Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olejnik Agnieszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olejnik Agnieszka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 stycznia 2022

Agnieszka Olejnik "Nie jest za późno" - przedpremierowo


 
 
 
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Chilli Books / Znak
Data wydania: planowana na 26 stycznia 2022
Liczba stron: 384
 
 
 
 
 
 
Podobno na miłość nigdy nie jest za późno...
Podobno stara miłość nie rdzewieje...
Podobno...
 
W swojej najnowszej powieści "Nie jest za późno" Agnieszka Olejnik opowiedziała historię miłości licealistów, których dzieliło wszystko a połączyło coś ulotnego - uczucie. Nigdy nie byli tak szczęśliwi jak wtedy, ale niestety kilka słów sprawiło, że stanął między nimi mur.
 
Anika całkowicie niespodziewanie dla samej siebie zakochała się... Specjalnie zaczęła wychodzić z psem na spacery, by przypadkowo spotkać mieszkającego blisko glinianek Brunona. Czekała na to spotkanie wiele dni a gdy już zaczęli rozmawiać, okazało się że on ma dla niej tylko kwadrans. I to nie tylko dzisiaj...
Wiedzieli o sobie niewiele. Pochodzą z różnych światów, jednak rozkwita licealne uczucie - dziewczyny z bogatego domu, posiadającej wszystko o czym zamarzy i planującej studia i biednego chłopaka, który przeżył rodzinną tragedię a teraz nie myśli o studiach tylko o rehabilitacji matki.
 
Bohaterka jest rozdarta między pierwszą miłością a bogatymi przyjaciółkami, przed którymi wstydzi się uczucia. Dlatego wymyśla, że to zakład, bo zamierza sprawić, by chłopak przestał być prawiczkiem. Gdyby tylko wiedziała, że on się tego kiedyś dowie...
 
Gdy po latach Anika przyjeżdża do Nosiczyna na ślub jednej z przyjaciółek, wręcz marzy o tym, by go spotkać. By wyjaśnił jej, dlaczego ją rzucił, bo z nikim innym nie jest w stanie stworzyć związku i chciałaby, by byli razem. Jednak to nie takie proste...
 
Oboje mają połamane serca, ale i dumę, dlatego nie potrafią się dogadać, wysłuchać, zrozumieć...


Agnieszka Olejnik przyzwyczaiła mnie, że w jej książkach akcja wartko płynie, bohaterowie zaskakują... a w tym przypadku, owszem zaskakują, ale irytując. Bardzo denerwowało mnie ich zachowanie, nie potrafili bowiem ze sobą rozmawiać, zupełnie się nie znali, niewiele o sobie wiedzieli, cierpieli, ale nie wyjaśnili nieporozumienia. Zmarnowali wiele lat a jeszcze się wzajemnie dobijali słowami... To była istna zabawa w kotka i myszkę. A wracając do akcji - owszem, było ciekawie, ale bez większego szału, bez wow, dość jednostajnie było.

To bardzo życiowa książka. Porusza temat płytkiej przyjaźni, której prawdziwy brak wartości bohaterka odkrywa dopiero po latach; jest też przemoc domowa wynikająca z alkoholizmu, skutkiem której jest śmierć, okaleczenie oraz strach i przedwczesna dorosłość małego chłopca. Nie brakuje również zdrady, choroby, poszukiwania swojego celu w życiu czy rozpaczy po tym, co wnosiło w codzienność radość i szczęście a nagle się skończyło. 

Tym, co mi przeszkadzało w lekturze była narracja. O ile fakt, iż była naprzemienna był świetnym zabiegiem przy tak przedstawionej historii, to już powtarzanie wydarzeń a nawet dialogów mnie drażniło.
Może to nie mój target wiekowy bohaterów?
 
Co jest niewątpliwym plusem powieści to w nawiązaniu do tytułu udowodnienie tezy, że na miłość nigdy nie jest za późno. Tak, miłość finalnie jest tutaj na piediestale.
 
 
Podsumowując - "Nie jest za późno" to historia o miłości, pseudo przyjaźni, żalu, tęsknocie i potrzebie akceptacji wśród rówieśników. Opowieść pełna emocji, tragedii rodzinnych, nowych szans, pustki w życiu, ale nie brakuje tutaj humoru czy ironii. Podkreślona została prawda o tym, że każdy ma prawo do błędów, ale też że samotność nam, ludziom nie służy. Utrata miłości, gorycz porażki, wstyd czy rozczarowanie - też znajdziecie je na kartach książki. Sami zdecydujcie czy to lektura mogąca Was wciągnąć w maleńki wirek wydarzeń.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

sobota, 31 lipca 2021

Agnieszka Olejnik "Ławeczka pod bzem" // Jadwiga Courths-Mahler "Łabędzi śpiew"


 
 
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2017
Liczba stron: 448
Seria:  tom 1



Książki Agnieszki Olejnik znam i lubię, dlatego bez żadnych złych przeczuć sięgnęłam po "Ławeczkę pod bzem", choć bzy już nie kwitną...
 
Iga i Agata są przyjaciółkami, które wysłały kupony Lotto, ponieważ była kumulacja. Jednocześnie obiecały sobie, że jeśli któraś wygra, podzielą się wygraną. Pewnej lipcowej soboty Iga poznała wyniki i... zszokowana przyznała, że wygrała dwadzieścia milionów!

To był początek lipca, do połowy miesiąca nikomu nie powiedziała. Agata była z ukochanym na wakacjach, matka to dziwna osoba, spod kurateli której Iga pragnęła się wyrwać, więc... Wymyśliła mega intrygę i krok po kroku zaczęła ją realizować, choć początkowo nie wiedziała jak wydać wygraną, by było to mądre posunięcie.

Życie Igi nie było łatwe - straciła ojca, strzelił w nią piorun co spowodowało, że myliła fakty i rzuciła studia, matka latami odbiera jej pewność siebie a ona... Ona marzy o przystojnym sąsiedzie i ławeczce pod bzem, gdzie będzie mogła czytać.


I jakby Wam określić powieść? Początek, czyli taka dość duża część książki, był okropnie nużący. Wynudziłam się i nie wierzyłam, że te słowa napisała Agnieszka Olejnik, której książki po prostu wciągałam szybciutko. Dopiero z chwilą, gdy w życiu Igi pojawia się kilku mężczyzn - oczywiście w różnych rolach, akcja nabiera tempa. Faceci są totalnie od siebie różni i mają inne cele w stosunku do milionerki. Niektórzy pojawiają się sami, o innych zabiega bohaterka. W jakim celu nagle zjawiają się w jej życiu? Przecież zrobiła wszystko co mogła, by nikt o wygranej się nie dowiedział! Ale czy na pewno?

Pan Mietek, Łukasz, Maciek, Rafał, Krzysiek i jeszcze Kornelka, której los mocno mnie poruszył. Do zestawu dorzucę Zakopane, Bydgoszcz, choroby, marzenia, humor, anegdoty Benia, gorzką prawdę o życiu oraz pierwszoosobową narrację, która nie do końca do mnie przemówiła na początku. Potem się wkręciłam i było coraz lepiej - dla późniejszych perypetii bohaterki, splotów przypadków a zwłaszcza finału warto sięgnąć po książkę :)


 
 
 
 

 
Autor: Jadwiga Courths-Mahler
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Akapit
Data wydania: 1991
Liczba stron: 178
 
 
 
Przyznaję, że książkę czytałam kilka lat temu, ale zupełnie nie pamiętałam treści, co nie dziwi przy liczbie powieści po które sięgam. Dlatego sięgnęłam po raz wtóry, wyjątkowo.
 
Eleonora Rittberg na łożu śmierci chce wymóc na synu przysięgę, że poślubi Flawię - dalszą krewną ze strony ojca, która mieszka w ich posiadłości. Zresztą ten sam temat pojawia się w rozmowie z dziewczyną. Chora przekazuje Flawii tajemniczą kopertę i nakazuje otworzyć w przypadku, gdy nie pobiorą się w ciągu roku po jej śmierci. Co znajduje się w środku? 
 
