Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miasteczko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miasteczko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 stycznia 2024

Magdalena Kordel "Światełko w oknie"

 
 
 
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Data wydania:  6.11.2023
Liczba stron: 448
 
 
[materiał reklamowy] barter Wyd. Znak



Pierwsza recenzja w 2024 roku powinna być szczególna, prawda? W zasadzie nie recenzja, a książka, której dotyczy. Zatem wybrałam i jestem ciekawa czy zgadzacie się ze mną, że powrót do Miasteczka wraz z powieścią "Światełko w oknie" Magdaleny Kordel był wyjątkowy...
 
Rzeszów
Basia jest nastolatką, ale zdecydowanie nie ma czasu na spotkania z koleżankami, oglądanie seriali czy inne przyjemności odpowiednie dla swojego wieku. Jej codzienność zajmują czteroletnie (w chwili śmierci ojca) siostry bliźniaczki, dom, szkoła i Kornelia. Matka. Matka, której świat zawalił się w jednej sekundzie. Tej, podczas której w wypadku samochodowym zginął jej mąż Michał. 
Owszem, wdowa miała prawo do żałoby, bólu, rozpaczy a nawet buntu, ale mając trzy córki, powinna przecież się nimi zająć. One też straciły bliską osobę!
Niestety, Kornelia nie jest gotowa na przyjęcie do świadomości faktu, że jego już nie ma... A ona jest. Jest też Basia, Emilka i Amelka. Kobieta ucieka w swój świat dzięki tabletkom, nie jest w stanie zajmować się życiem, co Basia skrzętnie ukrywa przed wszystkimi. Nawet przyjaciółką matki - Miłką. Tylko czy przyszywana ciotka na pewno nie widzi prawdy?
I tak mijają dni, miesiące i kolejne "bezmichalne" grudnie...
Dobrzy ludzie pomagają Basi, ale czy wreszcie nadejdzie moment, że ktoś się zdenerwuje, tupnie nogą, będzie snuł intrygę albo stanie się strasznego co obudzi Kornelię i odmieni losy jej rodziny?

 
Miasteczko
Klementyna zdecydowanie twierdzi, że w tym roku nie czuje magii, tego specyficznego mrowienia w palcach, które zwiastuje moment rozpoczęcia tworzenia piernikowych domków. Nawet najprostsze czynności kuchenne jej nie wychodzą a każdy dzień przybliża ją do świąt... 
Jej mieszkanie nadal jest punktem, gdzie gromadzą się mieszkańcy Miasteczka, jej córka ma niezbadane pomysły a kiedy do "dyskusji" wkroczy Marcepan.... Oj, będzie się działo!


Jeśli chcecie się przekonać co skrywa plan Miłki i Irminy oraz jak połączą się losy Kornelii i Klementyny to koniecznie sięgnijcie po tę książkę.

To niezwykła opowieść o ratowaniu bliskiej osoby, która żyje z duchem odtrącając swoje dzieci. O tym, że czasami potrzebna jest zmiana otoczenia, by spojrzeć z dystansem, by dać się przytulić i poprowadzić do teraźniejszości, którą należy co prawda oswajać małymi krokami, ale to jest możliwe! Trzeba tylko zająć ręce i głowę.


Jeśli lubicie historie, które otulają jak ciepły koc, wlewają w serca nadzieję i sprawiają, że przyszłość nie jawi się już w czarnych barwach to zdecydowanie jest powieść dla Was. Opowiada o znakach, o wybieraniu rzeczy do miejsca, które ma przytulić, o słoju Klementyny, specyficznej opowieści wigilijnej Miłki oraz o tym, że kłopotami należy dzielić się z innymi, ponieważ kłopoty podzielone tracą na wadze i objętości. Jest też nieodłączny kordelowy humor (rozważania o oślepłej kiszce to tylko jeden z przykładów) oraz wiele mądrych prawd od bohaterek tej powieści - Starej Anny i babki Agaty, Klementyny, Miłki i Imki. 

To historia nie tylko dla wielbicieli świąt, ale też dla tych, którzy już w ich magię nie wierzą.

Gwarantuję, że emocji nie zabraknie, będą też nowe znajomości, miejsca bajecznie urokliwe, liczne niespodzianki oraz serdeczność, magia i nadzieja. Polecam!




Książka przeczytana w ramach grudniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję 
 

 

niedziela, 15 marca 2020

Magdalena Kordel "Serce w obłokach"





Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2019
Liczba stron: 368
Seria: Miasteczko tom 3




Powieści Magdy Kordel to 'miód na serce', ukojenie, przekazanie pozytywnej energii i nadziei. Dlatego właśnie teraz poczułam, że muszę po nią sięgnąć - w chwili, gdy a świecie trwa pandemia, gdy społeczeństwo poddane jest kwarantannie, gdy trawi nas strach o los swoich bliskich i swój. O zdrowie i życie. "Serce w obłokach" to lek, to kilka godzin przyjemnej lektury, wyciszenia i odreagowania.

