara się go rozruszać, zapewnić towarzystwo i rozrywkę a nawet wraz z matką umawiają Stephena na randki w ciemno. Tylko czy mają one szansę powodzenia skoro poznawanie nowych ludzi wywołuje u niego stres? Z każdą z tych kobiet nasz bohater spotkał się tylko raz... Dlaczego?

Życie wykładowcy przestało być przewidywalne i beznadziejne z chwilą, gdy uczęszczająca na jego zajęcia panna Wilde stała się dla niego kimś więcej, niż tylko studentką. Para rozpoczyna spotkania, które dla przyszłości obojga muszą pozostać sekretem. Seks z młodszą o dziesięć lat dziewczyną jest dla Stephena prosty, przyjemny i zdecydowanie zmienia jego podejście do sfery będącej dotychczas tematem tabu.

To zadziwiające co panna Wilde zrobiła z tym statecznym i poważanym wykładowcą. Odważna, otwarta i pewna siebie studentka udowodniła, że każdego można nauczyć bycia dobrym kochankiem. Dzięki temu, że nie odczuwała wstydu ani nagości i mówiła wprost o tym czego oczekuje, wspólne chwile obfitowały w niespodziewane zdarzenia - oczywiście dla Stephena... Mężczyzna ogromnie dużo się nauczył od młodej kochanki, która nie krytykowała jego braku doświadczenia, tylko instruowała krok po kroku co ma robić, by obojgu sprawiało to radość i dawało oczekiwaną przyjemność.

Para głównych bohaterów została bardzo dobrze scharakteryzowana. Poznajemy zarówno ich wygląd, osobowość, wady i zalety a także zawiłości życia osobistego. Sceny erotyczne są bardzo dobrze napisane a z czasem obfitują w coraz większą liczbę emocjonujących momentów... Można poczuć szybsze bicie serca czy włoski podnoszące się do góry...
Ale - no właśnie - to wszystko co mogę napisać na plus o tej książce. A zapowiadało się tak dobrze!

"Debiutant" to historia bardzo zgrabnie wymyślona, z ogromnym potencjałem na intrygującą erotyczną przygodę a zakończyła się dla mnie klapą. Fabuła jest tutaj naprawdę uboga, niewiele się dzieje poza relacją Julii i Stephena. Bohaterów drugiego planu nie dość, że nie ma zbyt wielu to jeszcze nie wprowadzają do opowieści powiewu świeżości czy choćby dodatkowych zdarzeń, które powodowałyby moje oczekiwanie na kolejne strony.

Zawiodłam się też na postaci wykładowcy - gdzie w dzisiejszych czasach znajdziemy faceta po trzydziestce, który nie zna podstaw seksualności człowieka i nie potrafi w żadnej mierze dogodzić partnerce? Zresztą i o swoim ciele nie ma zbyt wielkiego pojęcia a powtarzane w kółko - a właściwie wyjąkane - "eeeee" nie podnosi mojej oceny. To niestety wszystko na co go stać w chwili stresu, czyli gdy tylko widzi lub czuje pannę Wilde.

Książka autorstwa SJ Hooks to historia życia przewidywalnego nauczyciela, którego codzienność zmienia właścicielka mieszkania przepełnionego artystycznym nieładem. Julia Wilde jest dwudziestodwuletnią dziewczyną. Nieposkromioną, prowokującą i zafascynowaną nową relacją. Czy ten związek ma szansę przetrwać piętrzące się trudności? Czy mogą sobie ufać i nikt nie dowie się o potajemnych spotkaniach? Tego już musicie dowiedzieć się sami, jeśli pomimo wytkniętych przeze mnie wad, macie ochotę na "Debiutanta". Ja muszę zastanowić się poważnie nad faktem czy chcę przeczytać kontynuację, czyli "Absolwentkę".






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 14 marca 2016

Laurelin Paige "Uwikłani. Obsesja" - przedpremierowo




Tytuł oryginalny: Found in You
Tłumaczenie: Monika Pianowska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: planowana na 16 marca 2016
Liczba stron: 376
Seria: Uwikłani tom 2








Mam ostatnio "fazę" na erotyki i to niekoniecznie w uwielbianej przeze mnie właściwej kolejności czytania poszczególnych tomów. W przypadku serii Uwikłani, postanowiłam poznać tom drugi pomimo tego, że nie znam pierwszego. Dlatego moja recenzja dotyczy tylko i wyłącznie Obsesji i nie będę w związku z tym nic porównywała, nie do końca też mogę stwierdzić czy fakty z przeszłości bohaterów zostają wspomniane tu po raz pierwszy czy była już o nich mowa w Pokusie. Moim głównym celem będzie ocena tylko i wyłącznie tego tytułu i potraktuję go jako odrębną całość.

Alayna Withers jest młodą, piękną i seksowną pracownicą klubu nocnego. W przeszłości miewała już kontakty z mężczyznami,  jednak trudno nazwać je miłością, gdyż dziewczyna im nie ufała... Było to raczej działanie obsesyjne, polegające na osaczaniu, śledzeniu i w jednym z przypadków zakończyło się nawet sądowym zakazem zbliżania się. Alayna pochodzi z rodziny z problemem alkoholowym, jednak stara się coś w życiu osiągnąć. Uwielbia książki i filmy, ma nawet swoje wymarzone listy, według których zamierza poznawać te dzieła, jako godne uwagi.

