Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał retro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał retro. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 września 2024

'Furia' w komplecie!

Cykl 'Furia' Krzysztofa Koziołka już w całości jest dostępny w nowej szacie graficznej!

Pod skromnym patronatem Ejotkowe postrzeganie świata:)

Jak Wam się podoba?
Lubicie kryminały retro? Moja sympatia do tego gatunku pojawiła się właśnie dzięki temu autorowi i tej serii, jeszcze w pierwszym wydaniu.

Autorowi dziękuję za przesyłkę i gratuluję ukończenia nowego projektu!

Macie ochotę na wygranie takiego zestawu?

[reklama] barter Autor 






czwartek, 24 marca 2022

Krzysztof Koziołek "Imię Pani. Cisza" - patronat

 
 
 
Autor: Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
Data wydania: 2021
Liczba stron: 432
Seria: Imię Pani  tom 3
 
 
 
 
 
 
 
"Imię Pani. Cisza" to trzeci tom cyklu Krzysztofa Koziołka opisujący brawurowego komisarza kryminalnego Gustava Dewarta. Poszukujący prawdy stróż prawa działa na Dolnym Śląsku, choć nie zawsze robi to całkowicie legalnie.
 
 
10.08.1936. Kamienna Góra (Landeshut)
Poprzedni tom zakończył się niezbyt pomyślnie dla naszego bohatera. Jego przyjaciele - Walsleben i Czekala - wpadli w ogromne tarapaty a on sam na rozkaz kreisleitera Heinricha Kuhna został odeskortowany przez Adolfa Krugera na stację - miał pociągiem wrócić do macierzystej jednostki. Jednak nie posłuchał rozkazu.
Wysiadł z pociągu wcześniej niż powinien, by odbić przyjaciół - jednego z aresztu, drugiego ze szpitala.
Wie, że nie jest mile widziany przez tutejsze władze. Jego obecność działa rządzących miastem jak płachta na byka. Ale przecież nie byłby sobą, gdyby nie zaryzykował!
 
Zanim policja odkryła że zniknął, miał już gotowy plan. Niebanalny i do końca podlegający zmianom, bowiem i sytuacja jest dynamiczna, zależna od działań innych.
Dewart brawurowo ucieka policji, spotyka się z pewną wdową, robi tajemnicze zakupy, wynajmuje kogoś do "brudnej roboty" i kombinuje, jak zdobyć bardzo dużą sumę pieniędzy. Później czeka nas mistyfikacja, zakupy z klasą, zagadkowe miejsca w lesie... ale największym zaskoczeniem jest sam Dewart! 
 
Nie można zapomnieć jeszcze o pojawieniu się hrabiny Luise von Rauer, która ma zamiar zainwestować w przetwórnię oraz na drugiej szali wagi - o zniknięciu siostrzenicy Klugego - Amalie. Jak bardzo te kobiety namieszają w fabule? Czy ich wątki pomogą czy przeszkodzą w planach Gustava?


Fabuła "Imię Pani. Cisza" została w zupełnie innym stylu niż w poprzednich częściach. Przedtem komisarz z różnych wkładem innych osób tropił skandale, morderców, zaś teraz dążył do uratowania przyjaciół. Jednak jeśli myślicie, że właśnie z tego powodu było nudno, to jesteście w błędzie. Ten tom podobał mi się najbardziej! 
Postawa Dewarta fenomenalna a jego pomysły nie dość że oryginalne to zupełnie nieprzewidywalne! Zaskakujące były też morderstwa (o tak, ich też nie zabrakło, jak przystało na kryminał, z uwagi na retro sposoby są tylko nieco inne) - zarówno pod względem osoby mordercy jak i okoliczności. 

Autor ja zawsze świetnie opisał warstwę społeczno-historyczną oraz lokalną historię. Zagłębiając się w lekturę zdobędziemy wiedzę o kolei żelaznej, trasie Śląskiej Kolei Górskiej, kościołach, domach mody, górnictwie czy tradycjach tkackich. Autor przemyca informacje z zakresu historii Kamiennej Góry, opowiada o osobach ważnych dla Górnego Śląska czy o stworzeniu mediów centralnych.

Czy bohaterowi udało się uratować przyjaciół? Jakimi sposobami dążył do celu? Koniecznie sprawdźcie!


