Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christie Agatha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christie Agatha. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 września 2015
Agatha Christie "Dopóki starczy światła"
Tytuł oryginalny: While the Light Lasts
Tłumaczenie: Michałowska Mira
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2013
Liczba stron: 184
Seria: Klasyka Kryminału
Nigdy nie będę wielbicielką opowiadań. Zanim się wciągnę w fabułę, poznam bohaterów i rozpocznę analizowanie charakterów, uczuć i relacji to już jest koniec. Jednak chcąc dążyć do poznania jak największej liczby książek Królowej Kryminałów, tym razem padło na zbiór opowiadań dla zapracowanych, czyli kilkustronicowych form (idealnych na czytanie w chwili, gdy sięgając po powieść można się zgubić odkładając co kilka minut a w tym przypadku akurat zdążyłam poznać jedno opowiadanie). Co o nich myślę? Zapraszam na wrażenia.
Niespełna trzydziestoletni John miewa dziwne sny o Domu; Olga Stormer jest aktorką, którą ktoś postanawia szantażować jej prawdziwą tożsamością; Klara Halliwell dyskretnie szantażuje Vivien, żonę Geralda, którego kocha nad życie; Poirot próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczej kartki i morderstwa oraz kontrmorderstwa; dwoje ludzi spotyka się w muzeum przed obliczem małego i samotnego bożka, lecz nie do końca potrafią się porozumieć, mimo że czują nić sympatii.
Tak pokrótce można przedstawić pięć pierwszych opowiadań. Niektóre zawierają elementy fantastyczne, inne są romantyczne, zaś kolejne kryminalne. Finały są zaskakujące, tragiczne, szczęśliwe, ale i niezrozumiałe (opowiadanie pierwsze to zupełnie nie moja bajka). Czasami wygrywa miłość, czasem przebiegłość, ale nie brak też elementu zaskoczenia.
Pozostały mi jeszcze do omówienia cztery opowiadania.
Czterech spadkobierców wuja Myles'a szuka czterech ukrytych skarbów i podobno największe szanse mają najgłupsi i nieuczciwi. Do czego się posuną, by zdobyć bogactwo?
Malarz i jego żądna pieniędzy żona, oraz chrzestna małej Winnie - Jane. Jakie relacje łączą tych ludzi? Dlaczego przepływający strumień kasy ma tak dziwne źródło? Trójkąt małżeński i dwuznaczności to charakterystyczne cechy opowiadania, które zresztą ma bardzo niewyraźny koniec.
W ósmym opowiadaniu Poirot próbuje rozwikłać zagadkę niebanalnego zabójstwa i trupa w skrzyni. Bardzo zawiła historia i jakże obfitująca w niewinnych ludzi i intrygi.
Rodezja, ukochane miejsce dawnego ukochanego pani Deirdre Crozier, który zginął na wojnie. Małżeństwo Crozier spacerując, poznaje specyfikę plantacji tytoniu a słabość kobiety sprawia, że dochodzi do niesamowitego spotkania. Kim jest tak naprawdę pan Arden? Kogo tam naprawdę łączy miłość?
Końcowa czwórka jest moim zdaniem bardziej zrozumiała i emocjonująca. Bawiłam się świetnie, choć nie zawsze zakończenie mnie satysfakcjonowało. Ale przecież nie zawsze autor pisze tak książkę, by była przewidywalna i cieszyła czytelnika. Czasami wystarczy, że cieszy twórcę.
Są to opowiadania z nutką sensacji, kryminału, pojawia się w nich krew, trupy i łzy. Jest też miłość, choć nie zawsze szczęśliwa, żądza bogactwa, zdrady i potajemne wzdychanie do obiektu uwielbienia.
Zbiorek jest napisany typowym dla Agathy Christie językiem, w typowych okolicznościach i czasie odpowiadającym życiu autorki. Można to poznać po sposobie bycia, życia, wysławiania i ubierania się bohaterów.
Opowiadania mają zawsze zaskakujące finały i nie sposób odgadnąć zamysłu Christie. Kiedy już mi się wydawało, że wiem jak skończy się dana historia to nagle jednym zdaniem czy akapitem autorka przewracała całą fabułę na drugą stronę i jedną czy dwiema niespodziankami niweczyła moje przypuszczenia. Książeczka świetnie nadaje się na przerywnik innych lektur, na chwile oddechu pomiędzy mocnymi wrażeniami czy na kilkuminutowe możliwości czytelnicze, ponieważ nie ma powiązań między poszczególnymi tekstami i nie spowoduje to, że zgubimy wątek.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okadka, Na Tropie Agathy, 52 książki
Baza recenzji syndykatu ZwB
poniedziałek, 25 maja 2015
Agatha Christie "Karaibska tajemnica"
Tytuł oryginalny: A Caribbean Mistery
Tłumaczenie: Magdalena Gołaczyńska
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2013
Liczba stron: 224
Seria: Klasyka kryminału
Agatha Christie stworzyła w swoich książkach dwie najsłynniejsze postacie detektywów w literaturze: Herculesa Poirota oraz Jane Marple. To właśnie sympatyczna starsza pani jest bohaterką niniejszej książki. Panna Marple udaje się na wyspę St. Honore na Morzu Karaibskim, by odpocząć nieco od surowego angielskiego klimatu oraz nabrać sił, po tym jak pewnej zimy zaniemogła na zapalenie płuc. Opiekujący się nią Raymond West, postanowił skorzystać z zaleceń lekarzy i wysłać ciocię w słoneczne miejsce. Wybór padł na hotel Złota Palma prowadzony od niedawna przez młode małżeństwo Molly i Tima Kendalów.
Panna Marple miała swój bungalow, miłą obsługę, dużo słońca oraz miejsc idealnych do robótek ręcznych. A i towarzystwa do rozmowy jej nie brakowało: ekscentryczny starszy milioner (pan Rafiel), doktor Graham, pastor Prescott z siostrą, major Palgrave, niezbyt miła wczasowiczka z Hiszpanii. W hotelu mieszkali również: sekretarka milionera i jego masażysta oraz dwa małżeństwa, które pasjonowały się obserwacją owadów.
Z pozoru niewinna rozmowa Jane Marple z majorem Palgreve'em o jego przygodach i wspomnieniach z frontu zmienia jednak kierunek i starszy pan zaczyna opowieść o zdjęciu, które nosi w portfelu. Według niego jest na nim uwieczniony morderca, któremu fotografia została zrobiona niejako przez przypadek. Ale w momencie kiedy zamierza pokazać wizerunek mordercy pannie Marple, kątem oka dostrzega kogoś i chowając zdjęcie zmienia szybko temat bardziej donośnym głosem. Kogo przedstawia zdjęcie? Czy Jane Marple uda się go zobaczyć? Bynajmniej nie następnego dnia, mimo iż starsza pani miała taki plan... ponieważ właśnie wtedy zostaje odnalezione ciało majora.
Wstępne oględziny sugerują przedawkowanie leków na nadciśnienie, major zostaje pochowany i wypoczynek hotelowych gości toczyłby się swoim torem (choć w nieco gorszym nastroju), ale na jaw wychodzą kolejne dziwne wydarzenia, podsłuchane rozmowy, podrzucone dowody a nawet pojawia się kolejne morderstwo. Kto zginie tym razem? Co odkryje panna Marple? Czy jej podejrzenia okażą się słuszne? Czy uda jej się doprowadzić do ekshumacji ciała majora? Wszak dla niej śmierć Palgreve'a nie jest przypadkiem...