Życie bohaterki zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni w chwili, gdy poznaje ona Hudsona Pierce'a - miliardera jeżdżącego limuzynami, właściciela lub udziałowca wielu firm, również klubu nocnego w którym ona pracuje. Oczywiście on oprócz tego, że jest niesamowicie bogaty, jest też oszałamiająco przystojny i seksowny. Początkowo oboje odgrywają coś na kształt przedstawienia, którego widzem jest matka mężczyzny. Udają, że są razem i starają się ukryć tą mistyfikację przed resztą świata. Jednak z czasem okazuje się, że ten fikcyjny związek przeradza się w uczucie i namiętny seks, już tak naprawdę, bez gry. Tylko czy tajemnice z przeszłości obojga nie przykryją tego co właśnie się rodzi, mgłą nieporozumień? Czy ich ze sobą nie poróżni? Na ile będę w stanie sobie zaufać i wyznać grzeszki, dotąd starannie ukrywane?

W chwilach największego zwątpienia i problemów zwalających się na głowę bohaterki jak lawina górska, sięga ona po telefon do Celii Werner - wieloletniej przyjaciółki Hudsona, mimo iż obiecali sobie, że nie będą się z nią kontaktować w pojedynkę. Czy Celia zaprzyjaźni się z Alayną? Czy jest szczera w próbie pomocy? Czy na pewno nic nie czuje do Pierce'a? Jedno jest pewne... z tej znajomości kobiet wyniknie niezła afera, której zupełnie się nie spodziewałam. A do tego w jej trakcie wyjdzie na jaw wiele innych tajemnic z przeszłości a część zagadek wreszcie ujrzy - niekoniecznie szczęśliwe - zakończenia. Jednak wybiegłam za bardzo w przyszłość...

Książka jest bardzo schematyczna: ona - szara myszka i on - bogacz. Ona jest dziewczyną z problemami, on też niejedno ma "za uszami". Alayna stara się podejmować poważne i dorosłe decyzje, ale do końca udaje jej się zachowywać dojrzale, często porównywałam ją do rozpuszczonej małolaty, której seks tylko w głowie. Jest zafascynowana światem pełnym pieniędzy, władzy, luksusu. Nie podobała mi się jej całkowita uległość apodyktycznemu, wyrachowanemu i dominującemu Hudsonowi (choć nie miałabym nic przeciw, by poddać się jego ustom czy dłoniom). Mężczyzna bowiem uwielbia kontrolować innych (zwłaszcza swoją kobietę), dyktować im warunki i ustawiać życie, często dając takie możliwości wyboru, gdzie z góry można przewidzieć co wybierze "ofiara" - propozycję znacznie bardziej intratną, czyli tę po myśli Pierce'a.
I wszystko to co dzieje się między bohaterami zdołało rozpalić się z iskierki, zaledwie w tydzień czy dwa od chwili poznania... Zadziwiające, prawda? Może dlatego, że nasi bohaterowie są bardzo nietypowi i specyficzni. Każde z nich przeżyło niejedno i teraz wiedzą czego pragną...?

Jak przystało na erotyk, "Uwikłani. Obsesja" zawiera wiele scen seksu: dłuższych czy krótszych, nieśpiesznych i tych gwałtownych, w miejscach bardzo prozaicznych jak i nietypowych. Sceny te są bardzo realistyczne, nie ma udziwnionych pozycji czy nienaturalnych zachowań. Nie czułam się zniesmaczona, ale i same akty nie wywołały we mnie burzy emocji czy wypieków na twarzy. Powieść nie pozwala czytelnikowi się nudzić, bowiem oprócz wspomnianych ognistych zbliżeń (bohaterowie są nienasyceni w tym zakresie) jest też konkretna fabuła, choć może nie u szczytu możliwości poziomie to jednak miło jest poczytać, że w życiu Alayny, Hudsona czy innych osób z ich otoczenia, zdarzyło się coś poza miłością cielesną. Pojawiły się bowiem demony przeszłości, które kilkakrotnie pukają do drzwi, za którymi nasi bohaterowie usiłują być szczęśliwi. Zdarzenia i ludzie upominają się o prawdę (czytelnik w trakcie lektury ma trudne zadanie, bo musi sam próbować ocenić kto mówi prawdę a kto tylko udaje - czy nasz wersja zgodzi się z wizją autorki?), choć sami niekoniecznie trzymają się prawdziwych wersji wydarzeń, co spowodowało nawet, że poczułam zaskoczenie...
Moją największą sympatią spośród bohaterów cieszyła się siostra Hudsona - Mirabelle. Dlaczego? Nie powiem, dowiedzcie się sami jaką rolę odegrała w tej historii.

Autorka na przykładzie trzech rodzin (Withersowie, Pierce'owie oraz Wernerowie) pokazała, jak wiele niespodzianek potrafią skrywać ich członkowie i jak bardzo te sekrety mogą niszczyć życie ich oraz kolejnych pokoleń. Czym kierują się bogacze? Czy mają skrupuły? Czym jest dla nich rodzina? Dlaczego nie wiedzą czym jest zaufanie i wciąż knują za plecami tej drugiej osoby?
Zakończenie nie było do końca przewidywalne, zwłaszcza od momentu dziwnego spotkania w apartamencie Hudsona miałam wątpliwości, jak potoczą się dalsze losy dwójki głównych bohaterów. I faktycznie, po faktach które wtedy ujrzały światło dzienne muszę przyznać po raz kolejny, że związek Alayny i Hudsona jest dziwny, nieco odrealniony a chwilami miałam wrażenie, że to gra pozorów i wszystko w jednym momencie okaże się farsą stulecia. Chyba muszę się o tym przekonać w przyszłości, kiedy nastanie czas dalszego ciągu, czyli kolejnego tomu tej serii. Czy Hudson okaże się prawdziwie zakochany? Bo to właśnie co do niego mam najwięcej wątpliwości... Znam zbyt mało jego myśli, pobudek i powód takich a nie innych decyzji.


