Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieszczady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieszczady. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 października 2021

Marcel Moss "Nie wiesz nic"

 
 
 
Autor: Marcel Moss
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 30 czerwca 2021
Liczba stron: 352
Seria: Liceum Freuda  tom 3
 
 
 
 
Marcel Moss kupił mnie swoją serią 'Liceum Freuda', napięciem, niespodziankami i finałowymi rozstrzygnięciami. Będąc po lekturze tomu trzeciego, już rozumiem opinie innych, że jego fabuła łączy się z częścią pierwszą. I tak naprawdę wydarzenia z "Nie wiesz nic" rozgrywają się wcześniej niż te z tomu drugiego.
 
 
Autor tradycyjnie zaczyna od punktu kulminacyjnego, czyli wydarzeń najgorszych, najtragiczniejszych. Tym razem jest to zaskakujący przebieg obozu w Bieszczadach, gdzie Hubert - nowy kapitan drużyny siatkówki pragnie scalić zespół i tchnąć w niego nowego ducha walki. Niestety, nie wszystko poszło jego myśli...

Aktualnie wygłodzony i przemoczony Hubi ucieka przez las przed mężczyznami w kominiarkach, którzy zabrali im telefony i kazali biec... Kim są? Czym licealiści im się narazili? Czy zależy im na śmierci siatkarzy?

Po mocnym wstępie powracamy w mury Freuda, gdzie grupa związana wspólną tajemnicą (z pierwszego tomu) próbuje dociec, kto ich szantażuje. Kto prócz Marty, Sary i reszty wie, co się wtedy wydarzyło i może chcieć zgłosić to policji...?
Wyjaśnienie było dla mnie mega zaskakujące!

Jednocześnie poznajemy trudną sytuację Sary i jej matki, ich relacje po raz kolejny zostają wystawione na próbę, gdy do ich domu zawitała ONA - choroba. Autor umiejętnie pokazał, co w takich chwilach jest najważniejsze, zarówno dla osoby chorej, jak i jej bliskich.


Bardzo ciekawym i jakże ważnym w dzisiejszych czasach jest wątek tolerancji dla odmienności. Początkowo czytelnik zupełnie nie domyśla się, co takiego przełomowego ma zrobić Karina, uczennica Freuda, która z wahaniem wkracza pewnego dnia do szatni. Śmierć brata rok wcześniej, uzmysłowił jej, że nie powinna się bać prawdy i żyć w zgodzie ze sobą... Chwilę musimy cierpliwie poczekać na wyjaśnienie tej tajemnicy. 
Zaskoczenie? Owszem, ale i poznanie odczuć takiej osoby, reakcji otoczenia - zarówno rówieśników, nauczycieli, jak i rodziców.


Marcel Moss ma specyficzny styl pisania, tylko sobie znanymi sposobami dąży do wyjaśnienia nam dlaczego stało się to czy coś innego. Dlaczego losy bohaterów potoczyły się właśnie w tym kierunku. Kto za co ponosi winę, karę, kto się mści. Niezmiernie zaskakujące są często sposoby docierania do prawdy przez bohaterów, ich reakcje, ale jednak autor dąży do tego, by pokazać nam dobro i zło. Opisane postacie są bardzo charakterystyczne, mają swoje humorki, specyficzny styl bycia.

Oprócz tolerancji pojawia się też motyw osaczania przez osoby poznane w sieci oraz wątek poszukiwania kogoś, kto zaginął w tomie pierwszym. Te dwa tematy wpłyną w dużej mierze na licealistów i spowodują niezły stres. Aha, jeszcze jedno - ostra jazda bez trzymanki z nauczycielką aktorstwa Elżbietą :)
 
 
Podsumowując - "Nie wiesz nic" to trzymający w napięciu thriller psychologiczny, który sprawia, że nie zawsze i nie wszystko jest tylko białe lub czarne. To historia przepełniona zemstą, odtrąceniem, potrzebą wsparcia i akceptacji, pokazująca jak jesteśmy różni, ale niekoniecznie gorsi. Opowieść o rozpaczy po śmierci bliskich, o motywowaniu innych do walki; o rozpaczy, depresji, nienawiści czy niesprawiedliwości. Gorąco polecam!
Czekam na kolejny tom
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 
 
 

 

czwartek, 14 stycznia 2021

M.M.Perr "629 kości"

 
 
 
 
Autor: M.M. Perr
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 10 listopada 2020
Liczba stron: 352
Seria z podkomisarzem Robertem Lwem  tom 1
 
 
 
 
 
 
Jeden z wielu debiutanckich kryminałów na rynku wydawniczym - "629 kości" autorstwa polskiej pisarki, która ukryła się pod pseudonimem M.M. Perr. Czy intrygująca okładka z zagadkowym tytułem kryją równie ciekawą treść?
 
 
Profesor Szklarski każdego roku organizuje wycieczki w Bieszczady dla maturzystów. Jednak 14 kwietnia 2018 roku pogoda zaskoczyła warszawską wycieczkę i pośród zamieci śnieżnej byli zmuszeni włamać się do górskiej chaty. W jednym z pomieszczeń odkryli rzędy półek z trzydziestoma kasetkami - w każdej z nich znajdowała się jakaś kość oraz zeszyt z inicjałami, datą i krótkim kalendarium ofiary. 

Kości okazały się ludzkie a sprawą zajmuje się podkomisarz Robert Lew z Warszawy. Antropolog sądowy uważa, że kości należą zarówno do kobiet, mężczyzn, jak i dzieci a w chacie mogły znajdować się nawet dwadzieścia pięć lat. Niektóre mniej. Z uwagi na różnorodność kości, nie wszystkie osoby muszą być martwe.
 
Im więcej Lew wie o sprawie, tym bardziej mu ona śmierdzi. Prowadzi rozmowy z rodzinami potencjalnych ofiar, co jest trudne, gdyż uzyskuje niewiele informacji a dodatkowo nie ze wszystkich kości udaje się uzyskać DNA. A jeśli nawet to nie ma go z czym porównać... 
 
Kiedy już udaje się aresztować podejrzanego, wypowiada on chyba najdziwniejsze słowa jakie mogą paść z ust podejrzanego. Jest sprytny, bezczelny, policjanci nie mogą go złamać, przesłuchania prowadzą donikąd i żadne podchwytliwe pytania nie dają śledczym tego, czego oczekiwali. Podejrzany uważa bowiem, że nikogo nie skrzywdził, psycholog uważa że morderca wkraczał w życie tych ludzi, w przypadku których instytucje państwowe oraz rodzina zawiodły. Byli krzywdzeni, zapomniani, uzależnieni, wykluczeni społecznie...

