Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kołosowska Magdalena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kołosowska Magdalena. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 czerwca 2017

Magdalena Kołosowska "Kształt gruszki"



Autor: Magdalena Kołosowska
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 16 czerwca 2017
Liczba stron: 342














Niepozorna okładka, na której niewątpliwie zabrakło mi gruszki... Dość niecodzienny tytuł... Dlaczego ja właściwie sięgnęłam po powieść Magdaleny Kołosowskiej? Okładki nie są dla mnie jedynym wyznacznikiem a tytuł mnie zaintrygował, ponadto czytałam już kiedyś książkę pióra autorki - "Trawa bardziej zielona" i liczyłam, że otrzymam kawałek ciekawej a zarazem zwyczajnej kobiecej historii.


"O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbuj zdefiniować kształt gruszki."
Andrzej Sapkowski *



Wiesz jak to jest kiedy nagle cały świat się wali na głowę? Gdy na wszystkich płaszczyznach czeka nas rozczarowanie, ból, łzy i kłopoty? Dwudziestosiedmioletnia Iga Przybyłowicz może Ci o tym opowiedzieć, bowiem tak źle nie było jej nigdy wcześniej - straciła pracę a facet, z którym planowała ślub, zostawił ją... czyszcząc jednocześnie jej konto bankowe. Minęło już trzy lata a ona wciąż leczy rany, w ciszy, w samotności, z dala od znajomych i przyjaciół. Zniknęła nawet z portali społecznościowych, by żadną drogą nie można było do niej dotrzeć, by nie musiała odpowiadać na pytania.

Paweł Nowacki zna Igę od przedszkola. Ich ogromna więź, przyjaźń na dobre i złe narodziła się kiedy mieli po trzy latka i trwa nadal... Ale czy na pewno? Dlaczego dziewczyna przestała odbierać telefony? Dlaczego nie reaguje na żadną próbę kontaktu? Przecież to on pomógł jej po śmierci matki, choć mieli wtedy po siedem lat. To on wspierał, zawsze był obok, robił herbatki, śniadanka... Zawsze mogła na niego liczyć. Dlatego teraz Paweł zjawia się niespodziewanie w Krakowie, pod drzwiami mieszkania Igi licząc, że dzięki efektowi zaskoczenia dowie się jaka jest przyczyna jej dziwnego zachowania.

Ależ iskrzy w mieszkaniu przy ulicy Gertrudy tej nocy... Jednak nie uwierzycie! Nazajutrz każde z nich zaczyna żyć swoim życiem, w milczeniu, bez rozmowy, bez wyjaśnienia... Dla każdego ta noc miała inne znaczenie, inny wymiar. Nie do końca zdają sobie sprawę co tak naprawdę do siebie czują. Nie wiedzą jednak, że los postanowił spłatać im figla... Paweł wrócił do Marleny, do Poznania a Iga dość chętnie porzuciła Kraków oraz wspomnienia i wyjechała do pracy do Gdańska, który stał się jej bliski. Co rano budziły ją mewy a kawę piła patrząc na morze.... Dzięki przeprowadzce odbudowała relacje z ciotką Polą, młodszą siostrą nieżyjącej matki.


Cztery lata później
Iga po raz pierwszy po kilkuletniej przerwie jedzie do rodzinnego Krakowa. Jednak nie jest w samochodzie sama... Kto z nią jedzie? Jak najbliżsi zareagują na "nowych" członków rodziny? Czy kobieta zdołała tak naprawdę podnieść się po porażkach sprzed lat? A może zasłużyła tylko na znakomitą pozycję zawodową? Czy i komu będzie w stanie opowiedzieć całą prawdę i wyjawić najtrudniejsze sekrety? Czy wszystkie podejmowane decyzje będą dobre? Czy Ty postąpiłabyś tak samo jak bohaterka?