Do Miasteczka zaglądamy w chwili, gdy w życiu Klementyny pojawiają się znaki. Stara Anna ma przeczucie, iż coś się wydarzy a gdy córka Klementyny - Dobrochna - żąda przygarnięcia małej sroczki - twierdzi, że sroka zapowiada gości. Jak można przypuszczać - ma rację. Przyjaciółka Imki i Klementyny - Adela, zamierza kupić stary dwór w okolicy i zapowiada swój przyjazd, by obejrzeć posiadłość. Niespodziewanie w najbardziej obleganym przez ludzi mieszkaniu w Miasteczku, zjawia się mały, aczkolwiek niespodziewany gość... Czy to faktycznie sprawka sroki?

Klementyna otwiera swoją wymarzoną cukiernię tylko na kilka godzin dziennie, przez co wiele osób czuje rozczarowanie. Jednak sama zainteresowana twierdzi, że boi się działalności w regularnych godzinach, żeby nie utraciła miłości do pieczenia a stworzone wypieki - swojej magii. W lokalu niemal codziennie pojawia się tajemniczy starszy pan, który przez długi czas jest zwykłym klientem... Ale czy na pewno? Babka Agata z dnia na dzień robi się coraz smutniejsza, gdyż odnaleziony Wituś, nie chce mieć z nią kontaktu. Jakie jeszcze sekrety ukryje starsza pani, uwielbiająca ironię i złośliwości? Ruda Fela próbuje pozbierać się po miłosnej aferze i choć nie wiadomo jaką podejmie decyzję, bliskie jej osoby robią wszystko, by odmienić jej życie korzystając z tego, co robi najlepiej. Czy kobieta jest w stanie uwierzyć w siebie? Adela jest pisarką, która nie ukrywa faktu, że ucieka; pragnie odnaleźć w sobie "dawne ja", bowiem tak skupiła się na dbaniu o swoje bohaterki, że zapomniała o sobie. Jednak dwór, który pragnie kupić, tego nie chce! Wszelkimi sposobami pokazuje, że na zawsze już pozostanie pusty i samotny. Ukryte w swoich murach tajemnice, sekrety i tragedie zamierza zostawić dla siebie.


Naprzemiennie z wydarzeniami dotyczącymi Klementyny - lokalnej czarodziejki, poznajemy historię z przeszłości. Z czasów, gdy w Dworze pod Lipami mieszkało małżeństwo - Urszula oraz Henryk wraz z trójką swoich dzieci oraz służbą. Obserwujemy ich życie pełne emocji, tragedii oraz niespodzianek. W jakim celu autorka opowiedziała nam o nich?


Urzekająca, prawdziwa, zaskakująca i porywająca swoimi tajemnicami, taka jest powieść Magdaleny Kordel. Całkowicie pochłonęła mnie historia zarówno Klementyny, jej przyjaciół jak i dawnych mieszkańców dworu. Klementyna jest najmłodszą stażem w Miasteczku a już zdążyła zaskarbić sobie sympatię społeczności. Zgromadziła wokół siebie bardzo odmienne istoty, poturbowane przez los. Różowa kamienica stała się miejscem, do którego zmierzają wszyscy, którzy potrzebują zarówno leku dla ciała jak i duszy: rady, rozmowy, pocieszenia czy słodkości. Bohaterka tak bardzo skupia się na innych, że brak jej sił i przekonania, by walczyć o swoje szczęście. Zwłaszcza, że nie zdaje sobie sprawy, jakie atrakcje czekają, by wyłonić się z mroku - będzie wtedy potrzebowała mocnego męskiego ramienia.

Cudowny styl Magdy, humor, różnorodność bohaterów, ciekawe wątki, sekrety rodzinne - wszystko to sprawia, że lektura jest lekka i mimo momentów stresu, szoku czy zdziwienia jest niezwykle przyjemna. Wszak o to chodzi w dobrej powieści, prawda? Typowego finału brakuje, jest za to obietnica poszukiwań kogoś z przeszłości, należy zatem wyczekiwać kolejnego tomu - bardzo mnie to cieszy :)


Podsumowując - "Serce w obłokach" to wzruszająca i pełna napięć oraz emocji historia o proroctwach, nieplanowanych spotkaniach, tchórzostwie, wyrzutach sumienia, miłości nad życie, przeczuciach, niepokoju i strachu. O niezabliźnionych ranach, pragnieniu zmian w życiu, zemście oraz kłótniach dla rozrywki. Kojąca serce opowieść mówiąca o nowych ścieżkach, które się przed nami otwierają w drodze do celu oraz o przyjaźniach, dzięki którym jesteśmy w stanie pokonać wszystkie przeciwności losu. Gorąco polecam!