Na dodatek zaczynają pojawiać się trupy a w śledztwie coraz bardziej przeszkadza... polityka, w osobie premier Ewy Barańskiej. Czy w takich okolicznościach i przy licznych naciskach uda się wyjaśnić sprawę?
Ten wątek to świetne nawiązanie do tego, co dzieje się w realnym życiu i jak szybko niektóre sprawy zostają zamiecione pod dywan...


Bardzo ambitny, ciekawy i zaskakujący kryminał, którego akcja przenosi się między miastami i wioskami, dotykając różnych dziedzin życia. Policjanci próbują stworzyć kalendarium podejrzanego, by porównać go z kalendarium ofiar a także odwiedzają rodziny tych, których udało się zidentyfikować. Ale osób, które otrzymały nieco większe wątki jest tutaj więcej - siostra Krzysztofa, wychowawczyni z domu dziecka, matka Amelki. Wielokrotnie Lew napotyka na patologie, biedę, alkoholizm a nawet na samosąd!
 
Robert Lew to podkomisarz nieidealny. Często pracuje po godzinach przy trudnej sprawie, narażając się tym samym na gniew małżonki i balansuje na granicy rozpadu rodziny. Zapomina o podstawowych czynnościach życiowych, dążąc do szybkiego rozwikłania sprawy. Nie sypia, czysta koszula staje się niewyobrażalnym marzeniem i luksusem. Nie zawsze działa całkowicie zgodnie z prawem.

Podejrzany o morderstwa to dobrze scharakteryzowana postać - nie jest przerażony czy potulny. On wodzi policję za nos, niby przyznaje się, ale nie mogą mu nic udowodnić. Doskonale zna swoje prawa i zachowuje się jak zadowolony z siebie społecznik. Z czego wynika jego postawa? Czy winę ponosi jego sytuacja rodzinna i trudne dzieciństwo? Nie ma czego zazdrościć...


Podsumowując - "629 kości" może nie jest książką wyśmienitą a chwilami staje się bardziej romansem niż kryminałem, ale nie można odebrać autorce dobrych słów za pomysłowość i wielowątkowość książki. Wiele scen, wątków, momentów było dla mnie zaskoczeniem, bowiem inaczej wyobrażałam sobie kierunek, w jakim potoczy się sprawa odnalezionych kości.
Jedynie zakończenie jeszcze długo nie pozwoli mi zasnąć, gdyż nie spodziewałam się... właśnie takiego finału. Dodatkowo, nie do końca mnie przekonuje, że TEN koniec to totalny koniec i liczę na ciąg dalszy w kolejnym tomie, zanim Lew sięgnie po kolejną sprawę.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



środa, 23 stycznia 2019

Katarzyna Michalak "Ścigany"







Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Między słowami //Znak
Data wydania: 5 wrzesień 2018
Liczba stron: 320









Katarzyna Michalak to pisarka jednocześnie uwielbiana i krytykowana, zatem mogę śmiało napisać że ma tylu samo zwolenników co przeciwników (choć to stwierdzenie nie jest poparte żadnymi badaniami!). Przeczytałam naprawdę mnóstwo książek Michalak - jeśli dobrze liczę to dwadzieścia sześć - i czasami jestem bardziej zadowolona, innym razem mniej. Ale widocznie moje życie płynie według takiego scenariusza, że książki Kasi raczej mnie przekonują. Owszem, zdarzają się w nich takie sceny, do których realności można się przyczepić. Zdarzają momenty zbyt bardzo idealne, zbyt mocno przesadzone i tak dalej... Ale nie będę się nad tym zastanawiać, bo czyż wszyscy inni piszą idealnie?? Poza tym to nie literatura faktu a fikcja.

ON
Po tragicznej śmierci swojej ukochanej żony Hani, wstąpił do jednostki 'Gniew Orła', by ją pomścić. Hubert Karling jest cyniczny i zdeterminowany, ale nie brutalny. Teraz dostał misję, która całkowicie zmieni jego życie. Cały kraj obwinia go o śmierć Prezydenta, choć sam Karling twierdzi, że został wrobiony. Czy można mu wierzyć? Czy prawdą jest, że ma dowód swej niewinności? Ranny i poszukiwany natrafia w lesie na...

ONA
...Dankę Rawit, byłą lekarkę, która próbuje odebrać sobie życie. Zmuszą ją, by mu pomogła. Trawiony gorączką musi zawierzyć tej kobiecie, że go nie wyda. Tylko jaką cenę tej pomocy zapłaci ona? Kiedy tylko w jej domu pojawiał się Darek Grójec miałam ochotę wymazać go z kart książki!

OBOJGU życie było obojętne. Nie mieli dla kogo żyć. Nie było powodów, które trzymałyby ich w radosnej codzienności. Najchętniej odeszliby nie zważając na legalność wybranego sposobu, ale los chciał inaczej. Dlatego splótł ich ścieżki. Hubert nie mógł uratować od śmierci Hani, ale może ocalić Dankę. Ale ich historia prowadzi w wysokie progi politycznych układów i skandali. Czy mają szansę przed nimi uciec?

GŁÓWNYM wątkiem, czyli ukrywaniem się Karlinga emocjonujemy się najbardziej, jego opowieść o przeszłości intryguje. Obecne wydarzenia ogromnie podnoszą poziom adrenaliny. Ale z niecierpliwością wyczekiwałam też momentu, kiedy to Danka odsłoni swoje tajemnice i wyjawi, dlaczego od sześciu lat mieszka w Bieszczadach. Co wydarzyło się w jej życiu?

"Ścigany" to połączenie przyjaźni, miłości, namiętności i rozlewu krwi. Z uwagi na pewne wątki książka jest skierowana do dorosłych odbiorców. Przyrównać ją można do 'Mistrza' czy 'Zemsty' tejże autorki, choć nie wiem czy 'Ścigany' nie znajdzie się w tym zestawieniu na czele stawki. Dlaczego? Ponieważ bardzo spodobał mi się pomysł na spisek, w jaki został uwikłany Hubert oraz próby wyciągnięcia go z opresji podjęte przez kobietę, która uwierzyła w jego niewinność. Mimo czasem podkoloryzowanych czy wyolbrzymionych momentów, książka nie pozwala o sobie zapomnieć, gdy odłożymy ją na półkę.