Podsumowując - "Imię Pani. Cisza" to wyborny kryminał retro, w którym poza morderstwami, intrygami i ciemnymi interesami otrzymamy dużą dawkę ironii oraz humoru. Autor doskonale żongluje słowami, nawet pisząc o statystykach, taktykach czy łamaniu stereotypów potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika i nie odpuścić, aż do finału tej historii. Poza tym jak oprzeć się przebiegłemu i nie wierzącemu w przypadki komisarzowi, z którym nikt się nie obchodzi jak z jajkiem a ryzyko to jego drugie imię? Genialna część!




"Imię Pani. Cisza"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach lutowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (K), Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję Autorowi

sobota, 12 czerwca 2021

Krzysztof Koziołek "Imię Pani. Misja" - przedpremierowo - patronat

zdjęcie z FB autora

 
Autor:  Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
Data wydania: planowana na 15 czerwca 2021
Liczba stron: 450
Seria: Imię Pani tom 2





Moje pierwsze spotkanie z kryminałami retro Krzysztofa Koziołka i twórczością autora w ogóle, miało miejsce w styczniu 2018 roku za sprawą książki "Imię Pani. To właśnie wtedy poznałam głównego bohatera Gustava Dewarta, który w 1934 roku udał się do benedyktyńskiego kościoła klasztornego w Krzeszowie, by odzyskać spokój po rodzinnym dramacie. Podczas tamtej lektury nie spodziewałam się, że jeszcze się spotkamy...

Jest lipiec 1936 roku. Komisarz kryminalny Gustav Dewart przebywa w Sławie na urlopie zdrowotnym. Jednak nie jest mu dane wypocząć, gdyż odnajduje go tam komendant żandarmerii powiatu Kamienna Góra - Felix Walsleben. Potrzebuje pomocy komisarza w rozwiązaniu sprawy śmierci przedsiębiorcy Alfonsa Dermutha. Komendant nie zgadza się bowiem z teorią policji, że było to samobójstwo. Intuicja podpowiada mu, że do śmierci na Górze Wisielców ktoś przyłożył rękę...
 
Komu zależało na śmierci czterdziestotrzyletniego mężczyzny? Gdzie szukać jego wrogów?

Dewart zdaje sobie sprawę, że to nie będzie to ani łatwe ani bezpieczne śledztwo, zwłaszcza że muszą działać nieoficjalnie i po cichu. A im bardziej rozpytują, tym bardziej dochodzą do wniosku, że ktoś bardzo nie chce, by prawda wyszła na jaw... 
Co ukrywa wdowa? Do czego Dewart i Walsleben zostaną zmuszeni przez partyjniaków z NSDAP? Kogo wezwie Gustav jako wsparcie i w jaki sposób zmyli śledzących go? 


Świetny kryminał retro w wykonaniu Koziołka! Autor zaprasza czytelników na Śląsk do... układania puzzli wraz z prowadzącymi śledztwo. W trakcie lektury przekonacie się, że Lubawka jest miastem tajemnic, knucia, kłamstw i ostatnie słowo należy do tych, którzy mają pieniądze. Wielokrotnie zostaniecie zaskoczeni wydarzeniami a czy uda Wam się dojść do prawdy, zanim zostanie ona wyjawiona? Mimo iż, Dewart często analizuje sytuację i znane fakty to mam co do tego wątpliwości...

Bardzo lubię postać Gustava, jest bowiem takim policjantem nieidealnym, popełnia błędy, nie każde starcie wygrywa, ale jest uważnym obserwatorem, sprytnym i przebiegłym z niewyparzoną gębą, często oskarżany o niesubordynację wobec przełożonych. Często czuje, że coś przeoczył, coś umknęło jego uwadze, jakaś myśl uleciała... Jednak jego niecodzienne sposoby działania, różnorodne hipotezy i błyskotliwe wypowiedzi prędzej czy później prowadzą do zaskakującego finału (gdyby nie słuchał intuicji, ująłby mordercę wcześniej), chociaż wielokrotnie musi zmierzyć się z rozbieżnymi informacjami.
Ile razy będzie musiał wracać z obranej drogi podejrzeń? 

Tu coś oszukane, tam fałszywe, mylenie tropów i produkty zastępcze... Tak w skrócie przedstawia się druga część serii 'Imię Pani'.

