Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 marca 2023

Anna Dąbrowska "Jedno życie" // "Jedna miłość"


 
 
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Lira
Data wydania: 2018 / 2019
Liczba stron: 288 / 288
Seria: Jedna chwila tom 2 i tom 3
 
 
[materiał reklamowy] barter z Wyd. Lira




Moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Dąbrowskiej miało miejsce jeszcze przed premierą jej debiutu, gdyż miałam przyjemność poznać "Stalowe serce" wcześniej. To był maj 2015 roku...
Tamta książka została wydana pod pseudonimem Laven Rose i przez długi czas trzymałam kciuki za to, by Ania rozwinęła skrzydła i spełniała swoje marzenia. Udało się! 
 
Ale dlaczego wspominam tylko o debiucie autorki, podczas gdy napisała jeszcze wiele innych, totalnie emocjonalnych książek? 
Otóż seria 'Jedna chwila' to właśnie "Stalowe serce" podzielone na trzy tomy i po liftingu, wyjaśniającym sprawy, które po debiucie mogły stanowić niedosyt oraz mocniej osadzone w realnym świecie. O tomie pierwszym pisałam tutaj. Dziś pora na dwa kolejne. 

Emilia i Matt od pierwszej chwili poczuli do siebie coś więcej niż sympatię. Szybko zaczęło iskrzyć, jednak w życiu mężczyzny jest tak wiele tajemnic, że on sam zdaje sobie sprawę, że Emi może nie być w stanie zrozumieć. 
To, co dzieje się w laboratorium sprawia, że Emilia jak najszybciej chce stamtąd uciec. Emocje rozsadzają jej serce i umysł. Wszyscy starają się trzymać ją z daleka od wuja Matta - Jamesa, który nie lubi, gdy ktoś obcy wchodzi do jego królestwa. Jest też przeciwny ich związkowi i wprost prosi Emi, by wyjechała! A kiedy ona się nie zgadza... Przeczytajcie i przekonajcie się, do jakich kłamstw James był zdolny, by osiągnąć swój cel...

Emi ponownie nie potrafi podjąć konkretnej decyzji - skojarzyła mi się z szamotaniem ćmy, pragnącej uwolnić się z firanki. Z jednej strony czuje coś ważnego do Matta, z drugiej nie potrafi pojąć tajemnic, które mężczyzna powoli przed nią wyjawia... To co dzieje się z jego zdrowiem, przerasta ją.

Książka choć niewielkich rozmiarów, porusza wiele problemów. Chwilami jest sielankowo, emocje i uczucia przenikają się, miłość, nienawiść, ale i zazdrość czy zemsta. Jednak jeśli myślicie, że będzie dużo lukru to jesteście w błędzie. To nie w książkach Ani, bo jej znakiem szczególnym są zaskakujące wydarzenia. Nigdy nie można być pewnym, jak potoczą się losy bohaterów.
 
I faktycznie, kiedy już wydaje Ci się, Drogi Czytelniku, że wszystko zmierza do szczęśliwego finału a nieporozumienia zostały wyjaśnione nadchodzi wiadomość... i finał tego tomu, wcale nie jest radosny...

"Jedno życie" to urażona duma, miłość sprzed lat, kłótnia przyjaciółek, tęsknota, niechęć, złość, żal i smutek. Próba kochania mimo wszystko. Walka z sobą i otoczeniem - która będzie trudniejsza? By było ciekawiej muszę Wam jeszcze wspomnieć o anonimach, które dostała Emilia oraz o porwaniu! I jak tu nie sięgnąć...






Trudno jest napisać o "Jednej miłości", bo jako trzeci tom jest mocnym spojlerem poprzednich. Ale ja postaram opisać go krótko, a Wy najwyżej nie czytajcie poniższego akapitu :P
 
Mrugająca w wisiorku dioda wciąż nie daje Emilii spokoju. Ma wrażenie, że to co się wydarzyło to jakaś fikcja, że Matt żyje... Tylko dlaczego go tutaj nie ma?! Codzienność bohaterki to istny wir wydarzeń. Relacje z Agnieszką, Adamem, Jamesem... Nie sposób odnaleźć się w tym wszystkim, zwłaszcza gdy jest się kobietą z hormonalną huśtawką... Wszak Emi jest w ciąży. Tylko z kim? Ona wie, ja również :D Emilia zaczyna układać sobie życie i wtedy... Wtedy wraca Matt! Gdzie był, gdy myślała, że nie żyje? Czy uda im się być razem? Jak odkręci obietnice złożone w czasie, gdy go nie było?

Koniec spojlera. Już możecie czytać :) 
Tak jak pisałam przy poprzednim tomie - gdybym nie znała "Stalowego serca" nie miałabym pojęcia jak zakończy się ta burzliwa historia. Kto z kim będzie, kto kogo pokocha, kogo znienawidzi, komu urodzi się dziecko, kto zamieszka w Anglii a kto wyjedzie do Polski... 
To znak szczególny Dąbrowskiej - zaskoczenia i nie zawsze wydarzenia układające się po myśli czytelnika oraz moc emocji!

Przemoc, prawda o Jamesie i Lindzie, dawanie szans, tajemnice, żale, śluby, miłość, śmierć, gorycz i kłamstwa - to najkrótsza zachęta do przeczytania tej książki oraz całej serii. 
Zdanie, które zapadło mi w pamięć najmocniej to że kochać drugą osobę uczymy się całe życie.





Książki przeczytane w ramach grudniowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (D), Pod hasłem, 52 książki





Za książki dziękuję

niedziela, 3 lipca 2022

Magda Stachula "Stalker" - przedpremierowo

 
 
 
 
Autor: Magda Stachula
Wydawnictwo: Purple Book
Data wydania: planowana na 13 lipca 2022
Liczba stron: 240
Seria: Grey Book
 
 


 
Seria Grey Book - w ramach której ukazała się m.in. książka "Stalker" - to krótkie kryminały, które mają około 230 stron. W zamierzeniu mają odpowiadać jednemu odcinkowi serialu telewizyjnego i dopiero całość, odpowie na wszystkie nurtujące czytelnika pytania.
 
 
 
 
Weronika Herman i Maksymilian Bałucki, czyli policjanci z Włodawy otrzymują wezwanie nad Jezioro Białe, gdzie pewien mężczyzna znalazł zwłoki kobiety. Jednak trudno przeprowadzić identyfikację, ponieważ ciało zostało rozczłonkowane! Sprawa przypomina dwie inne sprzed lat, kiedy to nie udało się ustalić tożsamości denatek. Czy tym razem będzie inaczej? 

Ekipa śledczych rozpoczyna intensywne prace mające na celu ustalenie kim była kobieta, kto mógł chcieć jej śmierci oraz czy może być jedną z ostatnio zaginionych w regionie kobiet.

Zwłoki z jeziora nie są jednak jedynym problemem policji. Na komendę zgłasza się bowiem kobieta, która twierdzi, że była śledzona. Nie jest jedyna... Inna widzi białą furgonetkę. Kiedy problem zaczyna dotykać Herman i Bałuckiego osobiście robi się coraz poważniej... Tylko szkoda, że podejdą do tego tak nieodpowiedzialnie... 
Choć dzięki temu, ja jako czytelnik, miałam większą dawkę emocji! I do ostatniej chwili nie odgadłam prawdy.
 
Czy w mieście pojawił się stalker?


Tradycyjnie już poza sprawami prowadzonymi przez śledczych, obserwujemy również ich życie prywatne, którego kulisy powoli się odsłaniają. 
Dochodzi do spotkania przyjaciółek, które nie miały ze sobą kontaktu przez ostatni rok. Wreszcie poznajemy prawdę, dlaczego ich relacja się rozluźniła. Jaka prawda wyszła wtedy na jaw?
Śledzimy potajemne randki Weroniki i jej wspomnienia dotyczące wydarzeń, które doprowadziły do ochłodzenia stosunków z teściem. To chyba jedyny wątek, w którym moja intuicja nie zawiodła i szybko domyśliłam się, co wydarzyło się w życiu pani aspirant.
Tak, powoli wszystko nabiera sensu...