Podsumowując - zasypane śniegiem Bieszczady, ranny mężczyzna, poharatana przez życie kobieta i bliskość rodząca się w obliczu zagrożenia - taki jest "Ścigany". Książka sensacyjna, z wątkiem erotycznym i politycznym mataczeniem. Historia oparta na bezmiarze niesprawiedliwości, poniżenia, okrucieństwa, szantażu, samotności i rozpaczy. Poznacie co to ból matki, utrata bliskiej osoby, miłość, nienawiść czy poświęcenie. Ja jestem na tak i chętnie poznałabym ciąg dalszy, po takim finale :)




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


piątek, 21 grudnia 2018

Gabriela Gargaś "Magia grudniowej nocy"




Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 31 października 2018
Liczba stron: 384
Seria: Wieczór taki jak ten tom 3










Niemal każdy pragnie, by święta były wyjątkowe w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Marzy nam się magiczny klimat stworzony przez światełka, wypieki, choinkę, ale tak naprawdę liczy się przecież skład biesiadników przy stole wigilijnym.

Mieszkańcy Złotkowa są właśnie w takim momencie życia, kiedy do ich umysłów zaczynają wpływać impulsy świąteczne. Zastanawiają się gdzie, z kim i jak spędzą ten wieczór. Nie inaczej jest w Różanym Pensjonacie Miśki, która między zajmowaniem się gośćmi, zakupami, gotowaniem, praniem czy też opieką nad bratem martwi się o przyszłość swojego nienarodzonego dzieciątka. Czy przyjdzie jej być samotną matką? Czy Przemek zrozumie jej chwilę słabości i będzie ojcem dla malucha? A może tylko i wyłącznie ojcem a dla niej jedynie kumplem...?

Codzienność pozostałych bohaterów również pełna jest zawirowań. Nie ma osoby, która z radością i lekkością, bez problemów wyczekiwałaby Wigilii. Każdego coś trapi... A to miłość z przeszłości, kontuzja nogi, konsekwencje wyborów z przeszłości, wyjazd ukochanego czy podejrzenie o zdradę.

"Najtrudniejsze to być z kimś każdego dnia. Codzienność jest najtrudniejsza." * 

Sporo intrygujących sytuacji i emocji dostarczają dwie nowe bohaterki. Kamila przyjechała do pensjonatu, by nie zwariować, bowiem myśli tylko o powodzie, dla którego jest rozwódką. Czy odnajdzie w Złotkowie spokój? Czy zapomni o tym, co widzi w lustrze?
Dzięki zakochanej w starym dworku Amelii w opowieści pojawia się mieszkająca w domu spokojnej starości Arleta Kochańska. Częste odwiedziny powodują, że ta krucha, ale dzielna staruszka robi rachunek sumienia. Fragmentami opowiada Amelii historię miejsca, które chce kupić a co za tym idzie, swojego życia. Ależ się emocjonowałam tą historią z lat trzydziestych poprzedniego wieku! Historią o miłości, zdradzie, utracie, bogactwie i biedzie... Było bardzo tajemniczo i tak naprawdę nie spodziewałam się takich niespodzianek.
A w Złotkowie pojawił się też mężczyzna, który sprawił, że komuś zachciało się żyć...

"Pieprzyć pośpiech. Lepiej żyć sobie w pokoju, leniwie, niespiesznie. Czy ten, który całe życie się spieszy, ma więcej od tego, który żył na luzie? Otóż (...) nie." **

Powieść Gabrysi Gargaś to urokliwa opowieść osadzona w małomiasteczkowej, bieszczadzkiej społeczności, pośród ośnieżonych szczytów. Tutaj każdy zna każdego, nowi są od razu dostrzegani a plotki roznoszą się lotem błyskawicy. Znajdziemy tu radę jak scementować męską przyjaźń, dowód na to, że nie zawsze zawodowy psycholog może być lepszym rozmówcą niż człowiek z podobnymi problemami oraz wyjaśnienie, iż najbardziej osądzają nas Ci, którzy sami mają kompleksy.

Autorka podkreśliła też fakt, że aby nauczyć się prawdziwego życia, trzeba popełnić kilka błędów. A by zrozumieć, gdzie kryje się prawdziwa miłość, należy poczekać aż przyjdzie codzienność, bo początkowa fascynacja i szaleństwo nie są wyznacznikiem tego uczucia. Pamiętajmy, że ważne jest by mieć jakąś pasję, by do czegoś dążyć, choć do niektórych decyzji trzeba dojrzeć.

"Są tacy ludzie, którzy wiedzą, kiedy przyjść. Przekraczają próg twojego domu i sprawiają, 
że dzień staje się cieplejszy, choć za oknem jest tak zimno, 
że czasami tracisz nadzieję na powrót lata." ***


Podsumowując - "Magia grudniowej nocy" jest kolejną magiczną historią na Boże Narodzenie. Opowiada o cierpieniu, samotności, samotnym macierzyństwie, niespełnionej miłości, smutku, chorobie, rozpadzie małżeństwa czy próbie jego poskładania. Jest to opowieść, która wlewa w nasze serca nadzieję, że nawet jeśli coś się nie uda, coś nie wyjdzie to jest szansa, że znów wyjdzie słonko, że wydarzy się coś, co pomoże nam z nowymi siłami ruszyć do przodu i spełniać marzenia. Dlatego pamiętajmy, że to mają być takie zwykłe i naturalne święta, bez przesadnego wymuskania. Choć najlepsze przesłanie na ten czas ma babcia Zosia:
"Kochajcie się i przeżyjcie te święta należycie, z Bogiem w sercu, z miłością do bliźniego. Wypieki, prezenty... to wszystko dodatki. Mały Jezusek ma w poważaniu smakołyki, on pojawi się tutaj dla nas, dla naszej miłości (...). Chciałby, żebyśmy się kochali i szanowali." ****



* G. Gargaś, "Magia grudniowej nocy", Wyd. IV Strona, Poznań 2018, s. 123
** Tamże, s. 222
*** Tamże, s. 241
**** Tamże, s. 340




"Wieczór taki jak ten"
"Lato utkane z marzeń"
"Magia grudniowej nocy"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

niedziela, 15 lipca 2018

Gabriela Gargaś "Lato utkane z marzeń" - przedpremierowo






Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: planowana na 18 lipca 2018
Liczba stron: 368










Każdy z nas popełnia w życiu błędy. Czasami zrozumiemy, przeprosimy, wybaczymy, albo przynajmniej będziemy próbować. Innym razem jednak zwyczajnie uciekniemy i trudno będzie wyciągnąć rękę na zgodę. Czy każdemu i niezależnie od okoliczności powinno się wybaczyć? Niezależnie od tego co nam zrobili? O tym opowie czarodziejka kobiecych uczuć - Gabriela Gargaś - w swojej najnowszej powieści z przepiękną okładką.