Autor jak zawsze zrobił świetny research do książki, pojawiły się ciekawostki o władcach, śląskiej kolei, potrawach, rynku pracy, ówczesnej biedzie. Ogromnie podobały mi się miejsca odwiedzone wraz z bohaterami: góry, doliny, kapliczki, wapienniki, jaskinie, pomniki przyrody, wieże widokowe, ale najbardziej chaty Dwunastu Apostołów, Dolina Miłości czy Siedmiu Braci. 


Podsumowując - "Imię Pani. Misja" jest wybornym kryminałem retro, w którym aż roi się od nieuchwytnych myśli i zdrad. Sprytny komisarz kryminalny Gustav Dewart tropi sprawę samobójstwa, które podobno nim nie jest – są za to ludzie, którym nie na rękę jest odkrywana przez niego prawda… Perspektywa śledztwa zmienia się wraz z pojawianiem się nowych informacji, przez co wielokrotnie zostajemy wyprowadzeni w przysłowiowe pole.
Powieść Krzysztofa Koziołka jest wciągająca, intrygująca i pełna niespodzianek, ze świetnie zarysowany tłem historycznym, dzięki któremu poznajemy ludzkie namiętności oraz słabości w czasach narodowego socjalizmu. Polecam!










Książka przeczytana w ramach kwietniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję Autorowi





niedziela, 24 listopada 2019

Nadia Szagdaj "Sprawa Pechowca"




Autor: Nadia Szagdaj
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 16 października 2019
Liczba stron: 320
Seria: Kroniki Klary Schulz  tom 1





Kryminały retro polubiłam dzięki twórczości pewnego polskiego pisarza. Później zaczęłam sięgać po ten gatunek za sprawą Nadii Szagdaj, która pokazała mi świat z początków XX wieku, w którym na dodatek bryluje kobieta-detektyw. Choć może bryluje to słowo mocno na wyrost, bowiem w pierwszym tomie tak naprawdę stawia dopiero debiutanckie kroki. Znam bohaterkę z piątego tomu serii "Nowe śledztwa Klary Schulz" - "Bella Donna", który został wydany w czerwcu 2019 roku.

IV 1910 r., Breslau (Wrocław)
Uzdolniona rysowniczka Klara Schulz wraz z mężem Bernardem, znanym chirurgiem i kardiologiem, uczestniczą w przedstawieniu operowym. Szybko okazuje się, że to będzie wyjątkowy wieczór, bowiem w trakcie występu ginie znany baryton - Emmanuel Heiss a dyrektor techniczny zauważa, że nic nie odbywało się tak, jak zwykle.

Marząca o karierze detektywa Klara szybko przekonuje się, że nie był to wypadek a doskonale zaplanowane morderstwo. Kobieta otrzymuje pierwsze w swoim życiu zlecenie, by dotrzeć do prawdy w tej sprawie. Tylko czy to będzie takie proste... Na pewno nie, bowiem śmierć ponoszą kolejne osoby a ona mimo pomocy swojego ojca - Heinricha Krencke - byłego policjanta, wciąż nie może znaleźć punktu zaczepienia.

Niebezpieczeństwo zawisa nad jej rodziną i nad nią samą a niezwykła i ryzykująca zdrowie a nawet życie Klara rusza ku coraz nowym tropom. Gdy tylko pojawia się jakaś nowa poszlaka, trop, czy hipoteza, następuje zmiana w jej myśleniu. Swoje spostrzeżenia zapisuje w formie Kronik Detektywistycznych Klary Schulz a dzięki pomocy przyjaciół (patologa i psychiatry) wciąż wyprzedza policję o kilka kroków. Czy wiedza o tatuażach, kodach, symbolach i nutach pomoże jej w odkryciu, kto jest mordercą?


Byłam mocno zaintrygowana co i w jaki sposób autorka ukryła w nutach; z zainteresowaniem śledziłam kolejne kroki myślącej logicznie, kreatywnie i abstrakcyjnie początkującej pani detektyw. Ekshumacja, wykonywanie szkiców nieboszczyka, 'przychodząca' do pięcioletniego Fritza (synka Klary) babcia Marie, która o coś go prosi; traumatyczne wspomnienia bohaterki z dzieciństwa dotyczące matki oraz potwory, które wmawiają sobie, że oczyszczają ziemię ze śmieci.