"Serce z piernika"
"Serce w skowronkach"
"Serce w obłokach"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki





Za książkę dziękuję



piątek, 21 września 2018

Magdalena Witkiewicz & Alek Rogoziński "Biuro M"





Autor: Magdalena Witkiewicz & Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: maj 2018
Liczba stron: 320











Życie bywa przewrotne a los złośliwy - trudno się z tym nie zgodzić, kiedy wszystko obraca się przeciw nam, prawda? Przeszłość puka do drzwi w najmniej spodziewanym momencie a jedynym żywym stworzeniem, które nie chce dla nas jest... kot.

Tak pokrótce wygląda życie Barbary Bakuszyckiej. Zresztą wyglądało nie najlepiej już w przedszkolu, kiedy zjawiła w nim Elwira Okoń (zwana Zołzą) i wszystko zaczęło obracać się wokół niej. Mówiąc wprost - panna Okoń wciąż stawała okoniem wobec Basi... Udawała przyjaźń, ale potrafiła z wyrachowaniem ukraść jelonka... A przecież dla kilkulatka dramatem jest utracenie najulubieńszej zabawki. No tak, zaczęło się od jelonka a skończyć się miało - o czym boleśnie w przyszłości przekonała się Barbara - na facetach... Kolejnych trzech opuszczało ją, by wiązać się z Elwirą.

Basia ukryta pod kilkoma warstwami ubrań - zbyt dużych i bez konkretnego koloru czy stylu - z kotem (otrzymanym w spadku po sąsiadce) pod pachą postanawia znaleźć się z dala od dawnego życia. Zwłaszcza, że ojciec ma alergię na kocią sierść, więc tym bardziej utwierdza się w przekonaniu o słuszności wyjazdu do Miasteczka, gdzie stoi puste mieszkanie ciotki Aldony.

Jacek Grot to życiowy nieudacznik. Ma dwadzieścia osiem lat i nie potrafi żadnej pracy utrzymać na dłużej, każda kończy się katastrofą. Felicja Skalska z biura pośrednictwa pracy ma już migrenę widząc Jacka w drzwiach... A Grot wciąż wierzy, że wygląd zewnętrzny kobiety jest na tyle ważny, że zagwarantuje mu świetlaną przyszłość.

Losy dwojga niezbyt poukładanych życiowo ludzi połączy biuro matrymonialne Krystyny Leśnolubskiej "Minerwa". Zarówno Baśka jak i Jacek w dość nietypowy sposób otrzymują w nim pracę i każde na swój sposób próbują łączyć innych w pary... A to wcale nie jest takie łatwe, nawet z algorytmem, który stworzyła Bakuszycka. Miłość wydaje się taka banalna, ale chyba tylko Amorkowi nie sprawia trudności, by strzelić celnie do przeznaczonych sobie osób.

"...może potrzeba intuicji, magii i zbiegu okoliczności, a nie kilo- i megabajtów? W końcu miłości nie da się zmierzyć, zważyć, zaprogramować i przeliczyć w żadnym systemie liczbowym. Albo kochasz, albo nie." *

Jednak nawet w tak małym miasteczku przeszłość daje o sobie znać i zaczyna gnębić Barbarę. Pojawiają się - dosłownie - demony i powoli acz skutecznie zaczynają stawiać jej świat na głowie. Tylko czy to przypadek, że aż tak licznie osaczają Bakuszycką? Od początku wydawało mi się to podejrzane... Ale czyja to mogłaby być wina?
W tym samym czasie Jacek pragnie znaleźć dla siebie partnerkę, co stwarza wiele zabawnych sytuacji. A jeśli dodać do tego przepychanki między wróżką Nasihą a zielarzem Waldemarem to komedia pomyłek gotowa! :) Wyjące alerty, ziółka na uspokojenie czy afera w restauracji "Nad świętym Ekspedytem" to tylko kilka wycinków tej lektury.

Powrót do Miasteczka nie mógłby się odbyć bez choćby wzmianki o znanych nam już bohaterach - zaglądamy do pani Wiesi, Malwiny czy trzynastoletniej już Kalinki. Co u nich słychać po latach? Jaki udział będą mieli w perypetiach Baśki i Jacka? A jak pójdzie tym ostatnim w roli Amora? Czy sami znajdą miłość?