"Do życia czasem potrzeba tylko marzeń" *

"Lato utkane z marzeń" jest kontynuacją losów mieszkańców Złotkowa w Bieszczadach, znanych nam z książki "Wieczór taki jak ten". Spędziłam cudowną sobotę goszcząc w tym urokliwym zakątku, z dala od zgiełku, pośród łąk, pól, sadów oraz spacerując nad strumykiem. Wynajęłam pokój u Michaliny, która doskonale radzi sobie z prowadzeniem "Różanego pensjonatu", choć oczywiście zdarzają jej się chwile słabości, zmęczenia czy złości... Na gości, na Artura (tak, ich związek trwa, ale niezupełnie po myśli młodej kobiety), na ojca wciąż bywającego u dzieci na chwilę, na ludzi wytykających palcami młodszego brata...
Ostatnio schudłam, więc nie przejmując się dodatkowymi kilogramami jestem częstym gościem kawiarni "Cynamonowe Serca" prowadzonej przez babcię Zosię. Słodkości, które można u niej zjeść zapadają na długo w pamięci!

Jeśli chcecie sprawdzić jakie nieprzyjemności spadły na Bartka, kogo babcia Zosia zatrudniła do pomocy w kawiarni, jakie historie przywożą ze sobą w Bieszczady goście pensjonatu Miśki oraz co dzieje się w jej życiu uczuciowym koniecznie sięgnijcie po tę powieść.
Poznacie wielu nowych bohaterów, którzy wnoszą powiew świeżości, humor, radość, ale i liczne problemy. Wasze serca podbije - jestem o tym przekonana - Fred, zamarzycie o ławeczce pod jabłonką czy leżaku z widokiem na góry.


"Czym jest szczęście? 
Tą ciszą o poranku, która rozdziera jedynie pianie koguta; rześkim wiatrem, który wpada do pokoju, kiedy tylko otworzymy okno. Jaka to przyjemność - móc wyjść na spacer i niczym się nie martwić. Chodzić wśród łanów zbóż i dotykać kłosów pszenicy rękoma. Szczęście to niebo o kolorze akwamarynu. (...) Szczęście czuje się w całym ciele, nawet w opuszkach palców" **


Myślicie, że nic Was nie zaskoczy? Że wszystko wiecie? Gwarantuję, że doświadczycie zarówno uśmiechu, jak i łez smutku. Niejedno wyznanie bohaterów wprawiło mnie w konsternację (a sądziłam, że Neo mnie już niczym nie zadziwi), niektórym kibicowałam, innych 'wyprawiałam' w daleką podróż :) Odkrywałam uroki życia w Złotkowie, piękno przyrody i poznawałam różne charaktery opisanych postaci.


"Nie powinniśmy zbyt łatwo rezygnować ani się poddawać. Życie bywa niesprawiedliwe, dokonujemy złych wyborów. Ale zawsze można zawrócić i wszystko naprawić. (...) powinniśmy przepraszać i kochać (...)" ***



Pamiętacie jak pod koniec powieści "Wieczór taki jak ten" Jadwiga została w sprytny i podstępny sposób wysłana do Londynu? Ogromnie cieszy mnie to, że mogłam poznać szczegóły dotyczące tej wizyty. Dzięki retrospekcyjnym fragmentom sięgającym głównie do roku 1998, dowiedziałam się dlaczego jej córka - Amelia - uciekła z domu. Co się wtedy wydarzyło w sercu i życiu nastolatki, że podjęła tak trudną dla niej samej decyzję. Jak ułożyło się jej na obczyźnie? I czy matka i córka będą w stanie odbudować łączącą je wiele lat temu więź...


"Czasami nie jest łatwo wybaczyć" ****


Podsumowując - "Lato utkane z marzeń" to książka o marzeniach, które każdy z nas posiada i dąży do ich spełnienia czasami krocząc niewłaściwymi ścieżkami. Powieść o wspomnieniach, które uwierają, łzawiących sercach, odnajdywaniu wewnętrznej ciszy, nieszczęśliwej miłości oraz pragnieniu szczęścia. Przepięknie upleciona historia o odpowiedzialności, lub jej braku, wczesnym macierzyństwie, ludzkich tragediach, gnijących małżeństwach, ale i o wybaczeniu oraz pojednaniu. To powieść, która zaczaruje czytelnika i sprawi, że nie oderwie się póki nie skończy. Gorąco polecam a po cichu liczę na kolejną wizytę w Złotkowie.



* G. Gargaś, "Lato utkane z marzeń", Wyd. IV Strona, Poznań 2018, s. 207
** Tamże, s. 180
*** Tamże, s. 123
**** Tamże, s. 318



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Zatytułuj się 2, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

sobota, 23 grudnia 2017

Gabriela Gargaś "Wieczór taki jak ten"





Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 376













Gabriela Gargaś jest autorką wielu powieści obyczajowych, które urzekają polskie czytelniczki. Jeszcze nie wszystkie miałam okazję poznać, ale to zdecydowanie jest kawałek dobrej literatury, taki który odpręża i odpędza smutki. Dlatego zdecydowałam się również na świąteczną odsłonę twórczości pisarki, czyli książkę „Wieczór taki jak ten”. Czy było magicznie?




Miśka nie miała łatwego życia… Wprawdzie kiedy była mała, została obdarowana ogromnymi pokładami miłości i czułości ze strony mamy oraz babci, ale… Najtrudniejsze dla małej dziewczynki było to, że jej tata odszedł. Pokonało go życie i nawarstwione problemy. A teraz życie doświadczyło ją mocniej… Miała osiemnaście lat, gdy zmarła mama i zostawiła ją z półrocznym bratem! Michalina musiała połączyć bycie siostrą i matką. Pogodzić szkołę, dom, pomaganie babci w kawiarni ‘Cynamonowe serca’ a przede wszystkim wychować brata na dobrego człowieka – obiecała to mamie! Dziewczyna miała zupełnie inne priorytety niż jej rówieśnicy, musiała dojrzeć szybciej.



By podreperować domowy budżet dwudziestosześcioletnia Miśka za namową babci postanawia dokończyć planowany niegdyś remont poddasza, by móc wynajmować pokoje. Położone w Bieszczadach Złotkowo jest miejscowością, która spokojem i urokiem krajobrazu przyciąga o każdej porze roku. A kiedy skrzący śnieg zaczyna sypać z nieba i otula czapą każdy zakątek miasteczka, pokoje Michaliny zapełniają się poobijanymi duszami, które boją się życiowych komplikacji i pod dachem Miśki szukają ciszy, odmiany, lepszego jutra.