Młodzi nie mogą się pobrać, ponieważ Jan kocha inną a Flawię darzy miłością siostrzaną. Stefi - jego ukochana jest aktorką teatralną, skrywającą wiele sekretów. Czy Jan je odkryje? Może tylko Flawia widzi fałsz aktorki? 


Początek lektury szybko pozwala czytelnikowi domyślić się prawdy i tak naprawdę zmierzając ku finałowi nie skupiamy się na tajemnicy zawartej w liście, ale na związku Jana. A dzieje się w tym wątku, dzieje :)

"Łabędzi śpiew" to lekka i przyjemna lektura na parę godzin odprężenia na leżaku lub hamaku. Bez zbytniego obciążania sobie głowy zagadkami zawartymi w treści. Książka z miłością, przyjaźnią, zdradami, muzyką, malarstwem i pojedynkiem w tle.
 
 
 
 
 
 
Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

sobota, 23 stycznia 2021

Agnieszka Olejnik "Odrobina magii"

 

 
 
 
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 400
 
 
 
 
 
 
 
Przepełnione emocjami, uczuciami i ciepłem - takie są powieści Agnieszki Olejnik, której kilka tytułów miałam już okazję poznać. Dlatego z radością sięgnęłam po "Odrobinę magii", która jest nam potrzebna niezależnie od pory roku.


Trudno w to uwierzyć, ale smutne czy tragiczne wydarzenia w życiu mogą stać się iskierką powodującą, że ulega ono istotnym, pozytywnym zmianom. Przekonali się o tym pochodzący z miasteczka Kornaty bohaterowie. 
 
Zosia została porzucona przez Piotra na kilka miesięcy przed weselem swojego brata, jednak nie mówi o tym nikomu, bo wciąż ma nadzieję, że ukochany do niej wróci. Ma świetną pracę, przyjaciółki, tęsknym wzrokiem spogląda jednak na zakochanych. Z kim pójdzie na wesele, by nie dać byłemu satysfakcji?
Kosma pragnie się ustatkować, kupić mieszkanie, oświadczyć... Jednak jego plan się nie powiódł a on sam skończył jak osiedlowy menel grzebiący w śmietnikach... Na szczęście mógł liczyć na dobre serce pani Jadzi co przerodziło się w niezwykłą relację i obopólną korzyść.
Marek po stracie ukochanej nie potrafi żyć jak dawniej. Przecież byli młodzi, zakochani, pełni pasji i planów... Nawet rozmowy telefoniczne z matką są dla niego trudne a teraz zbliża się Wigilia, którą powinien spędzić u niej - czy przełamie lęki?
I wreszcie Klara, która niespodziewanie zostaje właścicielką kota i musi stoczyć bój nie tylko z nim, ale też z uroczym dziaduniem i facetem, który przejmuje się czubkiem swojego nosa i reputacją. Kiedy dziewczyna zrozumie, że z nim szczęścia nie znajdzie?


Los łączy naszych bohaterów w niesamowitych konfiguracjach, początkowo odrębne życiorysy zaczynają się splatać, spokojne wydarzenia nabierają rumieńców a wesele, do którego wszystko zmierza, staje się chwilą prawdy dla wielu osób.  
 
Z każdą stroną poznajemy też tragiczne lub smutne historie z przeszłości, które wciąż wpływają na decyzje i wybory. Autorka odkrywa karty powoli, by napięcie nie opadało. I tak poznajemy tajemnicę skrywaną latami w rodzinie Kosmy, historię żony Marka, jego rodziców czy też powód, dla którego Klara mieszka z dziadkiem.
Niektórzy otrząsną się dość szybko, inni potrzebują więcej czasu, by zrozumieć że sami muszą zadbać o swoją przyszłość. O marzenia. O miłość czy przyjaźń. A przeszłość muszą zostawić w tyle.

Agnieszka Olejnik zgrabnie poprowadziła zimową akcję ku finałowi, ale zostawiła otwarte zakończenie. Teoretycznie to plus, bo każdy może sobie dopisać ciąg dalszy, jednak ja wolę konkretny epilog. 
To wcale nie pomniejsza wartości książki, bo świetnie wczułam się w opisywane historie. Nie zabrakło śmiechu, wzruszenia czy oburzenia.

Bardzo podobały mi się wątki z kotem, panią Jadzią i jej kuchnią oraz - wbrew pozorom - bufonowatym Piotrem. Każdy dostarczał innego rodzaju wrażeń.

Autorka nie pokazała pięknych, rodzinnych i ciepłych przygotowań do świąt, bowiem nawet kiedy wszystko zmierza do wigilii pełnej niespodzianek, trudno określić to takim mianem. Choć oczywiście to powieść pozytywna i pełna nadziei, można spodziewać się wielu miłych chwil to tak naprawdę nie są to typowe święta. Większa część bohaterów stanowczo pominęłaby tę część roku.


Podsumowując - "Odrobina magii" to zimowo-świąteczna opowieść o smaku wspomnień, o przyjaźni nieznającej różnicy wieku, rozpaczy, rozstaniu, poczuciu winy oraz rodzących się uczuciach. To również lektura o zranionej męskiej ambicji, braku akceptacji, podejmowaniu ryzykownych decyzji, zbiegach okoliczności oraz otwieraniu się na drugiego człowieka. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

środa, 14 października 2020

Dzisiejsza premiera: "Odrobina magii" Agnieszka Olejnik

 
 
Wysyp premier obejmuje również powieść Agnieszki Olejnik "Odrobina magii", którą wydało Wydawnictwo Filia. Uwielbiam książki autorki! A Wy? :)
 

Może oficjalny opis skusi niezdecydowanych?

Czerwone dachy powolutku przykrywa śnieg. Księżyc zagląda do okien mieszkańcom. Oto Zosia, która właśnie straciła miłość swego życia i pragnie ją odzyskać. Oto Klara, tkwiąca w nieudanym związku. Tu zaś śpi Kosma, marzący o debiucie literackim. Pani Jadzia krząta się jeszcze w kuchni i zerka na telefon. Może syn wreszcie zadzwoni, może zapowie się na święta. A syn? Syn, który po sześciu latach nadal nie pogodził się ze śmiercią żony, pragnie tylko, aby matka zostawiła go w spokoju.
Wszyscy czegoś pragną, czegoś szukają. I wszyscy znajdą, jeśli tylko pozwolą, aby w ich życiu pojawiła się odrobina magii.
No tak, jest jeszcze kot. Kot też marzy. O czymś, co dałoby się zjeść, o ciepłym kąciku, gdzie mógłby po prostu spać i jeszcze… żeby to białe, mokre paskudztwo przestało wreszcie lecieć z nieba.

środa, 20 maja 2020

Agnieszka Olejnik "Tyle nowych dróg"






Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Silver
Data wydania: 11 maja 2020
Liczba stron: 376







Agnieszka Olejnik jest jedną z moich ulubionych polskich pisarek. Pisze lekko, przyjemnie, z odrobiną humoru, ale jednocześnie wkłada w każdą historię życiową mądrość. "Tyle nowych dróg" to pierwsza powieść autorki wydana przez Oficynę Wydawniczą Silver stawiającą na książki, w których bohaterki pokazują, że w każdym wieku można liczyć na szczęście i cieszyć się życiem.


"Trzeba kochać właśnie codzienność, bo to ona jest naszym życiem!" *
 

Maria jest kobietą dojrzałą, która przez lata nie dostrzega, że żyje w toksycznym małżeństwie. Tak naprawdę nie jest kobietą na prawach żony, tylko kucharką, sprzątaczką, praczką i spełnia każde życzenie bądź żądanie męża. W jego obecności czuje się skrępowana, niespokojna; nie może wyjść do kina, na zakupy czy spacer. Ubiera się w szarości, nie może założyć sukienki a pieniądze na zakupy Rafał jej wydziela i kontroluje czy nic się w domu nie marnuje.