Podsumowując - "Biuro M", czyli kolejne wspólne literackie dziecko Magdy i Alka to doskonała lektura na chandrę, bo przecież śmiech to zdrowie prawda? :) Jest to historia o życiu i jego nieprzewidywalności,elementy grozy przeplatają się z romantyzmem. Autorzy pokazują jak czasami mogą wyglądać randki (boki można zrywać i lepiej się takich scenariuszy wystrzegać) oraz jak poszukiwać szczęścia. Jeśli poszukujecie lekkiej i pozytywnej powieści z humorem, masą dziwnych zbiegów okoliczności oraz wyjątkowo barwnych postaci sięgnijcie po "Biuro M".





* M. Witkiewicz, A. Rogoziński, Wyd. Filia, Poznań 2018, s. 311



Książka przeczytana w ramach sierpniowych wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, Zatytułuj się 2, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


sobota, 5 maja 2018

Magdalena Kordel "Serce w skowronkach" - przedpremierowo




Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: planowana na 23 maja 2018
Liczba stron: 400












Pisanie książek było dla Magdaleny Kordel swego rodzaju terapią. Tak było zwłaszcza na początku, bowiem później działanie lecznicze przeniosło się na nas... czytelniczki. U Magdy spotkacie cuda w czystej postaci, nawet gdy początkowo wszystko wali się na głowę, problemy zdają się nie mieć końca a tajemnice wyzierają z kątów. Czyli idealna lektura dla mnie w obecnym stanie ducha, prawda?
Ciekawa jestem czy po lekturze "Serca z piernika" nauczyliście się żonglować, by piłeczkowe problemy nie zwaliły Was mostu-życia, po którym stąpacie...? Jeśli tak to zapraszam na moje wrażenia z lektury.

"Bo wierzę, że im szerzej otworzę ramiona, żeby przygarnąć świat, tym chętniej i on mnie przytuli. *

Powieść rozpoczyna się ogromnie zagadkowo - w nieokreślonym kraju, poznajemy starszego mężczyznę, który od prawnika nieżyjącej od dwóch lat matki, otrzymuje list... Prawnik zna jego treść i szczerze radzi spalić go, przed odczytaniem... Tylko czy mężczyzna będzie chciał wyrzec się spełnienia ostatniej woli matki? Kim jest ten człowiek? Co znajdzie w liście? Jeśli Wasze myśli skierowały się w tę stronę co moje i myślicie, że odgadliście mega ważną zagadkę to... no cóż, pozostaje mi życzyć Wam udanej lektury :)

W różowej kamienicy przy rynku w Miasteczku gdzie mieszka Pogubiona Agata wraz z Klementyną i jej córeczką Dobrusią, życie toczy się bez większych zmian. Artystyczne zdolności Klementyny w dziedzinie cukiernictwa zdumiewają i zadziwiają coraz szersze grono osób, jednak ona sama nie może zdecydować się na otworzenie własnej cukierni. Pomimo wielu próśb rodziny i mieszkańców, pomimo historii z przeszłości dotyczących zapachów unoszących się nad kamienicą, ona czeka na znak! Nie uwierzycie jaką niespodziankę przygotował dla niej los, by wreszcie podjęła jakieś decyzje...

Teoretycznie, w tak prowincjonalnym miasteczku, nie dzieje się nic i życie bohaterów jest nudne... Ale nie w TYM Miasteczku! Stara Anna odkrywa nieco tajemnic ze swej przeszłości i pokazuje komuś magiczne miejsce, Ruda Fela musi schować dumę do kieszeni i posłuchać grzecznie szalonego planu Klementyny, Dobrusia wprawia wszystkich w konsternację, doktor Piotr ma mściwe zamiary, policja zaś ręce pełne pracy (co zostaje im sowicie wynagrodzone słodkościami) a ich działania nie zakończyłyby się sukcesem, gdyby nie... Marcepan. A jeśli i to Was nie intryguje to dodam, iż osobiste dostarczenie zamówienia do klienta skończy się dla Klementyny szpitalem a liczba przystojnych mężczyzn w jej życiu wzrośnie! Ileż roboty dla wędrującego Świętego Antosia...

"Czarami trzeba się opiekować, a o cuda dbać." **

Książki Magdy Kordel są jak wysokogatunkowe rodzynki - pojawiają się na rynku rzadko, ale za to dostarczają niezapomnianych wrażeń... Niezwykli bohaterowie, ale w żadnym wypadku nie przerysowani - choć nie zawsze stojący przecież po stronie dobra - pokazują nam jak iść przez życie. Jak radzić sobie z kłodami, które pod nogi wciąż rzuca nam los a wiatr wieje tylko w oczy. Gdzie poszukiwać pomocy, do kogo zwrócić się po radę, jak radzić sobie po stracie kogoś bliskiego a kiedy wkroczyć do akcji z argumentami silniejszymi niż słowa.

