Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Susan Mallery "Za milion dolarów"




Tytuł oryginału: The Substitute Millionaire; The Unexpectered Millionaire; The Ultimate Millionaire
Tłumaczenie: Ala Marks, Zbigniew Studziński, Jarosław Cieśla
Wydawnictwo: Mira
Data wydania: 2015
Liczba stron: 444
Seria: Opowieści z pasją






Za górami, za lasami a dokładniej to za oceanem żyły sobie trzy siostry: Julie, Willow i Marina. To nie bajka dla dzieci - to odprężający romans idealny na nadchodzący letni czas. Powieść jest podzielona na trzy części (stąd w oryginalnym tłumaczeniu pojawiają się trzy tytuły) i każda z sióstr jest główną bohaterką jednej z nich. [Odradzam czytanie opisów książki przed czytaniem, zepsuje Wam to całą zabawę. W mojej recenzji nie znajdziecie spojlerów]

A wszystko zaczęło się wiele lat temu, kiedy to matka sióstr - Naomi, będąc siedemnastolatką zakochała się. Jej matka Ruth wraz z drugim mężem nie akceptowała ukochanego córki, więc Naomi uciekła z domu. Przez wiele długich lat kobiety nie miały kontaktu, aż do teraz. Mąż Ruth zmarł i mogła ona swobodnie podjąć próbę połączenia się z córką. I wnuczkami. Szalona starsza pani wpada też na pomysł nie z tej ziemi - postanawia obdarować każdą z wnuczek tytułowym milionem dolarów za ... poślubienie Todda Astona III. Jest on młodym, przystojnym i bogatym potomkiem jej drugiego męża, czyli tak naprawdę nie jest spokrewniony z dziewczętami. Co one na to?

Żadna nie chce wychodzić za mąż dla pieniędzy. Wszystkie zgodnie pragną miłości, jednak nie chcą zrobić przykrości dopiero co poznanej babci. Dlatego godzą się na randkę z Toddem a pójdzie na nią ta, która przegra w papier, kamień i nożyce. W restauracji pojawia się więc Julie a czekający na nią mężczyzna okazuje się być miły, przystojny i czarujący. Daje się wyczuć między nimi napięcie, jednak jest też nietypowe poczucie humoru i ... iskrzenie. Todd na koniec wieczoru postanowił eskortować Julie do domu a napięcie, które między nimi narastało teraz postanowiło się rozładować dzięki podjętej decyzji i nieprzestrzeganiu konwenansów. Czym zakończyła się randka? Niespodziewanie dla obojga - łóżkiem. Jednak najciekawsze były wydarzenia dnia drugiego, kiedy to Julie dowiaduje się prawdy o Toddzie... A właściwie nie Toddzie... Słowa, które wypowie mężczyzna, który przez całą noc dawał jej tyle przyjemności teraz oświadcza, że nie jest... Że to miała być nauczka... Tego było już za wiele... Jednak jak to bywa w romansach, pierwsza randka zakończona seksem została uwieńczona ciążą... Potem łączy ich praca, ponieważ Julie jest świetna w tym co robi a dodatkowo zna język mandaryński. Jak potoczą się losy Julie i ojca dziecka?

Bohaterką drugiej części jest średnia siostra - Willow. Najniższa z całej trójki, ale najbardziej waleczna. Wielbicielka ziół i ogrodnictwa udaje się bowiem do rezydencji Todda, by nawrzucać mu co myśli o nim i sytuacji z pierwszą randką z Julie. Jednak mężczyzna jest nieobecny a kobieta napotyka ochroniarza rezydencji - Kane'a. Zaczyna przed nim uciekać, idzie jej całkiem nieźle i wtedy... potyka się, skręca kostkę a na dodatek zauważa kotkę rodzącą młode. Czy muszę dodawać, że samotnik i mruk dostaje tego dnia dwa bonusy w postaci kontuzjowanej kobiety i świeżo upieczonej kociej mamy wraz z kociętami. Jak odnajdzie się w tej sytuacji? Czy Willow przełamie mur, który napotka?