Artur Niemecki, Lena z Kają oraz Wiktoria Skarżyńska goszczą w pięknie urządzonych pokojach domku w Złotkowie. Rozwód, śmierć, choroba… Jakże różne powody sprawiły, że znaleźli się pod jednym dachem… Każde z nich przed czymś ucieka, tylko czy im się uda? Czy przypadkiem nie jest tak, że im bardziej uciekamy tym bardziej problemy i tęsknoty nas osaczają? Jak Artura Boże Narodzenie, którego nie lubi a Złotkowie wszyscy bardzo celebrują to święto i mężczyzna żartobliwie określił go jako wioskę Świętego Mikołaja.

Swoje problemy ma również nauczycielka – Jadwiga Kowalik, która tajemnice z przeszłości ukryła pod maską szorstkości.



Gabriela Gargaś przelała tą powieścią w nasze serca nadzieję w lepsze jutro i wiarę w dobre uczynki innych. Pokazała, że czasami nawet kiedy mamy różne oczekiwania od związku, można osiągnąć wspólne szczęście, które niestety często lubi się po drodze zgubić… Poprzez perypetie swoich bohaterów udowodniła, że nie ma co gromadzić pieniędzy na koncie… Lepiej kupić bliskim prezent, by ujrzeć ich uśmiech już dziś, bowiem jutra może już nie być… Skupmy się zatem na bliskich i naprawdę ważnych rzeczach a drobnostkami nie zaprzątajmy sobie głowy, nawet jeśli coś się nie uda… Łapmy chwile, dawajmy szanse, kochajmy i pozwólmy się rozpieszczać. A swój czas poświęćmy dzieciom, bo dla nich wspólne momenty są najważniejsze, by móc się przytulić.



Powieść oprócz mądrych rad trafiających wprost do serca, które ogromnieje w tym magicznym czasie Bożego Narodzenia, niesie również porcję humoru oraz cudowne smaki i zapachy – w domu Miśki, w kawiarni babci a wszystko to pośród cudownego zimowego krajobrazu skrzącego i lśniącego w promieniach słońca.



Książka dostarczyła mi wielu wzruszeń jak choćby proces wychowywania Bartka czy prośby dzieci do Mikołaja. To miejsce gdzie spotkałam barwnych, choć jakże różnych bohaterów. Z ogromną radością poznawałam ich losy, tajemnice i trudy podejmowanych decyzji. Gabriela Gargaś napisała tę powieść z lekkością, pomimo problemów, jakimi obarczyła swe postacie. A fakt, iż akcja została umiejscowiona w śnieżnym Złotkowie z finałem w święta Bożego Narodzenia sprawia, że można w magiczny sposób przeżyć ten czas. Nie wszystko jest jednak czarne lub białe… W powieściowym świecie nie zabrakło odcieni szarości oraz niespodzianek.





Podsumowując - „Wieczór taki jak ten” to piękna, mądra i wzruszająca historia umiejscowiona w urokliwym Złotkowie. Dla mieszkańców bardzo ważna jest wzajemna pomoc, nawet jeśli sami nie są milionerami. To opowieść o lodach o smaku szczęścia, o prostocie pragnień, magicznych piórkach i niespodziewanych gościach. Polecam, nie tylko w grudniu.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

sobota, 27 sierpnia 2016

Hanna Cygler "Grecka mozaika"




Autor: Hanna Cygler
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2014
Liczba stron: 352










Dotychczas miałam okazję poznać jedną książkę, która wyszła spod pióra Hanny Cygler - "Kolor bursztynu". Powieść mi się podobała, jednak jest tyle świetnych pozycji na rynku wydawniczym, że nie wystarcza mi dla wszystkich czasu (by móc wcześniej poznać inne tytuły) a szkoda, bo warto sięgać po kolejne powieści autorki. Dlaczego? Odpowiedź już za chwilę.

Zabieram Was w podróż w czasie i przestrzeni... Zaczniemy od Korfu, górzystej greckiej wyspy w roku 2010. To właśnie wtedy na wyspie pojawia się trzydziestoczteroletnia Nina i rozpoczyna pracę w hotelu. Jej matka zmarła dwadzieścia lat temu a ciotka w ubiegłym roku zdradziła, że pewien Grek może być jej ojcem. Dlatego swój strach i niepewność młoda kobieta chce pokonać u źródła, chce poznać tego mężczyznę i przekonać się czy ciotka miała rację. To nie będzie łatwa misja, ale Nina wie, że po prostu musi to zrobić... Musi zaryzykować. Ojca nigdy nie miała i nawet jeśli nie znajdzie to przecież żadna strata.
Jannis Kassalis żył sobie spokojnie w ekskluzywnej rezydencji, utrzymywał kontakt z dziećmi i miał dbać o zdrowie... Aż tu nagle jego ciszę i monotonię burzy młoda Polka, która twierdzi, że jest jego córką. Czy tak będzie w rzeczywistości?

Kolejne dni i spotkania tej dwójki sprawiają, że tworzy się między nimi szczególna więź. Nieufność i zagubienie odchodzą w niepamięć a Jannis rozpoczyna opowieść swojego życia. To właśnie będą kolejne etapy naszej podróży - odwiedzimy Grecję, Kraków, Gdańsk, Bieszczady a także Londyn i Nowy Jork. Będą lata pięćdziesiąte, siedemdziesiąte oraz współczesność. Jannis sięgnie w swej historii jeszcze do czasów kiedy jego matka była młodą dziewczyną z głową pełną marzeń a serce drgało w miłosnym uniesieniu. Opowie o Ismenie, Ralphie, Jorgosie - co ich łączyło, co dzieliło, jak los i wojna w Grecji pokierowały ich życiem. Poznamy wrogość Jorgosa względem syna - Nastka - i inne jego tajemnice, które stopniowo będą wychodziły na jaw. Cieszę się, że choć fragmentarycznie udało mi odgadnąć powód tej niechęci ojca do syna. Jakie wydarzenia miały największy wpływ na życie Ismeny? Dlaczego podejmowała takie a nie inne decyzje? Kilkanaście lat później wcale nie łatwiejsze przeszkody czekały na ścieżce Jannisa... Jak wiele ten chłopak przeszedł, ile stracił, z czego musiał zrezygnować dobrowolnie a z czego pod przymusem...?

Powieść ta to naprawdę ogromne bogactwo wrażeń literackich. Wydarzenia, bohaterowie, decyzje, uczucia, wybory, wojny i ustroje polityczne - wszystko to składa się na wyśmienitą ocenę tej książki. Jak w każdej dobrej lekturze są tutaj postacie dobre i "czarne charaktery"; są wzloty i upadki, jest miłość, ale też zazdrość i nienawiść; jest też nowe życie i śmierć. Niektórych bohaterów bardzo polubiłam i poznając ich kolejne losy mocno trzymałam kciuki... Inni zaś sprawiali, że złościłam się, iż wszystko psują... 