"Serce w skowronkach" opowiada o przyjaźniach, wielopłaszczyznowej miłości, furii dodającej sił, karmie powracającej z większą mocą oraz bojaźni przed życiową stałością, która tkwi w naszych marzeniach jednocześnie powodując strach. Wprawdzie codzienność składa się z drobiazgów, jednak pamiętajmy, żeby nie skupiać się na nich zbyt mocno, gdyż życie minie nim zaczniemy z niego korzystać w pełni.


"...najprostsze prawdy są najtrudniejsze do odkrycia." ***


Podsumowując - "Serce w skowronkach" to powieść o piwie uwarzonym nam przez historię i przodków. To pełna cudów książka, w której przekonujemy się że z tajemnicami różnie bywa - jedne powinny znaleźć właściwych powierników a inne na zawsze pozostać w zamknięciu. Zaskakująca, piękna, humorystyczna, ale i niezwykle prawdziwa opowieść o 'szklance wypełnionej niebem', spełnianiu marzeń, skubanym aniele, listach i zeszytach pełnych prawd i tajemnic, zasmarkanym pomidorze oraz nowej chorobie - porzucajce. Kto zna styl Magdaleny Kordel od razu pozna jej powieść, nawet jeśli nazwisko na okładce ktoś mu przysłoni... CUDOwna i już! :)



* M. Kordel, "Serce w skowronkach", Wyd. Znak, Kraków 2018, s. 327
** Tamże, s. 50
*** Tamże, s. 129



"Serce z piernika"
"Serce w skowronkach"
"Serce w obłokach"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


sobota, 6 stycznia 2018

Magdalena Witkiewicz & Alek Rogoziński "Pudełko z marzeniami"




Autor: Magdalena Witkiewicz & Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 336













Od pewnego czasu modne są pisarskie duety, dlatego coraz to nowe pary pojawiają się wspólnie na okładkach księgarskich półek. Można oddawać się marzeniom i rozmyślać kto z kim mógłby napisać powieść… Na szczęście w przypadku Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego nie trzeba ‘gdybać’ - ten duet stał się faktem a owoc ich pracy można czytać pod magicznie brzmiącym tytułem „Pudełko z marzeniami”.

Malwina Kościkiewicz uwielbia gotować. Swojego chłopaka – Radosława – poznała na warsztatach kulinarnych w Warszawie. Dziewczyna została wcześnie osierocona a kiedy osiągnęły wraz z bliźniaczką osiemnaście lat sprzedały dom po rodzicach i zaczęły żyć po swojemu. Rozalia została prokuratorem a Malwina… też chciałaby spełniać swoje marzenia. Dlatego kiedy zobaczyła ogłoszenie o sprzedaży lokalu w Miasteczku, gdzie w dzieciństwie spędzała u babci każde wakacje, pojechała go obejrzeć i…. Zakochała się! Czy to magia ulicy Czarownej 23? Malwina czuła ducha tego miejsca i oczami wyobraźni czuła wirujące w powietrzu zapachy potraw jej przyszłej restauracji, zwłaszcza po usłyszeniu od poprzedniego właściciela domu historii z okolic II wojny światowej. Szczególnym elementem wyposażenia piwnicy okazał się Święty Ekspedyt, o którego powierzchowną czystość dba przychodząca w snach matka poprzedniego właściciela. Czy spełni się marzenie Malwiny? Czy poradzi sobie z własną restauracją niemal sama? Do czego wykorzysta pudełko skarg i zażaleń? Czy odnajdzie się wśród społeczności Miasteczka?

Michał Szustek został wielokrotnie doświadczony przez okrutny los. Najpierw odebrał mu rodziców a później całą resztę poukładanego i pozornie szczęśliwego życia – opiekującą się nim ciotkę, pracę i dziewczynę… Zresztą wraz z odejściem ciotki Kornelii, która uparcie powtarzała, że na łożu śmierci wyzna mu coś ważnego, otrzymał szansę na nowe życie… Choć wtedy jeszcze tego nie wiedział… Kiedy nadeszła pora, wsiadł na motocykl i udał się do Miasteczka, gdyż tam jego dziadkowie zostawili mu coś ważnego, skrytego przed oczami świata. Czy uda mu się odnaleźć skarb przodków? Jak przyjmie go lokalna społeczność? Jakie niespodzianki czekają na Michała w na ulicy Przytulnej?

Powieść okazała się być cudowną niespodzianką! Każdy kto czytał „Pracownię dobrych myśli” Magdaleny Witkiewicz, będzie szczęśliwy, mogąc pojawić się w życiu lubianych bohaterów raz jeszcze i to dwa lata później. Co wydarzyło się na Przytulnej w tym czasie?
Pozazdrościłam Malwinie, że ma Pracownię Floriana tuż za rogiem a częstymi gośćmi restauracji są nie tylko Florian i Tomasz, ale również Pani Wiesia – specjalistka od unikania kłopotów oraz nalewek dla zdrowotności, która ma ‘fifi w internatach’ i dzięki temu wiele wie :) Akcja z listem z klubu czytelniczego skierowanego do starszej pani rozłożyła mnie ze śmiechu na łopatki.