Życie Marii zmienia się z chwilą, gdy do Polski przylatuje jej starsza siostra Anna. Sama właśnie podjęła kilka ważnych decyzji, w których utwierdziła ją pewna tajemnica. To dzięki siostrze Marysia podejmuje swoje i przekonuje się czy w jej wieku możliwe są drastyczne zmiany. Jakie kroki podjęła, by docenić lata, które jej zostały? Dotychczas uwięziona jak ptak w klatce - czy będzie potrafiła rozprostować skrzydła i odlecieć?

Poznajemy również trzydziestolatkę Laurę, która po rozwodzie stała się nijaka a życie ją nudzi. Sama ze sobą również się nudzi. Za radą przyjaciółki udaje się do terapeuty, który zaleca jej kąpiele leśne, dokarmianie dobrych bakterii zieleniną oraz zapisywanie mantr.

Ścieżki Laury, Marii oraz pewnej małej dziewczynki krzyżują się w Cudach Wiankach - czy ich historie zakończą się szczęśliwie? 


"...kluczem do odnalezienia sensu życia jest bycie potrzebnym."**


Autorka wyśmienicie wpisała się w założenie Silvera, by stworzyć opowieść o bohaterkach, które pragną dla siebie lepszego jutra. Maria małymi krokami próbuje oddalić się od dotychczasowego życia a na swojej drodze spotyka wielu cudownych ludzi. Zdobyte doświadczenia, rady innych, otaczająca ją sympatia i wsparcie, a do tego cudowny klimat domu przy Lipowej i herbaciarni oraz gromadka kociaków - wszystko to sprawia, że w życiu emerytki pojawiają się radośnie igrające promienie słońca. Jesienne słońce w jesieni życia...

Agnieszka Olejnik całkowicie wciągnęła mnie w fabułę i z niecierpliwością przewracałam kolejne strony. Teoretycznie już na początku powieści dowiadujemy się co zrobiła Maria, ale dopiero z czasem odkrywamy co nawarstwiało się latami i doprowadziło ją do tego kroku. Później poznajemy historie innych bohaterek, próby pokonania traum z przeszłości, naprawienia błędów, odkupienia win, wzajemne motywowanie się oraz ciekawe spędzanie czasu.

Bardzo emocjonalna książka, niosąca i smutek i radość. Pokazująca różne oblicza ludzkie, inspirująca do zmian, napisana lekkim stylem, z ciepłem właściwym Agnieszce Olejnik, która potrafi czytelnika zaczarować językiem, historią, problemami, jednocześnie dając nadzieję. 


"Bo wiesz, nie chodzi o to, ile będzie lat w tym życiu, tylko raczej - 
ile będzie życia w tych latach."***


Podsumowując - "Tyle nowych dróg" to powieść o prozie życia, ucieczce, odwadze, cennych doświadczeniach, tęsknocie za dzieciństwem oraz życiowych wyborach. Piękna, głęboka i mądra historia o zdradzie, samotnym tacierzyństwie, różnych odcieniach samotności, goryczy gromadzonej latami, poczuciu winy, depresji oraz szukaniu zagubionego sensu życia.
Książka jest dowodem na to, że marzenia same się nie spełniają, trzeba je spełniać; zrobić ten pierwszy krok i szukać swego szczęścia, samo nas nie znajdzie. Świetna! Polecam





* A. Olejnik, "Tyle nowych dróg", Silver, Warszawa 2020, s. 16
** Tamże, s. 226
*** Tamże, s. 166




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


czwartek, 26 marca 2020

Agnieszka Olejnik "Szczypta nadziei"






Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2019
Liczba stron: 384
Seria: Dworek w Miłosnej tom 2





Są takie powieści, do lektury których nie trzeba mnie namawiać. Rzecz dotyczy również serii, których pierwszy tom pobudza i po prostu koniecznością staje się sięgnięcie po kolejne.
Są takie autorki, które od pierwszego literackiego spotkania, pozostawiają w sercu czytelnika ziarnko, przyciągające wszystkie później wydane książki.
To właśnie zrobiła ze mną Agnieszka Olejnik, której twórczości długo nie znałam, ale jak już się to stało, nie mogę się oprzeć :)
W trudnym czasie dla świata i Polski "wyjechałam" do Miłosnej, by choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości i żyć problemami bohaterów drugiego tomu serii 'Dworek w Miłosnej' - "Szczypta nadziei". Przecież właśnie nadzieja jest nam teraz niezwykle potrzebna.

"...pozytywne myślenie ma działanie terapeutyczne."*

Finał pierwszego tomu bardzo mnie zaskoczył - oto nagle wraca Monika, twierdząc że sprawił to list. Zerwała ze swoim kochankiem po trzech upojnych latach, przez które tak wiele złego wydarzyło się w jej rodzinie. Ada - kuzynka Moniki - która pod jej nieobecność zbliżyła się z Igorem, jest zrozpaczona i wściekła, bo kiedy wreszcie odnalazła szczęście, wróciła żona i odebrała jej ukochanego. Nie chce mieć z mężczyzną nic wspólnego i wciąż ma pretensje, że gdy tylko opuszczał jej ramiona pisał listy do żony.

Ada jest jednak silną kobietą, musi uporać się z sytuacją, ma bowiem ważniejsze sprawy do załatwienia. Jej syn Dawid złamał nogę, zatem oprócz swojej pracy, ruchu na świeżym powietrzu musi zająć się też nim, jego zaległościami w szkole oraz pomocą w napisaniu pracy konkursowej. Choć Dawid wciąż twierdzi, że wolałby napisać książkę, tylko nie potrafi odnaleźć wszystkich dzienników cioci Bogny a pan Antoni nie wszystko pamięta.
Dawidowi udało mu się znaleźć na strychu tylko te po 2001 roku a najbardziej go interesują z czasów wojny i wczesnego peerelu. Chłopak czuje, że wielkie tajemnice i ważne sprawy (a nie tylko błahostki remontowe czy codziennego życia) tylko czekają na odkrycie, jak choćby w momencie, gdy Bogna napisała o remoncie dworu, który robili Sadowscy a potem prosi Antoniego żeby sprawdził, czy jeden z nich na pewno nie żyje. Wspomina też coś o prawdzie i że nie wie czy przyjaciel już ją odkrył... Nie wiem kto jest bardziej ciekawy rozwikłania tajemnic tego domostwa - Dawid czy ja...

W związku z zaległościami Dawida w życiu Rytterów pojawia się Zuza i jej braciszek Nikodem - dwoje porzuconych przez los dzieci - z problemami, niskim poczuciem wartości i odrzuceniem przez rówieśników z powodu zespołu FAS Nikosia.
Drugim celem jaki postawiła sobie Ada jest znalezienie psiego terapeuty dla Radka, synka Igora i Moniki, który od dawna nie mówi. Czy jej pomysł uda się zrealizować? Mogę Wam zdradzić, że tak, ale ile przy tym miałam wzruszeń - to moje :)

W tle bohaterowie zaczynają tworzyć świąteczny nastrój - kupują prezenty, rozmyślają nad potrawami na wigilijny stół, choć główną atrakcją ma być i tak podarunek dla Radka. Ada, Igor oraz Kacper Majewski nadal dbają o zdrowie i kondycję ćwicząc, biegając oraz uprawiając nordic walking.

"Trzeba dostrzegać to, co się ma, a nie rozpamiętywać to, co się nie udało."**



Agnieszka Olejnik odkryła przed czytelnikiem kilka tajemnic, na które przecież zawsze najbardziej się czeka. Głosem Moniki opowiedziała, jak wyglądał jej romans i dlaczego postanowiła go zakończyć; jako Antoni zdradza nam szczegóły z młodości i znajomości z panienką Bogną; ukrywająca się pod zbyt ciemnym makijażem nastoletnia Zuza opowiada swoją, jakże smutną historię, wyjaśniając jednocześnie swoją przemianę, ciągłe zabieranie ze sobą brata i sytuację rodzinną.