Autorka tradycyjnie już mnie zaskoczyła. Podobnie jak bohaterowie "Karaibskiej tajemnicy" z Jane w roli pani detektyw-amator, miałam zupełnie inne podejrzenia, inne typy wskazujące na mordercę. Christie umiejętnie dawkuje kolejne fakty z życia bohaterów i nowe szczegóły, które mają pomóc do wyjaśnienia tajemniczych zgonów na wyspie.
Dla urozmaicenia karaibskiego klimatu poznajemy tajemnicę testamentu milionera, historię pewnego romansu i wiążącą się z nim zagadkę morderstwa. Czy to właśnie ten morderca grasuje teraz na wyspie? Pojawia się też problem choroby psychicznej, zazdrości, próżności oraz kąśliwości, która tak naprawdę prowadzi do wyjaśnienia morderczych zapędów jednego z bohaterów.
Książka jest typowym dziełem Christie, ten sam styl, te same zagadki zaciemniające prawdziwy obraz wydarzeń aż wreszcie ta sama zaskakująca puenta. Na jednym morderstwie się nie kończy, zatem czytelnik ma szansę odrzucić kolejnych prawdopodobnych morderców, jednak czy to pozwoli na szybkie wytypowanie sprawcy? Nic bardziej mylnego. Przynajmniej ja osobiście dałam wodzić się dość długo za nos... I właśnie dlatego uważam niniejszą publikację za kolejną bardzo dobrą lekturę kryminalną. Polecam
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Grunt to okładka, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
niedziela, 31 sierpnia 2014
Agatha Christie "Wielka Czwórka"
Tytuł oryginalny: The Big Four
Tłumaczenie: Jolanta Bartosik
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2012
Liczba stron: 200
Seria: Klasyka Kryminału
Mimo przeczytanych tak wielu tytułów autorstwa Agathy Christie, jestem wciąż i nieodmiennie zafascynowana jej twórczością. Jej osoby przedstawiać nie będę, bowiem dotrzeć do informacji jest niezmiernie łatwo. Tak bardzo kryminały pani Agathy przypadły mi do gustu, że staram się zachęcić każdego, kto lubi ten gatunek literatury a nie miał jeszcze szansy sięgnięcia po jakikolwiek tytuł, do czytania.
Tym razem mój wybór padł na otrzymany niedawno od Pani_Wu tytuł "Wielka Czwórka". Na samej końcówce urlopu potrzebowałam bowiem krótkiej a dobrej lektury, bo wiedziałam, że dłuższej przeczytać już nie zdołam a po powrocie przecież czeka na mnie cała góra prania... Szkoda, że nie widzieliście mojego balkonu w ten weekend.... Ale do rzeczy.
Narratorem książki jest przyjaciel Herculesa Poirota - kapitan Arthur Hastings, który wraca z Argentyny i postanawia odwiedzić swojego dawnego współlokatora. Już na wstępie jest ogromnie zdziwiony, gdyż zastaje Herculesa spakowanego, udaje się on do Rio - choć detektyw nie lubi dalekich podróży to jednak skusiła go sprawa, którą miałby tam rozwikłać. Jednak wydarzenia krzyżują plany Poirota, który pozostaje w kraju a Hastings przez kilka miesięcy nie powróci do swojej żony. Co jest tego przyczyną? Otóż w mieszkaniu Poirota pojawia się niespodziewanie mężczyzna - wymizerowany i brudny, który wygląda na chorego. Powtarza wciąż nazwisko i adres detektywa, pisze na kartce same czwórki aż w rezultacie wygłasza mowę dotyczącą Wielkiej Czwórki. Wynika z niej, że przywódcą przestępczej organizacji jest Chińczyk a członkami Amerykanin, Francuzka oraz Anglik. Grupa ta zamierza przejąć władzę nad światem, doprowadzając do sytuacji, że zwycięży zło. Ich wpływy sięgają naprawdę daleko i głęboko a niewielu wie o ich działaniach. Zresztą, Ci którzy wiedzą, nie do końca wierzą. Czy Herculesowi uda się ustalić ich tożsamość oraz zapobiec nieszczęściu zanim będzie za późno?
Zadania nie ułatwia mu Numer Czwarty Wielkiej Czwórki, który jest świetnym aktorem i zna się na charakteryzacji, gdyż pojawia się wielokrotnie wcielając się w zupełnie różne postaci. Jednak dzielny duet Poirot i Hastings postanawiają zjednoczyć siły i pokonać ten przestępczy twór. Pokonując liczne przeszkody, odnajdując kilku zamordowanych, ratując porwanych sami wpadają w tarapaty - zostają wielokrotnie porwani, wyprowadzeni w pole, otrzymują tajemnicze informacje (nie zawsze zresztą prawdziwe), śledzą i są śledzeni, a także zbliżają się niebezpiecznie do granicy życia i śmierci.
Autorka nie zawarła w książce jednej tylko sprawy, którą zwykle detektyw rozwiązywał a kilka, każda prowadząca wciąż do Wielkiej Czwórki. Dzięki tak urozmaiconej lekturze czytelnik poznaje świat fizyki i chemii, trucizn, biznesu oraz polityki. Poirot jak zawsze świeci geniuszem i nie grzeszy skromnością a Hastings dzielnie pomaga mu w cieniu. Kto wygra? Hmmm... sami musicie przekonać się jak zakończy się ta książka. Mogę Wam jedynie napisać, że sporo adrenaliny dostarczyła mi opowieść o Wielkiej Czwórce, która kilkukrotnie wychodziła zwycięsko z pojedynków z małym Belgiem. To kolejny oryginalnie stworzony kryminał Christie. Ja jestem stronnicza, więc wiadomo, że ogromnie polecam Wam ten tytuł! Nie można się przy nim nudzić.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, Pod hasłem, Na tropie Agathy, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
środa, 27 sierpnia 2014
Agatha Christie "Pajęczyna"
Tytuł oryginalny: The Spider's web
Tłumaczenie: Anna Bańkowska
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2000
Liczba stron: 146
Klarysa Hailsham-Brown mieszka wraz z mężem Henrym w wynajmowanym domu - a właściwie rezydencji - Copplestone Court. Henry jest urzędnikiem w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i chwilę po powrocie do domu udaje się na lotnisko, by odebrać ważnego rangą gościa. Klarysa jest jego drugą żoną a zarazem macochą dla jego dwunastoletniej córki Pippy. Dom należał kiedyś do Sellona, handlarza antykami, którego zamordowano, choć oficjalna wersja jest inna.
Obecnie w willi przebywa trzech mężczyzn, którym Klarysa daje się poznać jako osoba skłonna do żartów i uwielbiająca "gdybanie". "Gdyba" sobie na temat trupów w salonie, potajemnych ślubów Henry'ego czy wyboru pomiędzy mężem a jednym z gości - Jeremym. Niespodziewanie do rezydencji przyjeżdża Oliver Costello, obecny mąż byłej żony Henry'ego. Jako powód wizyty podaje chęć przejęcia przez Mirandę (prawdziwa matka dziewczynki) opieki nad Pippą. Jednak czy to prawda? A może powody są inne? Czego tak naprawdę szuka w tym domu Costello?