Duet Witkiewicz&Rogoziński spisał się wyśmienicie. Specjalistka od szczęśliwych zakończeń i pisarz mający niejedną powieściową ‘krew na rękach’ połączyli swe siły i stworzyli nietypową pozycję na czas świąteczny. „Pudełko z marzeniami” to czarująca historia z humorem, przytupem, ale i ‘czarnymi charakterami’. Nie brakuje w niej różnorodnych spraw do rozwiązania, problemów, z którymi mieszkańcy próbują poradzić sobie sami, ale też uczą się o potrzebną pomoc prosić. Wiesława bawi, Cezary bulwersuje, Kalinka z Kamilem swatają a los… nie daje czasami wyboru i działa według własnej logiki. Podobnie jak święty… Książka jest nieco przewrotna, gdyż w przeciwieństwie do innych tego typu dzieł, nie znajdziecie tutaj morza miłości, ogromu czułości i wielu chwil z powieściowymi duetami kryjącymi się w sypialniach, parkach czy innych intymnych zakątkach. Choć rzecz jasna nie twierdzę, że autorzy zapomnieli o uczuciach...

A tytułowe pudełko? Nie zdradzę Wam jaka magia w nim tkwi, sami musicie ją odkryć :) Musicie przekonać się o wyjątkowości ludzi, którzy wymyślili ten sposób spełniania marzeń innych oraz jakie pragnienia spełnia się ‘od ręki’ a na których finał trzeba poczekać dłużej.

Szeroki wiekowo wachlarz bohaterów, dodaje niezwykłego uroku tej małomiasteczkowej historii, która została napisana z lekkością i bardzo przyjemnym w odbiorze języku. Postacie kryją swe tajemnice przed innymi, niosąc jednocześnie pokaźne bagaże doświadczeń i nadstawiając się lub uchylając strzałom Amora. Dobro ponownie chce zapanować nad złem a niektórzy bohaterowie będą potrzebowali nieco więcej niż pozostali czasu na to, by zrozumieć, że konieczne jest obranie innej ścieżki życiowej.

Podsumowując - „Pudełko z marzeniami” to najzabawniejsza komedia bożonarodzeniowa z jaką przyszło mi się zmierzyć. Jest romantycznie, wesoło, nostalgicznie, ale i nie brak namacalnych problemów. To opowieść o tym, jak sztuka sakralna uskrzydla, kim jest typ perfidno-zakamuflowany, jakie znaczenie mają burdelowe iluminacje oraz jak wyścigi żab czy winniczków mogą odmienić czyjeś losy. A na deser poznacie aspekt medycyny mówiący o leczeniu zranionych dusz ciastem. Idealna pozycja na wieczorne odprężenie, nie tylko w okresie Bożego Narodzenia czy Nowego Roku.






Książka przeczytana w ramach grudniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce

środa, 30 listopada 2016

Iwona Mejza "Przepis na zbrodnię"




Autor: Iwona Mejza
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: lipiec 2016
Liczba stron: 256










Problem mrugającego kursora zna każdy z nas, blogerów. Znają go też pisarze, dziennikarze, studenci. To najtrudniejszy moment dla wszystkich, którzy muszą coś napisać. Albo nawet nie muszą, ale chcą. A przecież najgorzej jest ZACZĄĆ. Kiedy już uda nam się wybrnąć z kłopotliwego patrzenia na pustą stronę edytora tekstowego i jakoś ruszyć z tekstem, powinno już właściwie "samo się pisać". Znacie to uczucie?

Powyższy problem jest bardzo bliski Marlenie Zawilskiej, autorce kryminałów z Miasteczka, która właśnie przeżywa kryzys twórczy. A deadline najnowszej książki zbliża się wielkimi krokami... Pisarka mieszka w domku przy ulicy Brzegowej z mamą i Panem Kotem, ale chwilowo jedynym jej towarzyszem jest zwierzak, gdyż rodzicielka wyjechała do swojej siostry - cioci Lukrecji.
Czy na autorkę spłynie natchnienie i napisze książkę? Owszem, rozpocznie pisanie, ale zaskoczy ją fakt, że bohaterowie sami zdecydują o własnych losach. Akcja zupełnie nie potoczy się tak, jak zostało to zaplanowane w konspekcie... Co na to wydawca? Co zrobi Marlena? Czy pozwoli bohaterom działać na własną rękę?