W powieści Magdaleny Kołosowskiej nie ma mnogości bohaterów, ale Ci którzy się tutaj znaleźli, mają specjalną misję. Nie są tutaj przez przypadek a ich życie oraz postępowanie w trudnych czy radosnych chwilach pokazuje, że podejmowane decyzje mają wpływ nie tylko na nas, ale również na życie innych. Autorka wybornie ich scharakteryzowała a dzięki temu, że opowiedziana historia jest narracją trzecioosobową, ale ukazaną z perspektywy różnych postaci, nasze pojęcie o wydarzeniach, myślach i odczuciach jest pełniejsze.

Lektura jest przepełniona i przesycona zwyczajnymi ludźmi i totalnie prozaicznymi problemami - utrata bliskiej osoby, samotne rodzicielstwo, zerwanie kontaktów z bliskimi, ale jest też mowa o utracie pracy, kradzieży, nadużyciu alkoholu czy poważnej sytuacji zdrowotnej. Kołosowska pokazała jak ważna w naszej codzienności jest przyjaźń i miłość, która nie zawsze jawi nam się jako oczywiste uczucie. Ale jest też tajemnica, która wisi nad rodziną Igi - czy zdąży wyjaśnić się we właściwym czasie? Czy nie lepiej było od razu powiedzieć prawdę? Jak potoczy się życie Igi? Czy będzie miała jeszcze szansę na odzyskanie spokoju i szczęścia?

Bardzo ciekawym zabiegiem, który intryguje i zaskakuje czytelnika, są fragmenty tekstu pisane kursywą. To niezwykłe świadectwo dotyczące przeżyć jednej z bohaterek, które wywoływało u mnie ciarki na plecach...

Książkę czytało mi się znakomicie - prosty a jednocześnie plastyczny i doskonały w odbiorze język, dużo konkretnych dialogów, sporo wydarzeń (czasem nawet rollercoasterów) rzutujących na ciekawą całość. Nie brakuje też zagadek, niespodzianek oraz chwilami irytujących decyzji. Ale łatwiej osądzać innych, prawda? Czy mamy pewność - my czytelnicy - że podjęlibyśmy inne, lepsze?

Jedyną rzeczą, która mi przeszkadzała w odbiorze opowieści są powtórzenia. Kołosowska zbyt często powracała do relacji między Igą a Pawłem w słowach, iż 'byli razem, ale...', 'znali się, ale...', 'ile razy bywał w jej kuchni' oraz 'z ilu pomieszczeń składało się mieszkanie na Gertrudy' - miałam wrażenie, że to ja czytam wciąż te same strony...


"Kształt gruszki" to historia rozsądnej, ambitnej i odpowiedzialnej - a czasami irytującej swym zachowaniem (ale nie na tyle, by mnie to od lektury odrzucało, ot taki jej urok) - Igi Przybyłowicz, którą zaślepił związek z Wojtkiem i wszystkie te cechy, ulotniły się w mgnieniu oka stawiając ją trudnej sytuacji. Ale patrząc z drugiej strony, gdyby nie porzucił jej i nie okradł to może nigdy nie doszłaby do właściwych wniosków? Może nie miałaby szansy na miłość? Powieść jest lekką i sympatyczną obyczajówką idealnie pasującą na letni wypoczynek.



* Zamiast dedykacji, autorka zamieściła te właśnie słowa...



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


piątek, 22 stycznia 2016

Magdalena Kołosowska "Trawa bardziej zielona"




Autor: Magdalena Kołosowska
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 14 stycznia 2016
Liczba stron: 312











Bo trawa to jest zwykle bardziej zielona u sąsiada, prawda? Zwykle to co mają inni wydaje nam się lepsze, piękniejsze, szczęśliwsze niż to, co mamy na swoim podwórku czy życiu. Widzimy to "bardziej" u innych a przecież wystarczy jeden czy dwa kroki i .... nie, nie będziemy na zieleńszym trawniku sąsiada, w dwóch krokach możemy zmienić nasze życie. Dokonać takich zmian, by to nasza trawa była BARDZIEJ zielona.