Tym sposobem autorka poruszyła wiele ważnych tematów (nie tylko w przypadku bohaterów pierwszego- ale też drugiego planu) jak zespół FAS, samotne macierzyństwo, bezpłodność, alkoholizm, zdrada, homoseksualizm. Właściwie to nie wiem kiedy ja przeczytałam tę powieść, poszło szybko, gładko, przyjemnie - ja po prostu zniknęłam w tamtym świecie, czułam się jak jeden z bohaterów, taki niewidzialny, który nie przeszkadza innym a jest w centrum wszystkich wydarzeń. Czułam się jak przyjaciółka, kuzynka, córka czy też matka - moim sercem targała cała gama odczuć oraz emocji i nagle, po największych wzruszeniach.... powieść się skończyła. (Na szczęście tom 3 czeka na półce.)

"...niewiele można powiedzieć o człowieku, kiedy się sądzi po pozorach. 
Jak krzywdząca bywa taka ocena."***



Podsumowując - "Szczypta nadziei" to powieść ciepła, rodzinna, poruszająca, w której przeplatają się smutek z radością, żal z euforią, ból z lekkością w sercu a na honorowym miejscu znajduje się nadzieja. Jakże potrzebna w wielu sytuacjach życia nie tylko powieściowego, ale i życiowego. Jest to historia dotykająca problemu skomplikowanych relacji między ludźmi, braku akceptacji przez rówieśników, wrażliwości i chęci pomagania innym. Opowieść o patrzeniu na wydarzenia z innej perspektywy, wyczekiwanej miłości, złamanym sercu, poczuciu winy, rozgrzebywaniu ran, strachu przed samotnością, upokorzeniu czy czułości i dobroci. Uwielbiam i polecam!





* A. Olejnik, "Szczypta nadziei", Wyd Filia, Poznań 2019, s. 9
** Tamże, s. 15
*** Tamże, s. 187





"Dworek w Miłosnej"
"Szczypta nadziei"
"Jeszcze będzie przepięknie"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki




Za książkę dziękuję


piątek, 14 lutego 2020

Agnieszka Olejnik "Rozmerdane święta"





Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 13 listopada 2019
Liczba stron: 336





Wprawdzie w tytule tej powieści występuje słowo 'święta', które dawno za nami, ale tak naprawdę bohaterowie dopiero na samym końcu historii siadają do wigilijnego stołu. Z tego właśnie powodu uważam, że nie trzeba sobie odmawiać przeczytania tej książki w lutym, maju czy też sierpniu. Odbiór przesłań jest dokładnie ten sam.

Olgierd Zawada jest trzydziestoletnim nauczycielem języka polskiego w szkole podstawowej, któremu udało się wreszcie wyrwać spod skrzydeł nadopiekuńczej matki-kwoki i zamieszkać oddzielnie. W skrytości ducha marzy o Sarze, nauczycielce WF-u, jednak po jej opowieściach o bogatym i żonatym dojrzałym biznesmenie, z którym spotyka się w weekendy, coraz mniej podoba mu się taka kobieta. Zwłaszcza, gdy w jej głowie zabrzmi złowrogi alarm.

Wyrzucając śmieci, Olgierd usłyszał niecodzienny pisk, który okazał się być szczeniakiem z poważnymi problemami zdrowotnymi. Bardzo wychudzony zwierzak ledwie stojący na łapkach, zwracał bowiem każdy posiłek. Diagnoza jest okrutna, ale nauczyciel zamierza walczyć. Może sprawiła to magia psiaka, ale wokół samotnego dotąd Olgierda pojawiają się wciąż nowe, sympatyczne osoby. Podobnie jak życie jego matki Krystyny, od dawna wdowy, staje się jaśniejsze. Okazuje się, że jesień życia może być równie piękna jak lata młodości, gdy ma się z kim spędzać czas.

W powieści poznajemy też historię Małgosi, która jest samotną matką. Jej mąż nie poradził sobie z tym, co czekało na niego po porodzie. Wytrzymał rok. Serce i upór Małgorzaty sprawiło jednak, że niepełnosprawność dziecka, nie jest bardzo widoczna, chwilami przewyższa nawet inne dzieci.
Z kolei życie Stanisława straciło blask w momencie, gdy odeszła od niego żona. I to nie jakaś młódka, tylko kobieta tuż przed sześćdziesiątką. Staszek dopiero teraz zauważa, ile Bożena robiła w ich domu. Po początkowym załamaniu, przychodzi otrzeźwienie! Przecież to nie koniec życia, trzeba wziąć się za siebie i dostrzegać te piękne chwile, które mu jeszcze zostały.


Historie życia sześciu bohaterów poznajemy naprzemiennie, każdy opowiada swoją, dzięki czemu jest ona bardziej wiarygodna i prawdziwa. Każdy z nich zmaga się z innymi problemami, ma swoje lęki, fobie, traumy oraz marzenia. Początkowo poznajemy opowieści o totalnie odrębnych osobach, dopiero z czasem ich wątki zaczynają się łączyć i zazębiać. Wyjdzie z tego wiele ciekawych sytuacji, pełnych strachu, grozy, ale i śmiechu czy wzruszenia. Będziemy obserwować iskrzenie między bohaterami, nieporozumienia, nadzieje a w finale jedna osoba otrzyma aż nadto niespodzianek. Jak potoczą się losy naszej szóstki? Co stanie się z psiakiem?

Powieść Agnieszki Olejnik nie jest typową książką świąteczną. Tak jak pisałam we wstępie, właściwie sama końcówka jest typowym momentem z choinką, barszczem i prezentami. Dlatego jej treść jest uniwersalna przez cały rok. Przy minimalnym czasie poświęconym na przygotowania, bohaterowie mają miesiąc na zajęcie się innymi problemami - związki, samotność, niepełnosprawność, utrata bliskiej osoby czy odkrycie brutalnej prawdy. I w sam środek wkracza mały kundelek, który początkowo budzi wstręt, niepokój i strach, ale z czasem kradnie serca wszystkich.


Podsumowując - "Rozmerdane święta" to wzruszająca opowieść o trudach codzienności, o życiowej mądrości i głupocie, sercu dla zwierząt, poświęceniu, przereklamowanej miłości damsko-męskiej oraz bezinteresownej i bezwarunkowej miłości w relacji babcia-wnuki. Wspaniała historia o pragnieniu życia na własny rachunek, zadaniach ponad siły, odwadze, podziwie, życiowych sztormach i rozbieżnych pragnieniach. Książka o zwyczajnych ludziach ze zwyczajnymi rozterkami, doprawiona lękiem o czworonoga i humorem, który on wnosi w życie ludzi. Polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki





Za książkę dziękuję 



środa, 11 grudnia 2019

Agnieszka Olejnik "Mów szeptem"





Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: styczeń 2019
Liczba stron: 322





Znam i cenię sobie twórczość Agnieszki Olejnik, dlatego kiedy podczas krakowskich targów książki osobiście zachęciła mnie do lektury "Mów szeptem", nie wahałam się. Czy było warto sięgnąć po tak sprzecznie brzmiący tytuł?

Poznali się w liceum, choć początkowo to nie było typowe 'znamy się'.

ONA 
Magda przyjechała do Stawów z zagranicy. Nie jest zbyt rozmowna, angielski zna lepiej niż nauczyciel, zdecydowanie wyróżnia się ubiorem, ale jednocześnie zachowuje dystans w stosunku do innych. Mieszka sama, choć ciotka dba finansowo o jej podstawowe potrzeby. Na resztę musi zarobić samodzielnie i dlatego rozwiesza ogłoszenia o udzielaniu korepetycji z języka angielskiego. Nie ma pojęcia, że stanie się to powodem powrotu do koszmaru, o którym stara się zapomnieć od lat...