Nie byłoby kryminału Christie gdyby nie znaleziono trupa... Jakiś czas po wyjściu Olivera z rezydencji, Klarysa znajduje go na podłodze w salonie. Kto go zabił? Co zrobić z ciałem? Przecież nie można zawiadomić policji, gdyż niedługo ma zjawić się mąż z ważnymi notablami... Klarysie rodzi się więc w głowie plan... Niespodziewanie zjawia się jednak policja... Jak zakończy się ta historia? Kiedy pani domu mówi prawdę a kiedy opowiada swoje ulubione, wymyślone opowiastki? Jaki był powód powrotu Costello do rezydencji?
Krótka i zagmatwana książeczka jest idealną lekturą na wieczór, bowiem nie musimy zarywać nocy ani zastanawiać się przez długie godziny jakie będzie zakończenie. Dlaczego napisałam, że "zagmatwana"? Otóż nie do końca wiadomo kto jest kim, tropy się zmieniają i kiedy już czytelnik myśli, że to już koniec - bum! - a tu autorka dodaje kolejne fakty i musimy podążać za jej nowym pomysłem. "Pajęczyna" ma zakończenie, którego dokładny i wnikliwy czytelnik może się domyślić. Naprawdę wystarczy wczytać się w tekst. Mimo to, ja polecam książkę będącą adaptacją Charlesa Osborne'a sztuki Agathy Christie. Można w niej bowiem znaleźć sporo niespodzianek oraz humoru, nie tylko czarnego.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, Pod hasłem, Na tropie Agathy, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Agatha Christie "Morderstwo w zaułku"
Tytuł oryginału: Murder in the Mews
Tłumaczenie: Jan S. Zaus
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: luty 2014
Liczba stron: 288
Seria: Klasyka kryminału
Królową Kryminałów - od kilku już lat - jest dla mnie Agatha Christie. Dlaczego? Otóż jej książki są dla mnie wciąż nieprzewidywalne, może nie wszystkie, ale znaczna większość. Mimo znajomości tylu historii, autorka potrafi tak pokierować akcją, że nie potrafię być detektywem doskonałym i odgadnąć "kto zabił". Zwykle muszę czekać na finał historii i wtedy dopiero uderzam dłonią w czoło...
Tym razem sięgnęłam po zbiór czterech opowiadań pod zbiorczym tytułem "Morderstwo w zaułku". Po przeczytaniu pierwszego z nich - pod tym samym tytułem - pomyślałam, że to chyba wynik słabszego dnia autorki, gdyż opowiadanie nie przypadło mi do gustu. Bałam się trochę, iż kolejne będą równie słabe, ale na szczęście to tylko dobrego początki!
A dlaczego początkowe opowiadanie nie wywołało u mnie emocji, które zwykle towarzyszą mi podczas czytania kryminałów? Otóż historia jest podobna do kilku już przeze mnie czytanych z powodu rozważań czy ofiara popełniła samobójstwo i zostało ono upozorowane na morderstwo czy też może było to morderstwo i tylko pozornie wygląda jak samobójstwo. A kto nie żyje? W piętrowym domu mieszkają dwie młode kobiety, współlokatorki: Barbara Allen oraz Jane Plenderleith. Z uwagi na dzień Guya Fawkes'a i pokaz fajerwerków nikt z sąsiadów nie usłyszał strzału a kiedy rankiem następnego dnia z wizyty na wsi powróciła panna Jane, okazało się, że to Barbara zginęła od strzału w głowę. Drzwi były oczywiście zamknięte, denatka nie miała problemów, cieszyła się zaręczynami z parlamentarzystą - Charlesem Lavertonem-Westem. Śledztwo prowadzi inspektor Japp a nieocenioną pomocą służy mu oczywiście Hercules Poirot. Jaki będzie wynik dochodzenia? Czy Barbara miała jednak powód, by odejść z tego świata? A może to jednak było morderstwo? Wynik dedukcji Poirota jest zaskakujący.
Agatha Christie stopniuje czytelnikowi napięcie w książce powoli, gdyż drugie z opowiadań - "Niewiarygodna kradzież" - jest znacznie lepsze niż pierwsze. Autorka przenosi nas w świat polityki, zamożności oraz tajemnic wagi państwowej. Lord Charles Mayfield zaprasza do swojego domu kilkoro gości, którzy z pozoru miło spędzają czas grając w karty, czytając książki i prowadząc ciekawe dyskusje. Jednak późnym wieczorem dochodzi do zuchwałej kradzieży - z biurka lorda znikają bowiem plany najnowszego bombowca. Sprawa jest na tyle poufna, iż zostaje zawezwany Hercules Poirot. Przecież policja ani rządy innych państw nie mogą dowiedzieć się, co stało się przedmiotem kradzieży. Kto jest winny w tej sprawie? Czy może podejrzewana o szpiegostwo na rzecz Niemiec pani Vanderlyn? A może asystent lorda? Możliwości jest kilka a rozwiązanie jak zwykle zbyt trudne, by odgadnąć przed finałową przemową detektywa Poirota...
Zdecydowanie najlepszą historię poznajemy w opowiadaniu o dość niepozornym tytule "Lustro nieboszczyka". Jest ono długie i idealnie wpasowuje się w twórczość autorki: genialnie poprowadzona akcja, świetna charakterystyka bohaterów, doskonała analiza wydarzeń oraz fantastyczny finał. Ale czas napisać trochę o wydarzeniach... Hercules Poirot zostaje wezwany przez Gervase'a Chevenix-Gore'a, który żąda wręcz jego natychmiastowego stawiennictwa w swoim domu. Starszy człowiek podejrzewa bowiem, iż ktoś go oszukuje a nie może tej sprawy powierzyć policji. Jednak gdy detektyw dociera na miejsce, okazuje się że sir Gervase nie żyje. W zamkniętym na klucz gabinecie wszystko wskazuje na samobójstwo, ale przecież tam gdzie pojawia się Poirot nie ma opcji "samobójstwo". Kto zatem jest podejrzany? Komu zależało na śmierci starszego ekscentryka? Może testament, którego Chevenix-Gore nie zdążył podpisać naprowadzi Herculesa na właściwy trop?
Na koniec tak zwana "wisienka na torcie", czyli "Trójkąt na Rodos". To najkrótsze chyba opowiadanie Christie, które czytałam, ale wcale z tego powodu nie gorsze. To wprost niesamowite jak w tak małej objętości tekstu można umieścić intrygę, romans oraz śmierć. Wszak nie na darmo to Królowa Kryminału. Każdy człowiek potrzebuje urlopu, nawet Poirot. By uniknąć tłumów, nowych spraw, a także możliwości napotkania znajomych, detektyw postanawia wypoczywać w październiku na wyspie Rodos. Wśród nielicznych turystów dochodzi jednak do konfliktu. Urocza i władcza Valentine Chantry swoją uwagę kieruje nie w stronę swego - kolejnego już zresztą - męża Tony'ego, lecz ku zauroczonemu nią Douglasowi Goldowi. Pani Marjorie Gold czuje się odrzucona i próbuje ukryć zażenowanie wybrykami swojego męża przed innymi urlopowiczami. Sielski obrazek i spokojny klimat zostają zaburzone przez nagłą śmierć jednego z urlopowiczów. Kto i dlaczego umiera? Czy był to przypadek czy działanie celowe? Jakie znaczenie miał tutaj romans? I czy na pewno czytelnik zauważył to co powinien? Nie sądzę :)
Jako zagorzała zwolenniczka kryminałów a szczególnie Agathy Christie nie zamierzam rozpisywać się nad jej kunsztem pisarskim. Dlaczego? Napisałam już w tej recenzji mnóstwo słów, które opisują książkę i przekonują do jej przeczytania. Zamiast tracić czas na czytanie tego, że to niesamowita lektura i niezwykły łamacz szarych komórek, po prostu po nią sięgnijcie, bo naprawdę warto. Zostaniecie zaskoczeni, wyprowadzeni w pole i wbici w fotel! Ogromnie polecam.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Pod hasłem, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję bardzo Wydawnictwu Dolnośląskiemu
oraz blogowi "Na tropie Agathy"
sobota, 18 stycznia 2014
Agatha Christie "A.B.C."