Podsumowując stwierdzam, że drugi tom Uwikłanych to książka z dość prężną akcją, fabułą zawierającą sporo niespodzianek, nie tylko z zakresu seksu oraz bohaterami, którzy znacznie różnią się charakterami i celami życiowymi. W książce odnajdą się zarówno wielbiciele miłości, namiętności jak i mocniejszego seksu, a także fani burzliwych związków i zagadek z przeszłości. Nie zabraknie kłamstw i intryg, tajemnic i trudnych relacji rodzinnych. Najtrafniejszym określeniem tej lektury jest chyba słowo "dobra".




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Martynie z


poniedziałek, 29 lutego 2016

Katarzyna Michalak "Mistrz"




Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2013
Liczba stron: 312
Seria: z Tulipanem










Gdyby ktoś ukrył przede mną nazwisko autorki tej książki, to nie wiem czy udałoby mi się odgadnąć jaka jest prawda (zastanawiam się nawet czy gdyby tak je faktycznie ukryć to nie miałaby wyższych ocen, ponieważ niektórzy uprzedzają się do twórczości K. Michalak). Z uwagi na miejsce akcji (głównie Cypr) oraz nietypowe - a chwilami egzotyczne - imiona bohaterów (o których za chwilę), celowałabym w pierwszej kolejności w nazwiska zagraniczne. Wiedząc, że to jednak polska autorka moją pierwszą myślą byłaby raczej Agnieszka Lingas-Łoniewska, która ostatnio mi udowodniła jakże świetne sensacje pisze... Ale Katarzyna Michalak?? Jestem zaskoczona treścią w wydaniu tej autorki. Ale może po kolei...

Dwudziestoletnia Sonia tuż przed północą wracała z treningu do domu. Jednak taksówka zepsuła się kilka minut od celu (czy to naprawdę był przypadek?) i musiała skorzystać z przejścia podziemnego. Nie spodziewała się, że ta decyzja by nie nadłożyć drogi i nie schodzi w dół zaważy na jej życiu, na przyszłości... Bowiem już za chwilę wydarzenia potoczyły się błyskawicznie: w podziemia zbiegł mężczyzna, potem pojawiło się kilku innych, którzy zablokowali wyjścia aż w końcu padł strzał... Przy Soni znaleziono narkotyki (ale jak? skąd?) i uznając za winną udziału w całej sprawie zabrano ją do tajemniczej rezydencji. Jak się okazało dziewczyna stała się niejako więźniem w cypryjskim domu Raula de Luci, człowieka cynicznego, niedostępnego i bezwzględnego a przede wszystkim gangstera. Raul jest mistrzem manipulacji, jego apartamentów chroni kod cyfrowy a szef ochrony Stanley nieustannie sprawdza czy nikt tam nie podrzucił żadnej niespodzianki w postaci podsłuchu czy kamery. Po co tak liczne środki zapobiegawcze? Otóż w sejfie spoczywa niebieska koperta, dla wielu osób niezwykle cenna. Dlaczego? Co zawiera? Jak ważne ma znaczenie dla narkotykowego światka? Tego nie zdradzę, ale zachęcę do poznania tej historii w inny sposób.

Andżelika Herman to z kolei dziewczyna, która nie cofnie się przed niczym, byle zarobić pięciocyfrową sumkę, zwłaszcza jeśli można przy tym doznać licznych seksualnych przygód. Tajemniczy zleceniodawca wyznaczył jej zadanie: ma rozkochać w sobie Raula i zdobyć dostęp do sejfu i kopertę. Czy dziewczyna wypełni zadanie?
Niewątpliwie porywczy Vincent, który stanie na jej drodze będzie pomocny w dotarciu do Raula, ale czy na pewno ich cel jest taki sam? Czy będą współpracować czy wręcz przeciwnie? W jakiej sferze dogadają się najbardziej?
Ogromną rolę w tej historii odgrywa również Paweł, przyjaciel Raula a zarazem lekarz. Jest chyba jedynym człowiekiem, który może śmiało i bez strachu rozmawiać na każdy temat z de Lucą.

Cały wachlarz bohaterów - od słodkiej i niewinnej dziewicy, poprzez rozwiązłą, cyniczną i lekkomyślną wampirzycę z karminowymi ustami czy prawdziwego przyjaciela aż do pozbawionego zasad przyrodniego brata i kończąc na niezwykle tajemniczym, ale jakże pociągającym, przystojnym i przewidywalnym szefie. Może i autorka nie dokonała wnikliwej charakterystyki psychologicznej tychże osób, ale zostali tak przedstawieni, że każdy jawi się czytelnikowi jako dobry lub zły, stojący po właściwej lub nie stronie barykady wydarzeń. Zostali opisani tak, że doskonale potrafię ich sobie wyobrazić.