Ale nie napisałam Wam jeszcze najważniejszego - bo to, że Marlena pisze i fragmenty jej książki to jakby temat drugoplanowy. Pierwszoplanowym wydarzeniem powieści staje się śmierć sąsiada Marleny - dziadka Trackiego. Mężczyzna mieszkał sam a ciało odkrył kurier, który miał dostarczyć przesyłkę. Kto zabił Trackiego? Policja dość nieudolnie prowadzi śledztwo a trop wiedzie w przeszłość pisarki, kiedy to miało miejsce inne zabójstwo a sprawcy nie udało się schwytać. Kolejne tragiczne wydarzenia sprawiają, że w działaniach policyjnych czynny udział biorą kobiety, które wyciągają od podkomisarza nowe informacje. Czy Marlena wraz mamą, ciocią oraz sąsiadką - zwaną Serwerownią - rozwikłają sprawę przed organami ścigania? I o co tak naprawdę w niej chodzi? Prawdziwa idea winnych jest dość zagmatwana... Zresztą sami winowajcy nie są tak oczywistymi podejrzanymi...

Ta lektura to tak naprawdę dwie opowieści w jednym woluminie - jedna to wydarzenia z Miasteczka dotyczące wydarzeń bieżących a drugą jest treść kryminału Zawilskiej, którego akcja przenosi się chwilami do Barcelony. Iwona Mejza poprzez osobę głównej bohaterki otwiera przed czytelnikiem świat pisarza. Uzmysławia nam, że nie każda książka powstaje w kilka dni, pokazuje jak wygląda praca w terenie a także, że czasem bohaterowie potrafią wodzić autora "za nos" kierując po swojemu własnymi losami. A pisarz musi z tego wybrnąć w finale...

Oprócz dwóch historii mamy też dwa śledztwa - jedno ma na celu wyjaśnić śmierć Trackiego (i nie tylko jego), który wcale nie był niewinnym staruszkiem i miał niejedno na sumieniu. Zaś drugie prowadzi emerytowany policjant a dotyczy ono śmierci szkolnej kucharki sprzed trzydziestu pięciu lat (można uznać, że wydarzenia sprzed ponad trzech dekad są trzecią historią w tej książce). W toku działań policyjnych wychodzi na jaw wiele niespodziewanych spraw... hmmm... właściwie to powinnam napisać "ciemnych spraw". Swój niemały wkład ma zespół kobiet z Miasteczka, które wiedzą, że do rozwiązania problemów wszelakich niezbędne jest dobre ciasto :)

Iwona Mejza zaserwowała nam opowieść z całym wachlarzem postaci - w każdym wieku, o różnym statusie społecznym czy stanie cywilnym. Każdy człowiek ma inne cele, inne problemy i jakże inne oczekiwania wobec życia. Jakże to realistyczny przekrój społeczeństwa. Powieść obfituje w sceny zarówno humorystyczne jak i "z dreszczykiem" co sprawia, że staje się bardzo przyjemną lekturą. Czytelnik ma szansę uczestniczyć w śledztwie jednocześnie dobrze się bawiąc podczas dyskusji zabarwionych humorem i ironią. Autorka podarowała nam również fragmenty, które napisane są z perspektywy Pana Kota i pokazują jego myśli oraz punkt widzenia pewnych wydarzeń. 


Podsumowując - "Przepis na zbrodnię" to bogactwo charakterów ludzkich, świat tajemnic, wyjaśnianie zbrodni oraz warsztat pisarza "od kuchni". Ważnym przesłaniem książki jest fakt, że lepiej nie mówić, lecz działać. Ciekawa jestem czy odgadniecie rozwiązanie tej historii...





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce

sobota, 26 listopada 2016

Magdalena Witkiewicz "Pracownia Dobrych Myśli"




Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 312













Przyszła jesień przynosząc nam coraz bardziej ponure, słotne i pochmurne dni... Najchętniej w ogóle nie wyściubialibyśmy nosa za drzwi. Jest tyle przyjemniejszych zajęć, które w ciepłym i przytulnym wnętrzu można robić. Na przykład czytać :) Ale jeśli potrzebujecie lektury, która zajmie Wam co najmniej połowę tygodnia to nie sięgajcie po książkę Magdaleny Witkiewicz! Powód jest prozaiczny - czyta się ją ekspresowo :)
Przygodę z książkami autorki rozpoczęłam dawno temu i "w ciemno" sięgam po kolejne tytuły - również ten. Czy niniejsza powieść jest typową w twórczości Magdy, która niesie nadzieję i mnóstwo pozytywnej energii?