Tytuł oryginalny: The ABC Murders
Wydawnictwo: Omega
Audiobook
Czas trwania: 6h 21' 49"
Lektor: Artur Dziurman
Audiobook Agathy Christie "A.B.C." już od roku stoi w mojej biblioteczce i jest jedyną lekturą w wersji audio, wygraną w konkursie Syndykatu ZwB. Jakoś nie było mi na rękę go odsłuchać, ponieważ sama przeczytałabym papierową wersję znacznie szybciej. Jednak traf wyzwaniowy sprawił, że nie miałam wyjścia - audiobook był najlepszą opcją pasującą do kategorii seryjni zabójcy. Tyle kryminałów na półce, ale jak na złość nie było w nich seryjnych morderców... Zawsze musi być ten pierwszy raz...
Zagadki w kolejnym kryminale Królowej Christie rozwiązuje Hercules Poirot - mały Belg, który zostaje przyłapany na fakcie farbowania włosów. Tym razem jednak nie działa sam. Zwraca się o pomoc do swojego przyjaciela - kapitana Hastingsa. Sprawa nie jest banalna, bowiem Poirot dostaje list od tajemniczego "A.B.C." informujący go, że 21 czerwca popełni zbrodnię. List jest nijakim wyzwaniem detektywa na pojedynek, zaproszeniem do gry, gdzie stawką są ludzkie istnienia. Pierwszą ofiarą - co zostało uwzględnione w liście - będzie osoba mieszkająca w miejscowości na literę A i nazywająca się na tę samą literę.
Zgodnie z danymi zawartymi w liście, w Andover zostają odnalezione zwłoki niemal sześćdziesięcioletniej kobiety prowadzącej trafikę, zresztą dosyć ubogą w asortyment. Kobieta miała problemy z mężem, była z nim w separacji, a mężczyzna uwielbiał zaglądać do kieliszka. To właśnie on jest głównym podejrzanym, ponieważ ze sklepu nic nie zginęło. Na miejscu zostaje jednak odnaleziony kolejowy rozkład jazdy, zwany ABC. Czy jest to podpis zabójcy? Kto i dlaczego zabił Alicję Ascher?
Poirot rozpoczyna swoje standardowe dochodzenie: rozmowa z krewnymi, sąsiadami i znajomymi, wizja lokalna w miejscu zbrodni, wizyta w mieszkaniu ofiary nad sklepem. Kiedy Poirot poddaje się, nie reaguje na sugestie Hastingsa i oczekuje na wyniki pracy policji, nadchodzi drugi list. Nadawca szydzi w nim z detektywa, przyznając się do morderstwa sprzed miesiąca i informuje, że kolejne zabójstwo jest planowane w miejscowości na B - Bexhill. Jak brzmi nazwisko ofiary? Sporo jest przecież nazwisk na literę B... W obliczu niedawnej porażki tym razem policja i Scotland Yard postanawiają współpracować, by odnaleźć sprawcę. Podczas wspólnej konferencji Poirot snuje domysł, jakoby autor anonimów planował swe morderstwa według porządku alfabetycznego. Przypuszczenia detektywa okazują się być słuszne, gdyż na plaży zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety - panny Barnard, zaś miesiąc później, po kolejnym liście, na listę ofiar zostaje dopisany laryngolog z Churston - Cecil Clarke.
Po trzech morderstwach Poirot wraz z rodzinami i znajomymi ofiar zawiązują Legion Osób Zainteresowanych, by dzięki połączonym siłom, mieć większą szansę na schwytanie zabójcy, zanim zginie czwarta osoba. Legioniści prowadzą liczne rozmowy, rozważania, padają różne sugestie i pomysły. Rozdzielają między sobą zadania i pośród ogólnego stanu oczekiwania przychodzi czwarty list informujący o planowanym morderstwie w Doncaster. Cały Legion udaje się do podanej przez anonima miejscowości. Czy tym razem uda się powstrzymać szaleńca? Czy wnioski, do których doszli Legioniści pomogą im w śledztwie? Na ile pomysły Poirota okażą się trafione? Kim jest człowiek, dla którego nie ma znaczenia miejsce zamieszkania, płeć ani wiek ofiar a jedynie litery alfabetu? Tego dowiecie się już z kryminału.
"A.B.C." to nietypowa pozycja Christie. Narratorem jest Artur Hastings i to jego wersję wydarzeń poznajemy w książce. Z pozycji przyjaciela znanego detektywa poznajemy wydarzenia tych kilku miesięcy. Minusem tej narracji jest fakt, iż nie możemy, tak jak w innych kryminałach, poznać myśli i wewnętrznych emocji jakie zwykle towarzyszą detektywowi podczas prowadzenia śledztw. W książce znajdują się również rozdziały, które nie są opowieściami kapitana i dotyczą albo pracy policji albo historii tajemniczego pana Cust'a.
Podsumowując swój pierwszy kontakt z audiobookiem stwierdzam, iż był to debiut udany. Po pierwsze świetnie dobrana lektura, wszak uwielbiam Agathę Christie! Pierwszorzędnie napisana historia seryjnego mordercy, w której czytelnik doznaje zadziwienia, że autorka już na początku książki podsunęła możliwego mordercę. Lecz na końcu książki, w rozdziale z mową Poirota, gdzie wszystko się wyjaśnia czytelnik stwierdza, że znowu został wyprowadzony w pole. Po drugie genialny lektor - Artur Dziurman - który doskonale modulował głos, by wcielić się w kolejne role. Generalnie nie mam tej wersji nic do zarzucenia, z wyjątkiem czasu, jaki trzeba na niego poświęcić. To jak dla mnie jedyny minus audiobooka, trwał bowiem ponad sześć godzin a książkę liczącą niecałe 200 stron przeczytałabym w połowę tego czasu. Fani kryminałów Christie - poznajcie niesamowitą historię "A.B.C."!
Audiobook przesłuchany w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Trójka e-pik, prezencie (2013), 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
środa, 16 października 2013
Agatha Christie "Niespodziewany gość"
Tytuł oryginału: The Unexpected Guest
Tłumaczenie: Anna Bańkowska
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2010
Liczba stron: 124
"Niespodziewany gość" to sztuka teatralna Agathy Christie z 1923 roku, jednak Charles Osborne dostosował ją do tego, by móc przeczytać utwór jako powieść. Muszę przyznać, że czyta się taki tekst znacznie lepiej niż sztukę.
Tytułowym gościem jest Michael Starkwedder, którego samochód ulega wypadkowi w pobliżu rezydencji państwa Warwick. Mężczyzna dzięki nie zamkniętym drzwiom ogrodowym wchodzi do środka i zastaje... martwego mężczyznę na wózku inwalidzkim a rogu pomieszczenia kobietę z rewolwerem w ręku. Laura Warwick okazuje się być żoną inwalidy - Roberta Warwicka i twierdzi, że to ona go zastrzeliła. Wdowa opowiada mężczyźnie o tym, że jej mąż był trudnym człowiekiem, a od chwili kiedy stał się kaleką zatruwał życie wszystkim mieszkańcom rezydencji.