Już samo miejsce akcji, czyli cudowny Cypr z ciepłym i przezroczystym morzem, grzejącym stopy piaskiem, bujną roślinnością z przepięknymi kwiatami hibiskusa na czele, przygrzewającym słonkiem i niebezpiecznymi klifami, sprawiło że było mi ciepło i dobrze. Akcja pędzi, momentami przystaje, by dać się uwieść scenom "łóżkowym", a po chwili znów nabrać prędkości i wciągnąć czytelnika w wir nowych wydarzeń. Tu nie ma miejsca na nudę, bo wciąż czuć napięcie mającego nastąpić za kilka dni ważnego wydarzenia, do którego Raul i jego ludzie przygotowywali się od dziesięciu lat! Dodatkowo głupstwa popełniane przez Sonię, wybuchy, romanse, postrzały, zdrady i egzekucje... Ekskluzywne łodzie, śmigłowce, ogrodzenie pod napięciem, żądania kuriera i rosyjski burdel - to wszystko znajdziecie na trzystu stronach tej obyczajowo-erotyczno-sensacyjnej lektury. No tak, nie wspomniałam jeszcze o erotyce...

"Mistrz" został wydany jako pierwsza część cyklu "Polskie autorki - zmysłowo i erotycznie" i faktycznie, nie brak w nim tematyki seksu. Wszystko jest jednak opisane w dobrym guście, wulgaryzmy nie pojawiają się zbyt często (zwykle tylko w przypadku zbliżeń jednej pary) i nawet ogromna chęć do sprawiania mężczyznom przyjemności przez Andżelikę nie odrzuca. Choć nie powiem zaskoczyła mnie scena podczas przejażdżki konnej - i to podwójnie, bo z jednej strony to dość nietypowe, że dwoje ludzi tak szybko od chwili poznania się szuka ustronnego miejsca a dwa... na koniu?? :P

Autorka urozmaiciła sceny zbliżeń i to zarówno pod względem bohaterów (ale kto z kim? nie powiem :P), otoczenia jak i zmysłowości. Czasem jest delikatniej, czasem brutalniej, nie ma jednego nudnego schematu, bo i bohaterki są krańcowo różne... W obliczu czytanych ostatnio przeze mnie kilku książek z tego gatunku stwierdzam, że Katarzyna Michalak bardzo dobrze odnalazła się w erotyce, ale nie myślcie że zdominowała ona lekturę. Książka pobudza zmysły, można dać się uwieść pięknym bohaterom i naprawdę przeżywać... choć wiadomo, nie wszystkie sceny podniosą adrenalinę - i nie tylko - ale to już chyba polski znak firmowy, że autorki w erotykę wchodzą delikatnie.

Ten kto zna "Wiśniowy dworek" autorki i osobę Daniela, mógł wtedy poczuć zaledwie przedsmak możliwości, jakie tym razem podarowała nam Michalak w dziedzinie sensacji. Tu wszystko jest możliwe. Jest przepych, bogactwo, narkotyki i świat zupełnie inny niż znają go zwyczajni ludzie. Jednak jak wiele można stracić i jak bardzo to boli wiedzą tylko Ci, którzy stoją na szczycie, którzy muszą czasami grać niedostępnych, by nie dać się skrzywdzić. A bliskich i ukochanych muszą chronić podwójnie. To świat walki dobra ze złem, albo zła ze złem i gdzie wróg może się okazać bratem a brat wrogiem. Gdzie czasami trzeba wybierać między przyjaźnią a miłością, wciąż wypatrując z której strony zbliży się zdrajca.

Nie mogę pominąć rzeczy, które na pewno działają na niekorzyść tej lektury. Zaliczę tu na pewno niektóre zachowania bohaterów, którzy byli zbyt tajemniczy w swej tajemniczości i wciąż po wielokroć powracali do tych samych przemyśleń.
Autorce nie udało się uniknąć małych wpadek w zakresie nieścisłości, bo na przykład majtki raz zdarte nie mogą po chwili być znów ściągane, bo przecież zostały rozerwane a bohaterka nie miała czasu by założyć nowe...


A zakończenie? Liczyłam się z takim finałem wydarzeń w VillaRosie, jednak po cichu łudziłam się, że będzie inaczej... Ostatnie strony już wtedy nie wywołały u mnie takiego szoku, choć nie do końca jestem usatysfakcjonowana pomysłem na "żyli długo i szczęśliwie". Jednak ciąg dalszy tej historii mamy szansę poznać już niebawem, bowiem "Zemsta" ma premierę już w marcu! Ja sięgnę na pewno a Wy?


Podsumowując - jest to najbardziej dynamiczna książka Kasi Michalak spośród tych, które znam (a znam kilkanaście). "Mistrz" jest doskonałą sensacją z domieszką erotyki, która spodoba się tym, którzy lubią nieco inaczej niż raz na miesiąc i to na misjonarza :D  Autorka pokazała, że oprócz pięknych, słodkich i jakże uroczych obyczajówek potrafi pokazać "pazur" i inną wersję siebie. To bardzo udana książka, która zmieniła trochę moje patrzenie na poukładaną dotychczas rzeczywistość w twórczości autorki. Myślę, że powinna czasami podarować swoim czytelnikom coś tak ekscytującego jak "Mistrz". Zwłaszcza, że czyta się go naprawdę szybko... No dobra, to gdzie ja znajdę takiego Raula? :)




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Czytelnicze marzenia ejotka, Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki

niedziela, 28 lutego 2016

Natasha Walker "Tajemnice Emmy: niespodzianki"



Tytuł oryginału: The Secret Lives of Emma: Distractions
Tłumaczenie: Monika Wyrwas - Wiśniewska
Wydawnictwo: Muza/Akurat
Data wydania:  2013
Liczba stron: 240
Seria: Tajemnice Emmy tom 2









Nie sądziłam, że uda mi się przeczytać tą książkę jeszcze w tym miesiącu, ale chęć poznania co było między uwiedzeniem osiemnastoletniego sąsiada w tomie pierwszym a orgiami z tomu trzeciego, zwyciężyła. Jak oceniam środkowy tom tej serii o niezwykle sensualnej i seksualnej Emmie?