Szagdaj zaserwowała sporo zaskakujących wydarzeń, włącznie z coraz większym szokiem, gdy prawda zaczyna wychodzić na jaw... a już finał jest iście królewski. Naprawdę dużo się dzieje w tej książce a pamiętajmy, że w 1910 roku technologie różniły się nieco od obecnie stosowanych. Dlatego należy spojrzeć na zaskoczenia nieco łaskawszym okiem, nie będą tak spektakularne, jak gdyby akcja była osadzona współcześnie. Zresztą kilku szczegółów się zapewne domyślicie.

Nie ukrywam, że konstrukcja kryminału sprzyja jedynie pani-detektyw; czytelnik nie ma szans odkryć wszystkiego, bowiem nie wszystkie ślady czy informacje są mu podawane do wiadomości. Dla równowagi, mamy szansę poznać traumatyczne wydarzenia z czasów, gdy Klara miała trzynaście lat a które wciąż powracają do niej na jawie i w snach.


"Nie ryzykujesz, nie wiesz" *


Podsumowując - "Sprawa Pechowca" to kryminał retro traktujący o trudnej przeszłości, powracających koszmarach, matce pragnącej poznać prawdę o śmierci syna, nieszczęśliwych wypadkach i drugim dnie. O strachu o bezpieczeństwo bliskich, nieoczekiwanych zdarzeniach, niecierpliwości i ratunku w ostatniej możliwej chwili. Książce nie brakuje też ciekawych opisów oraz zdjęć z opisywanego okresu. Polecam Wam podróż w czasie do Breslau, czyli Wrocławia sprzed ponad stu lat.




* N. Szagdaj, "Sprawa Pechowca", Wyd. Dragon, Bielsko-Biała 2019, s. 133  [życiowe motto Klary]




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




"Sprawa Pechowca"





Za książkę dziękuję


środa, 7 sierpnia 2019

Nadia Szagdaj "Bella Donna"




Autor: Nadia Szagdaj
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 5 czerwca 2019
Liczba stron: 320
Seria: Nowe śledztwa Klary Schulz tom 5



W recenzji nie zdradzam z fabuły nic ponad to, co widnieje w opisie na okładce






Twórczość Nadii Szagdaj poznałam w maju, dzięki tytułowi "To nie jest amerykański film". Książka podobała mi się, zaskoczeń i tajemnic nie brakowało, dlatego bez dłuższego zastanowienia sięgnęłam po "Bella Donnę" - kryminał retro. Dopiero kiedy przybyła okazało się, że to piąty tom serii, ale możecie mi wierzyć, nie pomniejsza to radości z czytania a autorka wspomina o faktach z przeszłości głównej bohaterki, której losy są kontynuacją w tejże serii. Morderstwo jest totalnie nowe...

Breslau (Wrocław), rok 1914
Heinrich Krencke zabiera swoje wnuczęta na wystawę prac artysty z Leby - Adolfa Ludemanna. Po raz pierwszy w życiu malarz spóźnia się na swój wernisaż, dlatego najnowszy obraz zostaje odsłonięty pod nieobecność mistrza. Heinrich - jako były policjant - już z daleka wyczuwa, że coś jest nie tak. Zmysł powonienia go nie zawiódł, bowiem w pomalowane krwią płótno zostały wkomponowane części ludzkiego ciała! Gdzie jest malarz? Jak wyjaśni ten makabryczny widok? I do kogo należą te członki?


Leba (Łeba)
Detektyw Klara Schulz - córka Heinricha - już od dwóch miesięcy przebywa w Lebie, próbując dojść do siebie po utracie męża. Ból i tęsknota nie pozwalają jej cieszyć się z bycia detektywem. Jednak los postanowił pomóc jej zakończyć okres żałoby, bowiem podczas spaceru po plaży znalazła ludzkie zwłoki. Początkowo myślała nawet, że ten człowiek żyje... Jednak oględziny pozbawiły ją złudzeń, bowiem ciało było pozbawione niektórych elementów. Klara pragnie pracować nad tą sprawą wraz z miejscowym zespołem, tylko czy uda jej się porozumieć z aspirantem Jonasem Vosslerem, który od początku nie darzy jej sympatią? Czy znalezione przez nią ciało pasuje do elementów z obrazu?