Starkwedder próbuje pomóc kobiecie, która od pierwszej chwili go zauroczyła i wymyśla plan, mający zatuszować jej udział w morderstwie. Oboje dochodzą do wniosku, że najlepiej winę zrzucić na niejakiego MacGregora, ojca kilkuletniego chłopca, który zginął pod kołami samochodu pijanego i zbyt szybko jadącego Roberta Warwicka. Został on uniewinniony dzięki zeznaniom kobiety podróżującej wraz z nim, jednak logiczną rzeczą jest chęć zemsty przez zrozpaczonego ojca.
Dowody w sprawie śmierci Roberta zostały spreparowane i policja rozpoczęła śledztwo według zmyślonej przez wspólników wersji zdarzeń. Zaczęły się przesłuchania rodziny i służby, zbieranie odcisków palców oraz sprawdzanie wszystkich możliwych scenariuszy morderstwa. Kto zabił Roberta? MacGregor, własna żona, jej przyjaciel a może przyrodni brat? Tropów jest kilka, lecz każdy bardziej zaskakujący od innego. Kiedy już wszelkie dowody wskazują wyraźnie na mordercę i czytelnik liczy na zakończenie sprawy wraz z logicznym jej wyjaśnieniem, okazuje się że prawda jest zupełnie inna. Jakże mnie to nie dziwi w przypadku, gdy chodzi o dobry kryminał...
Podsumowanie będzie krótkie, gdyż jeśli chodzi o intrygi stworzone przez Agathę Christie, to są dla mnie zawsze niesamowite. Przeczytałam już wiele książek królowej kryminału i mimo, że poznałam tory jej myślenia, to nigdy w stu procentach nie potrafię wskazać osoby mordercy. "Niespodziewany gość" nie jest typową pozycją Christie z racji faktu, iż już na samym początku czytelnik "wie" kto jest mordercą. To oczywiście tylko pozory, ponieważ nie byłoby o czym pisać, gdyby morderca znalazł się sam już w pierwszym rozdziale książki. Genialny kryminał, który każdy wielbiciel tego gatunku powinien przeczytać.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Book z nami (0,9 cm), Czytamy kryminały, Na tropie Agathy, Z półki, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
piątek, 5 kwietnia 2013
Agatha Christie "Zbrodnia na festynie"
Tytuł oryginalny: Dead Man's Folly
Tłumaczenie: Andrzej Milcarz
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2012
Liczba stron: 216
Która to przeczytana przeze mnie książka Agathy Christie? Po dwudziestej przestałam liczyć. Jednak każda następna, nie jest znanym mi już schematem, lecz nową, zaskakującą mnie historią. Kryminały A. Christie staram się czytać przynajmniej co kilka tygodni, ponieważ są to książki zapewniające mi dobrą lekturę na 100%!
Znana pisarka kryminałów Ariadna Oliver, prosi swego przyjaciela Herculesa Poirot o przyjazd do Nassecombe w hrabstwie Devon. W rozmowie telefonicznej niewiele wyjaśnia, lecz prośbę szybkiego przyjazdu uzasadnia swoją intuicją, która podpowiada jej, że wydarzy się nieszczęście. Kiedy detektyw przyjeżdża na wieś zostaje wprowadzony w szczegóły mającego się tam odbyć festynu. Jako znana osobistość ma wręczyć nagrodę w zabawie "Polowanie na Mordercę". Autorką scenariusza tej atrakcji jest Pani Oliver. Będzie ofiara i podejrzani, prowadzące do nich tropy oraz narzędzie zbrodni. Uczestnicy zabawy po uiszczeniu opłaty w wysokości pół korony, będą mogli przeżyć niezapomnianą przygodę.
Poirot jeszcze przed rozpoczęciem się festynu ma okazję poznać głównych organizatorów: George i Hattie Stubbs, Michael Weyman, panna Brewis, państwo Legge, pani Folliat oraz kilkoro innych. Będzie musiał uczciwie przyznać, że przebywanie wśród tych osób to niezła szkoła poznania tak różnych charakterów.
I teraz - jak zwykle w przypadku kryminałów - pojawia się w mojej głowie pytanie: Czy powinnam Wam zdradzić kto zginie? I wtedy dalej prowadzić recenzję... Jednak zaraz potem zjawia się refleksja: to kryminał i to dość nietypowy. Nie napiszę zatem kto będzie prawdziwym trupem w "Zbrodni na festynie", za to gorąco polecę przeczytanie książki.
Dlaczego warto? Choćby dlatego, że jest to pierwsza chyba taka sprawa niesamowitego Herculesa Poirot, podczas rozwiązywania której wyjechał z miejsca morderstwa bez wskazania mordercy. Dopiero kiedy na światło dzienne wyjdzie, iż popełniono trzecią zbrodnię (tak, trzecie nie jest błędem, drugi zgon też wyjdzie na jaw, ale dopiero na końcu książki), kawałki układanki ułożą się w logiczną całość. Wtedy mistrz wśród detektywów przyjedzie ponownie do Nassecombe i jego wyjaśnienie tych morderstw znów wbije czytelnika w fotel... Przeczytaj koniecznie!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Trójka e-pik, Na tropie Agathy, Czytamy kryminały, Book z nami (1,5 cm), Pochłaniam strony bo kocham tomy, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
środa, 6 marca 2013
Agatha Christie "Morderstwo w Boże Narodzenie"
Tytuł oryginału: Hercule Poirot's Christmas
Tłumaczenie: Andrzej Milcarz
Wydawnictwo: Wyd. Dolnośląskie
Data wydania: wrzesień 2011
Liczba stron: 232
Seria: Klasyka kryminału
Królowa Kryminału to pisarka, której twórczość uwielbiam. Przeczytałam już wiele jej książek a kolejne wciąż zaskakują. Tym razem, mimo iż jest marzec, liczyłam na atmosferę Bożego Narodzenia. Jakże się myliłam szukając go w tym kryminale...
Agata Christie w początkowych rozdziałach przedstawia nam głównych bohaterów świątecznych wydarzeń, nie końca wyjaśniając kto jest kim dla rodziny Lee. Miejscem akcji jest rezydencja Gorston Hall, do której senior rodu Simeon Lee zaprosił całą rodzinę na Boże Narodzenie. Jego zaproszenia na święta wywołały niemało emocji i pytań wśród jego dzieci. Synowie, którzy od wielu lat nie widzieli się z ojcem ani nie mieli z nim kontaktu, również decydują się przyjechać.
Spore zdziwienie wywołuje pojawienie się w Gorston Hall pewnej młodej damy oraz syna martnotrawnego. Jednak czy będą to rodzinne i spokojne święta? Ależ nie! Przecież Agatha Christie nie byłaby genialną pisarką kryminałów. Simeon nie zamierza siadać z rodziną do stołu tylko wprowadzać chaos, drwić i wywoływać kłótnie. Jednak nawet to mu się do końca nie uda, gdyż... zostanie zamordowany.
Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni i zaintrygowani. Nie? To dodam jeszcze, że drzwi w pokoju zamordowanego były zamknięte, okna również nie były drogą ucieczki, nikt do domu nie wszedł i z niego nie wyszedł w czasie, gdy zbrodnia postawiła na nogi cały dom. Kto i dlaczego zabił? Hercules Poirot prawdę Wam powie :)
Przeczytałam już tyle książek Pani Agathy, przeanalizowałam tyle różnych toków jej myślenia i nie udało mi się odkryć tożsamości mordercy w tej książce. Myślę, że autorka miała tyle pomysłów na pokrętne rozumowania i dociekania do prawdy, że czytelnikom trudno jest wpaść na ich trop... Genialna!