Po szalonej nocy z Jasonem Emma postanowiła wycofać się ze swojego dotychczasowego życia. Obiecała sobie, że się zmieni. Będzie lepszą żoną, dochowa wierności, przestanie być tak nieokiełznana i rozwiązła. Niejako zmusza swoją przyjaciółkę do zmiany planów i wyprasza, by pojechały do domku rodziców Sally na wybrzeże Nowej Południowej Walii. Czy szum oceanu da Emmie wyciszenie i spokój potrzebny do przewartościowania swojego życia? Jak wpłynie na nią pobyt w opustoszałym miejscu z przyjaciółką u boku?

Jak nietrudno się domyślić postanowienia Emmy szybko "biorą w łeb", bo bohaterka wciąż myśli o ostatnich wydarzeniach z udziałem Jasona. Nawet Sally nie wierzyła, że Emma ustatkuje się u boku Davida i jak się okazuje, bardziej zdaje sobie z tego sprawę niż sama pani Benson. A co robią przyjaciółki w domku pozbawionym męskiej obecności? Oprócz relaksu, czytania, leniuchowania czy opalania postanowiły powspominać dawne czasy, kiedy to wielokrotnie oddawały się wspólnym igraszkom i szaleństwom. Dlatego jakoś specjalnie nie zdziwił mnie fakt, że panie urozmaiciły sobie pobyt wzajemnym zaspokajaniem potrzeb seksualnych rozładowując napięcie ciał. A kiedy na weekend przyjeżdżają ich mężowie atmosfera zagęszcza się, bowiem Mark (mąż Sally) ma ochotę na Emmę a ona na niego nie, Sally chce uwieść Davida, on tak naprawdę też by jej pragnął, ale jakoś tak mu głupio się do tego przyznać a Emma chętnie daje przyjaciółce zielone światło w stosunku do uwiedzenia własnego męża... Ale tak naprawdę między kobietami pojawia się zazdrość, napięcie jest widoczne, alkohol niezbędny... Co się wydarzy? Do czego posuną się szalone bohaterki? Czy panowie będą świadomi wszystkich wydarzeń podczas tego weekendu? Czy dojdzie do orgii? Jak bardzo pragnienie orgazmu zawładnie ich umysłami?

Niniejszy drugi tom jest zupełnie inny niż pierwszy. Wtedy poznałam postać i potrzeby Emmy, a głównym wątkiem (bo o jakiejś konkretnej fabule ciężko mówić) były zbliżenia między nią i młodym Jasonem. Teraz autorka poszerzyła nieco wydarzenia fabuły o coś poza seksem (dzięki wprowadzeniu większej liczby bohaterów pierwszego planu, a także horyzonty czytelnika w dziedzinie samej erotyki i pokusiła się o bardziej wyzwolony seks: jest samozaspokojenie się, zbliżenie kobiet oraz obserwacja miłości heteroseksualnej przez osobę trzecią. Samych aktów jest wprawdzie mniej niż w pierwszym tomie, ale króluje większa różnorodność i spełnianie nietypowych zachcianek seksualnych a wszystko to barwnie opisane, co ogromnie wpływa na wyobraźnię. Pojawiają się też wulgaryzmy, ponieważ "kręcą" niektórych bohaterów i sprawiają im dodatkową przyjemność.

Książka udowodniła, że ludzie zwiększają liczbę zbliżeń z partnerem kiedy mają coś do ukrycia albo mają względem niego jakiś ukryty cel. Czy to prawda? Pewnie każdy sam musi ocenić... Autorka pokazała jak bardzo na człowieka wpływa seks, zaś na przykładzie głównie Emmy - że warto walczyć o zaspokojenie swoich potrzeb, na różne sposoby.

Podsumowując - to erotyk w pełnym tego słowa znaczeniu (może nie na miarę Pulitzera, ale można się dorobić wypieków), jest seks pod różnymi postaciami (nie tylko hetero- czy mono-), do tego wiele sytuacji związanych z nagością i pożądaniem. Nie odebrałam książki jako gorszącej, wszak jestem pełnoletnia, ale nastolatkom jej nie polecam. Cała trylogia to - z książki na książkę - stopniowanie napięcia i rozwijanie akcji, wprowadzanie nowych bohaterów, eksperymentowanie i coraz większa liczba urozmaiceń. Także jeśli macie ochotę na chwileczkę zapomnienia i zagłębienia się w lekkiej i niewymagającej myślenia fabule to będzie to dobry wybór.




Tajemnice Emmy: początki
Tajemnice Emmy: niespodzianki
Tajemnice Emmy: powroty


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, 52 książki 

sobota, 20 lutego 2016

Magdalena Witkiewicz "Pensjonat marzeń"




Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2014
Liczba stron: 256
Cykl: Szkoła Żon tom 2
Seria: z Tulipanem



Książkę oraz recenzję polecam czytać po lekturze "Szkoły Żon"




Czas jest ulotnym tworem żyjącym swoim życiem. Nijak nie daje się zatrzymać ani podporządkować. I to właśnie z jego powodu rzadko kiedy udaje mi się przeczytać kontynuację jakiejś książki zaraz po tej pierwszej. Zwyczajnie gonią mnie terminy.... Jednak w przypadku "Pensjonatu marzeń" dopadła mnie magiczna siła i wiedziałam, że muszę od razu, z marszu poznać dalsze losy bohaterek "Szkoły Żon". Jak przebiegło nasze spotkanie?