Autorka doskonale poradziła sobie w tych wędrówkach w czasoprzestrzeni, przenosząc nas pomiędzy Grecją (w czasie wojny i już po niej) a Polską (komunistyczną i nie tylko), opisując losy kolejnych pokoleń rodziny Kassalisów. Idealnie połączyła świat prawdziwych wydarzeń z fikcją literacką a liczne tajemnice tylko podnoszą wartość lektury, bo przecież każdy czytelnik chce jak najszybciej je wyjaśnić i poznać wyjaśnienie.

Podsumowując, "Grecka mozaika" jest mieszanką dramatycznych zdarzeń, powiązań rodzinnych oraz utraconych chwil szczęścia, czyli dokładnie jak mówi tytuł to mozaika, którą Grek urodzony w Polsce systematyzuje w swojej opowieści. Bo niezależnie od wyniku badań DNA Nina i Jannis zyskali coś ważnego. Co to takiego? Tego już musicie poszukać sami w tej powieści. Ja polecam z całego serca i to nie tylko z powodu cudownej okładki!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Cztery pory roku, Gra w kolory II, Pod hasłem, 52 książki

środa, 27 kwietnia 2016

Izabella Frączyk "Siostra mojej siostry"




Autor: Izabella Frączyk
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2015
Liczba stron: 352










Mam ostatnio szczęście do książek z Prószyńskiego, których akcja częściowo toczy się w Bieszczadach. To w ramach przygotowań do wakacji chyba, choć w góry się nie wybieram. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Izabelli Frączyk - przekonajcie się jakie są moje wrażenia.

Czasami, czy to w życiu czy w literaturze bywa tak, że dopiero czyjaś śmierć powoduje wypłynięcie na światło dzienne tajemnic sprzed lat. Ktoś taki pozostawia wtedy nie tylko ból w sercach bliskich, ale i szkatułki czy listy z zagadkami przeszłości. Pragnie się oczyścić, choćby pośmiertnie, pragnie odkupić winy, naprawić wyrządzone zło. Tylko czy bez jego obecności to jest jeszcze możliwe? Czy Ci, którzy pozostali przy życiu dobrze wykorzystają daną im szansę na zacieśnianie więzów krwi? Czy potrafią wybaczyć? Albo choćby zrozumieć?

Hanka ma dwadzieścia siedem lat i mieszka w starym domu w bieszczadzkiej wiosce na końcu świata. Jest zwyczajną dziewczyną, która w poszukiwaniu źródeł utrzymania prowadzi aktualnie budkę z goframi. Jednak deszczowa aura powoduje, że Hanka przelicza jedynie straty jakie poniesie w tym sezonie. Podejmuje też decyzję, że powróci do malowania (talent odziedziczyła po matce, po ojcu nie wiadomo co, ponieważ jest owocem miłości matki z żonatym mężczyzną) i może na sprzedaży obrazków choć na życie zarobi.
I nagle któregoś dnia - niespodziewanie burząc tą spokojną i poukładaną codzienność - przed jej domkiem zjawia się znana telewizyjna prezenterka (choć Hanka o tym nie wie, ponieważ nie posiada wynalazków techniki)....

...Kaja. To kobieta tuż przed trzydziestką, znająca kilka języków obcych, przebojowa, elegancka, ale również podła i bezwzględna. Otoczona luksusem nie zauważa, że wokoło pełno jest zawiści i każdy kto tylko będzie miał okazję, wykorzysta ją by zniszczyć Kaję.
Jej matka wiele lat temu uciekła za granicę i dziewczynkę wychował ojciec. Jednak teraz zmarł pozostawiając Kai i swojej teściowej (która zawsze stała nie po stronie swojej córki a właśnie zięcia) list, w którym zdradza swoje grzeszki z przeszłości.
Jak Kaja zareaguje na te nowinki?
A jak ustosunkuje się do nich Hanka?
Co wyniknie ze spotkania dwóch młodych kobiet, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, a które los postanowił połączyć w nierozerwalny sposób?
Jakie psikusy jeszcze im przygotował?
Czy przyrodnie siostry znajdą wspólny język? Czy może nie będą mogły lub chciały nadrobić straconych lat, wszak dzieli je życiowa przepaść....

"Siostra mojej siostry" to jedna z książek o Kopciuszku. Jest bogata siostra i biedna siostra. Bogata jest rozpieszczona, rozkapryszona, przekonana o swojej (jakże wysokiej) wartości. Jednak jak każdy skrywa wiele na dnie duszy... Zaś biedna siostra ma dobre serce dla ludzi i zwierząt, uwielbia czytać książki, ogromnie jest dla niej ważna przyjaźń z Agnieszką. W wyniku błędów innych, Hanka z prowincjonalnej dziewczyny z budki z goframi przeistoczy się w kobietę biznesu, obracającą się w świecie celebrytów, milionerów, drogich samochodów i wystawnych przyjęć, koło której kręcą się przystojni mężczyźni. Tylko czy to odpowiedni dla niej świat? Jak długo będzie w stanie się utrzymywać "na fali"? Czy prawidłowo odczyta panujące tam zasady, zwłaszcza te niepisane? Czy "szoł biznes" stolicy to jej plan na przyszłość? I w którym przystojniaku znajdzie miłość życia? A uwierzcie, że nie będzie to takie oczywiste!

Powieść Izabelli Frączyk to bardzo lekka, przyjemna, ale i - pomimo prostoty i braku górnolotności czy też kilku drobnych błędów - zaskakująca lektura. Autorka pokazała co może wyniknąć ze zderzenia dwóch jakże odległych a wręcz przeciwstawnych światów. Zwróciła naszą uwagę na to, co w życiu ważne a nie zawsze warto iść po trupach do celu, tyle że wyznawcy tej zasady nie zważają na późniejsze konsekwencje. W powieści nie wszystko jest tak poważne i sztywne, bowiem Frączyk zadbała też o odpowiednią do sytuacji dawkę humoru. Nieco bajkowa (jak wspomniałam wcześniej to trochę schemat historii Kopciuszka), ale wielbiciele typowych obyczajówek będą zadowoleni ze spędzonego w objęciach tej książki czasu. Każdy czytelnik może sam zdecydować, która z sióstr wzbudzi jego większą sympatię. To dobra powieść, w sam raz na taki deszczowy dzień jak dziś...