Spore zdziwienie wywołuje pojawienie się w Gorston Hall pewnej młodej damy oraz syna martnotrawnego. Jednak czy będą to rodzinne i spokojne święta? Ależ nie! Przecież Agatha Christie nie byłaby genialną pisarką kryminałów. Simeon nie zamierza siadać z rodziną do stołu tylko wprowadzać chaos, drwić i wywoływać kłótnie. Jednak nawet to mu się do końca nie uda, gdyż... zostanie zamordowany.
Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni i zaintrygowani. Nie? To dodam jeszcze, że drzwi w pokoju zamordowanego były zamknięte, okna również nie były drogą ucieczki, nikt do domu nie wszedł i z niego nie wyszedł w czasie, gdy zbrodnia postawiła na nogi cały dom. Kto i dlaczego zabił? Hercules Poirot prawdę Wam powie :)
Przeczytałam już tyle książek Pani Agathy, przeanalizowałam tyle różnych toków jej myślenia i nie udało mi się odkryć tożsamości mordercy w tej książce. Myślę, że autorka miała tyle pomysłów na pokrętne rozumowania i dociekania do prawdy, że czytelnikom trudno jest wpaść na ich trop... Genialna!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Czytamy kryminały, Book z nami ( 1,7 cm), Pochłaniam strony bo kocham tomy, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
niedziela, 3 lutego 2013
O rodzinie Agathy Christie informacji kilka
Ten post bierze udział w konkursie Syndykatu Zbrodni w Bibliotece,
gdzie wygrać można audiobooki Agathy Christie Wydawnictwa Omega
Genealogia Królowej Kryminału niby w sieci się znajduje, ale jeśli ktoś chce poszukać konkretnych informacji to od razu pojawiają się okienka w stylu "zapłać za dostęp".
Dlatego skupiłam się na osobach najbliższych pisarce. Uwzględniłam jeszcze drugie małżeństwa, ale tych z kolei nie pokazuje generator drzewa.
Drugim mężem Agathy był Sir Max Mallowan (1904 - 1978), z którym pisarka nie miała dzieci.
Córka Królowej - Rosalind - podobnie jak matka, również miała dwóch mężów. Pierwszy z nich - Hubert Prichard (1907 - 1944) - był ojcem ich syna Mathew i pozostawił Rosalind jako dwudziestopięcioletnią wdowę.
Drugim jej mężem był Anthony Hicks, z którym przeżyła wiele wspólnych lat, gdyż Anthony zmarł rok po niej - w 2005. Miała trójkę wnucząt.
środa, 19 grudnia 2012
Agatha Christie "N czy M?"
Królowa kryminału - Agatha Christie - stworzyła w swoim życiu ponad 90 powieści. Dotychczas znałam jedynie te, w których zagadki rozwiązywali Hercules Poirot lub panna Jane Marple. W jednej z recenzji znalezionych w blogosferze zainteresował mnie fakt, iż w pięciu książkach Christie rolę pierwszych skrzypiec gra para detektywów - amatorów: Tomasz i Tuppence Beresford. Postanowiłam sprawdzić czy polubię ten niebanalny małżeński duet.
"N czy M?" jest trzecią z kolei książką z Beresfordami a jej akcja toczy się podczas II wojny światowej. Detektywi-amatorzy mają trudności ze znalezieniem pracy i zazdroszczą swoim dzieciom, dorosłym już bliźniętom, działań dla ojczyzny.
Pewnego dnia w ich domu zjawił się przyjaciel lorda Easthamptona - pan Grant. Miał dla Tomasza propozycję pracy - oficjalnie miała to być nudna papierkowa robota w oddziale ministerstwa w Szkocji. Jednak po tajemniczym wyjściu z domu pani Beresford (czy oby na pewno?), Grant ujawnił, iż tak naprawdę chodzi o zupełnie inną pracę. Tomasz miałby udać się do pensjonatu Sans Souci w Leahampton, na południowym wybrzeżu Anglii i zdemaskować członka niemieckiego wywiadu - pana N lub panią M.
W pensjonacie pani Perenna mieszka kilka zupełnie różnych, z pozoru niepasujących do profilu szpiega, osób: stara panna, młoda matka z dwuletnią córeczką, doskonała obserwatorka, niemiecki uciekinier czy narzekające małżeństwo. Wśród nich ma być szpieg? Państwu Beresford nie będzie łatwo dotrzeć do prawdy. Napisałam Państwo a nie Pan? Tak, tak. To nie pomyłka. Sprytna Tuppence też zamieszkała w Sans Souci, w dodatku bez wiedzy męża. Ale jak jej się to udało dowiecie się z lektury "N czy M?".
Książka zawiera wątek wojny oraz pokazuje jak trudno w takim czasie znaleźć ludzi mówiących prawdę. Jak oceniać ludzi, by nie znaleźć się w śmiertelnej pułapce spowodowanej zawiedzionym zaufaniem.
Autorka świetnie opisała tą historię. Kiedy ja, czytelnik znający jej literaturę i tok myślenia, byłam już tuż tuż wyjaśnienia zagadki, Christie zaskakiwała mnie nowym wydarzeniem czy nową postacią, czyniąc tym samym zamęt w mojej teorii mającej zdemaskować szpiega. Książka warta jest Twojego wieczoru! Bo jak przystało na Królową, w powieści nie brakuje tajnych haseł, włamań, podsłuchiwania, tajemniczych zniknięć czy pułapek.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Z literą w tle, Trójka e-pik (grudzień), 52 książki
"N czy M?" jest trzecią z kolei książką z Beresfordami a jej akcja toczy się podczas II wojny światowej. Detektywi-amatorzy mają trudności ze znalezieniem pracy i zazdroszczą swoim dzieciom, dorosłym już bliźniętom, działań dla ojczyzny.
Pewnego dnia w ich domu zjawił się przyjaciel lorda Easthamptona - pan Grant. Miał dla Tomasza propozycję pracy - oficjalnie miała to być nudna papierkowa robota w oddziale ministerstwa w Szkocji. Jednak po tajemniczym wyjściu z domu pani Beresford (czy oby na pewno?), Grant ujawnił, iż tak naprawdę chodzi o zupełnie inną pracę. Tomasz miałby udać się do pensjonatu Sans Souci w Leahampton, na południowym wybrzeżu Anglii i zdemaskować członka niemieckiego wywiadu - pana N lub panią M.
W pensjonacie pani Perenna mieszka kilka zupełnie różnych, z pozoru niepasujących do profilu szpiega, osób: stara panna, młoda matka z dwuletnią córeczką, doskonała obserwatorka, niemiecki uciekinier czy narzekające małżeństwo. Wśród nich ma być szpieg? Państwu Beresford nie będzie łatwo dotrzeć do prawdy. Napisałam Państwo a nie Pan? Tak, tak. To nie pomyłka. Sprytna Tuppence też zamieszkała w Sans Souci, w dodatku bez wiedzy męża. Ale jak jej się to udało dowiecie się z lektury "N czy M?".
Książka zawiera wątek wojny oraz pokazuje jak trudno w takim czasie znaleźć ludzi mówiących prawdę. Jak oceniać ludzi, by nie znaleźć się w śmiertelnej pułapce spowodowanej zawiedzionym zaufaniem.