Podczas lektury pierwszego tomu tej kryminalnej serii autorstwa Magdy Stachuli, miałam mieszane uczucia. Krótka forma sprawiała, że czegoś mi brakowało. Z bohaterami trudno zżyć się w niewiele ponad dwustu stronach a i traumy z przeszłości tak naprawdę pozostawały dużą zagadką. Na dodatek sprawa Emmy nie do końca mnie porwała. Za to teraz?! To było świetne!
Stachula niczym rasowy pisarz kryminałów dostarczyła mi ogrom emocji i napięcia. Z każdym rozdziałem ono narastało, by wybuchnąć w finale. 
 
Zaserwowała zwroty akcji, trudne wspomnienia i niełatwe decyzje. Odsłoniła kulisy nierozwiązanych spraw i wielu zaskakujących relacji między bohaterami.

Zostałam wielokrotnie zaskoczona, choć dzielnie starałam się dedukować. Nie miałam racji ani w przypadku śledzonych kobiet, ani w sprawie białej furgonetki, nie mogłam odgadnąć co stanie się udziałem Weroniki, zwłaszcza te tuż przed finałem?? Tak dać się podejść...



Podsumowując - "Stalker" to świetny mini kryminał z wyjątkową okładką, który jest wart uwagi, mimo swej krótkiej formy. Historia szybciej niż w dłuższych tekstach nabiera prędkości i nie jest pozbawiona intrygujących momentów. Autorka zadbała o to, by czytelnik nie miał czasu się nudzić - znajdziemy tutaj sekrety, niepokojące zdarzenia, zdradę, chwile szczerości, strach o bliskich, bezradność, niedopowiedzenia, ukrywanie prywatnego życia oraz prawdziwą przyjaźń. Gorąco polecam i czekam na kolejny tom!
 
 

"Stalker"


 
Książka przeczytana w ramach czerwcowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



 
 

poniedziałek, 20 grudnia 2021

Magdalena Majcher "Światło, które rozjaśnia mrok"

 
 
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania:  2021
Liczba stron: 352
Seria: Światło, które nigdy nie gaśnie  tom 2
 
 
 
 
 
Kończąc pierwszy tom Magdalena Majcher pozostawiła czytelnika w lekkim niedosycie. "Światło, które rozjaśnia mrok" to kontynuacja losów Alicji, która została oszukana przez męża i wróciła do rodzinnego Kołobrzegu, gdzie czekają na nią nie do końca wyjaśnione sytuacje z przeszłości.

Dramatyczny nocny wyjazd do szpitala skończył się dla Alicji kilkutygodniowym pobytem. Na szczęście mogła wrócić do mieszkania po babci i w spokoju planować kolejne zmiany w swoim życiu. Bardzo zbliżyła się do swojej siostrzenicy Agnieszki, widzi w niej siebie sprzed lat a dodatkowo kontakt z tą rezolutną dziewczynką pozwala inaczej spojrzeć na czekające ją macierzyństwo.
 
Alicja nie zdaje sobie sprawy, że nadchodzące miesiące mają jeszcze wiele zmienić w jej codzienności... 
Tęskni za bliskim kontaktem z siostrą - czy nastąpi przełom?
Między nią a Wojtkiem coś wisi w powietrzu - czy zamierzają to pielęgnować czy się wycofać?
Nie ma odwagi, by porozmawiać z mężem - czy już wiadomo jaka czeka go kara i jakie ma plany względem żony?

Dopiero teraz Agata, Alicja i Wojtek są w stanie poruszać temat sprzed dziesięciu lat. Zwłaszcza siostry chcą wreszcie wyjaśnić co się wtedy zdarzyło - Agata wyjawia całą prawdę! Okazało się, że Alicja przed dekadę nie wiedziała jak było w rzeczywistości...

A przed siostrami jeszcze jeden problem do rozwikłania - ich ojciec spotyka się z młodą kobietą! Kim ona jest? I jaką rolę odegra w tej historii?


Bohaterka uciekła, odcięła się od rodziny, zranionych uczuć i przeszłości. Prowadziła zupełnie inne życie, jednak sytuacja z Józefem sprawiła, że całkowicie przewartościowała życie. Początkowo ciąża jest dla niej wyłącznie strachem, później dochodzi stres i lęk o przyszłość, dopiero narodziny dziecka stają się prawdziwym pobudzeniem instynktu macierzyńskiego, zbliżenia z rodziną, odbudowania relacji z siostrą. Na dodatek zabrała się za to, co latami było kamieniem uwierającym rodzinę... Czy jej pomysł okaże się sukcesem?

Magda Majcher nie boi się pokazywać w swoich książkach życia usłanego problemami. Jedne są mniejsze, inne większe... Mniej lub bardziej rozwiązywalne. Mocniej lub lżej wpływają na codzienność. Wywołują łzy lub - wcześniej czy później - ulgę.


Podsumowując - "Światło, które rozjaśnia mrok" to historia pokazująca, że życie ma różne odcienie. Znajdziecie tutaj wątek akceptacji, wybaczenia, zrozumienia własnych uczuć, pogodzenia się z przeszłością czy zamiatania problemów pod dywan. Bohaterowie pokazują, że nie zawsze radzimy sobie z prawdą, stratą czy wyciąganiem wniosków; jak wpływają na nas poczucie winy czy pragnienie poczucia bezpieczeństwa. Ciekawa, poruszająca i z nieodgadnionym do końca finałem. Chętnie sięgnęłabym po kolejny tom i poznała dalsze losy Magdy. Polecam Wam tę dylogię!
 
 
 
 
 
"Światło, które rozjaśnia mrok"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 
 

 

niedziela, 28 listopada 2021

Wojciech Chmielarz "Żmijowisko"

 
 
 
Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2018
Liczba stron: 480
 
 
 
 
 
Od dawna chciałam poznać twórczość mistrza kryminału (jak głosi okładka) Wojciecha Chmielarza, mój wybór padł na "Żmijowisko", które miałam w swojej biblioteczce. Czy autor trafił w mój gust swoim thrillerem psychologicznym?


agroturystyka Żmijowisko, lato 2017
Adaoma jest pół-Polką a pół-Nigeryjką co spotyka się z głupimi docinkami ze strony podchmielonych lokalnych młodych mężczyzn, gdy kobieta biega po lesie. Z opresji ratuje ją Arek, który samochodem zmierza do agroturystyki, co zresztą nie spotyka się z ciepłym przyjęciem przez gospodynię, która nie zamierza mu wynająć pokoju. Dlaczego? Z jakiego powodu Adaoma i Arek przybyli w to miejsce dokładnie rok po tym, jak się tutaj poznali, choć dla żadnego z nich nie była to przyjemność...?

Kobieta odstępuje Arkadiuszowi pokój we własnym domku, licząc, że przyniesie jej to korzyści. Zamierza wyciągnąć z tej sytuacji tyle informacji, ile tylko zdoła. W jakim celu? I dlaczego dopiero teraz wyznaje co widziała tamtej nocy rok temu w lesie?
 
Wydarzenia z teraźniejszości autor przeplata z tym, co było wtedy, czyli...
 
agroturystyka Żmijowisko, lato 2016
Poznali się na studiach i mimo, że w większości założyli już swoje rodziny to starają się spotkać podczas wakacji - nazywają to dorocznym zjazdem. W tegorocznym bierze udział Kamila, wraz z mężem Arkiem i dziećmi - trzyletnim Ignasiem oraz piętnastoletnią Adą, a także jej dawna miłość Robert z aktualną partnerką, modelką Adaomą. Jest też kilka innych rodzin, ale to właśnie wyżej wymienieni stanowią główny trzon fabuły.