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Pod hasłem, 52 książki

wtorek, 26 kwietnia 2016

Grażyna Jeromin-Gałuszka "Długie lato w Magnolii"




Autor: Grażyna Jeromin-Gałuszka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2014
Liczba stron: 397
Cykl: Magnolia tom 2



Czytanie książki polecam po lekturze tomu 1 - "Magnolia"





Miesiąc temu miałam okazję przenieść się w Bieszczady, tak literacko, gdzie za sprawą powieści Grażyny Jeromin-Gałuszki "Magnolia" poznałam pensjonat o tej nazwie skupiający nietuzinkowe osoby. Teraz udałam się w podróż z sentymentem, by pozaglądać co w znanych już kątach słychać. Byłam też ciekawa jak potoczą się losy bohaterów, po jakże spektakularnym zakończeniu tomu pierwszego. Czy był to mile spędzony czas?

Maurycy Murawski jest autorem powieści kryminalnych, który pewnego dnia przypadkiem trafia do pensjonatu Magnolia, bowiem zamierza zjeść obiad a i nocleg mu potrzebny. W Bieszczady zaprowadziło go silne pragnienie odnalezienia miejsca, będącego inspiracją do dwóch pierwszych książek (które to zresztą były najlepszymi w jego dorobku). Miejsce to uwiecznił kilkanaście lat temu na fotografii, która stała się później okładką pierwszego kryminału "Twarz mordercy". Czy uda mu się odnaleźć utraconego natchnienie po tylu latach? Wszak sam dokładnie nie wie gdzie zrobił to zdjęcie...

Kobiety, które Maurycy zastał w Magnolii były dla niego po prostu rzeczywistością, w którą musiał (lub nie) się wpasować. Nie miał zamiaru ingerować w to co się tam działo... A kto zna tom pierwszy wie, że każda pojawiająca się w danej sytuacji osoba wnosi z chwilą pojawienia nową historię, skandal czy tajemnicę. Czesia, Doris, Marlena, Tuśka, Józefina, Olga a nawet Marek czy Zenek to znane nam już postacie, których losy autorka przypomina w ramach wprowadzenia w temat Maurycego. To głównie trzynastoletnia Tuśka, która jest zafascynowana tak bliskim kontaktem ze znanym pisarzem, pełni rolę gawędziarza i wprowadza go w przeszłość pozostałych osób, włącznie z historią Luizy i Rudolfa.

W pewnym momencie lektury okazuje się, że cała opowieść jest próbą wyjaśnienia pewnych wydarzeń na komisariacie policji, gdzie kilku mężczyzn spędza wiele godzin. Dopiero wtedy czytelnik zaczyna rozumieć, że to co miał okazję poznać dotychczas to jedynie fragmenty rozmów prowadzonych z komendantem Miśkiewiczem. Do jakich wniosków dojdą zatrzymani? Jak skończy się ten wątek? Powiem jedno - niespodziewanie!

Ciekawym elementem fabuły jest historia morderstwa sprzed kilkunastu lat, kiedy to na Wzgórzu Wilków zostaje zastrzelona młoda kobieta - Lenka Sikorówna a jej dwuletnia córeczka znika bez śladu. Policji do tej pory nie udało się ustalić co się wtedy wydarzyło... Czy dziewczynka żyje? Odkryjcie na kartach powieści tę tajemnicę... Przekonajcie się, że czasem jedno, z pozoru nic nie znaczące wydarzenie, nie mające związku z interesującą nas sprawą, może odmienić czyjś los, przesądzić o być lub nie być...

Moje pierwsze chwile z lekturą - przyznaję szczerze - były ogromnym rozczarowaniem. Początkowe sześćdziesiąt stron to był czas stracony, kiedy to - co rzadko mi się zdarza - po prostu zasypiałam w trakcie czytania i budził mnie... trzask zamykającej się książki. Z całą stanowczością uważam, że pierwsza setka mogłaby spokojnie być skompresowana, ponieważ ogromnie nudziło mnie powtarzanie historii bohaterów, które znałam już z tomu pierwszego. Dodatkowo nie działo się zupełnie nic, co zainteresowałoby mnie i wciągnęło w przeżywanie wydarzeń.

Ale przetrwałam początek, jakoś go przemęczyłam... Dlaczego? Liczyłam na rozkręcenie się akcji i fenomenalne zakończenie (jak w tomie pierwszym). Czy było warto?
Wielokrotnie pisałam, że są polskie autorki które mogłabym określić w krótki, ale charakterystyczny sposób: Witkiewicz to mistrzyni pozytywnych finałów Lingas-Łoniewska - dilerka emocji, Mirek jest od ciepłych historii. A jak określiłabym Jeromin-Gałuszkę? Maestro zaskakujących zakończeń.

Nie sądzę, by ktokolwiek mógł przypuszczać na początku czy nawet w środku powieści, co przygotowała nam autorka. 
Owszem, są kontynuowane losy bohaterów, pojawia się kilka zaskoczeń w sprawie Luizy i Rudolfa czy małżeństwa Marleny...
Owszem, ojciec obecnego komendanta wciąż drąży sprawę zaginionej córki Lenki, która zresztą mocno mnie wciągnęła, bo przejęłam się losem dwulatki. Tylko czy jestem usatysfakcjonowana jej rozwiązaniem...?
Jednak największy hit był nie do odgadnięcia! Nie zdradzę czego dotyczył, ani kogo... Pozostawię Was ze świadomością, że po prostu trzeba sięgnąć po "Magnolię" a potem po "Długie lato w Magnolii", by przekonać się o słuszności mojego określenia autorki mianem maestra zaskakujących zakończeń. Nie spodziewałam się, że ta historia do tego zmierza, bowiem nic tego nie zapowiadało. 
Dziś nie będzie podsumowania, wszystko już ujęłam powyżej. Polecam!



"Magnolia"
"Długie lato w Magnolii"
"Bardzo długie przebudzenie"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Cztery pory roku, 52 książki

wtorek, 22 marca 2016

Grażyna Jeromin-Gałuszka "Magnolia"




Autor: Grażyna Jeromin-Gałuszka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2013
Liczba stron: 384
Cykl: Magnolia tom 1








Twórczość Grażyny Jeromin-Gałuszki przez długi czas należała w moim życiu do kategorii "chcę poznać, ale czasu brakuje". Jest bowiem tak wiele świetnych pisarzy, tyle doskonałych obyczajówek, które uwielbiam poznawać... Jednak wreszcie ta chwila nastała - sięgnęłam po "Magnolię" i ... Co myślę o piórze autorki? Czy sięgnę po inne jej powieści? Zapraszam na słów kilka dotyczących moich wrażeń.