Bardzo polubiłam bohaterki "Szkoły Żon", bo pomimo że każda miała problemy, ich życie nie było idealne... a może właśnie dlatego są takie zwyczajne i łatwiej poczuć do nich sympatię i więź z nimi?
Już w Epilogu pierwszego tomu tej serii autorka pokazała czytelnikom, że nasze bohaterki zaczęły zmieniać swoje życie, zaczęły dążyć do swojego szczęście, samorealizacji i bycia paniami swojego losu. To oczywiście nie oznacza, że Marta porzuci dzieci - bo uwielbia etat matki i kocha je nad życie - ale zacznie działać, by i one były radośniejsze mając zadowoloną mamę. Marta rozpoczęła pracę z trenerką personalną - Agnieszką (której historię życia poznajemy i staje się ona szóstą główną bohaterką), która chwilami bardziej ją demotywowała niż motywowała, bo Marta potrzebowała osoby głaskającej czasem po głowie i mówiącej, że da radę niż wciąż krytykującej. Jednak mimo wszystko Marta próbuje działać i nawet stawić czoło wyzwaniom a nie wciąż siedzieć w domu, bo faceci nie doceniają domowej pracy kobiet? Bo przecież mama zawsze wszystko musi, tata już nie... I jeszcze twierdzi, że jego wkład w istnienie i funkcjonowanie komórki rodzinnej jest większy i lepszy... Mrzonki! Czy i ile uda się Marcie schudnąć?  Czy znajdzie dla siebie zajęcie poza domem?
Julka buduje swoje szczęście z Konradem wciąż wzbraniając się przed instytucją małżeństwa, choć powoli małymi kroczkami jej życie zostaje podporządkowane wspólnej przyszłości. A sama bohaterka jeszcze sobie nie zdaje sprawy, że wkrótce zmieni się jeszcze bardziej za sprawą nowych wyzwań. Tylko po co zastanawia się co by zrobiła, gdyby zostały jej trzy dni życia??
Misia całkowicie oddała się pracy w Szkole żon, jednocześnie realizując się w związku z Jankiem. Ale zaczyna mieć wątpliwości... Czego dotyczą? Kto jej pomoże w ich zrozumieniu? Czy Michalina tak naprawdę nie jest szczęśliwa? Co stoi na przeszkodzie? Brak pewności siebie? Niepoukładana przeszłość? Niepewność uczuć? Młodziutka dziewczyna szuka sposobu, by choć przez pewien czas pobyć sama, bo krótkie rozstania dobrze robią i pozwalają zastanowić się nad tym, co dalej.
Cała trójka - a w właściwie czwórka kobiet - ma dzięki Ewelinie i jej nowemu pomysłowi,  szansę na wspólną pracę i spędzenie czasu razem. Dlaczego? Otóż przedsiębiorcza właścicielka Szkoły żon, zamierza otworzyć filię tegoż przybytku i poszukuje odpowiedniego lokalu. Podczas spotkania Julki, Misi, Marty i Jadwigi w Warszawie dochodzi do skumulowania pomysłów i .... plany zaczynają się krystalizować. Sama zakochałam się w znalezionym miejscu a entuzjazm bohaterek znacznie mi się udzielił... Choć każda trzymała kciuki za powodzenie, to jednak ich powody były skrajnie różne. Jaki cel miały poszczególne kobiety? Co chciały osiągnąć dzięki nowej szkole?
Najwięcej zmian pojawiło się chyba w życiu najstarszej bohaterki - Jadwigi, która nie brała udziału w szaleństwie związanym z nową szkołą, ale jednak wzięła życie za rogi i postanowiła konkretnie rozprawić się ze zdradzającym ją mężem (choć sam ogromnie jej w tym pomógł hihi) i zrozumiała, że czasami zwykłe spotkanie w galerii handlowej może sprawić wiele przyjemności. Tylko co wypada kobiecie po pięćdziesiątce? Czy można przeżyć drugą młodość? Czy z czasem można nie zwracać uwagi na coraz później wracającego męża i coraz dłuższe delegacje? Roman zawsze wiedział wszystko najlepiej i nie pozwalał, by ktoś inny miał rację. Ale było mu dobrze, bo w domu miał wszystko uprane, obiad ugotowany, zakupy zrobione... tak jest wygodniej... o żonę wystarczyło się postarać raz i nie trzeba już nic w tym kierunku robić, ona po prostu jest i o niego dba... To nic, że byli związani przysięgą małżeńską... ona już istniała tylko na papierze, oni żyli samotnie.

Autorka znów mnie uwiodła i to nie w typowo erotycznym znaczeniu, bo aspekty miłości cielesnej znów zajmują w książce wątek poboczny. Uwiodła mnie zwyczajną opowieścią o zwyczajnych kobietach, bo potrafiła wydobyć na światło dzienne to, co gnębi wiele polskich kobiet. Z bohaterkami możemy się identyfikować i ich problemy są nam bliskie. Bohaterkom różnie poukładało się życie, niejedno przeszły, wiele przed nimi. Magda Witkiewicz udowodniła, że potrafi napisać książkę, która ma nas wesprzeć, ma nas pokierować, podnieść na duchu, ale i dać kopniaka. Jeśli nie uda się teraz nic zmienić, uda się za jakiś czas, ale warto czekać i walczyć. O siebie. O szczęście. O przyszłość. O lepsze ja w lepszym jutrze.