Ada jest zła na rodziców, że siłą zabrali ją na ten wyjazd, ona chciała pojechać na obóz na Mazury, w którym uczestniczy obiekt jej westchnień - Paweł. A kiedy dodamy do tego fakt, że jest wciąż znudzona i zapatrzona w telefon, Arek się upija a Kamila myśli o tym by odpocząć a między Arkiem a Robertem aż iskrzy to należy wypatrywać nieszczęścia. I o ile mężczyźni się nie pobili to wyjazd zakończył się łzami, bowiem... zaginęła Ada!


Autor pozwala nam naprzemiennie poznawać teraźniejszość, czyli wydarzenia w Żmijowisku, w których uczestniczy Adaoma i Arek - ich powody, dla których tu przyjechali poznamy z czasem; przeszłość, czyli rok 2016 i wydarzenia z czasu, gdy na zjeździe byli obecni jeszcze wszyscy uczestnicy, choć skakali sobie do oczu oraz okres pomiędzy tymi zdarzeniami.
Na jaw wychodzi wiele ciemnych sprawek. 

Dowiadujemy się jak w rzeczywistości wygląda relacja Roberta z czarnoskórą modelką, jak to się stało, że Kamila z Arkiem zostali małżeństwem, bo raczej nie było ono zawarte z miłości. Jak poradzili sobie ze stratą córki? Czy zrobili wszystko by ją odzyskać? 
Kim tak naprawdę jest Szuwar - teść Krzyśka (gospodarza z agroturystyki) i co ma na sumieniu oraz dlaczego Krzysztof nie pozwala synowi spotykać się z Sabiną, córką Kajtka, który przeprowadził się w te okolice z Trójmiasta.

Możecie mi wierzyć, że z każdym rozdziałem na jaw wychodzą niezwykle ciekawe fakty z życia poszczególnych bohaterów. Choć nie we wszystkie należy wierzyć, bowiem autor jeszcze nie raz nas potem zaskoczy, prawdą. Tą prawdziwą albo tą nie do końca prawdziwą... Zwroty akcji gwarantowane a finał?! O tak, byłam naprawdę zaskoczona! Autor wcześniej zupełnie nie pomógł w domysłach.

Ogólnie rzecz ujmując książka mi się podobała, choć chwilami miałam wrażenie, że wiele scen czy wątków jest zbędnych. Mroczna i dziwna fabuła utrzymuje poziom zaintrygowania, jednak zbyt dużo niepotrzebnych fragmentów wraz z niewielkich rozmiarów czcionką spowalniało czytanie.


Podsumowując - "Żmijowisko" to mocna książka, ale w moim odczuciu jednak nie thriller psychologiczny. To historia o zemście, zazdrości, braku uczucia, próbie samobójczej, nastoletnich miłostkach i pierwszych prób poznawania swojego ciała i jego reakcji na drugą osobę. To medialne ustawki, wściekłość i bezsilność, szantaż, wyrzuty sumienia czy prawne przepychanki. Czytajcie uważnie, bowiem tutaj wiele postaci ma swoje sekrety i nieźle kłamie! Polecam
 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 

środa, 27 października 2021

Krystyna Mirek "Dawne tajemnice"

 
 
 
 
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 29 września 2021
Liczba stron: 352
Seria: Blizny przeszłości  tom 2 

 
 
Obowiązkowo czytajcie we właściwej kolejności tomów! 


 
Czaruje powieściami obyczajowymi przesyłając ciepło i nadzieję. Postanawiając zaskoczyć czytelników czymś mocniejszym podarowała nam cykl 'Blizny przeszłości', w którym młoda policjantka próbuje odkryć tajemnice sprzed lat. Mowa oczywiście o Krystynie Mirek. To co, zaglądamy do drugiego tomu?

W mieszkaniu Majki Sokołowskiej trwa spotkanie z Mirskim, Michałem oraz Rząskim, na którym zostaje podjęta decyzja, że śledztwo w sprawie śmierci ojca dziewczyny będzie się toczyło nieoficjalnie. I choć panowie nie czują do siebie sympatii, to każdy chce pomóc. Tylko każdy z nich mówi prawdę? Czy wszyscy grają w otwarte karty?

Rząski twierdzi, że burmistrz Karboski dawno temu kogoś zabił.
Michał podpytuje ojca o nierozwiązane sprawy morderstw sprzed lat.
Zaś Majka zaczyna pokazywać kolejne przedmioty z saszetki ojca różnym osobom. Co oznacza wzburzenie Karboskiego na widok zdjęcia? A Mirskiego, gdy zobaczył pierścionek?

O ile reakcja pierwszego mnie nie zdziwiła, o tyle by poznać wyjaśnienie drugiej musiałam poćwiczyć cierpliwość. I było to niezłe zaskoczenie. Choć w przypadku zdjęcia i całkowitej prawdy go dotyczącego również, bo dotychczas to były jedynie domysły i szczątki wiedzy.
 
Czym swoją prawdę okupi komisarz? Ile do stracenie ma burmistrz? Czy ktoś wreszcie sprawi, że w miasteczku sprawy będą rozwiązywane? Kto podąży za marzeniami porzucając - choć z ciężkim sercem - Borki?


W tomie tym Majka nadal walczy o dobro kobiet - co uda jej się uzyskać? Czy będzie usatysfakcjonowana?

Czytając kolejne rozdziały i poznając wyjaśnienie zagadek i tajemnic pomyślałam sobie... No dobrze, tylko co w takim razie będzie składało się na fabułę trzeciego? Skoro znam już prawdę o napadzie na jubilera (spodziewałam się kto to zrobił) oraz o śmierci Olka (tu już było bardziej skomplikowanie, ale miałam TAKI pomysł), to jakie niespodzianki czekają na mnie do końca książki a tym bardziej w kolejnej?
Jednak w finale wszystko staje się jasne - to będzie walka na śmierć i życie. Wszystkie chwyty dozwolone.


Książka jest podwójnie wartościową lekturą - z jednej strony zaskakuje, ponieważ nie znamy innych kryminalnych serii autorki (bowiem ta jest pierwsza) i dzięki temu, nie myślimy schematycznie zgadując co też mogła wymyślić. Druga strona to postawa bohaterki i jej chęć niesienia pomocy innym - zwłaszcza kobietom, które są słabe psychicznie i nie mogą lub nie potrafią zdobyć się na siłę do walki z tym, co je przytłacza. Z tymi, którzy je tłamszą.

By lepiej zrozumieć prawdę, do której dąży Majka, autorka podarowała nam kilka rozdziałów z serii 'Jak zniszczyć bohatera', w których poznajemy życie Aleksandra Sokołowskiego, gdy był młody. Tylko jedna osoba dostrzegała wtedy, jaki jest naprawdę. Tylko jedna wiedziała, dlaczego po latach wyładowuje złość w domu - na żonie i córce. Nie była jednak dość silna, by temu zapobiec.


Podsumowując - "Dawne tajemnice" to świetna druga część kryminalnego cyklu, która w moim odczuciu pobiła tom pierwszy. Trudno jest się oderwać od lektury, w której pełno jest tajemnic, zdrad, kłamstw, poczucia winy, strachu czy przemocy domowej. Na kartach książki spotykamy się z szantażem, grozą, rozpaczą oraz toksycznymi związkami. Z bohaterką, która daje innym siłę do walki oraz z wagą obietnicy danej dziecku. Gorąco polecam!
 
 
 
"Dawne tajemnice"
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



poniedziałek, 4 października 2021

Agnieszka Krawczyk "Splątane ścieżki"

 
 
 
Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 2 czerwca 2021
Liczba stron: 448
 
 
 
 
 
 
Ostatnio mam szczęście do sięgania po powieści znanych mi już autorek, które znacznie odbiegają od ich dotychczasowej twórczości. 
Tak jest również z książką "Splątane ścieżki" Agnieszki Krawczyk. Dlaczego uważam, że jest inna? O tym za chwilkę.
 