ON
Wit Malczyk jest przez rówieśników nazywany 'Przypałem'. Jego rodzice zginęli w wypadku, zajmuje się nim tylko babcia-alkoholiczka a chłopak wciąż korzysta z pomocy pani psycholog Beaty Kremczuk. Wit jest nad wyraz mądry, jednak zachowuje się dziwnie, czego inni nie rozumieją, bo jak można słyszeć kolory czy widzieć barwę słów? Malczyk ma również ponadprzeciętną pamięć - nie potrafi zapominać, wszystko czego się dowiedział, zostaje w jego głowie. W ramach terapii pisze listy do matki w specjalnym zeszycie i często wspomina, jak mama przygotowywała go do samodzielnego życia w społeczeństwie.

"W wielu sprawach postąpiłoby się inaczej, 
gdyby człowiek mógł znać choćby najbliższą przyszłość." *


Oboje potrzebują rozmowy. Oboje zostali doświadczeni przez los, choć każde w inny sposób. Witek od początku zwraca uwagę na Magdę, później zaczyna za nią chodzić a w rezultacie poznaje jej adres oraz codzienne zwyczaje. Pewnego dnia zdobył się na odwagę i zadzwonił... Nie miał złych zamiarów, pragnął tylko ją słyszeć. Z czasem między dwojgiem młodych ludzi nawiązuje się nić porozumienia, którą przerywają tragiczne wydarzenia. W ich życie wkracza trup, policja, ucieczka i serca przepełniają się żalem.

Czy naprawdę mają coś wspólnego z morderstwem? Dlaczego nie chcą odpowiadać na pytania? A może znają sprawcę i się boją? Tkwiące w każdym z nich traumatyczne przeżycia nie pozwalają się otworzyć ani przed policją, ani przed Beatą Kremczuk. Dopiero kiedy zaczniemy poznawać historie obojga, zrozumiemy, że naprawdę trudno im się odnaleźć w tej sytuacji.

"Byle przez chwilę czuć, że człowiek nie jest całkiem sam na świecie." **

Totalnie rozwaliły mnie listy pisane przez Magdę, każda kolejna strona opisująca jej dzieciństwo sprawiała, że miałam ochotę wyć z bólu i rozpaczy. Jak ja jej współczułam! 
A do tego zderzenie z zachowaniem Witka, który nie potrafił pomóc dziewczynie tak, jakby tego pragnął. Żyjący poza schematami, z wysokim ilorazem inteligencji, ale również i cechami autyzmu, z fotograficzną pamięcią i talentem plastycznym, zagubiony pośród pędzącej codzienności a dla uspokojenia recytujący wiersze. Czy dwójka tak różnych bohaterów może być choćby przyjaciółmi? Czy uda im się być razem i wspólnie odegnać demony oraz samotność?

Agnieszka Olejnik rozwaliła mnie tą książką! Pokazała w niej tak wiele emocji i to na wysokim poziomie odczuwania, że zbiła mnie z pantałyku. Było wiele scen, podczas których nie potrafiłam powstrzymać łez czy wzburzenia.
Bo jak zareagować na fakt, iż komuś dzieje się krzywda i nie uzyskuje od nikogo pomocy, bo jest niezauważalny? Dlaczego boimy się odmienności? Przecież nie wszystko co inne, jest złe! Nie bójmy się prosić o pomoc. Nie uciekajmy do własnych muszelek jak ślimaki, tylko rozmawiajmy. Zróbmy wszystko co w naszej mocy, by być bliżej tych, których kochamy.

"Jest tak samo wyobcowany jak ja, tylko ma mniej odwagi, by z inności uczynić swoją tarczę. 
Albo może nigdy nie wpadł na taki pomysł." ***

Powieść czyta się bardzo szybko, bowiem czytelnika intryguje, jak potoczą się losy Magdy i Wita, jednak chyba nie można przeczytać jej jednego dnia - bynajmniej ja musiałam dawkować sobie dzienną porcję stron - odczuwanie liter tu wydrukowanych było zbyt silne; choć to chyba nie litery same w sobie a ich znaczenie. 
A czy odkryłam prawdę i odgadłam kto zabił Karola Filipiuka? Nie zdradzę, ale od początku nie wierzyłam w winę Magdy, choć pojawiały się chwile zwątpienia... Pomysłów i hipotez miałam wiele a finalnie miałam jedynie pewność kto tego nie zrobił.


"Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości." ****


Podsumowując - "Mów szeptem" to wstrząsająca historia o młodych ludziach, którzy jeszcze dobrze nie wkroczyli w dorosłość, a już musieli zmierzyć się z całym wachlarzem problemów. Jest to bardzo poruszająca opowieść o odmienności, szczerości, ucieczce, brutalnym świecie licealistów a przede wszystkim o krzywdzie, jaką wyrządzono dzieciom, a które po latach muszą się zmagać z jej skutkami. Polecam Wam tę wyjątkową powieść.





* A. Olejnik "Mów szeptem", Wyd. Kobiece, Białystok 2019, s. 210
** Tamże, s. 275
*** Tamże, s. 284
**** Tamże, s. 320





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, Zatytułuj się 3, 52 książki





Za książkę dziękuję


wtorek, 18 czerwca 2019

Agnieszka Olejnik "Dworek w Miłosnej"





Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: kwiecień 2019
Liczba stron: 336
Seria: Dworek w Miłosnej tom 1






Pióro Agnieszki Olejnik jest mi już doskonale znane i właściwie w ciemno mogę sięgać po kolejne jej powieści, są bowiem mądre, piękne, napisane niezwykle lekko. W przypadku pierwszego tomu nowej trylogii, czyli książki "Dworek w Miłosnej" nie można przejść obojętnie wobec okładki, na której króluje wizerunek dworu w angielskim stylu, aż proszący by zajrzeć do jego wnętrz i rozwikłać tajemnice przeszłości. Otwieram zatem drzwi...

Osiemdziesięcioletnia Bogna Rytter całe życie była sama i nie obchodziła urodzin. Swego ukochanego utraciła dawno temu, ale teraz licząc się z rychłym końcem swych dni, urządza rodzinne spotkanie i zaprasza wnuczki swojej siostry z rodzinami. Podczas czterodniowego pobytu w Miłosnej Monika Suchecka i Ada Rytter dowiadują się, że ciotka zapisała im w spadku dworek oraz resztę majątku, pod warunkiem, że tutaj zamieszkają. Czy w chwili śmierci Bogny kuzynki zdecydują się porzucić dotychczasowe życie w Poznaniu i Gdyni i osiąść w małomiasteczkowej społeczności? Czy w nowej rzeczywistości wystarczy jedynie ich zgoda? A może demony i tajemnice drzemiące w przeszłości każdej z nich staną im na drodze?

Między chwilą, gdy kobiety dowiedziały się o spadku a musiały podjąć decyzję czy przyjmują spadek mijają dwa lata, które znacząco zmieniają życie rodziny Sucheckich. Tragedia, w obliczu której stanęli nie scaliła ich, nie trwali przy swoim boku, by się wspierać... Dotychczas tworzyli jednolity obraz ułożony z puzzli, który teraz rozsypał się i zagubił gdzieś pod meblami. Każdy nałożył winę na swoje barki, nie rozmawiając ani nie wyznając prawdy nie byli w stanie się porozumieć. Tylko czy prawda ich ocali?

"...jak w człowieku dusza wyje, to łzy są potrzebne." *

Agnieszka Olejnik sięga w swojej opowieści do czasów wojny, kiedy to dwóch braci Iwo i Lesław, przodkowie współczesnych bohaterów, przeżywali swoje miłości - nie zawsze spełnione - karmili się nadziejami, marzeniami i pasjami. Później wkracza historia Bogny i jej utraconej miłości oraz niewykorzystanej szansy na kolejną a finalnie pojawiają się dwie kuzynki, z jakże odmiennymi ścieżkami życiowymi. Jedna to z pozoru szczęśliwa mężatka z dwójką dzieci oraz niezrealizowanymi marzeniami o własnej firmie; druga - zapracowana samotna matka, która chętnie zmieni środowisko, by syn uniknął problemów w szkole. Dlaczego Ada sama wychowuje Dawida a Monika nadal nie otworzyła salonu i jest tylko złudnie szczęśliwa?