Maja wyszła za Jacka jeszcze podczas studiów. Oświadczył się jej podczas oblewania sesji a w rezultacie ich ślub stał się przedmiotem zakładu. W tydzień nie zdążyli, ale udało się załatwić szybką uroczystość w USC. Skończyła ochronę środowiska i to ona utrzymywała męża, bo ten z często zmienianych dorywczych prac nie był w stanie zapewnić mini rodzinie bytu. Maja (a właściwie to Maria, tylko wszyscy do niej Majka mówią) też nie może znaleźć swojego miejsca i najpierw stawia pierwsze kroki w spedycji (praca jej do gustu nie przypadła, ale poznała tam Monikę i do dziś są najlepszymi przyjaciółkami), zaś w drugim miejscu zatrudnienia odkrywa, że nie lubi bezpośredniego kontaktu z klientem (czego zrozumieć nie mogę, bo ja lubię). Jednak wielkim marzeniem Majki jest napisanie książki, a nawet książek. Pisała od zawsze, jednak okoliczności ślubu a później poglądy Jacka kazały jej odłożyć spełnienie marzeń do szuflady. Teraz Jacek wyjeżdża do Szwecji a ona zostaje z głową pełną zmartwień - jak ta rozłąka wpłynie na ich małżeństwo? By nie rozpamiętywała wyjazdu męża, przyjaciółka proponuje jej tygodniowy wyjazd na Mazury...

Monika jest jedyną i najlepszą przyjaciółką Mai. Poznały się w firmie spedycyjnej i choć to nie była praca dla Majki to mimo jej odejścia kontakty wciąż są częste i zażyłe. Monia uwielbia swoją pracę, jednak nie ma szczęścia w miłości. Wpatrzona w Piratów z Karaibów wzdycha do Johnny'ego Deppa i liczy, że tak przystojny i na zabój zakochany facet trafi jej się w rzeczywistości. Monia martwi się o tykający zegar biologiczny i marzy o wsparciu, czułości i bliskości (a któż nie marzy...).
Uważa, że obie z Mają potrzebują zmiany klimatu i dlatego wpada na pomysł z Mazurami. Jeszcze nie wie, jak bardzo ten wyjazd zmieni ich życie... Bowiem w pensjonacie pani Irenki dziewczyny poznają Kubę i Pawła, którzy motocyklami jeżdżą po kraju a w Harszu zatrzymali się na trzy dni. I jakby czuwał nad nimi mały Amorek, bowiem bez zbędnych przepychanek a z wzorową zgodnością odkryli, że między Moniką a Pawłem oraz Majką i Kubą iskrzy...

Niestety los bywa okrutny i przewrotny. Po jednym pięknym dniu szczęścia i czułości, dziewczyny odkrywają, że panowie wyjechali w nocy, bez słowa wyjaśnienia... Czyżby to była dla nich tylko chwila zapomnienia? Uspokojenie rozszalałych hormonów? Nie wiedzą skąd przyjechali, nie znają swoich nazwisk... Czy uda im się odnaleźć? Czy w ogóle będą mieli ochotę? Czy pani Irenka pomoże?

Dwa lata później (i wcale nie jest to epilog a zwykła część książki) okazuje się, że Jacek wcale nie zamierza wracać ze Szwecji, to znaczy wraca na dwa tygodnie, ale rewelacje jakie ma dla Majki skutecznie rozwieją jej wątpliwości dotyczące przyszłości.
Monika związała się z Danielem rok temu, wybierają się właśnie na wspólne zagraniczne wakacje, jednak dziewczyna wciąż unika poznania jego rodziny. Dlaczego? Bo po długim okresie spotkała kogoś, o kim przez dwa lata zapomnieć nie potrafiła... Czemu nie zakończy związku, w którym nie do końca jest szczęśliwa? Na co liczy? O kim myśli? Dlaczego podejmuje się trwania w chorych układach, które na dodatek sama wymyśliła?