 
Monika ma dwadzieścia siedem lat i od życiowych problemów uciekła do pokoiku nad pasmanterią ciotki Klaudyny. To najbliższa młodej kobiecie osoba, ma bowiem bardziej elastyczne podejście do życia niż własna matka. 
A nad głową Moniki gromadzi się wiele ciemnych chmur. Na dodatek praca przenika życie prywatne, przez co jeszcze więcej stresu wkrada się w jej codzienność. 

Jako riserczerka w telewizji wyszukuje uczestników do programów społecznych, jednak aktualnie przygotowywane odcinki nie są ani trochę fascynujące. Kobieta marzy o własnym programie,w którym będzie mogła pokazać nowe i ciekawe tematy a nie "ogrzewane kotlety" jak chcą tego przełożeni. W tym Jeremi...

No właśnie - Jeremi to szef Moniki, który teoretycznie się rozwodzi a jednocześnie prowadzi drugie życie z riserczerką - mają romans, co męczy Monikę, bo w pracy jest dwulicowy, prywatnie również - jak długo można wytrzymać takie zachowanie... Zwłaszcza, że nie wszystko co mężczyzna mówi jest prawdą.

Jednocześnie obserwujemy wydarzenia w pasmanterii a nie jest to tylko kupowanie muliny czy wełny. To spotkania klubu "Splątana Nitka", gdzie głównie emeryci wymieniają ploteczki zajmując się swoimi robótkami ręcznymi. Z czasem dołącza do nich Wojtek, zajmujący się dość nietypową koordynacją na portalu społecznościowym a nauczycielka z pobliskiej szkoły - Eliza - staje się łączniczką z młodzieżą - starsi i młodsi zaczynają mieć wspólne pasje.

To jednak nie wszystko. Agnieszka Krawczyk porusza w powieści wiele tematów społecznych, jakże ważnych dla uczniów czy lokalnych społeczności - jest akcja robienia czapek i rękawiczek dla bezdomnych; walka o skwer oraz schron z II wojny światowej, nękanie uczniów w szkole. Pojawia się też tajemnica z przeszłości, wątek Zakopanego i wspinaczek, śmierć oraz zakopana głęboko w sercach miłość.


Wprawdzie autorka często poruszała problemy społeczne w swoich powieściach, jednak "Splątane ścieżki" wydają mi się zupełnie inaczej napisane i podejmujące ważne, ale jakoś tak zupełnie inne niż dotychczas tematy. Czy ludzie będą potrafili dogadać się i razem stanąć przeciwko deweloperowi? Czy Monice uda się podjąć właściwe decyzje dotyczące Jeremiego oraz programu? Jak wpłyną na nią intrygi w pracy? Czy Klaudyna odważy się na pożegnanie po dwudziestu pięciu latach? Co i kogo spotka na swojej drodze?

Ta książka to jak wspinaczka na Rysy (choć nigdy nie byłam), początkowo poznajemy bohaterów, ich problemy a później wraz z nimi pokonujemy kolejne wysokości, odkrywamy myśli, uczucia, rozwiązujemy supełki codzienności, planujemy przyszłość czy pomoc innym, sięgamy też w przeszłość, by spróbować rozwikłać to, co kiedyś splątało się dość mocno.

Muszę przyznać, że ta historia przemawiała do mnie z każdą stroną coraz bardziej i im dalej, tym byłam bardziej nakręcona :) 
Najwięcej emocji dostarczył mi wątek zakopiański. I zachowanie narcystycznego męskiego bohatera z Krakowa.


Podsumowując - "Splątane ścieżki" powieść z powiewem świeżości w twórczości Agnieszki Krawczyk, choć dość odmienna od dotychczas napisanych. Co wcale nie znaczy, że gorsza.
To historia o rozczarowaniach, marzeniach, samotności, złości, kłamstwach i błędach oraz znęcaniu się nad innymi. Podczas lektury można usłyszeć głos, który mówi bohaterom co dobre a co złe; krzyczy że mają prawo do szczęścia, ale powinni unikać intryg i braku szacunku od partnera. I udowadnia, że często mamy rozwiązania dla innych, kiedy swoich problemów rozwikłać nie potrafimy. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wrześniowych wyzwań: 52 książki





Za książkę dziękuję



środa, 26 sierpnia 2020

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Przebudzenie"





Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 29 lipca 2020
Liczba stron: 272
Seria: Łatwopalni tom 2





"Przebudzenie" to kontynuacja losów Moniki, Sylwii, Jarka i Grześka z "Łatwopalnych" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Moja recenzja będzie tak napisana, by nie zdradzić w niej nic znaczącego z fabuły, co mogłoby zepsuć Wam dobrą zabawę.


Z dala od siebie Monika i Jarek próbują na nowo znaleźć cel w życiu. Każdy po swojemu radzi sobie z tęsknotą, przeszłością i pragnie móc znów marzyć.

ONA wreszcie ma wsparcie w matce, która wyznała jej prawdę i nie szuka już przeszkód do wspólnych rozmów; nie obwinia córki o nieudane życie. Co jest cenne zwłaszcza w sytuacji, w której się znalazła.

ON podejmuje wszelkie starania, by pogodzić się z wydarzeniami sprzed lat, bardzo pragnie odpuszczenia win, chce pamiętać o swojej rodzinie, ale jednocześnie prosi ich o pozwolenie na ponowne szczęście. I choć nie wie czy Monika da mu drugą szansę, to przygotowuje pewną niespodziankę...

Jednak w obliczu nadchodzących wydarzeń, nie jest pewne czy Monika będzie miała szansę ją zobaczyć. Czy będzie miała szansę na cokolwiek... Bowiem pojawi się zemsta... Zemsta tak silna, że nie zawaha się przed wyrządzaniem krzywdy, nawet niewinnym. W akcję ratunkową włączy się również bohater trylogii 'Zakręty losu' - Lucas i przez epizodyczne pojawianie się w "Przebudzeniu"  zdąży troszkę namieszać.


Spory kawałek tego literackiego tortu autorka poświęciła byłemu chłopakowi Moniki - Grześkowi, który kilkukrotnie mnie w tej książce zaskoczył. Oczywiście pozytywnie. Jego wątek jest znacznie bardziej rozbudowany, możemy poznać emocje nim kierujące, pobudki czy decyzje w naprawdę wielu kwestiach. Bohaterką drugiego planu, której również poświęcono więcej stron - Sylwia - nadal zmaga się z mężem alkoholikiem. Musi podejmować wyzwania i bije się z myślami jak chronić dzieci i siebie w obliczu braku zmian w zachowaniu Marcina. Jaką decyzję podejmie? I czy nie będzie żałowała rozpoczęcia remontu?

Doskonałe poprowadzenie wątków, ciekawe i różnorodne postacie, pełna napięcia akcja dotycząca Moniki jako ofiary zemsty, pływające w powietrzu drobinki zazdrości, miłości i pożądania. A do tego wciąż powracająca przeszłość, która przepracowana z jednej strony, uderza z innej. Kiedy już wydaje się, że bohaterowie odetchną i rozpoczną planowanie wspólnej przyszłości, nagle wkracza ktoś, kto znów będzie próbował namieszać. Oczywiście z różnym skutkiem, więc za szybko nie cieszcie się z dobrodziejstwa Lingas-Łoniewskiej w tej kwestii. A po niespodziewanym finale nie ma wątpliwości - trzeba poznać trzeci tom!

Łatwopalną serię autorki określiłabym jako powieść obyczajową z elementami romansu i szczyptą sensacji. Nie brakuje uczuć i emocji, które są tutaj kluczowe, by móc przeżywać wydarzenia wraz z bohaterami. To książka, którą czyta się niezwykle szybko - idealna czcionka, wartka akcja, zaskoczenia, nie przesadzona liczba stron i w jedno popołudnie można przeżyć kilka wzlotów i upadków z literackiego świata. A któż nie lubi takiego relaksu...