Jak bardzo powieść skłoniła mnie do przemyśleń, mogłabym tutaj napisać nową mini książkę, ale nie w tym rzecz. Bohaterki przeżywają kolejne wzloty i upadki, muszą nie tylko żyć dniem dzisiejszym i z nim sobie radzić, ale są zmuszone do przeżywania przeszłości, która wciąż pojawia się na ich drodze. Jak do niej podejść? Próbować ratować? Odpuścić i myśleć o przyszłości z podniesioną głową zamiast oglądania się za siebie? Każda z nich musi podjąć decyzję zgodną z własnym sumieniem i swoimi pragnieniami. Jednak trzeba uważać, ponieważ czasami może się to skończyć niezłym zamieszaniem.

"Pensjonat marzeń" jest pięknym ukoronowaniem genialnej "Szkoły żon" (która podobała mi się jednak ciut bardziej) a autorka pięknie pisze o relacjach matek z dziećmi, małżonków, samotnych matkach, różnicy wieku w związkach, rozstaniach. Bardzo skupia się na pokazaniu prawdziwego i codziennego życia matki na przykładzie Marty czy Agnieszki. Rewelacyjnie opisała prawdziwą miłość właścicieli hotelu na Kaszubach i tęsknotę pana Karola. Uzmysłowiła jak czuje się wiele kobiet po pięćdziesiątce (i nie tylko), które kiedy były zdobywane a teraz są nijakie, niezauważane i marzące o miłych chwilach w swoim nudnym życiu. Przecież mają do tego prawo! Udowodniła, że zawsze jest czas na zmiany, że odchudzać nie można się od jutra - a przecież to najczęściej sobie wmawiamy, prawda? - ale od teraz, zaraz, już! A seks dobrze wpływa na wszystko :)

Cieszę, się że ani Szkoła ani Pensjonat nie są erotykami, tylko obyczajówkami z mnóstwem trafnych i mądrych zdań. Wiele z nich na długo zapadnie mi w pamięć, do części już zaczęłam się stosować a reszta ...hmmm... czas pokaże, ale to jeszcze nie koniec! Dziękuję Magda :)




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki

środa, 17 lutego 2016

Magdalena Witkiewicz "Szkoła żon"




Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2013
Liczba stron: 256
Cykl: Szkoła żon tom 1
Seria: Seria z Tulipanem








Jak wygląda dzień przeciętnej kobiety? W skrócie pisząc - zabiegany. Zwłaszcza poranek, kiedy trzeba wszystkich wyprawić w miejsca docelowe. Praca, dom, dzieci, zakupy, pranie i cała masa innych obowiązków to dla nas codzienność. Choć wielu przedstawicieli przeciwnej płci i tak stwierdzi, że nic nie robimy... Owszem, najmniej robimy DLA SIEBIE. Dlatego czasem przychodzi moment przesilenia, kiedy już naprawdę nie mamy siły, działamy siłą woli i marzymy o chwili oddechu. W "Szkole żon" Magdy Witkiewicz bohaterki otrzymują właśnie taką możliwość urlopu od dotychczasowego życia... Na czym on polega?

Julia ma dwadzieścia siedem lat i jest świeżutką rozwódką. I to nawet bardzo, bo dopiero od niespełna sześciu godzin. Wraz z przyjaciółkami oblewa swój nowy stan cywilny w zadymionej knajpie, kiedy nieoczekiwanie okazuje się, że wygrała w loterii wizytówkowej trzytygodniowy pobyt w SPA, a dokładniej Zmysłowej Szkole Żon. I choć będzie starała się z tego wyjazdu wykręcić, bo przecież nie jest żoną, to w rezultacie wyjedzie na Mazury i podda się przygotowanym tam dla niej - i dla chętnych kobiet, które płacą za turnus mnóstwo pieniędzy - atrakcjom: zajęcia z masażu (czasem bardzo zmysłowego), makijażu, seksu oralnego i gimnastyka - to tylko niektóre rozrywki, jakie przygotowano dla kuracjuszek. Są też sauny, basen, las i jezioro - czyli zróżnicowane sposoby na relaks, chociaż trzeba koniecznie wziąć sobie do serca rady dyrektorki szkoły - Eweliny, która twierdzi, że siebie to trzeba kochać i stara się uzmysłowić kobietom, że powinny pomyśleć o sobie. Zrobić coś dla siebie. Poczuć się piękne, seksowne i zmysłowe. Czy kolejny turnus zrozumie jej przesłanie i wyniesie jakieś korzyści z pobytu?