A co przez ten dwa lata działo się w życiu Pawła i Kuby? Czy próbowali znaleźć Maję i Monikę? Czy ich myśli choć z rzadka wędrowały do wspólnie spędzonych chwil uniesienia na Mazurach? Czy dwaj kumple będą potrafili szczerze porozmawiać o uczuciach, kobietach i przyszłości? Jak w tej sytuacji odnajdzie się Paula? Przyznaję, że w książce jest wiele humoru, autoironii i tekstów Mai, które mnie bawiły ("mężowi przyszłość kończyła się w chwili, gdy szedł spać" czy "facet nie chwast, na polu nie rośnie"*), jednak najbardziej się śmiałam, kiedy czytałam o wyczynach Pauli.


Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale przyznaję że bardzo udane, ponieważ lektura jest utrzymana w duchu lekkości, pozytywnego myślenia (mimo wszystko), ciepła i chęci zmian na lepsze. Powieść czytało mi się bardzo dobrze, ponieważ fabuła jest ciekawa, doskonale nakreśleni bohaterowie a problemy, które się pojawiają... to takie prawdziwe życie. Nie są to sytuacje naciągane na siłę, byle wpasowały się w ramy założone dla książki, ale brutalne i pełne zbiegów okoliczności czy rozczarowań życie. Z każdą kolejną kartką byłam coraz bardziej ciekawa jak rozwiną się wątki przyjaźni i miłości, bo również na tych płaszczyznach Kołosowska pokazała, że nie jest idealnie. Że nawet przyjaciele czasem zawodzą i nie mówią sobie wszystkiego obawiając się o wyśmianie, krytykę czy odrzucenie. Że Ci, którzy darzą się uczuciem, powinni o tym koniecznie porozmawiać, by wiedzieć na czym stoją a nie stwarzać barier, który wywołują tylko i wyłącznie cierpienie.

Były dwie rzeczy, które nieco mnie drażniły w książce. Przede wszystkim Maja, która często zbaczała z głównego tematu w swoich wypowiedziach a fakt, że w mailu właściciel wydawnictwa napisał "Szanowna Pani" wywołał u niej, niepotrzebny moim zdaniem stan euforyczny, który objawił się rozwodzeniem na cały akapit.
Druga rzecz to nieco pomieszane wydarzenia, trochę czasu minęło zanim odnalazłam się w chronologii: co było przed Mazurami a co dwa lata później a kiedy wracałam do czasów młodości bohaterów.

Bardzo fajnym zabiegiem, który zastosowała autorka jest napisanie tej książki z perspektywy całej czwórki głównych bohaterów co zostało oznaczone ich imieniem i to każde z nich we właściwym momencie staje się zarazem narratorem. Dzięki temu czytelnik ma doskonałą szansę na poznanie nie tylko ich młodości, ale również myśli, uczuć i rozważań dotyczących gnębiących ich aktualnie tematów. Kto skrywa jakie tajemnice? Jakie decyzje podejmą ostatecznie bohaterowie? Czy los będzie dla nich łaskawy i osiągną wymarzone szczęście? Czym ono jest dla każdego z tej czwórki?

Głównym celem powieści, przesłaniem wręcz, jest uzmysłowienie nam, że powinniśmy odrzucić utarte od wieków schematy, zerwać niepotrzebne więzi, uwolnić się od tego co nas ogranicza i z wolnym ciałem i duszą wyruszyć na poszukiwanie siebie, by spełniać swoje najskrytsze marzenia. Każdy z nas ma jakąś pasję, która jest dla niego całym życiem i nie powinniśmy z tego rezygnować, za żadne skarby! Mimo, że nie jest to takie łatwe... może jednak to nasza trawa będzie bardziej zielona...




* Kołosowska M., "Trawa bardziej zielona", Feeria 2015, s. 19 i 27


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II (pomost skąpany słońcem wygląda jak biały), Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Mai z


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...