Autorka świetnie opisała tą historię. Kiedy ja, czytelnik znający jej literaturę i tok myślenia, byłam już tuż tuż wyjaśnienia zagadki, Christie zaskakiwała mnie nowym wydarzeniem czy nową postacią, czyniąc tym samym zamęt w mojej teorii mającej zdemaskować szpiega. Książka warta jest Twojego wieczoru! Bo jak przystało na Królową, w powieści nie brakuje tajnych haseł, włamań, podsłuchiwania, tajemniczych zniknięć czy pułapek.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Z literą w tle, Trójka e-pik (grudzień), 52 książki
środa, 21 listopada 2012
Agatha Christie "Godzina zero"
Postaci pisarki - Agathy Christie - nie trzeba miłośnikom literatury kryminalnej przedstawiać. Napiszę jednak dwie ciekawostki, które zostały wydrukowane na okładce "Godziny zero". "Tylko Biblia i dzieła Szekspira osiągnęły większe nakłady niż jej książki. Napisała 78 powieści kryminalnych, 19 sztuk teatralnych i 6 książek podpisanych pseudonimem Mary Westmacott."
Co oznacza tytuł "Godzina zero"? Nadkomisarz Battle, który prowadzi śledztwo w niniejszej książce wyjaśnia, że jest to moment popełnienia morderstwa. Jednak - według niego - błędem jest, iż relacje dotyczące zabójstw lub książki zaczynają się w momencie ich popełnienia. "Morderstwo jest kulminacją rozmaitych okoliczności, które splatają się w określonym momencie i w określonym punkcie."
Autorka napisała "Godzinę zero" właśnie według tej zasady, czyli nie rozpoczęła książki od morderstwa. Najpierw zostały przedstawione sylwetki wszystkich bohaterów.
W szpitalnej atmosferze poznajemy historię nieudanej próby samobójczej Angusa MacWhirter'a, w którego chęć do życia próbuje tchnąć rudowłosa pielęgniarka. Mówi do pacjenta ważne słowa: "Gdzieś może wystarczyć sama pana obecność, nawet nie jakieś czyny, po prostu obecność w określonym miejscu i określonym czasie."
Kolejny podrozdział opisuje mordercę i jego planowanie zbrodni, jednak bez wskazania kto nim jest, zaś już w następnym podrozdziale czytelnik zaznajamia się ze sposobami działania nadkomisarza Battle. Tym razem występuje on jako ojciec i wyjaśnia sprawę kradzieży w internacie córki - Sylvii, do których dziewczyna się przyznała.
Pisarka przedstawia również młodego sportowca, Nevile'a Strange'a oraz jego piękną żonę Kay, którzy wiodą pozornie szczęśliwe życie, bez kłopotów i zmartwień. Poznajemy ich w momencie, gdy dyskutują na temat wyjazdu do Gull's Point, gdzie mieszka lady Camilli Tresilian, która wraz z nieżyjącym już mężem wychowała Nevile'a.
Również w domu pani Camilli przyjazd państwa Strange jest ważnym tematem dyskusji. Ponadsiedemdziesięcioletnia dama zastanawia się, wraz ze swoją daleką krewną - Mary Aldin, dlaczego w tym samym terminie co państwo Strange, odwiedzi ich również pierwsza żona Nevile'a - Audrey.
Udział w dramacie biorą również Ted Latimer, Thomas Royde oraz pan Treves, osoby nie mniej barwne i tajemnicze od pozostałych.
Jak będzie przebiegało spotkanie w gościnie u lady Tresilian? Czyja śmierć została misternie zaplanowana? Kto zabił? Odpowiedzi na te pytania czekają w "Godzinie zero".
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (listopad), Na tropie Agathy, 52 książki
Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB
Co oznacza tytuł "Godzina zero"? Nadkomisarz Battle, który prowadzi śledztwo w niniejszej książce wyjaśnia, że jest to moment popełnienia morderstwa. Jednak - według niego - błędem jest, iż relacje dotyczące zabójstw lub książki zaczynają się w momencie ich popełnienia. "Morderstwo jest kulminacją rozmaitych okoliczności, które splatają się w określonym momencie i w określonym punkcie."
Autorka napisała "Godzinę zero" właśnie według tej zasady, czyli nie rozpoczęła książki od morderstwa. Najpierw zostały przedstawione sylwetki wszystkich bohaterów.
W szpitalnej atmosferze poznajemy historię nieudanej próby samobójczej Angusa MacWhirter'a, w którego chęć do życia próbuje tchnąć rudowłosa pielęgniarka. Mówi do pacjenta ważne słowa: "Gdzieś może wystarczyć sama pana obecność, nawet nie jakieś czyny, po prostu obecność w określonym miejscu i określonym czasie."
Kolejny podrozdział opisuje mordercę i jego planowanie zbrodni, jednak bez wskazania kto nim jest, zaś już w następnym podrozdziale czytelnik zaznajamia się ze sposobami działania nadkomisarza Battle. Tym razem występuje on jako ojciec i wyjaśnia sprawę kradzieży w internacie córki - Sylvii, do których dziewczyna się przyznała.
Pisarka przedstawia również młodego sportowca, Nevile'a Strange'a oraz jego piękną żonę Kay, którzy wiodą pozornie szczęśliwe życie, bez kłopotów i zmartwień. Poznajemy ich w momencie, gdy dyskutują na temat wyjazdu do Gull's Point, gdzie mieszka lady Camilli Tresilian, która wraz z nieżyjącym już mężem wychowała Nevile'a.
Również w domu pani Camilli przyjazd państwa Strange jest ważnym tematem dyskusji. Ponadsiedemdziesięcioletnia dama zastanawia się, wraz ze swoją daleką krewną - Mary Aldin, dlaczego w tym samym terminie co państwo Strange, odwiedzi ich również pierwsza żona Nevile'a - Audrey.
Udział w dramacie biorą również Ted Latimer, Thomas Royde oraz pan Treves, osoby nie mniej barwne i tajemnicze od pozostałych.
Jak będzie przebiegało spotkanie w gościnie u lady Tresilian? Czyja śmierć została misternie zaplanowana? Kto zabił? Odpowiedzi na te pytania czekają w "Godzinie zero".
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (listopad), Na tropie Agathy, 52 książki
Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB
sobota, 15 września 2012
Agatha Christie "Śmiertelna klątwa"
Kiedy przeczytałam w Empiku tytuł tej książki "Śmiertelna klątwa" spodziewałam się historii, w której nad kimś będzie ona ciążyć. Jednak dopiero w domu doczytałam podtytuł "... i inne opowiadania". Nie chciałam kupić kilku krótkich opowiastek, lecz jeden porządny kryminał. No cóż, życie chciało inaczej. I nie żałuję zakupu, choć znam lepsze pozycje Agathy Christie.
Jest to zbiór ośmiu krótkich historyjek, które w większości wyjaśnia panna Marple. Wykazuje się ona doskonałą znajomością natury ludzkiej i dzięki temu rozwiązuje niewyjaśnione sprawy wcześniej niż policja.
Ciężko jest napisać porządną recenzję z tak krótkich form, ponieważ zbyt wiele musiałabym zdradzić, a nie chcę psuć czytania innym. Napiszę może zatem, które opowiadania spodobały mi się najbardziej.