"Przestałam czekać (...) Zaczęłam żyć." **

Powieść pokazuje liczne życiowe problemy z jakimi się zmagamy - konflikt małżeński, zdrada, wakacyjna miłość, trauma u dziecka, insulinooporność, dojrzałe zakochanie - tylko z czym jesteśmy w stanie walczyć a czemu powinniśmy się poddać? Czasami wystarczy skupić się na prostych czynnościach, które przynoszą nam radość - pospacerować po parku, poszperać w starych pudłach z pamiątkami, zaopiekować się kimś bliskim w chorobie, zjeść pyszny deser czy usiąść z lampką wina i porozmawiać z przyjacielem.

Na przykładzie bohaterów i ich straty widać, że nie należy się zatracać w żałobie, ale zająć tymi, którzy pozostali. Wszyscy, oprócz rodziców, dostrzegli że trzeba pomóc Radkowi, by chłopczyk się odblokował i cieszył dzieciństwem. Ogromnie wzruszyła mnie scena z piórkiem sójki a finałowe, niespodziewane pojawienie się jednego z bohaterów w drzwiach dworu wywołało zaskoczenie.


"Czekanie to szczególnie wyrafinowana forma cierpienia (...)" ***


Podsumowując -"Dworek w Miłosnej" to miejsce pełne tajemnic, nie tylko współczesnych, ale również tych z przeszłości, kryjących się na strychu. Jest to historia o czekaniu, cierpliwości, nadziei, wyrzutach sumienia, samotności oraz niespełnionej miłości. Duży nacisk autorka położyła na bycie samotną matką, rozpacz po stracie bliskiej osoby, trudne decyzje dotyczące rozstań oraz urokach życia w podeszłym wieku. Gorąco polecam i już wypatruję kolejnego tomu!




*A. Olejnik, "Dworek w Miłosnej", Filia, Poznań 2019, s. 150
** Tamże, s. 184
*** Tamże, s. 201



"Dworek w Miłosnej"
...



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję


niedziela, 18 listopada 2018

Agnieszka Olejnik "Awantura w bajkach"




Autor: Agnieszka Olejnik
Ilustrator: Paulina Wyrt
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 96
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 6+









Agnieszka Olejnik znana mi z powieści "Szukam właśnie Ciebie", "Listy i szepty" czy "Cuda i cudeńka" popełniła książeczkę dla dzieci! Jako czytelniczka zachwycona wcześniej wymienionymi tytułami postanowiłam sprawdzić jak autorka dociera do młodego czytelnika.

Chyba każdy z nas zna bajki o Czerwonym Kapturku, Rybaku i Złotej Rybce, Jasiu i Małgosi czy siedmiu krasnoludkach, prawda? Dlatego postarajcie sobie wyobrazić co się stanie, gdy pewnego dnia nic nie będzie się działo według utartego schematu.... Bowiem Kapturek zgubił swoją czerwoną czapeczkę, Rybak nie złowił rybki a Śnieżka zniknęła z łóżeczka w domku krasnoludków, zaś zamiast niej wylegiwał się w nim smok, twierdzący że jest posłem! Tragedia! Jak teraz ogarnąć bajki? Gdzie szukać Śnieżki? Co ma do powiedzenia poseł?

Tak oto wyglądał jeden z poniedziałków na Wyspie Bajek. Jedno wielkie zamieszanie. Smok pochodzący z Wyspy za Mgłą postawił przedstawicielom tutejszych bajek ultimatum: jeśli chcą odzyskać Śnieżkę muszą oddać swoje magiczne przedmioty, bowiem na sąsiedniej wyspie żadna bajka nie jest dokończona i jej mieszkańcy są nieszczęśliwi. Czy Wyspa Bajek odda to, czego żądają porywacze?

Delegacja z Wyspy Bajek uda się na Wyspę za Mgłą, by pertraktować warunki ultimatum. Nie chcą oddać magicznych przedmiotów, bowiem uważają, iż to nic nie zmieni w życiu postaci. Jak poradzą sobie na obcym terenie? Czy spotkają kogoś, kto im pomoże? Czy poznają prawdę o tym, po co sąsiadom bajkowe atrybuty? Jakie przeżyją przygody? A przede wszystkim jak zakończy się ta opowieść? Gorąco polecam Wam lekturę.

Osiem niezwykłych rozdziałów pełnych emocji, intryg i niepewności co do losów bohaterów. Wprawdzie nie jestem grupą docelową, ale byłam po prostu zachwycona tym, co przygotowała dla swych postaci Agnieszka Olejnik. Na Wyspie za Mgłą delegacja spotkała różnorodnych jej mieszkańców (królewna bez imienia i bez królestwa; drwal bez narzędzi), poznała ich problemy, marzenia, jednocześnie próbując im wyjaśnić, że czasami warto opuścić swoją bajkę i coś zmienić w życiu. (Jak bardzo odnosi się to naszego prawdziwego życia...).

Pełna humoru, ale takiego wprost, by dzieci mogły go zrozumieć. Pełna mądrych rad i wartości. Idealnie pokazuje, że nawet gdy wszystko jest inaczej, na opak, dziwnie i w ogóle niezbyt wesoło to przy wsparciu przyjaciół można odwrócić bieg zdarzeń i współpracując zmierzać ku lepszej przyszłości.
Z czcionką i długością rozdziałów poradzą sobie znakomicie dzieci samodzielnie czytające, te bardziej ruchliwe (jak moja Ośmiolatka) nie przeczytają całej książki od razu :) Dzieci nie czytające samodzielnie i płynnie będą potrzebowały pomocy rodzica, zwłaszcza jeśli chodzi o wypowiedzi Pajęczaka (sepleni).

"...lepiej zacząć działać, niż czekać z założonymi rękoma, aż coś się zmieni." *


Podsumowując - "Awantura w bajkach" to intrygująca opowieść o przyjaźni, pomaganiu innym, ratowaniu z opresji nawet gdy wymaga to przełamania własnego strachu. Jest to historia o nadziei malutkiej jak pięta krasnoludka, o tym że wszyscy powinni być szczęśliwi a także dzieciach, które kochają bajki z wzajemnością, bo przecież postacie z bajek też pragną być kochane. W pełni świadoma i zachwycona polecam Wam tę książeczkę.






* A. Olejnik, "Awantura w bajkach", Wyd. Adamada, Gdańsk 2018, s. 55


Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękujemy

poniedziałek, 5 listopada 2018

Agnieszka Olejnik "Szukam właśnie Ciebie"






Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2018
Liczba stron: 360










Agnieszka Olejnik rozkochała mnie w swoich książkach podczas lektury dwóch powieści: "Szepty i listy" oraz "Cuda i cudeńka". Od tamtej chwili wiem, że będę sięgać po kolejne książki autorki. Czy "Szukam właśnie Ciebie" podtrzymuje moje zdanie o twórczości Olejnik? Po powieść sięgnęłam bezpośrednio po lekturze "Równonocy" Anny Fryczkowskiej. Dlaczego o tym wspominam? Zapraszam na recenzję, wszystko w niej wyjaśnię

Raków, okolice Bydgoszczy
Olga ma dwadzieścia trzy lata i pracuje w centrum ogrodniczym. Gdy sięga pamięcią w przeszłość ma mieszane uczucia... Ojciec ich zostawił, matka-narkomanka zmarła a czternastoletnia wówczas Olga wraz z młodszym bratem Kubą trafiła do domu dziecka. Ze wszystkich sił - i wtedy, i teraz - walczy o brata, by mimo trudnego dzieciństwa wyrósł na porządnego człowieka. Dziewczyna nie lubi niespodzianek, woli realne podejście do życia i powtarzalne lecz pewne zdarzenia, unika współczujących gestów. Jednak serce nie sługa i Olga wikła się w romans z żonatym dziennikarzem - Pawłem.