Główna bohaterka jest niezwykłą kobietą - nie dość, że jest unikatową panią detektyw na początku XX wieku to jeszcze wyciąga trafne wnioski; nie jest też powiązana z miejscową władzą ograniczającą pole działania policji. Czyżby mieli coś do ukrycia? Dzięki branżowym przyjaciołom z Breslau, może liczyć na wszelkie potrzebne informacje, analizy oraz rady. Klara nie boi się działania na granicy prawa, kradzieży czy włamania. Lubi mieć ostatnie słowo, ryzykuje zdrowiem a dzięki bystrości umysłu, odwadze i odrobinie bezczelności często udaje jej się osiągnąć więcej niż innym. Nic więc dziwnego, że wciąż wyczekuje przełomu w sprawie... i drąży, szuka, odkrywa.

Kiedy przełom nadejdzie... wszyscy przeżyją szok! Motyw zabójstwa mężczyzny był zaskakujący! A fakt, jakim był człowiekiem, jakie miał pasje... Trzymajcie się mocno fotela. Czytelnik zostaje postawiony w dwuznacznej sytuacji - czy należy postąpić tak, jak pragnie tego Klara czy Jonas? - dowiaduje się jak cienka jest granica między ofiarą a oprawcą.

Nadia Szagdaj umiejscowiła akcję swojego kryminału retro głównie nad morzem, pokazała nam życie w małym miasteczku w zimie; skierowała uwagę na fakt, iż rzadkim zjawiskiem były wtedy kobiety za kierownicą czy w sukniach tak krótkich, że było widać buty. Naświetliła nam sprawy, jakimi zajmowali się wtedy ludzie, jak porozumiewali się, gdy nie było współczesnych nam środków komunikacji.

Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie w książce zdjęć Łeby z ówczesnymi oraz obecnymi nazwami ulic, które rzecz jasna występują w fabule. Znajdują się na tych fotografiach również plaża czy ruiny kościoła. Nie brakuje fragmentów emocjonującego dziennika jednego z bohaterów.
A wracając do samej historii - autorka kluczy, lawiruje, podrzuca nowe fakty czy tajemnicze przedmioty powoli, odkrywa przed nami prawdę stopniowo, by nie spotkały nas torsje czy zawał serca.


Podsumowując -"Bella Donna" to mrożąca krew w żyłach historia mężczyzny, który miał innych ludzi za nic i realizował swoje pasje nie bacząc na konsekwencje, jakie mogą go spotkać. Nie wierzył, że sprawa może wyjść na jaw. Pełna tajemnic opowieść o konwenansach, zapachu pożądania, determinacji, uporze, zemście oraz sprawiedliwości. Książka pokazuje jak czuje się człowiek, którego do głębi boli tęsknota i żal po utracie bliskiej osoby. Zwraca uwagę, że czasami musimy wybierać między różnymi ideałami, poszukiwać siebie, próbować rozliczyć się z przeszłością oraz starać się przywrócić dobre imię komuś lub sobie. Wrażeń Wam nie zabraknie, obiecuję!




Książka przeczytana w ramach lipcowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję


sobota, 16 marca 2019

Krzysztof Koziołek "Nad Śnieżnymi Kotłami" - przedpremierowo - patronat




Autor: Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: planowana na 20 marca 2019
Liczba stron: 352












Krzysztof Koziołek to autor kilkunastu książek, w tym doskonałego thrillera medycznego "Nie pozwól mi umrzeć" czy kryminału retro "Imię Pani". Spod jego pióra wychodzą niezwykle dopracowane historie a najnowsza - kolejny kryminał retro "Nad Śnieżnymi Kotłami" - będzie miała premierę 20 marca.


sierpień 1939, Schreiberhau (Szklarska Poręba)
Asystent kryminalny Anton Habicht został wezwany do hotelu górskiego 'Nad Śnieżnymi Kotłami', gdyż jednej z goszczących tam pań zaginęła biżuteria. Policjant szybko uporał się z odnalezieniem błyskotki i właściciel hotelu Alfred Engler ugościł go posiłkiem na przeszklonej werandzie restauracji, by mógł podziwiać cudowne widoki. Niestety... Nie dane mu było zjedzenie posiłku w spokoju, bowiem okazało się, że na ziemi przed werandą leżało ciało! Komu mogło zależeć na śmierci czterdziestoletniej Elfriede Goretzkiej, żony urzędnika z miasteczka? Co robiła w górach bez męża? W jakim celu w hotelu przebywali wtedy dyrektorzy ważnych instytucji ze Schreiberhau?