Podsumowując - "Przebudzenie" to kontynuacja ze sporą liczbą wrażeń, które utrzymują właściwy poziom zaintrygowania, co do dalszych losów bohaterów. To historia o ucieczkach, błędnych decyzjach, niedotrzymanych obietnicach, gniewie i frustracji; jest żal do siebie i świata; walka o siebie i rodzinę a także pożądanie i pogmatwane życie. Na przykładzie tej powieści potwierdzają się dwie znane prawdy - czasem na wszystko jest za późno oraz że wtrącająca się rodzina nie zawsze dopomoże w szczęśliwym rozwiązaniu problemów. W oczekiwaniu na tom trzeci, polecam





"Łatwopalni"
"Przebudzenie"
"Wybaczenie"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję


niedziela, 5 kwietnia 2020

Zofia Ossowska "Ocalić życie"







Autor: Zofia Ossowska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 26 lutego 2020
Liczba stron: 512





Magia życia... Magia literatury... Czasami książka otrzymana od wydawcy zupełnie niespodziewanie, sprawia że nasz świat się zmienia. Książkę skończyłam czytać w piątek tuż przed godziną pierwszą w nocy - dawno już nie czytałam do późna... Ale w tym przypadku wiedziałam, że nie zasnę bez poznania tej historii do końca.


23 kwietnia 1989 roku, Nieckowo pod Tarnowem
Dzień po pogrzebie Stefanii, jej starsza córka - Małgosia, wręcza młodszej siostrze Marii list, który wiele lat temu napisała do niej matka. Przez te lata Gosia była zobowiązana do milczenia, nie mogła zdradzić tajemnicy kryjącej się w kopercie. Gdy Marysia czyta list, z każdym wersem jej świat coraz bardziej się rozpada. Łzy płyną wartkim strumieniem, serce łomocze a myśli są chaotyczne. Zaczyna rozumieć uległość i bezradność Stefanii wobec oziębłości i nieobecności ojca, wobec jego alkoholizmu, choć nie potrafi zrozumieć, dlaczego nie wyznali jej prawdy. Czuje nienawiść i gniew w stosunku do Antoniego, za to co zrobił. To uczucie przewyższa nawet fakt, że jednak kogoś ocalił... Dowiaduje się, że w 1942 Antoni wyszedł wraz z Niemcami z domu a gdy wrócił na następny dzień stał się zupełnie innym człowiekiem... Co mogło odmienić go w tak krótkim czasie?

Małgosia, kiedy już oswoiła się z treścią listu, przepracowała swój strach i zdezorientowanie, pogodziła się z faktem, że jej życie było niejako kłamstwem, postanowiła działać. Małymi kroczkami zdążała ku wypełnieniu woli matki, którą Stefania zawarła w liście, będącym niejako wyznaniem win sprzed lat. Los - jak po nitce do kłębka - prowadzi Gosię do różnych osób, różnych miast i wciąż przybliża ją do naprawienia tego, co było następstwem tragedii na leśnej polanie.
 

lipiec 1942
Do domostw we wsi pukają obcy ludzie - Polacy i Żydzi - i proszą o pomoc w ukryciu się przed Niemcami. Jedni - ze strachu - szybko ich wypraszają, innych poruszą sumienia i zgodzą się uratować choćby dzieci, choć zdają sobie sprawę, że ryzykują życiem. Co wydarzy się później?


kwiecień 1989, Warszawa
Dwie kobiety przybyły do Warszawy, by mimo przedwyborczych zawirowań, pochodów poparcia dla "Solidarności" odnaleźć człowieka, który wyłonił się nagle zza mgieł przeszłości. Z opowieści wynika, że niejedną winę ma na sumieniu, problemów moc i jeszcze alkohol kuszący bardziej niż chwile spędzone z rodziną. Czy informacje, które dla niego mają nie sprawią, że załamie się całkiem? Zwłaszcza, że skrywa w sobie pewien mroczny sekret sprzed lat...


lipiec 1942 roku
Dziewczynka jest ranna w nogę, straciła wzrok i jest jej bardzo zimno. Opiekują się nią Judyta, która robi małej zastrzyki lub Kornel, chłopiec opowiadający o literaturze. Jednak z czasem dziewczynka odkrywa, że oboje nie mówią jej prawdy o tym, gdzie jest i co ją otacza. Dlaczego?




W jaki sposób autorka połączyła te wątki? Gwarantuję Wam wyśmienitą ucztę podczas układania puzzli z kolejno ujawnianych informacji, z opowieści coraz to nowych bohaterów. Dzięki kilku płaszczyznom czasowym, napięcie odczuwalne dla czytelnika staje się coraz większe. Pojawiające się szczegóły wielokrotnie przerażają opisywanym okrucieństwem a mimo że na szali pojawiają się dobre uczynki to chyba - z całym do nich szacunkiem - mniej szokują. Mnóstwo wzruszeń, sekretów, tajemnic i ludzi o dobrym sercu.

Debiutancka powieść Zofii Ossowskiej bardzo mnie wciągnęła w toczące się wydarzenia. Wprawdzie miałabym pewne uwagi, co do skupienia się na wciąż tych samych rozważaniach bohaterów, w pewnych momentach uczyniłabym akcję szybszą i pominęłabym lata osiemdziesiąte na samym początku książki, który to wątek mocno zepsuł mi dobrą zabawę. Sporo chaosu podczas lektury wnosiło powtarzanie dat, w przypadku gdy był to ten sam dzień, tyle że  wydarzenia przeniesione zostały do kolejnego rozdziału - niepotrzebny zabieg. Ale to debiut! Zatem nie obniżę książce oceny a gorąco Wam ją polecę.

Nie jest to książka historyczna ani literatura faktu, ale powieść opowiadająca o czasach wojny, o pogromie Żydów, próbach ich ratowania przez Polaków, strachu przed rozstrzelaniem oraz o bohaterstwie; naprzemiennie autorka opisała rok 1989, czyli czasy pierwszych, częściowo wolnych wyborów oraz "Solidarności".

Rollercoaster emocjonalny, karuzela wydarzeń, mroczne sekrety - nie potrafię bardziej zachęcić Was do sięgnięcia po tę powieść. Żadne moje słowa tutaj zapisane nie oddadzą smutku, cierpienia i walki o przetrwanie, jaki dla nich zgotował czas wojny. Żadne moje próby opisania Wam ich przeżyć, gdy prawda zaczyna wychodzić na jaw nie pokażą co naprawdę czuli - zrobiła to już Ossowska i warto przeczytać to, co sprawia, iż jej debiut zapamiętam na długo.


Podsumowując - "Ocalić życie" to bardzo poruszająca historia ludzi, którzy musieli wybierać kto przeżyje trudny, wojenny czas. Niezwykła powieść o bohaterstwie i poświęceniu, poszukiwaniu prawdy o sobie i swojej przeszłości, przegrywaniu z nałogiem, błędach, ale i życiowej przemianie. Wyborna i niezmiernie emocjonalna opowieść o poczuciu winy, bolesnych wspomnieniach, przebaczeniu, nierozwiązanych sprawach, nieustępliwości, zagubieniu się w trudnej rzeczywistości oraz dorastaniu ze świadomością adopcji. Bohaterowie musieli stawić czoła przeszłości, pogodzić się z błędami i decyzjami innych a dzięki determinacji i wewnętrznej sile potrafią dążyć do celu, choćby był daleko.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


piątek, 5 października 2018

Ewa Zdunek "Lekarstwo na żal"






Autor: Ewa Zdunek
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 464









"Mediatorka" zasiała ziarno i pomimo wielu irracjonalnych zachowań bohaterów, czekałam na kontynuację losów Marty, by zebrać plon. Bardzo chciałam poznać tajemnice bohaterów, przekonać się co jest prawdą w relacjach rodzinnych mediatorki. I dlaczego miała tak małe szanse, by sama uporządkować swoje życie.