Zaczęło się od problemów wychowawczych z Kubą, ale jego siostra nie miała pojęcia o tym, że nagle Jakub zaginie! Zniknie bez śladu mając zaledwie piętnaście lat! [To właśnie temat łączący powieść z "Równonocą"] Policja nie jest zbyt pomocna, a zrozpaczona dziewczyna uważa wręcz, że oni nic nie robią... Olga podejmuje liczne kroki mogące pomóc w odnalezieniu brata. Czy jej się uda? Gdzie może być Kuba? Dlaczego zniknął? Czy żyje? Uciekł?

To nie koniec... Cierpienie wzmaga się, gdy bohaterka traci Pawła. Dlatego kiedy w jej życiu przypadkowo pojawia się Oskar, dziewczyna jest tak bardzo skołowana. Oskar jest interesującym i intrygującym a przede wszystkim przystojnym mężczyzną, choć ma problemy z pamięcią. Ich relacje są bardzo nietypowe a na dodatek Oskar opowiada dziewczynie niezmiernie dziwną historię. Jak Olga zareaguje? Czy uda jej się pomóc mu w odtworzeniu jego przeszłości?

Początkowo to Olga jest narratorką, później głos oddaje Oskarowi. Chłopak opowiada o swojej rodzinie, dzieciństwie aż do czasu wypadku. Potem zmienia się jego słownictwo - określiłabym to mianem przepaści - Oskar 'przed' i 'po'. Bohater poczuwa się do jakiejś winy sprzed wypadku, tylko sam nie potrafi określić, czego ona dotyczy.
Dzięki faktom opowiedzianym przez Oskara, zaczynamy rozumieć skąd w jego życiu wzięła się Olga i że pierwsze spotkanie wcale nie było takie przypadkowe. Tylko skąd wzięły się jego myśli i słowa, które wywołują w Oldze szok?

Na szczęście pojawia się też część poświęcona Kubie, za co jestem bardzo wdzięczna autorce, że nie porzuciła czytelnika z domysłami. Ja osobiście miałam mnóstwo pomysłów, przerobiłam w głowie kilka prawdopodobnych scenariuszy, ale prawda okazała się zaskoczeniem.

Genialna powieść o poszukiwaniu siebie, utracie bliskiej osoby, kłamstwach i wyrzutach sumienia. Wielokrotnie było mi żal z powodu krzywdy bohaterów, kibicowałam Oldze w poszukiwaniach brata czy w kwestii miłości. Nie brakuje tu również grzechów, błędów czy zmartwień, co rekompensują dobre rady jak na przykład ta, o potrzebie opiekowania się kimś.
Zaś pod Waszą indywidualną ocenę poddaję fakt przemiany Oskara, czy to magia czy wynik pamięci tkankowej? [dość oczywisty jest fakt, kim był dawca :)]

Podsumowując - "Szukam właśnie Ciebie" to poruszająca wiele problemów powieść, życiowa, trudna, chwilami smutna czy przerażająca. Olejnik pokazała w niej jak bardzo człowiek może skryć się za fasadą bycia porządnym, że nawet najbliższe osoby nie odkryją prawdziwej twarzy. Jest to historia o smutnym dzieciństwie, bezsilności, nadziei, rozpaczy, ale również o pasjach, które pozwalają na szczęście. Powieść dostarczyła mi całą gamę emocji i zaskoczeń, dlatego gorąco Wam ją polecam.




Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, Zatytułuj się, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 19 marca 2018

Agnieszka Olejnik "Listy i szepty"





Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 28 lutego 2018
Liczba stron: 432
Seria: Mansarda pod Aniołami tom 2










Powieść "Cuda i cudeńka" była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Agnieszki Olejnik, ale już w trakcie lektury wiedziałam, że nie ostatnim! Tamta historia mnie zauroczyła, złapała w swe literackie dłonie i nie wypuściła aż do ostatniej strony. Powiedziałabym nawet, że byłam uwięziona również w okresie oczekiwania na kontynuację - "Listy i szepty". Ale nareszcie jest! Rzuciłam się na nią a potem nie mogłam ochłonąć, by logicznie przedstawić Wam moje wrażenia.

"Człowiek nawet nie może złapać porządnego doła przez te przyjaciółki."* 

Cudownie było powrócić do urokliwego miasteczka na zachodzie Polski, do kamienicy chronionej przez mansardowe anioły. Lena, dziewczyna pogodna i dbająca głównie o szczęście innych, nadal interesuje się życiem sąsiadów opiekując się przede wszystkim babcią Miecią, która nie może dojść do siebie po wylewie. Jednocześnie Lenka szyje piękne i wciąż ciekawsze maskotki do sklepiku Franceski oraz walczy z własnymi myślami i uczuciami względem Jakuba - czy to na pewno miłość? Jednak najważniejszym celem Leny jest odkrycie prawdy o przeszłości Mieczysławy Botuli. Czy uda jej się dotrzeć do faktów, które potwierdzą, jak wyglądało życie babci na Sybirze i co stało się z Ryśkiem Skorkiem?

"...szczęścia trzeba szukać, ono samo nie przyjdzie."** 

Z radością uchyliłam ponownie drzwi do mieszkania Markiewiczów i zajrzałam do ich życia. Czy Marcelina zmieniła tylko swój wygląd czy również sposób myślenia? Z kim pójdzie na studniówkę i w jaką stronę skieruje swą przyszłość? Co zmieniło się w relacjach jej rodziców? Jaka niespodzianka ich czeka?
Lena sporo myśli o Borysie, który zauroczył ją swoimi wiadomościami - tylko czy tym dwojgu uda się powrócić do wymiany e-maili po tak burzliwych słowach pisarza?
Z cienia wychodzi wreszcie Francesca, która opowiada o swoim dzieciństwie i młodości a także przyczynie wiecznej samotności, smutku i życiowym dramacie. Czy będzie jeszcze w stanie się podnieść i zawalczyć o świetlaną przyszłość? Wszak nie wszystko stracone... Najgorsze jest tylko to, że Francesca nie potrafi się odciąć od przeszłości. Wciąż rozpamiętuje wydarzenia sprzed lat i brakuje jej odwagi, by zacząć naprawdę żyć.

"... to są właśnie CUDA: miłość i czułość w głosie kochającej osoby, kolor kwiatów, nieba, trawy i koktajlu truskawkowego..."***

Tak bardzo wyczekiwana historia Mieczysławy była dla mnie ogromną i jakże przemiłą niespodzianką. Całe rozdziały (zapisane kursywą) dotyczą właśnie jej życia - dzieciństwo, trudy podróży na Sybir dla czternastolatki, tragedie rodzinne i zaskakujące wydarzenia już w miejscu docelowym, w którym spędziła wiele lat... Nie miałam pojęcia, jak autorka pokieruje wspomnieniami Mieci i każde zdanie, każdy opisany dzień aż do finału były dla mnie fascynującą zagadką. 


"...z miłością jest tak, że kiedy cię dopadnie, to nie wątpisz w nią ani przez moment. 
Nawet nie wiesz wtedy, co to wątpliwości. To jest stan takiego otumanienia, że reszta świata przestaje się liczyć." ****     


Nie zgodzę się tylko z jednym zdaniem zamieszczonym w książce: "Nie można być szczęśliwym, kiedy jest się chorym." *****   Oczywiście wiem, że wszystko zależy od tego, jaka jest to choroba, ale czy naprawdę osoby chore nie mogą być szczęśliwe??

Powieść w żadnej mierze nie schowała się w cieniu 'starszej siostry', czy poprzedniego tomu dylogii, jest nawet wybitniejsza, bardziej wstrząsa, zaskakuje, moralizuje, daje nadzieję i wzrusza. Olejnik pokazała jak można być dobrą wróżką we współczesnych czasach, bowiem z chwilą pojawienia się Leny w progach kamienicy a już życie mieszkańców zaczęło ulegać zmianom... Co sami zresztą zgodnie zauważyli, gdyż najczęściej były to zmiany na lepsze. Czy to dobre serce Lenki czy może jej wiara w Serafiny zdziałała cuda?