Pracownia Dobrych Myśli
Taki szyld wisiał nad drzwiami lokalu użytkowego w kamienicy przy ulicy Przytulnej 26 w Miasteczku. Pani Pelagia w swoim zakładzie krawieckim szyła ludziom szczęście pod postacią na przykład sukni ślubnych. Jednak po jej śmierci - i rzekomo rzuconej klątwie - żaden interes założony w tym miejscu nie funkcjonuje długo a mieszkańcy żyją z dala od siebie. A to przecież tacy sympatyczni ludzie! Ewa ze swoją ośmioletnią córeczką, które muszą nauczyć się żyć na nowo po odejściu ojca dziewczynki; Giga to młoda dziewczyna, która przybyła tu z Bydgoszczy, by spełniać marzenia o pracy w telewizji; Wiesia i Zbyszek to staruszkowie, którzy od "zawsze" mieszkają w kamienicy i pomagają wzajemnie; jest też Grażyna-artystka oraz jej syn Florek, który zamierza ożywić lokal po babci i otworzyć kwiaciarnię. Czy odczaruje tym los i szczęście uśmiechnie się do mieszkańców Przytulnej 26?

Cudowna powieść! Magdalena Witkiewicz pokazała całą siebie w pełnej krasie. Oddała nam, czytelnikom, całe serce przekazując historię pełną pozytywnych fluidów, dobra, radości i nadziei. Podczas lektury nie można się nie uśmiechać. To wręcz odruch bezwarunkowy! Autorka doskonale potrafi rozproszyć chmury, odpędzić deszcz i rozświetlić życie choćby na czas czytania powieści. Potem zapewne problemy wrócą, ale może będą mniej bolały? Może znajdziemy w nich choć okruszek, który skłoni nas do uśmiechu? Może nie wszystko będzie znów czarno-białe? Może wepniemy kwiat we włosy, zjemy kostkę czekolady i napijemy się nalewki "dla zdrowotności"?

Może, może, może...

Może zwyczajnie sięgnijcie po "Pracownię Dobrych Myśli" i przekonajcie się, że mam rację. Chociaż myślę, że wśród osób, które znają twórczość autorki nie będzie niedowiarków. Każdy kto już będzie po lekturze potwierdzi moje słowa, że powieść wlewa w serca miłość i radość a życzliwość i nadzieja krążą wokół i wzmacniają ich moc.


Mieszkańcy Przytulnej są niezwykłymi postaciami. Każdy wnosi do kamienicy swoją historię, pełną tajemnic oraz uczuć - spełnionych i niespełnionych. Autorka odkrywa je powoli, choć można spokojnie domyślić się ich wcześniej (co wcale nie zepsuło mi smakowania kolejnych stron). Ale czy wszystkich? Czy każdy kawałeczek ich życia, który został porównany do fragmentu patchworku, można ze sobą połączyć, zeszyć nicią codzienności i otrzymać piękny wzór?
Wprawdzie wszyscy bohaterowie są ogromnie sympatyczni, ale jedna osoba szczególnie skradła moje serce - pani Wiesia. Staruszka, która ogląda telewizję, czyta gazety i dzięki temu dużo wie! :) Zamierza też nauczyć się obsługi tabletu. Jest najlepiej we wszystkim zorientowana, ponieważ dużo czasu spędza z poduszką w oknie a sąsiadom pomaga w problemach swoją malinową nalewką o każdej porze dnia i nocy. A dobranoc mówi tajemniczemu ukochanemu. Uwielbiam starowinkę! :)

Magdalena Witkiewicz jest boskim posłańcem dobrych wiadomości i dlatego ta powieść kończy się łzami wzruszenia. Jakże pokręcone losy bohaterów znajdują swój piękny finał i udowadniają, że każdą dziurę da się zacerować, każdy smutek odpędzić i wystarczy dobra wola, pomoc innych. Życie układa się przeróżnie. Czasami sobie jesteśmy sobie winni tego, że nie przyniosło nam tego, czego oczekiwaliśmy. Czasem to najbliżsi wywierają na nas presję niszcząc to co piękne. Jednak NIGDY nie jest za późno, by odwrócić zły los.


"Pracownia Dobrych Myśli" to lekka i zabawna historia, która pozwala nam wierzyć, że jutro będzie lepiej. Pod uniwersalną nazwą miejscowości - Miasteczko - autorka ukryła z pozoru sielankowe życie bohaterów, którymi może być każdy z nas. Owszem, ich problemy są nieco nadpisane, przesadzone i nie do końca poważne, ale przecież książka ma być lekiem na całe zło, na nasze smutki i doskonale spełnia swoją rolę! Gdybym miała określić, które powieści Magdaleny Witkiewicz bardziej do mnie przemawiają to nie potrafiłabym jednoznacznie odpowiedzieć. Te, traktujące o poważnych problemach mają zupełnie inną misję, choć nie ukrywam, że wyciskają ze mnie wiele emocji. Natomiast niniejsza powieść należy do podzbioru tych, które niosą radość, dają kopa do działania i wlewają w serca nadzieję. Dziękuję za te chwile pełne uśmiechu :)





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki dziękuję


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...