"Azyl" to historia o śmierci więziennego zbiega na stopniach ołtarza. Mężczyzna umierając szepcze do żony pastora słowa, które początkowo rozumie ona opatrznie. Jednak gdy sprawa się wyjaśnia, okazuje się, że mężczyzna chciał po prostu zadbać o kogoś, ale nie wygrał ze złymi ludźmi.
"Mroczne odbicie" opowiada o mężczyźnie, który miał wizję. Widział w lustrze morderstwo poprzez uduszenie. Ratuje życie tej kobiety opowiadając jej to, co zobaczył. Historia ta pokazuje, że nie zawsze to co lewe okazuje się lewym być w rzeczywistości. Może to tylko odbicie lustrzane?
Książka idealnie nadaje się na czytanie podczas drogi do pracy. Bez stresu można pracować, nie myśląc o zakończeniu dłuższej formy pisarskiej.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (wrzesień), Na tropie Agathy, 52 książki
Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB
Jest to zbiór ośmiu krótkich historyjek, które w większości wyjaśnia panna Marple. Wykazuje się ona doskonałą znajomością natury ludzkiej i dzięki temu rozwiązuje niewyjaśnione sprawy wcześniej niż policja.
Ciężko jest napisać porządną recenzję z tak krótkich form, ponieważ zbyt wiele musiałabym zdradzić, a nie chcę psuć czytania innym. Napiszę może zatem, które opowiadania spodobały mi się najbardziej.
"Azyl" to historia o śmierci więziennego zbiega na stopniach ołtarza. Mężczyzna umierając szepcze do żony pastora słowa, które początkowo rozumie ona opatrznie. Jednak gdy sprawa się wyjaśnia, okazuje się, że mężczyzna chciał po prostu zadbać o kogoś, ale nie wygrał ze złymi ludźmi.
"Mroczne odbicie" opowiada o mężczyźnie, który miał wizję. Widział w lustrze morderstwo poprzez uduszenie. Ratuje życie tej kobiety opowiadając jej to, co zobaczył. Historia ta pokazuje, że nie zawsze to co lewe okazuje się lewym być w rzeczywistości. Może to tylko odbicie lustrzane?
Książka idealnie nadaje się na czytanie podczas drogi do pracy. Bez stresu można pracować, nie myśląc o zakończeniu dłuższej formy pisarskiej.
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (wrzesień), Na tropie Agathy, 52 książki
Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB
niedziela, 12 sierpnia 2012
Agatha Christie "Dwanaście prac Herkulesa"
-->
Agatha Christie to angielska pisarka
kryminałów, której książki przetłumaczono na 45 języków
obcych. Była i nadal jest królową tego gatunku – dla mnie na
pewno! Zagadki w jej kryminałach rozwiązują głównie panna Marple
albo Herkules Poirot. Przeczytane przeze mnie „Dwanaście prac
Herkulesa” to moja dwudziesta piąta książka tej autorki.
Najbardziej cieszy mnie fakt, że pozostało mi ich jeszcze tak wiele
do przeczytania, nadal czuję niedosyt.
Kim jest ów słynny detektyw Poirot?
Autorka opisuje go jako „małą schludną postać odzianą w
sztuczkowe spodnie, nienaganny czarny żakiet i starannie zawiązany
krawat”, nosi lakierki, ma „jajowatą głowę i olbrzymie wąsy”.
W książce tej postanowił on raz jeszcze wykonać dwanaście prac
starożytnego Herkulesa, czyli rozwiązać dwanaście spraw
specjalnie wybranych. Potem zamierza się wycofać z zawodu.
Książka jest zatem zbiorem dwunastu
opowiadań o różnych sprawach prowadzonych przez detektywa
Herkulesa, każda z nich jest inna, każda ma zaskakujące
zakończenie, którego nie sposób się domyślić.
Mogłam przeczytać między innymi o
porwaniach pekińczyków dla pieniędzy; o tym jak plotka potrafi
zmienić życie człowieka; jak silna może być miłość od
pierwszego wejrzenia pewnego angielskiego mechanika. Do trzech
najciekawszych – dla mnie - opowiadań niewątpliwie należy
historia nieszczęśliwej w małżeństwie młodej Angielki, która
zabija męża. Herkules pomaga również rozwikłać sprawę młodego
Hugh chorego psychicznie, a także z pomocą panny Carnaby jako
„wtyczki” rozpracowuje sektę.
Jestem godna podziwu dla autorki za
kolejne dwanaście ciekawych kryminalnych historii.
Książka przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" (lipiec), 52 książki, Na tropie Agathy
Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB
poniedziałek, 23 lipca 2012
Agatha Christie "Morderstwo na plebanii"
-->
Recenzja bierze udział w konkursie dla syndykalistów. Szczegóły TUTAJ.
Warsztat pisarski fantastycznej pisarki
- Agathy Christie - miałam okazję poznać już wiele lat temu, ale
nie sposób w krótkim czasie przeczytać wszystkich jej dzieł.
Dlatego co jakiś czas sięgam po kolejną jej książkę. Tym razem
wybór padł na taką, której tytuł zaczyna się od słowa
morderstwo.

Pierwsze wydanie książki „Morderstwo
na plebanii” miało miejsce w październiku 1930 roku. Jest to
pierwsze dzieło mistrzyni kryminału, w której zagadkę rozwiązuje
panna Jane Marple. Czytelnik przyzwyczajony do osoby Herkulesa Poirot
czuje być może niewielkie rozczarowanie, jednak sposób myślenia i
działania panny Marple szybko podbija serca.
„Morderstwo na plebanii” bardzo
przypomina mi seriale telewizyjne „Detektyw w sutannie”, „Don
Matteo” czy „Ojciec Mateusz”. Jest to zapewne spowodowane
faktem, iż zwłoki pułkownika Protheroe zostają znalezione na
plebanii i siłą rzeczy ksiądz proboszcz jest w samym środku
śledztwa. Dodatkowo to on – Leonard Clement – jest narratorem
historii.
Małe miasteczko St Mary Meade, w
którym dotąd nic ciekawego się nie działo, jedyną rozrywką była
obserwacja innych mieszkańców czy pielęgnowanie ogródka, doznaje
nagle wstrząsu. Okazuje się bowiem, że przez nikogo nie lubiany
pułkownik zostaje nagle zastrzelony w gabinecie księdza proboszcza.
Do zbrodni przyznają się dwie osoby, które szybko zostają
oczyszczone z podejrzeń. Ciesząca się niepochlebną opinią
plotkary panna Marple podejrzewa, że aż siedem osób mogło dokonać
tego zabójstwa. W toku śledztwa, na jaw wychodzą inne tajemnice
tego, jakże dotąd spokojnego, miasteczka.
Sporą rolę w całej sprawie odgrywają
listy pisane przez parafian do proboszcza Clementa, w większości są
to prośby o spotkanie z duszpasterzem. Podczas tych wizyt ksiądz
uzyskuje różne informacje, które pozornie nie są związane ze
śledztwem. Zdarzają się też listy anonimowe oraz dziwne
połączenia telefoniczne.
Podsumowując, chciałabym zachęcić
wszystkich, którzy choć trochę lubią literaturę, aby sięgnęli
po tą książkę. Zakończenie zaskakuje a już w momencie
znalezienia osoby, której potrzebny jest lekarz czytelnik ma ciarki
na plecach. Natomiast z chwilą wyjaśnień panny Jane Marple jakim
to tokiem myślenia doszła do tego kto zabił – no czapki z głów
Pani Agatho.
Książka przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" (lipiec), 52 książki, Na tropie Agathy
Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB
Subskrybuj:
Posty (Atom)