Niezwykle ciepła, ale z elementami bólu i cierpienia. Optymistyczna, ale pokazująca też złych ludzi. Absolutnie wciągająca już od pierwszych stron i nadająca godzinom czytania zupełnie inny wymiar. Wzloty, upadki, narodziny i śmierć, miłość i rozczarowanie - wszystko to, jak w prawdziwym życiu przeplata się ze sobą. Historia Sybiraków podnosi poziom zaintrygowania a wszystko to opisane pięknym językiem przez Agnieszkę Olejnik. Uwierzcie, że trudno się oderwać.
Dostrzegłam jeden, ale ogromny minus. Że ta książka tak szybko się skończyła! Będzie mi brakowało opowieści o Helenie, mieszkańcach kamienicy z anielską mansardą, ich perypetii i  tajemnic z przeszłości.


Podsumowując - "Listy i szepty" to książka o bohaterach, którzy tak jak my toczą codzienne boje o swoje szczęście, miłość i przyjaźń. Drobnymi uczynkami starają się uczynić świat lepszym, choć często jest to trudne, bowiem trzeba mieć chęci i odwagę. Jest tak wiele możliwości a my najczęściej z przyzwyczajenia i strachu tkwimy w marazmie, zamiast postawić pierwszy krok i spróbować czegoś nowego. Spróbujmy, bo może warto sięgnąć po szczęście ukrywające się tuż za rogiem :)





* A. Olejnik, "Listy i szepty", Filia, Poznań 2018, s. 27
** Tamże, s. 237
*** Tamże, s. 234
**** Tamże, s. 56
***** Tamże, s. 110



"Cuda i cudeńka"
"Listy i szepty"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


wtorek, 19 grudnia 2017

Agnieszka Olejnik "Cuda i cudeńka"




Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 360
Seria: Mansarda pod Aniołami












Powieści Agnieszki Olejnik od dawna mnie kusiły, ale pokrętny los sprawił, że dopiero „Cuda i cudeńka”, czyli pierwszy tom serii Mansarda pod Aniołami, stały się moim pierwszym spotkaniem z twórczością pisarki. Czy to był strzał w dziesiątkę? Czy autorka dołączy do grona moich ulubionych polskich powieściopisarek?

Helena Botula zjawiła się na ulicy Bukowej 13 w Lubsku z małą częścią swojego dobytku. Opuściła rodzinny dom w podpoznańskiej wiosce Karbowo, gdzie wszyscy się znali oraz wiele o sobie wiedzieli i wyruszyła pod niemiecką granicę, by rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Kiedy straciła posadę nauczycielki, pomagała rodzicom - Bożenie i Aleksandrowi w gospodarstwie. Jednak bez wahania i tylko z niewielką rezerwą zgłosiła się do opieki nad babcią Miecią, która w wyniku wylewu ma problemy z chodzeniem i nie mówi. Nie może czy zwyczajnie nie chce? Czy nie potrafiąca żyć bez przyjaciół i patrząca na życie z optymizmem dwudziestosześciolatka poradzi sobie z obowiązkami? Nigdy nie miała okazji poznać swojej babci, bowiem z bliżej nieokreślonych przyczyn matka taty tylko z nim łaskawie utrzymywała kontakt. Czy będzie potrafiła przełamać jej zgryźliwość w samym spojrzeniu? Jak poradzi sobie z pogardą i fuczeniem babki? Dlaczego Mieczysława jest od lat tak nieczułą osobą? Wnuczka określa ją mianem opancerzonej…

Aby nie zwariować w mieszkaniu, gdzie tak naprawdę nie ma z kim porozmawiać Lena (Helena chce, by tak ją nazywać) postanawia nawiązać relacje z innymi mieszkańcami kamienicy. Może to być jednak trudne, gdyż babcia nie utrzymywała z nikim kontaktu a wręcz zraziła do siebie sąsiadów. Ale jak wiadomo przez żołądek do serca – Lena zamierza zawierać znajomości z własnoręcznymi wypiekami w dłoni.

Jeśli chodzi o mieszkańców kamienicy przy ulicy Bukowej 13 to przedstawię ich jedynie skrótowo, żeby nie odbierać Wam radości z poznawania ich cech oraz tajemnic. Samotna czterdziestolatka pochodząca z Włoch - Francesca - prowadzi sklepik blisko rynku gdzie sprzedaje ‘cudeńka’. Markiewiczowie to małżeństwo z dwójką dzieci – oj, nie zabraknie tutaj wrażeń… Jest też Klara, starsza pani mieszkająca sama a jedyną pociechą jest dla niej pies – Nitka. Na poddaszu jest jeszcze jedno mieszkanie, ale obecnie stoi puste. O właścicielu krążą różne plotki a Lena… wymienia z nim maile, czerpiąc z nich mądrość, sądzi bowiem że Borys jest zasuszonym staruszkiem… Jaką zagadkę skrywa artysta?
Nad całą gromadką jakże różnych postaci opiekuńcze skrzydła rozciągają anioły, które patrzą na wszystko z wysokości mansardowego mieszkania. Lena wierzy z całego serca, że spełniają jej prośby i pomagają innym w odmianie życia.

Powieść jest niezwykle ciepłą, poruszającą i przygotowującą do Świąt Bożego Narodzenia lekturą, która pokazuje że często ludzie spędzają czas w tym samych pomieszczeniach, ale nie razem… I jak niewiele trzeba, by to zmienić. Wystarczy wymienić grzecznościowe ‘dzień dobry’, podzielić kawałkiem ciasta i już można nawiązać nić sympatii. Takie znajomości, jak pokazała Agnieszka Olejnik, mogą przerodzić się w wyjątkowe relacje między sąsiadkami a nawet w przyjaźń. Kobiety, które przez wiele lat się nie znały, choć mieszkały pod jednym dachem, teraz – za sprawą towarzyskiej Leny – otrzymały nową codzienność… Mogą się sobie wyżalić, wypłakać, wspólnie spędzić czas przy herbacie, jednocześnie rozwiązując problemy. Bowiem Lena aż rwie się do pomagania… A czy jej będzie miał kto pomóc? Jakie tajemnice w jej życie wniesie „barwny ptak”? I czy babcia zechce wreszcie przemówić i wyjawić co ją gryzło przez te samotne lata?

Cuda i cudeńka” to piękno zimowego krajobrazu pośród którego pojawia się ślad tajemnic… Tych, które się wyjaśniły, ale również oczekujących na rozwikłanie. A przecież w niektórych przypadkach należy się spieszyć, bo czasu nie zawsze jest tak dużo jak myślimy… Ludzie odchodzą zabierając tajemnice ze sobą…
Postacie stworzone przez Olejnik są bardzo wyraziste, niezależnie od tego czy autorka postawiła ich po stronie zła czy dobra. Choć nie zawsze docierają do celu, nie zawsze wiedzą czego chcą, nie zawsze są szczęśliwi czy spełnieni, to walczą, próbują, działają. Robią coś dobrego dla siebie i innych, mimo że nie wszystkie pomysły są wytworem ich umysłów a czasem wystarczy przecież impuls.

Podsumowując - „Cuda i cudeńka” to powieść pełna cudów, w której damsko-męskie podchody przeplatają się z mądrościami o życiu, szczęściem, miłością i jeszcze raz miłością… Kochania w różnej postaci jest tutaj naprawdę wiele, a okraszone rozmaitymi przeszkodami stanowi nie lada intrygujące wątki. Powieść czyta się z radością, zainteresowaniem i niecierpliwie wypatruję już drugiego tomu serii Mansarda pod Aniołami, nie wiem tylko czy bardziej intryguje mnie pióro autorki czy tajemnice, które pozostały bez wyjaśnienia. 


"Cuda i cudeńka"
"Listy i szepty



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...