Po stresującym czasie, jakim było dla Marty porwanie dzieci i próby ich odzyskania, kobieta ma szansę odzyskać siły i równowagę psychiczną na... Sycylii, gdzie matka wykupiła jej krótki pobyt. Były mąż Marty siedzi w więzieniu, matka nieco odpuściła, więc teoretycznie można oddać się relaksowi... Jednak tuż przed wylotem do Marty dzwoni kobieta, podająca się za... prawdziwą matkę! A miało być tak pięknie... Wydawało jej się, że list od tej, która ją wychowała wszystko wyjaśnił... Dodatkowo okazuje się, że ojciec jest bardzo chory i wymaga operacji.

Jednak, namawiana przez rodzinę i przyjaciół pozostawia dzieci u ich babci i leci na spotkanie z sycylijską mafią, bardzo ciekawą grupą turystów, rewidentem z fobiami oraz wściekłym na świat rezydentem. Nie dla wszystkich był to czas beztroskiego urlopu (mam wręcz wrażenie, że dla nikogo), gdyż niektórzy zadawali idiotyczne pytania albo myśleli tylko o jedzeniu czy zakupach. Kłopoty lawinowo spadały na Martę - sycylijskie i polskie.

Po powrocie czekają na nią stęsknione córki, problemy w przedszkolu oraz ze zdrowiem współpracownicy - Betki, pogorszenie u ojca, kilka ciekawych mediacji oraz nalegająca na kontakt biologiczna matka. Zewsząd nadciągają prośby, pragnienia i wymagania innych względem niej. Ściąga z nich stres, problemy a ze swoimi musi radzić sobie sama, nie wiedząc nawet kim jest naprawdę.

"Każdy ma jakiś żal, który chce zaleczyć." *

Co mi się podobało w tej powieści? Możliwość zwiedzenia Sycylii, choćby poprzez karty książki, wszystko zostało opisane bardzo dokładnie i obrazowo. Niezmiernie prawdziwie autorka oddała życie przedszkolne Laury i Basi - konieczność angażowania się rodziców, pretensje nauczycieli, bale, zachowanie dzieci, wszy, owsiki i inne szkarlatyny, a także brzydkie słowa jakie dzieci przynoszą do i z przedszkola.
Dużym plusem są przedstawione mediacje - zawiłość spraw, konieczność dotarcia do zróżnicowanych klientów, poznanie ich problemów i takie poprowadzenie mediacji, by to oni byli autorami najlepszych rozwiązań. Liczy się pomysłowość, cierpliwość i plastyczność mediatora, choć czasami możne mieć dosyć kłócących się stron. Z zainteresowaniem śledziłam prowadzone przez Martę sprawy, intrygowało mnie jak się potoczą losy osób, szukających u niej pomocy.

Teraz czas na minusy książki, bo niestety takowych pominąć nie mogę dla obiektywnej oceny. Dla mnie cały wyjazd Marty na Sycylię był zbyt rozbudowany. Miałam wrażenie, że może pojawiające się tam osoby, będą miały większy wpływ na jej życie w późniejszym czasie, ale ich pojawianie się było tylko epizodyczne. Za to akcja sycylijska była wyraźnie skierowana na sensację, zbyt rozbudowana a już przytoczenie tak dużej liczby sms-ów, których treść nie miała żadnego znaczenia (albo tak małe, że wystarczyłyby dwa lub trzy) uważam za zbędne. Spokojnie można było akcję innej książki usytuować na Sycylii a Marcie pozwolić w krótszej lekturze działać w Polsce.
Chwilami zachowanie bohaterów było irracjonalne i irytujące. Bo jak na przykład matka może zapomnieć o prezentach dla dzieci po pobycie na Sycylii? Jak można nie odwiedzić ojca w szpitalu, mimo iż się tam jest a zaraz potem polecieć do innego, zobaczyć się z przyjaciółką?
Pewne sytuacje były wymuszone, nierealne, poplątane i nie do końca spójne a czasami wręcz niemożliwe.

"Przypadkowe grono osób, zupełnie sobie nieznanych. Teoretycznie łączy nas wspólny cel, ale w praktyce każdy oczekiwał czegoś innego." **

Jeśli chodzi o mój ulubiony element powieści, czyli tajemnice to część udało mi się odgadnąć przed czasem, niektóre mnie zaskoczyły, ale ogólnie w tej kwestii na plus.
Autorka zwraca uwagę czytelnika na to, że dzieci są naszym najważniejszym celem w życiu, o szczerych i prawdziwych przyjaciół trzeba dbać a kobieta powinna dbać o siebie dla.... SIEBIE!


Podsumowując - "Lekarstwo na żal" to historia, w której znajdziemy ból, żal i łzy. Ludzie będą się mścili, brali na litość, kłamstwa czy ładne oczy. Mafia sycylijska dostarczy nieco odmiennych od mediacyjnych emocji a losy bohaterów poplączą się jak włóczka w łapkach kota. W powieści nie brakuje zaskoczeń, absurdów i dziwnych zbiegów okoliczności a niejeden dorosły zachowuje się jak dzieciak. Nie można nazwać tej książki standardową...



* E. Zdunek, "Lekarstwo na żal", W.A.B., Warszawa 2018, s. 106
** Tamże, s. 162



"Mediatorka"
"Lekarstwo na żal"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


wtorek, 26 września 2017

Karolina Wilczyńska "Marzenia szyte na miarę"




Autor: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2015
Liczba stron: 340
Seria: Stacja Jagodno tom 2










Zdradzę Wam tajemnicę dotyczącą magii sięgania po pierwsze i drugie tomy serii. Uczucia, które towarzyszą rozpoczynaniu serii są dwojakie - z jednej strony jest to niepewność czy nowa historia się spodoba, zaś z drugiej - zaintrygowanie losami jej bohaterów. Drugi tom wywołuje zwykle we mnie strach spowodowany - jak ja to nazywam - klątwą. Często się bowiem zdarza, że każdy kolejny tom serii jest gorszy niż poprzedni; są pisane "na siłę". Jak wypadł w mojej ocenie drugi tom Stacji Jagodno?

Powieściowy powrót na świętokrzyską ziemię przypomniał mi jak przyjemnie spacerować "Sienkiewką", Kapitulną czy Zamkową, które znam z okresu studiów; obcować z naturą Kadzielni a dopełniać radość w Jagodnie, jedząc konfitury z fiołków w białym domku babci Róży czy wędrując po lesie. Z tego właśnie powodu Tamara z Marysią opuszczają Kielce i kiedy tylko pozwalają na to obowiązki służbowe czy szkolne, przyjeżdżają na wieś. Dzięki samodzielnemu zapuszczaniu się w coraz dalsze części lasu Marysia odnalazła intrygujący, ale zapuszczony dworek. Mimo strachu dziewczyna dokonała swojego prywatnego cudu i zbliżyła się do jego nietypowych mieszkanek.


"Tylko nudni ludzie się nudzą." *


Matka i córka - mam tu na myśli Tamarę i Marysię - mają świadomość, iż obie są winne tragicznych wydarzeń i swoich błędów, ale doszły do porozumienia, zmieniły swoje postępowanie i wzajemna codzienność jest teraz przyjaźniejsza. Ich relacje znacznie się poprawiły, podobnie jak oceny nastolatki w szkole. Swój znaczny udział w sukcesie dziewczyny ma Kamil, który spędza z nią coraz więcej czasu u staje się powiernikiem, bowiem to ogromnie wspierające dla Marysi, kiedy wie, że ktoś o niej myśli i w nią wierzy...