Trzy dni później zostaje znalezione ciało pewnego poszukiwacza minerałów a Habicht łączy go ze śmiercią Goretzkiej. Dlatego odwiedza kolejno dyrektorów obecnych wtedy w hotelu, a także gruźlików przebywających w sanatorium, mogących pomóc w sprawie wypadku poszukiwacza. Co wyniknie z tych rozmów? Czego się dowie? Oliwy niepewności doleje pewna podsłuchana przez Antona rozmowa... A kiedy w tak krótkim odstępie czasu pojawi się jeszcze jedno ciało historia nabierze rozpędu. Dokąd Antona zaprowadzą tropy? Jakie tajemnice odkryje pośród przedstawicieli miejscowego establishmentu?

Tajne rozmowy, spotkania, przekazywane łapówki, mnogość podejrzanych, trzy morderstwa oraz liczne przestępstwa poboczne - nie można się dziwić, że asystent kryminalny cierpi na bóle głowy i chwilami na wie co dalej. Poturbowany i zastraszony, pakuje się w nowe kłopoty, w większości musi radzić sobie sam w prowadzeniu tych spraw, gdyż nie cieszy się sympatią przełożonego.
Niezmiernie mi się spodobała osoba Habichta, gdyż w odróżnieniu od super policjantów, jest nieco nieporadny, nie zawsze wie co dalej a czasami odkrywa coś przypadkiem, jednocześnie pakując się w kłopoty.

Kryminał retro rządzi się swoimi prawami a autor ogromem pracy włożonej w przygotowanie tej historii udowodnił, że potrafi oddać ówczesne realia naprawdę świetnie. Z nabożną czcią opisał nie tylko kulinarne zwyczaje, ale również kolej, skocznie, huty, szybowce czy zielarzy. Znajdziecie tutaj również wzmianki o kulturze, sztuce, nieco sportu, turystyki i przemysłu regionalnego, a także informacje o złożach pirytu czy kwarcu. Jak przystało na opowieść z górami w tle, nie zabrakło wspominek o wypadkach czy intrygujących wysokogórskich historii.

Postacie, zagadki, trupy i niespodzianki się mnożą a Antonowi przybywa siwych włosów - jestem tego pewna, choć autor nie wspomniał... Ale starałam się, postawić siebie na jego miejscu - to był naprawdę trudny dla niego miesiąc. Wokół wciąż pojawiają się osoby, które coś ukrywają, mniejszej lub większej wagi... Chwilami szeroko otwierałam oczy i usta... z przerażenia.

"Każdy jest winny czegoś. Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchiwani." *


Podsumowując - "Nad Śnieżnymi Kotłami" to pełen napięcia, tajemnic, intryg i zwrotów akcji kryminał osadzony w miesiącu poprzedzającym wybuch II wojny światowej. W przepięknej górskiej scenerii dochodzi do kilku morderstw, nielegalnych działań, podziemnych spisków a poszczególne wyjaśnienia zagadek wprawiają w zdumienie, zwłaszcza wątek ze szpitalem. Ta historia wielokrotnie potrafi zaskoczyć, zszokować, wodzić za nos; ujawnia realia pracy w ówczesnej policji, pokazuje jak traktowano chorych na gruźlicę czy psychicznie. Doskonałe odwzorowanie czasów z dbałością o szczegóły.



* K. Koziołek, "Nad Śnieżnymi Kotłami", Akurat, Warszawa 2019, 29% (ok. s. 106/7)



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 15 stycznia 2018

Krzysztof Koziołek "Imię Pani"



Autor: Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
Data wydania: listopad 2017
Liczba stron: 334








Bardzo lubię czytać kryminały, choć nie miałam dotychczas styczności z tymi oferowanymi przez Krzysztofa Koziołka – w wersji retro. Dlatego dałam się namówić na dziesiątą już książkę pisarza (dlaczego ja wcześniej nie znałam tego autora??) - „Imię Pani” i odbyłam podróż w czasie na Dolny Śląsk.