Ostatnia część jest opowieścią dotyczącą głównie Mariny, jednak doskonale spina ona losy całej trójki i ukazuje ich relacje w kilka miesięcy od chwili pierwszej randki Julie. Nie napiszę więcej o historii Mariny, ponieważ to byłby już zbyt duży spojler a nie chcę odebrać Wam dobrej lektury tak jak potrafi to zrobić opis na okładce powieści.

Romans jest chwilami przewidywalny, chwilami banalny, ale przesycony hormonami, miłością, zauroczeniami i seksem. Jednak czyta się go bardzo przyjemnie, był dla mnie miło spędzonym czasem na fotelu pośród krzaczków truskawek i zieleniących się jeszcze czereśni w pewien słoneczny weekend. Powieść ocieka wręcz bogactwem, przepychem ale z drugiej strony pokazuje czym jest skromne, ale może przez to szczęśliwsze życie. Autorka pokazała jak bardzo pewne schematy i traumatyczne przeżycia z przeszłości mogą wpłynąć na teraźniejszość i nasze postrzeganie drugiej osoby. Niekoniecznie właściwie.

Książka jest napisana płynnym i prostym językiem, nie nudzi a wręcz wciąż zaskakuje drobnymi wydarzeniami (bo tak jak pisałam niektórych jesteśmy w stanie się domyślić). Dialogi są przyjemne, opisy o idealnej długości wprowadzają czytelnika we właściwy klimat danego fragmentu. Oprócz kilku momentów smutnych, trzymających w napięciu są też upojne chwile podczas zbliżeń, humor i odrobina tajemnicy.

Jak zakończy się misja Ruth z milionem dolarów? Czy którejś wnuczce uda się poślubić Todda Astona III i zapewnić całej trójce po milionie? Czy wszystkie siostry będą szczęśliwe bardziej niż ich matka żyjąca z człowiekiem, który pojawia i znika kiedy tylko ma na to ochotę, nie zważając na uczucia żony i córek? Jak zakończy się ta książka? Ode mnie się tego nie dowiecie, ale szczerze ją polecam.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Monice z


sobota, 2 maja 2015

Sylvia Day "Zniewolenie"




Tytuł oryginalny: Spellbound
Tłumaczenie: Małgorzata Kołodziej
Wydawnictwo: Mira
Data wydania: kwiecień 2015
Liczba stron: 160










Z książkami Sylvii Day nie miałam jeszcze przyjemności się zapoznać. Jednak kiedyś trzeba zacząć, prawda? Słyszałam o twórczości autorki wiele dobrego, że jej erotyki to udany kawałek literatury. Wielomilionowe nakłady jej powieści, statusy bestselleru to chyba mówi samo za siebie. Zatem z najnowszej oferty Miry postanowiłam wybrać właśnie Day. Czy mój wybór był słuszny? Zapraszam do zapoznania się z zarysem fabuły i moimi odczuciami.

Victoria jest śliczną i zmysłową kobietą. A dokładniej rzecz ujmując chowańcem, który w zależności od potrzeby może przemienić się w kota. Przez Radę jest uznawana za zdziczałą, nieokiełznaną i wymagającą specjalnego traktowania. Po śmierci maga Dariusa, z którym łączyła ją wielka miłość, Victoria przejęła część jego magicznych mocy.
Kiedy w jej życiu pojawia się Max Westin, od pierwszej chwili zaczyna między nimi iskrzyć. Jedyny problem to fakt, że Max jest rasowym łowcą. A Rada nie toleruje zwykle związków między łowcami a chowańcami. Czy tych dwoje ma szansę na wspólne życie? I pytanie czy tego chcą, czy może wystarczą im tylko zbliżenia? I to na warunkach Maxa, Victoria ma być po prostu uległa i spełniać jego zachcianki, zaspokajać pragnienia. Jak to bywa w świecie magii, nic nie jest tylko magią białą, pojawiają się czarne charaktery, walki, unicestwianie... Kto zwycięży?

Nie można mieć chyba większego pecha, by trafić na pierwszą książkę autorki i być tak bardzo rozczarowanym... Nie sądziłam, że erotyczna książka, po którą mam zamiar sięgnąć jest fantastyką (której nie lubię). To miała być relaksująca powieść erotyczna, która odpręża i dodaje pikanterii zawartej na kartach historii. A tymczasem otrzymałam nijaką fabułę, która jest totalną fantastyką a sceny erotyczne są krótkie, lecz mocne, brutalne i nie wywołujące nawet cienia rumieńców na twarzy. Szkoda, bo nastawiłam się na swoistą ucztę. A walki między magami, znikanie, przywracanie do życia, zmuszanie do uległości i seks pod dyktando władczego faceta to nie jest dobra lektura. Bynajmniej dla mnie.