Ewa Dobrosz nadal ukrywa swą tajemnicę przed bliskimi i przyjaciółką. Chciała, by fakt, iż zna Różę Marcisz na zawsze pozostał jej sekretem, bowiem nie chciała pytań o to, w jaki sposób los w przeszłości połączył ich losy. Coraz bardziej intrygujący wątek... Czy lekarka podejmie jakieś kroki, które odmienią jej apodyktyczny charakter? Czy rozbity półmisek stanie się symbolem przemian?


"Każdy ma coś, co go gniecie." **


I co ja biedny miś mam teraz napisać? Najlepiej moją opinię o książce odda takie zdanie: w tym tempie podnoszenia jakości kolejnych tomów, to właśnie zabrakło mi skali ocen (wg gwiazdek na LC). I jak ja ocenię następne??

Było mi ogromnie miło móc powrócić w znajome miejsca, spotkać ulubionych - lub lubianych inaczej - bohaterów. Jednak Karolina Wilczyńska podarowała czytelnikom kilka nowych postaci i ich historii. Jest barwniej, ciekawiej, bardziej porywczo i tajemniczo. Jedni budzą współczucie, inni zdumienie a jeszcze inni - rozczulają :) Nieszablonowa Marzena, rzeczowy Szymon, skrywająca ogromny sekret Krystyna, apodyktyczna Ewa, niedowartościowana Zofia, kochająca chorobliwą miłością Kasia, powracająca do normalności Marysia, zabiegana Tamara, szczere i rozwydrzone dzieciaki oraz tajemnicze mieszkanki dworku. Myślicie, że kogo obdarzyłam największą sympatią?

"Marzenia szyte na miarę" to opowieść o marzeniach, wspomnieniach i trudnej przeszłości. Duży nacisk autorka położyła na wytwory ludzkich rąk oraz dobrych serc, które niezależnie od okoliczności niosą pomoc innym. 
Bajkowe (i krótkie) opisy natury zachwyciły mnie i sprawiły, że przeniosłam się w czasoprzestrzeni. Niemal widziałam przelatujące jaskółki czy skowronki, czułam zapach ziół i kwiatów, grusza dawała przyjemny cień, kiedy próbowałam fiołkowych konfitur zerkając na żółte główki słoneczników.

Liczyłam, że dość szybko Karolina Wilczyńska wyjaśni skąd Ewa zna Różę, ale niestety... tajemnice nie wyjaśniają się szybko a ciekawość jest podsycana nowymi zagadkami. Na długo zapamiętam imieniny babci Róży, kiedy to kobiety w różnym wieku świetnie się rozumieją, śmieją i jedynie przybycie niespodziewanego gościa całkowicie odmieni charakter tego dnia.


Podsumowując - to ciepła i optymistyczna - pomimo trudniejszych emocjonalnie wątków - powieść, w której swoje postrzeganie problemów opisują nam trzy pokolenia kobiet. Bohaterki żyją wspomnieniami, radzą sobie z odrzuceniem przez bliskich a przecież w każdym wieku można uszyć życie najlepsze dla siebie! Zaś na przeszłość nie warto się zbytnio oglądać i jej rozpamiętywać, bowiem nie da się jej zmienić, pozostaje zaakceptować. Wszystkim miłośnikom pięknie tkanych powieści obyczajowych polecam niniejszą książkę.





* K. Wilczyńska, "Marzenia szyte na miarę", Wyd. IV Strona, Poznań 2015, s. 49
** Tamże, s. 92



"Zaplątana miłość"
"Marzenia szyte na miarę"
"Po nitce do szczęścia"
"Serce z bibuły"
"Życie jak malowane"
"Dom pełen słońca"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

sobota, 17 października 2015

Anna Klejzerowicz "List z powstania"




Autor: Anna Klejzerowicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2014
Liczba stron: 328











Z twórczością Anny Klejzerowicz spotkałam się po raz pierwszy w kwietniu tego roku, kiedy zatopiłam się wręcz w lekturze "Medalionu z bursztynem". Komentujące tamten post osoby, serdecznie polecały przeczytanie "Listu z powstania", ale jak wiadomo potrzebna jest TA chwila, by po daną książkę sięgnąć. Mnie zmobilizowało wyzwanie "Gra w kolory II" u Magdalenardo. Czy było warto?

Do chwili wybuchu drugiej wojny światowej mogli o sobie powiedzieć, że są szczęśliwą rodziną, z dwójką dzieci, mieszkającą na warszawskim Żoliborzu. Doktorostwo Bańkowscy cieszyli się swym w miarę normalnym wojennym już życiem aż do momentu, gdy ich starsza córka Hania została łączniczką i zaczęła brać czynny udział w Powstaniu Warszawskim. Na szczęście młodszą pociechę Julię, jako kilkuletnią dziewczynkę, wywieziono wcześniej na wieś. Jakim szokiem dla takiego dziecka musi być nagła wiadomość, że rodzice nie żyją, dom spłonął a jej siostra zaginęła. Julka trafia najpierw do sierocińca, ale później cioci Zofii udaje się zabrać małą do siebie i wychować jakby była jej własną córką.

Fabuła skupia się jednak na czasach współczesnego Gdańska, kiedy to Julia jest już mężatką i matką Marianny, ale również pogrążoną w rozpaczy po stracie młodszego dziecka kobietą. Wykorzystując kontakty męża próbują dotrzeć do prawdy o Hannie, ponieważ nikt nigdy nie wskazał jej grobu, nie potwierdził jej śmierci. Dlatego Julia - czując że siostra żyje - chce za wszelką cenę ją odnaleźć. I to dosłownie za wszelką. Jaką cenę zapłaci za chęć poznania prawdy o zaginionej? Śledztwo prowadzone najpierw z mężem a potem z córką wśród zmieniających się ustrojów, zmienia ich dotychczasowe życie diametralnie. Obsesja z jaką matka a potem córka próbują dowiedzieć się czegokolwiek o Hannie Bańkowskiej jest obezwładniająca. Nie bacząc na Służby Bezpieczeństwa, milicję, rewizje czy nawet zagadkowe zgony, powolne ale systematyczne poszukiwania trwają.

Autorka doskonale pokazała jak bardzo wojna może zmienić życie człowieka. Ile smutku, rozpaczy, tragedii i nieszczęścia staje się naszym udziałem. Z jednej strony rozumiem Julię, która w obliczu utraconych rodziców i dziecka, chciała uchwycić się ostatniej szansy na powiększenie się rodziny o jeszcze jednego żyjącego członka - siostrę. Jednak czy to co spotkało ją w trakcie obsesyjnych poszukiwań, nie powinno dać jej do myślenia? Czy nie powinna odpuścić zanim nie było za późno? Czy warto było poświęcić wszystko? W imię czego? W imię rozgrzebanej przeszłości, której biegu zmienić nie mogła, mogła zaś uratować teraźniejszość i przyszłość swojej córki. Ta historia mogła zakończyć się zupełnie inaczej! Dlaczego ślepa wiara w niemożliwe wygrała?

Anna Klejzerowicz tak pokierowała bohaterami, że podejmowali takie a nie inne decyzje. Przez całą lekturę usiłowałam sama odkryć, co mogło stać się z Hanną. Próbowałam, jak detektyw Poirot z kryminałów Christie, z maleńkich strzępków informacji wydedukować co mogło wydarzyć się podczas powstania. Czy to przypadek, że Bańkowscy zginęli? Czy Hanna faktycznie żyje a jeśli tak to gdzie i jak jej szukać... Jednak autorka tak sprytnie wodziła mnie za nos, dorzucała takie szczegóły, zmieniała biegunowość bohaterów (kto, kiedy i w czyjej perspektywie jest po stronie dobra lub zła), że do samego końca nie wiedziałam jaki będzie finał. I muszę pochylić głowę przez panią Anną! To istny majstersztyk. Tytułowy list, który pojawia się pod koniec lektury wyjaśniający wszystko... No po prostu bajka, choć patrząc pod kątem zawartych w nim treści to raczej dramat. Czułam się jak dziecko, któremu ktoś dał wyśmienitą tabliczkę czekolady, idealnie rozpływającej się w ustach. Nie spodziewałam się takiego wyjaśnienia, choć były momenty, że autor tegoż listu wydawał mi się mocno podejrzany.