Jest grudzień 1934 roku
Czterdziestoletni Gustav Dewart za namową wuja wyjeżdża do Krzeszowa, gdzie w barokowym kościele klasztornym u benedyktynów ma odzyskać spokój ducha po rodzinnym dramacie. Komisarz kryminalny nie jest zbyt zadowolony z pobytu w gościnie u opata, ponieważ strasznie się nudzi. Jednak osiemnastego dnia miesiąca, tuż po uroczystej mszy na okoliczność Dnia Światła, los postanawia uśmiechnąć się do komisarza – opat otrzymuje wiadomość, że brat Bronisław nie żyje. Dzieło przypadku? Możliwe… Na miejscu zdarzenia pojawia się komendant powiatowej żandarmerii – Felix Walsleben, który od początku działa Gustawowi na nerwy. Brak sympatii między przedstawicielami prawa jest coraz bardziej widoczny, zwłaszcza że niebawem pojawiają się kolejne ciała… Czy to nadal przypadki albo nieszczęśliwe wypadki?

Na prośbę opata Dewart prowadzi własne śledztwo, choć widocznym jest, iż jego pomysły wciąż komuś przeszkadzają. Z pozoru ofiary nic nie łączy – ani wiek, ani płeć, ani zajęcie… Komisarz jednak wciąż szuka, kombinuje, rozmawia i dopatruje się powiązań, co sprawia, że powoli wyłaniają się pomysły co łączyło kolejne ofiary. A dlaczego powoli? Bowiem w trakcie analizy kto jest winny śmierci tylu osób, na drodze stanęły mu demony z przeszłości… Wspomnienie osób, które już dawno chciałby usunąć ze swej pamięci…


Krzysztof Koziołek stworzył na pewno bardzo oryginalny kryminał – sam pomysł na fabułę mnie zaskoczył i nijak nie mogłam wyprzedzić wydarzeń swoimi przypuszczeniami. Morderca wszystkich wywiódł w pole i choć przez chwilę podejrzewałam, kto jest winny zbrodni to niestety zbyt szybko odrzuciłam ten pomysł. Zafascynowały mnie ukryte wyjścia z klasztoru, tunele a także tajemnice skrywane przez skrytki z przeszłości. Świetnie bawiłam się podczas utarczek słownych między przedstawicielami prawa a z niepokojem śledziłam kolejne kroki Gustawa w poszukiwaniu prawdy.

Autor doskonale wpasował się w czas akcji – opowiedział historię opactwa, moment konsekracji kościoła, opisał wydarzenia jakie miały miejsce podczas rządów kolejnych opatów, jak wyglądał pochówek zakonników. Tekst został wzbogacony legendami, analizą obrazów, licznymi informacjami o wsiach, kopalniach, traktach i tkactwie, którym trudniła się tamtejsza ludność. Jednak chwilami miałam wrażenie, że jest tego za dużo. Że informacje z historycznego tła przytłoczyły samą ‘morderczą fabułę’. Że są to informacje bardzo przewodnikowe, zabrakło mi w tych fragmentach lekkości, które bardziej by mnie wciągnęły a nie dotyczyły wciąż nowych nazw, dat i nazwisk.

Książka jest idealną lekturą dla osób lubujących się w kryminałach, zwłaszcza retro oraz powieściach historycznych. Nie brakuje tutaj różnorodności bohaterów, podstępów, śledzenia, zaskoczeń, tajemnic oraz dedukcji. Pajęczyna podejrzeń zatacza coraz szersze kręgi a komisarz próbuje wyłuskać z gąszczu zalewających go informacji, te naprawdę ważne. Kto i dlaczego zabił tak wiele niewinnych ludzi?


Podsumowując - „Imię Pani” to kryminał, jakich… niewiele :) Mylenie tropów podrzucanych powoli przez autora, zaskakujący finał z mężczyznami w mundurach, postacie dostarczające kolejnych ‘smaczków’ oraz demony z przeszłości, które pojawiają się, by zburzyć spokój.
Świetnie stworzona intryga Koziołka, wzbogacona przez elementy historyczne i opowiedziana nie tylko w małym miasteczku, ale przede wszystkim tuż pod okiem mnichów, z pozoru istot religijnych, niewinnych i skromnych. Jakie sekrety mogą kryć się w takim miejscu?
Jest intrygująco, ekscytująco, zaskakująco i klimatycznie – naprawdę warto przeczytać. Chętnie poznam inne książki Krzysztofa Koziołka.



Zdjęcia pochodzą z TEJ strony i zostały zrobione podczas uroczystej i niezwykle klimatycznej premiery książki - zapraszam do lektury



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorowi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...