Na Mazurach Julka poznaje bliżej trzy kobiety: ponad pięćdziesięcioletnią nauczycielkę matematyki Jadwigę, trzydziestopięcioletnią Martę oraz młodziutką Michalinę.
Jadwiga ukrywa się pod zmienionym imieniem - Jagoda. Jej małżeństwo to od lat farsa: osobne sypialnie, a co za tym idzie osobne łóżka, przypadkowy dotyk i mąż, który notorycznie ją zdradza a ona nie szuka dowodów, bo nie chce rozwodem komplikować życia, zwłaszcza córce. Od szkoły oczekuje, że wleje w nią poczucie piękna i własnej wartości. Chce zrozumieć, że może jeszcze czerpać z życia, być szczęśliwą a nie tylko siedzieć w fotelu i czytać kolejne książki o miłości i seksie, bo tego jej w brakuje w codzienności. Ach... no i nie myśleć wciąż o kolejnych kochanicach męża.
Marta jest matką dwójki dzieci i "nosicielką" wielu zbędnych kilogramów. Chętnie by się ich pozbyła, ale wiadomo że wszelkie diety zaczyna się "od jutra", które jakoś nie nadchodzi. Kobieta nie potrafi się zmobilizować, mąż wciąż pracuje a ona za parawanem obowiązków wciska w siebie kolejne partie jedzenia. Skończyła prawo, ale mimo że chciałaby pracować i robić w życiu coś więcej niż tylko zajmowanie się dziećmi (choć kocha je nad życie), popada w coraz większe załamanie. Na szczęście jest córką kuzynki Eweliny...   
Michalina (czyli Miśka) to dziewiętnastolatka, która nie przyjechała do szkoły dla siebie. Za pobyt zapłacił Misiek - jej chłopak Michał. A dziewczyna ma się tutaj nauczyć robić mu... dobrze. Przez długi czas nie wierzyłam, że dla tego ..... (może nie użyję określenia, które ciśnie się na usta i klawiaturę) można tyle poświęcić... Miśka nie zrobiła matury, utraciła kontakt z rodziną, odcięła się od dotychczasowego życia i postawiła wszystko na jedną kartę - bycia z tym facetem. Czy opuści szkołę z "odrobionym zadaniem"?

Cztery bohaterki (a właściwie pięć, bo dodałabym jeszcze Ewelinę, której sporą część życia i tajemniczą przeszłość poznajemy), cztery historie, cztery sposoby patrzenia na siebie, na codzienność i na przyszłość. Połączyła je Szkoła Żon i problemy, które każda z nich chce rozwiązać, każda chce też coś ukryć, ale każda chce poczuć się piękna, kochana, akceptowana. Co sobie uświadomiły w tym magicznym zakątku na Mazurach? Czy zawarte przyjaźnie przetrwają? Kim tak naprawdę jest Konrad i co ukrywa? Co wydarzy się w saunie nad jeziorem? Dlaczego Anna Nowak syczy? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie już w książce. Ja nie zdradzę ani odrobiny.

"Szkoła żon" jako książka z serii z Tulipanem miała być w zamierzeniu erotykiem. Czy nim jest? Właściwie to bym tak tego nie określiła... Dla mnie to powieść obyczajowa (które przecież uwielbiam) ze zmysłowymi scenami erotycznymi, które są pięknie i subtelnie napisane, idealnie wkomponowane w fabułę. Nie jest ich za dużo, bo to obyczajówka; nie jest ich za mało, bo miał być erotyk. Ale najważniejszy jest fakt, że to książka z drugim dnem. To pierwsze dno zawiera sceny seksu, które wpasowały się w zamysł powieści, potrafią sprawić, że krew szybciej krąży w żyłach. Zaś drugie - idea o byciu piękną, robieniu czegoś DLA SIEBIE i pokazanie, że każda z nas mimo problemów powinna dążyć do wytyczonych sobie celów. Ile kobiet, tyle przeszkód w życiu, ale czy nie warto wiedzieć, że mamy swoją wartość? Że musimy cenić się same jeśli nikt inny tego nie robi? Czasami małymi kroczkami można poprawić sobie nastrój, choć życie wyciska z nas pot, łzy i cierpienie... Jeśli osoby w naszym otoczeniu nie do końca rozumieją nas i nasze potrzeby...

W powieści nie brakuje też uwypuklonych wartości takich jak przyjaźń, miłość, potrzeba bliskości, ale jest też zdrada, tajemnice, rozpacz i próba naprawienia błędów przeszłości.

To już kolejna książka Magdy Witkiewicz którą przeczytałam i śmiało mogę napisać, że z niesłabnącą miłością będę sięgać po następne. W ciemno. Powieści autorki uwielbiam, bo dają mi siłę, której moje serce i dusza niezmiernie potrzebują. Tak jak napisałam wyżej, każdy ma problemy, ja też i chwilami nie mam siły, by się podnieść z nimi na ramionach. Magdalena Witkiewicz ratuje mnie w takich chwilach swoimi historiami, puentami, bohaterkami i przygotowanymi dla nich ścieżkami pełnymi rozwiązań. Nie jest łatwo wcielić to w życie, nie zawsze ot tak się da... Czasem przeszkód jest zbyt wiele, potrzeba czasu, ale przecież to jeszcze nie koniec, prawda? Może kiedyś i ja trafię do takiej Szkoły Żon i oddam się we władanie na przykład masażyście, który trafił się Julce? Mhmm.... Tylko szukać takiej szkoły.... :P

Podsumowanie będzie krótkie - obyczajowo-erotyczna lektura, która przynosi odprężenie, zrozumienie dla problemów zróżnicowanej grupy czytelników, która wywołuje rumieńce i mimo, że autorka jest mistrzynią dobrych zakończeń, to nigdy nie wiadomo komu i jak ułoży życie, jak pokieruje jego losem, by było dobrze. Ja jestem mało obiektywna w przypadku powieści autorki, bo je wręcz pochłaniam, ale liczę że i Wam się spodoba. Warto sięgnąć i pozwolić myślom szybować... na Mazury!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Czytelnicze marzenia ejotka, Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...