Przeczytałam w ostatnim czasie kilka powieści erotycznych i owszem zdarzały się w nich wulgarności czy dominacja, ale żeby kilka scen a książce było do siebie tak podobnych, bo we wszystkich kobieta ma tylko leżeć i słuchać poleceń? Nie wolno dotknąć? Trzeba być przywiązanym i to jeszcze w karkołomnych pozycjach? Nie podobała mi się uległość Victorii oraz kategoryczne podejście do wielu spraw przez Maxa.
Twórczości autorki nie skreślam, licząc że inne powieści nie są fantastyką. Jeśli natomiast Wy lubicie takie klimaty to książka może okazać się dobrą lekturą.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Monice z


sobota, 16 lutego 2013

Debbie Macomber "Skrawki życia" - recenzja gościnna



Tytuł oryginału: A Good Yarn
Tłumaczenie: Monika Łesyszak
Wydawnictwo: Mira
Data wydania: kwiecień 2009
Liczba stron: 432
 



Jest to druga, ale niezależna część opowiadająca o losach sklepiku z włóczkami na Blossom Street. Lydia Hoffman, po wielu perypetiach, głównie zdrowotno-sercowych rozkwita, tak samo jak rozkwita jej interes. Powoli napływają zgłoszenia na kolejny organizowany przez nią kurs, tym razem dziergania skarpet.  
Pierwsza na kurs zgłasza się emerytowana bibliotekarka Elise, która szuka zajęcia, aby zapomnieć o swoich problemach. Straciła wszystko źle lokując swoje oszczędności, a dodatkowo niespodziewaną wizytę składa jej... były mąż. 
Bethanne nie może otrząsnąć się po rozwodzie. Załamana, sfrustrowana i bez celu do dalszego życia postanawia zapisać się na kurs, aby zwyciężyć nad załamaniem nerwowym. 
Courtney, niesamowicie samotna i zakompleksiona młoda dziewczyna z nadwagą, zmuszona przez babcię zapisuje się na kurs z myślą, że czeka tam na nią jakieś ciekawe wyzwanie. 
4 różne kobiety, 4 różne historie. Czy uda im się zostać przyjaciółkami? Czy różnica wieku i zainteresowań może być przeszkodą? Czy Lydia odnajdzie szczęście u boku ukochanego Brada? Czy niespodziewana wizyta jego byłej żony nie zakłóci ich spokoju? Czy Elise będzie w stanie znosić przez dłuższy czas widok byłego męża? Mijać się z nim na korytarzu, chodzić z wnukami na spacer? Czy 30 lat rozłąki wpłynęło na jej uczucia względem Mavericka? A może prawdziwa miłość nigdy nie ustaje? Czy Bethanne udowodni byłemu mężowi, dzieciom, a przede wszystkim sobie, że jest wartościowa? Że jest zdolną, przedsiębiorczą kobietą, którą stać na więcej niż pranie, gotowanie i czytanie gazet? Czy Courtney uwierzy w siebie? Czy uwierzy w to, że nadwaga nie przeszkadza w tym, aby być lubianą? Czy pozna w końcu prawdziwych przyjaciół? 
Jest to moja druga książka tej autorki i jestem oczarowana. Książki są pełne ciepła, miłości i nadziei. Sprawiają, że po ciężkim dniu z niesamowitą przyjemnością czytam kolejny rozdział, kolejny i kolejny. Co mnie w nich urzekło? Wszystko? Zachęcam do lektury! 

I jeszcze fragment listu z książki: "Schylona nad zwierzakiem, zauważyłam na podłodze list w urzędowej kopercie... Z drżeniem serca podniosłam kopertę. Zawierała dwa proste zdania: Tęsknię za Tobą. Czy możemy się spotkać? "

Aneta Kęska


Książka przeczytana w ramach lutowego wyzwania „Pod hasłem”
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...