Moja radość, że sięgnęłam wreszcie po ten tytuł, jest przeogromna. Jeśli tylko macie taką szansę, nie wahajcie się, bo to istna uczta literacka. Ktoś powie, że nie lubi książek historycznych, ale wątek ten jest jedynie doskonale nakreślonym tłem. Autorka w żaden sposób nie skupia się na polityce. Jedynie wprowadza odpowiedni klimat, by czytelnik całkowicie zrozumiał działania bohaterów. Książki nie zaliczyłabym również do zwykłych obyczajówek, ponieważ sporo tutaj zdarzeń wprost z filmów sensacyjnych. Jak zatem określiłabym "List z powstania"? Powieść obyczajowo-sensacyjna z nutką historii i tajemnicy. Powieść, która wciąga i kusi, by nie przerywać czytania, bo może już na następnej stronie znajdzie się klucz do prawdy?





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, Czytelnicze marzenia 2015, 52 książki

wtorek, 24 lutego 2015

Dorota Gąsiorowska "Obietnica Łucji" - przedpremierowo




Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Między słowami / Znak
Data wydania: 5 marca 2015
Liczba stron: 400











Po czym poznać, że przeżywam daną historię czy to w książce czy w filmie? Otóż komentuję głośno zachowanie bohaterów: kibicuję im, złoszczę się kiedy robią coś nie po mojej myśli albo wypowiadam sławne słowa "a nie mówiłam" czy "wiedziałam, że tak będzie". Również podczas lektury "Obietnicy Łucji" nie udało mi się czytać w ciszy. Bohaterowie są bardzo "charakterni" i mocno wpływali na moje emocje. Dobrze, że choć krajobraz sprzyjał przemyśleniom i wprowadzał delikatniejsze momenty.


Czterdziestoletnią Łucję Wróblewską  gonią demony przeszłości. W zakamarkach serca kobieta ukrywa nieszczęśliwe dzieciństwo: utratę kilkumiesięcznego braciszka, odejście ojca, chorobę matki. Była samotną i opuszczoną dziewczynką, której los odebrał miłość dawaną jej przez bliskich. Czuła się odrzucona przez rówieśników, była smutna i musiała radzić sobie sama, równocześnie dbając o matkę.

Po wielu latach Łucja wychodzi za mąż za Karola i zostaje właścicielką biura podróży. Jednak ich małżeństwo po szesnastu latach kończy się rozwodem a kobieta opuszcza Wrocław i wyjeżdża w miejsce, którego nie ma na mapach - do maleńkiej wioski na Podkarpaciu - do Różanego Gaju. Chce tam odnaleźć siebie oraz ukojenie dla serca i duszy. Zamieszka u Pani Matyldy i rozpocznie nauczanie historii w miejscowej szkole. Jedną z jej uczennic będzie Ania, dziewczynka która przypomina Łucji ją samą sprzed lat. Nauczycielka będzie częstym gościem w domu Ani i jej umierającej na białaczkę matki - Ewy. Kobiety zaprzyjaźnią się a Ewa poprosi Łucję o dość niecodzienną rzecz: o odnalezienie ojca Ani. Czy Łucja podejmie się tego wyzwania? Czy uda się uratować Ewę? Jak w tak trudnej sytuacji radzi sobie uczennica piątej klasy - Ania?

Łucja w Różanym Gaju musi również zmierzyć się z niechcianym adoratorem, dźwiganiem tajemnicy Ewy, zachowaniem nieznośnej Adeli, ale również z oszałamiającą muzyką i zrabowanym pałacem Kreiwetsów, który już od pierwszych chwil ją zafascynował. Czy bohaterka zdaje sobie sprawę, jak wielki bój będzie musiała stoczyć o ten budynek i jego niesamowitą historię? Czy podda się magii tego miejsca? Czy choć przez ułamek sekundy przypuszcza jak potoczy się jej życie w tym cichym i spokojnym miejscu? Czy znajdzie sposób, by pozbyć się demonów z przeszłości? Nadzieja na lepsze jutro tylko czeka, by wejść w jej progi...


Nawet jeśli dana fabuła jest przewidywalna (bądź ja jestem dobrym detektywem obyczajówek) to książka i tak może mi się podobać. Dlaczego? Jest dobrze napisana, lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem. Zawiera dialogi, które poruszają czułe struny oraz liczne tajemnice, które stopniowo się wyjaśniają wprawiając czytelnika w radość czy złość. Jak w każdej historii, tak i w "Obietnicy Łucji", znalazłam "czarne charaktery", które mącą, kręcą, przeszkadzają w szczęściu innych i psują atmosferę. Ale czymże byłaby opowieść bez takich osób? Nudą! Wszędzie wokoło byłaby tylko miłość, radość i szczęście... A tak.... dzieje się, oj dzieje. Chociaż w temacie poszukiwań ojca Ani, jak dla mnie poszło zbyt łatwo, liczyłam na bardziej skomplikowany proces, na poszukiwania na większą skalę.

I tak jest właśnie z debiutancką powieścią Doroty Gąsiorowskiej. Mimo, że większość tajemnic i wyjaśnień poszczególnych wątków odgadłam na długo przed kartami powieści to i tak lektura nie była stratą czasu a wręcz jego umilaczem. Bo nie sztuka napisać samymi zagadkami, tak trudnymi, by czytelnik do końca nie wiedział kto, co, po co i dlaczego (choć i takie książki lubię). Sztuką jest tak opisać wydarzenia i relacje międzyludzkie, by czytelnika zainteresować, zaintrygować i sprawić, by przeżywał to co czyta. Uważam, że jest to debiut udany i chętnie przeczytam kolejną powieść autorki.

Gąsiorowska w bardzo ciekawy sposób opisała uczucia i emocje, które targały bohaterami podczas podejmowania ważnych życiowych decyzji. Charakter tych ludzi nakreśliła z zegarmistrzowską precyzją, czytając o Łucji, Ani czy Antosi czułam, że znam je osobiście. Że potrafię odgadnąć co powiedzą czy zrobią w danej sytuacji. W tej powieści żaden bohater nie może poczuć się niedopieszczony, niedopracowany. 

Gdybym miała jednym słowem scharakteryzować powieść albo wybrać słowo kluczowe to byłoby to słowo - moje ulubione ostatnio - tajemnica. Choć właściwie powinnam użyć liczby mnogiej, ponieważ jest tutaj tajemnica Ewy, Eleonory, Lukrecji, Adeli oraz samej Łucji. Jednak w przypadku tej ostatniej bardziej powinnam użyć innego słowa "ucieczka". Przed czym ucieka główna bohaterka? Przed prawdą? Przecież przed nią nie da się uciekać! A może przed przeznaczeniem? Los i serce mają dla niej inne plany, niż ona sama.
Czy tylko ona chowa głowę w piasek zamiast stawić czoło rzeczywistości i odnajdując swój życiowy cel, zdążać do przodu i nie oglądać się za siebie?

O książce mogłabym jeszcze długo pisać, jednak przecież nie chcę Wam zepsuć tej lektury i przyjemności przebywania w Różanym Gaju... Od teraz już zawsze róże będą mi się kojarzyły z powieścią "Obietnica Łucji". A sama książka z sielską wioską na Podkarpaciu pośród łąk, pól i zasp śniegu w zimie. A gdzieś w oddali zamajaczy cień pałacu czekającego na odkrycie jego tajemnic.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję Pani Małgosi
z Wydawnictwa Znak


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...