Czasami człowiekowi wydaje się, że jest szczęśliwy. Ma wszystko: wygodny apartament, pracę w której się spełnia i żonę, która czeka na jego powroty. Tak właśnie wygląda życie Filipa Spalskiego, który ma czterdzieści trzy lata, jest pilotem na trasie Warszawa-Nowy Jork a kiedy wraca do swojego luksusowego mieszkania, zastaje tam dopełnienie swojego szczęścia, czyli żonę. Od osiemnastu lat jego życie jest ogromnie poukładane, wręcz schematyczne. Jednak Filip nie zdaje sobie sprawy, że to tylko pozorne szczęście, że żyje w złudnej sferze. A kiedy nadejdzie ten jeden dzień, dzień w którym ten poukładany świat się zawali, Spalski na huśtawce w podwórzu dostanie zawału serca... Dlaczego? Rutynowe badania wykazały, że stan jego zdrowia nie pozwala na dalsze podniebne chwile a po powrocie do domu żona obwieściła, że odchodzi, bo ma dosyć czekania na jego powroty a tym bardziej na dziecko czy chwile prawdziwego bycia razem z mężem. Dosyć i basta.

Tak właśnie w jeden dzień Filip stracił wszystko, co do tej pory stanowiło o jego stabilizacji i poczuciu normalnej egzystencji na tym padole. Tylko czy życie zaczyna się dla niego czy kończy po czterdziestce? Spalski wsiadł do samochodu i wyruszył przed siebie, w nieznane. Droga doprowadziła go do wsi na końcu świata, w Bieszczadach, gdzie na dworcowej ławce spotkał podobnego sobie mężczyznę z problemami, który chciał uciec od dotychczasowego życia. Filip kupił od niego... podupadły pensjonat o pięknej nazwie Magnolia, co odmieniło jego życie. Co Spalski zastanie na miejscu? Czy odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Czy pogodził się już ze stratami w swoim życiu i podoła nowym obowiązkom?

Historię poznajemy dzięki opowieści, którą snuje Filip dokładnie w rok później od zakupu pensjonatu, siedząc na tej samej dworcowej ławce i opowiadając wydarzenia ostatniego roku nieznajomemu mężczyźnie. Mówi o czterech kobietach i dziewczynce, które spotkał w Magnolii. Każda z nich ma swoje tajemnice, sekrety, życiowe problemy. Każda szczególny charakterek i inne marzenia. Jednak wszystkie razem i każda z osobna wywarły ogromny wpływ na naszego bohatera. Zachowywały się niekonwencjonalnie i choć początkowo bardzo Filipa irytowały, to ich wariactwa stawiały go na nogi po kolejnych kryzysach i później zaczął się nawet o nie martwić. Zdał sobie nawet sprawę, że każda z nich znalazła się tu z konkretnego powodu, każda to dokładnie przemyślała i tak wybrała skrywając głęboko w swoim sercu i sumieniu dramaty, nie obarczając nimi nikogo wokoło.

Czesia to kobieta rozważna i doskonale gotująca w Magnolii; Olga - piękna i doświadczona nieszczęściami istota, która stara się nie poddawać; Marlena jest kobietą po czterdziestce, która imała się w życiu różnych profesji, jednak teraz znalazła się z dala od cywilizacji ukrywając prawdziwy tego powód; i jeszcze Doris, która zjawia się w pensjonacie niespodziewanie z torbami pełnymi niespodzianek i wprowadza niezwykłe zamieszanie. Jest też Tuśka (chcecie trochę prywaty? na moją córę mówimy czasami Tuśka, co wynika z przekształceń imienia), dziewczynka z sekretami łamiącymi serca czytelniczek, miłośniczka historii z przeszłości. Nie mogę zapomnieć też o Absurdzie :)

Początkowo myślałam, że to książka jakich wiele. Bardzo schematyczna i przewidywalna: ot, kolejna powieść gdzie bohater z problemami znajduje się na prowincji i tam próbuje wieść nowe, inne sielankowe życie. I nagle poczułam wielkie "łuuuup", jak obuchem w głowę, bowiem ta historia nijak taka nie jest. Nie tego się spodziewałam. Autorka zrobiła ogromny krok poza schematyczność, wyszła poza przewidywalność co sprawia, że ta opowieść jest zupełnie nieporównywalna do książek z podobną fabułą.
A co mnie zaskoczyło? Przede wszystkim zachowanie bohatera. Nie polubiłam go, ponieważ spodziewałam się po nim innego nastawienia do świata, czekałam na jego działania, na czynne włączanie się w pracę pensjonatu a tymczasem musiałam wciąż czytać o jego nałogu.

Mała wieś gdzieś w Bieszczadach przyniosła mi wizję mieszkańców, którzy i owszem martwią się wieloma rzeczami, czekają na małe radości, ale wystarcza im przeczytanie gazety sprzed tygodnia, by orientować się w wydarzeniach. Wszyscy mieszkają w bliżej nieokreślonym kierunku "tam", pokazywanym palcem, a dni mijają czasem do siebie bliźniaczo podobne. Czesia czeka na wyjawienie tajemnicy przez umierającą babkę, Olga na cud, Doris i Marlena na ... długo nie wiadomo na co tak naprawdę czekają. Autorka nie skupiła się tylko i wyłącznie na życiu Filipa, mogłabym śmiało powiedzieć, że równouprawnionymi bohaterkami są kobiety, które pojawiły się w tej historii a co za tym idzie mamy temat zemsty, odbijanie narzeczonych, ciąże, choroby, samotność, szantaże i zdrady. A wisienką na tym torcie niech będzie historia miłosna sprzed dwudziestu lat opowiadana przez małą Tuśkę.

Podsumowując muszę przyznać, że "Magnolia" to powieść napisana w lekkim stylu, z docinkami i uroczym humorem, która obfituje w sekrety skrywane przez bohaterów. Niektórych nie sposób się domyślić a kiedy wychodzą na jaw z gardła wydobywają się "ochy". Początkowo czułam się nieco znudzona i zastanawiałam się o co tyle szumu z tą książką, aż do czasu gdy zaczęłam poznawać szczegółowo przeszłość bohaterów. A wydarzenia finałowe.... to dopiero jest wielkie "wow". Niezwykłe zakończenie, którego zupełnie się nie spodziewałam. Jeromin-Gałuszce należy się za to ukłon. I co dalej? O tym trzeba się już przekonać sięgając po "Długie lato w Magnolii", czyli kontynuację niniejszej powieści.



"Magnolia"
"Długie lato w Magnolii"
"Bardzo długie przebudzenie"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Czytelnicze marzenia Ejotka, Gra w kolory II, Pod hasłem, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...